Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. yoss

    yoss

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      473


  2. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      2 943


  3. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 008


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.03.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Myślenice. O 8:40 jestem w pierwszej piątce. Piękna pogoda, słoneczko przebija zza chmurek. Stok przygotowany super. Rano -5 stopni. Jedynka równa, nie za twarda, ze dwa fragmenty lodowe. Dwójka twarda, ale nie za bardzo. Znowu trafiłem z doborem nart. Wziąłem mastery i to był strzał w dziesiątkę. Wciąż mnie fascynuje pewność prowadzenia, przeraża prędkość z jaką chce jechać i frustruje jak wiele pracy przede mną, żebym mógł choćby w połowie wykorzystać jej możliwości. Miałem jeździć dwie godziny, ale nie mogłem sobie odmówić bonusu. Cały czas pusto. Momentami wystarczyło poczekać 15-20 sekund, żeby mieć cały stok dla siebie. 18 zjazdów w 2:45 i wciąż żal odjeżdżać :(. Piękny dzień.
    15 punktów
  2. Dzisiaj Jurgówski, warunki wyśmienite trasy nawet o 15-tej w bardzo dobrym stanie, jazda bez kolejek na stoku lużno (czarna trasa nieczynna).
    11 punktów
  3. Dziś na stok szedłem z pewną dozą nieśmiałości. Zazwyczaj godzina 12:30 to godzina, gdzie raczej myślę o zakończeniu jazdy niż jej rozpoczynaniu. Dziś młody miał sprawdzian ustny z angielskiego, więc musiałem poczekać. Młody spisał się dość dobrze, zgarnął 3 oceny celujące, więc można było się udać na narty w dobrych humorach. Zdjęcia poniżej są z czynnego stoku narciarskiego (jakby koś pytał), zostały wykonane w godzinach od 12:30 do około 16:00. Z nowości, pobierali dziś pierwsze depozyty śniegu z snowparku. Mają tam jeszcze spory zapas, więc śniegu nie zabraknie do świąt. Czarny Groń - dzień piąty. Tak wygląda parking - jest dobrze. Młody robi sztuczny tłok na bramkach. Przygotowanie tras - o godzinie 12:30. Tłok na trasach. Tłok na trasach cd. Tak trzymały się trasy. Tak trzymały się trasy cd. W tle ratrak zabiera depozyty śniegu. Tłok na bramkach cd.
    9 punktów
  4. Ustroń Lisia polana przy Czantori sypią aż miło.
    6 punktów
  5. Co za paradoks! Europa nie jeździ na nartach. Zdaje się tylko z wyjątkiem Szwajcarii. Dzisiaj pod Babią Góra w Zawoji cudowny pusty stok. Siedem stopni mrozu na górze. Cały czas twardy. Ale z twardościa całkiem przyjemną. Na takim stoku prymitywne szaleństwo na ilość zjazdów to bezsens. Poćwiczyć szybkie długie skręty. Krótsze. Co kto woli. Bez obawy, że wjadą na plecy. Narty trzymają. "Lodu" nie ma. Spokojnie cały dzień do dyspozycji. Czasem chmurka nad Babią. Niestety każdy zjazd to ubytek sił. To czuć w kolanch. Każde przyspieszenie szybkości skrętów czuje się w płucach. Białe szaleństwo. Do wyszalenia się. Ale nie dla wyciągu, z tymi nielicznymi klientami. Rozsądek bierze górę. Jak już trudno zmusić nogi do szybszych skrętów, tylko je trzeba wydłużać i jechać z większym luzem. No to koniec. Nie lubię się, po fajnej dynamicznej jeździe, się wozić. To mi nic nie daje. Nie mobilizuje.To tylko kilometry, niepotrzebnie męczące już zmęczone mięśnie. To ryzyko kontuzji. Obserwuję tu często trenujących zawodników. Dziesięć przejazdów na tyczkach. Zmęczenie to jednocześnie trudności z koncentracją. To jazda dla jazdy. Jest pewne optimum. Pierwsze zjazdy to rozgrzewka. Poznanie śniegu. W każdy dzień jest nieco inny. Potem mała euforia. Świetnie dzisiaj się mi jeździ. Można szybciej, można cześciej. Potem wkrada się narastające zmęczenie. Niby nic. Na wyciągu nic sie nie czuje. Troszkę coś w okolicy kolan. Wszystko w porządku. Ale na stoku ciało już bardziej ciężkie. Próba przyspieszenia skrętów napotyka na opór. A chciałoby się dalej jeździć, ćwiczyć, przez kolejne godziny...Jedziemy do domu. Andrenalina opadnie. Pojawi się zmęczenie. Nie przeskoczy sie własnego organizmu. I tak do kolejnego wyjazdu.
    5 punktów
  6. Jeszcze w temacie trasy nr 4 na Jaworzynie... Powstała ona jakoś w latach 2005-2006, wiadoma pracownia robiła o to trochę szumu. Tutaj zdjęcie z budowy: Czyli trasa jest od jakiś 16 sezonów, z czego 5-6 sezonów nie działała ani dnia. Na pewno były to sezony: 17/18, 19/20, 20/21 i chyba też 13/14, 15/16. Krzesełko na 2A powstało w 2008 (zastąpiło orczyk) Krzesełko jak i trasa nr 6 powstała na sezon 2010/11 (otwarcie było w połowie stycznia 2011). Jeszcze jako bonus dorzucam widok na dolny fragment trasy nr 1 jeszcze sprzed budowy trasy nr 6. Totalnie inny klimat miejsca.
    5 punktów
  7. Dziś Czarny Groń - dzień czwarty. Tym razem jazda wieczorna (rano obowiązki zawodowe i nauka zdalna syna). W ciągu dnia, padał śnieg i było mgliście. Po godzinie 14 wypogodziło się. Stok przygotowany świetnie, w miarę twardo ale nie lodowato. naturalny śnieg, to jednak naturalny śnieg, do tego na lekkim minusie. Zdziwiła mnie nieco ilość samochodów na parkingu, było ich dość sporo jak na poniedziałek. Później okazało się jednak, że na stoku jest realizowany program nauczania narciarstwa dla uczniów okolicznych szkół - super pomysł. Oczywiście Wszystkiego Najlepszego dla Narciarek. Kolejka czekających na jazdę wieczorną. Stok przygotowany perfekcyjnie. Stok trzyma się bardzo dobrze. Urokliwy objazd, szczególnie nocą. Do końca naszej jazdy warunki idealne.
