Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      4 153


  3. Chrumcia

    Chrumcia

    VIP


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      800


  4. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      2 888


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.03.2018 w Odpowiedzi

  1. Miała być relacja na bieżąco, ale nie było czasu, więc jest z opóźnieniem… A więc w sobotę 17 marca o godz. 5,56 wyjechaliśmy spod Krakowa w stronę Solden. Dzień wcześniej były opady śniegu, deszczu więc baliśmy się, że będziemy mieli nieciekawą podróż. Jak się okazało cały dzień na drodze było sucho i dojechaliśmy prawie równo w 10 godzin. Staralismy się lamac przepisów, żeby za dużo fotek z wakacji nie przyszło Nie wiedziałam w sumie gdzie mamy mieszkać..Jak się okazało mieszkanie było 3 minuty na piechotę od gondoli Gigijoch. Mieszkanie 6 osobowe po prostu super….Nie ma klucza, tylko karta, dla mnie i drugiej połowy sypialnia z łazienką. Duże wygodne łóżko, płaski telewizor na ścianie, duża szafa, piękna łazienka z duuuużym prysznicem. Aneks kuchenny w salonie, stół, krzesła, kawałek narożnika, 2 oddzielne łózka, jeszcze jedna sypialnia, łazienka i sauna… Byłam w szoku bo standard naprawdę wysoki. Miało nas być 6, ale w końcu dotarliśmy w 5 osób. Jak dojeżdżaliśmy to cześć ekipy (jechaliśmy na 2 auta) była już na miejscu i powiedzieli nam, że pogoda jest barowa….Prognozy też nie wyglądały za ciekawie… Ogarnęlismy się po podrózy, zjedliśmy, poszliśmy na spacer po miescie. Padało lekko…. Mieliśmy nadzieję, że rano będzie lepiej. W niedzielę budzimy się, mgła, pada…No cóż, na wakacje tu nie przyjechaliśmy Pobudka, sniadanie, buty na nogi, narty w ręce i wio do gondoli. Pod gondola byliśmy chyba koło 8,00, nie pamiętam już. Dojechaliśmy na pierwszą stajcę i wybraliśmy pomarańczową kanapę na początek. Wyjeżdzamy nią, śnieg ciągle sypie, sztruksu nie widac za dużo bo leży na nim przynajmniej 10 cm świezego śniegu….nic nie widać, chmury, mgła, jazda po omacku, nie widać gdzie teren ucieka – nie lubię czegoś takiego, no ale trudno, jakoś trzeba sobie radzić. Zjechalismy chyba raz czy 2 pod pomarańczową kanapę a później, na lewą białą tą dłuższą żeby pojechac gdzieś dalej…byliśmy tam wszyscy po raz pierwszy, wiec nie wiedzieliśmy do końca gdzie jechać, popatrzyliśmy my na mapę i stwierdziliśmy ze pojedziemy na lodowiec, może będzie lepsza pogoda. W między czasie na jednej z tras przy pomarańczowym krzesle jedną nogą wjechałam w puch obok trasy i skończyło się to małą glebą jedna noga jechała szybko, druga stała prawie w miejscu, na szczescie wszystko ok. Wiekszosc tego dnia lezała Po omacku dojechaliśmy do krzesła, które prowadzi do gondoli, która jest u podnóża trasy z pucharu świata. Było tyle chmur ze nie miałam pojecia ze to akurat ta, domyśliłam się ze gdzeis w tej okolicy, ale nie było widac Wsiedlismy na gondolę i do góry, będąc na pośredniej stacji zobaczyliśmy, że wychodzi słońce. Od razu uśmiech na twarzach. Po prawej widać było Pitztal, dojechaliśmy do góry i porobiliśmy kilka zdjęć wykorzystując pogodę. Zjechaliśmy niebieską trasą to pośredniej stacji gondoli, bo nizej były chmury i jak się okazalo czarna trasa z pucharu swiata. Wyjechalismy godnolą jeszcze raz i tym razem przez tunel na nartach na Tiefenbach. W między czasie w którejś gondoli przypomniało mi się, że itrackera nie włączyłam… o 10.19 włączyłam i po 4,5 godzinach pokazało mi 21 km do dołu. Nie pamiętam gdzie jeszcze jeździliśmy, ale do dołu długa niebieską trasą z lodowca nie wracaliśmy tylko gondolą i krzesłem. Za to na dobicie trójka z nas pojechała czerwoną trasą do dołu…muldy, mokro, ale zaliczone i dobici byliśmy. Zjedlismy obiad w domu, pograliśmy w karty i do spania. W poniedziałek pogoda podobna…Początek identyczny, skitracker włączony w gondoli o 8.10 przez 6 godzin i 4 minuty – 33 km do dołu. Mój pierwszy zjazd nie należał do udanych….świezego śniegu znowu było pełno na trasach….znajomy jechał pierwszy, ja za nim….zobaczyłam że znajomy leży, wiec żeby nie wjechac w niego zjechałam troche w lewo…w swiezy snieg…skończyło się to upadkiem, wypieło mi narte po raz pierwszy od dłuuugiego czasu , tyłem głowy uderzyłam mocno w lód, który był pod puchem, głowa boli, łzy lecą wydawało mi się ze kawałek w dół po śniegu leciałam, ale na filmiku nie wyglądało to tak groznie…otrzepałam się i dalej pojechaliśmy, głowa przeszła, wszystko było ok., wystraszyłam się jednak strasznie i mój zapał do jazdy trochę ostygł. Widocznośc się nie poprawiała…Pojechalismy dalej w stronę drugiej gondoli, która idzie z miasta, ale do samego dołu ekipa nie chciała zjeżdżać. Pojeździlismy w tamtych okolicach i jak wracaliśmy do domu, znow czerwoną trasą to było znacznie twardziej i jechało się baaardzo fajnie. Przy okazji znajomy się położył na śniegu, wiec rozpędzeni zasypaliśmy go śniegiem hamując jedna z naszych „ulubionych zabaw” hahahha ekipa dorosłych ludzi, ale jednak żartownisiów….Na przerwie do wc trzeba było w kasku i rękawicach chodzic, bo albo chowało się sprzęt, albo cos wsadzało do rękawic, czy dosypywalo cukier do piwa czy innych napoi czy jedzenia…zalezy co było do dyspozycji Każdy wieczór kończył się gra w karty w oszukańca lub makao We wtorek zdecydowaliśmy się pojechać na Obergurgl. 