Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
22.04.2018 - 22.04.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.04.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
11 punktów
-
10 punktów
-
Jest 7 kwiecień i jedziemy na ostatni wyjazd do Saastal. Ekipa skiturowa tym razem bardzo wielosobowa. Wujot, Kamil, Kierowca Jacek, Marionen i ja. W innej ekipie jedzie jeszcze Marioo z Warszawy, z którym jesteśmy w kontakcie, gdyż bardzo chce do nas skiturowo dołączyć. W dobrym czasie dojeżdżamy do Saas Grund, szykujemy się już do przebierania w pensjonacie a tu niespodzianka, Jacek mija pensjonat i tnie prosto do Saas Fee. Dzisiaj właściciel nie wpuszcza nas rano, może dopiero po południu. Mkniemy więc prosto na parking w Saas Fee i docieramy tam około 9 rano. Pogoda wyśmienita, pełne słońce i prognoza takaż na cały dzień. Zatrzymujemy się koło skiturowej pary Włochów którzy zaparkowali fajnym pseudo-camperem, miła wymiana uśmiechów i grzeczności narciarskich. Wybierają się na freeride tegoż dnia, a my idziemy na aklimatyzację na szczyt Fluchthorn 3795m. Na parkingu w przyjemnej pogodzie gramolimy się więc i przebieramy, pakujemy i dyskutujemy. Nasz cel leży za ośrodkiem Saas Fee na lodowcu Allalin, najkorzystniej ruszyć do niego ze schroniska Britannia. Wjeżdżamy więc wyciągami Alpin Express na Felskinn i udajemy się nad kociołek. Kontakt telefoniczny z Marioo i okazuje się że już zaczyna wjeżdżać wyciągiem na górę, jest troszkę do nas opóźniony ale miłosiernie na niego czekamy. Oczywiście nie czekamy biernie, tylko postanawiamy raz zjechać i spowrotem na Felskinn. Za drugim razem Marioo już dojeżdża i jesteśmy w komplecie w piątkę. Zjazd jeszcze raz kociołkiem i wciągamy się orczykiem do Egginerjoch (3010m). Znaną już dobrze drogą przechodzimy do schroniska Britannia, tam chwila odpoczynku i ruszamy. Poprzednim razem stąd zjeżdżaliśmy freerajdowo od razu w dół, tym razem jednak pójdziemy w górę lodowcą. Ruszamy około godziny 12:00. Nie wiem gdzie my zmarnowaliśmy te 3h, ale jakoś się roztrwoniły :-) Na początek zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów verticala w dół po trawersie i się zatrzymujemy. Pora na założenie fok. Jest cudowna wiosna w Alpach. Pogoda znakomita, słońce pali nawet przesadnie. Jak mocno, okaże się na naszych spalonych skórach wieczorem. Idziemy cały czas śladem podejściowym zrobionym przez innych skiturowców. Idzie nam się sprawnie. Nie ma większych problemów nawigacyjnych, nie jest bardzo stromo. Z pobliskich południowych stoków zaczynają się zsuwu mokrego śniegu, huk ogromny. My na szczęście jesteśmy w bezpiecznej odległości od tych stromych ścian. Widzimy już dobrze nasz cel po lewej na zdjęciu. Czyli od lewej na zdjęciu poniżej: Fluchthorn 3795m, Strahlhorn 4190m, przełęcz Adler Pass 3789m, Rimpfischhorn 4199m. Będziemy szli pomiędzy szczelinami w środkowej części zdjęcia. Kilka fotek z drogi. Tutaj widać przełęcz którą zjeżdża się przy wysiadce na środkowej stacji metra. Fajne nachylenie, ale tam nie idziemy. Popas: Dobrze się idzie tak do 3500m. Tutaj odcina mi tlen (innym chyba trochę też) i znacząco zwalniam, co 20-30 kroków muszę się zatrzymać i wyrównać oddech. Wszyscy idą za mną, więc powtarzają procedurę. Szczyt z bliska widoczny ma dużo lodu, które kształtuje ładne wzory. Powoli dochodzimy do podstawy samego szczytu, gdzie chwilę się wspólnie zastanawiamy nad drogą: czy z prawej czy z lewej. Sam szczyt jest kamienny, więc szukamy dojścia który będzie jak najdalej prowadził po śniegu. Ostatecznie wybieramy drogę bardziej z prawej. Dochodzimy do małego wypłaszczenia, gdzie postanawiamy zdjąć narty i ostatni odcinek pokonujemy z buta. Zostawiamy plecaki, niektórzy zakładają raki, ja biorę przykład z Kamila i zapinam raki do uprzęży na wszelki wypadek, biorę czekan, jeden kijek i ruszam w górę po miękkim śniegu. Okazuje się że raki się nie przydadzą, tym bardziej że na skale trzeba je znowu zdjąć, a czekan jak najbardziej. Ostatni kawałek to łagodne podejście po skale wśród kamieni. Dochodzimy do szczytu, gdzie stoi oczywiście krzyż. Do szczytu pokonaliśmy 850m w górę. To fajne przewyższenie jak na pierwszy dzień i na aklimatyzację. Podejście zrobione z góry przez Kamila: Widok ze szczytu: I fotka z krzyżem. Brakuje mi jeszcze zdjęcia Wujota