Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Spiochu

    Spiochu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 038


  2. Ziemowit

    Ziemowit

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 785


  3. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 902


  4. zslawek

    zslawek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      149


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.05.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Na szosie nie jeżdzę tylko ze względu na samochody. Nie lubię bez przerwy oglądać się na innych uczestników ruchu drogowego, dlatego góral i las to jest to. Na drodze asfaltowej odczuwam niepokój za każdym razem, gdy samochód mnie mija.
    5 punktów
  2. Obecnie mam rower 3x9 z przodu 40/30/22, z tyłu 12x36 jeżdżę wybitnie rekreacyjnie dla przyjemności aby utrzymać formę. Ostatnio miałem okazję przejechać się rowerem 1x11 10x51, różnica zasadnicza to wg mnie co już było wspomniane duże "dziury" w przełożeniach. W kasecie 12x36 takich dziur nie zauważam. Jeżeli człowiek nie ma "mocnej nogi" to musi zmienić tempo. Jeżdżę głównie w terenie zabudowanym i po podmokłym lesie wzdłuż rzeki. Posiadanie trzech tarcz ma jak dla mnie następujące plusy. Na początku sezony na płaskim i twardym terenie korzystam z tarczy środkowej a w podmokłym, grząskim terenie lub na niewielkich podjazdach z tarczy najmniejszej. Później jak kondycja i zgranie z rowerem wrócą na wyższy poziom korzystam przeważnie z tarczy największej i środkowej a najmniejsza pozostaje niewykorzystana. Gdym posiadał tylko jedną tarczę z przodu to najprawdopodobniej musiał bym ją co najmniej dwa razy w sezonie zmieniać - na początku i później po nabraniu formy. Tak więc dla mnie 3 tarcze z przodu do wybór optymalny. Niestety obecnie rowerów z napędem 3x10 brak jest w ofercie producentów. Próbowałem coś kupić dla siebie a obecny rower przekazać synowi ale nigdzie nie znalazłem jakiegokolwiek modelu 3x10 nawet z poprzednich roczników. Pozdrawiam
    4 punkty
  3. Mój kuzyn 25 lat temu puszczał swoim świniom muzykę poważną - wyczytał w jakimś holenderskim piśmie ze to je odstresowuje.... ale czy byly szczęśliwe? .. albo czy Zenek byłby lepszy od Vivaldiego?.... I tak sądzę ze w wypadku niektórych przedstawicieli naszego gatunku spożywanie karkówki powinno być uważane za kanibalizm ...
    4 punkty
  4. Ja kiedyś trochę wędkowałem, a co złowiłem to zjadałem, albo zjadała rodzina. Pytanie, czy jesteś wegetarianinem? Bo kurczaki w klatkach czy świnki w chlewie nie są na pewno szczęśliwe.
    4 punkty
  5. Parę widoczków z wczoraj z całkiem przyjemnych okolic Kotliny Henrykowskiej (czyli już teren wyżynny). Żółty kolor dedykuję @tanova Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  6. Widoki piękne, ale dręczenie zwierząt to nie dla mnie. Analogicznie, mógłbyś dla zabawy podtapiać w jeziorze małe kociaki. Żyjemy jednak w społeczeństwie, tak pełnym hipokryzji, że jedne gatunki można dręczyć do woli i jeszcze się tym chwalić, a za inne Cię zlinczują.
