Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      47

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      37

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      32

    • Liczba zawartości

      551


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      27

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.02.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Szwajcaria Bałtowska - odwilż. Kolejny, 22 dzień sezonu spędziłem w miejscu, gdzie w tym roku przebywam najczęściej - w Bałtowie. Ponieważ weekend, to komfortowa jazda tylko dwie godziny z samego rana - stawiamy się punktualnie. Jesteśmy ok 8:30 i przy kasie jesteśmy pierwsi... Pierwszy kupuję karnety. ...ale nim docieramy na miejsce - podróżujemy, po pięknej, mazowieckiej ziemi. Słońce dopiero wschodzi - jest magicznie... dookoła płasko, poza równinami, polami, lasami dookoła żadnych zabudowań, kompletnie nic... a my? My jedziemy na narty - niesamowite! Stok przygotowany jest świetnie. Ratrakowy zrobił doskonałą robotę! Moje nowe deski jeszcze tutaj nie jeździły - wyglądają na białym jak Ferrari Na wyciągu jadę pierwszy, mam więc okazję po raz kolejny zrobić zdjęcia pustych stoków. Trasa przy orczykach: Ta dookoła lasku - najłagodniejsza poniżej. Zwróćcie uwagę na nową inwestycję w głębi fotki - hotel. Baza noclegowa niebawem w ośrodku zyska nowe miejsce. Hotel, basen, spa itd... Szybko uciekamy pod krzesło - tutaj jest najdłuższa trasa, w sam raz dla moich nowych nart. Jeździ mi się dzisiaj fantastycznie. Pierwsza godzina, to twardo i szybko. Gigantki wycinają piękne łuki a ja cieszę się jak dziecko Już przy kasie dzisiaj wita się ze mną obca mi do tej pory osoba. Kolejny forumowicz, którego mam, mamy przyjemność poznać - rozpoznaje mnie i się przedstawia. Grzegorz (przepraszam nie potrafię odnaleźć nicka) przyjechał do Szwajcarii razem z Żoną Ewą, którą również poznajemy. Ja testuję GSy na stokach, a On - nowe, wypasione buty od Lange. Jeździmy razem na krześle i bardzo miło się nam rozmawia. Całość głównej trasy: Okazuje się, że Grzegorz i Ewa, by się trochę poślizgać przyjechali aż z Warszawy. Prawdziwa pasja i ciąg do nart - ponad 150 km po to, by móc przetestować nowy sprzęt i chwilę się poślizgać w takim oto miejscu: Dowiaduję się, że to dzięki mnie i relacjom na forum - dowiedzieli się o Szwajcarii Bałtowskiej 😮 WOW Czas szybko mija. Przy temperaturze dodatniej tylko przez godzinę jest fajna jazda - później niestety wszystko puszcza, przybywa również narciarzy. Uciekamy na chwilę pod orczyki...by stwierdzić, że jednak pod krzesłem jest lepiej. Dwie godziny raz, dwa mijają. Po porannym sztruksie już nic nie zostało - my jeżdżąc musimy mocno uważać i planować tor jazdy - by sobie fajnie pośmigać w tym tłoku. Czasami warto chwilkę poczekać na górze, by pojawiło się trochę luzu - wówczas kilka skrętów na ostrzejszej części górki naprawdę daje masę frajdy. Rzut oka na park miniatur... ...i kończymy jazdę. Lądujemy w czwórkę w Bałtowskim Zapiecku. Tutaj jemy pyszną kwaśnicę, później pijemy kawę rozmawiając z nowo poznanym Forumowiczem i jego "Drugą Połową". Temat, to nasza pasja, narty, Alpy, sprzęt. Czas mija bardzo szybko - żegnamy się. Bardzo dziękujemy za miłe towarzystwo! Super było Was poznać Warszawiacy idą zwiedzać tutejsze mini ZOO...a ja wpadam w paszczę tutejszego, żywego DINOZAURA 😮 Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
    20 punktów
  2. Witajcie Ostatnio miałem okazję odwiedzić nieduży region Wipptal, położony we Włoszech, tuż za przełęczą Brennero (jest jeszcze Wipptal "autriacki"). Centralnym punktem jest miasteczko Sterzing/Vitipeno, w którym znajduje się zakład produkcyjny Leitner/Prinoth - wytwarza się tu ratraki, wyciągi, a w budowie jest fabryka armatek śnieżnych. Ośrodki wchodzące w skład tego regionu to Rosskopf/Monte Cavallo, Ratschings/Racines Giovo i Ladurns. Nie są one duże (do 20km tras) ani wysoko położone (1000-2000mnpm), ale mają bardzo przyjemne, szerokie i fajnie nachylone trasy. To chyba pierwszy duży region, w którym nie spotkamy ani jednego, charakterystycznego, czerwonego ratraka PistenBully. Wszystiie to Prinoth, tak jak wszystkie wyciągi to Leitner Samo miasteczko Sterzing aka Vipiteno (najbardziej wysunięte na północ miasto we Włoszech) nie sprawia wrażenia ładnego, okolica jest wręcz podła: autostrada i fabryki. Ma jednak ładną, zabytkową, główną ulicę na której toczy się jakieś życie.Poszukałem jakichś informacji o historii miasteczka ale nic wielkiego się tu nie wydarzyło. Ma co prawda ponad 1000 lat ale spośród wszystkich znanych osób które się tu zatrzymywały, kojarzyłem tylko dr Mengele... Region jest zdecydowanie niemieckojęzyczny - językiem włoskim posługuje się mniej niż 1/4 tutejszej ludności. Co ciekawe, 0.4% używa języka LADYŃKIEGO, który - jak wyczytałem - jest językiem rdzennej ludności włoskich Dolomitów. W samym miasteczku znajduje się ośrodek Rosskopf/Monte Cavallo. Z doliny wjeżdżamy gondolą. Na górze mamy niezbyt długie, ale całkiem fajne trasy. Jedna z nich zjeżdża nieco niżej, a od tego roku dostępny jest także zjazd do doliny. Ośrodek ten jako jedyny ma południową ekspozycję, co z jednej strony daje przyjemnie słońce, ale nieco skraca sezon. I jeszcze zjazd z samej góry na dół: Około 10 minut jazdy od Sterzing znajduje się ośrodek Ratschings/Racines Giovo. Bardzo podobny do pierwszego: z dołu jedziemy gondolą, na górze, ponad linią lasu mamy kilka szerokich, nie najdłuższych tras, a dodatkowo dwie długie nartostrady do doliny. Jeździ się