Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.02.2018 - 12.02.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.02.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
14 punktów
-
Z rana na SMR warun dobry . Po 11 ucieczka z malego na duze skrzyczne . Kto sie troche poswiecil i poszedl z buta zastal taki widok - zero kolejki do kanapy 😀😀😀😀. Cos pieknego - tylko widocznosc slaba . Stan na godzine 12.15 .12 punktów
-
Wieczorne Skolnity Dzisiaj pierwszy raz mam okazję przetestować cały ośrodek bo nie jeździłem tu wcześniej na czerwonej.Stawiałem się na tyle wcześniej aby się załapać na miękki sztruks po ratraku. Opłaciło się Na czerwonej trochę pól z twardymi śniegowymi grudkami , poza tym obie trasy cały czas idealne - można się tu wybawić i na niebieskiej i na czerwonej (szkoda , że taka krótka ) . Umiarkowana ilość ludzi. Na czerwonej jeżdżę praktycznie sam. Caly ośrodek sprawia mega pozytywne wrażenie , kto wie czy jutro tu nie zawitam . I te widoki na wieczorną Wisłę ...... Idę jeszcze pojeździć ..... Pozdrawiam wszystkich10 punktów
-
Białka, Kotelnica Warunki bardzo dobre, kolejki ponad 10 min. Bez lodu i muld. FIS bajka Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka10 punktów
-
Drugi dzień Kals-Matrei. Fajny ośrodek rozciągnięty po dwóch stronach góry. Noi jak zwykle super przygotowane trasy, ludzi zauważalnie więcej jak dzień wcześniej (niedziela) ale i tak o godzinie jedenastej można było przejechać kilometr nie spotykając nikogo. Słońce, mrozik Po prostu narciarski raj Pozdrawiam10 punktów
-
Do Pasieki kolejka ogromna. Chyba nie dotrzemy do Kaniówki. Czerwona dobra, ale jest już trochę muld Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka9 punktów
-
Jako że Bawaria ma ferie to tym razem kierunek Tyrol Wschodni No i co tu dużo pisać - znowu nuda 😁 Wczoraj byliśmy w Lienz.Taka prawie że Białka jeżeli chodzi o ilość tras - 20km😁 No może jednak nie . Dwadzieścia kilometrów ale takich prawdziwych. A chyba nawet więcej bo są powytyczane trasy których nie ma na mapach. Mają śnieg to się bawią. A ludzi o godzinie jedenastej w sobotę w całym ośrodku było tylu ilu w Białce stoi o tej porze w kolejce do kolei nr 4😂 A tak wyglądała jedna z tras o godzinie czternastej trzydzieści Pozdrawiam 🤗8 punktów
-
8 punktów
-
Przerzucam z drugiego forum, może kogoś zainteresują moje odczucia z jazdy. Völkl Winter Tour w Kluszkowcach. Pobudka o 6:00, droga sucha, na miejscu jesteśmy 8:40, karnecik i do namiotu. Punktualnie o 9:00 zabawa ruszyła. Na start poszły narty dla których przede wszystkim przyjechałem, Völkl M5 Mantra. Długość 177 (innej nie mieli ). Prezentuje się naprawdę super. Zanim opiszę wrażenia, kilka słów o mnie, żeby można było złapać punkt odniesienia. 180 cm, 80 kg, jeżdżę średnio, na co dzień Racetiger Sl, Rossi Experience 88 i Salomon Xdr 84. W tym sezonie pierwszy raz wypuściłem się lekko poza trasę i chyba złapałem zajawkę. J Lubię objeżdżać różne narty, w sezonie jest to średnio 10 par. Mantra mnie kusiła jako druga narta, stąd chęć przetestowania. Do tej pory najszerzej miałem pod butem Rossi Sky 7 (98mm). Warunki były w miarę. Mimo braku słońca po porannych mgłach zrobiło się zacnie. Na początku ludzi nie za dużo. Trasy trochę jak na przeznaczenie tych nart, za twarde, później pojawiło się trochę odsypów. Ale ad rem. Mantra – Kawał narty, ciężar nie zabija. Żeby zacząć jechać potrzebuje sporo prędkości (Kluszkowce nie są najlepszym miejscem do testowania, tak wiem J). Jak już jedzie to jest bardzo stabilnie. W mojej ocenie dość twarda (porównuję do Sky 7 i Experience 88). Zdecydowanie preferuje długi skręt, z natury (szerokość) z krawędzi na krawędź nie jest demonem. Tam gdzie było bardziej miękko, dość szybko poczułem się na niej pewnie. Inicjacja skrętu łatwa, skręt, w mojej ocenie równomierny, chyba to kwestia rozłożenia flexu. Na twardym, zmrożonym, ze wstydem przyznaję się, że Mantra ze mną wygrywa . Mocniej krawędziowana wpada w nieprzyjemne wibracje. Obstawiam, że jest to wina zbyt niskich umiejętności, a po cichu tłumaczę sobie, że nie do tego