Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      31

    • Liczba zawartości

      1 998


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      2 774


  4. Chrumcia

    Chrumcia

    VIP


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      800


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2019 w Odpowiedzi

  1. Mellau-Damüls – słońce i … muldy Dzisiejszy poranek przywitał nas słońcem i bezchmurnym niebem 😀😀😀. Jaka miła odmiana po wczorajszej śnieżycy! Towarzystwo zebrało się na skibusa 9.05 do Mellau - nie było wyjścia, bo te dalekobieżne busy kursują co godzinę (Mellau, Warth-Schröcken) i szkoda byłoby marnować czas w domu. Chyba jednak będziemy od jutra jeździć autem, bo jest więcej swobody, ponadto bus zbacza z głównej drogi i zajeżdża do każdej obory 🙄, przez co dojazd znacznie się wydłuża. Mellau-Damüls to największy ośrodek doliny – 109 km połączonych tras – przeważają trudniejsze, nie jest to raczej ośrodek rodzinny. Oprócz dwóch połączonych narciarsko miejscowości - Mellau i Damüls - do ośrodka należy jeszcze pobliska Faschina. Blisko z niej do Oberdamüls, ale ponoć ze względu na ochronę przyrody nie można zbudować wyciągu łącznikowego i połączenie jest tylko skibusem. Jeśli chodzi o infrastrukturę, to jest ona raczej nowoczesna i rozbudowana. Ma się wrażenie dużej koncentracji wyciągów i dużej przepustowości. Przez to i ludzi na stokach jest sporo , a przecież to nie okres ferii i nie był to dzisiaj dzień powszedni. Mapa ośrodka Startowaliśmy od gondoli Mellaubahn – swoją drogą ciekawy budynek dolnej stacji z drewnianą elewacją, a w środku kasy, strefa wypoczynku (?) dla gości z ławkami i kanapami oraz schody ruchome na peron. Potem już metodycznie postanowiliśmy objechać ośrodek od skrajnego końca w Mellau w stronę Damüls. Zaliczyliśmy ładne trasy przy kanapach Wildgunten i Suttis. Na wyciągu Wildgunten: Widok z góry trasy nr 29, na horyzoncie Jezioro Bodeńskie – znów pod chmurami Czarne trasy przy Suttis chyba najbardziej przypadły nam do gustu, bo były w miarę puste i z urozmaiconym nachyleniem, szerokością i fajnie „pokręcone”. Przed południem w dobrym stanie, niestety im później - tym wszędzie więcej muld. Wczorajszy obfity opad śniegu jeszcze chyba był zbyt świeży, aby związać się z podłożem i stoki w całym ośrodku – pomimo nocnego ratrakowania – bardzo szybko się „zmęczyły”. Górny odcinek czarnej trasy 32 (Steilhang Suttis): W pobliżu dolnej stacji krzesełek Suttis zaczyna się zjazd do doliny, do Mellau – bardzo ładna traska przez las. Bajka: No to znów do gondoli Mellaubahn, ale tym razem potem transportujemy się „ósemką” Rossstelle i drugą gondolą „Gipfelbahn” w stronę Damüls. Po drodze jeszcze czerwona 23 z czarnym wariantem i tunel narciarski: Deep blue na czerwonej trasie: Po drugiej stronie piękne widoki i mocno już zmaltretowane trasy. Miałam okazję przejechać się podwójnym krzesełkiem Hohes Licht - mniej-więcej w moim wieku 😛. Krzesełko idzie po tym sezonie do wymiany, ma je zastąpić nowoczesna, sześcioosobowa kanapa. Ja natomiast jeszcze się jakoś trzymam . Pewnie zniknie również „psia budka“ dla wyciągowego przy górnej stacji: Hohes Licht z widokiem na charakterystyczny szczyt Mittagsspitze, górujący nad ośrodkiem, oraz górna stacja: Takie widoki ze szczytu ... Tak wyglądały trasy po południu I jeszcze ja na koniec, z Mittagspitze w tle Nie przejechaliśmy południowej części ośrodka, w Oberdamüls - dotarliśmy tylko do Uga-Express. Do domu wróciliśmy busem z Oberdamüls, z przesiadką w Au, drogą po serpentynach, dość ostro w dół. Jutro pewnie pojedziemy do Warth-Schröcken. Pozdrawiam
    13 punktów
  2. Nazajutrz, wybieram się na Czegiet. Jest to drugi ośrodek w Terskolu gdzie można pojeździć na nartach. Wieczorem na leśnej ścieżce która łączy centrum wsi z ośrodkiem narciarskim spotykamy Jewgenija, narciarza w średnim wieku który na wieść o naszym pochodzeniu mówi nam że zna świetny film polskiej produkcji "Ściana Czarownic" z 1966, którego akcja toczy się na Kasprowym Wierchu! Ściągnąłem dzisiaj ten film i zamierzam go obejrzeć. Przez kolejne dwa dni będziemy jeździć na Czegiecie razem, z jeszcze jedną narciarką z Jakucka. Czegiet to narciarska legenda, mekka freeridu. Ratrakuje się tylko jedną trasę u góry. Zjazd na sam dół określił bym jako "bardzo czarną trasę". Muldy po kolana, stok niewyprofilowany, bardzo duże nastromienie. To zjazd pod wyciągiem, tak zwany "centr" czyli centrum. Są jeszcze dwie opcje - północna, przez tzw dolara (trasa przez las przypomina symbol dolara). Spore zagrożenie lawinowe. południowa - duże polany pokryte grubą warstwą mokrego śniegu nie zachęcały do jazdy. Obecnie działają dwa wyciągi, pierwszy to dwuosobowe krzesło z czasem jazdy ok 20 minut. Następnie można przesiąść się na jednoosobowe krzesełko (1954 r budowy). Jest jeszcze orczyk na górze, i drugie jednoosobowe krzesło, ponoć włączane okazjonalnie przy większych tłumach.