    5 punktów
  8. Ja jestem jednym z tych masochistów, którzy jeździli tam w weekend. Dokładnie w sobotę, 6.03. I wiecie co? Wyjeździłem się jak dzik! Kolejki - o tak, w szczycie, do tych wygodnych, podgrzewanych kanap strach było podjeżdżać. Ale to jest Białka, szczyt trzeba przeczekać albo na Kotelnicy, zjeżdżając do orczyka, albo do woooolnego 3-osobowego krzesła. Można też zacząć z Kaniówki i jeździć samemu przez cały dzień. A po szczycie to nawet do pomarańczowych Doppelmayrów zjeżdżało się na bieżąco, lub maksymalnie kilka minut w kolejce. Najdłużej stałem kilka minut po 13 do niebieskiego Leitnera - z zegarkiem w ręku 12 minut, chociaż długość kolejki sugerowała z 20-parę. Białczański klient nie lubi się męczyć, trudne trasy opuszcza, lub masakruje pługiem (jak "ścianę" nr 6), orczyków nie lubi. A taki zwykły jak ja, któremu lans niepotrzebny, a tylko kilometry na nartach, może ich tam wyjeździć sporo. Acha, wszystkie trasy otwarte, na prawie wszystkich bardzo dobre warunki (6 zmasakrowana muldami, Kaniówka - muldy, twardo, miejscami lód). Jak nie będzie kataklizmu pogodowego, to z 2 tygodnie spokojnie można pojeździć. W tym czasie w Szczyrku odbędzie się pierwszy pokos łąk
    5 punktów
  9. 9-10.03 w ośrodku Skolnity odbywają się kolejne testy w ramach Snow Expo. Zapraszam. Warunki... nie pytajcie!
    4 punkty
  10. A ja przekornie twierdzę, że najlepszą jest slalomka. Z prostego powodu. Śmig. Opanowane krótkie skręty to baza do wszystkiego. Można je wydłużyć, na dłuższych nartach. Zyskując na szybkości jazdy. Potem wyjść w teren. I tam ćwiczyć na dobranych nartach. W drugą stronę to nie działa. Ze świetnego offpistowca nie zrobi się świetnego slalomisty. Co zresztą widać w kombinacji. Gdzie prawie wyłącznie wygrywają slalomiści. Krótkie, szybkie skręty. To szybka reakcja, przy zmieniającym się terenie. To reakcja jest zawsze jest potrzebna. Wszędzie, w każdym śniegu. Ale tego się nabywa raczej tylko w młodych latach. I stąd to jest bariera nie do przeskoczenia dla wielu narciarzy. Upierających się, że tylko długie narty. Takie skręty to dynamika. Mimo, że nie powalają szybkością jazdy. I są, niestety, bardzo męczące. Nie dla leniwych kolekcjonerów kilometrów. Tylko dzięki takiej jeździe jeszcze mam ochotę wstać rano, gdy się mi tak fajnie drzemie.
    3 punkty
  11. Ustroń- Czantoria Dziś dla odmiany turowo. Parę foci.
    3 punkty
  12. Czarna góra dzień 3-ci Pogoda marzenia - słonecznie, lekki mrozik, kolejki w zasadzie brak mimo że parkingi pełne - 3 razy 5-7 minut czekania. Reszta na bieżąco. Wyciąg nominalnie może jechać 3,5 minuty, jechał do góry 6,5. Bez komentarza. Wczoraj podobnie. Czemu to ma służyć? Efekt 4h jazdy i 24km w dół ( 18 zjazdów). Wydajność 6km/h - tak słabo nie miałem nawet jak się stoi w kolejkach. Trasy trochę lepiej przygotowane niż wczoraj. Jeżdziłem do 13:30 i na B lodu dużo mniej niż wczoraj, zwłaszcza na plus ścianka przed Bibą z dobrą przyczepnością. A tradycyjnie lód w dolnym odcinku. Na minus - widziałem zwózkę 4 osób, 1 zabrał helikopter LPR. To myślę najtrafniejsza recenzja przygotowania tras. Ogólna ocena ośrodka w moim prywatnym rankingu - dostatecznie. Na plus ciekawe trasy, na minus przygotowanie stoków, spowalnianie krzesła i parę innych organizacyjnych drobnostek. Zapewne 1 raz w roku tam zawitam, wyjazd na warunki i pogodę, w tygodniu, poza feriami.
    3 punkty
  13. Temat "Szkolenie Maluchów" a tu filmy nastolatek poginających na zawodach To ja pochwalę się moją córą, pięciolatką (już nie maluchem tylko starszakiem, bo maluchy to grupa 3 latków ) po 5 dniowym kursie w Akademii Misia Polarnego na Jaworzynie. Świadom jestem, że są lepiej poginające pięciolatki ale córa zaczynała ten którki sezon ze mną w Kazimierzu 2 godziny od skrętów pługiem na "oślej łączce", w zeszłym sezonie miała naukę "pizzy" na "żółwiku" a teraz śmiga na sam dół Jaworzyny czerwonymi Nagranie z "3" czyli niebieskiej. Na czerownej "1" na szczęście trochę się hamuje ale nie musi pługiem. Jetem z niej dumny więc się chwalę Narty_Jaworzyna.mp4
    3 punkty
  14. Zaczął jeździć jak miał 6 lat, zaczynał w Alpach gdzie ja go uczyłem podstaw ale jeszcze w tym samym sezonie miał już zajęcia z instruktorem a jak miał 8 lat zaczął jeździć w klubie. @MitekJestem w stanie to zrozumieć, mimo że wyznaje zupełnie inne podejście i uwielbiam zwiedzać świat na nartach😀
    3 punkty
  15. Trasa nr 4 działała ostatnio w sezonie 2018/19, jeździłem tam ostatnio 22.01.2019. Orczyka po drugiej stronie trasy już nie było. W obecnym sezonie jedyna nowość dotycząca tej trasy to degradacja do stopnia niebieskiego na nowej mapce tras na stronie...
