Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2023 w Odpowiedzi
-
Nassfeld cz.2 Ostatnie dwa dni to już gorsza pogoda. Kilka fotek z czwartku: Ekstremalnie było w piątek rano, gdy niskie chmury szczelnie spowiły wierzchołki gór - wjeżdżało się w białą nicość, wzrok nie miał punktu odniesienia gdzie jest podłoże, a gdzie otoczenie, skutkiem tego błędnik wariował - bardzo nieprzyjemne uczucie. Relatywnie najlepsza widoczność była na dolnym odcinku trasy 80 oraz na trasach 50 i 51, gdzie niestety szybko się zagęściło. Od południa trochę się przetarło, ale w zasadzie tylko w rejonie Madritscha i Tressdorfer Höhe. Gartnerkofel do końca dnia tonął w chmurze, więc po krótkim rekonesansie wróciłam na Madritscha, a na koniec dnia nawet zrobiło się tam słonecznie. Na stokach niestety widać już że od stycznia nie padał śnieg - wyłazi podłoże, kamyki, a nawet całkiem spore kamienie. Na pewno nie jest to deklarowane na stronie ośrodka 40-120 cm śniegu. Wysokie temperatury na pewno nie pomogły, a i z dośnoeżaniem i ratrakowaniem tras mogłoby być lepiej. Ale ogólnie wyjazd bardzo udany, najeździliśmy się, mimo konieczności wyboru tego popularnego terminu feryjnego. Pozdrawiam z podróży powrotnej - też jest bardzo duży ruch.10 punktów
-
Na stok wchodzilem okolo 12:30, na luxtorpedzie kolejka, do orczyka w kierunku żmij kolejka, pod orczykiem tor bobslejowy co chwila ktoś leży. Docieram do żmij a tam również zupełnie nie to czego się spodziewałem... jak sie okazało C zamknięta bo są rozgrywane zawody- oczywiście zero informacji o tym.... Ogólnie ludzi dużo, na trasach betonowo, sporo lodowych plam, nie ma przetarć ale śniegu brakuje, co i rusz lodowy sztruks. Teraz znów sypie, więc powinno być lepiej. 20230225_153829.mp49 punktów
-
Mamy w tym sezonie wysyp relacji z Nassfeld, więc nie będę powtarzała tego, co już obszernie opisali @marionen i autor wątku @cyniczny, ale podzielę się kilkoma własnymi wrażeniami. Byliśmy w terminie 18-25 lutego i niestety jednak trafiliśmy na kulminację szczytu sezonu, a moje kalkulacje nie sprawdziły się, bo oprócz Austriaków, Niemców i Belgów, z którymi się liczyłam, było wiele nieoczywistych nacji. Na wyciągach często słyszeliśmy słoweński i włoski (mają blisko), ale też czeski, węgierski, jeździło też mnóstwo Polaków. Tym razem pojechaliśmy nie tylko w gronie rodzinnym ale dołączyła jeszcze przyjaciółka córki z mamą. Kwaterę z airbnb mieliśmy w Hermagorze, centralnie przy głównej uliczce historycznej części, ale było bardzo spokojnie i wszędzie blisko. Ceniliśmy sobie szczególnie bliskość przystanku skibusa, który w 11 minut dowodził nas pod Millennium Express. Ceny za kwaterę, za skipassy i jedzenie w knajpach bardzo umiarkowane, jakby inflacja nie dotknęła tak bardzo Karyntii. Jeździliśmy 5 dni w Nassfeld i 1 dzień w Gerlitzen Alpe. 4 pierwsze dni mieliśmy pełną lampę i temperatury dochodzące do 12-14 stopni, we czwartek a zwłaszcza wczoraj ochłodziło się i naszły chmury. W Nassfeld urzekły nas pięknie poprowadzone trasy w wysokogórskiej scenerii. Do ulubionych zaliczamy cześć ośrodka u stóp Gartnerkofel, ale fajnie jeździło się też na 50, 51 w centralnej części i na czarnej 75. (cdn.) I jeszcze parę zdjęć: Początek trasy 