Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
07.09.2020 - 07.09.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.09.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
W sobotę razem z Darkiem przejechaliśmy 3 Ultra Gryfus Turystyczny Ultramaraton Rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego. Pobudka o 4.45, śniadanie, szybki gramoling i przy świetle księżyca jedziemy autem z rowerami na szczecińską Łasztownię. O 6.00 odbieramy pakiety startowe u organizatora. Ja miałam start o 6.30 - w pierwszej grupie szosowej, Darek o 8.05, więc spora różnica i sporo miał chłopak do nadrobienia. Trasa prowadziła zgodnie z ruchem wskazówek zegara, więc najpierw jechaliśmy część niemiecką, a powrót - stroną polską. Na starcie: Na starcie lekko kropi, ale przejazd przez (rozkopany) Szczecin jest jeszcze w miarę na sucho. Im bliżej granicy, tym bardziej pada i deszcz będzie nam towarzyszył, aż do popołudnia. Podłączam się pod grupę ze Stargardu, która jedzie podobnym jak ja, spokojnym tempem. Pierwszy punkt kontrolny jest w Ueckermünde, gdzie trzeba zrobić zdjęcie przy ławeczce. Potem kolejny, gdzieś na parkingu pod Bugewitz - tym razem z punktem żywieniowym (pączki, batony, napoje) i wolontariuszkami z Gryfusa, które podbijają pieczątki na karcie kontrolnej. Jadę dalej - już solo - w kierunku Anklam, gdzie na rynku robię kolejne zdjęcie do dokumentacji: Na moment przestaje padać, gdzieś nawet nieśmiało próbuje przebić się słońce, ale zaraz ustępuje miejsca ołowianym chmurom i kolejnej fali deszczu. Na dodatek zaliczam - na szczęście niegroźną, ale nieprzyjemną - przewrotkę, zahaczając kołem krawężnik w miejscu, gdzie kończy się ulica i przechodzi w ścieżkę rowerową. Deszcz chyba wystraszył niemieckich urlopowiczów z wyspy Uznam, bo od samego Anklam do mostu w Zecherin na B 110 utworzył się gigantyczny korek aut wyjeżdżających z wyspy. Początkowo jadę asfaltową DDR-ką, równolegle do szosy, ale już za mostem szlak rowerowy odbija w szutrową drogę przez las. Trochę kiepsko na szosowe opony, więc decyduję się jednak pojechać asfaltem. Na szczęście w kierunku na wyspę jedzie mało samochodów, więc nie będę jakoś wybitnie utrudniać kierowcom życia. Jak się potem okazało Darek na tym szutrze złapał gumę i zmieniał dętkę, więc chyba słusznie, że zjechałam. Droga do Świnoujścia dłuży się, a pogoda mocno daje się we znaki. Potrzebuję regeneracji. W Świnoujściu jest kolejny punkt kontrolny w Berliner Döner Kebab (jeden ze sponsorów) przy promenadzie. Niektórzy tylko łapią jedzenie na wynos i szybko jadą na prom. Ja potrzebuję dłuższego odpoczynku przed drugą połową dystansu, ciepłego posiłku i gorącej kawy. Po około 20 minutach dojeżdża Darek, przemoczony do suchej nitki. Ja jechałam w kurtce, on w ciuchach kolarskich - na szczęście ma rzeczy na zmianę i na szczęście przestaje padać. Na promie: Nawet nie widziałam morza, no cóż - niech będzie port w Kanale Piastowskim: Nudny i trochę uciążliwy fragment trasy wzdłuż ruchliwej DK 3 do Wolina mija nawet całkiem dobrze. Jedziemy szerokim poboczem, ale ruch jest duży - TIR-y, samochody, autokary. Od Wolina - znacznie spokojniej, bo zjeżdżamy w lokalną drogę do Stepnicy. Nawet wiatr, który wieje tam ZAWSZE znad Zalewu, nie jest specjalnie uciążliwy. Stepnica i kolejny punkt kontrolny - z kanapkami. Stąd mamy 50 km do celu. Zmęczenie już daje się we znaki - drętwieją ręce od kierownicy, czuję kolana i siedzenie. Okolice Goleniowa: Ostatni odcinek jedziemy już po ciemku. O ile do granic Szczecina jest jeszcze w miarę, to na końcowych 15 km dopada mnie jednak kryzys. Mam już zawroty głowy, muszę się co jakiś czas zatrzymywać, a jazda ruchliwą wlotówką do miasta jest dość stresująca. To było długie 15 kilometrów! 