Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. przemo_narciarz

    przemo_narciarz

    Użytkownik forum


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      2 065


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      3 571


  3. marekbtl

    marekbtl

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      1 994


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.03.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Bardzo proszę. 😄 To sa kozice w Tatrach To jest narciarz Narciarz omija kozice
    8 punktów
  2. To prawda, chyba wszyscy sie w Niedziele zjechali na Salatyna Ale i tak bylo super. Normalnie zaliczalem go w Kwietniu, no ale ten sezon jest inny. Cale podejscie w słoncu ale na gorze sie nie wstrzelilem jak Ty. Trzeba bedzie powtorzyc. Na trasach tez tlumnie. Marcin wrzucil zdjecia z podejscia to ja moje ulubione Niedzielne miejsce z trasy zjazdowej. Ostatnia scianka okolo 13:00. Nie zawodzi.
    8 punktów
  3. Jeszcze trochę z tras wczoraj. Powycinane z filmików, sory za jakość. 3/4 robione o godz. 15.00:)
    8 punktów
  4. Ale @Rumcayz byłby doskonałym narratorem do moich fotek w końcu to jego relacja😄
    7 punktów
  5. Heiligenblut jak zawsze nie zawodzi. Napisze tutaj bo to też niedoceniana Karyntia:) Wczoraj trasy petarda, dzisiaj puściło i tak...
    7 punktów
  6. Popołudniu siadły chmury, coraz więcej śniegu ale o dziwo warun i kontrast super. PS zaczyna się powder alert, ciekawe ile spadnie:) ma spać od dołu.
    6 punktów
  7. Hej, Jako ze jestem jeszcze świeżo po, to wrzucam pokrótce swoje wrażenia z wyjazdu do Karyntii. Myślę, że o tyle warto, że nie każdy wybór był oczywisty. Założenia takie jak to prawie zawsze w moim przypadku: każdego dnia zwiedzamy inny ośrodek i objeżdżamy go ile tylko sił w nogach W planach było Nassfeld i Gerlitzen, reszta do ustalenia w trakcie wyjazdu, w zależności od fantazji, obłożenia, pogody, itp. Od razu zastrzegam, że każdy z opisywanych ośrodków odwiedziłem pierwszy raz, więc żadnych porównań względem innych warunków/aury/pory roku nie mam. Do meritum: wyjazd z Warszawy w piątek 22.03 chwilkę po 6, pomimo praktycznie bezustannego deszczu trasa idzie sprawnie bo chwilę po 13 jesteśmy pod Wiedniem, a koło 18 dojeżdżamy do Villach (wybraliśmy przejazd przez austriackie S6, S36 i dojazd do Kalgenfurtu przez S37). Schody zaczęły się za Klagenfurtem, bo zaczęło sypać gęstym śniegiem. Niby fajnie, ale przez paraliż na drogach oraz konieczność założenia łańcuchów na 3 km przed metą (w Matschiedl) pod nocleg zajechaliśmy dopiero koło 19:30. Tak, czy tak, nie ma tego złego, przez noc nasypało jakieś pół metra świeżego, choć komunikaty w Nassfeld mówiły nawet o 90 cm opadu. No właśnie, Dzień 1 (sobota), Nassfeld Trochę czuliśmy, że to niekoniecznie najlepszy pomysł, ale uznaliśmy, że gdzie indziej wiele lepiej (puściej) w weekend nie będzie, a w Nassfeld, przynajmniej w teorii jest gdzie się ludziom rozjechać. Na dodatek poranek przywitał nas bardzo obiecująco, więc i perspektywa jazdy w towarzystwie malowniczych widoków utwierdziła nas w wyborze: Niestety, im dalej w las tym gorzej. Na dodatek, pomimo iż pod ośrodkiem jesteśmy w sobotę o 8:30, to przez zamieszanie przy kupnie karnetów oraz sporą kolejkę do gondolki w Tröpolach, nartować zaczynamy dopiero w okolicach godziny 9:30. W górnych partiach ośrodka widoczność sięgała pewnie nie więcej niż 50 metrów do przodu, do tego trasy przykryte był całkiem grubą i stale powiększającą się (znów