Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. ROCH

    ROCH

    Użytkownik forum


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      1 338


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 042


  4. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 615


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.01.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. RAJ NA ZIEMI Belinda Carlisle śpiewała kiedyś „Haven is a place on Earth” – dziś nie mam wątpliwości, że chodziło jej o Tignes we Francji. Ale po kolei. Postanowiliśmy pojechać na narty na początku sezonu – tak, żeby załapać się na jakieś free ski. Początkowo mieliśmy jechać w 6 osób, później 4, a finalnie skończyło się na wyjeździe we dwoje. Jeszcze jak było nas czworo postanowiliśmy sprawdzić oferty zorganizowanych wyjazdów – stąd pojawił się nawet wątek na skinoline. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyjazd znaleziony na portalu „nanarty.pl”. Spośród kilku opcji wybraliśmy Tignes. Wielkie podziękowania dla jednego z użytkowników Forum! Gdyby nie @fafek na pewno tak łatwo by nie było. Ale po wymienieniu kilku wiadomości wszystko było jasne. Tylko Tignes Dla mnie taka forma wyjazdu była nowością, więc pozwolę sobie po krótce opisać, jak to wyglądało, bo być może komuś przyda się taka wiedza. Cena 1590 zł za dwie osoby, w tym przejazd autokarem, zakwaterowanie i karnet (w wersji rozszerzonej Espace Killy, czyli obejmujący zarówno Tignes, jak i Val d’Isere). Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ zdecydowaliśmy się na ten wyjazd w ostatniej chwili i gratis otrzymaliśmy szkolenie narciarskie (ja akurat nie skorzystałem, ale moją lepszą połowę chętnie wysłałem) o wartości 300 zł – 10 godzin z instruktorem w 3-osobowej grupie. Dodatkowo musieliśmy zapłacić wakat za dwa puste miejsca w apartamencie – 300 zł, ale jako, że zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, to wyszło nas 200 zł za puste łóżko. Moim zdaniem cena jak najbardziej akceptowalna za 4 osobowy apartament tylko dla dwojga. Przejazd komfortowym autokarem. Zbiórka w Katowicach (gdzie dowiezieni byli uczestnicy z pozostałych miast np. Warszawy czy Gdańska) i wyjazd o 21. Po drodze jeszcze kilka przystanków (Gliwice, Opole, Wrocław, Zgorzelec). Do Tignes jechaliśmy prawie 23 godziny. Dość długo. Podróż mijała miło i spokojnie. Jedyny minus organizacyjny, to trochę za długie przerwy – przykładowo było powiedziane: „przerwa 20 minut”, a finalnie odjazd był po 30-35 minutach. Także gdyby była bardziej zdyscyplinowana ekipa, to być może udało by się z godzinę do półtorej urwać z czasu podróży. Ogólne wrażenie mimo tej jednej rzeczy pozostało dobre. Przyjazd do Tignes, rozlokowanie w dwóch hotelach – tutaj było trochę zamieszania, ale wiadomo, że tak zawsze bywa, kiedy podjeżdża 50-cio osobowa grupa. Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli w apartamentach, które jak to podobno we Francji jest od lat – małe, ciasne, ale przytulne i dobrze wyposażone Tyle o wyjeździe i organizacji. Tignes to miejscowość składająca się z trzech części: Tignes 1800, Tignes 2100 i Val Claret. My mieszkaliśmy w Tignes 2100 – o ile w Tignes 1800 śnieg można było spotkać tylko na trasach, o tyle w Tignes 2100 było go naprawdę sporo – jak okiem sięgnąć wszystko białe i zaspy na ulicach. Miejscowość niewielka, składa się z dwóch dużych budynków (z których każdy mieści na dole sklepy i restauracje, a u góry hotele i apartamenty) oraz wielu mniejszych pensjonatów i hotelików. Całość tworzy spójną przestrzeń, dobrze zaprojektowaną o charakterze typowo wypoczynkowym. Tignes 2100 i Val Claret oddziela niewielkie jezioro, w całości pokryte lodem. Wspomniane Val Claret to zlepek kilkunastu wysokich budynków, które w porównaniu z majestatycznymi górami wyglądają wręcz groteskowo. Zarówno z Val Claret, jak i Tignes w każdą stronę ciągną się wyciągi. W zasadzie działa to tak: wychodzimy z hotelu i wsiadamy na wyciąg, bądź zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów i wsiadamy na inny. Owszem, jeśli ktoś mieszka na „obrzeżach” to musi liczyć się (w skrajnych przypadkach) z pokonaniem kilkuset metrów do najbliższego wyciągu. Ale i na to jest skuteczna recepta. Po Tignes 2100 krąży skibus, który po zrobieniu pętli, przejeżdża do Val Claret i zawraca. Cała trasa skibusa w jedną stronę to jakieś 8 minut Sam ośrodek narciarski wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na pewno miała też na to wpływ pogoda, która zdecydowanie dopisała. Trasy bardzo dobrze przygotowane, dostosowane do potrzeb wszystkich narciarzy: od bardzo prostych po wymagające. Raz jeszcze podkreślę, że mieliśmy karnet rozszerzony na cały region Espace Killy, więc mogliśmy jeździć również w Val d’Isere. Jeśli chodzi o tę drugą miejscowość, to w zasadzie nie wiem, jak wygląda, bo skupiłem się tam tylko na jeżdżeniu i to raczej trzymałem się okolic związanych z Pucharem Świata. Cały region oferował naprawdę mnóstwo atrakcji: kilka parków dla najmłodszych adeptów narciarstwa, dwa snowparki z przeszkodami o różnych rozmiarach i skali trudności, a także 10 000 hektarów off piste (!!!). A to wszystko to tylko dodatek do 300 km tras narciarskich. Oczywiście w grudniu było czynnych „zaledwie” 75% z tych 300 kilometrów, ale i tak ogrom ośrodka naprawdę powodował uśmiech na twarzy. W czasie kiedy moja lepsza połowa pobierała nauki, ja albo sobie jeździłem rozkoszując się możliwościami, jakie dawała tak duża różnorodność tras, albo atakowałem gwiazdy pucharu świata, które w większości okazały się być bardzo sympatycznymi osobami J W ciągu dwóch godzin na gigantce byłem w stanie zrobić koło 50-ciu kilometrów. Kolejek do wyciągów absolutnie nie było, na trasach ilość ludzi też znikoma – może lekka gęstwina pojawiała