Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
05.07.2021 - 05.07.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.07.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Tak z tydzień temu zajrzałem do Szklarskiej na dwa "krótsze" dni. Był to wyjazd z cyklu "spalonej ziemi". Wyszło razem 176 km i 4150 m vertical Ogólnie teren jest dość łatwy ale oznaczyłem na niebiesko ładniejsze fragmenty do jazdy a wykrzyknikami te najtrudniejsze. Ten z trzema to się trochę spociłem z wrażenia. Na początek 4x Stanisław Cały kawałek wzdłuż Mumlawy jest super i multum fajnych miejsc. Najbardziej spektakularny Mumlawski Wodospad Teraz singletrack Szklarska (zdecydowanie wart oddzielnej recenzji) Powiedzmy, że okolice Jakuszyc To już Czechy i trójwykrzyknikowy zjazd Z powrotem Polska i polana Izerska Wiadomo Powrót do Szklarskiej A to już z dworca, w plecaku mam gorące placki ziemniaczane (z Żabki) i marzę aby je wciąć. Pozdro Wiesiek10 punktów
-
Trochę zdjęć z Macedonii. W Ochrydzie trochę zabytków. Kolejny. Docieramy na zamek. Zwiedzamy. Zwiedzamy cd. Jest widokowo. Zamknęli nas na zamku ? Kolejne zabytki. Tłum ludzi bawi się dobrze, trochę niepokoi ilość nekrologów wisząca na drzwiach domów, w bocznych uliczkach.6 punktów
-
W bogatych krajach przyjmuje się 50k km jako standarowy okres trwałości opon. Jak miałeś wielosezonowe i latałeś dużo latem po autostradach to zupełnie normalne. Pewnie jeszcze masz ciężkiego suva. Michelin akurat słynie z wybitnej trwałości. Często ustępuje parametrami innym topowym konkurentom ale zapewnia dużo większą trwałość. Choć nie wiem jak to się ma do opon wielosezonowych.3 punkty
-
Spokojnie już niedługo czwarta fala i kolejny lockdałn. Do tego kolejne dawki no bo będzie następny wariant. No i dodatkowo będzie trzeba zaszczepić psy,koty, chomiki itp. A normalność? Panie to już było :).3 punkty
-
2 punkty
-
będę zadowolony jeśli nie będzie gorszy od 20/212 punkty
-
Jakieś 10-15 lat temu udało mi się zrobić skrót do Czech mniej więcej tak https://ridewithgps.com/routes/36670841 albo bardziej ta wersja https://ridewithgps.com/routes/36670989 już dokładnie nie pamiętam...... ale wystraszyłem się jak nigdy.....i to nie z powodu, że to nielegalne. Na mapie to wygląda dosłownie kawałeczek.....wtedy miałem telefon Omnia , gdzie GPS czasem robił co chciał . Gdzieś źle skręciłem , potem jeszcze kilka zwrotów aż straciłem wątek, tam jakieś bagna w pobliżu , pamiętam puls podczas postoju miałem 170 ( to już prawie granica sapania )....no ale jakoś w końcu wylądowałem w Czechach, na szczęście bateria wytrzymała w tej komórce. Można legalnie granicę przekroczyć na Smreku , od czeskiej strony dobry szuter na samą górę ( 2,5-3 km) tyle, że dość stromo, wcześniej wąskie asfalty , w pl to zjazd po dziurach do Łącznika , ale tragedii czy wielkich trudności nie ma. np taka opcja https://ridewithgps.com/routes/36671034 A Czesi to tą zieloną granicę przekraczali jeszcze z 30 lat po swojemu, jakoś forsowali tę Izerę ale nie potrafię teraz wskazać gdzie to było.2 punkty
-
Jesteśmy w Macedonii. Kraj pomocnych, uśmiechniętych osób. Kilka zdjęć. Lin odkryłem od strony wody. Wydaje mi się, że jest po prawej stronie, widziany ze Strugi.2 punkty
-
2 punkty
-
