Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      30

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. JurekByd

    JurekByd

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      889


  4. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      1 998


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.03.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ależ Wiki się liczy ! Zachęcony poszukiwaniem definicji carvingu studiuję właśnie azjatycką sztukę rzeźbienia w owocach i warzywach zwaną carving .. Dyskusje o carvingu w tym wydaniu zdają się być znacznie bardziej konkretne i jest to niewątpliwie pożytek z tego wątku. .. a mniej poważnie - siłowe wrzucanie carvingu w nawias nazwanych ewolucji to wynik konieczności nazwania zauważalnej i istotnej zmiany w konstrukcji sprzętu przy jednoczesnej chęci uzyskania benefitów z marketingowego bełkotu. Magiczny carving to nie zmiana techniki, lecz zmiana sprzętu i adaptacja mówienia a skręcie ciętym do nowych (?) możliwości ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zmiana szerokości, zmiana obciążenia i tak dalej .. Skręt cięty zaadaptował nowy sprzęt a geniusze marketingu zbudowali kościół carvingu w którym każdy nauczy się jeździć szybko (dosłownie), miło i przyjemnie pod warunkiem że miejsca wystarczy na hamowanie od górkę ... Na koniec jeszcze "carving" wystarczy zrównać z jazdą sportową co pomoże sprzedać kilka innych modeli i już jesteśmy w domu .. o tym, że pierwsze, mocniej taliowane konstrukcje miały R>35 mało kto pamięta. Z wątpliwością do funcarving będącego zabawnym ślepym zaułkiem i próbą zrobienia z ćwiczenia pełnoprawnej konkurencji, z jego radykalną jazda na wewnętrznej, nie ma techniki carvingowej - jest cięty, dostosowany do umiejętności, wymagań i parametru sprzętu. Raz będzie cięty ograniczony do fazy sterowania , innym razem czysto cięty po całej długości. Kto jak umie, kto jak potrafi, kto jak potrzebuje i kto jak lubi nazywać. Nie mnóżmy bytów. M. p.s. VR27 dostałem jako młodzik.. . Jakoś trochę poniżej 180 i chyba SL . Na R nikt nie zwracał wtedy uwagi, cieszyłem się, że mam taką nartę.
    9 punktów
  2. Czas na podsumowanie ostatnich moich dwóch tygodni. Rewelacyjne warunki śniegowe sprawiały, że nie często zaglądałem na forum, spędzając czas tam gdzie każdy normalny narciarz powinien być Utrudnione przemieszczanie się za granicę postanowiłem wykorzystać na kręcenie się w koło komina w naszym grajdołku. Wpadło do życiorysu kilka wypadów w Gorce, w tym m.in. klasyka na Turbacz ze zjazdem do Oleksówek, jak i mniej popularne - zjazd do osiedla Jamne z Gorca przez gorczańskie hale i opuszczone bacówki, w których aż się prosi żeby zostać na noc.... Ponadto udało się zrealizować 3 dniowy wyjazd w Bieszczady, gdzie trafiliśmy na jedne z najlepszych śniegów do jazdy w całym sezonie. W takim śniegu jazda przez bukowe lasy nie straszna. Im dalej na wschód, tym więcej śniegu. Ze smutkiem spoglądałem w kierunku ukraińskich połonin, tak obficie wyśnieżonych w tym roku. Udało się wejść na: 1) Połoninę Wetlińską z przełęczy Wyżnej. 2) dawna wieś Caryńskie - Połonina Caryńska. Jeden z mieszkańców Caryńskiego, ofiara covid: 3) Wołosate - Tarnica + Przełęcz Goprowców. A jeszcze przede mną kwiecień, i wiosenne śniegi.
    8 punktów
  3. Gwoli uzupełnienia-mam już całą potrzebną wiedzę od Kopaoniku,od 2 kolegów,z których jeden napisał na priva,a drugi zadzwonił.Obaj byli z JurekByd To info dla tych nowicjuszy,którzy mogą odnieść wrażenie,że najbardziej konkretne pytanie na forum to tylko asumpt do tego,by ,jak kulturalnym ludziom przystało-zacząć się jebać i napierdalać... To niezupełnie prawda...
    8 punktów
  4. Sezonówka zobowiązuje szybkie dwie tury z Soliska, na Malinów i Małe Skrzyczne. Wyszło prawie 14km i około 1100m verticala. Warunki wiosenne. No i utrzymało się bez opadów. Pustki !!. Ludzie pojawili się około 15-tej. Polecam, lasek z Malinowa bajka. Parę fotek:
    7 punktów
  5. Witam My również dziś zawitaliśmy klasycznie na zakończenie tego dziwnego sezonu do Wisły. Szlak 1 jak i 2 rano równiutko pod delikatna kołderką świeżego białego złota. Do 11 warunki extra twardo równo i 81,5 km/h na liczniku 😈⛷️💪😎 później słonko i temperatury dały efekt ze górna warstwa miękka ale bez odsypów i muld. Można nadal fajnie śmigać i szlakiem 1 i 2. Uczestników dzisiaj było nawet nawet ale bez kolejek 🤣🤣🤣 Tak jak pisał przedmówca to należy obserwować znaków dymnych z doliny Jawornik że weekend będzie również przewóz turystyczny. Był to w miarę dobry sezon jak na te wszystkie chore obostrzenia mimo że Szczyrkowski nie błysnął niczym na plus a bardziej na minus w ilości tras otwartych. Daj Bóg by za rok było lepiej.
