Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. christof

    christof

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 230


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. tankowiec

    tankowiec

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      755


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.11.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Co za Listopad.... dziesiątki rowerzystów jak w środku lata. Trasa wzdłuż dwóch jezior. Dziś przełęcze odpuszczone
    10 punktów
  2. Kolorowa jesień w dolinie Płoni Słońce, ciepełko i relaksowa rundka rowerowa, tym razem po prawobrzeżnych okolicach Szczecina. Najpierw objechaliśmy DDR-kę z Jezierzyc do Starego Czarnowa, zaglądając po drodze do klasztoru pocysterskiego w Kołbaczu z XII/XIII w. Potem odbiliśmy w stronę Płoni i Jeziora Miedwie. Kościółek w Żelewie: Nad Płonią - przystań kajakowa i rozlewiska popołudniową porą. Powrót bocznymi drogami, wśród rdzawo-złocistych lasów i zielonych pól. Piękny dzień.
    9 punktów
  3. Przy dzisiejszej pogodzie siedzenie w domu byłoby grzechem śmiertelnym:). Padło na Pilsko.
    8 punktów
  4. Ahoj. Po wstępnym przywitaniu chciałbym się usprawiedliwić dlaczego zamierzam coś tu wrzucać. W zamyśle miały być to tylko relacje, ale koniec końców stanęło na blogu. Jako, że pisze się tylko wtedy, kiedy ma się coś do napisania nie zakładam cyklicznej aktywności, raczej jakiś rodzaj próby spięcia klamrą takich aktywności jak narciarstwo, bieganie i jazda na rowerze (ze szczególnym naciskiem na rower treningowy, czyli indoor-cycling). Mam kilka lat doświadczeń w blogowaniu biegowym, aczkolwiek obecnie jest on fatalnie zaniedbany, głównie z uwagi na stracony sezon biegów ulicznych. Dla zaintersowanych mieści nie on tu: http://dottoricorrono.com Dokładnie za tydzień, jeżeli nie nic nie schrzani, będę miał okazję pokazać relację narciarską, ale to jeszcze siedem długich dni i nocy, więc zobaczymy.
    4 punkty
  5. I jeszcze raz o Nosalu 😮 podobno TPN zgodził się na sporą wycinkę lasu i na nowe trasy... W projekt zaangażowany sam Jędrek z Warszawy 😮 info z TVP, więc nie biorę jednak tego poważnie pod uwagę 🤪 @JC może byś uruchomił swoich informatorów i dał info, co i jak? https://www.tvp.info/50758788/podhale-zakopane-burmistrz-nosal-dla-narciarzy-najwczesniej-za-dwa-trzy-lata
    4 punkty
  6. Andrzej, Ty policzyłeś z uchodzcami, wszystko się zgadza 😃 Żart oczywiście, bo temat się znowu poważny robi 😮😁
    3 punkty
  7. U nas nie można tyle testować, bo przecież wirus jest w odwrocie i tak ma być
    3 punkty
  8. Już pisały o tym regionalne dzienniki jakiś czas temu. Więc TVP niczego specjalnego nie odkrył. Fajnie, że nawet TPN stoi na stanowisku, że tamten rejon parku idzie na narciarstwo. Pytanie czy z perspektywy biznesowej będzie to opłacalne? Położenie wskazuje na to, że tak. Trudność tej góry wskazuje, że nie. Ale trzymajmy kciuci. A PAD od dawna wspierał reaktywacje jednej ze "świetych gór" polskiego narciarstwa.
    3 punkty
  9. A nie da się teraz zamówić karty na gopass.sk? Pamiętam, że z 8 lat temu zamawiałem pocztą bodajże za 1euro i potem już każdy kolejny karnet nabijałem na kartę online.
