Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      38

    • Liczba zawartości

      4 008


  2. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      29

    • Liczba zawartości

      1 045


  3. KrisRR

    KrisRR

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      209


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.02.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Witam ze Szczawnicy, warun stabilny 🤣 Ten śnieg na nartach to przywiozłem ze sobą, z zamrażarki do woreczka i posyłałem narty żeby było choć trochę zimowo. A tak serio to całkiem dobrze na czarnej FIS.
    21 punktów
  2. Pierwsze 2,3 h idealnie, później miękko i z czasem coraz większe odsypy i muldy, trochę lodu też zaczęło wychodzić. Później w temacie Czarna Góra skrobne więcej informacji.
    20 punktów
  3. Witam relacja z zeszło tygodniowego pobytu w Bormio. Zaczynając dlaczego taki wybór? Pewną inspiracje stanowiła fajna relacja @pawelb91 z bodaj zeszłego sezonu. Decydująca okazała się polityka karnetowa. Przy wcześniejszym zakupie (początek października 2023) za 5 dniowy skipass dla osoby dorosłej dałem 191 EUR; dla całej rodziny 3 sztuki dorosłe i jedna sztuka młodzieży wyszło ~680 EUR, czyli przy kursie z października było to jakieś ~3100PLN. Z ciekawości porównałem Białkę karnet dla naszej czwórki w tym samym okresie to ~2700PLN. Porównywanie warunków - bez sensu. Wyjazd z Łodzi na Wrocław, Zgorzelec dalej Monachium Rosenheim, tunelem Landeck i przed Nauders do Szwajcarii i Munt La Schera do Livingo. Tam tankowanie (litr ON ~1,3 EUR 😀); apartament z trzema sypialniami mamy pod Bormio w miejscowości Ross. Do dolnej stacji gondolki ~3 km. Parking płatny, podziemny 5 EUR/dzień Widok z balkonu ładny 🙂 Poniedziałek i wtorek jeździmy w Bormio Na dole lekki plus. Na Bormio 2000 w okolicach zera w południe ale słońce robi swoje i jest odczucie ciepła. Warunki powyżej Bormio 2000 b. dobre. Na poziomie Bormio 2000 dobre, dużo śniegu sztucznego. Trasy takie dobrze czerwone - taka moja granica gdzie mam radość z jazdy a skupianiem się na tym żeby zjechać. Niebieskich jak na lekarstwo. Synowi to nie przeszkadza córka marudzi że wolałaby bardziej płaskie. Najgorzej z żoną - po pięcioletniej przerwie spowodowanej moimi wypadkami narciarskimi ma totalnego stresa i porusza się tak jak by dopiero uczyła się jeździć. Ale z każdym dniem będzie lepiej. Trasa Stelvio (dwa dolne odcinki) robi wrażenie: Widoki cudowne Środa wybieramy się do Santa Cateriny (jest na tym samym karnecie). Bardzo urokliwe miejsce. Fajne zróżnicowane trasy; od "spadalni" na północy grani Deborah i Adler po takie super jak dla mnie czerwono/niebieskie na za szczytowym plateau + objazdówka Dell" Alpe. ZOna i córka też zachwycone warunkami (śnieg w zasadzie tylko naturalny) i widokami. Syn tylko trochę narzeka że za płasko i nie ma Snowparku. Ciekawostka dla miłośników kolejek górskich; stacja pośrednia gondoli (tylko w jednym kierunku), na szczycie grani. Stacja końcowa na szczytowym plateau: Czwartek i piątek znów jeździmy w Bormio. Wszyscy zadowoleni. Zona z córką znalazły sobie jkąś kombinacje tras niebieskich i łatwiejszych czerwonych, syn albo snowpark albo na Stelvio. Ja jeżdżę głównie po wschodniej stronie ośrodka najchętniej z samej góry do Bormio 2000 (w piątek po południu zamknęli krzesełko na szczyt a do gondoli nie wpuszczali z nartami -ponoć wiatr Pięć dni szybko zleciało. Czas wracać W miasteczku poznałem kolegę- żona twierdzi że wyglądamy jak rodzeństwo: Jako że powrót przypadał w sobotę oznaczało to konieczność zameldowania się najpóźniej o 9.00 w Livingo pod Munt La Scherą. Nie chciało nam się spieszyć. Ruszyliśmy na południe zobaczyć Mediolan. Po drodze krótka wizyta nad jeziorem Como - tam wiosna z 17-18 stopni: Mediolan w telegraficznym skrócie; stadion San Siro Katedra Duomo. Zachwyciła mnie, większe wrażenie niż Bazylika Świętego Piotra - lubię gotyk. Największy kościół we Włoszech Galeria handlowa Victora Emanuela II, trafiliśmy na promocje jakąś kieckę można było kupić już za 1500EUR 🤪 Opera La Scala: Potem na nocleg w jakiejś wiosce obok Trydentu. I następnego dnia do domu. Do Monachium szło ok. W jego okolicach mega korki i zaczął padać ulewny deszcz + porwisty wiatr. Taka pogoda już nas nie opuściła aż do Łodzi- ten kawałek z Monachium (~950km) zmęczył mnie bardziej niż cała droga w przeciwną stronę do Bormio Pzdr
