Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
04.04.2016 - 04.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Jak co roku,tradycyjnie udaliśmy się na najdłuższy gigant świata.Kontrola na niemieckiej granicy dla busa na polskich rejestracjach także tradycyjnie,jeden pan policjant wziął dokumenty osobiste i dowód rejestracyjny przyczepy,bo przez pomyłkę zawsze ten daję i tradycyjnie nie poznał.Drugi pan policjant w międzyczasie wyrażał dezaprobatę,że tradycyjnie nie mamy zapiętych pasów,leżąc na tylnych siedzeniach.Ale uniosłem śpiwór,pokazałem,że pas leży mi na brzuchu i zgodził się z argumentacją,że niemieckie prawo nie precyzuje sposobu używania pasów.Prognoza była fatalna,bo miało być w dzień zawodów 26 stopni ciepła,skończyło się na około 20 stopniach.Górna część trasy twarda i lodowa,dolna już o 7 rano miała wielkie dziury,do których się szybko wpadało.Towarzystwo o sporych umiejętnościach sportowych dopisało,była Isolda,Ilka i inni tacy,bo były to pożegnalne zawody Massimiliano Blardone (zdj.1,2,3,4),także to przybyłe z dalekich krajów (zdj.5),ale miejscowi nie dali sobie wydrzeć czeków na 5000 euro ani Japończykom ani Argentyńczykom,jak rodzina Simari Birkner.Niestety nasze wyniki sportowe tym razem nie zachwyciły,zupełnie jak na Mistrzostwach Polski,rozgrywanych równolegle w Szpindlerowym Młynie.Być może ,gdyby ekipy zamieniły się kierunkami wyjazdu...Jedynym trofeum była nagroda dla najstarszego zawodnika dla mojego kolegi Bolka -ze Zakopanego...Po zawodach ujrzeliśmy błyski fleszy,tradycyjnie niechętnie nastawieni,myśleliśmy ,że znowu będą wydatki,ale tym razem staliśmy się obiektem zainteresowania mediów,podobnie jak Marc Girardelli(zdj.6).Najpierw zobaczyłem krążącą ekipę,szukającą kogoś-okazało się,że kolegi Bolka(zdj.7,8) ,z którym chcieli zrobić wywiad.Przekonani,że jak przeżył okupację hitlerowską,to na pewno mówi po niemiecku i w tym języku się zwrócili.Kolega nie mówi,więc musiałem pośredniczyć.Dopytywali,czy na pewno urodził się w 1933 i widziałem w ich oczach niepewność,bo przecież ludzie tak długo nie żyją...Ale kolega powiedział,że tras była łatwa,nie zmęczył się i na pewno przyjedzie w przyszłym roku poprawić wynik,bo z 6 39 min nie jest zadowolony.Potem druga telewizja,kierując się chyba moim okrągłym numerem 100 dopadła mnie,pytając skąd jestem (zdj.9),gdy powiedziałem,że z Gorlic,znowu zobaczyłem niedowierzanie,bo nie słyszeli o takim mieście.Ale pytany o ocenę zawodów,nie musiałem kłamać,by stwierdzić,że za rok znowu muszę tu być....12 punktów
-
Kasprowy dla HardcoreZdjęcia kolejek już widzieliście więc może trochę o warunkach. Rano cudnie jak widać: więc ruszamy, Ja Filip i w końcu zadowolony szwagier. Zabieram dwie pary nart bo mam zamiar trochę pochodzić po szczytach, ale ostatecznie Piotrek ma na nogach Fischer RC4 Wordcup RC więc decyduję się na Progressor. Ma być ściganie. Ale cóż na dole 2 stopnie na górze 3, o dziesiątej trzeba już przenieść się na Goryczkową. Robią się odsypy, które lekko marzną od zmarzniętego podłoża, Fischery źle to znoszą, łapie je pod butami. Za to po drugiej stronie bajka, trasa jeszcze nietknięta więc krawędzie sobie radzą: Ludzi niewiele więc zapasy w tkankach szybko się kurczą, już o jedenastej lądujemy na obiedzie. Restauracja na górze odnowiona, menu również. Bardzo nam pasuje. Ceny przystępne. Wracamy na trasy, wybieramy Beskid, śnieg nie rozjeżdżony więc płynie się na dół Gąsienicowej malując szlaczki: po 14 wstępują we mnie nowe siły, Filip też nie odpuszcza. Śnieg rozmięka całkiem i wtedy Progressor zaczyna sobie świetnie radzić. Metrowe muldy ale to nic, kończymy o 16,00.Podróż z powrotem to już inna sprawa, 100km i cztery godziny. Będzie trzeba szukać innej trasy powrotnej. Do soboty.P.S. Filmik aby zobrazować warunki:[video=youtube;7HTKcprn1RQ]8 punktów
-
Sniegu raczej nie zabraknie a moze i cos nowego spadnie,choc nie w jakiejs wlk ilosci...kolo czw/pt mozliwy deszcz i snieg i tak na zmiane...a co do nart kwietniowych to masz calkowita racje...1kwietnia 2009 mialem okazje zrobic sobie spacer na Hale G. przez Skupniow Uplaz pozniej szlakiem na KW...rekordowe te 335cm bylo pod koniec marca tamtego roku,a 1 kw bylo juz 320kilka ...z zapowiadanej lampy,bylo tylko kilka przeswitow jak dochodzilem do Murowanca...pozniej juz bez slonca,ale ilosc sniegu powalala!!! trawers na gorze od str Cichej byl zamkniety ( dopiero go zaczynali jakos robic) i dojscie na Goryczkowa bylo przez kopule szczytowa , poczatkowo myslalem o zejsciu z buta,ale jak doszedlem juz na gore i zobaczylem ze niema takiej opcji to skorzystalem z wagonika,wtedy juz nowego Aha... i wtedy o nartach to mialem blade pojecie...i taki Kasprowy zeby zjechac z niego,to bylo marzenie scietej glowy dopiero pierwsza okazje mialem tam pojezdzic w 2013 :)Kilka fot:6 punktów
-
Skitury - Śnieżka zjazd Byłem zbyt zestresowany, aby pomyśleć o robieniu zdjęć w czasie zjazdu ze Śnieżki, ale pomyślało o tym za mnie GoPro (choć dopiero się z nim zapoznaję), ustawiło mi się nagrywanie razem z robieniem zdjęć. Dzięki temu mam kilka fotek ze zjazdu. A pierwsze zdjęcie od dzisiaj zdobi pulpit mojego lapka (i wcale nie muszą być Alpy, żeby mi się podobało) Pozdrawiam serdecznie. PS I zero fotoshopa5 punktów
-
Krótki filmik z WorldSkiTestu 2016. Miłego oglądania :happy: [video=youtube;w_WfbSNtW5c]5 punktów
-