i Kamila. Wracamy na pieszo do nart i rozpoczynamy zjazd. Warunki są fajne i bezpieczne. Jest niezbyt gruba warstwa miękkiego śniegu, jeszcze nie całkiem rozjechanego. Tak do wysokości 2600m npm mamy bardzo fajne warunki zjazdowe, czyli 1200m verticala bardzo przyjemnej jazdy, po prostu powalającej. Później niestety zaczyna się prawdziwa walka, jest ciężka szreń. I po tej szreni pokonujemy 600m w dół. W tej części szreniowej jest bardzo fajny różnorodny teren złożony z parowów, kotlinek, żlebików, wąwozów. Istny naturalny snow park. Niestety, nie mieliśmy odpowiednich warunków, aby się tym cieszyć. W tym dniu to było generalnie wyzwanie, aby to przejechać. Od 2000m npm zaczyna się już jazda po twardym śniegu wzdłuż drogi, tras biegowych, które aktualnie nie są przygotowane. I jedziemy generalnie po wertepach 300m w dół. Ostatecznie suma zjazdu to 2100m verticala w dół. Coś niesamowitego, kończymy około godziny 18:00 koło naszego busa, którym przyjechał nasz sympatyczny kolega Sese. Fotka tego snow parku ale z innego dnia trochę gorsza widoczność: Wrócę jeszcze do naszych dwóch kolegów skiturowców. Marionnen szedł w tym dniu własnym tempem, miał wiele przygód i jeśli zechce to sam je opisze. Marioo z kolej szedł z nami, był wyposażony we wszelki potrzebny sprzęt, ale niestety został mocniej z tyłu i połączyliśmy się ponownie przy zjeździe. Wyjaśnienie jeszcze w sprawie wysokości. Większość źródeł, w tym przewodnicy z Saas, podają wysokość szczytu 3795m. Na mapie OSM podana jest wysokość 3802m. Przyjąłem jako wyznacznik, jednak tą mniejszą wysokość. Na koniec panorama ze szczytu chyba ze 270st. Sugeruję pobrać na dysk i oglądać na powiększeniu fragmentami. Foto by Mario & Kamil8 punktów
-
Tradycyjnie w kwietniu Livigno to mój ulubiony kierunek na krótki wypad na prognozę,i nie ze względu na ceny alkoholu ale stan tras-strome,nielodowcowe a twarde bo wysoko. Podstawowym problemem jest znalezienie ofiar,które zechcą pojechać,bo większość ludzi uważa tak daleką podróż na 3 dni,w środku tygodnia-bez weekendu,jazdę nocą-3 dni jazdy,2 noclegi, za zbyt ekscentryczną. Profilaktycznie rozpocząłem więc łowy na tym portalu,na portalu konkurencyjnym ,Facebooku,Blablacar a nawet portalu podróżniczo-towarzyskim olneo.pl. Otrzymałem sporo propozycji komercyjnych i niekomercyjnych,niestety niezbyt kompatybilnych z moim planem,bo proponowano mi Francję na tydzień,wyjazdy na weekend a nie prognozę i tak dalej,najciekawsze propozycje przyszły z portalu podróżniczo-towarzyskiego ale te ze względu na moralność publiczną zatrzymam dla siebie. We wtorek o 13 w obliczu braku ludzi zdecydowałem zostać w domu,ale o 14 zadzwonił młody deskarz freestylowy ze Śląska,z którym podróżowałem już 2 razy,złamał się,znalazł młodych freestylowych kolegów i w czwórkę wyruszyliśmy. Livigno przywitało nas świetnymi warunkami,czarnymi trasami twardymi praktycznie przez cały dzień mimo lipcowych temperatur i niepowtarzalną atmosferą,tworzoną przez naszych rodaków,stanowiących tam 90 % populacji kwietniowo-narciarsko-snowboardowo-alkoholowej... Przymierzyłem się,by to powtórzyć w następnym tygodniu,ale prognoza się wali,więc łowienie następnych ofiar chyba oszczędzone... Dla ciekawych-jak podliczył jeden z kolegów deskarzy,nasz wyjazd zamknął się kwotą 717 zł...8 punktów
-
Pętla od Zapory Orawskiej do Chochołowa po starej linii kolejowej, http://www.szlakwokoltatr.eu/mapa/2/trasa-glowna-czyli-rowerem-po-nasypie-dawnej-linii-kolejowej-po-stronie-slowackiej Wysłane z Tapatalka5 punktów
-
Rower, kwiaty w ogrodzie u rodziców i jeszcze ostatki śniegu na BSA w oddali. Pierwsze 2km w tym roku. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
5 punktów
-
W tym wątku będą dwie relacje skiturowe z naszego ostatniego wyjazdu do Saas-Fee w kwietniu 2018. Jest to kontynuacja wątku : Tytułem wyjaśnienia pojęć: Saas Valley to dolina Saas po angielsku. Saastal to to samo, lecz po niemiecku, czyli w języku ojczystym tamtejszych mieszkańców. W Saastal leży kilka miejscowości, w których ośrodki narciarskie są na wspólnym karnecie: Saas-Fee, Saas-Grund i Saas-Almagell. Wszystko jest skomunikowane busami Post Auto, którymi można dojechać aż do Visp. Przesiadając się w pobliskim Stalden, można pociągiem dojechać do Zermatt. Położenie w samym sercu Alp. Grafika całego pasma górskiego leżącego nad Saas-Fee, obejmuje lodowiec Fee (tam są głównie trasy narciarskie), oraz lodowiec Allalin (tam działaliśmy w powyższej relacji).4 punkty
