Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.04.2020 - 28.04.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.04.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
9 punktów
-
No i poleciałem. Wejście standardowym trackiem przez Byka. Ale się tych przecinek namnożyło Modyfikując trochę trasę i dochodząc do potoku Glinna trochę niżej niż zazwyczaj zaczął się problemik. Masy miękkiego śniegu i widać było, że już ktoś robił wycof, na dzień dzisiejszy nie da się łatwo zrobić sensownego skrótu. Powrót na tracka, przekraczamy czerwony szlak i bez fok nie da rady. Każdy krok zapadanie się po ...... Na fokach nie lepiej masa gałązek i kaszana (prawie rozrywam fokę). Szybka decyzja, powrót do czerwonego, trawersem do 5-tki i lewą stroną na Pilsko. Większość "lasków" poniżej miejsca wyczepiania się z wyciągu OK. Jak ktoś lubi to można robić pętelki. Warunki dużo lepsze niż okolice Kopca. Pomysł @przemo_narciarz z ostatniego wyjazdu, żeby z pod Pilska atakować laski na prawo od żółtego szlaku przynajmniej na początku tracka wygląda kiepskawo. Z kopuły Góry Pięciu Kopców można dawać i po lewej stronie potoku jak i po prawej. Do garbu i dalej ścianka OK. Wada, nie ma wyciągu i trzeba dawać pod górkę Jak się wejdzie dwa razy i ma prawie "60" to wygląda się tak Uważajcie proszę na wchodzących od dołu, szczególnie na przełamaniu garba. No i z dziennikarskiego obowiązku Kopiec, w zeszłym tygodniu zabawa teraz kaszana. Oczywiście tam gdzie nie wolno jest jeszcze całkiem OK. Ze szczytu pod Munczolik. Da się też jeszcze zjechać boczkiem po lewej do Szczawin. Spotkanych Skiturowców 4. Wszystkich pozdrawiam. Dla podchodzących z buta przez Byka, nie polecam potoku się nie da trawersować a po przekroczeniu czerwonego będziecie się zapadać. Nie lubię pojęcie "żużlówki" ale jak macie z fokami to da radę. Pozdrawiam mirekn8 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
MarioJ proszę........masz inne wątki i tam możesz epatować strachem. Mamy dosyć niepotrzebnych negatywnych emocji, bo prawda jest taka że życie lokalne toczy się normalnie, ludzie rodzą się i umierają, W tym wątku piszcie o pozytywach zauważonych wokół siebie lokalnie, włączmy myślenie bo wokół mamy nadmiar informacji zastraszających nas. Trochę dla rozluźnienia podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy Mniej więcej od połowy lutego podjąłem decyzję, że raz w życiu muszę zaufać ekspertom, odrzucić na bok własne przemyślenia i teorie,skupić się tylko na faktach i liczbach. Trwało to aż do końca marca. Okazało się, że nigdy w życiu nie pomyliłem się bardziej. Eksperci zdążyli zaprzeczyć kilka razy własnym teoriom, a każdy ma dzisiaj inną. Niemiecki wirusolog twierdzi, że epidemia potrwa aż do wynalezienia skutecznej szczepionki. Francuski wirusolog twierdzi, że epidemia samoczynnie wygaśnie za kilka tygodni. Chiński wirusolog twierdzi, że wirus będzie powracał jak grypa sezonowa. Włoski lekarz twierdzi, że wyleczeni pacjenci nabierają trwałej odporności. Brytyjski lekarz twierdzi, że pacjenci mogą być odporni tylko przez kilka tygodni lub miesięcy. Polscy lekarze twierdzą, że wyleczeni pacjenci nie mogą nikogo zarazić. Chiński lekarz twierdzi, że wyleczeni pacjenci mogą nadal zakażać. UK podjęła decyzję o wytwarzaniu „odporności stadnej”, by po 2 tygodniach w obliczu tysięcy zakażeń w panice zamknąć wszystko. Polska podjęła decyzję o zamknięciu wszystkiego w obliczu kilku przypadków, by w szczycie epidemii zacząć „odmrażać gospodarkę”. Nakazał też noszenie masek, do czego połowa ludzi się w ogóle nie stosuje. Szwecja kazała przygotować się obywatelom