Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.02.2023 - 21.02.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.02.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień 3 Trzeci dzień to trzeci ośrodek, tym razem wybór pada na Sillian - ośrodek czynny od 8:30 i klasycznie jesteśmy jeszcze na chwile przed otwarciem. Łącznie czekających jest może 12 narciarzy i dwie osoby z obsługi. Dzisiaj do południa pochmurno, czasem słaby kontrast, ale da się jeździć. Rano ludzi jak na lekarstwo, około 10:00 dojechało trochę szkółek, ale jeździli bodjaże maks. do 13:00, bo nagle zniknęli. Trasy w ośrodku mają ekspozycję głównie wschodnią i północno wschodnią. Jedynie zjazd na sam dół jest na południe. Stąd pierwsze szusy wykonujemy właśnie na sam dół. Trasa jest przepiękna, pokręcona, z wieloma naturalnymi garbami. W głównej mierze położona w lesie, dopiero ostatni kilometr wyprowadza nas na łąki. W ośrodku są 3 krzesła z czego jedno wolne niewyprzęgane - Gadein. Sillian to dla mnie przykład jak należy budować ośrodki narciarskie. Tylko z jednego krzesła Thurntaler mamy 7-8 możliwości różnych kombinacji zjazdów trasami 1a, 2, 3, 4, 5 i 5a. Do tego dołożyć szybkie krzesło Auservillegraten i trasę nr 6 (6a była nieczynna) i nie sposób się nudzić przez cały dzień. Dodatkowo taki układ powoduje, że właściwie nie ma szans na tłok na trasie - nawet jakby były spore kolejki do kolejek. Widokowa trasa 1a poprowadzona granią. Przed 11:00 mały odpoczynek. Jak zwykle dopada nas syndrom trzeciego dnia, gdzie skumulowane zmęczenie daje o sobie znać. Ale wcinamy trochę kalorii i od razu humory się poprawiają:-) Jeden z najlepszych apfelstrudli jakie jadłem, a zwłaszcza sos waniliowy o konsystencji gęstej śmietany - pyszności. Do dostania w knajpce przy dolnej stacji krzesełka Auservillegraten. Do tego dochodzi przemiła obsługa no i najniższe ceny - niecałe 5 euro za porcję dolna stacja krzesełka Auservillegraten Końcówka trasy nr 6 Po południu już pełna lampa - po godz. 15:00 już zupełne pustki na stokach:-) Młody po 15:30 zmęczony rezygnuje z dalszej jazdy i wraca gondolką na sam dół. Ja robie jeszcze raz pętelke bubliną i jadę na nartach do stacji pośredniej, a później już gondolką na dół - jakby to @marboru powiedział "nogi bolo":-) Na tym zdjęciu widać fajnie różnicę pomiędzy zboczami z ekspozycją południową i północną:-) Jeszcze tylko małe zakupy w Lienzu. Chciałbym mieszkać w miejscu, gdzie nawet wychodząc z supermarketu ma się takie widoki:-) Dzień czwarty Rano szybkie pakowanie i pożegnanie z przemiłą właścicielką i jedziemy do ostatniego już ośrodka w naszym skisafari - St. Jakob im Defereggental. Jak zwykle jesteśmy na około 20 minut przed otwarciem, więc bez problemu parkujemy samochód w pobliżu gondolki. Mamy jeszcze chwile czasu na małe obfotografowanie okolicy Klasycznie już czekamy parę minut jako jedni z pierwszych na otwarcie wrót do raju:-) Dość krótka gondolka (niecałe 700m przewyższenia) wyprowadza nas do dolnej stacji krzesełka Mooserberg. I to krzesełko jest chyba jedyną wadą ośrodka:-) Niestety niewyprzęgane i podróż chwilę trwa, a przy nim są fajne trasy nr 1, 2 i 3. Początek czarnej trasy T Wjeżdżając na górę zauważamy, że krzesełka Weißspitzbahn są zdejmowane. Mocno nas to martwi, bo to kluczowa kolejka w tym ośrodku. No nic, na razie musimy sobie radzić i jeździmy trasami 2 i 3. Około 10:00 rusza krzesełko Weißspitzbahn więc jedziemy na tamtą stronę i katujemy trasy 7,8 i 9 O dziwo jazda tymi trasami nie jest zbyt fajna, z uwagi na dość mocny przeciwny wiatr, który na wypłaszczeniach powoduje mocne zwolnienia, a