Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.01.2022 w Odpowiedzi
-
Po "sześciu" królach udało się wyjechać z ekipą na tydzień do Les 2 Alpes. Pierwszy raz pojechałem na wyjazd narciarski zorganizowany przez biuro podróży i było całkiem nieźle. Podróż, wyjazd w piątek około 17:00, dojazd na miejsce sobota 19:00 - pierwszy raz spędziłem 26h w autobusie, mimo fajnych miejsc ze stoliczkiem dojeżdżamy wypompowani. Po dotarciu na miejsce całkiem sprawnie organizatorzy rozdysponowuja apartamenty i po zalogowaniu się idziemy na krótki spacer po miasteczku. A miasteczko całkiem urokliwe, bez jakichś molochów hotelowych - całkiem przyjemna zabudowa. Śnieg wali tu dzisiaj cały dzień i według prognoz jutro ma być tak samo. Poprawa pogody ma nastąpić od poniedziałku Rano decydujemy się z Marcinem pójść z hotelu do krzesła le Diable - później będziemy korzystać z przyhotelowej gondoli Super Venosc wywożącej na szczyt Vallee Blanche Niestety okazuje się, że krzesło jest dzisiaj nieczynne. Generalnie wszystko powyżej Cretes jest zamknięte. Przebijamy się orczykiem pod gondolkę Ceufs Blancs. Jest dość archaiczna, 3 osoby ledwo się mieszczą, wszystko trzeszczy i drzwi się nie domykają, byle w górę:-) Śniegu mnóstwo, widoczność, kontrast zero Takich skrzyżowań wyciągów jest w ośrodku naprawdę sporo. Czasem w jednym miejscu krzyżowały się gondolka i dwa krzesła. W dolinie widoczność się poprawia. Gondola Super Venosc, te trzy budynki przy niej to nasz hotel. Korzystając, że tu jesteśmy wpadamy na drugie śniadanko do pokoju. Dzień kończymy z wynikiem 27km i 5 tys. m w dół. Poniedziałkowy poranek zwiastuje piękną pogodę i tak już będzie do końca pobytu. W końcu widzimy gdzie jeździmy i jest pięknie W poniedziałek ciągle jeszcze słychać wybuchy odpalanych ładunków, nic dziwnego, stopień zagrożenia - 4ka. Na szczęście w kolejnych dniach spadanie do 3 i 2ki. A kolejne dni wyglądały bardzo podobnie:-) Górna część ośrodka wraz z lodowcem W oddali Mont Blanc Kretem jedziemy dwa razy (pierwszy i ostatni:) Schodzi długo stąd później wybieramy zdecydowanie orczyki. Czerwona trasa w sektorze Fee. Trasa Glacier 1 Sektor Vallee Blanche Archaiczne krzesłko Mont de Lans, z najniższego punktu ośrodka. Trasa od orczyków pod krzesełko wyszła 14,6km i ponad 2km w pionie. Trasa Signal A tu całkiem sympatyczna winda umożliwiająca podjazd z górnej stacji gondoli Pierre Grosse pod orczyki. I to już koniec, 6 dni na nartach zleciało bardzo szybko. Wyjeździłem się jak osioł. Podróż powrotna była znacznie bardziej komfortowa, bo część osób wróciło samolotem z Grenoble. Też myśleliśmy o tej opcji, ale nie udało się znaleźć sensownego transp0ortu na lotnisko. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Pierwszy raz widziałem tyle osób schodzących/zsuwających się bez nart po niektórych niebieskich trasach. Wynikało to z tego, że w innych ośrodkach te niebieskie z uwagi na nachylenie byłyby zapewne czerwone. Taka była m.in. trasa BellaCombes2 oraz Super Venosc 2 schodząca pod gondolę. Sama infrastruktura wyciągowa nie zachwyca. W ośrodku są właściwie tylko dwie nowe gondole Super Venosc oraz Pierre Grosse. Reszta sprzętu jest dość leciwa i niektóre krzesła naprawdę wolne np. krzesło Valle Blanche. Dodatkowo mocno irytujące były gondole Jardin Express 1 i 2. Zarówno zazwyczaj były do nich kolejki, po drugie sporo łażenie zwłaszcza tej pierwszej żeby się do niej dostać. Na szczęście odpowiednimi kombinacjami krzesał i gondola Pierre Grosse dawało się je ominąć. Natomiast pogoda i widoki była pierwsza klasa stąd wrażenia tak czy siak zostały mega pozytywne.20 punktów
-
18 punktów
-
17 punktów
-
Małastów i Magura Małastowska.Pierwsza,niewielka stacyjka,zarządzana przez OSiR,jak wszystkie zarządzane przez urzędników,boryka się ciągle z problemami,ale na ferie małopolskie udało się je przezwyciężyć.Chodziło,co mialo chodzić,warunki dobre,parking pełny,ale bez kolejek. 3 km dalej Magura Małastowska,ludzi minimalna ilość,puste krzesła,gładki beton bez żadnych minerałów,co jest tu ewenementem.W bajkowej scenerii trasa o dł.1400 m,warto,zwłaszcza dla miłośników długich tras w stacjach vintage,mogą sobie zrobić skisafari Pilsko-Magura-Koninki,śladem stacji zapomnianych przez Boga,ludzi i Sobiesłąwa Zasadę,póki jeszcze są zawieszone w przestrzeni między "Polska-nowe inwestycje" a "Stacje narciarskie widma"...16 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
