Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.02.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
16 punktów
-
No i właśnie na Jaworzynie nie tylko kolejek brak, ale tłumów na stoku też brak (nie żebym narzekał , ale w niedzielę w ferie to nie jest normalna sytuacja na tej górze ). Komfortowa jazda do samego końca, a moja tolerancja na zagęszczenie na stoku jest bardzo niska. Jakbym wiedział że będzie taka petarda w tym sezonie to bym kupował vouchery na Jawo a nie na pingwina.15 punktów
-
Cze Dzisiaj spontan, bo niedzielne narty na Podhalu są obarczone sporym ryzykiem, szczególnie w ferie. Ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Miała być Litwinka, ale tam się akurat odbywa liga MOZN, więc dziecek doprane po kokardę. Dzisiaj TYLKO 4h więc pewniak. Rusin. Droga pusta z Krakowa, wyjazd 7.30 i na stoku 8.34😀. Na spokojnie można było spalić fajkę i inne robótki ręczne wykonać. Pierwszy😀 TVN się zwiedziało że będziemy, powitanie jak się patrzy, testy HEAD były, chciałem coś pożyczyć, ale wszystko wymiecione, został tylko e-speed 180😀, i e-race PRO 175cm, to se wziołem😉 te drugie. Na innych nie wiem kto i gdzie jeździł, bo nie widziałem, żeby ktoś tam jeździł. Ale jaka górka, tacy narciarze. Ja byłem osobą wyróżniającą się, kask ubrany jak należy, nie tył do przodu😀. W sumie nie wiem, jak oni to robią, ale Warun alpejski jest tam zawsze. Cukru to nawet w barach nie uświadczysz😀. Ogólnie petarda i bardzo mało ludzi jak na niedzielę i okres feryjny. Pojeżdżone. -13 rano, potem -6. Zajebisty dzień @Lexi fujaro😉. pozdro14 punktów
-
Parchatka Nie byłem tutaj kilka dobrych lat. W sumie to dopiero mój drugi wypad na ten lubelski stok. Dwie trasy, częściowo z lepszym nachyleniem. Niestety oba wyciągi jeździły wooolno. W tym mrozie ciężko o rozgrzanie się przy takiej jeździe. Widzę, że w Bodzentynie Mariusz miał podobnie 😉 Warunki dobre, twardo. W nocy naśnieżali, ale nie wszędzie przejechał potem ratrak. Ok. 15 w kilku miejscach zaczęło wystawać coś ciemnego, oczywiście bez problemu można było to ominąć. Piękne słońce, ale niestety wiatr potęgował mróz (ostatnie zdjęcie aż obróciło 😛) Koszt 2h 70 zł, 3h 80 zł.12 punktów
-
No nie jest Marcinie jedyny czynny z którego widać morze Piekne widoki masz na morze z połnocnych i południowych stoków Etny. Na dzień dzisiejszy śniegu dobre 2 metry, opiszę ośrodki i atrakcje po przylocie do Pl. No i jeszcze stoki na Cyprze jeśli uznamy go za Europę też już działają w paśmie górskim Trodos11 punktów
-
Sopot Łysa Góra - nad morzem też można śmigać 😊 Dziś odwiedziłem Łysą Górę w Sopocie. Jest to dość nietypowe miejsce na narty, więc długość stoku zeszła na dalszy plan. Zjazd nie jest za długi, ale za to jeździ się wyłącznie po naturalnym śniegu. Warunki trudne, z rana bardzo ślisko i twardo. Od początku sezonu ani razu nie wyjechał tu ratrak - z powodu małej ilości śniegu oraz awarii samego ratraka. Tak więc trudno tu o jakieś bardziej odważne skręty. Wyciąg to klasyczny Polsport szarpiący na samym dole. Tak szarpie, że snowboardziści są niemile widziani. W pewnym sensie to najbardziej narciarski wyciąg narciarski 😉 Koszt - 60 zł za wypożyczenie kompletu narty+buty+kije na 2h, a kolejne 60 zł kosztuje karnet 20 wyjazdowy. Natomiast największą atrakcją jest to, że z góry widać morze. Prawdopodobnie jest to jedyny tego typu czynny stok narciarski w Europie (norweskie, z których widać fiordy chyba już są nieczynne). Ta mała plamka w tle to właśnie Bałtyk: I jeszcze mały bonus nienarciarski. Plaża w Gdańsku oraz zamarznięta Motława. Pierwszy raz chodziłem po rzece Takie atrakcje tylko w Polsce! Aż chce się zaśpiewać Szantę Narciarską Artura Andrusa 😃11 punktów