    7 punktów
  6. Ależ właśnie taka jest koncepcja sieci tras rowerowych Pomorza Zachodniego, którymi częściowo zrealizowaliśmy czerwcową wyprawę: Gdyby wracać wschodnim brzegiem Zalewu Szczecińskiego Blue Velo (a nie wariant zachodni przez Niemcy, który wybraliśmy), a trasę Szczecin-Złocieniec pokonać rowerem Trasą Pojezierzy Zachodnich, a nie pociągiem, to mamy atrakcyjną pętlę ok. 600 km. Ok, są jeszcze odcinki w budowie, ale cała trasa jest przejezdna i jak najbardziej na wyprawę sakwiarską do polecenia.
    6 punktów
  7. Jak dla mnie prawdziwy gamechanger w zbijaniu wagi. 1 plasterek = -1 kg Wrzucam to do termosa 0,5l z herbatą lub wrzątkiem z miodem. Po wypiciu zalewam wodą z jednego z krystalicznie czystych strumieni górskich i po 5 minutach mam doskonałą lemoniadę. Dzięki czemu nie biorę butelki z wodą i jestem 1 kg do przodu.
    6 punktów
  8. Co do zasady to po szlakach turystycznych (nie ma szlaków pieszych!) mogą poruszać się piesi, narciarze, rowerzyści i jeźdźcy na koniach. W takiej kolejności pierwszeństwa. Jeśli PN nie chce rowerzystów czy koni to wprowadza do swojego regulaminu zakaz poruszania się określonych grup. Karkonoski PN tak zrobił a PN Gór Stołowych już nie i można tam poruszać się rowerem ustępując pierwszeństwa pieszym. Choć jazda jest tam czasami dość trudna. Taki jest stan prawny. Ale oczywiście w praktyce trzeba trochę wyrozumiałości po obu stronach. Rower ma hamulce i warto przy grupie pieszych go użyć, podziękować jak nam zrobią miejsce (nie muszą!). Uśmiechnąć się, a nie traktować jazdę jako wyczyn sportowy gdzie reszta tylko przeszkadza. Oni są uprzywilejowani, warto to sobie dobrze wkodować. Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  9. Czantoria 28.03.2021 Śniegu ok. 1m do samego dołu
    5 punktów
  10. Moi drodzy, przyglądam się tej dyskusji i tak się zastanawiam do czego ona zmierza. Co niektórzy sypią tu jak z rękawa definicjami mniej lub bardziej poprawnymi, czasem co gorsza ze skomplikowanym słownictwem, którego nikt normalny nie zrozumie, a na pewno nie nauczy się od tego jeździć na nartach. Inni odsyłają do programu, który oczywiście jest encyklopedią i zbiorem poprawnych definicji, tyle że jest to pozycja przeznaczona raczej dla profesjonalistów, albo aspirujących do tego poziomu, a nie dla amatorów którzy zastanawiają się "co to jest carving?" i "czy to jest carving?". Nikt nie nauczy się jeździć ani czytając program, ani skomplikowane definicje i porady na forum. Od tego jest stok i praktyka, praktyka, praktyka, najlepiej wspólna jazda z bardziej doświadczonymi narciarzami. Oczywiście filmy i teoria są potrzebne, ale to jakiś mały procent całego szkolenia.
    4 punkty
  11. Trochę się nim stało, odkąd prawdziwe skiforum padło. Oby przywrócili, to może użytkownicy powrócą na swoje ścieżki.
    4 punkty
  12. Z badań holenderskich wynika, że jeśli bezpieczny dojazd jest do 20% dłuższy to ludzie jeszcze go wybiorą. Czyli rzeczywiście trzeba łączyć miejscowości najkrótszymi trasami co raczej wyklucza walory turystyczne. Ale to jest ideał połączyć funkcje dojazdu codziennego i turystyczne. Czasem to mogłoby wyjść ale popatrz sam: Ddr z Bolesławca do Raciborowic (a konkretnie z Warty Bolesławieckiej). Po 6 km mrugania barierek i równie irytujących pasków z boku drogi powiedziałem sobie - nigdy tu nie wrócę. Ale może tylko ja tak mam. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  13. Ale gdzie ja to napisałem??? Zanegowałem projekty turystyczne a popieram te służące codziennie lokalnym społecznością. Tam należy wpierw skomunikować szkoły, urzędy, miejsca pracy i noclegowe, dworce. To jest praca na lata. Wrocław przez 12 lat budował drogi wzdłuż głównych osi. Teraz zaczyna wychodzić dalej (droga na Bielany i Mokronos). Gmina Kobierzyce w międzyczasie rozbudowała sieć ddr m.in. do Bielan i "nagle" mamy na tym kierunku dojazd do miasta z 25 km. A co do lasów to największym budowniczym dróg w Polsce są LP. Standardy dróg pożarowych to kosmos. Tam nawet czasem niwelują górki (wykop) i są rowy odwadniające. I zero rowerzysty. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  14. Z jednej strony tak jak piszesz i jak kupiłem szosę, to strasznie się "jarałem" każdym kawałkiem asfaltu na wale Wisły, z drugiej strony popularność WTR (Wiślanej Trasy Rowerowej) sprawia, że najbardziej niebezpieczne "przygody" paradoksalnie dotykają mnie właśnie tam, zwłaszcza gdy jest piękna pogoda i tłum ludzi; a nie na drodze. Dochodzi do tego, że nieraz wolę zjechać na ulicę i jechać wśród ruchu samochodowego, bo to co ludzie robią na tych ścieżkach rowerowych nieraz przechodzi ludzkie pojęcie. Jestem w stanie znieść to, że ktoś jedzie wolniej - jasne, nie każdy musi jeździć na szosie - ale notoryczne jest zatrzymywanie się nagle bez powodu bez zjechania na bok; jechanie koniecznie w rzędzie w koleżanką/kolegą i koncentrowanie się na gadaniu z nim/nią, a nie obserwowaniu, co dzieje się wokół; mijanka na tzw. trzeciego itd. itd. długo by wymieniać. Pewna Brytyjka gdy byłem na jej wysokości wyprzedzając ją, postanowiła nagle bez żadnego powodu i uprzedzenia jakimkolwiek znakiem, odbić w bok - w efekcie obtarcia (na szczęście bez złamań kości), złamany hak przerzutki, obdarty lakier itd. Dlatego też mnie paradoksalnie bardziej cieszy nowy świeży asfalt, na którejś z podkrakowskich, mniej uczęszczanych samochodowo ulic/dróg, niż kolejna nitka asfaltu w stylu WTR. Ale pewnie z punktu widzenia tzw. zwykłego śmiertelnika, kolejny km takiego WTR lub innej ścieżki, to fajna sprawa. W lesie nie jestem przekonany do takich akcji, ale są tam nieraz drogi pożarowe, czy inne ewakuacyjne, które można byłoby niekoniecznie od razu zmieniać w asfaltowe, ale są nawierzchnie np. żywiczne, które są bardziej eko; wtapiają się w krajobraz, a z punktu widzenia roweru, są bardzo wygodne.