22.16. Jesteśmy na mecie. Bardzo szczęśliwi. Zmieściłam się w regulaminowym czasie, nawet z 1,5 h zapasu i chyba dobrze rozłożyłam siły. Jest ogromna satysfakcja. Spośród 200 uczestników tylko dwie osoby się wykruszyły z powodu awarii roweru. Większość pojechała ten ultramaraton sportowo - najlepsi w czasie niewiele ponad 8 godzin, ale było też sporo osób, które jechało tak jak my - spokojniej, bardziej turystycznie - jakieś grupy koleżeńskie i ze dwie inne pary. Zakładałam, że powinnam przejechać 250 km w +/- 15 godzin i tak się stało, bo miałam czas 15 h:36 minut,(czas nie uwzględnia przeprawy promowej), co biorąc pod uwagę kiepską pogodę i fakt, że nadłożyłam kilka km gubiąc w pewnym momencie drogę, jest moim nowym życiowym rekordem. Fajna była przygoda, daliśmy radę. Aplikacja z mapką i nieco zawyżonym kilometrażem. W rzeczywistości było to ok. 255 km.8 punktów
-
Oby każdemu wypaliły plany narciarskie. Zapowiada się trudny sezon...6 punktów
-
6 punktów
-
Cześć, Chciałbym Was prosić o wzięcie udziału w ciekawej i bardzo ważnej dla branży narciarskiej ankiecie. Badanie ma odpowiedzieć na pytanie: Jaki będzie sezon narciarski 20/21? Portal skionline.pl, jako jedyny z Polski, dołączył do grona partnerów badania "Snow Study 2020/21", które będzie przeprowadzane w Polsce, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Czechach, Belgii, Niderlandach i Włoszech. W ramach podziękowania za udział w ankiecie, wśród wszystkich uczestników zostaną rozlosowane 2 noclegi dla 2 osób z dwudniowym karnetem w Zugspitz Resort Ehrwald, 1 karta Tirol Snowcard na sezon 2020/2021 (ważna od 1.10.2020 do 15.5.2021), 3 x 3-dniowe karnety Dolomiti Superski i 10 x 1-dniowych karnetów obowiązujących w wybranych regionach narciarskich w Austrii, Niemczech lub Południowym Tyrolu (Włochy). Link do ankiety: https://de.research.net/r/SP20_L84 punkty
-
Celem tej ankiety jest wysondowanie nastrojów przede wszystkim tych narciarzy, którzy wybiorą się (lub nie) na kilkudniowe wyjazdy do ośrodków alpejskich, a nie lokalsów, którzy mieszkają 10 km od wyciągu.4 punkty
-
Racja, lubię czepiać się szczegółów. Co do samego sondowania to powątpiewam w skuteczność takiej formy ankietowania. Mianowicie osoby, u których nastroje narciarskie są złe ankiety po prostu nie wypełnią, być może nawet nie zobaczą tego wątku.3 punkty
-
Problem powstaje, gdy mieszka się 10 km od stacji narciarskiej i większość wyjazdów jest jednodniowa... Ale to chyba autorzy ankiety odgadną z ilości3 punkty
-
Sezon będzie taki na jaki pozwolą nam politycy. Takich fajnych czasów doczekaliśmy się. Ewentualnie zrobi się "regionalizacja" jak obecnie czyli jednym będzie wolno więcej niż innym.2 punkty
-
Gratuluję !❤️👍 255km to jest duży wyczyn. Ja kibicowałam koledze w tym roku. Opowiadał, że pogoda była naprawdę paskudna. Dziwiłam się, że jeździsz w upały a widzę, że i deszcz ci nie straszny :-) Podziwiam. Ja trenuje na razie na 100km:-) Im więcej jeżdżę tym bardziej chcę. Jest takie zagrożenie, że zainwestuje z lepszy rower😁 🤔2 punkty
-
