Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
04.04.2018 - 04.04.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
13 punktów
-
Kotelnica Białczańska - zapowiada, że będą jeździć do 15 kwietnia. https://bialkatatrzanska.pl/aktualnosci/aktualne-warunki-oraz-zmiana-dzialania-osrodka Jestem aktualnie w ośrodku i patrząc po ilości zgromadzonego śniegu spokojnie pociągnęliby wszystkie trasy do tego 15 kwietnia a nie tylko 2 wybrane. Byłem u nich o tej samej porze w zeszłym roku i 2 lata temu i śniegu mieli dużo, dużo mniej niż w obecnym sezonie. Pełen szacun za przygotowanie tras i czynne trasy biegowe. Kilka zdjęć poniżej, choć oni gór nie mają, to przygotowaniem tras zjazdowych, jakością naśnieżania mogą wpędzić w kompleksy niejeden ośrodek narciarski: Kotelnica Kotelnica wyżej Przygotowanie tras Przygotowanie tras Zapasy śniegu Widok na tatry Tatry raz jeszcze12 punktów
-
Ja w formie widza... A dziś przedstawienie czas zacząć! Nowa Osada i wreszcie jazda w krótkich gaciach! Jak ja to lubię! Spontaniczny wypad po pracy prosto do Wisły. Słoneczko, bardzo ciepło - tego przegapić nie mogłem! 16:30 melduję się na miejscu i o dziwo trwa ratrakowanie. Normalnie przy tej temperaturze nikt tego nie robi. Super! Będzie mega komfortowo. Początkowo wahałem się gdzie uderzyć, ale ze względu na późną porę, tylko południowy stok wchodził w rachubę. Trafiłem w dziesiątkę! Może upału nie było, ale też nie marzłem. Przynajmniej na początku. Później stopniowo musiałem się ubierać, żeby po dwóch godzinach przebrać krótkie gacie na coś dłuższego... Warunki na stoku bardzo dobre! Pięknie wygłaskany, bez przetarć i o dziwo dość twardo! Szerokie dechy nie były potrzebne. Dla mnie bomba! Frekwencja minimalna, stok pusty, można było poszaleć. Jedynie czasami przeszkadzał wiatr wiejący od dołu - spowalniał. Rozgrzewka przed "Szusy w Bikini" zrobiona. Jutro może będzie jakaś powtórka, ale jeszcze nie wiem... Aparatu brak... Tutaj jadłem 2 tygodnie temu...12 punktów
-
Uszanowanie! Wydarzyła się taka sytuacja iż niezaspokojon tegorocznym nartowaniem w Tatrach postanowiłem Wielkanoc spędzić co prawda rodzinnie, ale i wyjazdowo. Padło na Alpy, a dokładniej Zillertal, choć pierwotnie nastawiałem się raczej na Dolomity. Zadecydowała odległość (jest to jednak kawałek dalej, za daleko jak na tylko 4 dni na nartach) i brak przekonania czy warun będzie sprzyjający. I zdaje się iż wybór był całkiem trafny, bo doszły mnie słuchy, że w Dolomitach było dosyć deszczowo (prawda li to?). Z drugiej strony w Zillertal pogoda też nie rozpieszczała: pierwsze trzy dni były mocno pochmurne i wietrzne, dopiero ostatniego dnia trafiła się całodniowa, pełna lampa. No to zaczynamy: wyjazd z Warszawy w czwartek 29.03 skoro świt (a nawet trochę przed), na miejscu (w Stumm, obok Kaltenbach) meldujemy się gdzieś w okolicach 20: z bliżej nieokreślonej przyczyny spędziliśmy godzinę w korku na autostradzie pod Rosenheim. Trasa dosyć standardowa, czyli Warszawa-Łódź-Wrocław-Zgorzelec-Drezno-Zwickau-Norymberga-Ingolstadt-Monachium-Rosenheim-Kufstein i E45 na Innsbruck. Stumm to typowa tyrolska wioska, ale jak zawsze w krajach germańskich przytulność, zadbanie i miodność mieścin jest nie do opisania. Rodzime "kurorty", nie wspominając już o zwykłych wsiach i miastach