Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      35

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      2 943


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2019 w Odpowiedzi

  1. Po paru latach przerwy powrót do Vratnej Waruneczki b.dobre, pierwsze 1,5 godz.twardo Teraz pomału popuszcza, wiosenne narty Do południa jeździmy w Poludnovym Grune,potem Chlebov Przerwa techniczna zarządzona przez moją małżonkę
    12 punktów
  2. KOWARY Kowary, a w zasdzie Mala Upa na przełęczy Okraj miało być z rana fajnie. Niestety pogody dzisiaj już nie będzie. Dobrze, że znam to miejsce, bo byłoby trudno się zorientować. Śniegu nie brakuje, choć widać swoje lata ma... Widoczność jednak mała... Biuro zawodów w SKIMU gotowe Ja już swój numer odebrałem... Puchar Kowar to jedne z najlepiej zorganizowanych zawodów na Dolnym Śląsku dla amatorów i zbierają się tutaj najlepsi włącznie z medalistami MŚ Mastersów, normalnych amatorów również nie brakuje...
    12 punktów
  3. Dzisiaj znowu pogoda dopisała, choć mrozu w nocy raczej nie było, trasy dość miękkie, typowo wiosenne. To mój 50 dzień na nartach w tym sezonie, miał być ostatnim, ale umówiłem się ze spotkanym znajomym na wspólne śmiganie za tydzień PS. Jak widać na ostatnim zdjęciu misio już nie śpi, odwiedził dzisiaj kocioł gąsienicowy, popatrzył na jeżdżących gigant klepnął się w czoło i sobie poszedł 😀
    11 punktów
  4. Juliany - jako że są czynne, to trzeba było się wybrać. Oficjalnie czynna tylko 10. 8 zamknięta (wjeżdżam ostrożnie sam, bez dzieci, dlaczego ta trasa jest zamknięta, ma dziś najlepsze warunki ?). 8 nieco dalej. Tu są przecierki i przetopy - do objechania (a wystarczyło nasypać nieco śniegu i można byłoby to zlikwidować). Zamknięta 9. 10 góra. 10 środek. 10 dół. 10 dół widziany z nart. Golgota - już po Golgocie. Na 3 poprawili przecierki na zakręcie (znacznie), o których pisałem wczoraj.
    10 punktów
  5. Dokładnie dzisiaj minął tydzień od naszego powrotu i jest już klip Siedem dni i siedem świetnych ośrodków narciarskich zamkniętych w czterominutowy obraz. Civetta, Carezza, San Martino di Castorozza, Alpe Lusia, Predazzo, San Pellegrino i słynna Cortina d'Ampezzo - zostały już tylko wspomnienia... Klip dedykuję @mifilim oraz @Góral spod Skrzycznego - Chłopaki wracajcie do zdrowia i pełnej sprawności! Wierzę, że razem zawitamy w te piękne Góry kiedyś w niedalekiej przyszłości. @Sariensis, @wojgoc, @Piotr_67, @artkas, @tanova, @ewangelizator, @Chrumcia, @San28, @JC, @Greg, @leitner, @pawelb91, @Turnplayer, @Jeeb, @Aressi, @Cosworth240, @ANDISKI, @marcinn, @gregre0, @Mitek, @zając, @fredek321, @Annaa, @janek57, @zbyszek42, @gregor_g4, @artix, @Bumer, @WojtekM, @sstar, @johnny_narciarz - dzięki za wpisy w wątku i podtrzymywanie go przy życiu Miłego oglądania
    10 punktów
  6. Wywołany do tablicy odpowiadam:rzeczywiście byłem,bo beze mnie nie odbyłoby się wiele imprez. Tegoroczny Nolimit był ekscytujący nie tylko dla zawodników,ale też widzów. Organizatorzy potrafia rozdymać oprawę imprezy w postępie geometrycznym,był TVN ze śliczną pogodynką Dorotką Gardias, studio zawodów prowadziła Dagmara Krzyżyńska z dziennikarką polityczną Dominiką Wielowiejską,były Mercedesy i karnety sezonowe na nagrody ,catering,koncert,bezpłatna toaleta na Kasprowym dla zawodników,Maryna i Agnieszka Gąsienica jako najszybsze i wiele innych atrakcji. Pogoda dopisała,nienaganna lampa cały dzień.Stroma góra Kotła Goryczkowego była pokryta lodową skorupą po nocy a slalom ustawiono tam mocno podkręcony.Zanim nabrało się szybkości,trzeba było wejść na krawędź,co spowodowało,że z pierwszych grup sporo zawodników już od pierwszej bramki podróżowało na plecach w linii spadku.Mój rywal równoległy też tak jechał od początku niebezpiecznie blisko mnie,czym mnie zdeprymował.Wszystko rozgrywało się na pierwszych trzech bramkach,jeśli ktoś dojechał do czwartej,miał duże szanse na skończenie. Ja niestety stawiając na ukończenie wybrałem na ściance technikę "krowa na lodzie",więc straciłem tam sporo i nie dało się już nadrobić niżej,choć z przejazdu reszty giganta jestem zadowolony. A potem wyjechaliśmy obserwować następne grupy,składające się z asów i było to niezapomniane widowisko.Lodowa skorupa połamała się w formie fantazyjnych dziur i młodzi zaczęli opuszczać trasę w sposób spektakularny,z powietrznymi ewolucjami,choć dalej wszystko dokonywało się na pierwszych trzech bramkach.Jeden z młodych przejechał bardzo szybko ,choć z akrobacjami pierwsze bramki i gdy już odzyskał równowagę,zjechał w bok do nas.Pytamy,czemu nie jedzie dalej,a on "wystraszyłem się"...Nie widziałem tego jeszcze na żadnych zawodach. Kto miał wygrać,to przeważnie wygrał i dostał,na co zasłużył.Roczne talony dostali przeważnie pracownicy PKL,jak Wojtek Gajewski i Marek Smetana ,co konferansjer Marcin B. uzasadnił tym,że taka jest polityka,by je dostali ci,którzy muszą dojeżdżać do pracy a nie do fanaberii. Kto miał wygrać, wygrał jednak,choć z ok. 300 zawodników jedna czwarta wypadła