Wczoraj było ostatnie jeżdżenie w tym sezonie, warunki na Hali Szrenickiej nie rozpieszczały, ale kto by się przejmował. Śnieg ciężki i mokry, temperatura koło 15 stopni ale jazda do oporu. Na koniec zjazd Śnieżynką i Puchatkiem, lawirując wśród mega wytopów, kamieni i kałuż. Mimo to bardzo udany dzień.Pozdro @marionen, miło było Was poznać, ale chyba utknęliście na Świątecznym Kamieniu, bo na Hali Was nie widziałem. Wysłane za pomocą mTalkP.S. Zjazd w krótkim rękawku zaliczony4 punkty
-
Dziś podhalańskie pożegnanie sezonu, czyli ostatni dzień na Kotelnicy: to chyba będzie przejazd na Kaniówkę: czemu nie jeździmy tam: ?Pojeździłem od 9 do 14. Tak do 12 znośnie, a potem bardzo mokro. Wertepy takie, że plomby wypadały :wink: Pogodo świetna, +18. Ludzi bardzo mało, jak na Białkę, to można powiedzieć, że nie było ich wcale. Miło spędzony dzień.Wiadomo coś więcej o połączeniu z Kaniówką i Rusińskim ?4 punkty
-
Tyle lat na nartach i odkrywam narciarstwo na nowo. Pojawia się retoryczne pytanie - dlaczego tak późno. Dzięki Wieśkowi (Wujot) wreszcie udało mi się poturować na nartach. Muszę przyznać, że to jest wspaniałe narciarstwo. Wiesiek osobiście niestety nie mógł dzisiaj z nami być (bo śmiga teraz w Alpach - powodzenia i czekam na relację i wspaniałe zdjęcia z wyprawy) ale skontaktował mnie ze swoim kolegą Tadeuszem i dzisiaj pojechaliśmy do Karpacza podejść na Kopę. Tadeusz punktualnie odebrał mnie w umówionym miejscu. Po drodze zachaczyliśmy o Cieplice, gdzie wypożyczyłem skiturowy sprzęt (narty, foki, buty Dynafit i do tego regulowane kijki). Za komplet zapłaciłem 90 zł/dzień. Mniej więcej tyle co karnet. W Karpaczu jesteśmy po 9. U mnie stres, pierwszy raz zakładam foki (okazało się, że to prosta czynność), z wiązaniami trochę gorzej, różne ustawienia wysokości i zapięcie do zjazdu, motam się deczko, ale pomaga mi Tadeusz i po piętnastu minutach ruszamy na szlak. Pierwsze wrażenie, buty wygodne, lekkie i nic nie cisną, w stosunku do zjazdowych to bambosze. Ruszamy w górę Liczykrupą, znowu pierwsze wrażenie - lekko, łatwo i przyjemnie, narty szorują do przodu i żadnych uślizgów, śnieg przyjemny, świeci słońce, a narciarzy prawie wcale. Tadeusz ciśnie pierwszy, a ja za nim. Widok z trasy na hotel wiadomo jaki Idziemy dalej wzdłuż trasy Euro 2 Grupa dzieci szaleje i śmiga obok nas w dół (nawiasem mówiąc świetnie jeżdżą, widać że są szkoleni przez fachowców) My po małym postoju na popas suniemy w górę po bardziej stromej Liczyrzepie Piękne widoki na Karpacz, Jelenią Górę, Ściegny, Kowary itd. Widoczność jest fantastyczna Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
A tak jeszcze w kwestii śniegu, a raczej jego braku... Tutaj dla przypomnienia jego nadmiar? Żaden nadmiar! :biggrin: proszę o taką ilość co roku! [video=youtube;Qn7eTV4kIac] Może ktoś jezdził tam w tym czasie? :smile:3 punkty
-
Skitury - czyżby Śnieżka Ta Góra jak jestem blisko, działa na mnie jak magnes, nie mogę się Jej oprzeć. Tadeusz czeka, aż miną skurcze mięśniowe, a ja gapię się w górę i nie wiem co zrobić. Przecież nie dam rady, ale jak nie spróbuję....... Dobra podejdę do Domu Śląskiego i tam zawrócę. Ale jak jestem tak bliziutko to tak troszeczkę wejdę do pierwszych łańcuchów Piękne widoki na Równię Pod Śnieżką i czeskie schronisko Lucni Bouda z własnym browarem (może kiedyś się nauczę pić piwo - choć wątpię). To jeszcze trochę podejdę, może zobaczę talerze? Ostatnie 100 metrów, najwyżej się wczołgam, jak bym nie dał rady. I niczym się obejrzałem jestem tu Został mi tylko jeden problem, jak wrócić. Nie pomyślałem, żeby spytać kogoś mądrego jak wrócić na Kopę. Na szczycie nikogo z narciarzy nie było. Tędy co wchodziłem nie bardzo chciałem - sam lód i trochę nawianego śniegu. Tu niestety wychodzi brak doświadczenia w skiturach. Zjeżdżam trochę w stronę Malej Upy i odbijam na Drogę Śląską. Wiem, że jest zamknięta, ale nic innego mi do głowy nie przychodzi. Początkowo na nartach źle mi się zjeżdża. Są zbyt krótkie ok 170 (może nawet mniej) , w skręcie tyły mi uciekają, do tego mało sztywne, a stok pokryty samym lodem. Poprawiam trochę technikę i już tyły mi nie uciekają, szkoda że nie mam więcej czasu na adaptację. Droga Śląska praktycznie cała zasypana, widać tylko kawałek murku kamiennego. Staram się trzymać 2-3 metry powyżej niego i trawersuję w stronę Domu Śląskiego. Chyba pierwszy raz w życiu bałem się zjeżdżając (cykor mnie trochę usztywniał, jednak do końca wierzyłem w swoje umiejętności zjazdowe). W między czasie Tadeusz pokonał skurcze i przeszedł do Domu Śląskiego i z powrotem na Kopę. Dalej wszystko było proste. Z Kopy na dół po kolei - Liczyrzepa, Euro 2 i Liczykrupą do samochodu. Podsumowując skiturami jestem zachwycony!!!! Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Skitury - wejście na Kopę Zaczynają się lekkie problemy. Liczyrzepa oblodzona, a tam gdzie lodu brak to nawiany świeży, wczorajszy śnieg. Myślałem, że po świeżym lepiej podchodzić, ale on się obsuwa i zaczynamy trawersować. Mimo to podoba mi się podchodzenie, dalej jest fantastycznie i te widoki ciągle mnie zaskakują Patrzę na podróżujących na Kopę krzesełkiem Zbyszek, wracają dawne wspomnienia, na przykład na początku lat 70 wyglądało to prawie tak samo jak dziś Te dwa piękne cyce (owłosione - zalesione) to Rudawy Janowickie, a dokładniej Krzyżna Góra i Sokolik (chyba) Narciarstwo to nie jest bezpieczny sport, ale na szczęście czuwają nad nami GOPR-owcy i zawsze można na ich pomoc liczyć, na Liczyrzepie też można Ich spotkać Tadeusza łapią skurcze i ostatnie podejście podchodzi z buta Wreszcie docieramy na Kopę. Jestem zachwycony. Zjadam pomidorową za 9 zł. i zastanawiam się co dalej, kusi mnie jakaś góra w oddali....? Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Trochę wrażeńPodróż do KaryntiiWłaściwie nie bardzo jest o czym pisać,bo w sporej większości jedzie się dobrą autostradą.Tylko krótkie odcinki jeszcze trzeba się pomęczyć.Trochę niepokojące były opady deszczu po drodze,bo nawet niecałe 100 km. od celu jeszcze się zdarzały.Prognozy nie były idealne,tym bardziej mały niepokój.Natomiast sama trasa bardzo malownicza i jazda tam to sama przyjemność.Ostatnie 3 km to ostry podjazd,bo Katschberg to właściwie taka przełęcz.Dla mojego autka nawet spory podjazd,bo czasem musiałem redukować do dwójki! Autko dało radę,ale na szczycie jakby lekki swąt ze sprzęgła,czy coś... :-D ZakwaterowanieZaparkowaliśmy przy hotelu,do którego puścił nam Jacek link na mailu i od razu na pewniaka z walizkami poszliśmy na recepcję. Podaliśmy swoje dane i... pani szuka,szuka,dała nam listę,bo uznała,że może inaczej się piszę nasze nazwiska itp,ale My również siebie nie znajdujemy. Zacząłem się zastanawiać,czy przypadkiem nie weszliśmy do innego hotelu,ale pani gdzieś zadzwoniła i wszystko się wyjaśniło.Trza było podejść ze 200 m i już byliśmy na miejscu.Tylko te walizki... Za to apartament duży,w dobrym standardzie,trzy pokoje,salon z dużym aneksem kuchennym,wyposażonym we wszystko co trzeba i dwie łazienki - super! Zakwaterowali nas tam wszystkich we czwórkę co było jak najbardziej genialnym posunięciem! Do tego na miejscu miła niespodzianka: na kanapie w salonie leżały prezenty od organizatorów.Były 4 pary kijków Komperdell i jakieś takie ładne chusty.[ATTACH=CONFIG]31068[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31069[/ATTACH]widok z okna Czas na kolację i odprawęKolacyjkę mieliśmy w sąsiednim hotelu,po drugiej stronie ulicy.Tylko weszliśmy,a już Jacek zaczął nam przedstawiać różne osobistości.Największy szok jak tak sobie przechodzą prawdziwe gwiazdy narciarstwa obok nas i to tacy zupełnie normalni,skromni ludzie! Nikt tu nie zadziera nosa,jak nasze pseudo gwiazdy serialowe,najnormalniej w świecie dyskutują,witają się,przedstawiają - bardzo przyjemna atmosfera.Chwilę później kolacyjka i omówienie WorldSkiTestu,przedstawienie organizatorów i innych osób,które będą nam towarzyszyć i pomagać podczas imprezy.Wstępnie zostaje ustalona lista kto co i kiedy będzie testować.Niestety mnie i Mariusza na liście nie ma,więc musimy sami się wpisać.Wybieramy Open Space,bo na GS czy SL nie ma już miejsc,a na tą grupę jeszcze nie ma chętnych.Będziemy mieli luz... Jacek został wpisany na godz. 10.00.[ATTACH=CONFIG]31071[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31072[/ATTACH]Czas na testyPierwsza grupa ruszała do boju o 7.00,co oznaczało śniadanie o 6.00 i jeszcze wcześniejsze wstawanie.No w końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności,tylko do pracy! ;-) Śniadanie oczywiście "Szwedzki Stół" - jest wszystko co by sobie człowiek nie wymyślił,a nawet więcej.Najedzeni ruszamy we czterech pod krzesełko,gdzie nas wywiozą pod właściwą trasę.Niestety nad szczytem wisi chmura i u góry kiepska widoczność.Jedna w kluczowym miejscu stał człowiek,który skierował nas we właściwym kierunku.Trochę martwił wygląd trasy,choć tragedii nie było.Na dole już wszystko gotowe.Dostaliśmy karteczki z numerem pierwszej pary nart do przetestowania i ruszamy do wskazanego "adresu". Magiczne buty narciarskieDla serwisantów potrzebne były dwa podstawowe parametry: długość buta i siła wypięcia.To oczywiste. Więc podaję i słyszę:"nie,to niemożliwe". Sam wielokrotnie to sprawdzałem,bo mam je długo i wiem,że mają 338 mm. Ale cóż,może jednak czegoś nie wiem? Serwisant pooglądał,nic nie mógł znaleźć,więc bezpośrednio przymierzył buta i zaczął odkręcać,tj.rozszerzać.Wyszło,że mam niby 348 mm! Ja się nie znam,więc przyjąłem to za pewnik.Ustawił i pojechałem.Pierwsza narta mi się spodobała,więc na pewno wiązanie musiało być dobrze ustawione. Trochę zdziwiony byłem... Druga narta też tak "przeszła",ale przy trzeciej podałem te 348 mmm - "nie,to na pewno za dużo"! Kolejny serwisant znów mi ustawił i tym razem wyszło,że ma 340 mm... Ja zgłupiałem. Przy następnej znów właściwym wymiarem było 348 mm,żeby przy ostatniej wyszło na moje,że but ma 338 mm! Ale ostatnia to była chyba SL... Grupa Open Space to grupa,gdzie wrzucono narty Freeride,All Mountain, SL i GS.Wszystkiego po trochu.Tak pomyślałem po tym doświadczeniu,że zwłaszcza narty Free mają specyficzne wiązania i może nie do końca potrafili je właściwie ustawić? Może przy rozszerzaniu trzeba było ruszyć też piętkę,a tego nie robili? Przecież but nie mógł się rozciągać i kurczyć... Po testach nagrodaRobota wykonana,dostaliśmy bilety na jedzonko i picie.Ja spytałem jeszcze Gerharda czy możemy jeszcze po testować.Niestety nie było takiej możliwości,bo po prosu znacząco przedłużyłoby czas samego testu,jak i czas pracy ludzi,którzy później muszą to wszystko "posprzątać".Nic to,jeździmy sobie na swoich nartach,czasem trasami obok,Mariusz nawet filmuję,aż Jacek zakończy testy.Przy okazji wspomnę o Pawle,który non stop fotografował całą imprezę i nas samych.Odwali dobry kawał roboty! Wyobraźcie sobie,że podczas jednego dnia zrobił 1700 zdjęć!!! Także jedni pracowali (testowali narty,bądź fotografowali),a inni się lansowali z zawodnikami... ;-) Później już tylko lunch i zwiedzanie ośrodka.Sam lunch wypasiony - każdy zamawiał co tylko chciał,przy czy zawsze dostawał full wypas! Przy okazji lunchu mogliśmy ocenić design nart.Czas na Fashion ShowWieczór to nie tylko kolacja,czy raczej późniejszy mega wypasiony obiad,ale też pokaz narciarskiej mody.Z tego co później