Powrót do królewskiego ośrodka. Ten sezon narciarski jest dla mnie inny niż wszystkie. Po pierwsze, budowa. To w moim życiu przyśpieszyło i realizacja marzenia o mieszkaniu na wsi przykryła wszystkie inne rzeczy. Nawet narty? Czy to możliwe? Pewnie nie byłoby to takie oczywiste gdyby nie "po drugie" - choroba. Nie COVID, ale przewlekłe, ciągnące się w czasie kłopoty. Na szczęście wyniki badań się poprawiły na tyle, że dostałem zielone światło od Pani Doktor na uprawianie sportu. Sezon rozpoczęty późno (do tej pory 4 dni na lokalnych ośrodkach, bliskich Radomia) ale dosyć ciekawie, bo aktualnie w podróży razem z @JC. SkiAmade!!! W ostatnim roku przed pandemią miałem okazję zwiedzić ten region razem z Paulą (poszukajcie wpisów 😉). Teraz będę podążał swoimi śladami i z całą pewnością będzie również ciekawie. Jak to się zaczęło? Telefon od Jacka... - jedziesz? - jasne, że jadę! Potem chwila refleksji...budowa, sprzedaż starego domu - czy ja to ogarnę przed wyjazdem, czy zdążę? Masakra. Na szczęście, przy pomocy bliskich, przyjaciół wszystko się udało. Dzień przed podróżą fachowcy od schodów skończyli swoją robotę, przekazałem klucze elektrykom - jedna sprawa ogarnięta. Druga? Sprzedaż domu i dokumenty do kredytu dla nabywców. Wykonałem kilka telefonów z olbrzymią prośbą o przyśpieszenie spraw w Urzędzie Miejskim i udało się wszystkie odebrać. Umowa przedwstępna podpisana o 20:30...pakowanie, pobudka o 3 i jazda do Bielska. Jestem punktualnie tak jak się umawiałem z JC. Szybkie przepakowanie aut i w drogę. Mogę nareszcie odsapnąć. Przejazd przez wszystkie granice bez problemu. W Austrii raz śnieg, raz bez śniegu, zielono na polach. Im bliżej Alp, tym więcej chmur, im więcej chmur, to zaczęło też walić śniegiem. Autostrady raz czarne, raz białe. Taki kogiel-mogiel. Przejazd do Maria Alm i przełęcz, to wręcz armagedon białego. Jak później się okazało spadło blisko metr śniegu. Do hotelu docieramy szczęśliwie. Jest ciekawie. Wygląda na to, że standard jest bardzo ok. Tylko co na dachu robi przyczepa kampingowa? Jak się później okazało, to tylko sauna 😀 Pokoju nie dostałem takiego wypasionego jak inicjator tej wyprawy, ale jest równie dobrze. Cóż, że nie mam prywatnej narciarni...to Jacek musi gościć u siebie moje buty 😀 Kiedy ja je odświeżałem? Niech się zastanowię... Hotel dla gości +21 lat. Spokój cisza i luźna atmosfera - pasuje. Co bardzo ciekawe pod prysznicem dwa szampony - jeden dla nart, drugi dla rowerów. Ryzykuję i myję się tym dla dech. Żyję i resztka siwych włosów nie wypadła, jest dobrze! W barze jakoś pusto... ...ale początkujący influenser na stanowisku i pracuje 😀 Wieczór, to oczywiście miłe spotkanie biznesowe zapoznawcze i plany. Ja wolę oczywiście tą drugą stronę medalu - narty. W planie na początek? Zgadnijcie... Powrót do królewskiego ośrodka i? Skitury 😮 Kocham 😉 😀 Cóż? Dzień dzisiejszy. Początek smaczny. A potem? Krótka jazda autem - mniej więcej na środek ośrodka. Spotkanie z Krisem naszym przewodnikiem. Dobór nart dla mnie i... w górę! Ociągam się 😉 a tak naprawdę sił brak. Choroba zrobiła swoje 😞 Początek mamy prosty, bo po wyratrakowanej trasie saneczkowej 😮 Podchodzimy wyżej i odsłaniają się widoki. Pogoda walczy o błękitne niebo. Docieramy do górnej "stacji" saneczkowej oraz restauracji, w której będziemy jeść po turze. Ja akurat krem czosnkowy. Po prostu lubię dobrze pachnieć 😀 Idziemy dalej, ale ciąg dalszy naszej przygody, już w lesie, w kopnym śniegu. Ciuchy zjazdowe, do takiego typu narciarstwa są średnie. Cóż zrobić? Nie mam innych. Wychodzi słonko - są też klimaty Mordoru. W oddali czarno i tylko oka Saurona brakuje. Linię mamy ładną na podejściu. Styl gąsek 😉 Ci co mnie czytają wiedzą jak kocham tury... ...no ale obcowanie w górach z przyrodą, to dla mnie bajka. Cóż, że na nogach nie mam SL, bądź GS 😀 Jest pięknie i ryjek się cieszy! ...całkiem bym zapomniał. Sunęłem dzisiaj na czymś takim: Marboru...inni mówią na mnie Boruta...zła Boruta... więc co? Po wertikalu 666 metrów pora na zjazd. Fajnie 😮 Jest ciepło, śnieg się zsiadł...będzie pół metra pod nartą, ciężkiego, nieubitego białego...w dodatku między drzewami. Bajka! Raz kozie śmierć - jadę! Nic innego zrobić nie mogę... Co się okazuje? 