    15 punktów
  4. Szczawnica Palenica 9.02.2024 Tak jak pisałem wcześniej, słaba pogoda pozwoliła na dostępność trasy FIS od rana więc przyjechałem. Karnet dzienny z promocji przedsezonowej. Dzień wcześniej trochę padał deszcz, w nocy ciepło na plusie. Cudów nie oczekiwałem. Trasa FIS naśnieżona bardzo solidnie, widać że jeszcze sporo grubości w pokrywie śnieżnej, żadnych przetarć czy też nawet małych przebarwień, tym mnie zaskoczyli. Dużo słabiej wygląda polana pod Szafranówką i trasa rodzinna, tam miejscami brązowo. Stok od rana miękki ale nie jakoś strasznie, narta wchodziła to fakt ale było ok, przez dwie godziny względnie równo, z czasem stok się przekopał i zmiękł, konsystencja mokrej kaszy. Dużo słabiej na wspomnianej Szafranówce i Rodzinnej, tam śnieg maziowaty, łapiący, no i czasem jakieś grudki ziemi. Pojeździć pojeździłem od 9 do 16, w sumie cały czas trasa FIS, dwa razy jechałem rodzinną na około. Ludzi mało choć ktoś tam jeździł, ale głównie na Szafranówce i na Rodzinnej. Rano było pochmurnie, szaro, nawet 5 minut padał lekki deszcz, od południa zrobiło się jaśniej i nawet jakieś przejaśnienia słońca zza chmur. Kolor i ilość śniegu przy dolnej stacji nie zachęca. Lodowiec FIS jeszcze się trzyma. Mroczne Tatry Szafranówka obraz nędzy i rozpaczy pośrodku zimy. Rodzinna trasa na około Dojazd do dolnej stacji. Teraz przeczekać kolejne opady deszczu w najbliższych dniach i dojeździć jeszcze Jaworzynę do końca karnetu.
    14 punktów
  5. Dwa weekendy temu wybrałem się w całkiem ciekawą podróż z elementem narciarskim. Chciałem odwiedzić kolegę w Monachium, a dobrze wiemy, że Monachium jest bliżej gór niż Warszawa, więc trzeba było wykorzystać tę szansę. Wszystko zaczęło się w piątek o 6:17 jazdą pociągiem do Wiednia. W trakcie tej niemal 8-godzinnej podróży można popracować, zjeść śniadanie (swoje, niestety Warsu brak), popatrzeć na piękne krajobrazy trzech państw. W Wiedniu zaplanowałem sobie kilka godzin na przesiadkę, żeby z jednej strony nie obawiać się o znaczne opóźnienie pociągu, z drugiej - mieć możliwość pospacerowania sobie po tym wyjątkowym mieście. Punkt 18:30 wsiadłem w kolejny pociąg, który miał mnie zawieźć do Monachium. Niestety z powodu strajku Kolei Niemieckich, pociąg ten dojechał jedynie do Salzburga. Tam szybka 10 minutowa przesiadka i dalej kontynuowałem podróż pociągiem regionalnym. Niestety cała podróż z Wiednia była już po zmroku, więc nie było czego podziwiać zza okna, ale i tak miło było jechać 250 km/h A kibelek już w klimacie alpejskim! W Monachium szybkie zakwaterowanie u kolegi i zatwierdzenie planu - rano jedziemy do ośrodka Brauneck. Pobudka o 7. Późno, ale trzeba było się przespać - przez dodatkową przesiadkę byłem na miejscu przed północą. Schodzimy do stacji U-bahn/metra a tam... możliwość zakupu karnetu narciarskiego w biletomacie! Tak. W każdym biletomacie komunikacji miejskiej można kupić dzienny karnet narciarski na jeden z trzech ośrodków narciarskich (Brauneck, Spitzingsee, Sudelfeld). W cenie zawiera się też bilet dobowy na komunikację miejską w Monachium oraz dojazd do ośrodka. Koszt 59 euro. O 8:20 hop w pociąg i jedziemy do Lenggries, miasteczka bawarskiego położonego u stóp pierwszych gór, które można nazwać Alpami. Na miejscu mamy wygodną przesiadkę do skibusa - odjeżdża 6 min po przyjeździe pociągu. Na miejscu wypożyczamy sprzęt (30 ojro wraz z kaskiem) i pod gondolą meldujemy się o 10:20. Późno? Trochę tak, ale mamy przed sobą ośrodek bez żadnych kolejek do wyciągów, więc damy radę się najeździć. Warunki były ciężkie. Tam też dotarła odwilż, więc już o 11. na najbardziej popularnych trasach pojawiły się duże odsypy, mimo nie największej frekwencji. Trudno więc mówić o jakości przygotowania tras. Pogoda przez większość czasu była taka sobie. Nie padało, ale widoki też nie