Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      1 045


  2. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 038


  3. Kolorowy

    Kolorowy

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      188


  4. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 902


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.12.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Witam Zieleniec, temperatura na otwarcie -7, z rana lekka mgła, później słonecznie, trasy przygotowane bardzo dobrze, ilość narciarzy bardzo umiarkowana. Na Gryglówce praktycznie pustki przez cały dzień.
    12 punktów
  2. Jak dzisiaj Zieleniec, to jutro... Czarna Góra 😉 Tu też sporo świezego białego.
    7 punktów
  3. Dziś Rusin Ski razem z @marekbtl zaliczyliśmy w warunkach do jazdy niemal niebiańskich...Było fajnie, równo, pusto.....nawet leniwa zazwyczaj kanapa okazywała sie momentami zbyt szybka żeby się nagadać .. Test który miał być przeprowadzony w Białce w weekend został przeprowadzony dziś ...;).. zwycięzca był jeden
    6 punktów
  4. https://rkw.org.pl/37-puchar-polonin-odbedzie-sie-18-lutego-2023/ Puchar Połonin w przyszłym roku odbędzie się 18 lutego. Mam nadzieję, że turystyczna jak co roku będzie no i pogoda taka jak w 2022 Pozdrawiam mirekn
    4 punkty
  5. Cześć @Lexi bardzo dziękuję za wspólną jazdę, pogaduchy na kanapie (dzięki Bogu jest wolna - bo chyba byśmy się zajeździli na śmierć) i oczywiście możliwość PRZETESTOWANIA (ogólnie nielubiane słowo) sprzętu. Na szczęście skorupy mamy te same i wymiana następowała szybciutko. Waruneczki - brakło słoneczka - bo śnieg - Alpejski. Góra delikatna a pod spodem twardo. Wybór chyba udany - wszędzie indziej (Białka, Litwinka) goniła mgła - do nas zawitała może na 15-20min. Byliśmy pierwsi na stoku. Generalnie bardzo mało ludzi - stok częściowo otwarty, ale ludzi garstka - może dwie garstki (zresztą na zdjęciach widać, że szału nie było z obłożeniem) - można było w kółko jeździć, no i tak było. Test - Lexi wytargał z bagażnika dwa swoje najnowsze nabytki - Kastle RX 12 SL (165) oraz Salomon S-Force Bold 177 (80 pod butem). Zacznę od Salomonów - kiedyś jeździłem na Nordicach jakichś RB 80 czy coś - wrażenia słabe, jakieś takie niemrawe - być może mentalnie byłem nieprzygotowany. Tutaj moja opinia - bardzo solidne narty, szybkie, nawet chętne do skrętów i fajnie można na nich zacieśniać skręty. Taka deska do jazdy całodziennej i chyba po wszystkim. Szkoda, że dzisiaj (a może i dobrze) warunki praktycznie cały dzień były idealne, bo nie dało się pojechać w gorszych warunkach i sprawdzić czy ta szerokość coś daje. Kastle RX 12 SL (165cm) - no tutaj przesiadka z mojego Atomica SL - to był jakiś dramat człowieka na stoku. Atomic to dobra, nawet bardzo dobra narta, ale Kastle (mimo iż ten kleks na dziobie nie jest w moim guście) są ZAJEBISTE. Niesamowita różnica - narta mega stabilna, bardzo chętna do skrętów i zacieśnianie robi się intuicyjnie. Moje są 159cm - nie wiem czy te parę centymetrów ma znaczenie - być może tak. Ale finał finałów - Kastle są poszukiwane na gwałt , nawet ten czerwony kleks już jest w moim guście. Jeszcze raz dziękuję @Lexi za super spędzony czas i rozmowy (wolna kanapa ma też swoje plusy), mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli razem okazję poszusować i mimo w przeszłości jakichś sprzeczek na forum, to w realu jest zupełnie inaczej, zatem Drodzy Forumowicze - troszkę śmiałości - poznałem parę osób z forum i naprawdę wszyscy z nich to ludzie na poziomie. pozdrawiam i do zobaczenia na stoku ps. Ja odbiłem dniówkę 9.00-16.00 z półgodzinną przerwą na kawę, ciacho i ........ gołąbki z baraniną - którą nota bene bardzo lubię (to taka góralska odmiana tradycyjnych gołąbków).
    4 punkty
  6. U Pingwina rozszerzenie promocji urodzinowej, teraz również dla urodzonych w lecie Można sobie wrzucić datę urodzenia w kalendarz i wyświetli sie dzień kiedy można odebrac karnet za 1 zł. https://grupapingwina.pl/pingwiny-swietuja-urodziny/
    3 punkty
  7. Czwartek Zrobiliśmy powtórkę ze środy, i przy dużo lepszych warunkach pogodowych zjeździliśmy okolice Madonny. Warunki dzisiaj bardzo dobre, na koniec dnia trasy już lekko zajechane. Dziś w nocy ma spaść 15cm śniegu, wiec szykuje się jutro gorsza jakość na stokach.
    3 punkty
  8. Dzisiaj dłuższe dreptanie poza torami, w nocy dosypało 5cm, a na końcu deszcz - efekt lodoszreń i brak jazdy tylko marsz. Jakoś do tego sklepu trzeba się dostać
    3 punkty
  9. Czarny Groń koło Andrychowa start czwartek 15.12.2022 godz 17:00 https://www.czarnygron.pl/kamery-online
    2 punkty
  10. Nowe, też tak sądzę,szczególnie że sporo jeździsz. Tą nartę znam i polecam, jak cena z fokami to pewnie czeka na Ciebie https://www.chili-sport.pl/narty-skitour-skitury/1413-3211atomic-backland-sl86-.html ATK Crest aluminiowy i wypróbowany, Marker Alpinist jak dla mnie za dużo plastiku.
