Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      1 045


  2. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      5 407


  3. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      3 902


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      4 152


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.11.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ważne żeby zejść… niepokonanym. Wasze zdrowie… knedliczki. Zielone Grimson jest ok gorzej czarne i szare.
    7 punktów
  2. UFO planuje otwarcie w najbliższy czwartek: https://gazetakrakowska.pl/stacje-narciarskie-na-podhalu-szykuja-sie-do-sezonu-jedna-z-nich-zamierza-stworzyc-pierwsza-tzw-fabryke-sniegu/ar/c1p2-28183369
    7 punktów
  3. Czarna Góra, Zieleniec, Jaworzyna Krynicka
    6 punktów
  4. W nocy na chwilę Master Ski uruchomił armaty, ale teraz już widać brak mrozu. Biały Krzyż: UFO w Bukowinie:
    6 punktów
  5. Cypr i Cypr Północny na rowerze Dlaczego tam i to teraz? - blisko i tanie loty (dostępne Katowic i Wawy, w Wro akurat była przebudowa lotniska) - umiarkowanie ciepło (jak polski lipiec) - piękne plaże i ciepłe morze - sporo atrakcji architektonicznych - bardzo interesująca (choć smutna) najnowsza historia - a też ciekawe inne, już bardziej odległe dzieje - granaty, figi, mandarynki, pomarańcze walające się przy drogach, wyciskany sok z granatów za 5E - bajka. - inne kulinarne odkrycia albo chociaż odmiany Dlaczego rower? Pytanie retoryczne... ale odpowiem. Bo to najlepszy sposób dogłębnego poznania. Udało się nam dotrzeć tam gdzie samochody nie dojadą, a na piechotę byłoby za długo. W 8 dni zrobiliśmy pętlę około 550 km i 6000 m verticalu. Dwa dni były przeznaczone na atrakcje turystyczne i tam zrobiliśmy symboliczne 50 km. Czyli w pozostałe wychodziło po jakieś 85 km i do 1000 m verticalu (bardzo nierówno rozłożonego). Przy krótkim dniu, i jednak sporym udziale terenu, była to dość wymagająca wycieczka. Ostatni 9-ty dzień spędziliśmy perpedes: na zwiedzaniu, rejsie do wraku i fotograficznych poszukiwaniach. Jaki rower? Pożyczyliśmy HT-ki, 29", na 2,4", 1x10. Niby dobrych marek (Trek, Cannondale) ale najbardziej budżetowe jak się da. Hamując dwoma heblami na raz, było dużo gorzej jak u mnie na jednym. Ale geometria pasowała, siodełka też. Rowery były niefachowo przygotowane, miały fatalne zestawy naprawcze. Co do narzędzi należy się wytłumaczenie, że w bagażu pokładowym, a taki tylko mieliśmy nie można ich przewozić. I faktycznie kontrola skonfiskowała parę zestawów kolegom. Odważyłem się tylko zabrać pompkę mtb Lezyne, co było dobrym ruchem. Dostaliśmy po dwie dętki zapasowe, bez łatek. I to był element krytyczny. Plażing W momencie, gdy w Polsce jest zimno i brakuje słońca, cofnięcie się w czasie o te 4 miesiące było bardzo kuszącą perspektywą. Choć opowieści o tym jak to fajnie jest zatrzymać się na morskie kąpiele na początku przyjmowałem sceptycznie. Jakoś mi to razem nie siedziało. Do pierwszego razu! Kapitalnie to zadziałało - chłodzenie, rozluźnienie całej sylwetki. A też trzeba powiedzieć, że niektóre miejsca okazały się zjawiskowe. Wobec tego zaliczaliśmy (jak tylko można było) kolejne punkty raz lub nawet dwa razy dziennie. Kradło to nam sporo czasu, więc z Kamilem braliśmy wałówkę ze sobą aby nie tracić go jeszcze na restauracje.
    5 punktów
  6. Mam nadzieję że "mądry Polak po szkodzie" i w tym roku nikt nie zaprzepaści tych pogodowych prezentów jakie dostawali też w zeszłym roku i dwa lata temu w listopadzie ale myśleli że codziennie dzień dziecka - a potem w styczniu był płacz bo nie było "bazy" i wszystko spłynęło.