-
Kazimierz Dolny Po Parchatce skoczyliśmy z kolegą do Kazimierza. Byliśmy tu rok temu, kiedy była czynna tylko jedna trasa. Teraz czynne jest wszystko. Na kilku trasach śmigałem po raz pierwszy. Miło zobaczyć, jak rozwinęło się to miejsce przez ostatnie 10 lat. Sporo wariantów zjazdu, dzięki czemu można było naprawdę mocniej docisnąć narty i dzięki temu się ogrzać (temperatura wynosiła ok. -10). Wyciąg długi prawy śmigał najszybciej, również nie pozwalając na zmarznięcie nóg. Miło było znów śmignąć przez wąwóz 🙂 Czas szybko leciał, a jeszcze szybciej wychładzały się palce, więc po niecałych 2h zjechaliśmy już na parking. Warunki wyśmienite. Twardo, ale nawet moje lekko stępione krawędzie trzymały się stoku. Kolejki? Max 5 osób przede mną do wyciągu (na Parchatce jeszcze mniej). Czy ludzi wymroziło i zostali w domu?11 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Zdołowałeś mnie... muszę sobie na pocieszenie kupić jakieś narty natychmiast..6 punktów
-
BRENNA SKI DOLINA Jan 31 Brenna Ski Dolina oceniona niesprawiedliwie, bo jednorazowo Jest! Odwiedziłem Ski Dolinę narciarsko. Nie że w ogóle, bo w ogóle to znam, często chodzę latem. Ale na nartach nie byłem tam nigdy. Jak było? I tu trzeba włączyć tryb niewystawiania oceny po jednorazowym występie. Bo jednorazowo, to wiecie... A jednorazowo było tak sobie, ale na to olbrzymi wpływ miał rodzaj śniegu: ja to nazywam proszkiem IXI, znajomi piachami Sahary! Nie ma trudniejszych warunków: śnieg pod wpływem ratrakowania równa się jakoś, ale po przejeździe X narciarzy robi się jak piachy Sahary. Takie warunki uzyskujemy, gdy lekko zmrozi już rozwarstwione śniegi, nietrzymające całości. Moim zdaniem: nie ma trudniejszych warunków. Ale spróbujmy ocenić stację mimo tego: TRASY: 4+ Trasy są naprawdę ciekawe. Główna to ok. 1 km zjazdu, na górze łagodna, w dolnej części łagodna plus. Są w miarę szerokie. Boczna bardzo mi się spodobała. Nie jest za długa, ale jest... fajna. INFRASTRUKTURA NARCIARSKA: 4 Mamy rzadką okazję jazdy wyciągiem nad... prawdziwą wsią. Trasa idzie gdzieś indziej, a wyciąg nad gospodarstwami domowymi. Wyciąg główny (krzesło) jest w miarę nowoczesny, wyciąg boczny (talerz) jest też w miarę nowoczesny (długie drzewce). W Austrii, Czechach i na Słowacji takie wyciągi są bezobsługowe. W Polsce - jak najbardziej obsługowe. BARY: 2 No, jakby to ująć delikatnie, jest... tragedia. Bary na dole to namioty lub namiotopodobne twory, w środku ciasteczko plus kawa i tyle. U góry jest bar z ogniem, nie byłem, wygląda podobnie jak na dole. OŚWIETLENIE: 2+ Ja marudzę? Ja nigdy nie marudzę. Marudziłem na Jaworzynie Krynickiej lata temu jadąc główną trasą, na której... nic nie widziałem wieczorem. Teraz też trochę pomarudziłem: na trasie głównej oświetlenie jest przyzwoite i nic więcej, na trasie niebieskiej... słabe. Porównując do Cieńkowa, Złotego Gronia, Stoku, Soszowa, oświetlenie jest po prostu słabe. STOSUNEK JAKOŚCI DO CENY: PRZYZWOITY, TAKIE 4+ Jazda wieczorna za 90 zł, 3 godziny, naprawdę można się wyjeździć. Ja osobiście zjechałem ok. 8 zjazdów główną trasą oraz ok. 12 razy trasą niebieską. Przyzwoicie. Dodam, że zakończyłem jazdy ok. 20:40, nie czekałem na 21:00. Więcej: link Brenna Ski Dolina oceniona niesprawiedliwie, bo jednorazowo | Twój instruktor6 punktów