były zachwycające. Zdarzało się, że było widać jedynie dwa krzesełka do przodu. A prognozach było pełne słońce... Zaliczyliśmy jeden pit stop, by skosztować bawarskiego jedzenia. Smaczne i nie za drogie. Choć trzeba przyznać, że jedzenie nie jest zbyt tanie w Bawarii. Ośrodek narciarski częściowo jest naśnieżany. Natomiast kilka tras pokrytych jest wyłącznie naturalnym śniegiem. Mimo nie najwyższego położenia (max 1700 m npm) i odwilży nie było przetarć. Udało się przejechać wyciągiem sznurkowym Trzeba przyznać, że wyciągi i koleje są tu stare, nie licząc dwóch młodych Leitnerów Najprzyjemniej jechało się (do pewnego czasu) na czarnej trasie. Przede wszystkim dlatego, że do ok. 14:00 nie została całkiem rozjeżdżona. W stosunku do czerwonych nie była taka trudna. Muszę przyznać, że niektóre czerwone to u nas miałyby czarny kolor. Niebieskich tras praktycznie nie było nie licząc krótkiej trasy przy dolnych orczykach. Czas mijał przyjemnie, aż po ostatnim wjeździe zostaliśmy nagrodzeni za wytrwałość. Późno, ale było na co popatrzeć Zjazd na sam dół do dolnej stacji gondoli dość długi i niesamowicie rozjeżdżony. Trzeba było jechać powoli i nie spiesząc się. Na dole zameldowaliśmy się 16:32, więc 2 minuty po ostatnim wjeździe gondoli. Szkoda, ale zjazd na dół był tak nieprzyjemny, że zbytnio tego nie żałowaliśmy. Deserem na pożegnanie tej miejscówki był widok spadającego meteorytu. Widok piękny, zdjęcia oczywiście nie ma A poniżej lokalny specjał, który okazał się być po prostu czekoladą z rumem. W Monachium byliśmy z powrotem przed 19. Gdybyśmy szybciej opuścili Brauneck a nie o 17:30, to dałoby radę zdążyć nawet na pociąg do Warszawy, ale plan był inny. W niedzielę przyjemny spacer po mieście, bawarskie jedzonko i o 17:50 hop do pociągu. Tym razem znów tylko do Salzburga, bo przez strajk pociąg z Warszawy dojeżdżał tylko tam. Tam hop do łóżka, by przespać się w wagonie sypialnym. Pociąg przyjechał przed 10 do Warszawy, więc nieco po 10:00 dało radę być w biurze. Kilka fotek z Monachium: Szybki spacer po Salzburgu: Panie konduktorze, proszę do Warszawy: Gdyby ktoś był zainteresowany - tak wygląda wagon sypialny. W wagonie dostępny jest prysznic, więc nie trzeba się martwić, że inni pracownicy w biurze wyczują, że ktoś dopiero wrócił z podróży. Podsumowując, wyjazd intensywny, ale jak najbardziej w pełni udany. W przyszłym sezonie również planuję taką szybką kolejowo-narciarską eskapadę za granicę.
    10 punktów
  6. Czarna Góra wczoraj, czwartek 8 luty, po raz 13 w tym sezonie (trzeci karnet 6 dowolnych dni rozpoczęty). W tygodniu odwilżowym wczoraj okienko.pogodowe: w nocy lekki mróz -2C, sypnęło też świezym opadem śniegu ok 4-5 cm. Z rana na otwarcie +1C, w ciągu dnia doszło do +4. Czynne czarna A ( nieprzerwanie od 8 grudnia) i czerwone B, C i D plus pola narciarskie dla dzieci. Warunki przez pierwsze 2-3 h od otwarcia bardzo dobre, trasy świetne przygotowane, spora warstwa śniegu na nich (na stronie podają od 55 cm na A do 70 na C i D i 80 na B i faktycznie czuć tego śniegu sporo pod nartami. Frekwencja początkowo bardzo niska, później ok 12 przy Luxtorpedzie kolejka na ok 3-4 minuty, przy Żmiji praktycznie bez kolejek przez cały czas. 0k. 15 jak kończyłem zarówno przy Luxie jak i Żmiji bez kolejek (ostatnie dwa zdjęcia są z tej godziny). Przy tej zwiększonej frekwencji i podwyższeniu temperatury do +4 ok 12.00 zaczęły się już robisz spore odsypy i muldy. Śnieg zrobił się też ciężki i mokry,zaczął też wychodzić lód Zaczął też na górze pruszyć śnieg, na dole deszcz ze śniegiem i deszcz. Sporo szkółek z dziećmi, i to takie duże grupy które powodowały że czasami tworzyły się zatory na trasach, większość tych szkółek z woj. ślaskiego, na plastronach napisy Pszczyna, Tychy itp. Nie zauważyłem jeszcze na żadnej z tras przetarć, wychodzącej ziemi itp. jednak najbliższe dni mają być niestety bardzo ciepłe, szczególnie weekend+7 , +8 C. Jeżeli przy +4 porobiły się już spore muldy to przy +8 to już może być naprawdę bardzo kiepsko. Ochłodzenie ma przyjść dopiero koło środy czwartku tak że następna wizyta dopiero w tym terminie.
