Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 906


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 774


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Mały Salatyn (Maly Salatin) 2 045m + Pachoł (Pachol’a) 2 167m / Pętla Skiturowa W miniony długi weekend prognozy wskazywały jednoznacznie na to ,że najlepsza pogoda będzie 1 maja , więc koniecznie trzeba było to wykorzystać . Po ostatnim ,dosyć gwałtownym ociepleniu, nie do końca byliśmy pewni jaki warun śniegowy zastaniemy w Tatrach . Wybraliśmy więc tzw. opcję bezpieczną , czyli wejście na Salatyn Doliną Salatyńską od strony stacji narciarskiej , wzdłuż trasy ,gdzie , wiedzieliśmy , śnieg jest od samego parkingu . Żeby jednak nie skończyło się tylko na samym wejściu na Salatyn , postanowiliśmy ją „trochę” urozmaicić , a co za tym idzie dosyć znacznie wydłużyć . No ale po kolei . Na parkingu meldujemy się we trójkę ( dwóch Rafałów i ja ) ok. godz. 7,20 . Stoi tam już kilka samochodów i co chwilę jakaś ekipa startuje dziarsko do góry .My również po ok. 20 minutach zaczynamy foczyć po wyratrakowanym stoku . Na parkingu rano ok. 0 stopni , ale temperatura bardzo szybko zaczyna wzrastać i po chwili wszyscy zasuwamy w samych podkoszulkach , a pot zaczyna zalewać oczy – normalnie wiosna w górach pełną gębą . W żlebie centralnym ruch spory . Jedni ,po chwili podejścia stromym na nartach ściągają je , przypinają do plecaków i dalej z buta , inni zaś ambitnie zakosami na dechach do samego szczytu . Chwilę po 10-tej meldujemy się na szczycie . Tutaj spory skiturowy tłumek , taka prawie komercja , co nam nie specjalnie pasuje . Chwila na odpoczynek , przepinka i zaczynamy kombinować jak/którędy czmychnąć do Doliny Głębokiej , która znajduje się po południowej strony Salatyna . Zjazd miodzio ,po firnie , fajne nachylenie , dosyć szeroko , tak ,że można się rozpędzić . Po przeciwnej stronie widać już Pachoł , czyli drugi cel naszej dzisiejszej tury . Z bananami na twarzach lądujemy w Dolinie Głębokiej . Tutaj zgoła odmienne klimaty niż chwilę wcześniej na górze , czyli spokój , cisza , słoneczko grzeje , że aż nie chce się stąd tyłka ruszyć . No , ale cóż jeszcze kawał drogi przed nami . Zaczynamy od razu z buta , bo na nartach za bardzo się nie da . Trawersujemy zbocza Pachoła , żeby dostać się na grań , która zaprowadzi nas na sam szczyt . Jest ciężko , ale pięknie . Podejście jest bezpieczne, należy uważać jedynie na nawisy w partii szczytowej (a zwłaszcza na przełęczy między wierzchołkami). O 13,30 meldujemy się w punkcie kulminacyjnym naszej tury . Pachoł ( po słowacku Pachol’a ) 2 167 m n.p.m. zdobyty . Kilka fotek i kierujemy się w dół w kierunku Przełęczy Banikowskiej . Początek ,niestety ,dalej z buta , ponieważ góra miejscami wywiana do kamienia . Jakieś sto metrów poniżej szczytu w końcu możemy już założyć narty . Czujny dojazd do Przełęczy i teraz już cała Spalona Dolina jest do naszej dyspozycji . Początek dosyć stromy , ale szeroko , więc zjazd bezstresowy . W górnej części świetnie ,śniegu jeszcze bardzo dużo , ale im niżej tym śnieg bardziej mokry i ciężki , wręcz hamujący .Po prostu jest za ciepło . Na nartach udaje się nam dojechać trochę poniżej Razcestie Pod Prednym Zelenym ( 1 473 m n.p.m.) . Dalej coraz gęstszy las , a też i śniegu ubywa, więc narty przypinamy do plecaków i już pieszo idziemy przez Adamculę w kierunku parkingu , gdzie docieramy ok. 16-tej . Podsumowując , to była piękna majówka i niezła wyrypa . Całkowity czas ok. 8 godzin , przewyższenie ok. 1500m , dystans ok. 14km .
    8 punktów
  2. Miałem się błąkać po okolicy Karpacza lub Szklarskiej Poręby, a wyszło zupełnie coś innego... Początek był ciężki, wiele kilometrów z buta... Ale im dalej w las tym przyjemniej, narty założyłem dopiero po minięciu linii lasu czyli gdzieś od 1200 m, a najwyżej dotarłem tu... Ale najprzyjemniej było tu (albo tam)... Relacja niebawem, bo dopiero dotarłem do domu. Wyjazd mega udany, ale śniegu już prawie nie ma Pozdrawiam serdecznie.