jest stworzona. Bardzo się cieszę, że ją przetestowałem, wiem, że jeszcze nie dla mnie. Na drugi ogień, poszły RTM 86, z tego sezonu, ale przyszłoroczne, różnią się chyba tylko szatą graficzną. Długość 182 cm. Ludzi przybyło. RTM – Dwa lata temu, wsiadłem na RTM 84 i rozdziawiłem z wrażenia japę. Minęły dwa lata i mam wrażenie, że świat dogonił Völkla. Dalej doskonała stabilność, mega radocha z jazdy w zrytym śniegu, przyzwoicie szybko z krawędzi na krawędź, ale … Moje Rosoły lepiej trzymają krawędź na twardym, a moje Salomony zmieniają krawędź o niebo szybciej. Nie zamieniłbym się. Czas na kolejną przyszłoroczną nowość. Deacon 76, w długości 176 cm. Deacon - jak rozumiem, linia ma zastąpić CODE. Fajna narta. Określają ją jako Race’owy All Mountain. Charakterystyka raczej gigantowa (radius 18.3), poszerzona pod butem (76mm). W jeździe kojarzy mi się Supershape’ami. Taki iRally, o dłuższym promieniu skrętu, tylko o równomiernym prowadzeniu skrętu, bez tego (mnie denerwującego) szarpnięcia w Head’ach. I żebym nie został źle zrozumiany, brak szarpnięcia, nie oznacza, że narta nie oddaje. Oddaje, bardzo fajnie, ale w bardziej „cywilizowany” sposób. Fajna, ale bez fajerwerków. I na koniec klasyka. Racetiger Sl. 165 cm. Kolory mi podeszły. Co tu pisać. Klasa. Chodzi jak stado demonów, szybko, sprawnie, pewnie. Mam dwie refleksje, obie wynikające z porównania z moją Sl-ką. Ja mam rocznik 13/14, ostatni full camber. Jeździłem chyba na wszystkich rocznikach z UVO i mam wrażenie, że przez rocker są jednak odrobinę mniej stabilne. Drugie odczucie to sztywność, mam wrażenie, że ta nowa jest odrobinę miększa od mojej. Ale radość była. Nawet jeśli odrobinę kaleczna. Na koniec wygrałem torbę z upominkami Dalbello. (W tym miejscu pozdrawiam Panią prowadzącą całą imprezę, pełna profeska J ). I w koreczku do Krakowa. THE END.6 punktów
-
Rodzynki z Rusiń-Ski: Znajdują się tu dwie koleje krzesełkowe - jedyne takie w Polsce! Kolej 6-osobowa jest produkcji BMF a siedzenia zostały zaprojektowane przez Porsche. Kolej jeździła z prędkością 3,5 m/s Kolej 4-osobowa jest produkcji von Roll. Jest to jedna z dwóch na świecie takich kolei produkcji von Roll. Jeździła z prędkością 1,4 m/s. Talerzyk obok jeździł 2,4 m/s6 punktów
-
Witam, chciałbym się podzielić wrażeniami z wyjazdu do Civetty i Marmolady/Arabby z ostatniego tygodnia. Mieszkaliśmy 900 m od stacji gondoli w Alleghe w budżetowym apartamencie 70 euro za 6 nocy! Dzień zawsze zaczynał się tak samo wjazd o 8.30 jedną z pierwszy gondoli na szczyt. Następnie szybkie wpięcie narty płaski zjazd i wjazd większą gondolą do góry do Col Baldi. Pogoda fajna lekkie chmurki przebija słońce. Pierwszy zjazd trasą 9 następnie kilka zjazdów na 16. Wrażenia pozytywne stoki fajnie zróżnicowane, szerokie poziom przygotowania tras najwyższy! Następnie trasy 21, 23, 29 - uśmiech na twarzy pozostaje. Udajemy się w stronę Zoldo, biała gondolka wprowadza nas na szczyt trasy 38, 39. Objeżdżamy wszystkie trasy w tym rejonie wszystkie fajne. Następnie 41, 40 super do carvingu od góry można cisnąc praktycznie zero ludzi! Kolejne dni mijają podobnie. Trasy z Col Baldi 14, 8, 14 do gondoli są super szerokie, brak lodu ludzi za każdym razem zero kolejek do gondoli. W dzień 4 udało nam się przetestować narty Fischera za free. Jeżdzę na starych Progessorach 800 z sezonu 13/14 teraz skusiłem się na slalomowe dokładnie te http://www.skionline.pl/worldskitest/wc-sc,testy,17-18,narty-race-sl-mezczyzni,1068.html, bo nigdy nie jeździłem na pożądnych tego typu. Super narta do krótkich skrętów! Następnie testowałem coś 'zbliżonego' do moich - RC4 DTX http://www.skionline.pl/worldskitest/rc4-the-curv-dtx,testy,17-18,narty-high-performance-mezczyzni,1080.html . Super narta łatwiejsza w prowadzeniu do moich, lepsza stabilność większa prędkość. Żal było oddawać te narty. Niby można było testować 1 h każdą nartę, ale nikt czasu nie liczył. Miasteczko testowe promowało jeszcze markę Spyder i stało kilka Mercedesów jakiś sportowy i SUV. Kończymy 4 dzień na Civetcie. Dzień 5 Marmolada/Arabba. Pierwszy zjazd Marmoladą ciekawa trasa czerwona chociaż brak słońca na trasie doskwiera. Widok z góry zapiera dech w piersiach. Następnie po zjeździe 7 km udajemy się długą kanapą do Arabby. Na trasach z górnych części Arabby muldy i dużo ludzi udajemy się na Belvedere nową gondolą 10 os. jeszcze pachnąca nowością tutaj są fajne, szerokie trasy. Po przewie udajemy się na Cherz i następnie do samochodu w Malga Ciapela. Ilość km w dół każdego dnia ok. 45-50. Arabba mnie nie zachwyciła ogrom ludzi i muldy bardzo wcześnie. Jadąc wyciągami obsługa upycha ludzi jak do Japońskiego metra. 