Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.11.2020 - 14.11.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.11.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Wiślański Skipass na sezon 2020/21 będzie 16 ośrodków doszedł Złoty Groń - Istebna 7 dowolnych dni - 448zł czyli 64zł za dzień przy zakupie do 20.11.2020 https://wisla.e-skipass.pl/ Wykorzystaj karnet w 7 dowolnych dniach sezonu narciarskiego 2020/2021 Karnet działa w godzinach otwarcia ośrodka od momentu pierwszego przejścia przez kołowrót Karnet działa we wszystkich Ośrodkach Narciarskich zrzeszonych w ramach Wiślańskiego Skipassu: Beskid, Cieńków, Klepki, Nowa Osada, Palenica, Mała Palenica, Poniwiec- Mała Czantoria, Sarajewo,Stożek, Siglany, Skolnity, Partecznik, Soszów, Stok, Pasieki, Złoty Groń - Istebna. Karnety ulgowe przeznaczone są dla dzieci od 4 do 12 lat oraz dla seniorów 65 +. Nie wymaga aktywacji w kasach na stoku, wystarczy przejść swobodnie przez bramkę by korzystać z kart e-skipass6 punktów
-
Obiektywnie muszę przyznać, że Szczyrk złapał małego, malutkiego plusa... Ale do czasu odblokowania @pasazer85 przez Prezesa na FB powinniśmy solidarnie zbojkotować ten Ośrodek 🤪😁😁😁6 punktów
-
Kochani, nadszedł czas i na mojego bloga Jest listopad, chętnie by się pojechało gdzieś na narty, ale sytuacja aktualnie jest jaka jest więc póki co mamy wspomnienia. W ramach zapoznania się z blogiem pozwolę sobie przypomnieć sobie i Wam jeden z moich piękniejszych, chyba najlepiej wspominanych wyjazdów do narciarskiego raju Rok 2017 Jako, że moja znajoma była w Val Gardenie wiele razy i od wielu osób słyszałam, że warto tam pojechać to zdecydowałam się. Byłam bliska rezerwacji innego osrodka, ale znajoma podesłala mi satysfakcjonującą mnie oferte, tym bardziej że mogliśmy się załapac na PS to skorzystaliśmy z niej. Termin wyjazdu jak w tytule, bałam się że może nie być jeszcze śniegu, bo dopiero 6 grudnia było otwarcie tras. Oglądając w poprzednich latach PŚ tez wiedziałam że może być różnie, ale ze w tym roku widac było spore opady śniegu to zaryzykowałam. Może po kolei – w sobotę rano wyjechaliśmy spod Krakowa i za 10 godzin byliśmy na miejscu – po drodze różnie, sucho, deszcz, snieg, ogólnie okej. Zajeżdzamy na miejsce a moim oczom ukazują się coraz to piękniejsze widoki – na pierwszym miejscu oczywiście Sassolungo Langkofel 3181 m. Przepiękny!!!! Nocleg mieliśmy w St. Christina, z okna widac było Saslong- trasę PŚ. Prosząc o jakies zdjęcia apartamentu dostałam fotki gdzie w jednym pomieszczeniu była sypialnia z aneksem kuchennym i oddzielna lazienka- ale co dla dwójki osób wiecej potrzeba? Nic, wiec mi to odpowiadało. Na miejscu okazało się, że mamy oddzielną sypialnię, wielki salon, oddzielną kuchnię i łazienkę. Na dodatek byliśmy sami w całym domu…..z soboty na niedziele przyjechali jacys goscie, a tak to nikogo! W niedzielę czas był na stok…Jako, że byliśmy pierwszy raz, do konca nie wiedzieliśmy gdzie jechac, ale że widzieliśmy gondolę i krzesło, które jak później się okazało nie chodzi…..Pojechaliśmy gondolą na góre. Wcześniej kupiliśmy skipass Dolomiti superski żeby przejechać i Sella Rondę. Skipass kosztował 235 euro na 6 dni. Wjechaliśmy na gorę gondolą, patrzę a tu ścianka gdzie można sobię fotkę strzelić, no wiec od razu poszłam. Najcieplej mi nie było wiec z kaskiem na glowie co srednio wyszło