-
6 punktów
-
No nie są to główne ośrodki w swoich regionach. Myślę, że barometrem kolejek na stokach mogą być Szczyrk COS + SMR, Nowa Osada i Skolnity w Wiśle, Czarna Góra, Zieleniec a nie Brenna czy Zawoja Wojtek.5 punktów
-
Les Diablerets - Gryon - Villars jeszcze jeden ośrodek MAGIC PASS, w którym byłem już 3 razy i jeszcze wszystkiego nie objechałem. Majówka 2018 startuję do najwyższego punktu GLACIER 3000 i niestety muszę obejść się widokami bo potężny wiatr uniemożliwia otwarcie kolejki następne podejście grudzień 21 udaje się objechać jedynie tereny nie lodowcowe i grudzień 2025 zapewne tutaj jeszcze powrócę4 punkty
-
Jechałem miejskim nie raz. Zawsze jest miejsce na nogi i na bagaż, jest przestronniej. Na przystanku na tablicy w czasie rzeczywistym pokazuje, za ile minut przyjedzie autobus. Pamiętaj, że miejskie odjeżdżają spod supermarketu a nie z dworca autobusowego.4 punkty
-
Ja mam inny problem - zapłaciłem raz na wiosnę za seznonowkę TMR i jestem "uwiązany" na ich osrodki. Przez to innych ośrodków niż TMR w tym sezonie jeszcze nie odwiedziłem. Oczywiście mogę sobie kupić pojedynczy karnet na dowolny ośrodek, ale przecież mam karnet to wyjeżdżania.🤪 Cena jest absurdalnie wysoka i ciężko mi namówić znajomych na wyjazd do Szpindla. Na szczęście jest jeszcze o połowę tańszy Liberec i nawet jakieś trasy dodatkowe otworzyli. Może tam się uda... A co do czasu stania w kolejkach, też nie mierzyłem stoperem. Mamy z żoną strategię stania w kolejkach i jak trzeba to nie jedziemy razem kanapą, aby puste miejsca do góry nie jeździły jak wszyscy stoją i czekają.4 punkty
-
Bodzentyn - Baba Jaga Ojjj dawno tu nie byłem… Karnet na 2 godziny 75 PLN, czynne dwa wyciągi (obydwa masakrycznie wolne) plus wyciąg na oślej łączce. Warunki na Górce - świetne. Dolna stacja: Rzut oka na stok: Bar: Ośla saneczkowa: Mimo próśb o przyspieszenie wyciągów… nic. Myślsłem, że zamarznę przy -10… Piękny widok z góry 👍 Górne stacje wyciągów i budka z ławeczką… Marboru; Pozdro ze świętokrzyskiego… v24044gl0000d5v3k2nog65orucq428g.mp4 9 dzień za mną na nartach… …wolno coś idzie w tym sezonie.4 punkty
-
Jakbyś wiedział że sie wypier.. to byś usiadł..... pograulować warunu - sam pluje sobie w brodę że nie pojechałem na Rusin z @marekbtl tylko za robotę się wziąłem (pamiętaj abyś dzień Sw. święcił... no i mnie pokarało .. waszym warunem)..3 punkty
-
zadziwiające , na Soszowie warunki bardzo dobre do 15, wczorajszy cukier przez noc związał, twardo i równo, ludzi mało jak na niedzielę3 punkty
-
Chyba upada narciarstwo w Polsce albo ludzie (narciarze) są leniwi lub brakuje im czasu na doskonalenie umiejętności. Pisanie, że Lolobrygida i Śnieżynka to trudne trasy według mnie co najmniej dziwne. Na dużej ilości niebieskich tras w krajach alpejskich czy na Bałkanach jest sporo trudniejszych ścianek niż na Szrenicy. Prawda jest taka, że o trudności tras decydują aktualne warunki na stoku a dużo mniej kolor trasy. Zdarza się niekiedy, że jazda po czarnej trasie jest łatwiejsza do ogarnięcia dla przeciętnego narciarza jak po teoretycznie łatwiejszej czerwonej. Nie wiem kto o kolorach tras decyduje, kiedyś zobaczyłem, że w Sokolcu są dwie czarne trasy i czerwone, ja myślałem, że tam zawsze były niebieskie i zielone, teraz się okazuje są czerwone i czarne...3 punkty
