Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      2 318


  2. mifilim

    mifilim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      1 824


  3. ewangelizator

    ewangelizator

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      383


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.03.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. To ja też wkleję moją "nowość". To z ostatniego wypadu w Dolomity. Pozdrawiam
    13 punktów
  2. Siglany: sztruks idealny, totalne pustki. Skręt karwingowy można szlifować i analizować centymetr po centymetrze.
    9 punktów
  3. Jak nieśmiało kiedyś napomknąłem w planach na ten sezon był jeszcze Serfauss Fiss Ladis więc nie pozostało nic innego jak te plany zrealizować. Za nami pierwszy dzień. Walka była nierówna. Z mgłą nie wygrasz. Parę przejaśnień, może w sumie godzina i tyle co się udało wyprosić. Ale walczyliśmy do końca ... PS Oznakowanie części tras pozostawia wiele do życzenia i w takich warunkach sprawia, że człowiek zwiedza więcej, iż planował ...
    8 punktów
  4. SMR. Lód, zimny wiatr, lekka mgla. Ale się jeździ 😀. Ludzi mało.
    8 punktów
  5. Szczyrkowski, warunki na otwartych trasach coraz lepsze,cały czas naśnieżają w newralgicznych miejscach na trasach 3 i 4 Aktualnie lepsze warunki są w COS i BSA. SON na zamkniętej 1 ratrak zdewastował boczny pasek śniegu po którym nieźle się jeździło - dalej można zjechać, ale z dużymi utrudnieniami. Sportową i Juliany może uratować tylko duży opad naturalnego śniegu, co w marcu nie jest wcale taką rzadkością.
    7 punktów
  6. Kręcimy się w okolicach Mesnera. Miejscami 50 -100 cm świeżego na trasie. Jest fun. Pada ale nie ma tragedii. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    6 punktów
  7. Też byliśmy w sobotę i niedzielę w SMR . Najgorzej na 3 bo wiatr wywiał świeży śnieg i został lód i dużo os schodziło w dół. Ogólnie całą sobotę i niedzielę kierowaliśmy się do Soliska 2,7 i 2,4 i warunki znośne miejscami kamienie i wytopy ale do ominięcia. Można było pojeździć pozytywnie. Z biegiem dnia ilość os na trasach się zwiększała ale kolejek nie było na max.3 min w południe.
    4 punkty
  8. Bardzo fajny artykuł o najtragiczniejszej lawinie w Polsce, Karkonosze 1968 r. https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/przyszla-nagle-rzucala-o-drzewa-odzierala-z-ubran-krzyczalem-ale-nikogo-juz-nie-bylo,144,2563
    4 punkty
  9. No i na zakończenie tradycyjnie nudny filmik Pozdrawiam PS: nie wiem jak z prawami autorskimi więc może nie działać z dźwiękiem na komorach (choć na mojej działa)
    4 punkty
  10. @surfing jesli dzisiaj były lepsze to w weekend musiało byc cieżko niestety było lodowisko niezłe, najgorzej 3 które jest dodatkowo polerowana nocną jazda najlepsza czerwona 7 która jest moją ulubioną trasą od zawsze, na niej tez dośnieżali, wpadłem w Beskidy trochę spóźniony i wybrałem chyba pechowo SON, jeszcze niefrasobliwie zapomniałem naostrzyć narty (w poprzednim tygodniu w wiosennym błocie nie miało to znaczenia), także miałem wrażenia z jazdy ciekawe, Grzegorz Filipowski meets Mariusz Czerkawski;))), na szczęście znalazły sie pasy fajnego śniegu dla ewangelizatora jadąc dalej na Słowację zauważyłem ciekawe stoki, aż pierwszym momencie pomyślałem że to Raca ale potem palnąłem sie w głowe, przecież to za blisko, z analizy mapki wynika ze to jest ponad Żabnicą, musiało tam cos byc kiedyś, raczej niemożliwe żeby tak przyroda to ułożyła, wie ktoś co to za historia? na pierwszy rzut oka wydaje sie górka z niezły potencjałem
    3 punkty
  11. No to dodam jeszcze filmik w nastroju świątecznym, choć nie zbliżających się świąt, tylko tych minionych. Widać na nim Igę na slalomie. Nieźle jak na 7-lat:
    3 punkty
  12. Czarny Groń SPLASH 2018 nadchodzi! W siódmej edycji specjalnie dla Was impreza Splash zjechała aż do Knajpy Ski. Niesamowite wydarzenie, na które jak co roku przygotujemy nietypowe konkurencje i przeszkodę jakiej nie spotkacie w żadnym innym snowparku w Polsce – specjalny basen wypełniony po brzegi wodą! W tym roku zbudujemy obok Knajpy Ski. W trakcie zawodów zaplanowaliśmy kilka konkurencji – będzie wiele okazji by pokazać swój styl i umiejętności… nie tylko freestylowe, bo jak zawsze będzie liczył się szyk, wdzięk i klasa przejazdu. Liczymy, że wykażecie się pomysłowością szczególnie w szalonej konkurencji jaką jest SUPER STYLOWY ZJAZD NA CZYMKOLWIEK. Jak co roku szykuje się niezła zabawa połączona z dawką pozytywnej rywalizacji o miano Króla i Królowej SPLASH 2018 i atrakcyjne nagrody od sponsorów. Fanty posypią się hojnie, bo tegoroczna ekipa jest mocna: Nito, MajestySkis, SHE, Viking, Tiger, Uvex, Energylandia i oczywiście Czarny Groń ;).
