Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.11.2021 - 21.11.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.11.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Czy wiedzieliście, że nazwa tego tyrolskiego miasteczka wywodzi się z retoromańskiego „Yscla”, co oznaczało ni mniej ni więcej – tylko „wyspa”? Zapewne odnosiło się to ukształtowania terenu osady, powstałej we wczesnym średniowieczu - wśród gęstych lasów, porastających połacie alpejskich dolin. Ale Ischgl coś z wyspy ma chyba po dziś dzień. Dla narciarzy – to wyspa skarbów – świetne trasy, nowoczesne wyciągi, piękne krajobrazy, strefa wolnocłowa w pobliskim Samnaun, a na dodatek – legendarne après ski. Nieprzypadkowo Ischgl bywa zatem porównywane z wyspiarską – a jakże – Ibizą, bo w czasach przed pandemią było niezłą imprezownią. I właśnie ta reputacja, w połączeniu ze splotem okoliczności, który doprowadził do powstania w marcu 2020 r. jednego z większych ognisk koronawirusa w Europie, spowodowała, że „Ischgl” nie kojarzy się już tylko z nazwą kurortu, ale zyskało nowe znaczenie. Na portalu językowym prowadzonym przez Instytut Języka Niemieckiego im Leibniza (IDS) w Mannheim, można znaleźć między innymi stronę projektu, gromadzącego niemieckie słownictwo „okołopandemiczne”. Wśród około 2000 haseł natknęłam się na trzy, które mają w swoim składzie toponim „Ischgl”. Najdłuższą historię ma „zweites Ischgl” – „drugie Ischgl”. I wbrew pozorom ten neologizm jest zdecydowanie starszy niż epidemia wirusa Sars-Cov-2. Wyszukanie frazy „zweites Ischgl” w największym korpusie języka niemieckiego DeReKo – dostępnym przez platformę OWID i liczącym ponad 50 miliardów wyrazów – dostarczyło blisko 100 wyników. Rzeczywiście – większość z nich jest datowana na 2020 rok, ale mamy i starsze przykłady z roku 1997, 2001 czy 2010, w którym przedstawiciele innych ośrodków (m.in. Kühtai, Montafon) wypowiadają się, że nie chcą być drugim Ischgl, lecz stawiają na spokój i przytulność: „Wir wollen kein zweites Ischgl sein/werden“. Albo wręcz przeciwnie – w roku 2002 gazeta „Neue Zürcher Zeitung” zamieszcza reportaż z ośrodka Wilder Kaiser, który podobno aspiruje, aby stać się drugim Ischgl i oferuje bogaty program aktywnego wypoczynku i rozrywki. Mamy tu więc schemat znany również z języka polskiego – zapewne pamiętacie, gdy bodajże prezydent Wałęsa obiecywał, że Polska stanie się drugą Japonią, a premier Tusk – że będzie drugą Irlandią? Można też nazywać kogoś drugim Małyszem, lub jakiś pałac – drugim Luwrem. Nazwa własna traci wtedy swoją funkcję tzw. onimiczną – czyli identyfikującą jakieś miejsce, obiekt czy osobę, a zyskuje nowe znaczenie. Może to być albo nobilitacja, albo … zła sława. Taki też los spotkał Ischgl. Przyjrzyjmy się zatem, w jakich kontekstach pojawia się „zweites Ischgl” w cytatach z ostatnich miesięcy i jakie konotacje budzi ta nazwa. Już 19.03.2020 bawarski premier Markus Söder grzmiał: „Wir dürfen kein zweites Heinsberg oder Ischgl zulassen“ [Nie możemy dopuścić do powtórki z Heinsbergu czy Ischgl]. Heinsberg to miejscowość w Nadrenii-Westfalii, która pod koniec lutego 2020 r. również stała się hotspotem wirusa Sars-Cov-2. Ale to nie Heinsberg, lecz właśnie Ischgl stało się ikoną pierwszej fali pandemii. W lipcu 2020, gdy powoli luzowano ograniczenia pierwszego lockdownu, a Niemcy tłumnie ruszyli na wakacje, minister zdrowia, Jens Spahn, wyrażał obawę: „Man müsse sehr aufpassen, dass der „Ballermann“ auf Mallorca nicht ein zweites Ischgl wird” [Trzeba się mieć na baczności, aby imprezownie na Majorce nie stały się drugim Ischgl]. W podobnym czasie zwrot ten pojawił się również w języku polskim – za sprawą polskojęzycznego serwisu „Deutsche Welle” (26.06.2020): „Koronawirus w Guetersloh. Ale to nie „drugie Ischgl”. Czy powiaty Gueterlsloh i Warendorf staną się nowym Ischgl? Jeśli dać wiarę ekspertom i politykom, nie, ale zaleca się ostrożność”. Potem to porównanie podchwyciły inne media. Obawy powróciły przed sezonem zimowym 2020/2021, kiedy to w listopadzie 2020 minister Spahn ponownie przestrzegał: „Bloß kein zweites Ischgl!” [Tylko nie drugie Ischgl!], a ośrodki narciarskie – nie tylko w Austrii - wypracowywały koncepty higieniczne i procedury bezpieczeństwa z uzasadnieniem „Wir dürfen uns kein zweites Ischgl leisten” [Nie możemy sobie pozwolić na drugie Ischgl]. "Wir wollen kein zweites Ischgl werden, kein Corona-Hotspot also“ [Nie chcemy stać się drugim Ischgl, czyli ogniskiem zakażenia] – mówił w październiku 2020 organizator zawodów PŚ w szwajcarskim Wengen. Samo Ischgl zapłaciło za swą utraconą cześć dość słoną cenę – było jednym z ośrodków, które w ogóle nie działały w ubiegłym sezonie. Nawet, gdy było to możliwe dla narciarzy z Austrii. Otwarta była jedynie część szwajcarska regionu Silvretta-Arena. Skojarzenie Ischgl z miejscem, w którym żądza zysku i ukrywanie problemu doprowadziły do powstania ogniska epidemii jest również czynnikiem sprzyjającym tworzeniu różnorakich