10 osób mniej by weszło a komfort byłyby lepszy! Podsumowując: Civetta numer 1 w moim prywatnym rankingu. Mało ludzi zero kolejek i miejscami sztruks do godz. 14! Na stromych częściach stoków brak lodu. Na koniec kilka zdjęć.6 punktów
-
Nie tylko Poniwec w Ustroniu.. Dzisiaj jeździłem na Czantorii w godz. 10:20-12:20. (Czynna ,,czerwona ''1900m długa.)Warunki niezłe i luzy na trasie, bez kolejek ,kilka razy sam na krzesełku Na trasie w kilku miejscach zalodzenia i kilka kamyków,wszystko do ominięcia i można było dzisiaj fajnie poszusować.Temperatura trochę za wysoka bo na dole +1 do +2 stopnie a u góry -2 do -1.Jeżdziło mi się lepiej niż w piątek na Skolnitym gdzie była czynna tylko niebieska trasa ,na której gęsto było od szkółek z dziećmi w wieku 5-15 lat. Od soboty na Skolnitym czynne są obie trasy . Sprawdzę ich w czwartek.6 punktów
-
Żeby dobrze ocenić narty, potrzebuję kilkanaście/kilkadziesiąt godzin jazdy w różnych warunkach pogodowych/śniegowych. Jeśli załatwisz narty za kilkadziesiąt tysięcy do testów, chętnie się poświęcę5 punktów
-
A jaki jest najlepszy samochód na świecie, a jaki jest najlepszy ośrodek narciarski, a najlepszy rower, a telewizor itd itp... PS najlepsze są te narty, na których aktualnie zjeżdżam!5 punktów
-
Tak bywa (choć oczywiście nie powinno), ale nie tylko w ośrodkach SMR. Przejrzałem sobie z ciekawości warunki na stokach wiślańskich i wygląda to tak: Nowa Osada - czynna trasa główna (przy kolei), nieczynna trasa w lesie (działa ok. 50%) Cieńków - czynne trasy główne (nr 1 i 2), nieczynna widokowa 5-tka (działa ok. 70%) Stożek - czynna trasa czerwona i narotstrada, nieczynna czarna (działa ok. 70%) Soszów - czynne trasy nr 1, 2 i "łącznik" nr 5, nieczynne trasy 3 i 4 (działa ok. 65%) Skolnity - działają obydwie trasy (100%) Stok - działają obydwie trasy (100%), tzn trasa + krótki objazd Czantoria - działa trasa nr 1, nieczynna trasa nr 2 (działa ok. 50%) Na tym tle, w SMR działa 7 z 9 głównych tras (poza "5" i "9"), czyli ok. 80%. A biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości, to zwracam uwagę, że na stokach wiślańskich jeździmy cały dzień zwykle jednym, nudnym stokiem wzdłuż wyciągu, korzystając z powolnego krzesełka w podobnej cenie (a nawet wyższej, porównując do ceny online)5 punktów
-
Dla mnie TMR , ich zapowiedzi co zrobią , było jak balsam dla duszy. Rzeczywistość zaskrzeczała . Nie wiem dlaczego mając teraz warunki do naśnieżania nie wykorzystują tego na maksa. Duża ilość narciarzy , przy prawidłowym , skutecznym naśnieżeniu nie powinna tak demolować trasy , aż do kamoli. To brak umiejętności i brak w ogóle większej desperacji TMR by stoki były w przyzwoitym stanie . Być może to niedbalstwo, być może brak umiejętności a może ( w co nie chce wierzyć) takie założenie biznesowe . Bo niby dlaczego w innych ośrodkach beskidzkich stoki są zrobione na przyzwoitym poziomie a w Szczyrkowskim się nie dało . Rozumiem że dużo osób na Solisku . , ale dlaczego nie przygotowali Bienkulę i Czyrną , dlaczego nie uruchomili istniejących orczyków. Bo co ? Bo karnet jest na wszystko a otwarta tylko część gdzie jest raczej do kitu. Bo otwierając wszystko musieliby uruchomić armatki, obsługę , ratraki , orczyki - a to kosztuje. Więc dając 50% tego za co klient płaci 100% oszczędzają. Inaczej , a raczej dosłownie oszukują klientów okradając ich . Inaczej tego nazwać nie można. Uczciwość nakazywałaby obniżenie skipassów o połowę . Bo połowę z oferty klient dostaje . Byłem w tym sezonie w Szczyrku 4 razy : 2 na BSA i 2 w Szczyrkowskim . I wygrywało w jakości przygotowania trasy i wyjeżdżenia się BSA , pomimo długości tras. Aż 10 razy byłem na Słowacji , w tym 3 razy na Chopoku , potem Wielka Racza, Rohacze , Oravica. I znowu najgorsze warunki , brak otwartych tras, pozamykane wyciągi gdzie były ??? Brawo - Pan z 2 rzędu wygrywa: oczywiście na Chopoku . Stąd taka moja myśl napisana powyżej: to sposób biznesowy - skasować za 100% a dać 50% tego co w ofercie.5 punktów
