Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2023 w Odpowiedzi
-
15 punktów
-
14 punktów
-
12 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
Dolni Morava w poniedziałek, karnet dzienny. Na początek o polityce cenowej która jest tam dość kuriozalna. Otóż idąc do okienka dzienny kosztuje 1140 koron (w to wliczona kaucja 100 koron), ale jak zamówi się przez internet wprzód, najtaniej można kupić za 690 koron (około 140 zł), potem 820, 980 itd, zależnie od tego jaki dzień się wybierze. Aha, plus obowiązkowo płaci się 100 koron (20 złotych) za parking, płatność tylko kartą więc jak się nie ma konta walutowego to może dojść prowizja. Czyli najtańszy wyjazd tutaj to de facto 140 zł a najdroższy 230 zł. Za tą pierwszą cenę warto, za tą drugą rzecz jasna nie. Co mnie zaskoczyło in minus to przygotowanie tras. Już po godzinie od otwarcia płaski odcinek trasy numer 2 zryty kompletnie, choć pewnie to częściowo zasługa kilkudziesięciu desek które tego dnia miały tu zawody. Choć ogólnie trasy krótko wytrzymały. Najdłużej, do około godziny 12 jakieś wspomnienie po ratrakowaniu było na czarnej numer 2 tyle że tam mało kto jeździł. Na najciekawszej trasie numer 3 również sporo wylodzeń już około godziny 11. Było o tyle dobrze, że już drugi dzień prószył śnieg więc coś podsypywał podkład. Ludzi całkiem sporo, ale kolejek brak. Podobnie jak w Koutach nad Desnou tras jest tyle, że ludzie się "rozjeżdżają" i nie tworzą kolejek. Na samej trasie 1a spędziłem sporo czasu, stroma część również można by oznaczyć jako czarną podobnie jak 2-kę.7 punktów
-
Czas na podsumowanie wyjazdu. Dzień minął pod patronatem wspierania budżetu polskiego państwa [paliwo żeby przejechać 356km], wspierania organizmu [bieganie i nartowanie] oraz najlepszego warunu w tym roku kalendarzowym na CG, jaki zastałem. Pobudka w krainie ziemniaka o 5 rano, potem poranne bieganie, śniadanie i autem do pracy. Z pracy urwałem się, żeby dojechać na 15.45 na parking pod CG. Na miejscu pełne słońce i +3st na parkingu, śniegu dookoła dużo, aut na parkingu jak na końcówkę sezonu wysokiego i czas już po feriach zimowych - całkiem sporo. 16.00 już ubrany z GS na nogach uderzyłem na Żmiję, bo kręci od 9 do 17. Plan, żeby zrobić dwa jazdy i na 16.30 stawić się pod Luxtorpedą, gdzie miał być nowy sztruks po ratrakowaniu przed nocnymi jazdami. Na Żmiji wybrałem D-Fis na dwa przejazdy. Trasa trzymała się cały dzień elegancko, brak muld i kartofliska. Pod nartą miejscami beton, ale nie lód. Bokami było trochę luźnego śniegu. Frekwencja na stoku praktycznie zerowa. Widoki zacne, bo dookoła biało, na niebie chmur brak. Po dwóch zjazdach na D uderzyłem na Luxtorpedę. Trafiłem idealnie, bo 2 min po moim przyjeździe ruszyła. Kolejka do kołowrotków - brak, przede mną stało z 20 osób. Warun na B bez szału, biorąc pod uwagę ratrakowanie po dziennych jazdach, które nie pokryło całej szerokości stoku, i po bokach było miękawo. Dodatkowo sztruks zmieszał się z małymi bryłkami śniegu/lodu, więc nie było idealnie równo. Natomiast: - było twardo - miejscami spod śniegu wystawały place betonu [nie lodu] - stok trzymał się bez degradacji do samego końca nartowania - ścianka pod koniec trasy bez muld, aż do godz 20 -> zasługa dużych mrozów w nocy i betonowego podkładu. Nieczęsto spotyka się tam taki zacny warun Wbiłem w ramach rekonensansu na A, zjazd za jasności [jest jasno do ok godz 18]. Początek bez muld, co też nieczęsto się zdarza, boki na miękko, środek na