zaczęło sypać) warstwą świeżego śniegu. O ile dla mnie to nie był żaden problem, bo wziąłem swoje Thunderbolty, to chłopaki (brat + kumpel) na slalomkach trochę marudzili. Niemniej jednak, nie ma to tamo, przyjechaliśmy tu pojeździć a nie marudzić! Pierwsze kilka zjazdów zrobiliśmy po trasach 21, 23 i 40. Jazda z gatuknu tych "czujnych" - raz, że trzeba było uważam żeby na kogoś nie wpaść, dwa że jednak błędnik też momentami trochę w tym mleku wariował. Na szczęście im bliżej południa tym bardziej jaśniało, a zarazem coraz bardziej kusiła wschodnia część ośrodka (lewa strona mapy), ta za drogą na przełęcz. "Kusiła", bo od rana była zamknięta z uwagi na prowadzone w tym rejonie strzelania (przeciw)lawinowe; szczęśliwym trafem krzesełka ruszyły akurat w momencie gdy kończyliśmy przerwę na calimero. Decyzja była szybka, dzięki czemu (przez chwilę ) czekały na nas puste i nierozjeżdżone stoki. Pierwsze zjazdy "siódemką" bardzo fajne, trasy nr. 1 i 4 też niczego sobie, choć kopne warunki nie rozpieszczały. Trochę gorzej było na 9 i 8, co było zresztą dobrze widać, bo większość narciarzy walczyła o życie na (niezbyt wysokich) ściankach. W drugiej części dnia stopniowo przebijaliśmy się w kierunku Carnii (trasa nr. 80, prawa strona mapki). Warunki na trasach 51, 52, 65, 69 oraz 70 bez zaskoczenia - kopne, porozjeżdżane i generalnie bez szału, do tego na dojazdówce do Rastl czekało nas omijanie prowadzących nierówną walkę z naturą. Wielką natomiast niespodzianką okazał się zjazd czarną 75 - zdecydowanie najtwardsza i najrówniejsza ze wszystkich objechanych przez nas tego dnia tras, w końcu można było trochę pośmigać - może i niezbyt szybko, ale za to fajnym skrętem! Trasa nr. 77 też całkiem ok, sporo frajdy dał zjazd nieratrakowanym, choć mocno już rozjeżdżonym czarnym wariantem w górnej części trasy. Na koniec czekał nas prawie siedmiokilometrowy (tak mi wychodzi z GPS'u) zjazd czerwoną Carnią (nr. 80), z vertical'em ok. 1200 m. Ponieważ lubię takie wycieczki, to całkiem mi się podobało, choć musze przyznać że warunki były zdecydowanie dla koneserów - dosyć tłoczno, kopny i rozjeżdżony śnieg, do tego im niżej tym większa kasza (w dolinach był tego dnia - jak zresztą przez cały nasz wyjazd - całkiem spory plus). Koniec końców pojeździliśmy całkiem solidnie, bo wyszło mi lekko ponad 43 km zjazdów i 8450 m verticala. Niemniej jednak ośrodek "do poprawki" przy lepszych warunkach - nie zachwycił, bo nie miał prawa z uwagi na tłok (weekend) i warunki (pogoda), ale to co zobaczyłem to fajnie wyprofilowane trasy (uwielbiam takie typowo czerwone zjazdy z licznymi zmianami kierunku jazdy i profilu terenu!), na których innego dnia miałbym z pewnością masę frajdy --- Dzień 2 (niedziela), Bad Kleinkirchheim Wybraliśmy się tutaj uciekając przed tłumami. Zaparkowaliśmy strategicznie, przy orczyku nr. 8, tak żeby móc obrócić bez problemu cały ośrodek. Zaczynamy chwilkę przded 9 od Maibrunn Alm. Dookoła (i na parkingu i na stoku) pustki, pierwszy zjazd trasą nr, 11 lekko asekuracyjnie - jest twardo (miejscami wręcz lodowo), ale nieco nierówno i prawie całkowicie bez kontrastu (bardzo miękkie światło, na szczęście bez jazdy we mgle). Za drugim razem już lepiej, przy dobrym kontraście musi to być bardzo fajna, "sportowa" trasa. Stopniowo przeskakujemy w kierunku Kaiserburg'a - całkiem sporo frajdy dała mi trasa nr. 7, ale zdecydowaną gwiazdą dnia była trasa nr. 2. Niezbyt długa, ale szeroka, z dużą liczbą garbów, idealnym warunkiem i w ogóle tym co