Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      41

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      2 943


  4. melo7anthony

    melo7anthony

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      224


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.02.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dziś krótka połączona relacja z SMR oraz COS-u. Dojechali do mnie znajomi, którzy poprosili o pokazanie ośrodka. Dziś twardo, mroźno, wyłaził lód i bardzo dużo ludzi. W kolejce najdłużej stałem około 15 minut (na Zbójnicką Kopę, choć ktoś jak nie wiedział jak stanąć mógł utknąć i na 30 minut). Do kanap na Solisku 10-15 minut i zaczęło się korkować już po 9:00, co jest jakąś nowością, bo najczęściej kolejki wyglądały tam tak po 11:30. Na COS dolna kanapa na bieżąco, góra do 10 minut czekania, orczyk z dolin około 10 minut, talerzyk w miarę na bieżąco. Gondola do 30 minut stania. Warunki (na zdjęciach fajnie, w rzeczywistości wyłaziło bardzo dużo lodu). Intensywnie śnieżą Golgotę. Solisko godzina 10:00 Solisko godzina 10:20 Uciekamy na COS (ten intensywnie się śnieży). Raczej twardo, miejscami trochę lodu i luźnych kamieni. Jakieś drobne przecierki (do objechania). Na powrocie, zaobserwowane (wyratrakowana trasa łącząca Skrzyczne ze Zbójnicką Kopą). 7 moim zdaniem dziś najlepsza trasa. 10 (góra) warunki całkiem niezłe.
    11 punktów
  2. Warth-Schröcken – a perfect day of skiing Dzisiaj również zima łaskawa i słoneczna – lampa od rana i lekki mrozik. Zgodnie z planami pojechaliśmy do Warth-Schröcken. Ośrodek ma 70 km tras i jest zarówno na skipasie 3-Täler-Pass jak i Ski-Arlberg. A droga do Warth aktualnie wygląda tak: Parking zapełniony tak w 2/3 i właśnie znad Saloberkopf zaczęło wychylać się słońce! Zaczęliśmy więc od czarnych tras przy kanapie Salober-Jet. Warunki – znakomite, trasy przygotowane świetnie. Większość stoków ośrodka ma ekspozycję północną, jeździ się też na dość sporej wysokości – między 1679 a 2050 m npm., więc pomimo ostrego słońca trasy trzymały znakomicie, nawet po południu. Sceneria już bardzo wysokogórska – tutaj widok na Warth: Przy trasach sporo terenów freeridowych Ludzi niezbyt dużo Czarna nr 280 z kanapy Jägeralp-Express do Warth I czarna ścianka nr 283 (Walserschuss) Lunch w Skihütte Hochalp, z ciekawym wystrojem Bardzo fajny ośrodek, idealna pogoda, cudnie było! 😀😀😀 Dziś relacja nieco krótsza, bo niestety wieczorem musiałam zrobić coś do pracy. Niech więc zdjęcia mówią same za siebie. Pozdrawiam serdecznie!
    11 punktów
  3. Lech-Zürs cd. Tym czasem zrobiło się już późnawo – ok. 14.00 – więc chcąc zdążyć na trasfer z powrotem do Schröcken (Auenfeldjet kursuje do 16.00), musieliśmy się zbierać. Przejechaliśmy na Madloch, żałując, że nie mamy więcej czasu, bo trasy nawet po południu wyglądały bajkowo i pusto Potem skirutą nr 170 (bardzo fajna) do Zug i dwuosobowymi krzesełkami z pięknymi widokami - na Zugerberg. Po drodze pod wyciągiem zauważyliśmy dwa zgubione kije narciarskie, szalik a nawet … biustonosz zawieszony na świerku 😮. Hmm, aż tak gorąco komuś było? 🤣 Mieliśmy jeszcze pół godzinki w zapasie, więc zaliczyliśmy jeszcze niebieskie trasy nr 220 i 235, a następnie o 15.50 wsiedliśmy do gondolki Auenfeldjet, w kierunku powrotnym. Bardzo fajny dzień i ciekawy ośrodek – na pewno warto było się wybrać. Widoczki super, trasy w Lech-Zürs raczej czerwone i niebieskie – mega szerokie i świetnie przygotowane, ale trafiły się też bardziej wymagające skiruty. Świadomie odpuściliśmy sobie St. Anton i Stuben, bo trudno byłoby dokładnie objechać tak rozległy teren w jeden dzień. Pozdrawiam!
    9 punktów
  4. Moruniek dzięki za wspólną jazdę i pogaduszki o nartach i nie tylko. Mam nadzieję na kontynuację. Dzisiaj stawiłem się na otwarcie wyciągów z Soliska. Jazda pierwszą kanapą i zjazd prawie jak na Fresh Track należą do przyjemności. Wczorajszy kilkucentymetrowy opad białego bardzo poprawił warunki, ale ratrakowi mogliby bardziej przyłożyć się do roboty. W wieli miejscach sztruks zrobiony powierzchownie bez wgryzania się w śnieg. Dlatego było sporo nierówności a czasem brak ciągłości, sztruksik nagle się urywał. Lodowe grudy też się zdarzały. Sporo było głębokich bruzd wyciętych przez skutery (prawdopodbnie z obsługi). Najbardziej wylizana była wg mnie 3 do gondoli. Bieńkula, także, ale z grudkami lodowymi. Na 7 dużo zlodziałych placków pod lancami. Wyglądało to na niezbyt udane próby naśnieżania przy zbyt wysokiej temperaturze. Dla wielu były to zaskakujące, mało bezpieczne pułapki. Piszę to bo przecież nie można tylko słodzić SMR-owi. Mimo tych wszystkich niedogodności pojeździłem przednio, a gigantki trzymały na twardym i prawie lodzie fenomenalnie. Szkoda, że o 12 musiałem się ewakuować do pracy. oczekiwanie w napięciu na godzinę "0" dojazd na Juliany gigantki Suche widok w kierunku Białego Krzyża Pośredni Moruniek i andy-w (od prawej) w klasycznej forumowej pozie
    9 punktów
  5. Lech-Zürs – czyli narciarskiego safari ciąg dalszy Spoglądając wczoraj w stronę Auenfeld-Jeta pomyślałam sobie, że nie pojechać do Ski Arlberg przy takiej pogodzie, to byłby ciężki grzech zaniechania 🤔. No to co, jedziemy 😀! O 9.15 już jesteśmy pod kasą w Schröcken (ach ten kwadrans akademicki!) i kupujemy rozszerzenie do 3-Täler-Pass na Ski-Arlberg (22 euro – dorośli/20 euro juniorka). Szybki transfer Salober-Jetem i czerwoną 258 i już meldujemy się do łącznikowej gondoli Auenfeldjet, która wwozi nas w samo serce stacji narciarskiej Oberlech. Od stacji pośredniej gondola funkcjonuje jako Kombi-Bahn, hybrydowo łącząc wagoniki z kanapami – na zasadzie zamka błyskawicznego. Ciekawe rozwiązanie techniczne. Obróciliśmy ze dwa razy różnymi wariantami na Zuger Hochlicht. Warunki świetne, lampa, twardo (bo wysoko – 2377 m), a trasy to lotniska – zresztą nie tylko tam, ale w większej części Lech-Zürs. Ludzi sporo, dużo więcej niż wczoraj w Warth-Schröcken – momentami spore kolejki do wyciągów, nieco lepiej na trasach - jakoś się to całe towarzystwo rozdystrybuowało. Ale ma się wrażenie, że jest to ośrodek na skalę masową i przewijają się tam tysiące narciarzy. Potem pokręciliśmy się trochę w okolicy Kriegerhorn i zjechaliśmy do Lech – całkiem ładne miasteczko. Transfer do pobliskiego Zürs możliwy jest tylko skibusem, tak więc zrobiliśmy, ale wrócić można na nartach. Lech: W Zürs dość dokładnie objechaliśmy trasy po wschodniej stronie drogi, wzdłuż wyciągów Trittalmbahn, Hexenboden i Tritkopfbahn Na wysokości 2.433 m (Trittkopf), zaszliśmy na małe co nieco, z takim widokiem – ot, świat zza krat … cd.
