Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      2 774


  4. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 902


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.08.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Tegoroczny sezon narciarski zacząłem wcześnie, bo w połowie sierpnia w Druskiennikach w Snowarenie. Sama miejscowość bardzo fajna, atrakcji dużo - można pobiegać, spłynąć kajakiem, popływać w jeziorze, wreszcie pojeździć w hali na nartach. Pierwszy raz jeżdżę w hali - na dłuższa metę trochę monotonne i moze nawet trochę depresyjne doświadczenie, ale uważam ze Litwini mieli rozmach i zbudowali kawał inwestycji. Raczej nie wyglada to na finansowy strzał w 10; trochę klubów, mało cywilów. Jezdzi sie na okrągło. 2h dziennie można wytrzymać - dłużej raczej dla koneserów. Genralnie jednak Druskienniki i okolice to bardzo fajne miejsce na wakacje. Trochę fotek z wyjazdu, mam nadzieje, ze iPhone nie poobraca IMG_4822.MOV fotek do góry nogami, co mu sie zdarza:
    6 punktów
  2. Po dwóch dniach w górach, dzisiaj krótki odpoczynek i rozjazd na rowerze Pyszne lody i odwiedziny w Planicy - sławnej z rekordowo długich skoków narciarskich na Letalicy (dawniej Velikance). Dzisiaj trenowała kadra młodych, austriackich skoczków. Sławna skocznia mamucia: Paula w drodze do Planicy: Marboru pod skoczniami: Tych skoczni to z 7 naliczyłem... różnych rozmiarów 😮 Zapraszam do obejrzenia moich poprzednich wpisów na blogu ze Słowenii Pozdrawiamy... marboru i Paula
    5 punktów
  3. Kolejny dzień w Słowenii i wejście na Mangrat 2679 m npm najlepiej opisuje mój, z Paulą dialog. Ja: Robiłaś mi jakieś zdjęcia na tej ścianie? Paula: Człowieku... jak? Paula: Lufa, komin, lufa, trawers, przewieszenie... kiedy? Ja: mhhhmmm dzięki. Via Ferrata Italiana i wejście z trudnością C (Włosi jakoś zaniżają skalę trudności... Słoweńcy by pewnie wycenili to na D). Adrenalina 1000%!!! Ciekawe, czy to zobaczycie na zdjęciach z fotorelacji? Nasz cel: Włoskie jeziorka: W ścianie: Na szczycie: Sraluchy... Jak szosą będziemy tam się wybierać, to trzeba będzie omijać na asfalcie Porankowe klimaty: Na wypasie: To skręcamy na Via Ferratę Italianę - po jej przejściu, polecam zejść w dół jakieś 200 metrów i na szczyt wejść Ferratą słoweńską - my niestety tej wiedzy nie mieliśmy i po najtrudniejszej ścianie na wierzchołek weszliśmy łatwą drogą. Widzicie wspinaczy na tym zdjęciu? Wyjście z jaskini Walka trwa! Żelastwo: Wojowniczka Trochę strachu było... Mała półeczka, a tyle radości gdy dookoła pionowo 😮 Dzwoneczek na szlaku Adrenalina 1000%, że mi spadnie Cholera Chwila na foto... Turkusy Po włoskiej stronie same pokrzywy i chwasty 😮 Widoczki... Cóż za skały, cóż za kolor? 😮 @Mitek podobają się? To nasze rowerowe wyzwanie - pętla pod Mangratem. Wjazd na ponad 2000 metrów. Cudnie! Tutejsze schronisko: Czy tu mieszka Bilbo Bagins? Woda, czy tylko zielone? W drodze do Włoch Nasza ściana: Tak, tak - tam idziemy! Popisy prze obiektywem Trzeba zrzucić kilka kilo... W kierunku szczytu! Nie ma co, trzeba iść... Jednak coś mi zrobiła, zdjęcie jakieś ...nawet drugie... ...i trzecie! Żeby mnie @JC nie zbanował - to śnieg, warunki, w Słowenii dla nart - są! Chwila zadumy... Paula na szczycie: ...marboru: I sam Krzyż ze szczytu: Panoramka... ...i z drugiej strony grani: Żegnamy na kilka dni... Mangrat i Mały Mangrat Jeszcze tu wrócimy... ...na szosach! Pozdrowienia - tym razem ze Słowenii i Włoch marboru i Paula PS. dzisiaj nie tylko "Nogi bolo"... ręce też
    5 punktów
  4. Słowacy ogłosili budowę nowej 15 osobowej kolejki gondolowej z Biela Put na Priehybe. Deklarują, że będzie uruchomiona w nadchodzącym sezonie zimowym, koszt 15mln €. http://zuskin.org/kld-15-biela-put-priehyba/ https://myliptov.sme.sk/g/190880/stredisko-jasna?gref=strm_art-22723883&photo=p7242919
    4 punkty
  5. Austria wprowadziła od 15 sierpnia przepis, że szczepienie jest ważne tylko do 270 dni po ostatniej dawce. https://www.sozialministerium.at/Informationen-zum-Coronavirus/Coronavirus---Aktuelle-Maßnahmen.html#corona-regelungen-ab-15-august Zatem osoby, które zaszczepiły się wiosną tego roku, będą musiały zapewne przyjąć kolejną dawkę, jeśli planują poszusować w następnym sezonie w austriackich ośrodkach.
    3 punkty
  6. Coraz więcej symptomów, że będzie lepszy niż normalny. Pozdrowienia z narciarsko - rowerowych Druskienni, inauguracja sezonu...