usłyszałem,to zorganizowany na szybkości (chyba,że źle zrozumiałem),ale bardzo profesjonalnie.Tak więc pooglądaliśmy sobie propozycję,wśród których było sporo takich "nowoczesnych puchówek",ale też różnej maści funkcjonalnych kamizelek,koszulek itp,aż do plecaków z ABS - puszczałem zdjęcia na żywo.Atmosfera wspaniała,a kiedy robiłem zdjęcie,modelki i modele sami chętnie ustawiali się uśmiechnięci w stronę obiektywu.Nice! Po prostu atmosfera zabawy rewelacyjna!Czas podkręcić śrubę Na kolejny dzień Jackowi udało się wpisać nas na preferowane grupy nart.Ja z Jackiem mogłem przetestować narty GS i to w bardzo doborowym towarzystwie! Przy pierwszym dniu miałem "stresa" jak to wszystko będzie wyglądać,przy drugim,czy nie będę zamulać... Niestety drugi dzień,a właściwie wczesny poranek,zaczął się mgłą. Jakby tego było mało,od początku było miękko. Na odprawie Gerhard zwracał uwagę na panujące warunki... Cóż,na to nie mamy wpływu.Trzeba było uważać,a tam gdzie lepsza widoczność i warunki,wycisnąć z nart co się da.Zdecydowanie ta grupa nart odpowiada mi najbardziej! Gdzie tylko się dało,szedłem pełnym piecem. Tylko jedna para nart była jakaś taka bardziej miękka i na obecnym etapie bym jej nie kupił,reszta bardzo zbliżona do siebie.Miałem sporo frajdy przy testowaniu!Rozmiar buta come back!Przy pierwszej parze nart podałem najczęściej sprawdzający się numer buta w dniu poprzedzającym,czyli 348 mm. Sympatyczny,starszy człowiek,z uśmiechem na twarzy stwierdził,że to za dużo. Pooglądał buta,ale jak dzień wcześniej jego poprzednik,nic nie znalazł... Po chwili zastanowienia powiedziałem po niemiecku,że chyba właściwy numer to 338 mm. Ustawił więc tak i... wyszło na moje! Od tej pory cały czas podawałem tą długość i zawsze się to zgadzało! Czyżby więc w nartach free itp. mieli problem z właściwym ustawieniem wiązania? Ponieważ wyjątkowo pozytywnym człowiekiem był ów serwisant,zawsze kiedy mnie obsługiwał,mówiłem wymiar po niemiecku w "pełnej wersji",co wprowadzało uśmiech na jego twarzy,bo nawet Austriacy szli na skróty... Robota skończona!Tym razem zakończyliśmy test wszyscy razem i to dość wcześniej.Skoro tak,to można było lepiej zapoznać się z ośrodkiem i zjeść w Restauracji,oczywiście na koszt organizatorów.Wieczorem ponownie wypasiona kolacja,a właściwie kolejny obfity obiad,koledzy jeszcze wzięli mega deser lodowy,co było wcześniej w tym wątku i zaczął się czas pożegnań.Właściwie to już tego wieczoru było bardzo kameralnie. Do naszego stolika dosiedli się nasi południowi sąsiedzi - Czesi. Sympatyczna dyskusja i dostaliśmy w prezencie po egzemplarzu czeskiego "Ski Magazin". Również sam Gerhard dosiadł się do nas i chciał usłyszeć moją opinię,jako nowicjusza,na temat WorldSkiTestu. Niestety ja po angielsku lepiej rozumiem,niż potrafię się wypowiedzieć,więc nie pochwaliłem jak należy.Ale to tylko motywuję,żeby przypomnieć sobie więcej z... języka niemieckiego. Koniec dobregoNastępnego dnia Jacek z Pawłem,tuż po śniadaniu,ruszyli w drogę powrotną,a ja z Mariuszem ruszyliśmy jeszcze pozwiedzać ośrodek - to opiszę w osobnym wątku.Śniadanko oczywiście full wypas i czas pośmigać! Bajka była! Niestety tego dnia mieliśmy też wyjeżdżać,więc tuż przed 12.00 pojawiliśmy się w knajpie na ostatnie dobre jedzonko,dalej pakowanie i czas ruszać w drogę.Mieliśmy jeszcze mały dreszczyk emocji przy wyjeździe spod hotelu - Mariusz już pisał w swojej relacji - bo trudny do pokonania przejazd i dalej już tylko spokojna podróż w stronę domu.Może jeden dreszczyk z powodu opóźnienia tankowania,ale to wszystko...To tak z grubsza opowiedziałem,jak to było.Nie wiem ilu zechcę to przeczytać,ale może choć jeden do końca. tekst mógłby być o wiele dłuższy,ale wiem,że wtedy to chyba byłbym jedynym,co go do końca przeczytał... Jacek,powtórzę to jeszcze raz - wielki dzięks dla Ciebie,że mnie zabrałeś na tak zacną i wspaniałą imprezę!Dla mnie to była przygoda życia! W tym poście zawarłem wrażenia w wielkim skrócie,ale i tak chyba łatwo wywnioskować,jak wielkie to dla mnie było przeżycie. Dziękuję,dziękuję i jeszcze raz bardzo dziękuję i chylę czoła! :applause:Dziękuję również Pawłowi i Mariuszowi za wspaniałą wspólną zabawę,za ten niepowtarzalny klimat.Najlepiej ten wyjazd podsumowują słowa Jacka,kiedy wracaliśmy z kolacji:"jesteśmy tu dwa dni,a czuję się jakby minął tydzień" - to najlepiej oddaje natężenie atrakcji,oraz dobry klimat zabawy. Nice!3 punkty
-
Przy okazji World Ski Testu 2016 miałem przyjemność, w doborowym towarzystwie, pośmigać troszkę po terenie narciarskim Topschiregion Katschberg. Część zdjęć z tras, krótki opis dojazdu na miejsce znajduje się w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/21319-WorldSkitest-2016?p=237679#post237679 Na stronie www.katschi.at podana jest informacja o łącznej ilości tras narciarskich ok 70 km (niebieskie 10, czerwone 50, czarne 10). Ośrodek ma dwie gondole, sześć krzeseł i osiem orczyków. Wszystkie trasy narciarskie znajdują się na zboczach dwóch gór: Tschaneck 2030 m npm oraz Aineck 2220 m npm. World Ski Test odbywał się na trasie czerwonej numer 12 w "orczykowej" części terenu narciarskiego na zboczach ww pierwszego ze szczytów. Ta strona wygląda w całości tak (widok z jednej z tras przeciwległego wzniesienia): Jedno z krzeseł i charakterystyczne apartamentowce w Katschberghohe - jeśli ktoś jest zainteresowany, to jeszcze kilka jest do sprzedania. W tej części dominują trasy czerwone, które są raczej łagodne i mega szerokie. W zasadzie, to jedna olbrzymia trasa narciarska poprzecinana znamiennymi dla całego