    3 punkty
  7. Forum narciarskie chyba umiera. Posty - rowery, kajaki, wiosna, a gdzie śnieg i narty. Nie chcę być ostatnim Mohikaninem. Mam cichą nadzieję, że jeszcze jacyś narciarze żyją i tego frymuśnego sezonu nie zakończyli, walcząc jeszcze gdzieś na licznych śnieżnych połaciach. Kolejny, drugi majowy weekend spędziliśmy z Anią w Karkonoszach, szwędając się ze Szklarskiej do Śnieżnych Kotłów. Mimo niesprzyjającej pogody, wysokiej temperatury, silnego wiatru, pełnego słońca, dzień w pełni udany i radosny. Powyżej Schroniska Pod Łabskim Szczytem śniegu nie brakuje. Śnieg mokry i miękki, niemniej jednak do podchodzenia i jazdy jak najbardziej okey. W okolicy Śnieżnych Kotłów więcej skiturujących i snowboardzistów z Czech jak z Polski. Żleby rozjeżdżone, śniegu w nich dużo. Na pierwszy ogień Szrenica, śniegu mało, bo tam słoneczna wystawa. Pierwsze śniadanie na Grzbiecie Śląskim z widokiem na schronisko (Szrenica) Największa niespodzianka, do tego bardzo miła, takiego narciarza spotkać to wielka rzadkość i w dodatku z równie doskonale ubranym psem... Spindleruv Mlyn i trasy na Svaty Petr jeszcze białe. Od czasu kiedy panuje nam miłościwy TMR byłem tam tylko raz i raczej nie zanosi się bym tam wrócił. A 10 - 30 lat temu to był mój ulubiony ośrodek narciarski w Sudetach... czasy się zmieniają RTON wygląda zawsze godnie i wyniośle, szkoda że to już nie schronisko (a już w 19 wieku można tu było nocować), nocleg w takim miejscu wart każdych pieniędzy, obłożenie gwarantowane na wiele miesięcy do przodu... Wielki Śnieżny Kocioł i nawisy typowe dla tego miejsca Wejście do Żlebu Ponad Skok Czesi sprawdzają Żleb Biały I po sprawdzeniu Po prawej stronie widać odnogi Żlebu Kryształowego Nawisy śnieżne w Małym Śnieżnym Kotle W strone Schroniska Pod Łabskim Szczytem Śnieżna pustynia jeszcze na dużym obszarze moje linie... Żleb Łabski Na ścianie da się jeszcze zjechać Kukułcze Skały Szrenica i jeszcze trochę zjazdów... na Puchatku w kilku miejscach jeszcze można trafić na łachy śniegu... Pozdrawiam.
    3 punkty
  8. Ok... w takim razie rozumiem, że jak narciarstwo, to tylko biegówki lub skitury! Bo przecież nie będziesz korzystał z dopingu... 😉 PS Co do roweru, tego bez dopingu, to załączam zdjęcie
    2 punkty
  9. Ski-kanaping też nie jest łatwym sportem. 40 minut stania, przepychanie się do bufetu, walka o zamknięcie "bubliny". Prawdziwi fanatycy przyjeżdżają na 12 kiedy warunki robią się ekstremalne. Cytując klasyka z przewodnika narciarskiego po Tatrach "Można podziwiać, ale nie warto naśladować"
    2 punkty
  10. 2 punkty
  11. Istnieje jeszcze coś takiego jak doping technologiczny. A czy JC namawia do czegoś złego ? Nie, pod warunkiem,że tej aktywności nie będziecie nazywać kolarstwem. Aż i tylko tyle.
    2 punkty
  12. Cieszy mnie, że przypominasz temat hodowli. Kurczaki na fermie, mają znacznie gorzej niż ryby. Jeśli łowisz tylko tyle ile dasz radę zjeść, nie jestem tego przeciwnikiem. Nie jestem wegetarianinem. (jeszcze?). Na razie staram się ograniczać spożycie mięsa i unikać tego przemysłowego. I o ten fragment mi chodzi. Jeśli nie potrzebowałeś ich zjeść, dręczyłeś je dla zabawy.
    2 punkty
  13. Przypuszczam że coś takiego nie istnieje - to bardzo skomplikowane bo cześć wód władanych przez PZW wymaga dodatkowej opłaty lub przynależności do konkretnego koła żeby tam łowić, do tego dochodzą porozumienia międzyokręgowe i Wody Polskie które "władają" jakąś częściom zasobów... w PZW skostniałe struktury mają się bardzo dobrze wiec zmian na razie nie będzie
    2 punkty
  14. KUBALONKA jest 6 mln złotych na naśnieżanie tras! Koszt naśnieżania tras i całego systemu rurociągów wyniesie około 6 mln złotych. Warto dodać, iż wcześniej prowadzono prace związane z zabezpieczeniem systemu energetycznego na trasach, które kosztowały około 1 mln złotych. Jak wcześniej zapowiedział dyrektor COS OPO Szczyrk Tomasz Laszczak, to nie koniec procesu odnowienia obiektu, na którym w miesiącach zimowych trenują narciarze biegowi czy biathloniści. Chce on, aby za dwa lata trasy były w pełni oświetlone. Pragnie, aby ośrodek żył cały rok. Dlatego ma tam też powstać m.in. trasa nartorolkowa. System naśnieżania od TechnoAlpin ma być gotowy w lutym 2022 roku, a jego długość obejmie około 5 km rurociągów. Wszystkie fundusze (siedem milionów) pochodzą ze środków ministerstwa.
