Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.04.2016 - 12.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
7 punktów
-
No to w takim razie dołożę jeszcze to: Na pierwszy rzut oka szału nie ma - jest sporo miejsc i fajnych (choć krótkich) ścianek ale okupione jest to nudnymi, płaskimi dojazdami. W dodatku te koszmarnie długie orczyki... Przy gondolce możliwości są w kierunkach południowym i południowo-wschodnim czyli szybko przetwarzanych przez słońce, pod krzesełkiem (w drugiej części) byłoby fajnie ale trzeba podejść sporo naokoło przez parking i pod górkę. Na szczęście jest jeden zjazd zdecydowanie wart uwagi. Zaczyna się przy gondolce a wygodnie jest zjechać na sam dól. Czyli 1100 m niżej. A ponieważ oficjalna "6-ka", co to zmieniła oblicze ośrodka, ma 4,6 km to nasz "freeridowy" wariant z góry na dól jest pewnie trochę krótszy. Można go podzielić na trzy odcinki. Górną dojazdówkę, środkową "właściwą" część i dolną końcówkę. Na górze zaczynamy trawersem zbocza, początkowo po drodze później zboczem. Trwa to dość długo bo do przejechania jest na pewno dobrze ponad kilometr. Staramy się nie tracić wysokości i gdyby nie dwie skały które musimy objechać to pewnie dotarlibyśmy w miarę komfortowo a tak trzeba dać ze 200-300 m z kija lekko pod górę. W sumie to może i dobrze bo zniechęca to co niektórych wygodnickich i zmanierowanych narciarzy (ci co mają wiedzieć o kogo chodzi to wiedzą ) i trasa jest nawet mało przejeżdżona. Za ten lekko upierdliwy odcinek czeka nas nagroda - środkowy odcinek - clou (czyli gwóźdź) programu. Są to trzy "stopnie" - górny kociołek, za nim ścianka, wypłaszczenie i ścianka a kończy się to przejściem przez drogę. Szacuję, że jest tam z 600 m przewyższenia i pewnie z 1 500 m zjazdu. Kąt na ściankach to do 30 stopni, lokalnie może być (w górnych partiach) troszkę więcej. Po przejściu drogi rozpoczyna się trzecia część zjazdu między drogą asfaltową i trasą narciarską. Można zrobić zresztą różne podwarianty. Ja z drogi zjechałem do trasy "6" przekroczyłem ją i równolegle na dól do wypłaszczenia później kawałeczek trasą i w lewo na sympatyczne pagórki wzdłuż strumienia. W ten sposób ląduje się poniżej stacji pośredniej krzesełka a ostatnie kilkaset metrów pokonujemy niebieską. Ma to o tyle sens, że różnie bywa z dosiadaniem się na pośredniej. Film, który zmontowałem usuwając większość z części pierwszej i przerwy pokazuje, że warto podjąć odrobinę wysiłku bo dalej jest zaskakująco długi i bardzo przyjemny zjazd. [video=youtube;i87-VXrV7Eo] Pozdro Wiesiek za cholerę nie wiem dlaczego nie ukazuje się ekran tylko link...6 punktów
-
Jutro prywatna wizyta u ortopedy. Dzisiaj byłem u lekarza ogólnego, dostałem skierowanie do ortopedy i zrobiłem RTG kolana. Pierwszy wolny termin jaki znalazłem u ortopedy z ubezpieczenia to 25.04.16. . Nie mogę czekać bo w poniedziałek 18.04.16 mam iść do roboty (ochrona firmy ,dosyć ciężki teren) a szefa jeszcze o zdarzeniu nie poinformowałem. Podobno na RTG widać tylko czy są części kostne stawu nieuszkodzone a jedyne miarodajne badanie stawu kolanowego to rezonans magnetyczny.Jak nie przeciążam stawu to jest lepiej, gorzej z chodzeniem. Dzisiaj optymistyczne myślę ,że to tylko stłuczenie:smile:5 punktów
-