    8 punktów
  6. Dzisiaj przyjemna tura ze Złatnej przez Lipowską na Rysiankę. Słońce wyszło tuż po godz. 10 i nie opuściło nas do końca. Śnieg mocno zmrożony po odwilży, przysypany cienką warstwą świeżego puchu. Z czarnego gładkiego szlaku odbiliśmy w lewo na żółty w kierunku Lipowskiej. Na nim zamarznięte ślady pieszych, mocno nierówno i bardzo dużo powalonych drzew. Do polany szliśmy lasem obok szlaku, który był "nieprzejezdny". Polany przed Lipowską to już inna bajka - równiutko, widokowo, pięknie. Słoneczko przygrzewało, a lekki mróz nadal trzymał. Uzupełnienie płynów w schronisku na Hali Lipowskiej i dalej spacerkiem na Rysiankę. Tutaj kolega wciągnął żurek, ja tradycyjnie kiełbaskę (najładniej podaną ze wszystkich co jadłem w tym sezonie). Trochę fotek i jazda w dół. Najpierw podszczytową polaną, a później czarnym szlakiem. Z czarnego odbiliśmy na szerszą leśną drogę, gdzie po kilkuset pięknych metrach pojawiło się kilkadziesiąt powalonych drzew. Jakieś 200 m z buta i po zapięciu nart po chwili dołączyliśmy ponownie do czarnego szlaku. Jeszcze z kilometr i parking. Turowanie w tygodniu, zwłaszcza w bardziej znane miejsca to piękna sprawa. Mała ilość turystów w schroniskach, na szlakach i ogólny spokój pozwalają na jeszcze lepsze chłonięcie piękna naszych Beskidów. 20190206_142518.mp4 20190206_143500.mp4
    8 punktów
  7. Tumlin Dwie godziny jazdy od 11 do 13-tej.Na początku jazdy dostrzegalny sztruks, jednak temperatura 3 stopnie powyżej zera i pojawiające się słońce nawet przy bardzo małej liczbie jeżdżących w szybkim tempie degradowalo stok. Trasa bardzo miękka. O godzinie 13-tej pojawiła się duża szkółka ok 40 osób. Wizytę oceniam pozytywnie.
    8 punktów
  8. Dzień 1: Po Austrii czas na Włochy. Podobnie jak rok temu padło na Dolomity. Wraz z grupką znajomych wyruszamy z Brennej wieczorem w niedzielę. Na miejscu pod hotelem Albergo Gader (parę minut od Piculin)meldujemy się o 5:00, krótka drzemka do godziny 7. Następnie dostajemy dostęp do 2 pokoi w hotelu i przebieramy się na narty. Na pierwszy dzień pada Kronplatz. Warunki bomba twardo a na tym 20-30 cm świeżego.Zaczynamy pucharową Ertą i powoli wspinamy się w górę. Po drodze zahaczamy o świetne Pre da Peres i zjeżdżamy nim 2 razy. Potem już jazda na górze. Po kolei Sylvester, Hernegg i Ried. W międzyczasie oczywiście przerwa na coś do zjedzenia i piwko. Potem przenosimy się na niebieskie trasy marchner i hinterberg które były wyśmienite w tym dniu. Potem pokręciliśmy się na trasach w stronę Olang i zaczęliśmy wracać w dół. Zmęczeni podróżą kończymy jazdę o 15:15. Zbieramy siły na jutro bo przed nami wycieczka na Marmoladę! Dzień 2: Tak jak pisałem w tym dniu naszym głównym celem była Marmolada. Nie chcieliśmy podjeżdżać do samej Arabby, bo wycieczka byłaby po prostu za krótka. Więc o 8:30 startujemy w Badii i wyciągamy się krzesełkiem Sponata i kierujemy się do Alta Badii. Tam niebieskimi trasami przesuwany się do Passo Campolongo. Kolejnym przystankiem była Arabba. Z Arabby na Passo Padon, a z tego miejsca czekał na nas malowniczy zjazd w stronę Malga Ciapella. Na dole niestety długa kolejka do gondoli na Marmoladę. Czekaliśmy około 25-30 min. Było warto, widok ze szczytu zapierał dech w piersiach. Nagrodą za czekanie był także zjazd z samej góry, co prawda po muldach i lodzie ale mi się podobało . Powrót mniej więcej tą samą drogą. Przy samochodzie byliśmy około 16:15. To był cudowny dzień na nartach! Dzień 3: W tym kierunek Val Gardena. Parkujemy w Corvarze bo reszta ekipy ma zamiar pojeździć po Alta Badii. Ja wraz z dwójką kumpli ruszyliśmy na Val Gardenę. Głównym celem była oczywiście trasa Pucharu Świata czyli Saslong. Trasa wspaniała. Długa z różnorodnym nachyleniem. Pokręciliśmy się po Val Gardenie i ruszyliśmy na Val di Fassę. Generalnie kierowaliśmy się tak jak prowadziła Sella Ronda. Dopiero na Passo Campologno odbiliśmy na niebieskie trasy Alta Badii gdzie zakończyliśmy super dzień na nartach. Niestety pod koniec dnia gdy siedzieliśmy już na piwku, chwila nie uwagi i ktoś ukradł moje kijki( na szczęście znajomy w samochodzie miał jeszcze jedne i ten sam wymiar). Troszkę incydent mnie zdenerwował, ale na następny dzień zapowiadał się wyśmienicie więc nie było co płakać. Dzień 4: Na wstępie powiem, że był to chyba jeden z najlepszych dni narciarskich w życiu. Pobudka o 6:00, szybkie ogarnięcie się i śniadanie. Wyjazd o 7:00 do Cortiny. Padający śnieg, fatalna droga i gęsta mgła nie zapowiadała nic dobrego, ale nie było już odwrotu. W Cortinie jesteśmy około 