się tylko na początku tras w miejscach, gdzie krzyżowały się np. 4 wyciągi. A jeśli chodzi już o same wyciągi to w ośrodku jest pełen przekrój: począwszy od „kreta”, który w kilka minut tunelem wydrążonym w skale wyciąga narciarzy np. z 2100 m n.p.m. na ponad 3000 m n.p.m., przez gondole i nowe kanapy, zadaszone i osłonięte od wiatru taśmociągi na płaskich odcinkach, po archaiczne krzesła bez podnóżków, którymi wyjazd zajmuje tyle czasu, co przygotowanie jajecznicy na bekonie, zjedzenie śniadania i umycie naczyń po 6 osobach… czyli niemało jak na wyciąg. Jednakowoż piękne widoki w większości przypadków absolutnie rekompensowały tych kilka długich podróży. Zupełnie inną kwestią są ceny. Na pewno tanio nie jest. Nestea i cola w knajpie przy wyciągu to 9 euro. W restauracjach w miasteczku ceny już przyjemniejsze. Duże piwo Leffe Blonde podawane w dość oryginalny sposób, które stało się moim podstawowym napojem w Tignes kosztuje 8 euro. Wyjście na pizze dla dwóch osób to +/- 30 euro. Kawałek (nawet całkiem spory) szarlotki to 8 euro (jakoś tak ciągle trafialiśmy na tę wartość). Ceny w sklepach niewiele odbiegają od naszych, polskich, także zakupy w Carrefourze były miłym zaskoczeniem. Drogi jest też autobus do Val d’Isere – sprawdziliśmy, że przejazd w jedną stronę to 6,30 euro od osoby – drogo biorąc pod uwagę fakt, że przecież przy rozszerzonym karnecie można to zrobić za free przejeżdżając górami – dlatego korzystaliśmy tylko z tej drugiej opcji W Tignes i Val d’Isere istnieje wiele możliwości zagospodarowania wolnego czasu. Można się wybrać na przejażdżkę psim zaprzęgiem, polatać moto- lub paralotnią, zafundować sobie nurkowanie pod lodem, snow karting czy heliskiing. Dwa ostatnie bardzo mnie ciągnęły, ale finalnie nie skorzystałem. Za to z czystym sumieniem polecić mogę spacer dookoła jeziora lub wyjście do aquaparku – za okazaniem skipassu raz na dzień można wejść do „Le Lagon”. Sam obiekt nie powala, ale zawsze fajnie jest się wymoczyć w bąbelkach czy chwilę popływać po całym dniu jazdy na nartach. Spa i siłownia są dostępne za dodatkową opłatą. I to chyba tyle, jeśli chodzi o wyjazd do Tignes. Powrót był dłuższy, trwał aż 24 godziny… Ale nie miało to już żadnego znaczenia, bowiem nic nie było w stanie zaważyć na ocenie wyjazdu. Tignes w 100% sprostało naszym oczekiwaniom. Każdy dzień był udanym. Już sam widok z balkonu witając nas każdego ranka oznajmiał wszem i wobec, że będzie to narciarsko niezwykle udany dzień. Zdecydowanie polecam tę miejscówkę. A jeśli chodzi o organizatora, no cóż… Jeśli dostanę w marcu czy kwietniu tydzień urlopu, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że pewnie sprawdzę z nimi kolejną francuską miejscowość. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. Jeśli chcecie więcej, znajdziecie w galerii w albumie Tignes-Val d'Isere. A gdyby kogoś interesowały bardziej/również zdjęcia z moich „łowów”, to znajdzie je w tym albumie lub w wątku Alpejskie Laseczki (tak sądzę ).
    15 punktów
  2. Spójrzcie na kolesia lat 16 - cóż za niesamowity rider. Jestem pod olbrzymim wrażeniem! WOW i wielkie brawa
    10 punktów
  3. Dziś na Mosornym Groniu w Zawoi Akademickie Zawody Narciarskie. Rano warunki dobre, twardo, równo temperatura w okolicach 0C narazie nie widać tu odwilży, na gorze mocno wieje ale bez tragedii. Ludzi mało, pewnie z powodu częściowego zwężenia trasy na potrzeby zawodów. Pozdrawiam Paweł
    8 punktów
  4. Ja dzisiaj ponownie Skolnity. Przez chwilę zastanawiałem się nad Nową Osadą albo Kiczerą, ale...po co zmieniać jak pasuje? Przyjechałem ok. 8.50. Na parkingu u góry stało 8 aut. Przy bramkach pusto. Nie, że mało ludzi, po prostu pusto. Po pierwszym zjeździe, jedyne co można było powiedzieć, to R E W E L A C J A! Po prostu warunki alpejskie. Na górze wiało, ale to tylko drobny szczegół. Jeździłem do 12, w praktycznie niezmiennych warunkach. Jeszcze miejscami można było znaleźć sztruks. Ta stacja mnie ciągle zastanawia... zobaczcie jak wyglądały bramki o 12.15:
    6 punktów
  5. ...zjeżdżamy trasą nr 25, na jej końcu odnajdujemy trasę skiroute, zamknięta,znak ostrzegawczy stoi, to zapewne nasza 30, rusza nią jakiś rider i my także. Trasa piękna, malownicza, krajobrazy, choinki i rzeźbiąca śniegiem i wiatrem natura zniewala nas całkowicie. Do tego trasa idealnie równiutka, świeży, kilkucentymetrowy puszek i kilka śladów po narciarzach... Dojeżdżamy do krzyżówki z drogą asfaltową, pokrytą na szczęście śniegiem, skręcam w lewo w dół (bo tak łatwiej i wygodniej) i tak jedziemy jakiś czas. Nagle z domu poniżej drogi drze się do nas jakiś Austriak, zawracajcie bo tam dalej danger. Dochodzimy do wniosku, że 30 to nie jest, a od teraz nazywamy ją "nasza 30". Dzwonimy do Jurka, jest prawie 16, musimy zawracać. Pozostaje nam dotrzeć do najbliższej miejscowości i łapać skibusa, a potem dalej skizug. Musimy zapitalać nazad pod górę. Na szczęście górka w końcu się kończy i możemy drogą ruszyć w dół do miasta. Na koniec jeszcze miła niespodzianka i ostatni kawałek do skibusa mamy piękny końcowy freeride, ponownie uśmiech na naszych gębach... Lądujemy w Finkenberg. Zabrakło nam 13 minut do skibusa, ale mamy ostatni o 18.30 i mamy nadzieję, że przyjedzie... Skibus nas zabiera do Mayrhofen i podwozi pod skizug. Przesiadamy się na pociąg i przed 20 jesteśmy na stacji w naszym Strass. Miasteczko śliczniutkie jak wszystkie dookoła. Wieczorny klimat również nam odpowiada i robimy ostatnią sesję zdjęciową tego dnia. Postanawiamy podciągnąć się linią kolejową w stronę domu kilkadziesiąt metrów, malutki spacer z nartami na plecach i jesteśmy w domku A w domku cieplutkie pierogi Jurka już na nas czekają i jeszcze goście nas odwiedzili. Dzień minął jak zwykle z przygodami, co będzie jutro, wiedzą tylko świstaki...