twardo. Widocznie mocno sypali z armatek w ostatnich dniach. Potem już do samego końca katowanie trasy B. Frekwencja mizerna, nie czekałem ani razu do kołowrotków, większość zjazdów, szczególnie w drugiej połowie, na bieżąco. Z ciekawostek: młody chłopak jadący na krechę na A za dnia musiał się zatrzymać i mocno cofnąć, bo pęd powietrza zdmuchnął mu nie zapięty kask. Frekwencja w Czarnej Perle: ok 75% lokali zajętych, Biała Perła ok 50%. Dzisiaj pobiłem swoje dwa rekordy: - przez 4 godz śmigania ani razu nie zatrzymałem się na trasie, żeby odpocząć. Jeszcze 3 lata temu nawet pierwszy zjazd kończył się min 2 postojami, bo nogi wysiadały [jazda na tyłach i ciągłe hamowanie]. Dziś zacnie przeorałem 23 zjazdy z A oraz B, oraz 2 zjazdy z D non stop. Pod koniec było już nogi bolo, ale dałem radę. - ilość km przejechanych w totalu. Wg Sports Tracker, dziś wyszło 72,10km. poprzedni wynik podczas też 4 godzin jazdy 59,87km. Dziś Sports Tracker wypluł w totalu 72,10km. Prędkość średnia 17,6km/godz, Vmax 88,5km/godz. Wg moich obliczeń same zjazdy to 40,49km, vertical 9 280m.7 punktów
-
Stożek Cieślar Soszów Czantoria 15km vertical 1240m Start 10:00 koniec 15:00. Niestety prawie cały odcinek od Soszowa do Czantoria z buta. Mały Stożek, widać Tatry i Stożek. Soszów Od Soszów krzesła koniec śniegu na szlaku Śnieg dopiero na Czantoria powyżej 850m Czantoria, lekkie piwo to dobry izotonik Ustroń Polana 15:006 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Tylicz Ski 3.03.2023 Dzisiaj po raz pierwszy wybrałem się do Tylicza na narty, wcześniej byłem tylko na nogach w obu stacjach narciarskich. Oczywiście padło na Tylicz Ski bo trasy tam ciekawsze oraz mniej ludzi. Wyjazd ten potraktowałem jako coś nowego na mojej mapie narciarskiej regionu. Promocja na karnety ułatwiła tą decyzję 4h - 50zł. Nie miałem dużych oczekiwań bo to stacja rodzinna, dla mało zaawansowanych. Przy 4 osobowym krześle trasa łagodna dosyć krótka - 400m. Nachylenie dosyć przyjemne, można trochę krótkich skrętów wyciąć. Ze starszego 3 osobowego krzesełka lecą 3 trasy z krzyżówkami, główny stok w górnej części ma fajną "ściankę" szkoda że krótką, można kilka fajnych skrętów zrobić. Pozostałe trasy dosyć wąskie, można na nich coś tam poskręcać, jedna z nich bardzo płaska kończąca się ścianką, druga bardziej równolegle nachylona. Bez tłumów, lecz przez godzinę (10:30-11:30) były kolejki na 2-3min do krzesełka. Później na bieżąco. Wszystkie trasy czynne, przetarć jeszcze nie ma. Rano przymrożone, po godzinie 11 robiło się już miękko w słońcu, około 13 trochę ciapowato na trasie do 3 osobowego krzesełka. Wypad jako ciekawostka udany.3 punkty
-
3 punkty
-
Tak to prawda że te numery CzG z kamerami czy cennikami są słabe, że ceny w tej budzie przy żmiji zwalają z nóg itp. Ale z drugiej strony jest to jedyny ośrodek na Dolnym Śląsku który po pierwsze ma warunki do treningu (dobre do treningu, długie i zazwyczaj b. dobrze przygotowane trasy), a po drugie jest na prawdę przychylny sportowi. W większości przypadków nie mamy jako klub oraz inne kluby problemu z dostaniem trasy przed otwarciem ośrodka, wcześniejszym otwarciem wyciągu itp. Również z zawodami nie ma najczęściej problemów. Jest w ośrodku osoba odpowiedzialna za koordynację sportu i działa to więcej niż dobrze, do tego kluby mają preferencyjne warunki. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni bo aktualnie CzG to fundament naszych treningów w PL. Więc może myśl o tym że cześć waszych pieniędzy jest przeznaczona na wsparcie młodych sportowców trochę was pocieszy.. Tak wyglądała wczoraj trasa D o 8.30:3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dzisiaj zjechałem ze Śnieżki. Taką trasą jak @MarioJ wspominałeś. Jest to przyjemna, raczej krajoznawczo-turystyczna trasa nie nastręczająca trudności. Dzisiaj trafiłem na wyborny śnieg, i przebijające słońce. Na górze lekko przewiany puch, lekko zbity, od wysokości około plus/minus 1450 mnpm zrobił się chyba książkowych puchem. To była bajka! Cieszę się że tu jednak poszedłem, jednak szkoda że tak krótki był ten zjazd. Bouda Růžhorky, milion wiszących czarnownic, i świetna kyselica karkonoska na pokrzepienie.3 punkty
-
I ja miałam nadzieję na fajne narty w środę w Szczyrku - pochorowałam się długo, jeszcze zdechła wstałam dość późno i koło 8.30 skręcam w Buczkowicach na Szczyrk. Oczywiście miałam nadzieję, że w środę i po feriach będzie spoko. A tam korek jak cholera... Wykręciłam i pojechałam sobie na Gruniki, gdzie wyjeździłam się setnie i z wielką przyjemnością Ale przynajmniej w końcu Doliny otwarte, może tłumy zmaleją i będzie świetna wiosenna jazda w COS-ie, to co lubię PS Sorry, nie mam pojęcia, czemu zdjęcie uparcie wstawia się obrócone.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Trasa przy krzesełku (węższa) bez żadnego przetarcia, więc da się pojeździć dobrze, szersza z przetarciami ale też można jechać po tej połówce gdzie jest grubiej śniegu. Mnie Arena totalnie nie zachęca, zdeformowali trasę (garby) i jest totalna nuda. Od poniedziałku sens jazdy w regionie będzie już chyba tylko na Jaworzynie bo ceny trochę spadają. Planuje się wybrać w zależności od pogody.2 punkty
-
Może to mieć jakiś związek z tym, że wspomniana konkurencja ma również 3x więcej śniegu na trasach, ale ja tam nie wiem Chyba że nie mówimy o obecnej sytuacji, tylko o tym co było w ferie, to wtedy zgoda - też nie widziałem sensu przepłacać i stać po 15 minut w kolejce na jeden zjazd jak u Tabaszewskiego był warun i zero kolejek. Ale w tej chwili wygląda to już inaczej i sama tylko niska cena nie przyciąga, bo trzeba doliczyć koszty uzupełniania dziur w ślizgach.2 punkty
-
Umknął mi ciekawy wątek z treścią i fotami. Dzięki za wyczerpujące relacje.2 punkty
-
Widzę że nie lubisz być rozpoznawalny....dobrze że choć pyvko przodem obróciłeś😁2 punkty
-
Ja do tej pory unikałem lodowców w zimę. Jednak po tym co zastałem w lutym na Hintertuxie zmieniłem podejście do wysoko położonych ośrodków o tej porze. Często na wiosnę czy szczególnie jesienią do dyspozycji pozostają tylko górne trasy, a to jest jednak całkiem inna jazda. Zjazd z 3250 m na 1500 m to jednak zupełnie inna bajka niezależnie czy dotyczy on piste, czy off piste (zwłaszcza). Wiosna ma jeszcze jeden minus, narciarzy chcących dalej jeździć w Alpach sporo, a ośrodków w tym okresie ubywa. Z drugiej strony lepiej wiosną wybrać się na Hintertux niż wcale. Mi tu jest bardzo dobrze, co nie oznacza, że wszyscy się tutaj narciarsko odnajdą. Mnie się nikt nie skarżył na Hintertuxa, pojedyncze osoby z nieznach powodów mogą grymasić, ja takich nie znam.2 punkty
-
