Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.03.2019 w Odpowiedzi
-
Jak coś nie potrafisz zrobić na niebieskiej, to tym bardziej nie zrobisz tego na czarnej. Jak ktoś jest niedoszkolony, to jazda po czarnej nic nie da w sensie szkoleniowym. Narciarsko się nie rozwijamy. Dużo narciarzy, jak złapie podstawy to wybiera najtrudniejsze trasy, ale dużo osób robi to za wcześnie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. Rozumiem, że jest super adrenalina jak mamy do pokonania stromy zjazd (sam takie lubię). Większość jazdy, by się rozwinąć technicznie powinna się jednak odbywać na stokach niebieskich i czerwonych. Trasy niebieskie nie są tylko dla początkujących, ale i dla zaawansowanych i ekspertów.. to nie wstyd tylko norma. A tak po prawdzie trudne trasy są w żlebach, stromo, wąsko, niewiadomy i zmienny śnieg. Na szczęście tam niewielu niedoszkolonych się realizuje, oczywiście i tam się trafiają nieodpowiedzialni (jak wszędzie i w każdej dziedzinie)...Trzeba zachować proporcje i korzystać ze wszystkich kolorów, bo tylko to prawidłowo rozwija... Jak ktoś twierdzi, że jeździ tylko po czarnych, to ma kompleksy lub braki techniczne które ukrywa pod czarną przykrywką.11 punktów
-
Dziś rano BSA - nie chciało mi się jeździć w słabej widoczności na Skrzycznem, wypiłam kawkę, pokręciłam się po domu i w końcu ruszyłam. Okazało się, że BSA to dobry wybór. Warunki naprawdę dobre, nawet twardo, do 11 (odwrót) nie rozjeżdżone, troszkę zaczynało mięknąć. Troszeczkę kamyczków, ale tylko troszeczkę, na buli na czarnej na spadzie po lewej (patrząc z góry) przetarcie, ale prawie cała szerokość poza tym ok. Jazda wspaniała - prawie pusto. Ten tydzień trzeba wykorzystać maksymalnie, potem już trzeba będzie daleko jeździć... Ech, mieszkać gdzieś na Alasce czy na północy Skandynawii... Albo - co nie takie nierealne - w Innsbrucku... Szkoda, że po niemiecku nie umiem i w ogóle za późno już na takie decyzje...10 punktów
-
Wysil się trochę, jak Ciebie to interesuje to sam sprawdź. Dlaczego ktoś ma to robić za Ciebie? Wracając do tematu: Najlepsza trasa w Polsce -dla mnie jest to ta trasa, po której w danej chwili zjeżdżam. Nie ma znaczenia jakiego jest koloru czy długości. Ważne by potrafić z każdej trasy "wycisnąć" to co ma najlepszego do zaoferowania. Nawet na krótkich, niebieskich trasach można robić interesujące i uczące nas narciarskie ewolucje, których nie można przećwiczyć na innych (np długich i stromych). Wielu trenerów zabiera narciarskich adeptów na te niby nieciekawe trasy, bo są w danej chwili najlepszym wyborem (z różnych względów, o których można by pisać godzinami). Narty to radość którą można osiągnąć wszędzie, tylko trzeba trochę nad tym popracować..10 punktów
-
Podróż. Dotarliśmy! Zakwaterowani i do kolacji mamy... minutę! 😮 Piszę szybko i wrzucam kilka zdjęć z podróży. Droga minęła bez większych utrudnień - jedyne, korek na 30 minut przed granicą czesko-austriacką (most przed Mikulovem). 30 kilometrów przed metą - szczyty białe! Wysokość ponad 1700 m npm i o godzinie 16:00 temperatura -4. Jezioro zamarznięte. Nasz Vloger w pracy... Mróz! 😮 Co za poświęcenie?! Ośrodek, przy którym się zatrzymaliśmy?... @ @johnny_narciarz zgadnij? Tak!!!... Będziemy go razem z Paulą odkrywać w drodze powrotnej - w niedzielę Jesteśmy na miejscu! Baner nadal z niezmienionym logiem: Widok z hotelu: ky Po lewej stronie słynna trasa... Ktoś wie jakim nazwiskiem firmowana? Jesteśmy w Bad Kleinkirvhheim. CDN8 punktów
-
