Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.03.2023 - 03.03.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
15 punktów
-
14 punktów
-
12 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
Dolni Morava w poniedziałek, karnet dzienny. Na początek o polityce cenowej która jest tam dość kuriozalna. Otóż idąc do okienka dzienny kosztuje 1140 koron (w to wliczona kaucja 100 koron), ale jak zamówi się przez internet wprzód, najtaniej można kupić za 690 koron (około 140 zł), potem 820, 980 itd, zależnie od tego jaki dzień się wybierze. Aha, plus obowiązkowo płaci się 100 koron (20 złotych) za parking, płatność tylko kartą więc jak się nie ma konta walutowego to może dojść prowizja. Czyli najtańszy wyjazd tutaj to de facto 140 zł a najdroższy 230 zł. Za tą pierwszą cenę warto, za tą drugą rzecz jasna nie. Co mnie zaskoczyło in minus to przygotowanie tras. Już po godzinie od otwarcia płaski odcinek trasy numer 2 zryty kompletnie, choć pewnie to częściowo zasługa kilkudziesięciu desek które tego dnia miały tu zawody. Choć ogólnie trasy krótko wytrzymały. Najdłużej, do około godziny 12 jakieś wspomnienie po ratrakowaniu było na czarnej numer 2 tyle że tam mało kto jeździł. Na najciekawszej trasie numer 3 również sporo wylodzeń już około godziny 11. Było o tyle dobrze, że już drugi dzień prószył śnieg więc coś podsypywał podkład. Ludzi całkiem sporo, ale kolejek brak. Podobnie jak w Koutach nad Desnou tras jest tyle, że ludzie się "rozjeżdżają" i nie tworzą kolejek. Na samej trasie 1a spędziłem sporo czasu, stroma część również można by oznaczyć jako czarną podobnie jak 2-kę.7 punktów
-
Czas na podsumowanie wyjazdu. Dzień minął pod patronatem wspierania budżetu polskiego państwa [paliwo żeby przejechać 356km], wspierania organizmu [bieganie i nartowanie] oraz najlepszego warunu w tym roku kalendarzowym na CG, jaki zastałem. Pobudka w krainie ziemniaka o 5 rano, potem poranne bieganie, śniadanie i autem do pracy. Z pracy urwałem się, żeby dojechać na 15.45 na parking pod CG. Na miejscu pełne słońce i +3st na parkingu, śniegu dookoła dużo, aut na parkingu jak na końcówkę sezonu wysokiego i czas już po feriach zimowych - całkiem sporo. 16.00 już ubrany z GS na nogach uderzyłem na Żmiję, bo kręci od 9 do 17. Plan, żeby zrobić dwa jazdy i na 16.30 stawić się pod Luxtorpedą, gdzie miał być nowy sztruks po ratrakowaniu przed nocnymi jazdami. Na Żmiji wybrałem D-Fis na dwa przejazdy. Trasa trzymała się cały dzień elegancko, brak muld i kartofliska. Pod nartą miejscami beton, ale nie lód. Bokami było trochę luźnego śniegu. Frekwencja na stoku praktycznie zerowa. Widoki zacne, bo dookoła biało, na niebie chmur brak. Po dwóch zjazdach na D uderzyłem na Luxtorpedę. Trafiłem idealnie, bo 2 min po moim przyjeździe ruszyła. Kolejka do kołowrotków - brak, przede mną stało z 20 osób. Warun na B bez szału, biorąc pod uwagę ratrakowanie po dziennych jazdach, które nie pokryło całej szerokości stoku, i po bokach było miękawo. Dodatkowo sztruks zmieszał się z małymi bryłkami śniegu/lodu, więc nie było idealnie równo. Natomiast: - było twardo - miejscami spod śniegu wystawały place betonu [nie lodu] - stok trzymał się bez degradacji do samego końca nartowania - ścianka pod koniec trasy bez muld, aż do godz 20 -> zasługa dużych mrozów w nocy i betonowego podkładu. Nieczęsto spotyka się tam taki zacny warun Wbiłem w ramach rekonensansu na A, zjazd za jasności [jest jasno do ok godz 18]. Początek bez muld, co też nieczęsto się zdarza, boki na miękko, środek na twardo. Widocznie mocno sypali z armatek w ostatnich dniach. Potem już do samego końca katowanie trasy B. Frekwencja mizerna, nie czekałem ani razu do kołowrotków, większość zjazdów, szczególnie w drugiej połowie, na bieżąco. Z ciekawostek: młody chłopak jadący na krechę na A za dnia musiał się zatrzymać i mocno cofnąć, bo pęd powietrza zdmuchnął mu nie zapięty kask. Frekwencja w Czarnej Perle: ok 75% lokali zajętych, Biała Perła ok 50%. Dzisiaj pobiłem swoje dwa rekordy: - przez 4 godz śmigania ani razu nie zatrzymałem się na trasie, żeby odpocząć. Jeszcze 3 lata temu nawet pierwszy zjazd kończył się min 2 postojami, bo nogi wysiadały [jazda na tyłach i ciągłe hamowanie]. Dziś zacnie przeorałem 23 zjazdy z A oraz B, oraz 2 zjazdy z D non stop. Pod koniec było już nogi bolo, ale dałem radę. - ilość km przejechanych w totalu. Wg Sports Tracker, dziś wyszło 72,10km. poprzedni wynik podczas też 4 godzin jazdy 59,87km. Dziś Sports Tracker wypluł w totalu 72,10km. Prędkość średnia 17,6km/godz, Vmax 88,5km/godz. Wg moich obliczeń same zjazdy to 40,49km, vertical 9 280m.7 punktów
-
Stożek Cieślar Soszów Czantoria 15km vertical 1240m Start 10:00 koniec 15:00. Niestety prawie cały odcinek od Soszowa do Czantoria z buta. Mały Stożek, widać Tatry i Stożek. Soszów Od Soszów krzesła koniec śniegu na szlaku Śnieg dopiero na Czantoria powyżej 850m Czantoria, lekkie piwo to dobry izotonik Ustroń Polana 15:006 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Tylicz Ski 3.03.2023 Dzisiaj po raz pierwszy wybrałem się do Tylicza na narty, wcześniej byłem tylko na nogach w obu stacjach narciarskich. Oczywiście padło na Tylicz Ski bo trasy tam ciekawsze oraz mniej ludzi. Wyjazd ten potraktowałem jako coś nowego na mojej mapie narciarskiej regionu. Promocja na karnety ułatwiła tą decyzję 4h - 50zł. Nie miałem dużych oczekiwań bo to stacja rodzinna, dla mało zaawansowanych. Przy 4 osobowym krześle trasa łagodna dosyć krótka - 400m. Nachylenie dosyć przyjemne, można trochę krótkich skrętów wyciąć. Ze starszego 3 osobowego krzesełka lecą 3 trasy z krzyżówkami, główny stok w górnej części ma fajną "ściankę" szkoda że krótką, można kilka fajnych skrętów zrobić. Pozostałe trasy dosyć wąskie, można na nich coś tam poskręcać, jedna z nich bardzo płaska kończąca się ścianką, druga bardziej równolegle nachylona. Bez tłumów, lecz przez godzinę (10:30-11:30) były kolejki na 2-3min do krzesełka. Później na bieżąco. Wszystkie trasy czynne, przetarć jeszcze nie ma. Rano przymrożone, po godzinie 11 robiło się już miękko w słońcu, około 13 trochę ciapowato na trasie do 3 osobowego krzesełka. Wypad jako ciekawostka udany.3 punkty
-
3 punkty
-
Tak to prawda że te numery CzG z kamerami czy cennikami są słabe, że ceny w tej budzie przy żmiji zwalają z nóg itp. Ale z drugiej strony jest to jedyny ośrodek na Dolnym Śląsku który po pierwsze ma warunki do treningu (dobre do treningu, długie i zazwyczaj b. dobrze przygotowane trasy), a po drugie jest na prawdę przychylny sportowi. W większości przypadków nie mamy jako klub oraz inne kluby problemu z dostaniem trasy przed otwarciem ośrodka, wcześniejszym otwarciem wyciągu itp. Również z zawodami nie ma najczęściej problemów. Jest w ośrodku osoba odpowiedzialna za koordynację sportu i działa to więcej niż dobrze, do tego kluby mają preferencyjne warunki. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni bo aktualnie CzG to fundament naszych treningów w PL. Więc może myśl o tym że cześć waszych pieniędzy jest przeznaczona na wsparcie młodych sportowców trochę was pocieszy.. Tak wyglądała wczoraj trasa D o 8.30:3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dzisiaj zjechałem ze Śnieżki. Taką trasą jak @MarioJ wspominałeś. Jest to przyjemna, raczej krajoznawczo-turystyczna trasa nie nastręczająca trudności. Dzisiaj trafiłem na wyborny śnieg, i przebijające słońce. Na górze lekko przewiany puch, lekko zbity, od wysokości około plus/minus 1450 mnpm zrobił się chyba książkowych puchem. To była bajka! Cieszę się że tu jednak poszedłem, jednak szkoda że tak krótki był ten zjazd. Bouda Růžhorky, milion wiszących czarnownic, i świetna kyselica karkonoska na pokrzepienie.3 punkty
-
I ja miałam nadzieję na fajne narty w środę w Szczyrku - pochorowałam się długo, jeszcze zdechła wstałam dość późno i koło 8.30 skręcam w Buczkowicach na Szczyrk. Oczywiście miałam nadzieję, że w środę i po feriach będzie spoko. A tam korek jak cholera... Wykręciłam i pojechałam sobie na Gruniki, gdzie wyjeździłam się setnie i z wielką przyjemnością Ale przynajmniej w końcu Doliny otwarte, może tłumy zmaleją i będzie świetna wiosenna jazda w COS-ie, to co lubię PS Sorry, nie mam pojęcia, czemu zdjęcie uparcie wstawia się obrócone.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Trasa przy krzesełku (węższa) bez żadnego przetarcia, więc da się pojeździć dobrze, szersza z przetarciami ale też można jechać po tej połówce gdzie jest grubiej śniegu. Mnie Arena totalnie nie zachęca, zdeformowali trasę (garby) i jest totalna nuda. Od poniedziałku sens jazdy w regionie będzie już chyba tylko na Jaworzynie bo ceny trochę spadają. Planuje się wybrać w zależności od pogody.2 punkty
-
Może to mieć jakiś związek z tym, że wspomniana konkurencja ma również 3x więcej śniegu na trasach, ale ja tam nie wiem Chyba że nie mówimy o obecnej sytuacji, tylko o tym co było w ferie, to wtedy zgoda - też nie widziałem sensu przepłacać i stać po 15 minut w kolejce na jeden zjazd jak u Tabaszewskiego był warun i zero kolejek. Ale w tej chwili wygląda to już inaczej i sama tylko niska cena nie przyciąga, bo trzeba doliczyć koszty uzupełniania dziur w ślizgach.2 punkty
-
Umknął mi ciekawy wątek z treścią i fotami. Dzięki za wyczerpujące relacje.2 punkty
-
Widzę że nie lubisz być rozpoznawalny....dobrze że choć pyvko przodem obróciłeś😁2 punkty
-
Ja do tej pory unikałem lodowców w zimę. Jednak po tym co zastałem w lutym na Hintertuxie zmieniłem podejście do wysoko położonych ośrodków o tej porze. Często na wiosnę czy szczególnie jesienią do dyspozycji pozostają tylko górne trasy, a to jest jednak całkiem inna jazda. Zjazd z 3250 m na 1500 m to jednak zupełnie inna bajka niezależnie czy dotyczy on piste, czy off piste (zwłaszcza). Wiosna ma jeszcze jeden minus, narciarzy chcących dalej jeździć w Alpach sporo, a ośrodków w tym okresie ubywa. Z drugiej strony lepiej wiosną wybrać się na Hintertux niż wcale. Mi tu jest bardzo dobrze, co nie oznacza, że wszyscy się tutaj narciarsko odnajdą. Mnie się nikt nie skarżył na Hintertuxa, pojedyncze osoby z nieznach powodów mogą grymasić, ja takich nie znam.2 punkty
-
Poza "topowymi stacjami kolejkowymi" innym stacjom jest potrzebne zdecydowane obniżenie cen!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Luty na Hintertuxie był mocno słoneczny i temperatury odpowiednie, większość dni na solidnym minusie. Były ostatnio ze trzy dni w chmurach, ale za to z opadem śniegu, którego zawsze chciałoby się więcej. Od wczoraj ponownie przeważnie słońce. Dzisiaj się wydawało, że cały dzień będzie bezchmurny Narciarzy średnio od 1500 do 7000 dziennie, czyli dało się jeździć całkiem swobodnie, zwłaszcza gdy często wybierałem się poza nartostrady. W gondoli między Sommerberg a Fernerhaus często byłem sam Na trasach zero lodu, albo twardo albo odsypy nie utrudniające jazdy. Krajobrazowo (widokowo) oczywiście pierwsza liga alpejską Osobiście wolę gdy niebo nie jest bezchmurne i takich dni nie brakowało Było kilka dni z ograniczoną widzialnością Na szczęście jest sporo rozstwionych tablic w newralgicznych miejscach Na dolną stację zaglądałem doś często Widok z Tuxa w kierunku Hintertuxa Domki koło Sommerbergu Nic mnie tak nie wnerwia jak niszczenie pięknego puchu, jak można robić to przede mną... Niszczenie sztruksu jest mi bardziej obojętne Nie ma to jak po opadzie brać się do roboty Pozdrawiam.2 punkty
-
Byłem w tym samym terminie, czyli od 11. do 18. lutego tego roku i chociaż tylko dwa miejsca mieliśmy wspólne, i nie w te same dni, to pozwolę sobie ustosunkować się do Twoich opinii. Wszystkie odwiedzone przez Was ośrodki znam, chociaż w San Martino byłem raptem sześć lat temu. Mieszkając w Moenie zaczęliśmy w Alpe Lusia. To była niedziela, okropnie dużo ludzi. Ten ośrodek odwiedziłem już ponad dwadzieścia razy, tak dużo chętnych do jeżdżenia nie pamietam. Za mojego świadomego życia wymieniono tam stare krzesło w Bellamonte i już wkrótce ośrodek czeka rewolucja. Powstanie połączenie gondolowe ze Sport Navalge (okolice dużego parkingu w Moenie) do Valbony (góra pierwszej sekcji gondoli z Ronchi). Logistycznie, Moena ucieka kilka długości przed innymi miejscowościami. Jeszcze w niedzielę warunki, nawet około 15:00 były dobre, oczywiście zwłaszcza od strony Ronchi, czyli Moeny. Jako, że wracaliśmy tam jeszcze w środę i w piątek, to faktycznie, biorąc pod uwagę bardzo wysokie temperatury, już koło 11:00 Bellamonte miękło dramatycznie od górnej stacji gondoli, później nawet wyżej położony Zirmes na dole był miękki. Równoległy Lasté wytrzymywał dłużej, ale kapitulował koło 15:00. Dużo lepiej wyglądała cała strona w stronę Moeny, czyli obie Fiamm Oro, Piavac, Mediolanum i AlfaFischer. Zresztą, moim zdaniem optymalnie było jeździć góra-dół ze szcztu Laste na dól Bellamonte do ok. 10:00, potem przenosiny na drugą stronę do końca dnia. Co się tyczy gastronomii, do Chalet 44 weszliśmy raz w 2019, bo chyba wtedy powstał, i już tam nie wracaliśmy. Było, i jest dużo innych miejsc. Niestety w prima-aprilis 2020 roku spłonęła Baita delle Strie, ale została La Morea (obecnie to najlepsze miejsce), wspomniana u @idealistBaita Bucaneve, jest El Zirmo (oblegana zwykle niemiłosiernie przez cały dzień), mała knajpka Ja Ciamp na Campo, duże Rifugio Lusia przy zjeździe z Laste z irytującym barmanem, bar na górze gondoli z Ronchi, Valbona oraz nieczynna teraz Malga Pozza (dla miłośników steków, ale La Morea też ma taką ofertę). Alpe Lusia: W drugi dzień San Pellegrino z Falcade. Bardzo lubię to miejsce, głównie Falcade. Chociaż San Pellegrino ma swoje mocne strony (czarna, krótka 51 i absolutnie fantastyczna czerwona 51, obie obsługiwane stareńką dwójką i trasa Costabella- 59), to Falcade jest dużo lepsze, zarówno pod względem tras, jak i widoków. Z Col Margherita w stronę SanPe prowadzi czerwona, bardzo ciekawa trasa 40/42, natomiast kombinacja 41/40 to La Volata, czarna trasa pucharu świata kobiet. W stronę Falcade prowadzi opadająca kaskadowo czerwona 33 i stamtąd mamy dostęp do kilku czerwonych wariantów (polecam szczególnie Laresei- łatwa czerwona trasa, ale jest na niej zwykle mniej osób i ...jak to mówi Admin- jest po czym jechać. Po dniu na Alpe Lusia wciągnęliśmy się w Campitello na Col Rodella i wpadliśmy w bezrozumny szał SellaRondy. Żebym był dobrze zrozumiany. Uwielbiam SR, obie strony i wszystkie zakamarki, ale ta patologiczna, nie mieszcząca się w żadnej skali, liczba osób, odebrała mi i tak już więdnącą na parkingu pod gondolą radość z jazdy na nartach. W związku z tym po dojechaniu do Val Gardeny pokręciliśmy się po kilku krzesełkach i minąwszy Comici zjechaliśmy do Monte Pana, korzystając z faktu, że jeszcze tam nie byliśmy. Droga wąskimi, niebieskimi nartostradami, trochę przygasiła mój nastrój, ale dojechaliśmy w końcu do Monte Pana, a wiekowe w sumie krzesełko zawiozło nas na szczyt Mont de Seura. Eureka! Kilkoro ludzi na trasach, pięknie widoki i dwie znakomite lufy, jedna czerwona i jedna czarna (68%), i w zasadzie tylko dla nas. Co prawda błyskawiczne przeskoki z pełnego słońca do pogrążonego w głębokim cieniu lasu wymagały ostrożności i koncentracji, ale trasy znakomite. Jest też niebieski wariant, ale to ta nartostrada, o której pisałem wcześniej. Reasumując Val Gardena jaka jest, każdy wie, za to Monte Pana, jako ucieczka od ludzi z możliwością nieprzytomnego grzania z góry na dół..., to było crème de la crème tego dnia. I nie popsuło go nawet wejście do Comici na obiad. To temat na zupełnie inną dyskusję, byłem raz i wystarczy. Chociaż warstwa wizualna jest warta grzechu. Col Rodella i Sassolungo Walentynki w Comici Piz Sella, świetne zjazdy czerwone i czarne Monte Pana I w końcu Ski Center Latemar. Skupiliśmy się raczej na Obereggen i Pampeago. Biorąc od uwagę wszystkie aspekty narciarstwa, Obereggen jest lepsze moim zdaniem. Wszystkie warianty zjazdu z Mayrl, czy to 5, czy wariantami 6 świetne. Zjazd z Oberholz też bardzo dobry. Gastronomiczna oferta Oberholz stała się już w zasadzie anegdotyczna, więc tylko skromnie potwierdzę. Korzystając z pogody i faktu otwarcia Pala di Santa, co nie jest normą, srodze się zawiodłem. Samej czarnej trasy jest tam kawałek. Krzesełko które wjeżdża na górę ma jeszcze następcę w postaci talerzyka jadącego wyżej. Ze szczytu prowadzi dość płaska czerwona trasa numer 20- Pala Santa, dopiero potem jest zasadnicze Variante Muro Santa 20a i dużo mniej nachylone Collegamento Zanggen 20b (obie oznaczone jako czarne, ale 20b raczej na to miano nie zasługuje). Tak czy owak, lubię ten ośrodek. Obereggen W Carezzy byłem w zeszłym sezonie. Musze powiedzieć, że korzystając ze styczniowego niskiego sezonu wyjeździłem się bardzo satysfakcjonująco. I niech was nie zwiedzie zachęta, że to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. One oczywiście, też będą zadowolone, ale mamy główną, otwartą w zeszłym sezonie gondolę, pod którą przebiegają dwie porządne czarne trasy i jakieś czerwone warianty. Nawet zjazd do Nova Levante, dość wąski w lesie jest OK. Środek ośrodka z żółto-czarnym krzesłem jest istotnie niebieski, ale jadąc dalej jest Paolina i pod nią kolejna wymagająca sekwencja czarno-czerwona. To jeszcze nie koniec, bo pod masywem Latemar jest jeszcze jedna czarna bestia, prosta, równa, dając wgląd w cały przebieg trasy. Bardzo dobry ośrodek. Nie mam wystarczającej wiedzy na temat gastronomii, nie miałem czasu . W San Martino di C. byłem dawno. Pamietam główna trasę Tognola pod stara gondolą. Te białe jajka zostały 2-3 lata temu zamienione na nową infrastrukturę. Podobnie, jak @idealistzapamiętałem szczebelkowe, białe krzesełko pamietające Gustavo Thöniego, być może. Ale trasy były dobre. Byłem jeden dzień. W2 punkty
-
Parkowałem właśnie na dole przy krótszym krzesełku. Pod górkę wolałem nie jechać bo był znak z łańcuchami a moje auto się do tego niezbyt nadaje. Przed wszystkimi parkingami na dole były bramki i automaty z których trzeba pobrać bilet. Przeginają z cenami w Czechach za narciarstwo... Podobnie i na Słowacji, sporo drożej niż w Polsce w której też tanio nie jest - wyjątkiem promocje marcowe w niektórych stacjach... To już w Alpach tańsze skipassy w rożnych regionach... Wśród stacji w tym rejonie (południowe opolskie) uważam, że stacja jest najciekawsza (przed Koutami i Czarną Górą) ale też nie powiem, że byłem zachwycony. Poziomu Jaworzyny Rynickiej nie przekracza a tam mi szkoda płacić za wysoki sezon. Tu na zachodzie niestety ceny wszędzie nieadekwatne do oferty, ale gdzieś trzeba jeździć.1 punkt
-
1 punkt
-
Będąc w Dolinie Zillertal chyba tylko raz nie dojechałem na Hintertuxa. Na zachętę bonus 🙃😉😁z lokalnej telewizji. Od paru tygodni leci ten hicior VID-20230303-WA0007.mp4 Dzisiejsza pogoda jak na ekranie, jazda w mleku, ratraki jednak sobie radzą, ale za to nie wieje😄 Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
To będą mieć sporo sprzątania w lesie, przed sezonem letnim (są tam trasy rowerowe). Jestem konsekwentny w swoim działaniu. Jeśli jest na stoku niezła gastronomia w rozsądnej cenie, korzystam nawet codziennie. Jeśli jest drogo ale dobry standard, skorzystam od czasu do czasu bo mam ograniczony budżet. Jeśli jest drogo za byle g.., nie skorzystam nigdy, mogę przywieźć termos i kanapki.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Krynica-Zdrój, Kompleks Narciarski Słotwiny 1.03.2023 Warunki dobre, zmroziło w nocy, dośnieżali też stoki. Stok węższy przy krzesełku bez przetarć warunki bdb, dośnieżali ściankę oraz dolną część trasy, w tych miejscach stok zaczął bym trochę przekopany około 11 godziny, reszta stoku cały czas ok. Szerszy stok z wytopami na garbach w części bliższej orczykowi, druga cześć szerokości całkiem fajnie i bez przetarć. Można śmiało jeszcze po tej trasie pojeździć, warunki dobre, też w nocy trochę dośnieżane więc miejscami bardziej miękko i garbato. Ludzi niezbyt dużo, jazda na bieżąco. Promocja na karnety więc warto się wybrać 3h - 35zł, 9-15 - 60zł. Nawet w 3h można fajnie pojeździć bo orczyk przy krzesełku w miarę szybki. Jutro powtórka bo żal nie skorzystać z dobrych cen w obecnych czasach. Kątem oka widziałem że na Arenie więcej ludzi, lekka kolejka do wyciągu oraz ich parkingi full zapchane również przy Słotwince. Wspomniane przetarcia na połowie szerokości drugiej trasy1 punkt
-
Pilsko. Twardo, szybko, równo, pięknie, dobrze ale nie do końca. Niestety rano o 8:40 ja i ok. 20 innych osób dowiedziało się że krzesło 2os. Strugi-Szczawiny nie chodzi. Nie było nikogo z obsługi a wystarczyło wywiesić jakąkolwiek informacje na budynku kasy, a najlepiej chyba gdzieś na parkingu by niepotrzebnie nie podchodzić. Także start z poślizgiem z Kamiennej i przebicie się na Szczawiny z Buczynki. wg. informacji uzyskanych w kasie, Strugi-Szczawiny mają obecnie chodzić tylko sobota-niedziela1 punkt
-
1 punkt
-
Potwierdzam. Byłem w sobotę i warunki na arenie wzorowe. Wszystko czynne łącznie z całym dostępnym snowparkiem i zero przetarć. Tymczasem obok u Tabaszewskiego tradycyjnie już po odwilży sporo brązowego widocznego z daleka. Reguła sprawdza się niezawodnie - przy dobrych warunkach i w ferie jeździmy u Tabaszewskiego, bo jest o połowę taniej i nigdy nie ma kolejek, ale jak przyjdzie odwilż, to tylko Arena gwarantuje wzorowe naśnieżanie.1 punkt
-
Szkoda, ze nie zrozumiałeś przekazu. Chyba że wysłuchiwanie bluzgów lub bycie zmuszonym do słuchania o czyichś sprawach prywatnych nazywasz rozmową? I tak, od wysłuchiwania takich głupot wole ciszę, gapienie się na góry i własne myśli… Jadąc w swoim towarzystwie, na jednym krzesełku/w gondoli, możesz mówić co i jak chcesz, a będąc w towarzystwie nieznajomych już niekoniecznie - serio to takie nowatorskie, a może frustrujace sądząc po Twojej reakcji???1 punkt
-
Tam są tylko świetne gigant flaszki i kieliszki na zewnątrz (w zależności od sezonu 🥂 ;). Wysiadając z niebieskiej kanapy nieźle ciągnie szambem, hehe... Może najstarsze, ale głównie lansiarskie miejsce. Bardzo fajnie, z normalnymi cenami, paręset metrów niżej http://www.ciadinat.it/ Krótka karta świeżych dań itp.1 punkt
-
Dzisiaj prawdziwie zimowe warunki, wreszcie mróz. Na Gefrorene Wand -18 stopni, na dole -5. Otworzyli dzisiaj trasy powyżej Fernerhaus. Nieczynne orczyki na Olperer i Gefrorene Wand. Na Kaserer czynny jeden z orczyków, uruchomili też Lärmstange 2. Przy Lärmstange 1 było najwięcej lawin i ta część jest jeszcze wyłączona. Dzisiaj 1500 pojedynczych karnetów sprzedana, tłoku jednak nie było w ogóle. Ja dzisiaj szukałem możliwości pojeżdżenia poza trasami. Śnieg już mocno przetworzony, gips i deska. Najlepszy śnieg pod samymi skałami (przy Kleiner Kaserer i Lärmstange) i w lesie poniżej Sommerbergalm. Słońce operowało do 13. Miałem debiut na trasach 1 i 1a (oficjalnie jeszcze nie czynna) Im bliżej dolnej stacji tym las gęstniał i zjazd możliwy tylko po trasie ale też przyjemnie... Nowością był też przejazd pod skałami Kleiner Kaserer i Lärmstange. Tak blisko pionowych skalnych ścian jeszcze nie jeździłem. Trochę mnie ich ogrom deprymował i często spoglądałem do góry czy coś nie spada... Kleiner Kaserer Lärmstange Pod Lärmstange Lawiny przy Lärmstange 1, uszkodzone lance i siatki zabezpieczające Dla wielbicieli sztruksu też nie brakowało odpowiednich tras Pozdrawiam.1 punkt







