Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. miraz

    miraz

    Użytkownik forum


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      757


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      4 396


  4. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      1 563


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2016 w Odpowiedzi

  1. Katschi czyli Aineck i Katschberg - dzień 4Dzisiaj ponownie odwiedziliśmy ośrodek Katschi licząc, że prognozy sprawdzą się.Wszystko szło gładko do momentu wejścia do bramek.Zmieniłem kurtkę i okazało się, że skipass został w apartamencie. Już wracałem się do auta, ale strata przynajmniej godziny na dojazd i powrót i utracone kilka zjazdów na porannych trasach tak mnie nakręciły, że zawróciłem i kupiłem skipass całodzienny płacąc kartą. Przemiła pani w kasie widziała, że dyskutujemy i zapytała się czy może w czymś pomóc. I pomogła. Oddała natychmiast w gotówce 48 Euro za skipass i kaucję. Poszukała mojego skipassu w systemie sugerując się kolejnymi nr skipassów chłopaków. Trochę było problemów bo mój był zakupiony w Obertauern, ale po chwili przekazała mi duplikat skipassu na pozostałe 2 dni. Byłem w szoku, że cała ta sytuacja nie stanowiła dla Pani żadnego problemu. Pani powiedziała, że możemy wieczorem wypić jej zdrowie :angel:Wyjazd na górę Aineck 3 osobowym krzesłem. Wystartowaliśmy w chmurze, a skończyliśmy w trochę mniejszej chmurze. Gdzie to słońce?Trochę wiało na szczycie i jak się później okazało dzisiaj chmury i słońce rządziły. Ale słońca było znacznie więcej. Na początku śnieg był lekki i puszysty później w w słońcu trochę siadł i zmiękł i co bardziej uczęszczane trasy trochę się "zmuldziły" Mieliśmy zjechać A1 do samego dołu, ale trasy szczytowe były tak "boskie", że zostaliśmy na górze.Dzisiaj dopiero zobaczyliśmy jak szerokie są tutaj trasy. Oceniam, że są miejsca między 200 a 300 m. [video=youtube;88q9OKZNrSg] Około 12.30 zjechaliśmy do auta i chłopaki zmieniły narty na szersze, aby pośmigać poza trasami na Ainecku. [video=youtube;lQnuzSy-Yjw] Po kilku zjazdach przenieśliśmy się na stronę Katschbergu.Kilka fotek ze zjazdu Tutaj sporo ludzi. Na dole płaski stok dla początkujących i dzieci, a powyżej multum czerwonych tras przecinających i łączących się wzajemnie. Istny oczopląs na mapie i w terenie. Niestety pora dnia była już taka, że trasy były już "zmęczone" i my także.Marek i Marcin woleli znowu między choinkami poćwiczyć. [video=youtube;aaFXnnBS5LI] Może mało widziałem ośrodków, ale Katchi, zwłaszcza góra Aineck zrobiła na nas ogromne wrażenie.Polecam wszystkim, można wyżyć się na maksa. Trasy bardzo długie, szerokie, w większości czerwone.
    11 punktów
  2. Czy rower jedzie za kolarza? Czy buty chodzą za piechura? Czy samochód jedzie za kierowcę? Z pewnością są tacy którzy powiedzą: -dobry kolarz pojedzie na wszystkim, Tylko po kiego mam zapier... na BMX 30 km po asfalcie? -sprinter boso pobiegnie szybciej niż ja w najlepszych kolcach. Szerpa boso wejdzie na górę na którą ja się nie odważę. Tylko po co mam chodzić w gumiakach po górach, grać w piłkę w kamaszach czy biegać w kozaczkach? -na narty wolę jechać suvem, na zawody "hanią". Po to wymyślono różne typy sprzętu aby bardziej były dostosowane do rodzaju wykonywanych czynności. Kolarzówka jest na asfalt, góral w teren. Narty SL nie posłużą do zjazdu, choć kto wie? Czytając to forum znajdę i takie opinie, że dobry i wyszkolony narciarz, to i na zwykłych deskach z tartaku poradzi siobie w metrowym puchu na Kasprowym. Niech próbuje. Ja mam inne zdanie. Sprzęt staram się dostosować do swoich potrzeb i oczekiwań. Aha, do garnituru "new balance" nie zakładam, choć wygodne.:smile:
    11 punktów
  3. Kiczera - WisłaZnaleźć stację z dobrymi warunkami, i na dodatek z akceptowalną frekwencją - wydawałoby się mission impossible, a jednak się udało.Kiczera, stok niejednokrotnie opisywany na forum, więc krótko: karnet 4-godzinny za 35 zeta, w nocy mrozu raczej nie było, niemniej stok w miarę twardy przez pierwszą godzinę, bez przetarć i minerałów. Na "start" może dziesięć osób jeździło, potem trochę więcej, ale nie trafiłem na kolejkę do orczyka. Od godziny dziesiątej wyraźnie miękko, śnieg ciężki i tępy, warunki trudne dla początkujących. Jeśli komuś nie przeszkadza jazda w kopnym śniegu, Kiczerę można brać pod uwagę również w godzinach popołudniowych, mają wyraźnie więcej śniegu, w porównaniu do innych wiślańskich stacji. :smile:
    9 punktów
  4. Zaraz zaczynam na Solisku. Temperatura tragiczna, śniegu zebrało od wczoraj strasznie dużo... Wysłane za pomocą Tapatalk
    9 punktów