na „miesiące lub lata pełne bólu, śmierci i cierpienia”, by po 2-3 tygodniach stwierdzić że najgorsze mają już za sobą. Łukaszenka twierdził, że wirusa wyleczy sauna, wódka i traktor. Jego obywatele byli przeciwnego zdania i sami postanowili bojkotować mecze i nosić maski. WHO twierdzi że maski nic nie dają, a wirusa wyleczą testy i zamknięcie wszystkiego na 2 lata. Trump twierdził, że koronawirus to nic groźniejszego od grypy., po kilku tygodniach wprowadził stan wyjątkowy i zamknął cały kraj w kwarantannie, zapowiadając wielomiesięczną izolację. Spowodował tym samym panikę, krach i rekordowe bezrobocie. Po kolejnych paru tygodniach stwierdził, że trzeba powoli wracać do normalności. Rząd Polski zakazał spacerów po pustych lasach i łąkach, jednocześnie pozostawiając czynne fabryki, autobusy i tramwaje. Rząd Hiszpanii postanowił karać 30-tysięcznym mandatem każdego, kto wyjdzie na spacer w pustej okolicy, jednocześnie pozwalając na jazdę 20 minut autobusem do wielkiego hipermarketu, w celu zakupu 2 bułek i butelki coli. Rząd Danii zamknął kościoły nawet dla mszy z 5 wiernymi, jednocześnie otwierając przedszkola. Rząd Rosji w ogóle nie zamknął cerkwi, takie decyzje podjęli natomiast biskupi i księża. Rząd Grecji zamknął cerkwie, mimo potężnego oporu i gróźb patriarchów, doszło nawet do aresztowań duchownych. Chiny twierdzą, że to amerykańska broń biologiczna. USA twierdzi, że to chińska broń biologiczna. Większość naukowców twierdzi, że wirus jest naturalny jak grypa, a powstał z hybrydy wirusa z łuskowca, nietoperza i czort wie czego jeszcze, a potem nagle przeniósł się na człowieka - nie wolno twierdzić że od zjedzenia gacka bo to rasizm) i zaczął masowo zakażać miliony ludzi w różnych miejscach na świecie. Nikt nie potrafi powiedzieć, jakie czynniki – klimatyczne, genetyczne, społeczne, czy jeszcze inne, mają na niego największy wpływ, w zasadzie nikt nie wie ilu jest naprawdę zakażonych. nikt nie ma pojęcia, ilu będzie ich jutro, nie mówiąc o przewidywaniu na miesiąc.6 punktów
-
4 punkty
-
Cześć. Nie pomyliłem się. Przykład przejażdżki poniżej. Jak widać prędkość czasami na podjeździe / OESie spada prawie do zera. Ja się nie znam na treningach i nie specjalnie się przejmuje tymi wszystkimi cyferkami (podejście matematyczno - naukowe jest mi obce). Po prostu sobie jeżdżę..i tak się zastanawiam jak to ma się do szosy.4 punkty
-
3 punkty
-
Gondola między Flachau, a Flachauwinkl-Kleinarl planowana jest na sezon 21/22. Ponadto ma to być gondola łącząca oba ośrodki, więc nie trzeba z niej korzystać jeżdząc w Flachauwinkl, a chyba o to chodziło pierwotnie w poście.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
oczywiście - sam miałem robiony PCR, próbę pobrano o 11:45 a wynik dostałem e-mailem o 18:15 tego samego dnia2 punkty
-
Ciekawe jakich testów bedą wymagać - test PCR to koszt ok 580 pln; testy na przeciwciała metoda Elisa 300 PLN; można podobno testować przeciwciała inna metoda - koszt coś mi sie obiło o uszy ok 100 pln. Wyniki testów na przeciwciała z laboratorium, z którego korzystała moja znajoma (metoda Elisa) maja wprost napisane, ze testy te nie zostały zwalidowane (cokolwiek to znaczy) do wykrywania Covid19 i jako takie nie stanowią podstawy do diagnozowania lub wykluczania zakażenia. Taki tekścik tam jest podobno żeby sie nie przyczepialo ministerstwo zdrowia, ale tym samym taki test dla Austriaków nie będzie wystarczający. Robienie PCR to trochę drogi dodatek do wycieczki do Austrii...2 punkty
-
2 punkty
-