8:30 przebieramy się i ruszamy mniej uczęszczaną część ośrodka czyli Faloria. Na dole nie było widać nic. Po wyjeździe gondolą słońce przeplatające się z chmurami, ale widoczność bardzo dobra. Widoki nieziemskie, na trasie 40 cm świeżego. Przez moment pomyślałem, że chyba jestem w raju. Jeździliśmy wszystkimi trasami i każda miał w sobie coś innego. Było rewelacyjnie. Po godzinie 12 zjazd w gół i ruszamy na drugą stronę Cortiny. Tam trasy przygotowane i puchu praktycznie brak. Jazda również świetna, widoki kosmos. Jeździliśmy do 15:30 bo wiedzieliśmy, że trochę do hotelu mamy więc trzeba się było zbierać. Po drodze krótka wizyta w przepięknym miasteczku w poszukiwaniu naszywek. Na szczęście się udało. Dzień 5 W tym dniu musieliśmy już wracać do Polski. Zatem krótka wizyta na Kronplatz. Warunki na trasie bardzo dobre, jednak widoczność nie była zbyt dobra. Zaparkowaliśmy pod Gondolami w Brunico. Po razie Sylvester i Hernegg kilka rundek na górze i zjazd do Pre da Peres. No nic trzeba się było zwijać. Z Brunico wyjechaliśmy około 12:30, droga nas nie rozpieszczała w końcu we Włoszech zaczął sypać porządnie śnieg. Do domu udało się dotrzeć po 11 godzinach jazdy co i tak jest dobrym wynikiem. Zdjęć nie wstawiam. Myślę, że filmik wystarczająco pokaże jak było:). Gimbala znów nie używałem, po prostu brak czasu, ale chyba i tak nie wyszło najgorzej.
    7 punktów
  9. Przyjechałem dzisiaj do stolicy Polski - Warszawy. Szedłem sobie spokojnie ulicą Łazienkowską obok pięknego stadionu. Skończył się jakiś mecz i na ulice wysypało się mnóstwo kibiców. Niektórzy popychali mnie, obrażali "Polska dla Polaków" i żebym wypier...., mało nie pobili. Już nigdy nie przyjadę do tego paskudnego kraju, bo uważam, że kibice piłkarscy to dość reprezentatywna grupa. Żałuję tylko, że nie włączyłem trybu "nieśmiertelność" i ich wszystkich nie załatwiłem.
    7 punktów
  10. Dziś trochę mniej zdjęć niż zwykle, bo warunki takie, że szkoda robić zdjęcia tylko trzeba jeździć. Warunki REWELACJA, ludzi umiarkowana ilość, w kolejce max. do 10 minut. Dzięki @andy-w za wspólną jazdę. Dziś mój syn zjechał z Bieńkuli (co było jego marzeniem od zeszłego roku, a że ma 8 lat to jeszcze sporo narciarskich celów przed nim). Jak było zobaczcie sami, dodam że moja córka nie chciała schodzić ze stoku o 14:00 a ma dopiero 5 lat, zrobiła tego dnia na nartach 16 KM. Widokowo. Tak rano. I tak. Jakby było mało. Przygotowanie tras. Bieńkula Bieńkula cd. Moje dzieci na Bieńkuli. Zjechał. Warunki na 1.
    7 punktów
  11. Dzisiaj 5 godzin na Złotym Groniu. Temperatura na plusie w południe nawet 5 stopni. Stok miękki ale pod spodem twardo. Na wierzchu trochę cukru. Odsypy niewielkie. Tylko w kilku miejscach większe popołudniu. Dzisiaj zawody z pomiarem czasu na trasie sportowej. Na bramkach najgorzej w tym tygodniu. Oczekiwanie średnio kilka minut. W najgorszym momencie nawet 8. Po 13 po zawodach na trasie sportowej dużo sztruksu który skrzętnie wykorzystywałem do nauki jazdy na krawędziach. Ogólnie dzień bardzo udany narciarsko.
    6 punktów
  12. Kolejny dzień pięknej zimy spędziliśmy w Mayrhofen. Tym razem zamiast kręcić sie w okolicy Penken i Horberg postanowilismy odwiedzić drugą część ośrodka. Olbrzymim żelazkiem udaliśmy się do Rastkogel a naszym celem był Eggalm. Okazało sie to strzałem w dziesiątkę ponieważ ta część ośrodka jest całkowicie odmienna i dużo bardziej mi się podobała. Do tego było tam znacznie mniej narciarzy. Jeszcze fajniejsze jest Eggalm, gdzie sa świetne czerowne trasy, mało ludzi i do tego można popatrzeć na Hintertux. Zdecydowalismy się na krótki odpoczynek i kontemplację pieknego widoku. Dzień skończylismy na Penken gdzie była okazja zmierzyć sie ze "sławną" Harakiri. Rzeczywiscie jest dośc mocno nachylona ale ponieważ była w dobrym stanie nie stanowiła wyzwania nawet dla narciarza na Opokanie i z plastrami rozgrzewajacymi na plecach. Zdecydowanie trudniejszą trasa jest czarna 12 położona na przeciwnym stoku. Mayrhofen mocno zyskuje w moim rankingu i nie moge sie zdecydować co lepsze Hoch czy Mayr. Jutro Arena, m byc mniej słońca moze w końcu zrealizuje plany freeridowe bo plecy jakby lepiej
    5 punktów
  13. Ale właśnie ci narciarze nie jeżdżą okazjonalnie, tylko w każdej możliwej chwili (pisałam o tym). Prócz wyjazdów w Alpy potrzebują mieć gdzie wyskoczyć w tygodniu i na weekendy. Taka klientela będzie rosła. I bazując na niej mogłyby się rozwinąć w rozsądny sposób (oczywiście nie tak jak TMR) ośrodki takie jak Pilsko - góra zupełnie unikatowa, nadzwyczajna.