  5. Cześć Nie masz racji w bardzo wielu kwestiach. Twój post brzmi jakby był napisany gdzieś w 2003-2006 roku. Wtedy mieliśmy do czynienia z apogeum carvingowego podejścia do jazdy i szkolenia. Obecnie brzmi to naprawdę mocno anachronicznie właśnie dlatego, że czas (czyli rozwój o którym piszesz) zweryfikował błędność tego podejścia. Po pierwsze w narciarstwie nie ma czegoś takiego jak style jazdy. To obiegowe pojęcie stworzone prze ludzi, którzy zawodowo nie zajmują się tym sportem aby ... tu sobie możesz dopowiedzieć co chcesz. Określenie styl oczywiście funkcjonuje ale ma zupełnie inne znaczenie związane ze zbiorem cech charakteryzujących typ jazdy lub jazdę konkretnej osoby. Można więc powiedzieć o stylu Bode Millera lub Didier Cuche'a. Można powiedzieć o stylu jazdy siłowym, stylu jazdy delikatnym itd. Można również powiedzieć o stylu jazdy włoskim lub austriackim a związek jest to z pewnymi uwarunkowaniami charakteryzującymi szkolenie w tym krajach a nawet wiązać z cechami narodowymi. I to, że jakiś kosmita napisał np. Wikipedii a stylach nie ma tu znaczenia bo zasada jest jak powyżej. Piszesz o odchodzeniu do lamusa śmigu i stylu klasycznego (tu proszę o definicję o znając życie nie będziesz potrafił jej stworzyć albo będzie jedynie Twoim błędnym wyobrażeniem czegoś) więc może powiesz dlaczego we wszystkich szkołach nauczania śmig jest od zawsze uznawany za ewolucje z grupy najwyższych i - tal jak napisał Gregor - po nim ocenia się wartość narciarza na różnego rodzaju testach czy zawodach technicznych. O tym, że Twój pogląd jest błędny świadczy również upadek czy też absolutna niszowość popularnych w pierwszej dekadzie systemów szkolenia wyrosłych z idei Kuchlera, praktycznie całkowity zanik zainteresowania funem - narty do funu nie są produkowane już chyba 6 czy 7 lat ( nota bene moim zdaniem niesłusznie). Technika narciarska jest jednością złożona z wielu uzupełniających się elementów a jednym z nich jest skręt cięty. I znowu pewnie nie wiesz ale mechanika skrętu ciętego, który zresztą również ewoluuje chcąc zbliżyć się jak najbardziej do sportowego ideału, powstała znacznie wcześniej niż jakakolwiek narta taliowana i jeżdżono go na nartach o promieniach 40 i więcej metrów i długości ponad 200cm. Oczywiście nie było możliwe wycięcie wtedy idealnego łuku i nie zostawiało się mitycznych dwóch kresek ale mechanicznie był to skręt identyczny i po wejściu narty taliowanej Ci, którzy wiedzieli o co chodzi jeździli go automatycznie. Piszesz byśmy nie mierzyli innych swoją miarą ale nie masz tutaj zupełnie racji ponieważ nie jest to ani moja miara ani Grześka ani Johnnego tylko miara uniwersalna wypracowana przez dziesiątki lat rozwoju techniki i jest to podejście zgodne z podejściem wszystkich znanych mi szkól narciarskich. Mam wrażenie, że po prostu nie wiesz co to jest śmig tak naprawdę i stąd nieporozumienie ale boje się tak pisać by nie być wziętym na łańcuch. To, że coś Tobie się podoba i ciebie kręci to nie znaczy, że ma to jakiekolwiek znamiona uniwersalizmu i z tym chcąc nie chcąc musisz się pogodzić. To jak ktoś Ciebie ocenia czy jak jeździsz nie ma tu żadnego znaczenia tak jak nie ma znaczenia jak ja jeżdżę i jak nie ktoś ocenia. takie są po prostu historyczne fakty. Do tego dochodzi kwestia praktyki jazdy. Jazda czystym skrętem ciętym jest możliwa w dość specyficznych sterylnych warunkach a mechanika skrętu ciętego w trudniejszych śniegach i na trudniejszych stokach jest osiągalna dla nielicznych. To czym zazwyczaj jeździmy to techniki mieszane a narciarz jest postrzegany jak lepszy jeżeli ma tych technik więcej w swoim wachlarzu umiejętności i potrafi je stosować wymiennie, niezauważalnie z jak największym automatyzmem. Zapewniam Cię, że gdyby Dominikowi Paris zadano zadanie nie związane z testowanie nart ale miałby przejechać jakiś odcinek w taki sposób żeby obserwatorzy nie mogli się zorientować na jakich nartach jedzie to tak dobrałby technikę, że nie wiedząc na czym jedzie mógłbyś jedynie strzelać. Wiem to bo bawiłem się nie raz w takie rzeczy w grupach ekspertów. Co do oceny umiejętności to jest ona prosta jak konstrukcja cepa. Narciarz jest tym lepszy im jest bardziej uniwersalny. I znowu nie ja to wymyśliłem ani Johnny ale jest to ogólna tendencja oceny umiejętności we wszystkich szkołach narodowych. Dlatego też aby uzyskać kolejne stopnie narciarskiego wtajemniczenia musisz umieć przejechać gigant, slalom, musisz umieć poradzić sobie w głębokim śniegu w opadzie o na lodowym zboczu. Aby uzyskać wyższy stopień instruktorski MUSISZ ukończyć kursy związane z jazdą sportową, freeridem, znać elementy freestylu a nawet posiąść umiejętności jazdy na snowboardzie - co już z pewności sporej części narciarzy nie kręci. Sorry muszę przerwać. T
    8 punktów
  6. "pokaż mi jaki masz śmig, powiem Ci czy dobrze jeździsz" niestety , ale większość forumowiczów wpadła w pułapkę "jedynie słusznej jazdy" na krawędziach i tu się zgodzę, żę różnica będzie odczuwalna między nartą SL a GS, zatem to co pisze Bumer ma odbicie w rzeczywistośći - ktoś jeździ krótkim dynamicznym skrętem to bierze SL, ktoś czuje się pewniej woli większe prędkości bierze GS... Ja też jak sam idę jeździć, to wybieram taką nartę (długość, szerokość, twardość, waga) która będzie mi najlepiej odpowiadać pod kątem tego jak mam zamiar jeździć. Jeśli jednak odejdziemy od jazdy ciętym skrętem, polegającej na bujaniu się lewo/prawo i pojedziemy chociażby wspomnianym śmigiem, to zauważymy że można pojechać na każdej narcie tak samo.
