Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.03.2023 - 11.03.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
14 punktów
-
Szczawnica Palenica, czwartek, piątek, sobota. Trzy różne pory roku. W czwartek jeździmy w ulewnym deszczu, po śniegu przesiąkniętym nocnym opadem. Piątek - to samo pod nogą, ale nienaganna pogoda że słońcem, choć przy +15 C nieco ciepło. Na szczęście jest salmiak. Sobota - gwałtowne ochłodzenie, ale przesiąknięty śnieg znowu wymaga salmiaku, jeździmy w opadach śniegu. Warstwa śniegu gruba, więc jeszcze tydzień tych kataklizmów przetrzyma, a na bramki dowożą go taczkami z hałdy...11 punktów
-
9 punktów
-
Wierchomla od 11 do 15. Temperatura i słońce jak na nartach wiosennych. Mimo tego glówna trasa trzymała się dobrze przez cały czas, nawet sama koncówka nie była zamuldzona. Na Polankach także równo i szybko, ale sobota i niedziela to z pewnoscią ostatnie dni tej trasy. Tak to jest jak się oszczędzało wcześniej na śnieżeniu, zostanie tylko krzesełko.9 punktów
-
Jaworzyna Krynicka 10.03.2023 W nocy lekko przymroziło przynajmniej dolne partie (podawali w Czarnym Potoku -1,5 st., na szczycie było +1,5 st.) Stok tak jak pisałem wcześniej (na żywo) wytrzymał kilka zjazdów. Godzina na nowym krzesełku a potem przenosiny na czarną trasę na pozostałe 3 godziny karnetu. Czarna trasa dobrze przygotowana, oczywiście miękła z czasem ale było bardzo przyzwoicie i w miarę równo. Kilka przetarć na niej poprzedzonych zagrodzeniami z siatek. Przed bramkami brązowe, podciągnięte wodą łaty ale do wyminięcia po śniegu bokiem. Na sam koniec karnetu zjechałem jeszcze pod gondole i wjechałem na szczyt. Główna trasa mocno skopana i narty klejące się do śniegu, kijkostrada na wypłaszczeniu w połowie góry. Trasa nr 5 Odczyt temperatury w południe ze strony internetowej: góra 7,3 st., dół 13,7 st. Na koniec jazdy na dolnej stacji było 14,5 st. Jak zajechałem do Nowego Sącza 17,5 st. Aktualnie po godzinie 22 leje deszcz w Krynicy, na dolnej stacji +4 st., na szczycie +3,5st., w Nowym Sączu +10 st. i także oczywiście leje... Jest plan by w najbliższą niedzielę zamknąć na Jaworzynie sezon "lokalny" polski.8 punktów
-
Karkonosz stał przynajmniej do 11, od czasu do czasu tylko puszczali jakieś większe grupki. Wiatr w sumie nie był aż tak straszny , bywało gorzej( Lucni BOUDA kamera tylko 11 m/s) Dziś z żoną trasa jak ostatnio ( ona chce Lola do góry bez cudowania) , sam zahaczyłem dodatkowo Szrenice. Zjazd przez Halę Szrenicką , ponieważ na odcinku powyżej Karkonosza sporo lodu, cykałem się trochę tamtędy zjeżdżać .Nawet pod górę trzeba było uważać, czasem poślizgu foki dostawały. ''Krzywa'' Śnieżynka tym razem bardzo ok =pusto, bez ludzi https://www.strava.com/activities/86955355417 punktów
-
6 punktów
-
Pożegnałem się (na jakiś czas) z Hintertuxem. Trasy doskonale przygotowane, całkowity brak lodu. W zależności od temperatury i nasłonecznienia albo twardo, albo nieco bardziej miękko. Po nocnych opadach oczywiście robiły się odsypy. Poza trasami mogłoby być więcej śniegu, ale da się pojeździć, choć strat w nartach (ślizgach) nie dało się uniknąć. Trochę zdjęć między Fernerhaus, a Sommerberg Przygotowywanie tras na kolejny dzień narciarski. Ratraki pracują do około 22 - 23 godziny, w zależności od panujących warunków Poniżej Sommerbergu widok na dolinę Zillertal, Egalm, Rastkogel Powyżej Fernerhaus Pojeżdżone bardzo solidnie. Pozdrawiam.6 punktów
-