ośrodka drewnianymi płotkami. Jest gdzie pojeździć, jest co robić. Frekwencja jak na poniższej fotce: Połączenie dwóch gór przebiega przez biegnącą do miejscowości Katschberg drogę asfaltową, przez którą częściowo przedostajemy się wyciągiem taśmowym - dalej (dotyczy to obydwóch kierunków) niestety musimy pouprawiać trochę narciarstwa biegowego. Do wyboru styl klasyczny bądź łyżwa... ...docieramy do wolnego krzesełka trzyosobowego pod trasą czerwoną 11. Tego dnia do końca jeździmy na Ainecku. Czarna 11a jak na kolor, który reprezentuje nie jest zbyt wymagająca. Pierwsza ścianka ma odrobinę pochyłości ale reszta jest raczej czerwona, a nie tak jak na mapach - "ciemna". Prosta. bez trudności technicznych - dobrze przygotowana i mega szeroka. To, co na nas zrobiło kolosalne wrażenie, to trasa A1. Długość ponad 6km, niewąsko, kręto, z różnym stopniem ostrości, w dolnej części: malowniczo przez las - wspaniale! Jakaż szkoda, że w Polsce nie ma chociaż jednego, podobnego zjazdu. Można wykonać kilka skrętów... Od A1, mniej więcej od połowy są trzy, cztery różne warianty zjazdu - wszystkie wspaniałe! Jedyny minus, to, że na samym dole czeka na nas wolne krzesło dwu osobowe. Ono przywozi nas pod gondolę, która już wyciąga na samą górę. Czemu gondola nie z samego dołu? Ośrodek niewątpliwie ma klimat i super trasy, małą ilość narciarzy - z pewnością byłby dużo bardziej atrakcyjny gdyby powymieniać stary sprzęt wyciągowy. Na czarnej 21, w górnej części ustawiony jest slalom. Ja tej trasy z pewnością nie oznaczyłbym tym kolorem. Ten dzień, w drugiej jego połowie jest bardzo ciepły... ...kończymy więc sesją zdjęciową pod palmą. Już pierwsze oględziny Topschiregion Katschberg i wiemy, że część Aineck jest tu najatrakcyjniejsza narciarsko.2 punkty
-
2 punkty
-
Karyntia jest piękna, też bym chciała tam jeszcze wrócić. Dla mnie Turracher Hohe to prawdziwa perełka, byłam też w rodzinnym ośrodku Hochrindl ze wspaniałymi trasami, szkoda tylko że praktycznie cały orczykowy. Zapisuje Katschberg na moją listę "do zobaczenia"2 punkty
-
Marboru, dzięki za relację. Również jesteśmy zauroczeni tym miejscem i Twoja opinia tylko potwierdza iż nie jesteśmy w tym odosobnieni. Trasy (szczególnie na Ainecku, ale także 2 genialne w sąsiednim ośrodku Grosseck-Speireck), przygotowanie i brak ludzi, do tego niezbyt wygórowane ceny, sprawia że chciałoby się tam wracać i wracać. Z drugiej strony, jest jeszcze tyle nieodkrytych miejsc, że szkoda "narciarskiego życia" na częste tam powroty bo chciałoby się zakosztować też czegoś nowego. W moim prywatnym rankingu Katschberg w swej kategorii wielkościowej wskoczył na podium a kto wie czy nie wyszedł na prowadzenie. Pozdrawiam2 punkty
-
Dzień 3. Narty i powrót. Ekipa Skionline wyjeżdża, a my z Johnnym jeździmy do godzin popołudniowych na nartach. Z samego rana trasy jakże odmienione! Sztruks, równo, twardo, mega szybko. By nie tracić czasu - robimy znikomą ilość fotek. Jeździmy! Na pierwszy ogień A1. Ponieważ jesteśmy jednymi z pierwszych na niej, to mamy ją wyłącznie dla siebie. Pokonujemy ponad 6km bez chwili wytchnienia, bez żadnej przerwy - na raz! Nogi palą, ale każdy skręt na krawędziach, niemal każdy dokręcony i z maksymalną prędkością. Jak potem wskazują GPSy w naszych telefonach zjechaliśmy A1 z prędkością przewyższającą 70km/h. Na dole? Ogień w nogach! Robimy kolejne powtórki - do połowy, jadąc każdym z wariantów dolnego przejazdu. Jesteśmy również niemal sami pośród hektarów tras... ...co to oznacza? Jazdę na maksa! Kręcimy, ćwiczymy, dokręcamy każdy skręt, a puszczający pod wpływem temperatury stok trzyma. Krawędzie prowadzą narty jak po torach. Na twarzach banan! Tak wygląda szczęśliwy narciarz: Jeszcze jedno spojrzenie na region płotekSki: Na wyciągach jest czas na dyskusję, obserwacje, wymianę poglądów... ...na temat polskich ośrodków narciarskich, Chopoka, jazdy na krawędziach, jazdy śmigiem, naszej jazdy itd. Jestem zaskoczony do jakich wniosków dochodzi Johnny...mam wrażenie nawet, że zgadza się z częścią mojego postrzegania narciarstwa, zmienia się...i wielu kwestiach przyznaje rację. Może w swojej relacji podzieli się swoimi przemyśleniami? Byłoby fajnie. Sąsiedni ośrodek... ...kusił, kusił - ale A1 i inne trasy z Aineck wygrały. Widok na wiosenną dolinę i końcówkę czarnej 21. Czyż wiosenne nartowanie nie jest piękne? Do Karyntii w pierwszym momencie podszedłem przez pryzmat mojej Pauli, która preferuje wysokie ośrodki narciarskie...jakże się pomyliłem... Niższe góry, inny charakter, inny klimat... gorszy? Nie! W Karyntii jest inaczej, jest bardziej narciarsko, pusto...a czas jakby przez dostatek i urok tutejszych tras pędził na złamanie karku, tak jak i my pędziliśmy w dół wbijając swoje narty w stoki. Jedziesz, jedziesz i końca nie widać... ...mózg produkuje endorfiny narciarskie w 200%. Czujesz się wolny, szczęśliwy, spełniony. Ale jak się tu nie zakochać? Zakochać, a potem tęsknić? Już tęsknię wiedząc, że mój sezon narciarski 2015/2016 w Alpach się skończył. Wrócę tu! Jak nie za rok, nie za dwa - to później. Kończymy jazdę pysznym jedzonkiem na stoku. Żegna nas Katschi: Pojawia się nostalgia przy ostatnich spojrzeniach z auta na trasy Aineck... A jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, czy Karyntia jest piękna...czy oferuje jakieś inne atrakcje, widoki nie koniecznie narciarskie - to dla niego mam poniższe zdjęcie. Dla forumowych Kolegów: SB i MB, którzy w Karyntii zostawili również kawał swoich narciarskich uczuć, fotka: Ileż tu miejsc, ile tajemnic, opowieści i historii? JC - Jacku, dziękuję Ci jeszcze raz! Nie tylko za uczestnictwo we wspaniałej imprezie, ale również za pokazanie Karyntii i zabranie mnie, w to jakże ciekawe i klimatyczne miejsce! Za skosztowanie jazdy na wspaniałych nartach od Fishera. Za rozmowy o narciarstwie i nie tylko. Za atmosferę wyjazdu... ...za wszystko! Dziękuję! Dziękuję Tobie Maćku - za podróż i szczęśliwe dowiezienie na miejsce, a potem do Polski. Za to jaki jesteś. Przyjaciół takich jak Ty - niewielu. Za to, że z szeroko otwartymi oczyma zacząłeś patrzeć na narciarstwo i to, jak ono się zmienia. Za to, że dostrzegasz, że w tym procesie również uczestniczysz. Dziękuję! Pawle "Klimku" - Tobie też wielki dzięks! Super, że życie stawia przede mną tak ciekawych i interesujących ludzi. Potrafisz poszerzyć horyzonty! Choć Świat jest mały... Dziękuję! pozdrawiam serdecznie marboru2 punkty
-
Dzień 2 W drugim dniu testy kończymy ok godziny 10siątej. Pogoda o tej porze wygląda wyśmienicie. Słoneczko, ciepło - typowe wiosenne nartowanie, po miękkich stokach. Mimo, że miękko, to niektóre trasy bądź fragmenty tras są nietknięte żadną nartą. Promienie wytapiają sztruks, a my zaczynamy jeździć rozbierając się ze zbędnych ciuchów - ufff jak gorąco. Na poniższej fotce widać nie tylko Maćka, ale również Aineck wraz z trasami 11 i 11a. Ośrodek zyskałby niewątpliwie, gdyby powymieniał znajdujące się w nim orczyki na krzesełka. Jedna, czy dwie trasy? Dwie - bo stoi płotek. Katschi, to ośrodek drewnianych płotków. By namnożyć kilometry, stawia się tu tego typu bariery - cóż? Marketing marketingiem - jest na pewno bezpieczniej i urokliwiej. Z lewej płotek, z prawej płotek...trzy trasy! hahaha Na dole znajduje się krzesełko i trasa niebieska numer 2. Doskonały teren dla rodzin, dzieci i uczących się. Nie tylko łagodność trasy, ale również spora ilość knajpek bezpośrednio przy tym zjeździe, bliska odległość od dużej ilości hotelów, apartamentów i noclegowni - to zaleta dla tych, którzy wybierają się z małymi pociechami do szkółek narciarskich, po naukę. Znudzone jazdą maleńkie dzieci można w kilka minut odstawić na kwaterkę bądź iść coś zjeść. Zaletą tej trasy jest również to, że pozostała część ośrodka jest niemal pusta, bez początkujących. Fatalny logistycznie fragment przejazdówki między stronami ośrodka znajdował się przy naszym hotelu. Fatalny, bo trasa narciarska, to też wjazd na parking - dla narciarzy małe utrudnienie...dla wyjeżdżających aut - w tym, naszego małego - nie lada problem dla spojlera i niskiego zawieszenia. Narciarzu - lepiej narty z nóg! Trzeba jednak nadmienić i pochwalić włodarzy regionu, ponieważ by - mimo wszystko udrożnić ten fragment - codziennie, w to miejsce, ciężarówki wieczorem zwoziły śnieg, a rano ratraki równały i wygładzały atakowany mega wysoką temperaturą powierzchnię. Czarna 3. Fajna - mega szeroka i długa. Szkoda, że tutaj nie odbył się WST. Czy jest, tam gdzieś, drugi koniec trasy? Szerokość - to istotna i olbrzymia zaleta Katchsbergu. Poniżej - trasa numer 25... ...wiodąca do drugiej, bliźniaczej gondolki na Ainecku. Widok na nią spod stacji dolnej: Płotki i Karyntia w całej swej krasie! Bajka! Po prawej stronie (patrząc z góry) od wyciągu kabinowego rozpościerają się trasy numer 28, 28a, 29, 30 - wspaniałe. Ten dzień kończymy w wyśmienitych humorach... ...bo, jak nie cieszyć się z pełni zimy, piękną wiosną?2 punkty
-
Witam wszystkich, chciałem podzielić się relacją ze swojego wyjazdu do Włoch. Wyjazd odbył się w dniach 12-19.3.2016. Miejsce noclegu: mały hotel w miejscowości Dimaro. Łącznie 6 osób, 2 samochody. Miejsce jazdy: region dookoła, czyli okolice Madonna di Campiglio, Folgarida, Marileva, Pinzolo Wyjazd z Polski w sobotę po północy, przyjazd na miejsce koło południa. Generalnie droga do Włoch jest dobra, gorzej droga powrotna. W dzień z powodu kontroli na granicy Austriacko-Niemieckiej tworzą się gigantyczne korki, dlatego celowaliśmy tak, żeby być tam w godzinach nocnych. Wariant ten jest bardzo dobry, wieczorem ruch jest dużo mniejszy, jest zwężenie do 1 pasa, ale idzie to płynnie. Warto dodać że ta kontrola jest tam ustawiona raczej na dłużej - zwężenie na 1 pas zbudowane jest z betonowych bloków, jest rozłożony namiot i (zapewne) miły pan policjant patrzący kto przejeżdża zaprasza niektóre samochody na boczek w celu kontroli. Jadąc do Włoch z powodu tego zwężenia korek miał kilkanaście ładnych km. Na stok dojeżdżaliśmy własnymi samochodami. Generalnie pierwotnie chciałem znaleźć hotel przy wyciągu, ale jako iż mi się nie udało, dojeżdżaliśmy codziennie samochodem. Okazało się to o tyle dobrym rozwiązaniem, że mogliśmy się zdecydować codziennie na start w innym miejscu - każdym z wymienionych powyżej. Zawsze to większa różnorodność tras już od samego początku jazdy. Warunki pogodowe - tydzień przed naszym przyjazdem napadało trochę nowego śniegu. Dzięki temu śniegu nie brakowało, a do tego był dość nowy. Drugiej nocy spadł nawet nowy śnieg, przez co jazda trzeciego dnia odbywała się początkowo po świeżym, nie wyratrakowanym śniegu. Trasy przygotowane są bardzo dobrze, jedyny problem ze śniegiem występuje popołudniami na niższych wysokościach (przy dolnych stacjach). A tak nie ma co narzekać. Z uwagi na lekki przymrozek nie było ciapy, nie było wielkich muld. Nic tylko jeździć. Tłoku można było doświadczyć jedynie w niedzielę. Poza tym spokojnie i luźno, no z wyjątkiem łącznika pomiędzy Madonną i Folgaridą w godzinach popołudniowych - mogliby tam wybudować wydajniejszy wyciąg, skoro codziennie tworzą się "korki". Miłym zaskoczeniem