    8 punktów
  7. Ośrodek oceniam jako fajny rodzinny , trasy nie sprawiały nam większej trudności, 8 latek dawał rady na czerwonych a nawet zjechał czarną 112 :laughing:. Pogoda dopisała i na 7 dni 6 było słonecznych a w jeden padał śnieg. Temperatury raczej na plusie co powodowało ,że południowe stoki po południu to cukier i duże odsypy ...była na to jednak prosta rada wybierać inne trasy ... 100 oraz 100b nawet około 15 wyglądały dobrze i sprawiały dużo frajdy. Zwiedzanie całego ośrodka z wyjazdem z Going to mega wyzwanie w okresie ferii (luty) były stałe punkty gdzie się korkowało i kolejka na około 7-10 minut . Więc jeżeli chcesz zwiedzić dokładnie cały ośrodek to poruszanie się własnym środkiem transportu wskazane.
    8 punktów
  8. Katschi - dzisiaj tylko AineckTrzeci dzień wita nas tym :angel: gospodyni odśnieżyła nam nawet auto :shocked: Droga dojazdowa do ośrodka Katschi wyglądała tak Pierwsza od dołu kolejka wyjazdowa to dwuosobowe krzesło, które pozwala długo podziwiać trasy Przesiadamy się do gondoli i im wyżej to krajobraz zmienia się jeszcze bardziej, a to jeszcze nie jest szczyt Autostrada A1 o długości 6 km :smile: nie jest odśnieżona, dlatego decydujemy się na objazd bokami :biggrin: Jazda po bezdrożach bardzo nam się spodobała mimo, że pogoda zaczęła się zmieniać, a opony (czytaj narty) allmountainy o szer. 81 do 86 mm, a nie typowe freeski o szer. 100-120 mm[video=youtube;v0ZsKTZCUQ8] .[video=youtube;szs3FARSFt4] Wyznaczone trasy po dużym opadzie nie nadają się do szybkiego carvingu ze względu muldy, ale wyglądają zacnie Dlatego nadal szukamy objazdów Pogoda bardzo zmienna, pojawia się wiatr, a i widoczność miejscami spada do kilkudziesięciu metrów, robimy się głodni Po posiłku młodzi zaliczają jeszcze freeride między "kujokomi", ja na nich czekam i powoli zsuwamy się na dół, ja po trasach a oni obokPo drodze mijamy przygotowany sprzęt drogowy Dzisiaj nie zaliczyliśmy części ośrodka od strony Katschbergu. Raz zjechaliśmy tam, ale ze względu na stan tras po opadach wróciliśmy się uznając, że jutro też jest dzień (ponoć cały ze słońcem) i damy szansę ratrakom na wykazanie się. Powrót 3 osobowym odkrytym krzesłem był dużym przeżyciem, czuliśmy się ze względu na wiatr, temperaturę i zacinający śnieg jak zdobywcy bieguna Ziemi.
    8 punktów
  9. Rację ma Mitek co nie zmienia faktu ,ze 70 procent narciarzy i to również w Alpach jeżdzi swoim stylem opartym na wykorzystaniu budowy nart taliowanych. Ilu narciarzy rekreacyjnych potrafi w Polsce pojechać poprawnie śmig?Jakieś 10 procent. Na stokach polskich i w dużej mierze alpejskich króluje ,,patologia'' jak to ocenia pewien Forumowicz. Jednak optymistyczne jest to ,że ci nieporadni ,niewiedzący nawet jaką dokładnie techniką jadą narciarze mają frajdę z uprawiania tego pięknego sportu. Większość tych ,,zsuwaczy'' ,do których ja należę jeżdzi bezpiecznie , niezbyt szybko,zwiedza na nartach piękne zakątki polskich gór i Alp i nic więcej do szczęścia im nie trzeba. Na podstawie filmików dostępnych w Sieci stwierdzam,ze Marboru jest świetnym narciarzem (8 w skali forumowej) i nie ustępuje w umiejętnościach Mitkowi,który jest niekwestionowanym AUTORYTETEM globalnym narciarstwa alpejskiego i tu chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości.,,Wzorce powinny kształtować elity'' to prawda ,ale w obecnych czasach jest to coraz trudniejsze co widać w każdej dziedzinie życia. Przedstawiłem moje zdanie. P.S. Czasami mi sie wydaje ,że ,,pędzę'' śmigiem ciętym:stupid:,ale to chyba tylko złudzenie. Pozdrawiam
    7 punktów
  10. Według sprzedawców/producentów/ nart; tak. Kupujący określa jak i gdzie chce jeżdzić i kupuje odpowiednie narty. Są narty na polskie stoki, popołudniowe, dla początkujących, różne mixy 30-70%, 50-50 % ,itp., na stoki zagraniczne , damskie . Mogą być damskie na polskie stoki lub popołudniowe lub na poranny sztruks. Niestety sprzedawcy/producenci/ wmówili to ludziom,którzy chcą być dobrymi narciarzami. Tak biorą się rozczarowania na stoku . Ktoś kupił narty dla experta i nie radzi sobie na stoku, pyta na forum , co jest nie tak i okazuje się ,że brakuje mu nart na popołudniowy stok , jego są tylko na sztruks.:
    7 punktów
  11. Dziś niestety zupełnie inaczej. Halny zrobił dużo złego. Z Pilska słabo, z Kopca w miarę. Ponieważ wszyscy szybko wiedzieli, że tylko Kopiec to kolejka się wydłużała równie szybko.Zjazd do Szczawin - szkoła modlitwy. Patrząc na prognozę to jutrzejsza jazda tylko dla "Best of the best".
    6 punktów
  12. Czy narty jadą za narciarza? Jako, że problem, w jednym z wątków, odbiegał od głównego tematu oraz wywołał wiele negatywnych emocji, zachęcam do merytorycznej dyskusji na ten temat tutaj. Proszę jednak, aby odwoływanie się do "zwierząt na łańcuchach" nie miało więcej miejsca na tym forum.