nimi bardzo fajnie, bo nie są to wąskie dojazdówki, a normalne, szerokie nartostrady. Ostatni, także oddalony o ok. 10 minut ośrodek, to Ladurns. Tu tras jest mniej, ale także i ludzi jest najmniej, a jeździ się doskonale. Po 12.00 zauważyłem, że mój ślad jest ciągle jedynym na nartostradzie Nie ma tu gondoli, są tylko dwie kanapy, ale jest to fajne miejsce na jeden dzień. Ze względu na specyficzne położenie, ośrodek ten jest najmniej nasłoneczniony. I tradycyjnie "talfahrt" Reasumując - wyjazd oceniam jako bardzo udany, zwłaszcza że trafiłem na dobre warunki co do śniegu. Przez 3 dni nie widziałem placka lodu, a temperatura oscylowała w okolicach małego "minusa". Jako plusy wymieniłbym: - bliskość (nie trzeba wjeżdżać wgłąb Włoch, płacić za autostradę) - bardzo fajne trasy - nieco niższe ceny - wspaniałe jedzenie - darmowe parkingi przy ośrodkach (w Ratschings jest także garaż w budynku, ale nie sprawdzałem, czy płatny) - brak tłoków i kolejek - bliskie położenie wszystkich ośrodków wokół Sterzing Minusy: - niska wysokość (zawsze jest ryzyko, że będzie problem ze śniegiem; krótszy sezon) - wielkość ośrodków - nie wytrzymałbym kilku dni w jednym, ale z drugiej strony można je zmieniać i nawet przez 6 dni może być tu fajnie Pozdrawiam Acha i jeszcze reklama - można polubić mnie na Facebooku, gdzie wrzucam różne narciarskie zdjęcia i historyjki, kiedyś bardziej dla znajomych, a teraz bardziej publicznie, a co tam https://www.facebook.com/skibumpl/
    15 punktów
  3. Dziś wybraliśmy się do Zawoi, ale na skitoury. Ruszyliśmy spod Centrum Górskiego (już byłego) i trasami rowerowymi skierowaliśmy się na Mosornego Gronia. Odwilż na całego, śnieg ginie w oczach. Musiałem się od razu porozbierać. Wrażenia już nie takie jak przy mrozie i świrzym opadzie, ale i tak było fajnie! No to start! Jak widać śniegh mokry i brudny, głównie igliwie Na azymut, gdzie nas poniesie W pewnym momencie niezły Zonk: śnieg się skończył! Na szczęście tylko może 100 metrów trzeba było nosić narty, ale musielismy nieco skorygować plany i poszliośmy jakąś drogą. Okazuję się, że nie jesteśmy tu sami - Yeti! Jest też staw... Po śladach doszedłem do wniosku, że tu się myje Yeti... Ciśniemy dalej drogą Ciekawa nazwa... To będzie nasza dalsza trasa, dopóki nas zbytnio nie znudzi... Chwila przerwy. Wiosna to czy jesień? Gipkość kontra pomysłowość... Blisko celu Cel osiągnięty Czas na zjazd, niestety trasą. Warunki iście wiosenne, ale śniegu sporo! Ja nawet lubię cos takiego, ale prawie rozpadał sie desazcz i trzeba było uciekać. Mosorny w skrócie Kolejny super spędzony dzień w doborowym towarzystwie.
    15 punktów
  4. Relacja z dnia dzisiejszego. Ludzi wywiał chyba wczorajszy wiatr halny. W ośrodku pusto. Część relacji będzie tutaj, część dotycząca COS-u w relacji dotyczącej COS-u. Dziś warunki super, choć śnieg raczej ciężki (dodatnie temperatury zrobiły swoje) pokryty miejscami warstwą przymarzniętej wody. To co @shuger widzi na kamerach jako przecierki to bardzo często jest igliwie z choinek (na zdjęciach wygląda fatalnie, ale w rzeczywistości to nic groźnego) choć i przecierki się zdarzają). Dziś jeździłem 1,3,5, 3b, 3a, 2. Numerem 1 dziś zdecydowanie 5 - polecam. Jak wyglądało Solisko i Pośredni niestety nie wiem, bo czas od 8:00 do 13:00 bardzo szybko zleciał, a jeszcze bawiłem się na COS-ie. Na trasach bardzo dużo śniegu, halny go trochę zabrał, ale zdecydowanie mniejsze szkody poczynił niż ten zeszłoroczny (choć COS bardziej ucierpiał). Rano COS wyglądał magicznie. Rano magicznie. Idziemy (o przepraszam jedziemy na SMR) trasa 3a. Łącznik (trasa 3a cd.) Halny wczoraj połamał trochę choinek. 3a Trasa ze Zbójnickiej Kopy - rano. Trasa z Małego Skrzycznego. Bieńkula (będzie kilka zdjęć) - dla mnie dziś trasa nr 1. Bieńkula 2 Bieńkula 3 Bieńkula 4. Bieńkula 5. Dojazd do gondoli z Bieńkuli. Przejazd przez drogę. 3 dół i dojazd do gondoli. Dojazd do gondoli. Kolejka do gondoli (brak kolejki, jazda na bieżąco). Woda w zbiorniku. Wracamy na COS.
    15 punktów
  5. Obiecana druga część relacji z dnia dzisiejszego. Wcześniej było o SMR (w odpowiednim wątku), teraz kilka zdań o COS. Rano było magicznie, słońce nieśmiało wyglądało za chmur. Na dole mgła, a my nad nią. Teraz pogoda mocno już siadła, pada drobny deszcz, jest mglisto - ale to oglądam już z okna apartamentu. Wczorajszy halny zrobił trochę krzywdy na COS-ie, najbardziej ucierpiała ścianka na Kaskadzie oraz dojazd do dolnej kanapy (będzie widać na zdjęciach). Mamy kilka drobnych przecierek i trochę drobnego kamienia ale wszystko do objechania. Określanie przez nich warunków jako dostateczne, to chyba jednak nadmierna skromność. Na trasach leży też miejscami igliwie, wywiane przez wiatr na trasy (trudno wieczorem włączę żelazku i najwyżej przesmaruję ślizgi). Rano było naprawdę magicznie. Magicznie (wracamy z SMR na COS) cd. W tle widać wywianą ściankę na Kaskadzie i przecierki. COS rano wyglądał też tak. COS widokowo. Wieża już bez śniegu, już nie wygląda tak magicznie. COS około 12:00 COS na powrocie około 12:00 cd. Na dolinach zawody. I jeszcze jedno zdjęcie trasy zawodów. Jedziemy na dół. Doliny cd. Jedziemy niebieską. Przeskok na czerwoną. Wg. oznaczeń na trasach czerwona idzie obok kanap (wg. mapy już nie). Czerwona (niebieska) widok w dół. Drobne przecierki. Końcówka trasy ucierpiała najbardziej.
    14 punktów
  6. A my dziś ponownie Zwardoń Ski Warunki bez zmian b.dobre,choć zdecydowanie miękko Narciarzy też bez szału,jazda na bieżąco Szkoda tylko że duży Rachowiec nie czynny....