    11 punktów
  3. Dzięki. Ja w sumie cały dzień spędziłam na Dolinach
    11 punktów
  4. Z Karaczajo-Czerkiesji przenosimy się do Kabardyno-Bałkarii. Ale zostajemy w tych samych klimatach kulturowych. Ponieważ kulturowo to Karaczaje = Bałkarzy (narody mieszkające wysoko w górach) oraz Czerkiesi = Kabardyńcy, więc zgodnie ze stalinowską zasadą utworzono dwie republiki wbrew tej zasady. Choć Dombaj i Terskol (główną miejscowość pod Elbrusem) dzieli jakieś 40 km w linii prostej, nie ma drogi przez góry. 200 km na około jazdy taksówką. Pod Elbrusem znajduje się drugi największy ośrodek narciarski na terenie FR. Jedyny całoroczny (górna część). W pierwszy dzień zaliczam upadek na nartostradzie (wyjeżdżony odcinek odsłonił małą skałę) który okaże się tydzień później złamanym żebrem....cóż musi być kiedyś ten pierwszy raz. Ponieważ mówiąc dosadnie, w poprzednich dniach wyniszczyły nas choroby, odpuszczamy wychodzenie tak wysoko na skiturach. Wybieramy opcje najłatwiejszą, skuterem śnieżnym wyjeżdżamy za 1 tysiąc rubli (ok 55 zł) do Skał Pastuchowa. Jest to mój rekord nigdy nie byłem wyżej - 4450 m.n.p.m. Wierzchołek Elbrusa leży zaledwie ponad 1000 m wyżej. Zjazd z 4450 m.n.p.m. do 2350 m.n.p.m. trwa około 25 minut i jest niesamowity. Słowo o miejscowości Terskol. Choć jest ona główną miejscowością, świeci pustkami. Wieczorem jest wszędzie cicho, na próżno szukać tu miejsc do rozrywki. Tylko osiołek przechadza się koło urzędu pocztowego. Śpimy w Hotelu "Wolfram". Miejscu w którym czas się zatrzymał. Hotel ma świetną i smaczną stołówkę, oraz organizuje bezpłatny dojazd na stok kultowym autobusem PAZ-3205. Hotel zapewnia też możliwość ćwiczenia i doskonalenia umiejętności we wspinaczce lodowej. No, nie spróbowałem.
    10 punktów
  5. Mój ostatni wyjazd do włoskiego region Wipptal, który opisałem wczoraj tu: odbył się przy okazji kursu operatora ratraka Być może to kryzys wieku średniego, ale na ament zakochałem się parę lat temu w ratrakach i zacząłem uważać że nie ma wspanialszego zajęcia niż jazda ratatrakiem właśnie: - oszałamiające widoki "z biura" - można sobie słuchać muzyki jakiej się chce - wszyscy kochają efekty Twojej pracy - nikt Ci nie zawracać głowy, siedzisz sobie sam ze sobą i ratrakujesz. Do niedawna swoją miłość realizowałem jakoś tak: Ale w tym sezonie postanowiłem zapoznać się z ratrakami bliżej Ze względu na brak doświadczenia w operowaniu ciężkim sprzętem jak i brak siec kontaktów umożliwiającej skosztowania tej przyjemności, postanowiłem wykorzystać źródła komercyjne. Etap 1 - szkolenie teoretyczne Na stronie firmy Kassbohrer, producenta ratraków PistenBully znalazłem ofertę szkoleń teoretycznych dla nowicjuszy. Na szkolenie takie można wybrać się do Niemiec na 1 dzień (w październiku), lub skorzystać ze szkolenia online.Wybrałem opcję drugą i przeszedłem przez całe szkolenie, które ma postać interaktywnej prezentacji (nieco ponad 400 slajdów), zawierającej ponadto kilka filmów i testy końcowe online. Informacje są dość podstawowe, ale dają pewną podstawę wiedzy nt tego jak zbudowany jest i jak działa ratrak oraz jakie są zasady poruszania się nim. Ponadto są tam informacje o zasadach przygotowywania stoku, najczęściej popełnianych błędach, wyposażeniu dodatkowym (np. do zakładania śladów dla "biegówek") czy podstawowym serwisie. Kilka slajdów i dyplom: Etap 2 - na własne oczy Drugim etapem była jazda w fotelu pasażera. W tym celu udałem się do Czech, gdzie wykupiłem sobie jazdę podczas wieczornego przygotowywania tras w Spindlerovym Mlynie. Było to bardzo fajne doświadczenie, a dzięki kursowi online wiedziałem mniej więcej co się dzieje, dlaczego operator wykonuje takie a nie inne manewry, co i dlaczego robi ze śniegiem itd. Zwłaszcza że okazało się, że mój kierowca nie był zbyt rozmowny i nawet znajomość czeskiego niezbyt mi pomogła. Ratrak jaki wybrałem do jazdy to Prinoth Leitwolf, ponieważ już kilka dni później na takim własnie modelu miałem sam ćwiczyć. Etap 3 - praktyka Ostatnim etapem było szkolenie praktyczne. W tym roku włoska firma Prinoth ogłosiła nabór na szkolenia dla początkujących. Szkolenie trwa 1 dzień i składa się z 3 godzin teorii i 6 godzin praktyki na stoku. Odbywa się w siedzibie firmy w Południowym Tyrolu, w miasteczku Sterzing/Vipiteno. Praktyka odbywa się w ośrodku Ladurns. Jak się okazało, znów przydało się szkolenie online, ponieważ mój trener był świetnym kierowcą (przygotowuje m.in. trasy na puchar świata), ale nie był wirtuozem Power Pointa i przez prezentacje przeleciał dość pobieżnie, a w końcu dał mi je na pendrive z zaleceniem poczytania sobie samemu. Ten materiał w dużej mierze pokrywał się ze szkoleniem