    3 punkty
  13. Czyli równy, niezmuldzony lód Z filmiku o warunkach narciarskich (inny wątek) wynika jednak, że w kategorii lodowiska wygrała stacja Cieńków.
    3 punkty
  14. Relacja z SMRu z 18.03.2018: Lód Dziękuje za przeczytanie mojej relacji.
    3 punkty
  15. Napisałem wyraźnie , cytuję: "dla miłośników...." . Ja takim nie jestem , tak samo jak nie jestem i nie aspiruję do roli sportowca zgodnie z tytułem filmiku , nie moja bajka i nie mam w planach szkolić się w tym kierunku..... Sportowe stoki zostawiam sportowcom
    3 punkty
  16. Dzisiaj padło na Beskid Sport Arena. Dawno minie tu nie było. Przy okazji powspominaliśmy z Grzegorzem nasz ostatni alpejski wypad, Rafałowi pokazaliśmy foty. Dlaczego BSA ? Wczoraj na COS było sporo lodu, a i dzisiejszy lodowaty wiatr też nas nie zachęcił do wizyty na naszym ulubiony Skrzycznem. Na BSA dzisiaj było równiutko i twardo, ale bez lodu. Dopiero ok. 11 godz. troszkę się go pojawiło na dole, gdy narciarze "zestrugali" wierzchnią warstwę zmrożonego śniegu, którego mają tu pod dostatkiem. Jak nie lubię twardych warunków tak dzisiaj jeździło mi się bardzo dobrze. Zapewne to zasługa miłego towarzystwa i ostrych krawędzi. Na trasach z reguły mało narciarzy (czyli bezpiecznie), kolejka do kanapy na jakieś 3-4 min Skoro się tu licytujemy, to był już 34 dzień na deskach w sezonie.
    3 punkty
  17. Kolejny trening w Bałtowie. Rano słoneczko, temperatura - 8, i co było robić? Wstać i znowu pojeździć na nartach Ponieważ warunki były miód, a Bałtów mam obfocony na maxa. Dzisiaj zdjęcia robiłem telefonem i korzystałem w pełni z aury. Oczywiście jestem jednym z pierwszych na stoku. Tradycyjnie zdjęcia tras. Wszędzie sztruks... Z drugiej strony też pięknie : Dzisiaj w Bałtowie miałem chyba doczynienia że zjawiskiem hallo. Tak to się nazywa? Świetny widok. Ruszam pod krzesło. Jest cudownie. Twardo, szybko, i gładko jak na stole. Niebo błękitne, czego chcieć więcej? Widoczek z dołu, pod krzesłem: Fota z góry: Przyjeżdża @expat i Gosia Zamieniamy kilka zdań i powoli dzień się kończy. Jedyny minus, to dość silny, hamujący wiatr z przodu. Trzeba było się nieźle rospędzić na krechę, by nabrać prędkości przed kręceniem. Kończę ok 11. Ludzi przybywa: Dłuższych kolejek brak. 22 dzień na nartach zaliczony, przejechane 24 km. Pozdrawiam marboru
    3 punkty
  18. Pozdrowienia, warunki trudne ale znośne. Wiatr się wzmaga, śmigamy z@bolec i Tomek Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  19. Od dawna mnie to zastanawia... żeby było ciekawiej, to zauważony przez Ciebie obszar stanowi zaledwie 1/4 całości "tajemniczego kompleksu", który wciąż się rozbudowuje, choć oficjalnie nikt nic o nim nie wie:)
    2 punkty
  20. Że tak spytam: co wspólnego mają Tatry z Czarnym Groniem? Może trzymajmy się tematu.