czasem prawie zatrzymania. Stąd wracamy z powrotem na wolne krzesełko i trasy 1 i 2. Przed 12:00 ponownie lądujemy na trasach 7, 8 i 9. Obserwujemy też jeżdżących na czarnych trasach przy nowym krzesełku Leppleskofelbahn. I w końcu też się skuszamy na te trasy. Są świetne, choć krótkie (około 1300m długości). No i na początkowej ściance przy 10-tce wychodzi trochę kamieni. po około 2h wracamy na trasy przy krzesełku Weißspitzbahn, wiatr ucichł i tam już jeździmy do końca dnia. Ludzi w ośrodku jest mało - poniżej zdjęcie z godziny 13:00. Około 14:00 zjeżdżamy ostatni raz i jedziemy czerwoną T na sam dół. Zamierzaliśmy zjeść w Eggenhutte, ale przejeżdżamy zjazd do niej i jedziemy na sam dół. No ale jeść trzeba więc w drodze powrotnej zatrzymujemy się w Matrei w klimatycznej knajpce Wirtshaus, gdzie wpada nam na talerze klasyka gatunku czyli TirolerGrostl Po jedzeniu wsiadamy do samochodu i wracamy do domu. Dojeżdżając do Salzburga obserwujemy ogromny korek mający minimum kilkanaście kilometrów - dobrze, że jedziemy w przeciwnym kierunku. Cała podróż przebiega bezproblemowo, choć od Salzburga do okolic Sankt Polten ruch jest bardzo duży. W domu meldujemy się tuż po 2:00 w nocy zmęczeni, ale szczęśliwi. Podsumowując wyjazd bardzo udany, nie sądziłem, że w sezonie uda się pojeździć praktycznie bez kolejek. Właściwie każdy z tych ośrodków jest warty odwiedzenia i zapewne zawitam do nich jeszcze nie raz. Najsłabsze wrażenia mamy z Heiligenblut, ale w odbiorze tego ośrodka nawarstwiło się kilka rzeczy: głównie zmęczenie całonocną podróżą, temperatura i położenie stoków. Na pewno będę chciał tam wrócić w bardziej mroźnej aurze. Za najlepsze uważamy Sillian i Kals, choć St Jakob też absolutnie warto odwiedzić.27 punktów
-
coś mi wycięło resztę:-) No to jeszcze raz:-) Cześć Poniżej relacja z 4 dniówki po Osttirolu - odwiedzone 4 ośrodki: Heiligenblut / Grossglockner, Kals-Matrei, Sillian i St. Jakob im Defereggental. Dzień 1 - Heiligenblut Startujemy we wtorek z Piaseczna zaraz po 1/10:-) Cel Osttirol, klasyczna 4 dniówka i jak sie okaże każdy dzień spędzimy w innym ośrodku. Jadę z synem, ekipa miała być większa, ale się wykruszyła. Kwaterkę mamy zaklepaną w Prappernitze (5km od Lienzu), cena 160 jurków za 3 doby za apartament - sypialnia, kuchnia, salonem, łazienka z oddzielnym kibelkiem. Dodatkowo po kontakcie z właścicielką nie ma problemu abyśmy zajechali rano prosto z drogi, bo kwatera wolna. Cała podróż zajmuje około 11h i przed 07:00 meldujemy się w apartamencie z taakimi widoczkami za oknem Na pierwszy ogień idzie ośrodek Heiligenblut / Grossglockner. Dojazd najdłuższy bo ponad 40 km. Od razu wjeżdżamy na szczyt Schareck. Jest już dość ciepło, stoki mocno nierówne, sporo kartofli, ale w taką pogodę, czyli duży minus w nocy, duży plus w dzień to niestety zjawisko normalne. Dodatkowo większość stoków w ośrodku ma południową ekspozycję. No ale nie ma co narzekać - trzeba jeździć i podziwiać widoki. Jeszcze przed południem kolejką Tunnelbahn Fleissalm jedziemy do drugiej, mniejszej części ośrodka. Tam ciekawym łamanym orczykiem wciągamy się kawałek na górę. Po wjechaniu na górę okazuje się, że nie było to konieczne, bo wystarczyło pójść mocno w prawo i za budynkiem tunelowej gondolki można było od razu dojechać do krzesła Fleissbahn. W tej części ośrodka są 3 trasy, dwie bezpośrednio dostępne z krzesełka, po lewej niebieska 11-ka po prawej czerwona 12-ka. Trasy mocno podobne do siebie. Trzecie trasa 11a wymaga wciągnięcia się orczykiem na najwyższy punkt ośrodka szczyt Hochfleiss 2902 m n.p.m. Orczyk ma ponad 400 m przewyższenia więc od