to obraz syfu, nędzy i rozpaczy. Reklamowy pierdolnik, architektoniczne gargamele, mała architektura, zaadoptowanie przestrzeni (urbanistyka głupcze!), jakość powietrza, czyli wszystkie bolączki polskich miejscowości w Tyrolu stanowią wręcz wzór do naśladowania. A więc Stumm: Pierwszy dzień, na rozgrzewkę, spędziliśmy na stacji Kaltenbach. Ciężko powiedzieć czy mi się podobało, dla mnie chyba trochę zbyt łatwe i za mało zróżnicowane trasy, choć Z-etka oferuje bardzo przyjemna doznania wizualne. Warunki do jazdy mocno takie sobie, choć mogę być trochę nieobiektywny, bo poza kilkoma zjazdami zapoznawczymi z samego rana potem wziąłem się za pomoc ojcu i matce w nauce obsługi nart - dobrych parę lat nie jeździli, a i nigdy im to jakoś rewelacyjnie nie szło. Na niebieskich trasach tłumy, sam śnieg jakiś taki strasznie tępy; koło 12 zaczął lekko puszczać i dało się pojeździć, ale wcześniej było na tyle źle, że zastanawiałem się czy przypadkiem nie zapomniałem jak się jeździ oO'. Pogoda jak na zdjęciach, czasem wyszło trochę niebieskiego, ale generalnie raczej chmurno, a na górze na dodatek mocno wietrznie. Trasa zjazdowa (czarno-czerwona) do dolnej stacji gondoli w stanie dramatycznym: mulda na muldzie muldę pogania, w dolnym odcinku dodatkowo sporo przetarć i małych kamyków; w skrócie walka o przetrwanie i zero przyjemności z jazdy. Jak się okazało starszyzna rodzinna została w Kaltenbach na jeszcze jeden dzień (chyba przekonała ich mnogość "oślich łączek" ), podczas gdy ja z Zuzą udaliśmy się do Mayrhofen, na Penken. A tam powitała nas chmura i widoczność raczej zła niż umiarkowana, choć z godziny na godzinę robiło się coraz lepiej, aż w okolicach południa pojawiły się przebłyski błękitnego nieba. Natomiast przygotowanie tras, co mnie zszokowało było zwyczajnie słabe: czarne trasy niewyratrakowane, duża część czerwonych także. Spowodowane to było zapewne dosyć intensywnymi opadami śniegu w nocy, ale mimo że mam narty całkiem fajne do jazdy w puchu (Majesty Thunderbolt 180), to w momencie gdy 15-20 cm warstwa świeżego śniegu jest przeorana z każdej strony przez narciarzy, to ja z jazdy w czymś takim przyjemności nie odczuwam. Muszę natomiast przyznać że śnieg był dużo bardziej "do jazdy" niż ten zastany dzień wcześniej w Kaltenbach, choć to raczej nie jest zasługa ośrodka W związku z tym po południu przeniosłem się na drugą stronę góry, do Rastkogel, gdzie jak się okazało warun do jazdy był wyśmienty: równo i dosyć twardo (ale do lodu duuużo brakowało) do samego końca dnia. Następnego dnia mieliśmy udać się do Zillertal Arena, ale stwierdziliśmy, że zostaniemy w Mayrhofen na jeszcze jeden dzień: do mnie i Zuzy dołączyli rodzice i brat, więc po krótkim zapoznaniu ich z ośrodkiem ruszyliśmy na dalszego jego zwiedzanie. Pogoda podobna jak dzień wcześniej, czyli w kratkę: trochę chmur, trochę słońca; zmienność co 20 minut, temperatura od zera do lekkiego plusa. Natomiast same warunki śniegowe były rewelacyjne: wyratrakowano w końcu wszystkie trasy, warun świetnie trzymał się do 14 (w całym ośrodku), potem muldy stawały się coraz bardziej przeszkadzające. Rastkogel umiarkowanie twardy; Penken na górze bardzo twardy, miejscami pokryty mało miąższą warstwą miękkiego, zaś na dole umiarkowanie twardy, a po południu przyjemnie