    2 punkty
  15. Bielsko-Biała, Magurka, Czupel, Międzybrodzie Bialskie, Hrobacza Łąka, Bielsko-Biała
    2 punkty
  16. Maj-piekny miesiąc na wyjście w góry, chociaż w wyższych partiach leży jeszcze sporo śniegu. Jako, że jestem totalnie zakochana w Tatrach to inne równie śliczne miejsca jakoś mnie nie przekonują🤣 Mam wolne kilka dni, pogoda piękna, pomeczylam Miska i udało się zaplanować 1 dniowa wycieczkę! Dzień wcześniej mapa w dłoń i planowanie gdzie by pójść. Kusiły mnie jeszcze krokusy, ale w Chochołowskiej już byłam kilka razy, a lubię poznawać nowe miejsca, myślałam o Kalatówkach, ale od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie Sarnia Skała. Odpuściliśmy krokusy i zdecydowałam się na Sarnią Skałę. Nigdzie wyżej nie chcieliśmy iść, bo po pierwsze slaba kondycja, a po drugie nie mamy żadnego doświadczenia w chodzeniu po śniegu czy lodzie, nie mamy raczkow czy raków więc nie było wyjścia😁 Poniedziałek-wiekszosc idzie do pracy, a my wstaliśmy i w góry! Zeszło nam trochę czasu i wyjechaliśmy spod Krakowa dopiero po 7 rano🙈albo i 7.30...ale mieliśmy do ogarnięcia kilka ważnych rzeczy i zastanawialiśmy się czy nie przeniesc wyjazdu na wtorek, ale powiedziałam że nie ma opcji ...🤣 Pod Krakowem wiało dość mocno, w Tatrach niby też trochę miało wiac, ale miało być słoneczko i byc ciepło. Ale nie spodziewałam się że aż tak ciepło! Ubrałam się za ciepło, było ponad 20 stopni, pełna lampa, wiatru prawie wcale! Może 2 razy trochę zawiało, ale dzięki temu nie było tak gorąco. Na szlak wyszliśmy dopiero o 9.20....pozno, ale wiedzieliśmy że mamy koło 3-4 godzin chodzenia więc na luzie ... Na parkingu przed Dolina Strążyska może 4 auta😁 zaczniemy właśnie z tej Doliny, doszliśmy na Polane Strążyska i zjedliśmy coś z plecaka, chwilka przerwy i poszliśmy nad Siklawice. Przepięknie! Dalej wróciliśmy do Polany i w stronę Sarniej Skały. Słońce i brak kondycji (12 h na nogach w gastro jakoś nie przekłada się na nogi do takiego wysiłku🤣). Pomimo wielu krótkich przerw na złapanie oddechu, zrobienie zdjęć, patrzeniu na widoki i strasznie wolnemu tempu doszliśmy na Sarnią Skałę w czasie jaki bym podawany na drogowskazach i mapie, sukces😁nie jest z nami tak źle. Z Sarniej Skały widoki przepiękne! Wyżej w górach śnieg, przepiękny widok. Napatrzyliśmy i udaliśmy się w kierunku Doliny Białego. Tutaj były jeszcze resztki śniegu, cóż za radość 😁😁powolutku zeszliśmy przez tą piękną Dolinkę na Dół, dalej drogą pod reglami do parkingu do auta. Całość trasy miała ok 8,7 km-przynajmniej tak mówi aplikacja z mapą🙂 jak na pierwsze wyjście w tym roku to wystarczyło, było cudownie, pogoda idealna, lepiej nie mogliśmy sobie wymarzyć. W aucie w drodze powrotnej pokazywało cały czas 26-30 stopni🙈🙈🙈 muszę wyciągnąć lżejsze ciuchy..... Poniżej filmik: I zdjęcia też są 🙂
    1 punkt
  17. O ile dobrze pamiętam, wątek założony przez JC dotyczył rowerów typu pedelec czyli w skrócie tych bez manetki gazu i do takich też się odnoszę😉
    1 punkt
  18. Co ciekawe, 3/4 wypowiadających się negatywnie o ebike miała z nimi do czynienia przez "szybę" (tak, tak bo jakby choć raz doświadczyła 50 km tripa po górach to nie pisali by głupot, że to samo jedzie). Druga sprawa, 99% "anty" to forumowi narciarze, korzystający z wyciągów 🤣 przecież to zaprzeczenie sportu! Wspomagamy się silnikiem, który wyciąga nas na szczyt🤣nie wiem czy tylko ja widzę tu pewną hipokryzję? Podpisany narciarz, rowerzysta (z silnikiem i bez) i skiturowiec.