Pistenbully. Drugą częścią szkolenia jest wizyta w fabryce ratraków, co jest bardzo ciekawym przeżyciem. Obecnie Prinoth produkuje około 300szt rocznie, ale obok jest jeszcze zakład produkcyjny wyciągów Leitner, a w budowie jest fabryka armatek śnieżnych, więc cały kompleks jest bardzo rozległy. Obiad w czasie szkolenia je się w zakładowej stołówce Następnie przychodzi kolej na praktykę na stoku. Najpierw omówione zostały części i funkcje samego ratraka (Prinoth Leitwolf). Następnie wyruszyliśmy na trasę. Co ciekawe, praktyka odbywała się na stoku, tak więc sztruks, po którym jeździli narciarze następnego dnia, był ode mnie Bardzo fajne uczucie. Samo kierowanie ratrakiem to niesamowite przeżycie. Potężna maszyna, reagująca na najdrobniejsze korekty operatora. Dużym wyzwaniem było dla mnie, jako nowicjusza, korygowanie ustawień pługu z przodu i frezu z tyłu. Duże wrażenie robi też satelitarny system kontroli - grubość pokrywy śnieżnej w każdym punkcie nartostrady jest w czasie rzeczywistym przekazywana do ratraka, do wiadomości operatora. Ośrodki narciarskie mogą dzięki temu kontrolować prace nad śniegiem w całym ośrodku i sprawować nadzór nad pracą każdego ratraka. A potem tylko odbiór dyplomu i po zabawie Co dalej? Nie wiem... To miała być przygoda na ten sezon i spełnienie fantazji ale... chciałbym jeszcze! Poniżej film z zapisem jazdy - jako pasażer w Czechach i za sterami we Włoszech. I jeszcze mała, nienachalna reklama - można polubić mnie na Facebooku, gdzie wrzucam różne narciarskie zdjęcia i historyjki, kiedyś bardziej dla znajomych, a teraz bardziej publicznie https://www.facebook.com/skibumpl/
    6 punktów
  6. Nareszcie! W końcu udało mi sie zorganizować wypad do doliny rzeki Ziller jednego z najbardziej narciarskich miejsc w Alpach. Z Zillertal wiąże sie dla mnie duży pech. Do tej pory odwiedziłem tylko Tux i był to jeden z najgorszych wypadów - listopadowa mgła i wiatr. Miałem już być tutaj trzy raz - ostatni raz miesiac temu - i zawsze cos sie wydarzyło co pokrzyżowało mi plany. Zresztą ten wyjazd tez prześladuje pech - odnowiły mi sie dolegliwości kręgosłupa i jeżdże na Opokanie. Ale cóż jak boli znaczy ze człowiek żyje. W pewnym wieku to nieuniknione Nasze plany narciarskie muszą być skorelowane ze szkółką dla dzieciaków. Na szczescie zajecia odbywaja sie w różnych ośrodkach dzieki czemu mamy możliwość pojeżdzenia w różnych miejscach. Nie bede sie o nich rozpisywał poniewaz miejsca te sa dobrze znane polskim narciarzom. Ok. Trzy słowa o dniu wczorajszym. Zaczelismy od Areny wjeżdzajac od strony gondolki Rosnealm. Niestety mgła i padajac śnieg uniemożliwił zwiedzanie przez co skupilismy sie na nizej położonych trasach. Bedziemy tu jeszcze jeden dzień mzoe wtedy uda sie wycieczka w strone Gerlos. Jazda dosc trudna, mnóstwo świezego sniegu i duzo ludzi na trasach. Gdzie sie dało uciekałem poza trase. Dzisiaj Penken. Wjazd od strony Hoarberg. Jazda po prawej czesci osrodka patrzac na mapkę. Od rana zaczeło wygladac słońce, zero wiatru i lekki mróz. Mnóstwo puchu. Na trasach tłoczno i świezy snieg szybko przeszedł w muldy. Ale poza trasami... bajka. Gdzie tylko sie dało uciekałem off piste. A możliwosci jest tutaj naprawde duzo. I dla takich "przytrasowców" jak ja ale takze mnóstwo opcji dla bardziej zaawansowanych freeriderów. Jazda wyśmienita i do tego korzystał na tym kręgosłup! Do tego piekne widoki. Cóż trzeba wiecej.
    6 punktów
  7. Nastał czas na tegoroczną jazdę w ramach karnetu Magic Pass. Po 19 godzinach podróży z Krakowa, wczoraj przyjazd na miejsce, odpoczynek i regeneracja. Dzisiaj pierwszy dzień jazdy, padło na Grimentz - Zinal. Pogoda i warunki absolutnie rewelacyjne. Pełne słońce i minus 8 stopni w górnych partiach. Ludzi mało a śnieg fantastyczny. Nic tylko jeździć. Pozdrowienia! Zinal: Grimentz:
    6 punktów
  8. Moim zdaniem warto. Okolice Zürs (szczególnie po inwestycjach w kilku ostatnich latach) to moje ulubione tereny narciarskie w ramach Ski Arlberg, a może nawet w całej Austrii. To o czym warto pamiętać, to że w Ski Arlberg trasy są przeciętnie trudniejsze niż wskazywałoby na to ich oznaczenie, no i sporo jest nieprzygotowywanych "szlaków" narciarskich. Jeżeli Wam to nie straszne, to polecam zrobić "Run of Fame" (https://www.skiarlberg.at/de/regionen/aktivitaeten/run-of-fame), czyli objechać cały Ski Arlberg. Jadąc wprawnie na nartach da się to zrobić w 1 dzień, a w przypadku gdy zarejestrujemy nasz wyczyn w ich oficjalnej aplikacji, dostaje się na koniec mały upominek. Fajna przygoda - polecam! Poniżej podsyłam kilka zdjęć z okolic Zürs sprzed 2 tygodni, co by narobić Wam smaka na tę wspaniałą okolicę :).
