Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2019 w Odpowiedzi
-
Jeździłem w śniegach Karaczajo-Czerkiesji, Karbardyno-Bałkarii, pobijając swój rekord "bycia" - 4450 m.n.p.m., i zjazdu z tej wysokości bez przerwy do 2350 m.n.p.m. Czy dokonałem czegoś wyjątkowego? Nie. Nie było bardziej narciarsko niż niejeden wasz wyjazd w Alpy. Ale dla mnie było warto, być na Kaukazie Północnym, który głównie kojarzył mi się z wojną w Czeczeni, z czasów dzieciństwa. Piłem piwo Karaczajewskie, w Karaczajewi - choć nazwy takiej krainy nie da się znaleźć w języku polskim, to wszyscy w Dombaju podkreślali że to i tamto jest Karaczajewskie, ucząc się słów języka karaczajo-bałkarskiego, choć ten malutki naród nie doczekał się w pełni swojej republiki. Byłem w toalecie na 3000 m.n.p.m. gdzie ktoś powiesił ogłoszenie na kartce A4 z wydrukowanymi literami "Towarzysze, przyjaciele!!! Na półkę srać NIE NALEŻY!!! Dla tego jest dziura, trzymajcię dupę prosto!!! Mandat 500 rubli" Zatrzymywałem czas, w 40 letnim barze Hotelu "Wolfram" w bałkarskim Terskolu, którego czasy świetności minęły wraz ze zdjęciem z godła sierpa i młota, gdzie kelner opowiadał mi o całym północnym Kaukazie, na mapie narysowanej na szybko, na papierowym bloczku z rachunkami. Słuchałem opowieści o wysadzonej kolejce gondolowej w trakcie zamachu w 2011 roku, konfrontowałem w głowie z wieloma opowieściami pokolenia ludzi, którzy zgodnie powtarzali "przez kilkadziesiąt lat na Kaukazie mogłeś rozbić namiot gdzie chciałeś, i chodzić dolinami gdzie chciałeś, w Czeczeni, tam wszędzie było dużo turystów i nikt nikomu nic nie robił". Jednak, nigdzie się tu czas nie zatrzymał. Kiedy przez przypadek spotkałem gwiazdę popu, 20kilkuletniego Szamila, który po raz kolejny uświadomił mi, że jedziemy "na kajfie" (popularne określenie młodzieżowego slangu w ostatnich latach). Uczyłem się jeździć na nowo na Czegiecie - górze legendzie, ośrodku narciarskim gdzie wszyscy ze sobą rozmawiają, i gdzie kilku rosjan tłumaczyło mi jakie błędy techniczne robię, podczas zjazdu, na tej wymagającej górze, gdzie nie ratrakuje się tras, a jedyna trasa zjazdowa w dół ma muldy po kolana, a jednoosobowa kolej linowa z 1954 roku wciąż wywozi narciarzy i snowboardzistów. Nigdzie nie czułem się lepiej, siedząc z przypadkowo poznanymi ludźmi. ).18 punktów
-
8 punktów
-
Tydzień na narciochach w ukochanym narciarskim kraju minął szybko. Trochę czasu jest w pracy można skrobnąć parę słów. Jeździliśmy standardowo od Niedzieli do Piątku. W obawie przed kaprysami pogody i możliwością zamknięcia ośrodka wykupiliśmy karnet Zilertal, który obejmuje całą dolinę Ziller plus właśnie ośrodek Wildkogel. Mieszkaliśmy w Neukirchen. Dojazd trochę ciężki 80 km przez Ski Welt, Kitzuhel i Pass Turn. Małe miasteczko wciśnięte dosłownie między góry. Wąskie uliczki na jeden samochód. Jednak ma to swój urok. Kwaterę mieliśmy przy przystanku skibusa, któren w dwie minuty dowoził nas do Wildkogelbahn. Powrót do miasta na nartach, jakieś 150 m spacerkiem i jesteśmy na kwaterze. Pogoda 4 dni lampa. 2 dni połowicznie opady śniegu trochę mgły, trochę słońca, taki przeplataniec. Piątek zimno niemiłosiernie mgła duża wilgotność. Zwinęliśmy się o 13 i w drogę do domu. Sam ośrodek jest niewielki. Zbudowany w wysoko położonej kotlinie. Pogubić się raczej nie sposób. Trasy niezbyt długie poza cudną trasą do Neukirchen, Tyle, że trzeba z końca trasy skibusem dojechać do Wildkogelbahn. No jest jeszcze długa niebieska obsługiwana przez gondolę, ale dość mocno obciążona. Infrastruktura. Dwie gondole z miasteczek jako transport narciarzy do góry. Jedna gondola w samym "właściwym" ośrodku. Jedno krzesło z bąblami. Trzy krzesła odkryte. Jeden orczyk. Trasy jak pisałem niezbyt długie, tyle, że wariantów zjazdu bardzo dużo co poza wspomnianą niebieską 5 skutkuje tym, że trasy są praktycznie puste. Te przy orczyku to już w ogóle jakby były nasze prywatne. Można poszaleć i poćwiczyć całkiem nieźle. Ogromne połacie terenów do jazdy poza trasą. Warunki śniegowe. No cóż wiemy ile napadało przed naszym przyjazdem. Jak się raz wywaliłem poza trasą to moja prawie dwumetrowa narta pionowo z butem schowała się w śniegu cała. A chcąc się podeprzeć kijem, żeby się wygramolić to wpadał cały plus ręka do łokcia. Te domki takie co maja pobudowane, takie bacówki czy cóś to równiutko po same dachy zasypane. I tu teraz napiszę na grubo po takim śniegu na trasach to ja sobie nie przypominam, żebym jeździł. I to nie jest spowodowane tylko dużymi opadami, tylko jakimś czynnikiem, którego nie ma w innych ośrodkach. A mam porównanie bo jeden dzień jeździliśmy na Zillertal i tam takiego śniegu nie było. A w czym rzecz. Pomimo mrozów, po sztruksie jak się jechało rano to plomby z zębów nie wypadały. Nie było słychać tego charakterystycznego dźwięku spod nart, którego już od dawna nie lubię. Był miękki a jednocześnie trzymający porządnie. A w godzinach popołudniowych tam gdzie się tworzyły odsypy to między nimi nie wyślizgiwało się na gładko i twardo tylko cały czas fajnie miękko. Bardzo przyjemnie się po czymś takim jeździ. Tak jak pisałem w Zillertal było o wiele bardziej twardo i między odsypami gładko i wyślizgane. Nie mam pojęcia skąd taka różnica. Podsumowując. Na plus klimat, śnieg i mało ludzi. Na minus długość i zróżnicowanie tras. Czy pojadę tam jeszcze raz. Raczej nie, ale to dlatego, że dużo mam jeszcze do odwiedzenia w Alpach. Fotki dam później bo coś nie mogę połączyć się z telefonem. Pozdrawiam.7 punktów
-