    5 punktów
  6. Kibicuję wszystkim skiturowcom, ja obecnie przechodzę specjalistyczne badania wydolnościowe ? Żarty, żartami ale pojawiła się hipoteza nękających mnie pasożytów a wtedy oznacza to szybki powrót na stok a raczej w te dwumetrowe zaspy w lesie. Udanego WZF Skitur na Rysiance.
    5 punktów
  7. kończąc temat wtorkowego wyjazdu narciarskiego na Skolnity w Wiśle. Ta mała S.N. przypadła mi do gustu z kilku powodów ; od stacji kolejowej około 600m (15 minut powolutku ze sprzętem) , trasy dosyć atrakcyjne i dobrze w tym sezonie przygotowane. Najważniejsze to luz na trasach, szczególnie czerwonej. Miałem załadowany skipass wiślański 4* 4 godziny i po dwóch razach na Skolnitym ,gdy była czynna tylko niebieska trasa miałem zamiar pojechać dwa razy na Stożek gdzie tez jest ,,klimatycznie''. Wtedy Skolnity otworzyło czerwoną trasę i pojechałem jeszcze dwa razy, we wtorek (10.01.2017) z córką Pauliną . Tez jej bardzo się podobało . Zdecydowanie bardziej niż na Nowej Osadzie czy Czantorii, głównie ze względu na luzy na trasach.Jedynym powodem mego wyjazdu wczoraj do Szczyrku -Biła do B.S.A. była ciekawość po szumie medialnym jaki to S.N. czyni. Tez mi się podobało ,ale mam kilka istotnych zastrzeżeń, których nie będę podawał. Wszystko zostało opisane w wątku o B.S.A.Teraz przerwa na badania lekarskie ,ale jestem dobrej myśli i w styczniu chce jeszcze przynajmniej raz na narty pojechać. Większość fotek ma córka na swoim smarfonie , to tylko trzy moje z wtorkowego Skolnity. Od soboty powrót mroźnej zimy.http://www.wetteronline.de/wetter/wisla Jeździć bo luty 2017 to w tej chwili w ,,prognozach '' wygląda ciepło lub bardzo ciepło.
    5 punktów
  8. DNI LAWINOWO - SKITUROWE Jest nam niezwykle miło zaprosić turystów pieszych, narciarzy skiturowych oraz freeride’owych na jubileuszową, piątą edycję Dni, które w tym roku odbędą się w weekend 1-2 kwietnia. Dni Lawinowo Skiturowe jest to cykliczna, dwudniowa impreza odbywająca się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jej ideą jest szerzenie bezpiecznej górskiej turystyki zimowej. Skierowana jest zarówno do ludzi będących na początku swojej górskiej przygody jak i rozwijających swe dotychczasowe górskie pasje, ale również do tych którzy już są związani z górami i sportem. W programie tradycyjnie już darmowe szkolenia: lawinowe, skiturowe, z turystyki zimowej, nawigacji i wiedzy przyrodniczej TPN; wycieczki narciarskie i piesze z przewodnikiem oraz testy sprzętu sportowego. Już tradycyjnie bazą wypadową będzie Schronisko Pięć Stawów, obok którego powstaną stacje szkoleniowe oraz Wysokogórski Tor Przeszkód. W sobotę w ramach bezpłatnych zajęć będzie można skorzystać z wiedzy instruktorów dotyczącej min. profilaktyki lawinowej, turystyki zimowej, skiturowej i freeride’owej oraz nawigacji. Będzie można również wziąć udział w pokazie plecaków wypornościowych, testach nart skiturowych, szkoleniach z zasad bezpieczeństwa lawinowego oraz odwiedzić stoiska firmowe producentów sprzętu outdoorowego. W sobotnie popołudnie w gościnnych progach schroniska odbędą się wykłady i dyskusje dotyczące poruszania się zimą po górach, bezpieczeństwa w Tatrach i zagadnień sprzętowych, po których zaprosimy na urodzinowy tort i jubileuszową imprezę w niezapomnianym klimacie ☺ W niedzielę odbędzie się pozorowana akcja lawinowa prowadzona przez ratowników TOPR, oraz kilkugodzinne wycieczki z przewodnikami na nartach skiturowych i freeride’owych, a także piesze z elementami nawigacji i wysokogórskiej turystyki zimowej. Na zajęcia szkoleniowe zapisy będą odbywały się 1 kwietnia na miejscu, a na wycieczki z przewodnikami zapisy rozpoczniemy w marcu. Szczegółowy program Wydarzenia ukaże się na naszej stronie w lutym, a wszystkie nowości będziemy publikować na stronie facebook 5+Szkoły Górskiej https://www.facebook.com/5-Szko%C5%82a-G%C3%B3rska-593052674154103/?fref=ts Ideą „Dni” jest szerzenie świadomej i bezpiecznej górskiej turystyki zimowej, zdobywanie wiedzy i właściwe używanie niezbędnego sprzętu. Cieszymy się, że co roku spotkanie zyskuje coraz większe grono uczestników oraz partnerów wspomagających i mamy nadzieję, że tegoroczna zima będzie najlepszą w naszej krótkiej historii. Do zobaczenia w Pięciu Stawach! http://www.szkola-gorska.pl/index.php/dni-lawinowo-skiturowe ------------------------------------------------------------------------------------ Ja ze swojej strony mogę gorąco polecić wszystkim osobom, które kochają góry i narty! Jeżeli ktoś chce dowiedzieć się czegoś wiecej o lawinach i skiturach to polecam imprezę! byłem na pierwszych 3 edycjach, w tamtym roku niestety kolidowała z wyjazdem alpejskim, w tym roku znowu koliduje tym razem z wyjazdem norweskim. Na prawdę warto!! Pozdr Tomek
    4 punkty
  9. Dzisiaj Białka Tatrzańska. Temperatura przez cały dzień -2 do 0 stopni + praktycznie cały dzień opad śniegu (czasami się przejaśniało) dały naprawdę bardzo dobre warunki. Oblodzenia na niektórych trasach były przykrywane przez stały opad śniegu. Ludzi do godziny 14.30 całkiem sporo - do wyciągów kolejki 5 do 10 minut, największe na Pasieka Express. Od 14.30 coraz mniej luda, a od godz. 15.30 jazda na bieżąco bez stania na każdym wyciągu. Aż żal było kończyć o 16.30. No i trzeba przyznać, że dzisiaj przydały się osłony na tych nowszych krzesłach.