    5 punktów
  7. To co prawda Słowacja, ale a propos nowego sezonu - Rohace śnieżą
    4 punkty
  8. Zawsze jest tak, że ktoś musi zacząć. Otwieram narady wodzów starszych i nie tylko. Mala ale Upa.
    3 punkty
  9. Tu już dzisiaj pierwsi jeżdżą
    3 punkty
  10. Tatrzańska Łomnica i Szpindlerowy też odpalili
    3 punkty
  11. Biały Krzyż i Czarna Góra śnieżą.
    3 punkty
  12. Grapa Ski, Jurgów, Czarna Góra Koziniec, Rusin Ski:
    2 punkty
  13. Ano jak się wejdzie to potem trzeba zjechać;-) śniegi różne jak to zwykle bywa i akompaniament armatek, nawet pozdrowiłem zdejmując kaszkietówkę panów z obsługi na skuterze - odwzajemnili pozdrowienie
    2 punkty
  14. 2 punkty
  15. I jeszcze Białka odpaliła armatki: ZACZYNAMY SEZON! Kochani! Właśnie odpaliliśmy armatki i… magia się dzieje! 😍 Na Kotelnicy słychać już szum naśnieżania, a białe płatki zaczynają otulać nasze stoki. To ten moment, na który wszyscy czekaliśmy przez cały rok! 🎿✨ Zobaczcie nasz najnowszy film — energia, emocje i pierwsze porcje zimowego szaleństwa już lecą w świat! Zima startuje! Czy Wy też czujecie tę ekscytację?! 🙌💙
    2 punkty
  16. PrzyGórze Ski, mały ośrodek w Górach Sowich też ruszył z naśniezaniem: Pierwsze opady śniegu przed tegorocznym sezonem prosto z naszych armatek śnieżnych dziś nad ranem zabieliły stok. Bądźcie w gotowości, bo sezon narciarski 2025/2026 już tuż tuż!🎿⛷️🏂
    2 punkty
  17. Tuż obok Zieleńca, na Jamrozowej Polanie już od kilku dni tak produkują, w piątek 21 listopada planują otwarcie pierwszej pętli do biegania: Na COS Duszniki Arena góry śniegu rosną z dnia na dzień! ❄️💪 Jeszcze chwilę będziemy je gromadzić, ale już za moment zaczniemy je rozgarniać – bo w najbliższy piątek, 21 listopada, otwieramy pierwszą trasę narciarską. Przygotowaliśmy pętlę o długości 800–1000 metrów, która w kolejnych dniach będzie sukcesywnie wydłużana – wszystko zależy od pogody. Niestety ostatnio nie ułatwia nam pracy, ale liczymy, że wkrótce zrobi się na tyle chłodno, aby ruszyć także z produkcją śniegu z armatek. ❄️ Trzymajcie kciuki za mróz! ⛷️ Zapraszamy na zimowe treningi już od piątku! COS OPO Duszniki-Zdrój
    2 punkty
  18. 2 punkty
  19. No to mamy identyczne nieomal parametry (ja tam wagowo mam +2kg do Ciebie, więc szybszy jestem :), bo masa ciągnie w dół jak ogólnie wiadomo), oraz podobne odczucia. W zeszłym sezonie także miałem okazję jeździć na GS juniorskim na wzrost (syna, jak się okazało, że już mamy skorupy identyczne, bo zawsze był problem z wiązaniami). Mimo promienia już sporego i dużo większego niż w cywilnych nartach, to jednak ich "skrętność" jest nadzwyczajna. Pomijam fakt, jak szybko potrafią się zebrać do skrętu. GS sklep w tym przypadku sporo od nich odstaje, ale to moje odczucia. Oczywiście wybór nart to indywidualna sprawa, dla mnie szerokość pod butem nic nie daje w jeździe trasowej, wręcz mi to przeszkadza, a w muldach trzeba zmienić technikę, gdzie i tak to traci na znaczeniu. Bardziej mi przeszkadza zbyt wysoka sztywność wzdłużna w miękkich warunkach niż pomaga szerokość. Próbowałem kilka razy szerokich desek i to nie jest dla mnie. pozdro
    2 punkty
  20. Wyprodukowanie 1 m3 śniegu przez armatki w Austrii w ubiegłym roku to było około 8 € z amortyzacją, bez około 4 €. Wyprodukowanie śniegu w kontenerze SnowFactory jest z całą pewnością droższe...
