Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.02.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Rytro 11.02.2025 No to jeszcze dla formalności krótki opisik i kilka fotek. Rano -8 st., idealnie zmrożony i przygotowany stok. Otworzyłem wyciąg i założyłem ślad na ryterskim waflu. Po 11 godzinie przybyło trochę ludzi ale dało się dobrze pojeździć z taktyką przeczekania czasem kilkudziesięciu sekund na górze. Jakby było szerzej to wiadomo że komfort zjazdów dla każdego lepszy, ale taka zima że trzeba korzystać z tego co jest. Po powrocie twarz czerwona jak po dobrej bani, upojony pędem. Powtórka na dniach wskazana i zalecana.16 punktów
-
Dzisiaj Skolnity (Wisła). Od 8:00 do 10:00 jazda na okrągło bez kolejek. Stok w nocy naśnieżony i rano uratrakowany. Przy pierwszej jaździe ratrak jeszcze pracował na czerwonej trasie - widać na zdjęciu. Pierwsze cztery jazdy warunki doskonałe, potem dobre, kamieni nie było widać. Na jednym zdjęciu kolejka o 10:30, czyli czekania 30-40 sekund. ☕ 🍰 Na górze w karczmie 2 kawy + 1 szarlotka = 44 pln. W zeszłym tygodniu na Stoku w Wiśle w iglu u góry 2 kawy +2 kołacze wiślańskie 39 PLN. Na Stoku taniej 😉13 punktów
-
13 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
Środek sezonu narciarskiego, w poprzednim tygodniu opad śniegu, w wyjazdowym – miało być słonecznie przez cały tydzień. Warunki idealne – trzeba było tylko poukładać sprawy zawodowe tak żeby nie przeszkadzały w wyjeździe, zapakować „Wóz Drzymały” i ruszyć przed siebie. Plan nakreślony wstępnie – tj. odwiedzenie doliny Pitztal z lodowcem i Ötztal z Sölden oraz Gurglami. W praktyce trzeba było ogarnąć drogę oraz namierzyć jakieś miejsca na nocki bo jak wiadomo zimą nie jest tak łatwo koczować na dziko, poza tym w Tyrolu tego nie lubią. Aplikacja Park4night podpowiedziała mi ongiś że pod Pitztaler Gletscher można oficjalnie nocować na parkingu przy krecie w Mittelberg, konkretnie na tym: 46.95892560597836, 10.871220574443774, gdzie jest oficjalna tabliczka o możliwości kempingowania. Dokulaliśmy się na miejsce w godzinach wieczornych w niedzielę, ustawiliśmy furę przy podobnych wozach i ruszyliśmy na zwiady. Zwiad był udany, od rodaka stacjonującego na miejscu dowiedzieliśmy się co i jak, że toalety działają przez całą noc, aczkolwiek bez światła i z oznakami całodziennego używania oraz że w sumie nikt się nie melduje (mimo tablicy informacyjnej że powinno się zgłosić przebywanie pojazdu powyżej 24h). DZIEŃ 1 – Pitztaler Gletscher i Rifflsee Bilety zakupione online, zachowawczo na 1 dzionek, odebrane w automatach biletowych rano. Mimo 50m do dolnej stacji pieszką, nie zdążyliśmy na pierwszy kurs Gletscherexpressa (no szok), ale na drugi już się załapaliśmy. Na górze Bajka przez duże B! Słoneczko, sztruksik, pustki na trasach – generalnie miód dla duszy styranej brakiem śniegu i dodatnimi temperaturami w środku zimy. Poniżej kilka zdjęć na potwierdzenie opisanych powyżej okoliczności – warunki wyśmienite! Dzionek mijał nieśpiesznie i zastanawialiśmy się czy ruszać jeszcze tego samego dnia na zwiedzanie sąsiedniego miniośrodka Rifflsee, który był na tym samym karnecie. Uznaliśmy że sprawdzimy temat, bo nie jesteśmy pewni czy zostawać na drugi dzień w tym samym miejscu. Terenowo łatwiej dostać się z Rifflsee na parking pod Gletscherexpressem, ale