    5 punktów
  3. Ludzie, czemu Wy jesteście tacy złośliwi i zawistni? Niektórzy. Ja tam im współczuję że zrobili kilka błędów, i trzymam kciuki aby z tego wyszli. Skoro inni tam jeżdżą, to znaczy że ośrodek jest potrzebny.
    4 punkty
  4. Nie stawiają linii produkcyjnej, tylko centrum logistyczne. Armaty będą produkowane w Polsce i dostarczane do Austrii. Chodzi o to, aby do klienta było blisko i aby klient miał blisko. Na miejscu jest m.in. stanowisko testowe do armat. Byłem tam w ubiegłym tygodniu. W hali stało już kilka armat, które zakupił ośrodek Lech w Austrii. Mają lance. TPodpisali umowę ze szwajcarską firmą, jednym z wiodących na świecie producentów głowic i będą produkować wspólnie lance..
    4 punkty
  5. Supersnow aktualnie stawia swoją linię produkcyjną w Austrii. Ich armatki pracują już tak naprawdę na całym świecie. Od Korei południowej po Amerykę południową. Może nie w ilości takiej co armatki Technoalpin, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Supersnow to młoda firma. Popyt na ich armatki rośnie, bo to nowość na rynku, która dodatkowo się sprawdza. Na świecie są przeprowadzane konkursy wydajności etc. różnych marek sprzętu do naśnieżania i jeśli chodzi o armatki to Supersnow wyprzedza firmę Sufag i Demaclenko, ponieważ oni stale bazują na swoich starych rozwiązaniach. Co do cen. Przykładowo Armatka TF10 Technoalpin kosztuje praktycznie tyle samo co 900 automatic od Supersnow. Prym w Polsce wiedzie wlasnie Supersnow nie dlatego ze jest tańszy, ale decyduje o tym przede wszytkim lokalizacja firmy, terminy dostaw i transport są krótsze no i tańsze.
    4 punkty
  6. To samo mi przyszło na myśl. Ja również trzymam za nich kciuki i życzę powodzenia. To był dla nich pierwszy rok, pierwsze doświadczenia. Odważnie zainwestowali za co mają mój wielki szacunek. Być może część inwestycji była chybiona, ale przynajmniej nie mówią od razu "nie da się", "nie opłaca się", tylko podejmują wyzwanie. Jedyna stacja, która uczciwie na bieżąco podawała na FB jak długo stoimy w kolejce - w PL niespotykane! Podczas wiosennych szusów zwróciło moją uwagę błoto przed wejściem na stok. Dawali tam jakieś gumowe maty, a jak tylko skończyli sezon, natychmiast zostało to wybrukowane. Pewnie po tym sezonie będą mieli wiele przemyśleń, zajdzie sporo zmian i do następnego będą już lepiej przygotowani. Nie inaczej było z innymi stacjami, tylko tam bywały gorsze wpadki: na Zagroniu ludzi ściągali Goprowcy z krzeseł przy - 15 st.,podobnie było na Rusinie. Na Skolnitach też mieli problemy z wyciągiem, na początku praktycznie nie było parkingu, a ja osobiście doradziłem im kilka opcji karnetowych (które wprowadzili, jak karnet poranny), bo cennik był nijaki w stosunku do konkurencji. Poczekajmy do przyszłego sezonu, na pewno wiele poprawią. Oczywiście górka pozostanie jaka jest, ale i tak porównując do tego co mamy w Wiśle czy Istebnej, źle nie wygląda. Ogólnie ich podejście do tematu mi się podoba i na pewno jeszcze tam będę zaglądał, zwłaszcza na wiosnę. W czasie ferii wolę skitoury. PS. Śnieg spłynął, ale dużo później niż na Skrzycznem, Pilsku, w całej Wiśle, Ustroniu, Istebnej, Zwardoniu, Międzybrodziu, Zawoi itd., więc ich starania nie do końca były bez sensu. Wyjątkowo ciepłe dni (i ich ilość) na przełomie marca i kwietnia nieco pokrzyżowały plany. Tak może przetrwali by dużo dłużej.
    3 punkty
  7. Przeinwestowali się i tyle. Górka żadnas a myślą że mają lodowiec. Armat nastawiali więcej jak w wielkich ośrodkasch i coi z tego ? Jak to co śnieg spłynął tak szybko jak wszędzie indzierj. Propaganda o 3-4 metrasch śniergu zrobiła swoje, tzn skoro w lutym są kamienie to znaczy że kłamią. Wielcy projektanci ośrodka chyba nie widzieli żadnego dobrego ośrodka. Dojazd do stacji dolnej woła o pomstę do nieba i jest bardzo niebezpieczny. Dwie trasy na jednym stoku, śmiech na sali. Sami są sobie winni i tyle. Wszyscy wystawili na FB tej stacji odpowiednie opinie tylko skionline przy nich trwał, ale podobno ręki która cię karmi się nie gryzie. Ogólnie po zmianach w Szczyrkowskim oraz pseudo zmianachw COS ten ośrodek raczej nie posiada racji bytu.