    7 punktów
  7. oczywiście najważniejsze jest towarzystwo potem warunki a Zwardoń i Zakopane albo Zinal i Zermatt to tylko tło
    4 punkty
  8. Dziś Szczyrk. Uciekłem po niecałych 2 godzinach- sporo przetarć i sporo małych kamoli. Po tych 2 godzinach ślizgi do naprawy.....
    4 punkty
  9. Jak muszą to być Alpy to w Dolnej Austrii na pograniczu Styrii jest Hochkar w Alpach Ybbstalskich.
    4 punkty
  10. Wszystko dobre co się dobrze kończy cyt.: Barańca nie zdobyłam, doszłam tylko go Holy'ego Wierchu... Warun piękny i straszny zarazem....😁
    3 punkty
  11. 3 punkty
  12. A tu coś dla tych, którzy dziś narzekają na "kiepskie warunki" w Szczyrku: około 2 minuty można zobaczyć, jak dawniej jeździło się na Kotarzu w Brennej i jak narciarze komentowali takie warunki:
    3 punkty
  13. A w Madonnie sypie i końca nie widać. pozdro
    2 punkty
  14. jak to poco - ojciec chce aby była słynna jak Mikaela, Frederica, Lara, Petra .... itd
    2 punkty
  15. Wisła ma tzw. pewniaki śniegowe: Soszów, Klepki, Siglany. Nic długiego, ale to stacje, które nie poddają się odwilży. Co do innych - zobaczymy. Krynica - były tu zdjęcia na forum, na pewno Słotwiny Arena, Słotwiny i Henryk OK, Jaworzyna - chyba też w miarę ok, w pobliżu są jeszcze stacje w Tyliczu (bardzo odporne). Niemniej sytuacja (odwilż) jest NADZWYCZAJNA, więc nikt nie postawi wszystkiego, co będzie.
    2 punkty
  16. c.d. Świeradowiec (z nadzieją na "reaktywację"), Łabski Szczyt, Kowary, Szczyrk-Zapalenica, Szczyrk-Kaimówka, Szczyrk - talerzyk kawałek za Soliskiem, Laliki, Rycerka Dolna, Koniaków-Szańce, Koniaków-Szus, Poronin (z nadzieją na "reaktywację"), Kotelnica (wschodni stok Gubałówki)... Na Słowacji: Plejsy, Kojsovska Hola, wspomniana Turecka, Zuberec-Brestova (w drodze na Rohace) + sporo mniejszych.
    2 punkty
  17. Bieńkula/Golgota/dolny FIS sporadyczne, ale jednak, działają. Tak to musielibyśmy też uznać za "wymarłą" Szrenicę (w większości), Złotówkę/Grosik na Kopie, połowę Pilska itd. Widma c.d. (jest tego rzeczywiście masa): Wielka Sowa, Rymarz/Dzikowiec (działają sporadycznie i na 1/2 stoku), Łysa Góra k.Dziwiszowa, mnóstwo stoków w Beskidzie Żywieckim: Ujsoły, Rajcza, Kamesznica, Żabnica, Cisna, Jaworzynka, Duży Rachowiec, Skalanka, Przyłęków (widzę, że skrócono tam główny orczyk, a raczej postawiono nowy 550m, który i tak nie działa), Palenica w Ustroniu, talerzyk w Ustroniu-Zawodziu, cała Brenna Węgierski (wciąż jest na sprzedaż - ciekawe, że nikt nie chce kupić), Brenna Hołcyna... to też tylko na szybko:)
    2 punkty
  18. @Jeeb porzuciłem po przemyśleniach. Wyszło jednak, że nadal ma znaczenie nie tylko jak, ale i gdzie oraz z kim
    2 punkty
  19. Było tak: niedziela: susi poniedzialek: Val Gardena- okolice Ciampinoi, passo Sella, potem w kierunku Val di Fassa, zjazd do Canazei (piękna miejscowość ale trzeba dymac z nartami 600 m do kolejki) potem jazda na Arabba i powrot wtorek: Sella Ronda przeciwnie do zegara z zaliczeniem Marmolady sroda: Kronplatz czwartek: Val Gardena - start z S Crisiny, sporo Monte Pana, Ciampinoi, zjazdy na dół, Gran Paradiso i okolice, Passo Sella i powyzej
    2 punkty
  20. Jaworzyna Krynicka 7.02.2024 Pierwsze narty w lutym po kolejnych ulewach. Stok lekko chwycony, wytrzymał z godzinę. Później coraz bardziej miękko ale bez tragedii. Ciepło i z czasem coraz bardziej pochmurnie. Rano kilka zjazdów po trasie nr 6 i 4, potem przenosiny na 5. Po godzinie 11 przez 15 minut była mżawka ale przeszła. Najdłużej dzisiaj trzymał stok nr 4. Czarna 5 też dosyć ok choć mocno zmiękła z czasem, za to ludzi niedużo więc swobodnie. Pod koniec jazdy odwiedziłem nową "trasę" na szczycie. Zrobiłem dwa zjazdy. Turbo płaska i króciutka, to tyle z wrażeń. Ogólnie było dzisiaj lepiej niż zakładałem że będzie. Uruchomiłem pierwszy dzień z 5 dowolnych na Jaworzynę z przedsprzedaży grudniowej. Pojeżdżone od 9 do 16:30. Narty na dziś - Head Kore 105. Trasa 6 Trasa 4 Trasa 5 Trasa 2A Przerwa na piąteczce Dół po godzinie 15 Nowa trasa nr 7