hybryd językowych, takich jak: „Sommer-Ischgl” (ognisko zakażeń w letnim kurorcie), „Fußball-Ischgl” (mecz piłki nożnej, na którym kibice zarażają się koronawirusem), czy najnowsza – jeszcze nie notowana przez stronę IDS – „Ischgl 2.0”, mająca oznaczać „powtórkę z rozrywki”, czyli przestrogę przed ponownym ryzykiem rozniesienia wirusa przez narciarzy. Jak wiadomo – przynajmniej w najbliższych tygodniach – powtórki w Austrii nie będzie, ale Ischgl będzie musiało jeszcze trochę poczekać, aby popracować nad poprawą swojego wizerunku i językowych skojarzeń. Korzystałam z poniższych źródeł: „Neuer Wortschatz rund um die Coronapandemie“ [Nowe słownictwo dotyczące pandemii koronawirusa, w ramach słownika niemieckich neologizmów online IDS]: https://www.owid.de/docs/neo/listen/corona.jsp# Platforma OWID [korpus językowy, rejestracja bezpłatna]: https://www.owid.de/service/cosmas/suche/kw?query=Ischgl%2020&p=28 punktów
-
7 punktów
-
Nikt z Korbielowa nie zrobi drugiego Szczyrku, są pewne pozwolenia aktulane na budowe wyciągów i można z nich skorzystać do 2 lat. Później raczej to będzie niemożliwe. Do poprawienia jest 100tki małych rzeczy i na pewno od tego zaczną nowi inwestorzy. Pół roku temu jak już było wiadome, że Zasada z Bąkiem to przejmie pisano tutaj, że się skonczył, że nie zna sie. Nie znacie człowieka, nie znacie kapitału, nie znacie pasji do narciarstwa więc dajcie ludzią spokojnie pracować. CTE nie miało zielonego pojęcia o tej branży to może stąd nieufnośc, ale to całkowicie inna półka. Jakby to dalej trwało to "wersja Demo" blokady Pilska z 2020, kolejne lata marazmu to weszłaby w życie. Kwestią czasu były dalsze kroki, dlatego zryw ludzi pokazał im czerwona karte i czas było się pomału pakować. A nie opowiadać, że nie mamy pieniedzy na dalszy rozwój i zwalanie winy na wszystkich tylko nie na siebie.A jak pukał do drzwi TMR, Maspex i inni to nie chcieli sprzedać. Tatralift rozbierając KL Buczynkę, a było bardzo blisko, na tym miejscu nie powstałby nawet orczyk powrotnie, były sądy z nieżyjącym już byłym wójtem dlaczego dał pozwolenia w tym miejscu i to, że stoi KL Buczynka to w dużej mierzę też jego zasługa. Świeć Panie nad jego duszą !. Jedna dygresja, człowieka z tej branży, uderzająca w brak wyboraźni wielu piszących. Te same osoby, które narzekają nie ma takich miejsc noclegowych, takiego standardu, takiej gastronomii jak gdzie indziej, nie ma co robić po nartach- to te same osoby piszą "nie róbcie drugiego Szczyrku" , jest teraz fajniusio i piknie, nikt nie podniesie standadu, nie powstawanie nic nowego "po nartach" bo przy ON Pilsko po GAT'cie, pozniej po nieudolnym inwestorze wszystko zeszło na psy. Koszty prowadzenia biznesów, masowa ucieczka narciarzy na Szczyrk, Alpy itd. doprowadziła do nędzy Korbielów, ilość obiektów wystawionych na licytacjach komorniczych, OLX czy Allegro to laurka ON Pilsko ostatnich 10 lat. Masowy klient przyciąga dalsze inwestycje, a nie skiturowcy z termosem i kanpaka A dzieki masowemu klientowi freeridowcy, fanatycy, skiturowcy mogą też korzystać bo powstanię wiecej. Jeden zdrowy ograznizm. Ogólnie niech cześć z Was weźnie na wstrzymanie i nie zabrania czy zmusza nowych do robienia czegokolowiek. Kolejna uwaga dajcie spokój Pracowni , można z nią współpracować i da się wszystko pogodzić. Jestem świadomy, że pojawią sie komentarze, ale już kurr nie mogłem czytać niekórych wypocin. Hejt, głupota była , jest i będzie- ale czasem nie można przejść obok. Gmina zrobiła teraz nową drogę na Jontek od ronda, miejsca parkingowe asfaltowe, przepusty, barierki na mostach, nowe lataranie, odprowadzenia wody by nie było tyle lodowisk na drodze - też ludzią nie da sie dogodzić - 3.2 MLN poszło na tą inwestycję i też są narzekania. Pozdrawiam i do zobaczenia w lepszym ON PILSKO i Korbielowie !5 punktów
-
Polacy są jedyni w swoim rodzaju. Inwestor nie ujawnił na razie choćby ułamka planów, a na forum już się pożarli o rzekome zdewastowanie góry, zniszczenie przyrody, betonowanie, januszowanie itp. Przeczytałem nawet, że niektórzy wszędzie chętnie wstawiliby gondole. I napisano coś takiego w kraju w którym do dyspozycji narciarzy są trzy (TRZY!) gondole na góry ciągnące się z 400 km z zachodu na wschód (dobra, wiem że tak naprawdę tych gór jest mało).2 punkty
-
Po pierwsze chyba nikt rozsądny nie chce zdewastować przyrody w takim stopniu jak to zrobiono w pewnej beskidzkiej miejscowości za zgodą eko-$$$-terrorystów. Tam oczywiście mogli poświęcić przyrodę, zgodzić się na szerokie przecinki, ingerencje w teren itp. Tam się dało wiadomo dlaczego...wszystkie inne tłumaczenia to oczywiście dla naiwnych... Jakimś rozwiązaniem na górze mogą być nowoczesne i szybkie orczyki, które działaby niezależnie od wiatru i byłyby wydajne. Nie musi być tam skansen. Ograniczałyby też tzw. januszostwo. A co do infrastruktury, przecież przy dobrej woli i dobrym projekcie zawsze można budynki zaprojektować tak, by nie było to kiczem, a dobrą i stylową architekturą. Choć wiem, że w PL z tym bywa różnie...2 punkty