Poza "topowymi stacjami kolejkowymi" innym stacjom jest potrzebne zdecydowane obniżenie cen!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Luty na Hintertuxie był mocno słoneczny i temperatury odpowiednie, większość dni na solidnym minusie. Były ostatnio ze trzy dni w chmurach, ale za to z opadem śniegu, którego zawsze chciałoby się więcej. Od wczoraj ponownie przeważnie słońce. Dzisiaj się wydawało, że cały dzień będzie bezchmurny Narciarzy średnio od 1500 do 7000 dziennie, czyli dało się jeździć całkiem swobodnie, zwłaszcza gdy często wybierałem się poza nartostrady. W gondoli między Sommerberg a Fernerhaus często byłem sam Na trasach zero lodu, albo twardo albo odsypy nie utrudniające jazdy. Krajobrazowo (widokowo) oczywiście pierwsza liga alpejską Osobiście wolę gdy niebo nie jest bezchmurne i takich dni nie brakowało Było kilka dni z ograniczoną widzialnością Na szczęście jest sporo rozstwionych tablic w newralgicznych miejscach Na dolną stację zaglądałem doś często Widok z Tuxa w kierunku Hintertuxa Domki koło Sommerbergu Nic mnie tak nie wnerwia jak niszczenie pięknego puchu, jak można robić to przede mną... Niszczenie sztruksu jest mi bardziej obojętne Nie ma to jak po opadzie brać się do roboty Pozdrawiam.2 punkty
-
Byłem w tym samym terminie, czyli od 11. do 18. lutego tego roku i chociaż tylko dwa miejsca mieliśmy wspólne, i nie w te same dni, to pozwolę sobie ustosunkować się do Twoich opinii. Wszystkie odwiedzone przez Was ośrodki znam, chociaż w San Martino byłem raptem sześć lat temu. Mieszkając w Moenie zaczęliśmy w Alpe Lusia. To była niedziela, okropnie dużo ludzi. Ten ośrodek odwiedziłem już ponad dwadzieścia razy, tak dużo chętnych do jeżdżenia nie pamietam. Za mojego świadomego życia wymieniono tam stare krzesło w Bellamonte i już wkrótce ośrodek czeka rewolucja. Powstanie połączenie gondolowe ze Sport Navalge (okolice dużego parkingu w Moenie) do Valbony (góra pierwszej sekcji gondoli z Ronchi). Logistycznie, Moena ucieka kilka długości przed innymi miejscowościami. Jeszcze w niedzielę warunki, nawet około 15:00 były dobre, oczywiście zwłaszcza od strony Ronchi, czyli Moeny. Jako, że wracaliśmy tam jeszcze w środę i w piątek, to faktycznie, biorąc pod uwagę bardzo wysokie temperatury, już koło 11:00 Bellamonte miękło dramatycznie od górnej stacji gondoli, później nawet wyżej położony Zirmes na dole był miękki. Równoległy Lasté wytrzymywał dłużej, ale kapitulował koło 15:00. Dużo lepiej wyglądała cała strona w stronę Moeny, czyli obie Fiamm Oro, Piavac, Mediolanum i AlfaFischer. Zresztą, moim zdaniem optymalnie było jeździć góra-dół ze szcztu Laste na dól Bellamonte do ok. 10:00, potem przenosiny na drugą stronę do końca dnia. Co się tyczy gastronomii, do Chalet 44 weszliśmy raz w 2019, bo chyba wtedy powstał, i już tam nie wracaliśmy. Było, i jest dużo innych miejsc. Niestety w prima-aprilis 2020 roku spłonęła Baita delle Strie, ale została La Morea (obecnie to najlepsze miejsce), wspomniana u @idealistBaita Bucaneve, jest El Zirmo (oblegana zwykle niemiłosiernie przez cały dzień), mała knajpka Ja Ciamp na Campo, duże Rifugio Lusia przy zjeździe z Laste z irytującym barmanem, bar na górze gondoli z Ronchi, Valbona oraz nieczynna teraz Malga Pozza (dla miłośników steków, ale La Morea też ma taką ofertę). Alpe Lusia: W drugi dzień San Pellegrino z Falcade. Bardzo lubię to miejsce, głównie Falcade. Chociaż San Pellegrino ma swoje mocne strony (czarna, krótka 51 i absolutnie fantastyczna czerwona 51, obie obsługiwane stareńką dwójką i trasa Costabella- 59), to Falcade jest dużo lepsze, zarówno pod względem tras, jak i widoków. Z Col Margherita w stronę SanPe prowadzi czerwona, bardzo ciekawa trasa 40/42, natomiast kombinacja 41/40 to La Volata, czarna trasa pucharu świata kobiet. W stronę Falcade