Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.11.2020 w Odpowiedzi
-
Żeby jeszcze ta Wasza mityczna Bieńkula była kiedyś otwarta...Raz w życiu,w dziwnym roku 2019,udało mi się na nią załapać,gdy śnieg zasypał Szczyrk doszczętnie.Jakimś cudem organizatorzy Mistrzostw Polski Amatorów przewidzieli to i zaplanowali 2 eliminacje dzień po dniu ,szeroko reklamowane jako "najtrudniejszy gigant w Polsce" (Bieńkula) i "najdłuższy gigant w Polsce"(FiS ).I rzeczywiście,było tam co jechać przez prawie 2 minuty,albo i 3,a zawodnicy otwierali oczy szeroko,że coś takiego w Polsce istnieje,bo dotąd przewijało się tylko w legendach,że kiedyś tam... Ciekawe,czy to sie jeszcze kiedyś zdarzy...4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Lodowiec Stubai - to największy teren narciarski na lodowcach w Austrii. Przyjazny dzieciom oraz rodzinom ma także bogatą ofertą dla dobrze i bardzo dobrze jeżdżących narciarzy. Odwiedzjący, ten położony w centrum Tyrolu ośrodek, znajdą wspaniałe miejsce dla dzieci i początkujących, ale także potężny snowpark, czy trasy freeride. Do tego restauracje oferujące menu dla każdego od dzieci do smakoszy owoców morza. Do tego najwyżej w Austrii powożona fabryka pasty. Zapraszam na wyprawę po 5 lodowcach Lodowca Stubai.3 punkty
-
W skali skiturowej ( 0 - 6 ) najtrudniejsze trasy narciarskie w Polsce nie przekraczają stopnia 0 , max 0+ więc nie ma co porównywać dla narciarza jeżdżącego po stokach Bieńkula ma kolor czarny i dobrze bo taki powinna mieć. Tak samo dla turysty Orla Perć może być wyzwaniem a dla Taternika już niekonieczne3 punkty
-
Tak, to nowa oferta TMR. Będzie można kupić voucher, który wymienimy na skipass w podanych ośrodkach. Voucher będzie umożliwiał zakup skipassów w niższej cenie!3 punkty
-
W sezonie 2018/2019 w odstępach kilku dni jeździłem jedną i drugą trasą, o której tu dyskusja. Podstawowa różnica w mojej ocenie to ekspozycja, która dodatkowo potęguje wrażenie na TŁ. Bieńkula jest schowana w lesie (mam nadzieję, że jak ją przebudują to się to nie zmieni) a TŁ to trasa z pięknym widokiem na otwartą przestrzeń. W mojej subiektywnej ocenie, trasa czarna z TŁ jest kilka procent bardziej stroma (ale to dla fanów cyferek w aplikacjach), natomiast, to otwarta przestrzeń potęguje wrażenie. Bieńkula Tu Tatrzańska Łomnica.3 punkty
-
Nie narzucam, nie rozwalę systemu, nie twierdzę, że jestem lepszy czy gorszy, chciałem tylko zaznaczyć, że bez pługu też się da. Mały argument: pług w trudnych warunkach (wysoki śnieg, drastycznie nierówna trasa, poza trasą) może być niebezpieczny. A nie zawsze warunki są super, a trasy wyratrakowane. Dobra, z mojej strony koniec tego off-topu.3 punkty
-
Wszyscy tylko o procentach i mamy efekt Opiszę obrazowo - Bieńkula jest sakramencko stroma ale bezpieczna jak w dowcipie.2 punkty
-