połowy idzie naprawdę mocno w górę. Widoki ze szczytu przepiękne Przy górnej stacji krzesełka jest kolejny punkt widokowy Kolejek do kolejek nie ma żadnych, jeździmy na bieżąco. Na trasach tez luźno, czasem trzeba poczekać może minutkę i jedzie się zupełnie samemu Po 13:00 siadamy na małe co nieco. Nie ma co się oszukiwać, jesteśmy dość mocno zmęczeni po nieprzespanej nocy w podróży. Dodatkowo warunki zrobiły się już mocno wiosenne, jest grubo powyżej 10 stopni na plusie, co przy południowej ekspozycji stoków powoduje, że płyną całkiem nieźle. Po powrocie na główną część ośrodka decydujemy się zakończyć narciarski dzień. Ośrodek bardzo fajny, ale nie na takie wiosenne nartowanie. I właściwie nie było gdzie uciec w jakieś bardziej zacienione czy inaczej położone trasy. Jedynie trasa nr 1 ma północno-zachodnią ekspozycję, ale jej połowa to taka trasa "półkowa" więc niezbyt ciekawa. Ale na pierwszy dzień wystarczy, grunt że znowu człowiek na nartach:-) Dzień drugi Znowu będziemy sie kręcić koło najwyższego szczytu Austrii, ale tym razem z drugiej strony. Jedziemy do ośrodka GG Resorts Kals-Matrei. Parkujemy praktycznie przy samej gondoli w Kals, oprócz nas jeszcze tylko jeden samochód z turystami, reszta to obsługa ośrodka. Pogoda to praktycznie kopia pierwszego dnia, czyli rano lekki mróz, im dalej w dzień tym cieplej. Tym razem jednak mamy nadzieje na lepsze pojeżdżenie, bo w ośrodku trasy są położone na linii wschód-zachód, a trasy pod krzesłem Cimaross nawet lekko północnym kierunku. Ale na pierwszy ogień idą trasy po stronie Kals. Pierwszy zjazd robimy ponownie na sam dół do gondoli, ale jedynie pierwsza część trasy jest warta kilkukrotnego przejechania do stacji pośredniej gondolki. Prawie cała niebieska część zjazdu w dolinę to klasyczna półkowa trasa. Dopiero przy górnej stacji orczyka przechodzi w normalną trasę narciarską. Od strony Kals oprócz dwóch dość wolnych krzesełek jest też nowa kanapa Glocknerblick Niby tylko dwie trasy czerwona i czarna 17-ka, ale liczba kombinacyjnych zjazdów jest znacznie większa. Czarna 17-ka Czarna 13-ka z samego szczytu zaczyna się niewinnie:-) Widok z okolicy stacji pośredniej Kals I/II. Tu warto dodać, że na stacji pośredniej nie można wysiadać, można tylko się dosiąść. Po 11:00 przenosimy się w dalsze rejony ośrodka, w okolice krzesła Goldfreid II. I praktycznie od razu robimy krótki odpoczynek w Berggasthaus Goldried Trasa nr 3. Dojeżdżamy do krzesełka Goldfried II, ale według mapki Bergfex-a możemy jeszcze trasą nr 5 dojechać do krzesełka Happeck Widoki z trasy nr 5 No i przy krzesełku dostajemy zonk-a, bo krzesełko wyłączone. Rad nie rad zjeżdżamy na sam dół doliny. Tu warto nadmienić, że trasa nie prowadzi do samej gondolki w Matrei, ale trzeba się posiłkować skibusem. Na szczęście jeździ on praktycznie co 15 minut, ale podróż powrotna na stoki jednak trochę trwa. Trochę nie daje mi spokoju to nieczynne krzesło, bo wydawało mi się, że wszystko świeciło się w ośrodku na zielono. Okazuje się, że krzesełko jest, ale jakby go nie było. Na interaktywnej mapce na stronie ośrodka nie istnieje, a na świetlnych mapach w ośrodku niby jest, ale nie ma żadnego statusu - ani włączony, ani wyłączony. A to wielka szkoda, bo krzesło wydaje się być świetnym uzupełnieniem. Generalnie w czasie całej 4-dniówki jedyne "kolejki" takie na 3-5 minut były właśnie przy krześle Goldfried II W czasie buszowania po tej stronie ośrodka, chcemy jeszcze zjechać czarną 6-ką. Uczulam młodego, żeby w odpowiednim momencie odbił na krzesło goldfried II. Niestety przegapia ten moment i ponownie lądujemy na samym dole na