    3 punkty
  16. Ustroń-Poniwiec-Mala Czantoria. Super warunki. Twardo, bezwietrznie,bez ludzi.
    3 punkty
  17. Są miejsca gdzie nie są najważniejsze widoki, piękne budowle, świetne warunki narciarskie... tam, najważniejsi są Ludzie. Dzisiaj ponownie zawitaliśmy na Stok Konary. Kilka lat temu popełniłem artykuł dotyczący twórców ośrodka narciarskiego mieszczącego się, niemalże, w cieniu zamku Krzyżtopór w województwie świętokrzyskim. Zapraszam do lektury pod linkiem. Dzisiaj odpowiedzieliśmy na zaproszenie Piotra, syna współwłaściciela i odwiedziliśmy z Paulą to miejsce. Wielokrotnie rozmawialiśmy w necie, dzisiaj się poznaliśmy z tym niezwykłym, młodym człowiekiem, którego pasją jest deska gigantowa, wycinanie ostrych skrętów oraz body carving. No ale od początku Pod górką jesteśmy kilka minut przed godziną 9tą i już wtedy Piotr podchodzi do nas i się poznajemy. Pierwszy rzut oka i w ON jest kilka pozytywnych zmian. Niestety w pandemii, tutejszy bar nie jest czynny chodź na zewnątrz znajduje się fajny, okazały grill. W normalnym czasie można tutaj zjeść, bądź napić się na pięknym tarasie. Tuż za budynkiem, po lewej stronie, powstała piękna, skalna kaskada - na razie, w zimę nie jest czynna. Na dole płynie tutejszy strumyk, który zasila w wodę tutejsze armaty produkujące śnieg. Zbiornik na zapas wody jest sprytnie wkomponowany w otoczenie: Przebieramy się i idziemy pojeździć. Przy kasach znajduje się dolna stacja dwóch wyciągów talerzykowych. W weekend narciarzy jest niewielu, a o poranku przyjeżdżają sami pasjonaci narciarstwa. Takie narciarskie miejsce na mapie Polski, to rzadkość. Kameralnie, spokojnie i przytulnie. Dolna część trasy, to również najbardziej nachylony fragment głównej, ok 500 metrowej trasy. Jedziemy w górę Górna stacja jest minimalistyczna... ...a widok na cały zjazd przedstawia się następująco (Paula i Piotr): Po mroźnej nocy warunki są idealne. Zmrożony sztruks, twardo i równo mimo, że termometr zamontowany w aucie po przyjeździe pokazał nam temperaturę +3. Jeździmy po pustej górce! W Konarach znajduje się również część wydzielona dla stawiających pierwsze kroki na śniegu, "ośla łączka" z wyciągiem "wyrwirączką". Przy kasach powstał drugi, kameralny budynek, w którym można przysiąść, odpocząć i zjeść. Deskarz gigancista pokazuje nam doskonałą technikę i kunszt swojej, wspaniałej jazdy na krawędzi. WOW - śmiało mogę powiedzieć, że Piotr jest znanym mi najlepiej jeżdżącym parapeciarzem. W końcu szlifuje swoje umiejętności od dziecka. Druga trasa, która biegnie wokół lasu nie była dzisiaj czynna. Przyczyną takiego stanu rzeczy było późne otwarcie ON ze względu na pandemię oraz odwilż z ostatnich dwóch tygodni. Tutejsze armaty w gotowości: Przybywa spragnionych białego szaleństwa co powoduje, że uruchomiony zostaje drugi wyciąg - kolejek dzięki temu, nadal brak. Jeździmy góra, dół, góra, dół - jest świetnie! Wierzchnia warstwa śniegu puszcza, a pod 2 centymetrami miękkiego jest nadal twardo i szybko. Jeździ się super! Odpoczywamy, rozmawiamy, świetnie spędzamy razem czas. Paula: Autor bloga: I nasz Gospodarz Po trzech godzinach mamy dość - jesteśmy wyjeżdżeni i zmęczeni. Spotykamy się na kawie i słodkiej przekąsce. Rozmawiamy, śmiejemy się, a Paula ma obietnicę od Piotra, że nauczy ją jeździć GS na desce 😮 WOW!!! Ojciec i syn - z dziecięcej pasji, do realizacji marzeń. Słuchamy jeszcze raz szczegółów historii powstania Stoku Konary, o niuansach tworzenia tej małej, kameralnej stacji narciarskiej gdzieś na granicy województw świętokrzyskiego i dawnego tarnobrzeskiego. Kończymy nasz narciarski dzień, ale nie kończymy naszej dzisiejszej podróży. Żegnamy się na naszymi Gospodarzami i udajemy się w odwiedziny na Zamek Krzyżtopór! Dlaczego Krzyż i Topór? Spójrzcie... Grzechem byłoby nie obfotografować tego miejsca wokół Kiedyś, kiedyś od frontu zamek był chroniony wodą. Dzisiaj jest tutaj spokojnie, cicho i monumentalnie. Ptaki cieszą się, że lód zszedł i mogą swobodnie sobie popływać Strumyk zasilający powyższy zbiornik wodny, ot świętokrzyski potok Czoło budowli robi kolosalne, pozytywne wrażenie! Ileż tu cegieł, budulca wykorzystano do stworzenia tego miejsca? Można patrzeć i podziwiać godzinami! Do pożegnania się z tutejszą historią skłania nas pojawiający się głód Wsiadamy do auta i kończymy naszą dzisiejszą przygodę ze świetnymi Ludźmi i spektakularnymi miejscami. Pojeździliśmy na nartach, a dla mnie był to 32 dzień z deskami w obecnym sezonie. Czy będzie nam jeszcze poszusować tej zimy, wiosny? Oby pogoda dopisała! Reasumując - bardzo polecamy Stok Konary na narty, polecamy odwiedzić przy okazji fantastyczny Zamek Krzyżtopór oraz znajdujący się nieopodal Opatów z pięknym klasztorem, ryneczkiem i ciekawymi podziemiami. Pozdrawiam marboru
    2 punkty
  18. Dziś wyśmienite warunki w Suchem. Górka niby niewielka ale nachylenie i jakość śniegu wręcz wspaniałe. 7h frajdy w tym trening na GS.
    2 punkty
  19. W grudniu informowali że będą ją naśnieżać w następnej kolejności po trasie 1 i 2,2A. Wiadomo, że decyzje mogły się zmienić po zamknięciu i jego wydłużeniu, ale właśnie w marcu to najlepsza trasa do jazdy na Jaworzynie bo najdłużej się trzyma w dobrym stanie (to jedyna północna trasa tam). Myślę że jakiś ruch by na niej mieli. Ja w tym sezonie na Jaworzynie nie byłem i pewnie nie będę.