@AndKur Mam od 2 sezonów. Są zamontowane na Salomon qst 99. Nie jest to mój jedyny zestaw na tury. Ciężkawe ale działają bez zarzut. Ze 2 razy przymarzły. Poczytaj o kompatybilnych podeszwach. Platforma do regulacji grubości podeszwy i jej regulacja to klucz dobrego trzymania. Na 100% nie jest to wiązanie uniwersalne ;). Wybrałem je bo szukałem "wiązania jak najbardziej alpejskiego z możliwością podchodzenia". Poczytaj wątki na zagranicznych forach freeridowych. np. tu https://www.tetongravity.com/forums/showthread.php/316198-The-Official-Salomon-S-Lab-SHIFT-MNC-Thread-AMA?p=5592193#post5592193 Pozdrawiam mirekn2 punkty
-
Cześć Teza z tytułu tematu, krótko mówiąc nie istnieje. Nie ma takiego rozróżnienia i nigdy nie było. W narciarstwie zjazdowym nie ma stylów - to nie pływanie - są tylko techniki oraz różne sposoby ich wykonania. Mechanika skrętu i sterowania nim nie zmieniło się od lat i identycznie jechało się skręt na narcie nietaliowanej (takich nart właściwie nigdy nie było) jak i taliowanej. Podobnie rzecz ma się z rozstawem. Można jechać skręt cięty rozstawem wąskim jak i normalnym czy szerokim. Kanon obowiązujący od wielu lat to ślad na szerokość bioder - naturalny. Dobry narciarz w zależności od potrzeb umie poszerzyć rozstaw lub go zawęzić - ale to jest tylko i wyłącznie technika. Każda szkoła narodowa rozróżnia trzy podstawowe etapy nauczania: kątowy, równoległy i cięty i w takiej kolejności należy techniki narciarskie poznawać i opanowywać. Parecie na jazdę ciętą za wszelką cenę jest wyrazem zupełnego braku świadomości tego czym jest tak naprawdę technika narciarska. Zdać należy sobie sprawę z faktu, że poruszając się po wyratrakowanych stokach jesteśmy w warunkach wysoce nietypowych, sterylnie sztucznych i w takich warunkach pojechanie skrętem ciętym na narcie taliowanej jest łatwizną. Kto umiał porządnie jeździć przed epoką narty taliowanej ten pojedzie automatycznie, kto nie umiał ten nigdy porządnie nie umiał jeździć. Tak naprawdę od wielu, wielu lat obowiązujące jest powiedzenie: pokaż mi swój śmig a powiem jakim jesteś narciarzem. Pozdrowienia2 punkty
-
Słowacka „Orla Perć”, to był nasz kolejny cel, który osiągnęliśmy w zeszły piątek. Ok 27 kilometrów, graniowego szlaku w Tatrach Zachodnich i mniej więcej 2200 metrów przewyższeń, również po łańcuchach, i po mocno eksponowanym terenie skalnym. Całość zajęła nam 13 i pół godziny, a cała trasa w składzie ma 13 dwutysięczników i 3 niższe szczyty. Rakoń 1879 m npm Wołowiec 2064 m npm Ostry Rohacz 2084 m npm Rohacz Płaczliwy 2125 m npm Nohavica 2051 m npm Trzy Kopy, w której skład wchodzą: Przednia Kopa 2150 m npm Drobna Kopa 2090 m npm Szeroka Kopa 2090 m npm I następnie: Hruba Kopa 2166 m npm Banikov 2178 m npm Pachoł 2167 m npm Spalena 2083 m npm Mały Salatyn 2046 m npm Salatyn 2048 m npm Telaciarky 1936 m npm Przedni Salatyn 1624 m npm Zapraszam, do kolejnej, niemałej, ale obfitującej w piękne widoki, tatrzańskiej fotorelacji poniżej Auto zostawiamy na parkingu ośrodka narciarskiego Rohacze, ruszamy na szlak i po krótkim trawersie zielonym szlakiem, wchodzimy na odcinek asfaltowy... ...aż do... jak, to nazwałem "Tatusiowego" Schroniska Tutaj podchodzimy w stronę przełęczy. Jest pusto o poranku, a pogoda zapowiada się bombowa!!! Robimy sporo zdjęć i na każdym z nich znajdują się szczyty, które później będziemy zdobywać 😮 Jesteśmy na przełęczy! Zdobywamy Rakoń. W oddali? Tatry Wysokie - nie tak dawno je eksplorowaliśmy Od lewej Wołowiec, później pojawiają się Rohacze - Ostry i Płaczliwy, a w dalszej części kolejne nasze cele. Zbliżenie na drugą połowę naszej wędrówki: Bojowe nastawienie Pauli! W dole Rohackie jeziora: Wołowiec mamy szybko I idziemy dalej... Ku Rohackiemu Koniowi 😮 Spotykamy Kozice...tym