    2 punkty
  21. Ale przynajmniej było równiuteńko i żadnej muldy.
    2 punkty
  22. Mariusz dobrze zbudował "dramaturgię" :). Moim zdaniem nie popełniliśmy tu żadnego błędu. Żleb, którym podchodziliśmy był stromy ale nie miał żadnych trudności. Śnieg stabilny. Odwrót w każdej chwili dość szybki. Jak się zaczyna aklimatyzację to tempo jest wolne. Decyzja o zmianie planów odpowiednia. Nie jestem w stanie stwierdzić jak noc w busie wpłynęła na tempo ale nie sądzę żeby jakoś znacząco (całkiem dobrze w nim spałem). Dla mnie to była udana wycieczka w, której szczyt nie był jakimś strasznie ważnym elementem. Może właśnie dzięki niej trzy dni później weszliśmy na inny czterotysięcznik.
    2 punkty
  23. Weekend w Wiśle, a dokładnie stacja narciarska Stok. Wczoraj 2 godzinki rodzinnej jazdy. Trochę lodu, trochę grudek lodowych, trochę też fajnego śniegu. Jakieś pojedyńcze minerały też były ale generalnie warunki dobre. Dziś powtórka ale na sankach trochę pojeździlismy[emoji23] Ludzi mało, jazda wczoraj i dziś bez kolejek choć dziś frekwencja nieco większa. Także to mi się podoba, można bezpiecznie pojeździć z dziećmi. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  24. Ja dzisiaj zaliczam „objazdówkę” po wislanskich stokach , na początku z @moloo , teraz już sam . Po kolei. Na początek Nowa Osada na której stawiłem się o 10.30 z racji rannego lenia .Parking pełen ale bez problemu można znaleźć miejsce bo cały czas ktoś wyjeżdżał . Widzę , że z niektórymi się minęliśmy Stok twardy z lekką kaszą . Faktycznie najciekawszy boczny wariant gdzie przynajmniej są jakieś zakręty. Kolejka do kolejki na parę minut i rosła więc ewakuacja ...... Drugi z kolei to Cienków. Pierwsze wrażenie ....coś tu pusto Wjazd na górę i już wiemy o co biega . Od góry jedna wielka lodowa ściana płaczu ! Na wypłaszczeniu nie jest lepiej . Cześć osób schodzi z nartami w rękach. Parę zjazdów na talerzyku i spadamy bo nic tu po nas Szybki przeskok przez drogę i jesteśmy na Klepkach . Płasko ale na szczęście nie tak lodowo jak po drogiej stronie drogi . Można nawet znaleźć linię z fajnym śniegiem.Ludzi umiarkowanie , kolejki do kolejki brak . Na równoległym talerzyku obserwujemy walkę o przeżycie narciarzy starających się jakoś dojechać do końca po oblodzonym i źle wyprofilowanym podjeździe Nie wyglada to ciekawie .. Ponizej trochę fotek . Ciąg dalszy wieczorem
    2 punkty
  25. Również ja wpadłem dziś na BSA. Twardo, bez przetarć. Wszędzie ostra jazda Pełna petarda na czarnej, czerwonej i niebieskiej. W dodatku miłe (choć krótkie) spotkanie z forumowiczami. Był to mój 21. dzień na nartach i niestety jeden z ostatnich. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  26. Zachęcony relacją @johnny_narciarz z Nowej Osady, a właściwie pustkami (względnymi), w drodze do Wisły pomyślałem: jak nie teraz to kiedy? Na parkingu stanąłem trochę po 8.00, 10 stopni na minusie. Hmmmm, myślałem, że będzie puściej pod koniec marca i rano. No, w końcu Nowa Osada jednak .... Karnet 2 godzimy i na stok ok. 8.30. Stok zmrożony, przysypany bardzo niewielką ilością świeżego śniegu. Jest dobrze. Ludzi ciągle przybywa, ale do 9.00 jazda praktycznie na bieżąco. Fajnym urozmaiceniem do szerokiego - głównego stoku jest węższa i pokręcona trasa z boku. Czas płynie, ludzi przybywa. Przed 10. do kanapy kolejka na kilka minut. Da się żyć, ale liczyłem na mniej. O 10.30 koniec. Przebranie i wyjazd z zatłoczonego parkingu trochę zajmuje. Wyjeżdżam obserwując pełne parkingi. Auta stoją już nawet na najbardziej oddalonym parkingu przy głównej ulicy. Karnet 2 godzinny był jednak dobrym wyborem. Nowa Osada jest fajnym ośrodkiem, który chyba??? najmniej odczuł odpływ klientów do Szczyrku.
