Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. barattolina

    barattolina

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      98


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 038


  4. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      7 273


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.09.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. A może by tak na Rugię ??? Cześć ! Wirus zniweczył w tym roku wszystkie nasze wakacyjne plany. Nie wiadomo było kiedy i gdzie się udać. Do ostatniej chwili nie mogliśmy się zdecydować, aż w końcu dokonaliśmy rezerwacji dwa dni przed wyjazdem, uzależniając wszystko od pogody. Było upalnie, więc padło na miejscówkę nad morzem, niedaleko od domu - 2,5h jazdy samochodem (w razie gdyby wprowadzono kwarantanne, mogliśmy wrócić w każdej chwili zanim zacznie obowiązywać, a to było ważne). No i lubię jak na wakacjach jest woda:-) Ponieważ nie chcieliśmy smażyć się tylko na plaży, wybraliśmy okolicę o doskonałej renomie pod względem malowniczych krajobrazów oraz niezliczonej ilości kilometrów tras rowerowych. No i poszło....wylądowaliśmy na Rugii :-)) Zainstalowaliśmy się w miejscowości Juliusruh, na półwyspie Wittow, w północnej części Rugii, skąd właściwie z naszego domku wskakuje się od razu na piękną leśną asfaltóweczkę 😄. Jest też dosłowny rzut beretem do pięknej, długiej na ponad 8km piaszczystej plaży. Traski w tamtej części jak na załączonym obrazku: Pierwsze dni ukrop dosłownie lał się z nieba. Do 17:00 nie dało się jeździć. Potem nikomu nic się nie chciało, więc miałam wyspę tylko dla siebie. No może nie tylko dla siebie, bo zabrałam ze sobą jeszcze mojego Darka 🙂 W pierwszej kolejności pojechaliśmy na Kap Arkona - na tzw obczajkę...... no i przepadliśmy doszczętnie. Zresztą sami zobaczcie..... A tak to wygląda to z bliska: Jedna z tras - oznaczona jako średniej jakości (na mapie): Po drodze można też spotkać dziką zwierzynę: Zdjęć z Kap Arkony nie mamy. Kto by chciał focić jakąś latarnię. Hehe. Takie widoki na rozgrzewkę, bo potem było już tylko gorzej. 😂 W kolejnych dniach objeździłam półwysep wszerz i wzdłuż. Odkrywając coraz piękniejsze zakątki i spotykając raz za razem innych, spragnionych wolności rowerzystów. Był więc i ulubiony, dłuuuuuuuugi jak pas startowy asfalcik: No i miejscowości z uroczymi domkami: ...oraz nieco bardziej nowoczesną architekturą: Kolejne dni był łaskawe jeśli chodzi o temperaturę, upał zelżał więc można było zapuścić się nieco dalej - na cały dzień. Wsiedliśmy więc na rowery i pojechaliśmy na południe, w kierunku Glowe, na półwysep Jasmund. Zrobiliśmy kilka pętli, poruszając się wedle zasady "gdzie oczy poniosą". No i poniosły....w jakieś krzaczory i szuwary 😂 : potem trzeba było już grzecznie wrócić do mapki... no mniej więcej, bo bywało różnie. Tutaj mapa: a tutaj to bywało różnie właśnie....tzn mój rower 🙂 po ponownym zjechaniu z trasy Przedpole półwyspu Jasmund to niziny, z przeważającą ilością przeróżnych mokradeł. Przynajmniej tak go zapamiętałam. Następny dzień to już oczywiście Park Narodowy. Niestety nie mam zdjęć z tras, tylko same filmy. Po dojechaniu jednak do punktu X, gdzie nie można już pedałować jest się zmuszonym do podziwiania oszałamiających widoków, takich jak np. ten: albo ten: albo jeszcze ten... Nie odważyliśmy się zjechać w dół do Sassnitz - potem trzeba byłoby wrócić, a to jest około 100m przewyższenia na dość krótkim odcinku. Może innym razem (czyli pewnie nigdy :)) Pozostałe dni upłynęły nam na błogim szwendaniu się rowerem to tu, to tam i upajaniu się ogromnymi połaciami wolnej przestrzeni. W takim terenie człowiek dopiero czuje, że rower to nie tylko praca nad sobą i osiągi sportowe, ale przede wszystkim wolność oraz obcowanie na naturą, a w przypadku Rugii naturą przez wielkie N: Rugia oczarowała nas doszczętnie. Każdy może znaleźć tam coś dla siebie. Od klimatów szosowych aż to trudnego leśnego terenu. Przyroda, z jednej strony oczywista, jest jednocześnie tak oszałamiająca w swojej prostocie, że zapiera dech w piersi. W dzisiejszym, szalonym i pędzącym świecie jest jak najprawdziwszy zastrzyk zielonej, czystej energii. Życzę Wam wszystkim wyprawy na ten niesamowity kawałek ziemi. Tylko weźcie ze sobą koniecznie rowery !!!! Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam, bo to moja pierwsza relacja tutaj. Hehe. Dobrej nocy ❤️ i na koniec zen-widoczek. PA!