    8 punktów
  7. KOWARY Widoczność na starcie nie była imponująca. Ośrodek jest położony pomiędzy 1000 a 1260 mnpm. Temperatura jednak na sporym plusie, na całej trasie. Na górnym odcinku jedna bramka widoczności musi wystarczać, bliżej mety na wypłaszczeniu jest dużo lepiej (widać kilka bramek). Widok z okolic bramki startowej... Przy bramach dużo lodu i liczne dziury, pół metra wyjazdu poza optymalną linię i już kłopoty Narty potrafiły rozjeżdżać się w najmniej oczekiwanych miejscach... Najtrudniejsze zawody na Malej Upie w jakich jeździłem. Zawsze czasy oscylowały w granicach 43-50 sekund. Dzisiaj nikt nie zszedł poniżej 1.05 min. A i ja miałem dzisiaj przygody. Przygotowałem sobie gigantowe komórki, ale ze względu na warunki w ostatniej chwili wymiękłem i postanowiłem pojechać na czymś nieco szerszym i z mniejszym promieniem. Niedawno te narty komuś pożyczałem i ktoś coś majstrował przy wiązaniach. Przed samym startem wypiął mi tył w prawej narcie, myślałem że to przypadek. Startuję, początek idzie gładko, trochę rzuca, ale może być. W połowie trasy wpadam w dziurę i lewa narta dziwnie się zachowuje, rzut oka pod nogi i widzę, że trzyma mi tylko przód wiązania, a pięta buta unosi się nad nartą. Moje szczęście, że dzieje się to już na prostym odcinku po skręcie, a do kolejnej bramki jest dosyć daleko. Prostuję sylwetkę, opieram się na kijkach (w czasie jazdy) i wciskam lewego buta z całej siły w nartę. Udaje się, wiązanie ponownie trzyma but i jadę dalej. Dwa skręty mam opóźnione, wypadam z lodowej rynny w miękki śnieg, ale jadę dalej. Straty czasu nie da się jednak nadrobić. Niezadowolony z czasu wpadam na metę. Sporo osób na moje szczęście miało różne problemy i nie jest najgorzej. Nieoficjalnie mam 2 czas w grupie. Z Peca (były jakieś zawody Puchar Międzynarodowy Mastersów) dojeżdża Stanisław B. medalista Mistrzostw Świata Masters, ale dopuszczony do zawodów bez numeru i poza klasyfikacją (tak ogłosił organizator). Jest pudło w Kowarach i do tego 2 miejsce, jak na okoliczności, jestem zadowolony. Z uwagi na przedłużające się zawody, organizator kończy zawody po pierwszym przejeździe, drugiego nie będzie... Można już wypoczywać w oczekiwaniu na rozdanie nagród... skwapliwie z tego korzystam, bo jestem mocno wymęczony... Były też nietypowe zawody w przepychaniu (zapomniałem jak to się nazywa, chyba jakiś ball coś tam) Przychodzi czas na podium i 2 niespodzianki (jak to w życiu, dobra i zła) Zła taka, że jednak organizator dopuścił w sobie znany sposób S.B. do zawodów i spadłem na 3 miejsce, żalu nie mam. Stanisław był najszybszy i taka prawda. Trochę zaskoczony był zawodnik który myślał, że wygrał, ale też nie robił problemu. Nie pamiętam jak się nazywa, jest z Warszawy (ze znanej stajni "Treningi na Tyczkach" - często się ogłaszają w mediach). 2 miła niespodzianka, nagrody wręczał Marek Krzyżyński (świetny trener, kiedyś współpracował z kadrą polskich alpejek), a jeśli o mnie chodzi, to był mój pierwszy trener, który otworzył mi oczy na narciarstwo sportowe. Na zdjęciu, Marek stanął (robiąc mi wielki zaszczyt) ze mną na podium... To zdjęcie przypadkowego budynku, na wprost naszych zawodów (jakiś miejscowy browar) Przed powrotem do domu chcieliśmy coś zjeść, ale restauracja do której zawsze chodziliśmy była zamknięta i przez przypadek zaglądamy do Pivovar Trautenberk. Okazuje się, że miła obsługa, świetne jedzenie i ciekawe wnętrze... .. spory wybór piwa z własnego browaru... specjalny kącik dla narciarzy (zwłaszcza @leitner) I wszędzie pełno kadzi z różnymi gatunkami złocistego napoju 30 w sobotę jeszcze jedno podejście do PB Szklarskiej Poręby, może ktoś się skusi...
    7 punktów
  8. Ja wraz z rodziną w akcie desperacji wybraliśmy się z Warszawy do Szklarskiej, bo lampę zapowiadano. Lampa była, bardzo ciepło ale narciarstwo przednie. Lola w formie, na dole już mocne przetarcia ale góra spoko. Ściana bardzo ciężka w sensie śniegu, poza tym sądząc po legendach wyobrażałem sobie że tam będzie nie wiem jak stromo a było jakoś tak normalnie, a niby tam jest 50% nachylenia na górze. Hala Szrenicka jak zwykle nie zawiodła, tam była najlepsza jazda. Generalnie wszystko na plus mimo totalnie wiosennej aury, jazda na maksa, do bólu nóg.