akurat nam się zachciało odwrotnie, więc trochę przekijkowaliśmy płaskimi odcinkami niby czerwonej trasy nr 1, która tak naprawdę była zimową ścieżką w dolinie. Rifflsee to dosyć ciekawy mały ośrodek, nastawiony głównie na rodziny i uczenie maluchów, aczkolwiek czerwone i czarne trasy (9-11) z Grubenkopf polecałabym dla zaawansowanych. Trafiliśmy na popołudniowe, nie najświeższe warunki, odsłonięte trasy były mocno wyślizgane, odczuwalnie brakowało tam śniegu naturalnego, na którejś z tych tras ślizg moich SL-ek mocno oberwał przy krawędzi (nawet nie wiem kiedy, co i jak, bo kamyki były ale nie w dramatycznych ilościach). Dzień zakończyliśmy zjeżdżając czerwoną 1-ką bez mała pod drzwi domu / kamperka. Wieczorem dyskusja co robimy jutro i decyzja że zostajemy na noc, a jutro rano przejeżdżamy do sąsiedniej doliny Ötztal żeby zacząć jazdy o 9:00 w polecanym przez różnych youtuberów, w tym @JC ośrodku Kühtai. DZIEŃ 2 – Kühtai Przejazd zajął nam chwilę – zjechaliśmy z ponad 1750m npm na 700, żeby wspiąć się na 2020m npm na parkingu pod wyciągami zjedliśmy śniadanko i lekko po 9-tej ruszyliśmy odebrać bilety z automatów, które nie chciały nam ich wydać, więc niestety straciliśmy dalszą chwilkę na kolejkę do kasy w celu odebrania skipassów. Rozpoczęliśmy zwiedzanie ośrodka od strony południowej, było trochę ludzi, ale kolejki do wyciągów raczej szły na bieżąco. Rozpędziliśmy się trochę za bardzo – myśleliśmy że ośrodek jest większy i dosyć szybko przejechaliśmy to co było dostępnego ze strony południowej i zjechaliśmy na drugą, zacienioną stronę doliny. Tam były głównie trasy czarne i jakaś jedna wielowariantowa czerwona. Czarne trasy dosyć wymagające, bo twarde / wyślizgane i kamyki również tutaj wychodziły na wierzch. Trochę nam się nie chciało walczyć, więc większość reszty dnia spędziliśmy na czerwonych wariantach przy Dreiseenbahn oraz Hohemutbahn. Ośrodek fajny na 1 dzień, ale przydałoby się więcej śniegu i odrobinę lepsze połączenia między niektórymi wyciągami (żeby nie trzeba odpinać nart kiedy drogi nie są białe 😊). Było też zdumiewająco ciepło jak na ponad 2000m npm, kamperek w tym czasie naładował na full baterie na słonecznym parkingu. Skończyliśmy jakoś tak po 15-tej bo już nam się nudziło, a trasy mocno się zdegradowały. Po nartach zjazd do doliny, zakupy, tankowanko i obczajanie na który kemping uderzyć żeby na następny dzień atakować Sölden. W dolinie Ötztal są aż 4 kempingi, w tym jeden w samym Sölden – niestety oblegany i bardzo drogi. Zadzwoniliśmy pro forma ale mieli miejsce tylko na 1 noc za 90 euro, więc postanowiliśmy uderzyć do drugiego w kolejności „Natur Camping Kuprian Ötztal” gdzie były wolne parcele w cenach akceptowalnych. Pod wyciągami na parkingach nie wolno nocować (poza parkingami wielopoziomowymi, na których kamper się nie zmieści), wszędzie są wywieszone zakazy, społeczność karawaningowa opisuje też że zdarzają się kontrole parkingów i mandaty. Woleliśmy tego nie sprawdzać, ponadto po 2 nockach w Pitztalu i jednej w drodze nasz kamperek domagał się serwisu wszystkich zbiorników więc kemping był nam potrzebny. Dojechaliśmy późnym popołudniem, na miejscu bardzo miła obsługa, kemping – profeska: strefa sanitarna na poziomie minimum czterogwiazdkowego hotelu, na miejscu oczywiście jest cieplutka narciarnia, sauna (za dodatkową opłatą), restauracja i możliwość zamówienia pieczywa na rano do odbioru w recepcji (super opcja). Jedyne czego tu brakowało to słonka, bo kemping był w otoczeniu wysokich gór i w porze zimowej nie docierały tu na zbyt długo promienie słoneczne, w związku z tym musieliśmy się podłączyć do słupka z prądem, ale koszt był minimalny (wyszło chyba 3,5 euro za 3 noce). Ogólnie mogę polecić. Jedyny minus to przystanek skibusa w odległości aż ok. 10 minut piechotą DZIEŃ 3 – Sölden Rano koło 8:00 stawiliśmy się na przystanku – okazało się że pierwszy skibus przyjechał już full wyładowany ludźmi, ale zaraz za nim jechał następny. Dojazd do Gaislachkogl zajął ok. 15 minut, odebraliśmy skipassy – tym razem 3-dniowe i ruszyliśmy do góry. To tam niestety na drugiej gondoli powisieliśmy chyba z 15 minut (na szczęście na siedząco) i dopiero po 9-tej rozpoczęliśmy eksplorację ośrodka. Wjechaliśmy w pierwszej kolejności na Gaislachkogl (3058m npm) – tam gdzie muzeum Bonda, ale odpuściliśmy zwiedzanie. Zjechaliśmy czerwoną 1-ką – fajna tylko zakamieniona (tak, w Sölden na 3tyś m kamienie!), sprawdziliśmy inne kanapy i trasy w tej części ośrodka i przemieściliśmy się na Gletscher Area – chwilę to trwało, na miejscu krótka przerwa, pojeżdżone, zwiedzony punkt widokowy na Tiefenbachkogl i powrót przez Giggijoch, gdzie zostaliśmy do końca dnia. To był naprawdę solidny dzionek, pojeżdżone 51km tras wg Skiline. DZIEŃ 4 – Hoch- i Obergurgle Rano kolejnego dnia postanowiliśmy dotrzeć skibusem do Gurgli. W tym celu uznaliśmy że łapiemy busa przed 8:00, mimo że wyciągi otwierają o 9:00 – obawialiśmy się że następny będzie full obłożony, a do Gurgli autobusy kursowały co pół godziny. Zaczęliśmy dzionek od Hochgurgli – warunki świetne, sztruksik i pierwsze zjazdy z ograniczoną ilością ludzi. Potem zrobiło się trochę ciaśniej, zwłaszcza w rejonie nowej gondoli Kirchenkarbahn i tamtejszych niebiesko-czerwonych tras. Czerwone miejscami już się wyślizgały, na trasie pucharu świata sama się rozjechałam w żabę, a jakiegoś nieszczęśnika ściągał helikopter…. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności przerzuciliśmy się Top-Expressem do Obergurgl. Tamtejsze trasy jeszcze bardziej wyślizgane, mało chyba śniegu im spadło i bazowali głównie na sztucznym. Ludzi też dosyć sporo, ale sprawdziliśmy wszystko łącznie z jakimś króciutkim krzesłem przy Familyparku. Niestety nie wiem ile przejechaliśmy, bo Skiline nie odnotowała wizyty w Gurglach (mimo że jest na tym samym karnecie co Sölden). Wróciliśmy świętować prywatną uroczystość w restauracji na kempingu (jedzenie bardzo dobre, potrawy ładnie podane, ceny dosyć wysokie). DZIEŃ 5 – Sölden Na kolejny dzionek wybraliśmy ponownie Sölden – tym razem kręcąc się od Giggijocha w stronę lodowca. Trasy z rana jak śmietana, a ja załapałam zająca ni stąd ni zowąd – na szczęście bez konsekwencji. Mój partner fiknął na koniec dnia waląc głową (w kasku) o stok, tak że uznaliśmy że już na nas czas – pojeżdżone znowu prawie 50km. Logistyka na ten dzień przewidywała opuszczenie kempingu rano, przestawienie się na parking pod gondolą (obczajony dzień wcześniej) oraz wyjazd z doliny po nartach w kierunku Niemiec. DZIEŃ 6 – Garmisch Partenkirchen i powrót Po jeździe w piątek ruszyliśmy na północ – wyjazd z doliny, zakupy, tankowanie