    3 punkty
  8. Ze względu na moją niedawną kontuzję, jeździliśmy dzisiaj tylko po trasach zielonych. Ostatnim etapem był port Mijanka nad Roztoką Odrzańską. No i tak przejechałam 38 km na dzisiejszym skipassie czterogodzinnym. Dobrze, że sezon jeszcze w pełni . Pozdrowienia
    3 punkty
  9. Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  10. Oczywiście, że jest potrzebny, bo to fajna górka. Ale jak słyszę, że po czterech miesiącach (dobrych pogodowo) pojawiły się problemy, to coś jest nie tak. Ciekawi mnie czy przypadkiem nie założyli, że od rana do wieczora na każdym krześle będzie wyjeżdżało 6 osób. A może by wystarczyło krzesło 4-ro osobowe bez "osłony", trochę mniej rozbudowana instalacja naśnieżająca (ale równie skuteczna). Przecież nie trzeba "odkrywać Ameryki" - takich górek z jedną kanapą jest za miedzą kilka (Wisła, Ustroń, Istebna). No i to zadęcie medialne - przekroczyło granicę śmieszności, kiedy pod koniec marca podali, że mają 3 metry śniegu (owszem były dwie kupy) - jedna obok "fabryki śniegu", a druga za tunelem. Może chcieli (chcą) stać się ekskluzywną "górką" (ceny, infrastruktura, imprezy), tylko powinni pamiętać, że w grudniu wystartuje trochę inna "górka" z trzema nowymi wyciągami i przypuszczam, że TMR nie będzie się wygłupiał z jakąś wydumaną kampanią reklamową. Oczywiście będę trzymał kciuki za Biłą, bo to zawsze jedna górka więcej, no i z domu mam tam 20 minut.
    2 punkty
  11. Ta fota jest czad, też lubię zdjęcia ze swoimi nartami. Ale dałeś klimat, i goretex w tej stodole.
    2 punkty
  12. Rozpiska wyjazdów do Saas Fee 2017/2018 Przedstawiam harmonogram wyjazdów komfortowym busem z Bydgoszczy -trasa do ustalenia - najprawdopodobniej przez Wrocław lub Poznań i Zieloną Górę - ze względu na odległość będą to raczej 5-dniówki -wyjazd poza pierwszym , inaugurującym sezon , zawsze w piątek , powrót w nocy z środy na czwartek. Mam wstępnie zarezerwowane apartamenty 700 m od gondoli w Saas Grund - z google maps wynika możliwy zjazd na nartach do kwatery przy sprzyjających warunkach . Koszt wszystkiego , czyli dojazdu , przeprawy pociągiem pod przełęczą Furkapass , parkingu , horrendalnie wysokiej kurtaxy ( 7 CHF dziennie) oraz oczywiście noclegów z bogatym wyżywieniem HB ( śniadania i obiadokolacje) zamknie się w 250 CHF - 1000 zł. 1) 30.10 - tu wyjątkowo wyjazd we wtorek - środa dniem wolnym , więc 2 dni urlopu daje 5 dni na nartach do niedzieli włącznie - w poniedziałek jesteśmy już w pracy 2)10.11 3)24.11 4)01.12 5)08.12 6)15.12 - tutaj inna kwatera droższa o 100 zł/os. 7)05.01 8)12.01 9)19.01 10)26.01 - tutaj też ta droższa o 100 zł kmwatera 11)02.03 12)09.03 13)16.03 14)07.04 - również + 100 zł W pozostałych terminach od 2.09 do 7.05 jeździć będziemy do 9 ośrodków drugiej sezonówki SUNNY CARD.
    2 punkty
  13. Kolejny artykuł o Szczyrku. Co ciekawe, pojawia się w nim info o trzech restauracjach. Póki co planowali tylko dwie http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21762995,inwestycje-narciarskie-rosnie-konkurencja-dla-podhala.html