    2 punkty
  11. Raczej się nie przydadzą. Do samego Szczyrku wjazd od Bielska-Białej po płaskim. Gdybyś się chciał przebijać od Szczyrku do Wisły, masz przełęcz do przejechania ale zwykle jest w dobrym stanie (a jak zasypie śniegiem to i tak będzie nieprzejezdna, bo inne auta ją zablokują). Jak będziesz chciał jechać do Istebnej też są przełęcze do pokonania. Jak w okolicy jest Pan Prezydent, to potrafią te lokalne drogi doczyścić do żywego asfaltu, bez patrzenia na ilość soli jaką trzeba zużyć 😉. p.s. Chyba, że kwaterę w Szczyrku masz ze stromym podjazdem, wtedy mogą się jednak przydać.
    2 punkty
  12. W niedzielę był darmowy:) więc zakładam, że tak już tam jest. Co do tras to Greg wyjaśnił temat: Siusi i Alta Badia są idealne. Powrót z Alta Badia nie musi być wyzwaniem, bo zawsze możesz lepszą połowę wsadzić do gondoli i samemu zjechać np. nową czarną trasą La Ria... Góra doliny nad Plan de Gralba też zgoda, tylko tam zawsze wieje....
    2 punkty
  13. Taka różnica jest znacząca i odczuwalna. Ale to nie jest tak, że zawsze na plus. Jak zawsze coś za coś. Zyskasz w miękkich warunkach, stracisz w twardych (niewiele) i na podejściu (całkiem sporo). Co do wymiany to niekoniecznie. Prędzej pomyślałbym o stopniowym kompletowaniu zestawu do innych zastosowań np. freetour. Albo wydał kasę na wyjazdy. Chyba, że pieniądze nie stanowią dla Ciebie żadnego problemu. Choć wtedy też możesz podchodzić z szacunkiem do kosztów środowiskowych. Sam użytkowałem Hagany 71 mm (do bardzo poważnego zużycia) da się na tym jeździć nawet po dużym opadzie.
    2 punkty
  14. Cześć my ze znajomymi mieszkamy w Mezzana i startujemy od strony Marileva
    2 punkty
  15. Środa Passo Tonale - warunki pogodowe dużo lepsze niż w dniu wczorajszym na Madonnie. Większość dnia świeciło słońce przy temp. Ok -5/10stopni. Trasy szerokie w dobrej jakości. W dużej części bardzo świeże i twardo pod narta.
    2 punkty
  16. W niedzielę zacząłem sezon narciarski na terenie miasta Krakowa. Park Krowoderski stał się miejscem gdzie pierwszy raz w życiu w mieście ślizgałem się na nartach. W poniedziałek Błonia + Park Jordana. Dzisiaj pojechałem do doliny Kobylańskiej, ale jednak był to średni pomysł. Lepsze były okoliczne pola, niż dolinka w której co 10 min trzeba odpiąć narty i przenieść je przez potoczek. Wieczorem pojechałem jeszcze na Błonia. Dzisiaj już na trasach. Około 20, kiedy schodziłem, było łącznie może z 15 osób.... Widok idącego człowieka ulicą z nartami, czy wsiadającego z nartami do tramwaju/autobusu (wzdłuż Błoń jeździ tramwaj), robi na ludziach nieprzyzwyczajonych do śniegu wrażenie. Parę osób zagadało gdzie się da, jak to wygląda itp. Jest pierwsza połowa grudnia - 6 dni na nartach.
    2 punkty
  17. Cześć. Udało się wyjechać na tygodniowy wyjazd. Mieszkamy w miejscowości Pejo. Dziś jeździliśmy w lokalnym mniejszym ośrodku Pejo, jutro jedziemy na Madonne oraz w najbliższych dniach na Passo Tonale Dziś ludzi bardzo mało, każde wejście na wyciąg na bieżąco. Temperatura minusowa w południe Ok. -3. Najdłuższa trasa jaka udało mi się zjechać to 5.5km. Nowy wyciąg Pejo 3000 niestety zamknięty, lecz kwestia paru dni i się otworzy. Jeśli chodzi o dzisiejsze warunki to niema prosić nawet o lepsze
    1 punkt
  18. Marzec 2004 Kasprowy po latach....(retrospekcja) Siedzimy w Koninkach. Za oknem piękna, wiosenna zima. Śniegu napadało ze trzydzieści centymetrów. I dalej sypie. Stok narciarski pusty. Kto by jeździł na takim śniegu? Wystarczy wziąć go do ręki, ścisnąć i robi się kulka. Kiedyś się walczyło i na takim. Teraz taki ubity i te karwingi - jadące krawędziach – to śmierć w oczach.... Żona czyta „W stronę Pysznej”, którą gdzieś wyszperała. Taka fajna książeczka o narciarskich wyrypach i wspinaczce przed wojną. Wiesz - mówi- jak patrzę na ten śnieg, to aż mnie skręca. Nie da się jeździć! Moja droga. Nawet w Białce. Pod spodem jest rozmiękły stary śnieg. Wymieszany z tą papką, powoduje, że raz jedzie się szybciej, raz - wolniej… Niebezpieczne! Zresztą boli cię kolano. Lekko szarpnięte parę tygodni temu na Zarze. Wjechała szybko w kopkę sztucznego śniegu. Szarpnęło nartą i kolano lekko boli z boku. Może by tak na Kasprowy...Mamy w szkole rekolekcje. Mogłabym urwać się we wtorek. W środę nie mogę. Szybka, myślowa analiza. Tam teraz też sypie. Meteo zapowiada od poniedziałku poprawę pogody. Pcha się wyż. Przejdzie nad Polskę. Ja jestem stary meteorolog. W końcu przepracowało się kiedyś te dwa lata w PIHM. Wtorek. Nie ma ferii, świąt, okresu przedświątecznego, żadnych