-
jak łatwo się domyślić dziś był tłum, subiektywnie natomiast wydaję mi się że żółta kanapa dziś jeździła najszybciej w tym sezonie i kolejka poruszała się w przyzwoitym tempie. Trasy nr 1,2 fajne warunki przez większość dnia. 3 też nie najgorzej. 7 za to słabo, spore lodowisko. 4,10 nie jeździłem. ogólnie jest zimowo i pięknie, mróz trzyma więc warunki powinny być dobre w najbliższych dniach. Oby choć troszkę ludzie odpuścili to i trasy cały dzień będą dobre co do pytań, skąd było tyle aut na salmopolu, to ja wyjeżdżałem z parkingu jako ostatni, a za mną dojeżdżało mnóstwo aut więc zdecydowanie Wisła próbowała tędy uciekać. 16:30 ruszyłem z parkingu na julianach 18:30 mijałem gondole 😎 później było już z górki ale 3 godziny zeszły.5 punktów
-
Ja tam dzisiaj z Rafałem pojeździłem trochę. Był częściowy FIS, Kaskada, Doliny, Małe Skrzyczne. Rafał zaliczył kilka zjazdów na gigancie ustawionym dla paraolimpijskiej kadry Polski. Pomagał w rozkładaniu tyczek to miał pełne prawo do testów trasy . Warun wszędzie bardzo dobry i dobry. Ludzi przybywało z każdą minutą niestety. Z dobrych wieści to działający orczyk na szczyt Skrzycznego i druga nitka orczyka na Małe Skrzyczne. Niestety sprawy rodzinne o 11.20 wezwały mnie do domu. No ale dalsza jazda w tłumie i tak już nie miała większego sensu, a i powrót skibusem i autem do BB jeszcze całkowicie bez korka.5 punktów
-
Mój wynik zadowolił mnie w pełni, ale na ostatni dzień pobytu w Górach Stołowych, wymyśliłem sobie zdobycie Szczelińca wielkiego z moim tłustym rowerem. Wyzwanie nieco karkołomne, ale w tym roku, dzięki małej ilości śniegu (dzięki czemu było mniej lodu), możliwe do wykonania. Przynajmniej tak mi się wydawało... Dojechałem do schodów i zacząłem wspinaczkę po schodach. Oczywiście najpierw musiałem wymyślić technikę, bo tych schodów do pokonania jest sporo! Do tego oblodzonych. A więc: lewa ręka za barierkę, krok do przodu i prawą pchnięcie tłuściocha. Początkowo słabo szło, ale się rozkręciłem. Wspinaczka idzie sprawnie tak do połowy szlaku. Są też miejsca, gdzie mogę nieco pojechać. Pewnie dałoby się więcej, gdyby nie te barierki... No ale to Park Narodowy, więc i tak jestem tam intruzem z rowerem... Niestety, od połowy szlaku schody zmieniły się w lodową rynnę, ograniczoną barierkami. Technika wspinaczki musiała uledz zmianie. Najpierw wypycham tłuściocha ręką i zaczepiam o barierkę, później żonę (i zaczepiam o barierkę, a właściwie sama się łapie) i na końcu wciągam siebie. Czasami potrzebne jest większe poświęcenie, tj. zejście do kolan, a nawet czołganie! Wykorzystuję długość ciała do wepchnięcia tłuściocha na wyższy poziom. Zaczepiony nogą o barierkę, kładę się i wypycham rower. Czasem szuykam choć gram przyczepności i tak powoli do przodu. Czasami na płaskich odcinkach mogę pojechać, ale... bywa wąsko, a ja nawet kasku nie wziąłem. Komu by się chciało go szukać w spakowanych manelach. Raz klinuję się kierownica, a ja uderzam głową w skałę. Ale na szczęście mała prędkość i kończy się to co najwyżej małym guzem. Im wyżej, tym więcej wypłaszczeń i przyjemnych odcinków do jazdy. To znak, że docieram do schroniska! Cel osiągnięty! Pojeździłem sobie nieco po szczycie z radości... Najfajniej po tarasach widokowych, choć ciepło się robi, kiedy człowiek do krawędzi się zbliża... Całemu zajściu przygląda się pracownik schroniska, zakochany w tłustych rowerach. Będzie nowy członek rodziny! Były dyskusje... Panowie pozwolili mi wciągnąć tłuściocha do wewnątrz, żebym nie musiał się martwić. Fajnie! Serdecznie pozdrawiam całą ekipę! Super ludzie i pasjonaci! Ale