przystanku skibusa. A na dole cieplutko, oj cieplutko:-) Po wdrapaniu się na górę i kilku zjazdach siadamy w knajpce na odpoczynek. Po obiedzie jedziemy do ostatniej części ośrodka w której jeszcze nie jeździliśmy obsługiwanej przez krzesło Cimaross Tu jeździmy wszelkimi kombinacjami tras i są tu naprawdę świetne miejsca. Mi do gustu najbardziej przypada, krótki odcinek 8ki, a najmniej czarna 9ka z uwagi na jej ekspozycję najbardziej zwróconą w południową stronę i z tego tez powodu najbardziej zdegradowaną. Czerwona 11ka bardzo fajna. Generalnie trasy mimo sporej temperatury trzymały się bardzo dobrze - z małymi wyjątkami. Ostatnie fotki z Grossglocknerem w tle Do samochodu wracamy znanymi nam już z poranka trasami 14 i 15a. Na koniec udanego dnia jedziemy w Lienzu do pizzerii Adria Grill - bardzo polecam, pizza pyszniutka20 punktów
-
Cześć Poniżej relacja z 4 dniówki po Osttirolu - odwiedzone 4 ośrodki: Heiligenblut / Grossglockner, Kals-Matrei, Sillian i St. Jakob im Defereggental. Dzień 1 - Heiligenblut Startujemy we wtorek z Piaseczna zaraz po 1/10:-) Cel Osttirol, klasyczna 4 dniówka i jak sie okaże każdy dzień spędzimy w innym ośrodku. Jadę z synem, ekipa miała być większa, ale się wykruszyła. Kwaterkę mamy zaklepaną w Prappernitze (5km od Lienzu), cena 160 jurków za 3 doby za apartament - sypialnia, kuchnia, salonem, łazienka z oddzielnym kibelkiem. Dodatkowo po kontakcie z właścicielką nie ma problemu abyśmy zajechali rano prosto z drogi, bo kwatera wolna. Cała podróż zajmuje około 11h i przed 07:00 meldujemy się w apartamencie z taakimi widoczkami za oknem12 punktów
-
No więc ostatnie dwa dni ujezdzaliśmy Obereggen ....lubię ten ośrodek choć jest dość licznie odwiedzany. Wiem od znajomych że w weekend było dużo narciarzy ale już po weekendzie nie było tragedii,tym bardziej jak się zaczyna z samego ranka ,robi przerwę obiadowa ok 11 a później już można do 16 .30 hulać aż miło .50 kilometrów tras perfekcyjnie przygotowanych.Trasy startują od 1700 metrów do 2200 z haczykiem Wprawdzie nie ma b.długich tras do dolin a te co są jak dla mnie są wystarczające.Ja b.lubie jazdę z najwyższych punktów ośrodka do Pampeago (najdłuższe zjazdy) Parę foci ☀️11 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Szczyrk, na dole +11C szczyt +3C od rana lało, ale na trasach jeszcze nieźle bo wczoraj przymroziło. Górne krzesła ze względu na silny wiatr wyłączone. Oby trochę w nocy przymroziło bo jutro popłynie. Skrzyczne, orczyk na Dolinach nieczynny,chodził orczyk na szczyt. Kolejek brak. Bieńkula zamknięta wyratrakowana Niebieska 3 przy gondoli Kolejek brak, o 11:00 tylko jeden parking zajęty. Chodziły też żółte kanapy z Soliska na HS i orczyk na MS5 punktów
-
Dziś chłopaki z obsługi wyciągu mieli z nas polewkę. Pytali mnie, jak podobała mi się wczoraj pogoda ? Czy ubranie zdążyło wyschnąć przez noc. A numerem jeden było pytanie, czy w kolejną ulewę też mają otwierać dla nas wyciąg 😉. Wreszcie przestało lać. Wrócili ludzie. Uruchomili talerzyk. Wszystkie przetopy na stoku dobrze oznaczone. Przez brak śniegu, skrócili trasę talerzyka. Główny stok trzyma się dobrze. Obok już kilka przetopów. Kolejka od 11:00 mniej więcej cały czas tak samo. Niby długa, nie więcej jednak, jak na 5 minut stania. Talerzyk bez kolejek. Termy puste. Gdzie ci ludzie ?5 punktów
-