tygryski lubią najbardziej. Równoległa do niej "piątka" trochę gorzej - nie tak równa (twarde odsypy), przez co zjazd trochę na hamulcu. Niestety zarówno czarna 8, jak i czerwona 6'ka były zamknięte (?brak śniegu w dolinie - tak to wyglądało). Czerwona jedynka do pośredniej trasy gondoli jakoś nieszczególnie zapadła mi w pamięci, co świadczy o tym, że z jednej strony nie było źle, ale z drugiej też niczym mnie w takim razie nie zachwyciła. To co mnie natomiast urzekło to sam Kaiserburg. Nie wiem czemu w końcu nie zrobiłem mu żadnego zdjęcia (chyba mi światło albo kompozycja nie zagrały; w zamian landszafcik z wnętrza), ale ten brutalistyczny zamek (czy tam, jak pewnie powie większość, betonowy kaszalot) naprawdę ma coś w sobie! Po południu uciekliśmy w kierunku St. Oswald. Na początek wjazd dwuosobowymi krzesełkami nr. 12 i 13 i szybka inspekcja stoku - pomimo iż trasa nr. 13 jest zamknięta i ewidentnie płynie, to jest jeszcze przejezdna - już wiem jak wracam! (spoiler - powoli i uważnie, ale bez strat w sprzęcie ). Postanowiliśmy zaczynać od północy (St. Oswald, prawa strona mapki) i stopniowo wracać do Bad Kleinkirchheim. Objechaliśmy w zasadzie wszystko co było do objechania, w dolnych częściach robiło się już kaszowato, ale trasy nr. 26 i 27 wciąż dawały sporo frajdy. Najlepiej oczywiście trzymała się górna ośrodka, najbardziej przypasowała mi czarna 21 oraz czerwona 28, ta druga z rewelacyjnym widokiem na Feld am See Na koniec dnia zostały trasy nr 14 i 16 - może niezbyt urozmaicone, ale szerokie oraz wciąż dobrze się trzymające. Jak już wspomniałem, zjazd do bazy odbyłem zamkniętą 13'ką (jakoś nie lubię jeździć krzesełkami na dół ) - trochę walka o sprzęt, ale co przejechane, to moje. Koniec końców był to całkiem udany dzień, a 44 km w nogach - biorąc pod uwagę warunki - to imho dobry wynik Teraz najważniejsze - czy polecam ten ośrodek? To zależy. Na pewno jest to dobra opcja na weekend, bo z uwagi na trochę skansenowaty charakter jest tam raczej pusto. Choć i tutaj coś może się zmienić, bo w St. Oswald działają już nowa gondolka i krzesełko, więc pewnie i reszta ośrodka sukcesywnie będzie zaliczać upgrade. Jednak mając do wyboru idealny warun i pełną lampę tu lub w Nassfeld, zdecydowanie wybiorę to drugie. --- Dzień 3 (poniedziałek), Gerlitzen Wybaczcie, nie będę za wiele się rozpisywał bo tu trzeba jeździć a nie pisać; w skrócie: RE-WE-LA-CJA! Pod gondolką w Annenheim zameldowaliśmy się jeszcze przed 8, więc o 8:30 byliśmy na szczycie. Na kopule szczytowej wiało tego dnia niemiłosiernie (zwłaszcza do południa, kiedy to się zachmurzyło), ale co się wyjeździłem to moje. Pierwsze zjazdy czerwoną jedynką i czarną dwójką (choć ja nie wiem z której ona strony jest czarna) to było najlepsze co tylko może się narciarzowi trafić - równiutki sztruks, pełna lampa, pusty stok. Ciąłem zakręty jak po*ebany, póki tylko nóg starczyło. 24'ka do orczyka na początku była lekko zmrożona, więc przyczepności było mniej niż więcej, ale na drugim zjeździe już było jak trzeba. No i King of the Hill, czyli trasy 13, 14, 15 i 16 prowadzące na północną część góry. Pomimo, że trafiliśmy tam dopiero koło 10, to wciąż było idealnie - 900 m verticala długim skrętem i na prawie pełnym gazie, uśmiech mi z gęby nie schodził przez cały zjazd! Z tras wartych polecenia urzekła mnie też czerwona 8'ka. Dosyć wąska, trochę "karkonoska" w profilu i odczuciach, i dająca furę frajdy z carvingowania. Na koniec dnia: niech 52 km w nogach i vmax=82 km/h (w końcu