O tym, że COS Szczyrk co roku coś tam poprawia w kontekście armatek (10 dużych i 3 mniejsze) już pisałem, ale widzę że w tym roku rozpisany jest też przetarg na 2 ratraki (duży i mały) oraz system do kontroli grubości pokrywy śnieżnej (wg. SIWZ do zainstalowania na dwóch ratrakach i 4 zestawy na quad/skuter śnieżny). Nie można więc powiedzieć, że się nie starają. Co roku jakiś tam elemencik jest usprawniany, choć wiadomo że nie są to takie budżety jak u Słowaków po sąsiedzku. Tu zrzut ekranu z BIP'u:2 punkty
-
Są 2 możliwości liczenia, obie poprawne, bo dla głównego zastosowania (czyli w transporcie kołowym), nachylenia rzadko przekraczają 20 stopni, a w takim przypadku różnica w wyniku w zależności od przyjętej metodologi jest pomijalna. https://pl.wikipedia.org/wiki/Pochylenie_podłużne Co do tras narciarskich, to wydaje mi się, że najstromszą trasą w Polsce jest(była) trasa K z Nosala. Średnie nachylenie 35%, a maksymalne ponad 37%.2 punkty
-
Ja dopiero co dostałam meila od Ptaka że ma informacje z ośrodka Kronplatz że 5 grudnia ma ruszyć sezon,akurat wtedy kiedy jest planowany wyjazd🤔2 punkty
-
Tam gdzie widać tą łąkę w kierunku Pegaza był kiedyś wyciąg talerzykowy. Taki lipny, ale był. To jest stok południowy, ze śniegiem tam gorzej. No ale ja pamietam dawne lata, śniegu wówczas raczej nie brakowało, no to się jeżdziło. Bywało tak na Azotach , dzisiejsza Arena, zrobiła sie kolejka, więc udawałem sie tam i karnecik, albo pół, jeździłem. Jak się przeludniło na Azotach, wracałem tam. Co się zaś tyczy samego wyciągu. Nie sięgał on do samego dołu, był mniej więcej na 2/3 długości stoku. Niżej, to znaczy w kierunku Pegaza, a konkretnie Czarnego Potoku nigdy tam nie zjeżdżałem, no bo i po co? Te moje jazdy na tym stoku odbywały się jakoś tak na początku lat 90, a kolej gondolowa ruszyła dopiero na sezon 97/98. Potem wyciąg ten stał nieczynny, długo stał. Co się zaś tyczy terenu pomiedzy Areną a Pegazem, podobno podzielony jest na wiele działek i ma wielu właścicieli. Stało się to po wybudowaniu gondoli, no i zagospodarowywaniu Czarnego Potoku, patrz Eris i inne ośrodki i knajpy. Kiedyś miałem okazję rozmawiać z prezesem ośrodka Azoty, jeszcze przed kupnem go i przemianowaniem na Arena, a ten mówił, że nie ma praktycznie żadnych szans na zbudowanie trasy w kierunku Pegaza. Po prostu sprzeczność interesów właścicieli poszczególnych działek. Jak do tego dołożymy plany przeprowadzenia obwodnicy Krynicy od ul. Słotwińskiej do Czarnego Potoku, no to o stoku narciarskim trzeba raczej zapomnieć definitywnie! Połaczenie pomiędzy Tabaszewskim a Areną, kiedyś były tak na dziko wyślizgane trasy pomiedzy tymi wyciągami. Zawsze jednak obowiązywały osobne karnety. Pamietam jak dawniej były kłopoty z parkingiem, bo był przy ul. Słotwińskiej, później zrobiono mały za cmentarzem, później wiekszy, a na Azotach nie było żadnego. Żeby nie zasuwać na Azoty, dochodziłem do Tabaszewskiego, kupowałem jeden wjazd, wciągałem się i na skuśke przez lasek i łąkę docierałem do Azotów. Kiedyś to mi się za bardzo nie udało. Byłem z kumplem, on był pierwszy raz, chciałem go zaznajomić z niuansami. Wtedy śniegu było od 1 do 1,5 metra. Wciągnęliśmy się Tabaszewskim, oczywiście wtedy orczykiem i przez las udaliśmy się na Azoty. I to był błąd. Po ok 100 m utkneliśmy w kopnym po pachy śniegu. Ja optowałem przedzierać się do przodu, kolega chciał wracać. staneło na moim. Nawet nie przypuszczałem że przedarcie się tak krótkiego odcinak zajmie nam ok 2 godzin. Ależ mnie kolega zemścił, do dziś mi to wspomina, i oczywiście wieczorne nasze godzenie się w knajpie (za jego pieniądze, a co, na bidnego nie trafiłem).2 punkty