1. Jazda free tylko na filmach jest fajna, w rzeczywistości to ciężka orka. 2. Wolę podchodzić... 3. ...ale w butach latem. 4. Trasy ze sztruksem są super! 5. Zaliczam tylko jedną glebę, @JC, trzy... 6. Nasz przewodnik nie zalicza gleby. Dzień pierwszy super! Żyję 😀 Kocham góry! Zakwasy są...ale nastąpiła po powrocie do hotelu próba regeneracji nóg. Udana. Jutro ruszamy na trasy...dokładnie tam gdzie pokazuję 😀 Będzie fajnie, bo fajna była również kolacja! Po wczorajszej chińszczyźnie, shusi nareszcie coś dla normalnych ludzi. Kalorie uzupełnione. I deserek 😀 ...a co? Trzeba o siebie dbać! I tak oto dobiega koniec pierwszego dnia. Komputer szwankuje, na szczęście telefon działa. Wyglądajcie relacji jutro! Pozdrawiam marboru11 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Z dzisiaj, góra : 5 z góry na Miziowa Ok (trawa tylko w jednym miejscu) do Szczawin tez OK tylko trzeba zastartowac z Miziowej do Końca 5 nie polecam, poniżej Szczawin lód i kamole objechać można ale w lasku tak z 25 cm bez podkładu. Kręci talerz na kopiec na 6 nawet fajne warunki. Natomiast kopuła Pilska praktycznie bez warunków. Pare fotek są pytania pisać, siedzę na Miziowej Pozdrawiam mirekn7 punktów
-
7 punktów
-
Jaworzyna Krynicka 22.01 Tak jak obiecałem wybrałem się do Krynicy a dokładniej na pobliską Jaworzynę. Wybieram się dość wcześnie ze względu na weekend, zawody i testy Fischera spodziewam się tłumów a lubię parkować pod gondolą. Na miejscu melduję się już ok 8:20 a Pan parkingowy kieruje na górny parking gdzie oprócz mnie stoi 5 samochodów (jak się okazało przy gondoli było jeszcze kilka wolnych miejsc, wystarczyło tylko zapytać i Pan bez problemu wpuszczał). Kupuję karnet na jazdę dzienną ponieważ w planach jazda do godz. 15-16. Rano lekki śnieg na dole -5, góra -10. Bramki do gondoli otwierają tuż przed 9, była dokładnie 8:55. Pierwsze dwa zjazdy trasa nr.1 bez kolejki do gondoli. Trzeci zjazd przed godziną 10 już z kolejką ok. 10min (może byłaby mniejsza gdyby nie mentalność ludzi którzy wsiadają po 3-4 osoby.. Brak interwencji ze strony obsługi i brak dodatkowego wejścia myślę że to mogłoby sporo skrócić kolejki). Szyba ewakuacja na trasę 2 i korzystam kilka razy póki brak kolejki do orczyka. Ku mojemu zaskoczeniu ludzi nie przybywa, cały czas na bieżąco na trasie trochę śniegu, zaczyna ostro sypać i zaczyna się jazda w puchu. Następnie trasa nr. 2A dojeżdżam do krzesełka i spoglądam na moją ulubioną trasę nr.4 i uwaga - śnieżą!!! Panowie rozkładają armatki i je uruchamiają. Ogólnie trasa nr.4 obstawiona armatami ale pracuje tylko garstka. Po tej stronie Jaworzyny zostaję do ok. 13godz. z przerwą na kiełbaskę Później wybieram się na krzesełko przy trasie numer 6 gdzie o godzinie 14 kończą się zawody i można wjechać na trasę a tam prawdziwy freeride ok. 15cm świeżego śniegu korzystam do godziny 15:30 z wielkim bananem na twarzy. Ogólnie wypad na wielki + nie wiem jak kolejka do gondoli w szycie ale do innych wyciągów na bieżąco również do orczyka na 2. Jazda cały dzień w opadach śniegu a na trasach można spokojnie pośmigać w puchu. Najlepsze dla mnie trasy 2 i 2A można było korzystać z całej szerokości, brak szkółek tylko kilka osób z instruktorami. PS. Za tydzień chyba powtórka gdzieś czytałem że w tygodniu mają otworzyć 5 także może być jeszcze lepiej w dodatku że śniegu tego naturalnego będzie przybywać. Kilka fotek:6 punktów
-
5 punktów
-