    6 punktów
  9. Diedamskopf Spośród trzech ośrodków narciarskich, leżących w górnej części doliny Bregenzerwald, Diedamskopf jest najbardziej kameralny, bo oferuje jedynie 40 km tras na zboczach Diedamskopf oraz Breitalpe. choć są to trasy dość wymagające i urozmaicone, w większości czerwone i czarne. Obsługuje te trasy trochę leciwa gondolka oraz dwie kanapy – „szóstka” z osłonami i „czwórka” bez osłon, do tego dwa łącznikowe orczyki i jeden talerzyk przy dolnej stacji, na „oślej łączce”. Generalnie to infrastruktura jest z lat 90-tych, ale daje radę . Gdy jesienią wyczytałam, że zaledwie 15% tras ma sztuczne naśnieżanie, to się trochę zmartwiłam, ale okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Las Bregencki to jedna wielka śnieżna dziura, ze średnimi rocznymi opadami ok. 9-11 metrów śniegu, a w tym roku to chyba nawet będzie więcej 🤔. Wszystkie stacje narciarskie w Lesie Bregenckim oraz w okolicznych dolinach obejmuje karnet 3-Täler-Pass. Łącznie to ponad 500 km tras i ponad 30 ośrodków, z czego ponad 200 km przypada na trzy największe stacje – Mellau-Damüls, Warth-Schröcken i właśnie Diedamskopf. Reszta to „drobnica”, mniej lub bardziej rozproszona. Cena – 233 euro za 6 dni w wysokim sezonie. Ja uważam, że bardzo ok 🤗. Tak więc dzisiaj Diedamskopf. Od rana sypało, w ciągu dnia nawet coraz bardziej i tak ma być jeszcze dzisiaj w nocy. Porządna, bo ponad 30-centymetrowa dostawa świeżego puchu. Wjechaliśmy gondolką z doliny (850 m) prawie na szczyt (2020 m), trochę wyżej jest górna stacja krzeseł, ale tylko 40 metrów. Na górze niestety bardzo zła widoczność i bardzo słaby kontrast śniegu, co powodowało, że nie dało się zbyt szybko poszusować - przynajmniej ja niezbyt pewnie się czuję, jak nie widzę, dokąd jadę . Trasy zasypane tonami śniegu i dość mocno zmuldzone, choć muldy raczej miękkie i sypkie – chociaż tyle dobrze. Poniżej pośredniej trasy gondoli widoczność nieco lepsza i trasy w lesie. Do doliny prowadzą stamtąd dwie skirouty – nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt), ponad 4 km oraz nr 21 (Waldabfahrt), ponad 6,2 km i to właśnie była super trasa na dzisiaj. Co prawda nie jest zbyt szeroka, bo prowadzi leśną drogą, ale fajnie pozakręcana, urozmaicona i bardzo widokowa, a nawet dało się tam dzisiaj trochę rozpędzić. W połączeniu z niebieskimi ze szczytu – np. 6 i 20 wychodzi ponad 10 km zjazdu i 1.200 m przewyższenia 😀. Myślę jednak, że warto dać tej stacji jeszcze jedną szansę przy lepszej pogodzie, bo dzisiaj odpuściłam sobie czarne trasy i górne czerwone, tak jak i jazdę kanapą bez osłon i położone wzdłuż niej stoki. Tak naprawdę, to nawet nie wiem, jak tam na górze wygląda, a podobno panoramy są niezłe! Od jutra prognozy zapowiadają poprawę pogody i słońce, tak więc może będzie mniej ekstremalnie, a bardziej widokowo. Zdjęć za dużo nie robiłam, a i tak w większości wyszły czarno-białe 😛. Mapka ośrodka Widok na gondolkę, powyżej stacji pośredniej Dolna stacja krzeseł Breitenalpbahn Skiroute nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt) I ulubiona dzisiaj skiroute nr 21 (Waldabfahrt) Pozdrawiam serdecznie!
    6 punktów
  10. Predazzo, 27 stycznia - 1 lutego Witam wszystkich! Postanowiłem i ja podzielić się swoimi wrażeniami z zagranicznego wyjazdu - do Predazzo, Canazei i Cavalese. Robię to pierwszy raz i z pewnym opóźnieniem, ale podczas pobytu we Włoszech życie (towarzyskie☺️) toczyło się zbyt szybko, żeby znaleźć czas na relacje z każdego dnia pobytu... Z Radomia wyjechaliśmy autokarem w piątek 25 stycznia po południu. Hotel mieliśmy w Predazzo, jazdę na nartach rozpoczęliśmy w niedzielę 27 stycznia, w San Pellegrino. Pogoda była średnia, choć czasem słońce przebijało się przez chmury. Trasy, jak to we Włoszech, rano przygotowane były perfekcyjnie. Przez pierwszą godzinę jeździliśmy po sztruksie. Po drugiej stronie widać było czarne i czerwone trasy z Col Margherita. A to już zjazd z Col Margherita. Po skręcie w lewo wjeżdżało się na czarną trasę, która do południa była na tyle dobrze przygotowana, że jakoś dałem radę zjechać...☺️ Drugiego dnia (poniedziałek 28 stycznia) wyjechaliśmy kolejką z Predazzo, spod skoczni, na której Adam Małysz i Kamil Stoch zdobywali złote medale mistrzostw świata i na której Dawid Kubacki niedawno wygrał zawody Pucharu Świata. Jeździliśmy w Ski Center Latemar, czyli między Predazzo, Pampeago i Obereggen. Przed powrotem do Predazzo był odpoczynek przy stacji Rifugio Gardone. Wtorek 29 stycznia: Sella Ronda. To był mój pierwszy raz.☺️ Pojechaliśmy ze znajomymi zieloną trasą (podobno łatwiejszą), ze startem w Canazei. Kilka zdjęć na zachętę dla tych, którzy jeszcze tam nie byli...☺️ Kolejny dzień (środa 30 stycznia) spędziliśmy na Alpe Cermis, gdzie Justyna Kowalczyk kilka razy pieczętowała wygraną w Tour de Ski. Ludzi było stosunkowo niewiele, za to trasy szerokie, przygotowane palce lizać. Jeden z dwóch najlepszych dni tego wyjazdu (razem z Sella Rondą). Na zdjęciu czarna trasa, która pod koniec staje się czerwona, z widokiem na Cavalese. Miodzio!... W czwartek 31 stycznia pojechaliśmy do Canazei, skąd wciągnęliśmy się na Buffaure. Stamtąd jazda w różne strony, przeważnie czerwonymi trasami. W piątek, 1 lutego znów miało być Predazzo, Pampeago i Obereggen. Niestety, w nocy nastąpiło załamanie pogody. Zaczął padać gęsty śnieg. Wjeżdżaliśmy na górę bez przekonania i rzeczywiście - warunki były bardzo trudne. Na zdjęciu poniżej tego nie widać, ale musicie uwierzyć na słowo, że wyżej, po zjechaniu z wyciągu, kontrastu nie było prawie wcale. Zjechaliśmy dwa razy i uznaliśmy, że nie ma sensu ryzykować kontuzji. Tym bardziej, że był to już ostatni dzień jazdy... To właściwie jedyny minus tego wyjazdu. Drugi to powrót do Radomia. Jak na pewno wiecie, z powodu lawiny zamknięta była autostrada przez Brenner. Staliśmy na niej w korku ponad 7 godzin zanim zjechaliśmy na drogę do Dobiacco. W domu mieliśmy być w niedzielę rano, ok. 5-6, a przyjechaliśmy dopiero o 13, po 27 godzinach jazdy!☹️ Pozdrawiam wszystkich Andrzej
    5 punktów
  11. Zdjęcie z przed dwóch tygodni zaraz po otwarciu z Fisu. Po wczorajszych opadach jest 50cm śniegu więcej
    5 punktów
  12. Myślę, że pewnym osobom, chorym z nienawiści do Szczyrku i tak to nie da do myślenia. No ale jak jeden raz w całym sezonie nic nie ruszyło w SMR, to na pewno chodziło o oszczędności, albo potwierdza to, że tu nie warto było stawiać stacji narciarskiej...