8.00 jestesmy na przystanku, w Hochgurgl widzimy ze gondola jeszcze nie jezdzi, wiec jedziemy dalej, pod gondolą w Obergurgl jesteśmy kolo 8.30 i okazuje ze gondola od 9 wiec czekamy. Trasy fajne, o 11.27 włączam skitrackera, bo zapomniałam, a troche pojeździliśmy….co prawda ja spokojnie bo miałam jakieś lęki po tamtej wywrotce. Po 3 godzinach pokazało mi 8,7 km, ale od tamtej pory to już wiecej w knajpie siedzilismy niż jeździliśmy Było troche słońca, chociaż świeżego opadu tez sporo, wiec znowu większość lezała gdzies w puchu obok trasy Z Obergurgl przejechaliśmy na Hochgurgl długą gondolą, która w jednym momencie jest dość wysoko….nigdy nie lubiłam być zbyt wysoko, wiec jakos nie czułam się pewnie….Po tej wywrotce jakis lęk przestrzeni tez miałam, na stromych trasach to już w ogole bałam się jeździć, jedzilam tak wolno jak początkujący…nie widziałam ze tak się da….ja z druga połowa chcieliśmy konczyc, a reszta jeszcze chciala zostac, mysmy poszli do Skubisa w Hochrurgl i wsiedlismy do tego który jedzie najpierw doObergurgl i dopiero stamtąd do Solden. No ale przynajmniej mogliśmy usiąść bo potem autobus był pełny, przy okazji nasza reszta ekipy do nas dołączyła Podobało nam się tam bardzo, bo przynajmniej było cos widac . Ja z Miśkiem chcieliśmy w srode pojeździć w Solden, reszta chciała na Gurgle i tak tez zrobilismy. Udało nam się pojeździć w Solden w słońcu. Obowiązkowo zaliczyliśmy slalom równoległy. Swoją drogą super to zrobione….Pojeżdzasz do bramki startowej, przykładasz karnet, startujesz, na dole jest wyświetlony czas i na dodatek można pozniej w necie obejrzeć z tego filmik. I to nawet dwa – jedna kamera jest skierowana na jedną osobę, a druga na drugą – bardzo fajne, jest tez kilka miejsc gdzie można zrobic sobie fotke, która pozniej w necie można zobaczyć – na prawde fajne rozwiązanie. Była też mała skocznia i slalom dla jednej już osoby, mix race i wszystko można było potem obejrzec w necie. Zaczęlismy w srodę o 8.25 – tak skitrackera włączyłam, jeździliśmy przez 7 godzin i zrobiliśmy 45 km. Podoga była piękna, tylko było strasznie zimno i wiało. Najpierw pomarańczowa i biała kanapa, pozniej na tą z prawej gdzie czarna trasa, pozniej na Rettenbach i Tiefenbach, a potem niebieską trasa z lodowca do samego dołu. Zjeździlismy większość tras w Solden, na niektórych pojeździliśmy w 1 i 2 dzień wiec wtedy odpuściliśmy je, ale ogólnie Solden mielismy zaliczone jeśli chodzi o większość tras. W czwartek cała nasza 5tka pojechaliśmy na Hochgurgl tym razem. Skitracker włączony o 8.53, po 6 i poł godzinach 39 km zrobiliśmy. Ci co byli dzien wczesniej mowili ze super trasy i ze znowu tam jadą. Pogoda dopisała i pojeździliśmy tam, ale mi bardziej podobało się na Obergurgl niż Hoch….Mielismy zajsc do muzeum motoryzacji, ale żal nam było 10 euro hahaha reszta dzień wczesniej porobiła zdjęcia wiec część widzieliśmy. Jazdę skonczylismy na Obergurgl. W piątek znowu Solden. Zaczęłam w koncu pewniej jeździc, lęki troche przeszły. Tradycyjnie duzo świeżego śniegu od 8.44 przez 6,48 h zrobione 42 km. Z częścią ekipy szybko się rozdzieliliśmy i sami posmiegalismy, prawie tam samo jak w srode, duzo tras tych samych, podobało nam się bardzo. Ogólnie podsumowując wyjazd udany. Dojazd okej, pogoda mogła być lepsza. Większość czasu padał śnieg, wiało, było zimno – ale marudzę ale były tez chwile ze słońcem, wiadomo, ze nigdy nie będzie idealnie, wiec może nie tyle marudze co stwierdzam fakt haha Rodzice dzwonili i pytali czy ładne widoki – powiedziałam ze nie wiem, nie widać hahaha Stoki super i w Solden i na Gurglach, infrastruktura extra, slalom równoległy i filmiki z niego bajeczne…a no i jeszcze pomiar prędkości był, ale za bardzo nie było się gdzie na nim rozpędzić. Miasteczko nie duże, sklep nie daleko, knajp pełno, ale my raczej wolimy w domu siedzieć. Jedzenie na stokach smaczne. W Zell am See i na Kitzsteinhorn chyba jednak bardziej mi się podobało….Wyjazd udany, ale do Solden na razie nie chciałabym wrocić. Myślę, co tym razem wymyślić na początek grudnia (Livigno, Kaprun, Val Gardena, Solden i cokolwiek we Francji odpada) Troche fotek poniżej Część zdjęć robiona gopro, cześć telefonem...czasem jak kamera była na kasku wiec nawet nie wiedzielismy czy wyjdzie fota czy nie...mamy filmiki do prywatnego archiwum. Za zimno było na sciąganie rękawic i zabawy w zdjęcia Niby na pogodę narzekam, a na zdjęciach słońce, jasno i przejrzyście - bo tylko wtedy fotki robilismy