i przejazd na nocleg w Garmisch Partenkirchen. Rozważaliśmy jeszcze jazdy w Garmisch, ale zobaczyliśmy że większość tras Garmisch Classik będzie pokryta tylko sztucznym śniegiem (wielka mizeria śnieżna w tym rejonie), a Zugspitze ma tylko 20km tras u góry za jedyne 66 euro/dzień. Uznaliśmy że odpuszczamy, „nogi bolo’ etc. Ja osobiście chciałam pospać przynajmniej do 7:00 bo pobudki w przedziale 5:50 do 6:30 przez cały tydzień mnie nieco wykończyły. Ogarnęliśmy nocleg na parkingu pod skocznią (5euro/noc), gdzie stało sporo załóg i całkiem miło się kimało. Rano pospacerowaliśmy po miasteczku i skoczni – na dole były zawody juniorów – biegowe i slalom, stąd dosyć spory ruch. Bezpośrednio pod skocznią jest też gondolka Eckbauerbahn i dostępna jedna trasa narciarska czerwona. W miasteczku kawka i ciacho w historycznej kawiarni Krönner i powrót do domu przez Niemcy (odwiedziny znajomych). Podsumowanie: wyjazd udał się super, pogoda była wyborna, warunki na stokach bardzo dobre (im wyżej, tym lepiej). Obawialiśmy się tłumów w tak popularnych ośrodkach w lutym, jednak można było pojeździć bez problemu, tylko w newralgicznych miejscach w Sölden złapały nas kolejki na góra 5-10 minut stania. Kamper przeszedł test zimowania na mrozie – tylko dwa niechciane zdarzenia: 1) W Pitztalu wyłączyło się webasto w ciągu dnia jak byliśmy na trasach i lekko się ochłodziło w środku, na szczęście awaria ta nie powtórzyła się. 2) Przymarzł spust szarej wody (mróz -10 albo i więcej) i nie mogliśmy zrzucić jej wyjeżdżając z kempingu (ale wróciliśmy popołudniu po nartach – tak się umówiliśmy z obsługą). Śnieg nas nie zasypał, więc nie trzeba było odśnieżać wielkiej budy (a jest co robić w takim przypadku), drogi były czarne, więc łańcuchy tez zostały w garażu nie ruszane. Z całą pewnością ruszymy ponownie na narty zimą (ja już bym mogła, ale trzeba teraz odpracować leniuchowanie).11 punktów
-
Lexi, jakbyś chciał mieć większy problem z wyborem na jutro, to dorzucę, że w piątek w Zawoi były pustki jak mało kiedy, a warunki bajeczne. Jeździłem od 10 do 14. Na parkingu w tym czasie pomimo ferii, było cały czas około 30 samochodów. Za to na zmrożonym, miejscami lodowym podkładzie - świeży śnieg 😄 No i dookoła przyprószone białym….10 punktów
-
Byłem wczoraj, jazda na bieżąco bez kolejek otwarte obydwie oświetlone trasy przygotowane bardzo dobrze. Pogoda sprzyja więc nocami dośnieżają. Czerwona 1 pusta na niebieskiej trójce jak zawsze więcej osób ale bez tłoku.8 punktów
-
7 punktów
-
Witów wieczorową porą. Duch narciarski w narodzie nie ginie. Jak tam płasko. Do bramek kolejek brak. Jeszcze jedno.7 punktów
-
Oczywiście, każdy ma swoje subiektywne odczucia. Co do tras te co mają naśnieżanie zawsze sukcesywnie w ciągu sezonu są otwierane, problem jest tylko z talerzykiem Proca i czerwonymi E i F bo tam tylko naturalny śnieg. Apartamentowce mnie niezbyt ruszają bo w nich nie śpię, wybieram małe pensjonaty typu Hubertus, Diana czy Górski Kryształ. Chociaż gdybym miał więcej kasy to może bym i z nich korzystał (bryła architektoniczna Białej Perły i jej wkomponowanie w drogę dojazdową do Luxtorpedy akurat bardzo mi się podoba, ale to też moje subiektywne odczucie, znam osoby które twierdzą że jest ohydna😀). Był taki okres że na jednym karnecie była CG , Lądek Zdrój i Kamienica (Śnieznik Ski Card). Był też jeden sezon kilka lat temu że na wspólnym karnecie była CG i Zieleniec. Gdyby powyższe stacje były na wspólnym karnecie i do tego dołożyć jeszcze pobliską Dolni Morave i możliwość zakupu karnetu całosezonowego to to by było naprawdę coś🙂 Każda z tych stacji jest warta odwiedzenia.6 punktów