    2 punkty
  21. Kasprowy Wierch Dolomitów? Tak, to Piz Boe o wysokości 3152 m n.p.m. - najwyższy szczyt masywu Selli przy narciarskiej Sella Rondzie. Żeby było pięknie, widokowo i ciekawie postanowiliśmy wejść na ten szczyt od drugiej strony przez ferratę Tridentinę Klettersteig - trudność C. Auto parkujemy na parkingu pomiędzy Colfosco, a Passo Gardena. Kilkaset metrów od samochodu dochodzimy do pionowej ścianki i pniemy się w górę. Żelazna lina + masa klamr na nogi bardzo mocno ułatwiają wejście... za nami wycieczka szkolna, włoska - dzieciaki z pewnością poniżej 10 roku życia śmigają w górę pod opieką dwóch opiekunów. Stadko ośmiu sztuk... zwijamy się szybko by być samemu w górach, w ciszy. Droga, którą wybraliśmy to bardzo uczęszczany szlak i nawet skoro świt można napotkać tutaj sporą ilość ludzi. Po początkowej, pionowej, ściance dochodzimy do zwykłej ścieżki, którą dochodzimy do głównej ściany żelaznej drogi. Jest przepięknie! Widokowo? bomba! Humory nam dopisują i metr, po metrze zbliżamy się do jakiejś grupki ludzi, która weszła na szlak przed nami. Aż szkoda, że tak szybko nam idzie, bo piękno znika z każdym metrem... mamy świadomość, że niebawem skończy się ferrata. Nim jednak przyjdzie koniec wspinania - trochę pionu ...i jeszcze bardziej pionowo Fajnie, coraz fajniej! Ekspozycja robi się znaczna - ktoś, kto nie ma obycia z wysokością, z pewnością na skórze będzie miał gęsią skórkę. Gdyby nie klamry i drabinki, to byłoby miejscami D...albo i lepiej 😮 Na końcówce - kultowe miejsce, drabinka nad przepaścią. I smuteczek END ferraty. Dochodzimy do schroniska Pisciadu. Robimy krótką przerwę, bo do właściwego celu jeszcze daleko. Cudowne miejsce. Idziemy ścieżką po lewej stronie. Teren łagodny później przechodzi w krótką ferratę A/B. Okolica? To są kloce, porządne kloce! Idziemy, idziemy - w górę, w dół... tak jakbyśmy doszli po drodze do kolejnego szczytu... jak później się okaże, po szczegółowych mapach - niechcąco weszliśmy na dwie góry L'Antersass 2908 m n.p.m. oraz Sas de Mesdi 2980 m n.p.m. Świadomie na powrocie zaliczymy jeszcze jeden Piza Pisciadu 2985 m n.p.m. Te dwie, "niechcące" góry... to tak naprawdę niewielkie podejścia w całym masywie, w zasadzie stanowiące masyw Selli - niewielkie "pagórki". Ciepło Mega przyjemny trekking. Z dołu, z narciarskiego szlaku SR cały masyw robi wrażenie...ale u góry, na górze? Jest zjawiskowo! Kosmicznie! Mijamy kolejne schronisko, tuż przed ostatnim, piarżystym podejściem na szczyt Piz Boe (w drodze powrotnej jemy sobie w schronisku lunch). W górę, w górę i jesteśmy! Kolejny trzytysięcznik zdobyty. I ponieważ na szczycie jest masa turystów (schronisko) - szybko uciekamy z tego miejsca po zrobieniu fotek. Widok w stronę Marmolady przesłaniają chmury... tak trafiliśmy - szkoda. Na fotki przyjdzie jeszcze czas... może innym razem. Za niedługi czas widoki wrócą, chmury znikną. Schodzimy. Uśmiechy na twarzach Trawersujemy nieświadomie zdobyty w drodze na Piz Boe - szczyt. Tutaj mała ferratka, a w zasadzie kilkanaście metrów ubezpieczenia przed sporą ekspozycją. Po minięciu skrzyżowania szlaków kierujemy się w górę, i w prawo... podchodzimy nieświadomie zdobywając kolejną górę Tutaj robimy dłuższą przerwę na jedzonko i wygrzewanie w słońcu. Widoki są nieziemskie! Patrzymy w dół - w stronę doliny, którą później przyjdzie nam schodzić. Nagromadzenie "kloców" jest oszałamiające! Po przerwie idziemy drogą powrotną w dół... ...aż do skrzyżowania (przełęczka) na Piza Pisciadu 2985 m n.p.m. Idziemy go zdobyć! 40 minut pionowego, fajnego szlaku i jesteśmy na szczycie. Jest krzyż, wiadomo, że jest góra Odhaczamy! Widok w dół: Już tylko zejście do schroniska o tej samej nazwie... ...skręt w prawo i zejście łatwą ferratką do dolinki. Bardzo długi trawers na dole masywu - i żegnamy się ze szlakiem. Koniec niezwykłego, turystycznego dnia. Pogoda - sztos... z wyjątkiem pobytu na Piz Boe. Całość drogi (GPS) pod linkiem: Piz Boe + trzy inne kolosy 😉 | Hike | Strava Czas spędzony w górach 11:39:21 Dla takich dni się żyje! Pozdrawiam Mariusz "marboru"