-
Zjawisko jest niespotykanie ciekawe a zarazem straszne - odkąd zaczęła sie ogromna presja na góry (zwielokrotniona przez covid) ludzie po pierwszym zauroczeniu naturą stwierdzili jak widać ze jednak im lepiej z tym wszędobylskim syfem, betonem, klimatem supermarketu i tandety i starają sie go przynieść w góry co im sie w znacznej mierze udaje. Z czasem nawet chodzić sie już nie chce wiec dobrze żeby ktoś ich wywiózł.. nakarmił ..wódy polał - jak na Kasprowym. Dopiero tak "zaliczonym" Pilskiem można by pochwalić sie w korporacji.. jeszcze tylko pamiątkowa fota z dumnie wyrytym na drzewie... "tu byłem Janusz 2021"2 punkty
-
Magda @tanova napisała ciekawy reportaż o Ischgl który został również nazwany „Wuhan Europy’’ Zaciekawił mnie temat i oto chronologia podejrzenia pierwszego przypadku do procesu przeciwko Państwu Austriackiemu . Pierwszy pozew został złożony w imieniu rodziny 72-letniego Hannesa Schopfa, który zmarł po zakażeniu się koronawirusem w Ischgl. Rodzina zmarłego domaga się od państwa 100 tysięcy euro. Schopf nie jest jedyną osobą, która zmarła z powodu Covid-19 po pobycie w Ischgl. W sumie zmarły 32 osoby, zakażonych zostało nawet 6 tysięcy narciarzy. Wielu z nich do dziś skarży się na długotrwałe skutki infekcji. Od pierwszego podejrzenia przez kwarantannę do pierwszego procesu Chronologia od pierwszego podejrzanego przypadku w barze après-ski „Kitzloch” do pierwszego sporu cywilnego: ◼️ 5 marca 2020 r.: tyrolskie władze dowiadują się, że 14 islandzkich gości w ich ojczyźnie miało pozytywny wynik testu na obecność wirusa po pobycie w Ischgl. Kraj poinformował, że 29 lutego w drodze powrotnej z Monachium do Reykjaviku na pokładzie był już chory pasażer po podróży do Włoch. Władze zakładają, że do infekcji doszło w samolocie, a nie w Tyrolu. Islandia ogłasza Ischgl obszarem ryzyka i poddaje kwarantannie wszystkich podróżnych, którzy wrócili do domu od 29 lutego. ◼️ 6 marca: Służba zdrowia kontaktuje się z hotelem, w którym mieszkali Islandczycy. Instruują personel hotelowy, aby został przetestowany pod kątem objawów. Osoby, które odwiedziły bary après-ski są również badane przez miejscowego lekarza. Wśród nich jest 36-letni kelner z baru après-ski „Kitzloch”. Według stanu nie ma obecnie ani jednego podejrzanego przypadku w Ischgl lub z Ischgl. ◼️ 7 marca: Wynik testu kelnera jest pozytywny. Pracownicy "Kitzloch" są odizolowani, a bar jest czasowo zamknięty. Władze zachęcają odwiedzających bar do dzwonienia na infolinię zdrowia 1450. ◼️ 8 marca: Wiadomo, że chorzy Islandczycy byli w "Kitzloch". Podobnie trzy inne osoby, które uzyskały wynik pozytywny w Tyrolu, pozostały w Ischgl. ◼️ 9 marca: Bar „Kitzloch” jest oficjalnie zamknięty. ◼️ 10 marca : wszystkie bary après-ski w Ischgl będą zamknięte. ◼️ 11 marca: ogłoszono, że teren narciarski Ischgl będzie zamknięty przez dwa tygodnie. ◼️ 12 marca: Najpierw mówi się, że Ischgl zostanie całkowicie zamknięty na sezon. Wieczorem gubernator Günther Platter (ÖVP) mówi, że cały sezon narciarski w Tyrolu zakończy się 15 marca. Wszyscy dostawcy zakwaterowania powinni zostać zamknięci 16 marca. Dania odradza podróżowanie do Tyrolu. ◼️ 13 marca: Miejsca w dolinie Paznaun – Galtür, Ischgl, Kappl i See – oraz St. Anton am Arlberg zostaną poddane kwarantannie o godzinie 14.00 po konferencji prasowej kanclerza federalnego Sebastiana Kurza (ÖVP). Dolina Paznaun pozostaje odizolowana przez sześć tygodni do 23 kwietnia. ◼️ 15 marca : Wszystkie tereny narciarskie w Tyrolu są zamknięte. ◼️ 16 marca: Wszystkie obiekty noclegowe, z kilkoma wyjątkami dla personelu medycznego oraz z sektora biznesowego lub gospodarczego, zamknięte. ◼️ 2 kwietnia : Austriacka Agencja ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności (AGES) donosi, że domniemany pacjent Zero uzyskał pozytywny wynik testu 8 marca. Uważa się, że z powodu objawów kelnerka miała wirusa już 8 lutego. Państwo Tyrol wątpi w te stwierdzenia i uważa, że nie odpowiada to „sytuacji danych faktycznych”. ◼️ 13 maja: Po kilku kłótniach politycznych , tyrolski parlament stanowy powołuje komisję ekspercką do zbadania zarządzania kryzysowego pod przewodnictwem byłego wiceprzewodniczącego OGH Ronalda Rohrera. Na tym samym spotkaniu bardzo krytykowany radny ds. zdrowia Bernhard Tilg (ÖVP) przeżył wotum nieufności. ◼️ 25 czerwca: Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Medyczny w Innsbrucku pokazuje, że 42,2% populacji Ischgl ma przeciwciała. ◼️ 23 września: Stowarzyszenie Ochrony Konsumentów (VSV) wnosi cztery oficjalne pozwy przeciwko republice ofiar Covid-19 przed Sądem Okręgowym ds. Prawa Cywilnego w Wiedniu. VSV informuje, że władze lokalne w Tyrolu i odpowiedzialni politycy na szczeblu federalnym, od ministra zdrowia Rudolfa Anschobera (Zieloni) do kanclerza federalnego Sebastiana Kurza (ÖVP), popełnili poważne błędy w zarządzaniu pandemią na terenach narciarskich w lutym