Wjechaliśmy na gorę gondolą, następnie krzesłem i byliśmy na górze Saslongu…Pogoda nawet w miarę, chociaż słonce nie chcało wyjsćmyślimy sobie gdzie by tu pojechac….pierwszy raz, nie wiemy co i jak, niektóre trasy jeszcze pozamykane. Wiec padło na Saslong hahaha. Pierwszy zjazd tego sezonu a my z grubej rury, no ale dlaczego by nie Zjechaliśmy, trasa na prawde swietna, myślałam, że będzie trudniejsza, a tu miłe zaskoczenie. Wjechaliśmy z powrotem na górę i przebiliśmy się najpierw w stronę Plan de Gralba i tam chwilę pojeździliśmy, chociaż widoczność była różna, czasem była mgła, a później jeździliśmy w okolicach Monte Pana. Najbardziej zaskoczył nas fakt, że nie było prawie wcale ludzi na stokach! Żadnych kolejek do wyciągów, na stoku kilka osob można było spotkać- nie wiem czy to przez to, że to dopiero początek sezonu, czy przez to że w okolicy jest tyle tras, że ludzie są rozjeżdżają w różne miejsca… W restauracji Monte Pana była polska kelnerka co spowodowało u nas uśmiech na twarzy Mój iski tracker stwierdził, że pierwszego dni zrobiliśmy ok. 23 km. Przy ostatnich zjazdach zaczęło wiać i zaczął padać śnieg, który strasznie sypał w twarz wiec uznaliśmy, że jak na pierwszy dzień dość Z domu pod gondole mieliśmy 15 minut spacerkiem w butach narciarskich - dobry taki spacerek, skibusow nie ogarnęliśmy jakos, nigdzie nie widzieliśmy rozkładów, a parkingi były po 5 euro – po co, skoro można się przejść, a auto stoi sobie w ciepłym garażu. W poniedziałek pogoda się pogorszyła….Wyjechaliśmy znowu gondola na górę i okazało się że krzesełko nie chodzi…..Stwierdziliśmy, że zjedziemy na dół, popatrzymy na mapke i najwyżej pójdziemy po auto i przejedziemy w inne miejsce….zjechaliśmy częścią Saslongu- tym razem chyba odbiliśmy w prawo na Saslong B – już nie pamiętam szczerze mówiąc i dojechalismy na dół….Przygotowania do PŚ już było widać. Idąc ku wyjściu zauważyliśmy ze część ludzi idzie chyba strone jakiejś podziemnej kolejki, akurat spotkaliśmy Polaków i powiedzieli nam gdzie wyjeżdza i co i jak. Ucieszyliśmy się, że nie musimy iść po auto Jechaliśmy podziemną kolejką, następnie gondolą Col Raiser. Pogoda była straszna…Padał snieg z deszczem, była straszna mgła i okrutna wilgoć…. Zjechaliśmy najpierw niebieską trasą chyba 2 razy, widzieliśmy jakieś krzesło po naszej prawej stronie, ale jego konca już nie, taka była mgła….później zjechaliśmy raz trasą czerwoną, która się łączyła w niebieską na dole i moje rękawice zaczęły przemakac….po paru zjazdach poszliśmy do knajpy zagrzac się. Posiedzielismy z godzinę, zjechaliśmy jeszcze raz, moje rękawice nadal były nadal mokre i doszlismy do wniosku ze to nie ma sensu….Zjechalismy kolejką na dół…. Zrobiliśmy jakies 19 km na nartach-łącznie z Saslongiem rano. We wtorek pogoda była już ładniejsza. Pojechaliśmy zobaczyć najpierw czy chodzi krzesło na górze (Saslong). Okazało się, że nie…dlaczego to nie wiemy, ale mielśmy szczęście że udało nam się jeszcze zjechać całym Saslongiem w niedzielę Zjechaliśmy na dół i ponownie jak dzień wczesniej kretem na druga stronę. Widoki były przepiękne! Ludzi garstka, Polaków prawie wcale, bajka. Warunki cudowne, trasy super przygotowane! Zjechaliśmy najpierw nasza niebieską trasą a później krzesełkiem którego dnień wczesniej nie było prawie widać na górę. Zjechalismy chyba raz tą trasą wzdłuż krzesła i pojechaliśmy