Od 14-tej już w domu. WIELKIE DZIĘKI PRZYJACIOŁOM NARCIARZOM ZA POMOC PO MOIM UPADKU,ZA TROSKĘ O MOJE ZDROWIE I RELACJĘ Z TEGO ZDARZENIA NA FORUM . Chyba zostałem niechcący bohaterem pierwszego dnia WZF na Kasprowym Wierchu.: Najbardziej ciekawi Was ,co zrozumiałe moje zdrowie. Kur... po wczorajszym prawie całodniowym byczeniu się w łóżku w przytulnym pokoiku willi turystycznej myślałem ,ze będzie trochę lepiej. Wczoraj na godzinny spacer jednak wyszedłem i musiałem pomagać sobie kijkami przy chodzeniu. Byłem w aptece (kupiłem Altacet i nurofen) i na Dworcu PKS. Od południa do dzisiaj rana prawie cały czas w łóżku.Dzisiaj taksówką do Dworca, w Autokarze tylko około 12-15 osób czyli miejsca więcej niż w aucie, z Katowic taksówka do domu. Razem 5 godzin w wygodnych warunkach.Chodzenie i dźwigania tyle co nic a boli bardziej niż a sobotę, bezpośrednio po upadku.Boli bardziej łydka niż kolano to chyba tylko stłuczenie:confused:: Jutro do lekarza bo sam diagnozy nie postawię. Jak sobie przypomniałem ,dopiero w sobotę wieczorem ,to jednak przy upadku dość ostro ,ale bardzo krótko zabolało . Jak się podniosłem i chciałem pojechać dalej to już mocny ból ,od razu.Jutro dam znać co i jak.Spotkanie z wspaniałymi ludźmi, dla których narciarstwo jest życiową pasją i pobyt w Tatrach uważam za jedno z najbardziej udanych wydarzeń w moim życiu. Pogoda była kiepska i średnie warunki narciarskie ,ale mogło być znacznie gorzej np. ulewa lub wiatr w porywach140km/h.Katastrofy pogodowej nie było, szkoda tylko ,że mamy coraz cieplejsze i krótsze zimy... Niestety bardzo późno zacząłem uprawiać ten piękny sport i chyba SKS mnie z niego lada moment wyeliminuje ,o ile już tego nie zrobiło spi....... kolano . Pozdrawiam WSZYSTKICH Janek575 punktów
-
Jak to nie ma... jak to nie ma, a to kto? A tak nawiasem mówiąc fotograf ogarnia wszystko i wszystkich dookoła, oprócz siebie (no chyba, że lubi selfie). Ania selfie no! Pozdrawiam serdecznie.4 punkty
-
3 takie mysli po sezonie: 1. http://www.pkl.pl/kasprowy-wierch/cennik-skipass.html Wszystko fajnie, ale podchodzac do dolnej krzeselka na Goryczkowa (i pewnie Gasienicowa) nie da sie kupic biletu 4 godzinnego (z wjazdem kolejka na gore) - taki jest do nabycia tylko w kasie w Kuznicach. Szkoda - mozna byloby pojezdzic kilka godzin, a potem jeszcze zjechac na dol natrostrada i wjechac na Kasprowy na ostatni zjazd. Szkoda tez, ze w ogole nie ma w ofercie biletow 4 godzinnych/poldniowych na krzeselka (odpowiednio tanszych, niz calodniowe) 2. http://www.kasprowywierch.biz/cennik.html tu czytamy: 'WSTĘP DO TPN bilety na kolej na Kasprowy Wierch są jednocześnie biletami wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego - jeśli więc ktoś planuje wycieczkę do TPN tego samego dnia, co wyjazd kolejką na KW nie musi kupować biletu wstępu do parku.' Dlaczego wiec tych biletow nie respektuja w budkach wydajacych bilety wstepu do TPN? Probowalem pokazac ten bilet pani sprzedajacej/kontrolujacej i jedyne co uslyszalem, to ze PKL i TPN to zupelnie co innego i ja bilety PKL nie obchodza. 3. Czy niepobieranie oplaty za wstep do TPN dla mieszkancow Zakopanego jest zgodne z prawem? I podsumowujac: lubie Kasprowy Wierch, ale czy tylko ja odnosze wrazenie ze jestem tam dymany na kazdym kroku?3 punkty
-
Upalne Tatry i Chopok od 05 do 07 kwietnia 2016r.20 C pod Łomnickim Siodłem, lubię wiosenne narty ale to była lekka przesada- śnieg w żlebie bez mrozu od 4 dni poskutkował walka o przeżycie i ,,akcja ratunkowa"(podałem mu nartę) dla Słowaka który po wywrotce nie był w stanie podejść po nartę bo zapadał się po pas po każdym kroku. Na parkingu tem.28 C obok Tatralandi góra świeżego śniegu a na targach ekipa BSA Natomiast na Chopoku warunki super dla tych co kochają wiosenne narty, na 7-Mistrzowskiej firn niesamowity (jednak to mrożenie daje super efekt na wiosnę, ziarenka lodu znacznie większe niż standardowo) jeździłem tam po 14:00 tem. 17 C i nie moglem się nacieszyć.Na Kosodrzewinie wypatrzyłem takie dzieło sztuki skiturowców Słowackich.3 punkty
-