    14 punktów
  2. Moja córka i jej na własność sztruksik. Myślę, że tutaj pośmigamy cały kwiecień. Śniegu pod dostatkiem. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka
    10 punktów
  3. To i ja dorzucę ze dwie fotki z mojej czterodniówki na Chopoku. Nawet w tym sezonie w Alpach tak się nie wyjeździłem jak przez te cztery dni na tej górze. Ale były warunki. A mieszkaliśmy na samych Luckach u Bartka. Taki widok z tarasu mieliśmy. Pozdrawiam
    8 punktów
  4. 13 marzec - wejście na Allalinhorn 4027m Doszliśmy do ostatniego odcinka, albo do kilku ostatnich odcinków, jak Wujot też coś dopisze To był przedostatni dzień naszego pobytu w Saas Valley i ostatni pełny dzień. Pogoda nie szykowała się idealna, miało być trochę chmur, troszkę słońca i nie padać, mróz do -10 st. Jak się później okaże, prognoza się nie sprawdziła, było znacznie gorzej. Po dyskusjach doszliśmy do konsensusu że podejmiemy próbę właśnie w ten dzień, mimo że 13-ty. Wujot jeszcze naciskał na jeden-dwa frirajdziki ale go "spałowaliśmy" że podchodzimy do szczytu z respektem i zaczynamy od rana walkę. Wjeżdżamy z dołu kolejno dwoma odcinkami gondoli Alpin Express, następnie przesiadka na metro i około 9:30 jesteśmy na 3500m. Do pokonania mamy jedyne 530m w górę. Zrobimy szybko rach ciach i jeszcze obrócimy kilka zjazdów w puchu. Taki był plan. Na początku podejście łatwe, idziemy po śladzie który robią dwie grupy przed nami. Nachylenie niewielkie. Na zdjęciach powyżej w tle widać górną stację metra. Wydaje się wyżej niż nasza pozycja, ale to złudzenie. My jesteśmy wyżej. Widoczność, jak widać, słaba, więc często kontrolujemy ślad na GPS wg załadowanych wcześniej tracków. W międzyczasie jedna grupa zatrzymuje się i szykuję się do zjazdu. Tak wcześnie ? Widocznie mają jakieś inne swoje cele. Na polu boju pozostają dwie drużyny: 3-osobowy przed nami i nasz zespół 4-osobowy. Po zbliżeniu się do naszych torowaczy okazuje się że jedna z osób to samotny strzelec. Zbliżamy się nieuchronnie do sporej szczeliny, ściana lodowca robi wrażenie. W zasadzie nawet nie jest to szczelina, ale potężny uskok lodowca. Brzeg pod drugiej stronie uskoku jest znacznie wyżej niż nasza strona, co odsłania ładnie widok na przekrój lodowca. Dochodzimy do jedynego przejścia, jakie rysuje się na horyzoncie, do mostu śnieżnego. Na tym zdjęciu chyba najładniej się prezentuje. Trudność polega na tym że most nie jest poziomy, lecz dość mocno nastromiony szczególnie przy drugim brzegu. Zespół 2-osobowy robi popas i po niemiecku dyskutują nad techniką przejścia. My też odpoczywamy i rozważamy sposób przejścia mostu. Oceniamy że przejście na wprost na nartach nie będzie możliwe, potrzebne są zakosy. Druga możliwość to wejście na wprost w rakach na drugą stronę uskoku. Szwajcarski (chyba) zespół 2-osobowy wygląda na doświadczony, niebawem zabierają się do przejścia. Pierwsza osoba rusza na nartach powoli, co chwila bada kijkami stan mostu, widać że czasami kijek przechodzi z brzegu mostu na wylot, a pośrodku jest opór. Narciarz robi kilka zakosów, w najbardziej stromym miejscu trochę się ślizga. Największy problem jest w momencie dojścia do drugiego brzegu, gdzie spod sypkiego śniegu odsłania się lód i foka dobrze nie trzyma na twardym lodzie. Widać trochę poślizgów, ale z drugiej strony widać że narciarz porusza się pewnie i bez strachu, osiąga drugi brzeg. Po nim przechodzi jego partner w podobny sposób. Na zdjęciu poniżej widać jak pierwszy narciarz zmienia jeden kijek na czekan w pewnym momencie. Przy przechodzeniu mostu para narciarzy asekurowała się wzajemnie liną. My decydujemy się na przejście mostu w podobny sposób. Dodatkowo zakładamy harszle, aby przy szorowaniu po lodzie mieć lepsze oparcie. Każdy pojedynczo przechodzi przez most, reszta czeka w napięciu i w gotowości przywiązana do liny. Pamiętam że pierwszy szedł Kamil. Najtrudniej było tuż przy drugim brzegu szczeliny, gdzie było sporo miękkiego śniegu, w którym narty nie mogły znaleźć pewnego oparcia, Mało miejsca na zrobienie zakosu, narty się kopały i to była walka o