Dostałeś Wiesiu ode mnie pucharek, ale za zdjęcia, nie za jazdę rowerem. Szkoda, że marnuje się taki wytrawny i doświadczony narciarz. Zima i wiosna była taka piękna a i śniegowo obrodziła, szczególnie w Karkonoszach. Szukałem Twoich linii i nie znalazłem.. Pozdrawiam.2 punkty
-
Bo może ludzie wtedy szybciej się uświadomią, że tego typu obostrzenia nie mają kompletnie sensu i są robieni w bu.a A Słowacja przoduje w debilnych przepisach. Jest jakaś grupa ludzi która nie może się szczepić, a dla nich nie ma możliwości okazywania testów nawet. Nie i koniec.2 punkty
-
Jeszcze nie, ale mamy taki plan. To znaczy mój syn ma taki plan. Jeżeli ulewy nas nie zatrzymają, to damy radę. Będziemy w Mavrovo i idziemy na Korab. Dziś jeszcze jesteśmy w luksusowej willi (którą mamy na wyłączność, bo nie ma innych turystów) nad jeziorem Ochrydzkim, koło Strugi. Dostaliśmy pstrągi od jej właściciela (musiałem je obrobić). Macedończycy są bardzo życzliwi i pomocni. Dziś uczyłem jednego Pana ze Skopie pływać na sup-ie. Był zdumiony, że można na stojąco. Dał mi namiar na swój domek letniskowy i zaprasza w przyszłym roku - za darmo. To taki trochę inny świat, prostszy i bardziej życzliwy.2 punkty
-
2 punkty
-
Trochę się dziwię Twojemu komentarzowi. Gdzie Twoja strategia zapobiegania się podziała? 😁 Powinieneś tam pobiec i założyć im maseczki 😜1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
I tak uczyniłem,wróciłem do letniego Michała . Różnica w jeździe była dziś kosmiczna .Moglbym spokojnie stwierdzić ze nie kupiłem nowych opon a nowe auto. W garażu zawsze były 4 sety ale zajmowały miejsce, kiedy doszedł dziadek E24 zrobiło się ciasno. Dlatego stwierdziłem ze zaryzykuje i kupię 4 sezony. Żona będzie śmigała dalej, a ja na zimę zorganizuje kolejny komplet.1 punkt
-
Jak chcesz mieć premium to zmieniaj co sezon. Tak to po roku masz już zwykłe opony lub nawet słabiej (względem nowych).1 punkt
-
Continentale letnie to wg mnie konkursowe opony, musza wygrać jako nowe w różnych niemieckich rankingach jak adac i inne; tez zajechałem w dwa czy trzy sezony, choc wyszło troche więcej to jednak nie po to człek płaci za oponę premium, aby po dwóch sezonach je zmieniać;1 punkt
-
Dziś pielgrzymka po miejscach znanych Jizerka, Harrachov, Spindl, Rokytnice i nieznanych jak Rejdice, Passeky, Herlikovice i Bubakov. Skończyłem w Horni Misecky czekając na transport, do postkomunistycznego blokowca u źródeł Łaby znanej z fotek Nienartowicza (sic!) i wycieczki do Vrbatovej. Siedzę przy oknie popijam i patrze na chmury, na Stoh, który z tej perspektywy ma słuszną nazwę i zachwycam się jak Łaba wcina się między skały, że też nigdy tego nie poznałem.1 punkt
-
Właśnie wczoraj zastanawiałam się, dlaczego ponad siedemdziesiąt tysięcy osób na kwarantannie, skoro mamy tylko po sto zakażeń dziennie.1 punkt
-
Nie wiem czy słyszałeś o tym moście ? Poprzedni "legalny" most się rozsypał, chyba wysoki stan wody w poprzednim roku też pomógł. Nowy "legalny" jest w fazie planowania etc. Tą kładkę postawili "nieoficjalnie" Czesi i bez papierów. Ale robota wygląda całkiem pro. A tutaj o moście pisze śp. dr Przemysław Wiater, dyrektor Muzeum Karkonoskiego, zmarły w 2020 na covid. https://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=4061 punkt
-