    5 punktów
  14. 5 punktów
  15. Nareszcie! W końcu udało mi sie zorganizować wypad do doliny rzeki Ziller jednego z najbardziej narciarskich miejsc w Alpach. Z Zillertal wiąże sie dla mnie duży pech. Do tej pory odwiedziłem tylko Tux i był to jeden z najgorszych wypadów - listopadowa mgła i wiatr. Miałem już być tutaj trzy raz - ostatni raz miesiac temu - i zawsze cos sie wydarzyło co pokrzyżowało mi plany. Zresztą ten wyjazd tez prześladuje pech - odnowiły mi sie dolegliwości kręgosłupa i jeżdże na Opokanie. Ale cóż jak boli znaczy ze człowiek żyje. W pewnym wieku to nieuniknione Nasze plany narciarskie muszą być skorelowane ze szkółką dla dzieciaków. Na szczescie zajecia odbywaja sie w różnych ośrodkach dzieki czemu mamy możliwość pojeżdzenia w różnych miejscach. Nie bede sie o nich rozpisywał poniewaz miejsca te sa dobrze znane polskim narciarzom. Ok. Trzy słowa o dniu wczorajszym. Zaczelismy od Areny wjeżdzajac od strony gondolki Rosnealm. Niestety mgła i padajac śnieg uniemożliwił zwiedzanie przez co skupilismy sie na nizej położonych trasach. Bedziemy tu jeszcze jeden dzień mzoe wtedy uda sie wycieczka w strone Gerlos. Jazda dosc trudna, mnóstwo świezego sniegu i duzo ludzi na trasach. Gdzie sie dało uciekałem poza trase. Dzisiaj Penken. Wjazd od strony Hoarberg. Jazda po prawej czesci osrodka patrzac na mapkę. Od rana zaczeło wygladac słońce, zero wiatru i lekki mróz. Mnóstwo puchu. Na trasach tłoczno i świezy snieg szybko przeszedł w muldy. Ale poza trasami... bajka. Gdzie tylko sie dało uciekałem off piste. A możliwosci jest tutaj naprawde duzo. I dla takich "przytrasowców" jak ja ale takze mnóstwo opcji dla bardziej zaawansowanych freeriderów. Jazda wyśmienita i do tego korzystał na tym kręgosłup! Do tego piekne widoki. Cóż trzeba wiecej.
    4 punkty
  16. Wolę tę fotkę Tu razem z @Piotr_67 udzielamy kilku rad Włochowi... jak widać wreszcie sobie wziął je do serca
    4 punkty
  17. Lindsey się nie poddaje, oprócz bólu żebra i karku nic poważnego jej nie dolega. Z uśmiechem zaprasza na zjazd kobiet w niedzielę,gdzie spróbuje powalczyć...
    4 punkty
  18. Mała korekta, tak aby został jakiś ślad na temat historia trasy FiS na Skrzycznem. -za Dunaciem był jeszcze Kanion. Od roku 1978 nigdy nie był czynny, stąd nikt o tym nie wie, ale stała tam również tablica z nazwą odcinka. Jakie było moje zdziwienie kiedy w tym roku okazało się że jest otwarty. -Rozwidlenie nie było oficjalną nazwą odcinka trasy, ew. potoczną nazwą narciarzy. -Trasa damska i męska (Kaskada i FiS) ze szczytu zostały rozdzielone wcześniej, a nie w wyniku budowy wyciągu z Dolin który powstał dopiero w latach 80-tych. Co najmniej od 1977 roku trasa FiS była już rozdzielona i przez prawie cały sezon zamknięta dla narciarzy (do Dolin), jazda dozwolona była tylko dla posiadających zezwolenia. Aby zjechać czekało się prawie do zmroku na szczycie.
    4 punkty
  19. To apropos wspólnego skipassu. Ludziska są na tyle głupie, że i tak walą tylko do Sölden. Nasz rozkład 6 dniowego pobytu wyglądał tak: Dzień 1 - Hochoetz + Kuthai - mało ludzi Dzien 2 - Gurgle - bardzo mało ludzi Dzien 3 - Sölden - znośnie Dzien 4 - Gurgle - bardz mało ludzi Dzien 5 - początek w Sölden, po jednym zjeździe i rozpoznaniu warunków (świeży opad śniegu, słońce, mnóstwo ludzi, wielkie odsypy o 9 rano) przejazd do Gurgli, tam średnie natężenie ruchu narciarskiego Dzień 6 - Kuhtai - puste stoki Mój wniosek jest taki, ze w dolinie Oetz da się pojeździć pięknie i bez tłumów, ale trzeba mądrze wybierać. To był mój trzeci pobyt w Sölden i wiem, ze nie pokocham tego ośrodka tak jak innych, głównie ze względu na zatłoczenie. Byłam tam dwa razy w styczniu i raz w grudniu i za każdym razem jest ta sama historia - ogromna dysproporcja w obłożeniu ośrodków. Wole nie myśleć co się dzieje w szczycie sezonu.
