Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.02.2019 - 11.02.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.02.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
21 punktów
-
13 punktów
-
12 punktów
-
Wczoraj krótki wypad na narty. Jak krótki to gdzie można pojechać jak nie na wyciąg który znajduje się 5 min drogi autem od domu. Strona www: http://www.wyciagkamesznica.pl Przyjeżdżamy z kolegą i przecieramy oczy. Niedzielne popołudnie ferie śląskie a widok taki Tak tak. Okazuje się że będziemy mieli stok na wyłączność. Kupujemy godzinę jazdy koszt 18 zł i w górę. Warunki wręcz idealne. Równo jak na stole twardo i cały stok nasz. Przez całą godzinę sami. 21 razy udało się zjechać i czuć było to w nogach. Idealny stok do sportowej jazdy. No i najważniejsze. Pusto. Polecam na krótkie wypady.12 punktów
-
Drugi dzień w Alpach zaskoczył nas pięknym słońcem od samego rana. Oczywiście chmury też się przewijały, ale na tyle wysoko, że widoki i tak powalały Zaczęliśmy punkt 8:30 łapiąc się na "pierwsze krzesło". Z Orti szybko jedziemy do drugiego krzesła na Doss Della Pesa. Tam próbuję swoich sił na slalomie, ale wyszło słabo, także nie będę wstawiał filmiku Z talerzyka hop na niebieską i czarną - Orti a potem Nerra Marilleva. Warun zaaaajeeee... tzn idealny Sztruks przysypany kilkoma centymetrami śniegu. Czy może być coś lepszego? Niestety przez cały dzień nie działało krzesło z Val Panciana na Monte Vigo. Dlatego znów pojechaliśmy "niebezpiecznym" trawersem do gondoli 26. Kolejka była na tyle duża (jest to stacja pośrednia), że zjechaliśmy gondolą na dół, i nie wysiadając wjechaliśmy na samą górę Tam zjechaliśmy do 2-osobowego krzesła na Monte Spolverino - właściwie tylko po to, żeby się nim przejechać Stamtąd pojechaliśmy do krzesła na Monte Vigo. Kolejka na 15 min. Na górze tak wiało, że nie czasami ciężko było złapać oddech. Potem szybki transfer i już jesteśmy w rejonie Pradalago. Tam pokręciliśmy się między krzesłem a gondolą wraz z pit stopem. Po przerwie zjazd na dół i hop do gondoli na Passo Grosté. Widoki zza szyby powalały na kolana. Na górze ciężko było znaleźć odpowiednie słowa Na początku udało mi się z bratem przejechać przez snowpark. Na pewno jeszcze tu wrócę! Na dole poraz trzeci załapaliśmy się na "pierwsze krzesło" - tym razem na 6os kanapie. A na górze? Stamtąd hop 63 i 64 i wskakujemy na krzesło "z Korbielowa" na Vaglianę. Trasa najlepsza w całym ośrodku choć ma "tylko" 1150m! Przede wszystkim nie jest naśnieżana, niewyprofilowana i PUSTA! Potem popełniliśmy mały błąd - na dół wróciliśmy trasą 66, która przypomina nieco nartostradę z Goryczkowej. Sporo było do przejścia. Na dole hop na mostek i do kolejki na 20 min. Na górze ciśniemy do krzesła Genziana. Po wjechaniu pokręciliśmy się znów między krzesłem bez podnóżków a talerzykiem aż w końcu 49 i 46 znaleźliśmy się pod niebieskim krzesłem na Monte Vigo. Kolejka na ponad 30 min - przez bramkę przeszedłem o 16:35. Na górze tak wiało, że głowę urywało Na koniec spokojny zjazd 11 i 23 na sam dół. Na 11 wiało tak (zjazd pod wiatr), że aż zatrzymywało. Zjazd zakończyłem o 17:07. W sumie 77 km w tym 43 km na nartach. Aplikacji Madonny nie zainstalowałem, bo przy tym Internecie trwało by to pół dnia. Ciężko jest opisać wrażenia, bo czuję się jak w innym świecie. Jedyne co sprowadza na ziemię, to fakt, że w pokoju jedzenie trzymamy w łazience, bo jest w niej chłodniej niż w zepsutej lodówce Pozdrawiam Marcin ~leitner PS Miało być krótko PS 2 Tak, przez cały dzień zjechałem tylko jedną czarną trasą. Jutro postaram się to odbić11 punktów
-
