Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.04.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Kasprowy Wierch 13.04 Tym razem wybierając się na jednodniowe narty wybrałem opcję mniej budżetową, ale za to pozwalającą się na wyspanie się. Po sobocie wiosennej (sadzenie drzewa, sianie warzyw i inne prace ogródkowe) wsiadłem w pociągi i autobus by o 22:40 dojechać do Zakopanego. Nocleg w Kolejarzu mieszczącym się przy dworcu kosztował mnie trochę ponad 170 zł. W cenie dorzucili świetne śniadanie. Niestety zaczyna się ono o 8:00 więc pierwsze odbicie w Kuźnicach miałem dopiero 9:45. A w zasadzie mieliśmy, bo jeździłem dziś z bratem, który zakotwiczył się w Zakopanem na weekend. Karnet 4h dość drogi, opłaca się kupić przez Internet, jednak obawa o to czy się zdąży na konkretną godzinę zwyciężyła. Zaczęliśmy jazdę o 10, więc na górze pojawiły się już spore muldy. Cały czas mokry śnieg dość utrudniał przyjemną jazdę. Ale cóż poradzić. Mamy przecież wiosnę. Do 11-12 kręciło się też całkiem sporo osób. Rok temu byłem tu również w Niedzielę Palmową i chętnych do jazdy było znacznie mniej. Dojazd do krzesła dość trudny - wystające korzenie z ziemią, rynna, mokry śnieg i czasem sporo osób. Aby urozmaicić jazdę wyskoczyliśmy dwa razy na freeride nieco dalej od trasy. Śnieg niestety mocno hamował a jego niewielkie ilości zniechęcały do jazdy w dalsze miejsca. Od początku dnia mocno wiało, jednak zdawało się nam, że wiatr zaczął słabnąć. Skoczyliśmy więc na herbatę i gdy z niej wracaliśmy usłyszeliśmy komunikat o zamknięciu krzesła z powodu wiatru. Skrócili nam tym samym jazdę o godzinę. Cudem usłyszeliśmy jednak, że dojazd do Kuźnic jako tako się trzyma, więc ruszyliśmy na Goryczkową. Warunki jak zwykle na niej - cudowne. Za kotłem już niestety mało śniegu, trzeba było kombinować z jazdą po trawie. Cały czas przychodzi mi tu na myśli zdarzenie sprzed 3 lat, kiedy straciłem tu więzadła. Całe szczęście tym razem zjechałem o własnych siłach. Ostatnie 600-700m trzeba było przejść, ale i tak było super A na koniec wiosenny spacer na Kalatówki, gdzie oprócz widoków na piękne góry są również krokusy. Zeby je zibaczyc nie trzeba jednak stać 2h w kolejce jak w Dolinie Chochołowskiej. Tym samym prawdopodobnie zakończyłem sezon na śniegu (może jeszcze jakaś Górka Szczęśliwicka się trafi?). 27 dni na stoku to dla mnie ogromny sukces, patrząc szczególnie na to, że na początku listopada chodziłem o kulach. Byłem wtedy niemal przekonany, że z nart nic już nie będzie w tym sezonie. A okazało się, że regularna jazda na nartach pozwoliła poprawić stan kolana 😊6 punktów
-
5 punktów
-
Mariusz No pewnie że wyszliśmy, nawet żeśmy trochę stok zjeździli . Mało nas było w sumie, ale daliśmy radę. A po 12.00 to już totalne puchy. Stacja nieduża, chociaż jak na nasze warunki to trasy ponad 2 km - to nie mało. Co prawda tylko powiedzmy 2 różne. Mamy niedaleko, 1,5 h jazdy - a klimaty już nieco inne, bardziej alpejskie. Pawłowi się nie podobało, ale on ma wszędzie bliżej niż my, więc może być nieco zawiedziony. Jest to taki średniej trudności stok. Góra ma ściankę i rozdziela się na 2 trasy - ta ze zdjęcia - ciekawsza, bo po drodze jest kilka mini ścianek i nie jest tak "nudna" jak druga, równoległa. Druga ma pierwsza ściankę dłuższą, ale potem jest bardziej płasko. Obie trasy łącza się w tym samym punkcie - przed chyba najciekawsza częścią - czyli końcową - najdłuższą ścianką. Jest tez odbicie na czarną - stroma trasę, ale tak naprawdę to jest dość krótka i oprócz tego, że jest stroma, to nie ma w niej nic ciekawego. Zdjęcia nie mam, bo z góry nie da rady zrobić, a z dołu można, ale jak się zatrzymasz, to potem trzeba sporo kijkować do głównej trasy, jeśli stare krzesło nie chodzi (bo tam ma początek), a jest