    2 punkty
  14. Taaaaak. Przez tę maturę mam jakieś zaćmienie. Dzięki za poprawkę (oby to była jedyna... )
    2 punkty
  15. Dzięki. Oby pogoda dopisała . A bo nam się wszystko z jednym kojarzy ...
    2 punkty
  16. Z tego co rozumiem, to nie była to polska fabryka śniegu, a rozwinięcie niemieckiego rozwiązania http://www.snowbox.info/ , a przynajmniej tak twierdzono tu na forum. Z perspektywy Polski super, że jest taka firma jak Supersnow jest, działa, rozwija się, daje zatrudnienie i ma swoje pomysły, ale z tą "światową czołówką" byłbym ostrożny. Gdzie poza Polską, Słowacją lub Czechami stawiają armatki tej firmy? Na świecie w tzw. czołówce od lat są Ci sami gracze: największy TechnoAlpin (ponad 50% światowego rynku), a dalej Demac Lenko (należący zresztą do całego konglomeratu firm z Leitner'em na czele) i Sufag (przejął m.in. szwedzkie Areco i także należy do większej grupy tj. MND Group). Z tego co słyszałem, to taki TechnoAlpin wkłada w rozwój swoich produktów i technologii rocznie więcej pieniążków niż nasz Supersnow ma obrotów w tym czasie. Nie mówię, że nie należy próbować i mieć ambicji równania do najlepszych, ale ciężko o naszych polskich armatkach póki co mówić, że dobijają do liderów. Wydaje mi się także, że w dzisiejszym świecie, jeżeli Supersnow zacznie rzeczywiście naciskać na odcisk tych większych i zacznie rozwijać nowe, ciekawe technologie, to któraś z tych firm po prostu ich przejmie. Być może "nasi" się wtedy nie dadzą, ale dziś trudno wskazać coś, co jest jakieś super nowatorskie w wykonaniu Supersnow. Ich armatki są przede wszystkim konkurencyjne cenowo i stąd zapewne ich niezwykła popularność u nas. Lanc nie mają - przynajmniej póki co; Snowbox na razie stanął u nas jeden i jak donosi prasa, specjalnie zadowoleni z niego w BSA nie są. Jak mówię - cieszy że są i że się rozwijają, ale nie róbmy z nich od razu światowej czołówki. Mam nadzieję, że jakieś gromy na mnie nie spadną za ten post, ale jestem po prostu realistą.
    2 punkty
  17. Na trasie, wśród dorodnych smreków, podziwiać można kościół i ruiny klasztoru Augustianów z XIV wieku. Jest prawie tak, jak w Zieleńcu.
    2 punkty
  18. No i jest filmik. Nie wszystko wyszło jak chciałem, muszę w końcu kupić konkretny program... Miłego oglądania.
    2 punkty
  19. faktycznie zdjęcie sztos Goretex razem z Velklem powinny zapłacić Marionenowi za reklamę
    1 punkt
  20. Faktem jest , że góra bardzo popularna wśród braci skiturowej . Składa się na to kilka rzeczy : -łatwy dojazd i parkowanie -praktycznie zawsze można zacząć foczenie już z poziomu parkingu ze względu na naśnieżaną trasę narciarską -podejście centralnym żlebem , pomimo , że nie jakieś bardzo trudne , to ma coś w sobie - piękne widoki - fajny zjazd , również praktycznie "do samochodu" - jak wybieramy najprostszy wariant ,czyli powrót drogą podejścia - jak chcemy sobie trochę podnieść poprzeczkę trudności zjazdu to możemy wybrać boczne żleby , które , zwłaszcza w górnej części , są bardziej strome i węższe Ja odkryłem teraz kolejne oblicze Salatyna , czyli stronę południową , gdzie można zrobić kilka , naprawdę bardzo fajnych zjazdów do Doliny Głębokiej
    1 punkt
  21. W pełni się z Tobą zgadzam! W czasie sezonu też poprawili sporo rzeczy - np. niewygodne wsiadanie na kanapę. Każdy ośrodek popełnia błędy i jest trochę niedociągnięć, ale mam wrażenie, że błędy BSA przykrywają za bardzo ich plusy - jak chociażby winda, dobre jedzenie czy czyste przestronne toalety. Oczywiście nie są to ich jedyne atuty, ale właśnie na infrastrukturę w ON najbardziej się u nas narzeka. Ważne, że wyciągnęli wnioski - w tym roku nie będzie np. magazynu śniegu. Niektórych decyzji już nie cofną, ale dobrze, że zauważyli swoje błędy.
    1 punkt
  22. Może jeszcze sobie pomajuję... Tylko ta pogoda...
    1 punkt
  23. Ja dobrze życzę BSA, ale mocno mnie wkurzyli pisząc jak u nich świetnie, sztruks, super warun itd. Człowiek przyjeżdża, a tam już o 9.00 mega muldy pochłaniające dzieci . Te 3m śniegu mieli chyba właśnie w tych muldach mierzone. Niby wiadomo, to był początek marca, ale po co ściemniać? Denerwującym się ludziom na fejsie zaprezentowali na zdjęciu muldy ze Skrzycznego, że niby tam nie lepiej. Buhahaha, u siebie dali zdjęcie z innego ośrodka!!! Nawet ktoś zapytał, czy u nich jest już tak źle, że u konkurencji jeżdżą. Tylko, że na stronie COS bylo wyraźnie zaznaczone, że warunki TRUDNE. A w BSA niby super fresz snoł i ceny karnetów też były super . https://www.facebook.com/beskidsportarena/posts/672780712930298 To było słabe ogólnie. Po co kłamać? To się mści. I na COS wrócę, nawet jeżeli napiszą, że warunki mają TRUDNE, a do BSA nie wiem czy przyjadę.
    1 punkt
  24. Mam na myśli ośrodek w Szwecji. Tak szybko jak produkowali śnieg, tak szybko topniał. A BSA. Co z tego że wystartowali w grudniu, jak w lutym była tam już padaka.