    3 punkty
  7. 2 punkty
  8. Wszystko szyte z goretexu, wszystkie szwy podklejone. W cenie ok. 1000zł to ok. 80% asortymentu jest z gore. Kurteczka bardzo leciutka i bardzo cieniutka. Może materiał nie powinien być zbyt cieńki i delikatny. Cięższe i bardziej pancerne kurtki są trwalsze. Ciężką kurtkę TNF ważącą prawie kilogram z membraną 2.5 warstwową od eVent mam od 2015 roku i jest nie do zajechania.
    2 punkty
  9. I dlatego z powodu świadomości ekologicznej należy kupować rzeczy trwałe i dobrze przemyślane. A ponieważ marka 4F od której zaczęliśmy dyskusję taka, w mojej ocenie, nie jest to nie należy jej nabywać. Co do świadomości gospodarczej to mam świadomość, że wspominana marka zatrudnia dalekowschodnie szwalnie i międzynarodowy transport więc jej polskość sprowadza się do stosunkowo niewielkiego podatku od zysku. Bo wszystkie inne koszty i podatki plus serwis ma dokładnie takie same jak np Decathlon. Wobec tego nieznaczny udział "polskości" nie rekompensuje ogólnej tandety. A powiem więcej można poczuć się jeleniem skubanym pod płaszczykiem umów sponsorskich. A można też uznać, że przez tandetę 4F działa przeciwko naszemu krajowi. Wydaje mi się, że sam osobiście podchodzę wyjątkowo odpowiedzialnie do rekreacji i turystyki bardzo dokładnie przyglądając się kupowanemu sprzętowi i wyposażeniu. Jak widzę możliwość to nabywam "nasze" rzeczy (np Eksplo gdzie zostawiłem parę tysięcy, może też dam szansę Attiq - zebrałem opinie paru kolegów użytkowników) ale jak sam zauważyłeś temat jest zbyt skomplikowany aby ślepo wciągać orła na pierś jak sztandar.
    2 punkty
  10. Spreewald leży w Brandenburgii, bliziutko przy autostradzie z Berlina do Drezna – zaledwie dwie i pół godziny drogi od Szczecina i półtorej godziny od Zielonej Góry. Warto spędzić tam weekend lub nawet więcej czasu. Dlaczego? Niesamowite krajobrazy licznych odnóg i kanałów Szprewy tworzą istny labirynt wśród lasów i łąk. Oprócz gęstej sieci kanałów i szlaków wodnych, po których pływać można kajakiem albo płaskodenną łodzią, znaleźć można w tej zielonej krainie setki kilometrów pięknych tras rowerowych, w tym Szlak Ogórka (Gurkenradweg) - pętlę o długości 260 km po najciekawszych miejscach rezerwatu biosfery w Spreewaldzie i jego okolic. Pętla ma układ gwiaździsty, więc można ją przejechać w dwóch, trzech, a nawet czterech etapach, startując np. z miasteczek Burg (Bórkowy), Lübben (Lubin) czy pobliskich miejscowości. A że jesteśmy na forum narciarskim, to nadmienię jeszcze przy okazji, że niedaleko stąd jest do hali Snowtropolis (chyba najmniejszej w Niemczech), niestety na nartach będzie można pojeździć dopiero od października. Do Vetschau, gdzie mieliśmy zarezerwowane dwa noclegi na agroturystyce, dotarliśmy w piątek około 10-tej rano. We czwórkę - ja z Darkiem i sąsiadka Monika ze swoją drugą połówką. Ściągamy rowery z bagażników, szybkie ogarnięcie sakw, prowiantu itp. i ruszamy w kierunku wschodnim, pętlą do Cottbus. Pogoda dopisuje - jest piękny, słoneczny i ciepły dzień. Najpierw jeszcze wizyta w informacji turystycznej w Vetschau, gdzie zaopatrujemy się w poglądową mapkę i robimy fotkę przed pałacem miejskim. „Ogórek, ogórek – zielony ma garniturek, i czapkę i sandały, zielony jest cały” – pamiętacie tę piosenkę? Pyszne szprewaldzkie ogórki to wizytówka regionu, więc wszystko jest tutaj ogórkowe – można się napić ogórkowego radlera (taki sobie), zagryzając ogórkami w occie z różnymi przyprawami (dobre), nic więc dziwnego, że i szlak rowerowy jest ogórkowy. Przez najbliższe trzy dni będziemy podążać za takimi tablicami z piktogramem wesołego zielonego ogórka, pędzącego na rowerze . Spreewald – jak cała niemiecka część Łużyc - jest regionem dwujęzycznym, zamieszkałym przez etniczną mniejszość słowiańską Serbołużyczan. Świadczą o tym dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości, ale również oznakowanie dróg rowerowych jest zarówno w języku niemieckim jak i dolnołużyckim. Już po kilku minutach zaczynają się typowe szprewaldzkie krajobrazy – kanały, stare młyny, mostki, śluzy i kajakarze. Inaczej niż na szlakach rzecznych można tutaj pływać trasami okrężnymi, wracając do punktu startu, bo nurt jest bardzo spokojny. Nie ma też przeszkód w korycie, więc oprócz typowych kajaków, są też dmuchane, rozmaite kanu i łódki wiosłowe w różnych wariantach. Dojeżdżamy do ładnego miasteczka Burg – tu mieści się również przystań, gdzie można skorzystać z przejażdżki tradycyjną łodzią z flisakiem. Co jest na stolikach? Oczywiście browarek i ... słoik ogórków! Im bliżej Cottbus/Chociebuża, tym krajobraz staje się bardziej podmiejski, a zielono-niebieską dżunglę zastępują smętne, enerdowskie blokowiska. Również i tutaj tablice są dwujęzyczne. Mam w swojej biblioteczce przewodnik po Niemczech, wydany w 1991 roku, tuż po zjednoczeniu. Oto co można wyczytać w nim o Cottbus: „Opuszczone kamienice, zabite deskami fronty i osiedla mieszkalne z wielkiej płyty, pokryte węglowym pyłem tworzą wizerunek miasta. Tylko secesyjny gmach Teatru Miejskiego przypomina o lepszych czasach”. Aktualnie kopalnia węgla brunatnego jest w fazie wygaszania, a jej rozległe tereny podlegają rekultywacji i stopniowej zamianie na jeziora. Samo miasto natomiast wydaje się, że zyskało nowe życie – w centrum turystów przyciąga ładna starówka, odnowione budynki, a na obrzeżach zielone tereny, w tym Park Branitz z pałacem (w remoncie) i oryginalną piramidą na jeziorze, w której spoczywają doczesne szczątki księcia Pücklera – tego od Parku Mużakowskiego. Na rynku w Cottbus: Elektrownia wodna na Szprewie: Park i pałac Branitz: Szlak prowadzi dalej w kierunku Peitz, przez tereny zalewowe dawnej kopalni – dzisiaj ostoję ptactwa. I tylko wielkie kominy elektrowni Jänschwalde przypominają o niedawnej, przemysłowej historii tego miejsca. Droga powrotna do Vetschau wiedzie malowniczo koroną wału na Szprewie i jej odnogach. Miejscami nurt Szprewy tworzy bystrza, a miejscami napędza stare młyny, czy płynie spokojnymi kanałami. W jednym z nich pod wieczór obserwujemy beztrosko baraszkującą rodzinę piżmaków. Na kwaterę docieramy, gdy zaczyna już zapadać zmierzch. Za nami długi dzień i blisko 100 km jazdy, więc trzeba się wyspać. [cdn.]