dalej, trasą która ma podobno 10 km – mój iski tracker jakoś chyba coś w takim razie zamulił bo pokazywał mniej…..W każdym razie warun mega! Sztruks, twardo – w niektórych miejscach aż za bardzo hahaha. Trasa w lesie cudowna, byłam zachwycona jak dziecko, tylko zimno było i czasem troche wiało Dobrze, że zawsze maskę mam w kieszeni Zjechaliśmy tamtą trasą do Ortisei chyba 2 razy. Dzień był udany. Iski tracker mówi że 29 km zroblismy, ale troche to dziwne, bo 2 razy niby za 10km,a jeszcze pól saslongu, pod krzeslem i niebieską….no chyba, że ta 10 km ma mniej…. W środę wstaliśmy i nie wiedzieliśmy gdzie jechac, pogoda była zachęcająca wiec czemu by nie Sella ronda? Oczywiście pod warunkiem, że krzesło będzie działac. Ale ze od tego dnia treningi zawodnikow na Saslongu się zaczynaly to raczej powinno chodzic! I tak też było Wjechalismy na górę, widac było zawodników i ich ekipy na górze. Powiem szczerze, że ogladam cały cykl PŚ, jak nie mogę obejrzec to nagrywam i ogladam w pozniejszym terminie, ale bardziej skupiam się na Paniach i na konkurencjach technicznych panów. Szybkościowe tez bardzo lubie, ale nie wszystkich zawodnikow kojarze… Chcialam zrobic sobie fotki z niektórymi, ale nie bylam pewna do konca kto kim jest hahaha jednak wiele osob udalo mi się poznac – wiadomo, ze inaczej wygladają w kurtkach niż w samych gumach i zdjęcia w TV nie zawsze są adekwatne do tego jak wyglądają teraz. We wtorek wieczorem kupiliśmy bilety na piątkowy supergigant. Bilety po 25 euro w strefie HappyZone, na mecie. Wracając do Sella Rondy to na początek wybraliśmy najpierw wersję zieloną. Przepiękne słońce, mieniący się snieg, cudowne otaczające nas góry po prostu sprawialy ze mialo się ochote krzyczec ze szczescia. Ludzi garstka, sztruksik, słoneczko! Bajka. Gondolki po prostu swietne, miejsca na narty z jakimi wczesniej się nie spotkalam – tylko standardowe na zewnątrz gondoli – ale jak się było w Livigno i Kaprun tylko to tak jest no dobra, kiedys na Chopoku a tak to tylko w PL jeździłam i to zazwyczaj w Szczyrku. Widoki i trasy były przecudne. Aż mi się nie chciało wierzyć, że co chwilę z każdej strony widac kolejne wyciągi i trasy. Miałam jeszcze jedną rzecz po drodze do obczajenia Jako, że jestem maniakiem układania puzzli to układałam puzzle Dolomity w elementacji 13 200, na których był kościół w Colfosco i chciałam na zywo go zobaczyć, chociaż z daleka. Jak się okazało jechaliśmy tuż obok niego i zrobiliśmy kilka zdjęc. O ile na puzzlach jest to fotomontaż bo stoi sam kosciolek i kilka domow tak w rzeczywistości ledwo kościół widac wśród domków hahaha. Na zdjęciach kosciolka nie widac prawie wcale, tylko kawałek, ale najważniejsze ze widziałam go na zywo Góry akurat troche były w chmurach i śniegu przez co tez nie widac dokladnie ze to ten sam fragment, ale na zywo było widać ze to dokladnie to co układałam, szczególnie drzewa które dały mi dosc mocno w kosc. Wyrobilismy się z Sella Rondą na spokojnie z przerwą w między czasie . Wracając na dół widziałam wracających z treningu zawodnikow – Andrew Weibrecht na zdjęciu W czwartek nie wiedzieliśmy też co robić….najpierw gondola, krzesło no i może Sella Ronda w drugą strone? Dobry pomysł Na początek na górze znowu wielu zawodnikow i te mysli w Glowie- tego kojarze, ale nie pamiętam jak się nazywa, ten to chyba z obsługi, ten już idzie na trening, ooo