Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. idealist

    idealist

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      1 230


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      354


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.12.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzisiaj padło na narty w Wiśle w ośrodku Skolnity. Trochę z powodów służbowych, trochę z powodu snowboardzistki którą zabraliśmy na kanapę co by miała wygodniej niż na łorcykach. Rano po 8 godz. droga jeszcze bez korków. Wyjazd autem na parking pod samym wyciągiem. Jest tam stromo, trzeba jechać na jedynce, dobrze, że lodu i śniegu na drodze nie było. Obie trasy (czerwona i niebieska) mocno zmrożone i twarde. Z biegiem czasu na niebieskiej pojawiało się dużo połaci lodowych, a na brzegach dużo "cukru". Czerwona do końca czyli do 12 godz. oparła się narciarzom, chociaż tu także trochę lodu było, a na dolnej ściance dużo lodowych grud. Ta czerwona to wg mnie duży atut ośrodka. Dość szeroka, różnie nachylona, nadaje się do rozstawienia slalomu. Jeździ na niej jakies 10-20% narciarzy i dlatego nie ulega szybkiej degradacji. Mnie dzisiaj podobało się umiarkowanie, snowboardzistce Oli także, ale Markowi wcale ( a to narty tępe, a to czerwona ma trawers, a to kijek częściowo złamany). Uważam, że jak na przed sylwestrowe nartowanie było całkiem OK i ludzi nie za wiele. Wyjeżdzając widzieliśmy spory korek zaczynający się już na switałach w Ustroni koło Tesco i ciagnący sie do Wisły.
    13 punktów
  2. Wisła-Cieńków Na parkingu meldujemy się o 7.40 i trochę jesteśmy zaniepokojeni bo już stoi ok 20 aut No ale nie ma się co dziwić w tym okresie Przygotowanie tras na 5, po 2 godzinach mały minus tylko i wyłącznie za odsypy spowodowane coraz to większą bracią narciarską okupującą stok Śniegu mają naprawdę sporo,armatki jadą pełną parą Co jeszcze zimno ,niby wiatru nie bylo ale prawie dwu cyfrowy mróz zrobił swoje,do czasu wyjścia słoneczka pizgało Ps. Furą z ostatniego zdjęcia dowożono dostawy zdrowej żywności (czytaj mrożonki) z głównego parkingu do barów
    10 punktów
  3. 9 punktów
  4. Słoneczny Telegraf Dzisiaj i wczoraj padło na Telegraf co by młodzież się nie nudziła w domu. Tradycyjnie jazda 3 godzinki od 10.00 do 13.00. Warunki pogodowe - bajka. W nocy mocno zmroziło, rano -1 i bez wiatru. Na stoku wczoraj miałem wrażenie, że było trochę lepiej tzn. śnieg był bardziej związany z lodem no ale parę dni stok był atakowany przez deszcz. dzisiaj oczywiście twardo i szybko czyli tak jak lubię . Śniegu wystarczająco i w zasadzie bez minerałów / gród lodu. Ludzi jak na to miejsce sporo = w porywach może z 40. Jak dla mnie warunki na stoku było cały czas dobre (nowe narty ) . Niektórzy słyszałem narzekali, że po jakimś czasie pod spodem lód się ukazał i małe muldy też. Dzień narciarsko super. PS Na krześle zagadałem do ludzi z W-wy co oni tu robią i okazało się, że ziom ma tu rodzinę ale zdarza mu się też tu wpaść na 1 dzień i zaoszczędzić 8 godzin jazdy w góry Popieram. GOPR0839.MP4
    7 punktów
  5. W dniach 27-29 wybrałem się do Tatrzańskiej Łomnicy (wygodne wyciągi + południowe stoki wydawały się ciekawą opcją w grudniu). Po drodze miała być Białka, w której nigdy nie byłem, a wypadałoby choć raz zawitać do najmodniejszego "kurortu". W praktyce były 2 dni w Białce i 1 w Łomnicy (o powodach za chwilę). Do Białki nigdy mnie nie ciągnęło - zawsze wolałem widoki zapierające dech + przynajmniej jedną trasę, na której można się porządnie rozgrzać. Od kiedy połączono jednak kilka sąsiednich pagórków i stworzono polskie "trzy doliny", pomyślałem, że może warto rozeznać jak tam jest - pod kątem wyjazdu w marcu na dłużej, który zawsze jest u mnie głównym punktem sezonu. Pierwsza, glówna wyprzęgana kanapa 6-os. z parkingu nie posiada osłon, więc podczas jazdy w górę mocno wiało. Każda kolejna to już coraz większy luksus - kryte, podgrzewane siedzenia, automatycznie podnoszone i opuszczane zapięcia itp. Pierwszego dnia zaczął też padać śnieg, ale i tak było go tam już sporo. Większość tras była otwarta na 3/4 szerokości - ogrodzony teren był jeszcze naśnieżany przez armatki (3-go dnia w drodze powrotnej śnieżyli również w ciągu dnia, mimo iż termometr wskazywał tam około zera), które usypały całkiem spore góry śniegu. Pierwszego dnia kolejki do wyciągów sięgały ok. 5 minut, trzeciego dnia (w drodze powrotnej) już znacznie więcej - były