prowadzi opadająca kaskadowo czerwona 33 i stamtąd mamy dostęp do kilku czerwonych wariantów (polecam szczególnie Laresei- łatwa czerwona trasa, ale jest na niej zwykle mniej osób i ...jak to mówi Admin- jest po czym jechać. Po dniu na Alpe Lusia wciągnęliśmy się w Campitello na Col Rodella i wpadliśmy w bezrozumny szał SellaRondy. Żebym był dobrze zrozumiany. Uwielbiam SR, obie strony i wszystkie zakamarki, ale ta patologiczna, nie mieszcząca się w żadnej skali, liczba osób, odebrała mi i tak już więdnącą na parkingu pod gondolą radość z jazdy na nartach. W związku z tym po dojechaniu do Val Gardeny pokręciliśmy się po kilku krzesełkach i minąwszy Comici zjechaliśmy do Monte Pana, korzystając z faktu, że jeszcze tam nie byliśmy. Droga wąskimi, niebieskimi nartostradami, trochę przygasiła mój nastrój, ale dojechaliśmy w końcu do Monte Pana, a wiekowe w sumie krzesełko zawiozło nas na szczyt Mont de Seura. Eureka! Kilkoro ludzi na trasach, pięknie widoki i dwie znakomite lufy, jedna czerwona i jedna czarna (68%), i w zasadzie tylko dla nas. Co prawda błyskawiczne przeskoki z pełnego słońca do pogrążonego w głębokim cieniu lasu wymagały ostrożności i koncentracji, ale trasy znakomite. Jest też niebieski wariant, ale to ta nartostrada, o której pisałem wcześniej. Reasumując Val Gardena jaka jest, każdy wie, za to Monte Pana, jako ucieczka od ludzi z możliwością nieprzytomnego grzania z góry na dół..., to było crème de la crème tego dnia. I nie popsuło go nawet wejście do Comici na obiad. To temat na zupełnie inną dyskusję, byłem raz i wystarczy. Chociaż warstwa wizualna jest warta grzechu. Col Rodella i Sassolungo Walentynki w Comici Piz Sella, świetne zjazdy czerwone i czarne Monte Pana I w końcu Ski Center Latemar. Skupiliśmy się raczej na Obereggen i Pampeago. Biorąc od uwagę wszystkie aspekty narciarstwa, Obereggen jest lepsze moim zdaniem. Wszystkie warianty zjazdu z Mayrl, czy to 5, czy wariantami 6 świetne. Zjazd z Oberholz też bardzo dobry. Gastronomiczna oferta Oberholz stała się już w zasadzie anegdotyczna, więc tylko skromnie potwierdzę. Korzystając z pogody i faktu otwarcia Pala di Santa, co nie jest normą, srodze się zawiodłem. Samej czarnej trasy jest tam kawałek. Krzesełko które wjeżdża na górę ma jeszcze następcę w postaci talerzyka jadącego wyżej. Ze szczytu prowadzi dość płaska czerwona trasa numer 20- Pala Santa, dopiero potem jest zasadnicze Variante Muro Santa 20a i dużo mniej nachylone Collegamento Zanggen 20b (obie oznaczone jako czarne, ale 20b raczej na to miano nie zasługuje). Tak czy owak, lubię ten ośrodek. Obereggen W Carezzy byłem w zeszłym sezonie. Musze powiedzieć, że korzystając ze styczniowego niskiego sezonu wyjeździłem się bardzo satysfakcjonująco. I niech was nie zwiedzie zachęta, że to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. One oczywiście, też będą zadowolone, ale mamy główną, otwartą w zeszłym sezonie gondolę, pod którą przebiegają dwie porządne czarne trasy i jakieś czerwone warianty. Nawet zjazd do Nova Levante, dość wąski w lesie jest OK. Środek ośrodka z żółto-czarnym krzesłem jest istotnie niebieski, ale jadąc dalej jest Paolina i pod nią kolejna wymagająca sekwencja czarno-czerwona. To jeszcze nie koniec, bo pod masywem Latemar jest jeszcze jedna czarna bestia, prosta, równa, dając wgląd w cały przebieg trasy. Bardzo dobry ośrodek. Nie mam wystarczającej wiedzy na temat gastronomii, nie miałem czasu . W San Martino di C. byłem dawno. Pamietam główna trasę Tognola pod stara gondolą. Te białe jajka zostały 2-3 lata temu zamienione na nową infrastrukturę. Podobnie, jak @idealistzapamiętałem szczebelkowe, białe krzesełko pamietające Gustavo Thöniego, być może. Ale trasy były dobre. Byłem jeden dzień. W2 punkty