    5 punktów
  13. Miałem dzisiaj przyjemność odwiedzić Kasprowy Wierch skiturowo:). Wybrałem się szklakiem niebieskim w stronę Murowańca. Narty można założyć dopiero na przełęczy między Kopami. Dzisiaj czynna była tylko gąsienicowa. Warunki hmm. miękko i przewiane przy dolnej stacji pierwsze niewielkie przetarcia. Goryczkowa była zamknięta ale nie wiem z jakiego powodu(może silny wiatr?). Kocioł goryczkowy oraz nartostrada do Kuźnic przejezdna(tylko ostanie 200 m trzeba uważać na kamienie i przetarcia). Ogólnie to jak na tą porę to mało śniegu. Większość kosówki widoczna a żleby i kotły słabo wypełnione śniegiem(tak z ogólnej obserwacji)pzdr.
    5 punktów
  14. odpowiem krótko w temacie śmigu ..uzyje porowania . Dobry tancerz zna i umie rumbę ,salsę, walca , tango ... Dobry kierowca jedzie rozwaznie podczas upalu ,deszczu czy zimowych warunków .. DOBRY NARCIARZ - zna klasyke .NWN .jazdę równoległa oraz potrafi wykonać poprawnie śmig. śmig jest trudny technicznie, ale widok narciarza który stosuje ten styl powoduje u kobiet pozytywne EMOCJE ,, aby nie uzyć innych ciekawych określeń. WIDOK 2- 3 narciarzy jadacych smigiem to POEZJA. Podsumowując NARTY to piekne białe szaleństwo .
    5 punktów
  15. 4 punkty
  16. Sorry ale rozkoszuję się śmigiem. Szkoda każdej chwili :wink:
    4 punkty
  17. ta pani też ze mną ladnie śmigała po stoku .....
    4 punkty
  18. Takie posty jak nr 29 to jest świetny wykład historii techniki który tutaj dostajecie gratis, możecie Mitkowi całować stopy za darmochę :-) Rozumiem Marboru, że lubisz krawędź, ale przyjdzie taka chwila że Ci się to znudzi :-) Ja osobiście uwielbiam jeździć krótkim skrętem i stromymi trasami. Uwielbiam taką techniczną jazdę, gdzie panuję nad prędkością i to mi sprawia najwięcej przyjemności. Ale nie pogardzę puścić się na maxa na krawędzi na niebieskiej pustej trasie, gdzie jest łatwo i przyjemnie. Mario
    4 punkty
  19. No, tak dla rozładowania napinającej się atmosfery. W tej dziedzinie także są różne techniki. Po bożemu, na pieska, jako ta amazonka cwałująca po stepie.... Są zwolennicy użycia samego rozbójnika, ale też i kończyn oraz głowy. Są teoretycy skuteczni, udzielający rad typu "organa jaśnie pani winny być dłużej łechtane", a jaśnie pani uzyskawszy taką poradę wydaje na świat 8 dzieci. Są biegli w tej sztuce jak kiedyś niejaki Tadeusz, który znany był od Litwy po Francyję. Są też teoretycy, jak niejaki Tygrys Młodowicz czy np. Jątrzygniew Pokojowski. Autorytety o wieloletnim doświadczeniu naukowo-teoretycznym. A czy oni w walce by się sprawdzili jak niejaki Kalibabka, że o Cassanovie nie wspomnę, bo to inna szkoła jazdy. Zagraniczna.:smile:
    4 punkty
  20. Grzegorz a ja kompletnie się z Tobą nie zgodę. Znamy się dosyć dobrze, wiem, że jesteś świetnym narciarzem, instruktorem itd. „pokaż mi śmig…” Ja? Ja raczej jestem z tych co się bujają z boku na bok…i wciąż się uczę. To właśnie jest pogląd, który również niejednokrotnie wyrażał Mitek. Uczę się ale… - śmig i styl klasyczny kompletnie mnie nie kręci (chodź go jako, tako umiem), - śmig i styl klasyczny jest dla mnie nudny i jest uosobieniem czegoś, co odchodzi do lamusa (z różnych przyczyn – przede wszystkim dlatego, że narciarstwo się rozwija zupełnie w inną stronę). Uczę się szeroko pojętej jazdy skrętami ciętymi, karwingowymi itd. To mnie kręci, taka jazda mi się podoba i z tego mam fun. Pisząc „pokaż mi śmig…” Mierzysz podobnie jak Mitek wszystkich swoją miarą. Czy jest ona słuszna? Gdybyśmy zrobili ankietę na forum, to pewnie nie byłoby to już takie pewne. Maciek u góry zgadza się z poglądami Grzegorza. Dlaczego? No bo preferuje właśnie styl klasyczny…w którym jak doskonale zauważył – narty już nie mają takiego dużego znaczenia jak obydwaj piszecie. Nie raz będąc razem na nartach dyskutowaliśmy o stylu jazdy…po prostu mamy je diametralnie inne. Czy Maciek jeździ dobrze? Tak, oczywiście. Czy ja jeżdżę dobrze, czy źle mimo tego, że unikam śmigu? Na forum jest wiele filmów z mojej jazdy, wielu z forumowiczy widziało jak jeżdżę na żywo. Możecie to ocenić. Ale, czy ocenicie, to tak jak piszesz Grzegorz, że jeżdżę słabo? Gorzej od Maćka? Po śmigu? Wątpię. PS. Piotr, Ty też jeździsz klasycznie - stąd Twoja opinia jest zbieżna z Kolegami. Ja jeżdżę inaczej... ...jeździliśmy razem. I co? Jestem złym narciarzem, bo unikam śmigu? Jeźdżę słabo? Proszę - zastanówcie się.
    4 punkty
  21. Małe podsumowanie ; Mieszkaliśmy w centrum Going dla kogoś ,kto szuka spokoju i ciszy po nartach to idealne miejsce do przystanku ski busa 50m a na koniec zjazd przez pola pod kościółek i około 100 m na pieszo .Bardzo fajna miejscówka i do tego bonusy od Gospodyni zniżka na skipasy (kupiliśmy w cenie dla grup ) + gratis wypożyczenie sanek .