-
Na Cieńkowie ludzi też umiarkowanie mało, ale dobre warunki zaczęły się kończyć koło 10 rano (na dole były znacznie większe odsypy). Na Poniwcu o 11 też było trochę sypko, ale jednak lepiej i ludzi malutko.2 punkty
-
W Szczyrku widziałem - ale fakt więcej było Czechów niż naszych... poza tym pojęcie tłumów jest względne - przy obecnej przepustowości wyciągów w większości ON nie ma znaczenia czy kolejka na 5min czy 50min.. stok jest w równym stopniu zawalony ludżmi ... a ja już jestem w drodze do domu2 punkty
-
Patrząc po parkingu w Spindlu czy Janskich z finansami Polaków nie jest źle. Wyjazd na ferie się planuje wcześniej - jak planować wakacje w Szklarskiej przy otwartej 1 trasie dla początkujących obsługiwanej przez archaiczne krzesło?(tak było jeszcze tydzień temu) Nawet narciarze feryjni bedą szukać czegoś pewniejszego.2 punkty
-
Ciekawe gdzie, bo tam gdzie byłem w ostatnie 14 dni: ZAWOJA WOJTEK - pusto (1. tydzień ferii) ZAWOJA MOSORNY - pół parkingu, pusto (1. tydzień) GÓRA KAMIEŃSK NIEDZIELA - na bieżąco, może 2 min. kolejki BRENNA PIĄTEK - pusto CIEŃKÓW SOBOTA - na bieżąco, żadnych tłumów Gdzie te tłumy???2 punkty
-
2 punkty
-
Nie ma kataklizmu nigdzie! FERIE (WARSZAWSKIE) NIE DOJECHAŁY NIGDZIE! Albo korpowarszawiacy są w Davos, albo wszyscy w Białce, albo... nie mają pieniędzy??? Może wydali wszystko na święta i Nowy Rok??? Są czynne wszystkie naśnieżane stoki, tłumów nie ma, Panie!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W zeszłym tygodniu opublikowano jak będzie wyglądać znicz olimpijski, a właściwie to znicze, bo po raz pierwszy w historii będą płonąć dwa równocześnie - w Mediolanie (wmontowany w Łuk Pokoju) oraz w Cortinie d'Ampezzo (na głównym placu Angelo Dibona). Projekt znicza nawiązuje do geniuszu Leonardo da Vinci. Elementy znicza będą wykonane z aluminium lotniczego. Podczas trwania igrzysk znicz będzie ruchomy, będzie dawać swego rodzaju pokaz przed pełnymi godzinami. Zawsze moment zapalenia oraz sam znicz był tajemnicą aż do końca ceremonii otwarcia igrzysk. Teraz jednak postąpili inaczej. Zamysł jak i projekt bardzo ciekawy i oryginalny, no i nawiązuje do kultury Włoch. Piękna sprawa. W międzyczasie nieprzerwanie trwa oczywiście sztafeta z ogniem olimpijskim, odwiedziła już większość ikonicznych i historycznych miejsc w całym kraju. W poniedziałek 26 stycznia, dokładnie w 70 rocznicę rozpoczęcia Igrzysk w Cortinie w 1956 roku ogień olimpijski ponownie zawitał do miasteczka. Magiczna chwila. Olympic flame Cortina d'Ampezzo 26.01.2026.mp4 Dario Pivirotto i Bruno Colli 3 raz ponieśli ogień olimpijski (w 1956, 2006, 2026). Z okazji 70 rocznicy zaprezentowano oficjalny plakat.2 punkty
-
1 punkt
-
Jak by było dobrze to byś innych tutaj nie pouczał gdzie mają jeździć i o czym pisać. Współczuję.1 punkt
-
1 punkt
-
to niech już na stoku posieją zimniory i zamkną ten przybytek na amen. nie będą robić co sezon smaka, że się otworzą.1 punkt
-
1 punkt
-
FIS ma czarne pierwsze 300-400m, potem robi się już czerwono, żeby na koniec trasy przejść w kolor niebieski. FIS ostatnio czynny w 02.2019.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Szczerze: nie jeździłem nigdy w hali, wolę świeże powietrze i góry!1 punkt