    2 punkty
  10. ja trzymam aby prędzej zmienił się PAD zanim zaczną karczować lasy w TPN
    2 punkty
  11. Będzie, każdy rok w Szcyrku za TMR jest przełomowy 🤣 Ja jako posiadacz szczyrkowskiej sezonówki musiałem się troszkę nachodzić w zeszłym sezonie... Kupując (przez gopass) na imienną kartę (z aktywną sezonówką Szczyrk), musiałem po zakupie dniówki w innym ich ośrodku udać się do infocentrum, bo zwyczajnie nie działała, sprawę załatwiali od ręki. Ale po powrocie do Szczyrku znowu trzeba było stanąć w kolejce,, wkurw...ludzi,, bo sezonówka nie działała, i nie był to incydentalny przypadek bo zdarzył się w ubiegłym roku czterokrotnie 👎
    2 punkty
  12. To chyba jasne - wynika, że wirus jest w odwrocie i nasi seniorzy nie muszą się bać. Polska ok 38 mln ludzi, a Włochy ok 60 mln. Gdyby było nas tylu ile Włochów, to z prostej proporcji wynika, że robilibyśmy ok 79 tys. testów. Tymczasem oni robią 250 tys. testów.
    2 punkty
  13. Co kolwiek dostaniesz w kasie możesz przypisać do swojego konta i to można powiedzieć już jest twoje. Jedyne będzie brakować na niej Twojego imienia i nazwiska.... Jak przyjdziesz to już więcej nie staniesz w kasie, no chyba ze z reklamację co często ma miejsce🤣
    2 punkty
  14. Czy Ty serio to piszesz? Myślisz, że są tacy idioci którzy przyjmą twierdzenie o mniejszej szkodliwości mobilności i kontaktów międzyludzkich podczas dnia w stosunku do nocy?
    2 punkty
  15. Czyżby? Nie sądzisz że niektórych może to dotyczyć także rano?
    2 punkty
  16. Pilsko oglądałem "zdalnie" wczoraj - ale kapliczkę tez fajną uwieczniłem..
    1 punkt
  17. Rodo - nie mogę udostępniać wizerunku a nie potrafię zamazywać twarzy w Paincie
    1 punkt
  18. @christof Ty mi po podjeździe jeździsz 😆
    1 punkt
  19. Staram się mierzyć jedną miarą wszystkich w granicach rozsądku. Termin wyborów był jaki był, z perspektywy czasu lepiej w lipcu, niż teraz na przykład. Ale nie miałbym nic do zarzucenia nikomu, gdyby sprawa była postawiona jasno: słuchajcie, mamy wybory, chcielibyśmy żebyście zagłosowali na nas, ale uważajcie na siebie, maseczki itd. Natomiast kłamliwy tekst o wirusie w odwrocie to nawet nie jest ignorancja. Z tego i z wielu innych przyczyn politykom się zwykle bezgranicznie nie ufa.
    1 punkt
  20. A kto tu w ogóle coś wspomniał o porównywaniu szkodliwości? Chcą ograniczyć szwendanie się ludzi po nocach i spotkania w domach (bo bary nieczynne), to wprowadzają godzinę policyjną. Pamiętasz chyba stan wojenny?
    1 punkt
  21. Tak zrozumiałem z lektury ich strony, tylko nie jestem pewny czy tak od razu wydadzą docelową kartę w kasie. Być może tylko jakąś tymczasową i znowu trzeba będzie do nich iść.
    1 punkt
  22. Zgoda, tylko ta wypowiedź to była cyniczna gra w celu osiągnięcia celu politycznego. W tym konkretnym przypadku to nie jest łapanie za słówka, tylko zaliczenie lekcji na temat odpowiedzialności i dojrzałości polityków. To już inna liga.