    4 punkty
  22. Artix,ale ja właśnie w Zillertal odkupiłem od Krzycha te progresory,które mają 180 cm,bo mi się na nich bardzo dobrze jeździło! Nie muszę Ci przecież przypominać,że najczęściej jeżdżę śmigiem. :wink: Długość narty przy śmigu nie ma dla mnie znaczenia.Ba!Chyba nawet lepiej jeździ mi się na dłuższej. A żeby nie było,to ostatnio często jeżdżę na nich carvingowo... :biggrin: Ja nawet przy jednym dniu czasem zabieram więcej niż jedną parę. Pamiętasz,jak w zeszłym roku śmigaliśmy najpierw na "zwykłych" nartach,żeby po 3 godzinach ubrać łopaty? Też,jak mam możliwość, dobieram narty do warunków,bo mi też lepiej jeździ się po miękkim na szerokich dechach. : A ja myślałem,że ćwiczysz backflipy... :wink: ------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Mariusz, wolisz jazdę carvingową i nie ma nic w tym złego. Ale z tego co zauważyłem,to śmigiem też potrafisz pojechać! Nie musisz go lubić,nie wiem na ile dobrze nim jedziesz,ale najważniejsze,że potrafisz. Ja uważam,że bez carvingu się obędzie,ale bez śmigu nie. Rozmawialiśmy o tym swego czasu w Dolomitach z Michałem. Inna sprawa,że nie jeżdżę tylko śmigiem,zwłaszcza na Progressorach. Jak jest równa ,szeroka trasa i bez tłoku,to też lubię pojechać na krawędzi. :smile: W moim przypadku jest tak,że ja po prostu lubię jeździć na nartach w każdych warunkach.Przyjemność sprawia mi zarówno carving, śmig, po twardym,w puchu,w mokrym śniegu, a nawet bardzo wolna jazda w gęstej mgle,kiedy widoczność nie przekracza 10, może 20 m.Każde warunki mają dla mnie jakiś urok - wiem,jestem nienormalny,ale to już wszyscy wiedzą - czasem jest to szybka jazda na krawędzi,czasem jazda śmiegiem wymuszonym torem przez muldy,a czasem radzenie sobie przy słabej widoczności. I jeśli mi to czy owo nawet wychodzi (przynajmniej mam takie odczucie),mam z tego sporo satysfakcji. Dla mnie narty to szeroki temat. :
    3 punkty
  23. My zameldowaliśmy się na Luckach o 8 22 Ogólnie powierdzam wszystko co napisał Jasiek. Jeździliśmy razem więc wrażenia podobne. Śniegu jest dużo więc spokojnie wystarczy do kolejnego ataku zimy, Ale za to na innych stacjach po drodze na Śląsk warunki dramatycznie się pogarszają. Jeżeli nic się nie wydarzy bedzie katastrofa. Mimo że cały dzień szczyt był w chmurach a mgla kończyła się na 1700m udało się super pojeździć, w wiosennych miękkich warunkach. Tak jak napisał Jasiek Warunki dla osób uczących się trudne szczególnie po południu dużo przesypow, na ściankach ogromne muldy. Wygląda na to ze wybraliśmy całkiem niezły dzień na przyjazd jednodniowy, od piątku do niedzieli pogoda wcale nie ma być lepsza. Miękki śnieg będzie doskonały jako kolejna linia podkładu. Od przyszłego tygodnia ma być powrót zimy więc miejmy nadzieję że na to sypnie coś świeżego i będzie doskonały marzec, jak co roku:)
    3 punkty
  24. MITKU .....narciarzu czytając TWOJ POST nr 29 czułem się jak student na mojej uczelni na wykladach z Teorii wychowania fizycznego. Tam było nudno. zajęcia inne typu Fizjologia , Antropologia były ciekawe..MAm delikatną prosbę staraj sie skupić na danym temacie . Post 29 mówi że jestes dr FILOZOFII. Pewne posty masz fajne ... metodyka narciarstwa ale tu widze filozofię narciarstwa..
    3 punkty
  25. Mitek,ja myślę,że ma sens. Przynajmniej dla mnie. Tu nie jest istotne,czy jesteś dla kogoś guru,czy nie. Ja lubię jak się rozpisujesz. Jedni coś z tego wyniosą,inni z ignorują,bo mają swoje zdanie i już. Szanuje to. Ja jestem samoukiem i nie wypowiadam się za wiele o technikach itp.,bo zwyczajnie nie mam wiedzy.Za to chętnie chłone. :wink: Pozdrawiam.
    3 punkty
  26. Chyba, że będziemy prędkość mierzyć smartfonem z aplikacją.:wink: I tak myślę, że to jest trafienie w 10. Dokładnie tak jest. Będąc nie tak dawno na zlocie innego forum miałem okazję jechać komórkową slalomką Blizzard-a i komórkową gigantką (191cm/27m) Atomic-a. Jako, że warunki były wiosenne (około południa było +12stC) więc jazda skrętem ciętym, szczególnie tymi gigantkami, była delikatnie mówiąc mało ciekawa. Szczególnie w moim wykonaniu. No cóż jestem narciarzem "biurkowym" :biggrin: Z tego powodu jeździłem głównie śmigiem, praktycznie (poza masą - gigantki były znacznie cięższe) nie odczuwało się różnicy. Wystarczyło "dopasować" technikę. :smile: Ja przynajmniej nie mam z tym problemu. Jest to pewnie spowodowane tym, że przed erą szeroko pojętego curwingu jeździłem na narcie 200-205cm. Tak, że śmigiem można pojechać skutecznie zarówno slalomką jak i GS-ami, AM-ami itp. Ot i tyle. Wydaje mi się, że cała "trudna dyskusja" wzięła się trochę z braku zrozumienia jeden drugiego jak i trochę z braku wyrozumiałości dla adwersarza. Pozdrawiam
    3 punkty
  27. Piotrze, to będą środki transportu którymi będziesz wożony. Taka chyba niestety czeka nas przyszłość.:sorrow: Mam jednak nadzieję, że nart nam nie spieprzą jakimiś żyroskopami czy innymi stabilizatorami programowanymi i śmiganie będzie po staremu. Ale w rowerze już silniczki w ramach baby se ukrywają! Idzie nowe, szybko idzie!