a tu Reichelt! To ja szybko do mojej drugiej połowy żeby wyciagał kamerke, podchodze do Hannesa, pytam czy mogę z nim zrobic sobie fotke, a on na to ze jak zdaze w 10 sekund to tak haha. Zdążyliśmy No i jazda. Powiem szczerze, że pomarańczowa Sella Ronda o wiele bardziej przypadła nam do gustu. Nie wiem dlaczego ale o wiele przyjemniej nam się jechało i mielismy wrażenie że troche szybciej, trasy bardziej nam się spodobały. Bedąc przy Alta Badia patrzyliśmy na trasy po tamtej stronie i bardzo chielismy je zwiedzic, zastanawialiśmy się czy nie odpuścić calej Sella Rondy i nie zostac tam bo swiecilo akurat piekne slonce, ale doszliśmy do wniosku ze kiedys tam wrocimy na pewno, a póki co zrobmy Sella Rondę Wiadomo jak to w górach – pogoda raz ładna, a za chwilę brzydka. Jadać jednym z krzeseł widzieliśmy przed sobą szarość – a raczej nic nie widzieliśmy..jedna wielka chmura/mgła….akurat byliśmy przy knajpie i zaszlismy do niej przeczekac – to był idealny plan. Po zjedzeniu pizzy widocznośc wróciła i było wszystko pięknie widać. W tą stronę też nam sprawnie poszło, ale tak jak już mówiłam pomaranczowa bardziej nam przypadła do gustu Zostalismy jeszcze na kilka zjazdów na dosc krotkiej trasce pod krzesełkiem gdzie nakręciliśmy kilka filmikow. Wrocilismy na Saslong, na górze zawodnicy, popatrzylismy chwile i zjechaliśmy na dół. Jako, że w srode już dół był strasznie rozjezdzony, jedno wielkie lodowisko to jak amatorzy tym razem wsiedliśmy do gondoli na dół hahaha nie chciało już nam się męczyć …. Popatrzylismy chwile przy mecie, bo trening jeszcze się odbywał, akurat trafiliśmy na zjazd Michała Kłusaka Nie mielismy do konca koncepcji na piątek jak to zrobić…o 12.15 start supergiganta, wypadaloby być troche wczesniej żeby stanac w dobrym miejscu, rano isc na narty, potem do domu żeby odstawic narty i wracac? Nie chcialo nam się tym bardziej ze dopiero kolo 9 byliśmy na stoku – nie jestem rannym ptaszkiem Rano się okazało ze pogoda jest srednia….Wsiedlismy w koncu w auto, pojechaliśmy do gondoli Col Raiser, tam pojeździliśmy na niebieskiej i czerwonej kilka razy. Była mgła i padał snieg…Bałam się że pogoda się nie polepszy i SG będzie opóźniony albo odwołany, chociaż po stronie Saslongu nie było aż takiej mgły jak tam gdzie jeździliśmy. Koło 10,40 zjechaliśmy podziemną kolejka pod Saslong, stanęliśmy naprzeciwko mety, tuż przed barierką. Śniegu dosyc sporo dosypało….Akurat zawodnicy kończyli ogladanie trasy i przechodzili koło nas idąc do gondoli. Udało nam się cyknąć pare fotek, ale Alexis Pinturalut niestety poszedł dalej i nie chciał ze mną zdjęcia Było niby -2 stopnie, ale była taka wilgoć że po paru godzinach stania tam zaczelam zamarzac haha. Przeżycie niesamowite jak dla mnie być na PŚ i widzieć najlepszych alpejczyków. Wszystko super było widać na wielkim ekranie, końcówkę na żywo, warto na prawde Po przejechaniu około 34 zawodnikow pojechaliśmy podziemną po auto i do domu – nie mielismy już w planie jazdy na nartach. Wieczorem poszliśmy na wreczenie nagrod i losowanie numerow- super było, tylko obok stał fanklub Matthiasa Mayera z nawalonym gosciem kolo 60tki na czele…..ledwo stal na nogach, kopcił mi papierosa pod nosem i darł morde… no cóż, każdy się bawi jak mu się podoba Zdjęcia z wieczora niestety mi nie wyszły… Tym razem była tez wieksza okazja bo była to 50 rocznica zawodow, mielismy zostac do konca, ale tradycyjnie było mi zimno i po rozdaniu nagrod i losowaniu numerów poszliśmy do domu. Graliśmy w monopol i jakies 1,5 czy 2 godziny po naszym powrocie słychać było fajerwerki – serio, jakbym miala czekac tyle czasu na tym mrozie żeby przez chwile fajerwerki zobacyzc to bym musoala na glowe upasc…na pewno były jakies rozne pokazy jeszcze, ale zamarzaliśmy. Dla mnie i tak jest najważniejsze to, że mogłam zobaczyć PŚ na zywo Rodzice oglądali w telewizji, było nas widac na mecie Ogólnie mówiąc był to chyba najlepszy wyjazd narciarski jak dla mnie. Wczesniej jeździłam z ekipą do Livigno – bo tam lubią…ale ile można…poźniej z kim innym byłam 2 razy w Kaprun,a teraz w końcu znalazłam druga połówkę, która dzieli ze mną pasję i możemy sami we dwoje jechać gdzie chcemy Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na VG. Stoków po prostu od groma, warunki świetne, trasy pięknie przygotowane, a ludzie prawie wcale – przynajmniej teraz, nie wiem jak jest w innych okresach. Co prawda dla początkujących może być różnie…nam żadne trasy nie straszne, ale z dziecmi nie wybralibyśmy się tu…wiadomo ze sa i łatwe stoki, ale jak my startowaliśmy z gondoli to do tych łatwiejszych trzeba by było czerwnymi się dostac. Niektóre czerwone były jak niebieskie, niektóre czarne jak czerwone, a czerwone jak czarne Jestesmy bardzo zadowoleni. Był to mój pierwszy wyjazd w Dolomity i już się nie mogę doczekac kiedy znowu tam pojade. Co prawda samo miasteczko St.Christina srednio mi się podobalo….Livigno ladniejsze, jest gdzie po spacerowac, z tego co słyszałam to kolejna miejscowość jest ladniejsza, ale tu mielismy Saslong pod nosem Polecam z całego serca Powiem Wam, że jak tak teraz jeszce raz przeczytałam tą relację to mam tak wielka ochite wrócić w Dolomity, że głowa mała..... Najbardziej mi się marzy mieszkac w okolicy Ata Badia i tam pojeździć i na 1 dzień wyskoczyć na Kronplatz przy okazji Ehhhh, mam nadzieję, że się w końcu uda. Wracajac do mojej drugiej pasji puzzli.... Całkiem niedawno przez przypadek zdałam sobie sprawę że w marcu 2017 roku ułożyłam puzzle z widokiem na Sassolungo, o czym wtedy nie wiedziałam jeszcze Puzzle miały tytuł "Jeziorko w Dolomitach", w ogóle nie skojarzyłam że to tam, jeszcze wtedy tam nie byłam Miejmy nadzieję, że wszystkim nam sieuda spełnić nasze narciarskie marzenia i plany na najbliższy nadchodzący sezon5 punktów
-
4 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Bo w tranzycie nie trzeba. Przyautostradowymi parkingami i stacjami benzynowymi służby zdają się nie interesować. Trzeba mieć tylko na uwadze gdzie załatwiamy swoje sprawy. Toalety na stacjach benzynowych są regularnie dezynfekowane i czyste. Toalety na parkingach nie posiadających obsługi wyglądają niekiedy w środku jakby szalały tam trąd, tyfus i dżuma.2 punkty
-
Ten wskaźnik procentowy w PL i Włoszech jest nieporównywalny. Włosi testują masowo, my tylko objawowych i bezpośrednio z kontraktu plus służby. Tak więc polski procent dodatnich testów musi być wyższy i w skali jeden do jednego nie oddaje rzeczywistości. I żeby było jasne, jestem ostatni do chwalenia tej władzy, nie dają sobie kompletnie z tym rady, ale oceniamy metodykę badań, a nie badacza.2 punkty
-
