Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
16.03.2016 - 16.03.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.03.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Nareszcie ! Tak by się chciało krzyknąć. Alpy pokazały się nam dzisiaj z najlepszej możliwej strony!Odwiedziliśmy Zillertal Arenę.Rano około 8:30 meldujemy się na parkingu pod koleją Rosenalmbahn. Fajnie zobaczyć kolejny majstersztyk jakim jest skrzyżowanie kolei Rosenalmbahn z Karspitzbahn. Fotkę skrzyżowania zrobiłem koło 16 jak wracaliśmy, stąd te tłumy. Później na arenie śmigamy po trasach 19, 19b, 13, 16, 22 - jesteśmy frajerami, ale o tym za chwilę...:DLudzi przybywa, w nocy spadło trochę świeżego śniegu, momentalnie robią się odsypy.Szybka decyzja, uderzamy w stronę Gerlos. Najpierw Karspitz Xpress, później Hanser Xpress i Kreuzioch Xpress. Teraz się trochę poznęcam. Widoki wzdłuż dojazdówki 21 zapierają dech w piersiach. W Gerlos robimy sobie przerwę. Jest bosko, śmigamy po 16 i czerwonej 31.Niestety trzeba powoli wracać. Wracając koleją nr 4 mamy takie widoki: Przerwa w podróży i zagwozdka...kto się obrócił operator czy modele... I jeszcze jedno. I na koniec. Pisałem wcześniej, że jesteśmy frajerami. A no dlatego, że mimo bycia namawianym na trasę nr 18 przez idealist, Pływaka, Piotra67, popierdzieliliśmy te rady i pojechaliśmy zwiedzać. Wracając tą trasą byliśmy źli na siebie. Ta trasa miaźdży, szerokością, długością, fajnym nachyleniem. Dotychczas chyba najlepsza trasa jaką było mi dane jechać. Może nic straconego w piątek na zamknięcie wyjazdu może ponownie odwiedzimy arenę. Jutro Hintertux. Jest mega fajnie! Kolejne dni zapowiadają się słonecznie. Dzięki za wszystkie miłe słowa w tym wątku, szczególnie dla idealist, marboru, marionen i argon! Ps. Ma ktoś sprawdzony pub gdzie moglibyśmy obejrzeć dzisiejszy mecz Bayern vs Juve ? Pss. Tego posta piszę tak...10 punktów
-
Nie zostało dużo czasu jest 13:40, plan jest taki aby zjechać 3 razy, ale chciałbym przetestować skiturowe wyjście z Lukovej przez Vyhliadki i wzdłuż czerwonej 11 do góry, byłem ciekaw ile to zajmuje . Z niebieskich na Lukovej nie zjeżdżałem jeszcze E2, E3 (zrobiłem kiedyś wycof, warunki były betonowe), H, oraz G. Szybkie rozeznanie i plan jest taki zjazd E2 lub E3, wyjście na skiturach pod Szkolny Żleb zjazd H, przejazd Lukovą Doliną do wyciągu wjazd na górę i na koniec znowu E2 lub E3. W tym roku porobiły się spore nawisy, przez co zaraz pod nimi tworzą się stoki o sporych nachyleniach 45-50st, zsuwam się więc delikatnie trawersem, ale twardy betonowy śnieg sprawia, że nabieram prędkości, jedyne co robię do krawędziuje narty aby jak po szynach dojechać do miejsca gdzie można bezpiecznie wykonać skręt, jadę linią E3, szok śnieg jest sypki! myślałem, że będą betony, a tutaj bardzo przyjemnie i stabilnie, jedynie omijam widoczne nawiane większe "poduchy" przy skałach i tak dojeżdżam do wjazdu do żlebu przy wykropowanej linii E3, tutaj zrobił się nawis i wjazd jest dosyć stromy do tego widać sporo nawianego śniegu i jakąś starą 1 linię! wygląda jakby ktoś to przejechał zaraz po opadach tydzień temu.. reszta nietknięta zostawiam sobie to na później i zjeżdżam do żlebu przy E2, tutaj z nawisem nie lepiej też utworzył się spory Wjeżdżam w żleb i nie mogąc nadziwić się nachyleniu (miało być max 45st, ale wydaje mi się sporo więcej na odcinku ok 20-30m) układam kijek na śniegu, wyciągam kom... 50st widziałem, że coś mi nie pasuje z prawej stronie bok żlebu wygląda na jeszcze stromszy. Podjeżdżam do niego ok 7-8m i w tym momencie drugi kijek który miałem przy nartach zsuwa się w dół żlebu... ale ze mnie gapa! (tak na prawdę leciały wtedy inne epitety te najgorsze) no cóż kijek leży ok 15-20m niżej, sprawdzam szybko jeszcze raz pomiar, ale to tylko było złudzenie optyczne nachylenie jest takie samo dokładnie 50st, chowam kom bo przecież nie o to w narciarstwie chodzi aby się "onanizować" nachleniem i o jednym kijku próbuje wykonać obskok, snieg jest na tyle fajny, że bez problemu udaje mi się wykonać o dziwo przymnie 4-5 skrętów zanim docieram do kijka, szybko go podnoszę i spokojnymi obskokami zjeżdżam już w ciągu na dół doliny. Dojeżdżam pod przeciwległe zbocze biorę narty do ręki i wychodzę po jeszcze twardym zboczu idzie się przyjemnie ale po 5min powoli grzęznę w śniegu po łydki, dlatego wyciągam foki i w ciągu 35min docieram pod Szkolny Żleb po drodze spotykając jeszcze raz Torresa z żoną :)Dochodzę powyżej Szkolnego Żlebu i tam spotykam akurat zjeżdżającą moją żonę więc targam ją pod albo raczej powyżej nawisu śnieżnego gdzie jest wjazd do żlebu H, oczywiście żona panikuje, że stoi za blisko jakieś 1,5-2m na stabilnym płaskim podłożu . Ściągam foki przepinka i wjeżdżam do H, tutaj całkiem inaczej bo w E2 góra na kilku metrach stroma, potem nachylenie ok 35st, a dopiero stromo robi się na dole w żlebikach. Tutaj nachylenie jest cały czas równe, ewidentnie w granicach 40-45st, przez co zjazd jest wymagający