Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.03.2021 w Odpowiedzi
-
21 punktów
-
Ależ Wiki się liczy ! Zachęcony poszukiwaniem definicji carvingu studiuję właśnie azjatycką sztukę rzeźbienia w owocach i warzywach zwaną carving .. Dyskusje o carvingu w tym wydaniu zdają się być znacznie bardziej konkretne i jest to niewątpliwie pożytek z tego wątku. .. a mniej poważnie - siłowe wrzucanie carvingu w nawias nazwanych ewolucji to wynik konieczności nazwania zauważalnej i istotnej zmiany w konstrukcji sprzętu przy jednoczesnej chęci uzyskania benefitów z marketingowego bełkotu. Magiczny carving to nie zmiana techniki, lecz zmiana sprzętu i adaptacja mówienia a skręcie ciętym do nowych (?) możliwości ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zmiana szerokości, zmiana obciążenia i tak dalej .. Skręt cięty zaadaptował nowy sprzęt a geniusze marketingu zbudowali kościół carvingu w którym każdy nauczy się jeździć szybko (dosłownie), miło i przyjemnie pod warunkiem że miejsca wystarczy na hamowanie od górkę ... Na koniec jeszcze "carving" wystarczy zrównać z jazdą sportową co pomoże sprzedać kilka innych modeli i już jesteśmy w domu .. o tym, że pierwsze, mocniej taliowane konstrukcje miały R>35 mało kto pamięta. Z wątpliwością do funcarving będącego zabawnym ślepym zaułkiem i próbą zrobienia z ćwiczenia pełnoprawnej konkurencji, z jego radykalną jazda na wewnętrznej, nie ma techniki carvingowej - jest cięty, dostosowany do umiejętności, wymagań i parametru sprzętu. Raz będzie cięty ograniczony do fazy sterowania , innym razem czysto cięty po całej długości. Kto jak umie, kto jak potrafi, kto jak potrzebuje i kto jak lubi nazywać. Nie mnóżmy bytów. M. p.s. VR27 dostałem jako młodzik.. . Jakoś trochę poniżej 180 i chyba SL . Na R nikt nie zwracał wtedy uwagi, cieszyłem się, że mam taką nartę.9 punktów
-
Czas na podsumowanie ostatnich moich dwóch tygodni. Rewelacyjne warunki śniegowe sprawiały, że nie często zaglądałem na forum, spędzając czas tam gdzie każdy normalny narciarz powinien być Utrudnione przemieszczanie się za granicę postanowiłem wykorzystać na kręcenie się w koło komina w naszym grajdołku. Wpadło do życiorysu kilka wypadów w Gorce, w tym m.in. klasyka na Turbacz ze zjazdem do Oleksówek, jak i mniej popularne - zjazd do osiedla Jamne z Gorca przez gorczańskie hale i opuszczone bacówki, w których aż się prosi żeby zostać na noc.... Ponadto udało się zrealizować 3 dniowy wyjazd w Bieszczady, gdzie trafiliśmy na jedne z najlepszych śniegów do jazdy w całym sezonie. W takim śniegu jazda przez bukowe lasy nie straszna. Im dalej na wschód, tym więcej śniegu. Ze smutkiem spoglądałem w kierunku ukraińskich połonin, tak obficie wyśnieżonych w tym roku. Udało się wejść na: 1) Połoninę Wetlińską z przełęczy Wyżnej. 2) dawna wieś Caryńskie - Połonina Caryńska. Jeden z mieszkańców Caryńskiego, ofiara covid: 3) Wołosate - Tarnica + Przełęcz Goprowców. A jeszcze przede mną kwiecień, i wiosenne śniegi.8 punktów
-
Gwoli uzupełnienia-mam już całą potrzebną wiedzę od Kopaoniku,od 2 kolegów,z których jeden napisał na priva,a drugi zadzwonił.Obaj byli z JurekByd To info dla tych nowicjuszy,którzy mogą odnieść wrażenie,że najbardziej konkretne pytanie na forum to tylko asumpt do tego,by ,jak kulturalnym ludziom przystało-zacząć się jebać i napierdalać... To niezupełnie prawda...8 punktów
-
7 punktów
-
Witam My również dziś zawitaliśmy klasycznie na zakończenie tego dziwnego sezonu do Wisły. Szlak 1 jak i 2 rano równiutko pod delikatna kołderką świeżego białego złota. Do 11 warunki extra twardo równo i 81,5 km/h na liczniku 😈⛷️💪😎 później słonko i temperatury dały efekt ze górna warstwa miękka ale bez odsypów i muld. Można nadal fajnie śmigać i szlakiem 1 i 2. Uczestników dzisiaj było nawet nawet ale bez kolejek 🤣🤣🤣 Tak jak pisał przedmówca to należy obserwować znaków dymnych z doliny Jawornik że weekend będzie również przewóz turystyczny. Był to w miarę dobry sezon jak na te wszystkie chore obostrzenia mimo że Szczyrkowski nie błysnął niczym na plus a bardziej na minus w ilości tras otwartych. Daj Bóg by za rok było lepiej.7 punktów
-
