Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.11.2021 - 27.11.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.11.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Kolega dzisiaj zjeżdżał, jest 10cm na sztucznym podkładzie. Mówi że super 🙂3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Bardzo słabo zjechała Mikaela, ostatnia na 9 które zjechały, to i zawody odwołali😉2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Post 12 Pierwszy szczyt Czternastego sierpnia Nasze namioty stały na wysokości ok. 4900 m. W nocy w kałużach zamarzła woda. Idziemy dzisiaj we czwórkę na łatwy, ale dość wysoki szczyt, widoczny dobrze z naszych namiotów. Wyruszamy późno, o wpół do jedenastej. Elżbieta zostaje przy namiotach. Podchodzę od strony płaskowyżu piarżystą grzędą, a potem dużym, śnieżnym plateau. Plateau przechodzi w łagodny, południowo zachodni, śnieżny stok. Janusz z Andrzejem idą trochę inną drogą. Nie jest to lodowiec i nie obawiamy się szczelin. Każdy idzie swoim rytmem. Śnieg jest miękki. Zapadam się miejscami w nim po kolana. Jestem coraz bardziej zmęczony. Odpoczywam na stoku, co kilkanaście metrów. Janusz z Andrzejem już są na szczycie. Brudas dwieście metrów przede mną. Raki, które włożyłem, tylko mi przeszkadzają, nabijając się śniegiem. Zdejmuję je, połykając, przy okazji, trochę glukozy. Po kilku krokach chwytają mnie torsje. Od strony doliny Czandry zbliża się burza. Słychać grzmoty. Zaczyna sypać krupa śnieżna. Do szczytu mam już niedaleko. Koledzy zabierają ode mnie plecak. Idę do góry tylko z czekanem. Zostawiam czekan i odpoczywam teraz co kilka metrów. Jestem słabo zaaklimatyzowany. O jakieś poważniejszej aklimatyzacji można mówić dopiero od poziomu Keylongu. Od ponad trzech tysięcy metrów. Od tego czasu upłynęło sześć dni, a ja jestem prawie dwa razy wyżej. Wreszcie jestem na górze. Po drugiej stronie szczytu rozpościera się duży śnieżny kocioł. Z którego ciągnie lodowate zimno. W stronę doliny Indusu widać niekończące się łańcuchy górskie. Widzę je od południa więc wydają się pozbawione lodu i śniegu, mimo że wszystkie są wyższe niż pięć kilometrów. Góry są rudo - szare. Na horyzoncie, w kierunku zachodnim, dominuje daleko jakaś wysoka, ośnieżona grupa. Może to być Nun Kun, najbliższy nas siedmiotysięcznik. Ale nie jestem tego pewien. Schodzę. Po drodze wetknąłem czekan między duże kamienie i łamie mi się jego stylisko. Jestem bardzo zmęczony. Szczyt miał około pięć tysięcy dziewięćset metrów, tak się nam wydaje. Po ciemku docieram z przeklinającym Brudasem do namiotów. Elżbieta serwuje nam zupę, drugie danie i herbatę. ______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Notka! Oszacowanie było bardzo dobre. Pisząc ten post i porównujęc moje zdjęcia oraz zdjęcia z sieci, pokazujące ten sam szczyt. A także odczytując wysokość z map Googl`a z poziomicami, doszedłem do wniosku, że ma prawie 5840 m npm. Po jego północnej stronie jest kocioł lodowy, szeroki na około 2 km, z lodowcem o długości ponad 5 km. Czuło się wyraźnie na górze oddech tego lodowca. ______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ 15.08 Rano siedzę obok namiotu w kurtce puchowej. Jest pochmurno. Proszę o zrobienie mi zdjęcia na tle szczytu, na którym wczoraj byliśmy. Janusza jest z nas w najlepszej formie. Szwendamy się po tej niby bazie. Czyszczę aparat. Potem uzupełniam notatki. Od strony Czandry znów widać burzowe chmury. Większość z nas jest zdania, że należy iść dalej w stronę Leh. Tylko jest problem karawany. Z tymi worami, co mamy, można się zamordować. To co najmniej tydzień drogi i trzeba nieść całą żywność na ten okres, bo nic się po drodze nie kupi. Do tego namioty, śpiwory, materace. Po południu próbuję fotografować kwiatki, rosnące na wysokości pięciu kilometrów. Mimo słońca