-
Fakt, w CG trasy to zupełnie inna bajka jak w Zieleńcu, A i B pod względem długości to akurat, że ambitnie zjechać zgodnie ze sztuką Minusem małym jest to, że ABCDEF wszystkie są czerwone i jak jest ciepło to się degradują szybciej niż niebieskie łąki no ale coś za coś. Przydałaby się fajna objazdowa coś jak dłuuuuuga trasa Vyhlidkowa (Widokowa) w Dolni Morava co ma ponad 3 km, fajnie można w długim skręcie na krawędzi pojeździć. Tego brakuje w CG. Co do frekwencji to może sumarycznie w Zieleńcu więcej luda wali ale tłum ma się gdzie rozjechać a na Gryglówce, Grapie czy na orczyku W6 (jak działa) nigdy nie trafiłem na kolejki. W CG jak tłum dowali to nie ma gdzie uciekać, jakimś rozwiązaniem jest Żmija ale przy turbo tłumie i tam będzie nieciekawie. Jak Żmija nie działa to na LUXie jest katastrofa, już nie wspominam o muldach do pasa na trasie B...6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Saas Fee to genialny ośrodek. @sstar zaczepił mnie o statystykę. Na moich 25 dni było 5 super wejść skiturowych (Adler Pass, przełęcz pod Weissmies, Allalinhorn, Alphubel, Fluchthorn - wszystkie z podwózką) oraz wejścia z dołu gdy ośrodek był nieczynny (pewnie z 6-7 x) najambitniejsze były na 3500 (na górę ON i Britanica). Reszta to freeride - najfajniejsze z góry spod restauracji, ale ogólnie warun był po prostu genialny i szkoda było czasu na skitury. Creme de la creme tych wyjazdów to były zjazdy do Saas Almagel - 4-5x coś kosmicznego.5 punktów
-
Pamiętam Ruchacze , Ciebie o 13.00 defibrylowali, a ja o 15.00 klękłem na stoku, ale żem Polak, to potrafię wstać z kolan - ale trochę czasu mi to zajęło. Piotrek jeździł szybciej niż krzesło. Wyjeździł swój, mój, Twój i tej garstki osób co były na stoku karnety. To ten co juz tak niby siły nie ma bo jest po 50-tce. Chyba czystej . A miało być tak pięknie. A to był obóz koncentracyjny. Wspomnień czar. pozdro4 punkty
-
Tak subiektywnie Zieleniec - ma dużo plusów, ale naprawdę ciężko tam przejechać dużo kilometrów w ciągu jednego dnia. Nawet jak nie ma kolejek do wyciągów to trasy są głównie krótkie. Ja zwykle w tej stacji pokonywałem ok. 20 kilku km dziennie (taki przyjemny dzień na nartach bez spiny) Jak ktoś chce się wyjezdzić to lepsza będzie Czarna Góra, w tym samym czasie da się przejechać o wiele więcej kilometrów.4 punkty
-
Dziś nieco inna relacja niż zazwyczaj. Po przeciwnej stronie zbocza odnaleziony orczyk. Jest tablica. Widok na nasz stok. Kaczki tez lubią termy. Warunki bardzo dobre.4 punkty
-
Chopok wg prognoz ostatni dzień lampy, od jutra zmiana pogody. Ludzi podobnie jak wczoraj, dziś jeżdżenie większą ekipa ze sporo ilością dzieci. Na Lucky po 13 w ciągu 3 zjazdów widziałem 5 raz skuter zwożący ludzmi z kontuzjami, mniej poważnych zdarzeń nawet nie bylem wstanie policzyć. Jedna osoba z naszej ekipy też niestety skończyła ze zlamanym obojczykiem.3 punkty
-
3 punkty
-
Na wieczornej jeździe parking jest darmowy.3 punkty
-
3 punkty
-