    12 punktów
  7. Dzisiaj kontynuacja zwiedzania podkarpackich stoków. Tym razem wybrałem się jednak sam, a celem był Przemyśl. Jeżdżę tu regularnie raz-dwa razy do roku, a lubię tę stację co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze jest ona z wielu względów unikalna. Żaden ośrodek narciarski w Polsce nie jest chyba położony tak blisko centrum całkiem dużego miasta. Z przemyskiego rynku w linii prostej jest tu chyba nie więcej niż kilometr. Chcąc dostać się na górny parking trzeba pokluczyć chwilę stromymi uliczkami starego miasta. Wydaje mi się, że nigdzie u nas nie ma też takiego wyciągu. Nietypowe trzyosobowe krzesło Leitnera uruchomiono chyba w 2006 r., ale wydaje mi się, że ściągnięto je z jakiegoś demobilu z zachodniej Europy, bo nawet jak na 2006 r. jest to nieco przestarzała konstrukcja. Po drugie, ilekroć tu jestem, jeździ się po prostu dobrze. Trasa przygotowana jest jak należy, ma przyzwoitą długość, rzadko kiedy są duże kolejki. Ceny również przystępne. Dzisiaj za dwugodzinny karnet zapłaciłem 30 zł, a przy okazji pani w okienku zaskoczyła mnie informacją, że nie pobiera się żadnej kaucji za karnet. W zeszłym roku chyba jeszcze była. Główna trasa, która ma niecały kilometr i prowadzi wzdłuż krzesła jest dosyć łatwa (słusznie oznaczona na niebiesko), ma też dwa dodatkowe warianty boczne, które miejscami są dosyć strome ale co najwyżej na długości 100 metrów. Na miejscu byłem zaraz na otwarciu, więc jak łatwo się domyślić jeździłem po sztruksie. Przez cały pobyt na krześle towarzystwo miałem tylko raz. Mimo, że warunki były fajne to przetarć na trasie jest już całkiem sporo. W tych stronach spadło w styczniu o wiele mniej śniegu niż np. w Beskidach, więc dwa dni halnego i wysokie temperatury dość mocno dały się we znaki. Prognozy dla Małopolski i Podkarpacia wskazują raczej na przedwiośnie niż na zimę, tak więc czarno widzę stan tej trasy na zaczynające się za tydzień podkarpackie ferie. Szybkie niedzielne narty uważam jednak za jak najbardziej udane. Na pewno jeszcze nie raz tu wrócę. Choć następnym razem pewnie dopiero w przyszłym roku. Widok na trasę. Z prawej strony dodatkowe warianty zjazdu. Kolejna wyjątkowość tej stacji. Po zjazdu z krzesła musimy pokonać około 50 metrów po płaskim, trzeba więc pracować kijami. Dostajemy się potem na mostek, który prowadzi nad regularną przemyską ulicą. Jeżdżą nią np. autobusy miejskie. Po zjeździe z mostku w prawo lub w lewo dostajemy się na trasy. Przetarcia chyba dobrze widoczne. Weekend był bardzo ciepły. Druga połowa przyszłego tygodnia chyba podobna. Może być więc kiepsko. Stacja otworzyła się dopiero w połowie stycznia, więc kłopoty ze śniegiem to tutaj niestety norma. Przemyśl z góry. Z tego ujęcia niestety tylko prlowskie bloki na Zasaniu. Przemyśl to jednak moim zdaniem jedno z najładniejszych polskich miast. Świetne położenie na wzgórzach, bardzo ładne stare miasto z największym zagęszczeniem kościołów na metr kwadratowy jaki znam:). A dodatkowo dobra baza wypadowa w Bieszczady. Jeszcze jedna ciekawostka. Krzesło wzdłuż trasy to nie jedyna kolejka w tym miejscu. Przemyski POSiR udostępnia nad Sanem duży parking z którego na stok można dostać się właśnie takim starym krzesłem. Bilety na trasy można kupić też na dolnym parkingu, wsiadamy z nartami w dłoniach na krzesło i dostajemy się do dolnej stacji wyciągu narciarskiego. Wyciąg nr 2 prowadzi nad główną drogą, którą można dostać się z Przemyśla w Bieszczady.
    10 punktów
  8. Dziś Złoty Groń do południa dużo szkółek narciarskich co powodowało fale na stoku. Trasa trochę miękko ale bez lodu. Odsypy względnie małe. W kilku miejscach minerały ale w większości do bezpromowego ominięcia. Na górze mgła i tylko od czasu do czasu przejaśnienia.
    9 punktów
  9. Obiecana druga część relacji z dnia dzisiejszego. Wcześniej było o SMR (w odpowiednim wątku), teraz kilka zdań o COS. Rano było magicznie, słońce nieśmiało wyglądało za chmur. Na dole mgła, a my nad nią. Teraz pogoda mocno już siadła, pada drobny deszcz, jest mglisto - ale to oglądam już z okna apartamentu. Wczorajszy halny zrobił trochę krzywdy na COS-ie, najbardziej ucierpiała ścianka na Kaskadzie oraz dojazd do dolnej kanapy (będzie widać na zdjęciach). Mamy kilka drobnych przecierek i trochę drobnego kamienia ale wszystko do objechania. Określanie przez nich warunków jako dostateczne, to chyba jednak nadmierna skromność. Na trasach leży też miejscami igliwie, wywiane przez wiatr na trasy (trudno wieczorem włączę żelazku i najwyżej przesmaruję ślizgi). Rano było naprawdę magicznie. Magicznie (wracamy z SMR na COS) cd. W tle widać wywianą ściankę na Kaskadzie i przecierki. COS rano wyglądał też tak. COS widokowo. Wieża już bez śniegu, już nie wygląda tak magicznie. COS około 12:00 COS na powrocie około 12:00 cd. Na dolinach zawody. I jeszcze jedno zdjęcie trasy zawodów. Jedziemy na dół. Doliny cd. Jedziemy niebieską. Przeskok na czerwoną. Wg. oznaczeń na trasach czerwona idzie obok kanap (wg. mapy już nie). Czerwona (niebieska) widok w dół. Drobne przecierki. Końcówka trasy ucierpiała najbardziej.
    8 punktów
  10. Dzień czwarty lodowiec Hintertux Na lodowiec praktycznie zawsze jedziemy pod pogodę, a że prognozy na wtorek były bardzo dobre wybór był prosty. Pobudka skoro świt, a właściwie w nocy:-) Startujemy z kwatery o 7:00, naszym celem jest wjazd pierwsza gondolką, co po raz pierwszy nam się udaje:-) Początek dnia najwyższe partie lodowca jeszcze w chmurach, ale wiemy, że do południa zrobi się pięknie. Wjeżdżamy na samą górę i zjeżdżamy w dół szerokimi trasami. Tylko pierwsze kilkaset metrów widoczność jest słaba,a im niżej tym lepiej. Do południa ujeżdżamy trasy 17a i 17. Około południa ponownie wjeżdżamy na sam szczyt i widoki są już piękne. Jeździmy trasami 11a, 11, 3 i 2. Przy okazji wypatrzyliśmy ładną knajpkę na uboczu - przy odnodze trasy nr 2 Spannagelhaus. Tam zamawiamy nasze jedno z ulubionych dań czyli Tiroler Grostl - pycha!! Spory mróz (około -20) powoduje, że ludzi jest niewiele. Jak dla mnie zimno nie jest specjalnie dokuczliwe, bo praktycznie nie wieje. Koniec dnia to już standard, czyli wjazd możliwe ostatnim krzesłem 4er Tuxerjoch, odczekanie chwili, aż tłumy pojadą i zjazd trasą nr 1 na sam dół. Dzień przepiękny!!!