i marcu 2020. ◼️ 30 września : Prokuratura w Innsbrucku potwierdza, że obecnie prowadzi oficjalne śledztwo w sprawie umyślnego lub niedbałego narażenia ludzi chorobami zakaźnymi na cztery osoby. Wśród nich jest burmistrz Ischgl Werner Kurz i według relacji kapitan powiatu Landeck Markus Maaß i dwóch innych pracowników urzędu. ◼️ 12 października: Komisja ekspertów przedstawia swój raport na konferencji prasowej w Innsbrucku. Przewodniczący Komisji Ronald Rohrer czeka z jednej strony na krytykę, az drugiej na uniewinnienie osób odpowiedzialnych w okręgach Landeck i Land Tirol. Krytykowane jest na przykład czekanie, aż rozporządzenie zakończy narciarstwo w Ischgl. Krytykowane jest również ogłoszenie kwarantanny przez kanclerza federalnego Sebastiana Kurza (ÖVP). Nie było żadnej presji ze strony osób trzecich na państwo lub gubernatora Günthera Plattera (ÖVP). Platter działał „z własnej woli”. ◼️ 2 czerwca 2021 r.: Prokuratura w Innsbrucku kończy śledztwo i przekazuje swój 70-stronicowy raport z projektu do prokuratury naczelnej. Nie ujawniono, czy zostaną wniesione zarzuty. Stwierdzono również, że jako podejrzany figuruje piąta osoba. Wiadomo, że jest to dyrektor tyrolskiego urzędu państwowego Herbert Forster. ◼️ 4 sierpnia: Profil magazynu informacyjnego informuje, że prokuratura w Innsbrucku przesłała raport z projektu do Ministerstwa Sprawiedliwości. Tu zapada decyzja o wniesieniu aktu oskarżenia, zakończeniu postępowania lub wszczęciu dodatkowych śledztw. ◼️ 17 września: Odbywa się pierwsza rozprawa ustna w sprawie pozwu o odpowiedzialność publiczną przeciwko republice. Stowarzyszenie Ochrony Konsumentów (VSV) wniosło pozew. Wdowa i jej syn pozywają Republikę Austrii na mocy prawa cywilnego o odszkodowanie w wysokości około 100 000 euro.2 punkty
-
@Jusik2002można zniszczyć teren infrastrukturą a ja nie mam na to ochoty. Uważasz, że postawienie jakiegokolwiek nie małego przecież pierdolnika w postaci budynku górnej stacji w rejonie 3 Kopców to przyjemny widok? To zapraszam na drugą stronę do Sihelengo gdzie masz kameralny nie rzucający się w oczy orczyk. To samo na Vasilovskiej Holi pod Kubińską Holą. Telgart za Popradem to samo. Czemu tam można śmigać w takim skansenie a u nas muszą być wszędzie gondole, kanapy najlepiej podgrzewane? Od dłuższego czasu mam takie podejrzenia, że najwięcej do powiedzenia mają ci co albo nie bywają w takich rejonach albo ogólnie mają wywalone po całości jak to wygląda wszystko poza zimą czyli jakieś 8 mies w roku. Jak już pisałem postaw jeszcze wieżę. Taką konkretną i metalową jak na Mosornym najlepiej. Przecież też nic nie zniszczysz skoro teren jest wykarczowany. Wybacz kolego ale ja bywam na Pilsku często bo co mi zostało jak dominują tacy ludzie w poglądach jak Ty. Gdzie mam się udać w prawdziwe w miarę wysokie dzikie góry w moim kraju? W zasadzie ostał się tylko rejon Pilska i dalej na Rysiankę z Romanką. No jeszcze masyw Policy. Nawet sąsiednia Babia jest naturalna tylko po Słowackiej stronie, Tatry obecnie są szutrowane, w Pieninach też w wielu miejscach chodnikują szutrem, leją beton. "Skansen" powiadasz. Może ale na ten skansen zaczyna być pieruńska moda. I co tam masz wykarczowane jak temat tyczy się stanowiska kosówki a na tej wysokości świerki już nie rosną. I ile x trzeba tłuc do głowy, że Szczyrk był na tapecie razem z Zawoją i Halą Śmietanową. Poświęcono jak chodzi o Pracownię Szczyrk a zastawiono Zawoję. Po drugiej stronie granicy nawet na skitury jest ban ale inne kraje coś robią... Pewnie tak bo takie Pilsko z piętrem hal, kosówki i gołoborzy mogą liczyć w co najmniej dziesiątkach o ile nie setkach. My mamy w Beskidach tylko 2.2 punkty
-
Co się tyczy zagrożenia sezonu włoskiego, to informacje nie są pesymistyczne. W ciągu ostatnich 2-3 dni pojawiły się takie oto newsy (przepraszam, że nie załączam tesktów źródłowych, podaję z pamięci za Sciare, La Stampa, Giornale Trentino i NeveItalia): 1. Sezon (jego otwarcie) zdaje się być niezagrożony 2. Wg ośrodków rządowych nie ma planów nie otwarcia ON, bądź przesunięcia otwarcia, ponieważ obecnie całe Włochy są w strefie białej (nie mylić z kolorami ecdc.europa.com, gdzie inna jest stylistyka kolorów). 3. Rzym zapewnił prowincję Bolzano, czyli Południowy Tyrol, że nawet w przypadku wpadnięcia do strefy pomarańczowej czy czerwonej ośrodki pozostaną otwarte. 