-
realnie na Lola vs Śnieżynka, to czerwona jest początek Loli, na wyjściu z II sekcji krzesła na Szrenicę lub początek Świątecznego Kamienia. Ta trudność to ok 500m Loli, potem robi się płasko, żeby przejść w trasę dojazdową. trudny to jest FIS z nachyleniem 50%.1 punkt
-
Poniżej fotorelacja z tygodniowego pobytu w ośrodku Trzy Doliny. Czas zacząć główny wyjazd sezonu, tym razem padło na największy ośrodek w Europie czyli Trzy doliny we Francji. Jedziemy tam w 6 osób dwoma samochodami. Ja z Młodym i Bagietem startujemy około 19:00 w sobotę - cel Gorlitz. Tam śpimy kilka godzin w hoteliku i w niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę. Pozostała część ekipy czyli Pędzik, Marcin i Damian ruszają bladym świtem w niedzielę od Pędzika. Na miejsce dojeżdżamy przed 20:00, pozostali około godzinkę później. Zakwaterowanie mamy w Courchevel La Tania - apartament 74m2, przy stoku. 3 sypialnie, 3 łazienki i duży salon + 1 miejsce parkingowe w budynku. Jeszcze tylko krótki wieczorny spacer, żeby obadać jak daleko mamy do stoku - generalnie jakieś 40 metrów z klatki do miejsca gdzie można zakładać narty:-) Jest dobrze. Pierwszego dnia głównie objeżdżamy trasy w Courchevel, na chwilę tylko zajrzymy do Meribel Mottaret i na szczyt Mont Vallon. Pierwszy zonk to spora kolejka narciarzy ustawiająca się już przed 9:00 do gondolki LaTania. I tak będzie praktycznie codziennie. Na szczęście stanie w kolejkach na tym wyjeździe będzie raczej wyjątkiem niż regułą. Dodatkowo ta kolejka znika bardzo szybko, maks 5 minut stania, a zazwyczaj 3:-) Pogoda piękna, a śniegu po ostatnich opadach mnóstwo. Na obiadek Tartifleta, , czyli zapiekanka z ziemniaków, sera Reblochon, boczku oraz cebuli. Do tego zawsze podawany talerzyk z szyneczką dojrzewającą, salami oraz piklami. Dzień całkiem udany czyli 58,5 km zjazdu i 12100 w pionie. Wieczorem idziemy na mały spacer po miasteczku, z tą ilością śniegu jest klimacik. Dzień drugi, pogoda bez zmian czyli lampa:-) Dzisiaj głównie jeździmy w Meribel Center i Mottaret, no i jeden zjazd do Saint Martin Najczęściej odwiedzana przeze mnie przełęcz na tym wyjeździe czyli Pas du Lac (około 2600 m n.p.m.). W lewo Courchevel, w prawo Meribel Po prawej trasy z przełęczy Pas du lac do Mottaret Z krzesłka zjeżdżamy do Saint Martin de Belleville. Ale trasa nie jest tak przyjemna jak się spodziewałem (sporo ludzi). Stąd robimy tylko jeden wjazd i do końca dnia ujeżdżamy trasy w Meribel, na zmianę krzesło Legends i Olymic oraz gondolka Sauliere z fantastyczną (i pustą) trasą Mauduit. Trasa Mauduit przy gondolce Saulire Ostatni zjazd tego dnia - knajpka i krzesełko po lewej mają tą samą nazwę Bouc Blanc Przejechane 70km i 14700 w pionie. Wieczorem z balkonu obserwujemy pracujące ratraki na "naszej" trasie. Dzień trzeci. Dzisiaj robimy z Olkiem skisafari. Celem najodleglejsze (i najwyższe) zakątki ośrodka na czele z Val Thorens i Orelle. Błyskawicznie przejeżdżamy do Meribel Center przez Col de la Loze i tam wsiadamy do gondolki, a potem krzesełka Tougment. Później czeka nas długi i niezbyt stromy zjazd do Les Menuires z przepięknymi widokami. Stamtąd krzesełkami Menuires i Mont de la Chambre (kolejka na 5 min) wjeżdżamy na szczyt o tej samej nazwie (2850 m