    1 punkt
  22. Mam nadzieje ze za parę dni zapomnimy o tym temacie i pojedziemy na narty, ale póki co jest jak jest wiec taki wątek ma racje bytu. Mam pod ręką taka małą górkę na którą się wdrapuje ile razy tylko mam ochotę zerknąć na "prawdziwe" góry. Leskowiec (bo o nim mowa) jest tak fajnie położony ze z jednej strony - ze schroniska - można podziwiać odlegle góry a z podejścia od północnej strony widać poprzez drzewa stok na Czarnym Groniu .. W niedziele naprawdę przyjęła taka liczbę ludzi ze aż strach się bać 😵. Cala masa ludzi poszła w góry poślizgać się po leśnych ścieżkach. Wielu się przekonało ze nawet tak nisko czasem nie ma żartów. Bliskość Wadowic zobowiązuje wiec ciężko tu znaleźć drzewo na którym nie wisi jakaś kapliczka czy choćby obrazek.. zapewne @tankowiec nie chowałby aparatu - dla fana kapliczek prawdziwa uczta 😉 Może to nie Czomolungma ale warto tu wpaść..
    1 punkt
  23. Poczekam i ew. pojadę na prognozę.
    1 punkt
  24. mimo wszystko jednak udało się pojeździć a ja Tobie szczerze kibicuję i trochę zazdroszczę tej gór bliskości🏕️
    1 punkt
  25. A po co .. wolimy sie podniecać w necie - bezpieczniej jest.... niech sie inni narażają...
    1 punkt
  26. Z FB Izersko-Karkonoskiej Pogody: CIEPŁO NIE DA ZA WYGRANĄ ---- Bardzo długi okres anomalnego ciepła przecinanego niewielkimi ochłodzeniami zdaje się nie mieć końca. Modele numeryczne nie radzą sobie z rozhuśtanym Atlantykiem, odkładając zimę dalej w czasie. Mocne sygnały na jej powrót zdecydowanie osłabły i nic nie wskazuje na to, że przyjdzie ona w stabilnej formie, przynajmniej na razie. Mimo wszystko od początku przyszłego tygodnia będzie chłodniej. Nasze góry to jednak obszar kontrastów - mimo bardzo ciepłych ostatnich kilkunastu dni, w szczytowych partiach Karkonoszy pokrywa śnieżna przekracza 160 cm, co jest znacznie ponad normę. Gorzej w Górach Izerskich, które niestety są wyraźnie niższe. ---- Sobota (10.02) szykuje się ciepła, ale dużo padać na szczęście nie będzie. Czekają nas głównie niewielkie, przelotne opady deszczu. Będzie się przejaśniać. Temperatury od 0°C w szczytowych partiach do +8°C w dolinach. Wiatr umiarkowany, głównie z kierunków południowych, do 60 km/h w porywach. ---- Niedziela (11.02) z coraz większą ilością chmur i opadami deszczu, które w drugiej części dnia w najwyższych partiach szybko przejdą w śnieg. Izoterma 0°C obniży się w drugiej części dnia do okolic 1000 m n.p.m. Spadnie 5-10 cm świeżego śniegu w wysokich partiach, lokalnie 15 cm. Temperatury od -2°C na szczytach do +7°C w dolinach. Wiatr z kierunków południowych, umiarkowany. ---- Poniedziałek (12.02) pochmurny z przejaśnieniami i przelotnymi opadami, głównie śniegu z deszczem i śniegu. Izoterma 0°C na wysokości 900-1000 m n.p.m. Temperatury od -5°C na szczytach do +4°C w dolinach. Wiatr umiarkowany, zachodni. ---- Wtorek (13.02) po dość zimnym poranku z całkiem ładną pogodą. Padać nie powinno. Izoterma 0°C na poziomie 1000 m n.p.m., wieczorem poszybuje w górę. Wiatr umiarkowany, południowo-zachodni. ---- Choć środa i czwartek znów cieplejsze, od piątku ma zacząć się ochładzać. Kto wie, może to już sygnał zimowy. Jest dopiero pierwsza połowa lutego. Dużo może się jeszcze zdarzyć. Oby na "minus".