-
Krótkie podsumowanie wyjazdu w Dolomity. Termin niestety feryjny co dało się zauważyć zarówno na autostradach jak i nartostradach. W obie strony dodatkowe 2,5h jazdy z tytułu korków, przy czym nie było wypadków, a czasami wręcz trudno się było zorientować skąd ten korek się brał. Warto wziąć pod uwagę planując dojazd. Jak startowałem o 6 rano z wielkopolski to na miejscu miałem być o 16:30 a w realu byłem o 19:15 Ceny paliwa na autostradach 2,20-2,24€ (benzyna), nadkładając 5 minut na zjazd z autostrady i cena w Niemczech 1,73€, Austria 1,66€ - zaoszczędzone w sumie około 60€. Włochy cena paliwa 1,93€. Polecam wykupić bilet na Brenner elektronicznie - przejazd przez bramkę Video Maut na bieżąco, przy bramkach kolejka na kilkanaście minut. A treraz krótka relacja. Dzień pierwszy CCC jak Cortina d'ampezzo Na niedzielę wybraliśmy Cortinę spodziewając się mniejszej frekwencji weekendowej z uwagi na trudniejszy dojazd (w sensie odległości) niż do innych uznanych ośrodków. Ośrodek zaliczony, zachwytu nie było. Infrastruktra stara, trasy raczej czerwone, niebieskie to raczej łączniki i dojazdówki. Czarna Tofana zaliczona przy na powrocie - już mocno zmęczona - być może z rana byłoby lepiej. Być może drugi dzień przy znanej topografii ośrodka pozwoliłoby na inne spojrzenie na ośrodek, ale inne ośrodki zwyciężyły. Warto było zaliczyć ten słynny z pucharu świata ośrodek, ale jest wiele innych miejsc do odwiedzenia więc na dzisiaj powrotu nie będzie. Kilka zjazdów po 4km, 1x5km poza tym trasy od 1 do 2km więc bez szału jak na Alpy. Większość dnia spędziliśmy na górze ośrodka gdzie trasy były twarde przez cały dzień. W sumie przejechane 86km z czego 47,5km w dół na rozgrzewkę.1 punkt
-
1 punkt
-
Od tego sezonu wszystkie parkingi płatne. Jeszcze miesiąc temu można było na dziko zaparkować niedaleko słonia. Teraz już stoi ogrodzenie z łańcuchów.1 punkt
-
Przeginają z cenami w Czechach za narciarstwo... Podobnie i na Słowacji, sporo drożej niż w Polsce w której też tanio nie jest - wyjątkiem promocje marcowe w niektórych stacjach... To już w Alpach tańsze skipassy w rożnych regionach...1 punkt
-
No tak, że jak lubisz jeździć, a nie stać na nartach, to nie jedziesz w ładną pogodę do Szczyrku:). Chociaż zrobiłem wczoraj około 40km, więc nieźle. Mimo to wiem jedno. Gdy na niebie pełna lampa już nigdy nie pojadę do Szczyrku. Ewentualnie na zamknięcie sezonu. W tamtym roku byłem w niedzielę po 20 marca, była pełna lampa i były totalne luzy. Musi być kalendarzowa wiosna, żeby ludzie odpuścili narty w naszych top ośrodkach:)1 punkt
-
Dzisiaj, podobnie jak 50 000 innych osób, postanowiłem odwiedzić Szczyrk. Jutro również ma być piękna pogoda, więc jeżeli chcecie przeżyć na stokach akcję Ferie 2023 jeszcze raz, jedźcie proszę do Szczyrku. Warunki: dobre i bardzo dobre. Brak przetopów i przetarć, pojedyncze kamienie, jedynie na trasie nr 3 w jednym miejscu trochę tego było. COS śnieżył nawet w ciągu dnia, SON chyba w ogóle. Prognozy nie zapowiadają wiosny, więc co najmniej do 20 marca będzie po czym jeździć. Kolejki: niemal wszędzie i to duże. Żółta na Solisku od 10:00 na około 15 minut i tak było do końca, podobnie Zbójnicka, dramat na talerzyku na