piszę swoje notatki w swetrze i kurtce puchowej. Od strony Czandry nadciąga burza. Monsun daje znać o sobie. Tu już, co prawda, nie leje ciurkiem jak w Manali, ale niebo od południowej strony jest ustawicznie zachmurzone. Jesteśmy prawie na granicy, do której dociera monsun. Dalej na północ, w stronę Tybetu, czy Karakorum jest już tylko słońce i słońce. Pada krupa śnieżna, która momentalnie topnieje w zetknięciu z dość ciepłą ziemią. Andrzej wieczorem ma trzydzieści osiem i sześć. Podejrzewa, że to coś z płucami. Rysiek też się źle czuje, sądzi, że ma zapalenie okostnej. Nie lubię nocy. Człowiek jest taki zagubiony w tych niegościnnych górach. 16.08 Apetyty nam nie dopisują. Każdy próbuje coś zjeść. Po śniadaniu narada, co dalej robić? Nie możemy tu zostać, aby Andrzej i Rysiek mogli się podleczyć. Postanawiamy zejść do Patsio. Tam poczekać na mulnika, a potem wyruszyć w stronę Leh. Miejscowość ta leży w dolinie Indusu. Schodząc w dół doliny Indusu i decydując się na wejście do Pakistanu, zobaczylibyśmy z bardzo bliska himalajskiego giganta Nanga Parbat. My jednak nie mamy takiego zamiaru. Pozostaniemy w Indiach, skręcając do Srinagaru. Kręcąc się wokół naszej wysokiej „bazy” spotykaliśmy małą karawanę. Byli to hinduscy geolodzy, którzy się włóczyli po górach. Jeden z nich miał niesamowity wygląd. Wystające białe zęby i duży zarost. Zaświtała nam myśl, aby iść jednak w stronę Leh. Około dziesięć kilometrów stąd była miejscowość Kinlung. Tam będzie niżej dla chorych kolegów i może uda nam się zorganizować karawanę. Niestety, po dyskusji z geologami dowiadujemy się, że Kinlung jest położony zaledwie sto metrów niżej od Balaraczy, a najbliższe miejsce, w którym mieszkają ludzie, to miejscowość Sarchu, prawie czterdzieści kilometrów od przełęczy. Zostawiamy żywność pod kamieniami, a sprzęt u geologów i schodzimy w stronę Patsio. Biorę najpotrzebniejsze rzeczy, bo może tu już nie wrócimy. Po niebie snują się rzadkie monsunowe chmury. Ładnie dziś wygląda jeziorko Suraj Tal. Nazwy w tych górach są pochodzenia tybetańskiego. Dolina, którą idziemy jest bardzo piarżysta. Ale zdarzają się miejsca, gdzie rosną trawki i kwitną kwiatki. Wyżej widać lodowce. W Zing Zingbar, spotykamy mulnika, który przyniósł „list” od „naszego” mulnika z Darczy, mówiący że jutro pójdzie w stronę Baralaczy. Piszemy, aby opóźnił wyście o jeden dzień, ponieważ chcemy wypocząć trochę w Patsio. Robi się ciemno. Maszeruję w dół jak maszyna, nie czując prawie nóg. Po ciemku docieram do Rest House w Patsio. Mamy tu do dyspozycji dwa pokoje, fotele, stoły. Co za luksus na wysokości trzy tysiące osiemset metrów! Facet, który nas przyjmuje, jest chyba zawiany. Idę za nim do jego „kuchni”, która się mieści w domku obok. Siedzi w niej jeszcze dwóch innych, bosych osobników. Jeden z nich naprawia naftową lampę, a drugi grzebie w dużym worku pełnym kości z kawałkami mięsa, wybierając co lepsze widać kawałki, prawdopodobnie na zupę. Zdaje mi się, że wszyscy są chyba podchmieleni. Ten co przyszedł ze mną gotuje dla nas herbatę. Jego sposób przygotowania herbaty był następujący. Na prymusie w kociołku gotowała się woda. Do wrzącej wody wsypał trochę herbaty. W małym metalowym kubku rozrobił z wodą mleko w proszku i cukier. Wlał to wszystko do kociołka i gdy się to zagotowało, to przecedził herbatę przez sitko. Herbata po angielsku była gotowa do podania. Pojawili się wreszcie Janusz z Elżbietą oraz wykończony Brudas. Późno wieczorem od strony Baralaczy widać światła jeepów. Niestety, skręcają do naszego Rest House. Będziemy mieli gości. Z jeepa wyskakuje facet o wyglądzie kowboja. Ma kapelusz z szerokim rondem i sprężystą sylwetkę. Bardzo energicznym głosem pyta się-skąd jesteśmy? W świetle reflektorów widać, że towarzystwo w jeepach jest