    4 punkty
  15. Poniwiec podobnie.... jak nigdy w poprzednich 10 latach...
    4 punkty
  16. Mój chyba już ostatni tego roku weekend z nartami -Sobota -Przełęcz Karkonoska od Przesieki- tam i z powrotem deszcz + pierwszy km z buta ale przynajmniej utrzymałem na ostatnim kilometrze tempo morsa (bez nart) https://ibb.co/album/fDgV7q -Niedziela - trochę dłużej -Karpacz Orlinek-Kopa (podejście początek lasem potem nartostrada)-zjazd do Grosika-Złotówka/Strzecha Akademicka-zjazd Torem Saneczkowym ( żółty szlak) https://ibb.co/album/FkPX2W
    4 punkty
  17. Dzisiaj ostatni odcinek cyklu "Skazani na Shawshów". Jak już wiadomo, każdy odcinek zaczyna się tym samym ujęciem; Kruca fuks, a gdzie struks?! Ano struks przykryty pod 2cm świeżego puchu. Im wyżej, tym chłodniej (jak to po froncie chłodnym), więc zamiast mokrego śniegu, spadł puszysty (stacje na Skrzycznem i Lysej Horze notowały po -4st. w nocy). Dzisiaj o wiele chłodniej, niż wczoraj, więc dwie godziny twardo, dopiero potem mięknie (słońce tylko z rzadka przebija się przez gęste cumulusy). O 11:30, jak opuszczam stację, śnieg już jest miękki, ale nie ciężki. Ciągle równo i szybko, odsypów brak (mało uczestników stoku). Uwaga: świeci promyk nadziei, że w święta (sob.-pon.) ośrodek będzie działał na podobnych warunkach. Więc gdybyście przechodzili poprostu (ale z tragarzami?? - Tak Rysiu, z tragarzami.) to wywiezienie bagażu będzie wam dane. Alleluja!
    4 punkty
  18. Wiesiu grzeszysz, bardzo grzeszysz...
    3 punkty
  19. 3 punkty
  20. Poruszyłaś istotny problem chodzi o promowanie a nie budowanie. Bezpieczne drogi są, często super komfortowe. Setki kilometrów w lasach. I jakoś nikogo tam nie ma. Poniżej foty z Borów Dolnośląskich i Lasów Obornickich. Problem jest w wiedzy i po trosze w w lenistwie. Myślisz, że jak pobudujesz asfaltowe trasy to wyruszą tam tłumy? Znam te trasy i tłumów tam nie ma. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  21. Dziwny ten sezon narciarski – zupełnie inny niż wszystkie. I choć w międzyczasie stopniał śnieg w mieście i okolicznych lasach, a za mną już inauguracja sezonu rowerowego i kilka wycieczek na dwóch kółkach, to jednak ciągnęło mnie jeszcze na narty. Zwłaszcza, że w Jeleniej Górze czekały na odbiór dwa nowiusieńkie komplety sprzętu do narciarstwa biegowego . Zapraszam na relację z lekkim poślizgiem – bo z ubiegłego, przedłużonego weekendu. Piątek W zasadzie miałam jechać tydzień wcześniej, tuż przed rozpoczęciem nowego semestru na uczelni, ale … w planach namieszał SMS z zaproszeniem na szczepienie, wypadającym akurat w środku planowanego pobytu i kiepskie możliwości przełożenia terminu. Doszłam do wniosku, że łatwiej przesunąć wyjazd niż to nieszczęsne szczepienie i w piątek rano, po zwycięskiej walce z Astrą Zenecą ruszamy na południe. W Jeleniej już czeka na nas nowiusieńki ekwipunek. Ale co to? Buty na mnie za duże, narty – trochę za miękkie dla Darka, kije – okazało się, że też tylko jeden zamówiony zestaw jest w potrzebnej długości. Suma summarum wyszliśmy ze sklepu z zestawem, który gdzieś tak w 30% zgadzał się z zamówieniem internetowym. Co więcej – dałam się namówić na dłuższe, węższe i bardziej sportowe narty i już tuż po wyjściu ze sklepu zaczęłam się zastanawiać, co ja najlepszego zrobiłam? Czy ja się nie zabiję na takich dwumetrowych „trzcinkach”? W zasadzie planowaliśmy być w Szklarskiej koło południa i jeszcze wyskoczyć w piątek na biegówki, ale wypadek i objazd po drodze i dłuższa wizyta w sklepie sprawiły, że dotarliśmy dopiero koło czternastej. Darek zarządził, aby zamiast na biegówki – pojechać na nocną jazdę do Świeradowa. A ja – jak przystało na spolegliwą małżonkę – potulnie się zgodziłam. W każdym razie zdążyliśmy jeszcze zrobić spacerową rundkę po Białej Dolinie w Szklarskiej i obadać, którędy można dojść do tras biegowych. Mieszkamy z widokiem na Szrenicę i właśnie spadł świeży śnieg A z drugiej strony widok na Wysoki Kamień W Świeradowie – warunki bardzo dobre i średnia ilość ludzi. Trochę trzeba poczekać do gondoli między 19.00 a 20.30. Trzy i pół godziny jazdy i niespełna 50 km. Ostatni wjazd odpuszczam – przemarzłam. Tutaj relacja na bieżąco, a poniżej dwie inne fotki z trasy na Stogu Izerskim: [cdn.]