-
Wygląda na to że Szczyrkowski w górnych partiach odpalił naśnieżanie , no chyba że to testy.2 punkty
-
Cześć Cześć Macie całkowitą rację Panowie. Tak porównują tylko Ci co fascynują się cyferkami a tak naprawdę trudny stok widzieli tylko na zdjęciach. Bieńkula - bo o niej mowa była - to trudny stok, posiadający swego czasu homologacje FIS na GS obu płci. W górnym odcinku po prawej na S ma spokojnie koło 35 stopni - ale to króciutki fragmencik. Cyferki to tylko cyferki. Zsuniesz się każdą trasą ale gdy Bieńkula będzie przygotowana zaprasza do szybkiej jazdy a jest trasą położoną prawie na całej długości w lesie, bez bocznych wybiegów i każdy błąd przy większej szybkości to możliwa kasacja. Zresztą osoby znające tema znają też pewnie historię zdarzeń na Bieńkuli. Jeździłem na Bieńkuli setki razy w każdych warunkach, na lodzie, muldach, po metrowym świeżaku lub po resztkach, na nartach zwykłych, na taliowanych nawet na baletkach i na narcie DH a także po pijaku z orczykiem pod kurtką i nigdy tam sobie nic nie zrobiłem ale jak ktoś mi zaczyna pisać, ze to trasa w ogóle to dla średniaka łatwa itd. to od razu czuję leszcza. Pozdrowienia2 punkty
-
Nie wiem czemu przy większym nachyleniu podaje się te procenty , kiedy przeważnie przewodnikach skiturowych są stopnie. W procentach nachylenie można liczyć po sinusie wtedy 45st to 71% lub tangensie 100%. W przypadku podjazdów rowerowych te różnice są niewielkie i wtedy nachylenie w procentach ma jeszcze sens. A zjazdu z Łomnicy nie ma co porównywać ten kto jechał to wie że po zjechaniu Góry to od Łomickiego Sedla do dolnej stacji to plac zabaw2 punkty
-
Skoro masz wyrobione zdanie i wiesz lepiej to goń się.2 punkty
-
Kilka lat temu zrobiłem bardzo podobną wycieczkę na skiturach, ze zjazdem do Czarnego Potoku tą dawną trasą. Po wyciągu obok Erisa został jeszcze ślad w postaci budki z napisem "Kasa" i zachowanym cennikiem, albo jego fragmentem :). Pamiętam ten wyciąg jak jeszcze na początku XXI wieku stał w tym miejscu, ale nigdy nie widziałem żeby działał. Typowy talerzyk, prawdopodobnie typu "Polsport", jakich w tamtych czasach było wiele w tych okolicach. Nie mam pojęcia do kogo należał, ale raczej nie miał nic wspólnego z wyciągami Azotów. Sama trasa to taka dobra niebieska, zdecydowanie do zjechania dla średnio zaawansowanego, nawet w obecnym, nieprzygotowanym stanie. Przy dobrej pokrywie polecam spróbować jak ktoś lubi skitury, albo ogarnie sobie powrót z Czarnego Potoku Faktycznie to stok południowy, ale wydaje mi się że to nie główny problem, bo śnieg się tam mimo wszystko utrzymuje długo. Widać wyraźnie że na części terenu ktoś prowadzi jakąś szkółkę czy hodowlę iglaków, słowem działka ma inne przeznaczenie. Od znajomego, związanego z dawnymi "Azotami" słyszałem, że sytuacja własnościowa tych gruntów jest "skomplikowana", a i hotel Eris nie za bardzo jest przychylny inwestycjom narciarskim w swoim najbliższym sąsiedztwie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak dla mnie możesz je mierzyć nawet w woltach!1 punkt