To już moja ostatnia relacja (z niedzieli) w tym sezonie ze Szczyrku. Po przejechaniu tam sporej części sezonu narciarskiego, wyszło tego ponad 42 dni (COS i SMR), było jeszcze 2 x BSA na tym samym karnecie. Sezonówka spisała się dobrze, koszt pojedynczego dnia na nartach poniżej 20 zł, więc też całkiem nieźle. Czy stoki były przygotowane zawsze dobrze - nie, były dni lepsze i gorsze, czy zdarzały się dni gdy było dużo ludzi, tak (szczególnie w środy - nie rozumiem tego fenomenu). Ostatniego dnia byłem bliski uszkodzenia nart (na 10, przy przetopie na końcu trasy, były zostawione duże głazy tuż pod śniegiem (niewidoczne) - niewiele brakowało do uszkodzenia krawędzi, na szczęście skończyło się na przerysowaniu ślizgu w jednej narcie). W niedzielę mieliśmy jazdę nad chmurami, w pełnym słońcu, im niżej tym śnieg robił się gorszy. Od soboty mocno poprawili dojazd do gondoli, Juliany mocno już popłynęły (szczególnie 9-tki). Widać było, że walczą o utrzymanie ośrodka do końca (jak mieli możliwość dosypali śniegu w kilku miejscach), poprawiali z dnia na dzień newralgiczne miejsca, wysyłali ratrak w ciągu dnia by poprawić warunki, w mojej ocenie dużo bardziej się starali niż sezon wcześniej. Jazda kanapą, zaczynamy w pełnej mgle, dalej zaczyna być widokowo. Jazda nad chmurami. Słońce nad MS. Im niżej tym śnieg gorszy. 9-tki już mocno popłynęły (a jeszcze w sobotę było dobrze). Golgota - a w zasadzie to co z niej zostało. W kilku miejscach w ośrodku trwa intensywna wycinka drzew.8 punktów
-
Szczyrk – 25.03.2019 r. Wczoraj SON i COS. Najpierw o pogodzie – chyba było wszystko, rano od Hali Skrzyczeńskiej w górę mgła, potem wyszło słońce, kolejno ulewa, która przegnała mnie ze słoneczka do knajpy, potem znowu słoneczko, deszcze ze śniegiem, burza – zatrzymanie gondoli na około 20 minut – znowu słoneczko i koło 14:30 deszcz. Podczas deszczu, śniegu i burzy dość mocny wiatr. Trasy – jeżdżenie bardzo specyficzne – wiosenne. Wiadomo ze Zbójnickiej Kopy i Małego Skrzycznego dużo śniegu – choć z MS już trochę przetarć – no ale tam nie idzie się rozpędzić. Rano twardo – potem już nie jeździłem … 1 – zamknięta – fajna jazda, bo nikt nie zjeżdżał, gdzie śniegu jest szeroko idzie się rozpędzić i poszaleć 😊 dwa razy ściągałem narty, żeby zjechać na dół – oczywiście dojście do 3 z buta 3 – otwarta – przejezdna w całości choć dużo luźnych minerałów, przetarć niewiele, oczywiście do gondoli z buta 4 – otwarta – przejezdna w całości - dużo przetarć, wiele więcej niż na 3, niewiele minerałów 7 – zamknięta – ale cała przejezdna, podobnie jak na 1 – jak jest szeroko idzie fajnie zjechać, ale trzeba uważać bo dużo przetrać, miejscami śnieg tylko po bokach, trzeba mocno kręcić, albo ryzykować zjazd na krechę Ogólnie wszystkie ubytki słabo albo w ogóle nie oznakowane … Po deszczu śnieg strasznie tępy, ale na 3 wyjechał ratrak, przejechał kilka razu połowę trasy z dołu tak 2/3 – wiadomo, nie był to sztruks poranny, ale biorąc pod uwagę, że przez dłuższy czas mogłem jeździć tylko po swoim śladzie – było zajebiście. COS – tylko FIS – góra twarda, dużo śniegu, ale po pierwszym garbie już zaczyna się robić miękko, dziwnie poratrakowane, dużo grud lodowych, ale takich większego kalibru, od przejazdu pod orczykiem już całkiem miękko, pojedyncze minarały Ludzi niewielu – większość czasu sam na trasie … Podsumowując – warunków już praktycznie nie ma. Marudy niech zostaną przed kamerkami i piszą jaki to ten Szczyrk beznadziejny bo za mało naśnieżyli itd. Dla mnie jazda super, uwielbiam to szukanie linii zjazdu i takich tam atrakcji na trasie … W sobotę chyba zamknięcie sezony w SON – ma być ciepło to może krótkie gacie 😊 😊 😊 Przejazd z COS do SON – w dwóch miejscach z buta … Oczywiście narty – ŻÓŻLÓWKI !!! P.S. Dla marudów - wiedziałem co mnie czeka 😊 mam sezonówkę, ale uwielbiam takie warunki … nie ważne czy Szczyrk czy Chopok – chłopaki mnie zarazili wiosennym nartowaniem kilka lat temu i tak naprawdę dla mnie sezon zaczyna się w marcu …8 punktów