Właśnie wróciłem z urlopu w krajach alpejskich (Włochy i Szwajcaria), więc podaję info dla zainteresowanych: Włochy (Dolomiti Superski - Trentino-Alto Adige/Suedtirol + Veneto) Granica (Brenner): brak kontroli Testy: nikt nigdzie o nie nie prosił, zgodnie z prawem wystarczy AG, możliwe że od lutego nie będzie wymagany Certyfikat covid: wymagany praktycznie wszędzie - bez niego nie ma sensu jechać. Potrzebny w apartamencie, do kupienia skipassu i "walidowania" go codziennie rano w aplikacji Dolomiti Superski; restrykcyjnie sprawdzany i skanowany we wszystkich knajpach (na stoku i poza), w których byliśmy. W styczniu ważny 9 miesięcy od ostatniej dawki, od lutego będzie ważny najprawdopodobniej 6 miesięcy od ostatniej dawki; nadal nie wiadomo co z osobami, które przyjęły boostera (3. dawkę) wcześniej niż 6 miesięcy temu - możliwe, że przy 3 dawkach będzie ważny 9, a przy 2 - 6 miesięcy Maseczki: FFP2 w gondolach i na większości krzeseł (wszyskich z osłoną), na pozostałych wyciągach teoretycznie wystarczy chirurgiczna. Na stoku - niepotrzebne. W kwestii przestrzegania - bardzo mocno zależy od konkretnego wyciągu. Na niektórych wyciągach nawet obsługa nie ma maseczek i takich też od nikogo nie wymaga, na innych są wyznaczone osoby do pilnowania i zwracania uwagi . Nie spotkałem się z jakimkolwiek karaniem, czy wyrzucaniem z wyciągów, ale też nie widziałem, żeby ktoś po zwróceniu uwagi się stawiał. Włochy (Dolina Aosty - Cervinia/Zermatt) Testy: nikt nigdzie o nie nie prosił, również na "narciarskiej" granicy ze Szwajcarią Certyfikat covid: poprosili o niego jedynie w hotelu w Dolinie Aosty (ważny jw.). Przy kupnie skipassu oraz w knajpach na tarasach nikt niczego od nas nie chciał Maseczki: po stronie włoskiej FFP2 w gondolach i na większości krzeseł (wszyskich z osłoną), na pozostałych wyciągach teoretycznie wystarczy chirurgiczna. Na stoku - niepotrzebne. Po stronie Szwajcarskiej - chirurgiczna w zamkniętych wyciągach. W praktyce - po obydwu stronach wystarczał komin - po szwajcarskiej na krzesłach - nic. Obsługa (zarówno włoska i szwajcarska) nie specjalnie interesowała się tym czy narciarze noszą maseczki. Szwajcaria (Gryzonia) Granica (włosko-szwajcarska w okolicach Varese): brak kontroli Testy: nikt nigdzie o nie nie prosił, zgodnie z prawem wystarczy AG Certyfikat covid: potrzebny był jedynie wewnątrz knajp (ważny 12 miesięcy od ostatniej dawki). Przy kupowaniu skipassów, czy na tarasach nikt tego nie weryfikował Maseczki: maseczka chirurgiczna w zamkniętych wyciągach. W praktyce - w gondolach wystarczał komin. Na krzesłach (również z osłonami) nie trzeba mieć nic. Obsługa podchodzi do maseczek baaardzo liberalnie. Ogólnie Szwajcaria sprawia wrażenie bardzo pozornego przestrzegania przepisów dot. COVID. Podsumowując - najbardziej restrykcyjnie było w DSS, ale do wytrzymania. W Szwajcarii jest lepiej niż rok temu, bo nie trzeba mieć kominów na krzesłach i w kolejkach do nich. Wystarczy znaleźć ośrodek z większością krzeseł i można jeździć bez maseczki.5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Mops w Szczyrku dzień 2 Znów syn Mopsa: Dziś znów zaczynamy pod gondolą, około 8.45. Kolejka na jakieś 7-8 minut stania. Na początek trasa 7 do Soliska. Tak jak wczoraj, góra wyśmienita, dół znacznie gorszy. Jedziemy na Pośredni. SMR nadal intensywnie naśnieża Golgotę. 8 idealna, nie za miękko, nie za twardo, w sam raz. Niestety po kilku zjazdach zakręt na 10 robi się dość lodowo-muldowy, więc ja uciekam na Skrzyczne, Mops ucieka ma Małe Skrzyczne. Na Ondraszku sporo ludzi i sporo upadków. Naprawdę nie wiem co ludzie widzą w tej wąskiej i zatłoczonej trasie. Uciekam na FIS. FIS idealny, świetnie przygotowany i w miarę pusty. Trasa marzenie. Niestety, wszystko psuje duża kolejka do kanapy na Jaworzynie. Stada narciarzy z Ondraszka skutecznie blokowały kolejkę, bo przecież cała rodzina musi jechać razem. W pełni rozumiem, że z małym dzieckiem trzeba jechać na jednej kanapie, ale już z nastolatkami nie widzę tej konieczności. I tak właśnie na wielu kanapach jeździły 2-3 osoby zamiast 4. Kolejka na 10-15 minut stania. Pracownicy COSu z łopatami przygotowywali orczyk do (najprawdopodobniej) jutrzejszego startu. Jeszcze 2 zjazdy FISem i stwierdzam że kolejka do krzesła jest zbyt długa, wracam na SMR. COS przestał naśnieżać Grzebień, najpewniej jutro/pojutrze zostanie otwarty (informacja od przygotowujących orczyk). Na 3a w pojedynczych miejscach wychodziła trawa, ale na spokojnie da się ominąć. Po powrocie na SMR do końca już jeżdżę na Małym Skrzycznem, tam naprawdę bardzo dobre warunki. Mops kończy wcześniej, ja jeżdżę prawie do końca. Pogoda dziś była cudowna, idealna do jazdy. Niestety pogoda zachęciła wielu narciarzy i kolejki były dość spore. Ale i tak 40km dziś zrobione. Zjeżdżam szczęśliwy 3 pod gondolę, tam już mocno zdegradowane. Dziś chyba był jeden z najlepszych dni tego sezonu.4 punkty