kondycyjnie, jednak jak złapie się rytm to jedzie się bardzo przyjemnie, śnieg jest ciut gorszy, praktycznie każdy rodzaj, momentami sypki, momentami miękki, a w kilku miejscach bardzo twardo. Dól się powoli wypłaszcza do ok 35st, a ja nabieram szybszych rytmicznym skrętów/obskoków jednak jest coraz bardziej twardo i nierówno i w pewnym momencie przód jednej narty wpada mi pod twardego kalafiora no i lecę widzę wlot do żlebu, plecami lecę w dół, widzę niebo i za chwilę na jego tle moje czerwone atomiki układające się w literę V, ale wiem, że za chwilę spotkają znowu śnieg i je zakrawędziuje... ale po chwili znowu widzę niebo i znowu to samo V z moich czerwonych nart, myślę co jest za bardzo nie wiem co się stało przecież miałem się zatrzymać, więc znowu chcę zakrawędziować narty w śniegu, ale to się nie chce skończyć i znowu widze nawis, potem niebo i trzeci raz V z moich czerwonych nart... tak swoją drogą to bardzo ładnie wyglądają na takim granatowym niebie i jest! udało się zatrzymałem się kijki zostały kilkanaście metrów wyżej. Ufff wytrzepuje śnieg spod kurtki, rękawów i innych części garderoby podchodzę po kijki i zjeżdżam w dół doliną. Tam znowu szyno-betony wytrzepują moje nogi, narty jadą same ciężko kontrolować bo łapią krawędzie, potem dojeżdżam do torów bobslejowych oczywiście dalej betonowe, gdy docieram do niebieskiej 5, jestem skonany, zjeżdżam na dół na Zahradky, wciągam się na Biela Put, ale rezygnuje z 3 zjazdu, Lukova Dolina mnie pokonała . Tak kończę udany przedłużóny weekend. Dzięki wszystkim za spotkanie i do następnego razu :)PozdrawiamTomek10 punktów
-
A kto powiedział, że moja nie chce mnie zabić? Czy się nie boję? nie boją się tylko głupcy... Głupio się tak przyznać, męskie ego nie pozwala między facetami , ale czasami "sram w pory" i zanim zrobie jakiś skręt/obskok biorę kilka głębszych... wdechów Aż tak wąsko nie było, myślę że na wiosnę jak warunki zrobią się jeszcze bezpieczniejsze może spróbować tych 2 łatwiejszych Szkolny i Dziewczęcy, ewentualnie jeszcze Meteorologiczny No cóż, mogę Ci tylko przyznać rację i pochylić głowę. Proszę tego nie robić w pojedynkę! żeby nie było, że jestem całkowicie nie odpowiedzialny to przedstawie jak wyglądały przygotowania: Przed wyjazdem: - tydzień przed codziennie monitorowałem pogodę - sprawdziłem archiwum pogody m.in. na Ogimecie (Mocno wiało w dniach 17-25 luty, oraz 5 marca) - ostatni opad ok 20-30cm był 6 marca w dobrych warunkach temp. ok 0st - monitorowanie innych freeriderów m.in na facebooku i w relacjach na forach, jest informacja, że jest dosyć bezpiecznie, sporo osób rzuciło się na jazdę offpiste Na miejscu: - w piątek rekonesans z góry, wszystkie żleby rozjeżdżone (potwierdzenie, że od 4dni wszyscy zjeżdżają żlebami i jest raczej bezpiecznie) - bardzo dużo osób jeżdżacych poza trasą - w sobotę zabieram lawinowe ABC (detektor, sonda, łopata - zawsze to biorę nawet jeżeli miałbym zjechać sam, ponieważ albo ja mogę pomóc komuś, albo ktoś mi, a jest sporo osób poza trasą z detektorami, wiem bo sprawdzałem ) + plecak lawinowy, jednak duża mgła powoduje, że rezygnuje ze stromszych żlebów i zjeżdżam na sam koniec Dziewczęcym Żlebem (najmniejsze nachylenie ok 25-35st), na dole stoi grupka ok 6-7os, po mnie zjeżdża grupka ok 7-8osób rodzina z dziećmi - niedziela to samo co w sobotę lawinowe ABC + plecak lawinowy i na sam koniec zjeżdżam Szkolnym Żlebem widząc wcześniej grupę osób zjeżdżających w dół, za mną zjeżdża również kilka osób. - poniedziałek warunki takie same, ale mocne nasłonecznienie dlatego po południu już wiem, że trzeba unikać południowych wystaw, warunki również bardzo stabilne, miejscami widać nawiany śnieg pod skałami, ale jest to bardzo mała warstwa ok 10-20cm, większe depozyty pod skałami pomimo, że pewnie bezpieczne unikam i trzymam się z ich boku. Kopie trochę ręką trochę kijem, warstwa pod spodem ok 30-40cm związanego śniegu takiego na 1F (palec). Gdy zjeżdżam na dół do doliny kilka osób zjeżdża Meteorologicznym, a 3 osoby Szkolnym, przy drugim zjeździe znowu kilka osób Meteorologicznym, a 2 osoby Szkolnym. Ogólnie to najczęściej zjeżdżanym, żlebem był Szkolny i Meteorologiczny , jeżeli warunki się mocno nie zmienią (wiatr i ocieplenie) to w najbliższym czasie będzie tam dosyć bezpiecznie. Jak widać, nie jest to tak, że jadę na narty, wchodzę do kolejki wysiadam i ooo tutaj sobie zjadę, zapinam narty i sru w dół, przed wyjazdem na prawdę trzeba poświęcić trochę czasu, a i na miejscu sporo pomyśleć o różnych czynnikach. Po części na potwierdzenie, tego co napisałem jest profil śnieżny zrobiony przez Ośrodek Prewencji Lawinowej w Jasnej w poniedziałek 14 marca w okolicach Dumbiera na północno-wschodniej wystawie i nachyleniu 41st, oczywiście to jest tylko dodatkowa informacja, a nie wyznacznik bezpieczeństwa: Dodatkowo jest on zrobiony na stoku raczej nie jeżdżonym, a na pewno nie rozoranym tak jak żleby przy Chopoku Więc jeszcze raz pochylam głowę i proszę o nie naśladowanie, jeździmy w grupie, ale w odstępach! (często widzę 6-7osób blisko siebie w żlebie!), a przy większym nachyleniu nawet pojedynczo do "Safe Pointa". Jeździmy z Lawinowym ABC i jeżeli mamy możliwość to plecakiem lawinowym (pamiętajmy jednak, że nie jest to gwarant bezpieczeństwa - w tamtym roku zginął na Chopoku słowacki freerajder z plecakiem i lawinowym ABC) Pozdrawiam Tomek9 punktów