zawodów. Może być nieźle...Słońce, świeży puch...i nie ma tłumów. Wczesna miejscówka na górę. Ech marzenia...Weźmy to jednak pod uwagę. Winien jestem żonie ten Kasprowy. Była już wiele razy wyżej i w trudniejszych sytuacjach. Ale Kasprowy to Kasprowy...Mamy w bloku sąsiada. Jeździ dość rzadko, ale tylko na Kasprowy. Biznesmen, wiec jeździ sobie w dzień powszedni. Często nas widzi ładujących narty na samochód. Dzień dobry, gdzie państwo jedziecie? Bo ja byłem w zeszłym tygodniu...Kompromitacja! Żona jeszcze nie widziała Kasprowego w zimie. W lecie owszem. Odbyliśmy wycieczkę szlakami narciarskimi z dokładnym moim opisem, gdzie tu się jeździ a gdzie spada... Z Kasprowym to jednak nigdy nic nie wiadomo. Góra nieobliczalna. W latach wczesnego Gierka mieliśmy w zakładzie machera od TKKF`u. Miał jakieś chody w Zakopanem i załatwiał miejscówki na Kasprowy. Co prawda nie te wczesne, ale zawsze. Wyjeżdżamy w niedzielę z Krakowa autobusem marki San. Piękne słoneczko. Mrozik. Będzie miejscóweczka. Dokupi się następne na giełdzie w holu kolejki. Życie jest piękne. Giełda w holu kolejki to było specjalne doświadczenie. Nie było jeszcze wyciągu na Goryczkowej. Gąsienicowa, pojedyńcze krzesełko, zakopiańskie klubowo-goprowskie wipy...podjeżdżające bez kolejki. Lepiej nie mówić ile tam się stało. Więc zdobyć ze cztery miejscóweczki na dzień. Cztery obroty przez Goryczkową. No, tak średnio, co półtorej godziny. Bez szaleństw. Tylko skąd te miejscówki. Kasa już dawno oficjalnie wszystkie wysprzedała. Ale holu jest giełda. Wpada facet, z jakiejś obisowskiej wycieczki, mającej załatwione miejscówki. Ktoś z wycieczki zrezygnował. Mam cztery na czternastą... Cztery na czternastą – przecież to zaraz będzie koniec jazdy, myśli niedoświadczony giełdziarz. Doświadczony kupuje wszystkie, zawsze się sprzeda. Ma się więc te cztery i można głośno krzyczeć – wymienię dwie na wcześniejsze... Komuś tam brakowało do kompletu czternastej a miał, powiedzmy, kilka na pierwszą...I tak można było zostać szczęśliwym posiadaczem kompleciku na cały dzień. Bilecik się kupowało bez problemu w kasie. Giełdziarz musiał być szybki i nieco brutalny. Stado hien otaczało zawsze sprzedającego. Najlepiej było być z przygotowanymi pieniążkami. W holu widywało się znane postacie. Wiele razy widziałem tam Alinę Janowską. Zapaloną narciarkę. Na ekranie wyglądała jednak lepiej... No wiec jedziemy tym Sanem. Drapie się on na Mały Luboń. Słoneczko świeci. Na horyzoncie pojawia się znany ząbek. Rzut oka na świerki, czy się ruszają. Jak się ruszają, to d...pa zbita. Wieje. Będzie w Kuźnicach przez głośnik znany komunikat. Kolejka na Kasprowy w dniu dzisiejszym z powodu silnego wiatru nie kursuje...Halny – a tu takie piękne słońce...Taki jest Kasprowy. Z Wadowic wyjeżdżamy o pół do szóstej. Po zmianie czasu, dopiero świta. Żona w obawie przed bezsenną nocą, zażyła sobie coś na sen. Chmury się rozrywają. To dobrze. Na Obidowej widać nasze góry. Promienie słońca oświetlają szczyty Tatr Zachodnich. Ale Wysokie pokryte są jednak czapą ciemnych chmur. W Poroninie widać już jasno oświetlone Czerwone Wierchy a na ich tle Śpiący Rycerz. Na Rondzie tylko kilka aut. Ale jest dopiero po siódmej. Elegancja, facet nam ładuje narty do kosza. Nie to, co stary Jelcz z koszem, który należało obserwować pilnie na każdym przystanku - z nosem przylepionym do tylnej szyby, czy moje narty nie zmieniły przypadkiem właściciela. A tu za dwa złocisze taki luksus. Pusto w Kuźnicach i lekki mróz. Na tablicy: Kasprowy minus dziewięć, na dole minus trzy. Nieźle. Co jest? Hol zamknięty! Aha – tylko z drugiej strony. Żona się śmieje – widać dawno tu nie byłeś. No tak około jedenaście lat. Byłem ze dwa razy. Drugim razem Kasprowy był łaskaw w stosunku jeden do siedmiu. Na osiem dni pobytu na Gąsienicowej, siedem wiało i nic nie jeździło. Góra zlitowała się w pierwszy dniu pobytu i pozwoliła na wyjazd na górę. Inaczej trzeba było nieść ciężki wór i narty przez Boczań na Halę. Byłem wtedy po ponad dziesięcioletnim niepobycie. Zwróciła wtedy moją uwagę całkowita zmiana twarzy. Jeżdżąc dawniej często na Kasprowy znało się twarze, szczególnie lepiej jeżdżących. Wielu gości z Krakowa poznawałem po twarzach, bo często tu bywali. Choć ich osobiście nie znałem. Nie ma cielętnika? Ale zmiany. Będąc na urlopie w mieście Zakopane, wyjeżdżało się pierwszym autobusem do Kuźnic. Coś przed szóstą. Z Jelcza wysypywało się kilkadziesiąt chłopa i biegiem do cielętnika. Kto pierwszy ten lepszy. Każdemu po dwie miejscówki, ale dopiero jak otworzą