kaszowaty. I jak się okazało na sam koniec ta kaszowatość mnie zgubiła: pierwsze co zrobiłem tego dnia, to uderzyłem na Harakiri i zjazd był obłędny: równiutko, twardo i pusto: można było się nieźle rozbujać i pociągnąć całą trasę długimi skrętami. Skoro więc Harakiri "odhaczone", to został mi jeszcze Czerwony Diabeł, czyli trasa nr. 12. Pech chciał, że prawie że o niej zapomniałem i zjechałem nią ostatnim zjazdem. O ile na górze warun był dla mnie perfekcyjny: lodowo, idealnie pod ostre krawędzie, podobnie jak na Harakiri rano ,tak tutaj o 16 można się było rozbujać i potraktować zjazd carvingowo. Ale jak wspomniałem zgubiła mnie kaszowatość śniegu. Mianowicie w dolnej, nadal stromej, części trasy, gdzieś od linii lasu, przebijające czasem słońce dało o sobie znać rozmiękczając śnieg na przyjemną kaszę. Tyle że późna godzina sprawiła że zamiast miękkiego zjazdu były raczej miękkie muldy (trasa jest dosyć trudna, mniej wprawni narciarze mocno tam "zamiatają"), na dodatek trafiłem na moment, gdy lekko się tam zagęściło ludźmi. Spokojnie sobie zwolniłem do mocno rekreacyjnego tempa, ale w którymś momencie nie wyczułem rytmu narciarza przede mną i unikając zderzenia musiałem gdzieś zaczepić kantem narty o odsyp. Utrata równowagi, salto, wypięcie nart, lądowanie. Noście kaski, pęd lądowania sprawił że dosyć konkretnie uderzyłem tyłem głowy w stok (w tym miejscu akurat z wymiecionym śniegiem); gdyby nie kask pewnie bym stracił przytomność i miał przynajmniej lekkie wstrząśnienie mózgu. Swoje też pewnie dołożyła jazda z plecakiem, to jest mimo wszystko trochę inny środek ciężkości w czasie jazdy, więc bez niego różnie by mogło być; oczywiście, jak to ja, pierwsze co zrobiłem to sprawdziłem że przypadkiem nie połamałem okularów Zuzy, które w tymże plecaku miałem . Koniec dnia to spacer po Mayrhofen, jeszcze bardziej uroczym niż Stumm, wrażenie robi zwłaszcza dolna stacja Penkenbahn, usytułowana w centrum miasteczka - miejscami liny kolei przewieszone są dobrych kilkaset metrów nad dnem doliny. W końcu nadszedł czas na prawdziwą truskawkę na torcie, czyli lodowiec Hintertux. Dużo sobie po nim obiecywałem, a poranek wyglądał obiecująco. Jak się okazało, nie zawiodłem się ani trochę - miłość od pierwszego zjazdu; euforia równa tej w czasie pierwszego w życiu zjazdu Goryczkową i podobne co na Kasprowym odczucia - wysokogórski klimat, obłędna szerokość tras i zróżnicowany profil każdej z nich; choćbym chciał to bym nie znalazł zjazdu na którym mógłbym się nudzić. Pogoda idealna: pełna lampa, temperatura na lekkim minusie, umiarkowanie wietrznie i perfekcyjne przygotowanie stoków, czyli to co tygryski lubią najbardziej (no dobra, mogłoby jednak trochę mniej wiać, bo momentami - w czasie przerw - było trochę irytująco). Nie ma co się rozwodzić, zdjęcia wyrażą więcej niż tysiąc słów: Znalazło się też miejsce na lekki freeride Mimo, że rynna była mocno zjeżdżona, to śnieg był przyjemnie miękki. Fajowo! Ostatni zjazd chwilę przed 16, prosto z Gefrorene Wand. Niestety gdzieś od 13 na trasach pojawiało się coraz więcej muld i odsypów, o ile dla mnie nadal było bardzo fajnie, bo raz że można było w miarę sensownie poćwiczyć pracę nóg na nierównościach; a dwa że po bokach trasy były fajnie wymiecione, przez co powstały twarde pasy