trochę pod górę na dojazdówce przez las. Wyjeżdża się praktycznie na samym dole głównej trasy. Główna kanapa jest szybka - 6min - 2km jedzie. Jeśli jest mało ludzi to można się wyjeździć. W planach - już końcówka tego sezonu dla mnie - może Chopok w tym tygodniu. Potem już nie mam czasu, bo letnie wyjazdy się zaczynają i trzeba rower odpalić Tutaj góra i 2 widoczne trasy rozdzielone mini laskiem. Bliżej krzesła nieco bardziej ciekawa. Dolna ścianka, trochę udało nam się to zjeździć. W środkowej części zdjęcia to wyjazd z trasy nr 2 - tej bardziej płaskiej. Na czarną jest wjazd na wysokości armatek po lewej stronie. Podobno jedna z bardziej stromych tras w SK. Jedynym urozmaiceniem jest .... mgła. Szczególnie na głównej trasie, kiedy teren co chwila opada niespodziewanie. Wtedy zaczyna się prawdziwe narciarstwo pozdrawiam5 punktów
-
Powtórka z zakończenia poprzedniego sezonu. Auto, rower, pieszo, foki, zjazd na nartach. Ciężko powiedzieć co najtrudniejsze? Ale wszystko się udało. Choć lód od Richterowych nie Vyrovki więc tam został tym razem rower. Ale udało się zjechać do roweru o dziwo więc na plus. A tak zjazd z okolic Lucni do Sedmirokli jak skończył się płat śniegu to wypłynął spod niego strumień więc bonus. Do góry i jeszcze jeden zjazd do roweru. Ratraki czy coś w tym stylu też z rana torowały drogę. Niestety no photo. W Krk kłopot czy tak bezwstydnie jak Marionen, czy chciałbym ale się boję jak MarioJ czy też może z wyciągu fotkę strzelić jak Jeeb co Janem się zowie. Nijak nie wiadomo jak zgrabnie fotkę zrobić i zaprezentować. No ale teoria do zapominalstwa. A rodzinka z Chaty Amor do schrupania… z dobrodziejstwem inwentarza. Jest pies i kot.5 punktów
-
3 punkty
-
Przesyłam obrazek ulotki Mammuta o śmiertelności w lawinach. Wg danych śmiertelność ofiar lawinowych bez plecak lawinowego wynosi 22%. W przypadku ludzi stosujących plecak lawinowy śmiertelność wynosi 11%. Dyskutowaliśmy o tym ostatnio na wyjeździe, dlatego przypomniałem sobie aby to wysłać. Ulotka Mammuta opiera się na badaniach: Pascal Haegeli, Markus Falk, Emily Procter, Benjamin Zweifel, Frederic Jarry, Spencer Logan, Kalle Kronholm, Marek Biskupic, Hermann Brugger Haegeli P, et al. The effectiveness of avalanche airbags. Resuscitation (2014) W sieci jest skrót tych badań.2 punkty
-
Ostatni, piaty dzień w Ushguli. Na koniec robimy klasycznego klasyka. Czyli wejście na Lamarię- górę co wisi nad wioską. Bardzo szybko zdobywa się tutaj wysokość, do tego rewelacyjne widoki na Shkharę, Karettę i te szczyty na które już wchodziliśmy. U podnóża cerkiew i wioska z przysiółkami. Czy trzeba więcej??? No pewnie, trzeba - dobrego zjazdu. I jest taki. A nawet spora rodzina zjazdów. Mają podobny charakter - konkretna stroma i szybka góra oraz wąskie wąwozy ukształtowane przez potoki przechodzące przez piętro lasu. Te fragmenty są już mocno wymagające, szczególnie jak zejdą tam lokalne lawinki. A na dole potok co się można skąpać i wykąpać.2 punkty
-
Rohace - Spalena - sorka - myślałem że wiesz - zwany potocznie w PL Ruchacze . Nie wiem skąd nazwa. Przy dobrej pogodzie i małym obłożeniu można się wyjeździć w super otoczeniu. Taki mini klimacik alpejski. pozdro2 punkty
-
PKL Kasprowy Wierch Dziękujemy za wspólny sezon zimowy! Po chwilowym ataku zimy na Kasprowy Wierch zawitała już wiosna. Dla tych, którzy chcą jeszcze złapać ostatnie chwile na trasie, mamy ważną informację: Ostatnim dniem funkcjonowania trasy i kolei linowej w Dolinie Gąsienicowej będzie czwartek, 17 kwietnia 2025. Dziękujemy, że byliście z nami tej zimy! Do zobaczenia już wiosną i latem, które w górach są równie piękne! Czyli koniec sezonu w Polsce.2 punkty
-