Kolejnego dnia tej krótkiej wyprawy postanawiam wybrać się w miejsce w którym jeszcze nie byłem czyli Mürren & Schilthorn góra legenda Jamesa Bonda-Piz Gloria z jego słynnym zjazdem który za dzieciaka oglądałem ,jednak w rzeczywistości wyglada to znacznie gorzej dla narciarza który się uczy jeździć ale po kolei …. Przeglądając internetowe pogodynki dnia poprzedniego były obawy na znaczną zmianę pogody,czyli u góry duże opady śniegu a w dolinie intensywny deszcz. Wstając rano i pijąc kawkę na tarasie Base Cafe widok przedstawiał zupełnie coś przeciwnego czyli piękny kolejny dzionek ,tak wiec te wszystkie pogodynki można w cztery litery wsadzić 🤷♂️ A taki widok po wyjściu z kwatery i dojściu do dolnej gondoli w Lauterbrunnen Po kilku minutach docieram do stacji Grütschalp w której przesiadam się w klimatyczny wagonik w środku jeszcze bardziej dizajnerski klimat lat 50/70 nie mam pojęcia szczerze mówiąc,z dodatkiem światełek naszych czasów czyli żarówki ledowe po kilku minutach jazdy docieram do stacji Winteregg gdzie łapie kanapę i zaczynam dzień narciarsko, widoki obłędne 👌 Na miejscu okazuje się ze jest zdecydowanie mniej narciarzy/rek jak po stronie Jungfrau-totalnie spokojnie,obłędnie widokowo z bardzo fajnymi trasami choć troszkę krótkimi ale takie ukształtowanie tego miejsca i niestety brak znacznej ilosci naturalnego śniegu jest i tu obecny. Było twardo w wielu miejscach wręcz lodowato, aczkolwiek mega klimatycznie byłem pod wielkim wrażeniem tego miejsca. W końcu docieram do dolnej gondoli w Mürren która zabiera mnie na stacje i górę Bird (2676) gdzie w końcu ukazuje się Piz Gloria i widać już górny odcinek który robi na mnie wrażenie WOW Ale wcześniej postanawiam zrobić jeszcze pare zjazdów w dolnej części i bardziej mentalnie przygotować się do zjazdu zerkajac na tą czerń nr 10. Zjazd do dolnej kanapy ma super szeroką wręcz fantastyczną trasę gdzie zamiast jednego przejazdu robię chyba ze cztery lub pięć . Można było tu fajnie poćwiczyć śmig,krótki,długi czy średni skręt . ..na dojeździe całkiem ciekawa lodowata ściana a tu już sama trasa mistrzowska 👌 Co by nie zanudzać docieram do Bonda 🤣 kilka fotek z tarasu Po wypiciu kawy i zachwycaniu się tymi obłędnymi widokami postanawiam zaryzykować i zjechać jak to się mówi raz kozie … Mega twardo i nic nie widać co jest przede mną ,mam ból 🤕 tabliczka pokazywała 88% nachylenia 🥶 …żyje 💪 najgorszy odcinek jest już za mną tu z innej perspektywy ten odcinek trasy zjazdowej z Piz Glorii Na drugi zjazd już nie miałem ochoty wiec spokojnie korzystałem z tego co oferuje ON na dole,choć muszę napisać że dalsza jazda już z bananem na twarzy. Zadowolony z siebie bawiłem się jazdą do końca dnia. Jeszcze pare foci Tu w oddali widać ten cudowny wagonik Po dotarciu do Lauterbrunnen postanawiam wrócić jeszcze Jungfrau i zrobić zjazd WC trasa 45 a co tam…. Na tym zakończę…. dzionek bajka 🫠 cdn. pozdro5 punktów
-
Na Hali Śniegu wydaje się sporo , Świąteczny Kamień też , tyle że tam na tym stromym śniego-lód ale to chyba trochę kwestia wyratrakowania. Lola to na dole ''stabilne'' ca 5 cm podkładu, czasem prześwity, i woda. Może to jakaś ''ekonomia'' coś jak w Karpaczu -Złotówka ,Grosik nawet Kopa śnieg jest a nie otwierają przez cały sezon ( przynajmniej tak było w poprzednim i teraz wygląda na to samo) Hala to mogliby w końcu jakoś oznaczyć skrót/łącznik do Snieżynki, jaki problem postawić większy znak- od 20 lat nie ma żadnego. Wiem że ten skręt jest na wysokości Schroniska a i tak udało mi się dziś ''przejechać'', musiałem dreptać pod górę.