    7 punktów
  9. Rozjeżdżamy znanym już fajnym terenem obok nawisu. Na dole dołącza Robert i Dominika. Potem Wiesiu wpada w doskonały humor i podpuszcza Wołodię na coś ambitniejszego. Pokazuje dość strome i wywiane zbocze. Nie chce mi się tam iść ale widzę że Wołodia dobrze to optymalizuje i kieruje się w stronę fajnego stromego żlebu. Dochodzę do wniosku że lepiej tam wejść za nimi niż czekać. Wołodia gdzieś na wysokości ¾ żlebu zakłada narty do zjazdu. Wiesiu tak w ½ ja w ¼ żlebu robimy to samo. Potem miły znany już zjazd do granicy lasu i przez las do Zaroślaka. Droga w dół z Zaroślaka została dopiero co odśnieżona ciężkim sprzętem budowlanym. Nie nadaje się do normalnego użytkowania (nartami). To zdjęcie nie oddaje sytuacji :). Zjeżdżamy na dwie raty terenówką. Czekając na drugą grupę zwiedzamy nieśmiało rozkwitające okolice wejścia do parku. Są fajne tablice informacyjne ale nie wiedzieć czemu odgrodzone w odległości kilku metrów od patrzących :). Na koniec dnia przejazd busem na nocleg w Svidovcu koło Jasinii i dostęp do zapasowych ubrać w samochodzie :).
    5 punktów
  10. To relacja z dnia dzisiejszego, połączony SMR z COS-em (córka chciała jechać na Skrzyczne, więc co było zrobić). Było słonecznie i widokowo, ludzi jak na lekarstwo. Najfajniejsze warunki na Julianach (na zamkniętych 9 i 8), tam powinna zostać wybudowana nowa kanapa - wówczas ośrodek mógłby tam startować i kończyć sezon (to taka moja sugestia) - bardzo długo trzyma tam śnieg (mikroklimat), trzyma nawet jak już puściła Kopa, MS czy COS. Rano. Rano 2. Jedziemy na COS - godzina 10:30. Ondraszek. COS nieco dalej. Jedziemy na Jaworzynę. Na czarnej tak (moja 5 latka dzielnie daje radę, nie pierwszy zresztą raz jedzie tą trasą). Czarna dalej. Przejazd na Czerwoną. Na tarasie widokowym przy schronisku na Skrzycznem prawdziwe tłumy. Wracamy. Za chwilę druga część relacji.
    5 punktów
  11. Wczoraj udało się trochę wcześniej wrócić do domu i o 15:10 już byłem w siodle. Pogoda taka sobie, ale bez wiatru i deszczu. Po 15 min byłem już w lesie. Po 1 godz. cieszyłem się jak dziecko będąc na nowym starcie przedłużonej ścieżki "Dębowiec" w kompleksie ścieżek Enduro Trails w Bielsku-Białej. Tym razem jednak chciałem bardzo zjechać moim ulubionym nieoficjalnym, ale zadbanym singlem " Cybrniok DH". Nie zawiodłem się. Chłopaki na wiosnę pięknie wyczyścili trasę z luźnych kamieni, gałęzi i liści, a także zmodyfikowali jej przebieg w dolnej części. Jest teraz nieco więcej "flow" 🙂 . Po pokonaniu nie obowiązkowego ostatniego bagnistego płaskiego odcinka i zjechaniu ścianki zameldowałem się na parkingu w Wapienicy. Jeszcze jazda wzdłuż Wapieniczanki, lotnisko i jestem w domu. Mój sezon "mountain bike" uważam za otwarty.
    5 punktów
  12. Taka sytuacja😎. Więcej zdjęć nie będzie bo muszę się smarować kremem😉 Krótko mówiąc jest czad!
    5 punktów
  13. Armatek brak ,tylko natura,warunki bogate ,śniegu opór MILUJEM CHLEB 😎
    4 punkty
  14. Bolący nadgarstek nie pozwolił przejechać dzisiaj więcej niż 35 kilometrów - dobre i tyle Na wertepach używałem jednej ręki... Mleczna River, radomska rzeka
    4 punkty
  15. Dzień 5ty. Tak nas wita Hoverla o świcie. To ma być najtrudniejszy (najdłuższy) dzień na wyjeździe. Z Zaroślaka Howerla, Petros i do Kwasów lub Jasinii. Z niezrozumiałych powodów przewodnicy wprowadzają jakieś zamieszanie :). Zwołują naradę nad mapą i przekonują do modyfikacji planów. Widać nie mają już wiary w nasze możliwości :) Nowy plan jest taki: Howerla, Petros, zjazd z powrotem w okolicę przełączy Peremuczka i dalej w dół do Kozmieszczika. Plan o tyle dobry że daje możliwości dalszego skracania co niektórzy zadeklarowali już na samym początku :). Ruszamy w górę znaną już drogą przez las. Nad lasem wieje coraz mocniej. Wchodzimy na wschodnie żebro Howerli (to samo którego górną częścią poprzedniego dnia zjeżdżaliśmy). Teren robi się stopniowo coraz stromszy i bardziej zlodowaciały. Do tego (jak żeby nie) coraz mocniej wieje. Jedni biorą narty na huzara inni zakładają harszle. Podmuchy wiatru sprawiają że zwroty nie są przyjemne. Tym co mają narty na plecach też mocno utrudniają życie. Unikając zwrotów robię coraz większe zakosy i widzę że to też nie jest całkiem bezpieczne. Bocze ograniczenia grzędy są stromo podcięte i przewrotka nie była by miła. Dochodzę na wypłaszczenie za Wołodią, który pokazuje mi kierunek w lewo w dół do żlebu, którym wczoraj z górnej części grzędy zjechaliśmy. Wiatr nie pozwala na zadawanie pytań. Wołodia krąży wokół tych co kolejno dochodzą i pyta o Roberta i Dominikę. Nie ma ich. Zjeżdżamy w dół. Przez radio dochodzą wieści że Dominikę „zwiało” i Robert został ją ratować. Kolejna decyzja o zmianie planów sama się podjęła :). c.d.n za chwilę.