    2 punkty
  11. Niewykluczone, że mógłbym coś wykroić. Co prawda obawiam się, że moje tempo jest dużo wolniejsze od Twojego ale zawsze możesz mnie kopnąć w d... Nie obrażę się.
    2 punkty
  12. Miały być Dolomity, są Alpy Julijskie Dwa tygodnie w cudnej i mało odkrytej turystycznie Słowenii. Przyjechaliśmy w sobotę. Po dokładnie 1005 kilometrach w aucie, szybkie zakwaterowanie w Kranjskiej Gorze i co? Na rower. Rekonesans. Przełęcz Vrsic i nasza górka pod domem. Jedyne 12 kilometrów podjazdu na wysokość 1611 m npm. Przewyższenie? Grubo ponad 763 metrów. Zakrętów i serpentynek? Ponumerowane jedynie tylko te wybrukowane - 25 sztuk. Okoliczności przyrody? Proszę... Paula w akcji. Tuż przy szczycie? Pokrzykiwania nie przepłoszyły...niewiele brakło a rozjechałbym jedną sztukę Mamy cel Na przełęczy też zwierzęta 😁 Wracamy już po zmroku do apartamentu, w którym będziemy jeszcze dwa tygodnie. Pierwszy dzień zaliczamy do niezwykle udanych 👍 Rano pobudka nieśpieszna - zmęczenie dało znać o sobie. Pakowanie rowerów, wyznaczanie trasy w kompie, wgranie do nawigacji i ruszamy w trasę po 10siątej. Cel... jeziorka Łącznie ponad 132 kilometry i 1760 metrów przewyższeń. Główny cel? Bled. Chyba najbardziej znane i fotogeniczne miejsce w Słowenii. Turkusowa woda, malownicza wyspa z kościółkiem oraz oszałamiający zamek. Są też stylowe łódeczki. Pod domem, niecałe 3 kilometry i mamy taki oto widok przy ścieżce rowerowej: A później jest już tylko lepiej Podjazd dnia, a jednocześnie nasza życiówka... ...oj dał nam popalić. Temperatura ponad +35 i wjazd na raz... Ok 10 kilometrów trzymało +10%... ostatnie dwa kilometry ok 1, do 2... Było wykańczająco ale, my kolarze nizinni daliśmy radę Infrastruktura rowerowa robi wrażenie. Wszędzie masa dróg tylko dla rowerów, a drogi asfaltowe charakteryzują się tutaj bardzo małym ruchem i wysokiej klasy asfaltem. Most dla cyklistów: Coś czego się boimy i nie umiemy - to zjazdy z takich stromizn. Tarcze się potężnie grzały. Musieliśmy co jakiś czas je chłodzić. Rubas z amorem, przydał się - kilkukrotnie mieliśmy kostkę brukową na naszej drodze. Wioski słoweńskie? Mega klimat! Cisza, spokój i czysto. Cudnie zielono. Gdzieś na górnych partiach naszej wyrypy - widok na góry. Zamek w Bled: Ku jezioru Bohinjsko... ...i jesteśmy! W tym momencie mieliśmy ok połowy trasy za nami. Za plecami zostawiliśmy takie widoki: ...takie drogi: Wodopoje dla pszczół i Polaków Bled jednak nas oczarował najbardziej! Trochę z jugosłowiańska wystrój? Jazda na rowerze tutaj, to czysta przyjemność i zakwasy na drugi dzień 😮 Dwa dni minęły... niewiadomo kiedy! Bardzo się cieszymy, że jeszcze wiele przed nami W miarę możliwości czasowych, postaram się wrzucać na blog nasze przygody. Plany są ambitne marboru
    1 punkt
  13. Nie znam ciuchów gumowych z PRLu, nie żyłem w tej epoce. Miałem kilka kurtek i spodni Hardshell, żadna nie była elastyczna. Żadna nie zapewnia ciepła, i w każdej się kisisz. Były to modele firm Alpinus (gore xcr), Berghaus (gtx packlite) 2x Haglofs ( 3 warstwowy gore i gtx packlite), Millet, Marmot(ichniejsze membrany). Istnieją hardshelle lekko elastyczne, ale dalej jest to rzadkość. Miałem też "softshelle" z Himountain Dynam oraz Milleta na Gore Windstopper. Oba zapewniały lepszą termikę, elastyczność i oddychalność przy podobnej wadze co Twoja kurtka hardshell. Oczywiście nie chroniły przed ulewnym deszczem, ale to zazwyczaj nie jest niezbędne. Szczególnie na nartach. Nie pisz już więcej głupot.