-
Sytuacje gdy jeździ się w puchu bezdennym (czyli gdy nie czujesz, że jest podłoże) są u nas (czyli w Europie) strasznie rzadkie. I krótkotrwałe, bo jest naprawdę szybkie przetwarzanie. Mnie się trafiło to parę razy na kilkaset dni jazdy. Wychodzi 1%. Znacznie częściej jeździ się po świeżym opadzie (ale nie puch) i jakieś 10-20 cm. W sumie to wolę taki warun bo przyjemność też jest duża a zagrożenie lawinowe mniejsze. Natomiast wracając do puchu bezdennego gdy masz wrażenie pływania (szczególnie po skokach) to jest to dosłownie orgiastyczne. To się pamięta na całe życie.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
A ta łuna zza góry na tym zdjęciu to od czołówek podchodzących skitourowców......w ogóle to ktoś tam ruchem kieruje?...3 punkty
-
Finalnie to trzeba rezygnować - jak nie chcą naszych pieniędzy (Austriacy i Włosi) to nie. Nikogo nie można zmuszać do zarabiania.3 punkty
-
Myślę, że jakakolwiek narta allmountain o sensownej szerokości będzie bardzo OK. Sam swego czasu nabyłem narty nie nazbyt ambitne, ale były w jakiejś mega cenie i właśnie na jakieś warunki typu chlapa ciapa, albo po dużym opadzie są jak znalazł - Volkl RTM 81. Swego czasu na zaproszenie klienta, byłem na takim sponsorowanym wyjeździe do Soelden - akurat prało wtedy strasznym śniegiem - w wypożyczalni wszyscy z grupy rzucali na GSkie, SLki i tego typu narty, a ja poprosiłem o coś allmountain - dostałem coś co się nazywało K2 Ikonic 84Ti - czy jakoś tak - świetnie mi się na tym w takich warunkach jeździło. Na pewno z mojego punktu widzenia, nie są to specjalnie fajne narty do jazdy w warunkach innych niż właśnie dużo, miekkiego śniegu i dlatego te moje RTMy nie są częste w użyciu. Wczoraj na Stożku po ponad 30 centymetrowym opadzie, zacząłem na SLkach i szybko zmieniłem na RTMy i tak już zostało do końca dnia.3 punkty
-
We Francji pierwszy raz więc trochę się zdziwiłem tą infrastrukturą. Co do cen na stoku to tanio nie jest,ceny w euro: frytki 7.5 ale naprawdę duuuza porcja, pizza bardzo dobra 18, piwo 7-9, jakieś danie obiadowe 22-26. Hotel MMV właściwie swiezo wybudowany, w sumie to nawet w trakcie budowy wykończenia.ale apartamenty całkiem ładne i podobno jak na Francję przestronne. Jechaliśmy z biura snowevents, cena wycieczki 2150 - nocleg, transport i 6 dniowy skipass. Za dopłatą 15 euro był wyjazd do alpedheuz. W sumie te 15 jurkow to za transport bo były dwa dni na skipassie w tym ośrodku. Co do reżimu sanitarnego to na dolnych stacjach gondolę i krzesełek lubili rano sprawdzać certyfikat oraz praktycznie za każdym razem w restauracjach. Jako maseczki wystarczały kominy, obsługa często też nie upominała aby zasłonić usta i nos. Generalnie podejście dość liberalne.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Strasznie Wam zazdroszczę i bardzo się cieszę z Twojego "powrotu" Mariusz👍2 punkty
-
Super relacja, mam nadzieję że będzie też wkrótce filmik u Jacka na kanale. P.S. Współczuję turowania w ciuchach narciarskich, można się podwójnie zmęczyć. Powodzenia w budowaniu domu, teraz trudny okres ale chyba już macie prace wykończeniowe (sądząc po schodach).2 punkty
-
Aktualne przepisy we Włoszech obowiązują do 31 stycznia. Jeśli w najbliższych dniach nie zostaną przedłużone, to być może test w lutym już nie będzie obowiązkowy. To jeszcze nie jest przesądzone. https://www.stol.it/artikel/politik/green-pass-gueltigkeit-und-testpflicht-bei-einreise-stehen-zur-diskussion Z innych newsów - dolina Aosty znalazła się od dzisiaj w strefie pomarańczowej, razem z czterema innymi włoskimi regionami. Gdyby wpadła w czerwoną, to zamkną tam wyciągi.2 punkty
-
2 punkty
-
Kiedyś na wiosnę byłem w Val di Sole. Na stoku było miękko, a słoneczko grzało niesamowicie. Jeden z moich kolegów zakończył jazdę wybierajac picie piwka i opalanie. Spróbowałem jazdy na jego nartach, a były to head xenon 8. Narty mało ambitne ale niesamowicie fajne. W warunkach miekkiego sniegu, ciapy, były dla mnie wręcz rewelacyjne. Przypominam że wtedy, tam w Val di Sole, miałem elan slx. Przesiadka na xenony była jakbym dostał skrzydeł. Po przyjeździe do domu od razu poszukałem takich nart i je zakupiłem.2 punkty