    4 punkty
  10. Dzisiaj ruszyła Góra Kamieńsk, a konkretnie jedna trasa po lewo od krzesła. A jak ruszył ten górniczo - kopalniany przybytek to i ja musiałem się tam pojawić - brak czasu ostatnio przeszkadza pojechać gdzieś w prawdziwe góry. Poranna pobudka, chwilę później już przy aucie a tu trzeba odśnieżać.. 10 cm świeżego opadu w Łodzi, no nieźle. Start w drogę, autostrada jak i gierkówka zasypane śniegiem, ale udaje się zameldować pod górką o 8:45. Szybkie ogarnięcie, kupno karnetu (9-13:30 / 40 zł), wybiła 9:00 na zegarze więc pora ruszać na krzesło. Krzesło - no własnie.. Wolne, niewyprzęgane krzesło jedzie na górę ponad 5 minut - tyle samo co niewyprzęgany talerzyk, który ma jedną zaletę: nie zatrzymuje się co 3 minuty, bo ktoś nie potrafi na niego wsiąść . Oj, przydałby się taki wyprzęgany talerzyk - byłoby pięknie. Widok z krzesła: Na trasie miękko - stok, który był ratrakowany wieczorem zdążył przykryć się w nocy kilkucentymetrową warstwą świeżego. Czasem intensywnie padał śnieg, a przez cały czas było szaro i brakowało kontrastu. Ale nie ma co marudzić, jazda naprawdę przyjemna. Po dwóch wjazdach krzesłem, które co chwile staje postanowiłem się przenieść na talerzyk, trasa tuż przy talerzyku jakby ciut bardziej nachylona - przyjemna jazda w miękkim śniegu, ale czasem udało się dodrapać do twardego pod spodem, a wtedy było już bardzo przyjemnie . Szaro, buro, płaskie światło.. Niemniej na twarzy i tak banan, 30 zjazdów odhaczone, nogi nawet czuć - jest pięknie :). I mały bonus video ze spokojnego zwożenia tyłka: Pozdrawiam z nizin całą narciarską brać!
    4 punkty
  11. Założyłem ogólny temat zbiorczy, gdyby ktoś podobnie do mnie nie miał weny do długiego pisania, a chciałby np wrzucić kilka zdjęć to zachęcam Plusy mieszkania w Bielsku to między innymi widok z okna na góry, w moim wypadku akurat króluje Klimczok, szczególnie i rano i o zachodzie słońca. Już w zeszłym sezonie chodziło mi po głowie zdobycie go na skiturach, ale zima niestety była jaka była. Teraz też myślałem że śniegu jest za mało, ale relacja Johnego wyprowadziła mnie z błędu i zmotywowała. Tak więc tym razem jadąc rano na narty zamiast ekspresówki do Szczyrku wybrałem drogę bardziej w kierunku centrum miasta . O trasie za bardzo nie będę się rozpisywał, bo powtórzyłem tą Johnego, z tą różnicą że wyciąg na Klimczoku nie działał i mogłem się delektować zjazdem tam tylko raz . Podejście czerwonym szlakiem jest na prawdę przyjemne, w sam raz na rekreacyjną wycieczkę, gdy jeszcze dopada śniegu i będzie więcej możliwości zjazdu z pewnością ją powtórzę. Na koniec jeszcze kilka zdjęć, pogoda była wymarzona, lekki mróz, brak wiatru, słońce, tylko lepiej nie patrzeć co wisi nad Bielskiem
    3 punkty
  12. Dla mnie 8 stycznia (niedziela) rozpoczął prawdziwie zimowy sezon narciarski w Alpach. Jak zaczęło padać wczoraj, tak bez przerwy padało w nocy i cały dzisiejszy dzień do wieczora i widać to nie tylko na trasach, ale i wszędzie dookoła. Do tego temperatura podskoczyła do około -8 stopni. Pozostaje czekać na słoneczny dzień i można będzie rozkoszować się do woli najpiękniejszą porą roku. Jest duża szansa, że taki będzie jutrzejszy ostatni dzień naszego wypadu. Na dzisiejszy śnieżny dzień kierownictwo postanowiło zabrać nas na górę Penken. Zatrzymujemy się przed Mayrhofen, w Hippach kilka minut po 8, jeszcze trochę ciemno ale... gondolą Horbergbahn do góry... Kilka pierwszych zjazdów całą grupą Jak na niedzielę i Penken to ludzi mało, kolejek do kolejek brak, jeździmy na okrągło Po zaliczeniu kilku tras w okolicy Horbergu grupa nam się dzieli na zajęcia w podgrupach. Ja z Wujotem wybieramy Penken i sprawdzamy co tam na Harakiri. Jeszcze nigdy nie jeździłem tą trasą offpiste w głębokim 50 cm świeżym i puszystym śniegu. Jak śnieg się na Harakiri utrzymał tego nie wiem, ale jechało się bosko, to nie to samo co po lodzie, jak prawie zawsze na tej trasie... Po paru zjazdach z Penken, przenosimy się z Wujotem poszukać tras typowo freeridowych w okolice Rastkogel. Tu widoczność się pogarsza, ciężko z orientacją co jest trasą, a co poza. Jakoś dajemy radę choć kilka tablic stoi z wiadomym znakiem (ale to dotyczy tylko Austriaków), po polsku nie było zakazu, to my możemy...Kręcimy się koło tras 60,61,65,69 Przez minutę widzieliśmy nawet słońce przebijające się przez cieńszą warstwę chmur. Spokojnie, żyję, żyję, czasem tylko tracę orientację pionowo-poziomą, mój błędnik źle odczytuje parametry i kończy się to na plecach lub brzuchu, z pleców trudniej wstać, bo każdy nacisk punktowy powoduje powolne tonięcie w puchu... Postanawiamy jeszcze ruszyć do Eggalm, bo tam spodziewamy się fajnych, szerokich tras freeridowych. Jedziemy skiroutową bardzo malowniczą trasa 75. Jest bajkowo i to może wpływa łagodząco na Offpiściaka, bo pozwala mi wpaść do restauracji na 15 minutową przerwę. W środku niespodzianka, cała reszta "naszych" też tam jest na popasie. Korzystam z okazji i zamawiam Wiener Schnitzla Jeszcze tylko wjazd kanapą i jesteśmy w Eggalmie. Tam czekają na nas najlepsze tego sezonu warunki offpiste. Zostajemy z Wujotem, reszta wraca na Penken Jeden z najmniejszych kościołów jakie widziałem Katujemy się tu do końca dnia, a naprawdę warunki rewelacyjne, jest niesamowicie... Niestety jest już po 15 i trzeba wracać na parking do Hippach, ale po drodze jeszcze kilka ciekawych tras do zaliczenia Dzwonimy do Jurka, wszyscy zjechali na koniec dnia skiroute nr 30 mimo, że jest zamknięta, ale do zjechania. Postanawiamy jechać tak jak oni, ale coś nie gra...