razem w grupie W ogóle się nas nie boją 😮 I jeszcze raz pierwsza ambitna część szlaku przed nami. Ostry...a na dole przyjazne stadko Wchodzimy coraz wyżej. I pojawiają się pierwsze łańcuchy. Widok w dół? Proszę: Charakterystyczna grań na słowackiej "Orlej Perci": Paula walczy! Generalnie ma sporo szacunku dla graniowych fragmentów szlakowych u niej...rozmawiamy potem i okazuje się, że woli te bardziej pionowe wspinaczki Radość z pokonanego, eksponowanego fragmentu: Kolejność zdjęć w fotorelacji jest następująca... najpierw moje z aparatu, a w drugiej części będą Pauli, robione kamerą Kolejny cel - Płaczliwy! Zejście z Ostrego: Gdzieś w oddali kolejne ambitne cele Spojrzenie w tył (przed chwilą tam byliśmy): ...a na Słowacji gdzieś chyba wybuchła mała bomba atomowa...? Oto pozostałość... Zdobywamy Rohacza Płaczliwego Zbliżenie w dal...i zachwyt... ...tak... Pani też to czuje Marboru w charakterystycznym miejscu płaczącej góry: Chwila przerwy i idziemy dalej... W dole ponownie Rohackie Plesa: Nasza dotychczasowa droga... Widok w stronę Słowacji i po lewej stronie, skryty w chmurach kolejny cel naszych wędrówek tatrzańskich. Przedzieramy się dalej... ...i jest adrenalina!!! Są łańcuchy i są ekspozycje 😮 Paula radzi sobie doskonale w takich miejscach! Dochodzimy do "Narciarskiego Szczytu" Kto zgadnie, co to za wierzchołek? Tu czuję się jak u siebie Dalej? Igła... Kolejna graniówka - Paula już w przeciwwietrze oraz w kapturze. Wieje coraz mocniej. Tuż przed kolejną zdobyczą... ...i jest! Najwyższy punkt naszej wyrypy. ...i lecimy dalej! Pachoł!!! Widać od razu... ...i co? I idziemy dalej. Daleko, daleko... Krywań! Piękny jest skubaniec. ...i inne tatrzańskie kolosy. No ale komu w drogę, temu czas... trakt czeka. Niby łatwo, a łatwo nie jest. Pojawiają się łańcuchy i trochę terenu lekko wspinaczkowego. Ważne, że praktycznie sami w okolicy i to, że droga się nam skraca W oddali górna stacja w Rohaczach: Mijamy Salatyny... Serduszko... wiadomo! Schodzimy. Łagodnie, skiturowo. I w dół, i w dół...i kolejne punkty odhaczone na trasie... ...tak!!!! Można się zachwycić tym gdzie byliśmy, jak to wygląda z oddali. Panorama całego naszego szlaku - od Rakonia...aż do Salatyna: Jeszcze ostatni punkt i schodzimy na sam dół. A teraz pora na zdjęcia z GoPro Hero 8. Ręka Pauli Marboru w drodze na Wołowiec: Widok z Wołowca na Rakoń i dalej...po horyzont! W stronę Tatr Wysokich i Polski: Wołowiec i słup graniczny: Walka na Ostrym! Krew płynie wyraźnie szybciej w człowieku. Piękna grań Konia! I jestem na szczycie Teraz zejście. I kolejny wierzchołek... jest radość!!! ...i ponownie w dół ...tym razem w górę Chwila na nawodnienie i sekunda zadumy... I jest pięknie!!! Ja zdecydowanie wolę iść ku niebu, niż ku piekłu, czyli w dół Razem up...!!! Chwila płaskiego: I ponownie up, up!!! Cudownie!!! I lubiane miejsce przez Skiturowców Na koniec mapa naszej wędrówki Dotrwaliście do końca? Nam było kondycyjnie trudno, ale daliśmy radę!!! Cóż? Ponownie nogi bolo!!!! 😮 Kiedy kolejny raz odwiedzimy Tatry? Mam nadzieję, że już we wrześniu. Jesteśmy oczarowani tymi turniami... Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Link do galerii zdjęć:1 punkt
-
Osobiście nie panuję żadnych dalszych wyjazdów. Bo nie mam zamiaru spędzić go na kwarantannie ( bo ktoś w hotelu kichnie). Zostają lokalne stację min. Szczyrk oraz skitury. Oby tylko zima dopisała.1 punkt
-