    4 punkty
  16. Dzięki Jazdy na nartach GS się dopiero uczę. Ich szybkość, specyfika i zbyt duże zaufanie we własne umiejętności skutkowały niestety kontuzją pierwszego dnia Nadgarstek czuję do dzisiaj i niestety jest to dla mnie małe utrudnienie w jeździe na nartach...i bardziej uciążliwe w jeździe na rowerze - wczoraj dałem radę przejechać jedynie 20 kilometrów z tym bólem. Konsultowałem to - takie silne stłuczenie może boleć jeszcze ze dwa tygodnie Cóż - trzeba zacisnąć zęby i cisnąć Wysówki właśnie na GS - dzięki za tę uwagę, nie zdawałem sobie sprawy. Magda, mam nadzieję, że pomieszałem Ci troszkę w głowie tymi Dolomitami i warunkami jakie tam są ? Czekam na Twoją relację z tamtych stron Było świetnie! Taka Dziewczyna jak moja @Paula, to prawdziwy Skarb dla zaawansowanego nartoholika. Jak sztruks, mało ludzi i słoneczko, twardo pod nartą, to wolne wyciągi nie są problemem @artix Ciebie, to jednak trudno zadowolić Obiecuję, że jak wreszcie pojedziemy razem, to wspólny klip nie będzie miał tego typu wstawek. Będzie tylko twarda, męska jazda! hahaha Dzięki! Jestem za takim WZF - nawet był taki pomysł imprezy dla forumowiczy... @JC trzeba koniecznie wrócić do pomysłu! Dziękuję Andrzeju i pozdrawiamy z Paulą no aż tak to nie było - a nawet w ostatni dzień w Cortinie staliśmy jakieś 5 minut do krzesła w środku dnia. Z WTS będzie relacja online i króciutki klip. Już wiem, że będę Jackowi potrzebny do kręcenia Vloga i ujęć z jazdy jego GoPro7. Po WST ruszamy jeszcze na kilka dni na Skisafari po Karyntii, więc będzie mały bonus @Paula lepiej jeździ! Ania - tej wersji proszę się trzymajmy Widziałem fotki z rana @marionen, szkoda, że słoneczka włoskiego nie macie Pozdrawiamy serdecznie!
    4 punkty
  17. A w Szczyrku - pusto. Warunki epickie. Wyjeździłem się za wszystkie czasy. Wieczorem wstawię większą relację. Dziś najlepsze warunki na Julianach (zarówno na czynnej 10 jak i na zamkniętych 8 i 9). Dobrze na Kopie i na MS. Jak przejechałem na Skrzyczne to Ondraszek jeszcze trzymał, FIS już był miękki. Dużo ludzi było tylko na tarasie widokowym na Skrzycznem (widziałem kilka pań w spódnicach i szpilkach). Jak poszedłem po naklejki do infocentrum dostałem dwie (Pani stwierdziła, że nie przewidzieli takich jak ja w systemie), ten ptak to prezent dla córki za ładną jazdę (ma 5 lat, przez ostatnie 4 dni, zrobiła łącznie ponad 100 kilometrów na nartach). Więcej wieczorem. Działa niebieska kanapa. Takie naklejki odebrałem w infocentrum - za ptaka płaciłem z przyjemnością. Takie jedno na zachętę (trasa oficjalnie zamknięta) - warunki SUPER.
    4 punkty
  18. Po tygodniu układania kafelek aby w końcu @marboru i @Paula mogli w cywilizowany sposób skorzystać z łazienki w swych wojażach po trasach w Polsce i Europie trzeba było w końcu się odstresować. Dzisiaj wybraliśmy się do COS, to moja trzecia wizyta na karnecie sezonowym, średnia na razie 233zł za 4 godziny. Trafiliśmy super: Pod Grzebieniem: Doliny: Ondraszek: Do około 10,00 wszystkie trasy dobrze trzymały, po kiełbasce i kaszance w Hiltonie (12 stopni C) zaczęło puszczać ale nie płynąć. Po 12,30 na dole termometr wskazał 21 stopni. Warunki rano jak na te temperatury bardzo dobre, polecam na jutro. Wszędzie bez kolejek na bieżąco.
    4 punkty
  19. Takie coś znalazłem. Jedną ze stromszych tras, jaką jechałem, to "Spinale Direttissima" (miejscami 70%, czyli ok. 35 stopni).
    3 punkty
  20. Forum ewidentnie umiera, o ile dyskusji na temat Szczyrk, Szczyrk vs Białka i inne temu podobne nie ma końca, to o wszystkim innym jest cisza. Ktoś poopowiada jak było na No Limit? Nikt nie brał udziału?