Prawdziwa "petarda" pogodowa, pełna słońca w super ośrodku Hochgurgl... ...no i szczyt moich możliwości narciarskich w drugiej i ostatniej produkcji narciarskiej z wyjazdu. Uwaga!!! Ze względu na prawa autorskie do muzyki - filmik nie jest dostępny na telefonach i urządzeniach mobilnych. Działa tylko na kompach! Miłego oglądania :happy: [video=youtube;VhP7Hi8YpdM]3 punkty
-
W sąsiednim wątku było sporo o Katschbergu (czyli Ainecku). Poniżej będzie inna odsłona tego miejsca choć raczej z naciskiem na inne osrodki z Lungau W tym sezonie jeździliśmy na karnecie salzburskim, jednym z powodów był Krippenstein - miał być przy każdej możliwej okazji... Rzeczywistość niejako podwójnie zweryfikowała nasze plany - okazało się, że bez 4 m sumarycznego opadu to znaczna część tego pięknego obszaru jest niedostępna a dwa to... konkurencja. Jak cokolwiek spadnie to stada wygłodniałych sępów freeridowych (i skiturowych) potrafią rozryć cały ten obszar dosłownie przez minuty a nie godziny. Zmieniło to trochę nasze myślenie o przywyciągowej zabawie - ważne jest aby potencjał przytrasowy nie był skorelowany z popularnością wsród miłośników tej rozrywki. Wbrew pozorom jest trochę takich miejsc i w tym sezonie zajmujemy się ich inwentaryzacją. Salzburgerland nie daje (chyba) takich możliwości jak Tyrol, choć w tym wyjątkowo na razie kiepskim sezonie sporo jeździliśmy w linii lasu bo tam było zdecydowanie najlepiej. Jednym z najlepszych pod względem przywyciągowej eksploracji regionów na karnecie SSSC jest maleńkie Lungo. To jak na Salzburgerland wysoko położone stacje. Odwiedziliśmy je na przełomie lutego i marca Pierwsze dwa dni raczej bez historii - beton poza przy małej ilości śniegu nie zachęcał do offpistowych zboczeń. Poniedziałek przywitał nas deszczem, w tym dniu mieliśmy w planach Grosseck-Speiereck, który jest niezwykle interesującym freeridowo miejscem. Przy dobrym opadzie można zjechać z 2411 m n.p.m do dolnych stacji w St Michael i Mautendorfie (ok 1100 m npm). Na to oczywiście nie było cienia szansy bo na dole po prostu wiosna. Ale z Speierecka są piękne zjazdy do dolnej stacji kanapy. Aby dzień był udany musiały być spełnione dwa warunki - pobielone drzewa gdzieś od 1500 m n.p.m powinny zwiastować solidny opad śniegu wyżej no i kanapa musiała chodzić. Na górze jest nieźle - śniegu spadło sporo ale kanapa zwinięta... My z Arkiem jeździmy więc pod krzesełkiem a Juras... skibusem na Aineck (co jest bliziutko). Warunek drugi zostaje spełniony po godzinie - rusza kanapa, Trzeci - fajnie by było aby było coś widać już nie - na górze jest mleko totalne. Odcina nam to zjazdy żlebami do środka kotlinki (obawiamy się, że jest tam zbyt skalisto) ale pole między gondolką a czarnymi trasami jest nasze. W międzyczasie Na Ainecku jest zdecydowanie lepiej I Juras ma całą górę do wyłącznej dyspozycji. Gdzieś koło pierwszej u nas też się przejaśnia i możemy obejrzeć sobie nasze ślady W międzyczasie mocno podnosi się temperatura śnieg robi się ciężki..Później kapryśny Speiereck znów grzęźnie w chmurze i dopiero jadąc do auta możemy podziwiać takie obrazki. Zgodnie uznajemy dzień za bardzo udany i ostrzymy sobie na wtorkową odsłonę. Po dyskusji postanawiamy postawić na Fanningberg - to bardzo ciekawy ośrodek - dwie kanapy i orczyk. Ale z dolnej jest około 6 wariantów tras! Rzecz w Europie rzadko spotykana. Z górnej za to otwiera się spory obszar do freeridowania gdzieś ze 300 m w lewo i sporo więcej w prawo. Na początku zagospodarowujemy wszystkie żleby na lewo (przy wjeździe) od wyciągu. To są fałszywki - niech ewentualne sępy stracą tu trochę czasu zanim odkryją prawdziwe eldorado. Jakkolwiek w centralnej części są ślady po wczorajszych gościach to śnieg jest bardzo przyjazny. W sukurs przychodzi pogoda i po efektownych przecierkach Robi się po prostu cudownie, drzewa pokryte śniegiem i szadzią CDN3 punkty
-