    4 punkty
  20. Mellau-Damüls – słońce i … muldy Dzisiejszy poranek przywitał nas słońcem i bezchmurnym niebem 😀😀😀. Jaka miła odmiana po wczorajszej śnieżycy! Towarzystwo zebrało się na skibusa 9.05 do Mellau - nie było wyjścia, bo te dalekobieżne busy kursują co godzinę (Mellau, Warth-Schröcken) i szkoda byłoby marnować czas w domu. Chyba jednak będziemy od jutra jeździć autem, bo jest więcej swobody, ponadto bus zbacza z głównej drogi i zajeżdża do każdej obory 🙄, przez co dojazd znacznie się wydłuża. Mellau-Damüls to największy ośrodek doliny – 109 km połączonych tras – przeważają trudniejsze, nie jest to raczej ośrodek rodzinny. Oprócz dwóch połączonych narciarsko miejscowości - Mellau i Damüls - do ośrodka należy jeszcze pobliska Faschina. Blisko z niej do Oberdamüls, ale ponoć ze względu na ochronę przyrody nie można zbudować wyciągu łącznikowego i połączenie jest tylko skibusem. Jeśli chodzi o infrastrukturę, to jest ona raczej nowoczesna i rozbudowana. Ma się wrażenie dużej koncentracji wyciągów i dużej przepustowości. Przez to i ludzi na stokach jest sporo , a przecież to nie okres ferii i nie był to dzisiaj dzień powszedni. Mapa ośrodka Startowaliśmy od gondoli Mellaubahn – swoją drogą ciekawy budynek dolnej stacji z drewnianą elewacją, a w środku kasy, strefa wypoczynku (?) dla gości z ławkami i kanapami oraz schody ruchome na peron. Potem już metodycznie postanowiliśmy objechać ośrodek od skrajnego końca w Mellau w stronę Damüls. Zaliczyliśmy ładne trasy przy kanapach Wildgunten i Suttis. Na wyciągu Wildgunten: Widok z góry trasy nr 29, na horyzoncie Jezioro Bodeńskie – znów pod chmurami Czarne trasy przy Suttis chyba najbardziej przypadły nam do gustu, bo były w miarę puste i z urozmaiconym nachyleniem, szerokością i fajnie „pokręcone”. Przed południem w dobrym stanie, niestety im później - tym wszędzie więcej muld. Wczorajszy obfity opad śniegu jeszcze chyba był zbyt świeży, aby związać się z podłożem i stoki w całym ośrodku – pomimo nocnego ratrakowania – bardzo szybko się „zmęczyły”. Górny odcinek czarnej trasy 32 (Steilhang Suttis): W pobliżu dolnej stacji krzesełek Suttis zaczyna się zjazd do doliny, do Mellau – bardzo ładna traska przez las. Bajka: No to znów do gondoli Mellaubahn, ale tym razem potem transportujemy się „ósemką” Rossstelle i drugą gondolą „Gipfelbahn” w stronę Damüls. Po drodze jeszcze czerwona 23 z czarnym wariantem i tunel narciarski: Deep blue na czerwonej trasie: Po drugiej stronie piękne widoki i mocno już zmaltretowane trasy. Miałam okazję przejechać się podwójnym krzesełkiem Hohes Licht - mniej-więcej w moim wieku 😛. Krzesełko idzie po tym sezonie do wymiany, ma je zastąpić nowoczesna, sześcioosobowa kanapa. Ja natomiast jeszcze się jakoś trzymam . Pewnie zniknie również „psia budka“ dla wyciągowego przy górnej stacji: Hohes Licht z widokiem na charakterystyczny szczyt Mittagsspitze, górujący nad ośrodkiem, oraz górna stacja: Takie widoki ze szczytu ... Tak wyglądały trasy po południu I jeszcze ja na koniec, z Mittagspitze w tle Nie przejechaliśmy południowej części ośrodka, w Oberdamüls - dotarliśmy tylko do Uga-Express. Do domu wróciliśmy busem z Oberdamüls, z przesiadką w Au, drogą po serpentynach, dość ostro w dół. Jutro pewnie pojedziemy do Warth-Schröcken. Pozdrawiam
    4 punkty
  21. Dziś Crans Montana. Pogoda w dalszym ciągu idealna. Ludzi niezbyt dużo. Dzień rozpoczęty od kilku zjazdów z najwyższego punktu ośrodka - Plaine Morte. Super zjazdy po prawie pustej ciekawej trasie która dodatkowo jest bardzo widokowa. W ciągu dnia przeskoki w inne części ośrodka. Trasa pucharu świata już zamknięta, rozpoczęły się przygotowania do zawodów które będą pod koniec lutego. Trasy trzymały się bardzo dobrze cały dzień, jedynie dolne fragmenty tras w stronę Montany oraz Crans miękkie z powodu mocnego oparcia słońca. Super dzień. W drodze na Plaine Morte. (skrajnie na lewo widoczny Matterhorn a skrajnie na prawo Mont Blanc). Widok z górnej stacji. Trasa Kandahar nr 19 na mapie. Trasa Nationale Bella Lui Trasa prowadząca do Crans
    3 punkty
  22. Dominik the Best🎿
    3 punkty
  23. Ja bym pojechał do Zawoi na narty, gdyby/ale: - działał prawie kilometrowy orczyk "Górnik" - dodatkowe urozmaicenie pobytu - działał orczyk "Kolisty groń - również dodatkowe urozmaicenie pobytu, jeszcze stoją i straszą słupy po nim - można było uprawiać skituring legalnie w obrębie BPN, na większej ilości tras, i w dłuższym okresie niż tylko w styczniu (bo teraz wstęp z nartami do BPN jest całkowicie zabroniony) Sam "Mosorny groń" jest moim zdaniem "nudny", i niezbyt atrakcyjny żeby jechać tam z Krakowa....
    3 punkty
  24. Sugeruje kwiecień
    3 punkty
  25. Przykro, ze mieliście taki incydent, ale równie przykre są Wasze uogólnienia. Twoj post jest niestety klasycznym przykładem mowy nienawiści, o której ostatnio tyle jest głośno. Kilka dni temu wróciłam z trzeciego pobytu w dolinie Oetz i chyba dwudziestego w Austrii i mamy kolekcję przepięknych wspomnień.
