Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Nareszcie! W końcu udało mi sie zorganizować wypad do doliny rzeki Ziller jednego z najbardziej narciarskich miejsc w Alpach. Z Zillertal wiąże sie dla mnie duży pech. Do tej pory odwiedziłem tylko Tux i był to jeden  z najgorszych wypadów - listopadowa mgła i wiatr. Miałem już być tutaj trzy raz - ostatni raz miesiac temu -  i zawsze cos sie wydarzyło co pokrzyżowało mi plany. Zresztą ten wyjazd tez prześladuje pech - odnowiły mi sie dolegliwości kręgosłupa i jeżdże na Opokanie. Ale cóż jak boli znaczy ze człowiek żyje. W pewnym wieku to nieuniknione ;)

Nasze plany narciarskie muszą być skorelowane ze szkółką dla dzieciaków. Na szczescie zajecia odbywaja sie w różnych ośrodkach dzieki czemu mamy możliwość pojeżdzenia w różnych miejscach. Nie bede sie o nich rozpisywał poniewaz miejsca te sa dobrze znane polskim narciarzom. 

Ok. Trzy słowa o dniu wczorajszym. Zaczelismy od Areny wjeżdzajac od strony gondolki Rosnealm. Niestety mgła i padajac śnieg uniemożliwił zwiedzanie przez co skupilismy sie na nizej położonych trasach. Bedziemy tu jeszcze jeden dzień mzoe wtedy uda sie wycieczka w strone Gerlos.

IMG_20190203_121042.thumb.jpg.794c904f28f92b836b2f38edd238bee7.jpg

Jazda dosc trudna, mnóstwo świezego sniegu i duzo ludzi na trasach. Gdzie sie dało uciekałem poza trase.

 

Dzisiaj Penken. Wjazd od strony Hoarberg. Jazda po prawej czesci  osrodka patrzac na mapkę. Od rana zaczeło wygladac słońce, zero wiatru i lekki mróz. Mnóstwo puchu. Na trasach tłoczno i świezy snieg szybko przeszedł w muldy. Ale poza trasami... bajka. Gdzie tylko sie dało uciekałem off piste. A możliwosci jest tutaj naprawde duzo. I dla takich "przytrasowców" jak ja ale takze mnóstwo opcji dla bardziej zaawansowanych freeriderów. Jazda wyśmienita i do tego  korzystał na tym kręgosłup! Do tego piekne widoki. Cóż trzeba wiecej. 

IMG_20190204_102417.thumb.jpg.2a6e89234a7ce327231b6b1d64af7371.jpg

IMG_20190204_102736.thumb.jpg.bc89bca8591dcb7632e26edb82a65eea.jpg

IMG_20190204_110636.thumb.jpg.362b4c3130c807a47e0bcb78d4446bc8.jpg

IMG_20190204_114027.thumb.jpg.a6f5c5bd03ddcc9ab0f6177e3a9fdafb.jpg

IMG_20190204_121531.thumb.jpg.f662cb42697c09c39bbe927f1ada6bd8.jpg

IMG_20190204_140648.thumb.jpg.fadd6f26007b6a609818e138d8661a2b.jpg

Edited by ewangelizator
  • Like 20
  • Thanks 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj Hochzillertal. Od rana pełne słońce, lekki mróz, bezwietrzna pogoda. Idealnie. Już nie padało wiec trasy gładkie jak stół i jazda świetna.