    1 punkt
  23. No i co z tego testowania wynika? Porównując skalę wielkości państw, to tak jakby w Polsce wykonywać 130 tys testów dziennie. To chyba jest możliwe, ale nie jestem pewien bo nie znam rzeczywistej wydajności laboratoriów i kadry obsługującej. Że nie wspomnę o kosztach, no ale to chyba też nie jest problem patrząc na rozdawnictwo dla "majteczkowców w kropeczki" czy tych tańczących dla mnie, żeby o Józku któremu nie daruje się win! Przyjmujac skuteczność testów na poziomie ok 60% to z logicznego punktu widzenia nie za bardzo jest sens to robić. No chyba ze mielibyśmy obozy koncentracyjne (izolatoria) dla zakażonych lub podejrzanych o zakażenie, no to wtedy jak najbardziej. Biorąc pod uwagę że po zakażeniu objawy mogą wystąpić po 3 -21 dniach, lub mogą w ogóle nie wystąpić, no to już sens wykonywania testów zupełnie mi jakoś umyka. Oczywiście wykonywanie testów u osób z objawami ma jakiś sens, przynajmniej jako tako rozdzieli tych z covid od grypowców czy innych przyziębionych, żeby nie było, z 60% dokładnością. A czy wirus jest w odwrocie tego raczej nie wiadomo. Wiadomo natomiast że stwierdzenie takie bardzo chętnie wykorzystują wszyscy, nawet mimochodem łapiący za słówka.
    1 punkt
  24. Mi się wydaje, że założenie tego jest aby zlikwidować domówki i inne tego typu imprezy gdzie w momencie kiedy pojawia się alkohol dystans społeczny ulega naturalnemu zmniejszeniu W momencie kiedy wirus jest tak naprawdę wszędzie wydaje mi się, że może to mieć znaczenie.
    1 punkt
  25. Kochani, nadszedł czas i na mojego bloga Jest listopad, chętnie by się pojechało gdzieś na narty, ale sytuacja aktualnie jest jaka jest więc póki co mamy wspomnienia. W ramach zapoznania się z blogiem pozwolę sobie przypomnieć sobie i Wam jeden z moich piękniejszych, chyba najlepiej wspominanych wyjazdów do narciarskiego raju Rok 2017 Jako, że moja znajoma była w Val Gardenie wiele razy i od wielu osób słyszałam, że warto tam pojechać to zdecydowałam się. Byłam bliska rezerwacji innego osrodka, ale znajoma podesłala mi satysfakcjonującą mnie oferte, tym bardziej że mogliśmy się załapac na PS to skorzystaliśmy z niej. Termin wyjazdu jak w tytule, bałam się że może nie być jeszcze śniegu, bo dopiero 6 grudnia było otwarcie tras. Oglądając w poprzednich latach PŚ tez wiedziałam że może być różnie, ale ze w tym roku widac było spore opady śniegu to zaryzykowałam. Może po kolei – w sobotę rano wyjechaliśmy spod Krakowa i za 10 godzin byliśmy na miejscu – po drodze różnie, sucho, deszcz, snieg, ogólnie okej. Zajeżdzamy na miejsce a moim oczom ukazują się coraz to piękniejsze widoki – na pierwszym miejscu oczywiście Sassolungo Langkofel 3181 m. Przepiękny!!!! Nocleg mieliśmy w St. Christina, z okna widac było Saslong- trasę PŚ. Prosząc o jakies zdjęcia apartamentu dostałam fotki gdzie w jednym pomieszczeniu była sypialnia z aneksem kuchennym i oddzielna lazienka- ale co dla dwójki osób wiecej potrzeba? Nic, wiec mi to odpowiadało. Na miejscu okazało się, że mamy oddzielną sypialnię, wielki salon, oddzielną kuchnię i łazienkę. Na dodatek byliśmy sami w całym domu…..z soboty na niedziele przyjechali jacys goscie, a tak to nikogo! W niedzielę czas był na stok…Jako, że byliśmy pierwszy raz, do konca nie wiedzieliśmy gdzie jechac, ale że widzieliśmy