każdy krok do przodu na foce. Wszystkim jednak udało się przejść bez żadnych przygód typu upadek na dno szczeliny W momencie zapięcia się do liny aparat schowałem do kieszeni i następne zdjęcie jest dopiero na przełęczy. Tutaj więc zacytuję foto zrobione następnego dnia, na którym zaznaczyłem drogę dojścia do przełęczy Feejoch. Jaka różnica w pogodzie ! Wspomnę jeszcze że w listopadzie oglądaliśmy to miejsce z daleka i zamiast mostu śnieżnego leżała drabina do przejścia. Za mostem kilka stromych zakosów, wysokość daje znać o sobie i toczymy się wolnym tempem. Zaraz za nami most przekracza trzecia ekipa tego dnia, której członkowie okazali się Polakami. Później aż do przełęczy Feejoch na wysokości 3800 idziemy prostym śladem. Jak widać na zdjęciu, śnieg pada a widoczność taka sobie, czasami coś przebłyska. Jesteśmy na tej przełęczy i powinniśmy widzieć stąd rejony Zermatt, np. piękny Matternhorn. Jednakże 13-ty się spełnia i nie widzimy nic poza białym śniegiem. Gadamy troszkę z Polakami z drugiej ekipy, którą prowadzi przewodnik IVBV z Zakopanego. Okazuje się że z trzech ekip, które są na przełęczy, dwie zawracają w dół. Pozostajemy sami na placu boju, jedyni decydujemy się iść na szczyt w tym dniu. Szwajcar ostrzega nas że kopuła jest często wywiana i dobrze jest mieć raki (twardy lód). Teraz torowanie i prowadzenie śladu przejmuje Kamil. Podejście jest łagodniejsze, max 35 st, bez szczelin, góra pokryta ciągłym lodowcem, na którym teraz zalega śnieg. Zostało nam 200m w górę do szczytu i idziemy systematycznie do góry. Ciekawie zaczyna się robić tuż przed szczytem. Pojawiają się płaty lodu całkowicie odsłonięte. Przy podejściu udaje się je ominąć przechodząc po śniegu. I pojawia się krzyż na szczycie, dzięki czemu jednoznacznie wiemy dokąd zmierzamy. Dochodzimy do ostatniego kawałka drogi, gdzie nastromienie rośnie do 40 st. Tam brak jest pełnej pokrywy śnieżnej, wystaje skała w postaci kamieni. Pozostawiamy narty pod tą ścianą i ostatnie około 50m do góry pokonujemy w rakach, wchodzimy na grań i już po śniegu dochodzimy na szczyt. Znalazłem zdjęcie z tą granią zrobione w ładnych warunkach. Wejście na grań prowadzi z lewej strony na dole. Kolejne znalezione zdjęcie pokazuje drogę od przełęczy do grani. Ostatni kawałek stromy do grani jest z prawej strony zdjęcia, a sama grań podejściowa jest "z tyłu". Szczyt tutaj wygląda bardzo efektownie. Robimy kilka fotek i zmykamy na dół, bo wieje wiatr i odczuwalna temperatura jest w granicach -15-20 st. Schodzimy kawałek na rakach i wpinamy się w narty. Rozpoczynamy zjazd. Widoczność słaba, więc szaloną jazdę w miękkim śniegu odkładamy na inny dzień Jest kilka kawałków fajnego zjazdu, ale jest też czujne szukanie śladów. Jak widać na fotce powyżej, zbytnie zjechanie w bok może się zakończyć upadkiem w przepaść. Dojeżdżamy do bardziej stromego odcinka tuż przed szczeliną. Okazuje się że nowego śniegu napadało dość sporo i stok wygląda naprawdę groźnie. Znowu prowadzi Kamil i decyduje się jechać bardzo powoli zakosami, zamiast zakrętów wykonuje zwroty w miejscu bez uderzania w pokrywę. Robimy wielkie odstępy i wszyscy zjeżdżamy tą samą techniką. Stok nie wybucha. Dojeżdżamy do mostu śnieżnego, który ponownie pokonujemy z asekuracją linową. Kamil i Robert zakładają poręczówkę ze stanowiskami dolnym i górnym, wzdłuż liny zjeżdżamy ześlizgiem przez most. To było znacznie łatwiejsze niż pokonywanie pod górę. Najwięcej czasu zajmuje zakładanie stanowisk. Kilka zdjęć z przejazdu przez most w dół. Ostatni kawałek drogi, mimo że przy coraz gorszej widoczności, był najłatwiejszy. Dojeżdżamy do tras narciarskich około 16:00. Pozostaje zjazd do dołu ośrodka, już w bezpiecznym terenie. Allalin, mimo że okrzyknięty najłatwiejszym 4-tysięcznikiem w Szwajcarii, nam dał w kość. Wiatr i brak dobrej widoczności zwiększył znacząco trudność. Bardzo nas ucieszyło jego zdobycie.
    8 punktów
  5. No to może wrzucę kilka zdjęć z niedzieli... Pogoda była iście alpejska, warunki super, do tego bez tłoku, czego chcieć więcej?
    7 punktów
  6. Złoty Groń zakończył dziś sezon. Szkoda bo warunki wyśmienite.
    7 punktów
  7. Tanio to tutaj juz nie jest. Karnet 4dniowy na sama Cortinie poza sezonem (bo teraz o obwiązują tu juz ceny pozasezonowe) jest droższy niz np. W Obertauern w sezonie. Na stoku knajpy tez tanie nie sa w porównaniu do innych miejsc w Alpach. Co do szarej rzeczywistości krakowskiej, to nawet bym to zniósł gdyby nie to cholernie powietrze, jak w okręgu przemysłowym w Indiach albo Bangladeszu. Nic nie ujmując tym krajom. Tu jeszcze wieczorne zdjęcia z deptaka z Cortiny.