-
Generalnie Krzysiek dobrze podsumował całe spotkanie. Moje wnioski i spostrzeżenia? Cel był jeden. Obniżenie dzierżaw. Panowie Kłeczek i Łazarczyk junior przyjechali tam tylko i wyłącznie w tym celu. Ich argument był taki, że Korbielów ma najwyższe stawki dzierżaw w całym kraju. Zapomnieli tylko, że to Pan Łazarczyk senior te stawki zaproponował wchodząc w tą inwestycje i obiecując złote góry. Wczoraj miałem deja vu. Mamy inwestora, Buczynka ruszy, ale podpiszcie nam dzierżawy za 1,5PLN/m2 na długi okres czasu. Co to za inwestor, co chce zrobić, jak? Tego się nie dowiedzieliśmy. Dla mnie jest to tani haczyk, rzucony po to by obniżyć koszty funkcjonowania ośrodka. Niestety najlepszym rozwiązaniem będzie wypowiedzenie umów, zagrodzenie tras i przegonienie niepożądanego gościa z Korbielowa. Cena 30mln za ten ośrodek to śmieszna cena. Jak słusznie zauważył jeden ze zgromadzonych, spółka CTE chce sprzedać w tej cenie 5ha terenu, wyciąg 4 os na Solisko, krzesło na Strugi oraz orczyki na Miziową i Szczyt + Jontek i knajpa przy kanapie na Solisko. Sami sobie odpowiedzcie, czy ktoś chętny się znajdzie. Stanowisko CTE, było takie, że oni jako jedyni w Korbielowie coś zrobili, zbudowali. Mój kontrargument, że przed ich przyjściem było lepiej do nich nie dotarł, bo Pan Kłeczek stwierdził, że orczyki to przeżytek. Pan Kłeczek ma czelność wytykać brak infrastruktury mieszkańcom Korbielowa, a nie widzi, że zarządzany przez nich Jontek, który kiedyś był wizytówką, teraz straszy. Od 5 lat jest to plac budowy. Błoto, kamienie i jeden wielki bałagan. Niestety wyszło na jaw to o czym od dawna się mówiło. Buczynka nie spłacona, pieniędzy brak. Panowie z CTE merytorycznie reprezentują dno - nie wiedzą co mają, czym dysponują i co mogą. Pani Hernas z wydziału planowania przestrzennego gminy dokładnie to wyjaśniła. Plan przestrzenny jest, inwestycje są możliwe. Z planu wyłączona była jedynie "lewa" strona Pilska, czyli od Szczawin w górę. Dlaczego? Bo nikt nie zgłaszał planów ani pomysłów inwestycji. Ciekawe co przyniesie spotkanie za 2 tygodnie z właścicielami gruntów. Ja w nowego inwestora nie wierzę. Obym się mylił. Z dobrych informacji na koniec - nowa Pani wójt to bardzo dobra zmiana. Wreszcie coś się dzieje, są informacje, są zmiany. Jest dobre podejście do mieszkańców, chęć dialogu. W Korbielowie wraca temat odwiertów wód geotermalnych, który leżał zapomniany w szafce. Dodatkowo planowana jest budowa sieci wodociągowej, wraz z naprawą kanalizacji.4 punkty
-
hej, Postanowiłem skorzystać z okazji i dowiedzieć się więcej o sytuacji w Korbielowie oraz na Pilsku i wybrałem się na to spotkanie. Sala OSP przygotowana, byłem tam 15 min przed czasem i tak jakby pusto... ze 3 osoby w tym ja i Gregor . Zawód na początek... brak zainteresowania? Na szczęście po chwili pojawili się ludzie i sala szybko się wypełniła. Nie liczyłem obecnych ale przyszło pewnie kolo 70 - 80 osób może nawet więcej, w tym wójt gminy Jeleśnia, dyrektor finansowy ON Pilsko w Korbielowie, oraz właściciele gruntów i pensjonatów oraz inni zainteresowani np. ja. Przedstawiciele gminy oraz ON zajęli miejsce przy stole a naprzeciw siedziała w rzędach cala reszta co tak jakby od razu wskazywało co może się wydarzyć. Spotkanie trwało około 2,5 godziny ale atmosfera była tak gorąca, ze szczerze mówiąc nawet nie zauważyłem kiedy to przeleciało. Najpierw został przedstawiony 4 punktowy plan spotkania czyli: Rozwój Pilska (powody małej ilości narciarzy, sprawa Buczynki) Budżet, (propozycja wspólnego finansowania promocji miejscowości) Plan zagospodarowania przestrzennego (Zagospodarowanie pilska od strony OW Harnaś i Sopotni) Obszary Natura2000 ( co można wykonać w takim obszarze itp.) Plan niezły ale już po kilku pierwszych zdaniach cale spotkanie potoczyło się swoją drogą i przygotowane punkty raczej nie przestawiały obrazu tegoż spotkania. W zasadzie wszystko zostało chociaż trochę omówione ale w dość chaotyczny sposób. Ale od początku. Przy wejściu można było zabrać krotka ankietę która przedstawiam poniżej. Pytania chyba dość tendencyjne i wynik raczej łatwy do określenia no ale