Śnieg w Warszawie leży na tyle krótko, że trzeba wykorzystać każdą wolną chwilę. W związku z tym wybrałem się dziś na biegówki. Padło na Las Młociński - nie byłem tutaj chyba 2-3 lata. Trzeba było sobie wszystko przypomnieć Sprzęt zarezerwowałem wczoraj przez Internet - dzięki czemu jak przyszedłem przed 12, to miałem gwarancję, że cały komplet będzie dostępny. Uznałem, że dwie godziny będą wystarczające, bo więcej nie dam rady - w sumie zapłaciłem 40 zł. Śniegu nie spadło zbyt dużo - nawet trochę mniej niż na moim podwórku pod blokiem. No ale lepszych warunków może już nie być. Także nie pozostało nic innego jak zrobić "hop na trasę". Warunki nieco słabe - wystawało trochę patyków a liście to był właściwie główny podkład i składnik śniegu. Szkoda, ale i tak nie żałuję, że się dziś tam wybrałem. W sumie w 1,5 h przebiegłem niecałe 10 km - wydaje się niewiele, ale sporo czasu zajęło mi szukanie dobrej trasy, ponieważ znam tylko kilka dość krótkich ścieżek. Na koniec tej krótkiej relacji dwa słowa o wypożyczalni - oprócz wypożyczania nart organizuje także szkolenia dla początkujących. Na swoim profilu na Facebooku Biegówki na Młocinach wstawiają aktualne warunki narciarski w Lesie Młocińskim Tym sposobem przed sesją, którą rozpoczynam jutro, zaliczyłem piękny narciarski weekend Pozdrawiam Marcin ~leitner4 punkty
-
Ja też chcę takich Koninek. I też myślę, że mogłyby się utrzymać. Są teraz takie niezwykłe - na tle tych wszystkich skomercjalizowanych do bólu zębów ośrodków...4 punkty
-
Już niestety powrót do szarej a raczej białej rzeczywistości. Droga powrotna trochę się dłużyła ze względu na korek od Insbrucka do okolic Rossenheim razem prawie 3 godziny w plecy. Teraz czas na krótkie podsumowanie: - pogoda rewelacyjna 6 na 6 dni słońca, niebo w większości bezchmurne za to dość solidny mróz. - ludzi na trasach na lodowcu Kaunertal i w Nauders śladowe ilości, natomiast SFL tak różowo już nie było i przy dolnych gondolach zdarzały się 5-10 minutowe kolejki. - przygotowanie tras pierwsza klasa prócz Sfl gdzie już od rana trasy pozostawiały wiele do życzenia do tego sporo dziur na łączeniach po pracy ratrakow. - mimo to Sfl bardzo fajne z mnogością wariantów tras jedynie dość irytująca była srodkowa część ośrodka i wszechobecne krzyżówki na trasach co niejednokrotnie powodowało chaos wśród słabiej jeżdżących. Skrajne części bardzo fajne. - opinie że Nauders czy lodowiec są do jeżdżenia a Sfl czy inne duże ośrodki do zwiedzania jak najbardziej trafna, jednak niczego nie zalujemy. W Sfl spędziliśmy 3 dni, w Nauders 2 dni i 1 na lodowcu. - do następnego oby z taką pogodą4 punkty
-
4 punkty
-
Też biegałam 2 godziny w sobotę po Lesie Kabackim. Po dwóch latach przerwy więc naprawdę sprawiło mi to wiele radości. Sporo ludzi biegało. Wystarczy tylko trochę śniegu i można się trochę poruszać. Beata4 punkty
-
Wczoraj (w sobotę) byłem w Lesie Kabackim i warunki były super. Z tego też względu na biegówkach było naprawdę dużo ludzi (chyba najwięcej ile kiedykolwiek widziałem w PL). Śniegu dużo, również świeżego, gdzieniegdzie tylko prześwitywał piach. Jeżeli pogoda się utrzyma, to polecam. Doskonała rozrywka w "nienarciarskie" weekendy.4 punkty
-
Drugi materiał z Aosty... Widoki i moja jazda Miłego oglądania.4 punkty
-
Minął tydzień czasu a ja mam już złożone dwa klipy z wyjazdu do Aosty 😮 Szybko się uwinąłem Pierwszy z nich, który chciałbym Wam dzisiaj udostępnić miał pokazać atmosferę tego wyjazdu. Luz, zero spinki, podróż, dobry humor i duży dystans do nas siebie i naszych umiejętności. Miał być pogodny, z pozytywną muzyką - pokazywać piękno gór i radość jaką dają narty w dobrym towarzystwie. Czy to wszystko udało mi się ująć w tym krótkim klipie? Oceńcie sami! Oczywiście za wszystkie uwagi, sugestie co do powyższego obrazu poproszę. Pozdrawiam marboru4 punkty
-
3 punkty
-
Nie wiem, na ile w tym filmie jest to "kolorowo" pokazane, ale można na jego podstawie sądzić że takie stacje mogą istnieć na Świecie. Oglądnijcie sobie:3 punkty
-
Jeszcze taka fotka na opisane wcześniej tereny off piste - wykonana jak się okaże z nieprzypadkowego miejsca. Moderato - Katschberg włącza się do freeridowej konkurencji Dotąd potencjał przytrasowy części katschbergowskiej był niewielki - coś tam można było rzeźbić przy końcowych orczykach. Ale ogólnie bieda, szczególnie w porównaniu do Ainecka, po drugiej stronie drogi. Zmieniło się to po otwarciu trasy S1 prowadzącej do Hof (obok Mautendorf). Na nowe możliwości zwrócił mi uwagę JurekByd. I rzeczywiście popatrzcie na sytuację topo. Na dole doskonale rysuje się nam trasa narciarska. Wydaje się, że można zjechać off piste nawet prawie do Hof. Postanowiliśmy skontrolować te nowe perspektywy. Narysowana linia zaczynająca się prowadzi cały czas w dół zaczynając się na Górze Tschaneck (2030 m npm). Pierwsza fota (na Aineck) w poście została wykonana właśnie stąd. Widać tutaj początek zjazdu do S1. Górna wywiana hala, później krzaki i dalej las. Wracając do sytuacji topo. Chyba nie ma sensu ciągnąć długości zjazdu "na siłę", Jest troszkę zbyt połogo. Nasza linia wyglądała chyba tak. Napisałem "chyba" bo zapomniało mi się włączyć GPS-a. Jak możecie odczytać z wykresu - maksymalne nachylenie to było 50%, średnio pod 30%. Długość troszkę ponad 2 km, 550 m spadku. Czyli teren do spokojnej i bardzo przyjemnej jazdy. Jest tutaj o tyle bardzo wygodny układ, że zawsze można skręcić w prawo i pojechać w linii spadku i na pewno wyjedzie się na trasę S1. Z drugiej strony ponieważ powrót wymaga skibusa to zbyt wielu chętnych do jazdy tu nie ma. O ile na górze było trochę śladów, to dalej było dziewiczo. Na końcu znaleźliśmy wyjazd (gdzie było przed nami całych dwóch narciarzy). Dalej grzecznie pojechaliśmy S1, pewnie z 3 km. Na końcu trasy, tak to już wiecie, był przystanek skibusa. Po 2 min oczekiwania, i po kolejnych 5 jazdy, znaleźliśmy się w St Michael. I prawdę powiedziawszy jazda dopiero tam się zacznie. Bo dotychczas to była rozgrzewka. Bardzo przyjemna, ale rozgrzewka. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Nowy wyciąg to konieczność wycięcia drzew - zrobienia dwa razy większej przecinki. Co za tym idzie, zwiększy się przepustowość wyciągu, na trasie będzie tłoczno. Ja chcę takich Koninek jak teraz, z tym wyciągiem. Przy dobrym marketingu, zarządzaniu, myślę że z powodzeniem jeszcze taki ośrodek się utrzyma.3 punkty