Pierwszy narciarski dzień w Alpach zaczęliśmy z małym poślizgiem, bowiem zaspaliśmy. W związku z tym pod dolną stacją krzesła znaleźliśmy się ok. 9. Starym 3-osobowym heblem wjechaliśmy na Orti. Tam robimy pierwszy alpejski hop na stok i niebieską trasą cisniemy na krzesło do Doss Della Pesa. I tam zaczęliśmy normalną jazdę - na krótkiej niebieskiej trasie. Po kilku skrętach od razu poczułem fantastycznie przygotowaną trasę. Następnie zjechaliśmy czerwoną 20 z chęcią przebicia się do gondoli nad Val Mastellina. Gdy dojechaliśmy do początku trasy 36 ukazał nam się dziwny znak. No dobra, skoro są utrudnienia to trzeba jechać uważnie. Jedziemy jedziemy... mijamy kolejny znak ostrzegawczy, jedziemy... i nic! Ani potoku, który rozdziela trawers na dwie części, ani powalonego drzewa, ani przetarć do kamieni. Znak ostrzegał jedynie o kawałku lodu na odcinku 100 metrów. Generalnie dobrze dbają tu o bezpieczeństwo. Jako że do gondoli trochę poczekaliśmy (na stacji pośredniej ciężko jest wsiadać), to z góry zjechaliśmy tylko czerwoną 32 do krzesła. Z górnej jego stacji zaczęliśmy podróż w stronę Madonny. Zresztą ludzi trochę było. Z Monti Vigo zjechaliśmy fantastyczną czerwoną trasą w stronę krzesła łącznikowego. Warun oczywiście świetny Od górnej stacji kolejnego krzesła jedziemy kombinacją 48 i 50 do mostku - czyli wariant czerwono-niebieski. Jak widać pogoda była mało fotogeniczna, a w dodatku stłukła mi się dziś szybka aparatu w telefonie, więc zdjęcia nie powalają i jest ich mało. Na dole fajny mostek Tam wsiadamy do gondoli i jedziemy na Passo Grosté 2444 m npm - tak wysoko na nartach jeszcze nie byliśmy. Po wyjściu z gondoli nie widzieliśmy zbyt wiele. Jadąc trasa do krzesła widziałem tylko swoje narty. Trochę mało. Szybko wciągnęliśmy się na 2504 m npm. Stamtąd 61 i 60 do kolejnego krzesła. Warunki świetne, choć widoczności praktycznie nie ma, co nie przeszkadzało mi zachować pewną kulturę przy zjeździe - nie zsuwałem się pługiem Tutejsze krzesło było dość dziwne - brakowało podnóżków, za to były bubliny. Od jego górnej stacji zjechaliśmy 73 do gondoli. Kolej znów nieco dziwna - brak w niej typowych siedzeń - są tylko pół siedzenia dookoła kabiny. Z Monte Spinale jedziemy czarną trasą 70. Numer jest związany z maksymalnym nachyleniem stoku - 70%. Nie wiem jak, ale jakoś zjechałem i chyba w nie najgorszym stylu. Tata ledwo co się zsunął, ale dał radę. Brat nawet też. Po ponownym wjeździe gondolą robimy pit stop w niesamowicie zatłoczonej restauracji. Za 24 ojro kupiliśmy 3 duże kanapki i 3 herbaty. Z Monte Spinale zjeżdżamy do mostku - ja cisnąłem czarną 74 i dalej czerwoną 77. Tam wskakujemy na krzesło Rif Viviani. Stamtąd jedziemy już w naszą stronę. Z Monte Vigo jedziemy czerwoną 11 (muldy i sporo tłoku) i powtarzamy nieco ranne kręcenie - krzesło z talerzykiem. Trafiliśmy także na czarną Orti. Na koniec jedziemy na M. Vigo i kombinacją czarną z czerwoną na sam dół. Na dole mała rzeźnia - tłok, muldy i trochę leżących. Wsumie 6,5 h jazdy i ponad 60 km w nogach i wyciągach. Całkiem udany dzień W Marillevie jest generalnie chyba więcej Polaków niż Włochów - pierwszy raz będąc na Mszy św słuchałem jej w dwujęzycznie - część była i po polsku i po włosku. Akcentów znanych z Polski jest też więcej Pozdrawiam Marcin ~leitner11 punktów
-
Oj, chyba z 1,5 roku nic na forum nie pisałem głównie przez brak czasu, choć w tym czasie nartowałem razem z synem przede wszystkim na Chopoku, w Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie, Ale wczoraj, o czym wspomniał @marboru, który niejako wywołał mnie tutaj do tablicy odwiedziliśmy Oravice https://www.bergfex.pl/ski-oravice-meander-skipark/ . Piątek i sobotę spędziliśmy na Chopoku i wrażenia z tych dwóch dni były bardzo mieszane i skłaniające do tego, żeby w przyszłym roku nie kupować sezonówki. W sobotę na Chopoku, mniej więcej od połowy góry wiał bardzo silny wiatr, przez co kilka wyciągów zostało wyłączonych, co spowodowało z kolei małe problemy komunikacyjne. Do tego jazda w wyższych partiach góry przez bardzo silny wiatr nie należała ani do przyjemnych, ani do bezpiecznych zwłaszcza z dzieckiem. Do tego spore kolejki do wyciągów oraz stan tras, gdzie po pewnym czasie zaczęły dominować odsypy i lód nie sprawiały, że jazda tam to był strzał w 10, choć kilometrowo wyjeżdzliśmy się całkiem solidnie. W niedzielę miało wiać jeszcze bardziej, więc profilaktycznie przed wyjazdem kupiłem z Groupona karnety 4-godzinne po 48zł w Oravicach. Ta stacja kusiła mnie już jakiś czas, bo przejeżdżalismy często obok niej jadąc na Chopok, a z ulicy nachylenie i szerokość trasy wyglądały apetycznie. Do tego w niedzielę miał tam być umiarkowany wiatr, mieliśmy wrócić trochę wcześniej, więc wybór tego miejsca po drodze do Kielc był jak najbardziej uzasadniony. Mówią, że małe jest piękne