    3 punkty
  21. No i co tu napisać? ...Filmik super,widoki na Dolomity uuuuu huhuuu,marzenie.Stoki jak z obrazka aż narty same się rwą do jazdy...już sama nie wiem kto lepiej jeździ @marboru czy @Paula...pozdrawiam Was. My jutro,dziś skromnie MALA UPA(brzmi egzotycznie)
    3 punkty
  22. Dzisiaj pod koniec sezonu moja pierwsza tura w Tatrach. Z naszej trójki tylko syn Marek był po kursie lawinowym i ma jako takie pojęcie o zagrożeniach podczas wędrówek zimą po wysokich górach. Świadomi naszej "zieloności" w temacie wybraliśmy stosunkowo łatwą trasę z Kuźnic w kierunku Hali Kondratowej i Kondrackiej kopy. Powiedzieliśmy sobie, że dokąd dojdziemy to dojdziemy, nie będziemy się napinać. Pierwsze 500 m od Kuźnic z buta, potem już na nartach, trochę po lodzie, brudnym śniegu, a od Kalatówek po czyściutkim zsiadłym puchu. Krótki odpoczynek pod schroniskiem na Hali Kondratowej i tura w kierunku Kopy Kondrackiej. Po drodze dołączyliśmy do obeznanego w okolicy narciarza wysłuchując jego rad i zaleceń. Dzisiaj z racji dużego nasłonecznienia ryzyko lawinowe w niektórych miejscach było duże. trzymając się lewej strony strony, blisko tzw. "Łopaty" dotarliśmy na jakieś 1700 m n.p.m. powyżej Kamienia. Marek poszedł jeszcze trochę wyżej, ale ja z kolegą Darkiem założyliśmy obóz w celu skonsumowania kanapek. Nie mając harszli, a także obawiając się nieco zjazdu po miejscami lodowej skorupie odpuściliśmy dalszą wspinaczkę. Po sesji zdjęciowej przyjemny zjazd do schroniska i opalanko w oczekiwaniu na Marka. Z Hali Kondratowej udało się zjechać bez odpinania nart do samych Kuźnic. 20190323_121310.mp4
    3 punkty
  23. 2 punkty
  24. @andy-w tam to górny odcinek najlepiej w rakach 🙂 Tymczasem, ja wczoraj odbyłem wycieczkę w myśl zasady "Dzisiaj Karb, jutro garb"
    2 punkty
  25. Nowe Pokolenie SkiReacerów Dzięki Marcin za relacje!
    2 punkty
  26. Po powrocie, krótkie podsumowanie. Pierwszy raz byłem od włoskiej strony i miałem obawy czy będzie wystarczająco dużo czasu na transfer do Szwajcarii i zwiedzenie tej części. Nie ma z tym problemu, my jeździliśmy przez Theodoulpass - ok. 8,45 z Cervinii, ok. 9.00 otwierali górne krzesła Bontadini i o 9.30 można być w Zermatt. Ten przejazd to w sumie 16 km, w tym 11 km zjazdu. Można oczywiście przebić się na Rothorn przez Gornergrat czyli nie przez miasto. Pamiętam dyskusję w jakimś wątku na temat długości najdłuższych zjazdów: z Klein Matterhorn - do Valtournenche 15,2 km ( w tym 200 m krzesła po drodze), do Cervinii - 9 km czystej jazdy. Pogoda to 6 dni słońca, pierwsze 2 dni wiatr i brak przejazdu przez grań więc zwiedzanie włoskiej strony (dłużej niż 2 dni bym się tam nudził, ale to moja opinia). Nowa kolejka (2018 rok) na Klein Matterhorn przepiękna - wagoniki projektowane przez Pinifarina, pojemność 28 osób siedzących na wygodnych kanapach, wagoniki idą "ciągiem" a nie jak poprzednio 2 wielkie wagony na 150 osób na stojąco, kolejki brak. Podziękowania dla JurekByd który natchnął mnie jesienią do zwiedzania tego ośrodka od strony Aosty - sprawdziło się świetnie (bo mieliśmy bardzo dobrą pogodę)
    2 punkty
  27. To przede wszystkim ośrodki narciarskie. Reszta przyszła później. Innej kolejności nie ma. Ścieżka w koronach drzew na Pilsku (Natura 2000) brzmi jak żart. No comment.
    2 punkty
  28. Narciarzy! @Author , dziwni są ci polscy narciarze. W okresie noworocznym i w ferie gotowi są płacić podwójnie i po głowach sobie łazić aby być w górach. Nadejdzie marzec i w górach pustki!!! Nie powiem żebym ja akurat tych pustek i niższych cen nie lubił, no ale kiedy z uwagi na pustki zamykają ośrodki. ... A propos inwestycji, skoro narciarze dopisuja przez dwa miesiące , to czy opłaca się inwestować w infrastrukturę? To wszystko tak jakoś nie bardzo jest poukładane. Polskiemu narciarzowi wystarczy tygodniowy pobyt w górach, chce on infrastruktury na jak najwyższym poziomie światowym , a z reguły ma nie więcej niż 500 - 1000 euro miesięcznie w kieszeni. I jak tu nie chwalić pewnego programu z 500 w nazwie i krzyzykiem?
    2 punkty
  29. Jak ktoś dzisiaj był w Korbielowie to też miał dziś całkiem niezłe warunki do jazdy i opalania, niestety nie byłem - zdjęcia z kamerek ok.9 - tej.
    2 punkty
  30. Mops, ty postanowiłeś zostać na tym forum użytkownikiem, który najszybciej nabił 1000 postów od momentu rejestracji?
    2 punkty
  31. Witam. Jestem właśnie na Pilsku, rano jeszcze słonko trafiłem, teraz już pod chmurką. Informuję, że warunki dobre i bardzo dobre, Pozdrawiam
    2 punkty
  32. Dzisiaj warunki w 150% idealne.
    2 punkty
  33. Klara ma 32 dni na śniegu w tym sezonie, może dobijemy do 40 choć w u nas już będzie trudno - "wszystko płynie"
    1 punkt
  34. Teraz jest ciemno i nie da się jeździć, jeśli oczywiście chodzi o Kasprowy.
    1 punkt
  35. W Austrii podobno najbardziej stromą z przygotowanych tras jest Harakiri w Mayerhofen (85%), inną bardzo stromą jest Pezid-Vertical (Serfaus-Fiss-Ladis), początek czarnego wariantu 14-tki w Saalbach-Hinterglemm oraz G2 w Obertauern, ale ta zdaje się nie jest ubijana (nie byłem).
    1 punkt
  36. Jak zwykle fantastyczny filmik. Choć nie byłem tam nigdy, to od razu przypomina mi się mój tegoroczny wypad w Dolomity Dzięki za przybliżenie tego rejonu!