to typowo "polskie" kolejki, czyli raczej szeroka na 20 osób "kupa ludzi". Trasy oczywiście dość zatłoczone, choć jak otworzą je na całej szerokości, powinno się nieco poprawić. Wyjazd ogólnie pozytywny - na pewno jeździło mi się przyjemniej niż na zacienionych stokach beskidzkich o tej porze. Czerwone trasy, choć krótkie, mają typowe nachylenie dla tego koloru. Drugiego dnia pobytu jeździliśmy na Łomnicy, a raczej w jej dolnej części, przy totalnej zamieci. Wyżej jeździły wprawdzie poczwórne krzesełka, ale przy tej pogodzie nikt z nich nie korzystał. Prawdziwa niespodzianka zastała nas kolejnego dnia, gdy ucieszeni ujrzeliśmy w końcu piękne słońce, a szczyt Łomnicy widać było już z naszej miejscowości Stara Lesna, w której nocowaliśmy. Po przybyciu na miejsce okazało się, że nie działa ani jedna lanovka! Na dole pomiar wiatru wskazywał 1 m/s, a na Skalnatym Plesie (czyli znacznie wyżej niż sięgają dolne kanapy) - 10 m/s. Zdziwionych narciarzy, którzy pojawili się na miejscu było sporo - każdy wkurzony, odsyłany z kwitkiem - zwrotu pieniędzy za karnety nie było (gdy ktoś miał kilkudniowy), bo można podobno pojeździć na jednym wyciągu talerzykowym w Strbkim Plesie (+ 300-metrowym krzesełku), o ile komuś chciało się z powrotem pakować do auta i jechać pół godziny dalej. Można było też poczekać, bo może krzesełka ruszą, ale nikt nie wie kiedy. Inna opcja to przesunięcie ważności karnetu na inny dzień w sezonie. No cóż... odkupiłem od znajomej karnet, bo i tak mam swój 6-dniowy do wykorzystania w sezonie, ale nie chciałbym być na miejscu innych osób, które takiej możliwości nie mają. Kolejna rzecz, która mnie na Słowacji zdziwiła, to kompletnie nieodśnieżane drogi. Dokładnie na granicy w Łysej Polanie widać bylo granicę między kolorem czarnym, a białym. Dosypało śniegu mnóstwo i jeździło się po drogach fatalnie. Z ciekawostek - zwiedziliśmy lodowy ołtarz na Hrebienoku w Starym Smokovcu - niedługo mają tam się odbyć mistrzostwa świata w tworzeniu brył z lodu (pewnie w sąsiednim namiocie, który tam przygotowywano).
    6 punktów
  6. Widzę, że pogoda wszystkim na stokach dzisiaj dopisywała My również mieliśmy piękną lampę na Jaworzynie i jeszcze piękniejsze widoki. Tatry mieliśmy jak na dłoni. Mroźno, smartfon pokazywał -7. Pod gondole dotarliśmy po 10, a rzut oka na parking budził pewien niepokój, ale chyba każdy narciarz (czy snowbordzista) przyjechał na dwa auta bo na stokach nie było tłumów (przynajmniej tam, gdzie ja zjeżdżałem). Do kasy może tylko staliśmy z 10 minut a do gondoli 5-7. Na górze rozruch na niebieskiej "trójce", która na szczęście obsługiwana jest przez talerzyk i moje dziewczyny znalazły swoje miejsce na tym kawałku ziemi Do wyciągu wchodziło się niemal z marszu i z raportu dziewczyn było tak przez cały czas (wzięliśmy karnety na 4godziny). Ja ruszyłem w dół "trójką" do czerwonej "czwórki". Tu prawie zero ludzi, twardo, szybko, można było ciągnąć skręty od jednego końca do drugiego. Super Nie ma tak długich bananów jaki ja miałem na twarzy. Dalej do kanapy przy czerwonej 2b, gdzie szybko szło. Na samej 2b trochę więcej ludków, stok może bardziej rozjeżdżony, ale bez poważniejszego wpływu na ogólne fajne wrażenie. Myślę, że dlatego trochę więcej ludzi wybierało ten stok (2b), bo ta kanapa naprawdę dawała radę. Czasami nawet wjeżdżałem sam, z marszu. Niestety przy "czwórce" czy przy górnym odcinku "dwójki" (2a), jest talerzyk i tutaj się korkowało (nawet na 10-15 minut) Szkoda Sporo ludzi ciągnęło też na "jedynkę" (do kanapy i gondoli może). Ja już na sam koniec tamtędy zjechałem (było już bardzo rozjeżdżone, ale narty dawały w tym radę ). Dziewczyny z góry wróciły gondolą. Może w Nowy Rok pojedziemy znowu na Jaworzynę bo fajnie było i mam ciągle smaka na tą "czwórkę" Jutro Tylicz
    6 punktów