    6 punktów
  8. Pomimo obaw @przemo_narciarz , „bielska „ekipa stawiła się dzisiaj na stoku W dniu dzisiejszym powiedzenie „nie lubię poniedziałku „ nabrało zgoła innego wymiaru.... Z rana zastaliśmy: pusty parking, brak kolejki na Luckach , praktycznie puste stoki , bardzo dobre warunki. Jeździliśmy tylko na północy. Na szczycie przez większość dnia utrzymywala się mgła. Mankamentem (poza brakiem słońca ) były wyłączone kanapy : szara z Zahradek i z Jasnej na Łukową czyli problem jak dostać się szybko na prawie dziewiczy dolny FIS i czarną siódemkę ale dawaliśmy radę . Pod koniec każdy z naszej ekipy pojechał w swoim kierunku i wszyscy spotkaliśmy się na parkingu 16.15 z bananami na twarzach Na „majstrowskiej” do końca było super a na dolnej ściance prawie sam sztruks. To były naprawdę dwa fajne dni na Chopku w miłym towarzystwie z mega warunkami !
    6 punktów
  9. Dziś ostatni dzień jazdy w Cortinie. Wróciliśmy na Falorie i Monte Cristallo. Ludzi jakaś zupełna garstka, na Cristallo byliśmy całkiem sami. Trasy twarde. Pogoda do 13:30 piękna, potem sie trochę zachmurzyło, co nas nie powstrzymało przed jazda do ostatniego wagonika. Suma sumarum - Cortina nam sie super podobała. Pogoda siadła, śnieg świetny, ludzi brak. Patent z lotem do Wenecji i albo podróż Flixbusem, Cortina Expressem albo rent a car’em tez dobry. Ciekawy jestem nowości infraatruktralnych przed MS za 3 lata. W tym roku skrócili sezon do bodaj 3 kwietnia, bo podobno maja duża pracy przy wyciągach. My jeszcze mamy przed sobą miły wieczór w Cortinie i jutro powrot do KRK.
    6 punktów
  10. Pierwsza gondola w Karpaczu! Póki co będą dwie Fot. Jacek G./FB
    6 punktów
  11. To jeszcze odemnie kilka fotek z niedzieli .Dwie pierwsze z północy,pozostałe z południa.Na południu poniżej chmur warunki bardzo dobre , a na trasach i w gondoli pustki.
    5 punktów
  12. Dalej szalejemy na niektórych stokach zrzeszonych w Wiślańskim Skipassie ➡️Klepki ➡️Siglany ➡️Nowa Osada ➡️Poniwiec w godz. 17:00 - 21:00 ➡️Cieńków ➡️A już wkrótce ponownie swoje trasy otworzy Stożek SKIPASS WISŁA
    4 punkty
  13. Kilka słów pochwał dla COS. Byłem od piątku do niedzieli i bardzo zaimponowało mi podejście COS z wysyłaniem 4-5 panów z łopatami do poprawy jakości tras. Panowie jeździli praktycznie bez przerwy po wszystkich trasach. Usuwali kamienie, a na Ondraszku dosypywali śniegu w newralgiczne miejsca. Szacun to chyba nawet mało powiedziane. Poprzednie wypady w styczniu i lutym, też pokazywały zalety COS choćby pod kątem przygotowania tras przez ratraki. TMR ze swoją jakością i podejściem do klienta, może im buty czyścić.
    4 punkty
  14. Chłopaki chyba zabalowali bo dwóch fotoreporterów skionline a tylko parę fotek:D Ogólnie fajny dzień jutro poprawka. Tylko pytanie czy ekipa SBI dołączy??? Warunki dla słabo jeżdżących od 12 ciężkie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    4 punkty
  15. !!! No, obtarty orczyk to gorzej niż obtarte stopy!
    3 punkty
  16. Dwie informacje dot. wyciągów przyschroniskowych: - na Hali Lipowskiej doszło do awarii silnika i wyciąg nie działa. Być może będzie postawiony nowy, ale szanse są raczej małe - na Rysiance wyciąg działał jeszcze tydzień temu. Czy w następnym sezonie będzie śmigał? Na razie nie wiadomo.
    3 punkty
  17. Dobra byłem na Łomnicy, było super, troche oblodzone ale dało się jezdzić. Kilka razy jezdzilem ta czarna trasa i w miare dawalem rade. Dzieki wszystkim za doradzenie
    3 punkty
  18. Kolejny wypadek na kolei linowej. Tym razem urwała się gondola w ośrodku Pra Loup we Francji. Całe szczęście nikt nie zginął. Jest to 6-osobowa kolej gondolowa "Costebelle" z 1983 r. firmy Poma.
    3 punkty
  19. No właśnie, cały rozwój idzie w kierunku wyspecjalizowania i elitarności, również odzieży. Kiedyś do jazdy na nartach trzeba było mieć ... narty, do tego wystarczyła jakaś w miarę nieprzemakalna kurtka, spodnie i rękawice. Teraz bez odpowiedniej bielizny, drugiej warstwy i skarpet - ani rusz. I biada narciarzowi, jeśli pomyli skarpety narciarskie z piłkarskimi !
    3 punkty
  20. Cześć Gratulacje serdeczne za jazdę i wynik. Ciszę się, że jako bywalec tego typu imprez mający spore porównanie tak wysoko oceniasz poziom organizacyjny zawodów. Marcin od wielu lat przewodzi WKN i ma niezłe zaplecze w postaci własnej firmy i klubu. Fajnie, że u nas pomimo tak nikłej w porównaniu z alpejską bazy dzięki pomysłowości i pracy można zorganizować tak zajebistą imprezę. Pozdrowienia serdeczne
    3 punkty
  21. Ja ostatnio jeździłem w podkolanówkach - takich do garnituru, że kostek nie widać kiedy się usiądzie i spodnie podejdą do góry. Bardzo dobrze mi się jeździło. Kosztowały w Auchan 3 lub 4 zł.