 

IMG_20190205_102401.thumb.jpg.f983440ea57d76c8aace445108a00414.jpg

IMG_20190205_112950.thumb.jpg.98860f89833ed2905151fb5fc3d9da7b.jpg

Jak sie robi tłoczno ciagle poza trasami znajdzie sie pas dziewiczego śniegu. Ograniczaja mnie troche slalomki :)

 

IMG_20190205_104743.thumb.jpg.5ac1598e9bf7b0daf00bc7128afbf6bf.jpg

 

IMG_20190205_104801yt.thumb.jpg.1b114aae1fe1dfac738ba2f58dffbeb3.jpg

IMG_20190205_115017.thumb.jpg.1465c608901b0f5211223d2d7dba5be6.jpg

 

Ogólnie Hochzillertal podobał mi sie jak na razie najbardziej. Super szerokie i łagodne trasy. Ale też znajda sie ostrzejsze. Łatwość przemieszczania się. Szybkie krzesełka. Wszystko co lubię.

 

Jutro powrót na Penken. Wypożycze chyba jakies szerokie łopaty :)

  • Like 17
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny dzień pięknej zimy spędziliśmy w Mayrhofen. Tym razem zamiast kręcić sie w okolicy Penken i Horberg postanowilismy odwiedzić drugą część ośrodka.

Olbrzymim żelazkiem udaliśmy się do Rastkogel a naszym celem był Eggalm.

IMG_20190206_100608i.thumb.jpg.b7b58d83dea7c8bb95e83e24063005aa.jpg

Okazało sie to strzałem w dziesiątkę ponieważ ta część ośrodka jest całkowicie odmienna i dużo bardziej mi się podobała.
Do tego było tam znacznie mniej narciarzy.

IMG_2ii.thumb.jpg.28c4bbd82f6e1ff727c99b67ad1c80d1.jpg

IMG_20190206_101555.thumb.jpg.495a5a4513d7489a7cba80a89978f1f4.jpg
Jeszcze fajniejsze jest Eggalm, gdzie sa świetne czerowne trasy, mało ludzi i do tego można popatrzeć na Hintertux.

IMG_20190206_105623.thumb.jpg.7b874a0ad9ead2a175eac4792c081979.jpg

Zdecydowalismy się na krótki odpoczynek i kontemplację pieknego widoku.

IMG_20190206_110643.thumb.jpg.a6489cdba3ed84b105af76ad88519f11.jpg

IMG_20190206_105723.thumb.jpg.4be55205f3038d0809b62c4feb6a6cce.jpg


Dzień skończylismy na Penken gdzie była okazja zmierzyć sie ze "sławną" Harakiri. Rzeczywiscie jest dośc mocno nachylona ale ponieważ była w dobrym stanie nie stanowiła wyzwania nawet dla narciarza na Opokanie i z plastrami rozgrzewajacymi na plecach.

IMG_20190206_121907.thumb.jpg.7e9ec43e6780dcb122649475cc635e72.jpg

Zdecydowanie trudniejszą trasa jest czarna 12 położona na przeciwnym stoku.

Mayrhofen mocno zyskuje w moim rankingu i nie moge sie zdecydować co lepsze Hoch czy Mayr. Jutro Arena, m byc mniej słońca moze w końcu zrealizuje plany freeridowe bo plecy jakby lepiej ;)

IMG_20190206_113520.thumb.jpg.7e961f26aec9f3c5a902ab53260f7959.jpg

  • Like 12
  • Thanks 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

A co planujesz konkretnie, który zjazd, zjazdy?

Czy to nie za wielkie ryzyko w tym stanie?

Pozdro

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ewangelizator Co do Areny, to polecam część przy Zell am Ziller - praktycznie same czerwone, ciekawie pokręcone zjazdy z moja ulubiona trasą nr 18. No i oczywiście najdłuższy zjazd w dolinie, czyli z Ubergangsjoch na sam dół, prawie 2 km przewyższenia:-) Jedzenie to knajpka z najlepszymi winer sznyclami przy trasie 18.

Również stoki na Konigsleitenspitze (trudniejsze) lub na Plattenkogel (łatwiejsze) są też bardzo godne uwagi.Żeby nie tracić czasu na przebijanie sie przez środkową część Areny (nie polecam) z reguły do tamtej części podjeżdżam na Gerlospass. Jest tam spory parking umiejscowiony pomiędzy gondolka Sonnwendkopfbahn, a krzesłem Plattenkogel x-press I - oczywiście bezpłatny. Czas dojazdu z doliny to około 30-40 minut w zależności w jakim stanie jest droga.