    5 punktów
  13. Dziś obiektywnie warunki ciężkie, dla koneserów i maniaków, w nocy padał deszcz, który stworzył na stoku warstwę lodu, na to spadło około 5 cm tępego śniegu. Przejechał miejscami ratrak, zostawiając żywy lód a obok leżący tępy śnieg. Sporo osób sobie nie radziło z warunkami. Próbowali to poprawiać w trakcie dnia, wysyłając dodatkowy ratrak który próbował przeczesać tą warstwę lodu (na 10). Dziś najlepsze warunki na 7 (równo, fajnie przygotowana trasa), 3 mocno wywiana dużo lodu, 4 miejscami kopny śnieg, miejscami żywy lód (sporo osób obracało). Im wyżej tym większa mgła, która utrudniała życie. Do tego padał zamarzający deszcz, skutecznie ograniczając widoczność - na goglach zbierała się warstwa lodu. 8 i 10 - mocno wyłaził lód, z czasem został wysłany dodatkowy ratrak celem poprawy. Rozmawiałem z chłopakami ze Ski patrolu, mówili że na Bieńkuli mają ponad 2 metry śniegu i starczy go do końca kwietnia (ale nie zakładają, że wtedy będą chodzić wyciągi), intensywnie sypią Golgotę (i też chcą zrobić warstwę 2 metrową - to taka inicjatywa oddolna obsługi). Mają wytyczoną nową trasę do Czyrnej i czekają na wszystkie zgody (chcą zrobić alternatywę dla 3). Rano 4 wyglądała tak. I tak. Śnieg z warstwą lodu pod. Tu chyba lepiej widać o co mi chodziło. Na 10 wyjechał dodatkowy ratrak. Rano awaria żółtej kanapy (choć na tablicy oznaczona jako czynna). Trwa naśnieżanie Golgoty. 8 mocno mgliście (wyżej nie było za wiele widać). Najlepsze warunki na 7, choć na górze nie byłem pewien jaką trasą jadę. 7 dalej już widoczność się poprawiła. 7 cd. Ludzi w kolejce do gondoli więcej niż wczoraj ale dało się płynnie jeździć. Zjazd do gondoli też ok.
    5 punktów
  14. Dziś rano szybka powtórka akcji czyli Tumlin. Byłem zaskoczony. Na początku nawet twardawo a i potem OK. Stok jak zwykle prawie pusty...Do 12 rewelacja.
    5 punktów
  15. 5 punktów
  16. Filmik ze skitourów na Rycerzowej
    4 punkty
  17. Nie wiem na ile będzie to widoczne ale mam tu mapki z czasów zarówno GAT jak i SON
    4 punkty
  18. A niech sobie wytyczają palcem po mapie. Żeby tylko nie zepsuli tych, co są - FIS-u i Kaskady. I żeby lasów nie powyrzynali, jak na Hali Skrzyczeńskiej... Nie wiem, na jakich zasadach ma być ta dzierżawa - na ile będą mogli ingerować w kształt terenu. Wyprofilowanie FIS-u i Kaskady byłoby nie do wybaczenia, takie jakie są, są właśnie idealne, przynajmniej dla mnie. A mogą chcieć to zrobić .
    4 punkty
  19. 9 marca II puchar Beskid Sport Arena 23 luty-Family Cup w Szczyrku 24 luty - II edycja Volvo Ski cup.....już się cieszyłam, a nie mogę wtedy być
    4 punkty
  20. Dzisiaj na Złotym Groniu jak dla mnie warun petarda. Śnieg twardy a na wierzchu 2 do 3 cm świeżego. Brak przetarć i minerałów. Na początku stok prawie pusty. Po 11 pojawiły się szkółki ale w przeciwieństwie do wczoraj zupełnie nie przeszkadzały. To był mój najlepszy dzień na nartach.
    4 punkty
  21. Przeczekałem nartmagedon i dziś ponownie BSA. Rano chyba zaczęliśmy jeździć w dwie osoby. Jak zwykle ( pomijając piątkowy nartmagedon) do godz. 10:00 pusto i na bieżąco. Często sam na krześle. Niestety odwilż zrobiła małe spustoszenie i już tak fajnie nie jest. Owszem, trasa wyratrakowana, ale było trochę nierówności, kalafiorów i grudek lodu. Najfajniejszy był ten świeży śnieg na sztruksie, pozostawiony przy obrzeżach tras. Dokładnie punkt 10:00 wysyp szkółek i feriowiczów, ale nadal jazda niemal na bieżąco. Gdzieś tak o 10:30 zaczęło coś padać. Ni to śnieg, ni to deszcz, ale obklejało gogle i zdecydowanie pogarszało widoczność. Do tego szybko mokłem , wiec knajpa i jazda do roboty. Trzeba zarobić na nartowanie. Wspomnę jeszcze o mgle, która dziś skutecznie utrudniała jazdę i czasem nawet schodziła niemal do dolnej stacji kolejki. No ale na to się nie poradzi...