-
Dziś na wieczór ze względu na zamkniętą gondolę i odwołane jazdy wieczorne w SMR wylądowałem w BSA. Chciałem szerszą napisać relację na blogu, ale odpuszczam. Stąd krótka tutaj. Na plus: - karnet sezonowy na jazdy wieczorne działa też w BSA, czego wcale nie byłem pewien. Na minus: - nie ma to większego znaczenia, bo jazda wieczorna jest tak do kitu; - trasy są krótkie; - wyciąg jeździ wolno; - do krótkiego wyciągu jest długa kolejka (przez ponad 3 godz. udało się zjechać 12 razy, co oznacza jakieś 12 km, ma się to nijak do 20-30 na gondoli); - trasa czarna nie jest ratrakowana na wieczór; - fajne są tylko fragmenty tras: 1/2 czarnej, 400 m czerwonej, 200 m niebieskiej; - dojazd do wyciągu (ost. 50 m) jest zamuldzony, niebezpieczny i krzyżujący się z wyjściem z baru; - w ogóle skrzyżowań i zwężeń jest tam zdecydowanie za dużo; - góra wygląda na zdecydowanie przeinwestowaną zbyt zaludnioną narciarzami; - przygotowanie tras stawia stację w gronie najgorszych w okolicy. Następnym razem, jak nie będzie działała gondola, wolę podjechać 25 km i zapłacić ekstra za jazdę w Istebnej lub Wiśle, niż jeździć "za darmo" na Beskidzie. Kiedyś to była fajna klimatyczna stacja (z tym starym orczykiem), teraz to nadal malutka góra, na którą władowali wyciągi i trasy i podjęli próbę zrobienia większej stacji, tymczasem tam na to nie ma góry i miejsca.3 punkty
-
byłem w Młocińskim 2 tygodnie temu ale wtedy warunki były dużo lepsze, niestety ostatnio dał o sobie znać kregoslup i próbuje sie zrehabilitowac bo za tydzien Alpy, wiec odpuściłem sobie aktywności na zimnym musimy sie kiedyś umówić na wspólne bieganie, chyba korzystamy z tej samej wypożyczalnie, ja lubie pobiegac sobie po pętli3 punkty
-
Dzięki za relację, dobrze wiedzieć, że nie jest się odosobnionym w byciu "na narciarskim/snowboardowym głodzie" . Polecam Mazowiecki Park Krajobrazowy - śniegu patrząc na zdjęcia ciut więcej niż na Młocinach ale warunki na biegówki również trudne, narty często haczą o wystające korzenie, gałęzie, kamienie więc łatwo o wywrotkę szczególnie przy zjazdach z leśnych wzniesień gdy jedna narta nagle staje dęba a druga dalej jedzie Mimo wszystko polecam wszystkim wyposzczonym na rozładowanie napięcia W załączeniu zdjęcie z dzisiaj (okolice Pogorzeli Warszawskiej). Pozdrawiam i szybkiego powrotu na stoki3 punkty
-
Druga produkcja z Aosty. Tym razem dużo widoczków, przed kamerą marboru, za kamerą Paula. Jakieś rady, wskazówki do produkcji? Z góry dziękuję3 punkty
-
Ukończyłem najdłuższy gigant w Polsce Dystans 2,8km, różnica poziomów 670m, bramek dużo.., jazda ponad 3 min. Start parami - slalom równoległy do pierwszej ścianki dalej przechodził w pojedynczy-czyli kto pierwszy ten lepszy, udało mi się namówić młodego i szybkiego do pary żeby sobie nie przeszkadzać, dla mnie lepiej gonić. Meta Kanion przy mostku. Po zawodach wypiliśmy kawę z @Iski którego serdecznie pozdrawiam. Rano było pięknie, potem na szczycie przyszła mgła wiatr i śnieg. Do tego wszystkiego przed samym startem popsuły się górne krzesła (brak zasilania) i godzinna ewakuacja na awaryjnym. Mimo tego same zawody przeprowadzone bardzo sprawnie, polecam wszystkim kiedyś spróbować3 punkty
-
Wtorek 22.01.2019 SFL jest od zwiedzania a Nauders od jeżdżenia We wtorek byliśmy w Sfl z lewej strony mapy. Głównie Pezid i Masnerkopf. Przy Masnerze kolejki 5 do 10 minut, na trasach w miarę luźno. Jeżeli chodzi o środkową część ośrodka to masa krzyżówek . Za to trasy waldabfarth serfaus i fiss bardzo fajne i do ciągłego powtarzania.3 punkty
-
Co do podawania aktualnej i rzeczywistej temperatury to jeszcze przed świętami pisałem doi nich czy nie mogli by podawać choćby z własnych termometrów np. z Hali Skrzyczeńskiej i spod Gondoli a termometry tam są to mi odpisali Dzień dobry, niestety ten moment nie ma takiej możliwości, jednak dziękujemy za sugestie. Pozdrowienia i życzymy Wesołych Świąt2 punkty
-
Jechałem, jest przejezdny. Bieńkulę zrobili i była dzisiaj dostępna2 punkty
-
Ależ ..... ! Nowe kolano, już dotarte, nowa narta ..... Można podkręcać! 😎 Tylko z wyczuciem!2 punkty
-
Pewnie że mają rację bytu. Tylko że do tego trzeba kogoś więcej niż typowego "Janusza" biznesu. Szkoda że zamknęli stację. W tym roku chciałem tam pojeździć. Ostatni raz byłem tam w połowie lat 90.2 punkty
-
Dość mocno upraszczasz. Pewnie jutro te wszystkie elementy wystąpią. Ale, jest to prognoza dla miejscowości Szczyrk a trochę wyżej może to być zupełnie inaczej. Więc po kolei, nad Szczyrkiem przeszedł front ciepły a za nim napływa cieplejsza masa o równowadze stałej. To powoduje że przepływające powietrze przez góry się spręża i jakby przez szczyty przeciska co powoduje zwiększoną prędkość wiatru i powstanie wspaniałej chmury stojącej o nazwie altocumus lenticcularis, wejdź na satelitę i ją sobie obejrz, jest świetnie widoczna - jej środek jest nad Zieleńcem. Prognoza jest liczona na boku 4 km więc jej dokładność w górach to jest taka sobie, powinno być zimniej niż jest podane w prognozie. Jakby co to podaj jutro jakie były temperatury - to porównamy. Jutro okluzja dojdzie do Szczyrku, więc wpierw może padać(nisko) trochę deszczu a potem jak okluzja przesunie się bardziej na wschód zacznie padać śnieg, oczywiście wyżej może padać tylko śnieg. Po przejściu frontu, po południu pogoda powinna się poprawić, czyli nie powinno padać i może się trochę przejaśni. Wiem że Maciej Ostrowski pomaga żeglarzom, i zapewnia serwis pogodowy. Ale dla żeglarzy temat jest dość oczywisty, duje albo nie:;). Ale o tym, to może nie tu.2 punkty