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

W pełni p[opieram kolegę. Myślę, że do Gerlos dostaniesz się nawet szybciej niż te 30-40 min - jeżeli droga jest normalna - a jest to z pewnością lepsze rozwiązanie niż bujanie się tymi graniowymi wyciągami - w obie strony zmarnowane półtorej godziny. Co do tras natomiast to wszędzie są fajne i zróżnicowane jak jest fajna pogoda i dobre światło. Jak nie to gorzej.

Trasa z góry na dół - nic specjalnego. Fajnie może być z rana. Najlepsze miejsce to ostatnia ścianka zakończona siatką na dole. Można się puścić na maksa i sprawdzić nerwy. :)

Pozdrowienia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Mitek napisał:

Trasa z góry na dół - nic specjalnego

która konkretnie ?

1 godzinę temu, cyniczny napisał:

z doliny to około 30-40

zdecydowanie wolę jechać 40 min na nartach niż siedzieć w aucie, tym bardziej że z Übergangsjoch do Krimmlalp jest bardzo fajna trasa - max 10min jazdy i już siedzisz na krześle Teufeltal na Isskogel skąd można zjechać bezpośrednio do Gerlos

  • Thanks 2
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

W Zell am Ziller z góry na dół jest chyba tylko jedna trasa. Co do nazw to ich nie znam ale domniemuję, że chodzi Ci o ten nieszczęsny łącznik. No więc ja wolę siedzieć w samochodzie niż lawirować w tłumie, ryzykując, że co chwila ktoś mnie obija. Dlatego, między innymi, że unikam takich paranarciarskich miejsc pojęcie uderzenia przez kogoś jest mi nieznane. Gdy widzę tłumy na stoku z przyjemnością uprawiam sztukę rezygnacji z jazdy i nic mi się z tego powodu nie dzieje.

Pozdrowienia

Edited by Mitek
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Jeeb napisał:

zdecydowanie wolę jechać 40 min na nartach niż siedzieć w aucie

 

U mnie to wybór pomiędzy siedzieć dłużej na kwaterze (dłużej spać) czy spędzić czas w samochodzie.

Bo czas spędzony na stoku będę miał praktycznie ten sam, a czas jazdy na nartach może nawet większy z dojazdem do interesującego miejsca samochodem i ujeżdżaniu najfajniejszych tras. U mnie z reguły po skisafari mam nacieszone oko, ale narciarsko zazwyczaj niedosyt.

A @ewangelizator i tak wybierze opcję która jemu najbardziej pasuje:-)

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa razy przerabiałam jazdę na nartach na trasie Zell-Kongisleiten. Rano krótka rozgrzewka w Zell, głównie na genialnej 18, potem w drogę. Rzeczywiście najgorszy jest zjazd czerwona 21, która momentami jest wąska i trzeba mieć oczy dookoła głowy. Inne trasy na drodze do Konigsleiten w porządku. Na dłużej zatrzymywaliśmy się na trasach w Konigsleiten i wracaliśmy do Zell ostatnim skibusem. Ja osobiście preferuje skupienie się na kilku trasach od przepinania się, ale część mojej ekipy to fani takich 'wycieczek' wiec potrzebny jest kompromis.

  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, cyniczny napisał:
 

U mnie to wybór pomiędzy siedzieć dłużej na kwaterze (dłużej spać) czy spędzić czas w samochodzie.

Bo czas spędzony na stoku będę miał praktycznie ten sam, a czas jazdy na nartach może nawet większy z dojazdem do interesującego miejsca samochodem i ujeżdżaniu najfajniejszych tras. U mnie z reguły po skisafari mam nacieszone oko, ale narciarsko zazwyczaj niedosyt.