gondolę i krzesło, które jak później się okazało nie chodzi…..Pojechaliśmy gondolą na góre. Wcześniej kupiliśmy skipass Dolomiti superski żeby przejechać i Sella Rondę. Skipass kosztował 235 euro na 6 dni. Wjechaliśmy na gorę gondolą, patrzę a tu ścianka gdzie można sobię fotkę strzelić, no wiec od razu poszłam. Najcieplej mi nie było wiec z kaskiem na glowie co srednio wyszło Wjechaliśmy na gorę gondolą, następnie krzesłem i byliśmy na górze Saslongu…Pogoda nawet w miarę, chociaż słonce nie chcało wyjsćmyślimy sobie gdzie by tu pojechac….pierwszy raz, nie wiemy co i jak, niektóre trasy jeszcze pozamykane. Wiec padło na Saslong hahaha. Pierwszy zjazd tego sezonu a my z grubej rury, no ale dlaczego by nie Zjechaliśmy, trasa na prawde swietna, myślałam, że będzie trudniejsza, a tu miłe zaskoczenie. Wjechaliśmy z powrotem na górę i przebiliśmy się najpierw w stronę Plan de Gralba i tam chwilę pojeździliśmy, chociaż widoczność była różna, czasem była mgła, a później jeździliśmy w okolicach Monte Pana. Najbardziej zaskoczył nas fakt, że nie było prawie wcale ludzi na stokach! Żadnych kolejek do wyciągów, na stoku kilka osob można było spotkać- nie wiem czy to przez to, że to dopiero początek sezonu, czy przez to że w okolicy jest tyle tras, że ludzie są rozjeżdżają w różne miejsca… W restauracji Monte Pana była polska kelnerka co spowodowało u nas uśmiech na twarzy Mój iski tracker stwierdził, że pierwszego dni zrobiliśmy ok. 23 km. Przy ostatnich zjazdach zaczęło wiać i zaczął padać śnieg, który strasznie sypał w twarz wiec uznaliśmy, że jak na pierwszy dzień dość Z domu pod gondole mieliśmy 15 minut spacerkiem w butach narciarskich - dobry taki spacerek, skibusow nie ogarnęliśmy jakos, nigdzie nie widzieliśmy rozkładów, a parkingi były po 5 euro – po co, skoro można się przejść, a auto stoi sobie w ciepłym garażu. W poniedziałek pogoda się pogorszyła….Wyjechaliśmy znowu gondola na górę i okazało się że krzesełko nie chodzi…..Stwierdziliśmy, że zjedziemy na dół, popatrzymy na mapke i najwyżej pójdziemy po auto i przejedziemy w inne miejsce….zjechaliśmy częścią Saslongu- tym razem chyba odbiliśmy w prawo na Saslong B – już nie pamiętam szczerze mówiąc i dojechalismy na dół….Przygotowania do PŚ już było widać. Idąc ku wyjściu zauważyliśmy ze część ludzi idzie chyba strone jakiejś podziemnej kolejki, akurat spotkaliśmy Polaków i powiedzieli nam gdzie wyjeżdza i co i jak. Ucieszyliśmy się, że nie musimy iść po auto Jechaliśmy podziemną kolejką, następnie gondolą Col Raiser. Pogoda była straszna…Padał snieg z deszczem, była straszna mgła i okrutna wilgoć…. Zjechaliśmy najpierw niebieską trasą chyba 2 razy, widzieliśmy jakieś krzesło po naszej prawej stronie, ale jego konca już nie, taka była mgła….później zjechaliśmy raz trasą czerwoną, która się łączyła w niebieską na dole i moje rękawice zaczęły przemakac….po paru zjazdach poszliśmy do knajpy zagrzac się. Posiedzielismy z godzinę, zjechaliśmy jeszcze raz, moje rękawice nadal były nadal mokre i doszlismy do wniosku ze to nie ma sensu….Zjechalismy kolejką na dół…. Zrobiliśmy jakies 19 km na nartach-łącznie z Saslongiem rano. We wtorek pogoda była już ładniejsza. Pojechaliśmy zobaczyć najpierw czy chodzi krzesło na górze (Saslong). Okazało się, że nie…dlaczego to nie wiemy, ale mielśmy