    1 punkt
  19. To nie wspomaga, to utrudnia Podejść da radę każdy, a orczykiem na Mizową tylko wybrani Mnie zastanawia, czy e-bike można zaliczyć do e-sportu? Teraz podobno są nawet takie profile w szkołach.
    1 punkt
  20. Nigdy nie używałem tlenu. W Sudetach zresztą nie jest to popularne. W górach wysokich, użycie tlenu to dla mnie również bez sens. Można pojechać na niższą górę, jeśli jest się za słabym. Jest to rozwiązanie tańsze, zdrowsze i bezpieczniejsze. Nie
    1 punkt
  21. Kiedyś tam jeździłem za sandaczem. U nas z pstrągiem ciężko ale są ładne świnki...
    1 punkt
  22. Kolarstwo to szeroki termin, odnoszący się do wielu dyscyplin sportowych związanych z wyczynową jezdą na rowerze. Np. kolarstwem jest branie udziału w różnego rodzaju zawodach sportowych, w których zawodnicy na rowerach rywalizują o miejsce na mecie, punkty czy nagrody. Kolarzówka to rower do jazdy wyczynowej, a kolarz to rowerzysta jeżdżący na rowerze wyczynowo (niekoniecznie zawodowo). Mam nadzieję, że nic nie pomieszałem z tą definicją. Zastanawiam się czy zawody na e-bike można nazwać wyścigami kolarskimi.
    1 punkt
  23. Mam taki czysty* reokord z młodości. ok. 110km i 4500m przewyższenia (w górę) w 20h. W tym pierwsze 40-50 km nocą i w ekstremalnych warunkach (deszcz ze śniegiem, wiatr 80km/h i mgła z widocznością 2m). Ilu z was, da radę to zrobić na e-bike? *- czysty czyli z buta, bez roweru
    1 punkt
  24. Jacku, narciarstwo odkryłem rok temu-wow-coś niesamowitego ! Rower pamietam od czasów Wigry3, i to nazywało się rower . Od 96 z małymi przerwami mieszkań w BEneluxie,rower to dzień powszedni(deszcze- wiatr w twarz o każdej porze dzień powszedni ),zachęcam Cię do 28’ i przełożenie 1x1 zobaczysz lub uśmiechniesz się wspomnieniem co to rower . A każde gadżety które później wyszły są tylko urozmaiceniem wspomagania naszego organizmu,lub wartości sportowych . Czy Tobie się to podoba czy nie,takie są fakty. Ja,z nimi nie dyskutuje bo one są codziennością. Tak wiec, żyjąc tu gdzie żyje,każdy gazet wspomagający był przeze mnie doświadczony . Czy jako sportowiec czynny zachęcasz do dopingu ?
    1 punkt
  25. Nie wędkuje ale też łowię , wszystko co złapie idzie do gara. Facet musi polować i tyle ,jedni polują na zwierzęta inni na kasę i jeszcze inni realizują się w podbojach miłosnych 😁 Wszyscy polujemy 😏
    1 punkt
  26. Czytam wątek i myślą powracam tak sobie jednak do pytania..Bateria za i przeciw ? Wspomaganie organizmu za i przeciw ? Kalosze na nogach i przejście środkiem kałuży ? Powiem szczerze,ze na forum narciarskim to pytanie,czy wlecieć na górę i zjechać skuterem? Krajobraz ten sam,ale czy chodzi o wspomaganie -organizmu? Tu, jednak nie o to chodzi...choc życie w okłamywaniu organizmu jest już na tyle rozwinięte ze nie jest do powstrzymania,gdyż się dzieje i jest codziennością . Przeciwny elektrykom!. Wole z psem na spacer niż baterie w rowerze!