-
6 punktów
-
Wyglądało to tak Jak widać podwózkę można tutaj łatwo złapać Pod górkę też dawało to nieźle radę Tam zostawaliśmy sami (no prawie, było dwóch lokalsów) Teren był bardzo interesujący choć łatwy, normalnie rzecz biorąc hektary nie do zajechania A na dole wystarczyło, to już wiecie I tak 12x (track nie jest kompletny) Czyli z wjazdami 40 km, około 4 km vertical. Poza tym beton jak na trasie PŚ, do tego całe pola, wręcz całe góry wywiane do lodu, słaby kontrast a czasem wręcz mglisto. Czyli dalej nas nie rozpieszczało. Ale zawsze lepiej jest źle jechać jak dobrze iść. Choć w tej materii też znalazłyby się zdania odrębne.6 punktów
-
5 punktów
-
Ja bym Ciebie do średniaków nie zaliczył, a odcinek o którym mówisz jest specjalnie do tego przygotowany i pewnie do tego wybrałeś odpowiednie i przygotowane narty. Są jednak osoby które potrafią jeździć po sto kilkadziesiąt na slalomkach lub nartach Al M.5 punktów
-
Dokładnie tak. U mnie znajomi i krewni kończą wyjazdy na narty najpóźniej w początkach marca ,a w tym roku przy przewadze ciepłej pogody od początku lutego moje wyjazdy 12 i 19 marca na Skrzyczne wzbudziły ogromne zdziwienie bo przecież wiosna za oknem i na rower trzeba, a na narty w marcu to jak już w Alpy ,a nie w polskie góry.(taki był w sumie mój niedoszły plan). Zastanawiam się czy warto jeszcze pojechać w czwartek 28.03 na Skrzyczne gdzie dosyć szybko dostaję się pociągiem i busem czy ,,już się nie wygłupiać '' jak mi doradzają w domu. Fota z 19.03 z COS-u5 punktów
-
Skoro słynna trasa F.Klammer'a, to przy mikrofonie On sam. 65 lat ,dobrze się prezentuje.4 punkty
-
Też tak kiedyś myślałem,ale jednak te prędkości z GPS to nie jakaś fantazja i średniak też tak pojedzie,jechałem speed race z prawdziwym pomiarem w Lech i było około 110,a jeździłem w życiu znacznie szybciej niż tam.Tyle,że ci z PŚ muszą jeszcze wtedy zrobić skręt na lodzie w odciążeniu...4 punkty
-
No już to tak nie wygląda - byłem wczoraj - FIS jeszcze na samej górze na płaskim jest ok, ale im niżej tym śnieg miękki, dziwnie wyratrakowany, mniej śniegu, miejscami wychodzą kamienie - nie powiem, pojeździłem, ale to takie specyficzne jeżdżenie ...4 punkty
-
Cale szczescie ze tacy specjaliści jeżdżą na nartach tylko w fotelu przed komputerem 😂 sezonowka oczywiście zakupiona. W tym sezonie 2000km w Szczyrku w zeszłym 2400km.... A teraz cudne jeżdżenie w Szczyrku..... ciekawe czy wytrzyma jak rok temu do 8.04... I żeby nie było wątpliwości. W alpach tez jeżdżę 3 doliny Tignes, 2alpes.......4 punkty
-
@shuger co ty wiesz o nartowaniu? Teraz właśnie zaczął się top sezon. Rób świeże screeny, zainwestuj w dysk i kartę graficzną, ja kupie sezonowke😷4 punkty
-
W tamtym roku marcowe jeżdżenie było lepsze z dwóch powodów. Pierwszym był zimny marzec, drugim święta przypadające na 1.04/2.04. Wiele ośrodków usiłowało dociągnąć właśnie do świąt licząc, że w góry zjedzie poświętować trochę narciarzy. W tym roku nie dość, że wiosna dobija się mocno już od początków lutego, to jeszcze święta są wyjątkowo późno i nie ma szans na świąteczne jeżdżenie chyba nigdzie poza Kasprowym. Możliwe, że to działa tak, że jak pogoda jest wiosenna to ludziom już nie w głowie narty. Sam nie raz spotykam się ze zdziwieniem, że w marcu/kwietniu jeszcze chce mi się jeździć na nartach. Rok temu sezon zamykałem dokładnie w niedzielę 8 kwietnia w Białce. Byłem na krokusowym weekendzie w Zakopcu i z samego rana wyskoczyłem na otwarcie do Białki. Było świetnie. Wszystkie trasy otwarte, śniegu w cholerę, pełna lampa, lekki przymrozek w nocy a potem coraz cieplej. W takich warunkach do 11 jeździło w całym ośrodku