szczęście że udało nam się jeszcze zjechać całym Saslongiem w niedzielę Zjechaliśmy na dół i ponownie jak dzień wczesniej kretem na druga stronę. Widoki były przepiękne! Ludzi garstka, Polaków prawie wcale, bajka. Warunki cudowne, trasy super przygotowane! Zjechaliśmy najpierw nasza niebieską trasą a później krzesełkiem którego dnień wczesniej nie było prawie widać na górę. Zjechalismy chyba raz tą trasą wzdłuż krzesła i pojechaliśmy dalej, trasą która ma podobno 10 km – mój iski tracker jakoś chyba coś w takim razie zamulił bo pokazywał mniej…..W każdym razie warun mega! Sztruks, twardo – w niektórych miejscach aż za bardzo hahaha. Trasa w lesie cudowna, byłam zachwycona jak dziecko, tylko zimno było i czasem troche wiało Dobrze, że zawsze maskę mam w kieszeni Zjechaliśmy tamtą trasą do Ortisei chyba 2 razy. Dzień był udany. Iski tracker mówi że 29 km zroblismy, ale troche to dziwne, bo 2 razy niby za 10km,a jeszcze pól saslongu, pod krzeslem i niebieską….no chyba, że ta 10 km ma mniej…. W środę wstaliśmy i nie wiedzieliśmy gdzie jechac, pogoda była zachęcająca wiec czemu by nie Sella ronda? Oczywiście pod warunkiem, że krzesło będzie działac. Ale ze od tego dnia treningi zawodnikow na Saslongu się zaczynaly to raczej powinno chodzic! I tak też było Wjechalismy na górę, widac było zawodników i ich ekipy na górze. Powiem szczerze, że ogladam cały cykl PŚ, jak nie mogę obejrzec to nagrywam i ogladam w pozniejszym terminie, ale bardziej skupiam się na Paniach i na konkurencjach technicznych panów. Szybkościowe tez bardzo lubie, ale nie wszystkich zawodnikow kojarze… Chcialam zrobic sobie fotki z niektórymi, ale nie bylam pewna do konca kto kim jest hahaha jednak wiele osob udalo mi się poznac – wiadomo, ze inaczej wygladają w kurtkach niż w samych gumach i zdjęcia w TV nie zawsze są adekwatne do tego jak wyglądają teraz. We wtorek wieczorem kupiliśmy bilety na piątkowy supergigant. Bilety po 25 euro w strefie HappyZone, na mecie. Wracając do Sella Rondy to na początek wybraliśmy najpierw wersję zieloną. Przepiękne słońce, mieniący się snieg, cudowne otaczające nas góry po prostu sprawialy ze mialo się ochote krzyczec ze szczescia. Ludzi garstka, sztruksik, słoneczko! Bajka. Gondolki po prostu swietne, miejsca na narty z jakimi wczesniej się nie spotkalam – tylko standardowe na zewnątrz gondoli – ale jak się było w Livigno i Kaprun tylko to tak jest no dobra, kiedys na Chopoku a tak to tylko w PL jeździłam i to zazwyczaj w Szczyrku. Widoki i trasy były przecudne. Aż mi się nie chciało wierzyć, że co chwilę z każdej strony widac kolejne wyciągi i trasy. Miałam jeszcze jedną rzecz po drodze do obczajenia Jako, że jestem maniakiem układania puzzli to układałam puzzle Dolomity w elementacji 13 200, na których był kościół w Colfosco i chciałam na zywo go zobaczyć, chociaż z daleka. Jak się okazało jechaliśmy tuż obok niego i zrobiliśmy kilka zdjęc. O ile na puzzlach jest to fotomontaż bo stoi sam kosciolek i kilka domow tak w rzeczywistości ledwo kościół widac wśród domków hahaha. Na zdjęciach kosciolka nie widac prawie wcale, tylko kawałek, ale najważniejsze ze widziałam go na zywo Góry akurat troche były w chmurach i śniegu przez co tez nie widac dokladnie ze to ten sam fragment, ale na zywo było widać ze to dokladnie to co układałam, szczególnie