Rytro 10.02.2025 Dzisiaj super warunki w Rytrze, dobrze zmrożony stok, ale bez lodu, trzymał się cały czas w ładnym stanie. Mało ludzi, rano kompletnie pusto przez 2 godziny, potem trochę przybyło ale cały czas komfortowo, nie było żadnych tyczek więc stoku nie zwęzili. W tym roku dosyć wąsko bo nie poszerzyli nigdzie, może jeszcze coś pośnieżą - oby! Na parkingu bliższym stoku wysypane i ubite kamienie, już nie ma bagna. 30 zjazdów w 4 godziny na gigantkach piękna sprawa. Jutro też trzeba wykorzystać pogode więc albo ponownie Rytro albo Jaworzyna. 12 godzina 13 godzina3 punkty
-
3 punkty
-
Nie wypominając, zazdroszczę relacji Koleżanko @zając i wyjazdu także, a jakże pozdrawiam2 punkty
-
To jest państwowy właściciel, więc im to raczej jest obojętne, czy odpala stok, czy też nie.2 punkty
-
2 punkty
-
Ja się cieszę, że w ogóle są dwa takie ośrodki. CzG i Z. Podobnie jak Karpacz i Szklarska. Na bezrybiu i rak ryba. Co do apartamentowców to korzystałem dość często także z wygodnego garażu. Hubertusa też lubię. W CzP basen, ekstra.2 punkty
-
W II dzień Świąt Bożego Narodzenia 2024 samochody stały w korku do dojazdu do Ziela do samych Dusznik. Oraz zabrakło nart w wypożyczalniach na miejscu. Btw nic nie pobije czekania na CG do starej Babci, a więc 2 osobowego krzesełka na szczyt CG. Mój niechlubny rekord czekania to 40 minut.2 punkty
-
Zgadza się, do obu ośrodków jeżdżę od wielu lat, oba mają plusy i minusy ale CG ma znacznie dłuższe i wymagające trasy. Frekwencja też jest zawsze niższa w CG niż w Zieleńcu.2 punkty
-
Kurcze szybkie to krzesło, no i narciarze też się uwijają w tempie mistrzowskim...😉2 punkty
-
2 punkty
-
A ja będę na Ski Arenie piątek-sobota 21-22 luty, może lole otworzą do tego czasu...2 punkty
-
2 punkty
-
Rzeczywiście jest info na FB, że śnieżą Golgotę 😉2 punkty
-
Prawda, choć nieraz w ferie bywało zatorowo na trasie gdy pojawiło się kilka grup, jednak do wyciągu chyba nigdy w życiu nie stałem tam więcej niż 2-3 minuty. 99% czasu gdy tam jestem to na bieżąco lub max 1 minuta do bramek. Śniegu malutko to fakt, jakby było szerzej naśnieżone to dopiero jest bajka jak na warunki lokalne. Takie lokalne Bormio 🤣 Poniżej zdjęcie z 31 stycznia 2017 (od góry naśnieżone ładnie obie strony przy wyciągu - jedna na full a druga na 75% - piękne czasy)2 punkty
-
W połowie grudnia byłem sam (w temacie skitur). Żal mi było marnować czasu bo ze śniegiem było dużo lepiej i już fajne freeride można było jeździć. Jako, że mieszkaliśmy w Saas-Grund a lokalny ośrodek mieli otworzyć dopiero na święta, po kolacji wpadłem na durny pomysł, że sobie wejdę na Hohsaas w nocy i narciarskiego dnia nie stracę. Jak wymyśliłem tak zrobiłem. Było zimno, wietrznie, ciemno (bez księżyca). Większość tras rozjeżdżona przez gąsienice, lepsze było podejście jak zjazd. Skiturów już do końca tego wyjazdu nie ruszałem. Za to free było cool. Saas Grund stacje pośrednie pomagały w drodze tyczki kierunkowe, odblaskowe na szczęście2 punkty
-
2 punkty
-
Dziś ludzi dość sporo, o ile w kolejkach do wyciągów nie dawało się to mocno we znaki, to na trasach momentami robiło się trochę ciasno. 4 już o 10.30 mocno zmuldzona, 8 i 10 znacznie lepiej. O dziwo na początku 3 trzeba uważać na wychodzącą ziemię po prawej. Niestety na trasach mocno czuć, że brakuje czynnej 1, górnego odcinka 10 i 11, bo zjazd z Pośredniego do Soliska dość tłoczny. Najlepiej do końca trzymało się Małe Skrzyczne, gdzie prawie cały czas bez kolejek. Na Golgocie ustawili armatki, więc może za jakiś czas zaczną ją śnieżyć.2 punkty