-
Trzeba wyjaśnić zasadniczą sprawę. Narty do jazdy po świeżym to narty szerokie i miękkie (chyba, że jeździsz bardzo szybko). Zasadniczo szersza narta daje lepszy wypór ale też jest obciążana śniegiem z góry. Dlatego w przeciętnych warunkach i miękkich śniegach optymalne jest ok 95 mm. W rzadkich przypadkach gdy mamy do czynienia z puchem większa szerokość da jeszcze większego banana. Zupełnie inna jest sytuacja gdy trochę świeżego spadnie na ratrakowany stok. Tutaj po pierwszych dwóch jazdach mamy do czynienia z licznymi odsypami na twardym podłożu. Moim zdaniem w takich warunkach można poradzić sobie na każdej narcie adaptując technikę. Narta szeroka i miękka pozwala poruszać się na wierzchu, twarda i trochę węższa AM przechodzi przez odsypy umożliwiając jazdę długim skrętem. Zwrotna slalomka też da dużo przyjemności przy aktywniejszej jeździe. Najogólniej jak spadnie świeży to największa przyjemność jest z opuszczenia przygotowanych stoków. A wtedy aktualny jest pierwszy akapit.2 punkty
-
Gdzie i kiedy widziałeś opad śniegu o grubosci 1 m lub wiecej? Zyję już trochę, pamietam tzw zimy stulecia, ale metrowe opady widziałem może ze 2-3 razy. I to nie wiem czy był to opad 1 m, czy 0,5 m a wiatr zrobił zaspy ponad metrowe.2 punkty
-
@marboru miło Cię znów widzieć na forum👍 Z niecierpliwością czekam na kolejne relacje z wyjazdu. Pozdrawiam.2 punkty
-
@marboru no wreszcie ... Już się zaczynaliśmy martwić - Paula jeszcze czasem pobiega na Stravie, a Mariusz ... cisza. Żyje? Żyje . Bawcie się dobrze i relacjonujcie - chętnie przypomnę sobie narciarskie regiony odwiedzone dwa lata temu. Może wrócisz do pisania bloga? Pozdrawiam serdecznie!2 punkty
-
Dzięki @Ratrak. Postaram się nie zawieźć i coś pojeździć w tym sezonie 😀 Moje łóżko Artur 😀 Paula by się zmieściła, ale ona musi teraz pilnować fachowców na budowie 😀2 punkty
-
Jako że dziś miałem okazję odwiedzić Łysą Górę to podepnę się do tematu. Fakt, że pieszo ale ruch w górach zawsze ruchem w górach 😁 Tyłu skiturowców ile dzisiej spotkaliśmy na szczycie to nigdy nie widziałem. Ja szedłem od Krasnego, wracelam przez okrężną droga przez uhelnice i Kyocera. Na dole nowy śnieg to gdzieś około 15 cm.Na górze mniej więcej tyle śniegu w ostatnich dniach napadało:2 punkty
-
Szczecińska Gubałówka, niedziela 23 stycznia Sezon narciarski w Szczecinie trwa w zasadzie od czterech tygodni, choć właściciele ośrodka z lepszym czy gorszym skutkiem zmagają się z pogodową przeplatanką i brakami śniegu. Skutkiem tego wyciąg pracuje w kratkę. Zanim kolejna odwilż znów go unieruchomi, wybrałam się dzisiaj na przedpołudniowe narty. Temperatura na plusie (+3), tej nocy bez mrozu, ale stok przyzwoicie wyratrakowany, choć z czasem zaczęły wychodzić kamyki. Z rana pusto, pomimo weekendu, potem parę osób - głównie uczących się, z instruktorem oraz dzieci z rodzicami. Jazda na orczyku na bieżąco - przez półtorej godziny obrocilam 20 razy.2 punkty
-
2 punkty
-
Tortury w Hochkonig Cóż za intensywny dzień był dzisiaj? Ile musiałem znieść i z iloma tysiącami kalorii miałem doczynienia...istna tortura. Działo się wiele. Były oczywiście narty, była oczywiście piękna pogoda, atrakcje i powrót do hotelu po wielu przygodach dopiero po 21:30. Coś co jednak mnie pokonało dzisiaj, to jedzenie. Wielu z Was napewno powie, napisze - co ten marboru opowiada, już mu całkiem odbiło z tego luksusu...a tu, nie ma co się śmiać. Całkiem na serio i poważnie...to nie jest łatwe dla kogoś, kto nie potrafi sobie odpuścić, odmówić. Kilogramy przybywają choć po czterdziestce nie łatwo się ich potem pozbyć. Też macie taki problem? Ja mam i jestem z tego powodu bardzo niezadowolony. Ruszamy na stoki punktualnie o 9. Na dole mgła, a po wjechaniu pierwszą gondolą, na górę, zupełnie inna bajka. I tu znowu ból...zdjęcia. Kolejna moja mania, bo mało zdjęć robić nie umiem, robię zawsze dużo. Wiecie ile razy trzeba zdjąć rękawice, ile razy odsunąć suwak kieszeni? Ile to czasu? Dużo. Na tyle wiele, że odmówił współpracy zamek błyskawiczny i się wziął i rozjechał 😞 Czy to nie kolejna tortura? No tak... Ja na sztruksie, a w domu? A w domu płacz. Mówi przesyłaj zdjęcia, a potem co? Tragedia! Lament... - ja też chcę w Alpy...a Ty to jesteś