A @ewangelizator i tak wybierze opcję która jemu najbardziej pasuje:-)

Czyli jak startujesz w Gerloss to nie zaglądasz do Zell am Ziller (i vice versa)???

Co do łącznika to trzeba się liczyć z awariami tego "łamanego" krzesełka (psuje się systematycznie, sam trafiłem  parę razy na awarię lub wiatr) - wtedy podstawiają dodatkowe busy. Może być to lekki problem gdy odjazd jest umówiony na dokładną godzinę. 

Pozdro

Wiesiek

Edited by Wujot
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Wujot napisał:

Czyli jak startujesz w Gerloss to nie zaglądasz do Zell am Ziller (i vice versa)???

Dokładnie tak.

Jak startuję z Gerloss jeżdżę głównie po Konigsleitenspitze i Plattenkogel. Natomiast gdy startuje z Zell am Ziller to jeżdżę głównie tam, czasem z nudów przejadę na główną część Areny, ale rzadko. Tydzień temu przejechałem się od Zell am Ziller  do Plattenkogel i z powrotem i wystarczy:-)

W kolejny dzień już podjechaliśmy samochodem na Gerlospass i tam jeździliśmy cały dzień.

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, johnny_narciarz napisał:

Obym szybko się wykurował

już po narkozie ?

1 godzinę temu, Wujot napisał:

Może być to lekki problem gdy odjazd jest umówiony na dokładną godzinę. 

przecież Cie bergwacht nie zostawi na śnieżnym pustkowiu po zamknięciu wyciągów

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Jeeb napisał:

już po narkozie ?

przecież Cie bergwacht nie zostawi na śnieżnym pustkowiu po zamknięciu wyciągów

Jeszcze nie, 15 lutego mnie kroją :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Jeeb napisał:

przecież Cie bergwacht nie zostawi na śnieżnym pustkowiu po zamknięciu wyciągów

...ale koledzy na parkingu w Zell już mogą ;) . Szczególnie jak się umówisz na 16:00 na sztywno.

 

Edited by Wujot
  • Like 1
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie Arena to tylko Zell - Gerlos. Za to uwielbiam ten osrodek. W tym cala zabawa. Oczywiscie dla slabiej jezdzacych  czas moze stanowic problem ale ja bym z tego nie rezygnowal.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A kto jeździł na Gerlosstein (i pozostałych dwóch mniej znanych ośrodkach Zillertalu - Ahorn i Spieljoch)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Wujot napisał:

A kto jeździł na Gerlosstein (i pozostałych dwóch mniej znanych ośrodkach Zillertalu - Ahorn i Spieljoch)?

Ahorn jest fajny w połączeniu z trasami na Penken. Przejazd z Penken tą wiszącą gondolką do Mayrhofen robi wrażenie, potem w skibus lub z buta i jesteś pod "autobusem" na Ahorn. Natomiast cały dzień to trochę nie ma co robić.

Na pewno świetna trasa na sam dół, choć kolor wynika raczej z jej szerokości (dość wąska) niż stricto nachylenia. Ewentualnie, można pojeździć samą czerwoną 4 do krzesła 6er Ebenwald - też bardzo przyjemna. Zaleta ośrodka taka, że niewiele tam ludzi z tego powodu nawet pod koniec dnia jest równo.

 

Edited by cyniczny

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, cyniczny napisał:

Natomiast cały dzień to trochę nie ma co robić.

można też cały i wcale nie jest nudno

Ahorn.thumb.jpg.547ba311e8aa736f85cc67ed99d3cb6a.jpg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Wujot napisał:

Ahorn

Świetna trasa, bardzo urozmaicona. Najlepiej zaliczyć ją z rana, kiedy jest pusto i super warunki, a później przeskok na drugą stronę - tak myśmy zrobili.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By luqasz19811
      Witam,
      Poszukuje instruktora lub instruktora dla dwójki dzieci  4 i 5 lat ( godzine /dwie dziennie) . 
    • By Piotr_67
      Krótka relacja z pięciodniówki w Austrii.
      Wyjazd 11.12.2019 0.05 z Gliwic z ekipą Gajowego. Już o 8.30 na miejscu SKIWELT – Elmau.
      Był to jedyny dzień na Skiwelcie, więc jeździliśmy tylko w tym „rejonie” (Elmau).
      Fajny fragment (nie byłem w tym miejscu w czasie WorldSkiTest-u).
      Warunki narciarskie po prostu bajkowe. Śniegu kupa i pogoda całkiem niezła.

      Drugi dzień – pogorszenie pogody, w nocy dosypało dość śniegu i mocno wiało. Jedyne co otwarli w całości to Plattenkogel na Zillertalarenie. Cały dzień tłukliśmy tę, jak nazywa ją Krzysiek, kopkę

      Na ostatnich zdjęciach widać ile jest śniegu
       
      Dzień trzeci powtórka z rozrywki. Dowaliło w nocy z 40cm śniegu, dodatkowo widoczność „średnia”. Znów większość z rana pozamykane. Co pozostało? – niezawodny Plattenkogel
      Zdjęć prawie nie robiliśmy bo widoczność do bani.
      Zabawa jednak była przednia ze względu na dużą ilość puchu.

      Dzień czwarty – Kitzbuehel rejon Pass Thurn.
      Pogoda zaczyna się poprawiać, ale w nocy w tym miejscu spadło z 0,5m śniegu.
      Nie muszę mówić ile było radości.
      Trasy ciekawe i zróżnicowane. Warunki to nawet nie trzeba mówić.
      Nie można było się niestety przemieścić dalej bo z Rettenstein „strzelali” lawiny i łączniki były zamknięte.
      Zresztą cały dzień było słychać detonacje.


      Dzień piąty i ostatni Kitzbuehel rejon Jochberg.
      Od rana lampa. Temperatura z rana w dolinie -13st. Na górze o wiele cieplej
      Najpierw jeździmy od strony Jochbergu, potem przerzucamy się 3S bahn na stronę Ashau i Kirchberg. W stronę „Sztrajfy” nie pojechaliśmy, załatwił to za nas Krzych.
      Już ją szykują na zjazd.
      Część którą zjeździliśmy była rewelacyjna. To pewnie zasługa pogody i warunków, które są wręcz niesamowite.

      Posumowując.
      Wyjazd udany choć pogoda nas nie dopieściła.
      Wszystkie zaliczone ośrodki lub ich fragmenty są świetne i warte zaliczenia.
      Warunki są jak marzenie. Śniegu w tym rejonie jest ilość wprost niesamowita.
      Dobrze, że to „trafiło” na Austriaków bo sobie z tym radzą.
      Jak kto może to jeździć bo takiego warunu w Austrii dawno nie było.
      Pozdrawiam
    • By mifilim
      Kaltenbach – Hochzillertal
      W niedzielę rano 10.12.18 sprawy wymknęły się spod kontroli i pięć gondoli Wimbachexpress „zderzyło się”. Na szczęście nie było żadnych ofiar. Ze względu na złe warunki pogodowe (silny wiatr) kolejka została wcześniej zamknięta i w gondolach nie znajdowali się w tym czasie pasażerowie. 10-osobowa gondola w tym roku zastąpiła czteroosobowy wyciąg krzesełkowy Krössbichl.
      https://www.tt.com/panorama/unfall/15107538/mehrere-gondeln-in-skigebiet-im-hochzillertal-kollidiert


       
      Chmurcia, uważajcie na siebie  ....
       