było jak i gdzie się puścić!) mówią same za siebie. Jeśli tylko ktoś z Was będzie miał taką okazję, to gorąco polecam ten ośrodek - idealnie wyprofilowane, zróżnicowane, a do tego (zwykle) szerokie trasy robią mega robotę! --- Dzień 4 (wtorek), Mölltaller + Ankogel Ponieważ było już miło, to teraz dla odmiany musi być tak sobie... Czwartego dnia wybraliśmy się na Mölltaller. W zasadzie to gdzie byśmy nie pojechali to by było źle, bo wszędzie miały być chmury i śnieg, ale liczyliśmy na to, że a nuż na lodowcu będzie - z uwagi na wysokość w m n.p.m. - nieco lepiej. Niestety, srogo się przeliczyliśmy. Pod wagonikiem byliśmy o 8:30, koło 9 byliśmy nad Eissee. A tam prawie wszystko zamknięte (łącznie z Panoramabahn, które według komunikatu miało kręcić). Śnieg kopny (gruba warstwa), widoczność licha (dlatego zdjęć brak), a do tego całkiem duży tłok, więc zjechaliśmy co było do zjechania (9, 10, 11, 12) i po krótkiej naradzie uznaliśmy, że trzeba stąd uciekać, bo gorzej być już na pewno nie będzie. A że w okolicy najbliżej jest Ankogel, to tam też się wybraliśmy A co nas czekało w Ankogel? Ano niespodzianka. Zajechaliśmy na miejsce chwilę po 13, i okazało się, że na miejscu warunki są zupełnie inne (lepsze!) niż na Mölltalerze. Przede wszystkim było tam całkowicie pusto (choć nie wiem, czy od rana tak, czy dopiero po południu ośrodek opustoszał), do tego śnieg też jakby mniej kopny niż na lodowcu. Do tego im dalej w dzień, tym coraz więcej przejaśnień! W skrócie: 1 i 1a rewelacyjne (zwłaszcza ta druga, bo i mniej zjeżdżona), podobnie 6'ka; kręciliśmy tam aż do samego zamknięcia naprawdę dobrze się bawiąc. Na dół zjechałem nieczynną 2'ką - dużo muld, mokry i ciężki śnieg, ale trasa przejezdna bez problemu. Podsumowując, Ankogel skojarzył mi się trochę z Kasprowym Wierchem na sterydach - podobne odczucia z jazdy i otaczającej przestrzeni i generalnie jazda na tak! Koniec końców wyszło prawie 30 km, z czego 12 "zmęczyliśmy" na Mölltalerze, a kolejne 18 - w nieco krótszym czasie - już w Ankogel, które zdecydowanie uratowało nam dzień. O lodowcu się nie wypowiem, bo zdecydowanie muszę dać mu drugą szansę w lepszych warunkach, za to Ankogel to rewelacyjny i nieco bardziej kameralny ośrodek, idealny na jeden dzień. Na plus wysokogórski klimat, na minus trochę upierdliwa gondolka na Hannoverhaus, na którą trzeba czasem poczekać - nie z uwagi na tłum (bo go nie ma), a fakt że jest raz na 7 minut. --- Dzień 5 (środa), Drei Zinnen (Dolomity) Na koniec wyjazdu, niespodzianka i szybki wypad w Dolomity, do 3 Zinnen. Dlaczego? Ano, bo prognozy były takie, że jeśli gdzieś, to właśnie tam jest szansa na złapanie odrobiny słońca na koniec wyjazdu. W Verschiaco meldujemy się o 8:30, szybciutko kupujemy karnety i jeszcze przed 9 jesteśmy pod szczytem Monte Elmo. Niebo zachmurzone, ale widoczność dobra; warunek śniegowy rewelacyjny. Przez pierwsze pół godziny jest jeszcze pusto, dopiero potem robi się ludniej, ale wciąż bez kolejek do wyciągów. Na początku zaliczyłem dwa zjazdy czarną 13'ką, pomimo tego, że dwa razy celowałem w dłuższy, czerwony wariant. No cóż, ostatnie czego się spodziewałem, to że zjazd na niego będzie tak schowany. Koniec końców oba warianty znajduję jako bardzo fajne: 1) czarny jest zdecydowanie bardziej wymagający i dający mocno popalić udom, choć w tak dobrym (wzorcowym!) warunku zjazd nim to sama przyjemność; z kolei 2) czerwony daje dużo więcej przestrzeni na wariactwa i oddanie się prędkości . Generalnie, trasy w górnej