Jeden z nielicznych ośrodków z sensownymi cenami - karnet do 13-tej za jedyne 37,5E, podobnie zresztą jak w sąsiednim Fanningberg. Zauważyłem, że austriaccy właściciele ośrodków z północy też chyba korzystają z pewnego monopolu, jaki zapewnia im bliższe położenie od Wiednia - większość narciarzy 1-dniowych jest w stanie zapłacić więcej za karnet, niż jechać 100-200km dalej na południe i zachód, dlatego względnie małe ośrodki na północy (Tauplitz, Loser, Riesneralm, Planneralm, Kreischberg, Wurzeralm, Hinterstoder, Hochkar) mają dość wysokie ceny karnetów, a te w Lungau już nie. No i dodatkowa zaleta - różne kombinacje (2h, 3h, do 13-tej, od 12-tej itp.). Jeżdżąc np. na Chopoku nie mam możliwości kupna karnetu krótszego niż całodniowy, więc tak czy siak muszę wydać w kasie 65E/dzień, a to już różnica prawie 30E dziennie na korzyść Austrii (Lungau).4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Dwa razy w Tatrach dwa razy w Wielkiej Fatrze 2 razy w Niżnych i raz w Bieszczadach , a teraz spore ocieplenie więc cześć z nich pewnie się przebudzi. Niedzielne popołudniowe Pilsko z przełęczy Glinne na szczęście już w opadach śniegu , w rzekach sporo wody wiele potoków spływanych , na zdjęciu Koszarawa na stanie ostrzegawczym3 punkty
-
W kierunku Lienz jeżdżę przez Semmering/Murau itp. Czasowo raczej najkrócej, droga bardzo OK, bez korków i tłoku.3 punkty
-
W przypadku kwater rezerwowanych prywatnie obowiązują warunki odwołania określone w austriackim prawie hotelowym. Oczywiście w przypadku rezygnacji na krótko przed wyjazdem nie są to warunki tak korzystne jak w przypadku bookingu lub airbnb, ale za ten komfort się dopłaca. W okresie covidowym gospodarze byli bardziej elastyczni w kwestii późnych rezygnacji, ale myślę, że teraz, wraz z powrotem do dawnej liczby chętnych gości, wrócą stare reguły. Zastanów się czy na pewno warto z takim wyprzedzeniem fiksować się na jeden ośrodek i jeden termin. Przez wiele lat miałam podobną metodę. Rok wcześniej rezerwowałam w dobrej cenie dom dla grupy 12-20 osób, zależnie od liczebności naszej grupy. Kwatery mieliśmy owszem świetne, ale narciarsko wychodziliśmy różnie. Pamiętam lutowy wyjazd kiedy Ski Circus płynął, a temperatury w dolinie dochodziły do 20 stopni. Dla odmiany innego roku w styczniu kiedy rezydowaliśmy w Fieberbrunn na 6 dni nart, przez 4 dni padało po pół metra śniegu dziennie… Czarę goryczy przelał luty 2020 i zarezerwowana na wiele miesięcy wcześniej kwatera w Ischgl. Po dwóch dniach przyszedł orkan z potężnymi opadami śniegu (co juz tydzień wcześniej zwiastowały prognozy), co oznaczało sparaliżowanie tego ośrodka, całej doliny i sąsiednich ośrodków. Po dwóch dniach spakowaliśmy się i uciekliśmy do Włoch tracąc kilka tysięcy złotych wydane na tej kwaterze i wydając kolejne na kwaterę w IT. Ale przez kolejne 4 dni jeździliśmy - w słońcu i w naprawdę przyzwoitych warunkach. Powyższe doświadczenia nauczyły mnie bycia elastyczną w wyborze ON. Kwatera zawsze się znajdzie, duży ośrodek nie zawsze oznacza lepszej jazdy. Dołożenie kilku godzin podróży jest niczym jeżeli dzięki temu możemy pojeździć w o wiele lepszych warunkach.3 punkty
-
Ja bym zapytał ich bardziej szyderczo - czy mają już na oku nową pracę w związku z ociepleniem klimatu 😄3 punkty
-
Dzięki @MarioJ Co do dojazdu, to w tamtą stronę jechałem klasycznie przez Wiedeń - Graz - Klagenfurt, bo docelowym miejscem był Lienz. Natomiast powrót google maps od razu poprowadziło "górą" pewnie dlatego, że ruszałem z ostatniego ośrodka St Jakob, a ja w sumie pomyślałem, że fajnie będzie dla odmiany pojechać inną trasą. Zupełnie zapomniałem o tym płatnym tunelu - no cóż gapowe się płaci:-). Co do samej płatności to są bramki od strony Matrei - koszt 13 jurków za przejazd, kolejek w żadną stronę nie było, a jechaliśmy tam w sobotę około 16:00.