W zasadzie to tam nie ma wyjścia bo to jedyne miejsce w okolicy gdzie można przedostać się z Polski do Czech przez Izerę. I tak po czymś co nazwane jest kładką tymczasową. Czyli bez barierek. A ponieważ nie jest tam nisko to trochę drętwo się jedzie. Zresztą byłem jedynym co to przejeżdżał. Całkiem spory był tam ruch, spotkałem w sumie 9 osób. Wszystko Czesi w kierunku przeciwnym. Czyli ostry wpych.1 punkt
-
Cytując klasyka: "nie będzie niczego".1 punkt
-
Też mi trochę szkoda. Gośka chorowała na covid plus kwarantana po tym 3 tyg i ponad miesiąc mi wypadł... Do marca całkiem sporo fajnych tematów zrobiliśmy, najczęściej nowych linii na Śnieżniku. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Zimą bylem kilkadziesiąt razy na Pilsku podobnie jak wiele sób, Nie bylo problemu no ale niby łamalismy prawo.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mam nadzieję, że to nielegalne przekroczenie granicy w górach to co najwyżej dla osób bez testu lub bez szczepień, a nie dla wszystkich.1 punkt
-
Uważasz że tych nowych chorych u nas już nie będzie, wirus umarł śmiercią naturalną ??...Anglia, Izreal, przecież raczej pewne że za max klika miesięcy w pl będzie podobnie. Co do obostrzeń i wogóle covida to ja mam swoje zdanie.... pod koniec Stycznia w zeszłym roku byliśmy w Portugalii, mimo że wirus w tym czasie to był tylko jakiś ''wymysł'' kto go traktował poważnie. Już wtedy staraliśmy się izolować, dało się też zauważyć poszczególne jednostki na lotniskach w maskach. Potem kolejny weekend Anglia, podobna sytuacja , na lotniskach tłumy wirus nie istnieje , ja jednak cykor coś podpowiadało, że to jednak nie jest grypa. Czy zamiast męczyć się 1,5 roku a nie wiadomo co będzie dalej ( bo choćby Afryka) nie korzystniej byo już wtedy zamknąć Świat czy Europę raz a dobrze na 1-2 miesiące ........oczywiście tak się nie dało zrobić, to było nierealne ale są też opinie naukowców że jednak była taka opcja( a co w Azji zrobiono) Teraz te lockdauny jasne że są konieczne, ale moim zdaniem o to, że nam się nie podobają pretensje powinniśmy mieć nie do polskiego rządu, Kaczyńskiego,Budki ,Millera czy kogo tam jeszcze ale do tych co rządzą Światem + WHO. Jedne kraje ograniczenia wprowadzają ostrzej , inne łagodniej , szybciej , wolniej,niektóre całkiem olewają .....ale skutek i tak jest podobny. (Żeby było jasne nie interesuję się polityką i nigdy na Pis nie głosowałem, nie oglądam propaganda tv, zresztą tvn24 też mnie męczy.....ale oni moim zdaniem są temu średnio winni + ryzykując promilowe powikłania poszczepionkowe zaszczepiłem siebie, swoją rodzinę i czujemy się jednak trochę bezpieczniej.)1 punkt
-
wygląda że Maja używa karbonowej sztycy od polskiej firmy JBG2 DPS, całość 240g, skok rzeczywiście mały ale jeśli tak to zaprojektowali i zawodnicy XC używają, to "chyba jest przemyślane" 🙂 https://bikerumor.com/2018/05/23/jbg2-dps-claims-to-be-worlds-lightest-dropper-post-at-240g/1 punkt
-
Chciałbym schudnąć tak z 10 kg. Rower zostawię wtedy w spokoju, bo to jak by ważył 2.7 kg 😆1 punkt
-
Sztyca, na moje, jest opuszczana. Ale jak została spytana o Olbrzymy to powiedziała, że w paru miejscach sprowadzała rower. Pewnie nie potrafi jeździć1 punkt
-