partii trzymały się dobrze aż do końca dnia, pomimo lekko plusowych temperatur i popadującego do południa śniegu. Na trasach nr. 11, 40 i 41 (przebicie w stronę Signaue) było jednak sporo gorzej - na ściankach były już całkiem spore odsypy, a im niżej tym bardziej cukrowaty był śnieg. Miałem nawet wątpliwości czy na 41'ka zawitał w ogóle ratrak, ale koniec końców wydaje mi się, że po prostu na co trudniejszych fragmentach to narciarze tak mocno zdegradowali stok. Niekwestionowaną gwiazdą dnia była na pewno trasa 5a, gdzie można było grzać ile fabryka dała i ciąć zakręty do woli, bez oglądania się na to czy w kogoś wjedziemy (bo nie było w kogo ). Dobrze się też trzymał czarny wariant trasy nr. 3; niestety czerwoną 10'kę zamknęli nam slalomiści. Na dodatek, oprócz okazji do rewelacyjnej zabawy (skorzystaliśmy również ze slalomu na 5b) w końcu zaczęła nam sprzyjać pogoda! "Gwiazda dnia": Na koniec dnia wróciliśmy na Monte Elmo, gdzie aż do godz. 16 tłukliśmy warianty trasy nr... 16 (przypadek? ) Koniec końców dzień oceniam jako rewelacyjny. Po pierwsze, w nogi weszło aż 56,6 km zjazdu (to chyba mój osobisty rekord; łącznie z wyciągami wyszło ciut ponad 100 km) oraz 11 200 m verticala. Po drugie, popołudniowe słońce i panorama na Dolomity znajduję bardzo miłym akcentem na koniec wyjazdu. Minusy? Na pewno cena karnetu, 74 euro za dzień jazdy to sporo. Malutkim minusem kładą sie też plusowe temperatury i dosyć szybka i mocna degradacja południowych stoków; na szczęście te o północnym nachyleniu nadrabiały! Pozdro, Rumcayz
    5 punktów
  8. Prawie wszystko .... Jeszcze jedna fotka, prawie słońce 🙂 To chyba każdy zna.
    5 punktów
  9. W Białce, przynajmniej na kamerkach, najlepsze warunki, i najwięcej tras otwartych.
    5 punktów
  10. Jak Kasprowy przestanie chodzić, to znaczy że już wiosna pozdro
    4 punkty
  11. Cze W sobotę po 21 latach tam byłem i zobaczyłem, tylko fragment niewielki, ale obraz już jest, jako taki. Potrzebne są 2 rzeczy, dostęp dla wszystkich do hali Miziowej oraz letnie atrakcje. Bez tego nic się nie uda. Bardzo trudno ten podzielony ośrodek będzie skomunikować. Najsensowniejsza byłaby gondola (albo super szybkie 6-cio lub nawet 8-mio osobowe krzesło) od Jontka, a najlepiej z Kamiennej na halę Mizową. Oczywiście to nierealne. Olbrzymi koszt, nie mówiąc już o papierologii. Sama góra i infrastruktura jest ok. Ale to króciutkie stoki (do Miziowej i nie ma tam co cudować). Atutem jedynym jest wysokość. Ani nie są trudne, ani nie są długie. 5A dla ambitniejszych, a 5 do Hali Miziowej to taka raczej niebieska niż czerwona. I to może funkcjonować - tylko tam jest słaby dostęp. Ta archaiczna dwójka - to kosmos. Tutaj raczej Kanapa z Buczynki na Miziową. Rozwijać jak najbardziej prawa część ośrodka, ze swobodnym dostępem dla każdego do Hali Miziowej. Bike parki w lecie obowiązkowo. Trasa ze Szczawin do Strugi to przecinka w lesie, zrobic Bike Park, a wówczas krzesło dwuosobowe wystarczy. W Zimie to olać. Bo to nie trasa a zjazd do parkingu. Trudny temat. Bez ludzi nie ma kasy, Miziowa to atut, tak jak sam szczyt. W dzisiejszych czasach nie może to leżeć odłogiem ponad pół roku, albo i dłużej. Pingwin w Krynicy pokazał, że da się. Sama góra na początek zimy i na sam koniec. Jeśli byłaby kanapa z Buczynki na Miziową, to tam trasy bardzo długie można wyznaczyć, a i pewnie ruch na Hali się zwiększy, jak tam każdy dojedzie. W pełnej krasie Pilsko pewnie jest super. W przyszłym sezonie tam pewnie zawitam. pozdrawiam