może z 50 osób (choć i to wątpię). Trzy fotki poglądowe na panujący wtedy warun:): W ubiegłą niedzielę popatrzyłem z ciekawości na kamerkach po 18:00 na frekwencję w Kasinie, która jest w weekendy w sezonie niesamowicie oblegana. Fakt, pogoda była niemal letnia, ale śniegu było jeszcze na stoku od groma, trasa wyratrakowana, a przez kilka minut obserwacji na kanapach nie widziałem żywej duszy. Następnego dnia stację wyłączyli do weekendu, a wczoraj zakończyli sezon. Frekwencja po prostu wszędzie jest marna, po co więc dokładać do interesu.4 punkty
-
Wiecie - słynna Franz Klammer Stich, cudowna trasa, dla mnie naj w BKK 💪 i plan na Turracher Höhe - w 10, genialny mały ośrodek! Czekam na dalsze wieści, udanego pobytu i dobrej zabawy 😎🌞⛷3 punkty
-
3 punkty
-
To trochę tak jak z szybkością, ja jechałem 80 km/ h, ja 100, a ja to 150 itd. Biedni Ci zawodnicy z PŚ (zwłaszcza slalomiści i giganciści), o takich prędkościach mogą tylko marzyć😜3 punkty
-
Cześć Też uwielbiam takie warunki i szczerze zazdroszczę, aczkolwiek określenie żużlówki jest mi niemiłe. Wszędzie można zjechać w taki sposób aby nie zniszczyć sprzętu. Pozdrowienia serdeczne3 punkty
-
jak już dużo jeździsz po trasach, to wjazd na offpiste nie jest aż tak straszny, trzeba sobie tylko przyswoić kilka porad i stopniowo zdobywać doświadczenie, warto się zaopatrzyć w jakieś szersze narty i wozić w aucie, jak jest warun to "przy okazji" wykorzystać to w bezpiecznym terenie (blisko trasy albo wogóle na trasie po dużym opadzie) natomiast problemem w takim terenie jak ten Arlberg, jest bezpieczeństwo - bez odpowiedniego przygotowania lepiej tam nie zjeżdżać ostro z trasy3 punkty
-
Dzięki. Odpuszczam. Ze względów zdrowotnych i bankructwa B.T. ,z którym od 2010 jeździłem na narty tylko 7 dni na nartach w sezonie 18/19, a moja średnia za 11 sezonów to 13 dni na nartach. Zacząłem jeździć w wieku 49lat czyli 30-40 lat za późno. Co do wyjazdów to potrzebuję specjalnych warunków i ,,Olimp'' mi je w dużym przybliżeniu zapewniał tzn. dojazd, wyżywienie HB, zakwaterowanie w hotelu i tym razem dopłaciłem za jednoosobowy pokój. Cena za ten wyjazd miała być około 250zł wyższa od tej z grudnia 2012 za to samo miejsce i to po obniżce o330zł z racji LM.Mimo wyraźnego wzrostu cen za wyjazdy ,,Olimp'' nie dał rady dalej organizować stosunkowo tanich wyjazdów z wygodami i teraz sporo osób w, w tym ja czekamy na zwrot kasy od ubezpieczyciela Biura (AXA). Pozdrawiam.3 punkty
-
3 punkty
-
Oj tak, śniegu jest mnóstwo - aktualnie do 4 metrów - i spektakularne tereny freeridowe, aż żałuję, że nie potrafię !3 punkty
-
Już pokupowali, w poprzednim sezonie też mieli i się najeździli, niekoniecznie na ,,alpejskiej,, trasie Słuchaj 24 stycznia, mniej więcej o 10:31 sekund 24 wypadło mi z kieszeni w kolejce na solisku pindzisiąt groszy ,nie masz screena jak ktoś je podnosi ? 🤣3 punkty
-
Żeby nie było, że tylko na południu da się jeździć. Dzień wczorajszy na Pomorzu, czyli Wieżyca- Koszałkowo. Czynny jeden wyciąg i trasa wzdłuż niego. Warunki całkiem dobre, bez przetarć a nawet sztruks widoczny miejscami 😜 Ludzi naliczyłem- 20 osób 😀 P.S Czy w ogóle jest czynna jakaś inna stacja narciarska co nie leży na południu?3 punkty
-
3 punkty
-