I taką Albanię i w ogóle te kraje pamiętam. My parę dni spędziliśmy koło Lin - widzisz ten cypel ze Strugi, po lewej po albańskiej stronie. Wpadnij - zajebiste miejsce. Jakbyś tam jechał pisz na priv. Zazdrościmy Wam solidnie - zwłaszcza Rybelek! Acha... pamiętaj, że z Kosowa do Serbii nie przejedziesz raczej, przynajmniej tak mówią... Pozdrowienia1 punkt
-
Nie, podobnie często na ulicy można spotkać auta marki mercedes. Oczywiście z innych roczników.1 punkt
-
A to już Macedonia. Jak będę miał dostęp do lepszego neta wstawię więcej zdjęć. Widok z naszego tarasu. I z naszej prywatnej plaży.1 punkt
-
Pożegnanie z Albanią. Lokalny biznes walczy z korpo. Sprzedaż kukurydzy z taczki przerobionej na grilla. A tu lody, prosto na plaży. W górach widokowo. Jezioro Ochrydzkie. Granica z Macedonią. Do 20 minut stania.1 punkt
-
Ja się bardzo cieszę, że dzieciaki, która do niedawna nie za bardzo mogły pojeździć mają taką możliwość.1 punkt
-
W zeszłą niedzielę byliśmy w Narnii… Tak, tak ta bajkowa kraina leży tuż obok nas, w Szklarskiej Porębie. Odwiedziliśmy Wodospad Kamieńczyka gdzie kręcone były sceny do „Opowieści z Narnii i Księcia Kaspiana”. Gościliśmy na szczycie Szrenicy 1362 m npm oraz deptaliśmy po „Trzech Świnkach”… czeskich „Trzech Świnkach”, pięknej formacji skalnej. Zapraszam na kolejną fotorelację i wpis na blogu z dnia, w którym nogi nas na koniec bolały Schronisko na szczycie Szrenicy - jeden z naszych celów kolejnego dnia naszej wędrówki: Wodospad Kamieńczyka - to tu kamerzyści i aktorzy tworzyli bajkową krainę, Narnię Księżniczka na skale Książe Boruta na Świnkach A to? Oczywiście akcent narciarski Oj nie byłem tu z deskami 15 lat... Świnka z boku jest zgrabna 😮 Świnka, na śwince Karkonoskie klimaty Ponownie jakieś "Pigi" W oddali polka wersja warchlaczków Szczyt jest oznaczony jeśli ktoś by szukał Szklarska Poręba i trasa narciarska...zielona, a jak jest biała, to z reguły nieczynna Schronisko na hali...wyciągi i tutejsze trasy nie są takie malutkie, jak na to wskazują ski mapy ze Szrenicy. Tuż przed spadkiem i Kamieńczykowym widokiem Schroniska olbrzymy są tutaj 😮 Świnki z oddali: marboru, a z tyłu gdzieś daleko Śnieżne Kotły: Górna stacja kolejki 2 osobowej: Stacja przekaźnikowa górująca nad ŚK: Widok ze Szrenicy na stronę czeską: Szlak wokół szczytu Sz: Początek nieczynnej od lat czarnej FIS Lola Paula: Szrenica 1362 m npm: Zakochana para, "Jacek i Barbara" W Karkonoszach byliśmy krótko, ale było intensywnie i fajnie mimo odwiedzonych bardzo komercyjnych miejsc. Turystów było niewielu, a pogoda nam dopisała... ...tęsknimy za górami i choć było krótko, to wyjechaliśmy z Karkonoszy szczęśliwi pozdrowienia dla wszystkich marboru i Paula1 punkt
-
1 punkt
-
Mitek, Jazda w terenie na siedząco to jak jazda na nartach na sztywnych prostych nogach. Zadziwiające, że po tylu latach i km, nadal tego nie wiesz.1 punkt
-
Nie znam nikogo kto jeździłby w dół na siedząco. Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. To absolutna podstawa. Amortyzacja, operowanie przechyleniem roweru i środkiem ciężkości. Zapieranie się o platformy aby nie przelecieć przez kierę.1 punkt
-
Dzięki szczepionkom nie ma teraz 1-2 tys śmierci dziennie w UK.1 punkt
-
W samo sedno . Nie chce gdybać i obym się mylił ze obecna sytuacje jest redukcja społeczeństwa,ale na bank jest testowaniem w ograniczeniu swobód obywatelskich pod każda postacią . Jaki będzie sezon,czas pokaże ! Widzę ze dyskusja o spekulacjach właśnie się zaczęła . pozdrawiam1 punkt