    2 punkty
  27. Białka dziś jak z bajki. W nocy przymroziło, krajobraz się zmienił, jednak brak opadu śniegu. Zrobiło się twardo więc wyprowadziłem masterki na spacer. Trasy przygotowane świetnie, z żalem opuszczałem FIS-y o 13:30 było świetnie. Ilość ludzi umiarkowana. Zrobiło się zimowo. Masterki na spacerze (tak stok wyglądał o 12:00). FIS 1 i 2 Dziś rewelacyjnie, 41 dzień na nartach w sezonie zaliczony.
    2 punkty
  28. Wisła Nowa Osada Wróciliśmy z Podhala, a ja wróciłem w swoje górki i pagórki. Żona miała dość wstawania "od budzika", więc dała mi wolną rękę. Postanowiłem więc wykorzystać jedną z wygranych, czyli 8-godzinny karnet na Nową Osadę. Obawiałem się tłumów, ale jak nie teraz, to kiedy? W nocy posypało, rano przymroziło. Uznałem, że warto spróbować. Drogi miejscami śliskie, ale bez żadnego dramatu. Fullwypasówka super, tak samo Wiślanka. O dziwo tłumów, tj. korków, na drodze brak. Pusto. Jedynie "szuwarki" z suszarką stały koło starego CPN-u - tradycja. Bez napinki, na Nowej Osadzie melduję się o równej ósmej. Konserw niewiele, zajmuję miejsce przy samym stoku. Szybciukto, zanim frekwencvaj się zwiększy, uderzam do kasy. Pani szuka, wertuje jakieś kartki i jest! Czekał sobie na mnie. Szybko po sprzęcik i jazda na stok. Ten przygotowany niemal wzorowo! Wrażemnia podobne jak ze stoków Podhalańskich. Jest twardo i szybko! Super, bo zabrałem Progresosrki. Sporo przestrzeni do szaleństw miałem do ok 10 rano. Później nieco ciaśniej, ale nadal dało sie wykonać kilka skrętów na pełnym gazie. Kolejek do wyciągu brak przez cały dzień. Mimo zapowiadanego powrotu zimy i opadów, Ciekawe, czy ludzie już odpuścili, czy może Szczyrk zgarnął klientów... Dodam jeszcze, że silny wiatr szybko dał sie we znaki i musiałem udać się na Pit Stop. Kiełbasa i grzaniec pomogły. Ruszam dalej do boju. Poprawna polszczyzna... Musiałem w sumie zrobić dwie przerwy, bo mróz dawał sie we znaki. Pod koniec jazdy zamarzałem! Coś za słabo sie przygotowałem na ten dzień. Ale mróz skutecznie wyganiał narciarzy i już po 14 robiło sie pusto. Nowa trasa, choć wąska, całkiem przyjemna. Pod warunkiem, że nie ma tłoku... Tam jeździłem końcówkę. do ok 15 godz. Oddałem karnet i skostniały szybko udałem sie do domciu. Term dziś nie będzie, bo ich tu nie ma, ale Apres Ski jak najbardziej: Nartowanie udane! Tylko trochę nudno bez towarzystwa... No ale kto ze mna wytrzyma tyle czasu na Nowej Osadzie? Choć warunki do końca mojej jazdy bardzo dobre!
    2 punkty
  29. Szwajcaria Bałtowska - znowu biała. Wczoraj z Warszawy do Radomia wracałem 4 godziny. Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Długo się zastanawiałem, czy rano jechać na narty, bo sytuacja na drogach wydawała się być rano jeszcze gorsza. Padało prawie całą noc, padało również rano. Obudziłem się raniutko, bo o 6:00. Zerknąłem przez okno - auto zasypane... dzień rozpoczęty, co tu robić? Jechać na narty i zaryzykować! SMS do @Bumer czy nie ma ochoty jechać... niestety Andrzej chory i zostaje w domu Znowu będę sam na nartach. Szybkie pakowanie, śniadanie, odkopanie auta i w drogę. Temperatura -7, drogi białe i ślizgawica. Ponieważ warunki do jazdy były naprawdę trudne, postanowiłem, że do Bałtowa, tym razem, pojadę przez Iłżę. W zimowej scenerii, to małe miasteczko wygląda pięknie: Zamek, a w zasadzie jego ruiny - pamiętają czasy Kazimierza Wielkiego. Piękny... To właśnie patrząc na niego wpadłem na chytry pomysł, który postanowiłem zrealizować w drodze powrotnej z nart. No ale o tym stworzę oddzielny wątek, ponieważ jest podwójnie historyczny i trochę, zwariowany Jadę dalej. Po zjechaniu z trasy Radom - Rzeszów, warunki zdecydowanie się pogorszyły. Masa nawianego śniegu a na asfalcie dosyć gruba warstwa lodu. Jadę bardzo powoli, a na zakrętach ledwo toczę kołami samochodu. Jeszcze tydzień temu robiłem w tym miejscu zdjęcie z mazowieckimi, ciepłymi i nizinnymi klimatami - dzisiaj klimat jest jak ze środka srogiej zimy. Krzyż, gdzieś pośród pól: Jadę już ponad godzinę... ...docieram do wąwozu prowadzącego do Bałtowa: ...i po chwili docieram