Zacznę od tego że droga do Zaroślaka przez las to istny snowpark, mi się takie tereny zabawowo bardzo podobają. Krótkie skręty, szybka reakcja. Jechałem akurat za przewodnikiem, więc on brał na siebie trudne przeszkody i kilka razy miał przewrotki, a ja zaraz za nim mogłem bezpiecznie zahamować. Super. Zaroślak leży na wysokości 1270 m n.p.m, więc dość wysoko i zjazd na śniegu był pod same drzwi. Jest to stara baza sportowa wybudowana dla radzieckich olimpijczyków. Są rozwalające się obiekty sportowe, boisko, skocznia do halfpipe itd. I nie ma nic więcej, żadnych innych mieszkańców. W środku dość zimo, kolację i śniadanie jedliśmy w puchówkach. Ot, taki folklor. Niemniej dotarliśmy tam po 3 dniach bez porządnego mycia, i dlatego Zaroślak był naszym kochanym celem. Każdy w pokoju miał łazienkę, gdzie można było wziąć prysznic bez ograniczeń. Mi bardzo smakowało śniadanie, widać rękę sportowego dietetyka: TRZY jajka sadzone, pieczywo, ser, naleśniki z czekoladą i owsianka na mleku. Wszystko smaczne i w odpowiednich ilościach. Obsługa bardzo miła i uczynna. Podkreślam to, bo jednak nie wszędzie tak było. Najlepsze miejsce wypadowe na Howerlę i w ten rejon gór. Tędy z dołu wchodzą masowo letni turyści, aby zdobyć najwyższy szczyt swojego kraju. Pewnie latem to miejsce tętni życiem. Zimą jednak byliśmy w całym ośrodku sami. Może ktoś z Was kiedyś tam przebywał i może opowiedzieć jakieś swoje wspomnienia? To byłoby ciekawe.3 punkty
-
No i niespodziewanie znaleźliśmy się na półmetku relacji. Czyli jeszcze sporo będziecie musieli wytrzymać. Dzień 4 To musiał być najważniejszy, kluczowy dzień wyjazdu. I musiał być udany! I to nie dlatego, że po drodze mieliśmy Howerlę i był całkiem spory kawał do przejścia. Ale w przypadku wycofu czekałaby nas długa i wredna droga autami. A to po dwudniowym biwaku i byciu w Górach byłoby najnormalniej deprymujące. Wstaliśmy zdeterminowani, o 6:30 plecaki spakowane, wyglądało to tak: Nasi gospodarze też byli zdeterminowani - zaczął się demontaż obozu. Nawet nie byłoby gdzie wracać. To się nazywa - spalić mosty! Goretexowe łapawice to nie jest dobry początek dnia. I jest on taki smutny... Pierwszym punktem jest Szpici (1863 m npm), to tutaj są te interesujące żlebiki o których już pisałem (będziemy nad nimi przechodzić). Oglądam je sobie, pewnie nigdy ich nie zjadę. Idziemy trochę wyżej i widoczność się kończy. Na rozstajach gdzie można pójść na Rebrę (i dalej na Popa Iwana) robimy sobie pamiątkową fotę. Wołodia chwali się, że sam robił ten drogowskaz. Pomagamy oczyścić go ze śniegu. Myślę sobie, że to kurczę nieuczciwe jest, że mamy dupówę. Choć jakaś nadzieja jest bo widać, że chmura w której idziemy ma niewielką miąższość. Może coś się przejaśni. Zdejmujemy foki, czeka nas zjazd do znanego tutaj jeziorka pod Turkułem. To częste biwakowisko w lecie. I w trakcie zjazdu wiatr przewiewa chmury i już możemy obejrzeć (z lewej) tę górę. Zjazd całkiem przyjemny. Krótki popas nad jeziorkiem. Ale widać, że Wołodia jest zmobilizowany i ruszamy dalej. Omijamy trawersem Turskuła - nie miałbym nic przeciwko aby go zaliczyć bo wygląda całkiem, całkiem. Jednak nie wyrywam się z tym pomysłem. Okoliczności robią się... zresztą sami oceńcie. Turskuł z MarioJ, jeden ładniejszy od drugiego! Wchodzimy na Dancisz (1865 m npm) A jak barometr nastrojów? No ja myślę! Nie dość, że "coś" widać to nawet wiatr zelżał. Znajdujemy stare słupki graniczne, Kamil robi nam wykład z kim i kiedy tu Rzeczpospolita graniczyła. To się nazywa poznawanie historii. Stąd już dobrze widać nasz cel. Teraz schodzimy trochę z grani trawersując z lewej Pożyżewską (1822 m npm). Przed nami Breskuł - ostatni punkt przed Howerlą Ale zanim to się stanie Wołodia zarządza przerwę - grzejemy wodę na liofy. Mnie to jednak nie dotyczy. Od rana mam wrażenie, że niosę cegłę w brzuchu. Nie wiem czy to coś poważniejszego ale mam zamiar przetrwać na węglach. Obserwują swój organizm - wygląda, że wydolnościowo jest normalnie. Robię sobie spacer po okolicy. I myślę... , że ta grupka moich przyjaciół to wszyscy narciarze jacy są w tej chwili na Czarnohorze. Poza nami nie ma tutaj nikogo. Ani grama śladu człowieka. To nie