    4 punkty
  12. Ale z drugiej strony można przynajmniej pokazać młodzieży jak wygląda namiastka muld..
    4 punkty
  13. Wczoraj naSalatynie były zdecydowanie lepsze czytaj bezpieczniejsze warunki do wejścia ale i braci skiturowej też sporo. Parę foci
    4 punkty
  14. Dzięki wszystkim za miłe słowa 😊 Chętnie bym wrzucał coś częściej (bo to w sumie dobra okazja do uporządkowania wspomnień), do tej pory jednak nie za bardzo miałem możliwości czasowe żeby zebrać myśli do relacji (dopiero teraz widzę ile czasu zjadało mi dzierganie doktoratu). Jeśli będzie o czym pisać to przy Wielkanocy skrobnę coś o okolicach Zell am See (z naciskiem na Saalbach; warunkien wyjazdu w gronie rodzinnym było bogactwo niebieskich tras). A tak mocno post factum to chyba nie ma za bardzo sensu się produkować, chyba że komuś jeszcze mało zdjeć np. z okolic Sella Rondy i Cortiny 😅 @marekbtl - widziałem, czytałem, gdy Ty próbowałeś wydostać się w doliny my pewnie akurat walczyliśmy z łańcuchami, żeby móc wjechać w góry @przemo_narciarz w narratora się bawić nie będę, ograniczę się do wyrazów zazdrości, niepotrzebnie wracałem 😅 No i pogoda też chyba lepsza niż nam się trafiła @Jeeb - ski-safari to zdecydowanie mój typ wycieczek, ot ciągle nie ciekawi jak to wygląda "za rogiem". A może po prostu u mnie jeszcze nie nadszedł czas na Złote Przeboje
    3 punkty
  15. A u Curexa wszystko wskazuje na to, że po perypetiach śniegowych na Słowenii i Włoszech ruszymy za tydzień do Pra Loup na finał Pucharu Świata oraz Mistrzostwa Świata Juniorów .. pięć dni ścigania (2xWC classic i sprint, 3x WJC classic, sprint i równoległy) plus dwa dni na trening .. odległość trochę męcząca, ale taki akcent na koniec sezonu nie zaszkodzi szczególnie, że dostała ban na starty w zawodach (jedynych) amatorskich w Polsce .. w zasadzie jako jedyna ... Jaskółki jednak ćwierkają, że za rok na Puchar pojedzie już dwu osobowa kadra - na starty w team jeszcze nam brakuje Pozdrawiam, M.
    3 punkty
  16. Z takimi przejazdami to rzeczywiście rarytas 🙃
    3 punkty
  17. ..jak mało potrzeba żeby było wszystko..
    3 punkty
  18. Jaworzyna Krynicka (4 trasy). A z listy słowackiej wypadła dziś Kubinska Hola, reszta bez zmian (Chopok, Łomnica, Strbske Pleso, Rohace, Martinske Hole i parę mniejszych).