4. W przeciwieństwie do Austrii cały medialny przekaz nawet nie dopuszcza do głowy pomysłu zamykania czegokolwiek, aczkolwiek w artykule redakcyjnym Sciare zabrzmiała nutka obawy (ale tylko nutka😀) Proponuję, jak pisze @idealist, zamawiać i rezerwować, bo miejsc zaczyna brakować i zostaną tylko oferty pow. 20k, ew. jakieś dziury z kiblem na piętrze (bez obrazy, zdarzało mi się tak jeździć i też było ekstra, ale człowiek się starzeje i potrzebuje trochę luksusu😃) @Arek1982, unikałbym wierzchołków Sella Rondy, czyli Canazei, Selvy, Corvary i najmniej Arabby, dlatego, że to zawsze mega obłożone miejsca, rozumiesz: płacisz za lokalizację, bliskość do infrastruktury. W drugim tygodniu powinno być otwarte już wszystko. Masz do dyspozycji Soldę i MasoCorto, ale w sezonie więcej jeżdżenia jest w DolomitiSuperski. Jest mniej popularne Plose, Klausberg (to poza DolomitiSuperski). San Martino di Castrozza jest trochę z boku, podobnie jak Civetta. Uważaj tylko na okres świąt, od 23.12.2021 jest wysoki sezon, cena 6 dniowego skipasu leci z 262 do 327 Euro (a to i tak w ofercie 6 dni w cenie 5). Jest też ValdiSole, Paganella, Tonale, to też chętnie wybierane miejsca. Generalnie pytanie, czy zależy Ci żeby się wyjeździć choćby na 2-3 trasach, czy chcesz zwiedzać. Jeżeli myślisz o ski-safari, to lepiej być blisko wielkiej pętli, ale to kosztuje.2 punkty
-
1 punkt
-
Przyjacielu jak cofniesz się gdzieś w tyły tego wątku to tam masz moją koncepcję z nawet gondolą na Miziową. Więc czemu mi zarzucasz jakieś zacofanie i niby rozbiórkę? To co mi nie pasuje to jakiekolwiek koncepcje czegoś większego powyżej schroniska. Między innymi dlatego powinny być orczyki by w rejonie nie było zbyt tłoczno. Chcesz tutaj bym ci wymienił miejsca gdzie ostatnimi laty postawiono wieże, ścieżki w koronach? Jest tego sporo wiec też nie bardzo wiem czego chcesz? Gdzie to tak strasznie cofamy się w rozwoju na tle innych krajów? Bo ja wiedzę, że gminy wciągają kasę z UE jak odkurzacz na różne tego typu projekty. Okoliczne góry z rezerwatami włącznie są rozpierniczane quadami i 4x4. To do nas zaczynają przyjeżdzać Słowacy na offroud bo u nich jak złapią to mają przesrane z konfiskatą na skarb państwa włącznie sprzętu. Ja oficjalnie nawet rowerem po Słowackiej stronie Pilska być widziany nie powinienem. A ty zarzucasz, że jesteśmy jakimiś ciemniakami na tle innych bo roślinki? Popatrz szerzej bo widzi mi się, że przez te uchylone drzwi chcesz widzieć to co ci pasuje do tezy. A co do Pracowni to już pisałem, że ich sprzeciw to nic w porównaniu z tym ile pomysłów zarzuciły w ostatnich 20 latach Lasy Państwowe.1 punkt
-
1 punkt
-
Pragę przypomnieć ze nie jest to wątek o "waszym" inwestorze na którym jesteście zafiksowani ani też jego czy nie jego milionach do których zapewne wielu by chciało sie "przytulić" wiec specjalnie nikt na razie tutaj sie nie podnieca tematem - być może na KorbieLOVE tak (cokolwiek to jest). Inwestor nie kupił całej góry wraz z Korbielowem. Większość postów dotyczy bardziej ogólnych sytuacji i zachowań dotyczących Pilska ale nie tylko.. a że pewnych spraw nie dostrzegacie, nie chcecie dostrzec lub macie na nie inne poglądy - Wasza "brocha"... a czy Wasza brocha bardziej brochowata niż nasza .....to inna para kaloszy1 punkt
-
Wiekszego haosu w wypowiedzi dawno nie widzialem... a najwiecej o hejcie (cokolwiek by to nie bylo) to jest w Twoich postach niestety - czy to nie dziwne? Dodatkwo probujesz ludzi ustawiac, grupowac, wmawiasz ze ktos, czegos, gdzies zabarania czy tam zmusza. Z daleka widac frustracje sytuacją w KorbieLove ale moze nie przenos jej na forum. Prawda jest niestety taka, że ON na Pilsku z punktu widzenia typowergo narciarza zjazdowego nie jest idealny, delikatnie rzecz ujmując i krytyczne wypowiedzi były, są i będa.1 punkt
-
No pewnie, że tak, każdy może się dzielić swoją opinią. Ale wiadomo niektóre, sa z czapy i ludzią piszą inf. bez wiedzy, pisze je wyobraźnia i rózne emocje, czasem skrajne. "Zasada stracił serce do inwestycji narciarskich..." są też inne, w innym miejscach też zdarzają sie wpisy z serii dziwnych. Hejt jest na czas "po nartach", na standardy, na brak tego i tego- wiec jak czegoś osobiscie nie widzisz, warto posłuchać innych. Hejt na parkingi, że może powinny być z diamentów za taką kwotę i z jacuzii haha takie słyszły się absurdy. Pisałeś też, że wydzierżawaili od Tatraliftu i zobaczyli, że przez 2 tygodnie są pełne parkingi i kolejki i wówczas zdedydowali się kupić. Nie trzeba być analitykiem tej brażny, plannerem by w ciemno zobaczyć jakie jest zapotrzebowanie na narciarstwo, snowboard, inne zajawki, na przebywanie zimą na stokach by wiedzieć, że to ma to sens i daje to relany zarobek. Przy oświetlonej Buczynce i dobrze naśnieżonej,może braknąc parkingów Do tego potencjał Pilska, come on- nawet w połowie nie wykorzystany. Nie wiemy, w którym momencie został podpisany list intencyjny, że do czasu xx:xx:xx zobowiazują sie sprzedać ON Pilsko, bo wówczas Tatralift otrzymał środki i można było bez ryzka działać. Korbielove, dzieki temu zrywowi została położona cegiełga do końca stanu, którego każdy już irytował. Proszę sie nie czepiać, bo brniesz w złym kierunku. Z perspektywy czasu wielki probs. Więc zaczepka z czapy. Wyjście wielu ze strefy komfortu i przeciwstawnie się rzeczywistości, nawet nie masz pojęcia ile to kosztowało zdrowia, hejtu, gróźb , krzywych akcji itd. Na argumenty szybko by się ta dyskusją skończyła. Teraz zamiast rozmawiać co powstanie nowego bysmy się 8 rok zastanawiali czy ruszy Byczynka i czekali na pytanie na bez odpowiedzi. Albo zastanawiali się czy zdemontowana KL Buczynka u kogoś ruszy ?!... Tym wersem kończe chyba dobitnie ten wywód o Korbielove. Pozdrawiam i chyba wszystkich nasz łaczy lepsze ON Pilsko i okolice, wiec nie ma co !1 punkt