-
Dla mnie nieumiejętność sprawdzenia pogody numerycznej na wyjazd narciarski to nieporozumienie. Zawsze nawet rano przed wyjazdem sprawdzam zaktualizowaną prognoze, dzięki czemu niewiele mnie może zaskoczyć. Jezeli ty oczekujesz ze ośrodek zrobi to za ciebie to mnie to dziwi. Bo każdy przedsiębiorca będzie podawał prawdę która mu pasuje. A mamy naprawdę rzetelne serwisy jak ICM które naprawdę dobrze prognozują na parę h do przodu. Wystarczy wieczorem sprawdzić, przemyśleć wyciągnąć wnioski.2 punkty
-
https://wiadomosci.wp.pl/polsko-slowacka-wojna-na-stokach-szczyrku-kierowcy-ratrakow-chca-bic-narciarzy-6343028276615297a aferka rozkręcona na wp2 punkty
-
Dzisiaj wbrew logice odwiedziłem COS. Niedziela, początek ferii warszawskich, wczorajsza trwająca nadal awaria górnej kanapy (zero informacji o tym fakcie na stronie i facebooku COS !). Zapowiadany przez metoerologów silny wiatr. Logika wskazywała na BSA, a jednak pchało mnie do COS. Trasy, które objechałem przygotowane znakomicie, czyli FIS w całości, Doliny po obu stronach, Kanion, oraz niebieska 25 z Dolin i jej fragment pod dolną kanapą. Jedynie na 25 za Dolinami na dwóch zakrętach przed polaną spore pole luźnych kamyków. Góra FIS-u w chmurze i widoczność mierna, niżej dobra. Wiatr dzisiaj rządził od Jaworzyny po szczyt. Narastająca ilość narciarzy i rosnące kolejki skłoniły mnie do zakończenia narciarskiego dnia o godz. 10:30 . Poza tym, że było krótko to jazda wszędzie była przednia. Nawet freerajdzik mały zaliczony. trasa orczyka na szczyt Skrzycznego platforma startowa na Skrzycznem FIS przed Dolinami Doliny w całej okazałości trasa 25 pod dolną kanapą kolejka do orczyka na szczyt kolejka do dolnej kanapy ostrzeżenie bateria armat na Jaworzynie trasa z Jaworzyny pod do dolną kanapą poza trasą poniżej Jaworzyny śniegu co najmniej 1 metr2 punkty
-
Zamieć/Zadyma/Zawierucha 2019 Szczyrk. Brawa dla Organizatorów. Dobiegłem w limicie Uratowało mnie ciasto w schronisku i zmiana ciuchów na suche. Warunki bardzo trudne (w zeszłym roku to był pikuś) . Od 12:30 śnieżenie, wiatr około 6 ms. Kilka poziomów śniegu po łydki, po kolana, po uda, wyżej i tunele w zaspach około 2 metrowych. Grzbiet od niebieskiej siatki pod Skrzycznem wywiany i betonowy. Strumyki pod grubą warstwą śniegu. Szacunek dla Ścigantów, którzy torowali. Dla mnie najtrudniejsze wyrywanie nogi bez ACL-a z zasp, czyli cały bieg ale to na własne życzenie. Czystego biegu około 3,5 km, reszta to walka. Z błędów taktycznych, brak pasków, mocowania kijów do ręki. Fotki z najłatwiejszego odcinka. Pozdrawiam mirekn2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dobór butów to zdecydowanie trudniejsza sprawa jak nart. I dużo ważniejsza. Dla mnie tak 5x ważniejsza. Albo bardziej. Temat jest obszerny można znaleźć całe długaśne wątki o tym jak dobrać prawidłowo buty. Skoncentruje się na kwestiach kluczowych. 1. But powinien być bardzo dokładnie dobrany. Powinien precyzyjnie obejmować stopę. Obecnie można to zrobić bardzo dokładnie. Np ja kupiłem długość na lewą stopę a prawy został troszkę wydłużony (o te 3-5 mm). 2. Jestem przeciwnikiem grubych wyściółek botka w których zapadasz się jak w kapcia. Pianka się ubija i zostajesz z nielikwidowalnymi luzami. Gruby botek dyskwalifikuje dla mnie buta 3. Cienki twardy botek nie daje przy mierzeniu wrażenia komfortu, raczej uwypukla miejsca gdzie coś ciśnie. Te miejsca poszerza się lokalnie (jeśli termoformowanie botka nie pomoże), kosztuje to 50-60 zł od punktu 4. Problemem może być komfort termiczny takich butów. Moje freeridowe Beasty Carbon są dużo zimniejsze od poprzedników (Factor BD) bo różnica w wadze jest ogromna 2900 vs 4500g. Problemy z termiką można rozwiązać trojako - nie przejmować się i ruszać palcami ( ), poszukać efektywniejszych (ale nie bardzo grubych) skarpet albo zainstalować grzewcze wkładki ( np Therm-ic). Kwestie termiczne to bardzo indywidualna sprawa. 5. But powinien zapinać się na zewnętrznych ząbkach klamer (powiedzmy pierwszych dwóch) przejście dalej (w ogóle możliwość takiego zapięcia) powinno być znakiem ostrzegawczym - za duży but lub jego objętość. 6. Najogólniej but za mały (trochę za mały) praktycznie zawsze da się dopasować, trochę za duży jest do wyrzucenia. Moje buty narciarskie to najmniejsze (numeracja) buty jakie używam. 7. Polecam też indywidualne wkładki Sidas (robione do kształtu stopy). Są twarde, świetnie trzymają a do tego komfortowe. Można ich używać wiele lat. Podsumowanie - źle dobrane buty to chyba najczęstszy błąd w doborze sprzętu. Latająca noga skutecznie zahamuje możliwość postępów i precyzyjnej jazdy. Słaba narta (zbyt miękka, niereaktywna) w części warunków pozwoli normalnie jeździć. Zły but - nigdy. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
I stało się. Bilety na samolot kupiliśmy z kolegą kilka dni temu. Zastanawiałem się czy już zaczynać relację, czy się tym chwalić. Nie mam już blogu jak @Chrumcia, a z kolei gdzie ludzie chcą czytać o nartach? Zachęcony wątkiem napisanym przez @[email protected] Oraz impulsem z fejsbukowej grupy "freerajderzy": Takie i inne wypowiedzi, i odzywki, towarzyszą mi niezmiennie od wielu lat..... Więc po kolei. Podróż się zacznie za nieco ponad miesiąc, ale trzeba się do niej przygotować. W połowie stycznia zamierzam odwiedzić trzy duże kurorty narciarskie na północnym Kaukazie: - Prielbrusie oraz Czeget, leżące u stóp Elbrusa, koło miejscowości Terskol, w Kabardyno-Bałkarskiej Autonomicznej Republice. - Dombaj leżący w Karaczajo-Czerskieskiej Autonomicznej Republice. Dwa lata temu odwiedziłem narciarsko Gruzję. Wcześniej turystycznie, o innych porach roku byłem w Gruzji, Armenii oraz Abchazji. Postanowiłem w styczniu 2019 