  7. Dziś pierwszy raz wybrałem się na tury. Tak, tak, pierwszy raz! Do tej pory nie miałem okazji, nie miałem takiego sprzętu, ech, dalej nie mam....Wczoraj u Andy-w przeszedłem krótkie szkolenie co i jak z wiązaniami i fokami, dopasowaliśmy moje narciarskie zjazdowe buty typu „race” i co, trzeba było spróbować! Babcie do dzieci załatwiłem, żonkę do pracy odwiozłem i wio do Szczyrku. Plan był prosty, wejść na Skrzyczne z Soliska a jak będę czuł się dobrze to może pozwolę sobie jeszcze na coś więcej... obawiałem się trochę moich butów, bałem się że mogą mnie obetrzeć! 7:20 stawiłem się więc pod Golgotą, szybkie gramolenie bo troszkę zimno i jestem gotowy. Cisza, spokój, tylko szum armat ale za to ani żywej duszy, idzie mi się super, jest mi ciepło, cykam fotki. Pierwszych narciarzy spotykam dopiero na Hali Skrzyczeńskiej. Po drodze dostrzegłem że armaty pracowały też na trasie do Czyrnej, więc może niebawem opcji do jazdy będzie więcej. Dalej idę w kierunku Małego Skrzycznego i delektuję się ciszą, pusto. Dopiero na ostatniej ściance spotykam kolejnych miłośników białego szaleństwa. Po godzinie osiągam szczyt Małego Skrzycznego, zjadam batonik i dalej w drogę do głównego celu. Tu nie spotykam już nikogo, cisza, spokój, bez wiaterku, warunki idealne, no może słonka brakowało. W końcu po około 1,5 godzinie osiągam swój cel! Robię parę zdjęć Mam jeszcze mało, stopy nie obtarte, siły jeszcze są więc szybkie przepakowanie i jadę w dół. FIS-em do Jaworzyny i na sam dół Dolin. Warunki w miarę ok, choć pracujące armatki utrudniały jazdę, do tego momentami lodowo. Ręce mi zamarzły i postanawiam zrobić sobie pit stop w Hiltonie, ciepła duża herbatka za 4 złote i jestem rozgrzany, chwila odpoczynku, zakładam foki i ponownie zaczynam się wspinać w kierunku Skrzycznego. Od razu po wyjściu z baru zobaczyłem dwóch ski turowców i za nimi szybko poleciałem. Przez Doliny do Jaworzyny a potem chłopaki gdzieś się stracili, albo to ja się straciłem, chyba za dużo fotek cykałem i mi uciekli... Z Jaworzyny wybrałem wariant podejścia Ondraszkiem. Tu nie byłem aż tak szczęśliwy bo było już koło 11:00 i fale narciarzy jechały w dół...trzymałem się boku i na szczęście nikt we mnie nie wjechał. Po ponad godzinie od opuszczenia baru udało się drugi raz w dniu dzisiejszym wejść na szczyt. A było naprawdę warto! Wyszło słoneczko, którego nie było przy pierwszym wejściu a widoczki były przepiękne. Sami zobaczcie Pozostało szybkie przebranie się i zjazd na sam dół. W SON-ie warunki koło południa były tak jak w COS- ie, czyli w miarę dobre, choć oczywiście trasy już trochę zmęczone, plus ciągle pracujące armatki nie ułatwiały zadania. Krótko podsumowując spędziłem fajnie parę godzin na nartach, zrobiłem koło 17 km, ponad 1000 m w pionie, jestem zmęczony ale takie zmęczenie bardzo lubię! Na pewno będę chciał jeszcze do ski turów wrócić. Na bank! Dzięki jeszcze raz Andrzej za sprzęt! Pozdrawiam serdecznie Maciek
    6 punktów
  8. Byłem dziś w stacji "Sabat" Krajno. Stok tam płaski. Łatwo tam dojechać, drogi dobre, trzeba kierować się na Św. Katarzynę lub Lysice. Nie byłem tam chyba ze 3 lata, po prostu stok mi nie odpowiada. Parking tam dobry, bez błota i bezpłatny. Zaplecze restauracyjne tez nieźle. Jest tam wypożyczalnia sprzętu, szkoła narciarska. Stok przygotowany średnio. Śniegu niewiele ale przetarć do gruntu nie stwierdziłem. Co innego trasa pod wyciągiem. Tu śniegu od 0 do max 10 cm. Trzeba uważać bo szkoda nart, szczególnie slizgow. Lorcyk bardzo wolny, znaczy się talerzyk. Z początku chodził jeden wyciąg, ten wolniejszy. Lorcyk trochę przybrudzony ale na lage nad talerzykiem naciagneli plastykowego węża co znacznie pogrubilo rurę wkladana między nogi. Z tego powodu młode panie mogą poczuć pewien dyskomfort a starsze.... Nie wiem czy pomysł ten zdaje egzamin i mniej brudzą się portki w kroku. Jak zebrało się trochę osób uruchomiono drugi lorcyk, ciut szybszy. Jazda na tych wyciągach duży się strasznie. Lorcyki snują się jak smród po gaciach i jedzie się, jedzie, jedzie... Krzaki przy wyciągu juz porosty i uniemożliwiają obserwowanie stoku i mini budowli. A jest tam między innymi zburzony budynek World Trade Center i wieża Eiffla. Jak na niebie dostrzegłem dwa samoloty, właściwie to dwie krechy na niebie, zacząłem rozglądać się za jakimiś izbieglicami czy wojownikami świętej wojny. Nie zauważyłem tam mężczyzn o ciemniejsze skórze i z wasami, uspokoiłem się. Ten drugi, szybszy lorcyk był bez węża na ladze i budził portki. Cóż taka to już przypadłość. Widziałem jak facet z obsługi starał się wycierać Lorcyki jakąś brudna szmata, ale niezbyt to było skuteczne. Teraz wnioski. Jak możecie jechać gdzie indziej, jedzcie. Ten stok jest dla bardzo mało wprawnych narciarzy. Tam nie da się pojeździć! Ucieszyłem się jak minęła trzecia godzina na tym stoku i mogłem zakończyć ta mękę i brudzenie portek. Ze zmian widać jeszcze nowe bryki właścicieli, VW phaeton jeszcze jednak stoi. Aha, w knajpie coś strasznie mordę dało, dopiero później zauważyłem ze jest to jakieś ptaszysko typu papuga, chyba.