    2 punkty
  20. pięknie ale dlaczego Miś Polarny zabrał jej kijki ?
    2 punkty
  21. Racja - najgorzej gdy rodzice zmuszają swoje pociechy do realizowania swoich niespełnionych ambicji - widać to na każdym kroku (we wszystkich dziedzinach) Nie chce uderzać w nutę "za naszych czasów" ale trudno nie zauważyć jak teraz jest wszystko niebezpieczne i ekstremalnie trudne - jak miałem 11lat dostałem pierwszy raz pod opieka dwie dziewczynki (7 i 8 lat), grzałem z nimi codziennie na Goryczkowa z buta. Sami przez 2 tygodnie i nikt nie miał problemu - teraz za każdym krzakiem czaił by się pedofil i stado porywaczy. Teraz pewnie do Kuźnic pewnie przywiózł by nas dorosły i oddal pod opiekę innego dorosłego. Efekty takiego "klosza" widać codziennie
    2 punkty
  22. Wówczas końcówka trasy nr 1 była bardziej stroma. Natomiast przy "Diabelskim kamieniu", przy wolnym śniegu po prostu stawało się. Tam też trochę zmienili trasę zwiększając spadek.
    2 punkty
  23. Mogę tylko potwierdzić to, co napisał powyżej @pawelb91. Czwórka ostatnio działała w sezonie 18/19. Biorąc pod uwagę, że jest to kluczowa trasa dla ośrodka, bo przecież spina go w całość, to polityka dbałości o jej otwarcie jest dosyć żałosna. Krótki przegląd ostatnich czterech sezonów, kiedy bywałem na Jaworzynie: - 17/18 - czwórka zamknięta pomimo chłodnego lutego i marca, gdzie nawet np. Wierchomla otworzyła łącznik Szczawnik-Wierchomla. Pamiętam też, że w Myślenicach śnieżyli na maksa, w ostatni weekend lutego mimo końca ferii, żeby otworzyć trasę nr 2 na marzec, kiedy frekwencja jest zwykle słaba. Na Jaworzynie się nie dało. - 18/19 - stał się cud. Trasa otwarta. Pomogły obfite opady śniegu w styczniu i nie było żadnego usprawiedliwienia żeby nie otworzyć:) 19/20 - wiadomo, najcieplejsza zima w historii. Nie dało się, choć pozostałe ośrodki w okolicy otworzyły wszystko co miały. 20/21 - wiadomo, dziwny sezon, więc się nie opłaca. Wydaje mi się, że jedyna narciarska inwestycja na Jaworzynie w ostatnich latach, którą zresztą się chwalono, to poprawa systemu naśnieżania. Jak widać jeśli chodzi o trasę nr 4 i tak sytuacji to nie zmieniło.
    2 punkty
  24. Mitek, ale trening a jazda swobodna dla przyjemności to przecież dwie różne rzeczy. Jak jedziesz w wysokie góry gdzie masz mnóstwo tras to nie tłuszczesz cały dzień jednego odcinka tylko starasz się objechać ile się da. Nie ma wtedy za bardzo czasu na analizy tras, warunków i inne kalkulacje. Zapinasz narty i jazda 😀
    2 punkty
  25. Dzisiejsza pogoda sprawdziła się w 100%, chwycił mróz i padał świeży śnieg. Przed 9:00 zameldowaliśmy się z moim synem w Kasinie, z zamiarem rekreacyjnej jazdy połączonej z porównaniem dwóch, z opisu podobnych, nart. Od chyba trzech lat jestem posiadaczem Salomonów Xdr 84 (sezon 17/18): Długość 179 cm, Taliowanie 131/84/114, Tip&tail rocker, Promień skrętu – 15 metrów. Uwielbiam tę nartę, daje wiele radości z jazdy. Jest łatwa w prowadzeniu, a wraz z pogarszaniem się warunków na stoku, przyjemność z jej użytkowania staje się coraz większa. W szranki staje znany zawodnik, Volkl Deacon 84 (sezon 20/21) (dawniej RTM): Długość 177 cm, Taliowanie 132/84/115, Tip&tail rocker, Promień 3D – 21/15/24 metry Na papierze prawie identico. Warunki w Kasinie wymarzone. Miękki podkład, około 10 cm świeżego i przez cały czas padający śnieg. Pusto. Do takich warunków zostały stworzone te narty. Trzy i pół godziny jazdy – dwadzieścia zjazdów. Ja: cztery zjazdy na Deaconie, osiem na XDRze, osiem na Deaconie. Wrażenia: Volkl Deacon – fajna narta, bardzo pewna w zastanych warunkach. Lubi długi skręt (3d radius), ale bez problemu zacieśnia, czy jedzie śmigiem. Twardsza od XDRa, przez co, na utwardzonych muldach (które w miarę upływu czasu pojawiły się w dolnej części stoku), dawała bardziej po kolanach. Przy większych prędkościach, na twardym ma irytujący odgłos kłapania, inny niż XDR. Taki fiberglassowy. Doskonale się na niej bawiłem, nie wymaga dużo wysiłku, jedzie to co chcesz. Salomon XDR – robi to wszystko co Volkl. Tylko lepiej. Poza tym, że zauważalnie szybciej inicjuje skręt, że dużo łatwiej i chętniej jedzie naprawdę krótkim skrętem, to ma w sobie jakiś taki gen zabawy. Jazda na Xdrach, sprawia, że człowiek ma banana na gębie, tu sobie podskoczy, tam sobie podskoczy. Ta narta ma to coś. Z natury dzisiejszej pogody, moje porównanie dotyczy tylko jazdy w miękkim i rozjeżdżonym śniegu. Nie potrafię powiedzieć jak to porównanie wypadło by na twardym, wyratrakowanym stoku. Dla mnie Xdr, to jedna z trzech nart. Na twarde mam komórkę sl i mastera. Gdybym miał mieć tylko jedną, pewnie wybrałbym mastera. Ale jeśli ktoś jeździ głównie w Polsce, rzadko jest pierwszy na stoku, to XDR jako jedyna narta może być dobrym pomysłem. A jeśli ktoś szuka drugiej lub kolejnej narty na gorsze warunki, to myślę, że trudno o lepszy wybór. Volkl – narta poprawna, ale niczym nie wyróżniająca się w porównaniu chociażby z Rossignol Experience czy Elan Ripstick. Filmiki: Niebieska kurtka – ja na Volklach, żółta kurtka – syn na Salomonach. To był 18 i 19 zjazd, nogi miały trochę dość.