kasę, za jakieś dwie godziny. Aby tylko załapać się na zerówki. Następne miejscówki po południu. Reszta wyparowała. Ile tych zerówk jest? Cztery, pięć. Ale za to o dziewiątej jest się na górze. Kolejeczka niewielka. Za nami kilku małolatów w kaskach i z pokrzywionymi kijkami. Będzie jakiś zjazd? Nie....Supergigant! Francja-elegancja. Bilecik całodzienny za jedyne osiemdziesiąt siedem w promocji. Wyjazd na górę incl. Wagon jakby jeszcze starszy. Konduktor na siodełku ze swoimi dwoma, nieśmiertelnymi przyciskami. Człowiek czuje się jak w domu. Suchy Żleb rzeczywiście zarasta. Rośnie też jakiś mały lasek na brzegu pod schroniskiem. Na Myślenickich Turniach bez zmian. Ten zbiornik to do wożenia wody na górę - mówię do żony. Wsuwają go do kolejki, napełniają i wożą na górę- po zakończeniu normalnego ruchu. Tam nie ma wody. Stań tu przy szybie. Pokażę ci Żleb pod Palcem. Miałem przyjemność tu kiedyś zjechać. Nie mogę zaszpanować? To jest Turnia Palec. Wygląda jak postawiony w górę kciuk. Żleb ten jest znany ze skoku goprowca z Zakopanego Uznańskiego. Niemcy go dopadli i wieźli na Kasprowy, gdzie była placówka. Nie zrewidowali go i miał przy sobie broń. Miał też narty. Przy dojeździe ich, jak teraz się mówi, sterroryzował i skoczył do żlebu...W holu, na górze, żadnych zmian. Ta sama „boazeria”. Mamy czas. Dopiero po ósmej. A może po siódmej. Słońce prześwieca przez dziury w chmurach. Wiesz, spałem tu kiedyś w kurtce puchowej, o na tej ławie...Wybraliśmy się z kolegą, aby w kwietniu przejechać, prędzej przejść, grań polskich Tatr Zachodnich, od Kasprowego po Wołowiec. Tatry Zachodnie są prawda od Przełęczy Liliowe, ale to sobie podarowaliśmy. Wyjechaliśmy po południu na Kasprowy i pojechaliśmy granią w stronę Czerwonych Wierchów. Plecaki miały ponad dwadzieścia kilo. Namiot, materace gumowe, buty, żarcie...Rozbiliśmy namiot na przełączce pod Kopą Kondracką. Odciągi przymocowaliśmy do wbitych nart. Nie ma mojego puchowego śpiwora. Jasny szlag trafi! Śpiworek elegancki, kiloczterdzieści puchu, szyty przez panią Momatiukową. Idę z powrotem na Kasprowy, bez nart. Musiał zostać w holu. Zapadam się co chwila w śnieg. Trzeba było jednak wziąć narty. Po dwóch godzinach jestem na miejscu..Hol na szczęście otwarty. Ale zupełnie pusto. Żywego ducha i mojego śpiworu. Lepiej tu spać niż w namiocie bez spiwora. Zresztą było już ciemno. Może Wawrytko schował. Schował, schował. To Pana śpiwór? Mój – serdeczne dzięki. Fajnie, ale jesteśmy spóźnieni pół dnia. O tej porze powinniśmy już być na Czerwonych Wierchach. Nie doszliśmy do Wołowca. Skończyło się na Pyszniańskiej Przełęczy. Dwa dni zaplanowane na urlop to za mało. W trzy może by się przeszło. Zresztą Człowiek się więcej napodchodził. Zjazd z plecakiem dwudziestokilowym granią, nawet łatwą Tatr Zachodnich nie należy do największych przyjemności. Śnieg nie przypomina jakiegoś tam sztruksiku. Dzisiaj byłoby to też ciekawe. Narty Hagan`a, lekki namiocik, Red Bull...Przejść Całą grań Tar Zachodnich, łącznie z częścią Słowacką. Może na czas? Wawrytko już chyba umarł? Za oknem rusza duże koło. Zbieramy się. Jedziemy na Gąsienicową. Goryczkowa będzie po południu. Tam jest znacznie dłuższy stok i trudniejszy. Ale się nam udało. Kasprowy oświetlony słoneczkiem Lekki mróz to dobrze. Śnieg nie puści za szybko. W komunikacie na dole napisali warunki trudne i to po obu stronach. Lodoszreń. Nie jeździmy od kilku tygodni. Nogi zastane. Widać z góry, że w kotle wygłaskali dość szeroką traskę. Czy to jest lodoszreń? Może? Na trawersie, lekkie zgrzyty pod nartami. Nieco twardo. Ale mamy naostrzone, nasmarowane karwingi. Beta Race Carve! Beta to alfa, beta. Race się przyda . Carve jak najbardziej, dopóki nie zmięknie. Mnie zawsze ogarnia lekki strach, gdy przyjdzie zjeżdżać nieznanym, trudnym stokiem. Doświadczam go i tu. Ten stok jest znany, ale po tylu latach nieznany. Pierwsze skręty. Jest okey! Mniej stromo i można puścić narty. Lekko drgają na ratrakowej pralce. Co widzę? Taka szerokość i taka gładkość. Gdzie my jesteśmy? Co za piękne góry? Słoneczko, liczko dnia pięknego. Udeczka jeszcze nie rozgrzane. Nieco bolą. Ciekaw jestem jak sobie poradzili na dole, przy pierwszej podporze. Tam było zawsze ciasno. A park za żadne skarby nie pozwoli użyć spychacza. Nie jest źle i na dole. Węziej, ale w miarę bezpiecznie. Przy dużym ruchu można jedna wpaść na kogoś. Kolejne zjazdy są coraz lepsze i szybsze. Śnieg nieco puścił. Narty już tak nie drgają. Maksymalna oszczędność sił. Żadnych dodatkowych przyruchów. Krawędzie i mięciutkie, szybkie