i że rozmiar nie ma znaczenia... i coś w tym chyba jest. Powiem szczerze, że mimo, że zrobiliśmy trochę mniej kilometrów niż na Chopoku, to jednak jazda dała nam tutaj o wiele więcej radości niż na Chopoku, choć jest tu w praktyce zaledwie może z 3 km tras. Przede wszystkim ze względu na warunki śniegowe i dla mnie idealne nachylenie i szerokość końcowych 600-700 metrów trasy, bo początek jest trochę płaski. Mimo, że było 6 stopni w cieniu, a w słońcu, w którym stok cały czas był, było pewnie z 15 albo i więcej stopni, to do 13, kiedy skończyliśmy jeździć było idealnie. Na początku sztruks, ale nie twardo, potem robiło się bardziej miękko, tak wiosennie, ale nie powstawały ani odsypy, ani muldy. Nie było w ogóle lodu i czy na slalomce czy na Head iTitan jeździło się bajecznie. Do tego szybkie wyprzęgane 4-os. krzesło Dopplemayera powodowało, że na trasie można było jeździć na full i jak się chciało, a w kolejce do krzesła stało się przeważnie ok 3-7 minut. Z kolei z boku był orczyk, przy którym była inna trasa, ok 500-600 metrów, ale bardzo przyjemna i tutaj nie było żadnych kolejek, wszystko szło na bieżąco. Świetną sprawą są baseny termalne tuż obok, ale my niestety przez brak czasu nie skorzystaliśmy z nich, a z Goupona karnet na stok + 3 godziny w termalnych kosztowało 89zł. Czy mogę polecić Oravice? Dla tych co mieszkają blisko tak. Dla tych co dojazd zajmuje 2 czy 4 godziny raczej nie, bo niedaleko są na pewno lepsze ośrodki choćby trochę dalej położone Rohace, Kubinska Hola. Dla harpaganów narciarskich, nabijaczy kilometrów nie, ale na fajne, luźne nartowanie i narty z rodzinką, dziećmi jak najbardziej, bo jest tu naprawdę przyjemnie. My pewnie kiedyś tu jeszcze wrócimy, zwłaszcza kiedy można skorzystać z takiej ceny karnetu z Groupona. @marboru ze stoku przesyłałem bezpośrednio trochę zdjęć, które tu wstawił, a ja dodaję jeszcze kilkanaście dla uzupełnienia relacji.10 punktów
-
ok czas na posumowanie Ostatni dzień: lodowiec - przy takiej pogodzie zdecydowanie warto - przede wszystkim dużo mniej ludzi niż w dolinie, inny śnieg, widoki, trasowo mnie jakoś nie zachwycił, ale jeździło się doskonale ponieważ na sztruksie zalegało 10cm świezego puchu, oczywiście nie zawsze tak jest, porównując jednak do innych austriackich lodowców (nie widziałem nigdy Piztal) absolutna czołówka, Ahorn - jeżdziłem tam 2,5 h i mysle ze tyle wystarczy - górna cześć fajna dla dzieciaków, czerwona trasa wzdłuż krzesełka była już dość mocno zmuldzona ale przy lepszych warunkach musi być doskonała, rewelacyjny zjazd do doliny, świetna czarna urozmaicona trasa, jedyny minus że na autobus linowy jak się nie trafi można chwile poczekać tak obiektywnie to jeden z najlepszych wyjazdów w Alpy, idealna pogoda i warunki śniegowe, zero wiatru, lampa, lekki mróz, bardzo fajnie to wyszło tym bardziej ze w grupie mieliśmy alpejskich nowicjuszy i byli zachwyceni, jak sie zastanowię to w tym terminie jeszcze takiej pogody nie miałem, problemy zdrowotne + konieczność przebywania w okolicy szkółki spowodowały, że nie wszędzie udało się pojeździć, będzie do czego wracać, czekają ciągle Fugen, Spieljoch, Krimml, Gerlos ledwo liźnięty Najfajniejsze miejsca: Hochzillertal - idealny ośrodek dla mnie, dużo krzesełek, szerokie łagodne trasy, łatwa komunikacja, możliwości freeride pomiędzy trasami Eggalm, piękne szerokie super nachylone trasy, mało ludzi, trochę taki bardziej południowy klimacik Ogólnie dolina Zillertal w moim prywatnym rankingu austriackich dolin wskakuje do pierwszej trójki obok Otztal i Paznaun. Główną zaleta jest różnorodność. Praktycznie każdego dnia można podjechac gdzie indziej. Do tego ośrodki różnią sie miedzy sobą charakterem tras przez co każdy znajdzie cos dla siebie. Mnie np zupełnie nie pasowała okolica Penken, ale będzie wielu fanów tej okolicy. Doskonała infrastruktura, ale tez trafiały sie starsze podwójne krzesełka i orczyki, co dodawało klimatu. W każdym ośrodku miejsca do nauki dla początkujących, długie ruchome dywany dla małych dzieci i inne atrakcje - ski crossy, śnieżne tunele itp Z ciekawości obejrzałem kilka snowparków i pod katem freestyle też bardzo dużo możliwości jak np dmuchany balon do lądowania przy skokach w Zell am Ziller. Na koniec możliwości pozatrasowe - doskonałe. Sam trochę pojeździłem przy trasach w miare swojego stanu i umiejętności, do tego miałem okazje zamienić pare słów z uczestnikami obozu freeridowego - byli zachwyceni. Kulinaria i apres ski troche monotonne, miałem wrażenie że wszędzie podobnie. Ceny z roku na rok w Aplach coraz wyzsze Na pewno będę chciał tam jeszcze wrócić, tym razem mieszkając jeśli się da bliżej wjazdu do doliny9 punktów