    • By Chrumcia
      No to czas na relację z wyjazdu do Mayrhofen!
      Pisałam wczoraj, ale zapomniałam dodać.
      8.12.2018
      Dzisiaj o godzinie ok. 5.40 wyjechaliśmy spod Krakowa do Mayrhofen. Droga tradycyjnie: Gliwice, Ostrava, Brno, Mikulov, Wiedeń, St Polten, Salzburg, Rosenheim, Kufstein i niedługo zjazd na Zillertal. Jest to mój pierwszy wyjazd w to miejsce. Moja druga połowa już była tutaj kilkanaście lat temu, a mi się marzyło. W tamtym roku już chcieliśmy tu przyjechać, ale zdecydowaliśmy się na inne kierunki. W sierpniu udało mi się zarezerwować w odpowiadającej nam cenie bardzo przyjemny apartament (Domizill Zillertal) i nie pozostało nam nic innego jak czekać na wyjazd.
      Podczas drogi dzisiaj padał nam deszcz a później świeciło słońce. W prognozie był śnieg na miejscu, więc się obawiałam… Dojechaliśmy bez żadnych problemów o godzinie ok. 14:15. Jechaliśmy zgodnie z przepisami jak nigdy wcześniej….
      Na miejscu słoneczko, +7 stopni, zielono, na górze tylko widać białe szczyty. Gondolki chodziły więc uśmiechy na twarzach się pojawiły. Dojechaliśmy do naszego apartamentu, wszystko było jak na zdjęciach, a nawet byliśmy jeszcze miło zaskoczeni bo apartament jest większy niż wydawał się nam na zdjęciach. Mamy kuchnię z lodówką, zamrażarką, zmywarką, mikrofalówką, tosterem, expresem do kawy, czajnikiem elektrycznym, piekarnikiem, garnkami, patelniami i wszystkim co potrzeba, jedynie kubków mi brakuje, są tylko filiżanki… no ale kubek sobie kupię, przy okazji suwenir sobie przywiozę W łazience prysznic z głębokim brodzikiem, z którego mogę sobie zrobić „wannę” jako że mam 154 cm wzrostu i bez problemu się tam mieszczę…., deszczownica, suszarka do włosów, ręczniki, kapcie, lusterko do makijażu, no po prostu rewelacja
      W salonie mamy podwójne łózko, kanapę małą, telewizor, stół z krzesłami, szafę, komodę no i oczywiście wifi. Jest rewelacyjnie. Narciarnia, suszarnia, pralnia….
      Naprzeciwko domu przystanek Skubisa. Do wyciągu Penken niedaleko na piechotę, ale z nartami ni będzie nam się pewnie chciało iść
      Byliśmy dzisiaj przejść się po Mayrhofen. W mieście pusto, duża część sklepów pozamykana była, w jednym widziałam, że w soboty do 12:00 tylko, a niektóre od 10 grudnia otwarte…Ludzi mało na ulicach, dziwnie
      Nie wiemy gdzie pojedziemy jutro na narty, czy Mayrhofen czy Zillertal Arena czy może Hintertux, wszystko zależy od pogody… Sprawdzałam cały tydzień przed wyjazdem i zapowiadali śnieg, a dzisiaj patrzyłam i niby słońce ma być. Nie pozostaje nam nic innego jak poczekać do jutra.
       