kiwnięcie. Do zatrzymania długi, miękki łuk a nie brutalne zatrzymanie. Szkoda ud. Jest po dziewiątej a przed nami cały dzień. Szesnasta czterdzieści pięć koniec jazdy. Prawda, czy nieprawdopodobne! Pytam się wyciągowego, li to prawda! No, no! Gdzie te czasy, gdy pół do czwartej było nieprzekraczalnym końcem. A jak zawiało to dwie godziny odkopywali wyciąg. Małolatom ustawili ten niby supergigant. Od połowy kotła. Po prawej stronie stoku, patrząc z wyciągu. Od strony „turystycznej” odgrodzony powiewającymi chorągiewkami. Kończą na znanym wypłaszczeniu, gdzie zawsze była meta w razie zawodów. Pełny szpan z pomiarem czasu. Jako żoniny ekspert wyjaśniam, że przy przejedzie są zasadniczo dwa miejsca trudne. Stromy stok, strome ścianki, gdzie facet się obślizguje na bramkach i wypłaszczenia, gdzie trzeba umieć się ślizgać. To jest też sztuka. Żadnej brutalności. Należy nartom pozwolić jechać. My też musimy tak dzisiaj tu jeździć, bo należy te osiemdziesiąt siedem złotych wykorzystać. W końcu jestem z Krakowa. Facet jedzie w Alpy. Kupuje drogi karnet i głównie pije piwo w ładnym miejscu. Drogie piwo, ale to jego sprawa. Może i lepiej, bo jest mniejszy tłok na stoku. To była budka starego wyciągu - wyjaśniam mojej damie. Kolejki, stojącej przed nią, nie potrzebuję ci opisywać. Z tej strony podjeżdżali lepsi goście. Głównie zakopiańscy zawodnicy, goprowcy. Ale pierwszy wyciąg miał dolną stację tam wyżej - wtrąca się starszy pan. Starszy pan? Ja też jestem starszy...Widać tam jakieś znane od lat ruiny, ni to domku. Coś mi się obiło kiedyś o uszy. Nie znam tego wyciągu. Jak tu zacząłem jeździć w sześćdziesiątym czwartym to go nie było. Postawili go w czterdziestym siódmym. Ja już sześćdziesiąt sześć lat na nartach - mówi. Pogratulować! Przepraszam, może nieco niedyskretnie, ile lat? Zacząłem jak miałem pięć. I jak tu nie lubić nart. Kochajcie artystów - mówi często Jasiński w czasie benefisów w teatrze Stu. Kochajcie narty!!! Jest jedenasta a zaliczyliśmy już z dziesięć zjazdów. Muszę w tym miejscu odszczekać swoje wątpliwości odnośnie liczby zjazdów. Wątpliwości, które miałem w czasie dyskusji na tym forum. Faktycznie. wyciąg jedzie teraz szybciej. Z góry nie śpiesząc się można zjechać za trzy minuty. Kto jedzie szybciej wyrobi się w dwóch minutach. Zmęczenie jest minimalne, przy długich łukach i na dzisiejszych nartach. My zawsze odpinamy klamry u dołu a zapinamy je na górze. Robimy się też przerwy na trasie. Bo i gdzie się spieszyć. Lepiej szybciej, porządniej, ujechać kawałek i odpoczynek minuta. Nad techniczną jazdą trzeba nieustannie czuwać. Zmęczenie jest wrogiem poprawnej jazdy. Tak, więc gość ze zdrowymi nogami, bijący rekordy, przy dobrym śniegu zjedzie od dziewiątej do końca jazdy, może ze czterdzieści a nawet więcej razy. Tylko, po co? Wyjeżdżam trawersem na Beskid. Na zryty, nieubity stok. Zjeżdżam w stronę dna kotła. Da się jeździć, choć śnieg jest już przewiany i trzeba się przyłożyć do skrętu. Nóżki to jednak zaraz czują. To nie jazda po tej gładziźnie niżej. Przewijam się na wschodni stok Beskidu. Tu jeszcze gorzej. Śnieg jest mokry. Świeżo spadły, z przed kilku dni. Jeszcze nie firn. Niżej jeszcze gorzej. Lekka szreń łamliwa na powierzchni. Wczoraj go przytopiło i w nocy zamarzł. Wracam na ubitą trasę. Adio dziewcze śniegi. Mam to już za sobą. Należy teraz korzystać z ratrakowo-karwingowej tiochniki. Speed, speed, na miarę możliwości. To jest rausz. No, może z wyjątkiem puchu na wyrównanej trasie, ew. firnu lekko puszczonego. Ale to są rzadkości. Co by się jednak nie powiedziało, to do jazdy po dziewiczych śniegach najlepsza jest deska. Leci toto po wierzchu. Przejedzie po kamieniu i kosodrzewinie. Narta się zawsze zagłębi. Nie jest możliwe całkowite, równomierne, w każdym momencie, obciążenie obu nart. To jest brutalna prawda towarzysze...Chcąc jeździć po dziewiczym terenie, ucz się raczej na desce... Siedzimy sobie w pobliżu trawersu na Goryczkową. Poważne zmiany. Szeroka aut...