CDN Obok nie ruszona biała kołderka. Zaczynam cierpieć, że nie chciało mi się zabrać aparatu i muszę używać jakiejś fotopodobnej namiastki z komórki Szybko odkrywamy nieskażone stopą (narciarską) dziewicze tereny i znaczymy je Jest tak bajkowo, że trudno czasem się nie zatrzymać Jednak narty są ważniejsze od obrazków, poganiamy Arka i w drogę Wyraźnie przyspieszamy, udaje nam się dojść do cyklu 11 min (z wjazdem kanapą), i ryjemy, ryjemy, fedrujemy to białe złoto i trudno uwierzyć ale po paru godzinach już cały obszar z grubsza udaje nam się rozjeździć. Pogoda też ma swoje zdanie i chyba też uważa, że pora kończyć. Więc jeszcze ostatni trawers na prawą część Tako było. Pozdro Wiesiek pees - foty wspólnym wysiłkiem komórek (trzech co je mamy)3 punkty
-
No to ja wrzuce ę jeszcze kilka zdjęć z wczoraj. Myślami cały czas na Gąsienicowej... I pociąg dłuższy od peronu :biggrin:3 punkty
-
Skoro mam już naciski by opublikować drugą swoją produkcję z Otztalu... ...to ona za chwilkę :wink: Nadmienię tylko, że ten montaż zajął mi najwięcej czasu z dotychczasowych produkcji. Krótki, 4 minutowy klip i ok 100 ujęć - sporo pracy, by zarejestrowany materiał "wgrać" w muzykę... ...mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę - bo głównym "aktorem" jestem na nim praktycznie sam. Gadżety użyte do produkcji: 1. Standardowy uchwyt "rowerowy" do kija - taki, o jakim pisał dzisiaj MichalR. 2. Mini statyw. 3. Opaska na nogę z mocowaniem kamerki. Sceny z moją jazdą kręciła Paula :applause: Uwaga!!! Ze względu na prawa autorskie do muzyki - filmik nie jest dostępny na telefonach i urządzeniach mobilnych. Działa tylko na kompach! Zapraszam do obejrzenia i jak zwykle proszę o uwagi, sugestie co do tej produkcji :happy: [video=youtube;VhP7Hi8YpdM]2 punkty
-
Tylko o czym z nia rozmawiać? A zreszta, po co Pamiętam sytuację sprzed paru lat, gdy wpadlem na jedną taka... Bylem pewien, ze to mala skocznia narciarska2 punkty
-
No widzę, że ludzie zastanawiają się czy niedźwiedzie żyją w Japonii. Żyją i to całkiem spore - odmiana nazywa się Higaru. Nieprawdopodobne jest to, że brunatny niedźwiedź gonił ją tyle czasu. Niedźwiedzie brunatne atakują ludzi raczej tylko w samoobronie. We wszystkich przewodnikach na Alasce czy w Japonii jest napisane, by przy samotnych wędrówkach albo skiturach nieść ze sobą gwizdek, często klaskać i krzyczeć tak, by niedźwiedź miał czas spokojnie zejść nam z drogi i nie poczuł się zaskoczony. Zupełnie inaczej ma się sprawa z niedźwiedziami polarnymi - ale to już zupełnie inna historia... Na Spitsbergenie jeździłem z mauserem na plecach... :-)2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Przekazałem pozdrowienia żonie przekonywało nas wtedy dwoje (i jedno w drodze). Janek nie masz możliwości żeby ktoś podrzucił Cię na konsultacje do kliniki do Żor? Tanio nie będzie ale fachowość 100%.1 punkt
-
Też podobne sobie zrobiłem ja mam na rzep i się*luzuje za bardzo. Następnym razem planuje inne rozwiązanie np. z użyciem zapięcia buta na desce snowboardowej.1 punkt
-
Bardzo proste rozwiązanie - kawałek paska, mocowanie na kamerę i dwie plastikowe "sprzączki". Rozwiązanie bardzo proste ale również bardzo felerne. Na nodze się luzuje i z niej spada.Trochę w gondoli się pomęczyłem, a potem przejechałem kawałek po równym stoku i to co chciałem, czyli kilka sekund dobrego nagrania udało się uzyskać - więcej mi nie było potrzeba do klipu.Na filmiku jest to w 3:30.A wygląda, to tak:1 punkt
-
Ech,czasem chce mi się wyć,jak widzę tą pogodę i te widoki... :wink: :angel: Mam nadzieję,że następnym razem nic nie przeszkodzi i będzie mega wyjazd. Oby,bo na razie nieciekawie mi się zapowiada najbliższy czas... :sad: PS.Dziś oglądałem kamerki,trochę dopytywałem o oprogramowanie,komputery itp.... :wink:1 punkt