    2 punkty
  22. Kurde, te damskie to powinni robić różowe, może byście sobie co poniektórzy Panowie to odpuścili No widzisz, a porównujesz fisa ze sklepem... A takie warunki są co roku, dłuższa narta, dłuższa krawędź, lepsze trzymanie...
    2 punkty
  23. Polecam zrobić tak terere (zimna yerba mate).
    2 punkty
  24. Ja to taki standardowy Polak jestem 176cm i z 8 dych może wagi - ale takie niepełne.
    2 punkty
  25. Cze Mitek, słyszałem że Koronus Cie dopadł, więc zdrówka życzę na wstępie. Po całym dniu testów w Białce (tylko nie krytykuj miejsca - pusto było - w piątek tuż przed Lock Down-em) i zjeździłem masę desek od A do S wybrałem i kupiłem 2 pary, do zabawy: Atomic S9 - najbardziej przypadła mi do gustu (a testowałem voelkl'a, head'a, dynastar'a, Salomon'a i stockl'a - wszystkie SL) oraz cross turn'a Head race Pro 175 (spośród salomon GS pro 175, Atomic X9 175 oraz Stockl wrt 172 - tutaj nie było takiego wyboru. Wszystko tegoroczne lub zeszłoroczne modele. Atomic - najbardziej zbliżona do mojej byłej narty SL - ale bardziej elastyczna - head race pro - taka hybryda ale bardziej gigantowa niż slalomówka, stąd tez mój wybór - zdecydowanie inna niż S9. Super dzień spędziłem - 11 h bitej jazdy ( 8.00-19.00), a i chłopaki z centrum testowego się sprawili wytrzymując moje wycieczki przez cały dzień.
    2 punkty
  26. TMR ostatecznie się „zwija” zdejmują i zwożą już wszystkie siatki zabezpieczające w sumie normalka ale jednak szkoda. Pozdrawiam mirekn
    2 punkty
  27. Zbiorniki zaporowe tak mają ale z reguły nie służą po to żeby się w nich pluskać czy ryby łowić. Spełniają mnóstwo innych ważnych funkcji - na przykład służą do systematycznego uroczystego otwierania ich przez kolejne ekipy rządzące (np. Świnna Poręba)
    2 punkty
  28. Abstrahując od dość szokującego efektu i oczywistej oczywistości, że ten szlak można było poprowadzić inaczej, jednak chciałam zauważyć, że Jezioro Czorsztyńskie samo w sobie jest sztucznym tworem, który nawet w czasach budowy, w głębokim PRL-u, budził spore kontrowersje i stanowił ostrą ingerencję w środowisko. Pozostaje zatem kwestia (ideologiczna), czy godzimy się na zmianę niektórych terenów w imię upowszechnienia masowej turystyki z jednej strony i ochrony najcenniejszych zasobów z drugiej strony, czy też nie? Osobiście jestem za tym, aby w koncepcji ścieżek i szlaków rowerowych wykorzystywać miejsca już zmienione przez człowieka - a więc stare linie i mosty kolejowe, wały przeciwpowodziowe, pasy graniczne, drogi wojskowe, techniczne itp., w tym również za budowaniem ułatwień dla turystyki rowerowej na bazie takiej infrastruktury.
    2 punkty
  29. Z klasyfikacją nawierzchnii problem nie tylko polski. Przytoczona wcześniej Fernpass - Jakoś 15-20 lat temu pojechaliśmy w okolice Garmisch , zrobilismy kolarkami ca. takie kółko https://ridewithgps.com/routes/35533621 Kluczowy odcinek ( kilometry 5-25) to stromy podjazd asfaltowy pod Ehrwalder Alm pytanie co dalej ???- jaka nawierzchnia do przebicia się na drogę L35 Na tamten czas OSM ani Kompass Digital , ani inna mapa nie była nam w stanie na to odpowiedzieć.( teraz widac że to nie asfalt) Zaryzykowaliśmy - okazało się ca 20 km szutru, na szczęscie był dość równy wiec skończyo się bez strat. Francuska IGN -też niewiele w tym temacie. Micheliny 1-200 to samo. W sumie to moim zdaniem powinno się te kategorie robić zaczynając od szosowców- mtb przejedzie prawie po wszystkim. Tak jak pisałem podział utwardzana/ nie utw. to dla samochodów jest OK ale na rower ..... moim zdaniem zdecydowanie jest pod tym względem błedny....... choćby betonowe płyty - droga utwardzana a zjazd po tym kiepski. Zresztą spora część ludzi którzy mają mtb i tak jeździ głównie po asfaltach nawet mając wybór, bo choćby na MTB wygodniejsza pozycja, większy komfort .... Pytanie jeszcze jaka część z nich w ogóle ''studiuje'' mapy, ale to inny temat Ale OSM jako tako zdaje egazmin pod tym względem, ja przynajmniej nie znam do tego lepszej mapy.