-
Plecaki lawinowe czyli mam na myśli ABS, Mammut, BCA (teraz to już jest chyba K2), Scott, AvaBag (Ortovox) itp. czyli plecak z poduszką lawinową uruchamianą rączką. Ja posiadam 2 plecaki Mammut RAS Ready 18l i 30l (przygotowane do zamontowania systemu poduszki lawinowej) + system Mammut RAS, który mogę przekładać pomiędzy 2 plecakami. Jednak najprawdopodobniej mniejszy plecak sprzedam, gdyż jest on tylko na warunki przystokowe takie jak Kasprowy i Chopok. Obecnie nowy plecak lawinowy z systemem można kupić już za 300e mniejszy (ok 20-25l) i ok 350e większy (30-35l). Jednak trzeba mieć świadomość, że aby plecak był efektywny to musi wystąpić "sortowanie", posłużę się teraz przykładami z życia wziętymi (jak parówki z komisji Macierewicza ) czyli opakowanie chipsów, albo orzeszki ziemne jeżeli chcemy mieć duże kawałki chipsów na wierzchu to potrzepujemy opakowaniem, przez co dochodzi do sortowania duże wychodzą do góry, a małe opadają na dół, to samo z orzeszkami i solą, jeżeli mamy drobinki orzeszków i sól na wierzchu (końcówka opakowania przesypana do pojemniczka) wystarczy ruszać pojemnikiem na boki, aż orzeszki wychodzą do góry, a sól i drobinki opadają na dół. Największe szanse mamy jeżeli jesteśmy na górze obrywu bo jest czas aby nastąpiło sortowanie, jeżeli jesteśmy na dole i lawina na nas spada, a jest ona dosyć mała (tz. krótka), to może nie wystąpić ten efekt. I druga sprawa, jeżeli u wylotu stoku/żlebu jest "szyjka" przewężenie i nie ma piargów gdzie śnieg może się rozejść, albo najgorsza sytuacja gdy u wylotu żlebu jest głęboki jar/depresja/kotlinka/zagłębienie to nawet jeżeli wystąpi efekt sortowania, to na końcu zatrzymamy się w zagłębieniu i całe masy śniegu nas przysypią i w ten sposób możemy znaleźć się 2-3m pod śniegiem. Taki przypadek zasypania był śmiertelny wypadek z początku grudnia gdzie zginął Przewodnik IVBV i TOPR Józef M. lawina niby mała, ale właśnie na dole było zagłębienie terenu. Dlatego przestrzegam przed hura optymizmem i wierzeniem w cudowne działanie plecaków, a w szczególności w ich 100% (czy jak podają dane 97%) skuteczność, jest to mit i wszystko trzeba używać z głową. Pozdrawiam Tomek8 punktów
-
Zima pod SkałąŚnieg poprószył, miało świecić słońcę więc trzeba było to jakoś wykorzystać. Ruszam z Soliska w kierunku Małego Skrzycznego, jednak zamierzam go zdobyć „trochę” : okrężną drogą. Na wyskości gdzie trasa łączy się z tą z COS-u z lewej strony, skręcam tak jak uważam za służniejsze czyli w prawo:biggrin:. Przecinam wyciąg i przyjemną drogą trawersującą stok docieram aż za Kopę Skrzyczeńską. Ostro w górę kieruje się na grzbiet i wychodzę na szlaku jakieś 500 m przed Malinowską Skałą. Tam chwilę odpoczywam w całkowitej ciszy i z pięknym widokiem... :angel: Zdobywam szczyt po czym zawracam i po około godzinie jestem na Małym, skąd już kieruje się stokiem na parking. W tym miękkim śniegu jedzie się bardzo przyjemnie, dopóki nie docieram do ścianki na Suchym, która przez te kilka godzin uległa całkowitej przemianie i z trasy z dobrymi warunkami stała się ledwie przejezdna :. Dzień mega udany, można było poczuć trochę prawdziwej zimy i zmęczenia nóg, w końcu zrobiłem równe 10 km na fokach plus do tego zjazd :smile::smile:7 punktów
-
Maria Alm - foty Ani Środa i czwartek prawie w pełnym słońcu. Wreszcie mogliśmy nacieszyć się widokiem gór. Do tej pory myślałem, że szczyty porośnięte są lasem. Okazało się inaczej. Do tego trasy przez większość czasu (do 12-13) przyjemny betonik. Nawet na niebieskich trasach można było mocno cisnąć, jak ktoś miał ochotę. Każda dziura, każda hopka widoczna. Lepszych warunków nie można mieć. .....i gaz do dechy..... Pozdrawiam serdecznie.7 punktów
-
5 punktów
-
Miałem coś napisać o 4dniowym pobycie na Chopoku, ale w sumie to wszystko już zostało napisane przez Jaśka, Johnnego i Torresa :)Piątek - ładna pogoda , ale jazda tylko po trasach, robiło się ciepło i to bardzoSobota - totalna mgła na górze, trasy rozjechane, niestety w nocy chyba była dodatnia temperatura i raczej ratrakowanie za dużo nie dało, tak jak pisałem wcześniej zdecydowałem się na Dievčenský žľab, ale był cały rozorany dodatkowo twardo! wytrzepało mnie na kalafiorach :)Niedziela - to ostra jazda z Jaśkiem, Johnnym i Torresem z żoną, 5h ciągłego męczenia "czarnulek" potrafią zmiękczyć nogi zabawa była przednia i najlepiej spisywały się warunki na 33 i czerwonej przy panoramie 34. Na koniec podjeżdżam z Maćkiem pod żleby od strony Lukovej Doliny pokazuje mu z góry "Školský žľab", a potem jak jedziemy 11 i z okolic Vyhliadki pokazuje wszystkie żleby opadające