pierwszy raz pojechać w północną część Kaukazu. Plan rysuje się następująco. - Przylot do Moskwy - 1,5 dnia na miejscu - Pociąg firmienny "Elbrus", relacji Moskwa Kazańska - Nalczyk. Pociąg wyjeżdża w sobotę o 22:18, przyjeżdża do Nalczyka w poniedziałek o 9:53 (pociąg kursuje codziennie poza tym). - Nalczyk - spacer po stolicy Kabardyno-Bałkarii - 5 dni pod Elbrusem na nartach - 1 dzień na zwiedzanie Piatygorska który jest stolicą Federalnego Okręgu Autonomicznych Republik Północno-Kaukaskich. - 4 dni jazdy w Dombaju na nartach - przejazd nocnym pociągiem do Machaczkały - stolicy Dagestanu (pociąg rel. Rostów Nad Donem - Baku) - 2 dni w Machaczkale / Dagestanie - zwiedzanie - Powrót do Polski samolotem Aeorofłotu, przez Moskwę. Pewnie ktoś zapyta po co? Zawsze chciałem zobaczyć północną część Kaukazu, tak odmienną od południowej, która teraz przeżywa boom na turystów z Polski i nie tylko. Możliwość pozwiedzania i pojechania na narty wydawała się kusząca. W zasadzie ceny biletów lotniczych są prawie takie same jak do Gruzji, dochodzi tylko koszt wizy rosyjskiej (ok 250 zł za wszystko). Reszta formalności, jak bilety na pociągi, autobusy i rezerwacje noclegów, załatwię bez problemu przez internet. Prielbrusie - znane wszystkim chyba. Czeget Dombaj Dombaj Czeget - trasy nie ratrakowane, to wręcz kultowe miejsce. Stare wyciągi, wszystko wydaje się wyglądać jak 40 lat temu.1 punkt
-
1 punkt
-
Na filmie widać jakie wielkie postępy zrobiła Paula w swojej jeździe na dwóch deskach w porównaniu sprzed 2-3 lat. Gratulacje. Mariusz to zawsze popierniczał na maksa 😉. Pamiętam to już od pierwszego spotkania w czasie WZF na Kasprowym. Na gigantkach będzie niewiele szybciej, ale bezpieczniej na pewno. Chociaż wiadomo, że w PL nie wszędzie i nie zawsze. Albo ludzi za dużo, albo trasa za wąska. Czasem slalomka będzie lepszym wyborem. A te ujęcia na filmach to dokładnie z jakiej trasy ? Oczywiście tam nie byłem, ale może kiedyś ... ?1 punkt
-
Postaram się 🙂 Samolot Aerofłotu Warszawa - Moskwa Pociąg Moskwa - Piatygorsk (32 godziny) mikrobus Piatygorsk - Teberda taxi Teberda - Dombaj 5 dni w Dombaju taxi Dombaj - Terskol 6 dni w Terskolu (Elbrus, Czegiet) taxi Terskol - Mineralne Wody pociąg Mineralne Wody - Machaczkała (11 godzin) 2 dni w Dagestanie samolot Aerofłotu Machaczkała - Moskwa - Warszawa Narciarstwo uprawiałem takie same, zjazdowe 🙂 tyle że na Kaukazie1 punkt
-
Myślę że z każdym rokiem będzie przybywać ludzi, którzy chcą takich starych ośrodków, które jednak się czymś różnią. Myślę że kiedyś ludzie docenią ośrodki z niewyprofilowanymi trasami.1 punkt
-
To prawda, ale "prywaciarz" dokupił Jaworzynę Krynicką, więc jako firma niemałą inwestycję poczynili. W Zakopanem mieli pod górę, bo problem z TPN, który nie chciał kategorycznie zgodzić się na śnieżenie na goryczkowej, co z kolei łączyło się z wymianą krzesła, do tego TPN zaczął naliczać jakieś opłaty za to, że kolejka jeździ nad terenem parku i wręcz domagał się jej rozbiórki; "przywaciarze" chcieli wytyczyć trasy na Gubałówce i to miasto nie zgodziło się na zamiany w miejscowych planach - istnieje przekonanie, że przy obecnej sytuacji właścicielskiej te zmiany zostaną uchwalone. Faktem jest natomiast, że w innych ośrodkach PKL (choćby Palenica w Szczawnicy czy Mosorny Groń) specjalnie zmian nie było widać. Suma sumarum - jednoznaczną ocenę trudno wydać. Wiadomo było, że fundusz kupił to po to, aby zarobić przy odsprzedaży - ten cel osiągnęli. Byli natomiast tacy, którzy sądzili, że na końcu odkupi to TMR. Politycy złożyli jednak pewne deklaracje i trzeba im przyznać, że swą obietnice zrealizowali. Czy ma to ekonomiczny sens, czy będą nowe inwestycje... czas pokaże...1 punkt
-
Dla rozsądnych tu nie ma żadnej konkurencji (Dolomity) , w wariancie kilkudniowym. Skromny pobyt (w polskich warunkach apartament z kuchnią etc - wcale nie jest taki skromny) oznacza normalne spanie i brak szaleństwa w knajpach. A do tego niezliczone trasy, infrastruktura, brak kolejek itp itd - zjadające Szczyrk na przystaweczkę. W wariancie jednodniowym, weekendowym, wieczornym - Szczyrk, do którego mam godzinę z okładem - zabije Włochy i polską konkurencję bez dyskusji.1 punkt
-
Polskie zasady interpunkcji i ortografii też uznajesz za „hejt”? Bo wzbraniasz się przed ich używaniem bardziej niż jakikolwiek inny użytkownik tego forum.1 punkt
-
W tym roku postanowiłem zabrać moją rodzinę gdzieś dalej na narty, niż tylko Białka, Śnieżnica czy U Żura( gdzie najczęściej jeździmy, mały 300m wyciąg talerzykowy). Rodzina, czyli ja 44, żona Aga43, dzieci Karolina 12l, Kuba 8l. Nazwałem wyjazd "budżetowy" ale chodziło aby było jak najtaniej ale nie spanie w namiocie. W Austrii na tygodniowym wyjeździe byłe ..... już nie pamiętam więc sam zastanawiałem się ile może kosztować taki rodzinny wyjazd i czy możemy sobie na to pozwolić. Założenie 5 dni na nartach , 6 noclegów. Apartament - dwie osobne sypialnie i nie spanie w salonie-kuchni. Dlaczego SkiWelt, szukałem ośrodków z dużą ilością łatwych tras ( o łatwości tras trochę później) osobiście znałem już Zillertal z Tuxem, ZellamSee, Solden, Stubai, ale szukałem czegoś na stoku lub z małą ilością dojeżdżania. Korzystałem głównie ze stron ośrodków szukając apartamentu. podobało nam się landal katschberg ale cena okoł 800 euro, więc szukałem dalej. Tak jak wspomniałem decydowałem się na ośrodki z dużą ilością niebieskich tras i na skionline trafiłem na SkiWelt, wstyd się przyznać ale nie znałem tego ośrodka. Mapka ośrodka zachęciła mnie do poszukiwań apartamentu w tej okolicy, a i odległość od Polski też lepsza niż Ischgl ;-). I pojawił się apartament wyjątkowo tanio jak na tamte rejony 420 euro za 6 nocy i spełniał wymagania "2 bedrooms". Napisałem prywatnego maila do właścicieli i okazało się że jest wolny, pisałem w czwartek a chcieliśmy przyjechać w sobotę. Właściciele nie wymagali zaliczki, tylko mailowe potwierdzenie. Mamy rezerwację, to jeszcze szybko policzyć ile potrzeba euro i pakowanie do wyjazdu. Kwatera ostatecznie wyszła 444euro ( taxy itp). Karnety 657 euro, 2x219 dorosłe 2x109,5 dzieci.