    10 punktów
  2. Cześć A my z Rybelkiem w ten weekend byliśmy na rowerach u kumpla na imprezie. O dojeździe rowerowym nawet nie ma co wspominać, no może piątkowa jazda w deszczu była jakaś warta słowa ale... Była to kolejna impreza celowana, ta konkretna to trzecia czy czwarta edycja "drewna na zimę". Od wielu lat w sporej grupie dobrych znajomych i przyjaciół realizujemy pomysł imprez celowanych. A to trzeba kogoś przeprowadzić, naprawić dach, uporządkować działkę, zrobić drogę itd. W tym wypadku serdeczny nasz przyjaciel ma dom na wsi i opala się drewnem, którego przez sezonem przywożą mu 24 metry w klocach i trzeba to wszystko ułożyć w drewutni a częściowo również porąbać. Dwa dni super zabawy. Nachlać się, potańczyć czy pojeździć na rowerze można wszędzie a wartość dodana w postaci wykonanej pracy i pomocy bliskim jest zajebista. Polecam. Pozdrowienia
    4 punkty
  3. W sobotę razem z Darkiem przejechaliśmy 3 Ultra Gryfus Turystyczny Ultramaraton Rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego. Pobudka o 4.45, śniadanie, szybki gramoling i przy świetle księżyca jedziemy autem z rowerami na szczecińską Łasztownię. O 6.00 odbieramy pakiety startowe u organizatora. Ja miałam start o 6.30 - w pierwszej grupie szosowej, Darek o 8.05, więc spora różnica i sporo miał chłopak do nadrobienia. Trasa prowadziła zgodnie z ruchem wskazówek zegara, więc najpierw jechaliśmy część niemiecką, a powrót - stroną polską. Na starcie: Na starcie lekko kropi, ale przejazd przez (rozkopany) Szczecin jest jeszcze w miarę na sucho. Im bliżej granicy, tym bardziej pada i deszcz będzie nam towarzyszył, aż do popołudnia. Podłączam się pod grupę ze Stargardu, która jedzie podobnym jak ja, spokojnym tempem. Pierwszy punkt kontrolny jest w Ueckermünde, gdzie trzeba zrobić zdjęcie przy ławeczce. Potem kolejny, gdzieś na parkingu pod Bugewitz - tym razem z punktem żywieniowym (pączki, batony, napoje) i wolontariuszkami z Gryfusa, które podbijają pieczątki na karcie kontrolnej. Jadę dalej - już solo - w kierunku Anklam, gdzie na rynku robię kolejne zdjęcie do dokumentacji: Na moment przestaje padać, gdzieś nawet nieśmiało próbuje przebić się słońce, ale zaraz ustępuje miejsca ołowianym chmurom i kolejnej fali deszczu. Na dodatek zaliczam - na szczęście niegroźną, ale nieprzyjemną - przewrotkę, zahaczając kołem krawężnik w miejscu, gdzie kończy się ulica i przechodzi w ścieżkę rowerową. Deszcz chyba wystraszył niemieckich urlopowiczów z wyspy Uznam, bo od samego Anklam do mostu w Zecherin na B 110 utworzył się gigantyczny korek aut wyjeżdżających z wyspy. Początkowo jadę asfaltową DDR-ką, równolegle do szosy, ale już za mostem szlak rowerowy odbija w szutrową drogę przez las. Trochę kiepsko na szosowe opony, więc decyduję się jednak pojechać asfaltem. Na szczęście w kierunku na wyspę jedzie mało samochodów, więc nie będę jakoś wybitnie utrudniać kierowcom życia. Jak się potem okazało Darek na tym szutrze złapał gumę i zmieniał dętkę, więc chyba słusznie, że zjechałam. Droga do Świnoujścia dłuży się, a pogoda mocno daje się we znaki. Potrzebuję regeneracji. W Świnoujściu jest kolejny punkt kontrolny w Berliner Döner Kebab (jeden ze sponsorów) przy promenadzie. Niektórzy tylko łapią jedzenie na wynos i szybko jadą na prom. Ja potrzebuję dłuższego odpoczynku przed drugą połową dystansu, ciepłego posiłku i gorącej kawy. Po około 20 minutach dojeżdża Darek, przemoczony do suchej nitki. Ja jechałam w kurtce, on w