na miejsce. Okazuje się, że dzisiaj od rana są w Szwajcarii Bałtowskiej wyścigi samochodów terenowych. Impreza nazywa się: Ponieważ jestem nieco spóźniony idę od razu do kasy i podążam na stok. Ceny maleją - teraz w weekend dwugodzinne ślizganie kosztuje 35 złotych. Pierwsze spojrzenie na górkę: Kilku narciarzy, masa świeżego śniegu - na oko ok 30 centymetrów. Jest miękko ale równo. Jazda na krawędziach jest trudna w takich warunkach. Teraz kilka tradycyjnych fotek. Trasa niebieska: Czerwona przy talerzykach: Przejazdówka nadal czynna: Główna trasa przy krześle - widok z dołu: Mapa ośrodka: Marboru strzelony ze statywu Jazda jest przyjemna mimo warunków, za którymi nie przepadam... W ciągu dwóch godzin udaje mi się zrobić 23 km wg Endomondo. Podsumowując - w świętokrzyskim ON się nie poddają. Duża dostawa świeżego śniegu + włączone armaty w ciągu nocy dały dużą ilość białego. Wg mojej opinii, przy dobrych wiatrach i bez ekstremalnie ciepłych i deszczowych dni, spokojnie będzie można śmigać do Świąt Wielkiej nocy na nartach u nas Byś może jeszcze za tydzień, tuż przed operacją się skuszę. Jak na razie 21 dzień na nartach zaliczony... ...ale oprócz Szwajcarii Bałtowskiej - miałem dzisiaj również debiut Skiturowy O tym będzie nowy wątek, w moim kąciku na forum Skionline. Niebawem... Tym czasem - pozdrawiam z "nizin". marboru
    2 punkty
  30. Wszystkie trasy twarde, warunki dobre. Szkoda, że połacie kamieni na trasach nie są oznakowane. Nie wszystkie są widoczne z dalszej odległości. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  31. Tak jak napisał @Góral spod Skrzycznego warunki nie są najłatwiejsze czego się można było spodziewać po wczorajszych opadach i dzisiejszym przymrozku. Niestety brak krawędzi w nartach daje się mocno we znaki Pod cięńką warstwą świeżego lodowy sztruks. Trzeba uważać bo można napotkać na rożnego rodzaju niespodzianki w postaci stającego samotnie ratraku lub zlodawaciałych przetopów . Jedynka nie istnieje . Niebieska kanapa nie chodzi i nie będzie ze względu na brak warunków na pośrednim. Do tego wszystkiego w górnych partiach utrzymuje się mgła . Pozdrawiam
    2 punkty
  32. Bardzo twardo. Dośnieżają 7. Jedynkę i Juliany chyba olali Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  33. od jutra powinno być lepiej ze słońcem puchu tylko pozazdrościć, niestety chmury zasiedziały sie w Alpach dłużej niz przewidywały prognozy
    1 punkt
  34. W Groniku (koniec Szczyrku), gdzie zawsze mieszkamy, ogrzewanie jest gazowe. Z sieci nie butli, czyli gaz jest wzdłuż całej głównej drogi, co najmniej.
    1 punkt
  35. Masakra, że w tym roku przez większość relacji na forum przewija się wątek mgieł i chmur. Śniegu dosypuje jeszcze od groma i to w całej Europie, za to o słońce trudno się doprosić (nawet u nas, na południu UK, w piątek miałem robić fotki obsypanych żonkilami pagórków, a w sobotę obsypało grubo śniegiem, drugi raz w tym roku - ostatnio śnieg mieliśmy z cztery lata temu). Mam nadzieję, że słońce jednak się do Was uśmiechnie
    1 punkt
  36. Mieli by hajs co roku, a tak to będą mieli fige. Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  37. Na węgiel postawiono u nas jakieś kilkaset lat temu, dlatego, że go mamy. Jak rozumiem, chcesz powiedzieć, że gdyby był inny rząd, to dzisiaj mielibyśmy już zero kopalń, nasze elektrownie paliłyby gaz, atom i pelety, wszyscy ludzie grzaliby gazem i prądem. Wokół szumiałby las wiatraków i błyszczały olbrzymie farmy fotowoltaiczne... Elektorat górniczy to teraz jakieś 40 tys. ludzi + otoczka, niech będzie max. 200 tys. więc lekko się ośmieszasz. Polski węgiel jest różny, jak w każdym kraju wydobywającym węgiel. Jest świetny węgiel koksujący z JSW, chyba ktoś go kupuje, jakbyś nie wiedział, nie pali się nim w piecu ani elektrowni- " Zysk netto w 2018 wyniósł 2,543 mld zł" Natomiast węgiel energetyczny dla elektrowni może być zasiarczony itd. bo to dzisiaj żaden problem. Jedynym problemem są stare kopciuchy, w których ludzie rzadko palą węglem i stąd smog, który jest tematem wątku. Nie polityczny bełkot.