do Lukovej:w sumie posłużę się zdjęciem ze strony Miro Peto, przy okazji aby się odnieść do zjazdów z niedzieli i poniedziałku.Zjeżdżamy na dół, żegnam się z Maćkiem i wyjeżdżam Funitelem na górę dojeżdżam do Szkolnego Żlebu i zsuwam się z nawisu do środka śnieg bez ohów i ahów, ale dużo lepszy niż wczorajszy w żlebie po drugiej stronie w Dziewczęcym Żlebie - zjazd nr I na fotce ten z prawej. Zjeżdżam do wypłaszczenia i akurat wtedy w Lukovej schodzi mgła i spada widoczność, zjeżdżam doliną trawersując w lewo wysoko strefę nr 5 dzięki temu dojeżdżam jeszcze do jednego żlebu już między kosodrzewiną, zaskoczony jestem nachyleniem wyciągam kijek i komórkę, mierzę i wychodzi zaskakująco 40st Niestety przyjemność szybko się skończyła, na jego końcu dojeżdżam do "betonowych" śladów, z ogromnymi zalodzonymi muldami tak wymęczony dojeżdżam do skraju lasu (na szlak przez las łatwo trafić bo na drzewie pomarańczowym sprajem narysowana jest strzałka). Szlak przez las jest jeszcze większą katorgą co tutaj dużo mówić "sztuka cierpienia", totalne muldy twarde na beton, chociaż momentami zastanawiam się czy to dalej beton czy już lód wygląda to raczej na tor bobslejowy. Tak skatowany dojeżdżam "pod górkę" gdzie trzeba odpiąć narty i ok 3-5min podejść pod dolną stację orczyka przy niebieskiej "5". Poniedziałek - totalna lampa! tak jak pisałem wcześniej do 12 prawie równiusieńko, a to za sprawą mrozu, widoki super! Śmigam z żoną po czerwonych 1, a potem przeskakuję na południową stronę i zjeżdżamy po 33 warunki rewelacja! żona ucieszona bo to jej pierwsze czarne więc było jej przyjemnie, że trafiła na taki śnieg. Potem spotykamy Torresa z żoną i tak zjeżdżamy na dół, gdzie rozdzielamy się tz. ja się rozdzielam oni idą na obiad i kawę z moją żoną, a ja śmigam do góry zjechać coś w żlebach... skoro na czarnulce taki fajny śnieg to tam pewnie też lekko odpuściło . CDN...5 punktów
-
Będę do Was dojeżdzał z Zakopanego ,pod warunkiem dostępności Kasprowego ,bo pogoda i warunki narciarskie na tak odległy termin to loteria. Wycieczka do Zakopanego juz zaplanowana i pokój zarezerwowany na 3 doby. Wole sam z istotnych powodów. Pozdrawiam4 punkty
-
Aberg i Hintermoos - poza trasą W środę przy wspaniałej słonecznej pogodzie mogłem zrealizować swoje poza trasowe marzenia: Mój najpiękniejszy zjazd off-piste. Niestety zbliżenia nie mam. Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
Wprawdzie chciałem coś poklikać na bieżąco ale nie dało rady(praca czasem w życiu przeszkadza :stupid:)W wyżej wymienionym terminie przebywałem w Bolzano wprawdzie nie strikte narciarsko ale o nartkach dziennie nie zapomniałem :smile:Tak czy siak udało się dziennie solidnie po parę godzinek pojeżdzićMiejsca które odwiedziłem to Alpe Cermis, Alpe Lusia,Ski Center Letemark,CarezzaWarunki narciarskie znakomite,przyjemny mrozik z dużą dawką słoneczka,ludzi umiarkowanieCzas na fotorelację :proud:3 punkty
-
Cóż?... W piątek wyjazd, w jedyną słuszną stronę. Gdzie? Tym razem będzie wyprawa śladami Agenta 007 i ostatniego z nim filmu "Spectre". Miała być wielka wyprawa i WZF pod Materhornem ale wszystko się posypało. Będzie dolina Otztal w kameralnym składzie: ja razem z Paulą, a od przyszłego czwartku, Artix z Kolegami ze Szwecji. Może ktoś z forum wybiera się w te strony w terminie 19-26 marzec? Najbardziej żałuję tego, że nie udało się spiąć wyjazdu z johnnym narciarzem, Maćkiem. Cóż - Maćku? Odbijemy sobie wszystko na WST i w przyszłym roku. Jakie plany? Pierwsze 3 dni: Obergurgl - Hochgurgl http://www.skionline.pl/stacje/austria-tyrol-obergurgl-hochgurgl,osrodek,171.html Kolejne 3 dni: Soelden: http://www.skionline.pl/stacje/austria-tyrol-soelden,osrodek,177.html W dzień wyjazdu: Kuehtai http://www.skionline.pl/stacje/austria-tyrol-kuehtai,osrodek,1741.html Będziemy mieszkać w Langenfeldzie i mamy zamiar odwiedzić również tamtejsze termy: [video=youtube;L9oJNvSSmw4] Planując podróż, po konsultacji z mifilimem i po przeczytaniu relacji Piotra_67 (Dzięki Chłopaki!) postanowiłem wybrać wariant podróży bez wjazdu do Niemiec. Powodem są kontrole graniczne i korek. Skręcę przed Salzburgiem na Bischofshofen... przejadę przez Maria Alm, Leogang, Fieberbrunn, St. Johann in Tirol i na koniec przy ośrodku Skiwelt...a potem już tradycyjna droga przez Innsbruck. Będzie jakieś 40km dalej, dłużej o ok 1,5 godziny ale w jakich okolicznościach przyrody? :cheerful: Relacja oczywiście będzie pisana na żywo :smile: Będzie sporo kręcenia, więc po powrocie również filmiki - Artur szykuj się :applause: Jest jeszcze trochę czasu do wyjazdu, więc jeśli ktoś ma jakieś rady dla nas, coś chce doradzić, napisać - to bardzo proszę. Wszystkie wskazówki są mile widziane. Na koniec kilka filmików z YT... a ponieważ będzie to wyprawa śladami Agenta 007, to takie oto obrazy: [video=youtube;FgDgI-hrYPE] [video=youtube;KemVQmtbiSA] [video=youtube;LTDaET-JweU] PS. Podziękowania za kilka wskazówek, które dostałem od Piotra - jodka na PW. Dzięki!3 punkty
-
3 punkty
-
Artur, tak się skłąda, że w najbliższym czasie mogę mieć problem z dostępem do internetu. Jakby co, przy kompletacji pokoju możesz mnie uwzględniać. Mnie nie zależy aby była 2, może być i 4, a nawet i 6. Byle towarzystwo dopisało.3 punkty
-
Planowane inwestycje na sezon 2016/17: (źródło: http://www.skiresort.info/ski-lifts/planned/page/2/) 1. Szczyrk - SON: 10-os. gondola z Czyrnej (kanapy w kolejnych latach) 2. Kasina Wielka - Śnieżnica: 6-os. kanapa 3. Czorsztyn - Kluszkowce: 4-os. kanapa 4. Sienna - Czarna Góra: 6-os. kanapa 5. Kamienica - Bolesławów: 4-os. kanapa 6. Wierchomla - 2 doliny: 6-os. kanapa (źródło: http://lanovky.sk/?page=rep&id=943)3 punkty
-
3 punkty
-
Chłopaki dzisiaj pokręcili się trochę po Penken. Zaczynają od wjazdu na górę nową koleją Penkenbahn. Blows my mind!!! Wysokość robi mega wrażenie, czapki z głów dla panów inżynierów! Pod górną koleją znów płaskie światło ale widoczność bardzo dobra. Pojeździli trochę po trasach 26 27 28, bardzo się im podobało. Dalej to piękne widoki i super warunki. Następnie pokręcili się na trasach 32, 31. Trasą 33 podjechali pod dolną stację kolei 150 er Tux, ale kolejka i pogarszające się warunki ich trochę odstraszyły. Zaparkowali w centrum Mayrhofen przy dolnej stacji kolei Ahornbahn, z tego co mówią trzeba przejść około 300 m do dolnej stacji Penkenbahn. Cena za parking przy Ahornbahn to 15 euro, można jednak wyjechać na górę koleją Ahornbahn i udać się do kasy w celu uwierzytelnienia / walidacji (nie wiem jak to nazwać) karnetu i postój jest za darmo. Chłopaki nie mieli planu wyjeźdżać koleją Ahornbahn, ale polecają dla samych widoków i docenienia kolejnej genialnej myśli inżynierskiej. Podsumowując, bardzo się im podobało, ale narciarsko lepszy Hochzillertal. PS. Nie pojechali na Harakiri...:DNa termach było super! Jutro planujemy odwiedzić pierwszą część Zillertal Areny, w czwartek Hintertux.3 punkty
-
Maria Alm - 3 i 6 dzieńWe wtorek dosyć pochmurno i największy opad śniegu, ale przestało padać przed nocą i ratraki zdążyły wyratrakować trasy na następny dzień. Do soboty już nie padało. 3 dzień sprawdzaliśmy możliwości nielicznych niesprawdzanych wcześniej przez nas tras. Znowu chcieliśmy skorzystać z przejazdu skibusami. Tym razem podeszliśmy na przystanek w Dienten i tu znowu problem. Okazuje się, że z Dienten też nie jeżdżą skibusy do Maria Alm. Pojechaliśmy pod Aberg autobusem rejsowym za jakieś niespełna 7 euro. Ja się wyleczyłem z korzystania takich środków lokomocji. Do tej pory przeważnie jeździłem własnym autem i to jest chyba najlepszy wybór. Pozytywnie pamiętam skibusy tylko w Livigno. Tam przynajmniej rozpisane wszystkie trasy i godziny na każdym przystanku, a tutaj na tablicach jakieś niezrozumiałe hieroglify. Jeden ośrodek i brak połączenia między Maria Alm, a Muhlbach. Nawet z Dienten do MA nie dało się dojechać, to po co w ogóle te skibusy. Dopiero w środę zobaczyłem na małych mapkach przy kasach były rozpisane rozkłady, ale połączenia strasznie krótkie, tylko między najbliższymi stacjami. Poza tymi wszystko ok. W piątek znowu katowanie Koenigstouru przy średnio ładnej pogodzie. Zaczynało już brakować tras, a ja myślami byłem przy sobotnich off-piste. Nie mam niestety pojęcia o przebytych kilometrach, ani przewyższeniach. Za to mogę powiedzieć, że wyjeździłem się na tyle na ile starczyło mi sił. Wszystkie dni narciarsko udane. Najładniejsze pogodowo dni to 4 i 5 (środa i czwartek). Zdjęcia wrzucę osobno. Piątek wyglądał tak: Dzieci niepełnosprawne też uwielbiają narty. A w Austrii instruktorzy znajdują dla Nich czas. Miło było patrzeć jak wiele radości Im to sprawia (i dzieciom i opiekunom). Ania i ja poprawiliśmy swoje umiejętności narciarskie: Taką uroczą knajpkę mieliśmy po drugiej stronie drogi naszego apartamentu. Na piwko (ja winko) i coś na ząbek można było chodzić w kapciach. Tak nas witała i żegnała Maria Alm. Pozdrawiam serdecznie.PS Na tych zdjęciach nikt się już nie ukrył w różowych stringach.3 punkty
-
Muhlbach, Dienten - off-pisteTo, że nie ma relacji to nie moja wina. Wszystkiemu winni koledzy z forum:wink:. To JurekByd (Jurek) i Wujot (Wiesiek). Gdyby nie oni, byłbym w sobotę po południu w domu i o relacjach nikt by już nie pamiętał.W Maria Alm miało być zwykłe nartowanie jak to bywało w gronie przyjaciół. Pogoda sprawiła, że jednak spróbowałem poruszać się trochę poza trasą. Było mega fajnie, poczynając od dziwnego pierwszego dnia, przez nasze niedopatrzenie i nierozpoznanie tras zrobiło się ciekawie od początku. W środę z pewną dozą nieśmiałości poruszałem się trochę ski routami i poza trasami. W czwartek JurekByd i Wujot zaproponowali mi pokazanie jazdy off-piste. Od tego czasu nie mogłem już o niczym innym myśleć, przekonanie Ani o pozostaniu do soboty było bezproblemowe (wie jak jestem nastawiony do narciarstwa). Na relacjach nie byłem już w stanie się skupić. Wiesiek i Jurek okazali się świetnymi narciarzami, specjalistami od off-piste skiing. Połowę