    5 punktów
  9. Ostatni, 4 dzień na nartach. Dla odmiany jest zimno, mroźno. W planach Kiztbuhel, marzeniem mojego męża jest przejazd na Streifie. Sprawna poranna organizacja i jedziemy do Tyrolu. Samo Kitzbuhel mocno przypomina mi Solden, dużo sklepów ekskluzywnych marek i niestety też dużo ludzi. Podchodzimy do kas, prosimy o skipas na jeden dzień, a tam bardzo uprzejma pani prosi nas o przemyślenie czy aby na pewno, bo ze względu na wiatr otwarte są 3(!) wyciągi. Podchodzimy do tablicy świetlnej, czerwień bije po oczach Po krótkiej naradzie i widoku morza ludzi idącej do gondoli stwierdzamy, że pozostanie w Kitz jest bez sensu. Jako trzeci ośrodek rozważaliśmy Schmitten w Zell am See, internety mówią, że otwarte jest 27 z 30 wyciągów, wsiadamy w samochód i jedziemy do Zell. Rozpoczynamy dzień ze sporym opóźnieniem, wciągamy się Areitsbahn, wysiadamy i czujemy mróz, bardzo silny wiatr i widzimy wielkie lodowisko dookoła. Na wszystkich szczytach są to po prostu lodowe połacie, dojazdówki są lodowymi rynnami. Pogoda zrobiła swoje - poprzedniego dnia wszystko płynęło, w nocy ścisnął mróz, wiatr dokończył dzieła. Nie ma trasy, nie ma skrętu, który nie byłby jazdą po betonolodzie. Poczatek mam słaby, jestem mocno usztywniona, jedna z dziewczyn odpuszcza zupełnie ten dzień, ja z siostrą postanawiamy jednak spróbować. Podoba mi się ten ośrodek - taki na 1-2 dni, zróżnicowane trasy, tego dnia nie wszystko było otwarte, rozsądek nakazał zamknąć np.czarną 14 (Trass 14 Adrenaline), która z gondoli przypominała lodową zjeżdżalnię, ale w innych warunkach powinna być świetna. Zamknięta była nowa gondola Zellamseexpress reklamowana ze względu na wifi na pokładzie i długa czerwona 21. Podobały mi się czerwone trasy 15,16,18, 19. Kończymy dzień zjazdem pod Areitsbahn, ostatni czerwony odcinek świetny!!! Ach jakby się chciało pojechać tam w lepszych warunkach. Widokowo Schmitten też jest bardzo ciekawe, panorama z jeziorem w dolinie może zachwycić nawet twardzieli
    5 punktów
  10. 3 dzień nart to plan dokończenia jazdy po Skicircus. Od rana jest ciepło, bardzo ciepło, ale nie pada. Po opadach śniegu dnia poprzedniego nie ma ani śladu, znów jest zielono wszędzie poza trasami. Znów startujemy w Saalbach, rozgrzewka trasą 46 (nie 66 jak pisałam wyżej, wybaczcie, dlaczego nie można tego wyedytować?!?). Potem udajemy się w stronę Fieberbrunn. Mijamy granicę landów i mkniemy w dół trasą F14 pod gondolą TirolS - ta trasa to jak dla mnie nowy top3 Ski Circus, długa, fajnie nachylona... Wjeżdżamy na szczyt trasy F11 skąd roztacza się imponująca panorama Alp. Jedziemy w dół F11,12,13, dół trasy jest już mocno zdegradowany, dawno nie widziałam czegoś takiego, zwały cukrowego sztucznego śniegu zupełnie oderwane od podłoża. Ech jak jest ciepło, 5,6,7,8,9 stopni i temperatura wciąż rośnie, mówię o temperaturze na górnych stacjach. Zupełnie nie byłam przygotowana na taki szok termiczny, zdecydowanie wolę jak jest mi zbyt zimno niż taki atak wiosny. Wracamy na stronę Saalbach i kierujemy się w stronę Hinterglemm, zaliczamy huśtawkę krzesłami, najbardziej przypada mi do gustu czarna 26. Zjeżdżamy w dół w stronę Zwolfter Nordbahn i tam chyba jakiś ostatni niedobitek sprzętowy - dłuuuuuugi wjazd w gondoli na stojąco, czuję, że za chwilę się stopię, wskazania termometra osiągają dwie cyfry na plusie. Parę zjazdów na Zwolferkogel, obu Schattbergach i powrót. Nie był to zły dzień narciarsko, ale huśtawka pogodowa może przyprawić o zawrót głowy. Takie mocno wiosenne narty w grudniu. Widać jak stoki dosłownie płyną tego dnia.
    4 punkty
  11. Panowie, wy oczekujecie czegoś extra, a nic takiego nie było więc ciężko się tu jakoś rozpisać. Po wielce udanym dniu pierwszym oczekiwaliśmy najgorszego pogodowo dnia (hahahaha, skala zły-gorszy-najgorszy okazała się jednak potem bardzo płynna), bo prognozy zapowiadały na niedzielę duże opady. I niestety się sprawdziły, o 6 rano w słabym świetle latarni było widać jak leje... deszcz. Ale nic to, mus to mus, jeździć trzeba. Dojeżdżając do Saalbach widzimy w górze niezłą kurzawkę. Wybieramy parking podziemny pod Bernkogelbahn, żeby nie przemoknąć już zakładając buty. Za chwilę okazuje się, że część wyciągów jest zamknięta z powodu silnego wiatru, nie działa połączenie z Fieberbrunn. najwyższe krzesła w Saalbach i Hinterglemm też zamknięte. Zaczynamy więc jazdę od trasy 66 pod Bernkogelbahn i ta trasa jest jakimś fenomenem, bo do końca dnia mimo sporych opadów pozostaje "jezdna". Po kilku zjazdach i braku innych opcji po tej stronie Saalbach przechodzimy przez miasteczko do Schattberg X-Press. Na szczycie Schattberg Ost wieje niemiłosiernie. Przejeżdżamy w stronę Schattberg West i w dół czerwoną 6, masakra, śnieg, odsypy na pół metra, nogi palą. Potem w górę na szczyt Zwolferkogel, bez sensu, ale towarzystwo się uparło. Góra nie do jazdy, wiatr, kurzawa, dół znacznie lepszy, kawałkiem jest otwarta jedna z moich ulubionych tras, czerwona 13/12 Pucharu Świata. Czas na pauzę i posiłek. Potem wracamy do Saalbach przez Schattberg West do Saalbach, panowie postanawiają się skatować czarną 1, my zjeżdżamy gondolą. Na koniec dnia wracamy na 66 do Saalbach i znowu jest przyjemnie. Skiline pokazuje tego dnia 21km, co po 41km dnia pierwszego wydaje się marnym wynikiem, ale jeździ się tak jak warunki i umiejętności pozwalają. Na chwilę zbocza robią się białe, śnieżna kołderka daje jakąś nadzieję na pozostanie w klimacie zimy. Mój nowy outfit dał radę, zwłaszcza budżetowa kurtka okazuje się niezła w tych warunkach.