-
I buzia się cieszy, że na Pilsku i w Korbielowie wszystko idzie ku dobremu. Rozwój, krok po kroku, droga, parkingi, itp. Realizacja kolei na które są pozwolenia. Mając taką bazę będą mogli spokojnie planować nowe inwestycje. Branża turystyczna odżyje, podatki do kasy gminy wpadną. Wszyscy będą zadowoleni, oprócz kilku fanatyków. No ale cóż...nie można wszystkich zadowolić.1 punkt
-
Wygląda na to, że wszystkie niezbędne informacje masz w ostatnich 12 postach. Coś jeszcze potrzebujesz wiedzieć?1 punkt
-
A już na pewno 2002 Najgorzej będzie jak barbarzyńcy przeorają i tak już zaorane Tatry po polskiej stronie. Ech ....1 punkt
-
Ale to musi być superciekawa zawartość, aż szkoda że nie znam niemieckiego.1 punkt
-
Post 7 Agra Pierwszego sierpnia Rano jedziemy autobusem do Agry. Współtowarzyszami naszej wycieczki są Rosjanie, Hindusi, Włosi. Do Agry jest około dwieście kilometrów. Mijamy małe miasteczka w okolicy Dehli. Wszystkie podobne do siebie. W wodzie leżały bawoły błotne. Nieraz wystawały im tylko nozdrza, oczy i oczywiście rogi. Wreszcie Agra. Spotkamy się tu z architekturą muzułmańską. Najpierw zwiedzamy grobowiec Sikhara. Dość ładne inkrustacje. Marmur, czerwony piaskowiec. Ładny ogród. Kolejny zabytek, to jeden z cudów architektonicznych świata, indyjski hit – Tadj Mahal! Po to tuż przyjechaliśmy. Trzy wieki temu cesarz Szach Dżahan kazał go wznieść, jako grobowiec dla swojej ukochanej żony Mumtaz Mahal. Grobowiec jest cały wyłożony marmurem. Przy jego budowie przez 22 lata pracowało dwadzieścia tysięcy budowniczych. Dziś spoczywa w nim Szach z żoną. Wchodzimy przez portal bramy wejściowej, który posiada u góry szereg małych kopułek. Za bramą obszerny teren, środkiem którego od bramy do właściwego grobowca prowadzi wodny kanał. Obchodzę grobowiec dookoła. Po jego przeciwnej stronie, pod moimi stopami, wysoki brzeg rzeki Yamuna. Bierze początek z lodowców Himalajów i wpada do Gangesu. Oglądam na ścianach misterne wzory przepięknych inkrustacji. Kolorowe kamienie półszlachetne, misternie obrobione, wpasowane są w rowki wyryte w kremowym marmurze. Co za precyzja dopasowywania elementów! Całe ściany są tak ozdobione. Budynek, mimo że potężny, sprawia wrażenie dziwnej lekkości, podkreślonej przez wieżyczki minaretów. Wchodzę do środka. Centralny punkt zajmują grobowce królewskiej pary. Wszędzie, absolutnie wszędzie misterne, kolorowe wzory, nie malowane, tylko wykonane metodą inkrustacji. Następnie zapraszają nas na obiad do miejscowej restauracji. Wliczony w koszty wycieczki? Kołacze mi się w głowie. Czy też nie? Nie będzie tanio, bo za porządna, jak na tutejsze stosunki. Wiemy ile kosztuje zjedzenie czegoś ciepłego w małym barze przy ulicy. Głupio się pytać, naszego indyjskiego opiekuna. Pomyśli - nie stać ich na parę dolarów? Po obiedzie przyszła kolej na zwiedzanie fortu Agra. Budowla, jak zresztą wszystkie tutaj, zbudowana jest z czerwonego piaskowca. Wewnątrz szereg dziedzińców i pałaców. Po prostu zamek królewski. Też miał ładne inkrustacje. Ale nie umywały się do tych w Tadj Mahal. W drodze powrotnej psuje się koło naszego pojazdu. W Pakistanie było to samo. Mamy pecha z samochodami. Zdjęcia: Tadj Mahal, wejście. Tadj Mahal, widok. Tadj Mahal. Wielka miłość zaklęta w marmurze. Tadj Mahal_minaret. Zadziwiająca lekkość wieżyczek. Inkrustacje Tadj Mahal. Rozmiar zdjęcia - szerokość ok. 1 m. Należy sobie wyobrazić tytaniczną pracę, by wydrążyć rowki w kremowym marmurze. I wpasować w nie kamienie o odpowiednim kolorze. Wśród nich są kamienie półszlachetne. Może któryś z kolegów, znający się na kamieniach, rozszyfruje -jakie kamienie były „montowane” w inkrustacjach? Czerwony fort w Agrze. Jama Masjid. Meczet piątkowy w Agrze. Detale kopuł. Meczetu piątkowego. Grobowiec. To był grobowiec jednego z władców dynastii Wielkich Mogołów. Minaret. Kopułka minaretu. Palmy i minaret.1 punkt
-
1 punkt
-
Post 6 New Dehli Trzydziestego lipca Rano byliśmy na dworcu w New Dehli - Nowe Deli. Bo też było i Stare(Old Dehli). Z peronu wychodzimy po wiadukcie do hali dworcowej. Wiadukt przechodził w wykafelkowany, jasny korytarz. Co parę metrów stała na nim spluwaczka. A dookoła niej czerwono, na kafelkach i na posadzce. Pierwsza konfrontacja z indyjską egzotyką. Czerwień była od żucia betelu. Żucie dezynfekuje jamę ustną, ale potem to trzeba było wypluć. Buzia była czerwona, ślina czerwona i ściany też. Było dosyć wcześnie, więc na stacji spali sobie jeszcze ludzie. Andrzej z Elżbietą poszli szukać hotelu, którego adres podał im Brudas. Czekam przy bagażach przed dworcem. Przyjechał jakiś pociąg i w hali dworcowej zaroiło się od dziwnych osobników. Z pikami, szablami. Ubrani byli, jak do jakichś scen filmowych. Spokojnie przeszli przez