    3 punkty
  28. Jadą. Zwłaszcza na początkowym etapie przygody z nartami. Ja chciałem w prawo ... One prosto. Ja chciałem się zatrzymać ... One prosto. Ja chciałem po trasie ... One w las. Wreszcie zaczynamy się dogadywać. Ale trochę nerwów i samozaparcia mnie to kosztowało.
    3 punkty
  29. Tak wyglądała dzisiaj Jaworzyna Krynicka: I Góra Parkowa (krótki stok na górze).
    3 punkty
  30. Byłem 2 razy w dolinie Zillertal, w sumie 10 dni, zawsze ok. połowy marca. Moje przemyślenia są następujące: - czasami było tak ciepło, że ośrodek, w którym jeździliśmy, wybieraliśmy z dnia na dzień i w ten sposób spędziliśmy 3 dni pod rząd w Mayrhofen, bo tam jest trochę wyżej i dało się pojeździć gdy w dolinie było +20 stopni, - nie do końca kumam fenomen Hochfugen, spędziłem tam w sumie 2 dni i nie widziałem fajnej trasy, - polecam Arenę i trasę nr 18 jeśli tam zaczniecie, to nie będziecie chcieli jeździć gdzie indziej, - lubię też trasy na Rastkogel nr 2 i 6 (ośrodek Mayrhofen/Penken, za tzw. szuflada), jeżdżąc tam można łatwo przeskoczyć na Eggalm, - Tux bardzo fajny, tylko celujcie w słoneczną, bezwietrzną pogodę. Jeśli jeździliście tylko w Polsce, to alpejskie trasy czerwone są często bardziej czerwone, a nawet czarnawe w porównaniu do tych polskich. Lubię także poruszać się samochodem, bo wsiadam do niego bezpośrednio pod kwaterką, mogę zabrać to na co mam ochotę, np. kilka par nart, a w związku z tym, że pod stację wyciągów podjeżdżam 15 min. przed ich otwarciem, to mam potem parę metrów do gondolki.
    3 punkty
  31. Niestety jutro ostatni dzień i powrót :sorrow::sorrow::sorrow: W sobotę coś skrobnę o piątku.
    2 punkty
  32. Z kasku jestem bardzo zadowolony , ma możliwość podpięcia GoPro na czole:laughing: , gogle także Giro z szybą S2 Amber Gold (By Zeiss ):stupid: do użytku w każdych warunkach . Teraz już wiem co to gogle z dobrą optyką . Kurtka 4F swego czasu Adam Małysz miał taką więc kupiłem z membraną Toraya 10k bez ocieplenia, pancerna kurtka do zadań specjalnych... na stoku to raczej problem bo byłem słabo widoczny. [video=youtube;k_yQT5hCzNs]
    2 punkty
  33. Jakie elity macie na myśli? PZN, SITN, zawodników i gwiazdy narciarstwa alpejskiego, producentów sprzętu narciarskiego, polityków, może ktoś inny? A może sam Mitku uważasz się za elitę w tym zakresie? Odnoszę takie wrażenie. Poproszę o precyzyjne wyjaśnienie.
    2 punkty
  34. A ja bardzo lubię śmig,jest nizbedny w niektórch sytuacjach :smile: Ps.Nieskromnie dodam że zdecydowanie lepiej mi on wychodzi niż naszemu Mitkowi,oczywiście w praktyce :
    2 punkty
  35. Mitku, Twoje poglądy wszyscy na forum znają od dawna - nie musisz ich ferować z takim uporem. Pozwól się wypowiedzieć wszystkim również tym, którzy mają inne zdanie. Już w kilku innych wątkach, prosiłem Cię o to, byś nie manipulował Forumowiczami w swoich wypowiedziach. Twoje: "Jeżeli masz świadomość, że możesz narazić się na śmieszność to OK." To zwykła manipulacja i mam nadzieję, że nikt na to się nie nabierze. Od wielu lat na tym i innych forach kreujesz się na eksperta narciarsiego. Ja zwyczajnie, od pewnego czasu uważam, że tak nie jest. Stąd moje zdanie odmienne. Pozdrawiam również.
    2 punkty
  36. Mariusz to nie ma najmniejszego znaczenia jakim jesteś narciarzem. Nigdy nie zdobył bym się na ocenę kogokolwiek bo nie mam do tego ani wiedzy ani umiejętności. Mogę najwyżej powiedzieć czy mi się podoba czyjaś jazda czy nie - to będzie moja subiektywna ocena. Znam cię osobiście i lubię nie za to jak jeździsz a za to jakim jesteś człowiekiem. A co do mojej jazdy wymuszonym skrętem to wygląda tak: [video=youtube;0pDYQTlznZw] Robi wrażenie :biggrin: Co nie.... Pozdrawiam
    2 punkty
  37. Zgadzam się w tym w 100% na podstawie własnych doświadczeń z obecnie 5-letnią córką. Jazda "po godzince" z co chwilę innym instruktorem jest IMHO bez sensu. Brak w tym ciągłości i to chyba jest podstawowy problem. Jak trafiliśmy w Rytrze na fajnego instruktora i umawialiśmy się z nim potem codziennie przez 4 dni, to widać było postęp. Potem jednak była przerwa i lekcje po godzince w różnych podhalańskich stacjach narciarskich, które zaczynały się od sakramentalnego: "a córka coś jeździ". No i moja odpowiedź: "no coś jeździ" - bo na tak zadane pytanie trudno jest coś mądrze odpowiedzieć. Więc pierwsze 15-20 min to było w ogóle docieranie się instruktora z Młodą i kompletna strata czasu oraz pieniędzy. A instruktorzy byli bardzo różni i na różnym poziomie. Od ok. 1,5 mies. córka chodzi regularnie na treningi w klubie narciarskim - 3 dni w tygodniu po 2h - nie zawsze się udaje być na każdym, bo tu katarek a tam przeziębienie, no ale się staramy. Ta sama stała kadra instruktorska - znają każde dziecko i wiedzą na co je stać, a nawet z czasem poznają co motywuje jedne, a co drugie. Wprowadzają dzieciakom różne urozmaicenia, nie jest to monotonna sztunda, którą trzeba odwalić. Inne moje subiektywne spostrzeżenie jest takie, że o ile w przypadku dorosłych uważam, że pewnie bardziej efektywna jest lekcja sam na sam z instruktorem, to dzieci (pewnie nie wszystkie) fajniej funkcjonują w grupie rówieśników - nawzajem się motywują, dopingują i podpatrują. Na koniec dodam, że na nartach jeżdżę prawie 35 lat i podobno nie najgorzej sobie radzę. O ile w przeszłości udało mi się nawet nieźle nauczyć jeździć na nartach kilka swoich byłych dziewczyn i własną żonę, o tyle próby uczenia córki to była orka. Nie wiem kto się bardziej zmęczył - ona, czy ja. Wolę zostawić ten etap profesjonalistom, a jak już będą do tego warunki, to zacząć z młodą jeździć razem i się tym po prostu cieszyć, a nie męczyć.