wojskowe. Mają ze sobą dwie panie. Jedna Hinduska, a druga o wyglądzie europejskim. Gospodarz domu prosi nas delikatnie o odstąpienie jednego pokoju dla gości. Kierowcy śpią w samochodach. Wieczorem trwa za ścianą prywatka. Nas też zapraszają na zabawę, ale jakoś się wykręciliśmy. Magnetofon gra najnowsze, światowe przeboje. Żołnierze noszą dla pana generała napoje. Ciekawa noc. Dookoła bardzo wysokie góry, pada deszcz, pustka, a za ścianą melodie, jak z radia Luksemburg. Zdjęcia: 1. Gienek. Siedzę w kurtce puchowej w naszej bazie. Namioty stały obok murka, ułożonego przez pasterzy, jako osłona od wiatru. W głębi widać charakterystyczny szczyt z długim i bardzo łagodnym, śnieżnym stokiem z prawej strony. To nasza, prawdopodobnie dziewicza, himalajska „górka”. 2. Janusz. W głębi ten sam szczyt. U dołu zdjęcia szeroki i długi płaskowyż w pobliżu przełęczy Baralacha La. Przełęcz jest poza zdjęciem na lewo. Potoki które widać zasilają jezioro Suraj Tal i są właściwie początkiem rzeki Bhaga. Po kilku kilometrach, idąc w kierunku zdjęcia, prawie zupełnie płaski płaskowyż(na wysokości 5 km) zaczyna opadać w dół, dając początek dolinie rzeki Chandra(Czandra). 3. Szczyty nad Panchi Nala. W następnych postach będzie relacja o tej dolince. I będą zdjęcia tych dobrze widocznych szczytów. Ten lekko zaokrąglony biały wierzchołek z lewej strony był prawdopodobnie naszym udziałem. 4. Rest House. Anglicy stawiali sobie takie domki w całych Indiach. Robiąc inspekcje w swojej kolonii musieli podróżować i spać w miarę przyzwoitych warunkach. Ten stoi przy „Himalayan Highway”, w Patsio(Putseo), na wysokości 3820 m, u wylotu bocznej dolinki Panchi Nala. „Himalayan Highway” to pięćset kilometrowa droga łącząca Manali z Leh, położonym w Dolinie Indusu. Przecina ona niski w tym miejscu(maksymalne szczyty średnio w granicach sześć tysięcy kilkaset metrów) łańcuch Himalajów Zachodnich.2 punkty
-
Dzisiaj miałem niedosyt po wczorajszym. Wszak radość z odzyskania roweru ogromna. Diametralna zmiana pogody, szaro, buro i ponuro. Obok, piękna nowa, ścieżka rowerowa. Korzysta z niej dużo dzieci, dojeżdżając do szkoły, ja jednak wolę okoliczne lasy. Im dalej w las tym lepiej. Więcej Was nie będę zanudzał rowerem, czekam na narty. W weekend będę je przygotowywał do sezonu.2 punkty
-
2 punkty
-
Tak, masz rację, tą nartę wybrałem na podstawie opisów i opinii w necie, ale wcale przy niej się nie upieram. Tak jak pisałem chcę wrócić po kontuzji i 2-letniej przerwie od nartowania i chcę lajtowej narty, o promieniu 14 - 16m, na każde warunki (jeżdżę tylko w PL, a wiadomo jakie u nas zimy i jak wyglądają stoki) takiej która mnie nie powiezie, ani nie będzie na siłę "szukała" krawędzi, którą w każdej chwili odepnę z krawędzi (jeśli już na nią nartę postawię 😁) i na której nie będę musiał zap...lać żeby cokolwiek na niej zjechać. Nie oczekuję klepania po plecach, bo nart nie musiałbym kupować, mam nowe iRally, ale obiecałem już je synowi i coś dla siebie wybrać muszę. Niestety, ale już tak mam, że kupuję nowy sprzęt, na który mogę sobie pozwolić w danym momencie, i na tą chwilę mam budżet 1500 - 1700 zł i te narty się w nim mieszczą. Może w takim razie polecicie jakąś konkretną nartę wpasowującą się w moje wymagania i budżet?1 punkt
-
Taka luźna dygresja Adamie - najczęściej ludzie przychodzący na forum mają już dawno narty wybrane.....potrzebują jedynie poklepania po plecach i potwierdzenia słuszności wyboru.... (nie mówię ze akurat tutaj tak jest ale być może też)..1 punkt
-