    1 punkt
  14. tak było 31.10.2020 - dwa dni przed zamknięciem Austrii, trzeba jechać jak najszybciej,
    1 punkt
  15. Pająki Borgi i inne badziewia niech se noszą Ruscy 😁 Tu chodzi o świadomość wyboru i nic więcej.
    1 punkt
  16. Jak otworzą przebudowaną Zakopiankę do Rabki, a jeszcze kiedyś pociągną zapowiadaną drogę GP w standardzie "S-ki" aż do Chyżnego, to taki Chopok z Krakowa może "zbliżyć" się na ok. 2h drogi samochodem, więc rzeczywiście dla Krakusów inwestycje na Chopoku to fajna sprawa. Ale gdybym miał tam jechać te 7-8h, to zdecydowania wolę Schladming i okolice...
    1 punkt
  17. Dobra informacja dla tych co wytrzymują w samochodzie 7, 8 godzin. Ja lubię puste stoki, ilość gondoli przy ograniczonych możliwościach zjazdowych nie robi na mnie wrażenia zbyt bardzo. Gdybym mieszkał na Śląsku, Małopolsce lub Podkarpaciu pewno znaczenie było by dużo większe...
    1 punkt
  18. To nie jest kwestia elastanu tylko kroju. Klin w kroku, Zamiast paska podwójny rzep i bardzo fajny ściągacz, i przede wszystkim profilowanie kolan. Wąski dół z gumką też mi odpowiada. W tych co mam teraz też jest bardzo sympatyczna bawełna. Poprzednie były bardziej pancerne, ciut luźniejsze i z zewnętrznymi kieszeniami. Materiał grubszy, mocniejszy i bardziej szorstki. Nie chciały się za cholerę przetrzeć mimo, że jeździłem w nich też na rowerze. Ale interesująco wyblakły. Koniec końców żona stwierdziła, że wyglądam jak lump i żebym sobie sprawił nowe... A ponieważ chcę aby żonka dobrze się czuła to, z bólem serca , uległem.
    1 punkt
  19. Tak oczywiście, też dokonałem w 2012 takiego odkrycia. Wprawdzie nie Milo tylko Salewa Wspinaczkowe = do wszystkiego Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  20. Raczej nie, chyba z opisu wyglądu powierzchni i innych przesłanek. Generalnie z opracowania o membranach PU. Nie pamiętam stron. Ale widać, że nie tylko ja doszedłem do tego wniosku.
    1 punkt
  21. W kurtce jakoś szeleszczenie znoszę ale spodnie już gorzej - tyle ze używam czyściej październik/listopad .. ..a wygląd, wiesz ..raczej stronie od ludzi.😃
    1 punkt
  22. To jest pochodną koncepcji ubierania. Jeśli za podstawową przyjmiesz bielizna + SS to kurtka membranowa jest wtedy awaryjna na deszcz lub niską temperaturę. W takim układzie im lżejsza tym lepsza. Pojawiły się od pewnego czasu fajne lekkie kurtki gdzie rękawy i barki są z laminatu 2,5 (np C-Knite) a reszta z Paclite czy Acive Shell. Wagi są pod 300 g. A na rowerze to już waga i objętość są kluczowe bo tam 300 g jest nie do przyjęcia (objętość). Dlatego są kurtki od 80 g (bez kaptura i nieprzepuszczalne). Moja ma 150 g i dzięki temu mam ją zawsze, nawet po to aby ubrać w pociągu gdy szaleją z klimą. Bo reszta letnich ciuchów rowerowych to jest łącznie 300 g (gacie, nogawki, rękawki, koszulka) i termicznie to jest skromnie. Więc w razie jakiejkolwiek przygody kurtka musi być. Nawet przeciw komarom. Ale minimalistyczna.
    1 punkt
  23. Wiesz ..w lecie to ciężko 😉...zmyślna wentylacja trochę więcej daje ale tez sie cudów nie wymyśli pewnie
    1 punkt
  24. Może Marmot PreCip Eco Jacket z membrana NanoPro™ Eco ? Też miałem długggggie lata Coś około 280 g. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  25. Ja też tak do sprawy podchodzę, 300 gramowa markowa awaryjna kurteczka, co by nic to nie ważyło w plecaku. Teraz zawsze noszę 250 gramowe foliowe poczno przeciwdeszczowe za 40zł, przynajmniej nie puści wody. A gdy zapowiadają jakiś większy deszcz to pancerna kurtka.
    1 punkt
  26. Ta moja ma jakaś inna membranę (nie Gore-Tex) zapewne dlatego była ponad połowę tańsza. Z założenia ma służyć do noszenia w plecaku wiec waga była b.ważna (wg producenta 290g), na drugim miejscu zamki wentylacyjne i regulacja kaptura. Wszystkie tego typu laminaty z "zintegrowaną podszewką" są delikatne..to co solidne musi być ciężkie - na ryby mam Goretexowy, pancerny komplet z demobilu Bundeswehry wazy "tonę".
    1 punkt
  27. * HiMountain https://www.himountain.pl
    1 punkt
  28. Pozwolę sobie pofantazjować odnośnie naszywania flagi..😉 Otóż o ile Małachowski czy Pająk nie budzą żadnych wątpliwości w tym względzie o tyle na ten przykład takie Bergson czy Outhorn to raczej sie kojarzą z flagą któregoś z krajów skandynawskich (zapewne z założenia tak miało być).