Alpy gdzie ze schroniska potrafi razem z Tobą wyjść 150 osób a w takim regionie jak ten byłoby z 8 schronisk. Czas sjesty trwa. Koniec laby, pora ruszyć tyłeczki. Włazimy na Bierskuła Howerla stąd robi wrażenie, w realu daleko większe niż na focie. Niebo robi się smoliście czarne, przebłyski wydobywają góry to tu to tam. Na południe od nas już ostro sypie. Naprawdę pora stąd spadać. Tym bardziej, że wiatr chce nam powiedzieć - dałem wam szansę Ruszamy żwawo Na szczycie jest istne szaleństwo. Ostatnie przebłyski słońca, przewalające się chmury. Fota co żywcem przypomina rysunki Żechowskiego. Jeszcze załapujemy się na ostatnie foty I siadło, koniec. Mleko się rozlało. Zabrakło może kwadransa. Teraz czeka nas zjazd bocznym ramieniem. Jest to o tyle niebezpieczne, że z obu stron są silne pocięcia. Dobrze widać to te 8 zdjęć wstecz. Wołodia jest trochę przestraszony, zjeżdża po parę metrów i kontroluje co chwila pozycję. Nam jest łatwiej, czekamy i po prostu robimy parę skrętów i stop. Wreszcie trafiamy na tyczki wyznaczające szlak. Nasz przewodnik wyraźnie oddycha. A za chwilę wyjeżdżamy pod chmury i zaczyna się piękny, długi zjazd. Na focie końcowa ścianka. zjechaliśmy tam gdzie trzymam kijek. Ale naturalna droga (jak nartostrada), którą jechaliśmy wyprowadza na takie ładne przełamanie z "maleńkim nawisikiem". Umieszczam to ku przestrodze (swojej i Waszej) - w miejscu gdzie już prawie dom widać taki wredny depozyt może po prostu zabić. Oczy trzeba mieć zawsze otwarte - nawet gdy jedzie się na luzaku, pięknym terenem po całym dniu w górach... Jeszcze droga przez las (raczej wredna) i mamy Zaroślak Temat Zaroślaka też jest zdecydowanie wart pogłębienia. Ale może zrobią to koledzy bo ja mam już dość tego relacjonowania.3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
A różnica czego? Aaaa i jak grubo? Nie odniosę się tutaj do twoich inwektyw pod adresem interlokutora, świadczą one tylko o tobie2 punkty
-
2 punkty
-
W tym piątym dniu część skiturowa naszego wyjazdu skończyła się... Z głównej grani Czarnohory zrobiliśmy "tylko" 1/3 ale prawdę powiedziawszy w tych warunkach pogodowych to i tak dobrze. Na szczęście czasu nie zmarnowaliśmy i całkiem sporo przeszliśmy i zjechaliśmy. Każdy z nas wyszedł z nowymi doświadczeniami i przemyśleniami. I to dla mnie było najcenniejsze. Dobrze sprawdziła się formuła biwakowa. I to tak, że już niedługo powtórzymy ją w znacznie rozbudowanej formie. Szczególnie, że póki co Ukraina stoi przed boomem narciarsko-skiturowym i jest jeszcze ciągle "dzika" w zimie. Co może niektórych przyciągać. A już na pewno ich portfele. Na nocleg dotarliśmy do Jasini. Rano wsiedliśmy do marszrutki do Dragobratu bo tam zaczął się Dzień 6 - odmiana przez przypadki Kto? Co? Oglądam piękny ratrak Kogo? Czego? Pragnę ratraka (może też być ratraku) Komu? Czemu? Przyglądam się ratrakowi Kogo? Co? Czekam na ratrak Z kim? Z czym? Umówiłem się dzisiaj z ratrakiem O kim? O czym? Rozprawiam o ratraku I na koniec chciałoby się zawołać: mój drogi ratraku, moja podwózko niezrównana, mój ty mocarzu śnieżnych przestrzeni, moja gąsienico podwójna, mój rumaku z sercem mechanicznem, bądź mi zawsze i ojcem, i bratem2 punkty
-
Tu masz troszeczkę: I tak: 1. od 0.52 do 0.58 oraz od 1.12 do 1.16 - Dominik Paris 2. od 1.28 do 1.34 i od 1.55 do 2.05 - ktoś z "Elan Demo Team" 3. od 2.07 do 2.22 - Max Franz - wg mnie jazda obłędna, totalny luzik i lekkość w brei (taka była na stoku) Mam również nadzieję, że Mariusz coś fajnego skręci Pozdrawiam2 punkty
-