Ja na razie jestem prawie zdecydowana nie kupować, a przestawić się na Pilsko i skitury. Trochę mi tylko żal porannych wypadów do COS-u, który mam pod nosem - na Pilsko już trudniej będzie zaglądać prawie codziennie Ale za to nie ma tam tłumów, piękna góra, a w czasie ferii (lwia część sezonu) do Szczyrku i tak nie ma się co pchać.2 punkty
-
2 punkty
-
Ja od lat (nie bacząc na wirusa), unikam ośrodków, gdzie trzeba zdejmować narty, przeciskać się przez stacje kolei, wchodzić po schodach, jechać w ścisku jak w tramwaju i patrzeć na twarze współpasażerów, zamiast na widoki. Dlatego dla mnie slogan np. "200km tras bez zdejmowania nart" nie ma wiele wspólnego z prawdą - to przecież to samo, co jazda skibusem między wyciągami. Od gondoli wolę nawet wyciągi talerzykowe. Są miejsca, w których naprawdę żałuję, że jest np. tylko gondola, bo trasy prezentują się bardzo okazale, jak np. w Sportgastein (na sporej wysokości, w miarę blisko Polski i kilka tras przy jednej kolei, więc brak tłoku). Gdyby nie to, chętnie bym tam zawitał2 punkty
-
Ja tam jestem dobrej myśli- wszystko otworzą: granice i stoki- za rok wszyscy z tego wirusa będą się śmiać a z czasem pójdzie w zapomnienie. I tego się trzymajmy 😉2 punkty
-
Jak najbardziej. Swoją drogą zastanawiam się, czy i jak w kolejnym sezonie zimowym zmienią się preferencje co do wyboru miejsca i sposobu spędzania czasu na nartach. Zakładając, że otworzą granice do tego czasu.2 punkty
-
Ośrodków z samymi gondolami jest mało, bo na ogół ten pierwszy raz z miasta trzeba wjechać na górę gondolą, ale później już w wielu ośrodkach tyrolskich można korzystać praktycznie z samych kanap, np. w Ischgl. No ale tak, jak już zauważono - Obertauern jest chyba takim miejsce, gdzie nie trzeba korzystać z gondoli, by mieć dostęp do ponad 90% tras.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Objechałem pętlę podkarpacką Green Velo. W zeszłym roku jechałem z Białegostoku wzdłuż granicy wschodniej do Zwierzyńca. Co prawda planowane było do Ulanowa, lecz z uwagi na deszcz w ostatnim dniu trasę zakończyłem w Zwierzyńcu. Co sie odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym w tym roku zacząłem od Ulanowa. Co to za różnica w którym kierunku, grunt aby trasę pokonać. Moja trasa to : Ulanów, Zwierzyniec, Narol, Wielkie Oczy, Przemyśl, Dynów, Łańcut, Ulanów. Oczywiście po drodze odwiedziłem wiele fajnych miejscowości i ładnych miejsc, np. Józefów, szumy na Tanwi, Horyniec Zdrój, Krasiczyn, Rzeszów, Leżajsk... Trasa: Moim zdaniem średnio trudna. Oczywiście z uwagi na podgórski charakter w części, trudniejsza niż wzdłuż wschodniej granicy. Na trasie były 4 dość trudne podjazdy. Prolog to podjazd na drodze z Przemyśla do Krasiczyna. Jazda po drodze o dużym natężeniu ruchu drogowego, syf i tyle. Do tego upał!!! Nie lubię tego okropnie. Szacuję, że ok. 10-20% trasy to drogi szutrowe. Niektóre lepsze, niektóre dość fatalne. Najgorsze to te z dziurami i dużymi kamieniami. Około 10-20% trasy przebiega w oddzieleniu od ogólnodostępnego ruchu pojazdów, po prostu po drogach dla rowerów. W większości trasa prowadzi lokalnymi drogami ogólnodostępnymi dla wszystkich. Ruch na tych drogach jest z reguły niezbyt duży. Drogi o dobrej nawierzchni asfaltowej ale także i fatalne, polepione smołą i dziurawe. Ja jechałem rowerem bez amortyzacji i na dość wąskich oponach, miejscami tak trzęsło że ręce drętwiały, no i trzeba było uważać aby w co nie wjechać i nie wyrżnąć fikołka, że o awarii sprzętu nie wspomnę. Cała pętla to coś koło 500 km. Miejscami trudno zrozumieć czym kierowano się wyznaczając trasę. Np poprowadzono ją krętymi szutrowymi dróżkami przez pola tak, aby 3 razy pokonywać autostradę . Cywilizowana droga