-
U mnie na tablecie, bez problemu Tradycyjnie - micha się haha od ucha do ucha :laughing: Kurcze, jak ja lubię takie ujęcia jak w 2'07" :happy: Edit: przez appkę YouTube rzeczywiście nie idzie, bo przez przeglądarkę spoko.1 punkt
-
Dzięki Maciek! Podziękuj też Izie. Filmik byłby dużo lepszy gdybyś był tam z nami... ...Paula nie jest w stanie jechać za mną tak, by jako tako złapać mnie w kadr, w trakcie jazdy i by było to bezpieczne...z tzw. ruchomej kamery. Takich scen brakuje niewątpliwie w filmiku - jedyne dwie, które są w nim zrobione, to tzw "z najazdu". Gdybyś był - pewnie pokombinowalibyśmy tak jak na Tuxie. Cóż? Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wspólnie się pobawimy kamerką...lub dwoma kamerami. Dwie kamery jednocześnie, to przecież więcej możliwości :happy:1 punkt
-
Ten drugi filmik wyszedł Ci jeszcze lepiej,choć trudno krytykować pierwszy. :applause: Nawet Dżonka zachwycona - brawo! :applause:1 punkt
-
Żartujesz z tymi urządzeniami mobilnymi :eek:, u mnie na fonie śmiga bez problemu :wink:1 punkt
-
Cześć Marionen jesteś doświadczonym narciarzem a powielasz taki populistyczny bełkot. Skoro trafiasz w osobę ubrana na biało bo jest mało kontrastową we mgle to jak ominiesz pokryty śniegiem świerk czy zaśnieżoną oszronioną tablicę. Jak w takim razie zauważysz - to we mgle najtrudniej - uskok terenowy lub brzeg trasy... Ktoś tu dorabia ideologię, która nie pracuje niestety. We mgle lub chmurach nie ma praktycznie jazdy i każdy kto bywał często w takich warunkach o tym wie. Skoro nie potrafię odróżnić ubranej na biało osoby od tła to niestety jadę zbyt szybko lub jestem zbyt nieuważny i tyle. Pozdrowienia1 punkt
-
Ciekawe dlaczego biały niedźwiedź jest biały? Na trasach narciarskich widoczność jest różna i warto pomyśleć o swoim bezpieczeństwie, cmentarze są pełne pomników osób, które jeździły prawidłowo, które miały pierwszeństwo, tylko co z tego skoro ich już nie ma, albo które jeżdżą teraz na wózkach inwalidzkich. Kiedyś zjeżdżałem w gęstej mgle i minąłem o metr taką białą gwiazdę. Warto dbać o własne bezpieczeństwo, wystarczą choćby dodatki w kontrastowych kolorach; kask lub czapka, gogle, rękawice, kijki, buty. Jest tyle pięknych kolorów, czemu tylko biały. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Hahaha... a nie mówiłem! Jaki żont taka organizacja pracy... Na pohybel. Janów bis. Tylko koni żal i szczyrczan.. ;-( Nie chcę być złym prorokiem ale stawiam na opuszczenie VRP przez TMR... Ciekawe tylko kiedy....1 punkt
-
1 punkt
-
Odpowie kolega kolegi marboru :biggrin::wink: Ja używam takiego jak podałeś w linku. Z tym, że nie trzeba tej wydłużki. Mariusz chyba również. Pozdrawiam1 punkt
-
Ależ ten język prawniczy jest ciężki do zrozumienia... ? Tapatalkiem z Lumii1 punkt
-
Janek,powtórzę tu za kolegami - jak najszybciej do specjalisty! Żadnego samoleczenia! Mówię to po swoich doświadczeniach sprzed dwóch lat.Przez swoje uparcie mogłem teraz kustykac i już nie jeździć na nartach. Wydawało mi się,że trochę po boli i przejdzie.Tym bardziej,że po urazie w Szpitalu Wojewódzkim w B-B zalecono mi jedynie brać Ibuprom... Jakby coś,to udać się do Ortopedy. Mijały tygodnie,a ja ciągle miałem problem z poruszaniem się. Zacząłem łapać małą depresję,aż w końcu zmotywowal mnie Mysiałek. W tym momencie nie byłem w stanie w pełni zgiąć nogi,ani ją całkiem wyprostować. Zrobiłem rezonans i poszedłem do lekarza. Uszkodzeń mechanicznych nie miałem,ale przez swoje zaniedbania zanikły mi mięśnie w nodze i m.in. temu ciągle bolało mnie kolano podczas chodzenia. Udałem się na rehabilitację i już po 3 zabiegach,po zaleceniu specjalisty, poszedłem na pierwszą wyprawę w góry,to znaczy na Kozią Górkę. Wszystkie