    1 punkt
  29. Usuń z tej listy 4F i będzie git, bo to zgniłe jajko w dobrym zestawieniu!
    1 punkt
  30. To co napiszę to tylko moja opinia Powyższy tekst to czysta demagogia i nachalna próba lansowania 4F. Zwrot "czasami jednak" jasno wskazuje na to, że prezentujesz tę ścieżkę (tj. naszywanie flagi) dojścia do "światowego poziomu jeżeli chodzi o produkcję materiałów" jako pewnik co wg mnie oczywiście jest nieprawdą. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  31. ..szwalnia "narodowa".. jak to dumnie brzmi
    1 punkt
  32. Zgadzam się z @Wujot. Ze względu na ekologię, często lepiej jest kupować rzeczy trwałe. Można, było by posortować listę producentów pod względem Polskości, na przykład najpierw firmy, które mają Polskie szwalnie, później te które mają polski projekty, sponsoring, sklepy... W dobie globalizacji, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jakiej Polski chcemy. Czy chcemy mieć tutaj szwalnie, czy może lepiej centra projektowe lub ośrodki badawczo rozwojowe. Moim zdaniem, fajnie by było wyprodukować w Polsce i wypromować na Świecie materiały o parametrach lepszych od Gore Tex, czasami jednak, żeby to zrobić, trzeba zacząć biznes od naszywania metek z Polską flagą.
    1 punkt
  33. Mam podobnie. A żeby nie był, że tylko "zagraniczne" to "naszych" jest jeszcze firma Kwark, która specjalizuje się wyrobach z Polartec Power Stretch Pro i wychodzi im to całkiem nieźle. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  34. Czyli potrzebujesz "jelenia" do roboty!
    1 punkt
  35. A kto twierdzi, że charytatywnie? Po prostu zysk nie jest dla nich najważniejszy. Tak niedawno było jeszcze w Czechach. Na wyciągu kilka osób i wszystko działa. Niestety coraz więcej ośrodków patrzy na tmr i tylko zysk się liczy. Ja jeżdżę od wielu lat i oczy mam szeroko otwarte. Kapitalizm pazerny jest i tyle.
    1 punkt
  36. Może komuś tam się przyda. Pobiegałem ostatnie 2 tygodnie po góreczkach na Korfu. Głównie teren ale też szutry i zdezelowane asfalty Rejon zatoki Agios Georgios. Za nawigację robiła u mnie mobilna wersja http://www.topoguide.gr/Corfu_Trail/Corfu_Trail_map_en.php ,którą mogę śmiało polecić także do trekkingu/wycieczek (wersja z mapami offline). Trasy po 10-20 km z verticalem 300-500 metrów. Wyszło tego przez te 2 tygodnie około 150 km. Tempo w okolicach 7:40 min/km. Startowałem albo w okolicach godziny 7:00, teren odkryty albo 10:00 zacieniony. Temperatury od 27 stopni rano po 36 w południe (czasami ciutkę więcej). Najbardziej upierdliwe były powroty (ostatnie 2 km) odkrytym terenem przy temperaturach 36-38. Biegałem z plecakiem Grivel Mountain Runner 16l i bukłakami HydroPak Force w wersji 2l (woda tak z 1,5l), waga 160 g (trochę ciężki ale prawdziwie pancerny, zabieram go też na skitury) i HydraPak Ultraflask 300 ml waga 35 g izotonik. Z uwagi na to, że biegałem sam dodatkowo miałem Power Bank NITECORE NB5000 5000mAh jako backup 😉 waga 105 g, czyli całkiem nieźle wg mnie. Bardzo fajny teren „do pochodzenia” lub „do truchtania” jak się jest w okolicy na wywczasach . Psy przyjazne, uwaga nie wszędzie jest zasięg GSM tak, że mapy muszą być offline. Grecy opisują miejsca niebezpieczne 😉 ale znakowanie szlaku czysto symboliczne. Trzeba uważać na ciernie !!!. Sama miejscowość Agios Georgios sielska, bez napinki i bez turystycznego cyrku. Parę fotek, raczej bez chronologii: Jak są jakieś pytania to chętnie odpowiem Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  37. Zeszłoroczny nabytek. Potwór, nie potwór, byle miał otwór, na tym polega prawdziwa miłość..
    1 punkt
  38. I realnie wychodzi 13h? Nie ma żadnych przestojów na granicach, a tak długą trasę jedziecie bez przerw? Z Gliwic do Schladmig google pokazuje 7h, a do Javoriny prawie 13h. Jak dla mnie, to realnie 2x dłuższy dojazd. (Jeśli nie lepiej). Nie wiem zresztą, czy w ogóle dałbym radę jechać tyle godzin bez noclegu.