    2 punkty
  30. Cały Łuk Móżakowski (po polskiej stronie) leży na terenie woj. Lubuskiego w pow. żarskim lub żagańskim PS Ostatnio z Miśką odwiedziliśmy go w ubiegłym roku, robił wrażenie, a najlepsze zwiedzaliśmy całą okolicę na rowerach, do dziś jestem w szoku; ja i rower
    2 punkty
  31. Z projektów turystycznych mogą korzystać lokalne społeczności. Cenie bardzo ze promujesz . Ja mieszkam od lat 90 w BEneluxie widzę jaka świadomość jest wpajana dzieciom od najmłodszych lat. W takiej NL dzieci które chcą jeździć do szkoły maja egzaminy na basenie w ubraniach i plecakiem na plecach ,bo gdyby wpadli przypadkowo do kanału to musza sobie poradzić z wyjściem oczywiście to inny poziom. W PL to wszystko raczkuje ale dobrze ze się zmienia. Piszesz o uzasadnionych projektach dużych miastach ale jak to się ma do tych mniejszych których jest masa w PL. Pamietam jak dziś dwa warianty dojazdu do babci jedna szosa ponad 30 km (wymijających aut w tamtych czasach mozna było policzyć na dwóch dłoniach,jeździło się bezpiecznie) a następny łąkami,polami i lasami około 20km tzw skróty które pokonywałam na Wigry 3 , do dziś się nic nic nie zmieniło oprócz ilości aut na drodze . Brak bezpiecznej alternatywy w jeździe rowerem wiec i świadomość ludzi jest znikoma . Pochodzę z pięknego regionu jakim jest Kazimierski park Krajobrazowy w którym jest brak jakichkolwiek dróg bezpiecznych . Oczywiście tych po lasach i polach nie brakuje.Jednak oczekiwałbym już połączenia takich np Puław,Kazimierza i Nałęczowa jedna bezpieczna utwardzona droga . A takich regionów w Polsce jest masa .
    2 punkty
  32. Byłaś na Green Velo? Przyglądałaś się temu ruchowi? Wiesz jak jest ilość miejsc rowerowych w wagonach kolejowych o których wspomniałaś? Ogólnie 7 mln zł wydanych na reklamę zbudowało obraz czegoś czego tam nie ma. Ale co do zasady to zrobiono to sensownie wybudowano 200 km ddr i zaadaptowano 1000. Na Dolnym Śląsku jest około 8 000 km znakowanych szlaków rowerowych!!! I nikt o tym nie wie. Zresztą z tego powodu uruchomiliśmy https://rowerem.info/ (oraz aplikację Dolny Ślask Rowerem) kliknij, poczytaj i zadaj sobie pytanie czy rzeczywiści trzeba robić asfalty przez lasy. Ale żeby nie było, lobbuję za budową ddr z Wrocławia do Drezna tak aby podłączyć DŚ z systemem niemieckim i z Odrą -Nysą Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  33. Dokładnie. Jest to promowanie aktywnego stylu życia wśród społeczeństwa - te ileś tysięcy ludzi, którzy pojadą za miasto szlakiem rowerowym, to ileś tysięcy mniej (lub później i lżej) chorujących pacjentów na choroby cywilizacyjne. Oczywiście, można się oburzać z poczuciem wyższości, że to umasowienie, że tłumy i zdrada idei, ale w kontekście zdrowia publicznego korzyść jest zdecydowana. I choć tylko ułamek z nich może kiedyś pojedzie na Passo czy Col de cośtam, albo będzie się taplać w błocie po górskich bezdrożach, to chyba lepiej, że się ruszają na powietrzu zamiast siedzieć przed telewizorem. Jakoś nie wydaje mi się, aby wkrótce miało zabraknąć w Polsce miejsc, nawet całkiem blisko dużych miast, gdzie miłośnicy dzikich plenerów mogą godzinami jeździć rowerem z dala od takich cywilizacyjnych wynalazków. @sstar Fernpass to fragment szlaku długodystansowego Via Claudia Augusta. Jednego z popularniejszych w Europie na wielodniowe wyprawy.