była trzykrotnie krótsza i o dobrej nawierzchni. Po jakiego grzyba pędzono rowerzystów po kamieniach przez pola? Takich miejsc było o wiele więcej, np. w okolicach Rzeszowa, no i Dynowa. Miejsca: Wspaniałe miejsca warte zobaczenia. Jazda wśród pieknych lasów, pól, nad brzegiem rzek i zbiorników wodnych. Bajka. Był też kurz, gryzące muchy, burze, upał i niespodzianki. Piękne miasta, Rzeszów, Przemyśl, Zwierzyniec, Leżajsk, Łańcut. Kwatery: Nocowanie odbywało się w kwaterach na trasie eskapady. Z reguły były to tzw agroturystyczne gospodarstwa. Ceny wahały się od 30 do 45 zł za noc. Najdrożej było w Łańcucie. Cena nie odzwierciedlała jakości kwatery. Najlepsze warunki były w Narolu, gospodarstwo agroturystyczne. Dom do naszej dyspozycji, do tego ogród ze stawem, gustownie i wygodnie urządzona wiata z grilowiskiem. Właściciel sympatyczny i uczynny, rozpalił grila i zaprowadził do sąsiada, producenta wspaniałych wyrobów wędliniarskich. Co tu więcej pisać, tylko gościć się i cieszyć. W Wielkich Oczach nocleg był w domu weselnym. Sala balowa służyła za garaż dla rowerów, kuchnia, holl z telewizorem i kanapami skórzanymi to miejsce do goszczenia się. Gorzej było w Przemyślu, tu nocleg był w ośrodku PTTK. Lokalizacja kwatery super, warunki spartańskie. Jedno oczko prysznica w korytarzu, jeden kibel, kuchenka z lodówką i zlewem, półka służyła za stolik. W pokojach łóżka piętrowe. Za dopłatą po 2 złote zamieniliśmy pokój 4 osobowy na 2 osobowy, po prostu uprzejma obsługa dała nam dwie czwórki. Nikt nie musiał włazić więc na pietro i nie musieliśmy włazić na siebie na tak małej powierzchni. Obiekt ten jest połozony przy dość ruchliwej , stromej ulicy o nawierzchni z kostki. Okna mojego pokoju wychodziły właśnie na ulicę z której dobiegał głośny hałas opon. W nocy ruch ustał, ale od godz 4,30 znów się zaczęło. Wspaniała kwatera była w Ulanowie, tanio, czysto i wygodnie. Tu znów dwie czwórki posłużyły nam za dwie dwójki abyśmy się o siebie nie obijali. Grill, taras itp... Ludzie: Fajnie, miło, wesoło. Praktycznie wszyscy właściciele kwater zasługują na pochwałę. Skłonni do pomocy, mili, życzliwi. Po prostu Polska, taka zwykła, nie z telewizji. Na trasie rowerzystów niewiele! No może w okolicach Zwierzyńca, a byliśmy tam w weekend, było tam ich sporo. Dziennie mijaliśmy się z kilkoma osobami podróżującymi na rowerach!!! Trudno w to uwierzyć, trasa Green Velo nie żyje! U ujścia Tanwi do Sanu spotkaliśmy biwakującą w namiotach grupę Czechów kajakarzy. Niespodzianki: Szumy na Tanwi, ludzi multum, samochodów ogrom, w dole kilka uskoków na rzeczce. Jak powiedział kolega, na Kamiennej są lepsze. Józefów, jeziorko. Parking zapełniony autami. plaza mała, ludzi ogrom, wody w zbiorniku mało, kolejka po piwo 15 osób. W Zwierzyńcu w jeziorku zostało niewiele wody, samo błoto. To w centrum miasta jakoś ma jeszcze trochę wody. San ma bardzo niski stan wody. W Ulanowie flisacy nie kursują barkami. Co prawda mozna się z nimi umówić indywidualnie i jakoś tam przewiozą pomiędzy łachami piasku. Kościół w Leżajsku przepiękny! Organy cudne. Rzeszów centrum pierwsza klasa, nad jeziorkiem palmy i swobodnie chodzące po trawnikach łabędzie z młodymi i kaczki. Na deptaku pomnik T Nalepy. ( A propos, własnie mija 50!!! lat od wydania płyty "Na drugim brzegu tęczy". Kiedy to zleciało, przecież nikt do mnie nie "przychodził zawsze gdy zapadał zmrok", te 50 lat byłem na jawie! Oznakowanie trasy Green Velo miejscami fatalne!!! Gdyby ktoś miał jakieś pytania szczegółowe, chętnie odpowiem , doradzę. Zdjęcia wrzucę później.Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, kółko podkarpackie zamknięte z ogonkiem 42 kilometrowym z Ulanowa do Zaleszan. Zostaje teraz świętokrzyska część, znana mi i trochę za krótka. Może będzie zmodyfikowana i wydłużona o trasy nadwiślańskie? Co będzie za rok, zobaczymy?1 punkt