chyba wszyscy ludzie gór tacy są... Pozytywnych wrażeń dopełnia wyśmienita kwaśnica i olbrzymia porcja frytek. Trzeba było się doładować energetycznie. Ale wszystko co dobre szybko się kończy... Czas ruszać w dół, a jak wiadomo, zejścia są trudniejsze od wejścia. Początek łatwy, bo w większości jazda po płaskim. Ale to początek... Teraz zaczynają się lodowe rynny i prawdziwe wyzwanie! Czasami nie ma możliwości tak po prostu jechać/schodzić, więc muszę kombinować. Kładę tłuściocha na bok i puszczam wolno. Ten nabiera rozpędu i zatrzymuję się na barierce bądź skałach. Chwile później zjeżdżam ja w podobnym stylu. Nawet to jakoś idzie, ale staję się największą atrakcją szlaku. Dramaturgia wydarzeń przyciąga mnóstwo gapiów i staję się atrakcją number ona na szlaku. Wszyscy robią mi zdjęcia, dostaję mnóstwo pytań... Czasem nawet ktoś mi pomoże. Największą przeszkodą jest jednak ilość wspinających się. Po prostu potrzebuję miejsca,a tu go brak. Ale tylko do połowy mam z problem. Później mogłem już po prostu iść, choć lodu nie brakowało... Kiedy docieram na dół, odetchnąłem. Misja skończona, szczyt i zawody zaliczone z dobrym skutkiem! Pozostało zainstalować tłuściochy na samochód i wracać do domu. Do samego końca byłem odprowadzany wzrokiem ciekawskich gapiów. Jakoś mnie to nie dziwi... Najważniejsze, że plan wykonany w 100%! No i to by było na tyle... Wyjazd udany i oby w następnym roku było lepiej. Chyba, że wyjdzie wyjazd na... Syberię...5 punktów
-
Ponieważ parę osób jest zainteresowanych jak te zawody wyglądały i jak mi poszło (zwłaszcza osobisty trener ), postanowiłem się podzielić swoimi wrażeniami. To był mój drugi udział w tej imprezie w tym wyjątkowo piękny miejscu. Baza wyścigu znajduję się w centrum Gór Stołowych, tj. w Karłowie. Od razu pokochałem to miejsce! Pomijając piękne widoki, zwłaszcza zimą, nie ma tu zasięgu telefonii i internetu. Jedyny sklep spożywczy (to akurat mała wada) otwarty jest od 9.00 do... 13.00. Jak ktoś się nie przygotował, trzeba jechać Drogą Stu Zakrętów do Kudowy Zdroju, lub Radkowa. Ewentualnie pogodzić się z wyższymi cenami w barze. Po zakwaterowaniu, w piątek,ruszyliśmy na trening. Moi teamowi koledzy już byli w gotowości! Niestety, w tym roku praktycznie nie było śniegu, a to właśnie jazda po nim miała być główną atrakcją. Jakże inaczej wyglądała trasa zawodów! Zwłaszcza wieczornego prologu, który zaplanowany był na godzinę 18.00. To taki krótki sprint - czasówka na dystansie zaledwie 3 km. Niby szkoda się męczyć przed samym głównym wyścigiem, ale klimat nocnej jazdy, w dodatku przy pochodniach obok trasy jest wyśmienity. Całe te zawody mają w ogóle swój niepowtarzalny klimat. Wystartowałem o 18.22, tuż za jednym kolegom i przed dwoma następnymi. Jako ostatni z nas jecha nasz lider teamowy - Bartek. Postanowiłem powalczyć w tym prologu, choć bez większej nadziei na jakiś konkretny wynik. Natychmiast złapałem mocne tempo i już po chwili wyprzedziłem kolegę startującego 30 sekund przede mną. Skały, błoto, lód, grzązka łąka były sporym wyzwaniem. Nie jak przed rokiem - sztruks i równiusieńko. Wyprzedziłem na tak krótkim dystansie ok. 10 osób, ale Bartek, startujący minutę po mnie, zdołał mnie dogonić (ale nie wyprzedził) tuż przed samą metą! Jak sam powiedział, jechał na odcięciu... Cóż, sprinty nigdy nie były moją mocną stroną. Po za tym pozbawił mnie złudzeń, kto będzie nadawać tempo w wyścigu głównym w naszym Teamie. Bartek uzyskał DRUGI czas, przegrywając ze zwycięzcą zaledwie o 5 sekund! Ale na mecie padł... Ja przyjechałem na całkiem przyzwoitym 5 miejscu. Lipy nie ma... Przyszła sobota i czas wyścigu głównego. Trasa liczy 30 km i biegnie szlakami rowerowymi oraz pieszymi. Start i meta w centrum Karłowa. Ruszyliśmy do boju dokładnie o 11.00 i od razu pierwsze metry dały mocno w kość! Gęsta trawa, przykryta niewielką warstwą śniegu, z błotnym przerwami, natychmiast rozciągnęła peleton. Bartek uciekł gdzieś mocniej do przodu i myślałem, że przynajmniej w Teami wszystko jasne. Skupiłem się na tym, żeby robić swoje i na uważnej jeździe. Niestety, po