Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.03.2016 - 27.03.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.03.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
15 punktów
-
Dzień 7. Kuhtai. Cz.1 Nim zaprezentuję relację z wczoraj (jestem już w domu) i ośrodka Kuhtai odniosę się jeszcze raz do ośrodka Soelden - podkreślę, bez lodowców. To, że Wam się podoba - chodzi mi o Ciebie Jodku (jeszcze raz dzięki za wskazówki przed wyjazdem i polecenie Kuhtaiu), Pływaku... Mitku. Teren Gaislachkogl i Giiggijoch porównując do innych terenów narciarskich w jakich bywałem w Alpach - jest przeciętny i mi się nie podobał, co nie oznacza, że są tam trasy, które przypadły mi do gustu. Może i mi się poprzewracało w tyłku... ...ale w przyszłości jeśli będę miał wybór - nie wybiorę Soelden (chyba, że będzie to wyprawa na lodowce, które mi się bardzo podobały). Dlaczego tak się stanie? Powtórzę - jest drogo (a kasa dla mnie jest istotna), tłumy ludzi, trasy są średnio przygotowane, zdarza się sporo minerałów (niestety jeden ukryty pod śniegiem zaliczyłem - co zaskutkowało sporą dziurą w ślizgu). Mitku i nie jest to zła optyka - tylko zwykły wybór konsumenta, który wydając nie małe pieniądze na wyjazd w Alpy oczekuje wielkiego WOW! Co dla mnie nim jest, na takich wyjazdach? Przede wszystkim: super trasy i ich przygotowanie, mała ilość narciarzy, klimat Gór a nie festiwal blichtru i dudniąca muzyka, czego niestety doświadczyłem w Soelden. Dzięki Mitku - już wróciliśmy do Polski cali i szczęśliwi, obyło się bez wypadku z naszym udziałem - innym, się to nie udało. W Soelden helikopter w ciągu tych dwóch dni kursował kilkakrotnie zwożąc rozwalonych narciarzy (i jeśli chodzi o ten ośrodek - nie dziwię się). Wracając do szczegółów - te dwa krzesła ala Goryczkowa, to porażka i zwyczajna strata czasu bo są wolne. W złą pogodę...porażka totalna. Tym bardziej, że jak dla mnie zasięg tych wyciągów jest istotny z punktu widzenia poruszania się po ośrodku (powrót na Gigi, droga powrotna w górę po zjazdach fajną trasą 14 i 19). Powtórzę - Soelden w moich oczach obroniło się dzięki terenom lodowcowym gdzie mi się bardzo podobało. Gaislachkogl i Giiggijoch fajne trasy: 1, 2, 11, 14, 25...ale? To za mało... Powtórzę raz jeszcze - te rejony i podobne będę unikał jak ognia w Alpach (powody wyżej). Tak jak Artix napisał... do Zillertal ma się to nijak. To moja subiektywna ocena - możecie się zgodzić bądź nie. Nie wpłynie to na moje decyzje narciarskie. W części miasteczkowej ośrodka się nie pojawię już...no chyba, że będę musiał. Złamanego euro centa tam nie wydam. Wracając do relacji z ostatniego dnia. Ponieważ było to nartowanie na powrocie, to jazda na nartach tylko do godziny 12:30. Taki karnet na Kuhtai kosztuje 25 EUR. Wjazd do ośrodka od doliny Otztal dla mojej jednolitrowej Yariski był dosyć mocnym przeżyciem. Stromo, miejscami trochę biało - padający śnieg i mega stromo. Na niektórych serpentynach musiałem jechać na jedynce! Drugi raz takim autem się tam nie wybiorę... Wjazd jest na wysokość: Na miejscu jesteśmy przed otwarciem, przed godziną 9. Jest kameralnie, zero ludzi z klimatem Gór - to lubimy. Symbolem Kuhtai jest krowa. Kasę obsługuje jedna bardzo miła Pani - innych osób z obsługi nie widzimy...przy wyciągu na początku dnia jesteśmy jedynie my i dwóch instruktorów z Innsbrucka. Pierwsze rozgrzewkowe zjazdy zaliczamy przy krześle, spod którego zaczynamy jazdę. Pada śnieg i jest mgła. Na trasach ok 20-30 cm lekkiego puchu. Pięknie! Po pół godzinie wychodzi Słoneczko, a my jedziemy do jedynej w ośrodku gondoli. Widoki z niej? Zaliczamy łagodną trasę numer 5 - po niej na świeżo przejechały ratraki. Potem trasę przy orczyku... ...by wrócić w górę i zjechać w puchu trasą 16. Mapka wspólnego terenu narciarskiego z Hochoetz - szkoda, że na ten drugi zabrakło czasu... "Krowiasta" G Przejeżdżamy pod ulicą na drugą stronę. Tutaj charakterystyczny dla miejsca widoczek na całą miejscowość i skocznię narciarską (jak się nazywa ośla łączka dla skoczków?) dla adeptów skoków narciarskich. Cała miejscowość, to w zasadzie "narciarnia" i noclegownia dla narciarzy. Dużo tras biegowych, sporo terenów dla narciarzy poza trasowych, skocznia, ustawionych kilka slalomów i gigantów. Atmosfera jak w wiosce olimpijskiej - fajnie, bo wszystko w klimacie górskim gdzie, tak jakby czas zwolnił. Piękny widok na "fest" trasę czarną 14. Kolor wody powala! JC - dzwoniłeś do mnie właśnie jak podjechałem, w to właśnie miejsce. Musiała być stąd pamiątka.10 punktów
-
Dzień 7. Kuhtai. Cz.2 ...powrót. Jest po prostu pięknie! Kameralnie z świetnymi trasami czerwonymi i czarnymi. Cisza, spokój i szusowanie... ...my to Kochamy! Czarna 14stka na drogowskazach oznaczona jest 50% spadkiem... ...pierwsza ścianka na moje oko, to pochylenie podobne do Harakiri. Stromiznę widać dokładnie na poniższej fotce. Po naturalnym śniegu - zjazd tutaj jest przyjemnością. Wciągamy się najdłuższym tutejszym krzesłem Dreiseenbahn i zaliczamy wszystkie dostępne spod niego zjazdy. Po drodze dopiero co pozakładane ślady w puchu. Widoczek z górnej stacji. O dziwo w ośrodku jest mnóstwo Włochów. Jesteśmy zaskoczeni ponieważ u siebie mają tyle ośrodków... Jedna z czarnych tras po tej stronie doliny. Widok na miasteczko z innej perspektywy. Ostatni zjazd 7a... ...super! Przebieramy się w toalecie na dolnej stacji, z której zaczynaliśmy jazdę - podążamy w stronę Innsbrucka. W tę stronę droga jest o wiele bardziej bezpieczna dla mojego auta, stromizna nie jest tak straszna. "Dolomity Salzburgelandu": Do domu docieramy przed 2 w nocy. Na granicach - cisza spokój i na bieżąco. Jechaliśmy ponownie przez Lofer. Najtańsza 95 1,04 EUR przed Itter. Teraz przepierka, mały odpoczynek i w drogę na WST do Karyntii. Filmowe produkcje w wyjazdu w terminie późniejszym. PS. Wynik z Endomondo (łącznie z wyciągami) na nartach, to blisko 700 km. Brawo Paula, nie liczyłem na takie mocne wyjeżdżenie. Pozdrawiam marboru9 punktów