ok. Jako pierwszy zabrał głos przedstawiciel ON. Pan zaczął od przedstawianie sprawy w ten sposób, że w obecnej sytuacji nikt nie zainwestuje w Korbielowie – TMR przed inwestycja zrobił analizę i nie bez powodu wybrał Szczyrk (mało odkrywcze) . Aby konkurować ze Szczyrkiem potrzebne są zmiany... potrzebna jest nowa lepsza infrastruktura i współpraca. I tutaj niespodzianka. Pan nie mówił o infrastrukturze narciarskiej jak się później okazało. Chodziło mu np. o pensjonaty restauracje itp. Przedstawił informacje, że Szczyrk (właściciele i Gmina) zainwestowali w ostatnich 10 latach w rozwój miasta 100 milionów PLN (bez dodatkowych dowodów na to). Wskazywanie przez przedstawiciela ON jednoznacznie ze to wielbiciele pensjonatów, gruntów i gmina powinni zadbać o infrastruktur i wtedy wszystko będzie cudownie a kasa popłynie strumieniami wyraźnie wyprowadziło z równowagi tych ostatnich. Padły żądania przedstawienia planu co dalej będzie z ON na Pilsku, oraz nieprzerzucania odpowiedzialności za sytuacje na mieszkańców. Pojawił się szybko temat wypowiedziana umowy właścicielom talerzyka kolo GOPRowki (z tego co usłyszałem ON Pilsko wypowiedział im umowę, do tej pory ON Pilsko dzierżawił ten talerzyk i można było jeździć na jednym karnecie), a atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca i wybuchła gdy przedstawiciel ON Pilsko stwierdził cytuje: „ Przyszliśmy się spotkać tutaj po to, aby pokazać ze my dalej nie będziemy kontynuować tego typu zasad działania ze wszyscy oczekują ze ośrodek (ON Pilsko) w Korbielowie będzie koniem pociągowym i będzie inwestował a wszyscy mieszkańcy Korbielowa i okolic będą czerpać z tego korzyści” Mnie osobiście wtedy trochę zamurowało ale mieszkańców raczej nie. No bo niby jakie inwestycje i jaki koń pociągowy? jak porównam stan sprzed kilkunastu lat to raczej stara szkapa z coraz mniejsza ilością zębów. Rozpoczęło się wg mnie bardzo trafne wytykanie sytuacji braku działającego wyciągu na Buczynkę, tego ze sytuacja jest gorsza niż przed przejęciem ON przez obecnego właściciela oraz tego że dla pensjonatów i restauracji nie pojawia się tutaj narciarze. Wtedy padł pierwszy można powiedzieć konkret. Przedstawiciele ON oświadczyli, ze jest zainteresowany inwestor który wyłoży pieniądze na rozwój ośrodka a nawet uruchomi w przyszłym roku kanapę na Buczynkę ale pod pewnymi warunkami... czyli jeśli właściciele gruntu obniżą koszty dzierżawy. Przy okazji okazało się, że ON Pilsko nie jest właścicielem wyciągu na Buczynkę, są winni wykonawcy około 12 milionów złotych i tych pieniędzy nie maja... budowa drugiego wyciągu (Szczawiny – Miziowa) została z jakichś powodów wcześniej odwołana. Później nastąpiło przerzucanie się cały czas tymi samymi argumentami. Zapamiętałem jedno ważne zdanie - inwestor nie ma żadnych obowiązków w stosunku do społeczności – to jest biznes. To dość dobrze przedstawia cały obraz tego spotkania które w pewnym momencie przerwała Pani Wójt. Wstając stwierdziła (bardzo rzeczowo) że jest załamana postawa właściciela ON i nie wierzy w to co słyszy. Na koniec proponując aby wyznaczyć kolejne spotkanie za 2 tyg w mniejszym gronie czyli ON Pilsko, właściciele gruntów oraz przedstawiciele gminy. Uff nazbierało się tego sporo a to skrót. Teraz moje subiektywne podsumowanie: Właściciel ON Pilsko nie rozumie (lub tylko tak mówi)ze to dla tras narciarskich Pilska przyjeżdżają narciarze a nie dla pensjonatów. Inwestycje w pokoje do wynajęcia bez zmian w ośrodku narciarskim nic nie zmienią. Wydaje mi się ze robi to celowo aby skierować rozmowy w stronę szerzej pojętej współpracy na końcu której jest obniżenie cen za dzierżawę pod pretekstem znalezienia dodatkowego inwestora. Do końca nie jestem pewien czy ten inwestor istnieje czy może chodzi o to aby zarobili więcej przez obniżenie kosztów. Jedno jest niemal pewne – sami nie zainwestują nic bo nie maja kasy skoro szukają kogoś dodatkowego...) Mieszkańcy są skłonni dołożyć się do interesu poprzez np. łożenie na reklamę i promocje... tylko co tu promować? Może nastąpić efekt BSA sprzed roku kiedy reklamowali się ze maja nie wiadomo ile śniegu i ze będzie sezon długi ze … sam nie pamiętam do kiedy a narciarze i ich komentarze po wizycie w ON zweryfikowały wszystko i postawili ich w bardzo złym świetle. Korbielów tez nie