wjechaniu do lasu, rozpoczęła się jazda po lodzie. Dwie szkliste rynny, a pomiędzy nimi kopny śnieg. Czyli albo zero przyczepności, albo jazda w grząskim śniegu. Czasem przerwa ze sporą ilością błota. Po ok. 5 km docieramy do pierwszego singla. Początek to drewniana kładka, która zamieniła się w bryłę lodu. Wydawało się, że jazda po tym jest niemożliwa, ale nawet mi poszło. Niestety, niektórzy z tego spadali, ale nie słyszałem żeby komuś coś się stało. Za kładką jeszcze dość stromy zjazd i ponownie szeroka droga. Singla pokonałem nawet dość sprawnie. Minąłem miejsce mojej zeszłorocznej wpadki z łańcuchem i teraz zaczęło się nawijanie kilometrów szutrowymi drogami, często ze sporą ilością lodu. Poślizgów było co niemiara, ale jakoś udało mi się uniknąć wywrotki. Tempo narzuciłem spore. Niemal non stop w okolicach 30 km/h. Czasami na otwartym terenie wykorzystywałem najszybszego dostępnego zawodnika, żeby zbierał mi wiatr... W końcu taktyka to połowa sukcesu. Mniej więcej po 10 km patrzę przed siebie i oczom nie wierzę: czyżby to Bartek? Nie, niemożliwe. Ale kiedy zbliżyłem się bardziej stwierdziłem, że faktycznie to Bartek. W tym czasie fajnie zgraliśmy się z naszym Bossem teamowym, na odcinku dwukierunkowym, gdzie się minęliśmy. Kiedy doganiałem już Bartka i miałem mu zasygnalizować swoją obecność, zaczął się kolejny singiel, koło Skalnych Grzybów. Bartosz jeździ jak samobójca, więc zdołał mi uciec."No tak,to by było na tyle, jeśli chodzi o teamowe ściganie" - pomyślałem. Niezwykle malowniczy singiel się skończył, a ja ponownie narzuciłem mocne tępo. Wyprzedziłem w sumie mnóstwo osób i wydawało się, że już wszystko rozstrzygnięte. Koło mnie zrobiło się pusto. Skorzystałem jeszcze z bufetu i ruszyłem na ostatnie kilometry. Myślałem, że to już będzie lajtowa jazda. Nic z tych rzeczy! Wyjechaliśmy na łąkę pełną błota, która skutecznie spowalniała jazdę. To była niewątpliwie próba charakteru. Niektórzy tu mocno stracili, mi udało sie to przejechać nawet dość sprawnie. Tutaj ponownie zacząłem doganiać Bartka, żeby w końcu go wyprzedzić na krótkim podjeździe. Ale niestety czekał nas kolejny ostry zjazd i długo nie nacieszyłem się pozycją teamowego lidera. Tutaj przede mną jeden gość zaliczył spektakularną glebę - aż się dziwie, że wstał o własnych siłach! Kiedy myślałem, że koniec już bliski (źle ustawiony GPS), zaczął się ponad 4-kilometrowy podjazd. To była dopiero próba! Ponownie dogoniłem i wyprzedziłem Bartłomieja i tym razem zostawiłem go daleko za sobą. Aż sam byłem mocno zaskoczony. Mogłem jeszcze podjąć walkę z dwoma osobami, ale ostatecznie skupiłem się na bezpiecznym dowiezieniu wyniku. Ostatecznie dojechałem na znakomitym 11 miejscu, dokładając mojemu koledze 2 minuty! To wszystko na ostatnim podjeździe. Bartek ostatecznie dojechał na 14 pozycji. Jak na nieoficjalne mistrzostwa Polski całkiem nieźle... Najfajniejsza jest nagroda na mecie - oprócz medalu dostajemy kielicha czegoś mocniejszego. Można i na drugą nogę... A później częstują aż się nie skończy... Organizatorzy, natchnieni przez naszego kolegę, rozpalili ognisko, przy którym część się integrowała. Choć tłumów tam nie widziałem, było przyjemnie. Ale to nie był koniec wyzwań...4 punkty
-
Relacja z wczoraj Pierwszy narciarski dzień na Podhalu rozpocząłem z tatą w Bukowinie. Mama z bratem poszli w tym czasie na Morskie Oko. Jak wrócę do Warszawy, to wstawię kilka zdjęć stamtąd, bo widoki bajkowe. Wracając do relacji. Na stok narciarski Rusiń-Ski dojechaliśmy o 11:00 - jak typowa warszafka mieszkająca w Białce Kupiliśmy dwa karnety 4-godzinne i hop na stok! Tym razem dosłownie - jazdę zaczyna się od zjazdu. Najpierw jeździmy przy 4-osobowym krzesełku. Trasa bardzo dobrze przygotowana - gdzieniegdzie było nawet widać sztruks. Generalnie świetne warunki - twardo, równo i przyjemnie. Jeździłem wyłącznie długim skrętem ostro na krawędziach. Po prostu idealnie! No może prawie idealnie. Brakowało mi tu takiego pazura, nieco adrenaliny - w końcu jeździłem tylko na niebieskiej trasie. Przynajmniej z boku była niewielka skocznia - bardzo