(plus 8 euro kaucji ) Pakowanie ... Skoda Octavia kombi 1.6LPG 😉 . Do zeszłego roku woziłem narty wewnątrz , specjalny pokrowiec do otworu w tylnym siedzeniu, ale kupiłem w końcu "trumnę" i zdecydowanie polecam to rozwiązanie, mimo że niektórzy nie lubią na autostradach mieć coś na dachu, ale ja mam tylko skodę 1.6 i jazda powyżej 130km/h to już męczarnia dla tego silnika 🙂 kto ma ten wie. Dlaczego wolę trumnę, bo mniej czasu traci się na pakowanie nart i ich czyszczenie, dodatkowo do trumny pakuję wszystkie ubrania narciarskie, jeśli potrzeba to można spakować więcej nart , teram miałem 5 par, a wewnątrz auta to zaczyna być problem. Auto spakowane narciarsko w piątek wieczorem, nawet trochę wolnego miejsca w bagażniku 🙂 dzieciaki mają podłokietnik pod rękami a nie wystające narty. Kuba jeszcze w foteliku. Wyjazd zaplanowany na 4:30 rano w sobotę aby dojechać jeszcze przed zmierzchem. Udaje się wyjechać o 4:45. Winety - Czechy, kupuję na pierwszej stacji benzynowej 310 koron czeskich, Austria podobnie pierwsza stacja na "wiosce" 9,2 euro , obie 10 dniowe. Trasa - Wyjeżdżamy z Mszany Dolnej (50 km od Krakowa w stronę Zakopanego) Zdecydowałem się na trasę przez Kraków-Katowice-Ostrawę-Znojmo i dalej jak prowadziła nawigacja Google przez "wioski" do autostrady i na Salzburg, przez Niemcy ( nadal jest wyrywkowa kontrola na granicy niemieckiej), powrót do Austrii i prawie na miejscu. Jedziemy około 10h (900km) Co do tankowania LPG to zaskoczenie w Czechach, za miastem Znojmo a przed granicą jest stacja , chyba "Mol" po prawej stronie zielone oświetlenie i gaz po 12,90, czyli około 2,19pln, Następne tankowanie dopiero w Niemczech po 0,78 euro (agip) . To mnie miło zaskoczyło bo prawie na wszystkich stacjach na niemieckim odcinku było LPG. Dojeżdżamy około 15:00 na miejsce.Domek na uboczu 1,8km od stacji gondolki , miejscowość Soll. Apartament tak jak miało być Tyrolski dom drewniany. Witają nas gospodarze, rozpakowujemy się. Wnętrze drewniane, ale sprzęt nowoczesny płyta elektryczna , piekarnik nie używany jeszcze, mikrofalówka i czajnik i całe wyposażenie jakie powinno być. nie było zmywarki. Dodatkowym zaskoczeniem była umywalka i drugi prysznic w jednej sypialni. Apartament ciepły, ręczniki , sprzątanie w cenie. W apartamencie są jeszcze dwie kanapy jedna w kuchni druga w sypialni. Kolacja i odpoczynek przed najważniejszym. Wstajemy bez pośpiechu , śniadanie i już o 10 gotowi do wyjścia 😉 , My zawsze mamy czas.. Tak jak wspominałem do wyciągów mamy tylko 1,8 km. Podjeżdżamy i nadal są wolne parkingi prawie pod samą gondolą. Kupujemy karnety i... plan był wybierać niebieskie trasy których na mapce dużo, ( warto zabrać mapkę ośrodka ze sobą, naprawdę się przydaje gdy jest się tam pierwszy raz) .Wjeżdżamy gondolką 40 i 42 na sam szczyt Hohe Salvve 1829m. Zapinamy narty i planujemy zjechać do Hochbrixen 1300m. Najszybciej byłoby zjechać czarną trasa 2c ale moja załoga to początkujący narciarze więc wybieram trasy 21, 22. no i pierwsze zaskoczenie gdy podjechałem do krawędzi tych tras. W mojej ocenie nie są to czerwone trasy a przynajmniej przez pierwsze ścianki to czarne ścianki. No ale nie ma odwrotu od krawędzi do krawędzi zjeżdżamy najtrudniejszy odcinek. Uwaga do w zasadzie do całego ośrodka SKIWELT. Nigdy nie zwracałem uwagi na kolory tras gdy jeździłem sam bo nie było mi to potrzebne, że tak powiem, radzę sobie dobrze. Ale teraz, wydaje mi się że żadna trasa niebieska nie jest całkiem niebieska, na każdej znajdą się odcinki trudniejsze gdzie samych dzieciaków bym nie zostawił. W całym ośrodku nie znalazłem takiej trasy że dziecko mogłoby zjechać całą "na kreskę" (pomijam kilka malutkich orczyków, mam na myśli krzesła i gondole) i nie chodzi o to żeby tak jechać raczej chodzi mi o profil trasy na której nie rozpędzą się za bardzo i mogą doskonalić technikę co utrudniają wspominane wcześniej ścianki. Natomiast czerwone trasy mają odcinki czarne. Może dopiero gdy zabierasz tam dzieci zwracasz na to uwagę i wydaje ci się że trochę za łagodnie ocenione są trasy na mapach w stosunku do rzeczywistości. No ale jedziemy dalej kilkoma trasami dojeżdżamy do niebieskich, staramy się objechać jak najwięcej w tym obszarze , trasami 25, 2b, 7a i krzesłem 7 docieramy do trasy 6a. Na tej trasie trafiamy na jeden z licznych barów. I dlaczego "Budżetowy" w tytule bo mimo że chcemy wydać jak najmniej to przerwy robimy i pierwszego dnia herbata 3 euro x4sztuki oraz omlet cesarski-kaiserschmarrn( cos jakby rozdrobnione racuchy posypane cukrem pudrem ) z musem jabłkowym i powidłami śliwkowymi 12,90euro. Mamy też w plecaku awaryjnie po bułeczce i coś słodkiego. Po posiłku jeździmy dalej w tym obszarze. powoli zbliża się 16 więc planujemy powrót ale inną trasa po wjechaniu krzesłem nr 2 można objechać całą górę najpierw 51 a później niebieską 41 i 40 zjazdową objazdówką do samego parkingu. trasa 40 to jest bardzo fajna trasa gdzie dzieciaki mogą bez hamowania praktycznie 4 km zjechać dobrze się bawiąc. pierwszy dzień za nami. Dziś obiadokolacja w apartamencie. Kajzerki na śniadanie można kupić w Spar po 0,15 euro 😉. około 42km na nartach Drugi dzień tym razem jedziemy do Scheffau 7 min jazdy. tutaj trochę więcej aut na parkingu ale i pogoda słoneczna i zapowiada się piękny dzień. Co ciekawe gondolka startuje praktycznie z parkingu nie ma żadnych schodów tylko bramki na poziomie chodnika. Trochę więcej niebieskich tras. W zasadzie jeździmy każdy zjazd inną trasa i