-
Nie będzie normalny jak kiedyś przed pandemią. Coś mi ta cała sytuacja zbyt śmierdzi. No bo skoro rządzący chcą dawać nagrody szczepiącym się! Toż to zakrawa już na zupełną ustawkę w jakimś celu. Covid spowodował wprowadzenie bardzo wielu ograniczeń, inwigilację i zmuszanie nas do, odpowiednich zdaniem sterujących, zachowań. Z tego co już osiągnięto rządzący nie zrezygnują. To pewne. Tresura zawsze pozostawia jakieś ślady. No i te ślady wśród nas zostaną. Oby tylko, oby coś wiecej się komuś nie zamarzyło i silniejsze pęta na nas nie założył na stałe, bardziej ścisły kaganiec.1 punkt
-
Będą lockdowny i zamykanie wyciągów narciarskich.1 punkt
-
1 punkt
-
Niedziela: okolice Drawna - Krzyż Ciąg dalszy zaległej relacji z weekendowej "podróży za jeden uśmiech". Niedziela przywitała nas słoneczną pogodą - po śniadaniu wyruszyliśmy o 9.00 w dalszą trasę, mając w planach odcinek "parkowy", w granicach Drawieńskiego Parku Narodowego, i dalej do Krzyża Wlkp., gdzie Drawa uchodzi do Noteci. Najpierw cofnęliśmy się kilka km do Drawna, aby zacząć na moście między jeziorami Grażyna i Adamowo. Spokojnie o tej porze w miasteczku, choć już niektórzy kajakarze szykowali się do spływu - to pierwszy weekend, kiedy skończył się okres ochronny na Drawie. Asfaltem jedziemy w stronę pola biwakowego Drawnik - po przepłynięciu przez jeziora i kilku upalnych dniach rzeka ma kolor zupy szczawiowej. Od tego miejsca żegnamy się z gładkimi drogami - najbliższe kilkadziesiąt kilometrów przyjdzie nam spędzić na leśnych duktach, starych brukowanych drogach i pieszych szlakach. Od Drawna kierujemy się za znakami czerwonymi szlaku pieszego im. Stefana Czarnieckiego – zachodnim brzegiem Drawy. Szlak pieszy prawie w całości pokrywa się z przebiegiem czerwonej, a następnie zielonej pętli rowerowej wytyczonej przez DPN, ale w kilku miejscach prowadzi skarpą bliżej rzeki, w bardzo spektakularnych miejscach. W Barnimiu: Fragment dawnej Drogi Solnej, którą poprowadzono szlak im. Czarnieckiego. W średniowieczu wożono tędy sól z Kołobrzegu do Wielkopolski, a w XVII w. przemierzyły go wojska polskie w pogoni za Szwedami. Teraz z rzadka telepią się tędy tylko transporty z kajakami, a tak, to raczej jest pusto. Za cmentarzem w Barnimiu zaczyna się odcinek, który najbardziej lubię - ścieżka koroną wysokiej skarpy nad Drawą, przez bukowy las. W Zatomiu: Szlak w granicach parku jest bardzo dobrze oznakowany. Wydrzy Głaz: Na moście w Moczelach I brukowana droga przez wioskę - na odcinku kilkuset metrów te "kocie łby" są tak potwornie wyboiste, że mam wrażenie, iż zaraz posypie mi się kręgosłup. Na pobliskim biwaku Pstrąg zatrzymujemy się - zdecydowanie czuję, że po pięciu godzinach od śniadania muszę uzupełnić kalorie. Niestety obok jakaś grupa hałaśliwej i wulgarnej hołoty na kajakach dochodzi do siebie po nocnej libacji. Skracamy postój do minimum. Jesteśmy niedaleko Głuska, do którego jeszcze bodajże dwa lata temu przeprawialiśmy się ostrożnie czerwonym szlakiem pieszym przez stary, drewniany most. Był on już wtedy wyłączony z eksploatacji i mocno nadpróchniały. Po ostatniej zimie zostało z niego ... tyle. Teraz objazd szlaku czerwonego prowadzi szlakiem rowerowym. Jest stąd ok. 4 km do Starego Osieczna, do którego dojechać można