soboty poświęcili mi, pokazując możliwości Muhlbach i Dienten w jeżdżeniu wśród okolicznych lasów, pól i łąk i niekoniecznie po wyratrakowanych trasach. Było fantastycznie, Jurek wyznaczał trasy, a Wiesiek zjeżdżając pilnował mnie, żebym gdzieś nie zaginął po drodze (zwłaszcza w lesie). Wysiłek fizyczny był dla mnie dużym obciążeniem (to nie to samo co jazda po ratrakowanych trasach). Z chłopakami też świetnie się gawędziło. Jazda była tak zaplanowana, że nawet jak kończyliśmy szusy przy asfaltowej drodze, to za kilka minut mieliśmy już skibusa, który zabierał nas ponownie pod wyciągi. Pełny profesjonalizm. Jeszcze raz ogromne podziękowanie Panowie za wspólne nartowanie, opiekę i dyskusje. Dodatkowo okazało się, że kolega Wojut uprawia ski touring i to często w Karkonoszach, więc będę miał możliwość pod jego okiem spróbowania tourowania, o którym ostatnio marzyłem. Niestety Jurek i Wiesiek tak szbko dla mnie zjeżdżali, że na kamerę(zero szans) a aparat foto wyciągnąłem ze 2 razy. W lesie na zdjęcia nie znalazłem czasy, ale z łąk udało się coś pstryknąć. Na zdjęciach Jurek na czarno z przodu, Wiesiek w jasnym kasku i z jasnym plecakiem, a ja jako niewidzialny ogon na końcu. Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
W sobotę docieramy do Maria Alm. Droga bez problemów, bez opadów i bez korków. Apartament może być, dwupoziomowy, 4 sypialnie, duża kuchnia, wyposażenie jako takie, 106 m2, cena 25 euro za osobę. Pomieszkujemy w 6 osób. 1400 m od stacji Natrun. Zimy na dole za bardzo nie widać. W niedzielę rano wygląda to już dużo lepiej, w nocy padało. Widok z tarasu: Karnet 6-dniowy 244 eu. Zaczynamy od Natrun. Świeżego śniegu od 10 do 15 cm. Można pobawić się w zakładanie własnych śladów, z czego skwapliwie korzystam, póki można: Można było sprawdzić się na gigancie. Widok na centrum Maria Alm. Po godzinie postanawiamy przenieść się na Aberg i spróbować Koenigstour. Tu jednak mamy problem, jedyna nieczynna trasa w Hochkoenig to trasa nr 9, czyli łącznik Natrun z Aberg-iem. Zaczynamy szukać własnej drogi i rozpoczynamy skitour. Niestety nie był to dobry pomysł. Idę na pierwszy ogień i wybieram najgorszy wariant. Przedzieram się przez druty kolczaste (wielokrotnie), elektryczne pastuchy, omijam hałdy obornika, rowy i strumyki, pod koniec okazuje się, że i śnieg gdzieś zniknął. Nie omija mnie kilka gleb (między innymi w okolicach obornika:mad:. Trafiamy też na kretowiska: Zaliczam błotnistą glebę: Po wstępnym oczyszczeniu, tak wyglądam po skitourach Docieramy wreszcie do stacji Aberg, rozkoszujemy się trasami i widokami. Pierwsze spostrzeżenie - mimo, że niedziela to brak kolejek. Maksymalnie czekamy pół minuty. Na trasach ludzi trochę jest, ale można znaleźć swoją linię bo trasy szerokie, lub chwilkę zaczekać i zaraz robi się pusto. Lasy wyglądają ślicznie, około 10.30 zaczyna padać śnieg, widoczność nieszczególna, sporo odsypów. Z kolegą zaliczamy szybki Koenigstour, postanawiamy około 15 wrócić z Muhlbach do Maria Alm skibusem i kolejna niespodzianka. Pierwszy skibus do jakiego wsiedliśmy zawozi nas do jakiegoś Aldiana, a kierowca nas informuje, że od 20 lat skibusy nie jeżdżą z Muhlbach do Maria Alm. Rzucamy się na kolejkę i próbujemy wrócić do domu wyciągami z powrotem. Niestety godzina 16.30 zastaje nas w Hintermoos. Godzina czekania na skibus i docieramy do Maria Alm przed 18. Jak na pierwszy dzień to sporo wrażeń. No i później wieczorne Polaków rozmowy. I mamy również ekipę do brydża. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Hehe, właśnie nie wiem czy w piątek tak nie zrobię. Chłopaki niby chcą kończyć w Kaltenbach, ale mnie kusi ta 18, jeszcze gdyby udało mi się wypożyczyć te GS o których pisaliśmy Kojarzysz może wypożyczalnię w której bym takie deski dostał ? Prawda, że genialna miejscówka ? Więcej mam nadzieję będzie jutro. Piłem dzisiaj "Twoje" piwo! Bardzo mi smakowało! Masz jeszcze jakieś wskazówki ? Tak jest! Dokładnie tak sobie wyobrażałem Alpy! Jest pięknie! Mariusz jak już jesteś, mam pytanie. Jakich używasz ustawień w swojej kamerce ? Masz GoPro ?2 punkty
-
Droga z Bischofshofen do Maria Alm jest " łogólnie męcąca" i bez sensu nadkładać niepotrzebnych kilometrów - jeśli obawiasz się korków na autostradzie na granicy A/DE to w Salzburgu skręć z autobany na drogę nr 1 na Wels i potem kieruj się na Bad Reichenhall i Lofer-stamtąd na St Johann in Tirol - ja jeżdżę tą drogą co tydzień i luz pełen.2 punkty
-
Zapowiada się genialna pogoda jutro na Chopoku, dodatkowo chodzą słuchy, że na Kosodrevinie browar będzie miał wyjątkowy smak :wink: - z Jaśkiem chcemy to sprawdzić, może ktoś nas wspomoże w degustacji? :2 punkty
-
Cześć. Witamy w Klubie Zillertal :smile: Dzięki za relację, łezka w oku się kręci że my tam ... dopiero za rok. Mnie chłopaki z forum namówili na lodowiec i Tobie też polecam. Warunek jeden - dobra pogoda a wrażenia i widoki niezapomniane. Jeżeli będziesz jeszcze raz w Mayhofner polecam trasę 66 bo widzę że lubisz robić fotki. PS. Pozdro dla idealist. :stupid:2 punkty