    3 punkty
  19. Nie licz na mnie:) fotki to już wypas 🤠
    3 punkty
  20. Zamiast chodzić patriotycznie po polskich Tatrach, to Wy ciągle ten Salatyn. Od tego chodzenia to pewnie się zmniejszy. 😁
    3 punkty
  21. Cze @Rumcayz świetna relacja, ja wyjeżdżałem z Gerlitzen (tam mieszkałem - Bodensdorf) w sobotę. W piątek był mega opad, tak duży, że utknąłem na Turracher Hoche do 1.00 w nocy. Zamknęli miasteczko bez możliwości wjazdu i wyjazdu. @przemo_narciarz musisz sie postarać, bo poprzeczka wysoko zawieszona pozdro
    3 punkty
  22. Kęty-Żywiec z wykorzystaniem drogi rowerowej wzdłuż jeziora Żywieckiego. https://mapy.cz/s/cobojodoge
    3 punkty
  23. To taki "rozgrzewkowy" sezon bo nawet w Juniorach Curex najmłodsza ... W planie zmiana na trochę dłuższe narty, więcej pracy na nartorolkach, kontynuacja na siłce ... dużo się dzieje choć mało widać. Wiązania ściągnięte, więc jest na czym jechać (trzymamy się "niebieskich Rotek"). A co się dzieje napiszemy. Pozdrawiam, M.
    2 punkty
  24. W Białce trochę fantazjują, że wszystko otwarte, bo np. Horników Wierch niby według strony otwarty, a jak się popatrzy na kamerkę, to zamiast narciarzy można tam owce wypuścić. Jankulakowski Wierch w kiepskim stanie, nigdy nie widziałem tam takiej nędzy w czasie gdy stacja była otwarta. Jutro zresztą chyba się tam wybiorę i sprawdzę co to wszystko warte. Co do otwartych stacji, to kręci jeszcze Rusin Ski i chyba jest tam całkiem znośnie. Na pół gwizdka działa chyba jeszcze Polana Szymoszkowa. I na Podhalu to byłoby na tyle.
    2 punkty
  25. Zapraszam Mario Proszę o fotorelacje patriotyczną z polskiej strony Tatr 😅
    2 punkty
  26. Od 11 marca zapowiadają długotrwałe ochłodzenie. Może chociaż podczas ferii wielkanocnych ośrodki odbiją sobie straty (przełom marca i kwietnia).
    2 punkty
  27. Wielka ścieżka rowerowa przez cztery gminy wokół Jeziora Zegrzyńskiego! Jest umowa partnerska https://gazetapowiatowa.pl/wiadomosci/powiat-legionowski/wielka-sciezka-rowerowa-gminy-wokol-jeziora-zegrzynskiego-umowa-partnerska/
    2 punkty
  28. Nikt już nie będzie śnieżyć, chyba, że bardzo punktowo - żeby zasypać dziury w wybranych miejscach.
    1 punkt
  29. Chyba, że to przez wiatr 😉.
    1 punkt
  30. Piękne zakończenie sezonu się zapowiada, oby wszystkie planowane konkurencje się odbyły. Powodzenia👍💪⛷️ no i czekam na wyczerpujące relacje...
    1 punkt
  31. we Włoszech https://www.ilcervino.com/appartamenti w Szwajcarii https://www.zermatt.ch/unterkunft?gad_source=1&gclid=EAIaIQobChMI8ZOkmsTdhAMVdXJBAh3jcQXOEAAYAiAAEgJe3PD_BwE można próbować przez Booking ale oni sporo marży zbierają
    1 punkt
  32. zawsze autem bo mam zazwyczaj kobiety na pokładzie a one tyle zabierają że do samolotu musiałbym cargo zamówić (ja mam do Zermatt 800 a do cervinia 900 km) Dzisiaj w Cervinia znowu spotkałem polskich narciarzy, którzy przylecieli z biurem podróży i byli b.zadowoleni z organizacji imprezy
    1 punkt
  33. Jak będzie to jadę, o ile się załapię z synem do autobusu klubowego. Bo może być ciężko. pozdro
    1 punkt
  34. Gratuluję Rumcayz - rewelacyjna relacja😀. W razie powtórki eskapady, spróbuj zamienić Bad Klein na Turracher Hohe i zerknij do Sillian przy okazji bliskości 3 Zinnen.
    1 punkt
  35. Planowałem najbliższy weekend na Chopoku, bo od jutra zapowiadają mocne mrozy, ale jak nie odśnieżą chociaż dołów, to chyba nie ma po co tam jechać.
    1 punkt
  36. No to na dzisiaj działają już chyba tylko: na Dolnym Śląsku Karpacz Kopa (Euro i Liczykrupa), Karpacz Winterpol, Zieleniec (Gryglówka i W5), Czarna Góra (trasa D). Od jutra, jeżeli oczywiście prognozy się sprawdzą , w CG i Zieleńcu w nocy przymrozki i obie stacje deklarują że będą naśnieżać. Oprócz tego Szczyrk: Zbójnicka Kopa iWisła Siglany. No i oczywiście Białka i Kasprowy. Coś jeszcze? Kamery że Szczyrku i z Kasprowego taka mgła że nic nie widać, dlatego nie wrzucam, w CG na trasie D nie ma kamery.