-
Raczej nie zniszczysz nart ale jakieś tam pojedyncze minerały na powierzchni śniegu były. Było miękko nawet z samego rana. Ratrak jeździł rano a my zakładaliśmy pierwsze ślady na sztruksie na każdej trasie. Na deser wyszliśmy powyżej wyciągów na mały free ride. Było pięknie. Jutro ponoć ostatni dzień jeżdżą wyciągi.8 punktów
-
7 punktów
-
Tomek ta wysoka też mi siedzi ością w gardle w tamtym roku nie pozwoliła się do siebie nawet zbliżyć, a był chyba kwiecień, tak że jest to mój cel na ten rok. A swoją drogą nieźle ewoluuje nasza świadomość narciarska, pierwsze boisko, potem freerid przy trasowy a teraz tury, które tak naprawdę dopiero dają wolność narciarską. Zorganizujemy coś wspólnie w kwietniu trochę nas jest będzie taki mały WZF skiturowy. Pozdrawiam wszystkich pozytywnie zakręconych. Ps. Tomku pisz pisz byle więcej i dłużej rewelacja ta tura.7 punktów
-
Jako, że organizatorzy WST 2016 opublikowali listę zaproszonych gości / gwiazd, nie pozostaje mi nic innego jak podać ją na forum. Chłopaki szykujcie telefony do selfików, bo będzie z kim się fotografować. W tym roku na teście mają gościć: Mistrz Olimpijski - Franz Klammer, Mistrz Olimpijski - Fritz Strobl, Mistrz Świata - Michael Walchhhofer, Mistrzyni Olimpijska i Mistrzyni Świata - Petra Kronberger, Tina Weirather, Othmar Striedinger, Tamara Tippler, Medalista Mistrzostw Świata - Philipp Schörghofer, Fabienne Suter, Mistrz Świata - Michael von Grüningen, Linus Strasser, Stefan Luitz, Mistrzyni Świata - Niki Hosp, Medalista Olimpijski i M.Świata - Christian Mayer, Medalista Olimpijski - Rainer Schönfelder, Matthias Lanzinger, Urska Hrovat, Mitja Valencic, i ... ekipa skionline.pl7 punktów
-
To, że nie wyszliśmy na tę Wysoką to troszkę tajemnicza sprawa. Fakt, że byłem podminowany podejściem bo na końcówce wyraźnie mi nie szło - miałem wąskie proste foki i na twardym stromym trawersie przy dość stromym śladzie trzymały mnie tylko harszle. Z nimi też było słabo bo to samoróbki, które parę lat temu zrobiłem "na szybko" z silvrett bo w całej Polsce nie było zielonych harszli do Dynafita. Teraz pojawił się luz i perspektywa niekontrolowanego zjazdu podczas podejścia trochę mnie psychicznie usztywniła. Dlatego postanowiłem - dalej ewentualnie tylko z buta. I jakoś wyszło, że tu się skończyło. Ale jak Tomek napisał - będzie pretekst do powrotu i był dodatkowy całkiem fajny zjazd. Jeśli chodzi o mnie to skitury odkryłem parę lat temu (chyba 6) i staram się dzieli czas między je i zjazdówki. Te ostatnie z absolutnym priorytetem freeride. Korzystamy z wyciągów czy skibusów ale nastawienie jest na znalezienie odleglejszych fajnych zjazdów. Byłoby mi niezwykle trudno zrezygnować z jednego na rzecz drugiego. To jest nawet fajne jednego dnia mieć ciężkie solidne, długie narty i buty o flexie 130 a drugiego leciutki i mały sprzęt Tlt i narty praktycznie jak slalomki (tylko mniej wcięte). Oprócz opcji sportowej to ta freeridowo-turowa wydaje mi się fantastyczną drogą dla narciarzy, którzy chcieliby się ciągle rozwijać. Szczególnie dla tych co chodzili po górach w lecie. Dla mnie to było wprost objawienie, że mogę to robić też w zimie. W dodatku mając też frajdę narciarską. Pozdro Wiesiek5 punktów
-
Przy tych proporcjach ilościowych (18 do 3), prawdziwymi, najjaśniej świecącymi gwiazdami tej imprezy, będzie nasz trójka amatorów! :smile: Tadek4 punkty
-
Na obecny, trwający jeszcze sezon zdecydowałem się na sezonówkę na słowackie ośrodki TMRu. Długo się wahałem i kupiłem ją dopiero w ostatni dzień kwietnia ubiegłego roku - wtedy kończyła się ta najbardziej korzystna promocja. Za kupnem przemówiło to że planowałem się wybrać na Puchar Świata w marcu i przy okazji pojezdzić kilka dni. W sezonie 6 dniowy skipass kosztuje tyle samo co całosezonowy kupiony wcześniej. Wyjazd zrealizowałem lecz z 5 dni jazdy przed PŚ żaden nie był taki na jaki liczyłem. Pogoda kompletnie nie dopisała, 4 na 5 dni mgła zaczynająca się praktycznie od Prehyby w górę (a nawet i schodziła niżej), jeden dzień lało do wysokości 1700m... Treningi które chciałem oglądać w czwartek (trwał z godzine potem przerwali) i piątek odwołany z powodu braku widoczności. Zawody w GS które szczególnie chciałem zobaczyć i dla których tam pojechałem nie odbyły się w sobotę, a na poniedziałek nie mogłem zostać... Po tym tygodniu spędzonym tam, już z Chopokiem nie jesteśmy kolegami... ::mad::: Reszta wyjazdów tam to jednodniówki oraz dodatkowo za dwa dni wybieram się na 4 dni, żeby wykorzystać tą sezonówkę... Chopok jest fajny ale jak warunki są dobre (przede wszystkim dużo śniegu i dobra widoczność) i ludzi nie za dużo, co się tak często nie zdarza. Góra ta jest wybitnie "niepogodowa". Wywiany śnieg odsłaniający kamienie to horror dla nart. Nad przyszłoroczną sezonówką się zastanawiam. Ostatnie 3 słabiutkie zimy zniechęcają do jazdy "lokalnej" (i uniemożliwiają przez część sezonu) więc taki Chopok czy Strbske Pleso / Tatrzańska Łomnica to zawsze większa szansa na warunki gdzie można pojezdzić. Musze dobrze pomyśleć nad strategią przyszłosezonowej jazdy. Tak żeby pojezdzić sporo w dobrych warunkach, w jakimś stopniu uniezależnić się od pogody - kiepskiej zimy i cenowo żeby też wyszło ok. :4 punkty