po których można było poszaleć krótkim skrętem. Niestety Zuza była mniej zadowolona, bo jako że jej styl jazdy jest mocno rekreacyjny, to i nie miała się z czego zbytnio cieszyć. To co mnie natomiast zdziwiło to fakt, iż w kontraście do zjazdówki na Kaltenbach, tak na Hintertuxie trasa 1a (z Sommerbergalm do stacji początkowej) okazała się bardzo przyjemna do zjazdu na koniec dnia: lekko miękka, ale bez znaczących nierówności i na całej długości bialutka. Aż zacząłem żałować, że zjechałem nią tylko raz. No ale co się odwlecze, to nie uciecze... Pozdro!10 punktów
-
Podobno duży może więcej, ale chyba nie do końca sprawdza się to w przypadku stacji narciarskich Do tej pory chyba jedynym molochem, który pokochałam jest Ischgl. Scuol na pewno jest godne polecenia. 70 kilometrów tras świetnie skomunikowanych, czyste efektywne narciarstwo, bez straty czasu na półki, przepinki, etc... Ośrodek jest rozwojowy, tablice informacyjne zapowiadają wymianę orczyka przy wspaniałej trasie 29 na krzesło. Mają też dodać krzesła z bublinami. W ramach nieplanowanej turystyki narciarskiej zjechaliśmy trasą Traumpiste do miasteczka Sent. Przepiękna, widokowa, długa, niestety nie kończy się wyciągiem Można wybrać opcję 10 minut spaceru i skibus co godzinę lub taksówkę pod gondolę za całe 5CHF. Wybraliśmy opcję nr 2 Teraz spacerek po mieście, a jutro dzień ostatni na nartach. Na deser moja druga połowa w kolejce do wyciągu, na sztruksie po kilku godzinach jazdy oraz widoczek na miasteczko Ftan ❤️10 punktów
-
9 punktów
-
7:15 gondola, 8:00 rozpoczęcie testów. Miejsce czarna trasa 52 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro9 punktów
-
6 punktów
-
Ratraki jeszcze ciepłe a tu już sajgon się zaczyna Jadę na Chopka5 punktów
-
Ekipa lekko zaspana pomyka w góry Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro5 punktów
-
Dzisiaj z Markiem chyba zakończyłem sezon 17/18 i to właśnie na COS. Szybkie 2 godzinki od 8 do 10 wystarczyły. Przymrozku nocnego nie było więc od początku raczej miękko i wolno . Otwarty fragment FIS i dolna część Kaskady jak zwykle w tym sezonie były wyratrakowane niemal perfekcyjnie. Na całym ośrodku było do 9 godz. chyba nie więcej jak kilkanaście osób (później niewiele się to zmieniło). Dlatego ciężko było kogoś spotkać na stoku . Nawet zniżka 50% dla młodzieży do 25 lat nie zadziałała mobilizująco na młodych narciarzy. Wiatr ciągle nas straszył i groził wyłączeniem kanapy, ale mu się to nie udało. 39 dzień na nartach był chyba moim ostatnim w jakże udanym sezonie 2017/18. Kontuzji brak, nawet gleby nie zaliczyłem. Chłopaki twierdzą, że zaczynam jeździć bardziej asekuracyjnie.5 punktów
-
Dzień 2 - 03.04 Nauders Mówiąc krótko tu znalazłam wszystko, co chciałam znaleźć w Serfaus Ośrodek jest kameralny, ale oferuje wyborne wprost trasy. Oznaczenie kolorami tras dokładnie odpowiada moim wyobrażeniom tras niebieskich, czerwonych i czarnych. Jest szeroko, kilka zjazdów jest naprawdę długich. Do tego rano na trasach w stronę doliny była tylko nasza trójka. Narciarskie 10/10.5 punktów
-