    2 punkty
  26. Nauka małego dziecka, dla rodzica pasjonata nart, to bardzo ważna sprawa. Jak najszybciej chciałoby by się z nim jeździć razem. Żeby było bezpieczne na stoku. Żeby były postępy i można było się przenosić na dłuższe, trudniejsze stoki. Może z czasem, jeśli będą możliwości i dziecko będzie chętne to jakaś szkółka. A jak nie to przecież warto się dobrze nauczyć jazdy na nartach. To sport od maluszka do sędziwego starca. Jest taki inny ciekawy i pasjonujący sport? Ja nie znam. Ale jak zrobić początek samemu. Taki, że będziemy się w stanie wybrać się na łatwy stok z talerzykiem. Wspólnie tata, mama, i ja sobie pojeździmy, i się coś nauczymy w trakcie tego dnia? Rodzinna jazda to coś wspaniałego. Robimy przerwę na herbatę, kanapkę. Dzieciak się znudzi, zmęczy więc może jakiś listek, czy rynienka do ślizgania. Cztery godziny dziecko nie będzie jeździło. Nie wiem jakie wykłady z pedagogiki dziecięcej, czy też zajęcia praktyczne mają instruktorzy, którzy się specjalizują w małych dzieciach. Nigdy się tym nie interesowałem. Stosowałem proste metody praktyczne. I dzisiaj, gdybym miał uczyć trzylatka, czy nieco starszego, stosowałbym takie same metody, jak dawniej. Piewsze kroki to zawsze(dla dorosłego też) jest przyzwyczajenie się do butów. Można robić to w domu, spacerując. To jest ważna czynność. Następnie spacer w nich na śniegu, zabawa. Kolejne wpięcie w narty i wręczenie kijków. Tu przykładem będzie rodzic. W sprzęcie na śniegu. Kolejny krok to wyciąg. Dziecko dostaje coś w rodzaju kija do szczotki. I można go ciągnąć po płaskim terenie, po osiedlu. Samemu spacerować w butach. Dzieciak się trzyma drążka. Jedzie na wyciągu. Kijki nosimy sami, lub lepiej trzyma pod pachą. Na malutkim, niewiele pochylonym, stoczku z płaskim wybiegiem ubijamy sobie półko. Ubija tatuś z mamusią. Może to być lekko pochylona leśna droga. Na której własnymi nartami robimy tor. Wyciąg ze szczotki(lub kijka, czy dwóch złączonych) ciagnie małego do góry. Stawiamy w torze i za mamusią(tatuś z tyłu) stramy się zjeżdżać do wypłaszczenia. Tatuś i mamusia mają kijki. Jadą superwolniutko, ale prawidłowo. Dziecko też ma kijki. Ćwiczymy takie zjazdy. Zwracając uwagę na to, by dziecku nie uciekały narty i nie siadało na nich. Dalsze ćwiczenia to podchodzenie bokiem do góry, jodełka. Obroty na nartach na płaskim. Dziecko jak się wywróci powinno być zachęcane do samodzielnego wstawania. Wykluczone branie pod pachy i stawianie na nartach. Jak dziecko zacznie już dość swobodnie zjeżdżać w dół do wypłaszczenia(zwiększając stopniowo długość i stromość zjazdu). Nadejdzie czas na pierwsze skręty. Jest to dziecinnie prosta sprawa. Wystarczy na stoczku na którym ćwiczono szus ustawić z dziesięć "tyczek". Mogą to być zwykłe, wiotkie patyki. Np. co pięć, sześć metrów. Tatuś musi objechać te patyki na nartach równoległych. Mamusia też. Póżniej startuje dziecko. Dziecko ma objechać te patyki. Krzyczymy w właściwym momencie-skręcaj. Kijki w rękach w przodzie. Dziecko o dziwo próbuje objechać patyk. Jak? To jego tajemnica. Widział mamusię i tatusia. To ważne bardzo. Co dalej z tą pedagogiką. W Koninkach był wyciąg. Lina z tworzywa. Pięćdziesiąt metrów. I mały leciutko pochylony stok. Na którym ustawiono "tyczki" w postaci kolorowych postaci. Wnuk(Kuba) przyglądał się przez chwilę jeżdżącym dzieciom. Rzucił kijki, chwycił się linki i pojechał do góry. Spróbował objechać te postacie. Następny wyjazd już z kijkami i je sobie objeżdżamy. Cały dzień trwa taka zabawa z przewą na posiłek na stoku. Potem zabawa na placu dla dzieci. Kolejny krok to wyszukanie łatwego talerzyka. Niech jeździ. I niech skręca. Trzeba zachęcać do jak naczęstrzych skrętów. Są ciągoty do jazdy szusem. Stąd pomocne są wszelkiego rodzaju "tyczki"do objeżdżania. Można stopniować trudności skrętów. Bardziej pogłębione, nieregularne. Wreszcie pojawił się problem wspólnego zjazdu głównym stokiem w Koninkach. Pusto! Nikt nie wystraszy małego. Gładko.Śnieg naturalny. Do góry na kolanach dziadka. Ale stok jest znacznie stromszy , od stoku pod talerzykiem? Trzeba wykonać test techniki na "stromiźnie". Dziadek się poświęca na stromszej części na dole stokui ciągnie małego do góry. Jakieś pięćdziesiąt, potem sto metrów. Zmodyfikowany kij do szczotki służy za orczyk wyciągu. Jest za stromo, by się sam wypiął z orczyka. Pomoc drugiej osoby jest potrzebana. Ustawiony w dół zaczyna się rozpędzać. Okrzyki skręcaj i własna świadomość, że należy to robić, bo za szybko, powdują że pojawiają się skręty. Co dziwne jakieś całkiem prawidłowe. Widać, że obciąża w większym stopniu zewnętrzną nartę. Wewnętrzna się sama wysuwa do przodu w skręcie. Trzyma ręce z kijkami z boku i w przydzie. Nie wbijając ich. Ale stabilizując ciało. Test zaliczony. Pojedziemy na górę. Da radę w każdym miejscu na tym stoku. Po każdym zatrzymaniu się następuje głośne- świetnie panie instruktorze! On jest instruktorem. Na początku peletonu babcią. Jako wzór techniki skrętu. Potem liczba skrętów i kilometry trasy rosły błyskawicznie. Jeździliśmy już po czerwonym. Potrzebny był na to jeden sezon. Około trzydziestu dni na śniegu. To cała pedagogika. Nie było pługu(jakiś mały się małemu się samorzutnie robił w skręcie). Nie było żadnego tłumaczenia, co ma naciskać i kiedy. Jak ma trzymać kijki i kiedy wbijać. Widział jak my wbijamy. No i szukaliśmy gładkich stoków, z minimalną liczbą osób. Początek był zrobiony. Można było wspólnie jechać na narty. I ciągle korygować jazdę. I tak to trwało. Potem się okazało, że lepiej gdyby ktoś inny uczył(posłuszeństwo). Że jakaś grupa w podobym wieku, to rywalizacja(szkółka).