asfaltem lub szlakiem pieszym (odbija w prawo za mostem na Drawie). Wariant szlakiem prowadzi do ujścia Płocicznej do Drawy. Jest bardzo malowniczy, ale trudny (kawałek stromego trawersu przez las). Na moście na Płocicznej: Płociczna tuż przed ujściem do Drawy: I jeden z niewielu nie-leśnych widoków na trasie: Przecinamy DK nr 22 w Starym Osiecznie. Oprócz agroturystyki z domowymi obiadami w Zatomiu to chyba jedyne miejsce, gdzie jest punkt gastronomiczny. Nie zdążyliśmy jeszcze zgłodnieć po naszych kanapkach, ale zatrzymujemy się na zimne piwko i lody. Przy knajpce kręci się pieseł-rezydent. Pan z sąsiedniego stolika mięknie pod wpływem tego wzroku i szczodrze dzieli się apetycznym, grillowanym schabem. Od Starego Osieczna do Przeborowa wytyczono czarny szlak rowerowy, którego przebieg pokrywa się z długodystansowym czerwonym szlakiem im. Czarnieckiego. Oznakowanie na tym odcinku jest fatalne, znaków czerwonych prawie nie ma, znaki czarne (rowerowe) bywają rzadko. Dobrze, że udało mi się reanimować mapę GPS. W porównaniu do odcinka parkowego ten fragment jest zdecydowanie bardziej uciążliwy a mniej atrakcyjny (jazda w piachu po lasach gospodarczych), jednak i tu trafiają się ładne miejsca - kilka zjazdów nad rzekę czy ślady bytności dawnych mieszkańców tych terenów. Można też chyba przejechać leśną drogą drugim brzegiem rzeki - szlaku nie ma, ale gdzieś w internecie widać zdjęcia dość szerokiej drogi, z tym że z "tarką" po ciężkim sprzęcie. Sama nie wiem, która droga lepsza, ale chyba niekoniecznie chce mi się sprawdzać ponownie ten odcinek. Mniej więcej w połowie dystansu szlak oddala się od Drawy do mostu na Mierzęckiej Strudze w Łęczynie. Jest tu ładne pole biwakowe i tablica z opisem szlaku kajakowego, którego nie znamy. Dalsze kilometry to masakra - piach, brak oznakowania i stada insektów obsiadających człowieka, gdy zatrzyma się choćby na moment. Zdjęć tutaj raczej więc nie robiłam, tylko jedno. Pod Przeborowem natrafiliśmy na ruiny umocnień Wału Pomorskiego (bunkry). W jednym miejscu zjechaliśmy też na skarpę nad malowniczym zakrętem rzeki: Od Przeborowa jakość drogi poprawia się - do Drawin jest nawet asfalt. Ostatni most na Drawie przejeżdżamy za Drawinami – trwają prace budowlane, również na pobliskim moście kolejowym. Podobno mają zastąpić tę konstrukcję trójprzęsłową jednym przęsłem. Szkoda, bo to ładny most. Można byłoby zakończyć wycieczkę na stacji kolejowej w Drawinach, ale pojechaliśmy jeszcze kilka km do Krzyża – gdzie Drawa uchodzi do Noteci. Ostatnie kilometry prowadzą drogą przez miejscowość Łokacz Wielki, wzdłuż linii kolejowej. Stąd można odbić jeszcze do osiedla Nowe Bielice, do ujścia. My jednak chcieliśmy zdążyć na przedostatni pociąg o 18.08, więc pojechaliśmy prosto na dworzec. W sam raz, żeby jeszcze coś zjeść na ciepło przed trzygodzinną podróżą do Szczecina. Dystans dzienny to niewiele ponad 68 km, ale zmęczyłam się chyba bardziej niż poprzedniego dnia na prawie dwukrotnie większym kilometrażu. Drawę polecam na rower - na dwa lub trzy dni, choć jest dużo jazdy terenowej. Mając trzy dni można na spokojnie pokręcić się drugiego dnia przy rzece w okolicach Prostyni, na co tym razem nie starczyło czasu i zapewne dobić do 200 km. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt