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Zapoznanie z trasą w Fageralm udane a pokłady puszku powyżej w krainie orczyków wręcz boskie - na całe szczęście nikt nie domaga sie ratrakowania. Stacja na uboczu Schladming za dużo powiedzieć, że pusta - cudowny old school pozwalający wdrapać się z doliny dwoma dwuosobowymi krzesłami i orczykami na 1880 a jednocześnie zjazd do samej doliny w pełni dostępny. Ze skokiem przesadzono - na jutro ma być inny profil, szbki najazd przez ściankę na to coś kończył sie lotami godnymi mamuta w Planicy lub hamowaniem przed progiem jak psycha siadała. Przy okazji NC Austrii jedzie FIS a na starcie czołówka Pań z Pucharu Świata, które będziemy mogli poznać osobiście po trwającej już jakiś czas, owocnej, wymianie korespondencj. Co ważniejsze można będzie sprawdzić jak dużą przepaść trzeba zasypać mozolną pracą - nie często jedzie się po tym samym z TOP5 Pucharu Świata . Uprasza się o kciukow trzymanie M. received_3410904482455355.mp42 punkty
-
@marionen dzięki za relacje i piękne foty . Napisze szczerze ze jeszcze w czwartek wieczorem wracając z Swiss myślałem ze to mój ostatni wyjazd tego sezonu(było AT,FR,CH), ale patrząc na twoje foty już kombinuje w głowie jak wysłać mojego szkraba do dziadków w PL na święta wielkanocne a sam ostatni solo wyjazd tego sezonu zorganizować właśnie na Hintertux kończący rewelacyjny narciarsko dla mnie sezon . 👌jeszcze raz piękne dzięki pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Wojtku nie ma żadnego tłoku. Pakuj familie i w góry,najlepszy czas na jazdę na Pilsku trwa2 punkty
-
Rytro w weekend już nie otwiera, zakończyli sezon. "Stacja Narciarska RyterSKI nieczynna, ale...! Śniegu nie brakuje i zapraszamy Wszystkich np. na sanki lub jabłuszka oraz coś pysznego w naszej Gospodzie Rogasiowej! Dziękujemy, że byliście z nami w tym sezonie narciarskim i zapraszamy na sezon 2023/2024" Cieniawa miała (ma?) w weekend działać, ale po gorącu jaki się pojawił wczoraj i dziś (17,5 st. w Nowym Sączu) stok wygląda już bardzo słabo, a ślad dużego wyciągu powoli znika... Więc nie wiem czy dadzą radę otworzyć. Słotwiny Tabaszewskiego też już średnio wyglądają, pewnie w weekend jeszcze pociągną a potem koniec sezonu.2 punkty
-
Cześć. Na stałe nie (a szkoda🙃). Z drugiej strony ciężko wracać, trzeba pokonać tylko kilkanaście schodów w dół i już dostępne wszystkie trasy. Broniłem się na ile sił i argumentów starczyło, by zostać jak najdłużej. Nazbierało mi się trochę pracy zdalnej to wykorzystałem odpowiedni moment. Obiecałem jednemu koledze, że pojeździmy w Czarnowie, a z jeszcze jednym skitury w okolicach Karpacza bo warunki są teraz nie najgorsze to wracam. Tylko nie wiem na jak długo... Sommerberg jednak bardzo lubię, kilka widoków na stację pośrednią z różnej perspektywy... Pozdrawiam i polecam odwiedzić.2 punkty
-
Luty na Hintertuxie był mocno słoneczny i temperatury odpowiednie, większość dni na solidnym minusie. Były ostatnio ze trzy dni w chmurach, ale za to z opadem śniegu, którego zawsze chciałoby się więcej. Od wczoraj ponownie przeważnie słońce. Dzisiaj się wydawało, że cały dzień będzie bezchmurny Narciarzy średnio od 1500 do 7000 dziennie, czyli dało się jeździć całkiem swobodnie, zwłaszcza gdy często wybierałem się poza nartostrady. W gondoli między Sommerberg a Fernerhaus często byłem sam Na trasach zero lodu, albo twardo albo odsypy nie utrudniające jazdy. Krajobrazowo (widokowo) oczywiście pierwsza liga alpejską Osobiście wolę gdy niebo nie jest bezchmurne i takich dni nie brakowało Było kilka dni z ograniczoną widzialnością Na szczęście jest sporo rozstwionych tablic w newralgicznych miejscach Na dolną stację zaglądałem doś często Widok z Tuxa w kierunku Hintertuxa Domki koło Sommerbergu Nic mnie tak nie wnerwia jak niszczenie pięknego puchu, jak można robić to przede mną... Niszczenie sztruksu jest mi bardziej obojętne Nie ma to jak po opadzie brać się do roboty Pozdrawiam.2 punkty
-
1 punkt
-
Dziś trochę nasypie - przelotny (choć momentami intensywny) śnieg pada w okolicy Sudetów już na wys. 300 m n.p.m.1 punkt
-
Patrząc na dzikie tempo zabudowy Szklarskiej apartamentowcami i hotelami - już nie tylko pod Szrenicą, ale np. w okolicach Hutniczej Górki, to jestem pełna złych przeczuć. Przeraża mnie nie tyle pazerność inwestorów, co krótkowzroczna polityka lokalnych władz.1 punkt
-
Nie jestem niczyim trenerem, raczej kolegą. Życzliwym innym. Nawet tobie biedaku. No i nie oceniam innych, ani nie donoszę.1 punkt
-
1 punkt
-
Ktoś coś słyszał o tej inwestycji? https://www.rp.pl/kraj/art38100661-w-srodku-gor-powstanie-gigantyczna-inwestycja-sa-kontrowersje1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wicher świszcze w Szklarskiej, Karkonosz stoi, I sekcja działa 👎1 punkt
-
Wiesz była taka bajka Krasickiego o tym jak to pośród przyjaciół psy zająca zjadły... możesz córce przeczytać na dobranoc... w nią na pewno warto inwestować czas i piniondz, na pewno nie będzie stracony, a poszukiwać go też nie trza.1 punkt
-
Dzisiaj, jutro i niedziela na Podhalu, choć powinienem być w innym miejscu, trzymam się jednak tezy, że wszystko dzieje się w jakimś celu i musimy tylko zadać sobie trud aby odczytać sens. Na prośbę córki dziś Białka....niby piątek, a ludzi dużo. Pogoda piękna, ale dużo na plusie i stoki płynęły...warunki z każdą godziną trudniejsze, ale dla doskonalenia przydatne. Na bazie jaką zbudowałem robię teraz dwa kroki w tył i nie licząc chwil dla jazdy fun, wracam do zupełnych fundamentów czyli prawidłowej postawy. Tłukę odpowiednio wąski rozstaw oraz w uproszczeniu praca nad większym wyjściem tułowiem na narty (w przód). W niedzielę jak sprawdzą się prognozy przymrozek i trzeba nagrać video dla potencjalnych instruktorów, na przyszłosezonowy wyjazd szkoleniowy.1 punkt
-
1 punkt
-
cóż Ty nam za dziwne linki serwujesz ? Na forach jest kilka opisów zjazdu na nartach, wystarczy poszukać. Dla mnie najlepszym zjazdem na 2 km deniwelacji jest: Grands Montets - Argentiere (w tym sezonie niestety nieczynne - czekamy na nową kolejkę) Mały Matterhorn - Zermatt 2,2 km i Mały Matterhorn - Valtournenche 2,25 km z 30 metrowym podjazdem w połowie trasy1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak najbardziej się z tobą zgodzę. Cały zielony szlak nie jest zamknięty, zakaz zimowy obowiązuje dopiero od miejsca gdzie szlak skręca w kierunku Czerwonego Żlebu. Chodziło mi bardziej o porównanie tej trasy np. do często proponowanej wycieczki do schroniska na Kondratowej jako trasy dla poczatkującej osoby... A dla takich osób myślę to ciekawsza opcja niż zjazd rynną do nartostrady do Kuźnic.1 punkt
-
Powiedziałbym, że nie bardzo bo tam ciężko gdzieś dalej wejść jak na Kopę, Łopatę czy pod Giewont. Zjazd szlakiem letnim nie jest zachwycający bo to powolny trawers, do Czerwonego Żlebu chyba łatwiej się dostać od góry, zjazd z Przełęczy Tomanowej też nie powala. To średnia dolina jeśli chodzi o zjazdy. Poza tym szlak jest zamykany na zimę.1 punkt
-
Coś pewnie jeszcze spadnie białego-oby, tak czy siak baza u góry przy lodowcu Eiger Kl.Sch.i Mannlichen jest konkretna i wczoraj przez cały dzień było twardo wiec powinno to spokojnie dotrwać do kwietnia . Najgorzej od połowy Holenstein w str. Grindelwald. U góry około 16ej tak to wyglądało .. Na dole tak pozdro1 punkt
-
Będąc w Dolinie Zillertal chyba tylko raz nie dojechałem na Hintertuxa. Na zachętę bonus 🙃😉😁z lokalnej telewizji. Od paru tygodni leci ten hicior VID-20230303-WA0007.mp4 Dzisiejsza pogoda jak na ekranie, jazda w mleku, ratraki jednak sobie radzą, ale za to nie wieje😄 Pozdrawiam.1 punkt
-
Ja do tej pory unikałem lodowców w zimę. Jednak po tym co zastałem w lutym na Hintertuxie zmieniłem podejście do wysoko położonych ośrodków o tej porze. Często na wiosnę czy szczególnie jesienią do dyspozycji pozostają tylko górne trasy, a to jest jednak całkiem inna jazda. Zjazd z 3250 m na 1500 m to jednak zupełnie inna bajka niezależnie czy dotyczy on piste, czy off piste (zwłaszcza). Wiosna ma jeszcze jeden minus, narciarzy chcących dalej jeździć w Alpach sporo, a ośrodków w tym okresie ubywa. Z drugiej strony lepiej wiosną wybrać się na Hintertux niż wcale. Mi tu jest bardzo dobrze, co nie oznacza, że wszyscy się tutaj narciarsko odnajdą. Mnie się nikt nie skarżył na Hintertuxa, pojedyncze osoby z nieznach powodów mogą grymasić, ja takich nie znam.1 punkt
-
@marionen pięknie tego Hintertuxa uchwyciłeś. Jak dla mnie ten ośrodek to absolutne must see, gdy się jest w Zillertalu.1 punkt
-
No więc ostatnie dwa dni ujezdzaliśmy Obereggen ....lubię ten ośrodek choć jest dość licznie odwiedzany. Wiem od znajomych że w weekend było dużo narciarzy ale już po weekendzie nie było tragedii,tym bardziej jak się zaczyna z samego ranka ,robi przerwę obiadowa ok 11 a później już można do 16 .30 hulać aż miło .50 kilometrów tras perfekcyjnie przygotowanych.Trasy startują od 1700 metrów do 2200 z haczykiem Wprawdzie nie ma b.długich tras do dolin a te co są jak dla mnie są wystarczające.Ja b.lubie jazdę z najwyższych punktów ośrodka do Pampeago (najdłuższe zjazdy) Parę foci ☀️1 punkt
-
Dzień 3 Trzeci dzień to trzeci ośrodek, tym razem wybór pada na Sillian - ośrodek czynny od 8:30 i klasycznie jesteśmy jeszcze na chwile przed otwarciem. Łącznie czekających jest może 12 narciarzy i dwie osoby z obsługi. Dzisiaj do południa pochmurno, czasem słaby kontrast, ale da się jeździć. Rano ludzi jak na lekarstwo, około 10:00 dojechało trochę szkółek, ale jeździli bodjaże maks. do 13:00, bo nagle zniknęli. Trasy w ośrodku mają ekspozycję głównie wschodnią i północno wschodnią. Jedynie zjazd na sam dół jest na południe. Stąd pierwsze szusy wykonujemy właśnie na sam dół. Trasa jest przepiękna, pokręcona, z wieloma naturalnymi garbami. W głównej mierze położona w lesie, dopiero ostatni kilometr wyprowadza nas na łąki. W ośrodku są 3 krzesła z czego jedno wolne niewyprzęgane - Gadein. Sillian to dla mnie przykład jak należy budować ośrodki narciarskie. Tylko z jednego krzesła Thurntaler mamy 7-8 możliwości różnych kombinacji zjazdów trasami 1a, 2, 3, 4, 5 i 5a. Do tego dołożyć szybkie krzesło Auservillegraten i trasę nr 6 (6a była nieczynna) i nie sposób się nudzić przez cały dzień. Dodatkowo taki układ powoduje, że właściwie nie ma szans na tłok na trasie - nawet jakby były spore kolejki do kolejek. Widokowa trasa 1a poprowadzona granią. Przed 11:00 mały odpoczynek. Jak zwykle dopada nas syndrom trzeciego dnia, gdzie skumulowane zmęczenie daje o sobie znać. Ale wcinamy trochę kalorii i od razu humory się poprawiają:-) Jeden z najlepszych apfelstrudli jakie jadłem, a zwłaszcza sos waniliowy o konsystencji gęstej śmietany - pyszności. Do dostania w knajpce przy dolnej stacji krzesełka Auservillegraten. Do tego dochodzi przemiła obsługa no i najniższe ceny - niecałe 5 euro za porcję dolna stacja krzesełka Auservillegraten Końcówka trasy nr 6 Po południu już pełna lampa - po godz. 15:00 już zupełne pustki na stokach:-) Młody po 15:30 zmęczony rezygnuje z dalszej jazdy i wraca gondolką na sam dół. Ja robie jeszcze raz pętelke bubliną i jadę na nartach do stacji pośredniej, a później już gondolką na dół - jakby to @marboru powiedział "nogi bolo":-) Na tym zdjęciu widać fajnie różnicę pomiędzy zboczami z ekspozycją południową i północną:-) Jeszcze tylko małe zakupy w Lienzu. Chciałbym mieszkać w miejscu, gdzie nawet wychodząc z supermarketu ma się takie widoki:-) Dzień czwarty Rano szybkie pakowanie i pożegnanie z przemiłą właścicielką i jedziemy do ostatniego już ośrodka w naszym skisafari - St. Jakob im Defereggental. Jak zwykle jesteśmy na około 20 minut przed otwarciem, więc bez problemu parkujemy samochód w pobliżu gondolki. Mamy jeszcze chwile czasu na małe obfotografowanie okolicy Klasycznie już czekamy parę minut jako jedni z pierwszych na otwarcie wrót do raju:-) Dość krótka gondolka (niecałe 700m przewyższenia) wyprowadza nas do dolnej stacji krzesełka Mooserberg. I to krzesełko jest chyba jedyną wadą ośrodka:-) Niestety niewyprzęgane i podróż chwilę trwa, a przy nim są fajne trasy nr 1, 2 i 3. Początek czarnej trasy T Wjeżdżając na górę zauważamy, że krzesełka Weißspitzbahn są zdejmowane. Mocno nas to martwi, bo to kluczowa kolejka w tym ośrodku. No nic, na razie musimy sobie radzić i jeździmy trasami 2 i 3. Około 10:00 rusza krzesełko Weißspitzbahn więc jedziemy na tamtą stronę i katujemy trasy 7,8 i 9 O dziwo jazda tymi trasami nie jest zbyt fajna, z uwagi na dość mocny przeciwny wiatr, który na wypłaszczeniach powoduje mocne zwolnienia, a czasem prawie zatrzymania. Stąd wracamy z powrotem na wolne krzesełko i trasy 1 i 2. Przed 12:00 ponownie lądujemy na trasach 7, 8 i 9. Obserwujemy też jeżdżących na czarnych trasach przy nowym krzesełku Leppleskofelbahn. I w końcu też się skuszamy na te trasy. Są świetne, choć krótkie (około 1300m długości). No i na początkowej ściance przy 10-tce wychodzi trochę kamieni. po około 2h wracamy na trasy przy krzesełku Weißspitzbahn, wiatr ucichł i tam już jeździmy do końca dnia. Ludzi w ośrodku jest mało - poniżej zdjęcie z godziny 13:00. Około 14:00 zjeżdżamy ostatni raz i jedziemy czerwoną T na sam dół. Zamierzaliśmy zjeść w Eggenhutte, ale przejeżdżamy zjazd do niej i jedziemy na sam dół. No ale jeść trzeba więc w drodze powrotnej zatrzymujemy się w Matrei w klimatycznej knajpce Wirtshaus, gdzie wpada nam na talerze klasyka gatunku czyli TirolerGrostl Po jedzeniu wsiadamy do samochodu i wracamy do domu. Dojeżdżając do Salzburga obserwujemy ogromny korek mający minimum kilkanaście kilometrów - dobrze, że jedziemy w przeciwnym kierunku. Cała podróż przebiega bezproblemowo, choć od Salzburga do okolic Sankt Polten ruch jest bardzo duży. W domu meldujemy się tuż po 2:00 w nocy zmęczeni, ale szczęśliwi. Podsumowując wyjazd bardzo udany, nie sądziłem, że w sezonie uda się pojeździć praktycznie bez kolejek. Właściwie każdy z tych ośrodków jest warty odwiedzenia i zapewne zawitam do nich jeszcze nie raz. Najsłabsze wrażenia mamy z Heiligenblut, ale w odbiorze tego ośrodka nawarstwiło się kilka rzeczy: głównie zmęczenie całonocną podróżą, temperatura i położenie stoków. Na pewno będę chciał tam wrócić w bardziej mroźnej aurze. Za najlepsze uważamy Sillian i Kals, choć St Jakob też absolutnie warto odwiedzić.1 punkt
-
coś mi wycięło resztę:-) No to jeszcze raz:-) Cześć Poniżej relacja z 4 dniówki po Osttirolu - odwiedzone 4 ośrodki: Heiligenblut / Grossglockner, Kals-Matrei, Sillian i St. Jakob im Defereggental. Dzień 1 - Heiligenblut Startujemy we wtorek z Piaseczna zaraz po 1/10:-) Cel Osttirol, klasyczna 4 dniówka i jak sie okaże każdy dzień spędzimy w innym ośrodku. Jadę z synem, ekipa miała być większa, ale się wykruszyła. Kwaterkę mamy zaklepaną w Prappernitze (5km od Lienzu), cena 160 jurków za 3 doby za apartament - sypialnia, kuchnia, salonem, łazienka z oddzielnym kibelkiem. Dodatkowo po kontakcie z właścicielką nie ma problemu abyśmy zajechali rano prosto z drogi, bo kwatera wolna. Cała podróż zajmuje około 11h i przed 07:00 meldujemy się w apartamencie z taakimi widoczkami za oknem Na pierwszy ogień idzie ośrodek Heiligenblut / Grossglockner. Dojazd najdłuższy bo ponad 40 km. Od razu wjeżdżamy na szczyt Schareck. Jest już dość ciepło, stoki mocno nierówne, sporo kartofli, ale w taką pogodę, czyli duży minus w nocy, duży plus w dzień to niestety zjawisko normalne. Dodatkowo większość stoków w ośrodku ma południową ekspozycję. No ale nie ma co narzekać - trzeba jeździć i podziwiać widoki. Jeszcze przed południem kolejką Tunnelbahn Fleissalm jedziemy do drugiej, mniejszej części ośrodka. Tam ciekawym łamanym orczykiem wciągamy się kawałek na górę. Po wjechaniu na górę okazuje się, że nie było to konieczne, bo wystarczyło pójść mocno w prawo i za budynkiem tunelowej gondolki można było od razu dojechać do krzesła Fleissbahn. W tej części ośrodka są 3 trasy, dwie bezpośrednio dostępne z krzesełka, po lewej niebieska 11-ka po prawej czerwona 12-ka. Trasy mocno podobne do siebie. Trzecie trasa 11a wymaga wciągnięcia się orczykiem na najwyższy punkt ośrodka szczyt Hochfleiss 2902 m n.p.m. Orczyk ma ponad 400 m przewyższenia więc od połowy idzie naprawdę mocno w górę. Widoki ze szczytu przepiękne Przy górnej stacji krzesełka jest kolejny punkt widokowy Kolejek do kolejek nie ma żadnych, jeździmy na bieżąco. Na trasach tez luźno, czasem trzeba poczekać może minutkę i jedzie się zupełnie samemu Po 13:00 siadamy na małe co nieco. Nie ma co się oszukiwać, jesteśmy dość mocno zmęczeni po nieprzespanej nocy w podróży. Dodatkowo warunki zrobiły się już mocno wiosenne, jest grubo powyżej 10 stopni na plusie, co przy południowej ekspozycji stoków powoduje, że płyną całkiem nieźle. Po powrocie na główną część ośrodka decydujemy się zakończyć narciarski dzień. Ośrodek bardzo fajny, ale nie na takie wiosenne nartowanie. I właściwie nie było gdzie uciec w jakieś bardziej zacienione czy inaczej położone trasy. Jedynie trasa nr 1 ma północno-zachodnią ekspozycję, ale jej połowa to taka trasa "półkowa" więc niezbyt ciekawa. Ale na pierwszy dzień wystarczy, grunt że znowu człowiek na nartach:-) Dzień drugi Znowu będziemy sie kręcić koło najwyższego szczytu Austrii, ale tym razem z drugiej strony. Jedziemy do ośrodka GG Resorts Kals-Matrei. Parkujemy praktycznie przy samej gondoli w Kals, oprócz nas jeszcze tylko jeden samochód z turystami, reszta to obsługa ośrodka. Pogoda to praktycznie kopia pierwszego dnia, czyli rano lekki mróz, im dalej w dzień tym cieplej. Tym razem jednak mamy nadzieje na lepsze pojeżdżenie, bo w ośrodku trasy są położone na linii wschód-zachód, a trasy pod krzesłem Cimaross nawet lekko północnym kierunku. Ale na pierwszy ogień idą trasy po stronie Kals. Pierwszy zjazd robimy ponownie na sam dół do gondoli, ale jedynie pierwsza część trasy jest warta kilkukrotnego przejechania do stacji pośredniej gondolki. Prawie cała niebieska część zjazdu w dolinę to klasyczna półkowa trasa. Dopiero przy górnej stacji orczyka przechodzi w normalną trasę narciarską. Od strony Kals oprócz dwóch dość wolnych krzesełek jest też nowa kanapa Glocknerblick Niby tylko dwie trasy czerwona i czarna 17-ka, ale liczba kombinacyjnych zjazdów