Ależ właśnie taka jest koncepcja sieci tras rowerowych Pomorza Zachodniego, którymi częściowo zrealizowaliśmy czerwcową wyprawę: Gdyby wracać wschodnim brzegiem Zalewu Szczecińskiego Blue Velo (a nie wariant zachodni przez Niemcy, który wybraliśmy), a trasę Szczecin-Złocieniec pokonać rowerem Trasą Pojezierzy Zachodnich, a nie pociągiem, to mamy atrakcyjną pętlę ok. 600 km. Ok, są jeszcze odcinki w budowie, ale cała trasa jest przejezdna i jak najbardziej na wyprawę sakwiarską do polecenia.6 punktów
-
Jak dla mnie prawdziwy gamechanger w zbijaniu wagi. 1 plasterek = -1 kg Wrzucam to do termosa 0,5l z herbatą lub wrzątkiem z miodem. Po wypiciu zalewam wodą z jednego z krystalicznie czystych strumieni górskich i po 5 minutach mam doskonałą lemoniadę. Dzięki czemu nie biorę butelki z wodą i jestem 1 kg do przodu.6 punktów
-
Co do zasady to po szlakach turystycznych (nie ma szlaków pieszych!) mogą poruszać się piesi, narciarze, rowerzyści i jeźdźcy na koniach. W takiej kolejności pierwszeństwa. Jeśli PN nie chce rowerzystów czy koni to wprowadza do swojego regulaminu zakaz poruszania się określonych grup. Karkonoski PN tak zrobił a PN Gór Stołowych już nie i można tam poruszać się rowerem ustępując pierwszeństwa pieszym. Choć jazda jest tam czasami dość trudna. Taki jest stan prawny. Ale oczywiście w praktyce trzeba trochę wyrozumiałości po obu stronach. Rower ma hamulce i warto przy grupie pieszych go użyć, podziękować jak nam zrobią miejsce (nie muszą!). Uśmiechnąć się, a nie traktować jazdę jako wyczyn sportowy gdzie reszta tylko przeszkadza. Oni są uprzywilejowani, warto to sobie dobrze wkodować. Pozdro Wiesiek5 punktów
-
5 punktów
-
Moi drodzy, przyglądam się tej dyskusji i tak się zastanawiam do czego ona zmierza. Co niektórzy sypią tu jak z rękawa definicjami mniej lub bardziej poprawnymi, czasem co gorsza ze skomplikowanym słownictwem, którego nikt normalny nie zrozumie, a na pewno nie nauczy się od tego jeździć na nartach. Inni odsyłają do programu, który oczywiście jest encyklopedią i zbiorem poprawnych definicji, tyle że jest to pozycja przeznaczona raczej dla profesjonalistów, albo aspirujących do tego poziomu, a nie dla amatorów którzy zastanawiają się "co to jest carving?" i "czy to jest carving?". Nikt nie nauczy się jeździć ani czytając program, ani skomplikowane definicje i porady na forum. Od tego jest stok i praktyka, praktyka, praktyka, najlepiej wspólna jazda z bardziej doświadczonymi narciarzami. Oczywiście filmy i teoria są potrzebne, ale to jakiś mały procent całego szkolenia.4 punkty
-
Trochę się nim stało, odkąd prawdziwe skiforum padło. Oby przywrócili, to może użytkownicy powrócą na swoje ścieżki.4 punkty
-
Z badań holenderskich wynika, że jeśli bezpieczny dojazd jest do 20% dłuższy to ludzie jeszcze go wybiorą. Czyli rzeczywiście trzeba łączyć miejscowości najkrótszymi trasami co raczej wyklucza walory turystyczne. Ale to jest ideał połączyć funkcje dojazdu codziennego i turystyczne. Czasem to mogłoby wyjść ale popatrz sam: Ddr z Bolesławca do Raciborowic (a konkretnie z Warty Bolesławieckiej). Po 6 km mrugania barierek i równie irytujących pasków z boku drogi powiedziałem sobie - nigdy tu nie wrócę. Ale może tylko ja tak mam. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Ale gdzie ja to napisałem??? Zanegowałem projekty turystyczne a popieram te służące codziennie lokalnym społecznością. Tam należy wpierw skomunikować szkoły, urzędy, miejsca pracy i noclegowe, dworce. To jest praca na lata. Wrocław przez 12 lat budował drogi wzdłuż głównych osi. Teraz zaczyna wychodzić dalej (droga na Bielany i Mokronos). Gmina Kobierzyce w międzyczasie rozbudowała sieć ddr m.in. do Bielan i "nagle" mamy na tym kierunku dojazd do miasta z 25 km. A co do lasów to największym budowniczym dróg w Polsce są LP. Standardy dróg pożarowych to kosmos. Tam nawet czasem niwelują górki (wykop) i są rowy odwadniające. I zero rowerzysty. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Z jednej strony tak jak piszesz i jak kupiłem szosę, to strasznie się "jarałem" każdym kawałkiem asfaltu na wale Wisły, z drugiej strony popularność WTR (Wiślanej Trasy Rowerowej) sprawia, że najbardziej niebezpieczne "przygody" paradoksalnie dotykają mnie właśnie tam, zwłaszcza gdy jest piękna pogoda i tłum ludzi; a nie na drodze. Dochodzi do tego, że nieraz wolę zjechać na ulicę i jechać wśród ruchu samochodowego, bo to co ludzie robią na tych ścieżkach rowerowych nieraz przechodzi ludzkie pojęcie. Jestem w stanie znieść to, że ktoś jedzie wolniej - jasne, nie każdy musi jeździć na szosie - ale notoryczne jest zatrzymywanie się nagle bez powodu bez zjechania na bok; jechanie koniecznie w rzędzie w koleżanką/kolegą i koncentrowanie się na gadaniu z nim/nią, a nie obserwowaniu, co dzieje się wokół; mijanka na tzw. trzeciego itd. itd. długo by wymieniać. Pewna Brytyjka gdy byłem na jej wysokości wyprzedzając ją, postanowiła nagle bez żadnego powodu i uprzedzenia jakimkolwiek znakiem, odbić w bok - w efekcie obtarcia (na szczęście bez złamań kości), złamany hak przerzutki, obdarty lakier itd. Dlatego też mnie paradoksalnie bardziej cieszy nowy świeży asfalt, na którejś z podkrakowskich, mniej uczęszczanych samochodowo ulic/dróg, niż kolejna nitka asfaltu w stylu WTR. Ale pewnie z punktu widzenia tzw. zwykłego śmiertelnika, kolejny km takiego WTR lub innej ścieżki, to fajna sprawa. W lesie nie jestem przekonany do takich akcji, ale są tam nieraz drogi pożarowe, czy inne ewakuacyjne, które można byłoby niekoniecznie od razu zmieniać w asfaltowe, ale są nawierzchnie np. żywiczne, które są bardziej eko; wtapiają się w krajobraz, a z punktu widzenia roweru, są bardzo wygodne.4 punkty
-
4 punkty
-
Mój chyba już ostatni tego roku weekend z nartami -Sobota -Przełęcz Karkonoska od Przesieki- tam i z powrotem deszcz + pierwszy km z buta ale przynajmniej utrzymałem na ostatnim kilometrze tempo morsa (bez nart) https://ibb.co/album/fDgV7q -Niedziela - trochę dłużej -Karpacz Orlinek-Kopa (podejście początek lasem potem nartostrada)-zjazd do Grosika-Złotówka/Strzecha Akademicka-zjazd Torem Saneczkowym ( żółty szlak) https://ibb.co/album/FkPX2W4 punkty
-
Dzisiaj ostatni odcinek cyklu "Skazani na Shawshów". Jak już wiadomo, każdy odcinek zaczyna się tym samym ujęciem; Kruca fuks, a gdzie struks?! Ano struks przykryty pod 2cm świeżego puchu. Im wyżej, tym chłodniej (jak to po froncie chłodnym), więc zamiast mokrego śniegu, spadł puszysty (stacje na Skrzycznem i Lysej Horze notowały po -4st. w nocy). Dzisiaj o wiele chłodniej, niż wczoraj, więc dwie godziny twardo, dopiero potem mięknie (słońce tylko z rzadka przebija się przez gęste cumulusy). O 11:30, jak opuszczam stację, śnieg już jest miękki, ale nie ciężki. Ciągle równo i szybko, odsypów brak (mało uczestników stoku). Uwaga: świeci promyk nadziei, że w święta (sob.-pon.) ośrodek będzie działał na podobnych warunkach. Więc gdybyście przechodzili poprostu (ale z tragarzami?? - Tak Rysiu, z tragarzami.) to wywiezienie bagażu będzie wam dane. Alleluja!4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Poruszyłaś istotny problem chodzi o promowanie a nie budowanie. Bezpieczne drogi są, często super komfortowe. Setki kilometrów w lasach. I jakoś nikogo tam nie ma. Poniżej foty z Borów Dolnośląskich i Lasów Obornickich. Problem jest w wiedzy i po trosze w w lenistwie. Myślisz, że jak pobudujesz asfaltowe trasy to wyruszą tam tłumy? Znam te trasy i tłumów tam nie ma. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Kurde, te damskie to powinni robić różowe, może byście sobie co poniektórzy Panowie to odpuścili No widzisz, a porównujesz fisa ze sklepem... A takie warunki są co roku, dłuższa narta, dłuższa krawędź, lepsze trzymanie...2 punkty
-
2 punkty
-
Ja to taki standardowy Polak jestem 176cm i z 8 dych może wagi - ale takie niepełne.2 punkty
-
Cze Mitek, słyszałem że Koronus Cie dopadł, więc zdrówka życzę na wstępie. Po całym dniu testów w Białce (tylko nie krytykuj miejsca - pusto było - w piątek tuż przed Lock Down-em) i zjeździłem masę desek od A do S wybrałem i kupiłem 2 pary, do zabawy: Atomic S9 - najbardziej przypadła mi do gustu (a testowałem voelkl'a, head'a, dynastar'a, Salomon'a i stockl'a - wszystkie SL) oraz cross turn'a Head race Pro 175 (spośród salomon GS pro 175, Atomic X9 175 oraz Stockl wrt 172 - tutaj nie było takiego wyboru. Wszystko tegoroczne lub zeszłoroczne modele. Atomic - najbardziej zbliżona do mojej byłej narty SL - ale bardziej elastyczna - head race pro - taka hybryda ale bardziej gigantowa niż slalomówka, stąd tez mój wybór - zdecydowanie inna niż S9. Super dzień spędziłem - 11 h bitej jazdy ( 8.00-19.00), a i chłopaki z centrum testowego się sprawili wytrzymując moje wycieczki przez cały dzień.2 punkty