Kilka słów o trwającym wyjeździe. Kwatera w Pfunds jako baza wypadowa do SFL, Nauders, Samnaun. Miejscowość jak najbardziej godna polecenia! Dzien 1, 02.04 Serfaus Od dawna ostrzyłam sobie zęby na jazdę w SFL. I może dlatego oczekiwania i oczekiwanie przerosły rzeczywistość. Dojazd do SFL jest teraz nieco utrudniony przez remont drogi, ale wcześniejszy wyjazd pozwolił uniknąć dłuższego stania na ' wahadłach'. Warunki śniegowe jak na początek kwietnia świetne. Rano przednia jazda. Od 12 zupowato, co zrozumiałe przy tej temperaturze. Jeździlismy po wszystkich trasach od wysokości gondoli Komperdellbahn w lewo, kończąc oczywiście na Masnerkopf. Dlaczego pisze, ze jestem rozczarowana? Ano dlatego, ze trasy są krótkie, dużo przejazdówek, wiele zaczyna się półkami dojazdowymi od wyciągu, które szybko się degradują. Czarne trasy w dużej części są wąskimi rynnami. Czerwone dla odmiany bywają bardzo płaskie. Brakowało mi możliwości solidnego zmęczenia nóg na fajnej, długiej, odpowiednio szerokiej trasie. W tym rejonie SFL najbardziej wyróżniłabym czarną 116 Obere Scheidabfahrt. To są moje wrażenia po jednym dniu i zwiedzeniu jednej części ośrodka. Ale chyba jakoś tak jest, że albo miejsce urzeka i czuje się chemię albo pozostawia raczej obojętnym...4 punkty
-
Pozazdrościć. Zrezygnowałem z wieczornej NO na rzecz BSA, a tam... Wyssane z palca przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Normalne, kończą się narty, zaczyna się dyskutowanie. Przecież my Polacy na wszystkim znamy się najlepiej3 punkty
-
A w Warszawie, mimo, że warunki na bikini jak najbardziej - sezon zamknięty. Remont. Tak samo ciężko mi zrozumieć decyzję Jaworzyny Krynickiej - prawdopodobnie więcej chętnych będą mieli w weekend majowy (dlatego z serwisem tak się pospieszyli), choć już raczej nie na narty. Szczęśliwice teraz trochę przypominają lody packą rozsmarowane. Smacznego. Ja zabieram krótkie spodenki do Zakopanego na weekend. Dzięki Johnny - motywujesz.3 punkty
-
Może małe WZF w piątek na wieczornej NO? - śniegu mają mnóstwo [emoji2] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Przypominam że stan planów w Listopadzie 2016 wyglądał tak: Ale jest też opcja zamiast dwóch wyciągów, Czyrna->Hala S. i Hala S.->Ondraszek, zrobić tylko jeden długi wyciąg Czyrna->Ondraszek. Nie ma takiego objektu w planie zagospodarowania terenu, ale jest wytyczona trasa dla wyciągu Czyrna->Małe Skrzyczne (który na pewno nie powstanie), więc z lekkimi zmianami możnaby opisać przebieg wyciągu Czyrna->Ondraszek.2 punkty
-
2 punkty
-
Opanowania podstaw, ogarniania sprzętu i poruszania się. Dla kogoś, kto nigdy nie miał nart turowych na nogach, nawet wejście na Górę Żar czy inną Czantorię może stanowić wyzwanie. Nie wiemy jaką kondycje ma kolega, a nawet jeśli bardzo dobrą, to i tak pierwsza tura da mu w kość. Nawet, jeśli nie będzie długa. To tak jak siąść pierwszy raz na rower, czy tam po latach (zakładamy, że równowagę utrzymać umiemy) - nawet będąc w formie, wiele nie przejedziemy, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu wysiłku. Po za tym kolega napisał: Zrazić, czy zniechęcić się? Bez sensu. Na początku samo ogarnianie sprzętu i nauka chodzenia da wystarczająco dużo wrażeń - tak z moich doświadczeń.2 punkty
-
Skoro jednak ta kanapa jest planowana raczej wcześniej niż te na Julianach (wydaje mi się, że Leitner wie co pisze), to dawałoby nadzieję na otwarcie Bieńkuli, bo właściwie taki wydawałby się jej cel - jedynkę i trójkę załatwia gondola. Chyba należałoby się o to modlić, bo rzeczywiście byłoby to posunięcie sprzeczne z absolutnie prokomercyjnym (a zatem najbardziej prawdopodobnym przy zmianie planów) podejściem, a nastawione na narciarzy takich, jak my tutaj .2 punkty