    8 punktów
  11. Aktualizacja: dawno nie pisałem, bo czasu brak, a i śniegu było dostatek, więc nie było co pisać. Ostatnie opady były jakoś 2 tygodnie temu. Od tego czasu, 70cm które miałem pod domem, zdążyło siąść i zrobiło się z tego 20-30 cm. Do piątku było ciągle bardzo zimowo, warunki super. W piątek zaczęło wiać, do tego deszcz. Ubyło mnóstwo śniegu, na trasach dalej jest go sporo, ale we wsi, klimat z zimowego zrobił się wiosenny. Dziś niby ma przyjść ochłodzenie, więc na jakiś czas zatrzyma to dalszy ubytek śniegu, ale przydałoby się chociaż 5-10cm świeżego by zakryło trawę i błoto. Ludzi z roku na rok jest mniej w Korbielowie, także o kolejki jest ciężko. W tym sezonie był jeden weekend (sobota 2 tygodnie temu o ile się nie mylę) kiedy było na prawdę sporo i były problemy z dojazdem i parkowaniem.
    7 punktów
  12. Narciarz ze Śląska w swoich niedawnych postach pisał o stacjach na których na pewno nie jeździliście. Jednak Szczawnica i Kamieńsk to chyba nie taka nisza. Co jednak powiecie na Arłamów? Korzystając z tego, że jestem u rodziny na Podkarpaciu, postanowiłem zwiedzić tutejsze stoki. Pierwotnie planowałem samotnie pojechać z samego rana na kultową wśród miejscowych (nielicznych zresztą) narciarzy, Lawortę w Ustrzykach Dolnych. Jednak ulegając rodzinnym naciskom, wylądowałem ostatecznie w większym gronie w Arłamowie. Arłamów jest znany właściwie tylko z jednej miejscówki, a mianowicie byłego Ośrodka Wypoczynkowego Rady Ministrów, w którym to w stanie wojennym internowano działaczy Solidarności. Aktualnie kapitalizm podbił to miejsce w ten sposób, że z siermiężnego ośrodka z czasów PRL, zrobiono jeden z najefektowniejszych kompleksów hotelowych w Polsce. Gdy słyszałem kilka lat temu o tych efekciarskich planach inwestycyjnych, wątpiłem w ich realizację, a nawet wypadku realizacji w ich opłacalność. Myliłem się bardzo. Hotel jest hitem i ściągają do niego rodacy z całego kraju. Częścią kompleksu hotelowego i główną zimową atrakcją jest niewielki ośrodek narciarski. Mamy tutaj dwa klasyczne orczyki kotwice, wzdłuż których wyznaczono dwie trasy, z możliwością przejazdu pomiędzy nimi. Na planie ośrodka trasy są więc trzy: zielona, niebieska i czerwona. Niech nikogo nie zmyli ich kolor. Wszystkie są wybitnie niebieskie i idealne do nauki i rodzinnego relaksu na nartach. Trasa nr 1 bardziej płaska od trasy nr 2 i to właśnie na jedynce mamy licznych początkujących wraz z instruktorami. Na dwójce jest już nieco bardziej ambitnie i nawet da się całkiem fajnie pojeździć. Maksymalna długość tras to całe 500 metrów:). Dzisiaj pomimo wysokiej temperatury (9C) oraz dosyć silnego wiatru, warunki przez cały dzień były bardzo dobre. Płaski stok nie degraduje się jednak szybko. Ludzi umiarkowana ilość, jazda w zasadzie na bieżąco. Fajnie spędzone cztery godziny. Może ognia w nogach nie było po tym wszystkim, ale z mojej ekipy dorośli zadowoleni, dzieci zadowolone, tak więc było naprawdę dobrze. Trasa nr 1 bardziej płaska od dwójki, tak więc większe zagęszczenie narciarzy. Chwilami pojawiało się nawet słońce:) Trasa nr 2 nieco bardziej ambitna i przez to pustawa Goście hotelowi raczej nie mają daleko na stok. Mają też termalny basen zewnętrzny, którego na tym zdjęciu nie widać. Taki widok mamy z naprawdę wypasionej karczmy. Znaczy wypasionej rozmiarem i wystrojem, jedzenie co najwyżej średnie. Jeżeli będziecie w okolicy i macie ochotę na rodzinne mało wymagające jeżdżenie, polecam z czystym sumieniem. Ceny też nie zabijają, bo 45 zł za 4 godziny jazdy to nie jest złodziejstwo. Dla szukających czegoś bardziej narciarsko wymagającego, konieczna jest nieco dalsza wycieczka do Ustrzyk Dolnych.
    7 punktów
  13. Muszę się pochwalić 😀 Byłam dzisiaj 5 na 6. Jest jakiś progres. Walka była straszna bo mokro i ciepło, wiele osób wypadło, włączyłam żebym utrzymać się i miałam 5.81 straty, dziewczyna za mną miała ponad 8😀 nie spoznialam już tak skretow jak wcześniej i parę osób powiedziało mi że widzi poprawę także są dla mnie szanse. We wtorek, czwartek i piątek treningi na tyczkach mam w planie 😉
    6 punktów
  14. Jaworzyna Krynicka Kumpel Michał dzisiaj szusował 4 godziny z samego rana na Jaworzynie Krynickiej. Rano warunki doskonałe - twardo i szybko mimo dodatniej temperatury. Dwie godziny ruch na stokach umiarkowany, później trochę gorzej - generalnie bardzo fajne narty. Popołudniu miękko. Dwie fotki: Otwarta trasa czarna zdominowała ich dzisiejsze narty: No i teraz trochę żałuję, że jednak do nich, na południe Polski nie pojechałem Pojechaliśmy z Paulą gdzie indziej.
    6 punktów
  15. Dzień trzeci - ponownie Penken. Startujemy z samego rana, w nocy była świeża dostawa z nieba. Tak na oko 10-15 cm:-) Zaczynamy od trasy 16 - naprawdę ją polubiłem. Dodatkowo jest zupełnie pusta, więc robimy ją kilka razy. Pogoda na razie nie jest zła, co jakiś czas przebija się słoneczko przez chmury. Następnie około 11 przerzucamy się na Rastkogel, ale tam jeździ sporo ludzi. Jedziemy jeszcze dalej na Egalm, kolejka do krzesła spora, ale trasy puste. Jeździmy kilka razy trasą 77 - jest super,, a kolejka przy kolejnych zjazdach zmalała do zera. Niestety przychodzą coraz większe chmury przez co kontrast staje się zerowy. Dzień zbliża się ku końcowi, więc trzeba zawijać się na naszą stronę. Po dotarciu pod Horbergbahn mamy jeszcze czas na jeden zjazd 10-tką i dwa razy Baby Tourem.