ciuchach kolarskich - na szczęście ma rzeczy na zmianę i na szczęście przestaje padać. Na promie: Nawet nie widziałam morza, no cóż - niech będzie port w Kanale Piastowskim: Nudny i trochę uciążliwy fragment trasy wzdłuż ruchliwej DK 3 do Wolina mija nawet całkiem dobrze. Jedziemy szerokim poboczem, ale ruch jest duży - TIR-y, samochody, autokary. Od Wolina - znacznie spokojniej, bo zjeżdżamy w lokalną drogę do Stepnicy. Nawet wiatr, który wieje tam ZAWSZE znad Zalewu, nie jest specjalnie uciążliwy. Stepnica i kolejny punkt kontrolny - z kanapkami. Stąd mamy 50 km do celu. Zmęczenie już daje się we znaki - drętwieją ręce od kierownicy, czuję kolana i siedzenie. Okolice Goleniowa: Ostatni odcinek jedziemy już po ciemku. O ile do granic Szczecina jest jeszcze w miarę, to na końcowych 15 km dopada mnie jednak kryzys. Mam już zawroty głowy, muszę się co jakiś czas zatrzymywać, a jazda ruchliwą wlotówką do miasta jest dość stresująca. To było długie 15 kilometrów! 22.16. Jesteśmy na mecie. Bardzo szczęśliwi. Zmieściłam się w regulaminowym czasie, nawet z 1,5 h zapasu i chyba dobrze rozłożyłam siły. Jest ogromna satysfakcja. Spośród 200 uczestników tylko dwie osoby się wykruszyły z powodu awarii roweru. Większość pojechała ten ultramaraton sportowo - najlepsi w czasie niewiele ponad 8 godzin, ale było też sporo osób, które jechało tak jak my - spokojniej, bardziej turystycznie - jakieś grupy koleżeńskie i ze dwie inne pary. Zakładałam, że powinnam przejechać 250 km w +/- 15 godzin i tak się stało, bo miałam czas 15 h:36 minut,(czas nie uwzględnia przeprawy promowej), co biorąc pod uwagę kiepską pogodę i fakt, że nadłożyłam kilka km gubiąc w pewnym momencie drogę, jest moim nowym życiowym rekordem. Fajna była przygoda, daliśmy radę. Aplikacja z mapką i nieco zawyżonym kilometrażem. W rzeczywistości było to ok. 255 km.
    2 punkty
  4. Zrobione,choć ankieta smętna,mętna i bez logiki,jakby urzędnik zza biurka formułował pytania...
    2 punkty
  5. Ankieta wypelniona choc forma dosc slaba. Wiele niedoprecyzowanych pytan. A sprawy finansowe to juz porazka. Ile wydam za tygodniowy urlop narciarski? Sam? Z rodzina? I co kogo interesuje ile zarabiam?
    2 punkty
  6. @barattolina - dzięki za ekstra relację 👍👍👍. Rugia jest super i jest to świetne miejsce na rower . Dla mnie osobiście północ (Kap Arkona i Jasmund) - tam gdzie byliście - to najpiękniejsze tereny, a klify kredowe na Jasmundzie to jeden z moich prywatnych cudów świata . Co do Sassnitz - warto zejść szlakiem pieszym po klifach do Sassnitz (niestety nie wolno po tej najbardziej widokowej ścieżce jeździć rowerem), a wrócić można autobusem, który kursuje między Sassnitz a Hagen. Albo druga opcja, jak się ma czas - pieszo, plażą i na koniec wdrapać się schodami na klif. Południe i interior wyspy też są bardzo ciekawe i warte odwiedzenia. No i oczywiście kurorty na wschodnim wybrzeżu - Binz, Sellin, Göhren - eleganckie Belle Epoque i dziwaczna Prora z kilkukilometrowej długości blokiem z czasów Trzeciej Rzeszy i piękną plażą. Sami byliśmy z Darkiem na Rugii trzy lata temu. Początkowo chcieliśmy objechać wyspę dookoła - jest tam 300 km szlak Rügen Rundweg, ale była to końcówka wakacji i dostępność noclegów była kiepska. Ostatecznie zainstalowaliśmy się na dwie noce centralnie w wiosce koło Bergen i zrobiliśmy trzy pętle - po ok. 80, 115 i 60 km na wschodzie, północy i południu wyspy. Nie starczyło czasu na zachodnią część i Hiddensee. Może kiedyś ...