-
NIEPRAWDA. różnica poziomów pomnożona przez 100% i podzielona przez odległość w POZIOMIE.1 punkt
-
Nie jestem "ekspertem", w każdym razie takim co roku na wykładach. Mam certyfikat/legitymację, ale nie jestem zawodowym stałym instruktorem, który żyje z tych lekcji. Dla mnie to bardziej hobby/misja - choć podchodzę do tematu maksymalnie profesjonalnie i podopiecznych niezwykle szanuję. Ale też od nich wymagam! Bo potem są moją wizytówką. Stąd moja co najmniej lekka niezależność. Nauczyłem jeździć (moim zdaniem dobrze i ... w miarę szybko) na nartach wiele osób i to one mogą się wypowiadać, czy ich nauczyłem, czy nie! Nie dogadamy się z moim "przeciwnikiem" na forum i tyle. Nie sądzę też, że wspólna linia świadczy o fachowości. Zobacz, co jest dziś z lekarzami w sprawie covidu, jedni mówią tak, inni inaczej, ale jednak nikt nie protestował przeciw 100% podwyżki za pracę przy covidzie, a do mediów biorą tylko tych, co wieszczą katastrofę i pouczają, że szczepionki muszą być obowiązkowe, bo inaczej wszyscy umrzemy i to do miesiąca. Moja znajoma wynajęła instruktora (za grube pieniądze na godziny). Facet wyczuł bogatą klientkę i tak sukcesywnie się jej pytałem o postępy. PO 7 wyjeździe mówi, że "może już wkrótce wyjadą wyciągiem na górę! Ale za to instruktor jest świetny, bo podchodzi do niej psychologicznie i ją chwali". Do k.. n..., jakbym się tak certolił z moją grupą uczniów, to po tygodniowym obozie nikt by nic nie umiał. Ale się facetowi nie dziwię, po prostu ... skutecznie wyciągał pieniądze, a - to potwierdzam - na biedną nie trafiło. Teraz już naprawdę skutecznie kończę ten off-top. Pozdrawiam wszystkich zapalonych narciarzy. Obyśmy w ogóle mieli sezon, a jak już, to udany!1 punkt
-
Dzięki za bardzo ciekawy post! Co do działek to jeżeli dobrze rozumiem geoportal to tam w zasadzie są 3 działki licząc do drogi. Niesamowite, że nie ma chęci dogadania się i wspólnego zarobku, skoro te łąki i tak leżą odłogiem. Pozostaje mieć nadzieję, że coraz gorsze zimy w końcu zmuszą właścicieli ośrodków to współpracy, bo to jest na prawdę wstyd, że tam jeszcze nie ma chociażby wspólnego karnetu. Przykład podhala pokazuje, że nawet w takich miejscach się da (tatry ski)1 punkt
-
Odkąd Azoty zamieniły się w Słotwiny Arenę to lepiej jest na Tabaszewskim - dużo mniej ludzi, trasa ciekawsza przez przełamania terenu (które na Arenie bardzo spłaszczono), ceny też niższe. Oczywiście jeśli są podobne warunki śniegowe, bo Tabaszewski bardziej skąpi na śnieżeniu i otwiera trasy za wcześnie względem odpowiedniej pokrywy śnieżnej.1 punkt
-
Nie, to jest model biznesowy. Mają olbrzymią ilość klientów posiadających gopass i dogadali się z innymi ośrodkami1 punkt
-