fajnie się na niej skakało W górnej części stoku stoi wyciąg talerzykowy. Jeździliśmy na nim kilka razy - jest o wiele szybszy od krzesełka a kolejki prawie nie było. Po 1,5 godziny pojechaliśmy na kanapę 6-osobową i tamtejszy stok. Przejazd na dziko z kilkoma przetarciami. Warunki na drugiej trasie również bardzo dobre. Jedynie pod sam koniec na trasie leżało sporo luźnego cukru, z którego szybko tworzyły się muldy. Niestety - tu też brakowało tego pazura na stoku. Trochę za płasko. Za to pierwszy raz w życiu jechałem Porsche Teraz nieco techniki. Stoki przygotowują dwa ratraki PistenBully - 600 i 300 bez wyciągarek. Trasy są naśnieżane armatkami TechnoAlpin, Supersnow i innymi (już nie pamiętam) Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
4 punkty
-
Panowie, na Pilsko każdy zaproszenie otrzymał.Kogo nie będzie już wiemy, (wielka szkoda) ale jeszcze nie wiemy tak do końca kto będzie. Będzie czas na dyskusję, browar i wspólne nartowanie. Szkoda że nie dojdzie do pewnych konfrontacji, bo jestem pewien że zakończyły by się bardzo pozytywnie. @MAIKEL 1977 wpadasz? 😀4 punkty
-
4 punkty
-
Czy Ty umiesz czytać, napisałem gdzieś o Pilsku? Pisałem o ośrodkach w których jeździłem w tym sezonie, głównie startowałem w zawodach, często odwoływanych, bo nawet brakowało śniegu sztucznego, większość oczywiście na Dolnym Śląsku. Zacznij więcej jeździć na nartach bo jesteś strasznie sfrustowany. Może za dużo Chopoka (albo za mało) 10 lat na jednej górze to można jednak sfiksować... ja staram się jeździć wszędzie i z wszystkimi i psychicznie czuję się świetnie, czego i Tobie życzę serdecznie. Jak czegoś nie rozumiesz to zapytaj z przyjemnością Ci wyjaśnię...4 punkty
-
No no dzisiaj na nie można narzekać na nudę 🤗 Śniegu dosypała tak że 30 cm. Jesteśmy w St.Jakob. Tras niestety nie odśnieżyli 😋to trzeba się czymś zająć Ale jeździć się da. km Ale ratownicy mają co robić. W ciągu pierwszej go A prognozy na jutro zajeb........ Odpowiadając na pytania: Tak dojeżdżamy samochodem, codziennie inny ośrodek Dojazd max 30 - 40 minut W Hochstein byłem - super trasa Pozdrawiam4 punkty
-
Jeśli @Mitek potwierdzi, że będzie to zmienimy na Szczawiny4 punkty
-
Nieświadomi wieczornych korków wybraliśmy się dziś z synem odwiedzić cały masyw Skrzycznego. Obawiając się, że w końcu zmarnują się moje foczki zabrałem ze sobą do plecaka. Mam nadzieję, że brać skiturowa wybaczy mi, że z fokami kolejką udałem się na Skrzyczne. Mój stan zdrowia pozwolił mi jedynie wgramolić się spod schroniska na szczyt. Foki spakowane i ruszam żegnając się z Filipem w kierunku trójki. Tam oczywiście fotka bo jest to jedno z miejsc moich ulubionych jak i cały łącznik między ośrodkami: Na hali rozpatruję ewentualny zjazd Bieńkulą, w końcu rezygnuję z powodu i tak dużego już obciążenia mojego organizmu. I całe szczęście siły zachowałem na powrót pod kolejkę prawie z buta gdy nie wytrzymałem trzeciej godziny w busie. Fajny przyjemny zjazd czwórką z niezłymi warunkami: I tyle miłego, reszta koszmar. Chwilami miałem dość Szczyrku na ten rok. Filip czekał dwie godziny pod autem. Prawdopodobnie włączające się samochody spod Gondoli powodują takie korki. Stojący sznur aut od 16 ruszył 5 minut przed 18,00.4 punkty
-
Nie wiem, czy już było, ale warto wiedzieć. Od niedawna (podobno od ferii) na skipassach Tatry Ski można jeździć na dodatkowym wyciągu orczykowym - Horników Wierch (wyciąg "u Goryla"), zlokalizowanym w pobliżu Kaniówki. Górna część wyciągu przebiega wzdłuż tej samej trasy, którą można zjechać z Remiaszowa do Kaniówki. Z rozmowy z obsługą wynika, że jeszcze w okresie świąt niektóre osoby korzystające z nowego łącznika pomiędzy Remiaszowem a Kaniówką nie wiedziały, że trzeba odbić w prawo na Kaniówkę i zjeżdżały w dół, a tam była niespodzianka - wyciąg, który nie był w systemie Tatry Ski, co powodowało konieczność zakupu osobnego skipassu. Wychodząc naprzeciw narciarzom, właściciele wyciągu Horników Wierch dogadali się z właścicielami Tatry Ski i zamontowana została jedna bramka Skidata wspólnego systemu Tatry Ski (oraz zostały 2 dotychczasowe bramki tylko na ten stok). Byłem w Białce w zeszłym tygodniu i przypadkiem to odkryłem. Nie znalazłem natomiast żadnej informacji na ten temat ani na stronie www Horników Wierch, ani na stronie Kotelnicy.3 punkty