mięśnie w tej nodze bolały mnie niemiłosiernie,ale samo kolano ok! Po prostu wszystko zaczęło prawidłowo funkcjonować. Miałem w sumie 6 zabiegów i po nich w pełni mogłem już zginąć nogę, jak i ja wyprostować. Później była już tylko praca nad odbudowa mięśni. Gdybym poszedł od razu tam gdzie trzeba,pewnie zaniku mięśni czy blokady kolana można było uniknąć i pewnie dużo szybciej wrócił bym do zdrowia i mniej cierpienia by bylo,ale widać musiałem nauczyć się na własnym błędzie... : Janek,wracaj szybko do zdrowia i zrób to profesjonalnie!Wierzę,że jeszcze po śmigasz! : PS.Mój upadek był dość podobny do twojego - warunki narciarskie,kopny,mokry śnieg i chwila nieuwagi.1 punkt
-
Jest tak, jest to instytucja tzw. milczącej zgody ale ma zastosowanie jedynie w sytuacji gdy obowiązek jednostki/strony polega jedynie na dokonaniu zgłoszenia do organu administracji. Wtedy upływ terminu przewidzianego dla podjęcia czynności przez organ administracji powoduje skutek z mocy prawa w postaci aprobaty na dokonanie określonego przysługującego jej uprawnienia.1 punkt
-
Ta... w Poysdorfie, który jest rozjeżdżany przez TIRy - protestowi, że jeszcze nie jest budowana!1 punkt
-
Marboru!!!Nie zawiodłeś :smile:Gratuluję pogody.Mnie i chyba nie jestem odosobniony, w tym sezonie aura nie rozpieszczała w Alpach, tym bardziej cieszą tak cudowne ujęcia.Gratulacje dla żony!Według mnie duży postęp szczególnie jeżeli chodzi o kontrolę jazdy. Bardzo pomogły Rosig aniolki ???PozdrawiamZałączam ujęcie z jedynego dnia u mnie w tym sezonie :frown::1 punkt
-
Autostrada A5 w Austrii Austriacy ostro zabrali się do pracy. Kto ostatnio jechał przez Wiedeń, pewnie widział, że prace przy budowie kolejnego odcinka autostrady A5 z Wiednia do granicy z CZ nabrały tempa. Na stronie ASFINAGu jest świetna wizualizacja budowanego odcinka, który ma być gotowy do końca 2017 roku.1 punkt
-
1 punkt
-
W tym wywiadzie szef TMR wspomniał jeszcze, że rozpoczęcie inwestycji w Szczyrku w tym roku stoi pod dużym znakiem zapytania. W jakimś urzędzie w stolicy zaginęły dokumenty, które mieli po 45 dniach odebrać :eek: . Wg niego urzędnicy w PL boją się podjąć jakąkolwiek decyzję.1 punkt
-
Do spania polecam -> http://www.jedlerhof.at/ 20e/osobę/noc 2.8 e/noc klimatyczne + sprzątanie. Warunki spoko dojazd nie całe 20 km. Chatka wysoko położona dobre widoki . Skipassy po 8.05 są niewiele tańsze na 4 dniowym 30 e taniej... Pozdrawiam1 punkt
-
Wczoraj w radiowej Trójce, w programie "Trzecia strona medalu" było o sukcesach Słowaków w narciarstwie alpejskim. Zastanawiano się też dlaczego w Polsce jest tak cienko i konkluzja była taka, że u nas nie ma w ogóle myślenia o wykorzystaniu potencjału zarówno gór jak i młodzieży która przecież lubi i potrafi jeździć na nartach. Nie ma praktycznie żadnego profesjonalnego programu szkolenia, nie ma infrastruktury, inwestycje leżą i kwiczą, a w tym czasie Słowacy się rozbudowują, stawiają nowe ośrodki, modernizują te starsze żeby były bardziej nowoczesne i organizują zawody Pucharu Świata w Jasnej (zresztą bardzo przez wszystkich chwalone, mimo ze warun był taki sobie). Mało tego, wypowiadał się ktoś z TMRu, Słowak, który jest związany z inwestycjami w Szczyrku - bardzo narzekał na urzędników, przeciągające się procedury, niedotrzymywanie terminów, zaginione dokumenty, itp, itd. Po prostu w naszym kraju wszyscy mają wszystko w dupie, dlatego wygląda to tak jak wygląda. W zeszłym roku była w tym samym programie gadka z Tajnerem, który totalnie umył ręce, że PZN to nic nie może, bo za wszytko są odpowiedzialni urzędnicy. A jak redaktorzy wytknęli mu że nie ma żadnego programu szkoleniowego bo są same kłótnie w Związku, to stwierdził że w ogóle nie ma problemu, a na Bydlińskiego nie ma kasy bo już jest za stary, a trzeba szkolić młodych - bo o tym też była mowa. Tylko że o tych młodych to nikt nie słyszy, a szkoli się synów i córki trenerów i innych działaczy związkowych. Dla mnie to jest jakaś totalna żenada ci wszyscy ludzie na stołkach. Nie umieć wykorzystać potencjału jaki mamy to chyba tylko Polak potrafi, ale nie ma nawet chęci zebrania kasy którą kładą na stół inwestorzy zagraniczni - po prostu nikogo ten temat w Polsce nie interesuje.1 punkt