    1 punkt
  37. Na górze Pilska, gdzie długo są warunki, masz orczyki i kanapę, która nie działa. Orczykami i stojącą kanapą narciarza masowego nie przyciągniesz.
    1 punkt
  38. No to czas na relację z wyjazdu do Mayrhofen! Pisałam wczoraj, ale zapomniałam dodać. 8.12.2018 Dzisiaj o godzinie ok. 5.40 wyjechaliśmy spod Krakowa do Mayrhofen. Droga tradycyjnie: Gliwice, Ostrava, Brno, Mikulov, Wiedeń, St Polten, Salzburg, Rosenheim, Kufstein i niedługo zjazd na Zillertal. Jest to mój pierwszy wyjazd w to miejsce. Moja druga połowa już była tutaj kilkanaście lat temu, a mi się marzyło. W tamtym roku już chcieliśmy tu przyjechać, ale zdecydowaliśmy się na inne kierunki. W sierpniu udało mi się zarezerwować w odpowiadającej nam cenie bardzo przyjemny apartament (Domizill Zillertal) i nie pozostało nam nic innego jak czekać na wyjazd. Podczas drogi dzisiaj padał nam deszcz a później świeciło słońce. W prognozie był śnieg na miejscu, więc się obawiałam… Dojechaliśmy bez żadnych problemów o godzinie ok. 14:15. Jechaliśmy zgodnie z przepisami jak nigdy wcześniej…. Na miejscu słoneczko, +7 stopni, zielono, na górze tylko widać białe szczyty. Gondolki chodziły więc uśmiechy na twarzach się pojawiły. Dojechaliśmy do naszego apartamentu, wszystko było jak na zdjęciach, a nawet byliśmy jeszcze miło zaskoczeni bo apartament jest większy niż wydawał się nam na zdjęciach. Mamy kuchnię z lodówką, zamrażarką, zmywarką, mikrofalówką, tosterem, expresem do kawy, czajnikiem elektrycznym, piekarnikiem, garnkami, patelniami i wszystkim co potrzeba, jedynie kubków mi brakuje, są tylko filiżanki… no ale kubek sobie kupię, przy okazji suwenir sobie przywiozę W łazience prysznic z głębokim brodzikiem, z którego mogę sobie zrobić „wannę” jako że mam 154 cm wzrostu i bez problemu się tam mieszczę…., deszczownica, suszarka do włosów, ręczniki, kapcie, lusterko do makijażu, no po prostu rewelacja W salonie mamy podwójne łózko, kanapę małą, telewizor, stół z krzesłami, szafę, komodę no i oczywiście wifi. Jest rewelacyjnie. Narciarnia, suszarnia, pralnia…. Naprzeciwko domu przystanek Skubisa. Do wyciągu Penken niedaleko na piechotę, ale z nartami ni będzie nam się pewnie chciało iść Byliśmy dzisiaj przejść się po Mayrhofen. W mieście pusto, duża część sklepów pozamykana była, w jednym widziałam, że w soboty do 12:00 tylko, a niektóre od 10 grudnia otwarte…Ludzi mało na ulicach, dziwnie Nie wiemy gdzie pojedziemy jutro na narty, czy Mayrhofen czy Zillertal Arena czy może Hintertux, wszystko zależy od pogody… Sprawdzałam cały tydzień przed wyjazdem i zapowiadali śnieg, a dzisiaj patrzyłam i niby słońce ma być. Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać do jutra. 9.12.2018 Dzisiejszy dzień był ciężki...ale od początku. Wstaliśmy po , było jeszcze ciemno. Gotowi byliśmy dość szybko, przystanek skibusa tuż na przeciwko nas, ale skibus dopiero za jakieś 30 minut, więc narty na ramię i do gondoli w Mayrhofen Penkenbahn. Pogoda wyglądała nie najgorzej. Chmury od strony Penken, po drugiej stronie trochę jasne niebo, góry w chmurach.... Doszliśmy do gondoli zanim ta jeszcze ruszyła. Poczekaliśmy chwilę i na górę. Kolejka ta jest tylko na 2 słupach, jedzie dość wysoko, ale widok na miasteczko jest piękny Im wyżej tym więcej śniegu było widać. Po dojechaniu na górę wsiedliśmy w Kombibahn - gondolka z kanapami na przemian i zjechaliśmy niebieską trasą na początek do 4erLarchwald-Express i później czerwoną trasą drugi raz na ten wyciąg. Jeszcze coś było widać, chociaż czasem teren uciekał spod nart. Warunki super, stoki przygotowane, twarde. Temperatura koło -1 do +1 stopni była. Po zjechaniu czerwoną trasą pojechaliśmy 8er Tappenalm i stamtąd do kolejki 150er Tux.Widoczność była coraz gorsza i padał śnieg, nie wiedziałam gdzie jadę 😜 Misiek jednak trochę ogarniał i w sumie to on wybierał trasy. Jak jechaliśmy na Rastkogel zaczęło coraz mocniej wiać... Stwierdziłam, ze bezpieczniej będzie wracać w stronę domu, gdzieś niżej żeby się nie okazało, ze zamkną jakieś wyciągi....I miałam rację....Jechaliśmy jednym wyciągiem na 2500 m i już chodził z najwolniejszą prędkością, wiało tak, że zamknięte bubliny musieliśmy trzymać bo podwiewało do góry...Jechaliśmy strasznie długo i w strachu bo nie wyglądało na żeby miało być lepiej...Nie chciałam robić też przerwy w tamtych okolicach bo wolałam dojechać bliżej Mayrhofen....Zjeżdżając z 2500 była masakra....wiało tak i sypało że wiatr nas zatrzymywał i na płaskim aż cofał, bałam się strasznie, nic nie było widać pod nartami...ledwo dojechaliśmy niżej i okazało się, że