    6 punktów
  16. Nie rozumiem jak po 5 zjazdach można wypowiadać się o jakimkolwiek ośrodku ( i do tego pisać o tym na szerokim forum). Publicznie twierdzisz, że to najgorsza stacja w Polsce, a ja pytam Ciebie, to w ilu jeździłes? Z tego co pamiętam to nawet nie wiesz gdzie jest Zieleniec. Jak ktoś jeździł tylko w Szczyrku i na Pilsku to nie powinien się wypowiadać na temat innych ośrodków w kraju, bo po prostu brak podstaw do oceniania...
    6 punktów
  17. Niedzielny poranek w Schoppernau. Miłego dnia! 😀
    6 punktów
  18. Mój kolega, Grzegorz 3 stycznia na Pilsku...NO meeega!!!
    6 punktów
  19. Diedamskopf Spośród trzech ośrodków narciarskich, leżących w górnej części doliny Bregenzerwald, Diedamskopf jest najbardziej kameralny, bo oferuje jedynie 40 km tras na zboczach Diedamskopf oraz Breitalpe. choć są to trasy dość wymagające i urozmaicone, w większości czerwone i czarne. Obsługuje te trasy trochę leciwa gondolka oraz dwie kanapy – „szóstka” z osłonami i „czwórka” bez osłon, do tego dwa łącznikowe orczyki i jeden talerzyk przy dolnej stacji, na „oślej łączce”. Generalnie to infrastruktura jest z lat 90-tych, ale daje radę . Gdy jesienią wyczytałam, że zaledwie 15% tras ma sztuczne naśnieżanie, to się trochę zmartwiłam, ale okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Las Bregencki to jedna wielka śnieżna dziura, ze średnimi rocznymi opadami ok. 9-11 metrów śniegu, a w tym roku to chyba nawet będzie więcej 🤔. Wszystkie stacje narciarskie w Lesie Bregenckim oraz w okolicznych dolinach obejmuje karnet 3-Täler-Pass. Łącznie to ponad 500 km tras i ponad 30 ośrodków, z czego ponad 200 km przypada na trzy największe stacje – Mellau-Damüls, Warth-Schröcken i właśnie Diedamskopf. Reszta to „drobnica”, mniej lub bardziej rozproszona. Cena – 233 euro za 6 dni w wysokim sezonie. Ja uważam, że bardzo ok 🤗. Tak więc dzisiaj Diedamskopf. Od rana sypało, w ciągu dnia nawet coraz bardziej i tak ma być jeszcze dzisiaj w nocy. Porządna, bo ponad 30-centymetrowa dostawa świeżego puchu. Wjechaliśmy gondolką z doliny (850 m) prawie na szczyt (2020 m), trochę wyżej jest górna stacja krzeseł, ale tylko 40 metrów. Na górze niestety bardzo zła widoczność i bardzo słaby kontrast śniegu, co powodowało, że nie dało się zbyt szybko poszusować - przynajmniej ja niezbyt pewnie się czuję, jak nie widzę, dokąd jadę . Trasy zasypane tonami śniegu i dość mocno zmuldzone, choć muldy raczej miękkie i sypkie – chociaż tyle dobrze. Poniżej pośredniej trasy gondoli widoczność nieco lepsza i trasy w lesie. Do doliny prowadzą stamtąd dwie skirouty – nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt), ponad 4 km oraz nr 21 (Waldabfahrt), ponad 6,2 km i to właśnie była super trasa na dzisiaj. Co prawda nie jest zbyt szeroka, bo prowadzi leśną drogą, ale fajnie pozakręcana, urozmaicona i bardzo widokowa, a nawet dało się tam dzisiaj trochę rozpędzić. W połączeniu z niebieskimi ze szczytu – np. 6 i 20 wychodzi ponad 10 km zjazdu i 1.200 m przewyższenia 😀. Myślę jednak, że warto dać tej stacji jeszcze jedną szansę przy lepszej pogodzie, bo dzisiaj odpuściłam sobie czarne trasy i górne czerwone, tak jak i jazdę kanapą bez osłon i położone wzdłuż niej stoki. Tak naprawdę, to nawet nie wiem, jak tam na górze wygląda, a podobno panoramy są niezłe! Od jutra prognozy zapowiadają poprawę pogody i słońce, tak więc może będzie mniej ekstremalnie, a bardziej widokowo. Zdjęć za dużo nie robiłam, a i tak w większości wyszły czarno-białe 😛. Mapka ośrodka Widok na gondolkę, powyżej stacji pośredniej Dolna stacja krzeseł Breitenalpbahn Skiroute nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt) I ulubiona dzisiaj skiroute nr 21 (Waldabfahrt) Pozdrawiam serdecznie!
    5 punktów
  20. Warszawiacy też już dotarli do domu. Dziękujemy za za mile spędzone przedpołudnie. My też oboje cieszymy się ze spotkania. Szkoda tylko, że o 11'tej stok nie wyglądał tak, jak na Twoich zdjęciach - na pewno byśmy go nie opuścili! Ty to masz parcie do robienia zdjęć. Po ten park miniatur to chyba na płot wlazłeś Nawet nie widziałem,że on teraz tak wygląda. To zupełnie co innego jak, te parę miniatur na parkingu parę lat temu. Organizacją zupełnie przypomina park miniatur w Klagenfurt'cie - jest tylko trochę mniejszy. Ewa i Grzegorz
    5 punktów
  21. COS zazwyczaj był pod tym względem uczciwy. Pamiętam, że podczas pierwszego roku działalności BSA miało u siebie na stronie zawsze zaznaczone bardzo dobre warunki. Nawet kiedy bliski i wyżej położony COS ostrzegał przed słabymi. Człowiek myślał, że cuda. Po przyjeździe okazywalo się, że cuda to tylko na stronie www. Nie wiem jaka jest teraz polityka w BSA, bo się zniechęciłem wtedy i w kolejnych latach więcej tam nie pojechałem. Konkurencja jest spora i wolę jechać tam, gdzie uczciwie piszą np. warunki dostateczne, słabe, przetarcia itp. Zwyczajnie - po opuszczeniu ośrodka lubię czuć się wyjeżdżony, a nie wy........ny.
    5 punktów
  22. Nie chcę ich bronić, ale to co pokazałeś można równie dobrze zakwalifikować do Golgoty a ta jest oficjalnie zamknięta. Za chwilę wstawię relację, dziś jeden z najlepszych dni w sezonie. Bardzo mało ludzi, halny zabrał zdecydowanie mniej śniegu niż sądziłem.