-
Dziś kolejny dzień lampy i fajnej jazdy. Dojechał szwagier i Chrześniak w drodze z Dolomitów do domu. Lampa. Choinki ośnieżone z armatek. Nasypane dość dużo śniegu, jeszcze w hałdach. Tu przegięli, łagodny odjazd trasy praktycznie zasypali, trup słał się gęsto. Wyciąg chodził raczej obłożony.1 punkt
-
Co do grubości to trudno mi to porównać z innymi rejonami w tym sezonie. Ale szału nie ma. Poza trasą widać że wiele rzeczy nie jest przykrytych. Na trasach jest ok. Wyjątek niechlubny z kamieniami to trasa przy wagonie E5.1 punkt
-
1 punkt
-
Cze Paweł, nie mam pojęcia, czemu Rytro mimo iż ma spore atuty nie cieszy się większa popularnością. Porządny hotel przy stoku, stok jak na nasze warunki tez niczego sobie, jednak od lat świeci pustkami. Może to i dobrze. Śniegu mało. Ale chyba tak jest wszędzie w PL. pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Widzę że się minęliśmy. Śmigałem dziś od 10:40 do 15:15 😉 Tym razem wypróbowałem opcję jednodniowego wypadu z Warszawy. 5:22 odjazd pociagiem, potem przesiadka w Katowicach i o 10:26 (2 min opóźnienia) na stacji Ustroń Polana. A ta mieści się tuż przy parkingu, wystarczy przejść przez ulicę (a właściwie pod nią). Po niecałych 20 minutach od przyjazdu stałem już przy bramkach. Jedyne 6h z hakiem od pobudki! Mimo nie najwcześniej godziny większość trasy utrzymana w dobrym stanie. Śnieg sypki, przyjemnie się jeździło szybciej na krawędziach i wolniej na ślizgach. Z biegiem dnia mokry śnieg "wchodził" coraz wyżej. Niestety w dwóch miejscach zaczęły wychodzić kamienie (jedno odgrodzono). Kolejka max 2-3min gdy zebrało się więcej pieszych turystów. Poza tym pusto.1 punkt
-
Też dziś odwiedziłem Oravice, stok petarda i faktycznie 50% to czesi. a ten zwierz to może te jelenie co dziś na dole się pasły kolo niebieskiej trasy. Moje spostrzeżenia na Oravice to to ze chyba maja najlepsza ofertę w okolicy. Na gruponie 520 pln za 2+2 z basenami. Cena petarda. stok przygotowany wzorowo a ludzi hmmm hipper mało.1 punkt
-
Dziś słodko gorzki smak narciarstwa. Stoki przygotowane bardzo dobrze, na stoku grupa bardzo dobrze jeżdżących deskarzy carving (z zachowaniem reguł bezpieczeństwa). Przecierało się słońce. Była fajna zabawa. Szkoda, że tylko do 12:15. Później wyciąg padł a ja dyndałem na nim 20 minut, zanim przeszli na zasilanie (napęd) awaryjny i bardzo powoli dojechałem do stacji górnej. Za to ostatni zjazd fantastyczny - cały stok dla mnie. Tak było. Deskarze. Pusto. Słonko. Kanapa stop. Fajny zjazd - sam na trasie. Taka sytuacja na dole, odpalili agregat lub silniki diesla. Ludzie w kolejce z reklamacjami. My na termy. Wychodzimy z term ludzie stoją cały czas z reklamacjami. Kanapa zamknięta. Zero info do kiedy. Pyszne jedzonko na otarcie łez.1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś ludzi odrobinę więcej niż ostatnio, to już chyba prawidłowość jak przyjeżdża @Lexi. Słońca rano brak, płaskie światło utrudniało jazdę, później nieco lepiej. Dzięki @Lexi za spotkanie i wspólną jazdę. Za to termy należały do nas. Tłok na termach. Basen pływacki. Młody złapał fazę na dystanse, pływamy razem.1 punkt
-
1 punkt