50 Wyciąg FIS na zboczu Gartnerkofel Gartnerkofel w pełnej krasie FIS raz jeszcze Trasa nr 7 Trafiliśmy też na pyszną pizzę do Kabrio po włoskiej stronie ośrodka. Poza tym jedliśmy w Garnitzen Alm przy 8 i 9 oraz Remo przy dolnej stacji Madritschenbahn (dobre jedzenie, fatalna obsługa). Tutaj jeszcze pierwszego dnia robiliśmy zdjęcia grupowe przy charakterystycznym znaku z flagami państw, a w czwartek chyba ktoś je buchnął I jeszcze Carnia (trasa 80, 7 km do doliny):9 punktów
-
8 punktów
-
Dużo Zdrowia. Dzisiaj zrobiłem taką trasę, i jazdę wieczorną w Pecu. Bouda na Razceste, Pec pod Sněžkou wieczorna jazda. Aktywność 39,3 km • 8:01 godz. https://mapy.cz/s/nofukomuve Ze względu na średnią pogodę, skróciłem trasę. Nie widziałem sensu iść przez Obři důl do Loučni boudy. Widoczność słaba, choć momentami widać było coś więcej, nie zobaczył bym piękna doliny. Poszedłem więc taką krótsz wersją. Trasa bardziej jednak chyba na biegówki gdyby nie było dzisiaj miejscami lodu na drodze. Bouda na Rozcesti jest rewelacyjna! Smaczne jedzenie. A na koniec wieczorna jazda w Pecu. Bardzo szybki orczyk i przyjemna średnio trudna trasa.8 punktów
-
Rytro 23.02.2023 W nocy zmroziło więc był jeszcze sens jechać na ostatki narciarskie w Rytrze. Rano stok twardy, zmiękł po godzinie 11, górna ścianka trzymała się jeszcze dłużej do około 13. Przetarć coraz więcej i są coraz większe, więc trzeba czujnie wybierać tor jazdy - głównie z biegiem czasu w ciągu dnia, rano było trochę lepiej pod tym względem. Ogólnie warunki niezłe na najbardziej białej części stoku. Można było jeszcze fajnie pojeździć. W planach jeszcze weekend w Rytrze, może się uda, jutro ma być trochę deszczu i to martwi... Z soboty na niedzielę jakiś delikatny opad śniegu w prognozach. Warunki po 12 godzinie8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Dorzucę swoje wrażenia świerzo po powrocie. Z racji bliskości od naszej bazy w Kappl postanowiliśmy spędzić dwa dni a ośrodku St.Anthon. Początkowo planowaliśmy pobyt w tym ośrodku jednak problemem było znalezienie odpowiedniej miejscówki. Z Kappl to tylko 30 minut więc wybraliśmy ten wariant. A więc rano autem na pierwszy parking w St. Anthon gdzie trzeba kupić bilet za 7 euro. Z parkingu około 500 metrów do gondoli. Cenak karnetu jednodniowego to 67 euro. Dwa dni to za mało żeby objeździć cały teren. Najdalej dotarliśmy do Zurs. Pogoda nas wspierała choć śniegu nie było zbyt dużo (jak na taką wysokość) To ogromny osrodek, ale spododobał nam się i zamierzamy tam jeszcze wrócić. Mankametem jest to że trzeba przemieszczać się trochę jak wesz po grzebieniu korzystając z kolejnych wyciągó tak żeby przemieszczać się na dalszy teren. Kolejki były tylko do wyciągu na Vallugę ale naprawdę wart tam się dostać i zjechać. Pojeździliśmy zdrowo aż nogi bolały! Aha odwiedzilismy też SennHutte, którą Jacek zachwalał na swoim kanale. Naprawdę warto. Pozdrawiam Nipern6 punktów
-
6 punktów
-