-
W ostatni dzień, po porannym szybkim pakowaniu udajemy się do kolejnego miejsca i eksplorujemy stoki Fanninberga. Ośrodek to dwie kanapy 6-osobowe, z których poprowadzone jest kilkanaście, wyciętych w lesie niezbyt długich tras (około 500m przewyższenia)Wadą wg mnie jest duża ilość krzyżówek gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność oraz liczba szkółek narciarskich i osób uczących się co w połączeniu z niezbyt szerokimi trasami sprawia iż jazda w niektórych miejscach jest mało komfortowa.Lepsze wrażenie robiły trasy po lewej stronie wjeżdżając długim krzesłem, szersze, fajnie nachylone i z mniejszą ilością osób. Ośrodek na pół dnia lub ewentualnie dla mniej wymagających osób.Po 14 schodzimy ze stoku i po zapakowaniu boksa, udajemy się w drogę powrotną i ok. 22 jesteśmy pod domem w Katowicach.4 punkty
-
Spokojnych świąt I my z zajcem na Soszowie W lany poniedziałek Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
Wracając do rozpoczętych już Świąt wielkanocnych, taki wierszyk z życzeniami: Moc prezentów od zajączka co koszyczek trzyma w rączkach. Wielu wrażeń, mokrej głowy w poniedziałek dyngusowy. Życzę jaja święconego i wszystkiego najlepszego! Trochę dziecinnie ,ale mnie się podoba. Człowiek dziecinnieje na starość.Zdrowych i Wesołych Świąt.4 punkty
-
Medvedin Jajka, kiełbaska, sól, chlebek i babeczka rano poświęcone, czyli zaspokojenie ducha jest. Pora coś zrobić dla ciała. Wybór padł na Medvedin w Spindleruv Mlyn. Relacja z takiego wyjazdu po relacjach kolegów ze ski tourów w zasadzie mało interesująca (co może dziać się na ratrakowanych trasach przy wyciągach?), ale z kronikarskiego obowiązku coś napiszę. Ludzi jak na Wielką Sobotę niezbyt dużo, miejsc na parkingach nie brakuje. Śniegu pod dostatkiem, jednak temperatury dodatnie. W miarę równo i bez większych odsypów jest do wysokości początku orczyka, poniżej już mocno grząsko (cukier). Na Horni Misecky też przy górnym orczyku warunki znośne, niżej nie zjeżdżaliśmy. Cała 11 i dolna część 12a solidnie zryta i bardzo miękka. Ale wracamy zadowoleni. Jedyny minus to ceny karnetów i w restauracjach należących do Słowaków, mnie powalają i już w tym sezonie tam nie pojadę, mam w Czechach na szczęście inne alternatywy i z nich skorzystam. Albo się Słowacy opamiętają, albo solidnie rozbudują ośrodek, żeby było wiadomo za co się dopłaca. Pogoda z rana zachmurzenie i opady, później się trochę przejaśnia, a od 15 pełna lampa. Od lewej widok tras: Stoh, Svaty Petr i Hromovka Widok na miasto z 11 Horni Misecky 12a i 12b Tuż koło dolnej stacji Medvedina przepływa jedna z większych rzek europejskich (swój początek ma nieco poniżej Łabskiego Szczytu). To Łaba, znana jako Labe (Czechy), Elbe (Niemcy). Wracając do domu, rzuciła mi się taka refleksja. Wracaliśmy po 17 i w większych ośrodkach Spindleruv Mlyn, Herlikovice-Bubakov, Janske Lazne, ratraki równały wszystkie trasy. W mniejszych - Mlade Buky, Zacler, Prkenny Dul wszystkie trasy na których był jeszcze śnieg były już wyratrakowane. Brawo! Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
marboru, chyba byśmy się dogadali jeśli chodzi o wybór ośrodków :wink: mam dokładnie takie samo zdanie o Soelden w części nielodowcowej. Podobnie uważam, że stosunek jakości do ceny jest nieadekwatny i w szczycie sezonu, mając wybór, na pewno bym tam nie pojechała. W porównaniu z pobliskimi tyrolskimi Zillertal czy Ischgl tras poniżej poziomu lodowca jest mało i są stosunkowo krótkie. Pewnie przez to ludzi na nich multum i są szybko degradowane. Kiedy część lodowcowa jest zamknięta, a zdarza się to dość często przy silniejszym wietrze, na dole robi się nieznośnie. Dlatego mając wybór:smile: i warunki gdzie indziej, tak jak jest teraz, ja do Solden się nie wybiorę, bo wolę jak jest spokojniej, ciszej i zwyczajnie jest gdzie pojeździć...3 punkty
-
Dzień 3 - Wysoka przez Siarkańską przełęcz & Wschodnie Żelazne Wrota cz. 2 Zjazd z Siarkańskiej przełęczy to ok 300m deniwelacji z ok 2223m na 1920m. Pogoda lampa! więc trzeba zrobić małą przerwę i założyć base camp! :-) Szybka decyzja w taką pogodę nie wracamy do schroniska! trzeba wykorzystać na maksa :-) Ruszamy więc na Wschodnie Żelazne Wrota, gdy nagle całe podejście znika w chmurach (skąd one się nagle wzięły?) Raz się pojawia nasz cel, raz znika i tak w kółko, ale po ok 30min docieramy do Żelaznej kotlinki i spoglądamy na naszą przełęcz Oglądam się jeszcze za siebie, ponieważ z tego miejsca ładnie widać Tępą oraz Lucne Sedlo... zjazd wygląda imponująco :-) Teraz pozostaje nam podejść kawałek pod ściany i wtrawersować się w żleb, a potem mozolne robienie zakosów. Na szczęście