    5 punktów
  23. Dzień szósty ponownie Arena Plan na ten dzień układają synowie. Wybierają podjazd samochodem do najdalszego zakątka Arena, czyli stoki Plattenkogel. Pamiętają, że rok temu fantastycznie się tam bawili i mają nadzieję na powtórkę😀 Pogoda zapowiada się wspaniale - pierwsze zdjęcie to widok o poranku z naszej kwaterki. Jest mroźno pogodnie i na dodatek w nocy spadło 10-15 cm świeżego puchu:-) Dojeżdżamy na GerlosPass tuż przed otwarciem krzesła. Widzimy, że trasa nr 70 niewyratrakowana, co wcale nam nie przeszkadza. Po wjeździe kolejnym krzesłem na Plattenkogel okazuje się, że jednak trasy 71-74 sa jak najbardziej wyratrakowane i po nich wykonujemy pierwsze szusy. Po kilku zjazdach przebijamy się na drugą stronę górki, a tam ratraki nic nie ruszyły. Generalnie trasy od 75 do 86 wyglądają jak jedna mega szeroka trasa. Dla fanów jazdy offpiste po prostu raj. Około południa przejeżdżamy na stoki Konigsleitenspitze. Jakże odmienne widoki są dzisiaj w porównaniu do dnia wczorajszego. Jest po po prostu cudownie. Jeździmy wszędzie gdzie się da, nie omijając speed checków, ski movie czy BMW xDrive Cup. Trasy 42, 51, 52, 53 ze wszelkimi odnogami i wariantami zjazdu. Bawimy się świetnie.Na koniec dnia przenosimy się ponownie pod Plattenkogel i tam jeździmy już do końca. Wspaniały narciarski dzień.
    5 punktów
  24. Dzień piąty Arena Według prognoz dzień miał być całkiem, całkiem, stąd wyszedł pomysł, aby w końcu przejechać wzdłuż i wszerz Arenę Zillertal. Stratujemy z Zell am Ziller gondolką. Ponieważ krzesła umożliwiające podróż w dalsze części Areny jeszcze są nieczynne, ujeżdżamy ulubiona trasę w tej części ośrodka nr 18 oraz 16 i 17. Po kilku zjazdach ruszają dalsze krzesła więc pora ruszać dalej. Wjeżdżamy na najwyższy punkt Ubergangsjoch (2500 m. n.p.m.). Stamtąd lecimy w główną część ośrodka czyli Arena Center. Zjeżdżamy trasami 34, 33,33a i 31. Zwłaszcza 33a jest świetna choć krótka. Po zjazdach wciągamy się gondolką Isskogelbahn i trasą 36 zjeżdżamy na sam dół. Trasa mimo wczesnej pory jest już dość zmęczona, dodatkowo spora liczba ludzi, bo jest to jedyny narciarski łącznik do dalszych części ośrodka. Następnie przez KonigsleitenSpitze docieramy do najdalszego zakątka czyli Plattenkogel. Tam zjeżdżamy kilka razy i niestety czas wracać. Pogoda niestety jest coraz gorsza. Po dotarciu ponownie do Arena Center kontrastu praktycznie brak, sypie śnieg i wieje coraz mocniej. Szybko docieramy do Ubergangsjoch i tam czeka nas już tylko zjazd. Początkowo planujemy dotarcie na sam dół, ale brak widoczności i oblodzenie czerwonych tras powoduje, że rezygnujemy z tego pomysłu i ostatni odcinek pokonujemy gondolką.
    5 punktów
  25. Kielecki Telegraf - II Zawody o Puchar stoków świętokrzyskich. Przyszła odwilż Wyjazd na południe Polski odwołany, to trzeba było wystartować w drugich już zawodach o "Puchar stoków świętokrzyskich". Miejsce akcji - Telegraf w Kielcach. W zasadzie, to nowy Telegraf - po demontażu wyciągu krzesełkowego, po prawej części stoku zamontowano nowy wyciąg orczykowy i reaktywowano już jakiś czas temu tą świętokrzyską górkę. Nie ukrywam, że nie przepadałem narciarsko za tym miejscem...ale dzisiaj bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Trasa przygotowana bardzo dobrze i mimo wieczornej i nocnej ulewy, rano temperatury +8 było nieźle. Trochę miękkiego z wierzchu, pod spodem twardo. W ciągu dnia niestety ze względu na pogodę coraz bardziej puszczało. Na miejscu jesteśmy przed 10. Szybko odbieramy numery startowe, idziemy po karnety i zaczynamy zabawę. Dzisiaj towarzyszy mi Paula, jest również @kmarcin z synem oraz @mifilim. Pierwszy rzut oka - karczma na miejscu 😮 Górka z dołu wygląda tak (organizatorzy pompują metę): Uczestników jest sporo: No to w górę nowym wyciągiem: Las jak stał, tak stoi Mimo odwilży jest radość na twarzy - znowu na deskach! Na początku na nogi założyłem GSy: Stok z wyciągu: I widok w dół: Tuż przed jazdą próbną: Robi się mały tłok: Telegraf z góry w całej okazałości - w tle miasto Kielce Po jeździe próbnej sugeruję sędziom, że jedna z bramek jest za bardzo podkręcona i znajduje się za blisko od "ogrodzenia" trasy - Ci reagują i nieco zmieniają układ slalomu. Mimo tego na bramce w trakcie zawodów wypada sporo uczestników. Odpinają się narty, upadki... Uczestnicy podnoszą się, wpinają deski na nogi, podchodzą i w efekcie wielu z nich ze słabym czasem ale kończy rywalizację. Jak spojrzycie jeszcze raz na fotki - to widać, że jest tu ostro. Kielecki Telegraf nie przypadkiem porównywany jest do zakopiańskiego Nosala - skala jest nieco mniejsza. Świętokrzyska górka ma jedynie ok 500 metrów zjazdu. Po próbnym zsunięciu się - decyduję się na zmianę nart na SL. Zawody trwają a my sobie jeździmy obok rozgrzewając się. Po ok półtorej godzinie przychodzi nasza kolej. Najpierw startuje syn Marcina, potem ja i na końcu Michał. Paula nie chciała się zapisać i wystartować...a szkoda Pań niewiele i na moje oko spokojnie stanęła by na podium. Cisnę! Zmiana nart w efekcie nie była dla mnie zbyt korzystna Temperatura wyraźnie spowolniła SL. Prędkości były na tyle wolne, że