kanapa, którą mieliśmy wyjechać wyżej żeby móc zjechać trasą dzięki której dojedziemy na Penken nie chodzi....Gościu podwiózł nas kawałek wyżej skuterem żebyśmy mogli na nartach już sami niżej zjechać. Walka o życie... ale tam wiało już mniej... Jedynym wyjściem dla nas było dojechanie do gondoli 4er Rastokgel która stację dolną ma w miejscowości Tux i stamtąd skibusem do Mayrhofen - tak nam powiedziała obsługa wyciągu i pan ze skutera. Była wczesna godzina....koło 11, 12? Nie było wyjścia, woleliśmy wrócić. Zrobilismy tylko 15 km na nartach, no ale w takich warunkach ciężko było więcej pojeździć....Nie dość, że widoczność słaba, to jeszcze ten wiatr, brak znajomości tras, terenu... Zjechaliśmy gondolą na dół, zeszliśmy na przystanek skibusa, który dosłownie po 3 minutach przyjechał. W miejscowości Tux biało, temperatura na plusie, ale biało Zastanawialiśmy się czy nie wysiąść przy gondoli naszej w Mayrhofen i nie spróbować wyjechać jeszcze raz i tam zjechać kilka razy, bo wydawało się, że wiatr się uspokoił. Ale ostatecznie wysiedliśmy na dworcu, co było błędem...nie wiedzieliśmy gdzie on się dokładnie zatrzymuje dalej, okazało się, że jechał tam gdzie my chcieliśmy, no trudno. Poczekaliśmy 20 minut na skibussa, który przywiózł nas na nasz przystanek na przeciwko domu (tym razem sprawdziliśmy już na rozkładzie czym mamy dokładnie jechać). Dojechaliśmy do domu i zrobiliśmy sobie obiadek. Była godzina 13? Strasznie wcześnie....Później przeczytałam w necie, że 5 gondolek zderzyło się na Hochzillertal...MASAKRA.... Całe popołudnie spędziliśmy w domu grając w planszówki i odpoczywając. Mamy nadzieję, że jutro pogoda będzie łaskawsza i że przynajmniej nie będzie tak wiało. Zdjęcia przy okazji, podejrzewam, że po przyjeździe do domu powybieram te najlepsze
    1 punkt
  39. Kasprowy - za urozmaicenie i widoki, jakich nigdzie indziej w Polsce nie uświadczysz, i za wspomnienia ... Długość też ma znaczenie, szczególnie w duecie z nartostradą do Kuźnic
    1 punkt
  40. Należy jednak pamiętać , że wiosną nie wpuszczają w slalomkach. W Kużnicach przed wejściem do wagonika mierzą narty. O ile pamiętam musi być powyżej 68 pod butem.😟
    1 punkt
  41. Z okolic Jakuszyc w stronę Szrenicy, w cieniu Mumlavskovego... przez Babiniec, gdzie spotkałem chłop(c)ów z armii arabskiej, saudyjskiej dokładnie mówiąc.
    1 punkt
  42. Ten niby darmowy skipass to ściema jak każde FREE SKI - ceny apartamentów dających niby darmowy karnet są z kosmosu w tym okresie.
    1 punkt
  43. Cortina d'Apmezzo część 2 To jeszcze nie koniec przedstawiania Wam tej części ośrodka. Widokowo, bajecznej! Jeszcze raz rzut oka na tutejszy, klimatyczny budynek: Nieczynna trasa mieści się w widocznym po środku żlebie... Swoją drogą - ciekawe, kiedy wymienią krzesełko i to uruchomią? Na poniższym zdjęciu widać drugi budynek, za którym umiejscowiona jest dolna stacja unieruchomionego wyciągu Jeszcze kilka ujęć tras: Cudnie było je rozdziewiczać - puścili nas niemalże pół godziny przed oficjalnym otwarciem 😮 A stereotyp jest taki, że Włosi się nie śpieszą do pracy... Dolna stacja i leżące obok krzesełka Jedziemy w dół główną trasą: Paula przed jedną z trzech krótkich ścianek marboru na początku końcowego wypłaszczenia: Tutejszy sztruksik: Środek: Stromiej: I jeszcze raz trochę stromiej: Dolna część: Długa płaska końcówka: Spędzamy tu ponad dwie godziny. Jest luz. Jeszcze raz niebieski, zewnętrzny wariant zjazdu: I przeciwległy, czerwony - widok z góry: Widoczna Tofana z przeciwległego stoku, na który się udajemy: CDN
    1 punkt
  44. Ja też lubię sztruks, jak jest. Ale lubię również różnorodne warunki. Czasami trzeba być twardym A poza tym ujęcia z puchu są równie spektakularne. Tak było dzisiaj w Kitz około godziny 12. Zrzut z nagranego filmiku. Pozdrawiam
    1 punkt
  45. Alpe Lusia - małe, narciarskie eldorado. Kolejne miejsce, które odwiedziliśmy, to znajdujący się niedaleko Moeny ośrodek Alpe Lusia. Czwarty dzień, postanowiłem, że nie będziemy dużo jeździć, odpoczniemy i przestaniemy gnać. Na mapie kilka fajnych tras...pomyślałem - szybko się znudzą, to wtedy posiedzimy na leżakach przy bombardino... Taaa... Tras mało, bo tylko 17ście z wszystkimi wariantami...ale jakie trasy? Od strony Castelir łagodne, szerokie niebieskie - pod GS i ćwiczenia jazdy długim skrętem, świetne! Od Ronchi, piękny czarnuch i kilka wariantów czerwonych - miód malina! Na dodatek dwie długie i szybkie gondole a pozostałe trzy krzesła, wyprzęgane, szybkie... No i co? Wykończyłem Paulę...bo do godziny 15:15 zrobiliśmy wg Endomondo ponad 110 kilometrów. Brykaliśmy