Kamil zakłada świetnie ślady, więc idzie się bardzo przyjemnie chociaż jest coraz stromiej. Po około 45min docieramy na przełęcz widoki kapitalne! Zerkamy na stronę Kaczej doliny oraz Gerlach! :-) Szybka przepinka i zjazd, najpierw Wiesiek, potem Kamil, po chwili rusza Mariusz. Gdy ja kończę przepinkę i rozpoczynam zjazd Wiesiek i Kamil są na dole, nagle turbo-chmura :-) leci z zawrotną prędkością do góry żlebem, wygląda to niesamowicie! Pstrykam fotkę póki jeszcze widzę Mariusza Z Żelaznej kotlinki zjeżdżamy na Ladove pleso, po drodze szok! Było tutaj kilkanaście osób i wszyscy trawersowali, a my zakładamy swój ślad nad staw :-) Robimy znowu postój w naszym Base Camp :-). Wiesiek i Kamil decydują się jeszcze podejść na małą grzędę Nikną za przełamaniem terenu, a w tym momencie pojawia się spektakl chmur :-) Po 40min zjeżdżają :-) I ciśniemy w dół Doliną Złomisk, tym razem nie drogą podejścia tylko za śladem wzdłuż potoku (z krótkim jego przejściem w poprzek). O dziwo udaje się dojechać do schroniska bez odpinania nart :-) Całość wychodzi 11,5km, około 1250mH i 8h tury z przerwami. Tego dnia od razu uderzamy do knajpy, nawodnienie jest najważniejsze :-) i należy się każdemu :-) Mapa trasy https://www.endomondo.com/routes/693958033 Pozdrawiam Tomek3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Hej, a Wy gdzie spędziliście na biegówkach tę zimę? :] Po zaostrzeniu apetytu na porządne trasy narciarskie w Finlandii, w lutym uciekliśmy przed wiosenną zimą w Alpy. Na pierwszy ogień poszło znane z biegowkowych klimatów Ramsau am Dachstein w regionie Schladming-Dachstein. Ramsau to oficjalnie 150+70 kilometrów szlaków narciarskich, które w praktyce jednak dają trochę mniejszą liczbę, ze względu na wspólne przebiegi szlaków. Jednak jest co robić przynajmniej przez 4-5 dni, spędzając je na 20-30-kilometrowych wycieczkach. Wycieczkach, bo właśnie tak w większosci traktowane są tutejsze szlaki. Wyczynowców jest niewielu, może przez sporą ilosć biegaczy. Ramsau to przede wszystkim ośrodek narciarstwa biegowego. Jest stadion narciarski, szkoły narciarskie, komunikacja za 1 euro umożliwiająca szybki dojazd na wszystkie trasy. A te biegną po samym Ramsau i między jego osiedlami, część wybiega pomiędzy okoliczne wzniesienia i w alpejskie doliny. A kilka kilometrów szlaków utrzymuje się też na masywie Dachstein, na dwóch jego lodowcach. Na tę ostatnią część czekaliśmy szczególnie spoglądając co wieczór w prognozy. W końcu udało się ostatniego dnia. Na niebie lampa, więc autobusem pod stację gondoli, gondolą do góry... A tam - odjazd. Co prawda trasy nie należą najdłuższych, jedna ma 1,5, druga 3,5 kilometra, jednak bieganie w takich okolicznościach alpejskich ma wyjątkowy smak. Z jednej strony szczyty masywu, z drugiej - morze chmur z wystającymi ponad nie wierzchołkami Alp Salzburskich. Po drugiej stronie - szklana platforma widokowa z widokiem na bezchmurną, południową panoramą Alp. W szczegółach i setkach zdjęć wspominam nasz wyjazd na naszych stronach: Biegówki w Austrii - Ramsau am Dachstein A w fotograficznym skrócie: Pierwsze bieganie - wyraźne, jasne drogowskazy: Sporo dawnych, drewnianych obiektów nadawało klimat wycieczkom: Wśród biegaczy także... niewidomi! Ludzie - w każdym wieku, w każdych ilosciach... Nawet na czarnej, bardziej wymagającej kondycyjnie, trasie: Jedno ze schronisk przy trasie: I wizyta w kolejnej części kompleksu tras w Ramsau: Aż w końcu emocjonujący Dachstein - najpierw szklana platforma widokowa: Wiszący most: I w końcu świetne trasy biegowe po lodowcach Dachsteina: W towarzystwie... czeskich emerytów na trasie Panorama: I samemu na trasie Ramsau: Na obydwu byłem pierwszy, wkrótce po ratraku - co mogłem czuć w takiej scenerii? Wspaniała, świetna, kompletna miejscówka na biegówki. Oferta dla każdego, trasy o każdym stopniu trudności. No i to najbliższy z Polski z tych najlepszych ośrodków. Warto zajrzeć choć raz w życiu, gdy w Polsce śnieg się coraz częściej ogląda tylko w telewizji... Pozdrawiam! :] Szy.2 punkty
-
Stabilny blok słonecznej ekstrapogody z zimnymi nocami skłonił mnie do odbycia w trybie last minute 4dniówki-każdy dzień w innej stacji.Udało się złowić 2 kolegów z forum,dysponujących czasem,za co im tu dziękuje i odjazd...Przed wyjazdem postanowiłem sprawić sobie prezent imieninowy,bo nic od bliźnich nie dostałem.Padło na narty,chciałem jakieś inne od wszystkich w kolekcji.Sprzedawca przekonał mnie do Headów dł.206 cm do supergiganta,pewnie nie mógł nikomu ich sprzedać...Pomyślałem,że może jakieś deja vu z dzieciństwa,gdy jeździłem nawet na nartach 215 cm i wziąłem.Noclegi przez booking-jak zawsze przy takiej pogodzie ze sporymi problemami,bo na taką prognozę zwala się cała populacja Wiednia i Monachium,ale się dało...Wehikuł,którym się poruszam,umożliwia wygodne spanie,więc wyprawa w formule 4 dni jazdy,3 noclegi da się przeżyć...Piątek-pierwszy dzień po porannym przyjeździe-padło na mityczne Gurgle,o których słyszałem tyle dobrego-niestety to nie moje klimaty,stacja typowo rodzinna,mało trudnych tras,łagodne łąki,sporo ludzi.Drugi dzień-Penken w Mayrhofen,które nigdy nie zawodzi-ludzi sporo,ale trasy północne wytrzymały do końca w stanie dobrym.By się dorżnąć przed sobotnimi zawodami na 4,5 km w Innichen,zaordynowałem