    2 punkty
  38. Cześć Zbaczacie z tematu zupełnie niepotrzebnie. Kolega chce uczyć własne córki i pomimo, że jest do świadczonym narciarzem szuka wiedzy na ten temat jak to robić. Jeżeli się nie umie to trzeba iść do instruktora ale jeżeli człowiek jest ogarniętym narciarzem, zdaje sobie sprawę z własnych niedoskonałości ale jednocześnie chce spędzać czas z dziećmi ucząc je przy tym to super sprawa. Tak że Nelis walcz i się nie przejmuj. Masz jednak problem z którego musisz sobie zdawać sprawę, pewnie zresztą masz tą świadomość ale... Jako osoba jeżdżąca głownie poza trasą Twoja technika jest dostosowana do tego gdzie się poruszasz. Dam Ci przykład: Swego czasu bylem na unifikacji na Kasprowym. Późna wiosna, śniegu w pytę towarzystwo super. Były w grupie dwie dziewczyny. Obie na wyratrakowanej Gąsienicowej wyglądały raczej słabo. Technika niedoskonała, sporo jazdy w odchyleniu, oporów, na tle przyzwyczajonych do wyprasowanego stoku cyzelantów wyglądały najgorzej. Do czasu... Po obowiązkowych zajęciach Adaś Marasek, który prowadził kurs zaproponował parę zjazdów stokami Beskidu i dalej z grani miedzy Beskidem a Skrają turnią - tam gdzie puszczało. Śnieg był zleżały mokry, sporo wytopionych głazów z góry słabo widocznych. Jazda sytuacyjna i niełatwa. jak dziewczyny ruszyły to zrozumieliśmy, że One po prostu nie są przyzwyczajone do nienaturalnego stołu jaki są wyratrakowane trasy. Stary jakbyś Ty widział jak one poszły w dół, pełna pyta, perfekcyjne czytanie stoku, automatyczne dostosowanie techniki do zmian terenu i śniegu - po prostu bajka a nasze kopary jeszcze tam gdzieś pod granią leżą. Okazało się, że Monika i jej koleżanka są doświadczonymi skiturowcami (może skiturówkami - nie mam pojęcia jak z odmianą). Mam wrażenie, że jesteś właśnie takim gościem i może być dla Ciebie problemem przeistoczenie się w mistrza wypracowanych pozycji i łuków ale niestety musisz to zrobić żeby jazda z dziewczynami była owocna czego Ci najserdeczniej życzę. Pozdrowienia Cześć Wybacz za wyrwanie z kontekstu ale to święte słowa Marxxie. mam identyczne spostrzeżenia niestety. Pozdrowienia
    2 punkty
  39. Moim zdaniem tytuł wątku powinien brzmieć ; JAK WIELU NARCIARZY DAŁO SOBIE WMÓWIĆ MARKETINGOWCOM,ŻE NARTY JEŻDŻĄ ZA NARCIARZA ?:laughing:
    2 punkty
  40. ... w żartobliwej nieco kontrze - Instruktor nic nie zrobi bez pracy jaką mają do wykonania Rodzice .. ... poważniej - bez trudu wskażę dzieciaki świetnie wychowane narciarsko przez Rodziców. Tyle, że Rodzice wiedzieli co robią a dzieciaki jeździły bo chciały. Godzinka czy dwie z INSTRUKTOREM to często a gęsto wyrzucone w błoto tudzież śnieg pieniądze. Nauka jazdy - jak każda inna nauka - wymaga ciągłości, konsekwencji, systematyczności i pomysłu sięgającego trochę dalej niż dwa dni do przodu. Znaczny procent "lekcji" które obserwuje, prowadzonych przez wypuszczonych z taśmy "ministrantów" to zwykła chałtura niewiele różniąca się od poczynań Rodziców zmagających się nieporadnie z pociechami na stoku. ... jeszcze poważniej - dużo jeżdżę z moimi dzieciakami, ale już zajęcia w których uczestniczą prowadzę tylko, kiedy muszę .. a pierwsze kroki stawiały pod okiem innych .. i Żony . M.
    2 punkty
  41. johnny-narciarz to jest specyficzny rodzaj zakręconego narciarza. Jego opinie proszę nie brać pod uwagę, trzeba je odrzucić jako skrajne, psujące statystykę!:smile: No bo kto w krótkich gaciach jeżdzi na stoku? On sam wyznacza sobie zadania, coś na kształt alpinisty, który odmiennie od zwykłego turysty, zamiast wleźć na górę prostą drogą, wspina się od du.. strony po jak najtrudniejszej trasie.:smile: Popatrzcie tylko na profil @johnnego, ile dni ma w tym sezonie zaliczonych na nartach. Tyle dni z mrozem nie było co on jeżdził, nie mówiąc o śniegu! :smile:
    2 punkty
  42. Nie jadą. Ale teza była chyba trochę inna, w dużym skrócie można ją sprowadzić do tego, że "narty nie mają znaczenia". I to wywołało kontrowersje.