    2 punkty
  34. Teza że ''nabite kilometry na asfacie uciekaja szybciej z pamięci'' to się zgadza ale tu nie zawsze chodzi tylko o te ilości kilometrów czy o ''poprawiac soje wyniki'' ( choć może w więszości przypadków tak jest )-Ja na rowerze jeżdżę od dziecka - na komunię mała kolarka, potem liceum duża kolarka, potem znowu moda na MTB , potem weszły klamkomanetki to od ca 2003 głównie kolarka choc na MTB tez sporo kilometrów. Wyścigi ,tłum nigdy mnie nie pasjonowały , stratowałem w kilku maratonach Mtb , teraz co roku tez jeździmy na ca. tydzień w Alpy przy okazji zahaczyć jakieś górskie Fondo ( 2021 ma być Ventoux o ile się odbędzie ) ale to nie to -jeśli wyścigi to tdf, giro , vuelta ale w telewizji. Ja jestem bardziej ''maniakiem'' przełęczy ( najlepiej wyasfaltowanych ). Tak się złożyło że tak od ca.96 jeździłem sporo po Europie ( prawie zawsze rower był w aucie) - i trochę tych przełęczy/podjazdów znam .....Picco Valleta, Col de la Bonette ,Col Agnel, Nivolet, Stelvio,Iseran,Tiefenbacher Solden, Gavia,Galibier,Pic Du Midi (Turmaet + 600 m)....Hochtor...Zoncolan,,Mortirolo...Colle Finestre...Karkonoska kolejność nie przypadkowa, generalnie przejechałem większość Europejskich dróg >2000 Mimo, że od ''zdobycia ''niektórych czasu mineło sporo ( choć np. Stelvio było 2 lata temu) to każdy z tych podjazdów pamietam raczej dobrze , na każdy coś jestem w stanie powiedzieć, wskazać na mapie - tego się po prostu nie da zapomnieć- to podobne uczucie do zdobywania szczytów, wjazd na takie 2500 radocha niesamowita. Ale ludzie są różni -niektórzy uciekają od asfaltów jak od ognia. Kiedyś tam powrót z jakiegoś kólka... Zakręt śmierci , szykuje się fajny szybki zjazd asfaltem a moi swego czasu towarzysze wycieczek skrecają i zjazd w dół po jakiś totalnych kamolcach- to zdecydowanie nie dla mnie. Ostatnio pobudowali u nas( Karkonosze/Izerskie) Single Tracki ludzie się w większości zachwycają, w weekendy tłumy szczególnie Nove Mesto pod Smrkiem.....dla mnie nudne to strasznie- jeździ się w kólko trochę bez celu. Ale jakieś górskie widokowe szutry,konkretna pętla to oczywiście jestem jak najbardziej za...a jak jeszcze połaczy się szuter z przełęczą z wysokością to juz wogóle (np. Col de la Finestre, wspomniane Pic du Midi nawet Kopalnia Stanisław, Smrek...Rudawy Janowickie .) Także moje zdanie takie -niekoniecznie musi być asfalt , niekoniecznie budowa tych dróg rowerowych ( jak sa ok jak nie tez nie ma problemu) ale STOP dla ''zakazu jazdy rowerem'' w górskich parkach ....to mnie najbardziej wkórza. Przeciez na taką Snieżkę to i tak mało ktoo wyjedzie. Góry są dla wszystkich nie tylko dla pieszych. Zakup kolarki ryzykowna sprawa--na przykładzie naszej ekipy tj. 6-7 osób poczatkowo prawie wszyscy mtb , po zakupie kolarek mtb jeżdżą tylko sporadycznie.
    2 punkty
  35. Eeee tam, zwykły smartfon Panie. Nic większego nie chciałoby mi się wozić. W nocy jeżdżę z dwoma, ale wczoraj miałem zwykłą miejską (300 lm), którą i tak przełączyłem na mniej (żeby prądu starczyło). To była dość spontaniczna akcja co się sama wydłużyła. Pojechałem zbyt lekko ubrany, w bawełnianych codziennych ciuchach, rękawiczki krótkie - trochę zmarzłem. Za to księżyc pięknie dawał, do ogólnej orientacji znakomicie. W szczegółach gorzej, parę razy zaskoczyły mnie okoliczności, ze dwa razy musiałem zeskoczyć i modlić się abym nie wpadł po łydki w błoto albo zaliczył glebę. Choć ciuchy i tak do pralki. Co do dróg rowerowych to najbardziej potrzebują ich ci co nie jeżdżą (nie mówię o szosowcach choć oni z innych powodów dróg rowerowych też nie lubią). Każdy kto nieopatrznie przejechał taką asfaltozę na długości powiedzmy 50 km i wynudził się setnie drugi raz takiej patologii nie pragnie. Zapraszam serdecznie na dolny odcinek Oder- Neisse - dobre na odwyk. Mówimy oczywiście o zastosowaniu turystycznym. Bo do transportu codziennego to zupełnie inna para kaloszy, tutaj absolutnie jestem za. Jeśli obie te funkcje da się połączyć to dobrze. Idea tras sakwiarskich samych dla siebie uważam, w naszych warunkach, za nieporozumienie. Wracając do jazdy rowerem. Istotne jest aby ciągle się coś działo. Trasa powinna być zmienna, odcinki twarde i miękkie, szeroko i wąsko na koło. Wyboje zmuszające do pełnej koncentracji. Nawet kawałek kocich łbów ma sens bo człowiek kombinuje jak je tutaj najlepiej przejechać. Dalej rozryte skrzyżowania leśne, a jeszcze głębokie koleiny po deszczu. Wszystko to pozwala się doskonalić, utrzymać zmienną uwagę Czasem nie ma czasu aby zauważyć np. monotonię lasu. Jeśliby ci wszyscy miłośnicy asfaltozy (czy szutrozy stabilizowanej) przejechali te 2000 - 3000 km w sezonie to szybko by zauważyli, że mają już ten etap za sobą. I to jest paradoksalne, że najwięcej kasy mamy wydać dla tych co nie jeżdżą. Na zakończenie parę fotek. Naprawdę wolicie tę asfaltozę, szutrozę, betonozę zamiast tej cudownej różnorodności? Nie wierzę, chyba, że po prostu nie kochacie roweru. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  36. Zobaczcie jak Martin Fourcade jedzie fragment slalomu na biegówkach oraz trening Francuskich biathlonistów