    2 punkty
  7. Nas w Scyrku już w zeszłym sezonie do tego przyzwyczajali, jak na 6 osobową kanapę wpuszczali po 4 osoby 😝
    2 punkty
  8. Sezon będzie taki na jaki pozwolą nam politycy. Takich fajnych czasów doczekaliśmy się. Ewentualnie zrobi się "regionalizacja" jak obecnie czyli jednym będzie wolno więcej niż innym.
    2 punkty
  9. Śmigamy sobie po pięknych terenach w okolicach Szklarskiej Poręby, wczoraj single zjeżdżone a dzisiaj wyprawa do Harrachova , ponad tysiak przewyższenia i 👋dla młodego że dał radę😊. Jutro OLBRZYMY💪
    2 punkty
  10. Cześć, Chciałbym Was prosić o wzięcie udziału w ciekawej i bardzo ważnej dla branży narciarskiej ankiecie. Badanie ma odpowiedzieć na pytanie: Jaki będzie sezon narciarski 20/21? Portal skionline.pl, jako jedyny z Polski, dołączył do grona partnerów badania "Snow Study 2020/21", które będzie przeprowadzane w Polsce, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Czechach, Belgii, Niderlandach i Włoszech. W ramach podziękowania za udział w ankiecie, wśród wszystkich uczestników zostaną rozlosowane 2 noclegi dla 2 osób z dwudniowym karnetem w Zugspitz Resort Ehrwald, 1 karta Tirol Snowcard na sezon 2020/2021 (ważna od 1.10.2020 do 15.5.2021), 3 x 3-dniowe karnety Dolomiti Superski i 10 x 1-dniowych karnetów obowiązujących w wybranych regionach narciarskich w Austrii, Niemczech lub Południowym Tyrolu (Włochy). Link do ankiety: https://de.research.net/r/SP20_L8
    1 punkt
  11. Można też zarezerwować z możliwością bezpłatnej anulacji krótko przed przyjazdem. Ja właśnie tak wstępnie zarezerwowałem, im bliżej wyjazdu tym więcej będzie wiadomo czy coś z tego wypali czy trzeba będzie szukać innego wariantu.
    1 punkt
  12. Jeżeli masz skipas to jest w cenie w drodze na narty i w czasie powrotu.
    1 punkt
  13. Świeradów-Zdrój https://www.eluban.pl/wiadomosci/25698,kolej-gondolowa-nad-swieradowem https://investmap.pl/swieradow-zdroj-zyska-nowa-wielka-atrakcje-turystyczna-za-40-milionow.a147290 Rzeszów https://nowiny24.pl/na-osiedlu-matysowka-w-rzeszowie-powstanie-stok-narciarski-mamy-wizualizacje-inwestycji-za-prawie-47-mln-zl/ar/c1-15165846
    1 punkt
  14. poczekaj aż zaczniesz otrzymywać różne ciekawe oferty na adres @ , który podałeś w ankiecie właśnie dostałem taki choć nigdy tam nie byłem a w ankiecie kliknąłem Zillertal jako jedną z destynacji, https://www.seetal.at/de/resort-seetal/ ale to może przypadek
    1 punkt
  15. No cóż. Tak zacne forumowe grono wyjadaczy w jednym miejscu?? Wspaniała motywacja😍. Mam jeszcze rok na trening i mogę jechać z wami !
    1 punkt
  16. @barattolina super relacja i fajne fotki 👍
    1 punkt
  17. @Jeeb widzę, że masz coraz większe problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Gdzie ja komuś proponuję, to o czym piszesz? Proponowałem jedynie ambitniejszy szlak i wejście na jakiś szczyt dwutysięczny. Ogarnij się.
    1 punkt
  18. Osobiście nie panuję żadnych dalszych wyjazdów. Bo nie mam zamiaru spędzić go na kwarantannie ( bo ktoś w hotelu kichnie). Zostają lokalne stację min. Szczyrk oraz skitury. Oby tylko zima dopisała.