    4 punkty
  12. Bardzo zazdrosny jestem, ja polecałbym Rycerzową, świetne jedzenie w bacówce i super zjazd. Pozdrawiam, przyszłoroczny skiturowiec. Choć jutro jest nadzieja na jedno zdjęcie na stoku. Bez zjazdu pewnie, aha znalazłem kardiologa, który nie wyklucza ruchu statycznego w 4 m-cu leczenia tj.: marzec/kwiecień, czyli takie np. zsunięcie się dwa razy na Białym Krzyżu. Ha, ha ?
    3 punkty
  13. Info z ON Pilsko jest takie: "Informacja potwierdzona przez obsługę kolei na Solisko, chcą przygotować trasę powrotną z Miziowej przez Buczynkę. "
    3 punkty
  14. Z ciekawostek - ze 2-3 armaty śnieżą dół Buczynki w Korbielowie. Zastanawiam się, czy chodzi tylko o przykrycie kamieni, które tam mocno wystawały, żeby była komunikacja pomiędzy górą Pilska a dołem, czy może zwiastuje to jakieś lepsze wieści co do uruchomienia krzesła na Buczynkę...
    3 punkty
  15. A ja aktualnie jestem w Wiśle —Cieków Śniegu dużoo większość sztucznego i cholernie zimno
    3 punkty
  16. 1 stycznia 2017 rusza Kasprowy Wierch! " PLANOWANE URUCHOMIENIE TRASY W KOTLE GĄSIENICOWYM 01.01.2017 r. " http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/pogoda.html
    3 punkty
  17. Wygrałeś " PLANOWANE URUCHOMIENIE TRASY W KOTLE GĄSIENICOWYM 01.01.2017.UWAGA BARDZO ŚLISKO - 104cm śniegu! " http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/kasprowy.html
    3 punkty
  18. Z jednej strony to każdy nawet niezbyt udany dzień na nartach jest dniem na nartach. Czyli do przodu. W tym przypadku dodatkowo należą się słowa uznania gestorom ON bo przygotowanie takiego ośrodka, że w ogóle można pojeździć to ogromna praca. Ale jednak narciarskie serce boli a człowiek czytając takie relacje zastanawia się kiedy ta zima wreszcie się zacznie. Przecież od połowy listopada warunki tylko się pogarszają. Codziennie patrzę na bergex i na trzech króli dalej nie widać nadziei. A jak ktoś nastawiony jest na teren to już w ogóle beznadzieja. Moje narciarskie serce krwawi! Ale oczywiście to tylko egoistyczny żal za czymś w gruncie rzeczy mało istotnym w sytuacji gdy świat się zmienia na potęgę. Trzeba będzie być może zmienić więc te swoje przyzwyczajenia. Taki SHL jest też czynny latem - co sprawdzimy pewnie za parę miesięcy. Na pocieszenie latem karnet jest za darmo. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  19. Takie idiotyczne "wypadki" na nartach mnie po prostu śmieszą
    3 punkty
  20. Kolejna aktualizacja: Od ostatniego wpisu i powrotu zimy temperatury ciągle na minusie. Obecnie -9. Były opady śniegu, ale niestety niewielkie, połączone z Barbarą, więc praktycznie wszystko wywiało. Jest 3-5cm pierzyny z tego co spadło. Na Babie i Solisku wykorzystują mróz i naśnieżają. Jeżdżę codziennie na Babie - warunki są ok, jest twardo i szybko, kilka oblozzeń na trasie, ludzi mniej niż na Solisku, także jazda bez kolejek. Czekamy na Nowy Rok i śnieg ale i tak w przeciągu kilku ostatnich lat, mamy najlepsze warunki narciarskie w tym okresie. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    3 punkty
  21. Kolejny dzień na nartach, z powodu żonki, postanowiłem spędzić na Złotym Groniu. Nie jest to najlepsze miejsce podczas okresu międzyświątecznego ze względu na frekwencję, ale chcieliśmy przetestować ów stok przed Sylwestrem. Ostatnio jestem leniwy i nie chce mi się wcześniej wstawać, więc wyjechaliśmy z domciu dopiero gdzieś ok. 12. Zaliczyliśmy jeszcze serwis narciarski po drodze, bo Progressory potrzebowały wsparcia i udaliśmy się w stronę Istebnej. Obrałem drogę przez Żywiec, bo spodziewałem się sporych korków w okolicach Ustronia i Wisły i się nie pomyliłem! Drogi puste, suche, aż do zjazdu na Koniaków. Później standard biały obowiązywał, ale bez większych utrudnień. Najgorsza jest ta wąska droga dojazdowa; to jakiś koszmar i nic się z tym nie zmieniło. Czy tamtejsze władze nie dostrzegają z czego żyją? Może by lekko poszerzyć tą drogę? Dotarliśmy sprawnie, więc nie narzekam. Do tego udało się fajnie zaparkować, bo ktoś właśnie opuszczał miejscówkę... Gramoling i przy okazji penetracja stoku z daleka... Na stoku tłumy i niestety przy bramkach do wyciągu również. Spodziewałem się sporej frekwencji, ale nie aż takiej o tej porze! Jesteśmy, to nie ma co już wybrzydzać, tylko trzeba przełknąć orzech i do kasy. Jednym z celów było dopytanie o karnety Sylwestrowe. Bierzemy 2 godzinki za 40 dychy od łebka i do kolejki. Początkowo ,myślałem, żeby rozpocząć od małego orczyka, ale ten nie działa! W zamian jest coś tam dla rozpoczynających przygodę... Kolejka spora, ale przepustowość krzesła sporo nadrabia i idzie to sprawnie. Nie jest tak źle, jak się zapowiadało. Do tego z każdą chwilą ludzi ubywa. No to ruszamy na stok. Żonka przerażona i jakby wszystko zapomniała, co wcześniej wypracowała. Trzeba będzie tu więcej popracować... Warunki o tej porze dość trudne, dla początkujących. Lód i cukrowe kopce. Ja się szybko adoptuję do warunków, ale lepsza połówka ma gorzej. Dziś wziąłem inne narty - przede wszystkim naostrzone. Jeździ mi się zdecydowanie lepiej niż wczoraj, ale ze względu na tłumy muszę nieco odpuszczać. Ale odczucia co do warunków pozytywne! Może przez dobrze naostrzone narty... Pogoda dość przyjemna. Żadnych opadów, sporo słońca i lekki mrozik. Gdyby nie zmęczenie trasy, byłoby idealnie. Ale też trudno krytykować. Kamieni żadnych, nawet najmniejszych! Tu szacun! Przy takim przerobie? Dają radę i chyba nie przypadkowa ta frekwencja. Tylko ludzie kompletnie sobie nie radzą z wsiadaniem na krzesło... Tak! Niby proste, ale dla niektórych mega skomplikowane... Ale to taki czas... Przy okazji zerkałem na Ochodzitą, bo lubię to miejsce. Ale tam nic się nie dzieję, choć naturalnego śniegu tu na polach leży ok. pół metra! Tak, tyle go jest! Powinni dawno wystrtować, ale żywej duszy nie widać. Szkoda. Dobrze wspominam nasze wypady z Andy-w i Mati1981 na ten stok... Łezka w oku, jak patrzę na filmik... Dwie godzinki szybko zleciały i czas wracać. Dopytałem o Sylwestra i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ponownie bez korków, ale byli "zamulający", sparaliżowani na widok śniegu. Cóż zrobić? Trzeba przywyknąć. Pozdrawiam, Johnny.