-
Wielkie dzięki za relację (i oczywiście miłe słowa pod naszym adresem :laughing: ). W niedz i pon jeździliśmy w Zauchensee - ten ośrodek ma zaj...sty potencjał przy i pozatrasowy a niektóre warianty są już mocno wymagające. Wczoraj "wypoczywałem" już w Schladming obwożąc turystycznie resztę ekipy tak aby na jutrzejsze tury na Słowacji choć troszkę odsapnąć. Jeśli chodzi o jazdę offpiste to sezon właśnie zamknąłem - wyszło 41% dni - czyli jak na ten niezbyt śnieżny sezon nie jest najgorzej choć bywało wyraźnie lepiej. Na turach mam zaplanowane jeszcze trzy alpejskie wyjazdy czyli sezon właśnie się zaczął. Co do turów w Karkonoszach (bo tam najlepiej zacząć) to warunki są na razie dobre i być może do połowy kwietnia będzie można (albo i nie) poszurać. W każdym razie jeśli uda się wygospodarować jakiś dzień to zadzwonię do Ciebie. Może być o tyle trudno, że po świętach jedziemy na tydzień+ w Wysokie Taury (Grossvenediger i okolice) czyli robi się ciasno z terminami. Szczególnie, że trzeba też popracować... Ale co się ewentualnie odwlecze to nie uciecze. Ekipa turowa wrocławska się konsoliduje i poproszę Kamila aby Cię wprowadził w obieg informacji. Czyli do zobaczenia na szlaku. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
Wspaniale, że się przygotowujesz, to na pewno bardzo ważne, ale jednak nie jeździj już sam... Wiem, czasami trudno kogoś znaleźć, tylko chyba nie warto aż tak ryzykować. No dobra, już nie marudzę... :smile: Tadek PS. Zmieniając temat - Francuska Mulda to nieutrzymywana trasa, czy łatwy freeride? Pytam, bo jeśli to łatwy freeride to można o mnie napisać: przyganiał kocioł garnkowi! :biggrin:2 punkty
-
Bilety kupione :smile: Teraz potrzebuje kompanów (panie mile widziane :biggrin:) aby załatwić jakiś nocleg. Piszcie co i jak aby szybciej ogarnąć sprawę. Edit: Leitner. Może coś razem ogarniemy? Gdzie ten hotelik?2 punkty
-
Major, no takiej relacji to tu jeszcze chyba nie było ! :applause: koniecznie muszę z Tobą zaliczyć pare żlebów, z naciskiem na te łatwiejsze :wink:2 punkty
-
Nie masz pojęcia o czym piszesz, tylko powtarzasz jakieś frazesy ministra Szyszki, który już raz przegrał w sprawie Rospudy, a teraz również przegra w sprawie Puszczy Białowieskiej. Wycinka zarażonych drzew to głupota leśników działających na zlecenie Lasów Państwowych, którzy cały czas chcą zwiększać pozyskanie drewna, żeby zwiększyć dochody. Kornik tak samo jak się pojawia, tak samo po pewnym czasie znika, las odradza się samoistnie i leśnik mu nie jest do tego potrzebny. Mało tego kornik pełni pozytywną funkcję bo obumarłe drzewa wzbogacają ekosystem lasu i są siedliskiem i miejscem bytowania wielu zwierząt. Ponadto jeżeli naturalny las czy puszcza zostają wycięte, a w ich miejsce posadzone drzewa ze szkółki to to już nie jest las tylko uprawa leśna. To co się dzieje na stokach Skrzycznego czy Baraniej Góry to efekt monokultury upraw leśnych, które tam zostały stworzone przez człowieka. Człowiek pierwotnego lasu już nigdy nie odtworzy. Puszcza istniała tysiące lat bez człowieka i do dalszego istnienia człowiek nie jest jej potrzebny.2 punkty
-
2 punkty
-
Maria Alm - 2 dzieńW drugim dniu byliśmy już trochę mądrzejsi. Rano meldujemy się pod Abergiem. Pogoda dalej nie rozpieszcza. W nocy spadło trochę mniej śniegu niż w sobotę. Widoczność też nieco lepsza, ale degradacja tras narciarskich postępowała szybko i po 11 wiele tras mocno rozkopanych. Do południa zjeżdżamy na Abergu. Wielki plus to brak kolejek do wyciągów. Na większości tras narciarzy niezbyt dużo. Po 12 na dole niemal wszystkich tras cukier i kasza. Ja akurat takie warunki lubię. Ale sporo osób kończy jazdę, nigdzie nie spotkałem przetarć i kamieni oprócz dolnego odcinka tras 19 i 10a w Hintermoos. Na kilka minut pokazało się słońce. Po 13 jadę się rozruszać do Hintermoos, Hinterthal i Dienten. Dla mnie wszystkie trasy super (ale ja nie jestem wymagający), trasy bardzo szerokie i każdy może znaleźć miejsce na swoją linię. Tym razem dzień bez niespodzianek. O 15 znowu zaczęło padać i z każdą chwilą coraz mocniej. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Ja reguluję wg. potrzeb. Tego roku odkryłem (ta sama kamera), że po odblokowaniu ekranu dwukrotne stuknięcie w ekran zmienia wide - medium - narrow. Super to ułatwia bo nie trzeba wchodzić w menu. Jak ja ci zazdraszczam tego 007 :smile: Pozdrawiam1 punkt
-
Dembus, na dole to wielkiego wyboru gondoli nie masz. Trzeba być o przyzwoitej porze, przed 9, i wtedy wsiadasz bez kolejki lub przy minimalnym obłożeniu. Potem można nawet sobie chwilę wzdłuż gondoli rozgrzewkowo pojeździć, do stacji pośredniej, nie niżej. 10-11 to godziny szczytu w gondolach kursujących z doliny, trzeba uciekać wyżej na krzesła i obserwować ruch na trasach i przy wyciągach. Myślę, że na jakieś straszne kolejki nie traficie.1 punkt
-
Hochzillertal (Kaltenbach), Arena (część od strony Zell am Ziller), Rastkogel (ale trzeba wjechać od strony Eggalm, żeby sie nie przebijać przez całe Penken).1 punkt