    1 punkt
  27. tylko Bormio i St. Kaśka i jeszcze Cima Piazzi-San Colombano (10 lifts and 25 km of slopes) ale tam nie byliśmy
    1 punkt
  28. @KrisRR Mega! 😊 Fajnie że wyjazd się udał, to na prawdę piękny region, nie tylko narciarsko. Pogoda widzę że dopisała, ale ostatnio wszędzie w Alpach było dużo słońca. Powracam tam ponownie w marcu ⛷️
    1 punkt
  29. Tak, w Alpach, Górach Skalistych, Andach. My nie mamy niestety gdzie.
    1 punkt
  30. Dla takich klientów powinna być sezonówka w Czarnej i w Zieleńcu. U nas na Dolnym Śląsku takich karnetów brak. Jest tylko w absurdalnej cenie w Szklarskiej.
    1 punkt
  31. c.d. Wisła-Kozińce, Wisła-Kiczory (oba całkiem niezłe), Wisła-Pasieki, Wisła-Partecznik (niekiedy chyba działa) i talerzyk kilkaset metrów powyżej (obok bodajże Willi Piechniczka), Brenna Leśnica-Malinka, Rabka-Maciejowa, Mszana Dolna... co nieco jeszcze pamiętam z dawnych przewodników.
    1 punkt
  32. Dolny Kubin Kuzminovo - całkiem, całkiem miejski stok nad osiedlem - ok. 1 km długości.
    1 punkt
  33. Aktualna zima pokazała, że to nie (tylko) wysokość decyduje, ale poziom inwestowania w śnieg (naśnieżanie) oraz dbałość o trasy. Stąd wysoko położone trasy są nieczynne, a bardzo nisko np. Klepki - non-stop! Jak ktoś pisał wyżej, zabójcze nie jest słońce, a ciepły deszcz. A stacje widma? Jest ich wiele: - Beskidek, Sahara, Golgota, Bieńkula, dolny COS, Szczawnik, Ochodzita, Sucha Dolina, Kotarz/Węgierski, ta nowa w Piwnicznej (niedokończona), Nosal, Gubałówka, Butorowy, Meszna, Rówienki. Tyle tak na szybko.
    1 punkt
  34. Nooo Klinovec/Fichtelberg mam już objeżdżone (na biegówkach co prawda). Ale to nie Alpy😉
    1 punkt
  35. o dzięki za filmik, akurat w latach 80 jeździłem tam często mimo że nocowałem w chatce Studenckiej w Szczyrku pod Przełęczą Karkoszczonka, jechaliśmy wtedy orczykiem na Beskid, potem kawałek torem saneczkowym i szlakiem turystycznym w dół do Brennej, tam z łyżwy i kija drogą pod wyciągi na Kotarzu, obracaliśmy kilka razy i jechali na przełaj przez las pod szczyrkowskie Solisko, dalej orczykami przez cielętnik na Małe Skrzyczne z buta na Skrzyczne i często o zmroku FISem (którego o tej porze już nikt nie pilnował) do Szczyrku, po ugaszeniu pragnienia w knajpie u śliwy autobusem do Biłej i z buta o północy do naszej chatki.
    1 punkt
  36. Paweł, to oczywiście ma sens pod jednym warunkiem, że będziesz tej nauce poświęcał odpowiednio dużo czasu. Bo przeciętny Kowalski spędza na stoku 7-10 dni w sezonie. Każde wydłużenie okresu nauki zmieniają się w lata. Próba polecenia komuś dłuższej narty to już jest atak paniki, dłuższa i szersza wywoła dożywotnią frustrację. U przeciętnego Kowalskiego. pozdrawiam
    1 punkt
  37. Tadziu czarne są - to raczej ciemne niż jasne pozdro
    1 punkt
  38. Już tyle pieśni pochwalnych napisał Maras i Piotrek @Chertan (tu i tam) że zaczyna być to nieprzyzwoite :).. podejrzewam że takich nart mnogo.. @marekbtl też GSa męczy ostatnio i choć jego GS jest nieco inny (taki...bardziej "zwinny" - troche inna długość chyba) ale też daje solidne oparcie.. na czymkolwiek..nie ma znaczenia czy lód czy syf..
    1 punkt
  39. Są różne kierunki nieoczywiste.Polecam Kopaonik w Serbii,dojazd autostradą lepszy niż do Austrii, ceny o wiele niższe,standart utrzymania tras nie ustępuje,kolejek nie ma...Trafiłem tam w pandemii przypadkowo,ale gdyby nie nawał imprez narciarskich w innych miejscach,powtórzyłbym bez zastrzeżeń,zamiast Szczyrku,Białki czy Chopoka...