"Włosi testują na niesamowitą skalę. W ciągu ostatniej doby wykonano 254 908 testów z czego 40 902 okazało się pozytywnych. Warto zauważyć, że Włosi w ciągu doby przeciętnie wykonują 5 razy więcej testów niż Polska. Być może ważniejszym od "nowych przypadków" jest wskaźnik mówiący o procencie testów pozytywnych. Ten we Włoszech wynosi dziś 16,05% i jest to stabilny poziom. W poprzednich dniach był podobny. Dla porównania Polska wykonała dziś 55967 testów. Aż 42% testów w Polsce okazało się pozytywnych. W ostatnich dniach w Polsce pomiędzy 40, a 50% testów jest pozytywnych."2 punkty
-
Dziś po południu ma zostać ogłoszone zaostrzenie lockdownu w Austrii, ponieważ dotychczasowe środki nie przyniosły poprawy sytuacji. Planowane jest dalsze ograniczenie handlu i usług, godzina policyjna 24 h/7 dni (z pewnymi wyjątkami), rozważane jest przestawienie szkół na nauczanie zdalne. Lockdown w nowym kształcie ma obowiązywać do 6 grudnia. https://orf.at/stories/3189754/ Tak więc chyba można zapomnieć o nartach w Austrii w pierwszej połowie grudnia, bo nawet jeśli po 6 grudnia trochę złagodzą obostrzenia, to zapewne nie w takim kształcie, aby od razu zapraszać turystów na narty. Kiepsko się zapowiada .2 punkty
-
2 punkty
-
@JC wszystko fajnie, fajny wywiad, ale taki nie dziennikarski... Mogłeś się troszkę bardziej zagłębiać w odpowiedzi prezesa, bo wyszło trochę jak reklama ośrodka -ceny niższe, ok super ale nie wieżę że to tak charytatywnie... spytał bym o powód. -appka gopass , robi się, super, już półtora roku się robi, czemu tak długo?jak to robota dla programisty na kilka dni. -mają jakiś sposób na sprzedaż karnetów na ten nieszczęsny czas? bo jak będą takie kolejki z reklamacjami jak w ubiegłym roku to zasłanianie ust i nosa nie pomoże 😂 -No i jak jesteś z prezesem na Ty, to załatw mi ściągnięcie tego bana na FB, ja naprawdę nic złego nie zrobiłem 😆2 punkty
-
Brak spójności w całej Europie w działaniach to czysty śmiech. Tak jak i ten Covid cały!! W marcu słyszeliśmy przy pierwszej fali covidowej ze minimum trzy fale wystąpią lub Lockdawn zwał jak zwał ,drugi mamy wiec trzeci przed nami. Święta będzie można uznać jak okres wakacyjny za udany. Reszta działań elity politycznej to testowanie społeczeństwa państw demokratycznych do granic możliwości . Tyle mam do powiedzenia . Jak już kiedyś pisałem - pojeżdżą swiateczni i może jeszcze styczniowi a którzy i z jakich państw będą mogli się przemieszczać to temat nieznany na chwile obecna ,wróżenie z fusów. Ale jak widać większość otworzy swoje rynki w połowie grudnia .1 punkt
-
A co tu rozumieć ! Robisz kawał dobrej roboty podpowiadając początkującym w zagadnieniu narciarskim w doborze sprzętu i chwała Ci za to, tak jak i egzaminator prawa jazdy dla początkujących w motoryzacji ,dwie ręce na kierze ustaw fotel odpowiednio ,pani lub panu to 1.2 motor wystarczy a jak się najeździ to „GS -RS6” może kupić itd ..... Co do opon @Mitek których używasz, twierdze również ze to bardzo dobra guma za rozsądne pieniądze . Model 3 rownież z czystym sumieniem polecałem ostatnio mojemu znajomemu i chwali strasznie.1 punkt
-
Człowiek, który pływa po morzach opowiadał mi, że co roku mają jakiś obowiązkowy kurs meteorologiczny. Na tym kursie jest uczony takich wiadomości jak, ta, że prognoza pogody więcej niż 2-3 dni naprzód nie jest niczym innymi, jak tylko wróżeniem z fusów. Trzymajmy się tego.1 punkt
-