może pokazać w reklamach nie wiadomo czego bo strzeli sobie w stopę. Najpierw inwestycje potem reklama. Mieszkańcy sami zdeklarowali się ze sami poszukają inwestora i pytali ile spółka chce za ośrodek. Zatem... jeśli macie około 30 milionów PLN możecie siąść do stołu z właścicielem. ON Pilsko tak jak stwierdzili może sprzedać 100% udziałów lub wejść w spółkę. Jeśli macie jeszcze 12 milionów to uruchomicie w przyszłym sezonie krzesełko na Buczynkę:) Jeśli macie jeszcze więcej to Gmina po przedstawieniu waszych planów załatwi plan zagospodarowania przestrzennego dla szczytu Pilska, Jak zapewniają władze Gminy obszary Natura2000 nie są problemem i można w nich inwestować a w każdym razie pomogą w tej sprawie. Zobaczymy co będzie za 2 tyg. Mnie tam nie wpuszczą ale może ktoś będzie PS. na koniec Pani prowadząca spotkanie jeszcze wspomniała coś o planach tras i wyciągów od Harnasia a Pani wójt o planach odwiertów pod gorące źródła. jeśli wyniki będą pozytywne to obiecała ze będzie bardzo ten project promować i nad nim pracować.4 punkty
-
Super warunki, mam nadzieję za rok dołączyć do grupy szaleńców. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Ostatnie dwa dni to lajtowy trening pod tytułem: "Jak utrzymac tempo i sie nie zmęczyć"... Może dziwnie brzmi, ale przed ultramaratonem takie ćwiczenie może wiele pomóc, bo oszczędzanie sił to ważny element długich dystansów. No i tak w sobotę machnąłem 120 km bez zmęczenia, mimo silnego wiatru i jazdy pod górę do Ustronia (na obiadek ). Nagroda... Dziś natomiast miały być narty, ale nie chciało mi się wstawać i doszły do tego inne problemy, więc pozostał rower... Taka tam włóczęga pod tym samym tytułem co wczoraj... Tak więc łącznie ponad 180 km bez zmęczenia. Teraz czas na odpoczynek dla nóg i żadnego roweru do samego ultramaratonu! To już next week... PS. Powinienem jeszcze wspomnieć o piątku, czwartku, środzie... za dużo tego!2 punkty
-
Szczerze Panowie podziwiam ze odnajdujecie radosc w takich warunkach! i troche zazdroszcze Ale trzeba lubic i to i to.2 punkty
-
Hextor, mieszkańcy nic nie muszą. Stan do jakiego doprowadzili włodarze ON Pilsko, powoduje, że każde rozwiązanie jest możliwe. Społeczność lokalna nie ma zaufania do obecnych właścicieli. Gdy 5 lat temu tu przyszli, mieli pełne poparcie, chęc pomocy. Zresztą dokładnie o tym opowiadał przewodniczący stowarzyszenia na zebraniu. Każda możliwa pomoc, zaangażowanie w akcje przeciwko ekologom itp. Podpisanie długoterminowych umów na warunkach inwestora, w zamian za obiecane inwestycje. Efekt jest taki, że ludzie praktycznie stracili prawo do głosu na swojej ziemi, niejako wywłaszczyli się, podpisując te umowy. Pewnie gdyby Pilsko choć odrobinę się rozwijało, to wszystko byłoby ok. Ale z roku na rok jest gorzej. Teraz ktoś znowu obiecuje inwestycje, prosząc o obniżenie kosztów i podpisanie długoletnich dzierżaw. Dziwisz się, że ludzie wyczuwają spisek? Oni są świadomi tego, że ten ośrodek, bez ich zgody jest nic nie warty i CTE w życiu nie dostanie 30 milionów. Jeśli na rok lub dwa Pilsko nie ruszy, ludzie jakoś sobie poradzą, a CTE będzie zmuszone do ewakuowania się stąd (brak zarobku, brak spłaty rat kredytowych). I to wg mnie jest droga do wyczyszenia sytuacji w Korbielowie. Zresztą same ruszenie Buczynki, to tylko początek. Potrzebne jest naśnieżanie i woda, ratraki.2 punkty
-
2 punkty
-
Pierwszy raz od kilkunastu lat, udało mi się dzisiaj pojeździć w Kotle Goryczkowym. Pogoda na najbliższe dni nie napawa optymizmem...będzie ciepło, chociaż wszystko może się zdarzyć. Dzisiaj do około 13 warunki bajkowe. Sun, snow, ski parafrazując pewną maksymę z zagadnień turyzmu. Koło 15 już wodnisto. Ogólnie po południu Goryczkową i Gąsienicową mieliśmy dla siebie...pustki. Nartostradą ponoć dało się zjechać (po lodzie) aż pod "esa", czyli w okolice siedziby zakonu sióstr Albertynek....więc całkiem nieźle. Skorzystałem jednak z bezpłatnego powrotu kolejką.2 punkty
-