drzewa które dały mi dosc mocno w kosc. Wyrobilismy się z Sella Rondą na spokojnie z przerwą w między czasie . Wracając na dół widziałam wracających z treningu zawodnikow – Andrew Weibrecht na zdjęciu W czwartek nie wiedzieliśmy też co robić….najpierw gondola, krzesło no i może Sella Ronda w drugą strone? Dobry pomysł Na początek na górze znowu wielu zawodnikow i te mysli w Glowie- tego kojarze, ale nie pamiętam jak się nazywa, ten to chyba z obsługi, ten już idzie na trening, ooo a tu Reichelt! To ja szybko do mojej drugiej połowy żeby wyciagał kamerke, podchodze do Hannesa, pytam czy mogę z nim zrobic sobie fotke, a on na to ze jak zdaze w 10 sekund to tak haha. Zdążyliśmy No i jazda. Powiem szczerze, że pomarańczowa Sella Ronda o wiele bardziej przypadła nam do gustu. Nie wiem dlaczego ale o wiele przyjemniej nam się jechało i mielismy wrażenie że troche szybciej, trasy bardziej nam się spodobały. Bedąc przy Alta Badia patrzyliśmy na trasy po tamtej stronie i bardzo chielismy je zwiedzic, zastanawialiśmy się czy nie odpuścić calej Sella Rondy i nie zostac tam bo swiecilo akurat piekne slonce, ale doszliśmy do wniosku ze kiedys tam wrocimy na pewno, a póki co zrobmy Sella Rondę Wiadomo jak to w górach – pogoda raz ładna, a za chwilę brzydka. Jadać jednym z krzeseł widzieliśmy przed sobą szarość – a raczej nic nie widzieliśmy..jedna wielka chmura/mgła….akurat byliśmy przy knajpie i zaszlismy do niej przeczekac – to był idealny plan. Po zjedzeniu pizzy widocznośc wróciła i było wszystko pięknie widać. W tą stronę też nam sprawnie poszło, ale tak jak już mówiłam pomaranczowa bardziej nam przypadła do gustu Zostalismy jeszcze na kilka zjazdów na dosc krotkiej trasce pod krzesełkiem gdzie nakręciliśmy kilka filmikow. Wrocilismy na Saslong, na górze zawodnicy, popatrzylismy chwile i zjechaliśmy na dół. Jako, że w srode już dół był strasznie rozjezdzony, jedno wielkie lodowisko to jak amatorzy tym razem wsiedliśmy do gondoli na dół hahaha nie chciało już nam się męczyć …. Popatrzylismy chwile przy mecie, bo trening jeszcze się odbywał, akurat trafiliśmy na zjazd Michała Kłusaka Nie mielismy do konca koncepcji na piątek jak to zrobić…o 12.15 start supergiganta, wypadaloby być troche wczesniej żeby stanac w dobrym miejscu, rano isc na narty, potem do domu żeby odstawic narty i wracac? Nie chcialo nam się tym bardziej ze dopiero kolo 9 byliśmy na stoku – nie jestem rannym ptaszkiem Rano się okazało ze pogoda jest srednia….Wsiedlismy w koncu w auto, pojechaliśmy do gondoli Col Raiser, tam pojeździliśmy na niebieskiej i czerwonej kilka razy. Była mgła i padał snieg…Bałam się że pogoda się nie polepszy i SG będzie opóźniony albo odwołany, chociaż po stronie Saslongu nie było aż takiej mgły jak tam gdzie jeździliśmy. Koło 10,40 zjechaliśmy podziemną kolejka pod Saslong, stanęliśmy naprzeciwko mety, tuż przed barierką. Śniegu dosyc sporo dosypało….Akurat zawodnicy kończyli ogladanie trasy i przechodzili koło nas idąc do gondoli. Udało nam się cyknąć pare fotek, ale Alexis Pinturalut niestety poszedł dalej i nie chciał ze mną zdjęcia Było niby -2 stopnie, ale była taka wilgoć że po paru godzinach stania tam zaczelam zamarzac haha. Przeżycie niesamowite jak dla mnie być na PŚ i widzieć najlepszych alpejczyków. Wszystko super było