    1 punkt
  25. Ani jedno, ani drugie, ani nie funifor W nazwie filmiku jest zawarta nazwa - to funitel. Typu wahadłowego. A producentem tegoż konkretnego jest BMF. A w tej samej stacji (Val Thorens) mają jeszcze takiego w potrójnym zestawieniu (od Pomy), dla ciekawskich - wpisać w guglu: Funitel Bouquetin. O ile kojarzę, to mniejsze kabiny są łączone zamiast puszczenia jednej większej, aby nie była wymagana obecność woźnicy na pokładzie
    1 punkt
  26. Ostatni dzień kwietnia spędziliśmy bardzo miło na turze. Gdzie to było??? Dla ułatwienie powiem, że Sudety i na początek 3 zdjęcia. Jakieś pomysły??? Acha MarioJ jest wykluczony, że względu na posiadanie informacji niejawnych Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  27. Cześć Nieważne czy Czarna czy Biała byle Dupa uśmiech wywołała. Pozdro
    1 punkt
  28. W zasadzie to lepsze byłoby określenie w "Białej Dupie" Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  29. Cześć Biorąc pod uwagę 3 pierwsze zdjęcia: każdy idzie w inną stronę, zdjęte narty, "głupawe" uśmiechy: to jednoznacznie w tzw "Czarnej Dupie". Pozdrowienia serdeczne
    1 punkt
  30. Mega wypasiona relacja , proszę częściej... długo nie mogłem się połapać
    1 punkt
  31. To Sobie pomajowałeś Maciek. Full wypas zabawa. A jazda między krzaczkami pierwsza klasa!
    1 punkt
  32. Wielkie dzięki MarioJ. Dzięki Tobie zobaczyłem miejsca, których się tam w ogóle nie spodziewałem. Wystarczyło tylko pójść dalej... A GPS-a dalej niet.
    1 punkt
  33. Dla mnie z tego "pół roku" zrobiło się "jutro" a dokładniej 10h. Zlecą Ci te miesiące jak z bicza strzelił
    1 punkt
  34. Fotki zorzy piękne, to jednak się tam działo. No cóż ja miałem wtedy fizycznie najgorszy dzień, nie zjechałem dwa razy, nie wstałem na zorze. Ale najważniejszy zjazd zaliczyłem w pełnym gazie. Najlepszy dzień i tak mało zdjęć z gór, tak nie może być No to sklep na początek Taki rest to ja rozumiem Radość podejścia Piękny czysty puch Dwie linie po dwóch zawodnikach na razie Banany po zjeździe Szczyt to Sorbmegaisa (1288m). Mi wyszło 1350m vertical, więc Wieśkowi i ekipie z dwoma zjazdami pewnie z 1700m może nawet. To będzie więc rekord przewyższenia w Norwegii.
    1 punkt
  35. Myślałem, że znam wszystkie typy kolei linowych, a tu znalazłem coś takiego
    1 punkt
  36. a co zostało wyprane, to jest ich
    1 punkt
  37. No cóż, wstałem z bólem gardła, i po nartach. A jeszcze wczoraj takie plany Śpiewałem Leitnerowi, Zaśpiewali i Góralowi: Już za rok narty, za pół roku. Do zobaczenia ? w listopadzie. Pozdrowienia z Oravicy, hey.
    1 punkt
  38. W moim przypadku taka presja to zaleta, gdyby nie karnet na cały sezon na pewno tyle bym nie pojeździł na nartach. W na sezon 2017/18 nie kupuję sprytnego karnetu. ale pewnie kupię wiosenną przedpłatę w 2018r.