    1 punkt
  19. To może trochę na temat. Nowe naśnieżanie na Harendzie.
    1 punkt
  20. Oby każdemu wypaliły plany narciarskie. Zapowiada się trudny sezon...
    1 punkt
  21. Super pomysł, zapraszam serdecznie do Szczecina ! Z pewnością mielibyście szansę na bardziej sportowy wynik! Na razie wybieramy się z Darkiem w październiku (17-18.10) na z grubsza tę samą trasę, ale na dwudniowy rajd Gryfusa dookoła Zalewu. Impreza miała się odbyć w kwietniu, ale przez COVID została przełożona na jesień.
    1 punkt
  22. To może za rok razem??? Namówimy jeszcze Mariusza i Paulę
    1 punkt
  23. Celem tej ankiety jest wysondowanie nastrojów przede wszystkim tych narciarzy, którzy wybiorą się (lub nie) na kilkudniowe wyjazdy do ośrodków alpejskich, a nie lokalsów, którzy mieszkają 10 km od wyciągu.
    1 punkt
  24. Cześć Teza z tytułu tematu, krótko mówiąc nie istnieje. Nie ma takiego rozróżnienia i nigdy nie było. W narciarstwie zjazdowym nie ma stylów - to nie pływanie - są tylko techniki oraz różne sposoby ich wykonania. Mechanika skrętu i sterowania nim nie zmieniło się od lat i identycznie jechało się skręt na narcie nietaliowanej (takich nart właściwie nigdy nie było) jak i taliowanej. Podobnie rzecz ma się z rozstawem. Można jechać skręt cięty rozstawem wąskim jak i normalnym czy szerokim. Kanon obowiązujący od wielu lat to ślad na szerokość bioder - naturalny. Dobry narciarz w zależności od potrzeb umie poszerzyć rozstaw lub go zawęzić - ale to jest tylko i wyłącznie technika. Każda szkoła narodowa rozróżnia trzy podstawowe etapy nauczania: kątowy, równoległy i cięty i w takiej kolejności należy techniki narciarskie poznawać i opanowywać. Parecie na jazdę ciętą za wszelką cenę jest wyrazem zupełnego braku świadomości tego czym jest tak naprawdę technika narciarska. Zdać należy sobie sprawę z faktu, że poruszając się po wyratrakowanych stokach jesteśmy w warunkach wysoce nietypowych, sterylnie sztucznych i w takich warunkach pojechanie skrętem ciętym na narcie taliowanej jest łatwizną. Kto umiał porządnie jeździć przed epoką narty taliowanej ten pojedzie automatycznie, kto nie umiał ten nigdy porządnie nie umiał jeździć. Tak naprawdę od wielu, wielu lat obowiązujące jest powiedzenie: pokaż mi swój śmig a powiem jakim jesteś narciarzem. Pozdrowienia
    1 punkt
  25. Zacytuję sam siebie: "Największy tłuścioch w rodzinie singletracków I to nie tylko dlatego, że najdłuższy i z najwyższym przewyższeniem (ok. 30 km, 800 m). I zrobiony z największym zadęciem: czasem prawie, że na dwa rowery, twardo, gładko (no tutaj trochę przesadzili). Na szczęście na podjazdach multum stromych ścianek, na zjazdach garby, do tego parę głębokich band, takich, że szczęka opada. Na to wszystko nakładają się jeszcze piękne okoliczności przyrody (to za Himilsbachem) i spora zmienność terenu. Część niebieska jest naszym zdaniem lepsza od czerwonej. Zdjęcia "na zachętę" są jeszcze ciepłe. A ponieważ zarówno w sobotę jak i niedzielę będzie bardzo ładnie to można jeszcze w tym tygodniu zmierzyć się z tą, jedną z najbardziej wymagających ścieżek Sinletrack Glacensis. Koniecznie zajrzyjcie do Międzygórza!" Dodam jeszcze parę fot z sąsiednich: Rudki i Pętli Stronie Śląskie. Kolejne 34 świetne kilometry. Dolny Śląsk rządzi! Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  26. Witam po dłuższej nieobecności, trza było zarobić trochę grosza na przyszłe eskapady 😋. Udało się wczoraj pokręcić solidnie rodzinnie🚴‍♂️ przed wypadem w polskie górki rowerowo.