Gerlitzen Alpe Kupiliśmy Top Skipass Kärnten, przy czym z Nassfeld niestety wszędzie jest daleko. Do najbliższego nam ośrodka Gerlitzen Alpe jechaliśmy ok. 40 minut, potem transfer shuttle busem z parkingu pod gondolę, odstanie w dwóch kolejkach - transfer z kwatery na stok zajął i tak całe dwie godziny. Ośrodek znaliśmy w letniej odsłonie z naszej rowerowej wyprawy po Karyntii dwa i pół roku temu. W Gerlitzen "prawdziwe góry" ogląda się w pewnej odległości, bo trasy biegną gwiaździście z kopuły pagóra. Trafiliśmy na najcieplejszy dzień pobytu z temperaturą 14-15 stopni. Trasy już na początku, jak przyjechaliśmy, były zmuldzone, a potem było jeszcze gorzej. Jako tako trzymały się 14 i 15 po stronie Klösterle. Ludzi jeszcze więcej niż w Nassfeld, nic dziwnego, że były wypadki. Naszej młodzieży ośrodek się podobał, mnie tak średnio. Ale zawsze to jakaś odmiana. Przesiadka z gondoli na Gipfelbahn Rano trasa nr 1 wyglądała jeszcze dobrze Klösterle Trasy od strony Wörthersee: Trasa nr 1 po południu (cdn.)5 punktów
-
5 punktów
-
Rytro 25.02.2023 W nocy i nad ranem padał deszcz, warunki zapowiadały się dzisiaj mało ciekawe. Jednak nie było tak źle i przed 10 godziną się wypogodziło. O dziwo na wierzchniej warstwie zrobiła się skorupa, jednak szybko zaczęła się przełamywać przez co jeździło się dziwnie, potem całość puściła, zmiana nart na szersze i było ok jak na takie warunki mało śnieżne. Liczne przetarcia i przebarwienia. Ludzi bardzo mało, w zasadzie pustki. Jeszcze chyba jutro i znowu czekanie do stycznia na pełne Rytro w dobrych warunkach... 😟4 punkty
-
4 punkty
-
Ładnych zdjęć nie będzie. Będą normalne 😜 Ludzi od groma. Stoki trzymały tak do 12:00. Później na czerwonych już muldy po pas. Żeby nie było tak negatywnie. Cała Sella Ronda pierwszy klasa. Stoki, krajobraz, jedzenie. Jest mega drogo, ale przy mniejszym obłożeniu i zimowej aurze, pewnie można szybko o tym zapomnieć 😉4 punkty
-
Ponad 750 m przewyższenia na biegówkach. Jednostajnie. Najwięcej ile zrobiłem dotychczas podczas jednej wycieczki. Za to naprawdę muszę docenić Karkonosze. Trochę ludzi na minimalnie analogicznej trasie, szło i zjeżdżało na skiturach. Moim zdaniem, trochę bez sensu 😉 Ale tylko trochę, bo trasa na biegówki solidna. Jańskie Łaźnie (Janské Lázně) - Černa hora biegówki Aktywność 17,7 km • 5:19 godz. https://mapy.cz/s/forutarubo3 punkty
-
Mi się raz udało wejść na nartach na Śnieżkę obok schodków na czerwonym szlaku. Potrzebne były harszle. Spokojny i bezpieczny lawinowo zjazd jest grzbietem Ruzovym wzdłuż żółtego szlaku. Później można odbić w kierunku trasy na Velka Upa, a tam na dole skibus.3 punkty
-
Czantoria dziś - do godziny 10 lód na całej długości trasy, potem cukier od połowy, ścianka tragicznie wyratrakowana, dziury u podstawy po pół metra ale do objechania, liczne przetarcia wychodzi brąz, niebieska zamknięta do orczyka, dalej niebieskiej brak, ogólnie 4/103 punkty
-
3 punkty
-
Póki co biegam z córką, ale do luxtorpedy widzę standardowo sporo osob, jakies 10 min. Na zmiji bez kolejki tak raportuje zona.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dodam tylko że wszystkie wyciągi w Nassfeld są austriackie. Tylko kawałek trasy przy orczyku idzie po granicy. Włosi dopiero planuję coś postawić po swojej stronie.2 punkty
-
2 punkty
-
Takie warunki to w kwietniu, nie w lutym - co to będzie dalej ????? pozdrawiam2 punkty
-