    2 punkty
  21. Oczywiście, pojecie narty uniwersalnej jest niekonkretne, a więc w zasadzie nie ma narty uniwersalnej, analogicznie do gitar, albo masz humbuckera, albo singla. A możesz mieć układ: humbucker i dwa single. Czy to jest układ uniwersalny? Ale do nart. osobiscie dla mnie teraz nartą uniwersalną jest juniorska komórka GS Rossignola mojego wzrostu, a nie spędzam na tyczkach każdego weekendu (175 cm 78 kg) i jestem 100% amatorem. Powiedzmy, że na tyczkach bywam. Mówię o jeździe rekreacyjnej. Mogę ją porównać do sklepowej gigantki Heada e-speed pro tej niebieskiej, albo nawet sklepowego długiego Fischera RC. Jeżdżą podobnie. Z tego wynika wniosek, że wybór nart jest szalenie indywidualny i specyficzny.
    2 punkty
  22. W poniedziałek kręcili choć mizeria ja tylko przejazdem…
    2 punkty
  23. a ja wazme forumowicza w obrone, bo w swojej karierze juz widzialem gosci co wymiatali na nartach, ale naprawde nic poza jazda ich nie interesowalo, nie byli fanami sprzetu, nowinek technicznych itp itd. Rozumiem ze skala forumowa moze tego wymagac ale sa ludzie ktorym to nie jest potrzebne. Do dzis pamietam obrazek jak za dzieciaka na nartach w zakopanem, goral wyszedl prosto ze stodoly i w dzinsach i swetrze objechal kilku "scigantow", takze tak A co do wyboru, polecam obejrzec pare filmow NTN na youtube, bo mam wrazenie ze sporo ich testow jest bliskich twojemu zapotrzebowaniu.
    1 punkt
  24. Sudety - przegląd sytuacji. Wrzucam tylko ON, gdzie jest działająca kamerka i widać naśnieżanie: CG Zieleniec: Świerardów:
    1 punkt
  25. myślę że tak. norweska szklana kula pokazuje, że w Sudetach temperatura na minusie jest na razie gwarantowana przez kolejny tydzień, jak nie dłużej. więc należy się spodziewać pierwszych otwarć ON w tym sezonie już wkrótce.
    1 punkt
  26. Kurła ..... narobiłeś smaka na wejście 🍺
    1 punkt
  27. Amerykanie jadą z Ruskimi na polowanie. Amerykanie bez niczego siedzą, aż przyjdą Ruscy. Po chwili wracają z upolowanym niedźwiedziem. - Grizzly? - Niet, my strelali.
    1 punkt
  28. Tak na upartego, na "szutrówkach" po tej siódemce by zjechał.
    1 punkt
  29. Jeżdżę, właśnie zarezerwowałem kwaterę we Włoszech. Sezon 2025/26 jeszcze w Polsce nie ruszył. Czekam na Tylicz i Słotwiny Arena, a jak uruchomia coś na "szkieletczyźnie", też sie wybiorę.
    1 punkt
  30. Śladami nieodżałowanego Nico130. B4Me kiedyś z nim tu jeździł. Ale nie tylko. Wchodziłem z nartami w ręku, na skiturach wieczorowa pora. Stok znam. Lubię. Orczyk z rana dobry na krótko. Twardo bo wczoraj mżawka. Było lodowisko.