    1 punkt
  27. No faktycznie za bardzo się rozpędziłem z tym twierdzeniem, że "wszystko" robię sam. Na planowanie ślizgu i strukturę zgłoszę się do serwisu.
    1 punkt
  28. Najtrudniejsza znakowana pętla mtb na Dolnym Śląsku (?) Najdłuższa i, chyba, najciekawsza pętla w systemie Strefa MTB Sudety. Poprowadzona w Górach Suchych i Sowich (a nawet kawałek w Wałbrzyskich). Wiele fragmentów jest topowych i to takich, że natychmiast by się je powtórzyło. Przy wytyczaniu przyjęto chyba kilka założeń: - jak najmniej asfaltów - jak najwięcej wąskich, dosłownie jednokierunkowych, ścieżynek - podjazdy i zjazdy są solą mtb - omijamy osady ludzi i uczęszczane szlaki Na pewno, ze względu na długość i trudność, nie polecam jej początkującym. To tak ze trzy niezłe trasy w jednym. W dodatku trzeba być czujnym bo są fragmenty mocno nieoczywiste nawigacyjnie. A na błędy i powtórki raczej nie ma czasu. Nawet brakuje go aby zaliczyć tych parę pięknych atrakcji po drodze... Kierunek jazdy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wszystkie zdjęcia są ustawione po kolei zgodnie z opisem, Andrzejówka - Grzmiąca (15 km) Jazdę zaczniemy w Andrzejówce, zgodnie z kierunkiem ruchu zegara. Na początku trzeba się trochę wspiąć po dość wygodnych leśnych drogach. Pięknie zaczyna się robić w okolicach Skalnej Bramy z efektownym trawersem stromego zbocza. W pobliżu jest Rogowiec (szczyt z ruinami zamku), który warto, jak jest czas, odwiedzić. Dalej czeka nas zjazd (głównie) do dna dolny (gdzie przecinamy drogę). Podjazd na początku jest nam potrzebny aby dostać się na wąską, "rowerową" ścieżkę biegnącą po stromych zboczach Jałowca i Jedlińca. Ten odcinek ma ok 3 km, to clou mtb! Kończy się stromą, zrytą drogą zrywkową a dalej krótki dojazd asfaltem do przejazdu pod linią kolejową Grzmiąca - Walim (17 km) Długi odcinek w którym warto odnotować skomplikowany nawigacyjnie fragment wąskimi ścieżkami nad Głuszycą, wyżej przejazd teraz odsłoniętymi (czyli widokowymi) partiami Jedlińskiej Kopy i Włodarza. Dalej nieprzyjemny zjazd po wyłożonej kamieniami drodze do kompleksu Włodarz (Rise), który jest wielką atrakcją turystyczną. Końcówka asfaltowa Walim - Wielka Sowa - przełęcz Sokola (16 km) Bardzo, ale to bardzo, udany wjazd na Wielką Sowę. Poprowadzony szerokimi łukami, w zdecydowanej większości omija popularne trakty, na tym chętnie odwiedzanym szczycie. Dopiero od Rozdroża Między Sowami jesteśmy na uczęszczanej Cesarskiej Drodze. Zupełnie analogicznie wygląda zjazd gdzie pieszych spotkamy, na krótko, za Schroniskiem Sowa. Przełęcz Sokola - Kolce (14 km) Odpoczynkowy, prawie w całości asfaltowy kawałek. Wart zauważenia jest przejazd przez lasek, przed Kolcami, wyznaczony jak w rajdach terenowych, "na szagę". Kolce - Andrzejówka (12 km) Mniej więcej ćwiartka odcinka biegnie po urokliwej, wąskiej, ale męczącej ścieżce, dokładnie po granicy z Czechami. Mamy tam przekładaniec góra-dół Sekcja zakończona szybkim zjazdem do Radosnej. Reszta trasy bez zaskoczeń, typowa jazda górskimi drogami. Pozdr Wiesiek
    1 punkt
  29. Dziękujemy. W lecie więcej wieje po zachodniej stronie wyspy, tu są plaze dla tych co lubią wiatr i fale. Zdjecie z okolicy Mandriko.
    1 punkt
  30. Na Rodos pustki jak w maju otwarte morze 10% hoteli i usług, na lotnisku spokojnie i bez tłoku bo z Katowic samoloty latają co godzinę, zdjęcia z plaży dzisiejsze temperatura 32C wiatr 5do6B
    1 punkt
  31. 1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...