-
Jeszcze krótka relacja z "damskich wypraw". Na szczęście dziewczyny zostawiliśmy pod dobrą opieką. Ignacy miał cały czas oko na Dżonkę Izabelę i Anię Główna baza wypadowa WZF i miejsce długich konwersacji - Zajazd Górski Kuźnice. Końcowy zjazd i trzeba niestety wracać do rzeczywistości, opuścić to urokliwe (aczkolwiek nie bez wad) miejsce. Pora do domu. Nasze Panie Pozdrawiają wszystkich forumowiczów. PS Foty wystrzeliły spod oka Ani, a ja je zobaczyłem dopiero dzisiaj.1 punkt
-
Po wczorajszym spotkaniu i krótkiej nocy, pobudka o 6:50. Śniadanko o 7:15, szybkie pakowanko i do kas. Udaje się nam wjechać pierwszą gondolą o 8:04. Cały czas mgła i mgła. Nie dotarły ani opady śniegu, ani mróz. Ciepło, mokro i niewiele widać. Ale to nie jest najważniejsze! Ludzie, którzy żyją nartami, którzy jak tylko mają wolną chwilę, nie patrzą na nic innego oprócz warunków, i jadą na stok. Czasem wyciągiem, czasem na turach, a czasem z buta. Takie towarzystwo rzadko się zdaża! Dzisiaj niestety w nieco mniejszym składzie. Tymczasem dojeżdżamy na górę. Nie widać więcej niż kilkadziesiąt metrów. Nie ma na co czekać. Jedziemy!I od razu miłe zaskoczenie. Było lekko twardo! Niestety tylko kawałek i to krótki, ale lepszy rydz niż nic! Na polance dało się świetnie krawędziować. Najlepiej wyglądał Johnny jadący na krawędziach ze swoimi łopatami :wink: Dojazd do krzesełka niewyratrakowany. Muldy i drobne przetarcia. Za to na skoki warun świetny! Jak widać Marionen i Johnny też się dobrze bawili :applause: Niestety razem z mgłą zaczęła padać mżawka. Mogło by być lepiej (kilka dni temu prognozy zapowiadały słońce i lekki mróz!), ale póki widać końcówki nart, nie jest źle! Stromą ścianką zjechałem tylko raz - muldy większe jak wczoraj i wystające gdzieniegdzie minerały. Niestety Johnny z Marionenem musieli wcześniej wrócić. Na górze robimy przerwę, razem z Aklimem i Nurkiem (podziwiam Was, że chciało Wam się wejść na Kasprowy w taką pogodę!). W okrojonym składzie, gawędzimy jeszcze trochę. Potem ruszamy! Każdy w inną stronę. Mgła została, a nawet zgęstniała : Jeździmy z tatą niemal cały czas tak samo. Mgła, mokro, nudno...Zaraz. Moment! Czy mi się wydaje... Nie! Mgła zelżała! Johnny z Marionenem zwieźli ją gondolą, tak jak powiedzieli! Korzystając z widoków robię trochę zdjęć. Na ściance wywrociła się dwójka osób. Niby nic dziwnego, zdarza się. Ale żeby nie móc 2m przejechać na nartach? I nie chodziło o jakiś kłopot z kolanem, biodrem itd, tylko z głową! Bo jak można inaczej napisać, skoro oni nie potrafili zjechać po szerokiej płaskiej polance bez muld! Zdążyliśmy zrobić dwa okrążenia, aż oni zeszli do krzesełka. Na ostatnim odcinku zapięli narty i po 5m fikołek do tyłu. Tak się zastanawiam, jak można jechać gdzieś (niekoniecznie na narty i nie wiedzieć CO tma jest!). Spotkaliśmy jeszcze jedną grupę, która miała do kogoś pretensje, że na Kasprowym jest stromy spadek. "Przecież Gąsienicowa miała być płaska!". Ja tam im nie żałuję, ale wystarczy na 5min otworzyć internet, żeby się jakiś podstaw dowiedzieć. Gdy tak jeździliśmy od narty do kijka, znowu weszła mgła. Jako, że trasę znaliśmy już na pamięć, to pojechaliśmy na freeride. Śnieg bardzo mokry i tępy. Być może przez piasek saharyjski, którego w Tatrach pełno (stąd żółtawy śnieg).[ATTACH]31319[/ATTACH] [ATTACH]31322[/ATTACH]1 punkt