-
Krótki klip... ...po prostu WOW! Co za Goście, co za jazda i styl?! Muza, całokształt? Ma to coś z romantyzmu... Przynajmniej dla mnie! Podobna jazda była na forum nie raz...ale Gościa w kraciastej koszuli mógłbym oglądać godzinami 😮 @marionen, @Mitek wiem, że lubicie taki klimat8 punktów
-
Zaraz postaram się coś napisać o dzisiejszym nartowaniu, ale najpierw nieco odniosę się do dyskusji. Na początku napiszę, że nie jestem w stanie każdemu odpisać - z powodów czasowych i technicznych (słabe WiFi, brak Tapatalka). Cieszę się, że wątek ma takie powodzenie Nie jestem w stanie porównać Val di Sole do innych miejsc w Alpach, ale z własnego doświadczenia wiem, że mam często inne upodobania w jeździe niż niektórzy - chociażby lubię wąskie leśne trasy, które niektórzy chętnie by omijali szerokim łukiem Wyciągi (których są tu pojedyncze sztuki) i koleje linowe są o wiele starsze od tych, którymi jeździłem w Szczyrku, Białce, Chopku czy Tatrzańskiej Łomnicy, ale większej różnicy mi to nie robi, choć brakuje mi tu nieco włoskiego Leitnera - wszędzie Doppelmayr, Agamatic i trochę Grafferu z Girakiem. Fajnie jest pojechać takim samym krzesłem, które jeździ na Babę w Korbielowie Na koniec w skrócie powiem, że bardzo się cieszę, że odwiedziłem Alpy dopiero po kilku sezonach intensywnej jazdy PL/SK i nie gdybym miał cofnąć czas, to niczego bym nie zmieniał (poza jazdą z kijkami ) Czas zabrać się za relację. Nie będzie chyba zbyt długa, bo jestem padnięty po ponad 8,5 h jazdy. Zdjęcia powinny wystarczyć8 punktów
-
Hmmmm... taki offik... lansujesz się posiadaniem takiej liczby samochodów, ze nie wiesz którym jedziesz, a kłuje Cie w oczy Ischgl, dziwne nieco A serio, to uważam, że to są grubo, ale to bardzo grubo przesadzone opinie o tym ośrodku, być może tez dlatego ze ja jeżdżąc nie koncentruje się na tym jaki brand ma kurtka innych narciarzy tylko na trasach, ich kombinacjach i zróżnicowaniu, komforcie wyciągów, itp... Leitner, ogromnie się cieszę, ze jesteś w Alpach. Myśle, że teraz nic już nie będzie takie samo. Ciesz się każdym dniem wyjazdu, czekam na relacje i Twoje spostrzeżenia8 punktów
-
Dziś pogoda gorsza, warunki gorsze, a ludzi 2x tyle. Nie da się za tym trafić. Rano na Julianach 0 stopni. Po stoku czuć, że nie związał. Trochę ciężkiego, mokrego śniegu na sztruksie. "Nowa" 10 twardsza niż wyższe części. Żółta normalnym tempem, gondola też. Do 11 na bieżąco. 3,4,7,8,10 przygotowane dobrze.ale miękkość powoduje szybkie muldzenie. 1 dość dobrze, nierówno, trochę grud i sporo świeżego śniegu ułożonego w niewielkie zaspy. Wygląda na nieratrakowaną od wczoraj. 2 jazda pod wiatr, dużo lodu, gipsu przewianego i zaspy pod lasem. Najsłabsza dziś. Golgota zamknięta, przejezdna bez najmniejszego problemu, jednak w dolnej części spore przetarcia. Bez dośnieżenia lub 30cm opadu nie uruchomią jej. Ostatni wjazd 12:30 po 7 minutowym czekaniu. Od 11 pada krupa śnieżna, potem mokry śnieg.8 punktów
-
Dzisiaj z powodu zespołu po imprezowego nie uczestniczyłem aktywnie w życiu narciarskim. Za to Marek (student, starszy z synów) specjalnie zjechał ze stolicy, aby ponartować. Dzisiaj wybrał tury z Soliska w kierunku Skrzyczeńskiej Kopy leżącej na prawo od Małego Skrzycznego. Oto jego relacja: Korka do Szczyrku po godz 9 nie było wcale. Widać, że warszawiacy już w większości wrócili do domu, a i duża niepewność co do otwarcia SMR i COS z powodu wiatru zatrzymała narciarzy w domach lub pensjonatach. Co do SMR to gondola i Zbójnicka nie działały cały dzień, żółtą kanapę zamknęli po południu, do końca kręciła tylko niebieska na Juliany. Szlaki bardzo twarde, a poza trasami z tego samego powodu freeride odpada całkowice. Na grani szczytowej prowadzącej na Małe Skrzyczne wystarczyło rozłożyć ręce i wiatr pchał nawet lekko pod górę. Zjazd z M.S. do Hali Skrzyczeńskiej po całkowice pustej, gładkiej i jeszcze twardej trasie bardzo przyjemny. Poniżej hali w kierunku Soliska z metra na metr bardziej miękko, ale nie ciapowato. Oscypek w barze przy niebieskiej trasie nr 4 pyszny. na szlaku panorama na pierwszym planie Skrzyczeńska Kopa, na drugim Malinowska Skała, a na trzecim drugim Barania Góra (chyba) trasa z Małego Skrzycznego widok z trasy w kierunku S.Kopy trasa c.d. dojazd do Hali Skrzyczeńskiej8 punktów