Dziś nieco mieszane uczucia. Słonecznie, ludzi nieco więcej niż wczoraj. Ośrodek starał się na to przygotować. Kasy zostały otwarte o 8:40 a nie jak zwykle o 8:55, wyciąg ruszył o 8:50 a nie o 8:57 jak wcześniej. Kolejka mierzona z zegarkiem w ręku, to dokładnie 5 minut (od podjechania do posadowienia swoich 4 liter na krześle). Jedzenie w knajpie na dole nawet smaczne. Polscy kucharze zaczęli robić dobrą robotę. Mój syn siedział, liczył, liczył i odzywa się do mnie. Tata, w tej knajpie napoje mogą być za darmo. Płacisz 2.5 Euro za napój, możesz płacić w PLN. Jak dasz banknot 200 zł, a Pani przeliczy Ci po kursie 4,5 i wyda resztę w Euro, które sprzedasz po 4,75 to ten napój masz praktycznie za darmo. Nie sprawdzałem tych jego wyliczeń, jednak wyciągnąłem już wcześniej wniosek, że przy kursie wymiany 4,5 opłaca się płacić w złotówkach. Takiego najazdu osób, które stanowiło zagrożenie dla siebie i innych dawno nie widziałem. Stok puścił dość wcześnie, około 10:30 było już miękko. Kilka osób zwożono toboganem. Szkoleniowiec ustawiał grupę młodzieży, każąc kolejnym dojeżdżającym stawać powyżej grupy. Mnie uczono dokładnie odwrotnie. Jakież było jego zdziwienie jak jeden młodzieniec nie wyhamował i skosił 3 swoich kolegów. Na koniec dnia chciałem zrobić zdjęcie stoku. Jak je obrobię to wstawię. Pan stracił deskę i ta zjechała ponad 400 metrów lądując na siatce bezpieczeństwa, cudem nie ścinając nikogo po drodze. Stoki przygotowane świetnie. Wylizane. Brak mrozu powodował, że szybko jednak miękło. Córka wyciągnęła mnie na talerzyk - uwielbia je. Tu już puściło.2 punkty
-
Poniżej relacja z 4 dniówki w Nassfeld. Ruszam około 11:00 z Piaseczna do Pędzika (skład trochę odmienny: Pędzik, jego syn Wojtek, Damian oraz ja). Tam standardowo przesiadam się do niego i lecimy do Lublińca po Damiana. Później już prosto na kwaterę w miejscowości Reisach, gdzie docieramy równo o 24:00. Właścicielka czeka na nas, jest bardzo miła i sympatyczna, apartament obszerny, 80m2 dwie sypialnie, salon, kuchnia i jadalnia. Wszystko to w cenie 100euro za dobę za 4 osoby. Dzień 1 Poranek w dolinie pochmurny, ale jak wjedziemy na górę słoneczka nie zabraknie zwłaszcza w prawej części ośrodka czyli w okolicy szczytu Troghohe. Jak widać lewa część ośrodka w chmurach, więc na razie się tam nie wybieramy. Ale za to na chwilę można skoczyć do Włoch:-) Około 12:00 przebijam się w okolice szczytu Garnitzenberg. Niestety ta część ośrodka, a głównie krzesło nr 1 i trasa nr 4 w chmurach. A szkoda bo to chyba jedna z najlepszych tras w ośrodku, z dużą liczba opcjonalnych zjazdów. A za granią słoneczko, jeżdżę chwilę trasami 7 i 9 Po 13 wracam z powrotem na prawą część ośrodka, umówiliśmy na 14 na obiadek w knajpce przy trasie nr 70. Przy powrocie trasa nr 4 w górnej połowie kompletnie w chmurach. Mimo iż jeździłem nią kilka razy rok temu mam problemy z orientacją. Trzymam się skraju trasy i tyczki wyznaczają mi drogę. Po powrocie znowu jeżdżę w pełnym słońcu. Do końca dnia jeździmy już w tym obszarze i na koniec zjeżdżamy trasą 80-ką na sam dół Dzień 2 Pogoda tylko z lekkimi chmurkami w całym ośrodku, więc jeździmy po całości:-) Do 11:00 prawa strona ośrodka. Później jedziemy na lewo na nasza ulubioną trasę nr 4, a po południu wracamy 80-ką na dół Tak wygląda trasa nr 4 o 13:00:-)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Metalowy kawałek blachy wygięty w kształt litery U który wpychasz w wiązanie nart. Pomaga przy wychodzeniu na zlodzonym stoku. Opcjonalnie zamiast harszli można/warto mieć raki. W praktyce kiedy są potrzebne, to ich nie masz 😅 bo z reguły wyrzuciłeś je z plecaka.1 punkt