Nakazy maj być takie ze w kolejkach do wyciągów, na wyciągach i gondolach maski (zawsze jedzę w kominiarce więc bez problemu) i w knajpach dodatkowo też. O obostrzenia się nie boję niech będą, i słusznie! (wczoraj byłem na pogrzebie kolegi 34lata tylko COvid i żadne dodatkowe choroby ) ważne żeby była możliwość wjechania do Włoch i jeżdżenia. Nic więcej nie oczekuje, Nawet mogą pozamykać restauracje.1 punkt
-
No właśnie. Tam z górnej stacji Slotwin da się do Jaworzyny na nartach pozatrasowych, uporządkować pod delikatny skitur i byłoby już super...1 punkt
-
No tak... wiesz, ja nikomu nie bronię trzymać się ojcowizny, nie zawsze rachunek ekonomiczny jest najważniejszy. Ale tam, choćby w tej wspomnianej „małej skali” aż się prosi. Oba ośrodki mają zalety, których brak temu drugiemu, jakby połączyli siły... kiedyś próbowałem przebić się z Areny na Ski - ciężko szło, bo nie miałem nart pozatrasowych, ale miejsce naprawdę z potencjałem, piękny klimacik, już nie ma drzew tam właściwie (dobrze ze nie ma płotu 😁 ).1 punkt
-
Jak się patrzy na mapę z góry to jest niesamowite, że na tej mapie mamy 3 niezależne ośrodki bez wspólnego karnetu, gdzie Słotwiny to właściwie ten sam stok, a do Jaworzyny jest przecinka w dół gdzie nawet widać jakaś drogę, która tamtędy idzie, dłuższy orczyk czy kanapa i z miejsca byłaby to jedna z największych stacji w kraju.1 punkt
-
Rezerwuję bezpośrednio u właściciela kwatery, do którego jeździmy już od dwóch lat. Jak w sumie wychodzi kilkadziesiąt dni w roku, to relacje są wzorowe. I np. teraz mam cały czas info na temat sytuacji w AT już moja rezerwacja jest przesunięta z 4 na 7 grudnia. Zwykle korzystam z portali pośredniczących tylko w przypadku pierwszego zakwaterowania. Później prywata, lepiej dla właściciela i odwiedzającego.1 punkt
-
Nie wiem, czy "pijesz" do mnie, gdy pisałam, że na takiej trasie poradzą sobie objeżdżeni zaawansowani, w typowych warunkach. Jeśli tak, to jednak proszę, żebyś nie przeinaczał sensu mojej wypowiedzi. Natomiast jeśli zdarzyło Ci się jeździć po pijaku na nartach, drogi Mitku, to raczej nie ma się czym chwalić . Choć nie wątpię, że jesteś narciarzem ekspertem.1 punkt
-
Klasyka. Ja o zupie a kolega... Ranking robił ktoś nie znający w ogóle tych tras i realiów (nie wiedział nawet, że Bieńkula to Bieńkula od polany oczywiście). Zestawienie robione przy pomocy linijki jest bez wartości. Pozdro1 punkt
-
Dlatego lepiej pochylenie podawać w stopniach.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Nie prostujemy, czytamy i się dobrze bawimy. Pozdrowienia1 punkt
-
Nie wiem czy zauważono i czy ja Sobie być może przydżumałem, ale na gopass pojawiła się poszerzona oferta ośrodków austriackich (m.in. Heiligenblut, Inerkrems) a nawet Włochy -3Zinnen. Czy to oznacza że na kartę nabiję w domu te ośrodki? To jakaś szersza współpraca?1 punkt
-
24min Bieńkulą do góry - szacunek. Widzę to tak, Ty na gorze a ja przed ostatnią ścianką1 punkt
-
no właśnie jak sam uczyłem to było super a jak za Twoją radą oddałem w ręce instruktorów to jest coraz gorzej1 punkt
-