-
1 punkt
-
Otztal + Kuhtai Kolejna moja produkcja - tym razem z ostatniego pobytu w dolinie Otztal oraz ośrodka Kuhtai. Czekam na uwagi, wskazówki, rady. [video=youtube;L4rCGVtShNM]1 punkt
-
Nie no załamie się my już tego nie doczekaliśmy w mleku jechaliśmy, po Goryczkowej czysty hardcor.1 punkt
-
kiedyś pojechałem na Kasprowy -13 marca. piekne słońce -ale Halny mocno dujał i byl zakaz zjazdu na nartach wiec bylem zmuszony wracać kolejka - potem zeszla lawina i zabrała 2 osoby. obowiazki zawodowe zatrzymały mnie w domu a bardzo chciałem być .... za rok dobry termin marcowy ze zjazdem do KUZNIC. Pozdrawiam SKI MENÓW oraz lekko chorego JANKA....1 punkt
-
Z mojej strony chce tylko podziękować za kolejne spotkanie z fantastycznymi ludźmi. Do następnego! :applause:1 punkt
-
Jak co roku,tradycyjnie udaliśmy się na najdłuższy gigant świata.Kontrola na niemieckiej granicy dla busa na polskich rejestracjach także tradycyjnie,jeden pan policjant wziął dokumenty osobiste i dowód rejestracyjny przyczepy,bo przez pomyłkę zawsze ten daję i tradycyjnie nie poznał.Drugi pan policjant w międzyczasie wyrażał dezaprobatę,że tradycyjnie nie mamy zapiętych pasów,leżąc na tylnych siedzeniach.Ale uniosłem śpiwór,pokazałem,że pas leży mi na brzuchu i zgodził się z argumentacją,że niemieckie prawo nie precyzuje sposobu używania pasów.Prognoza była fatalna,bo miało być w dzień zawodów 26 stopni ciepła,skończyło się na około 20 stopniach.Górna część trasy twarda i lodowa,dolna już o 7 rano miała wielkie dziury,do których się szybko wpadało.Towarzystwo o sporych umiejętnościach sportowych dopisało,była Isolda,Ilka i inni tacy,bo były to pożegnalne zawody Massimiliano Blardone (zdj.1,2,3,4),także to przybyłe z dalekich krajów (zdj.5),ale miejscowi nie dali sobie wydrzeć czeków na 5000 euro ani Japończykom ani Argentyńczykom,jak rodzina Simari Birkner.Niestety nasze wyniki sportowe tym razem nie zachwyciły,zupełnie jak na Mistrzostwach Polski,rozgrywanych równolegle w Szpindlerowym Młynie.Być może ,gdyby ekipy zamieniły się kierunkami wyjazdu...Jedynym trofeum była nagroda dla najstarszego zawodnika dla mojego kolegi Bolka -ze Zakopanego...Po zawodach ujrzeliśmy błyski fleszy,tradycyjnie niechętnie nastawieni,myśleliśmy ,że znowu będą wydatki,ale tym razem staliśmy się obiektem zainteresowania mediów,podobnie jak Marc Girardelli(zdj.6).Najpierw zobaczyłem krążącą ekipę,szukającą kogoś-okazało się,że kolegi Bolka(zdj.7,8) ,z którym chcieli zrobić wywiad.Przekonani,że jak przeżył okupację hitlerowską,to na pewno mówi po niemiecku i w tym języku się zwrócili.Kolega nie mówi,więc musiałem pośredniczyć.Dopytywali,czy na pewno urodził się w 1933 i widziałem w ich oczach niepewność,bo przecież ludzie tak długo nie żyją...Ale kolega powiedział,że tras była łatwa,nie zmęczył się i na pewno przyjedzie w przyszłym roku poprawić wynik,bo z 6 39 min nie jest zadowolony.Potem druga telewizja,kierując się chyba moim okrągłym numerem 100 dopadła mnie,pytając skąd jestem (zdj.9),gdy powiedziałem,że z Gorlic,znowu zobaczyłem niedowierzanie,bo nie słyszeli o takim mieście.Ale pytany o ocenę zawodów,nie musiałem kłamać,by stwierdzić,że za rok znowu muszę tu być....1 punkt
-
Jedno jest pewne - w Soelden fajne są skibusy : polskie Solarisy :biggrin: W pewien poniedziałek listopadowy zdarzyła nam sie z kolegą TNT taka sytuacja - w skibusie powrotnym z lodowca, około 16, jedynym austryiackim akcentem był kierowca :stupid: (choć z uwagi na karnację skóry nie jestem pewien czy na pewno austyiackim :wink: ). Reszta czyli skibus i narciarze - from Poland : To tak dla rozluźnienia dyskusji :wink:1 punkt