    3 punkty
  26. byliśmy w ferie wielkanocne i dzieci było więcej niż dorosłych, zwłaszcza na stoku przy 8 osobowej kanapie ROSSSTELE idealny stok dla dzieci
    3 punkty
  27. Dzisiaj Hochzillertal. Od rana pełne słońce, lekki mróz, bezwietrzna pogoda. Idealnie. Już nie padało wiec trasy gładkie jak stół i jazda świetna. Jak sie robi tłoczno ciagle poza trasami znajdzie sie pas dziewiczego śniegu. Ograniczaja mnie troche slalomki Ogólnie Hochzillertal podobał mi sie jak na razie najbardziej. Super szerokie i łagodne trasy. Ale też znajda sie ostrzejsze. Łatwość przemieszczania się. Szybkie krzesełka. Wszystko co lubię. Jutro powrót na Penken. Wypożycze chyba jakies szerokie łopaty
    3 punkty
  28. Diedamskopf Spośród trzech ośrodków narciarskich, leżących w górnej części doliny Bregenzerwald, Diedamskopf jest najbardziej kameralny, bo oferuje jedynie 40 km tras na zboczach Diedamskopf oraz Breitalpe. choć są to trasy dość wymagające i urozmaicone, w większości czerwone i czarne. Obsługuje te trasy trochę leciwa gondolka oraz dwie kanapy – „szóstka” z osłonami i „czwórka” bez osłon, do tego dwa łącznikowe orczyki i jeden talerzyk przy dolnej stacji, na „oślej łączce”. Generalnie to infrastruktura jest z lat 90-tych, ale daje radę . Gdy jesienią wyczytałam, że zaledwie 15% tras ma sztuczne naśnieżanie, to się trochę zmartwiłam, ale okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie. Las Bregencki to jedna wielka śnieżna dziura, ze średnimi rocznymi opadami ok. 9-11 metrów śniegu, a w tym roku to chyba nawet będzie więcej 🤔. Wszystkie stacje narciarskie w Lesie Bregenckim oraz w okolicznych dolinach obejmuje karnet 3-Täler-Pass. Łącznie to ponad 500 km tras i ponad 30 ośrodków, z czego ponad 200 km przypada na trzy największe stacje – Mellau-Damüls, Warth-Schröcken i właśnie Diedamskopf. Reszta to „drobnica”, mniej lub bardziej rozproszona. Cena – 233 euro za 6 dni w wysokim sezonie. Ja uważam, że bardzo ok 🤗. Tak więc dzisiaj Diedamskopf. Od rana sypało, w ciągu dnia nawet coraz bardziej i tak ma być jeszcze dzisiaj w nocy. Porządna, bo ponad 30-centymetrowa dostawa świeżego puchu. Wjechaliśmy gondolką z doliny (850 m) prawie na szczyt (2020 m), trochę wyżej jest górna stacja krzeseł, ale tylko 40 metrów. Na górze niestety bardzo zła widoczność i bardzo słaby kontrast śniegu, co powodowało, że nie dało się zbyt szybko poszusować - przynajmniej ja niezbyt pewnie się czuję, jak nie widzę, dokąd jadę . Trasy zasypane tonami śniegu i dość mocno zmuldzone, choć muldy raczej miękkie i sypkie – chociaż tyle dobrze. Poniżej pośredniej trasy gondoli widoczność nieco lepsza i trasy w lesie. Do doliny prowadzą stamtąd dwie skirouty – nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt), ponad 4 km oraz nr 21 (Waldabfahrt), ponad 6,2 km i to właśnie była super trasa na dzisiaj. Co prawda nie jest zbyt szeroka, bo prowadzi leśną drogą, ale fajnie pozakręcana, urozmaicona i bardzo widokowa, a nawet dało się tam dzisiaj trochę rozpędzić. W połączeniu z niebieskimi ze szczytu – np. 6 i 20 wychodzi ponad 10 km zjazdu i 1.200 m przewyższenia 😀. Myślę jednak, że warto dać tej stacji jeszcze jedną szansę przy lepszej pogodzie, bo dzisiaj odpuściłam sobie czarne trasy i górne czerwone, tak jak i jazdę kanapą bez osłon i położone wzdłuż niej stoki. Tak naprawdę, to nawet nie wiem, jak tam na górze wygląda, a podobno panoramy są niezłe! Od jutra prognozy zapowiadają poprawę pogody i słońce, tak więc może będzie mniej ekstremalnie, a bardziej widokowo. Zdjęć za dużo nie robiłam, a i tak w większości wyszły czarno-białe 😛. Mapka ośrodka Widok na gondolkę, powyżej stacji pośredniej Dolna stacja krzeseł Breitenalpbahn Skiroute nr 22 (Unterdiedams Talabfahrt) I ulubiona dzisiaj skiroute nr 21 (Waldabfahrt) Pozdrawiam serdecznie!
    3 punkty
  29. 2 punkty
  30. Koniec ferii mamy za 18 dni. No dobra 17 dni i 10 h 🤗
    2 punkty
  31. Jeszcze jest Hutnik Nowa Huta. Oczywiście powyższe to stereotyp, taki żart. Ale w tym stereotypie (nie chodzi o narciarza małopolskiego, co było żartem, ale generalnie o trend). Niestety w Polsce rozwija się trend na niebieskie trasy, profilowanie trudnych tak, aby było łatwiej i na tym można robić pieniądze i frekwencję (patrz: dzisiejsza kolejka na tak krytykowaną Zbójnicką Kopę). Ma to sens statystyczny (widać rozkład narciarzy na trasach tam, gdzie są łatwe i trudne) i ma to sens ekonomiczny (zdecydowanie łatwiej jest naśnieżyć i utrzymać łatwe trasy). Oczywiście jest mnóstwo narciarzy, którzy jeżdżą lepiej, ale bardzo wielu z nich wybiera urlop w Alpach, jeśli mogą. Ale to znów stereotyp, tu warto byłoby sięgnąć po dane statystyczne, te gdzieś były dostępne (jakaś analiza biura turystycznego) w internecie. Poszukam. Mnie się wydaje, że problemem Mosornego jest coś innego: daleko (skądkolwiek), a tylko jeden wyciąg i jedna trasa. Oferta, szczerze mówiąc, taka sobie. Dobra, zjedziesz 10 razy (co zajmuje i tak dużo czasu przy tak wolnym krześle), i co potem...
    2 punkty
  32. @MAIKEL 1977 masz absolutnie rację. Zresztą te incydenty nie powinny, mimo tego że rozumiem, że sytuacja była przykra dla piszącego tamte słowa, uzasadniać nazywania danego narodu mianem "pomiotu Hitlera". Jak już zresztą ktoś szuka historycznych odwołań, to akurat Ci lubieni przez piszące tamte słowa Włosi, ale także Tyrolczycy (obecnie nazywani włoskimi Tyrolczykami) swoje za uszami w tamtych czasach mieli. To tak gwoli konsekwencji. @cyniczny trafił w punkt ze swoją odpowiedzią.