była wizyta w Pinzolo - niby trochę na uboczu, ale świetna trasa no i piękny widok ze szczytu. Na pewno warto tam skoczyć na 1 dzień. Jeżeli ktoś się zastanawia czy warto - to tak, warto. Trochę tras przedstawiłem na filmiku poniżej. Poza tym otoczenie szczytu passo groste we mgle - cudowne. Również warto tam pozjeżdżać Pierwszy raz na nartach byłem 5 lat temu w Folgaridzie. Tym razem pojechałem tam i byłem w stanie przejechać praktycznie cały kompleks - i mogę polecić tą okolicę każdemu. Być może osoby lubiące bardzo strome trasy nie znajdą ich tam bardzo bardzo wielu - ale warto przynajmniej dla widoków i dla dużego zróżnicowania tras. Uważam też że termin marcowy nie jest zły - karnety są już trochę tańsze, ludzi znacznie mniej niż w sezonie, a warunki wyśmienite. W drodze powrotnej żeby zgubić trochę czasu zahaczamy o Bolzano, gdzie decydujemy sie poszukać jakiejś lokalnej knajpki (a więc nie nastawionej na turystów) i zjeść lokalną pizzę. I d e a l n a. Mógłbym tam siedzieć i jeść ją codziennie przez tydzień. I zachwytu nad pizzą i całym wyjazdem nie popsuł nawet fakt, że jeden z samochodów postanowił nie odpalić. 5 prób pchań bez rezultatu (nie polecam pchać samochodu wyładowanego rzeczami dla 3 osób + bagażnik dachowy z nartami... - siłownia gratis). Znalezienie sklepu z kablami do akumulatora zajęło nam ledwie... ponad godzinę, bo stacje to tam nie pracują w sobotnie popołudnia. Na ostatnią chwilę udało nam się wpaść do OBI, tuż przed zamknięciem. Zadowoleni wracamy z kablami do drugiego samochodu żeby go odpalić, a on... tym razem normalnie odpalił. Mały złośliwiec... Nocny przejazd przez granicę - bez problemu. Jeżeli ktoś ma taki zasięg, tankować polecam w Austrii. Straszne są te różnice w cenach. W Niemczech przy autostradzie 1.4E, w Austrii 1.3E, a we Włoszech 1.7E. Opłaca się też zjechać z autostrady - pierwsza lepsza miejscowość i już paliwko po 1.01E. Także warto. Jeżeli ktoś by miał jakieś pytania odnośnie wyjazdu w te okolice - chętnie podpowiem, jeżeli będę coś wiedział Jeżeli ktoś miałby ochotę - załączam filmik z naszego wyjazdu. Montażysta ze mnie amator (to moje pierwsze filmiki z nart, sam widzę trochę niedociągnięć):Filmiki oczywiście polecam w wersji HD i na całym ekranie. Filmik ogólny, bardziej chaotyczny, z całego wyjazdu - 4 minuty:https://youtu.be/zUB5YnQq0rU Filmik z Pinzolo, pokazujący tamtejsze trasy - bardziej nastawiony na trasy - 12 minut:https://youtu.be/M8FBves2ucE Dorzucam też kilka zdjęć, jeżeli ktoś jest ciekawy widoków.1 punkt
-
Przedstawiona latem 2014 linia Brunton ALL DAY, stworzyła nowe możliwości użytkownikom kamer GoPro, wydłużając pracę baterii nawet czterokrotnie. Brunton rozbudowuje kolekcję ALL DAY oferując nowe rozwiązania w zasilaniu kamer GoPro używanych w zróżnicowanych warunkach oświetlenia – zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. ALL DAY 2.0 to produkt wyznaczający nowe standardy w pracy z kamerami GoPro. Zastosowana w nim bateria litowo-polimerowa o pojemności 5.000 mAh, w połączeniu ze standardową baterią stosowaną w kamerze (1.100 mAh pojemności) wydłuża czas pracy kamery nawet 5-cio krotnie. Bateria precyzyjnie łączy się z oryginalną obudową GoPro, zapewniając wodoszczelność do głębokości 40 metrów. Równocześnie Brunton wprowadził na rynek bliźniaczy produkt ALL NIGHT, czyli akumulator o pojemności 5.000 mAh zintegrowany z 400 lumenowym, ledowym systemem oświetlenia, co otwiera nowe możliwości nagrywania filmów w ciemnościach. ALL NIGTH pozwala na dostosowanie mocy i typu światła do panujących warunków, umożliwia uchwycenie akcji 24 godziny na dobę. Bardzo przydatną funkcją, która znalazła się zarówno w ALL DAY 2.0 jak i ALL NIGHT są opatentowane boczne drzwiczki, pod którymi znajduje się port USB pozwalający na ładowanie smartfonów lub innych małych urządzeń elektronicznych. Obydwa urządzenia zostały przeprojektowane w taki sposób, aby można było ich używać ze wszystkimi kamerami GoPro poczynając od modelu Hero, przez Hero 3+ po najnowsze Hero 4 Silver i Hero 4 Black. Baterii można używać także z kamerą Hero 3, pod warunkiem, że używamy obudowy do Hero 3+ lub serii Hero 4. www.ski2die.pl Pełny zestaw można kupić w polskich sklepach internetowych za ok 350 zł. [video=youtube;aKA0c-_8HnI]1 punkt
-
Ehh nie ma sprawiedliwości na tym świecie. ? A tak na prawdę Panowie należało Wam się ? Wysłane z mojego LG-V490 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Karnet laduje sie na dotychcasowa karte mozna od razu dymac do bramek to 4 euro to sie chyba kazdemu pojawia nie wiedziec czemu ale sie za to nie placi1 punkt
-
Cześć Nie ma takich terminów. Karnet działa od początku sezonu (najprawdopodobniej pierwszy weekend grudnia) do końca sezonu (koniec kwietnia, czasami początek maja). Pozdrawiam1 punkt
-
jeździliście w słońcu, to w takich warunkach można dość ironicznie podchodzić do płota. Ale jak przyjdzie mgła - dość częstej na Ainecku, to płotek staje się przydatny. Zwłaszcza przy jeździe po hektarach z Ainecka w stronę st. Margarethen tam gdzie jest m.in. Snowbowle. Płot majaczący we mgle daje jakieś poczucie, że człowiek się nie zgubi na tym pustkowiu1 punkt
-
1 punkt
-
Kolej Goryczkowa już nie hula... :sorrow: post PKLu: Witajcie w poniedziałek! U nas słonecznie i rześko. Na Goryczkowej już kolejka nie jeździ. Trochę za mało śniegu. Zapraszamy na Gąsienicową i na kolej główną. Pogoda piękna!1 punkt
-
To znaczy,że w kolejce stać nie będziesz? przyjdziesz pod gondolę za pięć 8-ma i od razu wjazd kolejką na Kasprowy?:smile:1 punkt
-