-
Zwolniło się kilka miejsca na kursach skiturowych w tym terminie Patrz ogłoszenie i komentarze https://www.facebook.com/groups/freeriderzy/permalink/1916551585064175/2 punkty
-
Ja z kolei słyszałem od dwóch miejscowych, że TMR zamierza w dużej większości wymienić system naśnieżania z lanc na armaty. Jeśli się potwierdzi to ładnie ich po kieszeni skubnie taka wymiana. Jak wiele osób dookoła mówiło, że Beskidy to nie Tatry, a Szczyrk to nie Chopok, to TMR dalej wiedziało lepiej. Wybitnie pokazuje to fakt, że problem z lodem na ostatniej ściance trasy numer 3 skończył się wtedy kiedy na stałe zagościła tam armatka - sama lanca problemu nie potrafiła rozwiązać. Jeśli dojdzie do kolejnej modernizacji systemu naśnieżania to inne inwestycje pewnie mocno przyhamują.2 punkty
-
Już się bałem że niektórzy spóźnią się jeszcze na testy Miłego nartowania i owocnej jazdy dla ekipy !2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Tak naprawdę to namawiamy go na obóz skiturowy z instruktorem. A jeśli chce coś spróbować w ciągu 3 godz (i zobaczyć czy to dla niego) to podejście trasą może być optymalne. Przynajmniej żadnego ryzyka. Jak wyjdzie na górę i mu się spodoba to dalej jestem jednak za zaczynaniem z kimś bardziej ogarniętym (to nie musi być instruktor). Zakładam, że jazdę poza trasową ma już opanowaną więc specjalnego zysku ze zjazdu np z Kopy Kondrackiej nie będzie. A jak nie jeździł off piste to lepiej jest to zaczynać w ON bo nauka będzie 10x szybsza a nie pierwszy raz z Kopy. Tym bardziej, że w zależności od warunków wyjście na górę jest nieoczywiste. Może przepinkę będzie musiał zrobić, może harszle a może nawet raki. Wiesz to? Nie znamy kolegi, proponujemy bezpieczny wariant dla każdego. Dobry na pierwsze zapoznanie się. Taka logika. pozdro Wiesiek2 punkty
-
Kilka dni intensywnych ćwiczeń i noga robi postępy. Już ją samodzielnie podnoszę w pozycji leżącej, spokojnie o własnych siłach robię przywodzenie i odwodzenie w lewo i prawo. Systematycznie, 5 razy w ciągu dnia ćwiczę po pół godziny. Wcześniej ktoś napisał, że rehabilitacja, to będzie ból porównywalny do tego z zabiegu, z dni tuż po. Na chwilę obecną nie mogę się z tymi stwierdzeniami zgodzić. Lubię te ćwiczenia i jestem po nich pełen mocy i dobrych myśli2 punkty
-
2 punkty
-
hmm na Julianach kanapa bez dołożenia nowych tras oznacza mega tłok na trasach, podobnie na Czyrnej, jedna Bienkula to za mało na krzesełko to samo - na Male Skrzyczne zamiana na krzesełko dla jednej trasy? trasy sa potrzebne, do tego połączenie z COS, inwestycja naśnieżanie tez niegłupi pomysl1 punkt
-
Wczoraj byłem u rehabilitanta i mnie wyhamował w moich zapędach i ćwiczeniach, które zacząłem wykonywać zgodnie z tym co dostałem od fizjoterapeuty w Szpitalu Powiedział, że dwa ćwiczenia: unoszenie nogi operowanej w pozycji leżącej - nie powinienem wykonywać, przywodzenie i odwodzenie nogi na boki po materacu - też zakaz Zostawił mi jedynie cztery ćwiczenia najprostsze do robienia - powiedział, że minimum 4 miesiące zakaz pracowania i mozolne ćwiczenia. Ehhh chyba zmienię rehabilitanta po zdjęciu szwów na kogoś z Radomia - jakoś mnie on nie przekonał tym co mówi.1 punkt