    1 punkt
  39. Uzupełnię relację Mariusza standardowym widoczkiem spod Pradziada na Śnieżnik i Resort Ski Czarną Górę.
    1 punkt
  40. Panowie kozacy, jak mi nikt nic nie doradzi, to pójdę na pałę i będą z tego kłopoty na bank, jak znam swoje pomysły!
    1 punkt
  41. Czyli pora na relację. Zaczęliśmy w Cervonohorskim Sedle Warun, jak na początek maja (no prawie), od początku - rewelacja. Z parkingu podchodzimy niebieską (na mapie z prawej). Dalej czerwonym szlakiem w stronę Pradziada. Trasa jest przeważnie lekko pod górę, niewielkie zjazdy na fokach. Po drodze jest Svycarna - pierwsze tutejsze schronisko. To poniżej niego był ten talerzyk. Dalej jest Pradziad, który już ładnie pokazałeś. Pradziad to bardzo ciekawe miejsce. Po pierwsze to najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich i 6-ty Sudetów, po drugie normalką jest tutaj dobry warun na początku maja i tak długo kręcące tu wyciągi a po trzecie leży na wododziale między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Czyli nie jest obojętne gdzie się sika - dla globalnego obiegu wody - oczywiście . Na Pradziadzie są wszyscy piesi, biegacze, skiturowcy a nawet cykliści (fota Kamila) A tutaj mój autorski wynalazek do zjazdu "kepi" w którym chodzę (aby był cień) plus najbrzydszy kask na świecie czyli Sirocco Petzla. Też oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy teraz normalnie wrócili. Zamiast wlec się, nie wiadomo jak, drogą którą przyszliśmy postanawiamy zjechać do kociołka z lewej przez las. Po dotarciu do rzeczki założyć foki i wyjść za Svycarną a dalej spróbować zjechać. Zjazd jest, delikatnie mówiąc, trudny. Dalsza droga - urozmaicona licznymi powalonymi pniami i potokami co ich na mapie nikt nie zaznaczył. Ale jak się domyślacie bardzo nam się podobało. Gdyby próbować przejść to z buta to byłby koszmar a na nartach całkiem spoko choć Kamil prowadził wrogą działalność dywersyjną abym się skąpał w potoku zrywając mostki śnieżne. i nie dość, że niszczył drogę to jeszcze czatował aby zrobić fotę jak wpadnę do wody. I z tego odcinka są właśnie pierwsze zdjęcia co je zamieściłem. Dalej przecieliśmy linię tego talerzyka przy Svycarni i wyszliśmy na niezbyt wyraziste wzniesienie. O dziwo dalej było już bez fok. Fragmentami całkiem fajne zjazdy, sporo z wolnej pięty a kawałek z buta bo fok się nie opłacało założyć. W Cervonhorskim zrobiliśmy dwa zjazdy po trasach (co się równało off piste) i te kawałki były bardzo przyjemne. Locus pokazał mi 20 km trasy i 1100 m przewyższenia. Na nogach odczułem to nawet mocniej niżby się wydawało - wiosenny warun, rozdeptane przez pieszych ślady i dość ciężkie zjazdy. Ale 30 kwiecień i taka wycieczka! A pewnie dzisiaj czy jutro niewiele się pogorszy. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  42. Kilka razy korzystam z wyciągu B i przechodzę na zamkniętą trasę nr 6 która w tych okolicznościach jest off pistowa, tym razem obywa się bez glebowania Pora dołączyć do Ani, trochę freeridowania między licznymi choinkami... Spotykamy się na szlaku między Barborką, a Kurzovni i chwilę idziemy razem Robi się gorąco, a las dookoła chroni przed wiatrem więc... Powoli oddalam się od szlaku wybierając towarzystwo choinek i wystającej czasami kosodrzewiny Ania dziarsko przemierza drogę do szczytu, a ja odbijam w prawo Ania szlakiem dociera do wierzchołka a ja na szagę, tu zaczyna trochę wiać, ale dalej znośnie Widok na Vysoke Hole, Petrovy Kameny, hotel Ovcarna i Figura Pożegnanie z Pradedem Pora na końcowy zjazd koło wyciągu E i przez Barborkę, śnieg mokry, ciężki, nasiąknięty wodą i zleżały... ...i do Ovcarni I wspaniały ostatni dzień kwietnia dobiega końca...a śnieg na drodze i w okolicznych lasach leży prawie do Jesenika, co najmniej 25 km od Pradeda Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  43. Praded i okolice... Koledzy z forum hasają na nartach w Słowacji (Chopok, Rohace) lub w Polsce na Kasprowym (moim ulubionym). Dla mnie ze względu na koszty, jednodniowy wypad w tych kierunkach nie wchodził w rachubę! Tradycyjnie sezon narciarski kończę przeważnie w Czechach (nie licząc ewentualnych wizyt w Alpach). W tym sezonie Czesi pozbawili mnie możliwości wyboru. W niedzielę działał tylko jeden ośrodek narciarski, na dodatek to ostatni dzień. Praded (1492m) to najwyższa góra na Morawach. W poprzednim poście nazwałem go czeskim lodowcem, ale przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem z pewnym Czechem (tak myślałem). Pytałem go, jesteś Czechem czy Słowakiem, na co odpowiedział; ne ja sem Moravec. Wylądowaliśmy więc z Anią w niedzielę na morawskim lodowcu. To