świnia i jak wrócisz, to przez miesiąc na mopie będziesz jeździł w domu. A ja przecież niewinny i tyle kresek z mapy musiałem dzisiaj zaliczyć: I tak całe życie dylematy. Jechać, czy poddawać się torturom z każdej strony? A może odpuścić przy kolejnej sposobności? Ale, że najbliższa osoba tak...prawie bohatera 😉 ...a niech ją tak tysiące armat schłodzą 😀 Nie, nie ma co...bo jakby rzeczywiście się tak stało, to przyszłoby mi pewnie sprzątać nie miesiąc, ale pewnie i rok. Nie tylko nowy dom, ale też pewnie i ten stary, co do dobrych ludzi pójdzie. Wysłałem zdjęcie poniższe i? Odpisuje Paula: - byłam tam siku w tej chacie. Kobiety, to jednak pamiętliwe są. I w życiu, i na nartach...lepiej zawsze na górze być. Bo można zawsze zjechać, i do słoneczka bliżej. Wyciągnąć się też lepiej niż na nartach człapać pod górę. Człowiek zawsze mniej się umorduje 😉 i na sztruks załapie. I zaraz radość jest! 😀 Na nogach dzisiaj nareszcie narty, a nie jakieś tam piórka do niby freeridów. Prawda jest taka, że w dół na skiturach, to człowiek się bardziej umorduje niż na tym podejściu. A slalomka, to przecież wszechstronna deska. Szczyty też można zdobywać. No i z jazdy dużo większa przyjemność. Udawać prawdziwego narciarza nie trzeba, bo skręty wychodzą całkiem normalnie, a nie rozpaczliwe. Tylko te tłumy na tych trasach ośrodków narciarskich...to jest zawsze pewien proble. A w SkiAmade, to niebywały problem. Jest alternatywa, bo jak rzeczywiście tyle ludzi - można do knajpy podjechać. Albo do kościoła, jak kto woli? Patrzę, patrzę i jakbym Jaworzynę widział 😀 No to tam jadę! Oj przydało by nam się kilka takich "Jaworzyn" w Polsce! Z takimi trasami... ...i widokami. Ooo znajoma twarz przemknęła 😉 No to ją gonię po czarnej 1ce! Choć z kamerą - szybki! Na dole dopiero dopadłem! Spowalniam na stare lata. Jak to mówią na południu kraju: trasa marzenie. W Radomiu, na taką szeroką, długą mówi się potocznie: locha 😀 W królewskim ośrodku takie dominują, dlatego my radomianie go lubimy. Hochkonig King! W oddali, po horyzont...góry. Za dużo tu tego i zdecydowanie większość powinna być przeniesiona do nas, na Mazowsze...apeluję o taki narciarski "nowy ład". Przy okazji trochę wyciągów też byśmy wzięli w ramach poprawki, albo innego rozporządzenia. I tak niepostrzeżenie w czasie naszej sielanki rozpoczęły się wspomniane na początku niniejszego posta, tortury. Restaurant niepozorny. Wszystko marketingowo ładnie, pięknie. I ładnie, i lekko...smacznie. To tak samo jak z narkotykami: spróbuje się raz, to potem trudno odmówić. Podobno - sam nigdy specyfików od Pablo Escobara, bądź innego Chapo nie brałem. Zjedliśmy i nie zdając sobie sprawy z tego co się dzieje powędrowaliśmy do kolejnej knajpy na dalszy ciąg. Ciepło, miło, przyjemnie...i kolejna dawka. I poczułem się jak Król. Syty. 😀 I znów te tłumy 😉 Szusujemy już nosem... ...ku kolejnym kaloriom, które przywołują zapachem z oddali. Jeszcze nieświadomi tego, że to dopiero początek kulinarnej tortury. Nagrywamy materiał na żywo i w kulisach wychodzi jak wszechstronną i znakomitą nartą jest deska na S, z kraju na S. Slalomka wiadomo, dobra do wszystkiego...już pisałem przecież 😀 Deserek, to takie niewinne słowo. Ooo i jaki ładny, i duży... Tak. Po tym poczuliśmy się jak bokserzy wagi ciężkiej po pierwszym nogdałnie. Grzecznie więc pojechaliśmy do hotelu... Maria Alm - ostatni zjazd. Chwilę tylko dane było odpocząć. Podstępni kulinarianie wywieźli nas... ...traktorem: Na kolejną mega rundę z paszą 😮 Prawie do stodoły. No i dali... Runda 4: "Stodoła" w środku: Do herbaty ładny, zachęcający do skosztowania cukier na patyku... ...runda 5, przeleciała lekko. W 6 starciu poleciałem na deski... Nokałt i koniec walki nastąpił przy 7ce. Tortury się skończyły... ...karetka mimo słabego zdrowia po przegranej walce nie odwiozła do miejsca spoczynku. Trzeba było wykrzesać z siebie resztki sił i ruszyć samemu. Na sankach w dół! 😀 Tych, którzy dobrnęli do końca tej dziwnej opowieści serdecznie pozdrawiam i przesyłam ostatni widok, adekwatny do pory tworzenia niniejszych słów. marboru1 punkt
-