      9.12.2018
       
      Dzisiejszy dzień był ciężki...ale od początku.
      Wstaliśmy po , było jeszcze ciemno. Gotowi byliśmy dość szybko, przystanek skibusa tuż na przeciwko nas, ale skibus dopiero za jakieś 30 minut, więc narty na ramię i do gondoli w Mayrhofen Penkenbahn. Pogoda wyglądała nie najgorzej. Chmury od strony Penken, po drugiej stronie trochę jasne niebo, góry w chmurach.... Doszliśmy do gondoli zanim ta jeszcze ruszyła. Poczekaliśmy chwilę i na górę. Kolejka ta jest tylko na 2 słupach, jedzie dość wysoko, ale widok na miasteczko jest piękny Im wyżej tym więcej śniegu było widać. Po dojechaniu na górę wsiedliśmy w Kombibahn - gondolka z kanapami na przemian i zjechaliśmy niebieską trasą na początek do 4erLarchwald-Express i później czerwoną trasą drugi raz na ten wyciąg. Jeszcze coś było widać, chociaż czasem teren uciekał spod nart. Warunki super, stoki przygotowane, twarde. Temperatura koło -1 do +1 stopni była. Po zjechaniu czerwoną trasą pojechaliśmy 8er Tappenalm i stamtąd do kolejki 150er Tux.Widoczność była coraz gorsza i padał śnieg, nie wiedziałam gdzie jadę 😜
      Misiek jednak trochę ogarniał i w sumie to on wybierał trasy. Jak jechaliśmy na Rastkogel zaczęło coraz mocniej wiać... Stwierdziłam, ze bezpieczniej będzie wracać w stronę domu, gdzieś niżej żeby się nie okazało, ze zamkną jakieś wyciągi....I miałam rację....Jechaliśmy jednym wyciągiem na 2500 m i już chodził z najwolniejszą prędkością, wiało tak, że zamknięte bubliny musieliśmy trzymać bo podwiewało do góry...Jechaliśmy strasznie długo i w strachu bo nie wyglądało na żeby miało być lepiej...Nie chciałam robić też przerwy w tamtych okolicach bo wolałam dojechać bliżej Mayrhofen....Zjeżdżając z 2500 była masakra....wiało tak i sypało że wiatr nas zatrzymywał i na płaskim aż cofał, bałam się strasznie, nic nie było widać pod nartami...ledwo dojechaliśmy niżej i okazało się, że kanapa, którą mieliśmy wyjechać wyżej żeby móc zjechać trasą dzięki której dojedziemy na Penken nie chodzi....Gościu podwiózł nas kawałek wyżej skuterem żebyśmy mogli na nartach już sami niżej zjechać. Walka o życie... ale tam wiało już mniej... Jedynym wyjściem dla nas było dojechanie do gondoli 4er Rastokgel która stację dolną ma w miejscowości Tux i stamtąd skibusem do Mayrhofen - tak nam powiedziała obsługa wyciągu i pan ze skutera. Była wczesna godzina....koło 11, 12? Nie było wyjścia, woleliśmy wrócić. Zrobilismy tylko 15 km na nartach, no ale w takich warunkach ciężko było więcej pojeździć....Nie dość, że widoczność słaba, to jeszcze ten wiatr, brak znajomości tras, terenu...
      Zjechaliśmy gondolą na dół, zeszliśmy na przystanek skibusa, który dosłownie po 3 minutach przyjechał. W miejscowości Tux biało, temperatura na plusie, ale biało Zastanawialiśmy się czy nie wysiąść przy gondoli naszej w Mayrhofen i nie spróbować wyjechać jeszcze raz i tam zjechać kilka razy, bo wydawało się, że wiatr się uspokoił. Ale ostatecznie wysiedliśmy na dworcu, co było błędem...nie wiedzieliśmy gdzie on się dokładnie zatrzymuje dalej, okazało się, że jechał tam gdzie my chcieliśmy, no trudno. Poczekaliśmy 20 minut na skibussa, który przywiózł nas na nasz przystanek na przeciwko domu (tym razem sprawdziliśmy już na rozkładzie czym mamy dokładnie jechać). Dojechaliśmy do domu i zrobiliśmy sobie obiadek. Była godzina 13? Strasznie wcześnie....Później przeczytałam w necie, że 5 gondolek zderzyło się na Hochzillertal...MASAKRA....
      Całe popołudnie spędziliśmy w domu grając w planszówki i odpoczywając. Mamy nadzieję, że jutro pogoda będzie łaskawsza i że przynajmniej nie będzie tak wiało.
      Zdjęcia przy okazji, podejrzewam, że po przyjeździe do domu powybieram te najlepsze
       
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...