Ad. 1 Mowa o uczniach. Tu pług (moim zdaniem), nie tylko jest zbędny, jest nawet czasem niebezpieczny. Bo jak uczeń zapisze sobie w głowie: hamowanie = pług, to przy większej szybkości się zabije, a co najmniej połamie kolana. Jestem ciekaw, ale z tych interwencji GOPR miało miejsce na prostej, gdzie jakiś pan lub pani (zwłaszcza) tak przestraszyła się prędkości, że zapłużyła. I kolana, nos lub więzadła... Ad. 2 No proszę. Myślę, że Jaworzyna na tym nie straci. Problem, że tam (na trasie 5.) jest bardzo słabej przepustowości wyciąg. Super tam się jedzie, ale można stać i 20 min. do jednego wjazdu. Ale generalnie: o tym właśnie pisałem, że stacje nawet nie próbują przyciągnąć innego narciarza niż wspomniany (to nie mój cytat) "Kapeluch". "Stacja rodzinna" - to dziś klucz i eufemizm, bo moja rodzina po godzinie w Białce by zapytała: - Fajna stacja, dużo tras, ale nie ma tu gdzieś jakiejś ciekawszej?1 punkt
-
1 punkt
-
Moim zdaniem dobre na słabą zimę, wiosnę, jesień i nie za ciepłe lato - rozumiem, że to wersja bez ociepliny.1 punkt
-
Gdyby w Alpy liczyli tylko na dobrych narciarzy, to juz dawno poszli by z torbami.1 punkt
-
W Szczyrku trasy są dłuższe niż 500m. Poza tym w TMR zwykle kolejki są w góre i w doł, więc w zasadzie cały czas się w nich stoi. W dół jedynie trochę szybciej się przesuwa.1 punkt
-
Dzień piąty - Reiteralm Wyróżniam dwa typy narciarzy: Optymiści szukają stale nowych miejsc, licząc, że gdzieś tam będzie jeszcze lepiej. Pesymiści obawiają się zmiany miejsca, bo tam może nie być tak fajnie. Dziś do ostatniej chwili walczyli w nas pesymista z optymistą. Na szli była kiepska prognoza pogody na piątek i obawa że na Planai będzie więcej ludzi i nie da się tak fajnie pojeździć. Zwyciężył pesymista. W poprzednie dni z 1 był wydzielony pas z ustawionymi dwoma gigantami dla trenujących. Nie miało to większego wpływu na korzystanie z tej trasy. Dziś z gondoli zobaczyliśmy środkiem reszty trasy ustawiony Super Gigant. Przypuszczając, że trasa będzie zamknięta (nawet jeśli jeszcze nie była), cały ranek spędziliśmy na 5. Na posiłek udaliśmy się do tej samej knajpy kiedy już nie miałem sił dociskać nart w skręcie i zaczynałem się wozić. Na tym płaskim odcinku ze zdjęcia spod knajpy, tym razem minęliśmy ratowników przy pracy. Po paru minutach przez to samo okno co na zdjęciu oglądaliśmy jak śmigło zabiera pechowca. To był pierwszy widziany przez nas wypadek podczas tego wyjazdu. Tak się zastanawiam czy ten gość w knajpie śmieje się ze nie (że wysiadłem), czy ubolewa na tym zabranym? Po posiłku wróciliśmy na 1 gdzie po SG pozostał tylko niebieski śnieg. Na trasie giganta trenował samotnie jeden zawodnik (najwyraźniej z wyższej półki) - zjazd (warto było popatrzeć), skuterem w górę i na dół. Dzień zakończyliśmy znów na szczycie przy dźwiękach zaczynającego się "party time" (tym razem jeszcze nie zaczęto tańców). Ciekawe czy imprezowicze wracają tędy? Na koniec widok na wschodnią część doliny - kierunek Schladming.1 punkt
-