    2 punkty
  37. Byłem na Czarnej w niedzielę wieczorem. Spodziewałem się dzikich tłumów, a było mocno pustawo. A atmosfera prawie bajkowa:
    2 punkty
  38. Powrót nie całkiem legalny Początkowo planowaliśmy, że nad Bałtykiem dojedziemy tylko do Międzywodzia, z którego odbijemy na Wolin i wrócimy szlakiem Blue Velo - wschodnim brzegiem Zalewu Szczecińskiego i Jeziora Dąbie. Jednak wiadomość o otwarciu granic od soboty sprawiła, że spontanicznie postanowiliśmy zmienić trasę na wariant zachodni - przez Niemcy. Dopiero wieczorem, leżąc w łóżku w ośrodku na zachodnim krańcu Świnoujścia doczytałam, że Meklemburgia-Pomorze Przednie do końca czerwca nie zezwala na jednodniowe pobyty turystyczne ☹️. Hm, co tu zrobić? Nie byłam gotowa psychicznie na kolejny, koszmarny przejazd rowerem przez S3 - aż do Wolina. Stwierdziliśmy rano, że jedziemy zobaczyć na promenadę transgraniczną, jak się sprawy mają. Najwyżej coś wymyślę. Na granicy żadnych służb mundurowych nie było, tylko peleton niemieckich emerytów, spragnionych świnoujskich klimatów. No to pstryk i dyskretnie odbijamy na niemiecką stronę. Na początku mamy dwie spore górki do pokonania przez las, potem krajobraz południowej części wyspy robi się sielski i trochę nostalgiczny. Wciąż wieje mocny, północno-wschodni wiatr. Jest ciepło, ale rześko. W Anklam - zwrot i od tego miejsca mamy centralnie pod wiatr, który rozdmuchuje się do 8 m/s. Most na Peene w Anklam: Czeka nas walka z wiatrem i odcinek szlaku dookoła Zalewu po starej drodze z płyt betonowych i gruntówkach. Myślałam, że mi zerwie kask razem z głową 😮. Rekompensatą były fantastyczne krajobrazy kwitnących Bagien Anklamskich. Na pierwszym zdjęciu widoczne w oddali pozostałości mostu kolejowego Kamp-Karnin. W Ueckermünde robimy postój. Charakterystyczna ławeczka: Rynek i plaża nad Zalewem: Z tego miejsca mamy już bardziej z wiatrem, który zresztą pod wieczór słabnie. Jesteśmy 40 km od domu, prawie jak w przedpokoju 😉. Na granicy w Dobieszczynie już tylko ślad po kupie piachu, blokującej do niedawna przejście. Jesteśmy w domu ok. 20.45.
    2 punkty
  39. Fiskars to sprawdzone rzeczy, nie wiem która firma ma jeszcze tak dobre siekiery.
    1 punkt
  40. O rany, czy to jest DDR-ka dla osób niedowidzących? 🙈
    1 punkt
  41. Dzięki za adres. Rzeczywiście tak mało ludzi o tym wie ?? Jakuszyce też są nazwy trasy biegowe ludzie je wszystkie znają bo tam się biega w kólko na małym obszarze ale z nazwami ich kojarzeniem już problem jest. Patrząc na tę mapke z linku i mój region nie dalej jak w piątek skorzystałem z odcinka ( jakieś 15KM ) na mapie zielony oznaczony jako Obwodnica Jg. Mimo że jechałem tamtędy n razy, że znam tu multum dróg szutrów, asfaltów.... oczywiście nie wiedziałem, że to tak się nazywa, ale wiem że spora część rowerzystów postepuje podobnie tzn. zna trasy a nie ma zielonego pojęcia że ktoś nazwał to Er2,Er6 , Obwodnica czy jeszcze inaczej. Mój plan/koncepcja była inna -tzn nie proponowac gotowych nazwanych tras ale podzielić w tym przypadku Sudety ( tzn Izerskie, Rudawy, Kaczawskie, Karkonosze ....) na odcinki i rzetelnie każdy odcinek opisać może zrobić jakąś rowerową super mapę w tym temacie. W sensie żeby było jasne gdzie jest asfalt gdzie dobry szuter a gdzie głazy bo to najważniejsze . ( Utwardzana nie utwardzana to nie jest dokładna informacja , szczególnie pod kątem szosy) Coś jak jest na OSM - tam generalnie jasne czy asflat czy nie , czy musi być góral czy da radę na kolarce , gravelu czy rowerze z koszykiem, czy bezpieczne dla dzieci itp. Niestety na tych trasach Er....takiego czegoś brakuje. Może ludzie się trochę zniechęcają....wybrali się na wycieczkę rowerową a tu mają downhill po kamolcach ciężki do przejechanica nie mówiąc o jakiejś tam przyjemności. Taki odcinek tej Obwodnicy- https://ridewithgps.com/routes/35533166 tu sa mieszane odcinki -czasem asfalt czasem szuter, czasem jeszcze coś innego. Sporo korzystam z tej mapki -http://www.cykloserver.cz/cykloatlas/#pos=50.737286P15.544164P14@b=2 ale teraz tylko w połączeniu z OSM , bo na cykloserverze tez brak info o nawierzchni. Informacja trudnośc trasy niewiele mówi dla jednago trudnością moga byćpodjazdy dla innego nieprzejezdność. ( z ciekawostek- kiedys jestem na Perle Zachodu - to taki miejsce w Dolinie Bobru,podjeżdża kilku chłopaków nie żadnych tam kolarzy na jakiś zdezelowanych rowerach patrzą znak ER-6 chyba Kamienna Góra 40 km ...jeden mówi to co robimy 40 kilaków i jesteśmy w Kamiennej)
    1 punkt
  42. Widziałam tę aplikację, podoba mi się - nawet podesłałam znajomym rowerzystom z Wrocka, którzy nigdy o niej nie słyszeli i byli bardzo zaskoczeni. Nie, nie byłam na Green Velo, ale zastanawiam się, czy jechać w tym roku, jeśli podróżowanie po Europie będzie utrudnione. Jednak czytając Twój wpis przychodzi myśl, czy na pewno jest to dobry pomysł, szczególnie w sierpniu, nawet pod koniec sierpnia?