Z moich wrażeń i wyliczeń wynika,że chwilowa prędkość 100 km/h to nie jest nic wielkiego i ludzie raczej zaniżają niż zawyżają prędkość.Jeśli trasę 6 km Gardenissimy jadę ok. 5min,a trasa jest mierzona nie po torze giganta,a raczej osi,więc dystans jest jeszcze większy...Licząc tylko 6 km,średnia wychodzi 72 km/h przy sporej ilości bramek podkręconych.Na 4 bramce giganta Red Bull robi tam pomiar szybkości,daje za to nagrodę,i PŚ już tam jechał zawsze 103-105 km/h ...2 punkty
-
@marionen, dzięki serdeczne i może Was wkrótce znów trochę pomęczę, bo coś mam jeszcze "na warsztacie". @MarioJ, zdecydowanie brak mi pewności siebie w terenie, który nie jest trasą - więc problem jest w głowie, bo na trasie - nawet przy dużym opadzie śniegu jest w porządku. Jak już się znajdę poza trasą, to zjadę trawersem i ostrożnie skręcę, ale nie mam z takiej jazdy przyjemności. 😟 Nie jestem też specjalnie objeżdżona na typowo szerokich nartach, może przy okazji kiedyś spróbuję, ale raczej już nie w tym sezonie. Na pewno spektakularnie to wygląda z boku, jak ktoś dobrze jeździ off piste i wierzę, że to jest fajne. Pozdrawiam 😀!2 punkty
-
Jechałem ostatnio krzesłem z gościem który zaczął rozmowę. Z rozmowy wynikało ze był na Loli i Ścianie i ze było lodowato. Byliśmy na obu, lodu nie widzieliśmy Następnie jakoś tak mimochodem, miedzy słowami stwierdził ze "jeszcze ma zaplanowany wyjazd w ALPY, tylko sam nie wie, bo może mu wolnego nie dadzą". Najważniejszy w tym przekazie był magiczny termin ALPY - bo pewnie to taki prestiż tam jechać ze należy się tym chwalić na lewo i prawo Megalomanów ci u nas dostatek.2 punkty
-
Całkowicie się zgadzam. Zresztą trzeba zachować trochę umiaru - trasy z Kasprowego, o ile pamiętam z przewodnika skiturowego Życzkowskiego, w skali trudności mają stopień 0.2 punkty
-
Podpisuję się wszystkim co mam pod tym tekstem. W tym sezonie za namową syna zacząłem robić ćwiczenia a do ćwiczeń najlepsze są trasy niebieskie o niewielkim nachyleniu. Przez 15 sezonów nie nauczyłem się tyle ile w tym jednym.2 punkty
-
@tanova Magda masz rękę i głowę stworzoną do pisania i jeszcze do kompletu oko do świetnych zdjęć (trochę zazdroszczę tyle talentów w jednej osobie). Dla Siebie jeździj na narty jak najczęściej, a dla mnie (nas - forumowiczów) "męcz" relacjami...2 punkty
-
To że grupy się mieszają to też jest normalne. Są różne tempa, jak widzisz, że cię ktoś dogania to go puszczasz. Gdzie tu problem. No powiedzmy mógłby być - teren zagrożony, nie trzymanie odstępów. Ale oczywiście trzeba byłoby dokładnie znać okoliczności aby 100% to ocenić.2 punkty
-
Filmik z tych odwiedzin Podobno pomylił strony i udał się potem na goryczkową pozjeżdżać trasą giganta No Limit...2 punkty
-
W uzupełnieniu relacji Kamila Szczyt po prawej to jest "wczorajsza" Howerla z lewej Bierskuł, z którego chciałem "rezerwowo" zjechać. Po prawdzie chodziło aby coś zrobić. W sumie prawie 1100 vertical (włączyło mi track się z opóźnieniem) około 10 km na te 5 godzin (z przerwami), bo później trzeba było jeszcze sporo dojechać autem (i to na dwa razy). Ten piąty dzień to jest jedyny gdzie mam jakiś wyraźny niedosyt. Pogodziłem się z tym, że odcinek Pop Iwan - Rebra był w tych warunkach nie do zrobienia. Ale bardzo chciałem dokończyć główną grań Czarnohory do Petrosa. Bo to bardzo ładny, trochę odosobniony szczyt. Ale wiatr przetrzebił nam grupę, dwie osoby wycofały się szybko - jak zobaczyły co się święci, trzecia odpadła gdzieś na stromym fragmencie podejścia. Reszta dała jednak radę i jak się później zgadaliśmy to i Kamil i Mariusz i ja na pewno próbowalibyśmy dojść na szczyt. Pewnie i Adam i Andrzej też tanio skóry by nie oddali. Czy doszlibyśmy to nie wiem. Bo co prawda było łagodniej ale wiatr na górze pewnie był jeszcze silniejszy. To było "tylko" 400 m vertical! Wołodia podjął decyzję za nas. Pokazał abyśmy zjeżdżali i to zrobiliśmy, jego