    1 punkt
  40. 1 punkt
  41. 1 punkt
  42. Bielsko-Biała Dębowiec 400 m n. p. m. Zaczyna padać śnieg.
    1 punkt
  43. chodzi o takie realia, żeby tam było lepsze krzesło niż na Goryczkowej 😁
    1 punkt
  44. przy okazji zacytuję nieodżałowanego niko130 https://www.skiforum.pl/topic/26103-pierwsze-piec-minut-na-gs-film/?do=findComment&comment=286671 cyt. Wracając do nart długich jezdziłem ostatnio na 180 Volkl - Motion (staruszka) - mój wzrost 168cm i wiem jak bardzo nalezy wydłużyć swoje działanie aby przeniesc sygnał " z buta" na przedną częśc narty. Warto od czasu do czasu pomęczyć się aby potem było lekko.
    1 punkt
  45. Pocieszę się, też tak miałem. Wziąłem co miałem pod ręką padło na master gs 180. Było lodowisko, prędkość mała, strachliwość, siadłem na tyły, zeslizg, zmieniłem na trudniejszą trasę, jeszcze gorzej, zmieniłem trasę nie narty, zacząłem od niebieskiej, zacząłem jeździć szybciej i pewniej, lepiej technicznie, wróciłem na trudniejsze, jeździłem już bardzo szybko, jak na mnie, tak jak zwykle, pewnie, stok się opróżnił, jazda zaczęła wyglądać. Tak więc rozumiem. Wcześniej jeździłem na sl 165, adaptacja szybsza. Trochę się zdziwiłem, ale widać, że do pewnych nart potrzeba pewności, szybkości, a warunki zawsze mogą pomóc lub nieco zaszkodzić, szczególnie na początku. Na warunki nie narzekam, ot opisuję mechanizm, poniekąd psychologiczny. Zresztą jak bym mógł narzekać na warunki jak jeżdżę na skiturach po wszystkim, zastrugach, szreni, nawianym, co tam jest pod nartą. Opisana sytuacja na zwykłym stoku z wyciągiem, ale warunki w Krk ostatnio trudne, wszędzie. PS w tych deaconach szerokość 80 też nie ułatwia wejścia na krawędź, w tych magnumach i sc pewno mniej, koło 70, najlepiej na krawędź wchodziły, prawie, że same, szukając jej sztekli 66 pod butem sl elastyczne, kręciły jak szalone
    1 punkt
  46. Bruncu Spina. Jedyny na włoskiej Sardynii ośrodek narciarski. Nieczynny od kilku lat. W nieodległej okolicy są jeszcze jakieś dwa małe wyciągi.
    1 punkt
  47. Od wczorajszego ranka już jestem w Polsce. Przygoda z Kopaonikiem zakończona. Poniżej jeszcze parę fotek Piątek 18.02. Chyba najlepszy dzień w moim pobycie. Cały dzień piękne słońce i lekko ujemne temperatury = doskonałe warunki narciarskie. Mimo że to był początek weekendu nie było znaczącej zmiany w ilości osób. Choć nie chwaląc się mam dobrą wyobraźnie przestrzenną ogarnięcie topografii ośrodka trochę mi zajęło. B. ciekawy jest pod tym względem Kopaonik - nie jest taki "liniowy" jak np Białka czy Szczyrk Odwiedziliśmy też najdalszą część ośrodka Velika Gobleja, osobna górka oddzielona drogą jezdną od zasadniczej części ośrodka. Trasy tu są krótsze ale z konkretnym nachyleniem + szybkie krzesełku - idealne miejsce do "dojeżdzenia się" a po krótkim wypoczynku nocna jazda + ładne widoki nocnego Kopaonika Sobota 19.02. Słońce cały dzień ale niestety też za ciepło. Nie chodzi mi zresztą o samą temp. bo to nie problem ale o to co robiła ze śniegiem mokry i ciapowaty - nie lubię takich warunków. Uciekamy do najwyżej położonych tras Krćmar, Duboka I. Tam warunki nadal dobre Niedziela 20.02. Zgoła odmienne warunki pogodowe, bez słońca i ujemne temperatury. W zasadzie wolę to od pogody z dnia wcześniejszego, bo warunki narciarskie znów wszędzie b. dobre Przejechaliśmy się też gondolką do miejscowości Brzezce. Trasy pod nią były nie czynne Ciekawostka dla osób które w jakimś stopniu interesują się kolejkami linowymi - ta gondola ma po drodze dwie stacje pośrednie. Na koniec- nieźle musi tam u nich czasami napadać śniegu że nawet w marketach zalega- bo do czego taki sprzęt Ogólnie z wyjazdu jestem b. zadowolony. Fajny jak dla mnie ośrodek z wystarczającą ilością tras jak na 5 dni. Główny minus to odległość z Łodzi ~1400km. Jak dla mnie to taki maks absolutny do przejechania na raz bez noclegu - łatwiej by było jak by mieć zmiennika za kierownicą Pozdrawiam
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...