-
Na wstępie skrucha, ponieważ tak się w tym delektowaniu feriami zapędziłem, że nic nie wrzuciłem z mojego pobytu w Krynicy. W przeciwieństwie do kolegów, którzy bardzo fajnie rozpisali się na temat "Gondoli". Pozwólcie proszę, że wrzucę swoje 3 grosze. 1. Jadąc z Warszawy oczywiście znacznie szybciej dojedziemy do Szczyrku, czy Czarnej Góry, ale do Zakopanego już nie specjalnie. Którego miejsca by nie wybrać różnica nie przekroczy jednej godziny - czy powinno to rzutować - dla mnie bez znaczenia. 2. 4. Infrastruktura nie powala. Gondola daje radę = 17km/h - europejski średniak. Krzesła przy 6 i 2A to niestety ledwo 9 km/h - to już niestety irytuje. Orczyki 2 km/h szybciej (o dziwo), ale wiadomo dodatkowe męczenie nóg. W sumie 4 orczyki do tras 3 (pokrywa się z gondolą, więc niech będzie), ale 2, 4 i 5 powinny być zamienione na szybkie krzesła. Są też jednak pozytywy tej sytuacji z uwag na przepustowość - trasy 4 i 5 cały dzień w idealnym stanie. Na 5-ce (czarna) można od rana do 16:00 w idealnych warunkach trenować i to bez kolejek. W zupełności rekompensuje mi to niedogodności. 3. Ceny karnetów dziennych są takie same jak w SMR. PKLpass działa równie dobrze - można kupić sobie przez internet i przypisać do wybranej karty. Jeśli ktoś nie ma karty - może odebrać w automacie na stoku. Odnośnie ogólnej frekwencji - musicie uwierzyć. Na krzesłach do 2A i 6 na 100% w ferie wjeżdżało się bezpośrednio w bramki. Do 5-ki 80% czasu to samo. Czasem korkuje się do 4-ki, ale zazwyczaj na max 5 min., częściej do 2 - max 10 min. i tak samo gondola. Jeśli ktoś zna ośrodek to przez cały dzień jeździ bez kolejek, a do tego na dwóch trasach w idealnych warunkach. Uwaga - opinie bardzo subiektywne - od kilku lat jest to mój ulubiony ośrodek z uwag na nachylenie tras, ich długość oraz wspomnianą infrastrukturę... ale także mieszkanie pod stokiem, bardzo dobrą gastronomie, przyjemne spacery po Krynicy, trasy biegowe (choć nie tak jak w Zakopane), bieganie po szczytach (można ze Słotwin aż do Nowego Sącza), pyszną wodę (pomijając Zubera i Jana 🙂)... Kilka fotek od siebie:7 punktów
-
Stało się. Piekło zamarzło? Wyschły oceany? Sahara stała się tętniącą życiem krainą, a Himalaje zawaliły się pod własnym ciężarem? Nie, po prostu pojechałem na narty w Alpy. Pierwszy raz w życiu. Jak to się stało? Przygotowania zajęły trochę czasu, choć nie ukrywam, że motorem napędowym do tej decyzji było to forum Zamiast jednak ogarnąć wyjazd jesienią, czekaliśmy aż do stycznia. Pojawiały się kolejne problemy, a ja już byłem pewien, że pojedziemy do Korbielowa. Stało się jednak inaczej. Tekst ten piszę podczas dojazdu autokarem do włoskiej Marillevy sam do końca nie wierząc, że tu jestem. W ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na wyjazd do Włoch z biurem podróży ABC Holiday. Udało się ogarnąć wszystkie formalności, zdać sesję prawie w całości, kupić nowe buty narciarskie, naostrzyć narty i się spakować. Jak zwykle jedziemy w trójkę - ja, tata i Maciek - mój brat. Wyjechaliśmy w piątek wieczorem z Dworca Zachodniego w Warszawie. Dostaliśmy się tam jednym autobusem z domu, choć wożenie 11 bagaży autobusem w 4 osoby (pomogła nam mama) nie należy do zbyt prostych Podróż autokarem minęła nam dość miło, choć autokar na pewno nie jest "de lux", jak to było w ofercie. Jednak jest to szczegół mało istotny. Ważniejsze są piękne widoki zza szyby, które nie wyszły ładnie na zdjęciach ze względu na stan owej szyby Po przyjechaniu na miejsce o 17:20 minęło ponad 1,5 godziny zanim weszliśmy do pokoi. Niestety organizacja jest tragiczna. W pokoju nawet nieźle, choć też nie jest pozbawiony usterek. Najważniejsze, że mamy 50 m na stok a gondola przejeżdża nad naszymi głowami Ważne też, że przez najbliższe 6 dni będziemy jeździć między Folgaridą, Marillevą, a Madonną di Campilgio i Pinzolo. Jednego dnia planujemy wypad do Pejo. Macie tu swoje ulubione miejscówki, trasy, gastro? W którym ośrodku najlepiej spędzić więcej czasu, a który lekko pominąć? Za cenne odpowiedzi odwdzięczę się codzienną relacją. Zdjęcia będą tylko z telefonu - te z aparatu wraz z filmikiem postaram się wstawić tydzień po powrocie Pozdrowienia z Marillevy 1400!6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