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Wątek jest o Aineck, więc można wspomnieć o pobliskim ośrodku Speiereck - Großeck. Oba ośrodki są połączone wygodnym skibusem i należą do jednego regionu Lungo. Dodam kilka fot z tego sezonu. Czarna trasa wzdłuż szybkiego krzesła nr 4. Niezmiernie widokowa trasa czerwona 4a. Bardzo dobra czerwona 5c z krzesłem typu chillout. Trasa pod gondolą Sonnenbahn na koniec dnia, wiosna. Ze szczytu na sam dół to jest 1300m vertical, lądujemy na wysokości 1000m npm, gdzie jest bardzo ciepło. Warunki nie pozwoliły zbytnio na freeride, tylko trochę treningu z boku trasy. A i szersze deski na miękkie trasy się przydały.3 punkty
-
3 punkty
-
Pojeźdżone uczciwie dzisiaj Sam ośrodek choć niewielki ,niecałe 30 km tras to robotę robi uczciwą Na początek świetna niebieska trasa niebieska a potem na zmianę z czarną w stronę Moeny skutecznie rozgrzały uda . Na banku tu jeszcze na tym wyjeździe wrócimy. Jutro chyba też coś kameralnego coby tłumy ominąć.3 punkty
-
Wielkie otwarcie Bieńkuli miało być w sobotę. Byłem w niedzielę i dziady nawet ratraka tam nie puścili. Muldy to nie wszystko, w jednym miejscu nawet poprzeczny rów nie był zasypany.3 punkty
-
Nie ma skibusów. Możesz stamtąd iść pieszo 4 km!2 punkty
-
Bardzo mądre co napisałaś. Obawiam się że mój wymóg planowania zestresuje mnie całkowicie. Jadę sam z 11 latkiem więc kilka godzin jazdy więcej to dużo. Termin mam tylko na ferie a jak załatwię urlop to temat zmiany terminu zamknięty. Może wogole od razu przyjąć włochy. Tradycyjnie chciałbym blisko, tanio, luźno na trasach, dobrze przygotowane, itp itd ... i tak nie będzie. Duże ośrodki to dużo ludzi - tak jak w Laax - a jak pojawił się wiatr to kolejki jak Białce bo zamknęli 70%ośrodka na kilka godzin. Chciałbym ośrodek z przewagą tras dłuższych niebieskich i może max 100km to ludzi będzie mniej.2 punkty
-
Jeremi już samodzielny na stoku, z kijami, talerzyk, krzesełka, pierwszy gigant Klara trenuje SL na długich tyczkach na tromym2 punkty
-
2 punkty
-
Dzięki za pomoc w wyborze i wszystkie opinie! Finalnie pojechaliśmy do Turracher Höhe i jak dla nas było świetnie Udało nam się też ogarnąć apartament w dobrej cenie (~ 1500 EUR) dla rodziny 2+2, tuż przy stoku (dosłownie 50m), co też znacznie podniosło nam komfort wyjazdu: https://www.appartements-turrach.at/en/ Same apartamenty nieco wiekowe, ale lokalizacja super. Dodatkowo szkółka narciarska dla dzieci, w razie czego również wypożyczalnia sprzętu, sklep spożywczy, pizzeria, są w tym samym budynku. Pogoda w zeszłym tygodniu była mocno na plusie od +2 do +5 w ciągu dnia, a termometry na stokach pokazywały w słońcu nawet +10 i więcej, dlatego tym bardziej cieszyliśmy się, że zdecydowaliśmy się na wyżej położony ośrodek. Sama miejscowość jest na około 1750m, a tereny narciarskie od 1400 do 2200. W nocy na szczęście łapał mróz, więc na rano trasy były przygotowane i zmrożone, ale w takim pozytywnym sensie (nie lepiące się). Mieliśmy opinie kilku osób, który były na wypadach w Bad Kleinkirchen, które jednak jest sporo niżej, i tam podobno było błoto szczególnie na niżej położonych trasach. W ośrodku jest kilka szybkich kanap, a tereny narciarskie rozciągają się po dwóch stronach jeziora i zawsze "po tej drugiej stronie" było trochę luźniej, a rano to już w ogóle można było szusować samemu po pięknych, szerokich i równych czerwonych trasach na świeżym sztruksie Bajka! Na uczące się dzieci i żonę, która jeździ spokojnie/turystycznie te 42 km było ok, w 2-3 dni udało nam się zjechać całość (razem z dziećmi), wiele tras po kilka razy, więc następna wyprawa chyba jednak do nieco większego ośrodka i pewnie mimo wszystko