Topschiregion Katschberg - Karyntia po raz pierwszy Marboru!!! Coś ty się na łykał??? Jakie Heady??? Nie wiesz na czym jeździłeś??? No nie wytrzymam!!! Całe szczęście mam dowód na zdjęciu!1 punkt
-
Wst 2016 Gdyby ktoś nie dotarł, do innych dwóch wątków gdzie opublikowałem filmik... ...zamieszczam również tutaj. Materiału do jego skręcenia nie miałem wiele, więc musiałem się posunąć do pewnych kombinacji :wink: Uwagi mile widziane. [video=youtube;w_WfbSNtW5c] pozdrawiam marboru1 punkt
-
Krótki filmik z WorldSkiTestu 2016 oraz z ośrodka narciarskiego, który odwiedziliśmy. Wstawiam również w swój kącik na forum. Uwagi mile widziane :cheerful: [video=youtube;w_WfbSNtW5c]1 punkt
-
Kurczę emocjonująca ta relacja. Wejdzie, nie wejdzie, wejdzie, nie wejdzie. Wszedł :smile: Gratulacje.1 punkt
-
1 punkt
-
Nakręcacie mnie powoli. Czas zakupić offpistówki z wiązaniami turowymi. Lodowiec w Norwegii jest dostępny tylko latem. Jest plan :smile:1 punkt
-
Dobre, pierwsze skitury i już lekka ucieczka przed strażnikami :-) Miałem bardzo podobne obawy na początku jak Ty: brak adaptacji, cykor przy pierwszym zjeździe. Widzę że doświadczenia początkujących są podobne. Teraz szukaj własnego sprzętu i hej przygoda :-) Mario1 punkt
-
Mario - świetna relacja! :applause: Fantastyczna przygoda! :cheerful: My we krwi, to chyba zamiast krwinek... małe deseczki mamy? :biggrin: Pozdrawiam i do zobaczenia niebawem :angel:1 punkt
-
Katschberg to taka niby Karyntia-granicą między landami przebiega na przełęczy, cała strona od Ainecka do St Margarethen to Salzburgerland, pozostałe 2 ośrodki , wczodzące w skład regionu Lungau to też Salzburgerland. Patologiczne krzesło z dołu St.Margarethen ma być ponoć wreszcie wymienione w przyszłym sezonie.Polecam mały , niedoceniany ośrodek Fanningberg, gdzie z 2 krzesełek i 1 orczyka poprowadzonych jest aż 14 tras , co powoduje iż nigdy nie ma tłoku na trasach.Dziś spotkała nas tam niespodzianka - skipass tylko za 20 euro zamiast cennikowych 40.Na uwagę zasługuje też bardzo tani karnet sezonowy na 3 ośrodki Lungau kosztujący tylko 319 euro , co jest chyba dobrą alternatywą dla Chopoka.1 punkt
-
Potwierdzam, że trasy na Ainecku są za...biste. Ośrodek w sumie niezbyt duży, ale wyjeździć można się wspaniale. Gdyby nie płotki to niektóre trasy miałyby szerokość kilkuset metrów :biggrin: W lecie te płotki chyba wyznaczają pastwiska, ale pewien nie jestem. W odległości kilkunastu km jest jeszcze ośrodek na górach Speiereck i Grosseck, który także bardzo polecam. No i jeszcze Fanningberg (najmniejszy). I wszystko to w odległości ok. ok 660 km od naszej granicy. czyli jedne z bliższych nam Alp.1 punkt
-
O Kotelnicy to mogę napisać tylko tyle, że byłem, zobaczyłem, odhaczyłem. 80% czasu wystałem w kolejkach więc odczucia miałem bardzo mieszane. Na pewno jest tam fajnie a infrastruktura bardzo dobra, ale następnym razem trzeba będzie przyjechać po feriach szkolnych. Poskładałem do kupy, co tam sobie ponagrywałem ku pamięci, ale tym razem zabierałem się do tego jak pies do jeża. Z mojej perspektywy tak to wyglądało: [video=youtube;8GB2YKsrk-Q]1 punkt
-
Właśnie skończyłem filmik z ostatniego wyjazdu Do Szpindlerowego Młyna. To jedno z moich ulubionych miejsc. W miarę blisko, dobry dojazd, tania miejscówka u znajomego i zawsze dobre warunki. W sam raz na 2 lub 3 dniowy wypad narciarski. Karnet w sezonie nie należy do najtańszych, ale działa gopass i wychodzi trochę taniej. Nasz wyjazd, to dwa dni w Szpindlerowym (Medvědín i Svatý Petr), a trzeciego dnia Cerna Hora. W tym roku w obu tych ośrodkach nowe 6 osobowe kanapy i nowe trasy. Jednym słowem jest gdzie jeździć. Polecam.1 punkt
-
WST - Dzień drugi Było, jedzenie, były modelki i modele - pora napisać kilka słów co się dzisiaj działo podczas naszej "pracy". Spotkanie na stoku po godzinie 7 rano. Na początku u góry mgła i bardzo słaba widoczność - w trakcie dnia zaczęło się rozpogadzać i być coraz cieplej. Późnym popołudniem bardzo ciepło. Po przymrozku w nocy "arena" testów wyglądała tak: Z bliska... ...lity lód. Ciekawie. Johnny testował narty z grupy Open Space. Te deski nie były zaklejone, a zakres i różnorodność sprzętu bardzo duży. Ponieważ akurat tutaj można wypowiadać się i opisywać swoje wrażenia z "widzianej" narty - pewnie Maciek skrobnie co nieco na ten temat już dzisiaj. Od super szerokiej, po SL... Dosyć ciekawe doznania. Foto przedmiotów jego testów: JC tak jak pisałem jeździł na HP (jutro ja będę jeździł na tej grupie nart)... ...a ja na AM. Obydwaj mieliśmy zaklejoną boazerię. Maciek zaczął od takiego wynalazka a ja od 505. Dziesięć par nart i cztery z pośród tych całkiem przypadły mi do gustu - w tym jedna super! I tu zaskoczenie, ponieważ AM, to nie są narty, za którymi przepadam. Początek trasy, na której odbywały się testy był łagodny, później pochylenie wzrastało. Były również garby, małe obszary stromego a na koniec wypłaszczenie. Bardzo fajnie, bo można było z nartą poeksperymentować w różnych warunkach. Po testach - tak jak pisał Jacek - pyszne "regionalne" papu i zwiedzanie ośrodka. Były palmy... ...i świetna trasa A1 - ale o ośrodku napiszę coś więcej po powrocie i dogłębnym go poznaniu. Jutro, podobnie jak dzisiaj pobudka o świcie i dużo ciekawszy, mam nadzieję dzień. Dla mnie deski o charakterystyce takiej jak lubię, a dla Chłopaków nie lada wyzwanie GS. Prawda, że piękne? Pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze raz wrzucam, tym razem vimeo. Pozdrawiam [video=vimeo;160389083]https://vimeo.com/160389083 https://vimeo.com/1603890831 punkt