    2 punkty
  33. Styczeń też jest spoko😋
    2 punkty
  34. Generalizujesz Roxy😯, jestem tam co roku i jeszcze nigdy nie spotkałem się z jakimś wrogim nastawieniem do Nas😊. Pojedyńcze incydenty mogą się przytrafić ale nie wrzucaj wszystkiego do jednego WORA😉
    2 punkty
  35. Byłam ostatnio na Parchatce na Family Cup i w między czasie też myslalam ze się zanudzę, a miałam nadzieje ze troche fajnie pojezdze W Harbutowicach byłam od 18 do 21. Twardo i troche lodowo. trening na tyczkach zaliczony do udanych
    2 punkty
  36. Tak dzisiejsze, niektórzy przyzwyczaili się że moje zdjęcia datuję Przy okazji zapytam na przyszłość, wolicie zdjęcia z datą - dajcie (like), zdjęcie bez daty- dajcie (haha)
    2 punkty
  37. Parchatka wieczorem. Szybkie pakowanie po pracy i co? Paula w aptece a ja na narty! Ponieważ ona nie lubi Parchatki, to właśnie tu postanowiłem się wybrać. Dlaczego nie lubi? Bo jest płasko i nudno. Czy ma rację? Odpowiem na końcu tej pisanej na orczyku relacji... Tak, co wjazd to kilka zdań i w ten oto sposób, będzie to pierwsza relacja pisana bezpośrednio z takiego wyciągu. Temperatura +1, jest lodowo, a na nim cukier. Karnet na 2 godziny kosztuje 35 złotych. Ludzi sztuk 7, czynny jeden wyciąg. Jest tutaj wypożyczalnia nart, szkółka narciarska oraz karczma z kilkoma miejscami noclegowymi. Zbiornik na wodę do naśnieżania, ratrak i wyrwirączka z oślą łączką. Parking darmowy. Lokalizacja? Kilka chwil od Puław. Zdjęcia : Mimo, że czynne są obydwie tutejsze trasy, to... Jest nudno! Paula, miałaś rację Dla narciarzy początkujących jest bardzo fajnie, dla nas już nie. Ciekawiej byłoby tutaj na nartach biegowych a nie na GS Jeszcze niecała godzina i do domu... Pozdrawiam marboru
    2 punkty
  38. Cześć Nie martw się. Jakiś idiota dał katastroficzny typowy dla prymitywnego dziennikarstwa tytuł. Pozdrowienia serdeczne
    2 punkty
  39. Formy Lindsey nie ma w ogóle, bo prawie nie trenuje. Jeździ na swoim długoletnim doświadczeniu. W tym i poprzednim roku non stop przytrafiają się Jej wypadki, bo ma treningowe braki. Jest już wyniszczenia przez kolejne kontuzje i operacje. Ściganie z facetami to w sferze marzeń już nawet nie ma. Sama wie, że już nic nie wygra i rekordu Stenmarka nie poprawi. Jest tyle młodych zawodniczek, do tego po kontuzjach i operacjach wróciły np Stuhec czy Goggia. Jeśli chce, może jeździć dalej, ale już tylko co najwyżej wejść do pierwszej 10, tylko, czy to ją będzie satysfakcjonować, to osobiście wątpię. Kiedyś trzeba powiedzieć koniec i tak Vonn uczyniła, moim zdaniem słusznie, bo w końcu zrobi sobie krzywdę. W PŚ wygrała najwięcej (nie licząc Ingemara), w IO i MŚ trochę gorzej, ale w swojej długoletniej karierze miała wspaniałe chwile, więcej jednak nic znaczącego nie osiągnie. Każdy kiedyś przechodzi na emeryturę, sportowcy dużo szybciej, nawet tak wielcy jak Lindsey Vonn.
    2 punkty
  40. Dzisiaj na Złotym Groniu o 10 można spotkać takie warunki trasy przygotowane bardzo dobrze. Ludzi mniej jak wczoraj. Kolejka co najwyżej na 0.5 minuty. Pogoda rewelacja. Oby tak dalej.
    2 punkty
  41. Nastał czas na tegoroczną jazdę w ramach karnetu Magic Pass. Po 19 godzinach podróży z Krakowa, wczoraj przyjazd na miejsce, odpoczynek i regeneracja. Dzisiaj pierwszy dzień jazdy, padło na Grimentz - Zinal. Pogoda i warunki absolutnie rewelacyjne. Pełne słońce i minus 8 stopni w górnych partiach. Ludzi mało a śnieg fantastyczny. Nic tylko jeździć. Pozdrowienia! Zinal: Grimentz:
    2 punkty
  42. Moja żona wzrostu 164 jezdzi na nartach AM 150cm i tez szukamy dla niej czegos co bedzie twardsze, ale o podobnej dlugosci co teraz ma. I tez jest dylemat bo dobrac fajna narte 150 nie jest wcale latwo. Ze starszych konstrukcji Atomic ST7 mialem na oku ale to tak rzadka narta ze trafic ciezko, a z nowoczesnych na rynku jest takie zatrzesienie ze w zasadzie przy wyborze dostaje sie migreny
    1 punkt
  43. Fantastycznie! 😁 Dzięki za fotorelację i czekam z niecierpliwością na cd. Udanej jazdy! 😊
    1 punkt
  44. 😊 Wycieczka w nieznane 😎
    1 punkt
  45. Vercorin (1340-2374 m n.p.m.) Nieduży, kameralny ośrodek z nowoczesną gondolą o przewyższeniu 1000m, reszta wyciągów to orczyki o wystawie wschodniej. Fajny, spokojny ośrodek gdzie można sporo pojeździć. Wybierany był podczas dni z gorszą pogodą, sprostał oczekiwaniom. Ciekawostka: Na wiosnę odbywają się tam zawody określane jako najdłuższy slalom (SL) na świecie. Le Défi des 300 https://www.facebook.com/defi300/ Do pokonania 300 bramek slalomowych. W ostatniej edycji 31 marca 2018 startował były szwajcarski zawodnik PŚ, zdobywca złotego medalu olimpijskiego w zjeździe w Vanncouver 2010 – Didier Defago. Dolna stacja gondoli z Vercorin. Widok na Vercorin. Trasy pod gondolą. Czerwona trasa. Główna trasa przy gondoli rozwidla się w kilku miejscach na inne warianty. Mały wąwóz - obszar do jazdy pozatrasowej. Widok z górnej stacji gondoli na południowy zachód. Łagodne stoki z wyciągami orczykowymi poniżej górnej stacji gondoli. Im niżej tym trasy bardziej strome. Na końcu czarna trasa Tracuit. Widok na trasy pod szczytem. Przykładowy filmik z przed kilku lat na którym widać trochę tras:
    1 punkt
  46. St-Luc – Chandolin (1650-3000 m n.p.m) Ciekawy ośrodek narciarski łączący miejscowości St-Luc oraz Chandolin. Trasy w większości o wystawie zachodniej. Piękne widoki w głąb doliny Anniviers oraz na stronę doliny Rodanu. Przeważnie nie ma tam dużego ruchu, więc można pojeździć do woli. W ośrodku tym są spore możliwości freeridowe, co roku odbywają się tam zawody z cyklu Freeride World Qualifier - http://www.firsttrackfreeride.ch/en/ Końcówka czarnej trasy do St-Luc, oraz bardzo szybka kolejka pokonująca trasę z miasteczka (1650 m n.p.m) do stacji Tignousa (2180 m n.p.m.) Sielankowy krajobraz doliny Anniviers. Sztruksik i dymiące „alpejskie giganty”. Widok na wylot doliny Anniviers. Kto rano na stok się udaje, ten sztruksu i widoków zaznaje. Do wyboru puch lub sztruks. Obszar Tignousa z obserwatorium astronomicznym. Długie trasy przy równie długich orczykach, nad nimi góruje Rothorn 3001 m n.p.m. oraz Bella Tola 3026 m n.p.m. Trasy przy orczykach w prawej części ośrodka. Widok na „alpejskie giganty” z górnej stacji wyciągu krzesełkowego La Foret 2600 m n.p.m. Panorama. Alpejska pianka. Wyciąg łączący rejon Chandolin z St-Luc. Widok na Illhorn. Za widocznymi chorągiewkami - zbocza na których rozgrywa się wspomniane zawody freeridowe. Filmik z ostatniej edycji zawodów: Biała pierzyna nakryła dolinę. Orczyk na Illhorn, bardzo stromy w drugiej części (przy widocznych zaporach antylawinowych). Panorama z rejonu górnej stacji orczyka Le Col des Ombrintzes.
    1 punkt
  47. Grimentz – Zinal (1570-2920 m n.p.m.) Do niedawna dwa osobne ośrodki, w 2013 roku połączono je nowoczesną koleją linową która w 7 minut wznosi się z Grimentz 1570m do Sorebios 2700m w rejonie Zinal.Połączenie tych ośrodków dało dużą liczbę tras, oraz nowe możliwości jak choćby zjazd czarną trasą Chamois i powrót kolejką zamiast ski busem.Duże możliwości jazdy poza trasowej na sporym nachyleniu, możliwy zjazd freeridowy pod zaporę wodną na zbiorniku Lac de Moiry.Malowniczy zjazd do Zinal pod stopy Weisshornu. Ze stoków w części Zinal są wspaniałe widoki, imponujące ściany czetrotysięczników i ich lodowce widać jak na dłoni.Klimat miejsca fantastyczny. W tym sezonie odnotowali najwięcej opadów śniegu od zimy 1971 – ponad 8 metrów. Zinal pełni również rolę ośrodka treningowego kadry szwajcarskiej i nie tylko.Często trenują tam zawodnicy pucharu świata, szczególnie jesienią (listopad) oraz wiosną po zakończeniu Pucharu Świata.Ze swoją szkółką narciarską dla dzieci i młodzieży regularnie przyjeżdża tam była zawodniczka, reprezentantka Wielkiej Brytanii – Chemmy Alcott (widziałem ją tam w grudniu gdy prowadziła zajęcia z przedszkolem narciarskim).Trasy w rejonie Grimentz również bardzo fajne i ciekawe, dużo wariantów zajazdu. Piękne widoki.Większość zabudowań Grimentz to urocze chatki z bali, niektóre bardzo wiekowe, większość bardzo zadbana i konserwowana. Malownicze domki w Grimentz. Możliwa jazda po dachach. Panorama z Grand Plans 2440 m n.p.m. w części Grimentz. Widok w kierunku części Zinal, w centrum zdjęcia widoczna tama na zbiorniku Lac de Moiry. Białe złoto. Widoki w tej części trochę jak w Dolomitach. Przy tym wyciągu krzesełkowym znajduje się snowpark oraz tor do skicrossu. Pustynia śnieżna. Najwyższy punkt ośrodka 2920 m n.p.m. Widok z Roc d’Orzival 2853 m n.p.m. (skrajny prawy punkt na mapie) w kierunku doliny Rodanu, na przeciwległym paśmie górskim, mniej więcej na wprost ośrodki Anzere i Crans Montana. Bendolla 2130 m n.p.m. Zjazd do Grimentz pod koniec dnia. Wjazd nowa kolejką z Grimentz do Sorebois w części Zinal. Czarna trasa Chamois. To samo zbocze bez zrobionej trasy w grudniu. Górna stacja - Sorebois 2700 m n.p.m. Po wysiadce z kolejki łączącej od razu można przypiąć narty i szusować. Potężne zbocza doliny Anniviers nadają klimatu. Kolejka linowa z Zinal. Całkiem po prawej stronie skraweczek Matterhornu. Trasa na której często trenują zawodnicy PŚ, gości ona również co roku Puchar Europy w GS i SL. Filmik Ted'a Ligety z listopada 2017: Panorama z najwyższego punktu ośrodka po stronie Zinal. Śnieżne totemy – gwarancja dobrej zimy. 😀 Widok z Corne de Sorebois 2896 m n.p.m. w kierunku południowym. Widok na zbiornik Lac de Moiry oraz tamę, możliwy pod nią zjazd freeridowy, a dalej do Grimentz. Polecam oglądnąć akcję przy samej tamie, na znalezionym filmie od 0:41 Jedno z moich ulubionych zdjęć z tego sezonu, wraz z naniesionymi szczytami. Magiczny zjazd pod zachodnią ścianę Weisshornu oraz resztę czterotysięczników. Na koniec krótki filmik promocyjny z ośrodka Grimentz - Zinal:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...