-
No tak, dzikie tłumy i walka o życie ! Kilka razy przejeżdżałam przez tą miejscowość, ale nigdy nie było okazji pojeździć. Miłego nartowania i oby nie wiało za bardzo!1 punkt
-
i racja bo kawa z filtra jest beznadziejna ale Twoja relacja wspaniała - dzięki serdeczne1 punkt
-
Maciek, gdzie Ty chcesz być? Tam będą "szusy w bikini". Jak Ty założysz to bikini? Żeby go założyć trza mieć cycki!1 punkt
-
Wrażenia Mega! A zabawa jeszcze lepsza. Poza trasa można poczuć wolność. Ogólnie czuje się bardzo bezpiecznie poza trasa, więc w St Anton jechałem prawie ze wszystkiego. Oczywiście był to Off przy trasowy, więc dużo bezpieczniejszy zarazem. Z Vallugi się nie udało, bo pogoda była słaba, w pierwszy dzień po podróży nie ryzykowałem i nie byłem jeszcze wjeżdżony w narty, a w ostatni dzień puścili gondole przed naszym wyjazdem. Co się odwlecze...😉 Mimo to zaliczyłem parę pionowych ścianek 😀i jedna porządną glebę w puchu 😀1 punkt
-
A widać kilka os na zielono hihi śmigamy śmigamy chłopaki jazda jazda 😉😁😎1 punkt
-
Ja dzisiaj na zielono jakby co [emoji41] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Pożegnanie sezonu w SMR oczywiście [emoji121]️[emoji57] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
Pomijając, że rada MarioJ najlepsza to zrób po prostu podejście z Kuźnic wzdłuż trasy narciarskiej na Kasprowy (przez halę goryczkową). Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze w piątek na Pilsku, od dzisiaj z powodu braku chętnych i pogody, zamknięte. Świeże info od stołu świątecznego od GOPR Miziowa. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
hej! Mówiłeś ze nie chcesz az tak dużego promienia jak Ci mówiłem ze mam R>25 zmiana planów? @johnny_narciarz odważny wybór ale piękne - musisz mi mówić gdzie będziesz jeździł bo będzie za mało miejsca na stoku dla nas 21 punkt
-
Oczywiście, nie ma problemu panowie. Póki co, mam nadzieję, że uda mi się je konkretnie przetestować. ale nie wiem czy w moich miękkich i wyklepanych butach, uda się to zrobić właściwie. Koniecznie muszę kupić nowe buty! Jeśli dotrę w poniedziałek rano na BSA, to może coś wypożyczę , bo na zdjęciach widać, że mają wybór spory.1 punkt
-
Jeśli była do końca marca to bym na wszelki wypadek kupił. Jak coś, planuje być w poniedziałek rano na BSA.1 punkt
-
Kurcze, przestraszyłeś mnie... Co prawda to nie nówki (2014/2015), ale mimo wszystko...1 punkt
-
Słotwiny Arena 28.03.2018 Mając do wykorzystania voucher na całodzienny karnet pojawiam się dzisiaj w Krynicy poszusować na Słotwinach w końcówce sezonu. Temp o 9 rano 0st. Temp po 14 godzinie +5,5st. Od rana dość miękko mimo nocnego przymrozka w Krynicy (-3st). Ludzi mało więc jazda przyjemna. Śniegu coraz mniej ale w Święta mają jeszcze jeździć. Widok na Jaworzynę Krynicką1 punkt
-
@JurekByd współczuję i życzę szybkiego powrotu na Stok Będziemy razem kaleczyć pewnie na początku swoją jazdę. Noc mi minęła spokojnie. Przeciwbóle miałem co 4 godziny i spałem jak suseł po tabletkach nasennych. Dzisiaj mnie nie wypuszczą, może jutro. Dwa razy już o kulach śmiałem do kibelka... ...ale z takim ustrojstwem na nodze jest to trudne. Sorry za brutalną fotę. Dzisiaj mają mi to ściągnąć1 punkt