-
1 punkt
-
Jak się dobrze pokombinuje, to i drożyznę można ominąć 😉 Faktycznie, styczeń tam jest bardzo OK. Ludzi niewiele, a i "rondowe" odcinki tras bez problemu dawały radę do popołudnia.1 punkt
-
1 punkt
-
Lepiej jest rano - przyjeżdżamy skibusem ok. 8.20 pod dolną stację, 20 minut czekania do gondoli i o 9.00 jesteśmy na szczycie. Awarie nas ominęły, na szczęście. Pogoda trochę się psuje, jutro zapowiadane mgły i opad śniegu wieczorem. Ale to dobrze, bo na niektórych trasach zaczyna wyłazić podłoże. W Gerlitzen byliśmy we wtorek - długi transfer, jeszcze większe tłumy niż w Nassfeld, za ciepło i niezbyt ciekawe trasy (może oprócz Klösterle) na jednym pagórze. Satysfakcja raczej umiarkowana. Napiszę więcej po powrocie1 punkt
-
1 punkt
-
Cyrlica zdobyta. Niby niewielkie wzniesienie ale w zeszłym tygodniu się nie udało. Leżało wtedy tam ponad metr śniegu, który musiałbym torować. Teraz sami zobaczcie ile z tego śniegu zostało. W zeszłym tygodniu tej drogi widać nie było. Tu wąwóz zasypany jeszcze resztkami śniegu. Jest tam widokowo - dlatego się wdrapałem. Takie tam. I jeszcze jedno. Jesteśmy na szczycie. Bacówka ? Śniegu coraz mniej. Skocznie widziane z góry. Termy Chochołowskie też licznie odwiedzane.1 punkt
-
Co więcej częstokroć osoby empatyczne, uważne, są bardziej wrażliwe i delikatne i vice verse'a, czy au rebours, ciężko im żyć na Ziemi, na planecie ludzi. Panuje buta i zadufanie w sobie, połączone z egocentrycznoscią. Dlatego twój post jest ważny.1 punkt
-
I zakończenie myśli, bo edytor tego forum jest ustawiony niestety na bardzo krótki czas… Wymaga to jednak akceptacji faktu, że przez te kilka/kilkanaście minut będę tworzyć minigrupę z tymi przypadkowo spotkanymi ludźmi i liczy się dobrostan nas wszystkich, nie tylko mój i moich najbliższych. Być może trafię na ludzi rozmownych i wywiąże się tego jakaś wymiana, a może moi współtowarzysze wolą ciszę, może wręcz męczy ich hałas, i ja to uszanuję. To wszystko bardzo łatwo zauważyć jeśli jesteśmy uważni na drugiego człowieka. Zaakcentowany przeze mnie w poście otwierającym problem, moim zdaniem wynika z braku takiej uważności i stosowania brutalnego prawa siły - wygrywa głośniejszy, silniejszy, skuteczniej rozpychający się…1 punkt
-
I jeszcze, napiszę to zapewne narażając się na kolejne kpiny i szyderę, miło by było pamiętać, że ludzie są naprawdę różni i mają odmienne potrzeby. W dzisiejszym przebodźcowanym świecie mamy coraz większą liczbę osób z fobiami społecznymi, stada introwertyków, u coraz większej liczby dzieci i młodzieży (dorośli pewnie mniej takich badań robią) diagnozuje się nadwrażliwość na hałas. Narciarstwo z drugiej strony jest z założenia jest sportem egalitarnym i niewykluczającym. Z jakiegoś też powodu, zapewne w dużej części wynika to z dbałości o naturę, na stokach nie dudni muzyka. Bycie na nartach, bycie otoczonym przyrodą i jej ciszą ma dla wielu osób działanie terapeutyczne. Dla