-
2 punkty
-
Zbiorniki zaporowe tak mają ale z reguły nie służą po to żeby się w nich pluskać czy ryby łowić. Spełniają mnóstwo innych ważnych funkcji - na przykład służą do systematycznego uroczystego otwierania ich przez kolejne ekipy rządzące (np. Świnna Poręba)2 punkty
-
Abstrahując od dość szokującego efektu i oczywistej oczywistości, że ten szlak można było poprowadzić inaczej, jednak chciałam zauważyć, że Jezioro Czorsztyńskie samo w sobie jest sztucznym tworem, który nawet w czasach budowy, w głębokim PRL-u, budził spore kontrowersje i stanowił ostrą ingerencję w środowisko. Pozostaje zatem kwestia (ideologiczna), czy godzimy się na zmianę niektórych terenów w imię upowszechnienia masowej turystyki z jednej strony i ochrony najcenniejszych zasobów z drugiej strony, czy też nie? Osobiście jestem za tym, aby w koncepcji ścieżek i szlaków rowerowych wykorzystywać miejsca już zmienione przez człowieka - a więc stare linie i mosty kolejowe, wały przeciwpowodziowe, pasy graniczne, drogi wojskowe, techniczne itp., w tym również za budowaniem ułatwień dla turystyki rowerowej na bazie takiej infrastruktury.2 punkty
-
Z klasyfikacją nawierzchnii problem nie tylko polski. Przytoczona wcześniej Fernpass - Jakoś 15-20 lat temu pojechaliśmy w okolice Garmisch , zrobilismy kolarkami ca. takie kółko https://ridewithgps.com/routes/35533621 Kluczowy odcinek ( kilometry 5-25) to stromy podjazd asfaltowy pod Ehrwalder Alm pytanie co dalej ???- jaka nawierzchnia do przebicia się na drogę L35 Na tamten czas OSM ani Kompass Digital , ani inna mapa nie była nam w stanie na to odpowiedzieć.( teraz widac że to nie asfalt) Zaryzykowaliśmy - okazało się ca 20 km szutru, na szczęscie był dość równy wiec skończyo się bez strat. Francuska IGN -też niewiele w tym temacie. Micheliny 1-200 to samo. W sumie to moim zdaniem powinno się te kategorie robić zaczynając od szosowców- mtb przejedzie prawie po wszystkim. Tak jak pisałem podział utwardzana/ nie utw. to dla samochodów jest OK ale na rower ..... moim zdaniem zdecydowanie jest pod tym względem błedny....... choćby betonowe płyty - droga utwardzana a zjazd po tym kiepski. Zresztą spora część ludzi którzy mają mtb i tak jeździ głównie po asfaltach nawet mając wybór, bo choćby na MTB wygodniejsza pozycja, większy komfort .... Pytanie jeszcze jaka część z nich w ogóle ''studiuje'' mapy, ale to inny temat Ale OSM jako tako zdaje egazmin pod tym względem, ja przynajmniej nie znam do tego lepszej mapy.2 punkty
-
Cały Łuk Móżakowski (po polskiej stronie) leży na terenie woj. Lubuskiego w pow. żarskim lub żagańskim PS Ostatnio z Miśką odwiedziliśmy go w ubiegłym roku, robił wrażenie, a najlepsze zwiedzaliśmy całą okolicę na rowerach, do dziś jestem w szoku; ja i rower2 punkty
-
Z projektów turystycznych mogą korzystać lokalne społeczności. Cenie bardzo ze promujesz . Ja mieszkam od lat 90 w BEneluxie widzę jaka świadomość jest wpajana dzieciom od najmłodszych lat. W takiej NL dzieci które chcą jeździć do szkoły maja egzaminy na basenie w ubraniach i plecakiem na plecach ,bo gdyby wpadli przypadkowo do kanału to musza sobie poradzić z wyjściem oczywiście to inny poziom. W PL to wszystko raczkuje ale dobrze ze się zmienia. Piszesz o uzasadnionych projektach dużych miastach ale jak to się ma do tych mniejszych których jest masa w PL. Pamietam jak dziś dwa warianty dojazdu do babci jedna szosa ponad 30 km (wymijających aut w tamtych czasach mozna było policzyć na dwóch dłoniach,jeździło się bezpiecznie) a następny łąkami,polami i lasami około 20km tzw skróty które pokonywałam na Wigry 3 , do dziś się nic nic nie zmieniło oprócz ilości aut na drodze . Brak bezpiecznej alternatywy w jeździe rowerem wiec i świadomość ludzi jest znikoma . Pochodzę z pięknego regionu jakim jest Kazimierski park Krajobrazowy w którym jest brak jakichkolwiek dróg bezpiecznych . Oczywiście tych po lasach i polach nie brakuje.Jednak oczekiwałbym już połączenia takich np Puław,Kazimierza i Nałęczowa jedna bezpieczna utwardzona droga . A takich regionów w Polsce jest masa .2 punkty