    1 punkt
  39. Niedziela. Trzecia i ostatnia część Szlaku Ogórka w brandenburskim Spreewaldzie to 80-kilometrowa pętla północna z Lubolz koło Lübben, którą pokonaliśmy w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Podjechaliśmy rano autami z rowerami na bagażnikach, bo wyruszaliśmy z miejsca oddalonego o blisko 40 kilometrów od naszego noclegu, a potem mieliśmy też trochę bliżej do Szczecina. To był zdecydowanie najbardziej spokojny fragment Gurkenradweg - próżno tutaj szukać autokarów wycieczkowych i gwarnych miejscowości turystycznych. Zamiast tego jest kilka jezior, będących siedliskiem wszelakiego ptactwa, liczne odnogi Szprewy i Dahme, lasy, łąki oraz kameralne miejscowości z agroturystykami. Szlak wiedzie głównie asfaltowymi, bocznymi drogami, jest trochę dróg dla rowerów, sporo szutru i krótkie odcinki z płyt betonowych, bruku oraz gruntowe. Zapora i śluza na Szprewie w Petkamsberg: Zaraz za nią jedzie się wzdłuż jezior, które powstały jako rozlewiska Szprewy. Pocztówkowe Schlepzig ze starym młynem oraz uroczymi kafejkami nad kanałem - o tej porze ruch na wodzie i w kawiarenkach jest jeszcze niewielki. Kolejne jezioro - Neuendorfer See - nad którym jest spory kemping, ale i kilka dzikich zejść nad wodę. Szlak biegnie blisko linii brzegowej. Kolejny foto-stop na zaporze w miejscu, gdzie Szprewa łączy się z kanałem Dahme-Umflutkanal. Kanał zbudowano w 1904 roku, aby odprowadzić nadmiar wód ze Szprewy do jej dopływu - Dahme. Miało to uchronić dolny Spreewald od powodzi, a zarazem poprawić warunki żeglugi na Dahme. Dalej jedziemy do miejscowości Köthen, gdzie zaglądamy nad kolejne jezioro, z nawet ciepłą wodą. Zastanawiamy się nad kąpielą, ale jednak zwycięża opcja pysznej kawy z jabłecznikiem i lodami w pobliskiej kawiarence. I słusznie, bo jak się wkrótce okazało - przyda się nam trochę wzmocnienia przed ostatnim, wymagającym fragmentem trasy. Za Köthen szlak skręca w las, wiodąc najpierw trawersem zbocza wzdłuż łańcuszka trzech malowniczych jezior: Droga najpierw łagodnie pnie się lekko w górę, ale z czasem robi się bardziej stromo, a ubity, leśny dukt ustępuje miejsca luźnym kamykom. Przez jeden z nich Darek łapie kapcia. Ostatnie 20 km to trochę ścieżka zdrowia. W przeciwieństwie do pozostałej - płaskiej - części Szlaku Ogórka, pod Krausnick jest spore wzniesienie (143 m npm.) z dłuższym, szutrowym podjazdem o nachyleniu do 8%. Trzeba pokonać przewyższenie ok. 100 metrów. - ale strach się rozpędzić z góry, bo droga kręta, a nawierzchnia usypuje się. Następnie kawałek piachu, w którym trochę ugrzęzłam, a na koniec asfaltowa DDR-ka przez las, wzdłuż zwykłej, gruntowej drogi, ale zmuszająca do jazdy slalomem między poprzecznymi barierkami co sto-dwieście metrów. Po co wytyczać DDR-kę na takim zadupiu, zamiast poprawić istniejącą drogę i po co stawiać te głupie metalowe barierki, gdy nie ma tam praktycznie żadnego ruchu - nie wiem. I tak dojeżdżamy do Lubolz: Około 17-tej kończymy, by jeszcze przed dwudziestą zameldować się w domu. Tak blisko, a jednak inaczej i bardzo fajne tereny na rower, a pewnie też i na kajak. Pozdrawiam.
    1 punkt
  40. Podsumowując temat: Jeśli chce się taniego ciucha to wystarczy dowolny marketowy/rynkowy. Też można w nim jeździć. W markecie lub na rynku taka kurtka kosztuje 50-200zł, a z logo cztery ef dostajemy to samo ale za 300-500zł. Jeśli chcemy ciuch ze średniej półki to warto odwiedzić Deca. Ta firma cały czas się poprawia. Jest wiele bardzo dobrych produktów, choć trafiają się też słabsze. Niektóre ciuchy są natomiast topowej jakości za śmieszną cenę. Mam takie (letnie) spodnie turystyczne za 60zł, czy koszulki biegowe za 20zł. Ich komfort noszenia i trwałość (prawie?)nie ustępuje ciuchom za dowolną kwotę. Gdy oczekujemy ciucha wysokiej jakości warto spojrzeć na francuską firmę Millet. Kurtki można dostać w zakresie 500-1000zł, a ich jakość to jest absolutny top. Miałem kilka rzeczy tej firmy, wszystkie niemiłosiernie katowane i absolutnie nic, nie udało mi się popsuć. Stosują różne membrany ale piszą konkretnie, co w jakim modelu. Latem na deszczu, membrany nie działają - polecam foliową pelerynkę klasy "teletubiś" a jak nie pada bezmebranowy softshell, lub gęsto tkany polar (Odlo takie robi). Siła marketingu jest tak wielka, że wielu ludzi wierzy w magiczną oddychalność membran. Tzn. myślą, że ciuch z membraną oddycha lepiej niż bez niej Rozwijając tą kwestię, najlepiej nie mieć na sobie (dowolnej)membrany, tak długo jak to tylko możliwe. (Czyli zawsze kiedy nie pada, lub bardzo mocno nie wieje).