    2 punkty
  27. Zlikwidowano 2, a nawet 3 wyciągi. Na 2 i 4 były kiedyś Tatrapomy po obu stronach tych tras. Kilka lat temu rozebrali te dodatkowe wyciągi, zostawiając po jednym. Był jeszcze wyciąg szkoleniowy o ciekawej nazwie "Mały Wacek" na Polanie Izwór, który też zniknął, choć odkąd przestał funkcjonować tam parking, to faktycznie miał on w tym miejscu niewielki sens. Dodatkowo trasa 4 w zasadzie nie istnieje. Tzn istnieje fizycznie, ale ośrodek nie ma planów jej przygotowywania, niezależnie od pogody. Podobno podczas roztopów płynie przez nią potok i nie potrafią sobie z tym poradzić. Wielka szkoda bo trasa jest bardzo ciekawa, z charakterystycznymi załamaniami terenu, a dodatkowo stanowiła alternatywny ciąg komunikacyjny umożliwiający wyjazd na Jaworzynę bez korzystania z wiecznie zatkanej gondoli. Chyba w zeszłym roku czytałem o planach inwestycyjnych PKL-u na Jaworzynie, obejmującym m. in. nowe krzesło i trasę z okolicy hotelu Czarny Potok na Polanę Izwór (styk tras 2a i 4) i nową trasę z krzesłem w partiach szczytowych, jakoś równolegle do gondoli, i krzesło na dwójce. Koń by się uśmiał. Obecnych tras nie są w stanie przygotować od kilku lat, a chcą karczować las pod następne. Całe szczęście to tylko plany, patrząc na dotychczasowe działania inwestycyjne PKL-u może się zdarzyć że nimi pozostaną.
    2 punkty
  28. 2gi dzień w Czarnej górze. Ludzi niewielu jak na CG. Kolejek do kolejek na 2-3 min max. Stoki przygotowane po nocy, ale na A fis sporo lodu w dolnej części ledwo przykryty odsypami z poprzednich dni. Z czasem postępujące zlodowacenie, stromsze zlodzone odcinki przejezdne bokami po odsypach. B lód przykryty związaną częścią odsypów z dnia poprzedniego - skuteczne na pierwsze 1,5-2h. Potem na ściankach powtórka z rozrywki. C (zawitałem dopiero po południu) w miarę dobrze tylko na samej górze trochę odsłoniętego lodu, D zlodzona od samej góry. Zapewne z rana było zapewne duużo lepiej - tylko te krzesło, 13 min jazdy na 1km zjazdu. Muzeum. Przy takich warunkach pogodowych i ilości śniegu jestem zawiedziony przygotowaniem i stanem tras. Jutro 4h i do domu.
    2 punkty
  29. Cześć Tego typu tematy uzmysławiają mi jakim jestem narciarskim fajansem. Szczegółowa analiza zachowania dwóch bardzo podobnych nart z uwzględnieniem wielu zmiennych. Po prostu mega robota. Ja dwa dni temu miałem do dyspozycji parę par nart na których się przejechałem i jedyne do czego doszedłem to co już nie raz udowadniał nam Jurek Harpia klepiąc pudło w amatorskich GS na SLce lub jakiejś szerokiej sztachecie - wszystko jeździ podobnie i tyle... Sprawę zresztą podsumował wspaniale Szymek zwany na forach narciarskich Equipe, który stwierdził: mam takiego juniorskiego GSa, którego lubię i często na nim jeżdżę zawody ale teraz przesiadłem się na chwilę na to (i tu wskazał jakieś Heady, które miał akurat zapięte) i wiesz co... też skręcają. Pozdrowienia
    2 punkty
  30. Ło matko... Może coś przeoczyłem, ale nie zauważyłem żeby gdziekolwiek tu była mowa o jeździe po ustawionym SL. Wydawało mi się że rozmawiamy o śmigu. Co ma jedno do drugiego?
    1 punkt
  31. Anegdotka. Na egzaminie demonstratora - śmig jako ewolucja oceniana - dziecki miały GS bo wcześniej był GS na czas. Zadałem dzieckom pytanie, czy może jednak zmienią swoje R>17 na coś innego i usłyszałem odpowiedź "po co?". Te same dziecki na krótszych czy dłuższych skręt skrócą, wydłużą, w teren wyjadą i hopkę pacną. Czasem nawet jednej narty zapomną zabrać .. Co gorsza szanowna latorośl na SL się dziś bawiła .. w narcie GS, w dodatku bez pięty - zegar bez zadyszki ale czysto i poprawnie. Pomijając sport - nie o kawałek sprzętu pod noga w tym wszystkim chodzi .. choc jutro będę zapewne kląć bo wyrwaną z płotu sztachetę osiodłali mi wiązaniem ... M.
    1 punkt
  32. Zgadzam się w 100% - GS to jak ktoś chce w zawodach giganta startować. Na forach zazwyczaj najwięcej pisują dziadki, które uczyły się śmigów na ołówkach i taki GS jeszcze najbardziej te ołówki przypomina.