halę i zniknęli. Nikt nic nie kręcił. Byłem ciekaw, co to byli za jedni? Znaleźli ten hotel, ale to jakieś zupełnie podejrzane miejsce. Zmieniamy się przy bagażach i ja z kolei jadę z Januszem do biura informacji turystycznej. Tam informują nas o campingu i o możliwościach wyjazdu w góry. Przy okazji można było zagarnąć garść prospektów, łącznie z uproszczonym planem miasta. Ze stacji jedziemy na camping taksówką. Był on bardzo przyjemny. Miał niewielki, trawiasty plac. Na którego środku na pomoście stał duży okrągły namiot. Część sanitarna była bez zastrzeżeń. Było pusto. Nie licząc tylko kręcących się kilku „białych” postaci. Wreszcie mamy jakieś uczciwe miejsce do spania. Gdyby jeszcze nie było tego upału! Po południu zaczęło lać. Byliśmy w Indiach w okresie pełni letniego monsunu. Po deszczu zwiedzamy, a raczej oglądamy z daleka, Meczet Piątkowy(Jama Masjid). Nie umywa się do Badszahi w Lahore, choć materiał taki sam - czerwony piaskowiec. Małżeństwo się odłączyło. Idę z Andrzejem przez bazar. Trochę podobny do bazarów w Afganistanie i Iranie, choć ma swój własny charakter. Wracamy obaj po ciemku na camping. Leje jak z cebra. Czekamy pod jakimś dachem. Ciągle leje. Na jezdni momentalnie wody po kostki. Zabiera nas riksza z wesołym towarzystwem. Dookoła naszych namiotów stawek. Plecaki stoją w wodzie. Śpiwór też już częściowo zamoczony. Wreszcie układamy się do snu. Dziwny kraj. Rano na stacji spotkaliśmy jakby przebierańców. Ubiory jak do filmu. Piki, szable. Spotkaliśmy ich potem na bazarze. Zaczepiony chłopak wytłumaczył nam, że to Guru - sekta religijna. A te dziwne ubiory, gesty – to ich rytuał religijny. Z kolei przed meczetem zaczepiali nas chłopcy, których specjalnością było czyszczenie uszu małymi pałeczkami. 31.07 W nocy państwo J i E T. przenieśli się do dużego namiotu. Płaci się za niego dodatkowo. Rano, na szczęście, rozpogodziło się. Wszystko jest jednak mokre. Trzeba szybko wysuszyć, bo zaraz w tym klimacie zacznie pleśnieć. Jedziemy potem na pocztę. Umówiliśmy się, że z Polski listy będą przesyłanie na „poste restante”. Wystarczy paszport i odbiera się list. Następnie szukamy Instytutu Górskiego, aby uzyskać informacje w sprawie wyjazdu w góry. Niestety, jest sobota i wszystko jest zamknięte. Dopiero w poniedziałek. W biurze turystycznym kupujemy na jutro bilety, za osiem dolarów od osoby, na wycieczkę do Agry. Chodzi nam o ten słynny „Tadj Mahal”, który jest w tym mieście. Biuro mieści się w okolicy Comonwelth Place. Są tu bardzo eleganckie i drogie sklepy. Spotykamy dwóch Polaków, którzy pomogli Andrzejowi przy załatwianiu wiz w Warszawie. Zamierzają objechać całe Indie. Kupili sobie bilet okrężny za sto rupii. Jest taka ciekawa i bardzo tania, bo za dziesięć dolarów, możliwość zwiedzania tego kraju. Zdjęcia: 1. Guru. Czy to był "guru", nie wiem. W każdym razie, na dworcu New Dehli pojawiło się rano znacznie więcej podobnych postaci. 2. Deli, Meczet Piątkowy. Zalany deszczem monsunowym.1 punkt
-
dzisiaj bawarskie radio gadało że rozważają na Boże Narodzenie 2 G+ czyli ozdrowieńcy, i zaszczepieni + test PCR i ostatnie G nie starsze niż 6 miesięcy1 punkt
-
Do Hali Miziowej mogliby jednak zrobić jakiś wygodny, szybki talerzyk w miejsce tego orczyka, który już rzeczywiście nadaje się na złom. No i parkingi z prawdziwego zdarzenia, nie po 20 zeta. Kopiec oczywiście i słusznie nie do ruszenia.1 punkt
-
Osobiście uważam że decyzja Austrii jest "dziwna" z punktu widzenia turystyki i przychodów. Jak to się przeciągnie do lutego, to kolejna katastrofa ekonomiczna dla ludzi. Natomiast zakładam że oni działają racjonalnie. Czyli ich działania wynikają z tego że mają już dociążone szpitale na maksa, i nowych chorych nie ma gdzie położyć. Tylko to jakoś tłumaczy takie zachowanie rządu. Teraz widać jak tchórzliwie działają wszystkie rządy europejskie. Nikt nie miał odwagi podjąć decyzji o obowiązkowych szczepionkach, a można było to już np. zrobić od września, a zapowiedzieć w wakacje.1 punkt
-
1 punkt
-
Kolejny słoneczny dzień ale dzisiaj sobota było masę ludzi i ujawniły sie wąskie gardła ośrodka .Rano wjazd 1 gondolą i raj na trasach sztruks ale nie za twardy jazda do 11 bajka potem przerwa na weissbier i z powrotem do gondoli alpin express i do góry do metro alpin pierwsze rozczarowanie 20min stania narciarze z dolnej gondoli i druga kolejka narciarzy wsiadających do kreta , ale to była rozgrzewka kolejka do kreta mnie zaskoczyła prawie 40min i 5 wagon po tym doświadczeniu już nie opuszczałem lodowca wyjeźiłem sie do bólu a na koniec dnia 15.40 znów niespodzianka kolejne 40min do gondoli aby zjechać na dół .Mam nadzieje że jutro będzie mniej ludzi .Pare fotek z dzisiaj na koniec.1 punkt
-