spokojnie na GS bym zmieścił się w podkręcone bramki. Na płaskiej końcówce zdecydowanie bym zyskał. Cóż? Ryzyko się nie opłaciło tym razem. Jak na powyższym zdjęciu widać - jazda dowolna, a jazda zadaniowa z bramkami, to dwie różne rzeczy. Umiejętność przejazdu blisko bramki, umiejętność odpowiedniego zaatakowania przeszkody i włożenia się w skręt na wymuszonej trasie, to dla mnie na razie czarna magia Ale czemu się dziwić - to dopiero drugi mój start na zawodach...a na tyczkach może 8 przejazd w życiu 😮 W każdym bądź razie - fajna zabawa na śniegu i adrenalina, poczucie współzawodnictwa, to fajna sprawa. No i marboru dojechał z czasem 0:28:20. Udało mi się kolejny raz uzyskać najlepszy czas z naszej "paczki" Skionline...ale niestety sporo zawodników miało dużo lepszy wynik. Wygrany chyba coś ok 25 sekund. W efekcie z tego co podejrzałem, usłyszałem od spikera, to wynik jaki uzyskałem prawdopodobnie uplasował mnie na 7 pozycji. Krajno pozycja 5. Telegraf pozycja 7? Ciekawe w Generalce po dwóch konkursach jakie miejsce? Organizatorzy obiecali, że dzisiaj pojawią się oficjalne wyniki - nie omieszkam napisać jak w efekcie wypadliśmy wszyscy. Skionlinowcy w pamiątkowej fotce po zawodach: (od lewej: @kmarcin, marboru, @mifilim) Za tydzień III Zawody w Tumlinie, a za dwa tygodnie IV Zawody końcowe na Stadionie. Za tydzień wyjazd mam zagrożony... ...oby się jednak udało zaliczyć wszystkie zawody z cyklu "Pucharu stoków świętokrzyskich". pozdrawiam marboru
    5 punktów
  26. Dębowiec. Miały być skitoury, ale ze względu na aurę, zrezygnowaliśmy. Postanowiłem więc przetestowac mój nowy narciarski nabytek: Volkl RMT 84. Gdzie? No gdzieś, gdzie nie będzie nartmagedonu i jest szansa, że wiatr nie zepsuje zabawy. Ruszyłem na Dębowiec - mała górka, niby płaska, wolne krzesełko, ale dziś to był strzał w dzisiątkę! Byłem tak na otwarcie i niezłe zaskoczenie! Spodziewałem się pućtry, a tu lodowisko! Do tego ratrakowy się nie spisał (może to wina aury?) i było bardzo nierówno, zwłaszcza na "Piekiełku" (kiedyś tak się mówiło) czyli ściance. Ludzi bardzo mało, mimo wypełnionego parkingu. Później frekwencja rosła, a stok szybko puszczał. Myślałem, że będzie takie wożenie się, ale nic w tym rodzaju! Narty latały aż miło. Pewnie po trochu z powodu lodu, po trochu z powodu mocengo wiatru, który wiał prosto w plecy. Jeździło mi się na tyle dobrze, że nawet żałowałem, że nie wykupiłem 4 godzin, co nie często tu się zdarza. Mimo kłębiocych sie szkółek i innych początkujących narciarzy. Nartki mnie pozytywnie zaskoczyły i już jestem mega zadowolony z zakupu. Wyobraźcie sobie, że dziś na wyciągu spotkałem pana z Białorusi! W jakimś topowym miejscu by mnie to nie dziwiło, ale na Dębowcu? Po raz pierwszy był na nartach... Trochu sobie pogadaliśmy i to przyjemnie. Trening... Jestem i ja
    5 punktów
  27. Cześć, pozdrawimy z Pawlem z Monachium, gdzie dzisiaj rozpoczęły się targi ispo. Relację można śledzić na FB www.facebook.com/skionlinepl i Instagramie www.instagram.com/skionline.pl
    4 punkty
  28. Dziś rano szybka powtórka akcji czyli Tumlin. Byłem zaskoczony. Na początku nawet twardawo a i potem OK. Stok jak zwykle prawie pusty...Do 12 rewelacja.
    4 punkty
  29. to i ja dodam kilka fotek przygotowania już tylko został napis temu to zawsze za ciepło puste budynki Centrum Górskiego pierwszy mostek o co tu chodzi ? do boju marsz gdzie to białe jest ? strumyk Chłodna Dziura chyba coś zgubiłem mogli by to wyciąć, ciągle jakieś przeszkody Babia W końcu zjazd zacieranie śladów 20190203_121602.mp4 a tak to wyglądało w połowie października
    4 punkty
  30. Dlatego 10 ferii z rzędu spędziłem na Pilsku. Jedząc obiad na Miziowej. Ale na Pilsku Orczyków coraz mniej i nic w zamian. Podwójny na Buczynkę, pojedynczy na Kopiec, talerzyk na Buczynce, talerzyk na Kopiec A ja mam 51 lat, pracuję ciężko cały rok i 18 minutowa jazda w 15 stopniowym mrozie mnie nie bawi. Wybór między dwoma trasami na górze, a dwoma trasami na dole nie bawi mnie jeszcze bardziej. W Szczyrku wybieram między FIS-em, Bieńkulą a Małym Skrzycznem, czy Julianami albo między 1, a 3, 7 a 4 i można jeszcze długo. Mam do wyboru kilkanaście miejsc z jedzeniem. Po nartach mam większy wybór niż Fero Lux albo Fero Lux. Dlatego kto szuka narciarstwa urozmaiconego wybiera Szczyrk i zaczyna jazdę o 8 lub 8:30.
    4 punkty
  31. Macie przykład w SMR. Tam nowoczesność wygrała nad rozsądkiem. A ludzie jak stado baranów prze do nowoczesnego, bo niby lepsze i warte wydanej kasy. A guzik prawda. Kto szuka narciarstwa to omija SMR z daleka przede wszystkim w sezonie i szuka takich dziupli jak Pilsko Zawoja itp. Ja chcę jeździć na nartach a nie wozić dupsko ogrzewana kanapa. Ostatnio przy -15st wyjeżdżałem reliktem na Szczawiany i problemu nie widziałem. A wrecz był ubaw ;) Ale niestety takie ośrodki w dzisiejszych czasach w Polsce spisane są na zatracenie. A to niby dlatego bo mamy dziwne podejście do narciarstwa. Liczy się lansowanie i ogrzewanie dupska niż jazda jazda jazda...Także chciałbym doczekać na Pilsku inwestora z pasją narciarstwa. Niech ręką boska chroni te tereny przed inwestorami pokroju TMR.