kolejne krzesło aż do trasy 80 która zjeżdża do Ellmau. Na trasie 80 przed samym końcem fajny bar i tym razem herbata po 2:50 euro. Dziś dzień słoneczny, trafiamy na Foto punkt , na szczycie wystaje ze śniegu przycisk na wysokości pasa i na przeciwko tego przycisku około 3 m zamontowany jest aparat i można sobie zrobić zdjęcia, które można później zobaczyć na stronie ośrodka (gratis) i wszystko działa :-). w ośrodku są 2 takie fotopunkty. Tego dnia zjazd końcowy trasą 62-61w mojej ocenie dużo mniej przyjazny niż 40 w Soll. Trasa węższa i wielu odcinkach i trzeba często hamować lub płużyć. dzień zakończony jak wczorajszy w apartamencie obiadokolacją. około 46km na nartach Dzień trzeci zaczynamy ponownie w Soll aby zakończyć fajnym zjazdem trasą 40. Tym razem nie wjeżdżamy tylko pierwszą gondolą do połowy góry i kierujemy się do krzesła 46 następnie 31 , 24 i 25 i tak oto omijamy stromy zjazd ze szczytu. Dziś planujemy dojechać do Westendorf. Kolejnymi wyciągami docieramy do trasy 6a która zmienia się z niebieskiej w czerwoną 1b. Tą trasą zjeżdżamy do gondoli 11 w Wenstendorf. Trasa 1b okazuje się bardzo wymagająca dla mojej ekipy i zabrała nam trochę czasu. Wjeżdżamy 11 na Choralpe 1820m. Tam trasa nr 111 na drugą stronę góry do gondolki 112. Na tej trasie trafiamy na bar bo pora obiadowa. Herbata 2:50euro dziś tylko to, bo plany po nartach zjeść coś "na mieście". Powrót gondolą 112 na szczyt i pierwszy decyzja zjazdu dzieci i żony gondolą na dół bo w dół prowadzi tylko czerwona mieszana z czarną a czasu już nie za wiele. Ja sam dopinam mocniej buty i zjeżdżam trasą 11. Trasa mimo już popołudnia świetna , i rzeczywiście miejscami czarna gdzie można trochę się sprawdzić. Było pięknie. Zmęczony dojeżdżam do rodzinki i razem wracamy, najpierw gondolka 1, potem krzesło i podobny powrót wokół HoveSalve najpierw 51 potem 41 i na koniec 40 super zjazdem do parkingu. Dziś jemy na mieście wybieramy pizzę ze względu na dzieci ... niejadki . Trafiamy na mały bar Chiara di luna. Pizza około 10 euro. Muszę przyznać że jedna z lepszych jakie jadłem a porównuję do tych z Chorwacji i Włoch. około 47km na nartach Dzień czwarty. Dziś zaczynamy w Ellmau i starujemy krzesłem 90 następnie 100d do Going. Wjeżdżamy krzesłem 100 na Astberg 1267m tam niebieską 102a do krzesła 102. Z krzesła trasą 100b i to jedna z najfajniejszych tras niebieskich jakie trafiamy, Młodzi mogą trochę pojeździć "nie za Tatą". trasa na tyle fajna że robimy jeszcze jedne kółko a następnie 90 do Ellmau. Teraz gondolką 80 na Hartkaiser 1555m. Resztę dnia jeździmy na niebieskich. Dziś kolejny bar 4x herbata 2:30 gulaszowa zupa około 8euro i omlet cesarski ponownie tym razem 8:50 euro ...bez powideł śłiwkowych. Dzisiaj trochę krótszy dzień bo wszyscy zmęczenie i trochę zimniej, zjeżdżamy trasą 80 i tylko 38km na nartach. Obiadokolacja w apartamencie. Ostatni dzień. Zaczynamy w Soll i plan jest aby ponownie jak trzeciego dnia do Westendorf i tam pojeździć na niebieskich których nie zdążyliśmy trzeciego dnia tym razem rodzinka zjeżdża w dół gondolką 1 zamiast trasa 1b, która w trzeci dzień zabrała im tyle zdrowia i czasu. Ja decyduję się tym razem zjechać w dół czarną 1. No i git przez cały czas na trasie całkowicie sam do samego dołu. Ciekawostka to to że trasa przecina się z ulicą i trzeba uważać i zwalniać na "przejazdach" , chyba jest ich na końcu trasy 4 lub 5. Wjeżdżamy 11 na Choraple 1820m. Jeździmy 111, 110c, 113. Ponownie bar , herbata 2:50 :-)i tak powoli wracamy jak poprzednio rodzina gondolą 11 na dół a ja na nartach trasą 11. Powrót podobny jak poprzednio aby dotrzeć do zjazdu 40. Tym razem najmłodszy Kuba 8l większość trasy daje radę na kreskę co sprawia mu wielką frajdę gdy wyprzedza saneczkarza (w całym ośrodku jest kilka tras saneczkowych, jednak dodatkowo płatne ) i innych dorosłych. Dzień narciarsko najdłuższy 52km. ale to nie koniec atrakcji. Wieczorem odwiedzamy AquaPark www.woerglerwasserwelt.at w Worgl, Wieczorny karnet od 18 do 22 za naszą rodzinkę 38 euro. I okazuje się że zjeżdżalnie dla dzieci to największa atrakcja narciarskiego wyjazdu ;-))) . Sam zjechałem na zjeżdżalnią L2 opisana jako Formula-1-race slide. Staje się praktycznie pionowo na "zapadni" i na 3,2,1, spod stóp usuwa się podłoga i leci się w dół przez kilka metrów aż zjeżdżalnia zaczyna się zawijać i skręcać aby wytracić prędkość 83 m w 10sekund. Po basenie powtórnie pizza i Koniec dnia. Zostaje już tylko wstać następnego dnia spakować się i około 10 wyjazd do domu. Niestety opady śniegu (dobrze że dopiero na koniec) sprawiają że pierwsze 90 km ze średnią 30kmih. Cała drogo powrotna 12h. Wszyscy cali , zdrowi i to najważniejsze. Co do nartowania to uważam za bardzo fajne jak na pierwszy raz z rodziną w Austrii. Mimo zaskoczenia że niebieskie to wcale nie takie niebieskie a raczej czerwone. Pogoda dopisała 2 dni słoneczne, jeden słonce walczyło z chmurami i dwa lekkie zachmurzenie ale co najważniejsze że nie wiało bo wtedy jest zimno ;-). Nie udało się zjechać wszystkimi trasami ale może dobrze będzie powód do powrotu w tamte strony jak już trochę podszkolą się dzieciaki i będziemy mogli pojeździć bezpiecznie po wszystkich trasach. Czy to wyjazd budżetowy? całość około 6500pln... może da się taniej, ale uważam że to optymalne rozwiązanie aby przede wszystkim wspaniale pojeździć na nartach i nie tracić czasu na kolejki w białce i na zakopiance.1 punkt
-
Dzisiaj na Chopoku ludzi dużo,nawet bardzo. Rano piekna pogoda od 12 coraz gorzej, jak to na Chopku. Kolejki na single na pare min, normalne 5-10min. Trasy betonidlo, po 12 duże niespodzianki lodowe. Mimo wszystko pojezdzilismy fajnie. Zwiedzone wszystkie trasy za wyjątkiem niebieskich. Do 12 warun bdb, choc polecam ostre krawędzie. Zdjęcie tylko z rana, nic nowego nie było, wiec szkoda czasu. Jutro poprawiamy😁1 punkt