    1 punkt
  37. Tak mistrza... na pewno tak będzie
    1 punkt
  38. Oczywiście że powtórzymy Salatyna....może teraz razem uda się zgrać busole i pogadać o bele czym 😅
    1 punkt
  39. Krzysiu, Maras na mój numer, non stop mnie nagabuje na jakieś narty, mówię Ci nie ma kiedy odpocząć, nie wspominając już o pracy😉. pozdro
    1 punkt
  40. A te zdjęcia to sztos! Jak tam zawsze jeździsz ? Autem czy jednak wybierasz samolot ? Masz jakieś sprawdzone miejsce noclegowe ? Bo wydaje mi się, że bywasz tam często. Ja za czasów studenckich pamiętam podróż tam i trwała ona ok. 24 h, ze względu na kilka przygód na trasie + ogromne korki we Włoszech.
    1 punkt
  41. Czarna Góra. Została już tylko trasa D. Warun od rana twardy dla miłośników szybkości, ja czekam aż stok puści, mniam, mniam. Serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  42. Dawno nikt tak się nie postarał 👍dzięki za relację. Ja już box na dachu parę h I jadę na karyntię:)
    1 punkt
  43. To koniec sezonu 2023/2024 na ON Nowa Osada? O tym "materiale filmowym" nie wiedziałem, że powstał. Koniec sezonu i tak jestem Wariatem. Udostępniam, do poprawy kilkanaście błędów. Na szczęście dla Techniki widzę i wiem, nad czym mam pracować w przyszłym sezonie narciarskim. Serdecznie pozdrawiam wszystkie nartujące i wszystkich nartujących. Przepraszam za kontakt ze mną, mam nadzieje,ze to jest zaraźliwe...Dziękuję, przed nowym sezonem2024/2025. Nie zdechnę, nie dam Wam się odczepić...
    1 punkt
  44. 1 punkt
  45. Witam, również kompromitujący materiał filmowy... Wstyd i hańba. Ale mnie to bawi i daje radość z życia. Serdecznie pozdrawiam wszystkie nartujące i nartujących. Do zobaczenia w przyszłym sezonie życzy: Stary Wybitnie Upierdliwy Stary Grzyb, straceniec, kochający Techniką Telemark-u.
    1 punkt
  46. Witam, ze zgrozą zamieszczam ponury materiał filmowy którego nie byłem świadom, że powstał...Zabawa również jest formą poznawania Techniki i szukania w Niej swojego stylu. Z serdecznymi pozdrowieniami: Wariata Jazdy Telemarkiem. Marcin Kasza Katowice.
    1 punkt
  47. no popatrz to chyba ta sztuczna inteligencja mnie wygrzebało przed chwilą takie foto:
    1 punkt
  48. Dzień dobry Nartujące i Nartujący. Wczoraj, w ON Nowa Osada było pięknie i trochę groteskowo. Bawiłem się jak dziecko, jednakże patrząc na podstawy Techniki Telemark-u. Technika była i jest we mnie. Czuję Ją. Po kilkunastu zjazdach, wziąłem drąg drewniany z pojazdu, co było obiecane dzień wcześniej grupie ciekawskich. Przedstawienie Techniki Telemark-u w sposób w jaki kiedyś było to praktykowane i było normalne wzbudziło śmiech, zainteresowanie, konsternację i spowodowało ból moich kolan. Jazda z drągiem nie jest łatwa, zapewniam Was. Niewielu jest tak walniętych aby czegoś takiego próbować i jeszcze to pokazywać. Ale jestem takim wariatem i cóż? Dobrze mi Tym. Dziękuję wszystkim za sezon narciarski 2023/2024, mam nadzieję na jego przedłużenie. Z serdecznymi pozdrowieniami: Stary Wariat Techniki Telemark-u, oczywiście upierdliwy i zrzędliwy. Marcin Kasza Katowice, czyli Góral bagienny. Jak nie zdechnę, to się od Was nie odczepię...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...