najwyżej położone tereny narciarskie w Czechach, na stokach Vysoke Holi (1465m) i Petrovy Kameny (1446m) można wjechać na wysokość 1445m. Czynne były dwa talerzyki B i C i trzy trasy, dwie czerwone; 4,2 i niebieska 1. Śniegu nie brakowało również na nieczynnych trasach. W całej okolicy pełno śniegu, gdzieniegdzie wystawała tylko wysoka trawa bądź kosodrzewina. Jest tu pięć talerzyków i jeden orczyk przy czarnej trasie (najdłuższa 800 metrowa). Dzień udał nam się wyśmienicie, przed wyjazdem nie marzyłem, że tak superaśnie będzie. Było prawie wszystko, zjazdy trasowe, freeride, skitury, a nawet lekka wspinaczka skałkowa. Do pełni szczęścia brakło tylko rozstawionych tyczek i jakiegoś miejsca na podium. Są też pewne niedogodności, to dojazd do ośrodka. Dolny parking w Karlova Studanka (płatny) i dojazd skibusem (płatnym) plus dopłata za przewóz nart . Autobusy kursują co godzinę całą dobę. Powrót z góry tak samo płatny. Druga opcja to dojazd na górę na parking Ovcarna. Oczywiście droga płatna, a poplatek to wydatek 450 koron. Wybieramy (pierwszy raz na kilkanaście pobytów) wjazd na górę autem. Do tego ceny karnetów, pojedynczy wjazd 30 czk; dwugodzinny 300 czk; dopoldni 8.30-12.00 350 czk; i calodeny 500 czk. Dalej już tylko przyjemności. Żeby poprawiać swoje umiejętności skiturowe zabrałem tylko sprzęt do skiturowania. Buty Dynafit TLT i wilczki (zwane przeze mnie - tyngrysami) Amaruq Voelkla. Ustawiamy się w kolejce do wyciągu, a obok mnie pani z pięknym sprzętem, narty Rossignola mnie jeszcze nie zaskoczyły, ale wiązania jak najbardziej. To były Geze, firma znana obecnie z produkcji samozamykaczy drzwiowych i okuć okiennych. Wiązania narciarskie zaczęli produkować już w 1898 r. Na Olimpiadzie w 1936 r Christel Kranz i Franz Pfnur na nartach z wiązaniami Geze typu Kandahar zdobyli złote medale. Nie wiem czy z licencją czy bez, ale te Geze na Rossignolach są identyczne jak nasze wiązania Alfa (zastąpione później przez różne modele Beta). Na nartach z Alfami mogłem czasami pojeździć, jak mi pożyczał czasami mój tato. I tu mała nostalgia... Moje tyngrysy to najmniej sztywna narta na jakich jeździłem, do tego wiązania pinowe Dynafita i buty TLT. To zestaw do którego ciągle muszę się przystosować. Dotąd używałem zdecydowanie sztywniejszego sprzętu. Na twardej i niezbyt równej trasie narty wyrywają we wszystkich kierunkach, włącznie z tymi które ja oczekuję. Kiedy się robi miękko zaczynam panować nad sprzętem turowym zdecydowanie lepiej. Po rozgrzewce na trasie, postanawiam pośmigać na przytrasowym off piste. Początek całkiem udany... ...do czasu jednak, kiedy drzewa zgęstniały postanowiłem gwałtowniej zmienić kierunek jazdy i albo sprzęt, lub mój błąd (bądź oba czynniki) doprowadziły do gleby. But na lewej nodze przestawił się z pozycji zjazdowej do pozycji podchodzenia i dalej poszło szybko... i z Gopro tuż przed glebą... Przed dalszą jazdą freeridową postanowiłem poćwiczyć więcej na trasie nr 4 Ania w kolejce do wyciągu postanowiła się wyróżnić z tłumu i nawet się Jej udało... Ale potrafiła popisywać się także na trasie W tle Petrovy Kameny Jak na Praded pogoda dopisywała, nie wiało zbyt mocno (dlatego nie ma tutaj kanap), a jak świeciło słońce, było ciepło. W kolejce do wyciągu był czas na fotki... Gdybym zwrócił uwagę wcześniej na tabliczkę być może nie byłoby tak fajnie, na szczęście przeczytałem ją dopiero w domu Przyjechało do ośrodka sporo skiturowców, chodzili wszędzie i nikt ich nie prześladował (tak mi się wydawało) A mi po głowie chodziły nowe plany... Pierwszy z nich to "zdobycie" Petrovy Kameny (podobno do 17 wieku była to siedziba diabła, dopiero odczarowano ją za namową cesarza Leopold 1 Habsburg 20 czerwca 1682 r poprzez pokropienie święconą wodą i odprawieniem egzorcyzmów. Po dwunastej zjeżdżamy na parking po jakieś kanapki na ząb, Ania się przebiera na turystycznie i podchodzi na Pradeda, a ja wracam na trasy i zamieniam się w "alpinistę" (w cudzysłowie - zaznaczam). Te ciemne skały o wysokości do około 8 m zbudowane są ze skał metamorficznych (gnejsów i kwarcytów) i słabo zmetamorfizowanych skał osadowych, przeważnie fyllitów. Charakterystyczny wyszczerbiony kształt zawdzięczają intensywnemu procesowi wietrzenia mrozowego W końcu i ja zdobywam szczyt.. Teraz wyglądam kolejnego szczytu, to Praded na którym nigdy dotychczas nie byłem. Pora na freeridy i skitury w drodze na szczyt, na który podąża już Ania. Podsumowując, dzięki skiturom rozwijam się w szerszym aspekcie niż dotychczas, szkoda jednak, że tak późno, bo czasu mam coraz mniej, a tyle jeszcze miejsc do zwiedzania!!! to narka...