-
Relacja opóźniona o 25 dni. Niestety przez ten czas tyle się działo, że nie byłem w stanie jej napisać. Sylwester na stoku jest jednak czymś tak wyjątkowym, że warto do niego wrócić myślami nawet po takim czasie. Jeśli komuś nie chce się czytać starej relacji, to trudno. Mimo tego zapraszam do czytania Do Szczyrku wybrałem się z dwójką kolegów – Michałem i Kubą na 4 dni (od soboty 29.12 do wtorku 1.01). Powodów było kilka – chciałem pokazać im stolicę polskiego narciarstwa, pokazać, dlaczego co chwila tam wpadam oraz spędzić wspólnie Sylwestra na stoku. Rok temu spędziłem ten czas na BSA. Było to dla mnie niezapomniane wrażenie. W związku z tym, że chciałem to powtórzyć, namówiłem znajomych, żeby spędzili tego Sylwka wyjątkowo na trzeźwo i na pewno tego nie pożałują. Czy ostatecznie się udało? Mimo, że do Szczyrku zawitaliśmy na 4 dni, to na nartach jeździliśmy tylko 31.12 i 1.01 – poprzednie dni spędziliśmy na spacerowaniu po Szczyrku, Bielsku-Białej oraz po górach. W Sylwestra jeździliśmy cały dzień na COS/SON, natomiast wieczorem mieliśmy zaplanowany wypad na Beskid Sport Arenę. Impreza planowo zaczęła się o godz. 20:00. Koledzy byli na tyle zmęczeni (a ja miałem resztki rozumu, żeby nie lecieć na łeb na szyję), że wyszliśmy z naszego pensjonatu dopiero przed 20. Dość długo poczekaliśmy na skibusa, ale trochę nie chciało nam się iść 3 km z nartami. W końcu po 21 udało nam się dojechać pod stok. W autobusie pełno miejsca i można było spokojnie usiąść z nartami. Szkoda, że kilku kretynów skutecznie utrudniło wyjście na przystanek. Pod kasami małe zaskoczenie – kolejka sięga wypożyczalni i oczekiwanie potrwa na pewno 30-40 minut. Byłem trochę wkurzony, bo mogliśmy kupić karnety poprzedniego dnia w kasie lub przez Internet. No ale nie zawsze wszystko się da Po zakupie poszliśmy do restauracji coś przekąsić. Tyle razy tu byłem, a chyba po raz pierwszy zjadłem coś porządnego. Muszę przyznać, że jakość posiłków jest fantastyczna, szczególnie jak się porówna je z ceną. Naprawdę można się tu konkretnie najeść i nie zostać z pustym portfelem. Po zjedzeniu zeszliśmy na dół, żeby się przebrać na narty. Skorzystaliśmy przy tym z szafek – jedna, w której zmieściliśmy na luzie 3 pary butów, kosztuje jedynie 5 zł, także dojazd na narty transportem zbiorowym nie jest taki zły Odwlekaliśmy to długo, ale w końcu trzeba było zrobić ostatni w 2018 r. hop na stok! I od razu hop do kolejki, w której trzeba było spędzić ok. 15 minut. Nie powiem, żebym był z tego zadowolony, bo przez całą imprezę wjechałem koleją chyba tylko 5 razy, ale jednocześnie dobrze, że tyle osób spędza Sylwestra aktywnie na nartach a nie siedzi przed telewizorem lub upija się nie wiadomo do końca po co. A czy jest coś przyjemniejszego od cudownej jazdy na nartach? Liczby mówią same za siebie – nowy rok na BSA witało ponad 900 osób! Do północy zdążyłem przetestować wszystkie trasy – najpierw niebieską. Myślałem, że zwariuję. Twardo, w miarę równo (mimo, że stok był otwarty od ponad dwóch godzin!) i szeroooko. No i nie było zbyt dużego tłumu – dla takich warunków jestem w stanie nawet postać te 15 minut w kolejce Koledzy jeżdżą dość słabo, także każdy zjazd trwał dość długo. No ale lepiej tak, niż jeździć samemu. Potem wskoczyłem na czerwoną. Jeździłem na pełnej petardzie. No bo co się będę powstrzymywał? Trzeba zakończyć ten rok z ostrym przytupem! Po czerwonej przyszedł czas na czarną – była w najgorszym stanie, także jeździłem na niej dość spokojnie. W ostatniej chwili udało się znaleźć na górze, żeby przywitać nowy 2019 rok i oglądać fajerwerki od góry. Dla takich chwil warto tu przyjeżdżać! Po przerwie zjechaliśmy jeszcze dwa razy normalnym tempem – na dole nie było już zbyt dużej kolejki. Na koniec wjechaliśmy na górę i załapaliśmy się jeszcze na grzańca, który był w cenie karnetu. Poczekaliśmy aż prawie wszyscy zjadą i powoli ruszyliśmy robiąc co tylko wpadnie do głowy Ja zacząłem od kręcenia 360 stopni. Nigdy mi to specjalnie nie wychodziło – a teraz zjechałem tak kilkadziesiąt metrów aż zaczęło mi się kręcić w głowie. Zjeżdżaliśmy baaaardzo długo – tak, żeby nacieszyć się zjazdem jak najbardziej. Taka zabawa na nartach jest fantastyczna W końcu jednak trzeba było narty zdjąć. Weszliśmy do restauracji i posiedzieliśmy tam ze dwie godziny popijając herbatę i słuchając sylwestrowej zabawy. Dla takich Sylwestrów warto żyć! Nagle zrobiła się godzina 3. nad ranem a my mieliśmy do przejścia kawał drogi z nartami. Nie pozostało nic innego, jak wyruszyć w ten nocny narciarski spacer. Przyznam, że nigdy nie niosłem nart o 4 nad ranem Z narciarskim pozdrowieniem kanapowo-sesyjnym Marcin ~leitner PS Miło, że czytając relację ktoś dotrwał do końca. Fajnie, że tyle jeszcze pamiętam z tego sylwka. Między innymi dlatego zachęcam każdego, żeby najbliższego Sylwestra spędził na stoku! PS 2 Jutro i pojutrze puszczę aktualne narciarskie relacje1 punkt
-
1 punkt
-
Nim napiszę krótką relację z dzisiaj - wczorajsze dokończenie (problemy techniczne). Courmayeur - narty (dokończenie). Po zjeździe ze Skywaya... Szybki spacer do gondoli z drugiej strony ulicy i w górę! Jeszcze fotka mapki: I żegnamy Monte Bianco Oczywiście patrzymy na niego jeżdżąc na deskach. Ekipa na trasie narciarskiej - w tle masyw MB. Trasy w Courmayeur? Proszę: Szeroko, fajne nachylenie i w całym ośrodku mega fajnie. Mało tras niebieskich i nudnych - prawie wszystko się nam podobało. A pizza to w tej okolicy była Jak ktoś nie zahamuje, to może wprost do innej knajpy! 😮 W dole miasteczko: I ostatnie foto na środkową część stacji. To był bardzo dobry dzień z piękną pogodą! A jak było dzisiaj? Biorę się za zgranie zdjęć, filmów itd. Relacja pewnie po kolacji CDN. marboru1 punkt