Śmiertelność 11% to wg mnie jest niska liczba. I dobrze że jest niska. Żeby zmniejszyć to prawdopodobieństwo śmierci, trzeba ćwiczyć użycie plecaka. Zachować wszelkie dobre praktyki skutkujące wyciągnięciem rączki w odpowiednim momencie, tak aby poduszka odpaliła przed zasypaniem. Bo to są też błędy które skutkują niestety śmiercią.2 punkty
-
W Gruzji byłem kilkadziesiąt razy,zjeździłem całą.Mestia to ostatni ośrodek,który znałem tylko z lata.Dla miłośników tourów to rzeczywiście raj.Ja ze względu na trudniejsze trasy raczej wróciłbym do Bakuriani.Wyjątkowo kupiłem bilety wcześniej,bo zawsze jeżdżę super last minute,na prognozę,i to się zemściło,trzydniówkę w Mesti skróciliśmy,była zawieja i mgła.Freeride w szreni łamliwej też nie był tym,na co liczyłem.Ale potem było lepiej,autem do Ushguli,w Batumi +26 C,gorące wodospady,gorące baseny w Vani,i inne atrakcje przyrodniczo-kulturowe,dla których zawsze wracam do Gruzji...2 punkty
-
Ja zawsze chcę być elastyczny,po 2 dniach porzuciliśmy Mestię i narty ze względu na pogodę i pojechaliśmy do Batumi i dalej...2 punkty
-
Piękne warunki śniegowe, piękna tura. Gratulacje. Aż zazdroszczę, ale człowiek nie może być w różnych górach jednocześnie. 🙂2 punkty
-
Tak, dokładnie. Śnieg był super, więc bez dramatu, jak byłoby zlodzone - pewnie tak łatwo by nie było. pozdro2 punkty
-
No drogo tam jest ale można też tanio. W zeszłą środę chcieliśmy z żoną tam przyjechać na dzień nartowania. Koszt 19+19+15 VIP parking (wychodził taniej niż przydrożne parkingi po 20 eur). Łączny koszt 53 eur. Zmieniliśmy plany: Zamówiliśmy nocleg w Hotelu Grand Jasná, przyjechaliśmy już we wtorek po południu, wykorzystaliśmy welness w hotelu, rano śniadanie, parking przy hotelu w cenie pobytu, nartowanie do 15:00, potem przejazd do term Bešeňová i powrót późnym wieczorem do domu. Wszystko to w cenie pobytu 108 eur dla dwu osób, czyli osoba 54 eur, taniej niż skipas w sezonie głównym na Chopoku.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Nigdy takich przygód ze zwierzętami nie miałem. W Rumuni nawet niedźwiedzie nie chciały mnie pożreć na śniadanie (ale może to były jakieś oswojone które uciekły z cyrku) Przy okazji góry w Rumuni polecam A kiedyś zimą w nocy szedłem z Karpacza do Strzechy Akademickiej I gdzieś na szlaku otoczyły mnie dziki, lekko się spietrałem ale tylko pochrząkały trochę i czmychnęły do lasu... Wiesiu wybacz za off topa.2 punkty
-
Ceny prądu i paliwa mocno spadają dla przedsiębiorców w Polsce. To o ile spadną ceny karnetów narciarskich 😉 ?1 punkt
-
Wydaje mi się, że nie jest źle. Choć należałoby jednak dokonać tej korekty na niemożność odpalenia plecaka (czyli te 20%). Dawałoby to więc sumaryczny wynik w przypadku wożących plecaki na 13,2 % ofiar. Końcowo wobec tego mamy: 22 ofiary wśród bezplecakowców kontra 13,2 wśród wożących plecaki. Być może jest jeszcze jeden czynnik przemawiający za plecakami - otóż używający ich mogą podejmować ciut bardziej ryzykowne zachowania. Nie mam pewności, że tak jest, ale nie raz widziałem na niebezpiecznych liniach freeriderów i zawsze z plecakami. To by dla odmiany wymagało korekty podanego wyniku w drugą stronę.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wyjątkowa bryndza w tym sezonie. Fakt. Pilsko między Buczynką i Miziową działało chyba 2 tygodnie. Nawet w Alpach lepiej nie rezerwować wcześniej kwater, jeżeli większość tras w docelowym ośrodku nie leży powyżej 2 tys. mnpm1 punkt
-
Zdaje się, że od tego roku biorą kasę nawet za skitoury, więc cholera wie, może i za stojak na narty, jak i wejście w butach do knajpy też zaczną brać.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ogarnąłem również narciarsko, początek na południu, to pewnie ostatni dzień jazdy poniżej Kosodrzewiny. Gondola na Prehybe robi robotę, związała ośrodek i ożywiła ruch na Mistrzowskiej. Północ do samego końca nieźle trzymała, na Prehybe było max 4 stopnie Chopok 1C. Zahradki też się kończą, tam było 11 stopni. Z kilku względów było to dla mnie nowe rozpoczęcie, dzisiaj rozpocząłem sezon narciarski 2025/26 😉1 punkt