    4 punkty
  22. Muszę się pochwalić 😀 Byłam dzisiaj 5 na 6. Jest jakiś progres. Walka była straszna bo mokro i ciepło, wiele osób wypadło, włączyłam żebym utrzymać się i miałam 5.81 straty, dziewczyna za mną miała ponad 8😀 nie spoznialam już tak skretow jak wcześniej i parę osób powiedziało mi że widzi poprawę także są dla mnie szanse. We wtorek, czwartek i piątek treningi na tyczkach mam w planie 😉
    4 punkty
  23. Search of Speed to dokument w częściach, który przenosi widzów w serca i umysły gwiazd narciarstwa alpejskiego. Pokazuje talent, odwagę, wytrwałość w dążeniu bycia najszybszymi na narciarskich arenach całego świata. Lindsey Vonn, Dominik Paris, Alexis Pinturault, Marcel Hirscher, Sofia Goggia, Henrik Kristoffersen, Thomas Dressen, Viktoria Rebensburg i Aksel Lund Svindal... Do tej pory ukazały się 4 części. Miłego oglądania
    3 punkty
  24. Tydzień na narciochach w ukochanym narciarskim kraju minął szybko. Trochę czasu jest w pracy można skrobnąć parę słów. Jeździliśmy standardowo od Niedzieli do Piątku. W obawie przed kaprysami pogody i możliwością zamknięcia ośrodka wykupiliśmy karnet Zilertal, który obejmuje całą dolinę Ziller plus właśnie ośrodek Wildkogel. Mieszkaliśmy w Neukirchen. Dojazd trochę ciężki 80 km przez Ski Welt, Kitzuhel i Pass Turn. Małe miasteczko wciśnięte dosłownie między góry. Wąskie uliczki na jeden samochód. Jednak ma to swój urok. Kwaterę mieliśmy przy przystanku skibusa, któren w dwie minuty dowoził nas do Wildkogelbahn. Powrót do miasta na nartach, jakieś 150 m spacerkiem i jesteśmy na kwaterze. Pogoda 4 dni lampa. 2 dni połowicznie opady śniegu trochę mgły, trochę słońca, taki przeplataniec. Piątek zimno niemiłosiernie mgła duża wilgotność. Zwinęliśmy się o 13 i w drogę do domu. Sam ośrodek jest niewielki. Zbudowany w wysoko położonej kotlinie. Pogubić się raczej nie sposób. Trasy niezbyt długie poza cudną trasą do Neukirchen, Tyle, że trzeba z końca trasy skibusem dojechać do Wildkogelbahn. No jest jeszcze długa niebieska obsługiwana przez gondolę, ale dość mocno obciążona. Infrastruktura. Dwie gondole z miasteczek jako transport narciarzy do góry. Jedna gondola w samym "właściwym" ośrodku. Jedno krzesło z bąblami. Trzy krzesła odkryte. Jeden orczyk. Trasy jak pisałem niezbyt długie, tyle, że wariantów zjazdu bardzo dużo co poza wspomnianą niebieską 5 skutkuje tym, że trasy są praktycznie puste. Te przy orczyku to już w ogóle jakby były nasze prywatne. Można poszaleć i poćwiczyć całkiem nieźle. Ogromne połacie terenów do jazdy poza trasą. Warunki śniegowe. No cóż wiemy ile napadało przed naszym przyjazdem. Jak się raz wywaliłem poza trasą to moja prawie dwumetrowa narta pionowo z butem schowała się w śniegu cała. A chcąc się podeprzeć kijem, żeby się wygramolić to wpadał cały plus ręka do łokcia. Te domki takie co maja pobudowane, takie bacówki czy cóś to równiutko po same dachy zasypane. I tu teraz napiszę na grubo po takim śniegu na trasach to ja sobie nie przypominam, żebym jeździł. I to nie jest spowodowane tylko dużymi opadami, tylko jakimś czynnikiem, którego nie ma w innych ośrodkach. A mam porównanie bo jeden dzień jeździliśmy na Zillertal i tam takiego śniegu nie było. A w czym rzecz. Pomimo mrozów, po sztruksie jak się jechało rano to plomby z zębów nie wypadały. Nie było słychać tego charakterystycznego dźwięku spod nart, którego już od dawna nie lubię. Był miękki a jednocześnie trzymający porządnie. A w godzinach popołudniowych tam gdzie się tworzyły odsypy to między nimi nie wyślizgiwało się na gładko i twardo tylko cały czas fajnie miękko. Bardzo przyjemnie się po czymś takim jeździ. Tak jak pisałem w Zillertal było o wiele bardziej twardo i między odsypami gładko i wyślizgane. Nie mam pojęcia skąd taka różnica. Podsumowując. Na plus klimat, śnieg i mało ludzi. Na minus długość i zróżnicowanie tras. Czy pojadę tam jeszcze raz. Raczej nie, ale to dlatego, że dużo mam jeszcze do odwiedzenia w Alpach. Fotki dam później bo coś nie mogę połączyć się z telefonem. Pozdrawiam.