No to może ja na szybko podsumuję nasze dzisiejsze nartowanie na zamkniętym już Chopoku licząc , że koledzy się dołożą do relacji Jeździliśmy naszą grupką w składzie @bolec @christof @moloo . @Jasiek i Tomek. Ośrodek oficjalnie zamknięty zatem warunków do jazdy brak . Pomimo tego na Chopoku jeździło z kilkadziesiąt narciarzy korzystając z tego co jeszcze zostało korzystając z sezonówki ważnej do 30.04. Padło pytanie o ubezpieczenie w zamkniętym ośrodku- mieliśmy ubezpieczenie na sporty o „dużym ryzyku”, niestety to nie jest tania opcja ale coś za coś. Warunki na północy bardzo ciężkie tz przetopy , kamienie , paski śniegu do jazdy , muldy , kilkukrotne zdejmowanie nart i dymanie z buta przez 200 metrów. Na południu więcej śniegu ( do kosodreviny) ale grząskiego i głównie jazda free obok tras . Pomimo powyższego wszyscy schodzili z bananami na twarzach Może to dziwne ale dla nas był to udany dzień na nartach w miłym gronie Majówka raczej odpada ..... Poniżej kilka dodatkowych fotek Pozdrawiam1 punkt
-
Przepraszam za wprowadzenie w błąd. Ta rycina pochodzi z lat 60-tych, więc prawdopodobnie obejmuje ówczesny stan wyciągów w ośrodku Spodobało mi się, więc ją zamieściłem.1 punkt
-
Brawo Mariusz! Już myślałem, że nie skończymy tematu Saastal - jak dam radę to wrzucę jeszcze traki. Patrzę na to i aż wierzyć mi się nie chce, że to było dwa tygodnie temu. A przecież ledwo mi się wygoiło oparzenie nogi. Ale parę (4) upalnych tras rowerowych i zima mi się odsunęła gdzieś do szufladki "to już było dawno". Muszę powiedzieć, że na mnie olbrzymie wrażenie zrobił Strahlhorn oglądany z Fluchthorna. W tym szczególnie ta lewa, ucięta na focie, część. Przyglądałem się i wyglądało mi, że chyba dałoby się to zjechać... O tym, że zjazd z Fluchthorna będzie znakomity wiedziałem od dawna (ba nawet ostrzyłem sobie na to zęby), troszkę szkoda tego zmrożonego dołu. Po prostu spóźniliśmy się pewnie z 2 godziny i mróz skuł roztopioną pokrywę. Ale nie narzekam bo najważniejsze, że po kilkunastu godzinach dojazdu daliśmy radę. Prawdziwie zarąbiste mogłyby być zjazdy na południe (do jeziora). To chyba nie robi się ze szczytu - w miejscu gdzie odjechałem po drodze w prawo nad nawis były ślady. Góra wyglądała bardzo czujnie - przypominała ten żleb w Lyngseidet. No w tych warunkach to raczej nie było mowy aby tam się pchać nie mając rozeznania. Tak czy tak było zarąbiście. Czekam na resztę relacji . Pees. Z zamieszczonego schematu wynika, że w lecie czynna jest gondolka Spielboden i wagonik na Langfluch. Czyli na Alallina trzeba trochę więcej podejść. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Pytałem się swego czasu przedstawiciela Tatralift o to czy nie chcą pozwać do sądu CTE za to, że nie spłacili kolei. Powiedział, że nie ma takiej możliwości.1 punkt
-
Nie natychmiast. Są zielone szkoły, kolonie itp. Jednakże utrata gościa zimowego, na którym się zarabia najwięcej jest nie do odrobienia. Niestety mentalność mieszkańców to jeden z czynników podnoszących ryzyko inwestowania w Pilsko. CTE była dobra jak obiecywała złote góry, rozdawała na prawo i lewo darmowe karnety, stawiała wyciągi i płaciła czynsz dzierżawny w wysokości kompletnie nieuzasadnionej rynkiem. W zamian za te darmowe karnety miejscowe szkółki, pod wodzą miejscowych nauczycieli pchały sie do wyciągów bez kolejki i głośno wyrażały dezaprobatę, że ktoś śmie zwracać im uwagę. Im się przecież należy.... . Dopóki Korbielowianie nie zrozumieją, że inwestycja w Pilsko jest w zasadzie nieopłacalna i sami nie przekonają potencjalnych inwestorów, że warto zaryzykować, a oni zaryzykują wraz z nim (swoje pieniądze), dopóty ON Pilsko będzie dogorywać.1 punkt
-
1 punkt
-
Szczyrk jest też przedmieściem BB z budową "dojazdówko-obwodnicy" a nie jest wsią pod granicą do której dojazd jest, powiedzmy, średni. Jeszce raz powtorzę , upadek to jedyne opcja na odrodzenie lub odejście na złom. Tym bardziej po tym co opowiedzieliscie o postawie CTE na spotkaniu.1 punkt
-
Niestety,jak jeżdżę na nartach,używam starej Nokii 6310i,która nie ma tej funkcji...Smartfon by nie przetrwał,dlatego zdjęcie tylko z balkonu-nie wiedziałem,że ktoś może chcieć oglądać...1 punkt
-
Znów nie mogę sie z Tobą zgodzić. Jeśli ośrodek nie będzie działał przez dwa lata, to nie ruszy już nigdy. Ludzie zawsze sobie radzą, np. wyjeżdżają, co w Korbielowie widać wszędzie. CTE to Spółka z o.o. - odpowiada do wysokości kapitału, a pozostałości sprzeda Syndyk. Zarządowi spółki włos z głowy nie spadnie (chyba, że ktoś udowodni im działanie na szkodę spółki), a ON Pilsko przestanie istnieć. Niestety uważam, że jest to najbardziej prawdopodobne zakończenie.1 punkt
-
Ja jeździłem tak w Alpy na wspinaczkę na Via Ferratach. Dla mnie to nie problem, szczególnie w tygodniu. Jeśli byś jechał na przyszły sezon mogę pomyśleć i się dołączyć. Ja jestem z Krakowa. Jak chcesz to pisz na priv. Pozdrawiam.1 punkt
-
@sstar co do Szrenicy to linkami nie będę Cię katował. Ze Szrenicy kotłem Szrenickim przez las dotrzesz do szlaku prowadzącego ze Szklarskiej przez stację pośrednią Do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Możesz też iść na Łabski Szczyt od Szklarskiej przez Puchatka. Za Łabskim Szczytem masz jeszcze Śnieżne Kotły. Dalej idąc w stronę Karpacza Czarny Kocioł Jagniątkowski. Koło Wielkiego Szyszaka też coś może znajdziesz. Wszystkie te miejsca to teren Parku Karkonowskiego i poruszać się można tylko po wyznaczonych szlakach. Wszystko poza szlakami robisz na nielegalu. I wszędzie duże zagrożenie lawinowe. Można jeszcze wybrać się na stronę czeską, a kierunki to Harrachov, Rokytnice nad Jizerou czy Spindleruv Mlyn i po kilka kombinacji, ale również trzeba uważać...1 punkt
-
1 punkt
-
Dyskalkulia to choroba polegająca na problemach z wykonywaniem operacji matematycznych, a nie debilizm. Taka osoba potrafi prowadzić sprawnie księgowość o ile korzysta z kalkulatora. Podobnie jak dysortografik potrafi napisać piękny poemat, tyle że musi mieć włączone sprawdzanie pisowni w Wordzie. Np. Mickiewicz miał dysortografie. Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Tak jak napisałem poprzednio, podziwiam, tym bardziej że robicie to z pasją. W zeszłym roku kończyłem sezon 30 kwietnia w Szczyrbskim Plesie a tegoroczny ponad tydzień temu więc nie zaliczam się do grupy, która kończy "nartowanie" w marcu lub po feriach. Są jednak dwa powody, czysto pragmatyczne, dla których, póki co nie dołączę: nie posiadam żużlówek i kwesta ubezpieczenia. Skoro właściciel ośrodka w oficjalnym komunikacie zabrania jazdy po trasach to jakie ubezpieczenie wchodzi w grę?? Pozdrawiam1 punkt
-
Jakbym miał 42 bańki to jezdzilbym w Aspen mając głęboko w poważaniu zapyziały ON Pilsko. Mam nadzieję, że ten ośrodek upadnie pod długiem kolejki na Buczynkę. To pozwoli syndykowi sprzedać MOŻE cały ośrodek... albo złom. Opowieści o trasach od strony Harnasia... proszę Was... inwestycje w obszarze N2000? ... wyssane to wszystko z palca. Z drugiej strony, znając właściciela ośrodka, śmieszne jest, że nie ma tych 12 milionów na otwarcie Buczynki, które to mocno odmieniloby ośrodek. Moim skronym zdaniem, szukaja inwestora na pudrowanego trupa.1 punkt
-
Darmowy plac zabaw ma być u góry, aby ludzie wjechali tam koleją i zapłacili bilety. Minie 2 godziny i pójdą do restauracji. Jaki interes ma operator robić plac zabaw na dole, żeby ludzie przyszli i skorzystali bez wydania kasy ? Chcesz mieć nowoczesne wyciągi zimą, który są bardzo drogą inwestycją i dziwisz się że operator latem też kombinuje, aby ludzi na nie jakoś ściągnąć i namówić na kupno biletu ? To jest Droga Mario, naczynie powiązane. TMR wszędzie robi tak samo, w Jasnej, w Mlynie, w Szczyrku. Czerpie wzorce z Alp.1 punkt
-
1 punkt
-
Musiałem ogarnąć ten wpis … Bo każdy tutaj patrzy ze swojej perspektywy, a nikt nie potrafi docenić pasji innych czy innych uwarunkowań – podejdę do tego ze swojej strony … Oczywiście, jeden nie jedzie, bo nie ma kasy, inny bo mu się nie chce, inny bo nie ma czasu, a jeszcze inny już dawno zakończył zimę … ja mam czas, a zima to moja ulubiona pora roku I jedno i drugie to prawda, umiejętności naprawdę nie potrzeba zbyt wiele, wystarczy mieć oczy szeroko otwarte i dobrze szukać linii zjazdu – oczywiście nie można napisać, że warunki są dobre czy bardzo dobre – bo takie nie są, poza tym dla każdego warunki mogą być inne - dla mnie super, a dla większości już nie … każdy ocenia je po swojemu i każdy ma satysfakcję z jazdy w innych warunkach, ale nie jest to powód, żeby krytykować tych, którzy po prostu jadą … bo jest jeszcze śnieg, żeby zjechać … albo zejść jak będzie taka potrzeba … ale jednak na taki warun trzeba mieć „szutrówki” – jak ich nie masz po każdym zjeździe patrzysz na ślizgi … nie mam … i gdyby nie uprzejmość Jaśka przesiedziałbym weekend na działce ... Dodatkowo, gdybym nie miał przedpłaty na pewno bym nie pojechał, bo mój budżet mi na to nie pozwala – ale jadę bo mam i nie jadę bo musi mi się wrócić. Jadę bo chce pojeździć, bo jest fajna pogoda, bo chce się spotkać z kumplami … pogadać, wypić piwo, kawę, herbatę ............ … ale jadę również dlatego, że kilka lat temu kilku gości – pomimo moich „sprzeciwów” – wyciągnęło mnie właśnie na takie „wiosenne nartowanie” … i to był strzał w dziesiątkę – kupiłem przedpłatę tylko dlatego, żeby właśnie pojeździć w miękkim śniegu, „ciapie”, dodatniej temperaturze, słońcu a nawet w deszczu. Ci sami goście w tym roku pokazali mi – trochę – co to freeride 😊 i po którymś zjeździe za każdym razem mówiłem, że to ostatni zjazd w tym dniu, ale za każdym było coraz lepiej, coraz pewniej, choć nogi bolały jak cholera … i jeździłem z nimi do końca … nie był to może szczyt jakiegoś superowego zjazdu, ale zabawa była przednia … Wróci, wróci … tak jak ja wracam i pewnie kilka, kilkanaście osób na tym forum … dlatego pisanie, że jesteśmy … mija się z celem … i tak pojedziemy … a na kamerkach widzimy co jest – niech lepiej ktoś napisze jaki jest warun jak tam był (ja już rzadko piszę, bo mnie wkur… wieczne uwagi do każdego postu i pisanie nie na temat) Dzięki @bolec, @keisyzrk, @przemo_narciarz, Jasiek, Tomek za odkrycie narciarstwa innego niż tylko dobrze przygotowane stoki, mało ludzi, piękna pogoda … szkoda tylko, że tak późno 😊1 punkt
-
Gratulacje. Coraz ciekawiej wygląda WTR Wiślana Trasa Rowerowa i trasy Velo wzdłuż innych rzek https://www.malopolska.pl/narowery/trasyrowerowe/mapy1 punkt
-
Ja także dzisiaj wdrapałem się na Magurkę. Zjazd jedną z najtrudniejszych tras Wataha X-Line. Lekko nie było. Singiel wije się wąwozem wzdłuż strumyka. Trawersy, mini ścianki, uskoki, korzenie i liczne przejazdy przez strumyk - czego dusza zapragnie. Wszystkiego nie zjechałem mimo, że było sucho, trochę sprowadzania było. Marek ogarnął w dół każdą przeszkodę. Banan oczywiście na końcu był.1 punkt
-
Klasyczna wiosenna tura (11.04.2018). Czyli dolina 5 stawów---> przeł. Zawrat. Pogoda super, warunki śniegowe(jeśli chodzi o pokrywę) też. Chodź według mnie nie jest to jeszcze wiosenny firn. Raczej coś w rodzaju szreni pod którą jest mokry śnieg. Tak że torowanie oraz zjazd mogą nastręczać trochę trudności. pzdr.1 punkt
-
Mój sezon 2017/18 trwał od 11.11.2017 do 08.04.2018, a może jeszcze odwiedzimy Rohacze połączone z wejściem turowym na Salatin. Wyjątkowo długi i intensywny sezon narciarski i co najważniejsze bez kontuzji. Dawno się tak nie wyjeździłem, pewnie pobiłem swój rekord ilości dni na nartach, do czego niewątpliwie przyczynił się karnet sezonowy. Zakończenie w Szczyrk Beskid 08.04.2017 Sezon na zjazdówkach rozpocząłem na Chopoku 07.12.2017 a zakończyłem 08.04.2017 Szczyrk BSA1 punkt
-
Czy to był ostatni weekend na Pilsku w tym sezonie trudno powiedzieć...Na pewno na skitury warunki będą dłużej ale bez działającego krzesła to wyjście z dołu tylko z buta... Razem z Andy-w skorzystaliśmy dzisiaj z krzesła. Na początku wjechaliśmy wyciągami na samą górę, by po zjeździe główną trasą do Szczawin założyć foki i poturować w kierunku szczytu. Byłem tu drugi raz na turach, Andrzej też, kilkakrotnie już w przeszłości na nartach i ciągle Pilsko może zrobić wrażenie. Jakoś mi się tu podoba, zwłaszcza jak pogoda i warunki dopisują! Dzięki Andrzej za mile spędzony czas! Kilka fotek poniżej:)1 punkt
-
1 punkt
-
Sucha Dolina nieopodal Piwnicznej, kiedyś tętniący życiem ośrodek narciarski ze sporym potencjałem do rozbudowy . Dolina wielu wyciągów i tras. Miejsce na naprawdę spójny ośrodek. Było a w zasadzie jest tu około 11 urządzeń o łącznej długości 4 km tras,nieczynnych.. Teraz smutne, zarośnięte złomowisko bez perspektyw,szkoda My startujemy z parkingu w Suchej Dolinie i zawijamy e-skę kierując się w las Sam pewnie bym turował głównym szlakiem turystycznym ,ale jak się ma towarzystwo które zna tu każdy zakątek to można wyłączyć myślenie i cieszyć się otaczającą przyrodą turując w kierunku Wielkiego Rogacza. Co by dużo nie zanudzać ,bajka,po prostu bajka, choć ten.gróbo poniżej -10 Osiągając szczyt kierujemy się, zjeżdżamy na mały Rogacz, Przełęcz Gromadzką i dalej do bacówki Obidza ( fajne klimatyczne miejscem) Po godzinie przerwy,ogrzaniu się ,posileniu dajemy szusa starymi trasami do parkingu. Piękny dzionek i miejsce w które będę chciał wrócić już jutro1 punkt