Dzień 4 - Wczoraj tak nam się super jeździło, że wracamy do Reiteralm O 8 siedzimy już w gondoli w towarzystwie dwu gości z obsługi któregoś teamu. Nie mieli oznaczeń, ale gadali ewidentnie po włosku. Przed górną stacją gondoli cały tłumek z kilku ekip i my - jak z innej planety. Po oznaczeniach na kombinezonach rozpoznałem "German team", 'Rasian team", "Ski team of Austria". Na 1860 metrach witamy wschód słońca. Większość towarzystwa koło nas wygląda tak: Znów szalejemy na 1 i 5. Po 11 tej jak wczoraj przybywa ludzi. Niby nie ma tłumu, ale już nie pojadę sobie bezpiecznie pełnym ciągiem na krawędzi. Wpadamy więc na małe co nieco do knajpki przy 2. Drugą część dnia postanawiamy spędzić zwiedzając. Zjeżdżamy 2a na sam dół i najpierw gondolą potem krzesłem wciągamy się na Hochwurzen. Najpierw 31 dojemy do dołu - podoba się Ewie, więc powtarzamy. Trasa nieco węższa jak 5, ale dało by się super pojechać gdyby było puściej. Potem zjeżdżamy jeszcze 33 do dołu. Na sprawdzenie wariantów pośrednich 35/32 nie mamy już czasu. Wciągamy się z powrotem na górę i 31 plus 40 wracamy do dwuosobowego bardzo wolnego krzesełka na Reiteralm. Pozostaje nam tylko zjazd 4 do samochodu. Wszystkie stoki "4 Berge" mają północne nachylenie co sprawia, że utrzymują się znacznie lepiej niż by to wynikało z panujących temperatur. Jednak ma to też i złą stronę. Jest nią oświetlenie stoku. Tak w okolicach 16 szczególnie w dolnych partiach (w lesie) brak kontrastu i ogólnie słaba widoczność. I tak 4 jechaliśmy na wyczucie, ale po gładkim stoku. Nawet zdjęcie nie bardzo chciało wyjść.1 punkt
-
Dziś lampa od rana więc - Kuhtai. O 9tej nie było nikogo chętnego do jeżdżenia. Na stoku po lewej jakieś młodziki trenowały na gigancie. Przez ponad godzinę ten prawy północny stok (blisko 2km dł/ 500m wys) mieliśmy tylko dla siebie. Ludzi na stoku przybyło dopiero przed 11tą, kiedy słońce podniosło się wyżej i oświetliło drugą stronę dolinki. My też przenieśliśmy się na słoneczko. Większość stoków w Kuhtai to czerwone trasy o długich solidnie nachylonych ( jak na czerwone oznaczenie) zjazdach. Można się najeździć na fula.1 punkt
-
Cały lodowiec Tiefenbach był dzisiaj zamknięty. Ratrak blokował wjazd do tunelu. Cała masa ludzi waliła jednak na górę, a potem część próbowała wrócić czarną 31. Bardzo przyjemny stok, ale nie dla każdego (dość stromo, choć miękki dziś śnieg trzymał dobrze). Miękki śnieg i tłumy ludzi sprawiły, że stoki szybko zostały zdegradowane. Po południu najłatwiejsze były czarne trasy A to widok z Gaislachkogl ( podobnie jak u Maikela). W centrum widoczna kotlinka to Hochgurgl'e. Na zbliżeniach widać stacje i same wyciągi.1 punkt
-
Dziś nareszcie zmiana pogody. Jednak dojazdy do Soelden i Kuhtai rano zamknięty, pozostał nam tylko Hochoetz. Z rana jeszcze słaby kontrast ale koło południa było już super. Dla porównania z dniem wczorajszym - widok z okna kwatery zrobiony dziś po powrocie. Miejscowi też pracowicie spędzili dzień i udrożnili dojazd do Soelden i gurgli. Na razie zamknięty pozostał jeszcze dojazd do Kuhtai. Jutro startujemy do Soelden i liczymy że w ciągu dnia otworzą drogę do Kuhtai.1 punkt