n.p.m.). Stąd już prosto do Val Thorens, gdzie chcemy od razu dostać się do gondoli Caron, która w połączeniu z wahadłem Cime Caron wywozi nas na najwyższy punkt ośrodka czyli szczyt Cime Caron (3200m n.p.m.) W samym Val Tohrens o mało co bym nie pomylił trasy i nie zjechał pod krzesełko Boismint. Na szczęście Olek jest czujny jak ważka i w porę mnie zatrzymuje. Z Cime Caron podjeżdżamy pod gondolkę Grand Fond. To ciekawe kolejka na mapkach zaznaczona jako wahadło. Natomiast jest to "prawie" normalna gondolka ze znacznie rzadziej zawieszonymi i większymi wagonikami - jeden mieści do 33 osób. Z tego powodu "załadunek" narciarzy odbywa się w 3 sektorach. Widok na dolinę wraz z Les Menuires i Val Thorens Dojeżdżamy do części Orelle, tam rozstajemy się wstępnie. Olek chce pojeździć, a ja usiąść w knajpce na małą przerwę. W tym regionie jest tylko jedna restauracja. Za pierwszym razem mijam ją, bo sensowny dojazd jest tylko z niebieskiej trasy Gentianes, a ja pojechałem czerwoną Maurienaise. Stąd rad nie rad, wciągam się krzesełkiem Rosael na górę i następuje druga próba. Tym razem jadę prawidłowo, ale po odpięciu nart i podejściu widzę na miejscu dzikie tłumy - w takich warunkach nie chcę odpoczywać, więc lecę na krzesła Peyron i Bouchet. Później wracamy do Val Thorens i rozpoczynamy powoli powrót do Meribel. Po obiedzie znowu oddzielnie ujeżdżamy ulubione stoki w Meribel Center czyli ze szczytów Tougnet, Roc de Fer i Saulire. Przy tej ostatniej na chwilę trasa niebieska jest zamknięta, ląduje śmigłowiec i zabiera szybko delikwenta do szpitala. Dzień bardzo udany, ponad 77km i prawie 15 tys w pionie Dzień czwarty Właściwie cały dzień spędzę jeżdżąc sam, moim głównym celem jest Point de la Masse (2804 m n.p.m.) oraz inne trasy w Les Menuires, bo wczoraj tylko mignęliśmy przez tą część ośrodka. Start tradycyjnie gondolka w La Tani i krzesłko na Col de la Loze. Topografię ośrodka znam już tu nieźle, więc nigdzie nie zatrzymuję się żeby sprawdzić trasy. W Les Menuires stoję w dość długiej kolejce do gondolki Point de la Masse. Ale nie taki diabeł straszny, bo kolejka bardzo szybko idzie, dzięki ustawieniu lin troche na wzór kolejek lotniskowych. Nikt się nie wpycha/przepycha. Stoimy, a właściwie cały czas powoli poruszamy się dwójkami. Naprawdę świetna organizacja. Myślę, że nie stałem dłużej niż 3-5 min. Na szczycie jest piękny taras widokowy. Nie omieszkuje obejść go dookoła i cyknąć wiele fotek okolicznym górom I jeszcze coś dla ducha:-) Trasa przy gondolce Bruyers bardzo mi pasuje, jest pusta, długa, a kolejki do gondolki nie ma wcale. Zjeżdżam tam dwa razy i po 13:00 postanawiam wrócić na stoki w Meribel. Kolekcja zagubionych rękawiczek na stacji pośredniej w gondolce Saulire:-) Dzień 5 i 6 w sumie dość podobno do siebie, jazda głównie w Coruchevel i Meribel. Skocznia narciarska w Coruchevel nieopodal krzesełka Foret W sobotę około 16:00 kończę jeździć (reszta już czeka;-). Przebieranie i pakowanie się idzie nam bardzo sprawnie i ruszamy w trasę powrotną. Zaplanowany mamy nocleg w Karlsruhe na który docieramy około 22:30. Rano pobudka i przed 7:00 jesteśmy na trasie. Droga przebiega bezproblemowo, około 18:20 meldujemy się w domku po wcześniejszym odwiezieniu Bagieta. Podsumowanie, troche dłuższe niż zwykle bo i wrażeń sporo:-): Bardzo udany wyjazd, przejechane ponad 400 km (same zjazdy) i 80 tys w pionie. Bez żadnych kontuzji, wypadków itp. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Na plus: - cudne widoki, naprawdę zapierają dech w piersiach, dodatkowo mieliśmy farta i byliśmy tam chwilę po dużych opadach śniegu, - piękne trasy, zarówno te wysokogórskie, ciągnące się powyżej lasu, jak i również te zalesione, pokręcone, bez zbędnych niwelacji terenu z naturalnymi garbami - coś pięknego, - kwatera przy stoku, mega wygoda, którą dane mi było zakosztować drugi raz, dodatkowo w bardzo rozsądnych pieniądzach, - bardzo dobre jedzenie w knajpach, generalnie knajpki na wysokim poziomie niestety też cenowym, ale o tym w minusach:-), - mnóstwo śniegu, - poruszanie się po całym ośrodku jest właściwie bezproblemowa, no może tylko brakuje oznaczeń numerkowych na trasach, ale po pewnym przyzwyczajeniu się to tez nie jest problemem. - z miejscowości do miejscowości zazwyczaj są 2-3 opcje dojazdu, co powoduje, że przy tej liczbie ludzi nie było wąskich gardeł, Na minus - całkiem sporo ludzi w dodatku bardzo wielu słabo jeżdżących. I nie są oni problemem, gdy jadą wolno. Niestety dość często widziałem osoby praktycznie niepanujące nad nartami jadący absolutnie za szybko na ich możliwości, - bardzo duża liczba Anglików, którzy często zachowują się po prostu głośno, zarówno w gondolkach jak i na krzesełkach, - trochę irytujące te pochylnie przy wielu gondolkach, człowiek musi się nałazić. Tu za chlubne wyjątki dam gondolki Chenus w Courchevel i na Point de la Masse, których perony były na wysokości gruntu, - przygotowanie tras jednak słabsze niż we Włoszech i Austrii, zauważyłem to już przy pierwszym pobycie we Francji w L2A, ale sądziłem, że może to specyfika trochę mniejszego ośrodka, - ceny na stoku, wyraźnie wyższe niż we Włoszech czy Austrii o jakieś 20-30%, piwo 10-12 euro, obiad praktycznie poniżej 20 euro nic nie ma, zazwyczaj 25-30 euro, Suma summarum, mimo tych minusów Francja narciarsko jest świetna i na pewno tam wrócę. Zarówno do 3 dolin, jak i mam smaka na odwiedzenie Paradiski oraz Espace Killy.1 punkt
-
Zawsze tak było, niestety intensywność i atrakcyjność tenisa męskiego jest większa od kobiecego. Sam fakt że panowie grają w Wielkim Szlemie do 3 wygranych setów, a panie do 2 stwarza istotną różnicę w odbiorze widowiska. Tenis męski jest bardziej widowiskowy - nie da się zaprzeczyć. Jakkolwiek lubię Carlitosa, to w finale trzymam kciuki za "emeryta" Djoko - jest przegość że daje radę walczyć i wygrywać na tym poziomie tyle lat.1 punkt
-
Piach wszędzie. Ja jestem dumny z wychowanków, którzy w tym piachu jeździli i nie marudzili, ja byłem... przerażony i przestraszony o ich zdrowie. Niepotrzebnie. PS. Sam na czymś takim jeżdżę bardzo ostrożnie!1 punkt
-
Dla mnie bez różnicy Sabalenka czy Rybakina, wygrała lepsza tego dnia. Zastanawiają mnie półfinały. Dwa kobiece razem 3 godziny i prawie bez emocji, faworytki gładko awansowały do finału. Dwa mecze męskie i prawie 10 godzin walki. Każdy z uczestników mógł wygrać i przegrać, widowiskowość, intensywność i poziom gry do zapamiętania na długie lata. No i mega niespodzianka Djokovic odprawia Sinnera po pięciu kolejnych porażkach i wygraniu jednego seta w tych meczach. Nie dziwię się, że oglądalność tenisa męskiego jest dużo większa od kobiecego. Prognoza na finał, to zależy czy Novak zdąży się zregenerować tak szybko, wszak niebawem skończy 39 lat. W przypadku Alcaraza nie mam wątpliwości, że będzie gotowy na finał (chyba, że któryś z finalistów będzie kontuzjowany). Gdyby serbski dziadek pokonał Hiszpana byłby to mega wyczyn, w dwóch kolejnych meczach wygrać z 2 najlepszymi obecnie tenisistami na świecie...1 punkt