-nartostrada. Porządna siatka. Gdzie te słupy, jak telegraficzne. Gdzie siatka, nieraz przysypana śniegiem. Teraz bracie nie wpadniesz do Cichej. I nart sobie nie zniszczysz na kamyczkach. Lampeczka! Piramidalny Krywań na horyzoncie. Kiedyś uważany za najwyższą górę w Tatrach. Dopóki nie zaczęto naukowo mierzyć. Widzisz te trzy szczyty. Kiedyś tam sobie szliśmy. Na ich tle widać taki szczyt ze stokiem w północną stronę. Od naszej strony ma pas skał. To Kościelec. A ten pas - to zachodnia ściana Kościelca. Tu zginął Świerz. O którym czytałaś w „W stronę Pysznej”. Od dołu jest komin Świerza, w którym poleciał. Podobno partner miał szanse go uratować, tylko się zagapił. Zdziwił się,że Świerz leci z kawałkiem skały w dół. Przecież Świerz nigdy nie lata. Lina mu leciała przez palce. Jak zaczął ją wyhamowywać, to Świerz już miał taką szybkość, że trzasła. Zmarł przy znoszeniu przez TOPR. Na dole śnieg przytopniał, szczególnie w miejscach lepiej wystawionych do słońca. Mołolaty skończyły swój trening. Spróbujemy Goryczkową. Jak będzie źle to się wrócimy. Czasu mamy jeszcze parę godzin do zamknięcia wyciągów. Ale po tamtej stronie wyciąg nie jest taki fajny. Twarde krzesła i jedzie dłużej. Buźki będziemy mieli wystawione na słońce. Trawers na Cichą, do grani w stronę Pośredniego Goryczkowego. Półeczka od wyciągu do grani. Nowa półeczka do góry kotła. Szeroko jak na warunki terenowe. Wszystko ogrodzone siateczkami. Co za luksusy? Nic tylko śmigać. Kociołek równiutki. Ale czym bliżej szyjki, to śnieg bardziej miękki. Po południu już tu przypiera się słońce. Widzisz to jest szyjka. A to jest stok Pośredniego Goryczkowego. Stok poryty esami śladów od samej góry. Deskarze!. Trawers do Świńskiego Kotła też założony. Dzisiaj jest śnieg raczej dość pewny. Podłoże było stare i dość cienkie. Nie napadało zbyt dużo śniegu i wiązał się z podłożem. Lawina raczej nie poleci. Nie znaczy to, że w innym miejscu w Tatrach lawiny nie polecą. Taką prywatną prognozę można sobie zawsze robić. Zatrzymujemy się na Bulce. Ooo! Jaki szeroki stok poniżej.? Siata jak z PŚ. Cuś jednak za mało śniegu. Tu trzeba uważać, bo sporo tu kamieni. Trasa fajna, urozmaicona, ale warunki gorsze niż na Gasienicowej. Śnieg jest mokry i ciężki. To jest słynny mostek. Jak brakuje śniegu, to tym żlebem można dojechać aż do tego miejsca. W żlebie jest go zawsze więcej. Koniec! Ale gorąco! Jedziemy na górę. Niziutkie krzesełko. Czasami jeździło się od Bulki, tędy, obok tej podpory. To jest taki mały żlebek. Ale już zarósł świerkami. Tu na Goryczkowej jest zimno, często wieje. Jak uruchomili ten wyciąg to dawali tzw. ornaty. Były to dwa, zszyte krótszymi bokami, koce. W środku była dziura na głowę, taki ornat. Wiara wtedy nie miała tych różnych gorteksów. Jeździło się w portkach elastycznych. Na górze oddawało się ten ornat. Jak padał śnieg to ornaty nasiąkały nim? Zamarzało to wszystko, sztywniał ornat i stały takie postacie w kolejce do wyciągu. Z góry ornaty jechały na dół na krzesełkach. Ładowali to na kupę i nieraz spadały po drodze. Po kilku latach zrezygnowano z nich. Zresztą pojawiły się kombinezony narciarskie. Szczyt mody.Widzisz ten żleb. Z tego żlebu zeszła lawina. Przeszła przez las i zasypała schronisko na tej polanie. Zginęli prowadzący schronisko - małżeństwo Polakowie i zdaje się trzech żołnierzy służby granicznej. Wyciąg sobie jedzie. Właśnie w tym miejscu, jak jechałem, usłyszałem takie charakterystyczne stęknięcie. Mówiłem ci o tym. Całe to zbocze się zmarszczyło i zaczęło zsuwać do szyjki. Zasypało kogoś? Nie, bo lawina była bardzo wolna. Czoło zatrzymało się niedaleko Bulki. Gdyby doszła do tego żlebu mogłaby się rozpędzić i rejonie mostka mogłoby być źle. Zrobimy sobie taki portrecik na tle Świnicy. Bliżej tego sznurka. Nie bój się. Tu nie ma nawisu. Nie wpadniesz z nim do Cichej. We mgle ktoś dawniej tam mógł zacząć zjeżdżać, albo pojechał na ubraniu po stoku. Do ludzi drogę miał długą. Dolina jest długa. Znowu jesteśmy na dole. Wiesz co, ja już nie jadę - mówi żona. Boli mnie kolano. Dobra odpoczywamy. Kawka? Wysokogórska? Cena też wysokogórska. Ale upał. Jestem wycięta. Na Gąsienicowej z piętnaście. Tu dwa. Dla mnie dość. Wiesz - mówię- tu się przychodziło z Kuźnic, jak uruchomili wyciąg. W niedzielę, jak się przyszło od dziewiątej, to w ciągu dnia można było zjechać pięć, sześć razy. Kolejka zaczynała się oo, za tamtą podporą, szła łukiem przez polanę, następnie od dołu stacji i do krzesełka. Ile się stało? Godzinę, półtorej. Ale można się było ładnie opalić. Kasprowy to historia polskiego narciarstwa. Tak historia. Kto dawniej jeździł w Alpy z Polski? To jest jedyna taka alpejska góra. Jeździł tu Bachleda, gdy był jednym z najlepszych na świecie. Później jeździły Tlałkówny. Nawet mam pewien wątek rodzinny związany z tą górą. Rodzice pobrali się w Zakopanem. Mam parę zdjęć z ich ślubu. Na nich miejscowi w tradycyjnych strojach. Tato przywędrował do Zakopanego z bratem, z dalekiej wsi. Rozeszła się wtedy po Polsce pogłoska, że budują kolejkę na Kasprowy i można zarobić. Pracował przy tej budowie. Później