Ale ja się wcale nie obrażam...gadamy...pijemy piwko....ja sobie spokojnie RG w łazience (przyszłej) kładę - luźno jest. Ja troszkę inny jestem - córka mów off line- mówi teraz nikt nie czyta ma być prosty przekaz.....0-1. No ja tak niestety nie potrafię. Ja po prostu od kilku godzin staram ci się wytłumaczyć iż rzeczone narty to okropny badziew jest oraz że musisz troszkę zmienić swoje postrzeganie narciarstwa . Płaska narta- temat rzeka i wcale nie teoretyczny ale bardzo praktyczny - czysta fizyka. W teorii narciarskie występuje takie pojęcie jak "skuteczny kąt zakrawędziowania". To nie jest jakaś nowość - termin ten w zasadzie jest znany od początków narciarstwa - może nie systematyka ale praktyka zdecydowanie tak. Co on oznacza. Otóż w technice klasycznej (impulsem skrętnym jest rotacja stóp) skuteczny kąt zakrawędziowania powoduje iż narciarz w fazie sterowania jest w stanie utrzymać z góry zaplanowany kierunek jazdy co między innymi realizuje poprzez stosowne ustawienie nart na odpowiednim kącie zakrawędziowania innymi słowy zapożyczając terminologię żeglarską narciarz po skręcie pozostaje na kursie a nie wpada w dryf. Oczywiście jak i w żeglarstwie tak i w narciarstwie jest wiele pobocznych czynników wpływających na utrzymanie kursu ale jednak w przypadku tego drugiego jest to element kluczowy. W technikach ciętych (impulsem skrętnym jest zmiana zakrawędziowania) skuteczny kąt zakrawędziowania powoduje że narciarz jest w stanie prowadzić narty w ten sposób iż krawędź narty prowadzącej skręt przechodzi mniej więcej przez jeden punkt na płaszczyźnie stoku. Podsumowując niezależnie od tego czy narciarz porusza się techniką klasyczną czy też ciętą, niewystarczający (zbyt mały) kąt zakrawędziowania powoduje brak kontroli fazy sterowania czyli efekt "płaskiej narty". Jak tego uniknąć - pomijając aspekt wyszkolenia i techniki jazdy a skupiając się na sprzęcie: buty muszą być odpowiednio sztywne aby nie wystąpiło ich skrzywienie w płaszczyźnie czołowej (po ludzku staw skokowy nie chodził na boki), narty nie mogą być zbyt szerokie pod butem gdyż środek nacisku jest przesuwany na zewnątrz skrętu i tutaj w odróżnieniu od butów wartość szerokości można łatwo określić - max 75 i te 75 to już dla gości którzy coś tam jeżdżą a przynajmniej mają świadomość tego co wiąże się z tą szerokością. Wszystkie te teoretyczne rozkminki prowadza do wniosku, iż proponowane narty są do dupy - jak napisałem wcześniej ani RC ani GT1 punkt
-
Na forum jest foto z dzisiaj z kamery na górze Luxtoperdy z narciarzami w tle.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli chodzi o Polskę to prognozy opadu śniegu spokojnie można podzielić przez pół. Jutro idę lepić bałwana na Klimczok :).1 punkt
-
Cztery Wiślańskie i dwa Pingwiny. Niestety w Wiślańskim nie zauważyłem opcji Vouchera i poczekam na przesyłkę. Wiecie jak szybko realizują? Kiedyś w TMR czekałem 1,5 miesiąca... Karty zostaną, bo widzę że spora oferta ośrodków w E-Skipassie do "zakodowania".1 punkt
-
Eurosport przegiął pałkę, że na ogólnodostępnej antenie pokazuje powtórkę biathlonu, a nie ma pierwszego przejazdu GS kobiet...1 punkt
-
Zaczerpnięte z anegdoty "Panie doktorze co wyrzygam to zjem.......jak smakuje to jeść odpowiada Pan doktor" Powołując się na tą anegdotę brać Panie brać ....to co specjaliści z działu marketingu zapodadzą.... PS bym zapomniał zawsze staram się wejść w realne położenie pytającego tak więc żadnych różnic w poziomie jazdy nie ma. Jedyna różnica jest w zrozumieniu czym tak na prawdę jest jazda na nartach.1 punkt
-
1 punkt
-
Dobra głupek ze mnie 😂 niżej jest opcja Voucher zamiast Karnet 😉1 punkt
-