    3 punkty
  22. Cudnie. Masz fotki 35? Najlepiej z perspektywy, please. Ja zamglone mam wspomnienia. Poznani Szwedzi na początek, dzień wcześniej skitourowali. Potem kanapą na szczyt i dwie gleby (jedyne tego dnia nomen omen) we mgle, błędnik wariuje. Narty niepotrzebnie carvingowe jeszcze, więc ewakuacja przez 35, w stronę słońca, czytaj widoczności. Po dwóch godzinach zmiana nart. Wszak możliwości free nieograniczone. Np. na lewo od 35 lub też na lewo od trasy FIS między skałami. Ubezpieczenie obejmowało takową działalność;-)
    3 punkty
  23. Brawo i gratulacje dla ekipy z Wrocławia @MarioJ, @kskuski, @Wujot, i poety Roberta
    3 punkty
  24. Wisła Nowa Osada. Zaczynam o 9:00 wiec nie załapałem się na sztruksik. Stok zmrożony ale nie beton. Nowa Osada z południową ekspozycją stoku ma się świetnie, miejscami warstwa śniegu ok 1m. Zapowiadają koniec sezonu na 08.04. Z każdą minutą słońce operuje coraz mocniej co szybko odbija się na degradację stoku. ok 10:30 robi się grząsko. o 13:00 stok mocno "wymęczony" zwłaszcza dolna część ale nie było przetopów czy minerałów.
    3 punkty
  25. Potwierdzamy . Warunki bardzo dobre i lampa na północy. Mamy tu małe WZF : @keisyzrk, @przemo_narciarz, @moloo, Jasiek .
    3 punkty
  26. Nie wiem jak opisać dzisiejszy dzień. W sumie żadne słowa nie sa w stanie opisać wrażeń widokowych oraz tych związana z sama jazda. Po prostu absolutna bomba, petarda... No właśnie, żadne z tych slow nie jest w stanie podsumować tego dnia i oddać tego co czułem. Widoki momentami wydają sie nierealne. A trochę ośrodków i tras w życiu na świecie zjechałem. zaczelismy od wyprawy skibusem z centrum Cortiny do Passo Falzarego i stamtąd wyjechaliśmy na Langazoui. Tam widoki takie, ze był pełen opad kopary. Celem dnia było przebicie sie na koniec dnia przez cały ośrodek na Tofane. Po drodze zaliczyliśmy Cinque Torri i ostatnie 2,5 h to Tofana i okolice. Trochę w nogach tych kilometrów było a na koniec dnia zostały nam czarne 51, 33, 35, 37. Myślałem, ze mi nogi odpadną. Na szczęście po drodze zaliczyliśmy wybitne tortellini w jednej z knajpek. Niestety wyciągi zamknęli o 16:30 skandal 😀 Kolejny dzień pod hasłem Bella Italia:
    3 punkty
  27. I jeszcze sytuacja na zdjęciu Mariusza (fota z Britani). Najwyższy zaznaczony szczyt do Strahlhorn, z lewej jest Fluchthorn (którym jako celem narciarskim tak się zachwycałem). Trzecia czerwona strzałka to ten zauważony w terenie początek zmodyfikowanego wariantu I. Widać, że jest to interesujący i wymagający zjazd (środkowa fuksja). Z lewej wariant II. Z prawej , przy Bartku kawałek śladów klasycznego wariantu I. A to wyjście z metra i w drugą stronę pozdro Wiesiek
    3 punkty
  28. Mój opis możliwości Saas Fee będzie rozwijał się zgodnie z notacją muzyczną. O ile opisane już przytrasowe off piste w ON to było radosne allegro to wkraczamy teraz na obszar presto - czyli oficjalny i łatwo dostępny dla narciarzy pozatrasowy zjazd do Saas Almagell. Aby zaliczyć to cudeńko mamy dwie możliwości: - wysiąść w połowie kreta - rano są dwa takie kursy. Zgłaszamy to obsłudze, wypisujemy się. Technicznie odbywa się to w drodze powrotnej – czyli wpierw na górną stację, tam zostajemy w krecie. Ten w drodze powrotnej zatrzyma się na niepozornym peronie. Trzeba być w właściwym wagoniku (czyli tym co na mijance jest po prawej – patrząc orograficznie). O to dba obsługa. Wychodzi się ciasnym tunelem - lądujemy na skalnej półce i Bajka. - drugi punkt startu to schronisko Britania. Najprościej jest wjechać na górę niepozornym orczykiem w okolicach Felskin. A dalej praktycznie po płaskim z niewielkim podejściem na końcu do schroniska Britania Hutte. Tę drogę opisał już Mariusz. Obie te opcje pozwalają nam zrobić wariant I na poniższej wizualizacji Żółty wykrzyknik to start z metra. Czerwona strzałka to droga do Britanii i Britania. Jak widać w stosunku do startu z kreta zjazd jest krótszy ale bardziej stromy. Warto mieć na uwadze, że to ekspozycja południowa i ten stok dostaje bardzo dużo słońca. Po południowych roztopach (i nocnych przymrozkach) sympatyczniej może być jechać rano z kreta. Tam nawiasem mówiąc pierwsza ścianka w takich warunkach też jest betonowa. Ale gdzieś od 11:00 w słoneczny dzień Britania może być idealna. Jak widzicie oprócz znanego Wam wariantu I i IA zaznaczyłem też wariant II. Cóż to za cudo? Zastosuję tutaj autocytat "No to była masakra – miękki śnieg, kilkanaście tylko śladów na szerokości 300 m. Po prostu czad. Zgodnie uznaliśmy, że ten wczorajszy zjazd (czyli niedawna Bajka) to była Strata Czasu." Bajka to wariant I Przyjrzyjmy się jeszcze raz obu wariantom. Na oko wyglądają podobnie. Różnice są trzy. Jest