-
Musieliśmy się dzisiaj mijać na stoku. Jakoś monotematyczny jestem - Janskie albo Spindl, więc pisać mi się odechciało, zdjęcia ciągle te same to już prawie nie robię Ale mnie zmotywowałeś więc dopowiem. W godzinach szczytu kolejki moim zdaniem dłuższe, ale nie mierzyłem ze stoperem. Ludzi sporo, zazwyczaj na Hromowce były luzy od 11-tej, dzisiaj dopiero koło 13-tej, a na Sv. Piotrze o 15:15 stałem w kolejce prawie 10 minut. Żadko spotykane. Dodam, że na czarnej gruby lód, dość nieprzyjemny - pewnie pozostałość po Pucharze z ubiegłego tygodnia. Krzesełko przy czarnej byłoby bardziej oblegane, jakby jeździło szybciej, a tak na równi z zabytkiem Efka w CG - 6km/h Dla porównanie kanapa na Sv.Petr 13km/h a Hromovka 12km/h (dane z dzisiaj) Moim zdaniem w Jańskich jakoś mniej w kolejkach się stoi, no i ciut taniej nawet przy płatnym parkingu. 63€ za dzień jazdy na 14km tras to skandal (wiem że z Medvedin jest więcej, ale zmiana ośrodka w ciągu dnia sensu nie ma dlatego albo tu albo tu, a to daje 14km) W alpach za niewiele więcej jest kilka razy więcej tras i brak kolejek. No ale Alpy są niestety dalej i weekendowo się nie da/nie opłaca.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj Tatranska Lomnica. Sypki śnieg nie połączony z twardym podkładem ale nie było najgorzej. Na dole słaba mgła, w środku bardzo mglisto, możliwa tylko ostrożna jazda, u góry ładnie bez mgły. Największe kolejki były w godzinach 10:00-13:00, czekania tak 10-15 minut. Później już znacznie lepiej. Retro krzesełko na Lomnicke Sedlo nie jeździ, bo na trasie jest mało naturalnego śniegu,nie ma tam naśnieżania. Duży parking za 10 eur, przy zeskenowaniu aktualnego skipasu zniżka 50%, czyli parkujemy za 5 eur.1 punkt
-
Fajnie było na świeżo powspominać. Co do 2 tygodni, to jeżeli czas pozwoli to spoko, będzie gdzie jeździć. My po tygodniu absolutnie nie mieliśmy poczucia, że objechaliśmy wszystkie tereny (o wszystkich trasach nie ma mowy). M.in. też dlatego, że część była niżej a było dość ciepło, więc byłoby jeszcze cieplej w niższych miejscowościach. Poza niedzielą, to nie narzekaliśmy mocno na tłok, był na niektórych trasach, ale to zawsze do obejścia, jak widzę też znaleźliście trasy puste i ulubione. 2 tygodnie - raczej z jakąś przerwą, po tygodniu był moment przesytu, kilka dni przerwy byłoby wskazane. Przygotowanie tras - różnie, po tych sporych opadach myśleliśmy, że będzie dużo świeżego na trasach, a Francuzi wszystko ubili ratrakami (przynajmniej tam, gdzie byliśmy), potem było widać, że nie wszystkie trasy są ratrakowane i jeździło się również po mniejszych odsypach, jakoś bardzo nie przeszkadzało nam, ale tak było. Piwo 10-12 euro - ja nie znalazłem (ponoć taniej w Orell), raczej 14, a w Courchevel i z 15, przegięcie. W knajpach sporo drożej niż Włochy i Austria, a że mieliśmy sporo swojego żarcia, to obiadów na stoku nie jedliśmy. Ośrodek bardzo polecam, a wymienione wady należą do mniejszych albo pomijalnych.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