-
Byłaś na Green Velo? Przyglądałaś się temu ruchowi? Wiesz jak jest ilość miejsc rowerowych w wagonach kolejowych o których wspomniałaś? Ogólnie 7 mln zł wydanych na reklamę zbudowało obraz czegoś czego tam nie ma. Ale co do zasady to zrobiono to sensownie wybudowano 200 km ddr i zaadaptowano 1000. Na Dolnym Śląsku jest około 8 000 km znakowanych szlaków rowerowych!!! I nikt o tym nie wie. Zresztą z tego powodu uruchomiliśmy https://rowerem.info/ (oraz aplikację Dolny Ślask Rowerem) kliknij, poczytaj i zadaj sobie pytanie czy rzeczywiści trzeba robić asfalty przez lasy. Ale żeby nie było, lobbuję za budową ddr z Wrocławia do Drezna tak aby podłączyć DŚ z systemem niemieckim i z Odrą -Nysą Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Dokładnie. Jest to promowanie aktywnego stylu życia wśród społeczeństwa - te ileś tysięcy ludzi, którzy pojadą za miasto szlakiem rowerowym, to ileś tysięcy mniej (lub później i lżej) chorujących pacjentów na choroby cywilizacyjne. Oczywiście, można się oburzać z poczuciem wyższości, że to umasowienie, że tłumy i zdrada idei, ale w kontekście zdrowia publicznego korzyść jest zdecydowana. I choć tylko ułamek z nich może kiedyś pojedzie na Passo czy Col de cośtam, albo będzie się taplać w błocie po górskich bezdrożach, to chyba lepiej, że się ruszają na powietrzu zamiast siedzieć przed telewizorem. Jakoś nie wydaje mi się, aby wkrótce miało zabraknąć w Polsce miejsc, nawet całkiem blisko dużych miast, gdzie miłośnicy dzikich plenerów mogą godzinami jeździć rowerem z dala od takich cywilizacyjnych wynalazków. @sstar Fernpass to fragment szlaku długodystansowego Via Claudia Augusta. Jednego z popularniejszych w Europie na wielodniowe wyprawy.2 punkty
-
Teza że ''nabite kilometry na asfacie uciekaja szybciej z pamięci'' to się zgadza ale tu nie zawsze chodzi tylko o te ilości kilometrów czy o ''poprawiac soje wyniki'' ( choć może w więszości przypadków tak jest )-Ja na rowerze jeżdżę od dziecka - na komunię mała kolarka, potem liceum duża kolarka, potem znowu moda na MTB , potem weszły klamkomanetki to od ca 2003 głównie kolarka choc na MTB tez sporo kilometrów. Wyścigi ,tłum nigdy mnie nie pasjonowały , stratowałem w kilku maratonach Mtb , teraz co roku tez jeździmy na ca. tydzień w Alpy przy okazji zahaczyć jakieś górskie Fondo ( 2021 ma być Ventoux o ile się odbędzie ) ale to nie to -jeśli wyścigi to tdf, giro , vuelta ale w telewizji. Ja jestem bardziej ''maniakiem'' przełęczy ( najlepiej wyasfaltowanych ). Tak się złożyło że tak od ca.96 jeździłem sporo po Europie ( prawie zawsze rower był w aucie) - i trochę tych przełęczy/podjazdów znam .....Picco Valleta, Col de la Bonette ,Col Agnel, Nivolet, Stelvio,Iseran,Tiefenbacher Solden, Gavia,Galibier,Pic Du Midi (Turmaet + 600 m)....Hochtor...Zoncolan,,Mortirolo...Colle Finestre...Karkonoska kolejność nie przypadkowa, generalnie przejechałem większość Europejskich dróg >2000 Mimo, że od ''zdobycia ''niektórych czasu mineło sporo ( choć np. Stelvio było 2 lata temu) to każdy z tych podjazdów pamietam raczej dobrze , na każdy coś jestem w stanie powiedzieć, wskazać na mapie - tego się po prostu nie da zapomnieć- to podobne uczucie do zdobywania szczytów, wjazd na takie 2500 radocha niesamowita. Ale ludzie są różni -niektórzy uciekają od asfaltów jak od ognia. Kiedyś tam powrót z jakiegoś kólka... Zakręt śmierci , szykuje się fajny szybki zjazd asfaltem a moi swego czasu towarzysze wycieczek skrecają i zjazd w dół po jakiś totalnych kamolcach- to zdecydowanie nie dla mnie. Ostatnio pobudowali u nas( Karkonosze/Izerskie) Single Tracki ludzie się w większości zachwycają, w weekendy tłumy szczególnie Nove Mesto pod Smrkiem.....dla mnie nudne to strasznie- jeździ się w kólko trochę bez celu. Ale jakieś górskie widokowe szutry,konkretna pętla to oczywiście jestem jak najbardziej za...a jak jeszcze połaczy się szuter z