Te Mustangi do złudzenia przypominają moje Salomony XRace, z którymi również miałem bardzo podobne problemy. Niemal identyczna geometria, powerline, podwójny Ti, wszystko się zgadza. Dogadałem się z nimi ostatecznie, ale dopiero po tym jak zrobiłem postępy w jeździe właśnie na iRally, nauka na Salomonach to była masakra. Ja mam iRally w długości 170cm, więc promień to 13,7. Zupełnie nie mam wrażenia, że to sztywna konstrukcja, ale to oczywiście kwestia subiektywnego odczucia. Mnie po prostu siadły. Jeszcze w kwestii tego, co Adam napisał odnośnie szerokości, - mnie jako osobie uczącej się ułatwiło to sprawę a nie utrudniło. Oczywiście problem płaskiej narty wewnętrznej istnieje i może się pogłębiać wraz ze zwiększaniem szerokości pod butem, ale da się to wyeliminować jeżeli ma się tego świadomość i zwraca się na to uwagę. Natomiast zalety nieco szerszych nart moim zdaniem przewyższają wady jeżeli tylko stok nie jest idealnie przygotowany (a w Polsce rzadko kiedy jest). Już po dwóch, trzech godzinach jazdy, zwłaszcza przy dodatnich temperaturach, lub po świeżym opadzie narty nieco szersze (mam na myśli 74-80mm) pokażą się od dobrej strony - lepiej tłumią nierówności, nie zapadają się i są ogólnie spokojniejsze. Oczywiście w warunkach lodowego betonu lub zmrożonego sztruksu to im mniej pod butem, tym lepiej, ale póki co moje umiarkowane doświadczenie kilku sezonów pokazuje, że tam gdzie jeżdżę częściej (znacznie częściej) trafiam na temperatury dodatnie i "okołozerowe", niż na przynajmniej te -5 i wzorowy, równy stok. Dziękuję za propozycję, będę pamiętał gdybym był w okolicy, chociaż mój obszar aktywności narciarskiej to raczej Beskid Sądecki i Beskid Wyspowy.1 punkt
-
W Levi w ubiegłym tygodniu slalomy kobiet zdominowała Petra Vlhova, wygrywając 2 razy. Dzisiaj w Killington 2 gigant w sezonie. Maryna ponownie startuje z numerem 13. Myślę, że wynik będzie lepszy jak w Sölden. Start o 16, niestety pierwszy przejazd nie będzie pokazany na żywo w Eurosporcie, tylko na płatnym Playerze. Na Cyfrowym Polsacie bedzie można ogladnąć na włoskim RaiSport1 na kanale 400, na plus bez polskiego komentarza. Wczorajszy zjazd mężczyzn w Kanadzie odwołany przed samymi zawodami z powodu mocnego opadu śniegu i wiatru. Jest szansa, że dzisiaj panowie wystartują. Drugi przejazd pań i zjazd już na żywo o 19 i 20 na Eurosport 2.1 punkt
-
@Adam ..Duch jak dla mnie cały film super. chciałbym aby mój 13 latek zrobił progres w tym roku chociaż po kontuzji na hulajnodze ( nie elektrycznej ) zobaczymy jak to będzie.1 punkt
-
Panie nic prostszego, będziesz w okolicy Zwardonia daj znać - pokrywasz jedynie koszty serwisu a ja daję karnet - 2 H - o kurde przesadziłem trzeba strukturę zrobić - 4 h1 punkt
-
To jeżeli będziesz kiedyś miał okazję sprawdź proszę różnicę między GS FIS a "siódmą wodą po kisielu" jakimi są 2 i ente GS w specyfikacji. Nawet Fischer to rozumie i nie umieszcza napisu GS tylko RC. W przypadku tej firmy to są niesamowite dla amatora narty - na nich nawet da się ogarnąć prosty SL na okrętkę ale da się.....1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Odpisywali ludziom na to samo pytanie, vouchery zakupione w promocji black friday 2020 są ważne do końca sezonu 21/22. Tutaj też o tym napisali: https://grupapingwina.pl/dotrzymujemy-slowa-przedluzamy-karnety/1 punkt
-
W załączonym artykule po niemiecku wg mnie jest wyraźnie napisane, że infrastruktura zostanie rozebrana. Ale oczywiście zobaczymy, może być jak piszesz, że jeszcze znajdzie się chętny do przejęcia ośrodka.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tegoroczny FEST Festival odbył się tylko dla zaszczepionych. Nie wiem jakimi narzędziami to egzekwowano.1 punkt
-
Znając słowacką covidową histerię na zbyt wiele bym nie liczył. Może w kwietniu się otworzą:)1 punkt
-
1 punkt
-
Szwajcaria wprowadza kwarantanne dla wszystkich krajów w którym odnotowano chociaż 1 przypadek wariantu OMIKRON na tą chwile Czechy Holandia Wielka Brytania przy wjeździe test PCR i 10 dniowa kwarantanna to pewnie kwestia dni kiedy i Polska przy naszej luźnej postawie trafi na liste0 punktów
-
A Beskid Sądecki zieloną wyspą 😶 W nocy było na plusie więc nikt nie śnieżył.0 punktów