sobie różne zabawy na tych nartach 206 cm,jak śmig na Harakiri-najstromszej przygotowywanej trasie w Europie,tak w każdym razie piszą na górze.Zaczynam się przekonywać,że narta im dłuższa,tym lepsza.Sobota na górze Helm-moja ulubiona czarna trasa pod kolejką nie puściła aż do końca,mało ludzi-jednym słowem bajka.Dorżnąłem się przed tym gigantem skutecznie,więc na trasie miałem przygodę,po której wylądowałem pod koniec stawki,ale cel był treningowy przed następną imprezą extralong,więc na mam do siebie pretensji.Niedziela w Nassfeld,gdzie nie byłem nigdy-ale tu trasy już koło południa wszystkie miękkie,więc niemiłe zaskoczenie po Vierschach. Plusem był gigant z pomiarem czasu i videofilmowaniem o puchar BMW-filmy z własnego przejazdu z numerem karnetu można obejrzeć w necie.Jednym słowem-wyjazd spełniony,jak zawsze,gdy się jedzie na prognozę...2 punkty
-
2 punkty
-
Ale wszędzie tam,gdzie można zrealizować target sportowy,są doskonałe warunki dla zwykłego narciarza,jeśli tylko nie wymaga multum kilometrów tras.Odwrotnie to niestety nie działa. Dla nas musi być twardo/by nie było dziur/,grubo sniegu/by wkręcić gwint tyki/,wystarczająco stromo/by się napędzić/ i wystarczająco długo /by się zmęczyć/.Spełnienie tych warunków na pewno wystarczy większości narciarzy.Dlatego do luźnej jazdy też zalecałbym wybór czegoś,gdzie ludzi jest mało,karnet kosztuje 30 % TMRu i dobre narty nie mają śladów po jeździe,a wszystkie odwiedziny Chopoka kończyły się dla mnie nartami na maszynie ; niż szukanie jednej trasy bez tłumu w wielkim ośrodku za 45 euro.Oczywiście ludzie z sezonówką to co innego,sam bym kupił,gdybym mieszkał do 50 km od Chopoka lub nie miał innych możliwości. Ale sezonówka w naszych warunkach,nawet na TMR, to pułapka,w przeciwieństwie np. do Dolomiti Superski-nigdy nie wiadomo,co za nią dostaniesz. Moi koledzy pokupowali sezonówkę na Jaworzynę Krynicką,gdy zobaczyli w tym sezonie 90 zł za dwugodzinny karnet i co? I w tym sezonie chodziła praktycznie jedna trasa,a te,dla których warto tam przyjechać,jak 4 i 5,nie ruszyły nawet na 1 dzień!!! Więc jak niewolnicy rentowności,zjeżdżali w tłumie po tej najgorszej z jaworzyńskich tras.2 punkty
-
Johnny nie mówię nie, nie mówię tak. Chopok to dla mnie jakaś tam góra i jakieś tam trasy. Nigdy tam nie byłem. Jazda na Chopoku to dla mnie czysta ekonomia. Na plus aspekt spotkania się z kumplami, na minus niestety tłok na trasach i kolejki do wyciągów o czym czytałem w wielu relacjach, ale może trzeba by się o tym przekonać na własnej skórze i wyrobić swoje własne zdanie? Natomiast Kasprowy Wierch i Zakopane to dla mnie smak dzieciństwa, historia mojego narciarstwa, to moje wspaniałe wspomnienia. Tego normalnie nie da się wytłumaczyć, to trzeba przeżyć. Mieszkaliśmy zawsze na Gubałówce u Górali. Pierwszy raz na Kasprowy wchodziliśmy z buta, bo nie było szans na wjazd kolejką. Zajęło nam to pół dnia, albo i lepiej. Kiedyś po nocnym brydżu ze studentami z Łodzi (ja miałem wtedy 14 lat) wpadliśmy z nimi i moim ojcem na pomysł, żeby o 1 w nocy pójść na narty. Stok oświetlał nam księżyc. Podchodziliśmy i zjeżdżaliśmy na Gubałówce po łąkach i polach między domami, a nie przy kolejce. Kolejnym razem jak było ciemno, mieliśmy pochodnie i też było fantastycznie. Jazda za końmi na saniach jak z Potopu Sienkiewicza, to były wydarzenia. Spanie drzwi w drzwi ze zwierzętami, zapach obory itp. itd. Kiedy mój tato poszedł z góralami w miasto, ja ze studentami brydż (naprawdę świetne chłopaki) piliśmy pepsi w białych plastykowych kubkach i jak się później okazało z dodatkami. Brydż się skończył dla mnie dziwnie. Ale to jest coś za czym będę zawsze tęsknił. A na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć Wesołych Świąt Wielkanocnych! Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Pięknie pokazane i opisane Majorze ( ja nie mam takiego daru , niestety :sorrow: ) Takie fotorelacje szczególnie lubię czytać/oglądać , bo każda taka tura to coś niepowtarzalnego , coś co pozwala popatrzeć na góry , narciarstwo ,z trochę innej , jakże pięknej perspektywy . Mając jakieś tam małe doświadczenie w tego rodzaju aktywności , wiem jakie to wspaniałe uczucie , kiedy zdobywa się założony cel , delektując się pięknymi widokami , z dala od zgiełku stacji narciarskich . Mam nadzieje , że kiedyś uda się jakąś kolejną wspólną skionlin(e)ową turę zrobić ,bo paru chętnych pewnie się znajdzie2 punkty
-
Przed kolejnym dniem puszczę listę swojego hardware Sprzęt podstawowy: Narty Dynafit Nanga Parbat 170cm i 80mm pod butem, wyraźny tip rocker i mały tail rocker. Bardzo lekkie 1070g na sztuke. Jesli poszukacie ceny w necie, to się nie przerażajcie, kupiłem je na mega wyprzedaży za 60% ceny katalogowej. Foki Dynafit Pomoca klejone, moher 70%, membrana (klej wolniej się moczy) Wiązania Diamir Vipec - bardzo wygodne cechy: przepinanie zjazd-podchodzenie w obie strony bez wypinania buta, przerzucanie płytek do podniesienia stopy bardzo łatwe za pomocą talerzyka z kijka (bez używania siły). Trochę za ciężkie 620g za sztukę (wiązanie, śruby, skistoper). Z dzisiejszym doświadczeniem chyba bym kupił coś lższejszego np. ATK Race Raider (350g), Dynafit TLT Superlite (200g). Harszle Diamir Vipec - wygodne do zakładania bez wypinania buta, natomiast