budował stare schronisko w Dolinie Pięciu Stawów. Tu poznał mamę. Niestety wojna spowodowała, że musieli opuścić Zakopane i stracili oszczędności, za które zamierzali kupić dom. Skoczę na górę. Zjadę ze dwa razy. Ostatni zjazd. Moje kolano zaczęło lekko boleć w tym samym miejscu, co żonie. Zaraźliwe? Muszę uważać. Na trawersie do kotła mały tłumek z przedszkola. Przedszkole nosi nazwę Małgorzata Tlałka-Szkoła Narciarska. Poniżej esa, na nartostradzie, ładny widoczek na góry. Mam jeszcze jedno zdjęcie w aparacie. Szybciutko, bo słońce schowa się za chmurą. Aha. Tędy na Kalatówki. Tu na Kondratową. A tu się zabił goprowiec z Zakopanego. Stok żaden. Gość doświadczony. Były tu takie belki. Wpadł na nie... Było nieźle, Było świetnie. Kiedy tak świetnie się mi jeździło, jak dzisiaj na Gąsienicowej? Na pewno nie w zeszłym roku na początku maja na Kicusiu. Rano było tam, owszem, równo, ale tylko przez chwilę. Później słońce i tłum robił swoje. Kilka lat temu w Val di Sole, ale tylko w jednym miejscu w Ponte di Legno. Ale wtedy nie miałem karwingów. Śnieg, dzisiaj, miał być trudny? A jak będzie, gdy warunki będą bardzo dobre? Musimy tu parę razy w zimie wpadać, jak Hausner, albo inny nie pozbawi nas przyszłych, pewnych dochodów. A teraz ciekawostka. Lawina na Goryczkowej. Czternasty kwietnia, godzina druga po południu. Jedziemy z moją ŚP żoną wyciągiem do góry. Słyszę takie głuche „stęknięcie”. Odwracam instynktownie głowę w prawo i widzę, że całe zbocze Pośredniego Goryczkowego się marszczy i urywa nieco poniżej szczytu. Granicą obrywu był wyżłobiony trawers do Świńskiego Kotła, do którego tu też często jeździłem. Być może wcześniej w tym dniu…
    1 punkt
  19. A jak już Seceda, to pobłądzisz i przejedziesz przez pomyłkę kretem na Saslong, zamiast do Ortisei.... Wtedy chwilo trwaj. I chwilę to potrwa Poważnie mówiąc, jak dziewczyna jeździ, to po dwóch dniach kręcenia się po Siusi bierz ją bez obaw na Secedę. Da sobie radę, a widoki jedne z najlepszych w Dolomitach 😎
    1 punkt
  20. Łańcuchy zbędne, no chyba że masz kwaterę gdzieś z podjazdem od drogi głównej.....
    1 punkt
  21. Seiser Alm będzie wzorcowe. W Val Gardenie sam koniec - Plan de Gralba i nową gondolą. U góry jest sporo łagodnych i widokowych tras. Konkretniejsza wycieczka do Alta Badia - z Val Gardeny gondolą Dantercepies, przez Colfosco. Najtrudniejszy będzie zjazd powrotny - na Dantercepies w dół dość czerwono jest.
    1 punkt
  22. Tak na szybko zerknąłem na używki i trafiło mi się takie cuś https://allegrolokalnie.pl/oferta/narty-skitour-hagan-pure-83-163cm-wiazanie-pino ciekawe po ile był latem?
    1 punkt
  23. Jaki masz budżet? Ja na podobne zastosowania mam Blacklighty 80 i sobie chwalę (wzrost -9cm ) jak to kolega @surfingzasugerował.
    1 punkt
  24. Może na początek wypożycz narty 84-90 ale -9cm od wzrostu, spróbuj 165cm Musisz sam sprawdzić czy o to Ci chodzi. Polecam Atomic Backland 86SL lub https://sport2002.pl/pl/p/Narty-Atomic-Backland-85-Skin-8586-2023/7886 zwróc uwagę że Atomic oferuje u większości sprzedawców cenę z foką.
    1 punkt
  25. Dokładnie, brak konkurencji robi swoje 😊 otworzą jedna lub dwie trasy i zawsze mogą się chwalić ze to najwięcej w okolicy 😉 P.S. ja jednak cały czas mam w głowie te szumne zapowiedzi w momencie jak inwestowano w nową infrastrukturę w SMR, że z nowym systemem naśnieżania to wystarczą 3-4 dni mrozu i 70-80 % tras można otwierac 😉 dlatego teraz zawsze pozostaje niedosyt. Mam wrażenie, że ośrodek działa z zaciągniętym hamulcem ręcznym.... którym chyba jest rachunek ekonomiczny ... taka nasza rzeczywistość 😊
    1 punkt
  26. Mi się zdaje ze dużo zależy jaka jest proporcja między jazda po miękkim jak i po twardym. Jak w zjazdówkach. Co do zalet i wad przy podchodzeniu pewno tez tez warto się przymierzyć. PS jeżdżę na 81mm 179cm, sporo po twardym w sezonie, szerokość wiec ok! Długość czasami mogła być krótsza, czasem dobrze, ze dłuższa... https://www.polarsport.pl/zestaw-dynafit-narty-nanga-parbat-179-wiazania-speed-turn.html
    1 punkt
  27. Wróciłem wczoraj z Val Gardeny - parkingi są płatne wszystkie poza tym na Siusi ale od strony Siusi ( a nie Ortisei) co jadąc z Lajen jest dobrą opcją. Parking na seceda jest duży, piętrowy i kosztuje 12 E za dzień, jak się zapełni to jest jeszcze duży plac obok odkryty, który może być udostępniony ale nie wiem jak z opłatą. Dantercepies 8 E odkryty całkiem spory i nie wyglądał na zapełniający się ( ale my byliśmy tam 2 razy o 8.30 i kończyliśmy ok.16tej. no i to ciągle przed sezonem.