wyżej, żeby warunki były jeszcze lepsze EDIT: jeśli ktoś wie, dlaczego zdjęcia z telefonu wkleiły mi się do góry nogami to będę wdzięczny za info2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Szczerze mówiąc, to krzesło jest całkiem szybkie i sprawne. Ale moda decyduje … Kilka fot jeszcze z tego świetnego ośrodka. Trasa A1 z Aineck Trasa wzdłuż starego orczyka, da się dojechać z gondoli. Czarna i czerwona trasa z Aineck na zachód Czarna trasa na Katschberg w świetnym miękkim śniegu ale bez odsypów bo mało ludzi. Na przeciwko Aineck. Jeszcze jedna trasa czerwona na Katschberg Miła przejazdówka pomiędzy Katschberg i Aineck2 punkty
-
Te Twoje zdjęcia jakieś takie tendencyjne, zobacz o 17:00 jak puściutko 😉.2 punkty
-
Tak, ale wiązania też były obok w pudełkach. Tylko przypuszczam, że raczej nie wliczone w cenie bo to już byłoby zbyt piękne, ale nie wiem na pewno.1 punkt
-
Relacja z dnia dzisiejszego. Pada, pada, ciągle pada. Dodałbym jeszcze, że również mocno wieje. W nocy mocno popracowali nad stokiem. Większość wczorajszych przetopów zasypana śniegiem. Śnieg mokry, ciężki, podsiąknięty wodą. Tu czekamy na uruchomienie kanap. Chętnych do jazdy jak na lekarstwo. I jeszcze jedno. Kozice (chyba), biegną przez stok - na zdjęciu słabo to widać, za szybkie były - a było ich kila sztuk. Trasy dobrze przygotowane. Główny stok zyskał tyczki - oznaczające jego skrajnię. Wcześniej leżał tam śnieg. Na kilka minut wyszło nawet słonko. Trasy po 12:00 już wyraźnie puszczały.1 punkt
-
Będzie będzie dziś wieczorem ...ale wiesz czasu ni ma. Ps.Pytanie gdzie wczoraj i dziś jeździliśmy ? Jutro Alpe Lusia1 punkt
-
Ja p..., przepraszam, ja się dziwię. W tym samym czasie my na Stoku (15 km dalej, jazda absolutnie na bieżąco):1 punkt
-
Tak, kawałek tą A10. Opłata za tunel 6, czy 7E. Jadę tak np. w Dolomity. Po kilkugodzinnym staniu w sobotnich korkach w okolicach Salzburga dałem sobie spokój z jazdą "górą". Ponadto z plusów - 100km bliżej, odpada ewentualny korek i opłata za Brenner i kawałek autostrady we Włoszech.1 punkt
-
Dodatkowo na ich stronie zapewniają że są "caravan friendly".... wiec miałbym gdzie zaparkować swój "wóz Drzymały" gdybym sie wybrał na jakieś 2 dzionki. Widzę na Słowacji sporo takich miejsc (Oravice też)... Tylko u nas ciągle "dupa"... co prawda widziałem stojące kampery pod Jurgowem i w Białce ( w czasie covidowym) ale infrastruktury żadnej. Gadałem nawet kiedyś z kimś ważnym z Rusin (niby tam kemping jest na górze) ale jakoś bez przekonania do tego podeszli. Akurat na Rusińskim wierchu staje czasem na noc.. a oni nie chcą kasy zarobić, nie to nie..1 punkt
-
Bardzo sumienna i szczegółowa relacja - dziękuję! Podczas grudniowego wyjazdu Sillian i Matrei też mnie urzekły i mam wrażenie, że są bardzo godnymi alternatywami dla ośrodków większych i bardziej ‚mainstreamowych’. pozdrawiam z powiatu piaseczyńskiego1 punkt
-
A gdzie relacja z poprzedniego dnia, opis ośrodka, tras, liczba przejechanych kilometrów ? Opuszczasz się 😁1 punkt
-
Zapraszam wszystkich do zabawy, podejście skiturowe Bieńkulą na Małe Skrzyczne. Trasa: Start 646n.p.m. -to miejsce przecięcia trasy z nieistniejącym orczykiem, meta 1210n.p.m- Małe Skrzyczne. Vertical 564m, długość trasy 2,4km Start przy fundamencie orczyka 07:39 Miejsce przypięcia nart Hala Skrzyczeńska 08:10 (31min) Małe Skrzyczne meta 08:29 (50min) Mapa i track https://pl.mapy.cz/s/gufefedaro Mój czas wprawnego piechura 50 min podaję dla orientacji, mierzony wraz z postojami na foto. Wiem że najlepsi wbiegną poniżej 30min, ale dla amatora przejście tej trasy bez postojów już jest zwycięstwem. Przejście uwiarygadniamy zdjęciami lub zapisem śladu z dowolnej aplikacji. Zapraszam do zabawy od dzisiaj do końca sezonu 2022/23. Nie dajmy zapomnieć o Bieńkuli. Dziękuję @christofza pomysł.1 punkt