    1 punkt
  38. Oby wszystkie filmy na forum były tak nudne jak Twój (Twoje). Dziękuję i pozdrawiam. PS Jedyne czego mi zabrakło to śmigu w Piotrowym wykonaniu.
    1 punkt
  39. Wszystko pięknie działa Piotr, ślicznie
    1 punkt
  40. Jeśli to miała być forma reklamy, to sobie strzelili w kolano... No chyba, że chcą przyciągnąć łyżwiarzy lub bobsleistów...
    1 punkt
  41. Chciałbym bardzo przeprosić @MarioJ za ten tekst z cytatu jaki skierowałem pod jego adresem. Pomyliłem go z kimś z innego forum i bez zastanowienia zaatakowałem . Sorry MarioJ. Jak tylko się trafimy na wyjeździe u Jurasa możesz wybrać. Stawiam dobrą whisky, albo wypinam zad na kopniaka.
    1 punkt
  42. Janku, co do coraz większych trudności z wydobyciem węgla zgadzam się z Tobą, co nie zmienia faktu że OZE nie jest w stanie na dzień dzisiejszy zastąpić węgla nawet w 30%. Nasz klimat nie jest odpowiedni ani do paneli fotowoltaicznych ani do elektrowni wiatrowych. Oczywiście można je instalować, ale skala produkcji energii z tych źródeł jest niewielka i bardzo słabo prognozowalna. Zarówno wiatr jak i nasłonecznienie są niestabilne w naszym klimacie a sieć elektroenergetyczna nie jest w stanie udźwignąć wahań produkcji energii. Być może gdyby na ogromną skalę tworzyć magazyny energii udałoby się to w jakiś sposób stabilizować, ale to jest śpiewka dalekiej przyszłości. Na dzień dzisiejszy i następne 20 lat musimy wykorzystywać węgiel który w elektrowniach jest spalany "czysto". Do środowiska trafia jedynie CO2. Spaliny są odpylone, odsiarczone i odazotowane. Tutaj nic nam nie grozi. Bezpośrednio zagraża nam spalanie węgla właśnie takiego zanieczyszczonego (o którym piszesz) ale w domowych kotłach. Tam spaliny są bardzo zanieczyszczone i emitowane są wprost w naszych miejscach zamieszkania.
    1 punkt
  43. Zaczynam relację z pierwszego dnia. Rano dojeżdżamy busem Jurka do Saas-Grund, tam wchodzimy na kwaterę, szybko się wypakowywujemy i od razu pakujemy plecaki na wyjście. Wybieramy się wysoko w obszar lodowca, więc zabieramy cały szpej lodowcowy oraz dwie liny, jedną 30m i drugą zapasową 20m, do tego raki, czekan, harszle, ABC. Aha, chciałem jeszcze przedstawić drużynę: Kamil, Robert, Wujot i Mario niżej podpisany. Wszyscy z Wrocławia. W busie został ustalony plan, że chcemy wejść na szczyt Weissmies o wysokości 4023m. Jak na pierwszy dzień działalności oraz niezbyt dobrze przespaną noc (jak to w busie), plan dość ambitny, chyba nawet zbyt ambitny . Droga na szczyt rozpoczyna się na trasie narciarskiej w ośrodku Saas-Grund, więc blisko kwatery. Możemy działać do zmroku i prawie prosto z tras wjechać na kwaterę bez używania dodatkowego transportu. Wjeżdżamy kilkoma odcinkami kolej do najwyższego punkt ośrodka, do miejsca o nazwie Hohsaas na wysokość 3200m. Do szczytu pozostaje 800m vertical, niby nie dużo ... Stajemy na śniegu, spoglądamy na naszą drogę i jesteśmy trochę przerażeni. Lodowiec ma dużo szczelin i seraków i jest bardzo stromy, trudno to stwierdzić z daleka ale wygląda powyżej 40st, może dochodzić do 50st. Na zdjęciach historycznych wyglądało to bardziej przyjaźnie. Dyskutujemy o ramach czasowych. Ustalamy że pochodzimy max do 16:00, tak aby zostawić sobie godzinę na zjazd i godzinę bufora, zmrok zaczyna się o 18:00. Ruszamy na nartach o godzinie 11:30, trochę słabo jak się później okaże. Ale w pierwszy dzień wcześniej się nie dało. Mapa zdjęciowa historyczna, na której czerwonymi kropkami jest zaznaczona "droga normalna": Stan obecny: Zbliżamy się do lodowca i szukamy bardziej przyjaznej drogi podejścia. Kawałek zjeżdżamy w dół trasą narciarską, szukamy punktu z którego można już ruszyć do góry na fokach. Decydujemy się w końcu zjechać z trasy, oglądamy krajobraz i wychodzi że już zaraz widać szczeliny. Więc