Małe, tak dużych kolejek do kanapy na COS na oczy nie widziałem (uciekłem po 1 zjeździe), kotwicy wolałem nie testować, bo było pewnie jeszcze gorzej. Przyzwoicie na niebieskiej na Pośredni. Cały dzień za to na bieżąco do gondoli i tam jeździłem najwięcej, bo i trójka trzymała nieźle. Tak więc Szczyrk i Białka, jak jest dobra pogoda do odwiedzenia jedynie po 15-20 marca, kiedy rodacy o nartach zapominają. W Szczyrku zresztą nie tylko rodacy, Czechów również wielu. Pewnie przyciągnęła ich mocna korona i dołująca złotówka. Kilka fot, bo pogoda przecież zacna:1 punkt
-
Fajnie wszystko .. tylko ta q.wa wieża koszmarna.... (fajne foty)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Słotwiny Arena dzisiaj, pierwsze wrażenie: mają tutaj naprawdę spooory zasób śniegu 🙂 i to wszędzie, na czerwonych, niebieskich , snow parkach, łącznikach, nigdzie żadnych przetarć, ubytków itp. Stacja czynna od 8.00 to też spory plus. Trasy przygotowane bardzo dobrze, z rana lekki mróz -5, ok 15 -1C, tak że ładnie wszystkie zmrożone. Trzymały do 15 bardzo dobrze, a ten główny stok z czerwonymi jest mocno nasłoneczniony. Ludzi bardzo umiarkowanie, z rana w ogóle pusto, w godzinach szczytu maks 1-2 minuty stania.1 punkt
-
Dawno, dawno temu jak jeździłem na narty i chodziłem po górach wiedziałem, że odpocznę ... Obcowanie z naturą, CISZA, widoki, ogólnie pojęty SPOKÓJ ... Coś mi jednak zostało Po górach chodzę, ale już tylko w miejsca mało uczęszczane, w dni, w których większość ludzi siedzi przy Bożonarodzeniowym obiedzie lub odwiedza groby - wtedy przypominają mi się góry sprzed lat. Jakże różne były wyjścia na Wielką Raczę w 2021 r. Pierwsze - w zimie, w piękną słoneczną niedzielę, masa, masa ludzi - tłumy jak na Floriańskiej (pochodzę spod Krakowa, żeby nie było, że kogoś się czepiam), w schronisku kolejka do kuchni na 30-40 minut i ten odgłos co chwila : "schabowy z frytkami", "pierogi ruskie" itd. itd. (rzecz, która chyba najbardziej mnie wkurza w schroniskach). Drugie - Wszystkich Świętych, ta sama góra, na trasie 28 km spotkałem 17 osób - liczyłem, w schronisku pustki, kupiłem piwo, usiadłem na ganku, byłem sam, słychać każdą gałąź szarpaną wiatrem, przyszły dwie turystki zamówiły zupy - w pewnym momencie słychać było jak przełykają jedzenie - w trójkę śmiejemy się. Dawno tak bardzo nie odpocząłem jak w ten dzień. Narty ... siedząc w gondoli słyszę muzyką, którą słucha chłopak na słuchawkach, proszę go żeby przyciszył, a on do mnie - "przecież to ja słucham, na słuchawkach", wychodzę z gondoli, mijam tłum, zjeżdżam niżej, żeby delektować się, może nie pustką, ale ciszą - nagle coraz głośniej muzyka - ktoś jedzie z głośnikiem w plecaku słuchając muzyki, siadam przy knajpie na kawie - nie da się słowa przemówić - trzeb przekrzykiwać muzę ... Wiem, temat był inny, który tak de facto też mi przeszkadza, ale obcowanie z przyrodą to już nie to samo co kiedyś ... trzeba dobrze poszukać CISZY Dlatego lubię jak w górach / na nartach pada, jest mgła, wieje wiatr - bo wtedy tę ilość ludzi można podzielić przez kilka, jak nie kilkanaście a odbiór przyrody jest dużo, dużo, dużo przyjemniejszy P.S. A, i nie generalizujcie1 punkt
-