    3 punkty
  25. Jazda wieczorna - jak zwykle - na plus. Kolejek nie stwierdzono. Parking pod gondolą nawet nie był pełny. Na górze mgła, która ustąpiła koło 20. Przygotowanie tras oceniam na 4/5, sporo zmrożonych bryłek lodu i ogólnie dość twardo, ale ok, dało się poszaleć Niebieska zapchana, na czerwonej pustki i ogólnie jakby lepszy ten śnieg Przejazd przez drogę jak tu ktoś pisał "na słowo honoru" , ale bez atrakcji typu kamienie czy wyłażący asfalt. Zjechałem 15 razy i zadowolony wróciłem do domku. P. S. - na "Sportowej" ta ścianka gdzie słup stoi na trasie - mega niebezpieczne miejsce Ostatnio widziałem jak chłopa ładowali tam na tobogan, dziś kobitka zaliczyła groźnie wyglądający upadek. Tam też największe (jedyne) na tej trasie muldy i lód. Wielu walczyło o życie, a do tego w tym miejscu był najgorszy śnieg (te zmrożone bryły, które uderzały po nartach/butach/goleniach). Ostrożnie tam proszę
    3 punkty
  26. Jak już @surfing wkleił cytatem relację z zawodów na Telegrafie, to wypada podać oficjalne wyniki zawodów 2/4 Pucharu stoków świętokrzyskich. Telegraf: 11. marboru (ryzyko zmiany nart na SL się nie opłacało) z czasem 0:28:37 12. @mifilim z czasem 0:29:53 15. @kmarcin z czasem 0:31:39 Po dwóch konkursach klasyfikacja wygląda tak: 7. marboru punktów 64 9. @mifilim punktów 58 11. @kmarcin punktów 48 Niestety spadliśmy wszyscy po Telegrafie i wszyscy zanotowaliśmy gorszy wynik. Najważniejsze, że była walka! W sobotę Tumlin. Nie wiem, czy będę mógł przyjechać Oby się udało...
    3 punkty
  27. Ale właśnie teraz tak jest poniżej Jaworzyny, gdzie są wąskie ścieżki, a na mapie widnieją jako kilka tras. TMR aż takich chwytów nie stosuje. A propos dawnych lat, największy paradoks jest taki, że niektórzy dziś twierdzą, że trasa nr 3 do gondoli jest zbyt trudna jak na oznakowanie niebieskie, a kiedyś była zielona, czyli "bardzo łatwa":) To już obecne oznakowanie przez TMR jest bardziej adekwatne do rzeczywistości.
    3 punkty
  28. W ubiegłym roku za darmo dla wszystkich, w tym roku wpisowego nie podarowali nawet dzieciom.
    3 punkty
  29. Cześć Ty wyjechałeś a my przyjechaliśmy. W Wilkogel jeździłem 27 01 - tylko - bo reszta poszła na Zillertal. Mieszkałem w Nukirchen w świetnym miejscu przy ulicy Venedigersiedlung w miejscu w którym prawa odnoga trasy na dół (kombinacja 6 i 1) dochodzi do dna doliny. Z nart do domu mieliśmy 100 metrów. Potwierdzam Twoje spostrzeżenia. Ośrodek kompaktowy ale wcale nie "mały" ani nudny. Trasy nie za długie ale większość z dobrym wglądem z góry (te przy orczyku VIII) co pozwalało zjechać po absolutnie pustej trasie. Śnieg super - temperatura połączona z wilgotnością za to odpowiada). Trochę gorzej było ze światłem bo lampy nie było. Dlaczego jeździłeś do Zillertalu przez Kitzbuhel to szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem bo z Neukirchen masz 20 minut do Hochkrimml - czyli już jesteś na miejscu - a nawet jakbyś chciał dalej do Konigsleiten czy Gerlos to jak masz skipass za przełęcz nie płacisz a droga góra 30 minut. Osobiście mnie wystarczyłoby samo Wildkogel bo przy codziennych ( a właściwie conocnych) opadach za każdym razem byłoby trochę inaczej. Trasa na dół - najlepsza trasa w rejonie w byłem wszędzie od Zell przez Gerlos, Konigsleiten i Hochkrimml. Wycieczka Hochrimml - Zell i odwrotnie - starta czasu. Pozdrowienia serdeczne
    3 punkty
  30. Serdecznie proszę nie robić takich uogólnień. Jestem małopolskim narciarzem, a nawet, co gorsza, małopolską narciarką - w okolice BB przeniosłam się niedawno (też żeby mieć blisko w kilka fajnych narciarskich miejsc ). Doprawdy, zapewne powinnam wypadać z orczyków, bać się ich panicznie, a na widok "ścianki" (a, to są nawet dwie!) na Mosornem zdejmować narty i złazić piechotą ze śmiercią w oczach ). Nie przeceniam swoich umiejętności, bardzo dużo mi ich brakuje (przynajmniej nie jestem już dawno na etapie, na którym się je wyolbrzymia, nie mając o rzeczy wielkiego pojęcia). Ale, na wszystkich bogów Hadesu, nie tyle! I uwielbiam orczyki, które mają tę zaletę, że oznaczają stok, na którym można raczej bezpiecznie pojeździć bez tłoku. Na Mosornem wkurza mnie dłuuugie nudne wypłaszczenie pośrodku; zawsze myślałam, że to słaba strona tego stoku, zniechęcająca może część ludzi. Swoją drogą, gdyby na Mosornem, jak w większości małych stacji, funkcjonował mały płaski wyciąg dla dzieci i początkujących, klientela mogłaby się powiększyć. Mosorny (skoro już nawiązano frekwencji na nim, to się wypowiem) lubię, jeździłam tam od czasu do czasu, też przez sentyment do miejsca, gdzie moja Mama miała dwie ciotki. Ale z Krakowa jest tam dość daleko. Póki mieszkałam w krk, wolałam wyskoczyć na Polczakówkę, która, choć krótsza, miała same zalety: szybki orczyk, porządne nachylenie na całości, przemiłą obsługę, znacznie lepsze ceny (to też ważne) i 2 razy szybszy dojazd. Nie wiem, czy jestem większościowa, czy mniejszościowa. Ludzie z moich okolic, których znam, jeżdżą przeważnie lepiej ode mnie. W Krakowie uważa się, że Ślązacy jeżdżą na ogół dobrze, natomiast lekceważy się Warszawiaków. Uważam, że to bez sensu. Dopóki nie przeprowadzono by solidnych badań statystycznych, pozostanie to krzywdzącym stereotypem i powodem do bezsensownych niesnasek - coś jak to, czy jesteś za Cracovią, czy Wisłą.
    3 punkty
  31. Jak w przyszłym sezonie oddadzą COS w dzierżawę SMR to wytyczą tam z 5 różnych tras (na mapie) by dać komunikat - mamy ponad 50 KM tras😉.