wszystkich wyżej wspomnianych osób złota rada nie brzmi ‚kup sobie stopery i zabij się na głucho w Bieszczadach’. Ci wszyscy ludzie mają prawo funkcjonować we wszystkich aspektach życia społecznego. Oni nikomu nie przeszkadzają, nie są inwazyjni, ale często gęsto są wręcz bombardowani agresywnymi bodźcami wbrew swojej woli i nie mając w sobie siły do przeciwstawienia się temu. Zostało napisane, że rozmowa jest osnową życia społecznego. Niekoniecznie. Jest nią komunikacja, a ta w olbrzymiej części odbywa się w sferze niewerbalnej. Udowodnione naukowo. W gondolkach można wypróbować magiczne działanie neuronów lustrzanych - wystarczy się uśmiechnąć, powiedzieć ’hello’ i dzieje się magia. Czasami wynikają z tego niewymuszone rozmowy, w których uczestniczy cały wagonik. Czasami podróż przebiega w ciszy, ale wszyscy są rozluźnieni i mniej zestresowani obecnością obcych ludzi koło siebie.1 punkt
-
Dziś relacja nieco wcześniej. Wytrzymaliśmy na nartach do około 11:00. Wg. prognoz miało być +1 i miał padać śnieg z deszczem, przechodzący w śnieg. Zamiast tego było +5, ulewny deszcz i porywisty wiatr. Aż takim koneserem jednak nie jestem. Pogoda jeszcze gorsza niż w piątek. Na stoku meldujemy się przed 9:00. Oprócz nas jedna osoba jeździła taśmą z instruktorem (brawa za wytrwałość) oraz 2 osoby na stoku. Jeżeli taka pogoda utrzyma się dłużej, to niestety nastąpi szybki koniec sezonu narciarskiego. My po nartach udaliśmy się na gorące termy - rewelacja. Po dogrzaniu czterech liter, zamiast pokonywać kolejne kilometry na nartach, zaliczałem metry w basenie pływackim 😉. Tu czekamy na odpalenie kanap. Po kilku chwilach wjeżdżamy pierwszą kanapą (moknąc coraz bardziej). Stok prezentuje się dość dobrze. Trochę drobnych przetarć. Tu też. Generalnie nie jest jeszcze źle. Główna trasa bajka, cała dla nas. Strasznie miękko. Jeszcze dwa dni temu kijek nie wchodził w śnieg. Teraz bez problemu. Mają około 50 cm śniegu. Wypinasz buta z narty, wpadasz po kolana w śnieg. Około 11:30 zamknęli kanapę. Oficjalnie z powodu zbyt silnego wiatru ? Ja raczej stawiałbym na brak chętnych do jazdy. Jak wracałem Vitanova też stała.1 punkt
-
Liptovska Teplicka https://skismreciny.sk/ Poniżej wklejam moją listę z jesieni: Na razie mam na oku takie stacje, idąc za kolejnością (mniej więcej) od wschodu: - Makovica - Nižná Polianka - Regetovka (muszę zweryfikować ile z tej stacji działa i czy jest sens jechać) - Ski Drienica (również konieczna weryfikacja, wiem że mieli remontować wyciąg krzesełkowy który zabiera do głównej części tras) - Krompachy - Plejsy - Resort Levočská Dolina - Litmanová (byłem w styczniu 2018, chcę powtórzyć) - Vyšné Ružbachy (byłem w styczniu 2018, chcę powtórzyć) - Bachledova Dolina - Ždiar - Strednica / Strachan - Lopušná Dolina (też jeszcze zweryfikuję) - Liptovská Teplička - Telgart - Ski Gugel Mlynky - Ski Center Bacova Roven - SKI Čertovica - Mýto pod Ďumbierom - Ski Opalisko - Skipark Oravice - Roháče - Spálená - Orava Snow - Ski Park Racibor - Kubínska hoľa - Ružomberok - Malino Brdo - PARK SNOW Donovaly - Vrátna Dolina - Martinské Hole (utrudniony dojazd do samej stacji z tego co widziałem, zamykana (?) droga górska, może jest jakiś bus z miasteczka Martin) Wymienione wyżej stacje tak się prezentują na mapie: W tym sezonie na Słowacji jeszcze nie byłem... Styczeń stracony, w lutym jeździłem / jeżdżę lokalnie, co będzie z dalszą zimą zobaczymy. Na Słowacji wyciągi też są raczej sporo droższe niż w Polsce, i to te małe stacje gdzie jeden / dwa orczyki a karnet 4h to 80-100zł po przeliczeniu...1 punkt