Zazdraszczam determinacji do wstawania przed świtem. Mi się udało dzisiaj obudzić o świcie by o 9 być w Kuźnicach Przy kasie biletowej Tłumaczy mnie wczorajsza przebieżka po lasach tatrzańskich w poszukiwaniu leśnego puchu - miała być rozgrzewka, a skończyło się jak zwykle przeprawą przez wiatrołomy Buczynka z zeszłego roku została znaleziona, ale okazało się, że przy takiej ilości opadu jest za malo stroma 😪1 punkt
-
W niedzielę była czynna, a warunki delikatnie mówiąc pozostawiały wiele do życzenia.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ta rejestracja jest ważna raz na pół roku. Ja dostałem na maila potwierdzenie.1 punkt
-
Pierwotnie nie wybierałem się w ten weekend na narty. Weekend, ferie to przepis na polski dramat stokowy. Chociaż w tym roku planuję narty głównie na Słowacji, to tam również lubiło się weekendowo zagęścić. Szczególnie dzięki rodakom. Zajrzałem jednak wczoraj na kamerki w Bachledowej i szok. Piękne słońce, mróz i brak kolejek na wyciągi. No to jadę. Prognozy nie wskazywały, że w Tatrach będzie dzisiaj pogodnie, a jednak udało się, pogoda idealna. Wyjazd 6:30, z tankowaniem po drodze o 8:20 jestem na miejscu w Zdiarze.. Chyba byłem pierwszy na parkingu:), termometr samochodowy wskazuje -11C. Na granicy żadnych kontroli, przed kasami sympatyczna pani kontroluje covid przepustki i przypina plastikową zawieszkę potwierdzającą kontrolę, bez niej nie kupimy karnetu. Potem już jak u nas, obostrzenia sanitarne to tylko teoria. W gondoli ani razu nie widziałem nikogo w masce, najczęściej chusty i kominiarki, a zwykle nic. To samo w gastro. W ośrodku otwarte wszystkie kluczowe trasy czyli niebieska 1 z pięknym widokiem na Tatry, jedyna położona od tej strony. Pozostałe to druga strona doliny, wśród nich świetna czarna trójka, równie świetna czerwona czwórka i długi prosty Frumanec. Jest gdzie pojeździć przez cały dzień i się nie nudzić. Wokół tras śniegu jak na lekarstwo, trasy jednak świetnie przygotowane i oczywiście sztucznie naśnieżone. Frekwencja jak na pogodę i niedzielę niewielka. Najdłużej czekałem do krzesła może 3 minuty, poza tym gondola, krzesło i orczyk na bieżąco. Jeżeli gdzieś trzeba było czekać, to kilka minut do talerzyka dla początkujących. Ogólnie było świetnie. Na jednym karnecie można stać w kolejkach w Białce albo podjechać 15 km i wyjeździć się na maksa bez charakterystycznych dla polskich stoków tłumów na trasach, tłumów przy wyciągach i stonki w gastro. Co kto lubi. Choć biorę poprawkę, że w tym roku jest to poniekąd zasługa słowackich covidowych obostrzeń. Mam zamiar z tego korzystać w dalszej części sezonu:) Kilka fotek: Główna i najdłuższa w Bachledovej trasa obsługiwana przez gondolę. Niebieska i łatwa, jedynie w środkowej części jest nieco bardziej stromo i popołudniem widziałem, że potrafiła sprawić niektórym problemy. Jeszcze raz widokowa jedynka. Trzymała dobrze do samego końca, mimo że popołudniem temperatura była na dole powyżej zera. Rozjazd na czarną i czerwoną. Naprawdę jest gdzie pojeździć. Czarna slalomka ma w dolnej części całkiem słuszne nachylenie. To Furmanec z innej części stacji, czyli niby czerwona, prosta jak amerykańska autostrada trasa. Moim zdaniem idealna dla słabiej jeżdżących. Obsługiwana jest przez klasyczny orczyk. Niestety niezbyt szybki. Tutaj początkowo było naprawdę dużo lodowych kulek. Potem zostały rozjeżdżone przez narciarzy. Główna atrakcja całorocznego ośrodka czyli ścieżka wśród drzew. W zasadzie pierwsza o której słyszałem. Nawet w zimie jest bardzo popularna. Dzisiaj połowa ruchu w gondoli była generowana przez pieszych turystów wybierających się na ścieżkę. Kolejka do gondoli po godzinie 12:) Kolejka do krzesła około 13:). Krzesło jedzie z przyzwoitą prędkością, ale gdyby było coś szybszego, Bachledka byłaby idealna:) I na zakończenie jeszcze jeden strzał z trasy wzdłuż orczyka. Wyjeździłem się mocno i wróciłem bardzo zadowolony. O dziwo Zakopianka nie była jakoś strasznie zakorkowana. Wcześniej wstąpiłem na chwilę do Jurgowa. Po 14 parking zapchany na maksa, a na stokach gęsto. Ciekawe jak było w Białce;)1 punkt
-
Golgota trawa 10 tka w miarę ok Pośrednia 8 albo jakoś tak tez ale nie na całej szerokości dalej miękko Stokowki z okolic Pośredniego na stoki Małego miękko (wiarygodne źródło) ja robiłem pętle z pośredniego na Małe i Kopę zazdroszcze M.1 punkt