    1 punkt
  31. Ale tam widziałem ostatnio Rysia... zamykać w cholere...
    1 punkt
  32. Waldek, ale wiesz jak jest. Szukasz nart po paru sezonach i nie wiadomo co wybrać, bo modeli od groma, nowe nazwy, grupy nart etc. Trudno się połapać. Rzucił jakieś propozycje, wg Niego do rozważenia. Ma w domu jakiś GS - ale tez nie do końca wiadomo co to jest. Czy sklep, czy jakiś bardziej poważny sprzęt. Dechę miał porządną, bo to niezłe dechy i szuka czegoś w zamian. No i trudno wyczuć co zamiast. Laser SX - to model niby do skiCross-a. Ale to wersja sklepowa. Nie jeździłem, ale jeden z kolegów ma/miał. Długo na nich jeździł i gdzieś tam byliśmy w alpach i się wymienił na chwilkę na Stoeckli laser GS (oczywiście sklep) i stwierdził że GS jest dużo lepszy. I wcale nie do jazdy długim skrętem ale średnim, czy wręcz krótkim. Też mam ten model i mogę tylko potwierdzić to samo. Mimo 180cm to bardzo skrętne narty. Jakaś taka dziwna charakterystyka. Z jednej strony miękkie dzioby i piętki, co daje niezwykłą łatwość rozpoczynania skrętów i wykańczania (a rockera brak), a z drugiej dociśnięta mocno sztywnieje i potrafi oddać - ja mam z płytą dodatkowo. Rossignol v-carbon MT - no tu się doszukaj budowy. A tam jakaś blacha jest? No bo jak nie to nie dla kolegi, z resztą narty bez blachy, to poza trasy najlepsze, na trasy się nie nadają, jeździłem na takich i do standardowej konstrukcji to nie mają podejścia. Blizzard wg. opisu ma aż 3 blachy. To chyba najpoważniejsza decha z tych 3 które rzucił. Kolega to kawał chłopa, w porównaniu do mnie choćby, woli narty długie. Ja osobiście wolę krótszego GS-a niż dłuższa hybrydę. Hybrydy to jednak pochodne SL (nie wszystkie - ale większość). Różnica w R ok. metra - to żadna różnica. Ja GS-a (jakieś R-17m) na wzrost (a tam ok 175cm) traktuję jak hybrydę. Narty skrętne a i prędkości się nie boją. Takie do wszystkiego i na cały dzień. pozdro
    1 punkt
  33. Z FB Korbielów: 17-11-2025 Miziowa, godz. 15:25, robi się zimowo
    1 punkt
  34. Może zobacz Peregrine V Werks 84 w długości 182 cm
    1 punkt
  35. Od pół wieku biegam. Oceniam siebie jako profesjonalistę, mogę nawet być trenerem. Biegam sprinty, 800m, okazjonalnie przez płotki, średnie dystanse a nawet maratony. Lubię sprintem biegać długie dystanse. Jakie mam sobie kupić buty uniwersalne do tego biegania i, żeby były też na grzyby do lasu. Proszę się nie śmiać, ja widzę tu analogię z tym narciarstwem. A tak na poważnie, kup sobie jakiekolwiek narty allmountain i powinno styknąć.
    1 punkt
  36. No cóż, przy skillu 8/10 nie szukałbyś porady na forum, a sam byś się udzielał w takich tematach. Ile dni spędzasz na stoku, Polska czy inne miejscówki? Preferowany kolor tras? Jazda on czy off piste? Jak z kondycją?
    1 punkt
  37. Do komina. To zamiast wokół komina. Wsiadam w pociąg, jadę od 30 do 60 min. Wysiadam "w polu" a później chodzi o to aby wrócić do miasta tak aby czuć się jak na jakimś totalnym odludziu. O dziwo, w Wrocławiu jest to całkiem możliwe. Trasy wyznaczam w okolicach 100 km, jazda jest praktycznie w terenie. Z reguły tylko ostatnie 5+ km jadę "w mieście". Co raczej nie dziwi, bo moim symbolicznym kominem jest falus Sky Tower, w którego cieniu ponurym mieszkam. Dzisiaj wystartowałem z Borowy Oleśnickiej. Na początku było 5 stawów (OSO Natura 2000), Później lasy obok Ligoty Małej a w nich dwa bardzo urokliwe oczka, znów lasy. Dalej "Floryda" w Brzezinkach (3 stawy), długi skok polami w pełnym słońcu, długo duktami leśnym Obok Dębiny, ciut asfaltu i dotarłem do mojego matecznika - dużego kompleksu leśnego przy Jelczu Laskowice. Tam zaliczyłem cztery zbiorniki wodne, epickie ścieżki lokalsów, a po przejeździe przez drogę wojewódzką kolejne 3 oczka. Teraz przeprawiłem się na drugą stronę Odry i zaliczyłem wszystkie główne jeziora obszaru Natura 2000 w Kotowicach. Czyli tamtejsze cudowne singletracki. Czas mnie gonił i stamtąd najkrócej do domu. Wyszła stówka ale nie chodzi tu o kilometry ale paczkę darmowych endorfin. Którymi się z wami dzielę.
    1 punkt
  38. Monte Pomiciaro z Katanii przez Zafferanę. Czyli pierwsza część podjazdu to jeden z wariantów podjazdu do Rifugio Sapienza na Etnie. Na Etnę już wjeżdżaliśmy przez Nicolosi, więc teraz w trakcie podjazdu odbiliśmy na Monte Pomiciaro. Ogólnie bardziej zielono, wszystko mniej spustoszone przez lawę w porównaniu do podjazdu przez Nicolosi, chociaż pył na drogach zalega - o czym ostrzegają znaki.
    1 punkt
  39. Etna - Rifugio Sapienza z Katanii przez Nicolosi. Czyli klasyczny wariant podjazdu wzdłuż SP92. Ok. 35 km pod górkę, 1900 metrów przewyższenia. Na dole upał, u góry deszcz i rześko, po drodze pola lawy.
    1 punkt
  40. Dzień 3 Widok rano z okna z pokoju Marcina i Sylwka - obłędny. Dodatkowo po burzy nie zostaje nawet ślad i dzień zapowiada się ponownie piękny i słoneczny. Dzisiaj w planach przejazd przez dwie granice, bo nocleg planujemy już w Austrii. Poranek dość chłodny, ale nie ubieramy się zbyt mocno, bo czeka nas 6 km głównej części podjazdu na przełęcz Predel (1156 m n.p.m.) Najbardziej stroma część jest do krzyżówki gdzie odbija droga na Mangart. Po drodze mijamy urokliwą mieścinę Strmec na Predelu. droga na podjazd pod Mangart - najbardziej stromy podjazd w Słowenii. Niestety nie tym razem, choć nie powiem kusiła:-) Przed przełęczą znajdują się ruiny fortu Predel, który pełnił ważną role podczas wojen napoleońskich. I sama przełęcz Z przełęczy krótkim zjazdem zjeżdżamy nad jezioro Predil Po odpoczynku czeka nas jeszcze 8 km pod górę do Sella Nevea. Z miejscowości czeka nas około 10 km zjazdu doliną Reklanska do Chiusaforte. W Chiusaforte wbijamy się na słynny szlak rowerowy Alpe Adria. Szlak prowadzi po dawnej linii kolejowej Tarivsio - Carni i obfituje w liczne tunele i mosty. A widoki ponownie obłędne. No ale wszystko co dobre szybko się kończy i w Pontebba skręcamy na przełęcz Nassfeld - ostatni z konkretnych podjazdów na tej wycieczce. Podjazd jest porównywalny z podjazdem na Vrsic. Według profilu trochę łatwiejszy - 13km długości ze średnim nachyleniem około 7,5%. Z tym, że pierwsza połowa podjazdu przypada na jazdę w pełnym słońcu, bo niewiele jest miejsc zacienionych, a temperatura oscyluje w okolicy 30 stopni. Natomiast widokowo jest pięknie. Za widocznym tunelem w miarę zdobywania wysokości temperatura przestaje tak doskwierać. I jeeest, ostatnia większa przełęcz za mną. Na przełęczy, jeszcze po włoskiej stronie czuję konieczność uzupełnienia kalorii i szybko zamawiam zupkę Minestrone czyli włoską jarzynową - przepyszna. Jedyne czego mi brakuje na przełęczy to tabliczki z nazwą państwa. Przydałaby się fotka do kolekcji:-) Z przełęczy czeka nas ponad 20 kilometrowy zjazd praktycznie pod samą kwaterę:-) Sam zjazd jest już średnio ciekawy, sporo w lesie, mało widoków. I już w dolinie W Hermagor robimy jeszcze niezbędne zakupy i po 4 km meldujemy się na kwaterze. Właściciel pokazuje nam swoje elektroniczne cuda (elektronik amator:-)) typu drzwi balkonowe otwierane i zamykane pilotem, jakieś światełka itp. Na obiadokolacje jedziemy w cywilnych ciuchach na rowerkach. tam spożywamy znaczne ilości kalorii:-) statystyki dnia 3-go Dzień 4 Rano pobudka klasycznie około 7:00. Po 8:00 zbieramy się na ostatni nasz rowerowy dzień. Dzisiaj czeka nas jeden podjazd 6km, którym chcemy się przebić do doliny Drawy, ale pierwsze 20km jedziemy w dół doliną rzeki Gail. Dzisiaj według prognoz ma być pochmurno, nie licząc 2-3h rano i faktycznie prognozy sprawdzają się całkiem, całkiem. Za chwile szybki zjazd do widocznego w dolinie Villach. Tam wjeżdżamy na ścieżkę wzdłuż Drawy. Lubię w miastach ścieżki wzdłuż rzek, zazwyczaj przejazd nimi przebiega bez żadnych komplikacji. Brak krzyżówek, świateł, często rozdzielony ruch pieszych od rowerzystów. Ostatni odpoczynek przed metą I koniec, jeszcze mała toaleta w pobliskim potoku przed podróżą i kebabtaller:-) statystyki dnia 4 I cała trasa Kilka słów podsumowania. Przejechaliśmy niecałe 400 km i ponad 6,3 tys. m. w pionie. Wycieczka pod każdym względem wyjątkowa. Trudne podjazdy, szybkie zjazdy, przepiękne widoki i wspaniała natura. No i oczywiście sprawdzeni w bojach towarzysze podróży czyli Marcin i Sylwek - bez nich na pewno by się to nie udało. Wszystko to sprawiło, że wyjazd ten był najpiękniejszym na którym byłem. Jedynie mała łyżeczka dziegciu to hałas motocykli na głównych podjazdach, który momentami bywał męczący zwłaszcza na przełęcz Vrsic, ale w żaden sposób nie odebrał mi przyjemności z wycieczki. Co do odwiedzonych krajów, to na pewno na wyróżnienie zasługuje Słowenia. widokowo obłędna, cenowo całkiem umiarkowana i ten słowiański luzik:-). Włoski odcinek również przepiękny, zwłaszcza kawałek Alpe-Adria. Natomiast Austria z uwagi na tak poprowadzoną trasę, trochę nie miała możliwości pokazania swoich największych walorów, które znam m.in. z wyjazdów narciarskich. Ale co się odwlecze to nie uciecze i na pewno do Austrii jeszcze zajrzymy rowerowo:-)
    1 punkt
  41. Ponizej fotorelacja z 4 dniówki po trójstyku Austria, Słowenia i Włoch. Rower zapakowany (na razie na próbę) - czas na kolejną 4 dniówkę. Tym razem spełnienie kolarskich marzeń czyli czas na Alpy:-) Dzień 1 Ruszamy z domu po 20:00, cała noc w podróży i rano znajdujemy się w zupełnie innych okolicznościach przyrody. Samochód parkujemy w Ferlach na bezpłatnym parkingu - jeden pan z kampera miał jakieś uwagi, ale je zwyczajnie olaliśmy. rzeka Loiblbach nieopodal parkingu Pierwsze kilometry już są mega widokowe W pewnym momencie dość zaskakująco ścieżka rowerowa prowadzi przez teren elektrowni wodnej Freibach. Za Wildestein zjeżdżamy z głównej drogi w kierunku dzisiejszego głównego podjazdu na przełęcz Seebergsattel (1215m) będącej jednocześnie przejściem granicznym ze Słowenią. Sam podjazd nie jest zbyt trudny: długość około 14 km, przewyższenie 650m, średnie nachylenie 4,5%, max 9%. Pierwsze kilometry podjazdu robimy bardzo ładną ścieżka rowerową. Na pierwszym popasie użera mnie w kostkę osa czy też pszczoła - gniazdo było na schodach. Ból dość duży, ale nie widać żadnej opuchulizny i szybko mija. Na przełęczy Zjazd nie jest zbyt szybki, po pierwsze serpentyny, po drugie widoki, aż się nie chce zjeżdżać:-) Mala i Velka Boba - dwutysięczniki w paśmie Alp Kamnickich Zjazd wzdłuż rzeki Kokra - krótki lewy dopływ Sawy, raptem 34 km, ale rzeka mega urokliwa. Tu tez pierwszy raz stykamy się z niesamowitą przezroczystością tutejszych rzek W okolicy Hrib odbijamy na chwilę z trasy nad urokliwe jeziorko Crnava. Boczne drogi w okolicy Trzic. Ostatni krótki podjazd tego dnia w okolicy miejscowości Hudi Graben W między czasie klepiemy mailowo nocleg w Begunje na Gorenjskem. Po dojeździe i lekkim odświeżeniu idziemy z buta na zasłużona obiadokolację. Statystyki 1 dnia Dzień 2. Wstajemy standardowo po 7:00 i w ciągu godzinki ogarniamy się. Pierwsze kilometry to zjazd do doliny rzeki Sava Dolinka, która w okolicy Radovlijca wraz z Sava Bohinjka tworzą Sawę - największy prawy dopływ Dunaju o długości ponad 900 km. Dzisiaj pierwszy punkt programu to malownicze jezioro Bled z pięknie położonym kościółkiem na wyspie i górującym nad jeziorem najstarszym zamkiem na Słowenii. Samo jezioro nie jest zasilane żadną większa rzeką, a w północnej części znajdują się źródła termalne, co powoduje, że jest jednym z najcieplejszych w Alpach, ale jakoś na kąpiel o tak wczesnej porze nie mamy ochoty:-) Za Bledem wjeżdżamy boczną drogą do Triglawskiego Parku Narodowego i kierujemy się w kierunku Jesenic. Od Jesenic do Kranjskiej Góry gdzie zaczyna się główny podjazd na Vrsic mamy jeszcze kilkanaście kilometrów fantastyczną ścieżką rowerową. Za Kranjska Gora dojeżdżamy do jeziora Jasna za którym zaczyna się podjazd na przełęcz. Różne strony różnie podają zarówno długość podjazdu jak i wynikające z tego średnie nachylenie. Generalnie zasadnicza część podjazdu ma około 10 km i średnie nachylenie 7.5%. Najtrudniejsze są ostatnie 2,5 km, tam nachylenie rzadko spada poniżej 10%, a są odcinki i po 14%. Wiele zakrętów jest z brukowanej kostki, trochę mnie to martwi biorąc pod uwagę czekający nas zjazd z przełęczy. Słoneczko w trakcie podjazdu zaszło za chmury. Nie narzekamy, mając nadzieję że łaskawie wyjrzy zza chmur podczas zjazdu. I jeeest, podjazd wszedł o dziwo bardzo dobrze. Na przełęczy spędzamy około 40 minut, jest baaardzo widokowo. A w międzyczasie słoneczko wychodzi zza chmur - tak było umówione. ciastko Gibanica - lokalny przysmak, bardzo dobre...takie niesłodkie;-) Czas w końcu ruszać dalej, przed nami prawie 30 km zjazdu do Bovec. Sylwek szaleje na zjeździe, a jest gdzie poszaleć, bo w odróżnieniu od podjazdu, nawierzchnia na zjeździe jest idealna. Baz żadnych fragmentów brukowanych czy mocno spękanych. Po kilkunastu kilometrach zjazdu jesteśmy w dolinie rzeki Soca. Jako jedna z nielicznych ma ujście bezpośrednio do morza Adriatyckiego, a dokładnie do zatoki weneckiej. Jej wody są krystalicznie czyste. Po zjeździe jedziemy do centrum Bovec po zaopatrzenie na wieczór. Kwaterę udało się zaklepać w sensownej cenie 120 euro za dobę w Log pod Mangartem. W sensownej, ponieważ na booking ceny rozpoczynały się od 180 euro za 3 osoby. Z Bovec mamy 10 km pod górę wzdłuż rzeki Koritnica. Jak zawsze na dodatkowe wieczorne zapasy wożę mały plecaczek z Decathlona 10 litrowy - przydaje się bardzo. Na kwaterę jedziemy dość wartko, bo według prognoz może popadać i to konkretnie. Na szczęście całą burzę zatrzymuje masyw Jerebicy (2126 m n.p.m.) i w dolinie nie spada ani kropla deszczu. Tradycyjnie po ogarnięciu sie na kwaterze idziemy coś zjeść. Pobliska hotelowa restauracja jest zamknięta, bo "po sezonie". Kolejna wygląda na zbyt wyszukaną dla nas - przynajmniej po zdjęciach potraw. Ostatnia (restauracja Brunarica) znajduje się około 600 m od kwatery. Menu krótkie, ja z Marcinem zamawiamy Zlikrofi with Bakalca, czyli pierożki z gulaszem, Sylwek Burgera. Statystyki dnia 2
    1 punkt
  42. Dzień trzeci Wykorzystujemy pociąg (podjazd 4 przystanki). Pierwsze 20 -30 km nic specjalnego, wycacane wszystko na maksa, asfalt i niestety słabo z przydrożnymi drzewami. Od wjazdu do PN (Kalkalpen) jest lepiej. Choć dupy nie urywa. Ale nagle droga zmienia się w ścieżkę i jesteśmy w zupełnie innych okolicznościach! W jednej chwili wybaczamy nudny początek. A dalej jest jak zawsze na piętrze pośrednim, gdy stopniowo zanurzamy się w austriacki ordnung (musi być) Razem 54 km i 1200 m przewyższeń
    1 punkt
  43. 1.Wielkość-w sklepach po pomiarze nogi zawsze mi mówili,że tylko nr 27,5.Kupiłem z tego samego modelu 3 buty,27,5 28,5, 29,5. i wypróbowałem na stoku.Zostałem przy 28,5 wbrew zaleceniom bootfitterów,bo tylko to dało komfort.Polecam taką drogę doboru. 2.Miejsce zakupu-sporo butów wysokiej klasy,podobnie zresztą jak kasków,można kupić w portalach niemieckich i austriackich,z objaśnieniem-kupione-2 razy użyte-za małe lub za duże.Cena-między połową a ćwiercią ceny sklepowej.Te 2 elementy wyposażenia bardzo często nie pasują po zakupie. 3.Polecam przekształcenie się we własnego bootfittera,zaoszczędzicie sporo czasu i pieniędzy.
    1 punkt
  44. to jest profeska, pamiętam jak kiedyś, była śnieżyca, lekka zadymka, byłem jedynym, pan wychodził z budki, ścierał śnieg i podkładał mi pod siedzenie kotwę, aż mu powiedziałem, żeby się ogarnął i siedział sobie w cieple, a ja pojeżdżę... dla porównania u nas czasami z budki wyjdą albo i nie jak się ktoś wyłoży i trzeba pomóc... ot inna mentalność... trochę uogólniam, ale często widziałem różnicę w podejściu szeregowych pracowników, nawet jeśli są jakieś chlubne wyjątki na naszą korzyść; w mala upa zaczynałem takie łazikowanie, wziąłem narty na plecy, buty w plecak i w górę, na górze nie mogłem zapiąć butów bo zmarzły ale się w końcu udało, nie pamiętam kiedy to było, pewno mniej niż dziesięć lat temu, ale sentyment pozostał; innym razem nocą szedłem dość niestandardowo bo górnym szlakiem do tego schroniska po drodze na Śnieżkę, skończyło się dobrze, ale też byłem sam... z rana na Śnieżkę i z powrotem, ładnie było, wschód słońca, noc z kolei księżycowa, nie odpalałem nawet czołówki
    1 punkt
  45. Powrót sentymentalny, tanio sentymentalny… IMG_7673.mov
    1 punkt
  46. Te Mastery kupiłem od Mastera32, poprzednie od B4Me. Wszystko punktualnie. 8:30 start. Pomoc przy wsiadaniu. Jak w szwajcarskim zegarku. Mam atlantika. Po tacie. Stok nienaganny. Po godzinie ciagle nierozjeżdżony. 7 min w te i we wte.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...