    1 punkt
  43. Salomon Prolink - pasują ponoć do wiązań NNN, Turnamic i oczywiście Prolink
    1 punkt
  44. lider.krakow.pl ale ma swoją specyfikę, więc mogę opowiedzieć. Ja mieszkam w Gaju, 3 wiochy od Krakowa to Mogilany? Tak, pamiętam że minęliśmy się w Myślenicach. Na SF był wątek o Myślenicach i można się było zgadać.
    1 punkt
  45. W ogóle obostrzenia są. Dystans w kolejce do wyciągu, maseczki w kolejce i na wyciągu. W przypadku nie stosowania się mogą odebrać karnet., jednak nie spotkałem się z takim przypadkiem. Restauracje przy hotelach tylko dla gości zameldowanych. W weekendy (to może się zmienić na wszystkie dni tygodnia) czynne tylko niektóre restauracje i sprzedaż na wynos. Taki dziwny przepis nas zaskoczył w barze w centrum. Chcieliśmy zamówić pljeskavice kopaonicką. Pracownik baru odkopywał chodnik, żeby złożyć zamówienie musieliśmy dzwonić na telefon, inaczej nie obsłużą. W czasie przygotowania kucharz wyszedł do nas by zapytać jakie chcemy sosy, ale przez drzwi zamówienia nie przyjmie. Spożywka czynna do 21. A warunki obecnie -poza trasami 150 cm śniegu po opadach, na trasach do 90 cm . Są dostępne wykazy restauracji które sprzedają na wynos... Pozdrawiam serdecznie PS. I konieczne łańcuchy, można kupić na miejscu.
    1 punkt
  46. Bardzo super na Stoku Wisła ⛷️⛷️
    1 punkt
  47. Wiem ale nie powiem kto mi mówił.... To nie jest bezpieczna szczepionka... Bogaty, widocznie kradł... Bałkany są specyficzne. Tam nie zawsze jest czysto, nie zawsze jest porządek. Jedzenie może smakować ale także może być uznane za kiepskie. Wyobrażam sobie że trasy tam nie są utrzymywane podobnie jak w Alpach. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia może o nich, ba , powinien o nich napisać, nie jurgać niedopowiedzeniami .Tak się nie robi, to jest krzywdzące dla organizatora wyjazdów bo nawet nie jest w stanie odnieść się do zarzutów!!!
    1 punkt
  48. Czarnów. Gdzie rządzi Sziwa. Dziś Wilkowyja.
    1 punkt
  49. Niedziela Od rana miałam zdalne wykłady online - cóż, taka praca, czasem w dziwnych godzinach. Dopiero około południa można było ruszyć na narty. Stoją te dwumetrowe ołówki w kącie, błyszczą nowością i bezczelnie prowokują . No to co? Raz kozie śmierć! E tam, jaka śmierć? Nartki okazały się zwinne i posuwiste. „Będzie pani zadowolona” – mówił gość w Jeleniej Górze. Jak w kabarecie. W sumie tak - jestem zadowolona . Zaczynamy w Białej Dolinie w Szklarskiej Porębie, przy punkcie nr 41, skąd idziemy cały czas lekko pod górę do kopalni kwarcu Stanisław - najwyższego punktu tras biegowych wokół Jakuszyc. Najwyższy punkt w kopalni , co za paradoks! Ale za to jak ładnie widać stąd Szrenicę! Niedziela to ostatni dzień Biegu Piastów, rozgrywanego w tym roku w fomule indywidualnej. O ile w sobotę podobno na trasach były tłumy zawodników, to w niedzielę zostały już nieliczne niedobitki. My kierujemy się do schroniska Orle przez Jelenią Łąkę. Narty dobrze niosą, a ja powoli wchodzę w rytm. Tutaj zamawiamy obiad. Jest późne popołudnie, dochodzi szesnasta, a przed nami jeszcze kawałek drogi powrotnej. Nie szkodzi, w takich okolicznościach można sobie sunąć i sunąć ... Dochodzimy do Jakuszyc - trwa budowa Dolnośląskiego Centrum Narciarstwa Biegowego i Biathlonu. Pustki na mecie Biegu Piastów ... A my przez Polanę Maliszewskiego i bardzo malowniczą trasę Czarny Kamień kierujemy się na nartach w stronę Szklarskiej Poręby. Trasa prowadzi wzdłuż potoku i linii kolejowej, ale jest bardzo ładnie. Ostatni odcinek to leśna droga stromo pod górę, niestety już ze sporymi ubytkami śniegu. Odpinamy narty - szkoda sprzętu. W Białej Dolinie jesteśmy około osiemnastej, już o szarówce. Ale zabrane do plecaka czołówki tym razem nie przydały się. [cdn.]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...