decyzja nie zaskakuje - grupa się rozsypała, wake-take nie odpowiadało. Zresztą w tym ryku wiatru to trudno było rozmawiać. Myślę jednak, że gdybyśmy się zebrali i podzielili na tych co wracają i idą, to można byłoby się sprężyć i znów tyłek Howerli skopać. A tak coś tam jeszcze zjechaliśmy ale pozostał lekki kac. Jeszcze parę wygrzebanych fot. Tu już było widać co nas na górze będzie czekać No i jeszcze piękne foty Andrzeja z podejścia. jak widać część na nartach a część z buta. To drugie nie było taką udaną koncepcją bo miało się żagiel. Z drugiej strony na nartach też było stresująco bo człowiek miał obawy czy go nie strąci, a jednak nie jest tak pewnie jak na nogach. Przepinka do ewakuacyjnego zjazdu Dodatkowe podejście I końcówka zjazdu nr 2, później zaliczyliśmy jeszcze ten lewy wariant - tam było już stromo (pewnie 45 stopni) Najlepsze, że to nie był koniec wyjazdu. O czym będzie dalej.2 punkty
-
2 punkty
-
Jeżeli chodzi o Tatry to jestem całkowitym "lajkonikiem" 😉. Ale następnym razem to już będę wiedział. Za nami szła grupa z instruktorem i wszyscy mieli harszle, które wydawały z siebie bardzo charkterystyczny dźwięk przecinania zlodziałej skorupy zwielkrotniony przez ilość uczestników. Tak się złożyło, że przez moment szedłem ich śladem między nimi, ale PANI INSTRUKTOR zbeształa mnie, że to kurs itp, itd. i że muszę sobie znaleźć inny ślad. Na szczęście miejsca dookoła było dużo.2 punkty
-
Rozjeżdżamy znanym już fajnym terenem obok nawisu. Na dole dołącza Robert i Dominika. Potem Wiesiu wpada w doskonały humor i podpuszcza Wołodię na coś ambitniejszego. Pokazuje dość strome i wywiane zbocze. Nie chce mi się tam iść ale widzę że Wołodia dobrze to optymalizuje i kieruje się w stronę fajnego stromego żlebu. Dochodzę do wniosku że lepiej tam wejść za nimi niż czekać. Wołodia gdzieś na wysokości ¾ żlebu zakłada narty do zjazdu. Wiesiu tak w ½ ja w ¼ żlebu robimy to samo. Potem miły znany już zjazd do granicy lasu i przez las do Zaroślaka. Droga w dół z Zaroślaka została dopiero co odśnieżona ciężkim sprzętem budowlanym. Nie nadaje się do normalnego użytkowania (nartami). To zdjęcie nie oddaje sytuacji :). Zjeżdżamy na dwie raty terenówką. Czekając na drugą grupę zwiedzamy nieśmiało rozkwitające okolice wejścia do parku. Są fajne tablice informacyjne ale nie wiedzieć czemu odgrodzone w odległości kilku metrów od patrzących :). Na koniec dnia przejazd busem na nocleg w Svidovcu koło Jasinii i dostęp do zapasowych ubrać w samochodzie :).2 punkty
-
Dokładnie dzisiaj minął tydzień od naszego powrotu i jest już klip Siedem dni i siedem świetnych ośrodków narciarskich zamkniętych w czterominutowy obraz. Civetta, Carezza, San Martino di Castorozza, Alpe Lusia, Predazzo, San Pellegrino i słynna Cortina d'Ampezzo - zostały już tylko wspomnienia... Klip dedykuję @mifilim oraz @Góral spod Skrzycznego - Chłopaki wracajcie do zdrowia i pełnej sprawności! Wierzę, że razem zawitamy w te piękne Góry kiedyś w niedalekiej przyszłości. @Sariensis, @wojgoc, @Piotr_67, @artkas, @tanova, @ewangelizator, @Chrumcia, @San28, @JC, @Greg, @leitner, @pawelb91, @Turnplayer, @Jeeb, @Aressi, @Cosworth240, @ANDISKI, @marcinn, @gregre0, @Mitek, @zając, @fredek321, @Annaa, @janek57, @zbyszek42, @gregor_g4, @artix, @Bumer, @WojtekM, @sstar, @johnny_narciarz - dzięki za wpisy w wątku i podtrzymywanie go przy życiu Miłego oglądania2 punkty
-
Popieram przedmówców i jeśli znajdziesz trochę czasu to proszę o kilka ujęć z zawodowymi narciarzami (na tyczkach wiem jak sobie radzą). Jazda swobodna po trasie to dla Nich inna bajka... Nie oszczędzajcie testowanych nart i katujcie je do oporu! Powodzenia, no i jeszcze relacji sporo sobie życzę⛷1 punkt