    1 punkt
  44. Na przyszły sezon 2017/2018 planujemy kupno 2 karnetów sezonowych. 1) Jak już wcześniej wspomniałem na forum po raz drugi z rzędu pojawiła się mega oferta na karnet sezonowy w szwajcarskim SAAS FEE koło Zermatt - od tego sezonu skipass obejmuje również 2 pozostałe ośrodki w dolinie Saastal - na ten karnet trzeba się zapisać na stronie : http://www.saas-fee.ch/de/wintercard/ Kosztuje on TYLKO 222 CHF czyli ok.205 euro , czyli taniej niż normalny 4-dniowy skipass na ten ośrodek kupiony w kasie , tak więc opłaca się go zamówić nawet przy 1 wyjeździe w sezonie - wszyscy chętni , którzy chcieliby w przyszłym roku ze mną choć raz zabrać się w to piękne , wysokogórskie szwajcarskie miejsce - proszeni są o zgłoszenie chęci zamówienia tej sezonówki tutaj lub na priva. Dodam tylko , iż w ośrodku tym jest gwarantowany śnieg - górna stacja jest na 3600 mnpm , dolna na 1550 mnpm.Karnet ważny jest od 1.11 do 16.04.Warunkiem powodzenia tej super oferty jest zgłoszenie się minimum 77.777 osób do 23.04 - na razie jest już prawie 20.000 zgłoszeń i mam nadzieję , że ten deal dojdzie do skutku. 2) Jako uzupełnienie i urozmaicenie do powyższej oferty planujemy również nabycie drugiej równie ciekawej sezonówki SUNNY CARD http://www.skisport.com/de/service/sunny-card-bestellung Karnet ten obejmuje 8 austriackich ośrodków położonych w większości blisko Polski - do najbliższego z nich - Hochfichtu , leżącego na granicy czesko-austriackiej , jest tylko 320 km z Kudowy.Odwiedzimy również nasz legendarny Hochkar , gdzie wszystko się zaczęło ;-) a także Otscher, polecany przez Jacka Hinterstoder i Wurzeralm,Kasberg , a także leżący u stóp Grossglocknera freeride'owy Heiligenblut oraz lodowiec Maso Corto we Włoszech.Dzięki temu ostatniemu ośrodkowi , mamy możliwość szusowania ponad 8 miesięcy od początku września do połowy maja.Cena tej sezonówki wynosi w przedsprzedaży do końca października tylko 395 e ( cena tegoroczna ).
    1 punkt
  45. Regularnie użytkowałem pojedyncze krzesełko
    1 punkt
  46. Byłem w Breuil-Cervinia rok temu (pierwszy tydzień kwietnia. Problemem jest tam pogoda - wiatr, całkowite zachmurzenie - przez połowę pobytu przejście na szwajcarską stronę było zamknięte, tzn. nie było możliwości powrotu: nie chodziła kolejka na Klein Matterhorn ani orczyk na Plateau Rosa po stronie szwajcarskiej. Karnet włoski faktycznie pozwala na jazdę po stronie włoskiej gdzie tras jest mnóstwo z najdłuższą czerwoną Ventina z Plateau Rosa do Valtournenche ok. 20 km. Jednak te po stronie szwajcarskiej podobały się mojej żonie bardzie, a zjazd z Klein Matterhorn do Zermatt to też dobre 20 kmj. Jeśli jest nadzieja na co najmniej dwa dni dobrej pogody warto kupić karnet internationali, który pozwala na korzystanie ze wszystkich wyciągów, kolei i pociągów (np. z Zermatt na Gornergrat) zarówno po stronie włoskiej jak i szwajcarskiej z zastrzeżeniem, że pierwszy wjazd na górę musi być po stronie włoskiej, ale taki sam karnet szwajcarski jest o ok 100 euros droższy. Do karnetu włoskiego można było dokupić 1 dzień pozwalający na jazdę w Zermatt, ale jak już pisałem przy dwóch dniach 6-dniowy internationali wychodził w tej samej cenie. Dodatkowo od naszych hotelarzy dostaliśmy kartkę, po okazaniu której mieliśmy możliwość zakupu karnetów 7 dni w cenie 6 lub 6 dni w cenie 5. Monte Cevinio (Matterhorn) od strony włoskiej. Schronisko na Plateau Rosa na granicy włosko szwajcarskiej - od jakiegoś czasu można tu przekraczać granicę kursuje potężny wagon z Włoch (żadnej kontroli granicznej nie było). W prawo do Szwajcarii, w lewo do Włoch. Ponieważ zazwyczaj płacę kartą, to cen raczej nie pamiętam, a skoro już wyjechałem to nie liczę, żeby nie było mi przykro, ale pamiętam, że małe piwo na Gornergrat w Szwajcarii kosztowało 5 CHF - płaciłem gotówką przelicznik 5 CH = 5 Euros
    1 punkt
  47. Dokończenie, bo już nie mogę edytować poprzedniego postu. Sporo narciarzy w Cervinii-Valtournenche jeździ posiadając skipass Dolina Aosty , który nie obejmuje Zermatu. Dlatego tam dużo większe ,,obłożenie'' stoków. Na fotce skipassu rozpisane duże kompleksy narciarskie na pomniejsze części np. Monte Rosa to Gresseney la Trinite , Gressoney Sant Jean . Pozdrawiam
    1 punkt
  48. Strona włoska, tu było trochę więcej ludzi bo płaci się w euro
    1 punkt
  49. Jakie kolory kanap lubicie najbardziej (o ile zwracacie na to uwagę ). Mi brakuje kanapy z czerwonymi siedzeniami i żółtymi (lub pomarańczowymi) bublinami. (kanapa 8-os z Planai)
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...