    3 punkty
  22. NOWE PLANY CHOPOKU!!! Nowa koncepcja rozbudowy ośrodka W planach trzy nowoczesne koleje linowe Powstaną nowe, długo wyczekiwane trasy System naśnieżania zostanie porządnie rozbudowany Nowe koleje: Biela Put - Priehyba Otupne - Lukova Krupova - Jelenia Luka (Derese) Naśnieżanie ma zostać rozbudowane do takiego stopnia, że w 10 dni naśnieżą cały ośrodek. http://www.lanovky.sk/?page=rep&id=1020&str=jasna http://www.lanovky.sk/_files/ts/JASNA_2016_ROZVOJ24_FINAL_DECEMBER_nahlad.pdf Druga mapka jest niedokładna, ale nie mogę jej usunąć.
    3 punkty
  23. Od rana wróciliśmy na Słotwiny przyjrzeć się za dnia, jak to wszystko wygląda. Miałem nadzieję na trochę więcej słońca, ale wbrew prognozom było pochmurno. Ale i tak fajnie. Mniej wiało, nawet śnieżek lekko poprószył. Stok super, ludzie pojawiali się falami, koło 11 może trochę więcej, koło 14 znów większość wjeżdżała samotnie na kanapach. Wieczorem, podczas spaceru po Krynicy wzrok przykuł rozświetlony stok HenrykSki. Nawet nie wiedziałem, że tam jest. Może bym diechy zabrał. Ale w Karczmie przy tym stoku jeść dobrze dają. Swoją drogą, sam się sciskam i winszuję dłuższych nart - każdy dodatkowy centymetr na kilo czy dwa świątecznego obżarstwa Rano, po śniadaniu, na Jaworzynę.
    3 punkty
  24. Szczyrk. SON i COS Dziś z samiuśeńkiego rańca pojechaliśmy ujeżdżać łorcyki A że pogoda zapowiadana miała być ładna to wzieliśmy karnety dzienne co by póżniej jeszcze objechać Cos Ludzi tak jak się spodziewaliśmy,czyli sporo,ale dłuższych kolejek nie uświadczyliśmy Samo przygotowanie tras określiłbym jako dobre przez pierwsze 2 godzinki Potem dostateczne(połacia lodu,sporo minerałów) O dziwo nartki dziś nie ucierpiały,a ojeżdziliśmy się jak w Alpach Co jak co ale Szczyrk to jedna z najlepszych miejscówek z ilością tras Najlepsze warunki na golgocie i na 7 praktycznie do końca dni
    3 punkty
  25. Wg mnie cały szkopuł tkwi w ułożeniu kolan podczas skrętu . Przypatrzcie się dokładnie jeździe narciarzy na przytoczonych filmikach . Jak chcemy jechać szybko , dynamicznym skrętem ciętym , musimy bardzo głęboko włożyć kolana " do skrętu" . Z nogą zewnętrzną ( dolna w skręcie ) z reguły większość z nas sobie jakoś tam radzi , natomiast prawidłowe włożenie kolana nogi wewnętrznej w skręcie ( górnej ) i jej odpowiednie dociążenie , to już wyższa szkoła jazdy . Zauważcie , że dzioby nart na tych filmach są cały czas w skręcie prawie w jednej lini ( nie ma tzw tasowania ) , co skutkuje prawidłowym obciążeniem obu nart - nie równomiernym , ale odpowiednio zbilansowanym . Żeby taki efekt uzyskać , w środkowej fazie skrętu należy zacząć lekko rotować górną stopą " do skrętu" . Daje to nam pewne oparcie na obu nartach i odpowiednie przygotowanie do zapoczątkowania kolejnego skrętu . Zaznaczam , że to musi być jazda szybka a skręty dynamiczne , więc mnie śmiertelnikowi łatwiej o tym napisać , niż wykonać .
    2 punkty
  26. Dobry pomysł z naklejkami skionline na kask.
    2 punkty
  27. Jak ktoś się będzie wybierał to radzę dobrze naostrzyć krawędzie bo "bardzo ślisko" według PKL to znaczy mniej więcej "cholernie twarda lodowa tarka" :).