postanawiamy się uzbroić do końca, czyli zakładamy uprzęże, sprzęt asekuracyjny wpinamy do szpejarek i wiążemy się dłuższą liną. Przy bliższym oglądzie sytuacji wypatrujemy dość szeroki żleb, który ma cały czas ciągłość pokrywy śnieżnej, przynajmniej w obszarze w którym go widzimy. Trochę trawersujemy lodowiec, trochę zjeżdżamy w dół i stajemy u podstawy żlebu. Tam okazuje się że szczelin nie widać i po krótkiej próbie podejścia do góry decydujemy rozwiązać się z liny, którą Kamil bierze na swój plecak. Robi się coraz stromiej, regularnie około 35-40 st. I tak generalnie podchodzimy do góry. Wszystko byłoby fajnie, ale jesteśmy na wysokości ponad 3000m i nie mamy aklimatyzacji. Okazuje się że nasze tempo jest tragicznie wolne. W połowie żlebu zaczynamy się orientować że do szczytu nie dojdziemy. Pojawiają się głosy żeby może zawrócić, ale większość tego nie podchwytuje, więc przemy do góry. Powoli wykrystalizowywuje się że chcemy dojść do końca żlebu, do linii horyzontu. Mamy nadzieję że tam będzie jakaś miła przełęcz z ładnymi widokami, gdzie zrobimy piknik Gdzieś w połowie żlebu mamy skałę na drodze i przejście śnieżne jest 90 st w prawo po bardziej stromym kawałku (może 50st nachylenia) z nawianym śniegiem. Rozważamy jak to pokonać (harszle, raki, na wprost czy zakosami) i zastanawiamy się czy nie poleci. Pierwszy idzie Robert, który wybiera przejście z buta i z czekanem w ręku. Przechodzi uskok bez problemu, więc ja decyduje się na podobny sposób, narty na plecy, czekan i kijek w ręce. Po przejście tego krytycznego fragmentu żleb znowu idzie w górę. Jednak po jakimś czasie nastromienie rośnie, a śnieg w miejscach nasłonecznionych jest coraz mniej stabilny. Przy nachyleniu 45st już bardzo trudno robi się zakosy na fokach, więc zapada decyzja że chowamy się w cień i przechodzimy na podejście w rakach. Ten kawałek prowadzi Kamil, który toruje monotonnie drogę w kopnym śniegu. Jest bardzo ciężko, wysokość nas coraz bardziej zwalnia. Chociaż widoki coraz lepsze. Na szczęście ściana żlebu kiedyś się kończy i dochodzimy do wypłaszczenia. Z tego co pamiętam mamy godzinę około 15:30. Ale robi się cudowna pogoda, wychodzi pełne słońce, a poziom chmur jest zdecydowanie pod nami. Mamy widoki 360st, jest pięknie. Dalej już nam się nie chce iść, do szczytu nie ma szans dojść. Mnie boli głowa, później w czasie zjazdu będzie boleć jeszcze bardziej. Ale cóż zagryzam zęby i cieszę się chwilą. W ciągu 4h przeszliśmy 400m w górę, czylu 100m na godzinę. Tempo tragicznie wolne. Doszliśmy na wysokość 3500m. Na zdjęciach powyżej nasza droga jest zaznaczona na niebiesko. Podziwiamy widoki, coś szamamy w stylu kanapka z Polski, suszona wołowina, czekolada, orzechy i gorąca herbata. Pełen wypas Szykujemy się do zjazdu. Troszkę jesteśmy stremowani, w końcu nachylenie poważne, ale śnieg powinien być sprzyjający. Dla mnie osobiście to mój rekord stromego stoku, więc mam wyzwanie. Postanawiamy zjeżdżać w dużych odstępach i spotykać się tylko na fragmentach mniej stromych koło siebie. Dotychczasowe zdjęcia nie pokazywały zagrożenia, później dostaliśmy zdjęcie od kolegi Jacka który zrobił nam fotkę gdzieś z trasy. Dzięki Dowiedzieliśmy się też że dużo ludzi przez cały dzień nas obserwowało w żlebie, bo z tras byliśmy widoczni jak na patelni. Pracownicy kolej oglądali nas przez lornetki. Zjazd okazał się bardzo fajny. Śnieg był miękki, nietrzymający, nie robiły się zsuwy, jechaliśmy troszkę ostrożnie, bez pełnego pieca. Leciały w dół tylko standardowe kuleczki. Cały nasz zjazd: Po skończeniu żlebu wjechaliśmy na trasy, którymi już bez przygód zjechaliśmy na sam dół do wioski Saas-Grund. P.S. Opisana działalność narciarska jest niebezpieczna i nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za branie przykładu z nas.