    3 punkty
  13. Podczas 3 edycji festiwalu Pure Powder miałem okazję zobaczyć bardzo ciekawy film - SNOWMADS. Historia niezwykle ambitnego projektu realizowanego przez austriackiego freeridera Fabiana Lentscha. Po opuszczeniu cyklu zawodów Freeride World Tour, postanowił on zbudować terenowego kampera i wraz z zaprzyjaźnionymi riderami, filmowcami i fotografem, ruszyć na poszukiwania śniegu na wschód. Na trasie znalazły się kraje takie jak Grecja, Turcja, Gruzja, Iran, Azerbejdżan i Rosja – taki zestaw miejsc to gwarantowana przygoda! Warto podkreślić, że narracja filmu prowadzona jest z punktu widzenia...kampera. Sama historia tego pojazdu jest niezwykle ciekawa, ale o tym przekonacie się już oglądając film
    3 punkty
  14. Macie jeszcze jeden namiar: Fun Sport Szczyrk Paweł Kubica - organizują nocne wyjścia turowe i wyporzyczają sprzęt.
    3 punkty
  15. Nie chciałem zakładać nowego wątku a info może być dla niektórych ważne. Czantoria wprowadziła zakaz wchodzenia na skiturach przy trasach narciarskich (Cytat z FB) Prośba o przestrzeganie zasad dla osób podchodzących na skiturach. ? Apelujemy, że na Czantorii z uwagi na duży ruch na trasach panuje zakaz wychodzenia trasami narciarskimi na skiturach i pieszym zarówno w ciągu dnia jak i nocą. ? Zakaz obowiązuje również narciarzy z „czołówkami“, aby nie trawersowali i nie niszczyli tras zjazdowych przygotowanych przez obsługę ratraków. Trasa po przejechaniu ratraka musi się związać, przejazd narciarza po takiej trasie tuż po ratrakowaniu skutkuje związaniem się głębokich śladów, które niekorzystnie wpływają na jakość jazdy narciarzy o poranku. DZIĘKUJEMY ZA USZANOWANIE PRZEPISÓW. W ciągu dnia można podejść ściankami leśnymi pod koleją linową. Mapka Czantorii - na skiturach można wchodzić tylko po terenach, które są zaznaczone na zielono.
    3 punkty
  16. Czas na parę słów o Beskid Sport Arena od "nizinnego" narciarza, który chyba powinien znajdować się w targecie przedmiotowej stacji. Dziś razem z żoną odwiedziliśmy BSA po popołudniowym ratrakowaniu. Przyglądaliśmy się tej inwestycji od dawna, w sumie dzięki wysoce rozwiniętemu marketingowi stacji, widocznemu też tutaj na forum. Na wstępie dodam, że nie mam żadnego związku z właścicielami, co pozwala mi bezstronnie ocenić ośrodek. Początkowo mieliśmy w planach pojechać tam w piątek rano, ale moja partnerka wybrała jednak ponownie SON jako ostatni przystanek przed powrotem do centralnej Polski. Szybkie sprawdzenie na kamerkach po 15 czy ratrakują i "już" o 16.20 byliśmy na dolnym parkingu. Tu pojawił się pierwszy "+" oraz jednocześnie "-". Panowie parkingowi sprawnie pokierowali nas na miejsce, co mi się bardzo podoba i mogliśmy przejść pod kasy. Co było minusem? Na górnym parkingu były 4 wolne miejsca (nie licząc tych z pachołkami), tutaj pytanie czy brak jest komunikacji między obsługą z dolnego i górnego parkingu, czy nasz samochód był za niskiej klasy:P, abyśmy byli godni zaparkować kilka kroków od wejścia (mam nadzieję że to pierwsza kwestia). Kupuję 2 karnety 2 godzinne po 49zł. Czy to dużo? Nie mało, ale darmowy i przygotowany parking, schludne i darmowe toalety stanowią wartość dodaną do karnetu. Tanio chyba już było i więcej nie będzie. Brakuje karnetów typowo porannych i wieczornych oraz pakietów zjazdów. To też pewnie kwestia czasu i zainteresowania ze strony kupujących. Obecne ceny są "obarczone podatkiem od nowości". Trochę brakuje oznakowania gdzie się udać po wjechaniu na piętro windą i dalej na wyciąg, i nie byliśmy w tym jedyni trochę zagubieni. Pierwszy wjazd 16.40, ostatni 18.35. W tym czasie jeżdżąc rekreacyjnie zjechaliśmy 13 razy z 5 minutową przerwą. W zależności od kolejki do wyciągu (jeśli już to symboliczne) wjazd i zjazd zajmował nam od 7 do 12 minut. W przypadku gdy będą kolejki po 15 minut ( jak można przeczytać na FB stacji) to bez sensu jest kupować karnet czasowy. Mimo, że sztruksu nie zaznaliśmy, to jeździło się bardzo fajnie. Widać, że śniegu mają pod dostatkiem. Dodatkowo dziś w nocy dopadało naturalnego. Jedynie na górnym odcinku czerwonej części trasy były niewysokie muldy (pewnie nie było tam ratrakowane) i trochę lodu. Podział na trasę czerwoną i niebieską wybitnie sztuczny, stworzony tylko dla celów marketingowych. I chyba bardziej w stronę czerwonej. Będąc szczerym jest to jedna trasa z małymi wariantami przejazdu i tyle. Bardzo początkujący i uczący się mogą mieć problemy co trochę nie pasuje do wizji stacji rodzinnej. Mi się nachylenie bardzo podobało. Kiedyś jeździłem tutaj (chyba w 2004 lub 2005) i parę wspomnień wróciło. Na sam koniec