troszkę stromiej, zdecydowanie mniej przejechane ale przede wszystkim inna jest rzeźba terenu. Występują liczne progi, strome ścianki, rynny na kształt half-pipe. To wygląda jak gigantyczny snowpark (w przeciwieństwie do pól śnieżnych wariantu I). Zjazd jest też bardziej zacieniony i śnieg podlega trochę wolniejszym przemianom. Jak się dostać na to cudo? Trzeba trochę podejść. Po krótkim zjeździe z kreta (tak aby nie tracić wysokości) zakładamy foki. Do przejścia jest 300-400 m lekko pod górę. W miejscu gdzie zaczyna się grań Allalina (lub zjazd z niej oznaczony 2) zdejmujemy foki i zgodnie z trackiem dojedziemy. Narciarze parę ruchów kijem a deskarze ze 100 m z buta zaliczą na tej drodze. Z innych punktów na wizualizacji "1" to oczywiście Britania. Na "3" zauważyłem ślady zjazdu - ktoś tam zaczynał mocno zmodyfikowany wariant I. "4" to naturalny zjazd z Fluchthorna (3795 m npm) - chyba najpiękniejszy zjazd w okolicy. Pewnie już nie damy rady tego zrobić ale wygląda fantastycznie. Co do zjazdu do Saas Almagell to da się to spoko zrobić trzy razy w ciągu dnia. Na zjazd trzeba przeznaczyć 45 min, reszta to logistyka. Skończyliśmy chyba presto i pora zabrać się za prestissimo. Mariusz - czekamy na relację z Allalina a później ja wrzucę relację z wejścia na przełęcz pod Strahlhornem. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  29. Witam. Zakładam chyba dosyć nietypowy wątek. Niegdyś, duża część schronisk górskich PTTK głównie w Beskidach (ale nie tylko) miała w swojej bliskiej okolicy wyciągi narciarskie. Wymagało to dojścia z nartami pieszo, kilka kilometrów. Jeszcze 30 lat temu, były one w zasadzie takimi małymi stacjami narciarskimi, których było dosyć sporo. W ostatnich latach zaczęły znikać. Obecnie takie wyciągi straciły w większości sens istnienia, gdyż nikomu nie chce się podchodzić tak daleko. Jednakże, chciałbym zebrać informacje o tych które ewentualnie jeszcze istnieją. Jeżeli macie jakieś archiwalne zdjęcia - proszę wrzucić. Jednym z takich miejsc był Leskowiec - jeszcze kilka lat temu działał tam ostatni wyciąg zaczepowy typu "Wyrwirączka". - Wyciąg 400 m talerzykowy przy Schronisku na przełęczy Przegibek - działa w sezonie 2016/17
    2 punkty
  30. Co się zaś tyczy smrodu, jest to cecha osobnicza. Jedni śmierdzą, inni mniej a jeszcze inni prawie nie smierdzą. Do tych ostatnich należą np Koreańczycy, Chińczycy, Japończycy. Największy smród od osoby ludzkiej jaki poznałem, uderzył we mnie w hotelu we Lwowie. W pokoju gdzie wypoczywali dwaj faceci, a gdzie ja za namową etażowej próbowałem sprzedać dżinsy. Smród był tak świdrujący że prawie straciłem przytomność a po wyjściu na korytarz puściłem pawia.Kolega który był wówczas ze mną, właściciel fermy kurzej, znacznie lepiej poradził sobie ze zniesieniem fetoru. Nie sądzę aby jakiekolwiek jony srebra pomogły temu, lub tym, jegomościom. Mówić o nich, że za życia gnili, to mało! Cóż mogę dodać, współczuję śmierdząconogim.
    2 punkty
  31. Cieniutkie będą chyba skarpety lub podkolanówki damskie, takie pończochowe. Możesz nawet założyć pończoszki samonośne lub rajtuzy, gdyby Ci było zimno. Do tego proponuję delikatne i cienkie koronkowe stringi lub "niewidoczne", bezszwowe majteczki, takie jak kobitki zakładają pod obcisłe cienkie sukienki. Będziesz miał delikatny komplecik. Taki komplecik ma też swoje wady. Wyobraź sobie że masz jakiś wypadek na stoku, zabierają Cię do szpitala i tam rozbierają...... Z uwagi na brak poczucia humoru niektórych forumowiczów informuję, że mój post jest jedynie żartem.
    2 punkty
  32. Pachnie mi jakimś alkoholem.
    2 punkty
  33. A tu jeszcze najlepsze zdjęcie z Cortina d'Ampezzo Jest na nim wszystko co trzeba Oj już bym tam wrócił...... Pozdrawiam
    2 punkty
  34. Co Wy na to? ✅ Czwartek 29.03.18 ✅ Darmowy gigant na czarnej ✅ 15-18 bramek ✅ Świeży sztruks ✅ 8.30-10.00 Beskid Sport Arena Szczyrk Dajcie cynk‼️ Jak będzie grupa to ustawiamy
    2 punkty
  35. Jony srebra generalnie umieszczane są w celu zwalczania bakterii. Skarpety powinny lepiej pachnąć. Choć wydaje mi się, że na woń nieprzyjemną, najlepiej sprawdzi się pranie. Podobnie jest z bielizną termoaktywną. Ina sprawa to to na co zwrócili uwagę @tanova i @Mitek czy rzeczywiście potrzebujemy wszystkich dodatków do narciarstwa. Im bardziej coś wyspecjalizowane tym wyższa cena. Przykład żelazka, szczotki, pilniki, pazury do ostrzenia i smarowania. Jako smar kiedyś wystarczyła świeczka. Ilość rodzajów nart powala, każda do czegoś innego. Niedługo może, żeby zjechać z jednej góry będziemy musieli mieć kilka par nart. O odzieży i ich parametrach można gadać godzinami. Ot postęp, choć ja bym to nazwał marketing...