zdejmowania jest czasami utrudnione, jeśli wejdzie lód w szpary, to trzeba go usunąć scyzorykiem i dopiero wtedy da się odpiąć. Buty Atomic Backland Carbon Light - bardzo lekkie amatorskie buty 1060g na sztuke, kupione również “na okazji”, możliwość formowania skorupy na ciepło w celu idealnego dopasowania (poprawiałem skorupę 4 razy) Kije K2 ze zmienną długością, z poziomicą “analogową” do pomiaru nachylenia (zakres 30-45st), bardzo przydatne bo umożliwia bardzo szybki pomiar. Kask Petzl Scirocco (najlżejszy kask wspinaczkowy na rynku). Jak bym miał wybierać ponownie, to chyba bym kupił coś w połączeniu styropian + ochronny poliwęglan Zestaw ABC: detektor BCA Tracker (2-antenowy), sonda Mammut 280, łopata BCA. Detektor planuję zmienić na mniejszy i 3-antenowy. Raki i czekan pożyczone dzięki uprzejmości MajorSki, przymierzam się do zakupu czegoś lekkiego. Plecak Dynafit Manaslu 35l + komin. Zakładanie nart na plecak w locie (bez zdejmowania plecaka), dolna kieszeń otwierana na mocne rzepy (umożliwia np. wyjmowanie harszli bez zdjęcia plecaka), specjalna kieszeń na sonde i łopate. Wielkość plecaka wystarczyła mi na doniesienie wszystkiego do schroniska na 4dni. Chodziłem z nim również na codzienne tury. Kupiony używany na allegro za 40% ceny nowego. Na wyprawy 1-dniowe plecak Deuter 30l coś tam (kupiony parę lat temu do freeride). Odzież, istotna: Kurtka softshell bez membrany z kapturem (kaptur z regulacją, bym powiedział że jest niezbędny). Kurtkę używam cały rok do różnych atywności. Spodnie softshell bez membrany. Również używane cały rok do sportu i turystyki. Bluza techniczna cienka Bielizna techniczna Zapasowe spodnie z membraną Goretex kupione używane tanio na allegro, nogawka rozpinana na całej długości (nigdy jeszcze nie zakładałem na skitourach) Kurtka hardshell słabo oddychająca Decathlon, lekka, założyłem ją ze trzy razy na dłuższych postojach, czasami używam na zjazdach Kamizelka puchowa - bardzo przydaje się na postojach i po schronisku Dwie pary skarpet technicznych (pranie na zmianę w schronisku) Czapeczka techniczna bez ocieplenia, kominiarka, dwa buffy Dwie pary rękawiczek z ociepleniem, jedna para bardzo cienkich rękawiczek, jedna para rękawiczek docieplających zakładanych “pod spód” Gadżety, istotne: GPS z mapą Gogle, okulary p/słoneczne Kubek termiczny 0.5l (nieprzeciekający) - używałem go w schronisku oraz do plecaka Czołówka mocna (300-500 lumenów) Plastry żelowe Batony musli, czekolady, mieszanki orzechowo-owocowe Mapa klasyczna + kompas Zapasowe baterie Jako jedyny uczestnik miałem jeszcze: Trochę smaru na foki i na narty Diament do krawędzi Takie check-listy dla skiturowca można często znaleźć na stronach przewodników, którzy prowadzą szkolenia/wyprawy skiturowe. Przykład http://szkolagorska.com/lista_sprzetu_skiturowego.pdf2 punkty
-
Stożek: teraz Cztery samochody na parkingu, krzesło działa, twardo Tapatalkiem2 punkty
-
W Beskidach słabo ze śniegiem, a Sudety się trzymają, tak że zapraszamy do nas :-)W weekend warunki w Pecu rewelacja, lekko na minusie, generalnie twardy podkład,w słońcu trochę rozmiękało. Ludzi średnio dużo, trochę jeździ.Odpowiednią strategią przechodzenia pomiędzy wyciągami dało się uniknąć kolejek dłuższych niż 5 minut.Bardzo fajna zima w marcu.Hnedy Vrch Zahradky Javor Klondike2 punkty
-
Chciałbym życzyć wszystkim Forumowiczom wszystkiego naj na święta wielkanocne. Przede wszystkim zdrowia, spędzenia czasu z rodziną i refleksji nad swoim życiem. No i śniegu po pachy!1 punkt
-
No, wlasnie. To byly wyjazdy 7-8 dniowe - 6dni jazdy na miejscu. Swoja droga - 4 dniowy wyjazd do Francji to troche bez sensu. No, chyba ze jednak samolot.1 punkt
-
Dzięki wielkie za wszystkie informację o warunkach + miłe słowa. Odnośnie mojej aktywności na forum, to zawsze miałem wrażenie, że średnio mi wychodzi przelewanie na papier swoich opinii/relacji - postaram się to zmienić :happy: Po MP Amatorów dostałem możliwość wyboru dowolnej narty z tegorocznej kolekcji Rossignol Hero - wybór padł na starą FIS-ową gigantkę... 189 cm i 27 promień ( mi w zupełności wystarczy :smile: ) Kolejna kwestia - szkolenia. Mówiąc szczerze, wcześniej nawet o tym nie myślałem, jednak ostatnio ROCH mi o tym wspominał i będę intensywnie myślał przed sezonem 2016/2017. Jest kilka stoków w okolicy Wisły/Istebnej z którymi bez problemu mógłbym się dogadać w kwestii ustawienia GS i treningu. Także jak cokolwiek będzie wiadomo, to na pewno się pochwale na forum.1 punkt
-
Jak zwykle super relacja i fotki Mario! Rozpoznać Ciebie na stoku w zaprezentowanym "stroju" narciarskim - nie duży problem :applause:1 punkt
-
1 punkt
-
Witam wszystkich użytkowników forum! W ostatni wtorek 22.03 i czwartek 24.03 jezdziłem na Chopoku. Pozdrawiam spotkane osoby z tego forum i dzięki za wspólną jazdę :smile: Od ładnych paru lat jestem użytkownikiem innego narciarskiego forum ale chyba tutaj też zacznę zaglądać :smile: Będę jeszcze na Chopoku od 30.03 do 2.04 Przy okazji Wesołych i spokojnych Świąt! Pozdrawiam Paweł1 punkt
-
Mariusz przypominam Ci historię, którą nam opowiadałeś , jak stałeś w Karkonoszach przy stoku o nachyleniu 30st , teraz po wizycie na stokach o nachyleniu 40-43st chyba się trochę zmieniło? Może rzeczywiście bardziej pasowałoby tam słowo "zmniejsza" zamiast "wypłaszcza" . Dodatkowo ta szerokość powoduje inny odbiór tego żlebu1 punkt