-
Ciekawe kiedy pojawią się certyfikaty "kolekcjonerskie" w ogłoszeniach1 punkt
-
Da sie to zrobić prywatnie i w praktyce wiem - testowane przez dwie osoby - ze wynik otrzymały w ciągu 2 dni.1 punkt
-
Osoby podróżujące z krajów sąsiadujących są zobowiązane do przedstawienia negatywnego wyniku na obecność choroby COVID-19.Zaświadczenie nie może być starsze niż 4 dni. Przejazdy tranzytowe bez postoju są dopuszczalne.1 punkt
-
AUSTRIA OGŁASZA : Od 1 maja będą dozwolone wydarzenia z udziałem maksymalnie 10 osób, chociaż ludzie zostaną poproszeni o zachowanie odległości 1 m. Hotele zostaną ponownie otwarte 29 maja, jeśli wszystko pójdzie dobrze i oczekuje się, że część turystyki wróci do Alp. Zalecenia dotyczące pozostania w domu ze wszystkich ważnych powodów wygasają 30 kwietnia i nie zostaną przedłużone, choć nadal zachęca się do pracy w domu. Małe sklepy zostały już ponownie otwarte, a wszystkie sklepy będą dostępne od 1 maja. Restauracje i kawiarnie mają rozpocząć działalność 15 maja.1 punkt
-
Możesz sobie założyć turowe wiązania do FISówek. Jak jesteś mocny, to dasz radę podejść a na trasie nie będziesz miał kompromisów ;)1 punkt
-
1 punkt
-
Alternatywa ze wszech miar zacna, ale niestety nie dla każdego Zgoda, ale w wielu ośrodkach jest tak, że to właśnie jedna gondola dowozi ludzi z dołu na wyżej położone trasy. Bywa to więc "wąskie gardło", zwłaszcza w szczycie sezonu. Niefajne są też tłumy tłoczące się do bramek w newralgicznych miejscach. W grudniu czy styczniu (poza okresem okołoświątecznym), w mniej topowych ośrodkach powinno być jednak pusto, tak sądzę. Co prawda, to prawda.1 punkt
-
Jeśli się ją kupi... Złamać się dla COS-u (i BSA) czy nie złamać? Oto jest pytanie1 punkt
-
To prawda, ale ten fragment obsługiwany przez gondolę, to akurat najciekawsza część ośrodka + dobre opcje free. Gondole są spoko, pod warunkiem, że nie upycha się do nich ludzi jak bydło. Stanie w ścisku to nic fajnego, a na siedzeniach, też jest wygodnie, tylko przy niepełnym składzie. Duże wagoniki to porażka prawie zawsze.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Już widzę te tłumy klientów, od których nie mogą się opędzić Już zmienili termin wpłaty do końca maja Mnie ino COS-iku szkoda...1 punkt
-
Jest mix krzesło z gondolą Od tego sezonu będzie gondola Dwie gondole Jest gondola1 punkt
-
Tego raczej nie zarekomendujesz: na okrągło TVP i Info czy TVN i TVN24 bo polsat nie? On raczej idzie swoją neutralną drogą Ja końcem lutego skończyłem sezon wydawało się to bolesne ale choroba i planowany szpital w rodzinie uratował wszystko, w ostatniej chwili przed wirusem. Mama nie wychodzi za próg. Gdy pytam - kupić ziemniaków na tydzień - po co - mówi - do środy mogę nie dożyć. Wyzdrowiała ale z mieszkania nie wychodzi. Grupa ryzyka! Prawie dwa miesiące siedzenia w klatce przed TV, do sklepu w masce i rękawiczkach i zakupy według instrukcji z kartką raz na tydzień. Żadnej rekreacji, dopiero wczoraj rower przez 3 godz. Było fajnie, prawie normalnie ale z tą maską na gębie i poczuciem winy bo powinienem zostać w domu1 punkt
-
Moim najlepszym zakupem na rower MTB jest kurtka / bluza ... do biegówek Crafta. Z tyłu na plecach i rękawach ma "siateczkowaty" bardzo cienki i super oddychający materiał (czym bije na głowę moje wszystkie inne kurtki rowerowe w których niemiłosiernie można się spocić). Reszta to windstopper + coś, co dla mnie jest bardzo ważne czyli stójka. Świetnie się sprawdza w wietrzne, chłodne dni. Jak jest cieplej / na podjazdach to rozsuwam i tyle. Przetestowana w temp. -2 °C do +17°C. Jeżdżę w niej całą jesień, ciepłą zimę aż po chłodne letnie dni.1 punkt