-
Wymuskane czy nie to jedno a sztruks to sztruks i go brak. Z mojej strony był to żarcik (może słaby), dla części narciarzy to najważniejszy warunek do jazdy, dla mnie raczej obojętny bo jest nienaturalny I dość nudny. Jakby wszędzie I zawsze było idealnie (sztucznie) i wyrównane całe trasy przez ratraki, to ja już dawno z narciarstwa bym zrezygnował. O co chodzi ze zdjęciami z wyciągów to nie mam pojęcia. Saas Fee znam dobrze, to świetny ośrodek z ciekawymi trasami, do tego fantastyczne widoki na okoliczne liczne 4-tysięczniki. I to nie wszystko. Potencjał offpiste ogromny a skiturowo najlepsza miejscówka w jakiej byłem. Sama wioska też ma swój niepowtarzalny urok i jeszcze brak samochodów spalinowych też odróżnia od większości ON... Pozdrawiam, niestety nie z Saas Fee.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To jeszcze fotka ze zjazdu do wioski, bardzo lubię takie nartostrady biegnące między zabudowaniami. Na kolejnej początek czarnej trasy przy gondolce w lewym górnym rogu widać nartostradę z najwyższej części ośrodka (Madritsch Pass) Potem już przenieśliśmy się w najwyższy rejon ośrodka - pod przełęcz Madritsch Pass (Madrycka?). Należy tam wjechać dwoma wagonami na wzór Kasprowego - dosyć irytujące, po co oni tak robią? Na szczęście same wagony chodzą dosyć sprawnie. Ale trochę naczekać i nastać sie trzeba. Drugi duży minus - zamknięty dolny odcinek czarnej trasy do samego Sulden/Soldy. Mega szkoda bo dolina piękna, śniegu mnóstwo, wysoko, skiturowcy korzystali. Coś im na jednym ostrym zakręcie się chyba zsuneło. Mam nadzieję że naprawią. Można było na nartach jedynie z góry do pośredniej stacji - wspaniały wizualnie zjazd. Na fotce górna stacja gondolki1 punkt
-
Tak jakoś wyszło, że pierwszy dzień wyjazdu wypadł na Kaunertal. Dojazd oczywiście imponujący, chociaż wzdłuż sztucznego jeziora szosa mocno wyboista. Przy dolnym krześle już sporo śniegu ale temperatury bardziej wiosenne, stok twardy, momentami betonowy z lekkimi odsypami. Czym wyżej tym temperatura niższa, śnieg na stoku lepszy. Studiując skimapę Kaunertal zawsze wyobrażałem sobie duży, rozległy obszar, łagodne szerokie jak pasy startowe stoki. W rzeczywistości mnóstwo tu zakosów, ciasnych skrętów, przeplatanki odcinków stromych i łagodnych. Problematyczne są zwłaszcza górne odcinki przy gondolach i kolejce wagonowej - widać jak deweloperska wola wyrywała teren górom. Duży wagon kursuje tylko jeden, zamiast dwóch wahadłowo, co zniechęca do korzystania z fajnych stoków obsługiwanych tą kolejką - jak nie trafisz na wagon to czekasz i czekasz stojąc w poczekalni, za dużo czasu to zajmuje w odniesieniu do niezbyt imponującego przewyższenia (coś koło 300 m) i w efekcie nie takiego długiego zjazdu. Gospodarz ośrodka jak wielu innych lubi pompować statystyki - w paru miejscach tam, gdzie mapa przewiduje dwa lub więcej wariantów znajduje się jeden wąski stok, rozwidlający się w dolnej części. Dodatkowo teren jest dosyć ściśle zamknięty okolicznymi graniami, jest jakby bardziej ciasno niż na innych lodowcach, widoki mniej rozległe. Po zwiedzeniu wszystkich sektorów okazało się, że najlepszy śnieg i puste stoki znajdują się wzdłuż orczyków, które bardzo sprawnie wywożą na górę oferując trzy-cztery warianty zjazdów. Podsumowując: udany dzień, piękne miejsce, mało ludzi, dobry śnieg jak na końcówkę marca. Chętnie wrócę kiedyś pojeździć jeszcze 1-2 dni1 punkt
-
Jednak się nie uda.. rano Maras zakomunikował że nie jedzie... po południu samochód zakomunikował że nie jedzie - siła złego na jednego..0 punktów
-
0 punktów