    2 punkty
  28. W Beskidzie śląskim dużo mniej śniegu a rejonie Wisły i Ustronia resztki. W prognozie najpierw lekka zima (mroźne noce, ciepłe dni) , po Nowym Roku opady śniegu do 10-20 cm a później spory mróz.http://www.wetteronline.de/wettertrend/wisla Moja ,,prognoza'' na styczeń 2017 na razie kompletnie się nie sprawdza. Może rekordowo ciepła będzie druga połowa stycznia?Oby nie!Czas naostrzyć krawędzie bo będzie twardo dłuższy czas.
    2 punkty
  29. Janku, ja mam na kasku naklejkę skioline. Na wszelki wypadek i z przodu i z tyłu. Tak więc jak tylko zauważysz, śmiało zagaduj. Szkoda, że się nie spotkaliśmy, tym bardziej że był jeszcze Rat69. Pozdrawiam i sorry za OT.
    2 punkty
  30. Miło... kolejny raz, skionline.pl znalazło się w 15 najpopularniejszych stron o tematyce sportowej w Polsce. Statystyki oglądalności naszego portalu, kolejny rok z rzędu, uplasowały nas na 1. miejscu wśród portali o tematyce narciarskiej.
    2 punkty
  31. Zdjęcia znalazłem, więc wstawiam wczorajszą relację z SON-u. Dzisiejszy dzień wyglądał nieco inaczej. Rano pobudka o 6:50, śniadanko, pakowanko i pożegnanie... Po 7:40 jedziemy już drogą 942 do Szczyrku. Przed samym wjazdem do miasta było małe zagęszczenie. Pierwszy nasz kierunek - Czyrna. Tam toczą się rozmowy "na szczycie". Po godzinie wracam do samochodu pełen nowych wieści. Za rok sporo się zmieni. Większość powinna być zadowolona, chociaż mogą się poczuć zniesmaczeni fani Golgoty (być może będzie jednak wszystko w porządku). Przeciwnicy orczyków powinni skakać z radości na wysokość Skrzycznego. Jest za to dobra wiadomość dla wszystkich - trwa naśnieżanie Czyrnej. Niedługo ruszą pierwsze trasy Ciśniemy na Solisko. Parkujemy przy drodze do Malinowa. Klik klik i jedziemy na Golgotę. Tory pod orczykami nawet się trzymają. Potem od razu hop na orczyk nr. VI. Na początku zjeżdżamy trasą 8 i 13. Ósemka lodowa ze świeżym śniegiem. Trzynastka podobnie - lodowa z przetarciami i świeżym śniegiem. Kręcimy się trochę po Julianach - na trasie 9 i 12 lodowa pustynia z puszystą niespodzianką za ścianką. Tata tuż po wywrotce Trasa 10 (czerwona) trzymała się w miarę dobrze. Oczywiście było trochę lodu, ale świeży śnieg też się trzymał. Potem jedziemy na Golgotę (11) na Solisko. Warunki dostateczne - kilka kamieni, grudki zmrożonego śniegu i bardzo twardo. Jedziemy na trasę nr. 4 i 4a. Lodowo i sporadyczne przetarcia pod koniec trasy na Suchem. Mimo tego jeździło się świetnie (były też miejsca idealne). Według mnie trasa nr.4 jest jedną z najlepszych w SON-ie - na początku szeroko, kręta na całej długości a w kilku miejscach jest bardziej stroma. Za rok ma być nie do poznania Potem jedziemy na Małe Skrzyczne i trasę nr. 2. Tam oczywiście zimno, wieje, mgła, pada śnieg i sypią armatki. Trochę lodu (raczej mocno twarde i świeżego śniegu - warunki dobre. Pod orczykami wybornie (z wyjątkiem samej góry). Zziębnięci jedziemy ogrzać się na trasie nr.7 (czerwona). Warun bardzo dobry - twardo, prawie bez przetarć. Po kilku zjazdach jedziemy do Bacówki poniżej Płoncycki (polana na 4). Zajadam się trochę zwęglonym szaszłykiem (ale bardo dobrym), oscypkiem z żurawiną. Na koniec herbatka z sokiem i cytryną. A to wszystko prsy ognisku w drewnianej chatce. Jest świetnie! Jako, że na dole miał już być Johnny_narciarz, popędziłem na dół. Do końca dnia (do 16) kręciliśmy się najpierw na 4, potem na 2, a na koniec na 7 - najlepiej wyglądała. Po raz pierwszy udało mi się dogonić Johnnego a nawet go prześcignąć! Nawet chmury się nieco podniosły. Jazda wyśmienita. Szkoda, że to koniec. Trzeba wracać do szarej ponurej warszawskiej rzeczywistości. Jak to poprawić? Wspominając szczyrkowe szaleństwo na zdjęciach. Żegnaj Szczyrk. Do zobaczenia w następnym roku! Pozdrawiam Marcin
    2 punkty
  32. Na Skrzycznem warunki w miarę, śnieżą FIS i Doliny, tam też najspokojniej. Po 10:00 do krzesła buła ludzi ale do orczyków na bieżąco. Ludzi na trasach sporo, dobrze że ja na turach :-) Ale na górze dziś piknie! Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  33. A to wszystko się zgadza. Pamiętam czasy jak w weekendy były tu kolejki do orczyka na kilkadziesiąt metrów, narciarze przyjeżdżali z okolic bliższych i dalszych, sporo z regionu radomskiego, z warszawskiego,. Podobnie było w Tumlinie, w Kielcach na Stadionie, na Telegrafie. Parkingi były całe zapełnione, a samochody parkowały wzdłuż drogi dojazdowej ze 200-300 metrów od wjazdu w obie strony. Te lata 2001-2005 to był złoty okres i złoty interes dla właścicieli. Co się z tym wszystkim stało, że teraz jest przeważnie luźno? Na pewno doszedł Bałtów, który pewnie zabrał dużo narciarzy z radomskiego, warszawskiego, lubelskiego. W lubelskim też przybyło sporo stacji narciarskich, które jakby lepiej się rozwijały. W łódzkim przybył Kamieńsk, który zabrał narciarzy z tamtego regionu. Ale czy to jedyny powód? a gdzie świętokrzyscy narciarze?