-
Eeee no nie jest tak źle Maciek popatrz na fotkę 3 z cz.2 z tej perspektywy już nie wygląda tak źle prawda? . A tak na serio to jest dosyć szeroki żleb, na bokach tam gdzie jest zsypane ze ścian nachylenie dochodzi do 45st, ale na środku jest ok 40st . A co do śladów, no cóż tak jak wspomniałem w relacji z któregoś dnia... każdy zjeżdża tak jak najlepiej potrafi a jedną z technik zjazdu jest ześlizg boczny do momentu aż psychika puszcza aby wykonać skręt/obskok . Wbrew pozorom to jest najfajniejsze! tutaj nie ma "onanistów sprzętowych i technicznych" (i pewnie ta relacja nie jest dla nich , w statystykach forum taka osoba pewnie jeżeli wejdzie na ten temat to wyłącza go zanim minie 10s ), liczą się emocje, przygoda i wspólne zwiedzanie . Nikt nie będzie patrzył czy Ty jedziesz na tyłach, czy może źle dociążasz krawędzie i za bardzo jedziesz na górnej, a nie dolnej Dzięki, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie uda się coś zorganizować wspólnie . Zdobyć upragniony cel jest wspaniale, ale w naszym przypadku w tym dniu nie udało się zdobyć Wysokiej, trudno góry nie uciekną wrócę tam w kwietniu albo w przyszły sezonie, a w zamian mieliśmy również wspaniały zjazd ze Wschodnich Żelaznych Wrót Dzięki ciężko tak ogarnąć całą galerię z wyjazdu i przygotować zdjęcia pod forum + przygotować jakiś opis. Ale powoli powoli coś się tworzy , a 4 dzień będzie... ale raczej krótki . Możliwość wędrowania na nartach zimą daje niesamowite możliwości Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Może następny WZF na Chopoku? Jasiek rzucił bardzo fajną propozycję z tymi domkami i grillem,do tego 100 m od stoku! :angel: Nie mam nic przeciw Kasprowemu,bo sam go lubię,ale może jakaś odmiana? Przynajmniej tam pojeździ każdy,na Kasprowym moja Żona niestety nie.Przynajmniej jeszcze nie teraz... :1 punkt
-
BSA nie przestaje zadziwiać! Beskid Sport Arena znowu zaskakuję! Co tym razem? Chowają śnieg do magazynów!!! Dosłownie!!! Nikt w PL tego nie próbował,a nawet o tym nie wspominał.więc kto jak nie BSA miał zrobić taki milowy krok do przodu? Brawo Wy!!! :applause:1 punkt
-
Chopok to oczywiście nie alpy ale przy dobrej pogodzie (z której akurat nie słynie) braku wiatru i w dobrych warunkach można naprawdę świetnie, alpejsko pojeździć. Wczoraj właśnie trafiły się takie warunki i pomimo dużej ilości narciarzy (taka kolejka była do wyciągu na Luckach już na 15 minut przed jego otwarciem)dało się świetnie pojeździć, nie gorzej niż w Schladming i Flachau, gdzie zresztą też nigdy nie jest pusto na stokach.Trzeba tylko unikać najbardziej zatłoczonych tras jak te pod Funitelem. Natomiast trasy takie jak czarna z Lukovej, 7a, 11-ka do połączenia z kanapą z lucek, 12-ka (poza ostatnią ścianką) czy trasy przy orczykach na południu do samego konca były w świetnym stanie.Moim zdaniem, przy dobych warunkach i pogodzie Chopok w niczym nie odstaje od alpejskich ośrodków średniej wielkości.A tak na marginesie to Planai, poza wysokością, bardziej mi przypomina Skrzyczne niż Chopok. Szkoda tylko że na Skrzycznem te możliwości są nie wykorzystane.1 punkt
-
Tylko że właśnie tras dla początkujących jest na Chopoku stosunkowo mało. Czarnych i czerwonych jest proporcjonalnie więcej niż gdziekolwiek indziej. Jeśli np. połowa osób wjeżdżająca kanapą Otupne-Lukova wybierze tą nową trasę niebieską, to już znacznie puściej będzie na 1-ce wzdłuż Funitela. Na forum lanovky.sk jest taki post (w odpowiedzi na pytanie o nieczynny wyciąg w kotle pod Deresztami): Bolo to 15.02.2016, 21:27, kedy akcionár TMR I. Rattaj napísal: "Ten vlek sa nebude uz rozchadzat ale mal by sa nahradit zjazdovkou z Lukovej cez derešský kotol na Brhliska a dole." Czyli temat jest wciąż aktualny.1 punkt
-
Jeszcze raz wrzucam, tym razem vimeo. Pozdrawiam [video=vimeo;160389083]https://vimeo.com/160389083 https://vimeo.com/1603890831 punkt
-
Cos na początek świątecznego weekendu.Zastanawiając się czy dzisiejszy piątek może być dniem powszednim na stokach byłem pewny dobrego wyboru na początek. Niestety pomyliłem się. W COS-ie zawsze coś nie tak. Dziś trasa FIS była oszczędzana na sobotę i dni świąteczne. No i dobrze bo żałowałbym, że szanuję krawędzi na Kasprowy. Początek wiele nie obiecuje: Im wyżej to lepiej to wygląda, na trasach też OK, nawet Ondraszek działa z niezłym sztruksem: Kolejki też oszczędzają, ale przynajmniej jest czas sprawdzić co tam u ekipy w Soelden: Choć jeszcze wygląda to nieźle, to chyba ostatni nasz pobyt w COS: No to do przyszłego sezonu: Andi-w, byłeś na Pilsku, jak tam?1 punkt
-
1 punkt
-
Za to ja bylem wczoraj w Konikach. Na stronie było napisane, ze warunki dobre. No i faktycznie były dobre przez 2/3 trasy, później były już przetarcia a ostatnie 10 metrów trzeba było przejść z buta z nartami w rękach. Szkoda ze nie napisali o tym na stronie. Tym większa wtopa, ze w nocy był minus i mogli spokojnie dosypać armatką (i zanim mnie Mamad shejtuje dodam ze wilgotność byla ok bo w Kasinie było cieplej a armatki pracowały). Za to śnieg tam gdzie był to był ok tzn twardy i szybki, a ludzi jak na lekarstwo. Na początku ja i 2 narciarzy, potem jeszcze 3 osoby doszły. P.S. Ten wyciąg jest strasznie wolny. Mogli by odkupić ten demontowany z Kasiny chociaż jak ich nie stać na nowy ? Tapatalkiem z Lumii1 punkt