naszej jazdy czasem pojawiały się połacie pokrywy lodowej, ale można było je ominąć. Także trasa i przygotowanie na plus, a może bardziej w kategorii normalności i tego czego oczekuję od stacji narciarskiej. Wsiadanie na kanapę bez problemu, tylko czemu nie zamontowano tam taśmy (ach to wygodnictwo)? Trochę słabiej może się wysiadać, zwłaszcza gdy na kanapie podróżuje 6 osób (nam się to zdarzyło raptem 3 razy) i nie koniecznie wszyscy potrafią się zachować w wąskim miejscu. Takie samo wąskie gardło jest raptem kilka metrów dalej, gdzie oczywiście dużo ludzi się zatrzymuje. Nam się trafiła grupa ponad 10 osób robiąca sobie punkt zbiórki w najwęższym miejscu, nie dając możliwości przejazdu. Sporo uwag można mieć do zakończenia trasy i dojazdu do wyciągu. Niestety jest tam dosyć wąsko, od samego początku był tam lód, do tego poustawiane na środku znaki "zwolnij" spowodowały parę upadków osób słabiej jeżdżących. Mogą wystąpić problemy z zatrzymaniem się. Podejrzewam, że będzie tam sporo wypadków przez ferie. Zejście ze stoku znajduje się tuż za lodową pułapką. W przypadku dużego obłożenia będzie tutaj chaos. W mojej ocenie należy to inaczej rozwiązać. Całą stację odbieram pozytywnie, bez przesadnej gloryfikacji. W skali szkolnej to do oceny 5 jeszcze trochę brakuje, ale solidne 4 można dać. Bardziej traktuje to jako właściwy standard jaki powinna reprezentować nowoczesna (niezabytkowa) stacja. Moja żona skwitowała to stwierdzeniem, że "nie było tak źle" w odpowiedzi na negatywne opinie na fb. Fajny punkt na mapie się pokazał, gdzie można spędzić kilka godzin. Chociaż na cały dzień (i więcej) bym się nie zdecydował. Polecam każdemu pojechać osobiście, sprawdzić i samemu wyrobić sobie opinie, oczywiście nie w okresie "kolejkowym". Na pewno nie będzie to jedyny cel moich odwiedzin w Szczyrku, ale chętnie kiedyś tu wrócę na pojedynczą wieczorną wizytę.
    3 punkty
  17. Dziś przed południem byliśmy w Nowej Osadzie. Mam do tej stacji mieszane uczucia. Niby wszystko jest ok, ale wolę Soszów lub Stożek. Temperatura koło 0. Do wyciągu na bieżąco. Na trasach trochę ludzi, ale gdy dzieciaki ze szkółki skończyły zajęcia to było pusto jak na zdjęciu poniżej. Fajne warunki, sporo puchu, zwłaszcza na trasie przez las. Po 12 widać było już pogorszenie warunków. Wieczorem w planach miała byś Istebna, a wyszło szczyrkowskie BSA. Przyjechaliśmy o 16.40. Sztruksu po ratrakowaniu już nie było, ale warunki bardzo fajne. Na górze -3 stopnie. Sporo osób jeżdżących. Do wyciągu na bieżąco, czasem chwilkę trzeba było postać. Szerszy komentarz zamieszczę w temacie o BSA.
    3 punkty
  18. Przyszedł czas pakowania. Niby wyjazd dopiero w nocy z piątku na sobotę, ale pewnie szybko zleci. Grupą sześciu osób jedziemy do St. Anton, a celem naszych narciarskich podbojów jest region Ski Arlberg - w chwili obecnej chyba największy kompleks narciarski w Austrii. Planujemy zjeździć jak najwięcej, jak najwięcej zobaczyć. Ponieważ na forum relacji z tego terenu jest niewiele i są one skrajne (Wróżka, lski), pozwoliłem sobie otworzyć ten wątek, kilka dni przed dotarciem na miejsce w celu zebrania od Was porad i wskazówek, które umożliwią nam wykorzystanie tego tygodnia na nartach jak najlepiej (dziękuję Jurkowi i Cosworth240 za pierwsze wskazówki w innym wątku). Mam kilka pytań. Po pierwsze o punkty obowiązkowe na naszej narciarskiej trasie? Co koniecznie i gdzie powinniśmy się pojawić? Po drugie, czy w St. Anton jest możliwość zaparkowania gdzieś autem nie płacąc za parking? Czy zwiedzając ośrodek - damy radę w ciągu jednego dnia przebyć pełną pętlę i odwiedzić wszystkie miejscowości - czy raczej podzielić to na fragmenty i częściowo przemieszczać się autem? Na co powinniśmy zwrócić uwagę w logistyce tego wyjazdu (jakieś dodatkowe opłaty za drogi itd.)? Za wszelkie rady będę wdzięczny. W naszych planach jest jazda na nartach od przyszłej niedzieli do soboty 21 stycznia. Zastanawiamy się również nad karnetem - czy kupować karnet 7 dniowy, czy też 6 dniowy + 4 godziny w dzień wyjazdu? W cenniku jednak nie znalazłem opcji i ceny 4 godzinnego karnetu. Czy ktoś mógłby doradzić w tym temacie? Narty już zrobione, sprzęt zapakowany... ...zakupiony nowy sprzęt fotograficzny Niebawem rozpocznę relację Online z tego wypadu - o ile dostęp do internetu na kwaterze będzie ok. No i mam nadzieję, że pisząc tę relację przetrę szlak w tym kierunku dla innych forumowiczy. Za wszelkie rady w temacie - z góry dziękuję PS. To co mnie martwi... to to, że jak na razie jestem przeziębiony i zapowiada się, że będę się zmagał z chorobą w czasie tego wypadu.