    2 punkty
  36. @MarioJ Piękna, wręcz wzorcowa relacja. Można tylko dodać jakieś mało istotne szczegóły. Pierwsze, że "samotny strzelec" (chyba Anglik?) co doszedł z nami pod szczelinę musiał zawrócić. Przez sekundkę zastanawialiśmy się czy go nie przygarnąć (uprząż zrobilibyśmy mu taśmy) ale zdrowy rozsądek zwyciężył. Nie znamy go, nie był przygotowany odpowiednio, nie będziemy Matką Teresą bo zaszkodzimy i sobie i jemu. Drugie to zjazd z kopuły szczytowej - warstewka śniegu na lodzie była miejscami naprawdę cienka. Każdy gwałtowniejszy manewr krawędziami odsłaniał lód - co w kontekście przepaści obok zachęcało do ostrożności. Jechaliśmy górny odcinek więc czujnie i miękko. Dalej było bardzo przyjemnie. Allalinhorn ma tytuł najłatwiejszego czterotysięcznika ale dla mnie był sporo trudniejszy od Breithorna (też mało honorny). Jak widać zimowe warunki mogą utrudnić wejście. Na razie lista zjechanych czterotysięczników jest krótka. Może uda nam się ją jeszcze przedłużyć? Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  37. Snowboardzista, poruszający się bez kasku, w wyniku upadku doznał urazu głowy. Nieprzytomny mężczyzna został przekazany ekipie ratunkowej śmigłowca, który wylądował na Hali Jaworzyna.
    2 punkty
  38. Teraz już bez powtórzeń, choć miejsca już znane i zgrane, ale co mi tam. Z rana, po śniegu, więc min pod butem? Kolejka oldskulowa, mimo to w górę! Przesiadka do kolejnej kolejki. Grubo. Zdarzają się carvery, Mikołaj kobiecie wybaczy. Kolega zdaje się być zamyślony... No ale udało się, pierwsze czarne koty za płoty... Znaczy trasa 51. I już jest lepiej, widniej znaczy. Dalej ordynarny product placement. Widzieliście te czarne dynastary na poprzednich setach skitourowe? Mniam! PS. Cdn... o Kronplatzu przecież pisał nie będę;-)
    2 punkty
  39. Masz oczywiście rację. To 51 jest łącznikowa z Ra Valles do Rumerlo, a 35 to między skałami celebrycka. PS. Sorry za ew. duble, zdjęć mam jeszcze trochę, będę się pilnował, aby bez powtórzeń, chyba, że potrzeba wyższa, do dyskusji jak teraz. Zrozumcie, że w Cortinie się wychowałem. Wspinaczkowo rzecz jasna stąd taki flooding...
    2 punkty
  40. @mifilim szkoda tego lodowca...ale do Ischgl też bym chętnie wrócił Dzięki za klimatyczna smarkfonową relację. Dobrze @johnny_narciarz prawi, nie ważny aparat a ten, kto fotografuję.
    2 punkty
  41. Dziś na Szrenicy warunki wręcz fenomenalne, piękne zakończenie sezonu i zamordowane nogi, ale tak miało być:-) Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  42. R jak Rytro, R jak Rewelacja! Dzisiaj 25.03.2018 Stok idealnie przygotowany, w nocy na minusie wiec ładnie zmroziło, do 11 godziny było twardo i równiutko. Później stok puścił ale dalej jeździło się bardzo dobrze. W tygodniu jak były mrozy dośnieżali stok - brawo bo przez to super warunki. Mało ludzi, można było sobie pojeździć jak się chciało. Promocje na karnety 2h - 20zł. 30 zjazdów w 4h w super warunkach. Żal że to koniec sezonu.
    2 punkty
  43. Niedziela, kolejny piękny dzień w Cortinie. Temperatury trochę podskoczyły i na dolnych trasach trochę sie scukrowalo. Przyjęliśmy strategie uciekania do góry wraz z przebiegiem dnia. Bella Italia c.d.
    2 punkty
  44. Dzisiaj przed chwilą dostałem od @kmarcin ponownie kilka zdjęć i słów dotyczących tego co się dzieje na Chopoku. Dzień dobry na Luckach Jest ekstra, warunki bajka a mimo powyższego zdjęcia kolejki do wyciągów 3-5 minut. Widoki dzisiaj również rewelacja! Spektakl z chmurami: Góra: Na trasach: Jest ok: Dzięki Marcin za tę relację na żywo
    2 punkty
  45. W ramach rozchodzenia poszliśmy na spacer i trafiliśmy na lodowisko, gdzie dzieciaki trenowały jazdę figurowa i curling. Trochę zrobiło mi sie smutno jak zdałem sobie sprawę, ze ich rówieśnicy z dajmy na to takiego Zakopanego pewnie inaczej spędzają sobotni wieczór. No i jak my mamy zdobywac medale na olimpiadzie:
    2 punkty
  46. Troszkę musiałem ochłonąć po pierwszej części Ale czego się nie robi dla kolegów. Nie piszę tego dla własnej sławy, ale dla Was drodzy członkowie Kościoła Skituriańskiego i dla wyznawców tegoż Kościoła
    1 punkt
  47. W Łodzi było dokładnie 10, a padać za niedługo będzie.
    1 punkt
  48. Cześc Nie martw się. Nie wszyscy są tacy uzależnieni. Choć getry z pewnością nie są najlepszym pomysłem do dopasowanych butów. Pozdrowienia
    1 punkt
  49. Trochę spóźniona relacja z ostatniego dnia ale nie było czasu. Pogoda i prognoza była rano średnia więc odpuściliśmy Kaunertaler Gletscher mimo, że jego widok kusił co rano z okna. Padło na Ischgl bo kolega nie był. Decyzja trafiona choć, jak to w Ischgl, trzeba było od razu uciekać przed tłumami z centralnego punktu czyli Idalp. Zrobiłem sobie rundkę sentymentalną po znanych trasach + wycieczkę trasą 80 "duty free" (8 km) do Samnaun czyli do Szwajcarii. Ponartowałem trochę po Alp Trida i trzeba było powoli wracać wracać. Parę impresji.
    1 punkt
  50. To jest inwestycja na którą wszyscy czekamy! Co tam nowy wyciąg na Goryczkowej... Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...