-
1 punkt
-
Krótka relacja i moje wrażenia z Passo di Stelvio. Wyjechaliśmy wieczorem w piątek 14 X.Kielce pożegnały nas deszczem,ale nikt z nas nie zwracał na to uwagi.Droga mija bez niespodzianek i około 0800 rano w sobotę zaczynamy podjazd pod Passo di Stelvio.Pierwsze z 48 zakrętów zaczynają się już w Trafoi i wcale nie zapowiadają tego co czeka wyżej.A podjazd naprawdę robi wrażenie.Żadne zdjęcia nie są w stanie oddać tego co się czuje jadąc w górę czy w dół.Nasze zdjęcia robione były akurat w drodze powrotnej. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0808.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0809.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0811.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0812.jpg Po dotarciu na przełęcz-2760 mnpm,nie bez problemów znajdujemy miejsce do zaparkowania i szybko wypakowujemy się.Do kasy docieramy po jakiś 15 minutach i za jedyne 131 euro(+5 euro kaucja) mamy w rękach 4 dniowe skipassy.Wjazd na górę dwoma kolejkami trwa około 10 minut. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2908.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2950.jpg Na górze naprawdę sporo ludzi.Około 90 % narciarzy to zawodnicy różnych kategorii wiekowych i nacji(nie tylko z Europy).Szybko dowiadujemy sie,że podobno panują tu najlepsze warunki narciarskie w Europie stąd tylu zawodników. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2910.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2915.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2912.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/dscn2913.jpg Trafiamy na mała grupkę młodych zawodników z Jurgowa.W poniedziałek natomiast pojawia sie polski akcent przez duże A-Agnieszka Gąsienica-Daniel-niestety nie możemy ''trafić się'' w kolejce do wyciągów i nie udaje nam sie porozmawiać. Nasza baza noclegowa nie prezentuje się zbyt okazale w przeciwieństwie do ceny(ale o tym wiedzieliśmy już wcześniej).3 gwiazdki to trochę na wyrost,ale nam to nie przeszkadza.Przyjechaliśmy tu przecież w innym celu. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0503.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0792.jpg Mimo,że pokoje raczej skromne najważniejszy sprzęt AGD znajdujemy...za oknem. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0471.jpg. Jak wspomniałem w sobote i niedziele jest tłoczno. W hotelu głownie dzieci z różnych klubów włoskich,austriackich,szwajcarskich,etc + wspomniana grupka z Jurgowa.W poniedziałek i wtorek na stokach i w hotelu zdecydowanie luźniej(do tego stopnia,że ostatnia noc spędzamy jako jedyni goście).Pogoda rewelacyjna przez 4 dni.Od rana do wieczora słońce i bezchmurne niebo.Warunki na stokach super .O 16-tej wygladało to tak. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0596.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0597.jpg http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0598.jpg Pierwszego dnia raz zjeżdżamy do dołu na 2760,ale trzeba uważać bo sporo kamieni wychodzi,dlatego więcej nie próbujemy.Głównie bawimy się na samej górze gdzie dwie polany obsługują 4 orczyki.Od czasu do czasu zjeżdżamy do pośredniej stacji-3050mnpm.Tam też robimy przerwy na lunch w restauracji hotelu Baita Ortler(smaczniej,taniej i przyjemniej niż w naszym). http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0502.jpg Pojawiamy sie na stoku około 0800 rano i zostajemy do 1600.Od czasu do czasu dzięki uprzejmości trenerów czasu korzystamy z licznie rozstawionych slalomów i gigantów.Jedynie po trasie supergiganta możemy przejechać po zakończeniu treningów. Co ciekawe za rozstawienie slalomu czy giganta nie ma ,żadnej opłaty(jedynie skipass i wcześniejsza rezerwacja stoku wymagana-min 8 osób).Tyczki i bramki sa na miejscu.Jedynie za trening supergiganta jest dodatkowa opłata. http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0623.jpg Na zakończenie ciężkiego dnia odbieramy w barze nagrodę http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0614.jpg Generalnie wyjazd bardzo udany.Noclegi na lodowcu w naszym wypadku się sprawdziły.Dłużej niż 4 dni raczej nie warto tam siedzieć.No chyba,że wyjazd na tyczki,ale to inna bajka. Na pewno trzeba się liczyć z tym,że któregoś dnia ze względu na pogodę może nie być jazdy.My doświadczamy tego w dniu wyjazdu-w środę.Nic nie chodzi.Pojawia sie problem opuszczenia hotelu.Wiatr w porywach do 100km/h.Rozważamy zjazd na nartach z bagażami:eek: do pośredniej stacji,ale szybko porzucamy ten pomysł.Ostatecznie około 0930 pakujemy się w kolejkę i po 30 minutowym(raz w górę raz w dół--normalnie około 3 minut):eek: zjeździe docieramy na pośrednią stację.Udało sie tylko dlatego,że górna kolejka zawieszona jest na dwóch linach.Dolną,która wisi na jednej juz nie zjechaliśmy(za bardzo się bujała) http://www.skionline.pl/forum/gallery/files/3/3/9/5/img_0804_-_kopia.jpg Zjazd z pośredniej na dół odbywa się zatem jeepem-też ekstremalne przeżycie:D Lodowiec działa od około 25 maja do początku listopada.Nie wiem jak tam jest latem,ale w październiku tego roku było rewelacyjnie.Na tyle,że już po głowie przyszłoroczne Stelvio sie kołata.1 punkt