    2 punkty
  19. Miło mi poinformować, że dzięki uprzejmości przedstawiciela firmy Fischer w Polsce, mam możliwość udostępnić forumowiczom do testów narty i buty. W niedzielę na Czarnym Groniu zainteresowani będą mogli przetestować: - narty Fischer Progressor F19 - długość 177 cm - narty Fischer RC4 The Carve DTX - długość 171 cm - buty Fischer RC Pro TMS 120 - rozmiar 27,5 - buty Fischer RC Pro TMS 100 - rozmiar 27,5 - buty Fischer RC Pro TMS 100 - rozmiar 26,5 Czy ktoś jest zainteresowany? Proszę wpisać się poniżej. Na Czarnym Groniu będę czekał ze sprzętem od 10 rano.
    2 punkty
  20. Rano pod Lukovą tak dzisiaj wiało...
    2 punkty
  21. Są płatne busiki. Rok temu jeździłem w nich w butach narciarskich i nie było żadnego problemu.
    2 punkty
  22. Tak oczywiście Darku,jak będzie jeszcze parę takich osób jak ja,czyli zaczynających przygodę skutirową
    2 punkty
  23. Podejrzewam, że to będzie najlepsze WZF w historii.
    2 punkty
  24. No i obowiązkowo jeszcze La Plagne i Les Arcs czyli Paradiski
    2 punkty
  25. Jadąc tam autobus zdecydowanie wesoły z jednym nawet elementem, który swej wesołości nawet buty zgubił i w Zgorzelcu już na stację szedł w samych skarpetkach w drodze powrotnej już raczej zmęczenie dawało o sobie znać i ekipa była bardziej "wegetująca" aniżeli "wesołkująca" U nas była taka sprawa, że autokar był z przyczepką, więc nie 100 a 80 km/h na tempomacie... Val Thorens na pewno! I jeszcze chciałbym Les Deux Alpes odwiedzić
    2 punkty
  26. Moim zdaniem jeśli jest coś wytyczane przez ośrodek i zostanie przygotowane właściwie z myślą skiturach i co najważniejsze będzie na to popyt, to prędzej czy później ktoś wpadnie na pomysł a czemu by na tym nie zarobić, a to doprowadzi do tego że inne ośrodki też pójdą w tą stronę. Wiadomo że są pod warunkiem że jest śnieg przykład Czarny Groń koło nas teraz możesz chodzić jak chcesz pomijając całkowicie trasę narciarską, a w tamtym roku tylko raz udało mi się wejść lasem i to tylko dlatego że z wywieszonym jęzorem pobiegłem po konkretnym opadzie bo na drugi dzień już to było niemożliwe, a o zjeździe nie było w ogóle mowy dało się tylko trasą. Cały ostatni rok turowania to były Tatry i raz Alpy i nawet tam czasem trzeba było z buta trochę podejść. Więc jak jest śnieg to można chojrakować a jak go niema to będzie trzeba bulić
    2 punkty
  27. Strona włoska, tu było trochę więcej ludzi bo płaci się w euro
    2 punkty
  28. Poranny trening skiturowców na Dębowiec Bielsko. Podejście ok.6min czyli tyle ile jedzie krzesełko.
    2 punkty
  29. Czytam, czytam i już układam w głowie pochwały pod Twoim adresem (bo relacja super), ale gdy doszedłem do ostatniego zdjęcia to szok, w momencie stwierdziłem, że Cię nie lubię (mało powiedziane) ! Jak Ty ją upolowałeś ?!!! Nie dziwię się, że Partnerkę na lekcje wysłałeś A tak poważnie, super opis! Nie miałem okazji czytać Twoich relacji a masz genialnie lekkie pióro! Czyta się jakby w myślach. Dzięki za dokładne opisy! Obczaiłem galerię...Lara wygrywa! Ehhh...;)
    2 punkty
  30. Plan jest...i mapa planu 2016-2020
    2 punkty
  31. no i stalo sie. Czytajac pare postow o BSA postanowilem sprawdzic ten osrodek organoleptycznie. Poniewaz nie mam tam zadnych udzialow postaram sie napisac w miare obiektywnie. Najpierw minusy. Najwiekszy minus to oczywiscie cena 69zl za 4h to chyba najwiecej w regionie zeby pojezdzic na 1 trasie.Tak na 1 trasie dopoki nie bedzie czynna trasa czarna pod kanapa to w tym osrodku jest 1 trasa jakbyscie wiele ich nie naliczyli. Kolejny minus to taki ze w momencie jak zaczelo padac to mimo ze kanapy maja oslone to jadac w dol oslony sie nie zamykaly co spowodowalo ze wsiadalo sie juz do niezlego sniegu( nie wiem po co te oslony sa zamontowane). Plusow niestety jest chyba wiecej Kanapa szybko jezdzi co jest najwazniejsze wg mnie. Pochylenie stoku calkiem niezle takze mozna sie wyjezdzic. trasa sie deformowala dosc szybko ale moglo by to byc spowodowane swiezym sniegiem padajacym w nocy, lodu specjalnie nie zauwazylem , natomiast niestety robily sie muldy. natomiasat samego sniegu bardzo duzo i duzo tez w pogotowiu:) Natomiast przy sporej ilosci ludzi na stoku moze byc ciezko , poniewaz nie jest on najlatwiejszy moga sie zdarzyc wypadki. takze generalnie na +
    2 punkty
  32. No staram się, staram ale nie w tym sezonie. Na razie powoli stawiamy diagnozę, bo wydolność cały czas spada. Z 35 zostało 20% i pojawia się woda. Będą mnie od jutra wyszczuplać. Cardionopatia przerostowa. Trochę mu się przytyło, memu sercu znaczy się. Raczej chłopaki ciężko będzie z nartami ale cuda się zdarzają. No dobra ale nie mazać się tu nade mną, tylko śmigać ile się da. Śniegu macie pod dostatkiem a jeszcze dosypie.