przełęczą z wysokością to juz wogóle (np. Col de la Finestre, wspomniane Pic du Midi nawet Kopalnia Stanisław, Smrek...Rudawy Janowickie .) Także moje zdanie takie -niekoniecznie musi być asfalt , niekoniecznie budowa tych dróg rowerowych ( jak sa ok jak nie tez nie ma problemu) ale STOP dla ''zakazu jazdy rowerem'' w górskich parkach ....to mnie najbardziej wkórza. Przeciez na taką Snieżkę to i tak mało ktoo wyjedzie. Góry są dla wszystkich nie tylko dla pieszych. Zakup kolarki ryzykowna sprawa--na przykładzie naszej ekipy tj. 6-7 osób poczatkowo prawie wszyscy mtb , po zakupie kolarek mtb jeżdżą tylko sporadycznie.2 punkty
-
Eeee tam, zwykły smartfon Panie. Nic większego nie chciałoby mi się wozić. W nocy jeżdżę z dwoma, ale wczoraj miałem zwykłą miejską (300 lm), którą i tak przełączyłem na mniej (żeby prądu starczyło). To była dość spontaniczna akcja co się sama wydłużyła. Pojechałem zbyt lekko ubrany, w bawełnianych codziennych ciuchach, rękawiczki krótkie - trochę zmarzłem. Za to księżyc pięknie dawał, do ogólnej orientacji znakomicie. W szczegółach gorzej, parę razy zaskoczyły mnie okoliczności, ze dwa razy musiałem zeskoczyć i modlić się abym nie wpadł po łydki w błoto albo zaliczył glebę. Choć ciuchy i tak do pralki. Co do dróg rowerowych to najbardziej potrzebują ich ci co nie jeżdżą (nie mówię o szosowcach choć oni z innych powodów dróg rowerowych też nie lubią). Każdy kto nieopatrznie przejechał taką asfaltozę na długości powiedzmy 50 km i wynudził się setnie drugi raz takiej patologii nie pragnie. Zapraszam serdecznie na dolny odcinek Oder- Neisse - dobre na odwyk. Mówimy oczywiście o zastosowaniu turystycznym. Bo do transportu codziennego to zupełnie inna para kaloszy, tutaj absolutnie jestem za. Jeśli obie te funkcje da się połączyć to dobrze. Idea tras sakwiarskich samych dla siebie uważam, w naszych warunkach, za nieporozumienie. Wracając do jazdy rowerem. Istotne jest aby ciągle się coś działo. Trasa powinna być zmienna, odcinki twarde i miękkie, szeroko i wąsko na koło. Wyboje zmuszające do pełnej koncentracji. Nawet kawałek kocich łbów ma sens bo człowiek kombinuje jak je tutaj najlepiej przejechać. Dalej rozryte skrzyżowania leśne, a jeszcze głębokie koleiny po deszczu. Wszystko to pozwala się doskonalić, utrzymać zmienną uwagę Czasem nie ma czasu aby zauważyć np. monotonię lasu. Jeśliby ci wszyscy miłośnicy asfaltozy (czy szutrozy stabilizowanej) przejechali te 2000 - 3000 km w sezonie to szybko by zauważyli, że mają już ten etap za sobą. I to jest paradoksalne, że najwięcej kasy mamy wydać dla tych co nie jeżdżą. Na zakończenie parę fotek. Naprawdę wolicie tę asfaltozę, szutrozę, betonozę zamiast tej cudownej różnorodności? Nie wierzę, chyba, że po prostu nie kochacie roweru. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
A może sok z buraka https://gotowanie.onet.pl/artykuly/buraki-warto-jesc-codziennie-jakie-sa-ich-wlasciwosci-zdrowotne/5ttghgm1 punkt
-
Fiskars to sprawdzone rzeczy, nie wiem która firma ma jeszcze tak dobre siekiery.1 punkt
-
1 punkt
-
Jak to z definicjami bywa. Jedne są bardziej trafne, inne mniej. Definicja Piotrka wprowadza pojęcie skrętu ciętego, jako definicję "carving`u". Ale co to jest "skręt cięty"? Jak zdefiniować to pojęcie? Słowo "carving"(spolszczone -karwing) jest znane w języku angielskim od nie pamiętnych czasów. Pochodzi od czasownika "carve". Mój "English Lexikon" podaje pięć przykładów zastosowania tego słowa. Pierwszy(główny) to "sculpt"(rzeźbić). Ale także "wycinać" swoje nazwisko(na ławce w parku). "Ciąć"(kiełbasę) na plasterki. "Zaznaczyć" się w historii czegoś. "Przecinać"(droga przecina plac). Miałem fajne nartki. Czarne. Z hurtowni Bachledy w Krakowie. Dynamic VR 27, 2 m. Przeznaczone dla instruktorów, swego czasu. Na gładkim, średnio, nachylonym stoku zostawiały, przy jeździe w skok stoku, dwie długie, równoległe linie, oddalone od siebie 20 cm. Jak postarałem się wychylić jeszcze bardziej kolana do stoku, a tors przeciwnie, to jak stok był szeroki, to te linie nie były proste tylko nieco łukowe. Narty kierowały się pod stok. Teraz mam "karwingi". Te wogóle nie chcą "wycinać" linii prostych. Zmuszanie ich