-
1 punkt
-
1) Dokładnie. 2) Nauka jazdy na nartach to także nauka wjazdu wyciągiem innym niż gondole czy krzesła!1 punkt
-
Racja, jest słabo, nie radzą sobie z bieżącą eksploatacją tras i wyciągów. Za Grzegorz Kotowicz COS było ok - ruszył nowe inwestycje, działały wszystkie orczyki,naśnieżano ściankę górnej Kaskady, pracownicy potrafili nawet rano zbierać luźne kamienie z tras. Nowy orczyk to pewnie będzie używka z demontażu. Umiejętność jazdy we dwójkę na orczyku to podstawa i wiedzą o tym dobre szkoły narciarskie. Współczesne 4 latki nie mają z tym problemu..1 punkt
-
Nic. Sam lubię takie orczyki. Ale jeżeli ma być to trasa dla początkujących, to kotwica jest dosyć oryginalną koncepcją. Poza tym nie pamiętam, gdzie w ostatniej dekadzie postawiono nówkę sztukę kotwicę. Myślałem, że to już nie wróci, ale to jest przecież COS. Tylko nie piszcie mi, że narciarz teraz wygodny i lubi wozić tyłek na kanapach i że dobrze niech się nauczy jeździć na orczyku:)1 punkt
-
Co jest nie tak z dwuosobowymi orczykami? Jeżeli będzie szybki, to przy takiej długości jest to na pewno lepsza opcja niż krzesło.1 punkt
-
Nowy orczyk Jaworzyna zielony zaplanowany na sezon 2023/24 W planach nowe kanapy Kanion - Jaworzyna - niebieska lub opcja Kanion - Skrzyczne, czerwona - aktualny orczyk z Dolin na Skrzyczne Żółta - aktualne kanapy, Szczyrk-Jaworzyna-Skrzyczne Sporo zmieni się także w perspektywie sezonu zimowego 2023/24. Wśród inwestycji już potwierdzonych na najbliższe miesiące – opiewających na łączną kwotę 15 mln zł pozyskanych z Ministerstwa Sportu i Turystyki – jest przebudowa infrastruktury w okolicy stacji pośredniej Jaworzyna. Powstanie tu 2-osobowy wyciąg orczykowy o przepustowości 900 osób na godzinę. Przygotowana zostanie również nowa trasa o długości 400 m i szerokości sięgającej nawet 60 m. Trasa wyposażona będzie w automatyczny i wydajny system naśnieżania, co umożliwi wcześniejsze rozpoczęcie sezonu.1 punkt
-
W Zieleńcu wczoraj warunki super, kolejki standardowo do pomarańczowej Winterpol i do Skywaya, za to Gryglówka Diament - od ręki. Kolega wyżej pisał, że Grapa miała jakąś awarię - Diament wczoraj też przez jakiś czas bez prądu, wszystko stało. Na stokach muldy sypkiego śniegu, na tej czerwonej trasie - buli pod pomarańczową niektórzy "walczyli o życie", mnie o dziwo tam się jeździło super, chociaż umiejętności mam raczej marniutkie. Łączniki przez las przejezdne i rzeczywiście na łączniku u góry uruchomili ten wyciąg z uchwytem. Wydaje mi się, że ludzi w Zielu jednak mniej niż możnaby się spodziewać w ferie, co było widać po parkingu (rok temu nie było praktycznie miejsc i panowie wykopywali zatoczki do parkowania przy głównej drodze, wczoraj przy Gryglówce były miejsca).1 punkt
-