    1 punkt
  41. Drugi dzień w Spreewaldzie i najdłuższa pętla - a w zasadzie ósemka - na trasie Vetschau - Lübben - Golßen - Straupitz - Vetschau. Ponad 136 km. Pogoda wciąż wymarzona - lato w pełni, więc zaraz po śniadaniu ruszamy w trasę – tym razem w kierunku zachodnim. Na początku malownicze stawy w Stradow: Pierwsze trzydzieści kilometrów przez serce rezerwatu jedziemy w tempie emeryckim – co chwila zatrzymujemy się, żeby zrobić zdjęcie, bo krajobrazy są idylliczne. Nasza czwórka przy młynie Radduscher Buschmühle: Poranek na jednej ze stanic wodnych i szprewaldzkie landszafty: Z Leipe do Lübbenau wiedzie chyba najbardziej spektakularny odcinek szlaku. Rowerzystów i pieszych jest tutaj jak na promenadzie, wciąż trzeba kogoś wymijać. Samo Lübbenau jest dość komercyjnym miejscem – na przystani naganiacze, na nabrzeżu stragany z lokalnymi specjałami z ogórka, mnóstwo restauracyjek, autokary wycieczkowe i tłumek turystów. Za Lübbenau tereny leśne ustępują miejsca łąkom – jest niemniej malowniczo, a już mniej tłoczno. Zielono-niebieski labirynt. Dojeżdżamy do Lübben, w którym „przewiązuje się” nasza ósemka. Darek kontroluje mapę i nawigację. Stwierdza, że powinniśmy przyśpieszyć, jeśli chcemy zrealizować zakładaną trasę. Mniej postojów, mniej zdjęć – jakby przeczuwał, że następne 30 kilometrów faktycznie nie będzie ciekawe. Monotonne, płaskie ścierniska, farmy wiatraków, nijakie wioski cuchnące gnojówką i kiszonką, a do tego centralnie pod mocny wiatr . Największą atrakcją okazał się przejazd nad autostradą A13 z widokiem na Tropical Islands. Pod samym Golßen trochę lepiej – wjechaliśmy w las, a po drodze, w Rietzneuendorf nawet trafił się ładny folwark. Ratusz i uliczka w Golßen: Tutaj zawracamy, więc mamy z wiatrem, a tereny robią się nieco ciekawsze. Przejeżdżamy przez prawdziwe, szprewaldzkie plantacje ogórka. Właśnie kończą się zbiory – po polu jeździ kilka traktorów z wielkimi skrzydłami. Po dokładniejszym przyjrzeniu się zauważamy, że na tych skrzydłach leżą na brzuchu ludzie, którzy ręcznie zbierają ogórki, transportowane następnie taśmociągiem na przyczepkę. Ponownie przejeżdżamy przez Lübben, kierując się teraz na północną odnogę szlaku. Tereny rolnicze znów ustępują miejsca łąkom i kanałom, ale nie ma tutaj komercji i turystów. O proszę - coś dla @marboru - jest tutaj nawet Radom , niestety tak trochę jakby na uboczu ... Słońce powoli chyli się ku zachodowi, jest klimat. Ostatnia godzina na lampkach, przy zapadającym zmierzchu. [cdn.]
    1 punkt
  42. Po pierwsze to należy odróżniać producentów laminatów od producentów ciuchów. Wśród tych pierwszych masz marki handlowe Goretex, Dermizax, eVent i powiedzmy Pertex. Te membrany są najwyższej jakości a każda oferowana w laminatach 2, 2,5 i 3 warstwowych. Jeśli coś jest uszyte z tej czołówki to z reguły jest to mocno podkreślone. A w przypadku Gore jest to wymóg producenta. Co więcej określa on zakres zastosowania laminatu (oznacza to np. , że z Goretex Paclite nie można uszyć kurtki narciarskiej). Gore sprawdza też sposób wykonania szwów i inne parametry odzieży. Z tego powodu naszywka Gore daje gwarancję kupna produktu wysokiej jakości. Teraz jeśli na ciuchach nie znajdziesz tych czterech marek co je wymieniłem to znaczy, że zostały uszyte z Sympatexu, Hydrotexu itp dużo gorszych laminatów. Na ciuchach 4F nigdy nie spotkałem informacji o użytym laminacie, co dla mnie jest od razu dyskwalifikujące (bo wprost krzyczy "używamy gorszych laminatów" ). Przechodząc do producentów odzieży. Podzieliłbym je na firmy outdoorowe i resztę. Firmy outdoorowe produkują dla ludzi z bardzo wysokimi wymaganiami jakościowymi i wiedzą - dlatego są to najlepsze rzeczy, a marki takie jak Raab, Mammut (i jeszcze z 10 innych) są gwarancją świetnych rzeczy. Wcale nie są to bardzo drogie ciuchy bo przewodnicka kurtka o najwyższej trwałości i świetnie przemyślana kosztuje np 2000 zł a dobra, lekka kurtka szyta strefowo (z laminatów o różnej odporności np C-knite i paclite) powiedzmy 1200 zł. Teraz "reszta" adresuje swoją ofertę do ludzi którzy nie mają pojęcia, wymagań i świadomości ubierania się. Ale podlegają lansowi, reklamie. Jedni mają kasę a inni nie. W tym ostatnim segmencie sytuuje się m.in. 4F. Ich rzeczy, które nieopatrznie kupiłem miały fatalną paroprzepuszczalność, nietrzymające rzepy i pruły się na potęgę. Ale żeby była jasność "klasyczna membranowa kurtka narciarska" metkowana przez Spyder, Colmar jest dla mnie wyrzucaniem pieniędzy równym temu na 4F. Jedno i drugie jest bez sensu. I jeszcze chciałbym odnieść się do tego co napisałeś, że Goretex daje 2 lata gwarancji na utrzymanie parametrów tkaniny. Nie chce mi się sprawdzać co dokładnie zostało napisane ale może to np. dotyczyć trwałości DWR. Co oznacza pogorszenie paroprzepuszczalności podczas deszczu ale dalej kurtka zasadniczo będzie dobra. Sam użytkowałem pewnie z 5 lat Goretex XCR (czyli poprzednik paclite). Inne podobnie. Ale jak tylko można to używam SS, klasyczny HS to u mnie ciuch awaryjny. Na nartach też.