jest znacznie większa. Czarna 17-ka Czarna 13-ka z samego szczytu zaczyna się niewinnie:-) Widok z okolicy stacji pośredniej Kals I/II. Tu warto dodać, że na stacji pośredniej nie można wysiadać, można tylko się dosiąść. Po 11:00 przenosimy się w dalsze rejony ośrodka, w okolice krzesła Goldfreid II. I praktycznie od razu robimy krótki odpoczynek w Berggasthaus Goldried Trasa nr 3. Dojeżdżamy do krzesełka Goldfried II, ale według mapki Bergfex-a możemy jeszcze trasą nr 5 dojechać do krzesełka Happeck Widoki z trasy nr 5 No i przy krzesełku dostajemy zonk-a, bo krzesełko wyłączone. Rad nie rad zjeżdżamy na sam dół doliny. Tu warto nadmienić, że trasa nie prowadzi do samej gondolki w Matrei, ale trzeba się posiłkować skibusem. Na szczęście jeździ on praktycznie co 15 minut, ale podróż powrotna na stoki jednak trochę trwa. Trochę nie daje mi spokoju to nieczynne krzesło, bo wydawało mi się, że wszystko świeciło się w ośrodku na zielono. Okazuje się, że krzesełko jest, ale jakby go nie było. Na interaktywnej mapce na stronie ośrodka nie istnieje, a na świetlnych mapach w ośrodku niby jest, ale nie ma żadnego statusu - ani włączony, ani wyłączony. A to wielka szkoda, bo krzesło wydaje się być świetnym uzupełnieniem. Generalnie w czasie całej 4-dniówki jedyne "kolejki" takie na 3-5 minut były właśnie przy krześle Goldfried II W czasie buszowania po tej stronie ośrodka, chcemy jeszcze zjechać czarną 6-ką. Uczulam młodego, żeby w odpowiednim momencie odbił na krzesło goldfried II. Niestety przegapia ten moment i ponownie lądujemy na samym dole na przystanku skibusa. A na dole cieplutko, oj cieplutko:-) Po wdrapaniu się na górę i kilku zjazdach siadamy w knajpce na odpoczynek. Po obiedzie jedziemy do ostatniej części ośrodka w której jeszcze nie jeździliśmy obsługiwanej przez krzesło Cimaross Tu jeździmy wszelkimi kombinacjami tras i są tu naprawdę świetne miejsca. Mi do gustu najbardziej przypada, krótki odcinek 8ki, a najmniej czarna 9ka z uwagi na jej ekspozycję najbardziej zwróconą w południową stronę i z tego tez powodu najbardziej zdegradowaną. Czerwona 11ka bardzo fajna. Generalnie trasy mimo sporej temperatury trzymały się bardzo dobrze - z małymi wyjątkami. Ostatnie fotki z Grossglocknerem w tle Do samochodu wracamy znanymi nam już z poranka trasami 14 i 15a. Na koniec udanego dnia jedziemy w Lienzu do pizzerii Adria Grill - bardzo polecam, pizza pyszniutka1 punkt
-
Zapraszam Was na narty do Hochzillertal i Hochfuegen. Po wizycie w Zillertal Arena w kolejnym vlogu z mojego marcowego pobytu w dolinie Zillertal zabieram Was na tworzą liczącą ponad 90km huśtawkę tras narciarskich. Jeżeli do tego dodamy świetne tereny freeride'owe, to mamy region narciarski wart odwiedzenia. Bramki do kolei i wyciągów w Hochzillertal i Hochfuegen otworzy nam Zillertal Superskipass, który uprawnia do jazdy we wszystkich ośrodkach w dolinie.1 punkt
-
Nie wiedziałem że są takie cuda kupiłem skarpety zaprojektowane z myślą o trzymaniu kostki podczas biegania. Połączenie opaski na kostkę ze skarpetką do biegania, ucisk skarpetki zwiększa stabilność kostki.. Mam lepszą stabilizację ścięgien (namiastka wysokiego buta trekingowego). Skarpety są super. Z kijami się męczyłem, próbowałem skiturowe - za ciężkie, biegówkowe - za długie, w końcu wziąłem lekkie zjazdowe z małym talerzykiem i to jest to, są tak lekkie że nie muszę zmieniać chwytu gdy rezygnuję z podpierania. 5km biegam już codziennie bez problemu. Wyznaczony nowy cel - ukończyć Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego https://www.halfmarathon.zywiec.pl/1 punkt