ile wlezie ale nie było sensu ryzykować kontuzją i zajeździć się na umór. Mały ON, to też mało dzisiaj było zdjęć, niewiele też filmików - raczej eksperymenty z szelkami. Pogoda? Do godziny 13 słoneczko z chmurkami, potem pogorszenie pogody - oczywiście pogorszenie jak na miarę Italii, po prostu były chmury. Widoczność ok, bez wiatru i innych niespodzianek. Niewiele zdjęć, więc będzie tylko jedna część z dnia dzisiejszego. Początek dnia i taki oto widok z góry: Fajna trasa? Popatrzcie na tą w oddali... Przejazdówka do niebieskiej części stacji narciarskiej: ...i się gondole udało strzelić ładnie Szerokie, łagodne eldorado: Jest i marboru Piękna knajpka, to też tu jedliśmy Drzwi Kolejny widoczek...w stronę @Piotr_67 i @tanova: Górna, komunikacyjna część ON: Dwa razy sobie śmignąłem giganta...a co? Czarnuszek numer 5 miód! Czerwony miód...szkoda, że nie za długi Kilka wariantów w jednym miejscu: Przerwa na lunch pod ptaszyskiem 😮 Tłok w knajpie... Jeszcze raz czerwona 8: Coraz więcej chmur: Paula Czarna 1ka - fantastyczna! I uroczy wodospadzik przy parkingu Koniec dnia czwartego. Co jutro? Niespodzianka. Pogoda zmienna wieczorem...raz wychodziło słońce, raz szczyty w chmurach... Przeciera się Pozdrawiamy - marboru i Paula
    1 punkt
  46. Carezza część 1 Pobudka ok 5 rano, śniadanie, smarowanie ręki - boli jak skurczybyk...i w drogę. Jedziemy ok półtorej godziny do Carezzy...nie było jej w planach...ale skoro @JC tam zwabił swoim tam pobytem, zgodziłem się i postanowiłem dogłębnie zwiedzić to miejsce. Mapka ośrodka: Jak widać, to taki Szczyrk Dwie gondole, trzy szybkie krzesła, dwa wolne i kilka orczyków. Trasy? 4 czarnuchy - świetne! Kilka niebieskich i krótkie odcinki czerwonych. Na parkingu jesteśmy pierwsi...i cóż za niespodzianka... Paulina wybrała ośrodek i pierwsza kolej jaką jedziemy, to?... Już z dołu wygląda bosko - u góry czerń i potem kilka wariantów na dół wypłaszczonych, nierównych. Z bliska wygląda to tak... Z góry: Ręka boli, boję się nie uszkodzić do końca i żal serce ściska, że petardy być nie może Ludzi zero... ...praktycznie cały dzień - pustki, a ok godziny 15:30 odcinki tras ze sztruksem. Warunki - bardzo twardo. Pogoda? Zimno, słonecznie - potem, wietrznie i jeszcze zimniej. Przez chwilę nawet pada śnieg 😮 Później jedziemy tam... Gondolą... I na dole piękne dwa hotele Trasa z dołu: Trasa z góry: Kilka zjazdów i pod koniec dnia wracamy...by zjechać tędy z 10 razy... I pierwsza wspólna fotka z wyjazdu: Paula zachwycona miejscem i warunkami. Kameralnie, świetnie - pusto! Z czerwonego wariantu taki oto widok: Jeszcze tylko krótki postój przy drzewie z bombkami... I wracamy bardzo płaską niebieską, by zwiedzać dalszą część ośrodka. Jak do tej pory? ...podoba się i mnie CDN
    1 punkt
  47. Civetta część 2 Trasa czarna z lewej strony, z góry wygląda tak: I z widoczkiem Eksplorujemy tę część ośrodka zaliczając prawie każdą z tras. Jest super i mimo tego, że ciepło, to większości tras nie jest zdegradowanych. Wiadomo - pić się chce 😮 Foto z dedykacją dla @artix: Krótka przerwa i dalej na stok... Paula ze ścianą monumentalnego dolomitu... Z bliska wygląda tak: Albo tak... Nie forsujemy się i staramy się jeździć ostrożnie. Do czasu... I jeszcze raz do czarnej 31... ...i na sam dół. A tu? Zawody biatlonowe I wytopiona południowa trasa Takich tras było dzisiaj kilka...z tego co naliczyłem, to chyba 5 Trochę piękna I tras... Czyż nie malowniczo? Pora na dłuższą przerwę i mały lunch. Kawa, bombardino i cola - nasze ulubione napoje Danie główne Pysznie! A jedzone było, tu: Jazda była do mniej więcej 15:30. Po moim upadku kicha. Bardzo mocno stłuczony nadgarstek lewej ręki. Wizyta w aptece po przeciwbóle i opaskę uciskową i lipa. Siedzę teraz pisząc relację i ręka słabiutka i boli Siły w niej nie ma praktycznie wcale. Ciekawe jak będzie rano z trzymaniem kija i chwytaniem. Nie widzę tego w różowych barwach Choć przez noc, po smarowaniu maścią przeciwbólową, zapalną i od stłuczeń może będzie lepiej? Pocieszające jest to, że nic nie puchnie oraz kość cała... Mamy nadzieję, że to jedynie mocne stłuczenie - cały impet upadku wziąłem na tą właśnie rękę. Narty i kije zwiozła Paula i bardzo ładna włoszka. Jeszcze dwa zdjęcia z rana... I nieszczęsna łapa, po opatrzeniu: Gdzie jutro? Jeszcze nie wiemy. Będzie niespodzianka... Podsumowując dzisiejszy dzień od 8:30 do 15:30, wg endomondo 92 km. ...no i oby nie szpital. pozdrawiam marboru
    1 punkt
  48. nuda straszna - biały śnieg niebieskie niebo już nie mogę tego oglądać 🌞
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...