    1 punkt
  43. Być może każdy właściciel ON pragnie takich wyników jak w Szczyrku. Jednak Olimpijski Centar Jahorina to ośrodek państwowy i tam nie liczy się przede wszystkim zysk. Byłem tam w szczycie sezonu przed covidem (święta, sylwester) i dzikich tłumów nie było. To jeden z moich najlepszych wyjazdów narciarskich, mimo że śniegu było mało, inne czynniki przechyliły czarę... zadowolenia
    1 punkt
  44. 1. Jeśli będziesz jeździł w warunkach przejściowych to zdecydowanie warto mieć odzież z dobrych materiałów i dobrze uszytą. 2. Dobra kurtka to koszt powiedzmy 6-7 karnetów. 3. 4F to forma której widocznie bardziej się opłaci dawać pieniądze na marketing jak na jakość produkcji. 4 4F produkuje rzeczy nietrwałe, fatalnej jakości. Ponieważ mam dużą i aktywną rodzinę to próbowałem kiedyś przyoszczędzić i kupiłem trochę ciuchów (2-go wyboru). Wszystko do śmieci. To nie jest tylko moja opinia lecz raczej utrwalony pogląd wśród wszystkich co mają jakieś wymagania a nieopatrznie coś tej "firmy" kupili.
    1 punkt
  45. Bogata Finlandia ma taki system. Jak napisałem, w biednej Polsce obecne stawki są OK. Może być tak, że rodacy radykalnie zmniejszą prędkości po uruchomieniu nowego taryfikatora, wtedy budżecik państwa niestety ale nie dostanie mocnego strzału gotówki z kieszeni ubogich kierowców.
    1 punkt
  46. W naprawdę niebezpiecznej sytuacji, dla mnie nie ma szans by wcisnąć klakson, skupiam się na innych rzeczach. Nie wierzę, też że to nie opóźnia. Jak robisz dwie rzeczy, to zawsze wolniej/gorzej niż jedną.
    1 punkt
  47. To jest zjawisko które powstało jeszcze za czasów milicji. Wyobraź sobie sytuację: noc, pusto zero ruchu, środek miasta i długa prosta objęta w całości zakazem wyprzedzania a na niej 40 km/h jedzie sobie nieoznakowana nyska😇.......resztę sobie sam dopowiedz.......
    1 punkt
  48. Pisałem że obecnie większość społeczeństwa zdolna jest jedynie do wykonywania poleceń, sami nie są kreatywni i nie potrafią analizować zdarzeń i wyciągać wnioski, musi ktoś za nich myśleć. Przykłady: 500+, podania o mieszkanie, urzędy pracy, pomoc społeczna itp. Takie społeczeństwo zarządzane jest przez system nakazów i zakazów, nagród i kar. Taki system jest w większości akceptowany przez społeczeństwo, uznawany za jedyny słuszny kierunek. Rząd albo jest tak samo głupi jak opisana większość społeczeństwa, lub tak perfidny, że do osiągania swoich celów bardzo chętnie korzysta z wprowadzania przepisów, zasad, ale także i kar. Dopóki nie rozp..... tego układu będzie coraz gorzej. Wracajac do przepisów ruchu drogowego, jestem przekonany że wystarczyłoby 25 znaków drogowych aby odbywał się on sprawnie. Proszę poczytajcie o przepisach dotyczących ciągniecia przyczep, parkowania, ruchu pieszych, ruchu innych użytkowników drogi, używania świateł, itp. Te wszystkie przepisy to pułapki na kierowców. Kiedyś musi się zdarzyć ze nie zauważysz jakiegoś znaku, mimo ogromnej uwagi czegoś nie dostrzeżesz, no i masz srogą karę! Ta kara jest wyrazem wyższości władzy nad Tobą. Oczywiście, zawsze władza będzie Ci tłumaczyć że karząc Ciebie robi to dla Ciebie, dla Twojego dobra. Abyś kur.. zapamiętał, jak pies podczas tresury. Władzy oczywiście nie chodzi o Twoje bezpieczeństwo, choć to też jest jakimś tam celem rządzących, ale o kasę i sprawowanie kontroli nad Tobą. Władza chce abyś bojąc się kary postępował jak ona chce. I nie tylko dotyczy to motoryzacji, ale także wielu innych aspektów naszego życia. Władza to władza ma nad Tobą kontrolę. Opiszę tu śmieszny, ale wiele mówiacy przypadek mojego kolegi. Miał on zwykła sraczkę. Jechał samochodem, no i nie mógł wytrzymać. Stanął więc na ulicy koło krzaków, wpadł w nie i opróżnił się. Namierzył go monitoring miejski, doszli kto to w tych krzakach był i wezwali. A że mój kolega to poważny człowiek , urzędnik państwowy na kierowniczym dyrektorskim stanowisku, udał się do straży miejskiej z wyjaśnieniami. Oczywiscie dano mu wiarę, no bo to poważny chłop, nie jakiś pijoczyna, ale mandat musi być!!! Zapłacił więc za nieprawidłowe parkowanie na ulicy gdzie utrudniał ruch!!! Władza to władza! A taryfikator, już samo posiadanie samochodu jest de facto karane. Proszę zliczyć te akcyze, waty, opłaty paliwowe, ubezpieczenia nawet remontowanych i nie uczestniczących w ruchu aut, te kary za nieterminowe opłacenie składki OC podczas gdy umowa nadal trwa bo nie była wypowiedziana, te opłaty za postój, stawki podatków za garaże, miejsca parkingowe, nalepki na tablice, karty pojazdu, opłaty recyklingowe, cła, nalepki na szyby, itp, itd. M:otoryzacja się kończy, to już jej kres, ostatnie lata. Najfajniejsze jest to, że ci którzy ustanawiają te przepisy i kary, praktycznie nigdy ich nie płacą ani nie przestrzegają przepisów. Już widzę te komentarze akceptujące system kar! No bo jak jest się wytresowanym elementem społeczeństwa to trudno o innąa reakcję. Będą Was lać w du... a Wy będziecie im za to wdzieczni!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...