    4 punkty
  32. Dziś po raz drugi w sezonie wybrałem się na podwórkowe narty Jak doskonale wiecie, nadeszła odwilż a właściwie powiew wiosny. Na nizinach w wielu miejscach śnieg stopił się w całości. Byłem niemal pewien, że nie uda mi się już pojeździć na nartach na działce. Nocą padał deszcz, a ranem temperatura szybko rosła w górę. Jakież było moje zdziwienie, jak zobaczyłem swój tor narciarski w dość niezłym stanie! Pozostało tylko uzupełnić braki i rozpocząć jazdę w lutowym słońcu. Oczywiście nie było szans, żeby przejechać przez drogę i jechać dalej w sadzie, więc jechałem tylko do końca trawy. No właśnie - trawy. Generalnie mieszanka tego czegoś, na czym jechałem, składała się z trawy, liści, ziemi i patyków, które były połączone ze sobą wodnistym śniegiem. Ku mojemu zaskoczeniu dojechałem bez większych trudów do końca "trasy" Niestety po kilku godzinach śniegu ubyło na tyle dużo (co pokazuje ostatnie zdjęcie), że narty nie chciały już jechać. Tyle zostało późnym popołudniem
    4 punkty
  33. Bo w tym wątku hejtujemy wszystko co nie jest Szczyrkiem oraz wszystkich, którzy nie napiszą, że Szczyrk jest najlepszy
    4 punkty
  34. Dzisiaj rano miały być tury w Zawoi, ale wiatru przestraszyliśmy się i nic z tego nie wyszło. W południe napadła mnie genialna myśl, że w pobliżu mamy Skrzyczne, a wiatr podobno zelżał. O 14 godz. byliśmy na płatnym, ale darmowym dzisiaj parkingu obok dolnej stacji kanapy. Ruszyliśmy z kopyta pod kolejką, potem w lewo starym śladem Kaskady prosto na Jaworzynę. Na dole wiało trochę, ale na Jaworzynie to już prawie przewracało nas. Ja jestem chudy to wiatr mnie nie zauważył, ale 2 razy cięższego kolegę potraktował jak żagiel i przewrócił. Po naradzie ustaliliśmy, że przypuszczamy atak szczytowy i idziemy dalej. Na otwartej przestrzeni lekko nie było, ale już na FIS-ie za wałem ziemnym i drzewami dało się iść. Na szczycie przy platformie startowej trudno było się utrzymać na nogach. Była już 16:30, ściemniało się więc czas na powrót. Już pierwsze ratraki były na trasie. Staraliśmy się jakoś specjalnie nie rozjeżdżać sztruksu, ale nie wszędzie było to możliwe. Wszędzie miękko, ale gładko. Dzisiaj mimo,że orczyk na szczyt przez chwilę działał, to mała ilość narciarzy nie zrobiła krzywdy trasom. Na Dolinach ustawione 3 slalomy na jutrzejsze treningi. Bardzo fajny zjazd w dobrych warunkach. Na trasach całkowicie pusto. Jest kilka miejsc brązowych (Kaskada na szczycie oraz w części poniżej Dolin, ale generalnie białe się trzyma. Niestety jak zamarznie to będzie beton. pod dolną kanapą dojście do Kaskady fragment Kaskady poniżej Dolin - jedyny taki brązowy hardcorwa rodzinka Jezioro Żywieckie wirtualnie działający orczyk Kaskada poniżej szczytu FIS Doliny my mostek poniżej kanionu
    4 punkty
  35. Gratulacje dla ekipy Skionline.
    4 punkty
  36. dym? wg mnie to była mgła/chmury Zaczęło się koło 15, jak wracałem do domu i wyglądało faktycznie jak dym, ale już koło 18 zgęstniało tak, że widoczność była na 15-20 metrów. Chyba ze 100 kominów naraz musiało by kopcić, żeby tak zadymić wieś na odcinku 2km...
    3 punkty
  37. Góra pod wezwaniem złamanego obojczyka Yeti chyba siedzi w tej zimnej dziurze Dzięki za relację!
    3 punkty
  38. Wszystkie trasy to nie nr 6 i 11? Dziwny sposób liczenia wg SMR.
    3 punkty
  39. Dzień siódmy Hochzillertall Ostatni dzień pobytu w dolinie (jak się później okazało nie taki ostatni :-(). Postanawiamy pojxdzić po ośrodku Hochzillertall i w końcu odwiedzić Spieljoch. Poranek pogodowo średni. Wiatr, śnieg, nisko wiszące chmury. Wjeżdżamy z samego rana na górę. Tam mój syn postanawia pojeździć z kolega w ostatni dzień na snowboardzie. Szybkie wypożyczenie sprzętu i plan taki, że on z kolegą i innymi znajomymi będą jeździć w Hochzillertal, a ja wraz z innymi towarzyszem jedziemy przez Hochfugen na Spieljocha. Mamy wrócić na obiad i razem kończyć nartowanie. Początkowo wszystko przebiega zgodnie z planem i jak tylko otwiera się przejazd na Hochfugen (z reguły około 9:00), ciśniemy tam ile sił w nartach. Skibusy z Hochfugen na Spieljoch jeżdżą co 30 minut i po zjeździe trasą nr 1 mamy około 25 minut czasu wolnego. Postanawiamy więc wjechać gondolką Jet Hochfugen oraz krzesłem Sesselbahn na samą górę i po zjechaniu udać się na Spieljoch. Trasa 10 wspaniała mało ludzi, świetnie przygotowana po prostu bajka. Niestety w oczekiwania na skibusa dostaję telefon, że syn się przewrócił i uderzył kilka razy głową (oczywiście był w kasku). Boli go głowa, ma problemy z pamięcią. Decyzja błyskawiczna, wzywani ratownicy, ja w tym czasie próbuję w expressowym tempie wrócić na Hochzillertal. Serce kazało gnać ile sił, ale na szczęście rozum podpowiadał, że w toboganie znacznie mniej pomogę synowi niż 10-15 minut później, a pogoda zrobiła się naprawdę paskudna - mocny wiatr i opad śniegu. Na szczęście zdążam zanim syn zostanie zwieziony gondolką. Jadę z nim karetką do szpitala do Schwaz. Tam prześwietlenia, badania i decyzja, że generalnie jest dobrze, ale na wszelki wypadek trzeba zostać na 24h obserwację. W międzyczasie kontaktuję się ze swoim ubezpieczycielem i tu muszę pochwalić, bo praktycznie wszystko odbywa się bezproblemowo. Ubezpieczenie to wojażer w PZU, które wykupujemy praktycznie od zawsze, ale pierwszy (i mam nadzieje ostatni) raz wykorzystane w praktyce. Tak więc ten dzień zakończył się dość niespodziewanie. W sobotę syn został wypisany około 11:00, wsiedliśmy w samochód i po 12h dojechaliśmy szczęśliwie do domu. I tak zakończyła się wyprawa pod tytułem Zillertal 2019.
    3 punkty
  40. Dzięki, staram się wykorzystywać każdą okazję, żeby pojeździć na nartach Tak, było w tym trochę desperacji
    3 punkty
  41. Wisła Skolnity nocą
    3 punkty
  42. Jeśli twierdzisz, że oddanie COSu na rzecz TMRu, wyjdzie komuś poza samym TMRem na dobre, to ja stwierdzam, że na Twoje leczenie jest już za późno. COS to dla mnie przykład idealnie działającego ośrodka mimo bardzo małych inwestycji. Systematycznie pracują nad naśnieżaniem, trasy przygotowane na błysk, trasy szersze i węższe, strome i bardziej płaskie fragmenty. Każdy tu znajduje coś dla siebie. TMR zniszczy wszystko co najlepsze i przystosuje trasy do klienta masowego a'la białkowego.
    3 punkty
  43. Telegraf - suplement Kilka zdjęć z jazdy dowolnej od @kmarcin @mifilim Moja fota z wyciągu - tutaj dobrze widać jak stromy jest Telegraf Rozgrzewka Marcin z synem Wyników jeszcze nie ma... PS. @marionen jak jest trochę cieniu, to wolę bez szyby jeździć - lepiej widzę
    3 punkty
  44. Zwardoń Ski Warunki bez zarzutu Jazda na bieżąco
    3 punkty
  45. Byłem dzisiaj i warunki rewelacja. Śniegu multum. Ludzi mało. Dopiero tak po 11 więcej ale dalej znośnie. Traski przygotowane ok. 😀
    3 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...