    2 punkty
  33. Już o tym kiedyś pisałem, jest pewna grupa, która przyjedzie. Obok znajduje się hotel Klimczok, nocleg od 500 zł. BSA chyba też ma jakies plany na hotel w pobliżu. Przyjadą ludzie, którzy mają kaskę, jakoś wiele nie jeżdżą, ale narty "muszą" zaliczyć wpadną na te 2-3 godzinki na parę zjazdów i po powrocie do domu będa mogli powiedzieć, że byli na nartach. no to właśnie taki target Jak dla mnie, to fajnie, że powstał taki ośrodek,w którym prawdopodobnie będzie można jeździć od listopada do maja. Mnie będzie interesował na obrzeżach sezonu. Podobnie jak Białka, poprzedni sezon zakończyłem tam w połowie kwietnia, a nowy zacząłem w połowie listopada
    2 punkty
  34. Po nocy + 3cm świeżego, kolejna dostawa puchu jest w trakcie rozładunku;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    2 punkty
  35. 1 punkt
  36. Dobrej zabawy i towarzystwa Maciek [emoji472] Head Rally - Probably the best ski in the world [emoji6]
    1 punkt
  37. Po mnie ta Gruzja też chodzi,jeździłem tam tylko raz,w 1977 sportowo,a tak bywam co roku 2 razy,ale nie narciarsko ,bo wiosną i jesienią.Myślałem nad wypożyczeniem auta i pojeżdżeniem po 1 dniu w Gudauri,Bakuriani,Goderdzi i Mestii,które oglądam co roku...
    1 punkt
  38. A muzyka, w połączeniu z obrazem, że ciary po plecach. Pozdrawiam.
    1 punkt
  39. w Karlikowie to normalne
    1 punkt
  40. No to musicie odwiedzić stacje Podkarpacia,by zobaczyć stada ludzi,jeżdżących na krechę,bez kijów i nie są to ludzie stojący na nartach jak np. Michał Kałwa... Ja zachowuję czujność i jeszcze nigdy nie dałem się przejechać,ale nie ukrywam,że z pewną satysfakcją patrzyłem na Magurze Małastowskiej, jak początkujący deskarz,który przed chwilą wpadł w kobietę,zaraz został skasowany przez dwóch mścicieli,jadących jeden tuż za drugim,na krechę...
    1 punkt
  41. Zgadzam się w obecnych warunkach podchodzenie z boku trasy mija się z celem. Ale ostatnie 2 zimy były nędzne i śniegu w Beskidach było mało... za mało
    1 punkt
  42. Niestety to było do przewidzenia, wraz z wzrostem tej odmiany narciarstwa w Polsce coraz więcej ośrodków będzie chciało regulować to swoimi wewnętrznymi przepisami w imię bezpieczeństwa a sprowadzało się to będzie do całkowitego zakazu chodzenia po trasach. Przy obecnej zimie nie ma z tym problemów bo jest w czym wybierać ale lata poprzednie pokazują że przy słabej zimie niema praktycznie alternatywy w Polsce dla nas co za tym idzie będą zgrzyty na linii skiturowcy ośrodek narciarski. Podejrzewam że sprowadzi się to w najbliższym czasie do wprowadzenia opłat dla nas za możliwość chodzenia po trasach tak jak to miało miejsce z rowerami na Chochołowskiej, Słowacy zresztą już zastanawiają się nad takim rozwiązaniem. pozdrawiam.
    1 punkt
  43. 1 punkt
  44. Też bym Cię nie lubił za to ostatnie zdjęcie........ Gdybym nie miał takiego zdjęcia w mojej galerii :-). Mam jeszcze z Lindsey. A sama relacja ......aż mnie korci, żeby się zaciągnąć na taki wyjazd. Tylko ten autobus. Jakie środki usypiające stosowałeś? Pozdrawiam.
    1 punkt
  45. Elena Curtoni? i Roch. W Twojej galerii, przy Twoim boku są Alpejskie Laseczki....Lara Gut, Tina Weirather, Kajsa Kling, Elena Fanchini..i.... zazdroszczę Ci
    1 punkt
  46. W święto Trzech Króli razem z trójką skiturowych przyjaciół ( Rafał 1 -Nurek ,Rafał 2 i Łukasz ) zdecydowaliśmy się zrobić skiturę na Halę Lipowską w Beskidzie Żywieckim ( 1324 m n.p.m) . Plan na ten dzień był trochę inny ( Ploska w Wielkiej Fatrze ) , ale aktualna pogoda ( duży mróz , a przede wszystkim prognozowany dosyć mocny wiatr ) wymusiły na nas zmianę planów i nie żałujemy . Startujemy z parkingu w Złatnej ok.7,50 przy minus 14 stopniach i zaczynamy podejście w pięknych i baaardzo zimowych okolicznościach przyrody . Im wyżej , tym zimniej , niestety nie ma inwersji . Dochodzimy do dosyć sporej i eksponowanej polany poniżej Hali L. i krajobraz zaczyna kształtować śnieg i wiatr .Niektóre zaspy mają grubo ponad 2 metry . Szron na mojej twarzy to efekt -22 stopni Celcjusza i pizgającego wiatru Na szczęście po jakimś czasie wchodzimy w las , a tam dużo spokojniej , no i zaczyna przebijać się przez chmury słoneczko . W końcu dochodzimy do schroniska , a tam na termometrze przy wejściu tylko -18 . Grzane piwo w środku smakuje wybornie . Godzinny popas , suszenie ciuchów , pogawędki z turystami , skuterowcami i pora się zbierać . Celem naszym jest dojście do najwyższego punktu powyżej nieczynnego wyciągu na Hali L. Teraz już tylko przepinka i jazda w dół . Najpierw wzdłuż wyciągu , a potem wzdłuż linii energetycznej . Zjazd to czysta poezja - super śnieg , jego ilość , nachylenie trasy , no po prostu orgazm . Dojeżdżamy do parkingu i na tym kończymy naszą turę .
    1 punkt
  47. Nie znam Cię osobiście, ale również zdrowia życzę! Wracaj szybko do formy!
    1 punkt
  48. A była już awaria wyciągu z ewakuacja alpinistyczną transmitowaną przez wszystkie ogólnopolskie dzienniki? Jeśli nie to słabo z tym marketingiem.... okoliczne nowe kanapy robiły to juz w pierwszym tygodniu..... ;-);-)
    1 punkt
  49. Wszystko młodość... ...stary człowiek, to pewnie by po czymś takim pół roku w łóżku leżał a młody? Otrzepie się i pojedzie dalej
    1 punkt
  50. St. Anton to jest absolutnie bombowy ośrodek. Od tego sezonu ma zdaje się dojść połączenie z Lechem. Tu masz moja relację sprzed dwóch sezonów: Dla mnie pewnym odkryciem były trasy na Rendl'u. Nie ma ich dużo, ale trafiły w mój gust - zwłaszcza czarna wzdłuż 6-cio osobowego krzesła. Do tego nie ma tam tłumów. Jest fajna duża i nowoczesna knajpa.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...