Byłoby tak gdybyś podniósł rozwałkę systemu sądowego w Polsce, zmuszanie kobiet do rodzenia ułomnych dzieci z ryzykiem ich śmierci. I setki innych patologii obecnego systemu. Tam nie ma wątpliwości, że należy o to walczyć. Te sprawy nie budzą Waszych reakcji. Tymczasem w sprawie gdzie decyzje jednych ( o nieszczepieniu) wpływają zasadniczo na innych bo grożą im wprost śmiercią (np mój ojciec nie może być zaszczepiony, inna bliska mi osoba może nie załapać się na potrzebną opiekę pulmonologa) mamy konflikt interesów. Nieszczepiący się rozwalają system zdrowotny, niszczą gospodarkę, demolują edukację i na ich decyzjach cierpi całe społeczeństwo. Zupełnie jakby wbrew rozsądkowi połowa kierowców postanowiła jeździć lewostronnie. W imię wolności. To śmieszne. Dlatego w imię tej odpowiedzialności co ją przytoczyłeś warto się zaszczepić - przez szacunek dla życia innych i odpowiedzialności za społeczeństwo. To nie ma nic wspólnego z państwem. A już na pewno z rządzącymi.1 punkt
-
W 2020 roku na drogach zginęło 44 dzieci w wieku 0-14 lat. Ok. 2/3 jako pasażerowie samochodów. (Żródło: Raport Komendy Głównej Policji) Zatem jako pieszy zginęło 10-15 dzieci z populacji ok. 5 500 000 czyli 0,0002%. Na pasach jeszcze mniej, a idąc po lody prawdopodobnie żadne. Po co zatem kierować się emocjonalnym historyjkami, jeśli nie mają one pokrycia w statystykach. Na drogach ginie o wiele większy procent dorosłych przechodniów jak i kierujących pojazdami. Uczestnicząc w ruchu drogowym akceptujemy pewne ryzyko, podobnie jak przy każdej innej czynności. Nieprzepisowo nie jeździ 5% idiotów ale praktycznie każdy kierowca. Jedni naginają te przepisy mniej a inni bardziej, ale większość znacznie. Zresztą przy polskiej organizacji ruchu i ilości bezsensownych znaków, jazda przepisowa jest w zasadzie niemożliwa. Jeśli większość akceptuje nieprzepisową jazdę to po co tworzyć coraz większe represje. Większość zdecydowała, że taki poziom ryzyka jej odpowiada. Do tego te represje są nieskuteczne, a bardzo skutecznie utrudniają ruch. Zwężenia czy szykany to kompletny bezsens. Na budowanej A1 tysiące kierowców udowodniło że można jechać 150km/h na pasie o szerokości 2m, a zamiast skupić się na obserwacji otoczenia, pilnujesz przeszkody. Do mijanki często jest wyścig kto pierwszy. jedynie progi i fotoradary działają, ale punktowo. Pomiędzy nimi dalej można cisnąć. Według w.w. statystyk najniższa liczba zabitych na drogach na 100tys mieszkańców (4.2) jest w województwie Śląskim. To właśnie tam, są najlepsze drogi. Projektowane pod ruch samochodów, a nie rowerów czy pieszych. Dla porównania w Dolnośląskim, które ma pełno takich cudacznych przeszkód, ten wskaźnik wynosi 5.7. Są oczywiście województwa, gdzie jest znacznie wyższy, ale to głównie regiony biedniejsze.1 punkt
-
Dzisiaj znowu trochę się powłóczyłem na rowerze. Mój rower jest w serwisie więc pożyczam od syna (od jest w szkole). Po ostatnich podmuchach wiatru, pojawiają się ostrzeżenia. Sporo też drzew wyrwanych z korzeniami. Dużo liści wszędzie. Miejscami je już wywiało. Momentami na podjazdach, ślizgam się na liściach. Moja prywatna trasa MTB (tylko dla zorientowanych gdzie jechać). I jeszcze dwa ujęcia. Piękne słoneczko, bardzo przyjemnie dziś się jeździło.1 punkt
-
1 punkt
-
Jak wczoraj wyjeżdżałem spod Hintertux, to właścicielki kwater, o których spaliśmy w Juns, były bardzo rozgoryczone i mówiły, że "no to załatwiono nam 20 dni urlopu", ale one mówiły - że na pewno będzie tak, że teraz ogłosili 20 dni, po 20 dniach ogłoszą kolejne itd. do Wielkiejnocy. Mówiły też, że one praktycznie nie dostały pomocy finansowej od państwa, że nie zdążyły spłacić długów zaciągniętych po zeszłym sezonie, a już muszą iść w kolejne zobowiązania. Dodam, że one akurat w okresie październik-listopad-grudzień sporo zarabiały na klubach trenujących na lodowcu. Smutne to... W każdym razie dzisiaj na lodowcu dużo więcej ludzi, my wróciliśmy wczoraj w nocy, ale parę osób z naszej grupy zostało na dzisiaj, bo zapowiadali piękną pogodę - dziś pełna lampa i bezchmurne niebo. Dzisiaj z uwagi na weekend, pogodę i lockdown dużo więcej osób pojawiło się na górze i na dole - o 8:20 parkingi na dole były pełne; do wyciągów ustawiały się kolejki, których w ogóle nie widzieliśmy między zeszłą niedzielą a piątkiem. Tu dwa zdjęcia przesłane przez znajomego, który został na dzisiaj: Kolejka do kanapy Larmstaenge 2 Kolejka do jednego z orczyków Kasaerer:0 punktów
-
W oderwaniu od tego czy warto się szczepić czy nie. Nieszczepieni niczego nie rozwalają. Rozwalają to rządy krajów. Patrzysz przez pryzmat własnych korzyści. W Twoim interesie są obowiązkowe szczepienia, a w moim inne nakazy. Tylko ja nie staram się forsować takich nakazów/zakazów, pomimo że ich brak, również zagraża mojemu życiu lub zdrowiu. Jeśli jednak chcesz by więcej ludzi się szczepiło, możesz po prostu do tego zachęcać. Np. publikując rzetelne dane z badań, które udowadniają skuteczność szczepionek. Osobiście zacząłem nawet rozważać szczepienie. Zastanawia mnie jednak ogromna liczba zachorowań w krajach, gdzie mamy duży % zaszczepionych. Nawet jak nie ma odporności stadnej i tak powinno być mniej zachorowań niż w poprzednich falach.0 punktów