    3 punkty
  32. No zlituj się. To jakbyś napisał, że w Tatrach nie chcesz chodzić na wycieczki, bo masz co chwila nad głowami tony lin i słupów. Bo są 3 koleje. Jak masz problemy ze znalezieniem w Beskidzie Żywieckim gór i szlaków, gdzie nie ma żadnych lin i wyciągów to daj znać, chętnie podpowiem gdzie się udać. Są też inne góry. Piszesz to bez przerwy jakby w polskich górach, na każdym pojedynczym szczycie był albo miał zaraz powstać jakiś wyciąg. A jest dokładnie odwrotnie. Są całe pasma gór gdzie nie ma żadnej większej stacji narciarskiej. Tereny narciarskie w Polsce to jakiś promil powierzchni gór a piszesz jakby to było zagrożenie dla ich isnienia. Nie wiem jak inni narciarze, choć podejrzewam, że wielu myśli podobnie, ale ja nie chcę budowy kolejki na Babią czy Tarnicę czy Turbacz. Chciałbym, żeby w miejscach gdzie narciarstwo ma długą tradycję i istnieje już jakaś szczątkowa infrastruktura (jak w Szczyrku czy Korbielowie), można było rozwijać stacje do poziomu użwywalności bez walki o każdą żabę czy migrującego rysia.
    3 punkty
  33. Wczoraj wieczorem byłem na Skolnity. Śniegu (dobrego) - było w bród. Żadnych przetarć, zlodowaceń etc. Przed 21 lekki deszczyk przerodził się w konkretny opad śniegu, więc dzisiaj pewno bajka.
    3 punkty
  34. Maćka i moja krótka relacja ze łażenia na nartach po Zawoi i okolicznych górkach
    3 punkty
  35. Relacja z dnia dzisiejszego. Ludzi wywiał chyba wczorajszy wiatr halny. W ośrodku pusto. Część relacji będzie tutaj, część dotycząca COS-u w relacji dotyczącej COS-u. Dziś warunki super, choć śnieg raczej ciężki (dodatnie temperatury zrobiły swoje) pokryty miejscami warstwą przymarzniętej wody. To co @shuger widzi na kamerach jako przecierki to bardzo często jest igliwie z choinek (na zdjęciach wygląda fatalnie, ale w rzeczywistości to nic groźnego) choć i przecierki się zdarzają). Dziś jeździłem 1,3,5, 3b, 3a, 2. Numerem 1 dziś zdecydowanie 5 - polecam. Jak wyglądało Solisko i Pośredni niestety nie wiem, bo czas od 8:00 do 13:00 bardzo szybko zleciał, a jeszcze bawiłem się na COS-ie. Na trasach bardzo dużo śniegu, halny go trochę zabrał, ale zdecydowanie mniejsze szkody poczynił niż ten zeszłoroczny (choć COS bardziej ucierpiał). Rano COS wyglądał magicznie. Rano magicznie. Idziemy (o przepraszam jedziemy na SMR) trasa 3a. Łącznik (trasa 3a cd.) Halny wczoraj połamał trochę choinek. 3a Trasa ze Zbójnickiej Kopy - rano. Trasa z Małego Skrzycznego. Bieńkula (będzie kilka zdjęć) - dla mnie dziś trasa nr 1. Bieńkula 2 Bieńkula 3 Bieńkula 4. Bieńkula 5. Dojazd do gondoli z Bieńkuli. Przejazd przez drogę. 3 dół i dojazd do gondoli. Dojazd do gondoli. Kolejka do gondoli (brak kolejki, jazda na bieżąco). Woda w zbiorniku. Wracamy na COS.
    3 punkty
  36. Wyciągowy ćwiczył jazdę długim skrętem ...
    2 punkty
  37. Jednodniowy też działa w SMR(oprócz4h), dodatkową zaletą e-skipas https://skrzycznecos.e-skipass.pl/jest to że nie trzeba deklarować daty - aktywuje się podczas pierwszego odbicia. Karta przychodzi kurierem na drugi dzień, można zamówić puste karty.
    2 punkty
  38. Zgadza się, w sobotę było plus 12C a warunki idealne i twardy podkład. Skolnity osłonięte od Halnego chyba najmniej ucierpiało - przed ociepleniem był tam niezły beton, bo było parę dni powyżej zera, a w nocy przymarzało i śnieg się dobrze związał. Większość ośrodków wyżej położonych miało całą dobę na minusie i śnieg się tak dobrze nie związał. Dzisiaj karnety za pół ceny, Skolnity każdy poniedziałek do końca sezonu rabat 50% na wszystkie karnety.
    2 punkty
  39. Z tradycyjnym przymrużeniem oka .. Recepta na odkrycie "zapomnianego" (praktykujących odsyłam linijkę wyżej ) 1) Gwizdnąć Mamie narty, bo stoi na stoku i się nudzi 2) Gwizdnąć koleżance kijki (bo ćwiczy bez kijków) 3) Rozpracować zwolnienie pięty - zrezygnować z pomysłu podchodzenia bez fok (tu krótka przerwa, że Ona chce foki i co ma znaczyć, że fok nie ma) - i spróbować zjazdu 4) Samodzielnie rozpracować, które kolanko .. .. i 5 minut oraz 100m poniżej : https://youtu.be/5i9s-WSNAN8 .. dało radę do samego dołu choć w kategoriach instruktarzowych traktować tego nie wolno ... teraz narty Mamy zagrożone przewłaszczeniem, Młoda grozi jakimś szwędaniem się po górski ostępach, ogólnie porażka Pozdrawiam,
    2 punkty
  40. Wisła Skolnity nocą
    2 punkty
  41. @marboru. Ja tam fotografem nie jestem. Może szwagier ma więcej w aparacie jak mi wyśle to podrzucę. Przy dobrych warunkach śniegowych to możesz tam spokojnie spędzić dwa dni. Tak jak pisałem ze względu na konsystencję śniegu. Już chyba wiem z czego to wynika. To jest kotlina i wiatry tak nie utwardzają tego śniegu, bo na zewnętrznych rubieżach, tych bardziej odkrytych ten śnieg już nieco twardszy był. A jak lubisz coś poza trasę to i trzy dni możesz pojeździć. Polecam. Pozdrawiam.
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...