-
Będąc w Gurglach nie pomiń restauracji Crosspoint (nie tylko ze względu na jedzenie ), a przy niej nowo otwartej gondoli i czerwonej trasy. Życzę Wam udanego wyjazdu!1 punkt
-
Popełnilismy w zeszłym roku ten sam błąd :smile: Mieliśmy w składzie kolegę, który cos tam cały dzień przebąkiwał o tej 18 stce, a my jeździliśmy cały czas obok. Nikt go jakoś nie wziął na serio i dopiero na ostatni zjazd tam pojechaliśmy i wszyscy byli w szoku :smile: Przy okazji kolejnego pobytu mam zamiar spędzić cały dzień na tej trasie :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Major, chylę czoło co do przygotowań :applause: Dodam jeszcze, że są na Chopoku prawie cały sezon ludzie z polski, którzy robią szkolenia lawinowe, freesking z przewodnikiem po żlebach, skitouring, wypożyczają odpowiedni sprzęt (narty, sprzęt lawinowy). Oczywiście trzeba zapłacić, ale warto. Znają dobrze teren i są fascynatami tego co robią, osobiście znam jednego. Można ich dość łatwo znaleźć na Facebooku, zresztą ich nazwa już tu padła. Jakby ktoś chciał namiar - na priv.1 punkt
-
Znalazłem hostel tuż przy kolejce za 50zł, ale samemu to nie chce mi się tam iść Jeśli będzie się dało (przyjadę raczej na 1 noc, a trzeba zarezerwować na min.2), to będę w Zajeździe - cena jest ważna, ale na 1 czy 2 noce to nie jest tak dużo. Czy będę męczył janusza, to się jeszcze zobaczy. Jak mówią: "jak dają to się bierze, jak biją to się ucieka" :wink: Z tego co widzę, to janusz jest sednem WZF, więc nie mogę go zupełnie ominąć PS Na Biela Put jest Dom Horskiej Slużby - cena chyba 15ojro. Warunki słabe, a rezerwować trzeba 2 miesiące wcześniej (potem nie ma miejsc).1 punkt
-
Niedaleko domkow jest pension energetik dla tych ktorzy chcieliby lepszych i drozszych warunkow:) Choc ja tam bardzo lubie spac w tych domkach maja super klimat i lokalizacje- 100m przez las i wpinasz narty na trasie. Wydaje mi sie ze nie ma co Johnemy konkurencji robic, proponowalbym sie zaczac umawiac za 2 tygodnie jak sobie domkna liste i organizacje Kasprowego. Ja niestety raczej odpuszczam KW wiec z checia zobacze sie z wybrancami na Chopoku:)1 punkt
-
Major szacun! : :applause: Może bym tym łatwiejszym zjechał,ale tam gdzie ciaśniej,wąsko i te skały blisko,to już nie bardzo... :wink:1 punkt
-
Major podziwiam Ciebie i Twoja Zone ze pozwala na takie zabawy. Moja by mnie zabila... Dzieki za pokazanie Chopoka jakiego nie zam, i raczej nie poznam:) Swoja droga nie boisz sie ze tak zostaniesz?1 punkt
-
Można też ścieżką. Siadasz łobsraną na ścieżkę i masz 3 możliwości: 1) stromo w dół - sam zjedziesz 2) płasko - podciągasz się kolanami jak pies, lub wyprostowujesz nogi i prosisz kolegę żeby ci zrobił 20m wleczonego 3) stromo pod górę - podczepiasz się do kolegi a jeszcze lepiej do orczyka i czystoooo!1 punkt
-
Na goryczkowej ciasno jest tylko w tej rynnie na górze. Jak by zrobić zjazd prosto w dół, jak to podobno kiedyś było to nie było by tłoku. Tapatalkiem z Lumii1 punkt
-
No zrobiłem filmik i mi wycieli ścieżkę dźwiękową :biggrin: Oryginalnie jest COLDPLAY - "Adventure of a lifetime" [video=youtube;m2SL6fxRhZI] Spróbuję dopasować inną muzykę to zmienię coby grało, bo się źle ogląda :smile: Pozdrawiam1 punkt
-
fajnie że w okolicy najwiekszego polskiego skansenu powstaje ośrodek w którym właściciele wiedzą o co w tym biznesie chodzi , mają tęz pojęcie o marketingu bardzo tanim marketingu ...... zaprosili kilkanaście osób ---- i wszystkie fora mają za darmo ..... tylko pogratulować zdecydowanie podoba mi się ich podejscie do biznesu - życze im powodzenia.1 punkt
-
cz.4 ostatniaPodsumowując - Skrzyczne,mimo wysokości,dziś ze zdecydowanie gorszymi warunkami od BSA.Tam to jakby inna bajka,ale może temu,że tam ten śnieg nie jest tak rozjeżdżany. Na Skrzycznem dziś warunki u góry całkiem niezłe (dla dobrze jeżdżących),ale w niższych partiach brązowo,do tego wala się sporo luźnych minerałów.Są też miejsca,gdzie prześwituje ziemia. Dla słabszych narciarzy warunki trudne. No ale ja twierdzę,pomijając warunki,że na Skrzycznem łatwych tras nie ma!Dziś też dała się we znaki pogoda.Jeżdżąc FIS-em,a nie przy Bublinach,dodatkowo zmokłem.Po dwóch godzinach jazdy,kurtka była jak ściera do podłogi.Zaczęło mi się robić zimno i dobrze,że wziąłem tylko 3 godzinki. Ale i tak było fajnie! :wink: A niektórzy bawią się tak: :)Dziś to był ostatni test Beskid Sport Areny. lada chwila ruszają dalsze prace budowlane i jazdy już nie będzie.Coś tam jedynie przebąkują,że może jeszcze w kwietniu kawałek uruchomią.Trzeba śledzić profil na fejsie.Fajny dzień,głównie dzięki BSA,ale na Skrzycznem też było fajnie. :proud:Pozdrawiam,Johnny1 punkt
-
Kitzbuehel... ale chyba od strony ski welt... smutniutkie, bo malutko śniegu... buuu... ale cóż - taka była zima... Oby następny sezon był bielutki!!!1 punkt
-
Im człowiek starszy tym bardziej słuszne wydaje się świętowanie Dnia Dziecka :crazy:1 punkt