    1 punkt
  33. W Rytrze i okolicy mają kończyć (chociaż wyszły pewne komplikacje i prace zapewne się przedłużą) spinanie w całość ścieżek rowerowych nad Popradem od Muszyny do Sącza. Fajna opcja rowerowa z zahaczeniem o zamek może być 👍
    1 punkt
  34. Właśnie zmierzyłem swój egzemplarz: po rozkręceniu do 113mm ciągle trzyma, ale na opakowaniu jest podane 100mm, jeśli przyjdzie identyczne to powinno być ok. Odnośnie stolika warsztatowego to posiadam i do nart w ogóle się on nie nadaje, kozioł roboczy wygląda lepiej ale rodzi się pytanie o jego stabilność. pozdrawiam Marcin
    1 punkt
  35. Gdybym mieszkał na północy Szwecji sprawa wyglądała by inaczej. Dziś pewnie zamiast na football młody uczęszczał by na treningi narciarskie, no ale tak nie jest. Jazda na krawędzi, hmmm. Każdy dobry narciarz powinien to potrafić, ale żeby tak do końca życia? 🤔 Idolem młodego jest Kai. Przykre ale prawdziwe, Viggo zdaje sobie sprawę że nie mamy tych warunków co Kai, ale nie poddaje się i zapowiedział w lato ostre treningi na trampolinie 😁
    1 punkt
  36. Wiesz, ja nie po to ucze mlodego sprawnej i bezpiecznej jazdy zeby siedzial do konca zycia w Bialce czy Jurgowie bo powie mi w koncu, stary, te narty to wiesz, nuuuuuuda! Objechac z nim kiedys Cyrk do okola jest moim marzeniem. Nawet Szmuglarke w Ischgl na poczatek. No ale kazdy ma inne priorytety.
    1 punkt
  37. Bardzo pasują mi te określenia do nart Volki Blaze 94 które testowałem w lutym na Skolnity Snow Expo jako kolejną z szerszych pod butem. I tylko na tej narcie jeździło mi się właśnie tak znakomicie jak kolega napisał powyżej. Od Stoku Wyratrakowanego D czasu zdegradowania Te były za szeroki i za ciężko nimi musiałem pracować i o wiele sczersze Jeżeli Ktoś z forumowiczów będzie dziś na testach w Skolnitym i jeżeli będzie dostępna to o opinię na jej temat. Pozdrawiam innych testerów
    1 punkt
  38. Też czytałem o tym pomyśle. Kompletny kosmos, mam nadzieję, że to nigdy nie powstanie. Już dość w Polsce pięknych miejsc przerobiono na lunaparki. Jeśli tym wszystkim organizacjom ekologicznym chodzi o cokolwiek innego niż kasę, to takie durne pomysły powinny one blokować, a nie czepiać się np istniejących od lat orczyków na Pilsku. Podobny idiotyczny pomysł, też chyba PKL-u to gondola nad Soliną. Tak, były takie sezony że 4 była zamknięta, ale wyciąg działał jako łącznik. Nie wiem kiedy 4 ostatnio działała, wydaje mi się że jakieś 3-4 sezony temu. Na pewno jeździłem na niej w 2017, wtedy jeszcze były tam dwa orczyki i oba działały. Kanapa na dole ma taki sens, że stanowi alternatywę dla gondoli, zwłaszcza w momencie jak działa 4, 2a i 2. Często w Krynicy jest taki obrazek, że do gondoli jest kolejka, a na krzesło wjeżdżasz na bieżąco. Ja na Jaworzynie generalnie unikam gondoli, staram się jeździć na krzesłach i orczykach. Prawdę mówiąc dla mnie wystarczy żeby ogarnięto tam to co jest - bo trasy tam to czołówka w PL. Wszelkie nowe inwestycje takie jak wymiana gondoli czy nowe, szybsze krzesła spowodują jeszcze większy najazd ludzi. Wystarczy spojrzeć co dzieje się na Słotwinach po wybudowaniu nowej kanapy, a przecież Jaworzyna to ośrodek z dużo większym potencjałem. Do tego dochodzi ślepo zakończona droga dojazdowa do Czarnego Potoku - już widzę te korki.
    1 punkt
  39. Kolejne dwa dni na stoku za nami. Z ciężkiej harówy w końcu dni na stoku razem sprawiają przyjemność. Na przyszły rok celujemy w Alpy. Co prawda jesteśmy jakieś 4 lata za synem kolegi ale nadrobimy 😉 Przed wyjazdem na narty oglądaliśmy zjazd i świadomość kamery zaowocowała tym profesjonalnym trzymaniem kiji i jajeczkiem 😁
    1 punkt
  40. Dzisiaj Laworta w Ustrzykach. Zgodnie z przewidywaniami pusto, na głównym stoku 100 zawodników z Podkarpackiej Ligi, na małym ćwiczą siły specjalne. Chyba Strzelcy Alpejscy. Widać jaka zima bo tylko połowa szerokości nasniezona. Puściej jest tylko w drugiej ustrzyckiej stacji, Gromadzyniu, z ostatniego zdjęcia, gdzie wszystkiego około 20 osób i dla nich chodzi krzesło i orczyk. Uwielbiam tę krainę, przeciwieństwo Białki i Szczyrku, z jej pustymi trasami i miejscową ludnością, równie pobożną, acz mniej pazerną niż na Podhalu. Bojkotujcie tę krainę,nasze Podkarpacie, sól w oku progresywnych elit wielkomiejskich...
    1 punkt
  41. Sobota była cudowna. Ostre słońce i ciekawe chmury. Do tego parę centów świeżego... powiedzmy akurat te pożądane minimum. W tym roku eksperymentujemy z trasami, łażąc tam gdzie nas jeszcze nie było. Nas i innych zresztą też. I rzeczywiście dopóki nie wyleźliśmy na Mały Śnieżnik - nikogo. Ta wolność poruszania się jest naprawdę wspaniała. Szczególnie w takich okolicznościach. Później przeszliśmy w okolice Śnieżnika, na krótko znaleźliśmy się w "tłumie". Na szczęście przelotnie. No i całkiem fajnie się pojeździło. Niby Śnieżnik, niby blisko a dzionek bajkowy. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  42. Cześć Wczoraj po powrocie z Czarnego Gronia dzisiaj tylko wyciągnąłem rano rzeczy z torby i do roboty. Zupełnie się nie spodziewałem, że będzie tak wiało zimnem i że prawie pól drogi pojadę po śniegu. Na szczęście dużo go nie było bo ledwie centymetr ale leży we wszystkich ocienionych miejscach. Powrót więc z górki ale nie na nartach niestety... Pozdrowienia
    1 punkt
  43. Nie zrozumiałeś. "Taktyki" się nie stosuje bo 90% uczestników ruchu jej nie zna. Pisałem o tym, że nawet najlepszy skill to nie 100%. Doceniam, że jesteś najwszech- a dalej co tam sobie dopiszesz .. ale to nadal nie daje 100% unikania wypadku z udziałem "intruzów". Jak do tej pory zawsze się obroniłeś - brawo. Nadal jest 99,9999…… Wracając do sendna dyskusji - kontrolujmy tor jazdy i tyle, bez gwarancji że to wystarczy. M.