-
Zdarza się: https://infoludek.pl/zdrowie/przypadki-koronawirusa-w-amazonie-w-kolbaskowie-i-biedronce-w-gryfinie/1 punkt
-
To jest pozytyw bo pokazuje jak nikły jest stopień zakażeń poza służbą zdrowia w codziennym życiu nas wszystkich.1 punkt
-
Ech, pożyjemy, zobaczymy . Na razie ważne, że jest konkretne zajęcie i pasja, a nie gapienie się w telewizor . PS. Omegi i inne mieczówki to były na studiach, teraz na balastówkach.1 punkt
-
Mój Tata, rocznik 1938, właśnie szykuje łódkę po sezonie zimowym do wodowania. Po 20 kwietnia znów można przyjść na przystań jachtową nad jeziorem Dąbskim . W tym roku kalendarz regatowy chyba pójdzie się ... bujać, a Tata nie spotyka się i raczej nie będzie pływał ze swoimi załogantami, ale pewnie pożeglujemy rodzinnie.1 punkt
-
Widzę tam inny problem, nie uda się zachować 2 metrowego odstępu między narciarzami na trasie1 punkt
-
Proponuję aby ten wątek był ku pokrzepieniu serc Piszmy tutaj o pozytywach zauważonych wokół siebie , przecież setki z nas wróciło wiosną z zagranicznego wyjazdu narciarskiego i nikt nie przywiózł choroby. Opowiedzcie nam kto w waszej okolicy zachorował na koronawirusa i jak go przeszedł. Patrzmy wokół siebie lokalnie,włączmy myślenie, bo wokół mamy nadmiar informacji zastraszających nas. Zapytajmy rodziców, dziadków czy na pewno chcą pozostawać w izolacji do końca swoich dni. Ja mojego ojca 86 lat w marcu zapytałem czy przestajemy się odwiedzać, odpowiedział mi że wprawdzie nigdy nie był w szpitalu ale na coś musi umrzeć ale nie chce umierać za życia zamknięty w czterech ścianach. Tata spaceruje codziennie bez względu na pogodę, oczywiście spotykamy się, a Święta spędziliśmy razem. Tata ma się dobrze i pyta czy już ma kupić sezonówkę na Szczyrk Chyba mamy dosyć niepotrzebnych negatywnych emocji, bo prawda jest taka że w mojej i Waszej okolicy życie toczy się normalnie, ludzie rodzą się i umierają, a dane wskazują na to że liczba wszystkich zgonów w I kwartale 2020 była znacząco mniejsza niż liczba zgonów w I kwartale 2019. Piszcie o pozytywach zauważonych wokół siebie, nie dajmy się zastraszyć.1 punkt
-
1 punkt
-
@marboru pewnie masz na myśli przewagę szosy nad MTB na drodze asfaltowej czyli naturalnego środowiska szosy. No to przenieśmy tą "rywalizację" w teren i pojedźmy np. na Turbacz. Tam też będziemy mieć przepaść tylka na korzyść MTB . W żaden sposób nie ma co porównywać tych dwóch rodzajów rowerów. Niech każdy kręci dla przyjemności. Na szczęście jest tyle rodzajów rowerów i tyle rodzajów terenów, że każdy coś dla siebie znajdzie.1 punkt
-
1 punkt
-
Przemyśl, piękne miasto. Wybrałem się na wycieczkę na kurhan, a ze było ze 35 stopni upału, skrócie trasę. Dotarłem do miejsca znanego wielu, ale w scenerii zimowej, górnej stacji wyciągu krzesełkowego. Na rynku odwiedziłem stare miejsca. Ponad 40 lat temu byłem w tym mieście na praktykach studenckich w ramach "Studenckiej Akcji Przemysl". Pamiętam klub "Niedzwiadek". Zaszedł tam, teraz to jakaś knajpka. Zapytałem panienke zza lady czy tu był Niedzwiadek, zdziwiła sie. Słyszał to gość trochę starszy i potwierdził ze to Niedzwiadek. Szkoda ze teraz to lody, piwo i oranzade tam sprzedają, nie artystów z Piwnicy Pod Baranami. Cóż, takie czasy. Krasiczyn piękny, warto zawsze tam pospacerować w parku i zachwycać się wspaniałą architektura.1 punkt