    1 punkt
  27. A może się skusisz na Rysy w grupie zapaleńców.... Zapraszam-my na weekend
    1 punkt
  28. Powinno być :ciekawe ile będą kasować za wejście
    1 punkt
  29. Ostatecznie sezon dobił zakaz narciarstwa w TPNie. Mi się w Karkonosze nie chce jechać. Także już tych miejsc do legalnych zjazdów niewiele zostało, dlatego odpuściłem. W mojej okolicy nie ma nic. Rysy nie liczę, bo to za trudne dla mnie. Nie liczę też tego, że po licznych kombinacjach można gdzieś jechać za granicę. A co do umierania forum narciarskiego... cóż, faktycznie tylko garstka zapaleńców jeździ na wiosnę.
    1 punkt
  30. Test to dobry pomysł. Każdy jeździ inaczej, przez swoją "pazerność" - długa to historia - zmieniłem napęd z 2x10 na "2"x12 z małą kasetą shimano z tyłu 10-46 (to akurat przemyślałem) i już wiem, że styka mi jeden blat z przodu. Tyle że u mnie podjazdy są intensywne lecz krótkie, pewnie jakbym miał jechać długo mocne górki to do jednego blatu wziąłbym większą kasetę (i butlę z tlenem). Na moje traski ta kombinacja mi styka, a 10 z tyłu robi dobą robotę na płaskim, ja mogę się mocno zmęczyć. Zawsze możesz to doregulować ilością zębów na przedniej tarczy. Tyczy to oczywiście roweru MTB, nie mówię tu o wariatach jeżdzących tu ponad 50 km/h na szosówkach 😆, robiących dziennie ponad ptryliad kilometrów, chociaż Mitek mi to postrzeganie ostatnio zaburzył. Pozdrawiam WB
    1 punkt
  31. Szkoda, że wątek śpi ..., bo wędkarstwo to całkiem ciekawa forma spędzania wolnego czasu i można nawet przy okazji potrenować i naprawdę ciekawe widoki poobserwować 😉
    1 punkt
  32. Ceny części ostatnio poszybowały w górę naprawdę mocno ciekawe czy tak już zostanie czy za jakiś czas spadną? Mnie to też zniechęca do napędów 1x11 czy 12. Mam 3x10 i myślę, że z powodzeniem mógłbym mieć 2x10, bo po górach nie jeżdżę a najmniejszy blat używałem zaledwie kilka razy i to raczej żeby zmniejszyć przekoszenie łańcucha niż z innego powodu.
    1 punkt
  33. I tutaj Mitek trafiłeś w prawie sedno problemu."Rowery"elektryczne" moim zdaniem -sorry JC Twojego tekstu też to dotyczy- nie powinny być prezentowane w tym wątku. Propagowanie na forum jak by nie było sportowym(aczkolwiek amatorskim) sprzętu bardziej przypominającego motory niż rowery jest powiedzmy nie do końca właściwe. Wiadomo, każdy z nas chcąc nie chcąc ma w sobie bakcyl rywalizacji i jak tu porównać 1300 metrów przewyższenia na elektryku i sprzęcie tradycyjnym?Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsza moim zdaniem jest problematyka dewastacji przez elektryki środowiska naturalnego. Od czasu pojawienia się tego typu wynalazków zaobserwowałem w miejscach gdzie często jeżdżę na góralu (dolinki podkrakowskie i Lasek Wolski) wytyczenie wielu nowych ścieżek niszczących lasy w miejscach niedostępnych dla normalnych kolarzy górskich. Efektem tego będzie, przypuszczam restrykcyjna polityka lasów i parków które wprowadzą zakaz dla wszystkich rowerzystów a nie tylko tych ze wspomaganiem. Dla mnie jadza na rowerze to pokonywanie własnej słabości, a jak się nie da to pchanie roweru z buta. Dla elektrycznego rowerzysty- tak wiem uogólniam- to demonstracja możliwości nowego bentleja lub co najmniej mercedesa. Tak więc sorry bracia elektryczni ale wasze eskapady nie będą nigdy wyprawami rowerowymi a takimi bardziej podpadającymi pod statutową działalność PZM (Polski Związek Motorowy) I na koniec ostatnio gdzieś przeczytałem że prekursorem elektryka mógł być niejaki Lance Amstrong... podczas któregoś wygranych TdF. A dlaczego z Mitkiem nie zgadzam się w całości - bo uważam że urnę powinny mi kupić dzieci./
    1 punkt
  34. Cześć Mnie pomiń. Jak będę wymagał elektryka to sobie kupię urnę. Pozdrowienia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...