    1 punkt
  44. W dzisiejszych czasach metan na kopalni to nie problem. Sam pracuje w firmie która zajmuje się jego ujmowaniwm w czasie eksploatacji ściany.
    1 punkt
  45. Jako były pracownik KWK Bielszowice (oddział łączność i sieci metanometryczne) dodałbym coraz większe zametanowanie kopalń wraz z wchodzeniem z wydobyciem w pokłady coraz głębsze .(1000m i głębiej!) Wydobycie coraz droższe, cena węgla zmienna, fobie pracujących i byłych górników coraz większe. Jest powszechne przekonanie (wśród osób związanych z górnictwem) ,że jak obecna władza przegra wybory to w ciągu 2-5 lat następny rząd zamknie 100 procent kopalń. Nikt ze znajomych górników i byłych górników nie przyjmuje do wiadomości powszechności OZE na zachodzie Europy oraz bardzo szybki rozwój tego sposobu pozyskania energii w Chinach. O fakcie AGW boję się nawet komukolwiek wspominać ,żeby nie słyszeć jaki to łatwowierny ,albo i głupi jestem.
    1 punkt
  46. To było 50/50, połowa dnia z twardymi trasami, pochmurno, zimowo, druga połówka to zgoła odmienna aura, miękko, słonecznie, wiosennie. Warunki na trasach chyba lepsze niż we wtorek, może to lepsze ratrakowanie... Kolejny, bardzo udany dzień na nartach, szkoda tylko, że nie było@bolec,@johnny_narciarz, albo innego Forumowicza, nudno i straszno tak jeździć samemu po pustych trasach [emoji23] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  47. Cześć skleciłem klipek z Sella Ronda z przełomy stycznia/lutego. Romanem Polańskim nie jestem, ale jest dobra nuta, więc można posłuchać a przy okazji popatrzeć
    1 punkt
  48. Czołem. Ostatnio wziąłem się za montowanie naszych narciarskich szaleństw. Wrzucę, a co mi tam, może nie jest taki zły ten film. [emoji6] Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  49. Tym razem chciałem zrobić klip trochę inny... ...taki, by oprócz jazdy, dobrej zabawy była jakaś historia. Już na etapie kręcenia chciałem zrobić to mądrze i złapać kadry, w taki sposób by przykuły uwagę widza. Nim jednak nakręciłem, to wybrałem muzykę. M83 i filmowe "Un nouveau soleil" - Nowe Słońce... Starałem się, by w większości ujęć było Słońce i to w różnych ciekawych efektach świetlnych... Połączyłem to ze śniegiem i jestem zadowolony z kilku "migawek". Końcówka i ujęcie z księżycem miało być kontynuacją słonecznego klipu i symbolicznym końcem hahaha ale to brzmi... Ciekawe jak Wy odbieracie tą historię? Zapraszam do obejrzenia również w tym wątku - wcześniejsza publikacja w relacji z SFL. Ktoś, kto nie widział jeszcze - prośba o podgłośnienie dźwięku, a ktoś, kto ogląda na kompie - przełączenie na HD. Oczywiście prośba o wskazówki, komentarze i inspiracje Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  50. Kontynuując sklejanie "wspominek" z wypadu do Krynicy: tym razem te ze SN Słotwiny Arena, gdzie o lepsze warunki chyba byłoby trudno, i SN Master Ski w Tyliczy, gdzie bez tych nisko wiszących chmur pewnie można by podziwiać piękne okoliczności pogody podczas jazdy. Stacja ciekawa, w zasadzie bardzo dobra dla osób początkujących, różne warianty zjazdu. Spore kolejki do krzesła, ale można, i warto, skorzystać z mało-okupowanego talerzyka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...