do takiej jazdy to mordęga. Te odrazu same zakręcają. Kolanami mogę im ułatwić skręt o mniejszym promieniu. Gdy się zaczęły pojawiać takie narty, co nie chciały jechać prosto szusem, lub w skos stoku. Tylko zakręcać. I zostawiać na ładnie ubitym i wygładzonym przez ratrak stoku. Te dwie łukowe linie. To należało coś zrobić. Ten typ narty, ten typ skrętu. Łatwiejszego na tym gładkim, niż na moich VR 27. Jakoś nazwać. Zdefiniować skręt. I wybrał ktoś pierwszy(napewno) słowo "carving". Mogło być inne, w innym języku. Ale angielski to świat! I tak to się przyjęło. Co ciekawe słowo "carve" nie jest używane, jako krawędź czegokolwiek. "Krawędź" w języku angielskim można sobie poszukać w słowniku. A u nas, w naszym języku, jeździmy karwingiem, albo na krawędzi. Na krawędzi też jeździłem na VR 27. Jeżdżąc karwingiem znaczy, że coś wycinamy. Najbliższe będą esy-floresy na ławce w parku scyzorykiem. Wycinamy esy-floresy na idealnej, ubitej powierzchni śniegu(najlepiej widoczne). Ale takie esy-floresy udawały mi się na VR 27. Ale teraz na komórce SL mi łatwiej. Nie są jednak takie ładne, jak te na YT. Ciagle się staram. Oglądam często slalomy PŚ w TV. Ulubiony komentator- Szafrański. Jeżdził chłop w tym towarzystwie. Ten nigdy nie mówi o karwingu. Tylko za mało krawędzi, za dużo krawędzi. To w końcu, co to jest ten karwing?1 punkt
-
1 punkt
-
Rower mtb można pożyczyć (chyba gdzieś 80 zł/dzień) - może polubisz? Ale rzeczywiście praktycznie wszystko jest tu do przejechania na gravelu więc trekking na pewno da radę.1 punkt
-
Gdzie Ty widzisz sprzeczność? Przeczytaj ze zrozumieniem. Ale istotne jest to, że jeśli zrobisz niezbyt sensowne rozwiązanie w jednym miejscu to nie zrobisz w innym. Proste. Droga którą pokazałeś w tygodniu jest pusta a w niedzielę szacowałbym na 100 - 200 przejazdów (na parkingu w Żmigrodzie jest 16 miejsc). Obstawiam, że otwarcie odcinka Książęca Wieś - Gruszeczka nie zwiększy znacząco tego ruchu (powinniśmy to wiedzieć bo będą bramki pomiarowe). A to dlatego, że na tej trasie niewiele się dzieje. Za to szutrowy i trochę już ruszony zębem czasu odcinek z Milicza do Grabownicy cieszy się wielką popularnością. Co nie jest niczym zaskakującym bo mamy tam dużo atrakcji. Ale zasadniczo uważam, że Dolnośląska Kraina Rowerowa ma duży potencjał turystyczny i po zbudowaniu bazy noclegowej oraz sensownej promocji i przedefiniowaniu tras akurat te inwestycje mogą mieć sens a Gruszeczka i Przedkowice mogą stać się hubami. Wykazujesz naiwną wiarę, że wystarczy puścić asfalt przez środek lasu i będą tam tłumy turystów. Z jakichże to powodów? To tak nie działa. Czemu nie jeździsz super asfaltami wzdłuż obwodnicy powiatowej??? Z Trzebnicy do Żmigrodu jest z 40 km ddr - dlaczego ruch turystyczny jest głównie na odcinku Przedkowice - Źmigród? Pozostałości z nasypów kolejowych bardzo rzadko kiedy wykazują potencjał turystyczny, dojazdowy do pracy zdecydowanie częściej. Choć też może w 50% przypadków. Temat jest złożony a pieniądze publiczne więc tym bardziej warto się pochylić. Na razie na przykładzie Wrocławia (1200 km ddr) widać, że sens jest wydawać pieniądze gdzie jest realny ruch. Skutki 12 lat konsekwentnej polityki Daniela widać mocno. Teraz jest pytanie czy tych "nowych" rowerzystów rzeczywiście trzeba wpuszczać w asfaltozę? I czy dadzą się wpuścić. Wiem, że dyskusja z Tobą nie ma sensu bo tematu nie znasz a coś Ci się wydaje i skupiasz się na jakiś pseudo problemach. Zauważyłeś, że nowa droga generuje nowy ruch - wow. A ja przejechałem te kilkaset kilometrów rozważanych lokacji i mogę porozmawiać dosłownie o każdym odcinku. I znam drugie i trzecie dno. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Trzecia w generalne, super. https://www.redbull.com/pl-pl/xtreme-verbier-2021-fwt-relacja-zuza-witych wywiad https://www.redbull.com/pl-pl/rozmowa-wywiad-narty-freeride-world-tour-zuza-witych1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień 4- wiosna w Alpach jest przepiękna... Późnomarcowe słońce w górach świeci troszkę inaczej niż to, które do tej pory znałem ze stycznia i lutego. Świeci przy akompaniamencie ptasiego śpiewu i łagodnego wiosennego wiatru potrząsającego świerkowymi gałęziami, jakże innego od ostrego świstu, który towarzyszył nam jeszcze dwa dni temu. Idąc na pierwszego skibusa miasteczko jest już oświetlone promieniami słońca, a jeszcze o 15-16 świeci ono wysoko na niebie. Ma to też swoje wady- mimo świetnego przygotowania trasy po południu robią się nieco kaszowate. Ale dziś to w niczym nie przeszkadzało. Dzień udał się fantastycznie. A więc zaczynamy- szybki zjazd z Rothorn Mittelstation trasą nr 28 w stronę Heimberg, transfer Obertorem na stronę Lenzerheide West, zjazd niebieskim trawersem do Churwalden. Tam czeka na nas unikatowe 4-osobowe krzesło Pradaschier, na którym narty wkłada się do stojaka zamontowanego z boku krzesełka, trochę jak w gondolce. Następnie wdrapujemy się starym i długim orczykiem na Windeggę, opisywaną jako perłę tego ośrodka. Powolny wjazd i drętwiejące ramię zostały zrekompensowane przez wspaniałe widoki w stronę Weisshorn i Rothorn oraz nieskazitelne trasy wiodące ze szczytu Windeggi. My wybraliśmy czarną 82, a następnie czerwoną 83, co dało razem wymagajacy zjazd o przewyższeniu 990 metrów. Kolejno przedostajemy się na południe, a naszym celem jest Piz Scalottas. Prowadzą z niego fantastyczne czerwone trasy- 40 i 42, które kilkakrotnie objechaliśmy. Następnie krótka przerwa w okolicy Alp Lavoz. Po lunchu katujemy trasy przy krzesłach Cumascheals i Stätzerhorn. Trasy 68, 70 i 72 rozgrzewają uda do czerwoności, ale są niemal puste- dają olbrzymią satysfakcję. Koniec dnia to świetny zjazd trasą 42 ze szczytu Scalottas pod krzesło Pedra Grossa- intensywna czerwona o 800-metrowym przewyższeniu. Jutro rozważamy ski safari po całym ośrodku do Arosy i z powrotem. W planach jest przejechanie każdym wyciągiem krzesełkowym w ośrodku + trasą pod nim. Czy się uda? Zobaczymy Pogoda będzie naszym sprzymierzeńcem.1 punkt
-
Mam Motorola T82 extreme kupioną w czteropaku... Wyjazd z dziećmi na Słotwiny Arena (więc warunki cieplarniane, żaden free ride). Dzieci 15 i 11 lat. Żeby mi się 11stolatka nie plątała pod nogami i 15stolatek nacieszył wolnością wszyscy byliśmy wyposażeni testowo w te Motorolki. Młoda miała słuchawkę wbudowaną w kask i włączone VOX (nadawanie aktywowane głosem), reszta ekipy musiała wciskać przycisk by nadawać. Poza tym, że dowiedzieliśmy się jakie przekleństwa znają już dzieci w wieku 11 lat stwierdzam, że takie krótkofalówki są na stoku świetne. Gdzie jest, co robi, czy po glebie jest ok, kiedy na kiełbaske..? Real time informacje. Wady - niewyraźne to, skrzeczy trochę, dzieciom potrzebny instruktaż bo to to ma latencje (naciskam - 1.5s - gadam -puszczam - 1.5s - odbieram i podobnie z VOX). Nie wolno do tego krzyczeć bo przestery robi.... Na stokach jest dość głośno w węzłowych miejscach i ciężko się dogadać. Czułość VOX trzeba dopasować do umiejętności jazdy. Tak tak... cięcie na krawędziach generuje dużo dB i włącza się nadawanie. Takie tam opinie na szybko... może komuś się przyda.1 punkt
-
Cześć Pamiętam jak chyba w 2005 roku była tworzona nowa wersja Programu. Byłem akurat wtedy na kursokonferencji, chyba w Tonale i obserwowałem jak koledzy się z tym meczą. Wtedy chyba narodził się ten krótki skręt cięty. Dobrze się stało, że w miarę szybko zmieniono to poprzednie carvingowe cudo (bo to był najgorszy program ze wszystkich jakie miałem okazje poznać od 1985 roku chyba) ale jednolitej myśli wśród twórców to tam nie było. A Marionen... oj człowiek wspaniały i narciarz znakomity, chyba jeden z najbardziej uniwersalnych jeźdźców jakich miałem okazję w życiu poznać. Pozdrowienia serdeczne dla kolegi1 punkt
-
Cześć Wybacz Jeeb ale już po pierwszym słowie w definicji śmigu widać, że to bzdury a nie definicje. Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć Najważniejsze co kolega napisał na początek dla Ciebie to "zapnij kurtkę" albo z niej zrezygnuj Przez to majtanie nic nie widać i Twoja jazda choć wydaje się całkiem zgrabna nabiera charakteru bezładnej miotaniny. Jest rytm jest kontrola, jest ŁUK!!, ... nie jest źle. Nie mam czasu ale jak znajdę chwilę coś postaram się napisać bardziej konstruktywnego. Serdecznie pozdrawiam PS No i najważniejsze... jest uśmiech!1 punkt