I jeszcze, napiszę to zapewne narażając się na kolejne kpiny i szyderę, miło by było pamiętać, że ludzie są naprawdę różni i mają odmienne potrzeby. W dzisiejszym przebodźcowanym świecie mamy coraz większą liczbę osób z fobiami społecznymi, stada introwertyków, u coraz większej liczby dzieci i młodzieży (dorośli pewnie mniej takich badań robią) diagnozuje się nadwrażliwość na hałas. Narciarstwo z drugiej strony jest z założenia jest sportem egalitarnym i niewykluczającym. Z jakiegoś też powodu, zapewne w dużej części wynika to z dbałości o naturę, na stokach nie dudni muzyka. Bycie na nartach, bycie otoczonym przyrodą i jej ciszą ma dla wielu osób działanie terapeutyczne. Dla wszystkich wyżej wspomnianych osób złota rada nie brzmi ‚kup sobie stopery i zabij się na głucho w Bieszczadach’. Ci wszyscy ludzie mają prawo funkcjonować we wszystkich aspektach życia społecznego. Oni nikomu nie przeszkadzają, nie są inwazyjni, ale często gęsto są wręcz bombardowani agresywnymi bodźcami wbrew swojej woli i nie mając w sobie siły do przeciwstawienia się temu. Zostało napisane, że rozmowa jest osnową życia społecznego. Niekoniecznie. Jest nią komunikacja, a ta w olbrzymiej części odbywa się w sferze niewerbalnej. Udowodnione naukowo. W gondolkach można wypróbować magiczne działanie neuronów lustrzanych - wystarczy się uśmiechnąć, powiedzieć ’hello’ i dzieje się magia. Czasami wynikają z tego niewymuszone rozmowy, w których uczestniczy cały wagonik. Czasami podróż przebiega w ciszy, ale wszyscy są rozluźnieni i mniej zestresowani obecnością obcych ludzi koło siebie.1 punkt
-
Dzień drugi CCC jak Tre Crime - czyli 3 Zinnen Z rana -6 stopni mrozu, w ciągu dnia coraz cieplej. ale jak siępóźniej okazało jeszcze całkiem przyzwoicie. 1 dzień to trochę zwiedzania tras, szukanie tras dla siebie, zapoznanie się z topografią ośrodka. Startowaliśmy z Versciaco, potem przeprawa na drugą stronę i po południu powrót. Ośrodek ciekawy, niestety trasy przy krzesłach 6-os i 8-os dość krótkie, chociaż taka 16-tka ciekawie ukształtowana z krótkimi czarnymi odcinkami do wyboru - z rana na rozgrzewkę w sam raz. Pogodę widać na zdjęciach z niestety niekorzystnymi konsekwencjami - dość miękko na trasach od południa. Przejechane 95km z czego prawie 56km w dół. Najdłuższy zjazd 5,5km. W porównaniu do Cortiny - infrastruktura zdecydowanie nowocześniejsza, większy wybór tras, trochę niebieskich z prawdziwego zdarzenia szczególnie przydatne popołudniami.1 punkt
-
1 punkt
-
Tu jest problem, bo Ty tylko przypuszczasz, że tak nie będzie, a rzeczywistość może być troszkę inna. Będąc w tamtym sezonie w Madonna di Campiglio (nie nazwałabym tego "prowincjonalne") kupowałam na stoku pizzę za 10-15€, włosi kochają kawę i espresso za 1,5€ nie jest rzadkością ☕ Wymienienie głównie najdroższych ośrodków francuskich i szwajcarskich w jednej linii na pewno potwierdzi Twoją tezę o porównywalnych cenach 😄 Zwróciłam uwagę na inne ośrodki w Austrii i Włoszech, gdzie różnica w cenie będzie odczuwalna. Zaznaczam to dla ludzi, którzy będą czytali Twoją relację, a zwracają szczególną uwagę na budżet, bo mogą stwierdzić, że skoro ceny są identyczne, to nie zrobi im to różnicy - a w rzeczywistości mogą zaoszczędzić na innych kierunkach.1 punkt
-
2 dzień Sellaronda pomaranczowa. Auto zostawiamy w Albie i nowoczesnym funitelem (wybudowany 8 lat temu) ruszamy w rejon Belvedere. Rzut oka na Sellę i Sassolungo i ... uśmiech nie schodzi mi z twarzy do końca dnia. Widoki powalają, nie mogę uwierzyć że znów tu jestem. Sellarondę wymyślił chyba jakiś geniusz. W ciągu dnia całkiem się rozpogadza, zbaczamy tylko raz, na Vallon-piękne miejsce . Na koniec dnia zrywa się porywisty wiatr i od Arraby do końca pętli ostro nas przewiało. To był udany dzień.1 punkt