    1 punkt
  28. No i przyjechały takie, 117cm. Teraz tylko czekać na śnieg
    1 punkt
  29. Tak tylko dodam, że Skrzyczne wrzuciło na swoje FB zdjęcie. Na zdjęciu odcinek dolny kawałek nad Metą i co ciekawe jest on ubity przez ratraki Chyba coś się szykuje...
    1 punkt
  30. Warto. Ja większość wycieczek robię na narcie 90 pod butem. I jest na zjeździe bardzo dobrze. Poza szerokością liczy się jeszcze jakość narty, jej budowa. Wybierz coś dobrego, nie rób przypadkowego zakupu.
    1 punkt
  31. 23 PUCHAR PILSKA W SKIALPINIZMIE – 11.02.2023 Puchar Polski w narciarstwie wysokogórskim Termin zawodów: 11.02.2023 Miejsce zawodów: Korbielów – Pilsko Biuro zawodów: Schronisko PTTK na Hali Miziowej, Korbielów http://kandahar.pl/23-puchar-pilska-w-skialpinizmie-11-02-2023/ zawody skiturowe Pilsko
    1 punkt
  32. Komentarz zbędny, na otwarcie w SMR trasa z Kopy i MS do hali 😂
    1 punkt
  33. Szkoda, byłem ciekaw czy w okolicy Szczecina dosypało i przetrwały Twoje trasy w lesie. Ja na biegówkach w tym sezonie byłem więcej razy niż przez wszystkie ostatnie lata. Po prostu w ostatnich latach nie miałem śniegu koło domu Cały czas ubijam ślad, mam już dwie pętle po ok. 3 km, dawniej pomagali sąsiedzi, niestety w tym sezonie na razie walczę sam. Pozdrawiam
    1 punkt
  34. Wtorek Dziś warunki pogodowe troszkę gorsze. Do 12 godziny było mgliste i częściowo pruszył śnieg. Objechaliśmy Madonne, Marilleve oraz Folgaride. Wrzucam kilka fotek, wraz ze statystykami dzisiejszej jazdy.
    1 punkt
  35. znajomy dziś się wdrapał na Wawel:
    1 punkt
  36. Stockli nie jest trudniejsza. Jak pisał Marboru jest dość elastyczna, skrętna i wcale nie taka twarda jak powiedzmy rossignol fis sl, wiem, wiem, ze to trochę inna kategoria. Świetnie się na niej jezdzi i sama szuka skretu, łatwo zacieśnia się skręt, dużo oddaje energii przy wyjściu. Jednym słowem świetna narta. Nie ma się czego bać. Volkl sprawiał wrażenie mniej żywej, zwawej ale na nich tylko raz jezdzilem.
    1 punkt
  37. Można i tak..najbardziej reklamuja sie stacje które sie jeszcze nie uruchomiły - Czarny Groń rozstawił krzesła do sprzedaży w Black Week po czym krzesła zwinął i wyłączył armatki..
    1 punkt
  38. Nie mam doświadczeń motoryzacyjnych, ale z miejsca, które zaznaczyłeś masz cztery minuty piechotą do schodów ruchomych (La Curta), które prowadzą prawie pod samą gondolę, taki długi ruchomy pasaż, jak na lotniskach.
    1 punkt
  39. Ruch na Kasprowy był tak zorganizowany. Wagon jeździł co 10 minut. Jak odjechał w górę to za chwilę przyjeżdżał po drugiej linie ten z góry i był gotowy do zabrania pasażerów. Tak działo się na obu odcinkach. Do Myślenickich Turni(przesiadka) i wyżej na samą górę. Wagonik zabierał 32 " średnie"osoby. Po jego modernizacji, gdy zmniejszono jego wagę, wpuszczano 36 osób(może się nie mylę). Do każdego wagonika, który z góry miał ustaloną godzinę odjazdu(np. 10,20) i numer wyjazdu były wydrukowane miejscówki. Inne wzory na każdy dzień. Po to by ktoś nie pojechał o podanej godzinie, mając niewykorzystaną miejscówkę z poprzednich dni. Rozprowadzano jwśród klubów, Orbisu itp. tylko miejscówki na dany dzień. Część była w kasie. Miejscówka kosztowała ułamek ceny biletu. Natomiast bilet to inna sprawa. Każdy mógł mieć inna cenę, że wzgledu na ulgi. Był okres, że student mógł kupić(miałem taki) ulgowo karnet 24 przejazdowy. O miejscówki musiałem sie starać. Zreszta kasa w holu była otwarta przez cały dzień, gdy kursowała kolejka. Więc podchodząc do kasy z miejscówką w ręce kupowało się bilet na przejazd. Bez miejscówki nie sprzedawano. Zreszta kontrola przy wejściu na peron skupiała się tylko na miejscówkach. Możeś nie zauważył, że dostałeś dwa kartoniki w kasie. Jeśli sprzedawano na bierzące przejazdy, bo były miejscóki w kasie na te przejazdy to i sprzedawano razem z biletami. Kolejki, które się ustawiały do kasy, nieraz o piatej rano stały po miejscówki. I kasa tylko je sprzedawała. Po dwie na osobę. I nimi handlowano w holu. Zresztą działały tu zawsze też "koniki". Gość szeptał- mam dwie na 9,30. Marża była taka, że wyjazd był pięciokrotnie droższy. Zagronie
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...