    1 punkt
  44. Wybacz, ale .. zazdroszczę Ci jednego - nie umiejętności przewidywania, prowadzenia grupy, planowania trasy, obserwacji stoku .. to wszystko to elementarz ogarniętego narciarsko nastolatka i co do wymogu znajomości tego elementarza zgadzam się w 100%. Różni nas to, że Twoje 100% wiedzy i doświadczenia daje 100% wiary w narciarską nieśmiertelność .. a u mnie jednak 99 i coś tam po przecinku. Nie będę ciągnął licytacji historiami - może kiedyś, jak będzie okazja porozmawiać. Najlepsze umiejętności, wiedza i doświadczenie nie wystarczą, gdy ktoś na Ciebie nieświadomie, ale zapoluje. I tyle. M.
    1 punkt
  45. Moje odkrywanie Krynicy Start Słotwiny Planowane podejście na Słotwiny Wejście w kierunku Słotwiny przy drodze do hotelu Eris Dolna stacja wyciągu - całkiem z lewej, kasa -wjazd 2zł i biały domek Trasa powoli zarasta samosiejkami ale podejście i ewentualny zjazd bez ukrytych przeszkód. Nowy wyciąg Słotwiny Arena gotowy - odebrany czeka na śnieg.
    1 punkt
  46. To że Ty straciłeś "pasję" do nart (lub czegoś podobnego użyłeś) to nie znaczy że inni też mają stracić. Jeśli przykładowo na takie Słotwiny czy inny stok 700-800 metrowy karnet 4 godzinny kosztowałby ze 150zł to faktycznie narciarzy byłaby garstka, ale czy to by zmieniło narciarstwo na elitarne? Raczej dla tych przy kasie i tyle. Jeżdżąc poza obleganymi terminami, w odpowiednich porach dnia i wybierając takie stacje gdzie można pojeździć a nie postać w kolejce do wyciągu dalej można mieć pasję i frajdę z jazdy.
    1 punkt
  47. Dokładnie to imadło polecił mi Cosworth240 gdy na forum pytałem o imadła. Kupiłem je, to był mój pierwszy zakup na Aliexpress, minus był taki, że na imadło czekałem dwa miesiące. Samo imadło jest ok, jakością wykonania odbiega od skimana lub toko, ale jest w pełni funkcjonalne, dobrze trzyma, można je ustawiać pod kątem w obie strony, no i mieści w środkowych szczękach szerokie narty, za tą cenę było warto. Ja niedawno zacząłem sam serwisować swoje narty i te głosy odradzające są moim zdaniem przesadzone. Ja zaczynałem od ostrzałki TOKO do bocznych krawędzi z założeniem że to tylko do podostrzenia po kilku dniach jazdy a raz na jakiś czas i tak serwis.Ale efekty nawet takiego podostrzania były na tyle dobre, że poszedłem dalej i obecnie sam już robię wszystko. Zestaw uzupełniłem o prawidła do krawędzi dolnej, szczotki nylonową i miedzianą, cykliny, pazur (z tym było najtrudniej, bo ciężko było go ustawić żeby nie zbierać za dużo - radzę na starych nartach próbować). Imadło to konieczność, ja kupiłem je na końcu jak już zdecydowałem się na dobre sam serwisować, ale radzę nie zwlekać. Oczywiście jeszcze pilniki no i żelazko ale jak już ktoś wspomniał może być zwykłe stare byle ze sprawnym termostatem żeby ślizgów nie przegrzać (ja smaruję prawie na minimum). Ja kupowałem z kilku źródeł, więc konkretnego zestawu nie polecę ale nie widzę problemu w kupowaniu osobno. Z tym doktoryzowaniem się z obróbki skrawaniem to też trochę przesada. Mi coś podpowiedział pewien serwisant, poza tym tu na skionline był bardzo fajny cykl wideo o serwisowaniu. Trzeba pamiętać, żeby pilniki prowadzić lekko i równo bez zbędnego siłowego dociskania. Ja bałem się, że zepsuję narty, ale kilku samodzielnych ostrzeniach i tak oddałem narty do serwisu i powiedzieli, że krawędzie są w świetnym stanie. Jedyne co to trzeba mieć miejsce, bo trochę się brudzi, szczególnie po usuwaniu nadmiaru smaru. Ja po zimie wycieram do sucha zabezpieczam ślizgi i pełny serwis robię na początku lata na podwórku, jak coś muszę zimą to garaż. A no i porządny stół jest potrzebny żeby imadło przymocować. Ja zdecydowanie polecam samodzielne serwisowanie, mam włącznie z nartami żony i córki 8 par, z czego w sezonie użytkujemy 4 pary, ktoś pisał, że trzeba mieć 10-15 par żeby się opłaciło, wydaje mi się że już przy 4 może być opłacalne. Za szczotki TOKO płaciłem po 40 zł a nie po 63 EUR. Poza tym, mi to sprawia przyjemność, rozstawiam sobie w wolny dzień cały ten majdan i dobrze się bawię. Pozdrawiam
    1 punkt
  48. Wiślański klasyk: Stożek-Soszów-Czantoria Ustroń Polana Wisła Głębce Stożek - po prostu pięknie Niebieska Soszów czynna też trasa nr.3, kolejek brak cały dzień. Schronisko Soszów- POLECAM! Czantoria
    1 punkt
  49. Cd. odkrywania Czarnego Gronia, dzisiaj pod koniec dnia Cel zjazd z prawdziwego Czarnego Gronia, linie zjazdu wypaczyłem w sobotę, dolna część to jazda wycinką linii energetycznej Potrójna
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...