No nie, z twoich ust takie słowa??? Panie Prezesie! Życzę słoneczka, żebyś w pełni zobaczył narciarski raj.5 punktów
-
Kochani! Obojętnie na jaki wątek nie wejdę to wszędzie spina! Poważnie? Nie da się już inaczej? No błagam! Taki fajny wątek @leitner założył i nie ma co go psuć! (wątek, nie Leitnera). Chill out! Pozdrawiam! 😉4 punkty
-
Są wyniki zawodów w Tumlinie. Niestety nie wygląda to, tak dobrze jak myślałem Cóż? Pokory więcej, pokory... Startujących w naszej, "forumowej" kategorii było 22 narciarzy. 10 miejsce to mój wynik z czasem 0:28:82 12 miejsce @mifilim z czasem 0:29:53 @kmarcin - nie startował. Klasyfikacja po 3 zawodach z 4 (Krajno, Telegraf, Tumlin): Wszyscy startujący w naszej kategorii wiekowej - 29 narciarzy. 8 marboru z 93 punktami 9 @mifilim z 82 punktami 14 @kmarcin z 48 punktami Sprawa całych zawodów o Puchar stoków świętokrzyskich wydaje się być rozstrzygnięta, numer jeden jest poza zasięgiem - ma 280 punktów... dalej sprawa jest otwarta, drugi ma 180 punktów, trzeci 160 punktów... ...na Stadionie damy z siebie wszystko trzymajcie kciuki4 punkty
-
@leitner pogoda widzę się klaruje Czekam na szerszy opis dzisiejszego dnia! Taki twardy sztruksik, to coś co lubię najbardziej! Zazdroszczę Dzięki za te kilka zdjęć...ale tym się nie opędzisz - dawaj więcej! @Sariensis Ischgl porównywać do Val di Sole, to jak porównywać Mercedesa do Dacii… I nie mówię o klimacie miejsca i narciarzach tylko podobnie jak @idealist...a może nawet przede wszystkim trasach narciarskich... o tych wypasionych wyciągach pisał nie będę Poza tym, by było pełne porównanie, to należałoby porównywać Val di Sole, do całej doliny w Paznaun w Tyrolu...a wówczas, ten pierwszy kompleks narciarski wygląda bladziutko. Poza Ischgl masz jeszcze klimatyczny Kappl, See, Galtur oraz Wirl.4 punkty
-
Bez względu na różnorodne opinie jedno jest pewne - fajnie się te filmy ogląda! I rzeczywiście - na filmie wszystko wygląda tak prosto i łatwo. I pewnie większość z nas zadaje sobie pytanie - dlaczego ja tak nie potrafię? A to przecież trening czyni mistrza! Jest cel, który można sobie wyznaczyć i do którego można dążyć. A ostatecznie najważniejsze jest to co Gunther Mader powiedział na zakończenie pierwszego filmu - każdy dzień na nartach, nawet jak pogoda jest marna, jest lepszy niż siedzenie przed komputerem. 😉 Pozdrowienia.4 punkty
-
Mała rada dla tych co nie wiedzą: Kanapa B5 nie jest koniecznie potrzebna, żeby szybko przejechać na nartach z SMR do COS. Można wjechać talerzykiem na Małe Skrzyczne, i stamtąd na nartach w kierunku Zbójnickiej Kopy po grzbiecie. Trasa jest prawie zupełnie płaska i taki spacer bez odpinania nart trwa około 8 minut, więc nawet dla dzieci nie powinien być zanadto męczący. Dalej można normalnie zjeżdżać trasą 3c do Ondraszka.4 punkty
-
Wczoraj nie udało mi sie odegrać. Wystartowałyśmy tylko 3 w mojej kategorii. Koleżanka z Przemyśla po ok. sekundzie mi dowaliła w każdym z przejazdów, ale to i tak niezły wynik. Trasa super ustawiona, najszybszy czas to 40 sekund z groszem także było co robić, lubie takie dłuższe giganty Skończyłam na drugim miejscu. Jutro i w czwartek trening, w piątek moze tez i w niedzielę na Dzikowcu. Chodzież odwołana bo stok im płynie, w sumie cieszy mnie to bo trochę daleko byłoby jechać Szkoda, że w sobotę nie ma żadnych MPA...4 punkty
-