-
3 punkty
-
Ja wczoraj byłem na Czantorii i na Poniwcu. Na Czantorii jazda od 8 do 12 kolejki były ale jak dla mnie nie aż takie złe niekiedy 1-2 min stania niekiedy większe 5 minut. Warunki lekko miękkie ciepło. Na poniwcu jazda 12.30 -15.30 jazda na bieżąco bez kolejek chłodniej niż na czantorii i przez to lepsze warunki bardziej twardo. Ogólnie bardzo fajnie zwłaszcza na poniwcu3 punkty
-
No to ja dodam Stozek w Wisle. Jeżdżę tu z córeczka od niedzieli. Pewnie zostaniemy do piątku, a moze do soboty. Ludzi bardzo niewiele, choć aktualnie klub Siepraw zaanektował prawie na wyłączność i „cywile” nie maja łatwo. Czynna główna trasa wzdłuż wyciągu i nartostrada. Na tej ostatniej gdzieniegdzie trochę minerałów. Z atrakcji pozaklubowych, dzisiaj Pan Prusak - gestor ośrodka - rozstawił slalom i fotocele, wiec kto chciał mógł poćwiczyć. Jutro tez chyba będzie taka atrakcja.3 punkty
-
Koninki,Polczakówka, Lubomierz, Szczawnica, Śnieżnica....bez kolejek ale w tłumie 😂3 punkty
-
3 punkty
-
Czarna Góra, Koziniec Warunki dobre, gdzieniegdzie wyłaził betonowy podkład. Poza tym w kilku miejscach pojawiały się muldy. W dolnej lewej części trochę miękko. Kolejek brak. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
Jedyne słuszne rozwiązanie - nie jechać tam gdzie oszukują, tylko wtedy można liczyć na poprawę, puki co Barany jadą i narzekają, TMR to firma która ma przede wszystkim generować zyski a nie dogadzać narciarzom.3 punkty
-
Artur, źle zadane pytanie. Prawidłowe - o której otwierają piwsko?3 punkty
-
3 punkty
-
W tym roku planuję Beskidy Trophy i kilka wyścigów ŚLR plus oczywiście mazowieckie cykle Mazovia i Poland Bike które mam najbliżej. Plany ambitne, zwłaszcza te Beskidy [emoji41] Dziś jechałem PB, jestem zadowolony, awanse sektorowe zimowe i letnie, fajne tempo w fajnym terenie, frajda z jazdy, więcej mi nie trzeba. Lepsze to niż stanie w kolejkach do wyciągu w Białce [emoji6] Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
W ostatnią sobotę 10/02/2018 miałem okazję testować nowe slalomówki volkl racetiger sl 165cm model na 2019r. Działo się to na mocno wyślizganej/oblodzonej o godź.14-15 trasie na Czantorii. Narty w tych warunkach trzymały rewelacyjnie. Czułem się jakbym jechał po twardym ale dobrze trzymającym śniegu a nie po lodzie. Przyznaje, że chyba jeszcze nigdy nie jechałem tak trzymającą na lodzie nartą..(choć uczciwie przyznaję, że nie miałem okazji do testowania zbyt dużej ilości dobrych nart(wyższych modeli) i nie jestem żadnym ekspertem;-) Chyba nie wytrzymam i skuszę się i na wyprzedaży posezonowej kupię model 2018 tych nart (różni podobno się tylko szatą graficzną)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Gdyby narty za 30 tysięcy były najlepsze, to pewnie cała czołówka alpejska by na nich wygrywała 😂2 punkty
-
Uważaj bo dadzą ci jasność pienińscy górale jak się dowiedzą gdzie żyją a i Kluszkowiany mogą jeszcze dojaśnić2 punkty
-
Jutro podjedź np. do Jurgowa, odpalili czarną 5. Moim zdaniem warto zobaczyć też Bachledovą (ale przy ładnej pogodzie - widoki), przy gorszej Harenda warta zjechania (można też podjechać na coś po drodze).2 punkty
-
Byłem świadkiem tej awarii. Tak chrupnęło że aż cała dolna stacja się zatrzęsła. Na całe szczęście udało się cofnąć krzesła na wstecznym. Więc ewakuacja nie była potrzebna. Podobno walnęła przekładnia.2 punkty
-
2 punkty
-
Wczorajszy wypad Ski Busem na narty do Orawicy na Słowacji. Wszystkie trasy przygotowane trzymały się długo. Różne warianty zjazdu pozwalają trochę urozmaicić jazdę. Rano bez kolejek, w południe do 10 minut czekania lub orczyk jeżeli jeździł to bez kolejki. A po nartach trochę relaksu w termalnych basenach. Wyjazd o 17 powrót około 20.30 do Sosnowca.2 punkty
-
Faktycznie Kaskada otwarta wczoraj popołudniu ścianka była bez śniegu, u góry musiało być dużo i rozgarnęli2 punkty