Dzień 3 W sobotę chyba najsłabsze - większość dnia pochmurno i całkiem sporo ludzi. Parking dla autobusów praktycznie zapełniony na full - głównie Chorwaci. Po południu słoneczko przebija się nieśmiało. Na koniec dnia klasycznie zjeżdżamy trasą 80ką Dzień 4. Ostatni dzień, szybkie pakowanie, pożegnanie z przesympatyczną właścicielką i wymeldowujemy się z kwatery. Dzisiejszy dzień pogodowo zapowiada się na petardę. Trochę obawiam się tłumów, jest niedziela, piękna pogoda, dodatkowo w wielu krajach rozpoczynają się ferie zimowe. W odróżnieniu od poprzednich dni od razu jadę do najstarszej części ośrodka. Najpierw trasa 23 i powrót krzesłem nr 10. Na trasie mimo wczesnej godziny całkiem sporo ludzi, więc po powrocie na górę jadę do krzesła nr 1 kombinacjami tras 45, 24, 23, 25 i 40. Taka kombinacja powoduje, że ludzi spotykam znacznie mniej niż klasycznie na samej 23-ce I praktycznie do końca dnia jeżdżę na końcu ośrodka głównie trasą nr 4. A widoki cały dzień urywają d... O dziwo ludzi na trasach jest naprawdę niewiele. Tylko w jednym momencie do krzesła nr 1 czekam około 5 min, a tak głównie 2-3 min. A na trasie nr 4 często jeżdżę praktycznie sam. Trasa nr 4 o godz. 11:00:-) Na obiad decydujemy się po 13:00 w knajpce przy trasie nr 50. Tam zapada decyzja, że kończymy jazdę, bo długa droga przed nami. Chciałem zjeżdżać na sam dół trasą nr 80, ale Wojtek szybko modyfikuje plany informując, że zarówno do krzesła nr 21 i do gondoli 23 są kolejki po 15 min. W takim razie wszyscy postanawiamy zjechać na parking gondolką przy której jesteśmy. Po obiedzie jeszcze wspólna fotka na dworze i zjeżdżamy gondolką na dół. Na Gmanberg wpadamy z Pędzikiem na pomysł zjechania końcówką trasy 80 już na sam parking - ten kawałek ma około 1,5km i prawie 500 m przewyższenia. Szybki wypad z gondolki, zapięcie ponownie butów i wio. Na parkingu szybkie przebieranie się, oddawanie karnetów i około 15:00 ruszamy w drogę powrotną. W domu melduję się równo o 2:00, więc mam jeszcze parę godzin na sen, bo od 7:00 czas zacząć pracę. Jak dla mnie Nassfeld to świetny ośrodek w umiarkowanych cenach. Wstępnie zastanawialiśmy się nad Chopokiem, ale ceny karnetów były praktycznie takie same (różnica bodajże 8-10 euro), a pozostałe ceny (kwatery, jedzenie) bardzo podobne, więc uznaliśmy, że warto pojechać trochę dalej zwłaszcza, że ośrodek już znaliśmy z ubiegłorocznego pobytu1 punkt
-
Ja byłem kilka lat temu w Ost Tirolu na święta BN. Wówczas ze śniegiem też było słabo. Mieszkaliśmy pomiędzy Lienz i Matrei. 3 dni jeździlismy w St. Jakob bo tam ze śniegiem było najlepiej, trenowała tam także kadra Chorwacji. Od tamtej pory orczyk na sam szczyt został zamieniony na wyprzęganą kanapę, więc ośrodek wygląda jeszcze lepiej. 1 dzień jeździliśmy w Matrei ponieważ połączenie z Kals nie działało ze względu na ubytki śniegu, gdyby trasy od Kals działały to warto tam spędzić nawet więcej niż 2 dni, w Kals także powstała nowa kanapa i trasa. Po 1 dniu jeździliśmy w Silian- zjazd do doliny nie działał i trzeba było wracać gondolą, trasy i widoki na górze bardzo przyjemne: 1 dzień w Zettersfeld ( Hochstein był z dużymi ubytkami śniegu szczególnie od połowy do dołu i nie działał). Gdyby warunki były dobre to wybrałbym- 3 dni Matrei/Kals, 2 dni St. Jakob, 1 dzień Silian, można przyjąć, że pozatrasowo nie jeżdżę1 punkt