Dzisiejsza króciutka relacja z COS. Dzięki za wspólną jazdę Ski-mAn. Dziś zdjęcia mówią same za siebie. Prognozowany wiatr i brak komunikacji z SMR (stała kanapa na Zbójnicką Kopę) spowodował, że na stokach było pusto, co skrzętnie wykorzystałem choć jeździłem tylko 2,5 godziny, za to non-stop bez żadnego czekania. Rano próbowali nawet wyciągnąć górne krzesła ale później je zwinęli (za mocno wiało). Warunki bajka. Rano tablica pokazywała czynne wyciągi (przed 8:00), choć mocno przekłamywała rzeczywistość. Jak wracałem - już jakby mniej ich był zaznaczonych na zielono.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Szkoda,że nie przeczytałem wcześniej. Miałem podobny pomysł i problem. Jadąc do Krynicy liczyłem, że potrenuję z Przemkiem Nowakiem - polecanym na forum - niestety okazuje się, że większość czasu spędza w Alpach i ciężko go spotkać w Krynicy. Pytałem ludzi, po serwisach i skierowano mnie do doświadczonego trenera PZN, ale niestety podobnie jak w Twoim przypadku okazało się, że "fajno jeżdżę" i po kilku uwagach okazało się, że dalsza współpraca nie wniesie za dużo. Nie dałem za wygraną - dalej pytałem i okazało się, że na Słotwinach działa Wojtek Bębenek - gorąco polecam - Bębenek Racing Group. Jeden trening indywidualny - dokładne przejście od anatomii człowieka, sił fizyki, techniki i mojego stylu - dało bardzo dużo w mojej jeździe - temat na inny post. Potem 2 dni zaleconych ćwiczeń, a następnie trening na gigancie (już w grupie, ale kontakt znakomity) - sprawdzenie postępów. Efekt: lepszy docisk na "betonie" i odbicie ze skrętu, no i gigantka zaczęła skręcać tak jak bym chciał. Wiem, że to jeszcze nie koniec... tym chętnie wrócę do Krynicy i jeszcze na trening do Wojtka.3 punkty
-
No to dorzucam kolejny "kwiatek" z dyskusji - tym razem nt. powodów zatłoczenia ośrodka Jasna Chopok na Słowacji... Igor Rattaj wyjaśnia kto jest temu winien: "polak który lubi niskie ceny zapchał trasy na dole" (Tradycyjnie Polak z małej litery!) I najgorsza w tych wypowiedziach wcale nie jest ksenofobia i bezczelny ton... Najgorsze że potwierdzają one podejście które obserwujemy w Szczyrku który jest traktowany jak ośrodek drugiej kategorii jedynie odciążający zatłoczone Słowackie ośrodki w trakcie głównego sezonu. To dlatego pomimo silnych mrozów nie gromadzono zapasów śniegu pomimo iż w zbiorniku była woda.... W marcu narciarze mają się udać na Słowację na Chopok a Szczyrk...? jak się uda to będzie czynny jak nie to trudno... Jak będzie wiało... To trudno... zamkniemy... Jak nie będzie miał kto ratrakować? To trudno, przygotujemy mniej tras... Takim ludziom oddaliśmy Szczyrk który miał być wzorem i liderem... Miejsce z wielkim potencjałem także dla budowy naszej narciarskiej kadry narodowej zostało przerobione w prymitywną karuzelę dla pikników... Jeszcze oddajmy im Centralny Ośrodek Sportu...a potem próbujmy odkupić tak jak to miało miejsce z Kasprowym Wierchem... Brak słów...3 punkty
-
o to to, bardzo wielu zaczynało alpejskie nartowanie w Dolinie Słońca, w Kaprun albo w Livigno, i to jest właściwe podejście bo może być tylko lepiej, przyjemności trzeba dawkować niestety ja zacząłem od Ischgl i od tego czasu rzadko udaje mi się powrócić do narciarskiej Nirwany @leitner krem zabrałeś?3 punkty
-
Z filozofią niewiele to ma wspólnego. Kolorki na mapach oznaczają tylko nachylenie tras. To nie to samo co trudność. Trudność to wiele różnych czynników, nachylenie jest tylko jednym z nich i nie najważniejszym. Jak trochę pojeździsz, nabierzesz praktyki, doświadczenia to zrozumiesz... Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Zazdroszczę Teraz już nie będzie tak fajnie bo Słowackie ferie nadciągają i Presovsky Kraj zaczyna już 18.02: Ferie wiosenne Banskobystrický, Trenčiansky, Žilinský 4. 3. 2019 - 8. 3. 2019 Prešovský, Košický 18. 2. 2019 - 22. 2. 2019 Bratislavský, Nitriansky, Trnavský 25. 2. 2019 - 1. 3. 2019 Ale 8.03 się kończą i wtedy się zacznie ! Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Jasne, kolejny filozof Na mapach masz takie kolorki i chyba coś one oznaczają.3 punkty
-
3 punkty
-
Dobrze mówisz. Mnie też rybka kto inwestuje w ośrodek, byle robił to z poszanowaniem terenu, mieszkańców i klientów. Jak widzę wypowiedzi Pana Rattaja to już wiem, że nie chodzi o pozytywne budowanie długofalowej relacji z klientem, tylko na tym by jak najszybciej oskubać go z kasy, a potem niech spada na drzewo. Albo zapytajcie właścicieli prywatnych barów jak byli traktowani przez TMR na początku - "zgadzacie się albo się wycofujemy". No sory, ale takie podejście do klienta, mieszkańca czy partner w biznesie jest nie do zaakceptowania.3 punkty