Z innej części Trentino-Alto Adige: giornaletrentino.it podaje, że ośrodki z samego Trydentu miałyby ruszyć 15. grudnia. Tak twierdzi radny ds. turystyki Trentino Roberto Failoni. Na stronach poszczególnych ośrodków m. in.: Alpe Cermis (5. grudzień), Ski Center Latemar (brak informacji), Carezza (jeszcze stara data 28. listopada), SanPe (brak informacji) itd.1 punkt
-
No i mamy narciarską Blogerkę. Mógłbym powiedzieć - nareszcie. 🙂 Super!1 punkt
-
TMR ma jeszcze jedną ciekawą ofertę, którą zaprezentuje za kilka dni. Ciekawy jest Waszego zdania?!1 punkt
-
Tranzyt zalicza się do tych wyjątków, między innymi. Ale pobyt turystyczny i noclegi w Niemczech nie są dla Polaków możliwe, a o tym była dyskusja.1 punkt
-
Mieszkańcy PL jeżdżą tranzytem przez Niemcy i pies z kulawą nogą nie żąda od nich żadnego testu nie mówiąc o kwarantannie. Info od osób, które aktualnie jeżdżą w Zermatt, są Polakami, mieszkają w Polsce i mają polskie paszporty.1 punkt
-
Teraz na tym forum,i innych też,ścierają sie 2 strategie:"Jedźmy gdzieś,póki coś jeszcze otwarte" i "Poczekajmy,aż coś więcej poza tym ubóstwem funkcjonującym otworzą"...Sam padłem tego ofiarą,gdy się starły we mnie,bo 2 razy miałem już auto zapakowane,i zmieniłem zdanie ze względu na okoliczności...1 punkt
-
1 punkt
-
Niestety, dla nich się liczy KOMERCJA. Po co otwierać na początku grudnia (pomijam zakazy pandemiczne)? Tak samo zamkną pod koniec marca pewnie.1 punkt
-
W życiu takiego długiego wpisu na forum chyba nie zrobiłem 😃 @Chrumcia super robota i witaj na strefie blogów 👍🙂1 punkt
-
Super relacja fajne masz zdjecia z zawodnikami zazdroszcze zwlaszcza tego ze Svindalem a Alexis to taki maly gburek kazdy to wie tak ze sie nie przejmuj1 punkt
-
Plan otwarcia to 18 grudnia. Słaby plan, widzę jak w każdym innym ośrodku TMR. Kiedyś w Szczyrku jeździłem na początku grudnia, dawniej to było, ale tylko kilka lat temu. Młyn dawniej startował jeszcze w listopadzie, jeśli tylko się dało. Teraz najwcześniej to dwa tygodnie przed świętami. Żeby w grudniu pojeździć, trzeba wybierać inne ośrodki niż TMR.1 punkt
-
Patrzyłem na Oponeo na opony do mojego auta 235/55x17. Nie pomyliłem się co do zakresu cen. W sumie to ceny są niskie bo najdroższe opony kosztują ok 70% średniej krajowej. Kiedyś kupowałem opony do malucha 135x12 w cenie po 18 dolarów za sztukę. Przypominam że wówczas średnia pensja to było 25-30 dolarów na miesiąc. Jak widać nz komplet opon do malucha trzeba było robić 3 miesiące!1 punkt
-
Słuchaj Mitka. Podobno na tych oponach, podjechał nawet na Agrykolę. I to w deszczu!1 punkt
-
Cześć Gówno się tam znasz Bumer. Ja kupiłem zimówki na 16 za około 850 i były znakomite przez ostatnie trzy zimy i nie kupię innych bo na tych mi się najlepiej jeździ i wszystkim je polecam... ...;) Pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Wrzucam to tu, ale pasuje do większości wątków, szczególnie jak dwóch interlokutorów ma zdanie odmienne.1 punkt
-
1 punkt
-
Important information! After the introduction of quarantine throughout Lithuania, Snow Arena is suspending its activities. We will be closed for 3 weeks from 7th of November.1 punkt
-
1 punkt
-
Sulden zmieniło nagle komunikat na stronie-żadnego otwarcia od 23go,żadnych zawodników-zamknięte od 15 listopada i tyle...0 punktów
-
Ciekawe jak we Włoszech podejdą do dalszych ustaleń, wskaźnik leci w górę więc grudzień raczej też narciarsko nierealny.0 punktów