widać na wielkim ekranie, końcówkę na żywo, warto na prawde Po przejechaniu około 34 zawodnikow pojechaliśmy podziemną po auto i do domu – nie mielismy już w planie jazdy na nartach. Wieczorem poszliśmy na wreczenie nagrod i losowanie numerow- super było, tylko obok stał fanklub Matthiasa Mayera z nawalonym gosciem kolo 60tki na czele…..ledwo stal na nogach, kopcił mi papierosa pod nosem i darł morde… no cóż, każdy się bawi jak mu się podoba Zdjęcia z wieczora niestety mi nie wyszły… Tym razem była tez wieksza okazja bo była to 50 rocznica zawodow, mielismy zostac do konca, ale tradycyjnie było mi zimno i po rozdaniu nagrod i losowaniu numerów poszliśmy do domu. Graliśmy w monopol i jakies 1,5 czy 2 godziny po naszym powrocie słychać było fajerwerki – serio, jakbym miala czekac tyle czasu na tym mrozie żeby przez chwile fajerwerki zobacyzc to bym musoala na glowe upasc…na pewno były jakies rozne pokazy jeszcze, ale zamarzaliśmy. Dla mnie i tak jest najważniejsze to, że mogłam zobaczyć PŚ na zywo Rodzice oglądali w telewizji, było nas widac na mecie Ogólnie mówiąc był to chyba najlepszy wyjazd narciarski jak dla mnie. Wczesniej jeździłam z ekipą do Livigno – bo tam lubią…ale ile można…poźniej z kim innym byłam 2 razy w Kaprun,a teraz w końcu znalazłam druga połówkę, która dzieli ze mną pasję i możemy sami we dwoje jechać gdzie chcemy Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na VG. Stoków po prostu od groma, warunki świetne, trasy pięknie przygotowane, a ludzie prawie wcale – przynajmniej teraz, nie wiem jak jest w innych okresach. Co prawda dla początkujących może być różnie…nam żadne trasy nie straszne, ale z dziecmi nie wybralibyśmy się tu…wiadomo ze sa i łatwe stoki, ale jak my startowaliśmy z gondoli to do tych łatwiejszych trzeba by było czerwnymi się dostac. Niektóre czerwone były jak niebieskie, niektóre czarne jak czerwone, a czerwone jak czarne Jestesmy bardzo zadowoleni. Był to mój pierwszy wyjazd w Dolomity i już się nie mogę doczekac kiedy znowu tam pojade. Co prawda samo miasteczko St.Christina srednio mi się podobalo….Livigno ladniejsze, jest gdzie po spacerowac, z tego co słyszałam to kolejna miejscowość jest ladniejsza, ale tu mielismy Saslong pod nosem Polecam z całego serca Powiem Wam, że jak tak teraz jeszce raz przeczytałam tą relację to mam tak wielka ochite wrócić w Dolomity, że głowa mała..... Najbardziej mi się marzy mieszkac w okolicy Ata Badia i tam pojeździć i na 1 dzień wyskoczyć na Kronplatz przy okazji Ehhhh, mam nadzieję, że się w końcu uda. Wracajac do mojej drugiej pasji puzzli.... Całkiem niedawno przez przypadek zdałam sobie sprawę że w marcu 2017 roku ułożyłam puzzle z widokiem na Sassolungo, o czym wtedy nie wiedziałam jeszcze Puzzle miały tytuł "Jeziorko w Dolomitach", w ogóle nie skojarzyłam że to tam, jeszcze wtedy tam nie byłam Miejmy nadzieję, że wszystkim nam sieuda spełnić nasze narciarskie marzenia i plany na najbliższy nadchodzący sezon
    1 punkt
  26. Myślę, że we wtorek lub środę będzie Stubai, a koło weekendu Hintertux
    1 punkt
  27. To nie wirus zmienia swoje zachowanie w nocy, tylko ludzie w nocy są głupsi.
    1 punkt
  28. Zastanawiam się dlaczego ten wirus jest tak niebezpieczny w nocy? Niektóre kraje wprowadziły coś na kształt godziny policyjnej w okresie nocy.