-
Rytro 20.02.2023 Po trzech dniach lania śniegu zeszło dużo. Dzisiaj w nocy lekki mróz, zabetonowało trochę stok, po 10:30 zaczął już puszczać. Warunki w sumie niezłe, jeździło się dobrze. Gdy kończyłem o 15 godzinie było +7,5 st. Niestety śniegu dużo nie ma bo naśnieżali krótko na przełomie stycznia i lutego. Gdyby styczeń był inny to by było grubiej i szerzej. Przetarcia już są, stok też się zwęził bo na obrzeżu w połowie trasy było mało śniegu. Do końca ferii pewnie dotrwają (choć jutro znowu lanie...) dłużej pewnie nie, i tak po feriach działaliby pewnie tylko weekendowo. Szkoda bo nieraz w marcu była super jazda w Rytrze. Trzeba będzie szukać szczęścia w marcu w Krynicy. Zwężanie trasy przez pracowników1 punkt
-
Zostało jedno wolne miejsce w sypialni (osobne łóżko), czyli koszt dwóch noclegów to 550zł. Do tego przejazd w obie strony i dojazdy na miejscu, co powinno zamknąć się w 400-450zł. Zapraszam!1 punkt
-
Bardzo pozytywne. Jechałem tam specjalnie z Krakowa. Na cały dzień to dobry ośrodek. Podobały mi się trasy, zróżnicowane. Ta czarna też sympatyczna. Tam było coś takiego, że jak to prywatyzowali to się cała ta wieś wzięła, zebrała, podpisali umowy, już nie pamiętam - ale chyba też to wszystko wykupili. Dzięki temu nie było tam awantur o grunty, i mieszkańcy dużo zrobili żeby to hulało, a nie skończyło jak większość stacji na Słowacji. Dodatkowo zawsze na urozmaicenie można sobie wejść na Wielką Raczę do schroniska i zjechać na dół. Od górnej stacji wyciągów to niedaleko.1 punkt
-
1 punkt
-
Najlepiej w razie wątpliwości podzwonić, popytać. W Regetovce mają fajną Transportę VL500, ciekawe czy jeszcze działa W Drenicy działa dół i góra, najwięcej od wielu lat. Udało się uruchomić krzeszło po wielu latach. Żadnego remontu nie było, to bodaj trzecie najstarsze krzesło na SK. Na górze nie działa tylko jeden orczyk (ten przy czarnej trasie) Plejsy....eh... zdechły raczej na amen. Muszę to kiedyś przejść na skiturach. Levocka dolina niestety też zdechła na amen. Bachledowa dolina i te w Żdiarze raczej mają się dobrze. Telgart, Gugle, i Mlynky - chyba widziałeś moją relacje. Certovica....działa tylko w weekendy... Rohace wiadomo, bez problemów, podobnie Orava, Kubinske hole, Donovaly, Malino Brdo, Racibor. Obok masz jeszcze klimatyczny ośrodek w Niżnej (orczyk 1500 m) Vratna dolina, działa wszystko poza jednym odosobnionym długim orczykiem (chyba już go rozebrali). Na Martinske hole szedłem z buta, jak jest dużo śniegu to zjeżdzasz na dół tak w ogóle. Ta droga na górę jest chyba czynna w jakiś godzinach w konkretną stronę (w sezonie zimowym).1 punkt
-
Znalazłem taki stary wątek, gdzie piszą : „Do tej pory trasa A1 była obsługiwana przez 1 stare krzesło i 3 wyciągi zaczepowe, podróż tymi urządzeniami na szczyt Ainecka trwała ok 40 minut, przy założeniu że wsiada się na każdy wyciąg "z marszu".” Obecnie mamy trzy gondole na szczyt, dwie obsługujące A1 wjeżdżają na górę w około 12 minut. Niesamowity postęp. Kilka impresji z aktualnego sezonu, z góry Aineck.1 punkt
-
K... M.. przecież pisałem. Po co żeście przyjechali!!!! Jutro siedźcie w pensjonatach, bo będzie to samo VID_20230211_115926.mp41 punkt
-
Czy ktoś z Was ma ochotę na narty w Gruzji od 28go stycznia-mój kolega,Gruzin mówiący po polsku organizuje tę imprezę...Są tanie loty Wizzairem do Kutaisi,300-400 zł w obie strony..1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