    2 punkty
  43. Pilsko 17 lutego, Zwardoń 16 lutego Więc padło na Pilsko, na sam początek wjazd na sam szczyt poprzez krzesełko Szczawniny i 2 orczyki, kolejek nie ma, jazda "na bieżąco", jedynie z Miziowej na Pilsko była kolejka na ~2-5 minut stania, warunki na Miziowa-Pilsko 8/10, bardzo nierówno, ciężki i mokry śnieg, ale jest. Piątka wzdłuż Szczawnin nieczynna, choć wygląda na przejezdną, ale nie jechałem. Szczawniny-Miziowa warunki nawet OK, w jednym miejscu wystaje troszkę trawy, na dole troszkę kamieni, troszkę lodu na 2 ściance od góry, ale jest OK. Po 16 szusowanie na nowym-starym krzesełku od LST Ropeways, które swoją drogą jest zbyt niskie i o tyłek rozstrzaś, ponieważ mając wyższe buty, i chowając je pod krzesełkiem, na taśmie całe krzesełko oprze się o buta co w gorszym przypadku może przygnieść skórę. Warunki takie sobie, dużo lodu, trochę przetarć, trochę kamieni. Zwardoń do 14:00 kolejka na kilka minut stania, do 16:00 stok jest bardzo nierówny i ma dużo "pagórków", natomiast po ratrakowaniu o 16 ludzi prawie że nie ma, jazda na bieżąco często samemu na krześle, stok wygląda o wiele lepiej po ratrakowaniu, jest o wiele bardziej równy. Niestety 16 lutego był bardzo mocny deszcz, i moja "nieprzemakalna" kurtka narciarska przepuściła wodę przez szwy, więc musiałem się zwijać o ~18
    2 punkty
  44. PilskoOd dłuższego czasu chodziło za mną to Pilsko, ale jakoś nie było okazji się wybrać. Pogoda zapowiadała się dzisiaj w miarę ok, więc ok 9 ruszam już z Kamiennej wzdłuż krzesełka. Zasadniczo warunki na podejściu można było podzielić na trzy strefy:Na dole bardzo zimny wiatr i częściowa mgła, a trasa zmrożona. Na Buczynce warunki bardzo trudne, mnóstwo kamieni i przetopów. Największym plusem piękny widok na Babią Gorę :biggrin: W strefie środkowej od górnej stacji nowej koleji wiatr już znacznie cieplejszy, do tego świecące Słońce co spowodowało gwałtowne topnienie szadzi i śniegu z drzew w postaci sporej "ulewy" :eek: Udaję się dalej "szóstką" na Miziową, gdzie warunki wyglądają bardzo fajnie, śniegu nawet dość sporo w przeciwieństwie do narciarzy, których jak na śląskie ferie jest mało. Chwila przerwy i ruszam dalej w górę. Powyżej wyciągu zaczyna się już inny świat - mocny wiatr i mgła przez co widoczność znacznie ograniczona i niestety nie ma szans na Tatry. Odpuszczam na polskim szczycie gdzie i po odklejeniu fok za ośnieżonym świerkiem stanowiącym świetną osłonę ruszam na dół. Między kosodrzewiną jedzie mi się średnio, znacznie lepiej na trasie oraz do Buczynki. Tam już slalom między kamieniami a później po mocno już rozjeżdżonym Solisku. Wypad bardzo udany, co prawda przewyższenia tylko ok 900 m, ale bardziej chodziło o widoki i poczucie naturalnego śniegu pod nartą :happy:
    2 punkty
  45. Jakie to szczęście,że kiedy wyjeżdżałem pierwszy raz w Alpy to nie było internetu.:tongue: I nikt mnie nie "nawracał" na siłę abym jeździł skibusami.:mellow: Niech sobie te skibusy są,i podawajmy jak najwięcej informacji o nich.Kto chce niech jeździ,ale nie próbujmy doszukiwać się wyższości jednej formy poruszania się nad drugą. Jak powszechnie wiadomo ja nie lubię korzystać ze skibusów i nikt mnie o tego nie przekona. Różnica poglądów w tej kwestii nie powinna powodować tak mocnego zaostrzania dyskusji.
    2 punkty
  46. Dziś ogromna odmiana. Widoczność rewelacyjna, trasy przygotowane "Pilsko saute" czyli beton. Białkotatrzańscy narciarze czasami nazywają to lodem. Ludzi o 9 nie było więc możliwości pełne. Wprawdzie do utrzymania krawędzi, oprócz sili mięśni i woli, potrzeba było mocy z midichlorianów to jazda rewelacja. Do 10 nic się nie zmieniało, a potem zaczęło ciepło wiać stok zmiękł i szaleństwo było jeszcze lepsze. Choinki tylko zaczęły wyglądać kompletnie inaczej. Nogi wytrzymały do 13. Wtedy na Miziowej było +3. Droga do Szczawin bardzo przyzwoita. Krzesłem w dół i zaskoczenie - na dole nie było jeszcze odwilży.
    2 punkty
  47. A dzisiaj znowu słońce :smile: a i cytując klasyka zadanie wykonany / czarna 112 i czerwona 11 zaliczona CHROALPE super
    2 punkty
  48. Kask GIRO EDIT + Gogle Giro Compass a zdjęć już nie dorobię ...
    1 punkt
  49. Tutaj się zgodzę - syn po pierwszym sezonie nauki indywidualnej z instruktorem trafił do szkółki narciarskiej, z którą wyjeżdża dość systematycznie do dziś. I właśnie największe postępy zaczął robić od tego momentu, pewnie chodzi o pewną systematyczność, wiedzę instruktora o możliwości każdego małego narciarza i dobieranie ich w odpowiednie grupy (wg stopnia umiejętności) oraz jednolitą metodykę nauczania, jeśli tak mogę to nazwać :redface: Do tego urozmaicenie nauki, zawszą są jakieś elementy przerywające monotonię. Syn jeszcze bardziej zapalił się do narciarstwa, dzieci zwyczajnie lubią towarzystwo :biggrin: Co ciekawe dokładnie takie samo doświadczenie mieliśmy ze szkółką pływacką: najpierw były lekcje indywidualne i owszem, nauczył się pływać, ale największe postępy zaczęły się pojawiać od momentu lekcji w grupie :wink: pewnie nie bez znaczenia jest też element rywalizacji.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...