wybieram zdrowy rozsądek a nie chorą ambicję, spacer do Zielonego Stawu kolega @cysiu chce skrócić a Ty proponujesz 13 godzinną wyrypę. kolejny ambitny https://tatromaniak.pl/aktualnosci/tragedia-w-tatrach-slowackich-nie-zyje-31-letni-polak/1 punkt
-
"Berliner Döner Kebab" - najlepszy kebab w Polsce. A ten w Świnoujściu, głupio powiedzieć, najlepszy z tej sieci w Polsce. Przynajmniej jeszcze w zeszłym roku. Gratuluje dystansu i czasu.1 punkt
-
Kolega 11 miejsce - 7h 50' (po odliczeniu promu, jedzenia, punktów kontrolnych i sefików...hehe). Brutto 8h 29'. Ze średnią 31,6km/h. No ale normalny to on nie jest 🤭🙂1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękuję ! Tak to jest - jazda na rowerze wciąga, uzależnia, a apetyt rośnie w miarę jedzenia/jeżdżenia . Jeśli jesteś zmotywowana, chcesz się rozwijać - kup dobry sprzęt, warto! Co do pogody - śledziłam prognozy, wiedziałam, że będzie deszcz i tak się nastawiłam psychicznie. Jak się nastawisz zadaniowo, to jedziesz, nawet poza strefą komfortu. A koledze jak poszło? Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
1 punkt
-
To może za rok razem??? Namówimy jeszcze Mariusza i Paulę1 punkt
-
Czy ponartował lepiej, to kwestia otwarta. 5 wyjazdów po dwa tygodnie w ciągu dwóch lat to mniej niż dwa takie rocznie, a ważna jest regularność jazdy - nie tylko od święta (czyli wyjazdowo). Ale absolutna racja, że trudno porównywać objeżdżenie przy takich pytaniach.1 punkt
-
Mogliby doprecyzować i rozbudować tę część. Jeśli narciarz w ostatnich 3 sezonach był 6 razy na 2 tygodniowych wyjazdach z karnetem DolomitiSuperski to wpisze 6. Inny narciarz ma kilka niewielkich stoków parenaście kilometrów od domu i tam głównie jeździł to za ostatnie 3 sezony wpisze liczbę np. 60. A przecież ten pierwszy ponartował dużo lepiej.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dawno mnie tu nie było ,a udało mi się odkopać zdjęcia wyciągu Mostostal który kiedyś biegł wzdłuż dolnego odcinka krzesła na Skrzyczne.Jest 24 lipca 2005 roku, posiadam nędzny aparat Canon Powershot A510 ,ale mogę przynajmniej cykać bez ograniczeń. Może ten kawałek historii COS kogoś zainteresuje.....1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zacytuję sam siebie: "Największy tłuścioch w rodzinie singletracków I to nie tylko dlatego, że najdłuższy i z najwyższym przewyższeniem (ok. 30 km, 800 m). I zrobiony z największym zadęciem: czasem prawie, że na dwa rowery, twardo, gładko (no tutaj trochę przesadzili). Na szczęście na podjazdach multum stromych ścianek, na zjazdach garby, do tego parę głębokich band, takich, że szczęka opada. Na to wszystko nakładają się jeszcze piękne okoliczności przyrody (to za Himilsbachem) i spora zmienność terenu. Część niebieska jest naszym zdaniem lepsza od czerwonej. Zdjęcia "na zachętę" są jeszcze ciepłe. A ponieważ zarówno w sobotę jak i niedzielę będzie bardzo ładnie to można jeszcze w tym tygodniu zmierzyć się z tą, jedną z najbardziej wymagających ścieżek Sinletrack Glacensis. Koniecznie zajrzyjcie do Międzygórza!" Dodam jeszcze parę fot z sąsiednich: Rudki i Pętli Stronie Śląskie. Kolejne 34 świetne kilometry. Dolny Śląsk rządzi! Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@cysiu najlepiej jedź do https://www.tatralandia.sk/ bo jak widzisz poprzeczka na forum ustawiona wysoko i jak nie walniesz 14 godzinnej wędrówki to nie będzie czym się pochwalić.1 punkt
-
@Mitek horrorek, to jest w pracy A na wodzie, to zawsze jest pięknie Wywrotka kajakiem na jezierze z niezabezpieczonym "towarem" w łódce, to niezłe jaja by były 😮 Oby się Wam nie przydarzyło!1 punkt
-
1 punkt