    1 punkt
  29. Dzięki😁 postaram się dodać kolejne wspomnienia w najbliższych dniach, tylko najwygodniej jest przy laptopie, a częściej jednak w rekach mam telefon🙂 Jeju jak bym już gdzieś pojechała .... @JCkiedy kolejny vlog?😁chociaż na chwilę można się przenieść w te cudowne miejsca🙂
    1 punkt
  30. Raczej na pewno. Aktualne wytyczne we Włoszech trwają do 3 grudnia, Lombardia strefą czerwoną (z zakazem wjeżdżania i wyjeżdżania z regionu), raczej pewne że przedłużą przynajmniej do połowy grudnia.
    1 punkt
  31. Człowiek, który pływa po morzach opowiadał mi, że co roku mają jakiś obowiązkowy kurs meteorologiczny. Na tym kursie jest uczony takich wiadomości jak, ta, że prognoza pogody więcej niż 2-3 dni naprzód nie jest niczym innymi, jak tylko wróżeniem z fusów. Trzymajmy się tego.
    1 punkt
  32. "Włosi testują na niesamowitą skalę. W ciągu ostatniej doby wykonano 254 908 testów z czego 40 902 okazało się pozytywnych. Warto zauważyć, że Włosi w ciągu doby przeciętnie wykonują 5 razy więcej testów niż Polska. Być może ważniejszym od "nowych przypadków" jest wskaźnik mówiący o procencie testów pozytywnych. Ten we Włoszech wynosi dziś 16,05% i jest to stabilny poziom. W poprzednich dniach był podobny. Dla porównania Polska wykonała dziś 55967 testów. Aż 42% testów w Polsce okazało się pozytywnych. W ostatnich dniach w Polsce pomiędzy 40, a 50% testów jest pozytywnych."
    1 punkt
  33. @JC wszystko fajnie, fajny wywiad, ale taki nie dziennikarski... Mogłeś się troszkę bardziej zagłębiać w odpowiedzi prezesa, bo wyszło trochę jak reklama ośrodka -ceny niższe, ok super ale nie wieżę że to tak charytatywnie... spytał bym o powód. -appka gopass , robi się, super, już półtora roku się robi, czemu tak długo?jak to robota dla programisty na kilka dni. -mają jakiś sposób na sprzedaż karnetów na ten nieszczęsny czas? bo jak będą takie kolejki z reklamacjami jak w ubiegłym roku to zasłanianie ust i nosa nie pomoże 😂 -No i jak jesteś z prezesem na Ty, to załatw mi ściągnięcie tego bana na FB, ja naprawdę nic złego nie zrobiłem 😆
    1 punkt
  34. 1 punkt
  35. Kolejne kręcenie na rowerze w Dzień Niepodległości Niestety słońca dzisiaj nie było, ale klimat był Jesienny - pełen kolorów i barw. 43 nieśpieszne kilometry i generalnie roztrenowanie. Taka luźna jazda bez napinki, bez patrzenia na licznik i parametry. Bardzo fajnie! Na początku krótka przerwa przy kościółku w Bardzicach. Później puste szosy i malownicze, mazowieckie lasy. Przy poboczu masa ciekawych, wyschłych traw i krzewów. Warto było się zatrzymać również przy słodkim winogronie Oby nie padało, to jeszcze w tym roku trochę się pojeździ Następnym razem może już z Paulą, która powoli dochodzi do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie marboru
    1 punkt
  36. Tak, latem późnym latem było pięknie:
    1 punkt
  37. Zazwyczaj wszelkie obostrzenia są wprowadzane w celu zmniejszenia mobilności i ograniczenia kontaktów międzyludzkich.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...