    1 punkt
  34. Góralu będzie dobrze,może razem zaczniemy skitury Teraz trzymam kciuki co byś szybko wrócił do formy U mnie nieskromnie napisze że kondycja jak na 40 plus b.dobra Jeszcze jak chłopaki pomogą w skompletowaniu sprzętu i zabiorą nas gdzieś czasami to będzie
    1 punkt
  35. Kurcze nie wiem Maciek ale wpadł mi w oko
    1 punkt
  36. Fajny motór! Czy to nie przerobione BWM Sahara albo Zundapp? Ale dopatrzyłeś!
    1 punkt
  37. Szczerze, to nie liczyłabym na otwarcie pozostałych tras. Z przyszłotygodniowych prognozowanych gigantycznych opadów śniegu zostało raptem 10cm, ale dobre i to. Jedyne na plus jest to, że spodziewany jest konkretny mróz, armatki będą śnieżyć więc pewnie skupią się na przywróceniu odpowiedniego stanu ostatnio zdegradowanych stoków. No nic, czekamy na zimę, to można powtarzać jak mantrę...
    1 punkt
  38. Widzę tutaj pewną nieścisłość - 13.01 piątek i 15.01 piątek - domniemywam jednak, że chodziło o 15.01 NIEDZIELĘ i GS w Szczyrku odbędzie się w niedzielę właśnie
    1 punkt
  39. W marcu jak sypnie to freeride,więcej terenu można "przeorać"
    1 punkt
  40. Tutaj też ? Tzn. gdzie wcześniej nie mam racji ? Lekcję niestety odrobiłem. Zmienili delikatnie taliowanie i dali grafen. Pioruny i literka K zniknęły, pojawił się grafen. Konstrukcyjnie jest to jest ta sama narta co sezon, dwa i trzy temu. Rdzeń drewniany (sandwich), rocker itp. Sam wiesz, że uwielbiam head'a ale nie wierzę, że co sezon wypuszczają nowe deski. Od kilku sezonów wszyscy producenci na siłę poszerzają narty, zobaczysz że za dwa, trzy lata zaczną zwężać. @Iski oczywiście, że masz rację. Nie da się gs jechać skrętem ciętym w każdych warunkach, taka samo jak nie da się tego zrobić na zwykłej sklepówce. Są inne techniki. Sam ostatnio pisałeś, że master skręca jak slalomka. Mogę to potwierdzić, nie odczułem żadnych trudności po przesiadce z r13 na r18, a zyskałem stabilność, pewność, szybkość przejścia ze skrętu w skręt. Co innego fis >35m. To jest przesada i pisałem to wielokrotnie, ale taki r23-25 byłby idealny.
    1 punkt
  41. 1 punkt
  42. 1 punkt
  43. Dzisiaj zawitałem z synem na Skolnity od 9.00-12.30.Rano niebieska równo i szybko,od 11-tej odsypy ,ale bez tragedii .Czerwoną jechałem pierwszy raz .Dobre nachylenie i warunki z rana idealne .Narciarsko udany dzień:) Poszukiwałem forumowicza janek57,ale nie było nam dane się spotkać.Pozdrawiam
    1 punkt
  44. Pewnie, że zabukowane. Dla takiej karawany jak nasza w lutym nie można zwlekać na ostatnią chwilę. Joye dają radę, doszłam do wniosku, że z dwojga złego wolę lód niż "kalafiory" na trasie. Teraz kolej na wzmocnienie nóg i jeszcze lepszą kondycję, wdrażam od dziś!
    1 punkt
  45. Ona jest z innego świata I jeszcze ta przesympatyczna naturalna buźka.
    1 punkt
  46. Długość i promień to nie wszystko. 1.Na prawdziwej gigantowej narcie nie da się wszędzie pojechać na krawędzi-stok musi być szeroki ,wystarczająco nachylony i przede wszystkim pusty. 2.Wśród tych nart istnieją spore różnice w zachowaniu-w uproszczeniu nowa generacja jest jednak znacznie łatwiej wchodzi w skręt. Optymalne byłoby przetestowanie cudzych pożyczonych nart w powyższych warunkach,by nie szukać za chwilę kupca na własne-ja w każdym razie tak zawsze robię...
    1 punkt
  47. Kilka fotek z trasy Solisko-Małe Skrzyczne z mojego pierwszego podejścia skiturowego :-) Określiłbym warunki jako dobre. Pozdrawiam z Hiltona na Dolinach, teraz drugie podejście na Skrzyczne :-) Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  48. Ja się dzisiaj wybrałem na 4 godzinki - zacząłem od ok 8.30. To że mogą być kolejki to wiedziałem ale że o 9.30 warunki będą delikatnie mówiąc średnie to się nie spodziewałem. Na plus zaliczam fajne nachylenie stoku, podejście obsługi, infrastrukturę typu bary, kibelki. Na minus faktycznie to wsiadanie i wysiadanie jest słabe - może to kwestia wyregulowania wysokości kanapy bo ja miałem wrażenie że jest bardzo nisko a mam ok. 174. Zdziwił mnie tez system papierowych stykowych karnetów zamiast plastikowych kart trochę zawodzą- byłem świadkiem jak nowo zakupiony karnet nie działa i trzeba dymać do kasy - na plus zaliczam reakcję obsługi która grzecznie pospacerowała po nowy karnet zamiast gonić klienta Dla mnie w skali szkolnej na 4 minus ! Pewnie jeszcze zagoszczę jak szał nowości minie.
    1 punkt
  49. Chyba nie do końca rozumiesz o czym tu debatujemy
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...