-
ZIELENIEC Zieleniec mimo, że ma krótkie trasy jest jedną z najczęściej odwiedzanych przeze mnie stacji narciarskich w Polsce. Być może to sentyment, bo jeżdżę tam od dziecka. To tam kiedyś pierwszy raz startowałem w zawodach. Większość tras jest niebieskich, ale jest kilka stromszych ścianek, gdzie można puścić się na dzidę. Dla mnie to wystarcza. W sobotę (oczywiście przez przypadek😉) trafiamy na testy ELAN'a. Mamy możliwość testować narty z kolekcji na rok modelowy 2020/19. Oczywiście wszystko za darmo. Koszty na siebie bierze Inasport.pl, czyli Damara i Tereza, wspaniałe alpejki, które reprezentowały z sukcesami niedawno Polskę i Czechy. Elan Polska przeniósł się w tym sezonie bliżej gór, tzn z Warszawy do Bielska. Wyjazd z domu w ładnych okolicznościach - Na miejscu jesteśmy przed 8. Parkingi jeszcze puste. Zatrzymujemy się koło pomarańczowej kanapy. Elan już jest wcześniej i rozkłada się koło najbardziej obleganej kanapy , Nart z bagażnika nie wyciągamy, kupujemy karnety całodzienne (7 godzin) po 95 zł, stoisko Elana już prawie gotowe, witamy się serdecznie i z wypiekami bierzemy pierwsze narty do testów. Ania dostaje do testowania jakieś damskie Amphibio, a ja GSX z promieniem 19 m. Chwila (bardzo krótka) na rozmowę z dziewczynami i zaczynamy od pomarańczowej kanapy póki nie ma ludzi. Z rana wyglądało, że będzie słońce, ale jak to w górach pogoda zmienia się szybko. Po pierwszym zjeździe już są chmury Staramy się pojeździć po całym ośrodku, a tras i wyciągów jest dużo, ponad 20. Jak są chmury to czasami z tych chmur pada. Tym razem na nasze szczęście sypie śniegiem. Mieliśmy często zmieniać narty, ale okazało się, że trafiliśmy tak dobrze i nikt nie chce wracać do Elana na zamianę. Nowe GSX są niezwykłe, lekkość prowadzenia, łatwość zmiany kierunku, wejście i wyjście ze skrętu, pewne prowadzenie w łuku. Do tego co mnie najbardziej zaskoczyło i z czym mam największy problem na innych nartach; trzymanie krawędzi w końcowej fazie skrętu. Często zdarzało mi się, że przy przejściu z jednego skrętu do drugiego, zanim zmieniam krawędź z zewnętrznej na wenętrzną, przed fazą przejścia, ześlizgują mi się tyły. W tych Elanach nie mam z tym najmniejszego problemu. Wreszcie płynnie przechodzę ze skrętu w skręt i do tego bez najmniejszego wysiłku. Odczucie mam takie, że na bramkach mógłbym nieźle teraz poszaleć. Na tych Elanach nie czuję zmęczenia i wysiłku do sterowania nartami, wszystko dzieje się płynnie, łatwo, rzekłbym bezboleśnie i precyzyjnie. Zero jakiegokolwiek zmęczenia, mimo ciśnięcia na pełnej mocy. Najchętniej uciekłbym z GSX-ami prosto do domu. W miarę upływu dnia trasy robiły się rozjeżdżone, ale dalej bezproblemowo i bardzo przyjemnie się jeździło Jak wyglądają nowe GSX? W końcu z wielkim bólem zamieniłem narty na SLX. Trasy były już lekko zmuldzone, ale wrażenia z jazdy slalomką podobne do gigantki, szkoda tylko, że tak krótko na nich jeździłem i nie miałem okazji sprawdzić jak się zachowają na twardej trasie. Brakowało mi jeszcze porównania z nartami sportowymi. Te jednak dotrą do Elana z centrali dopiero w poniedziałek. Dostałem jednak zaproszenie na zamknięte testy nart sportowych do Szklarskiej Poręby i tam już będę mógł osiągnąć pełnię szczęścia, może wreszcie będę miał się na czym ścigać w zawodach. Sprawdziłem jeszcze coś na czym można pojeździć poza trasami czyli Elan Ripstick. Warunki jednak poza trasami były dosyć twarde, lekkość prowadzenia jak na pozostałych nartach była podobna Po czternastej na łatwych trasach zrobiło się tłoczno, ale wystarczyło przenieść się w trudniejsze miejsca by dalej cieszyć się nartowaniem Dzień narciarsko doskonały, było super @JC wklejał już zdjęcia Elanów z targów w Monachium, ale kilka zdjęć jak prezentują się w swoim naturalnym środowisku Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do testowania nart, zwłaszcza bezpłatnego i prowadzonego przez fachowców z najwyższej półki (sportowej)3 punkty
-
3 punkty
-
Pierwsza moja relacja na tym forum więc proszę o wyrozumiałość Po ponad miesięcznej przerwie spowodowanej chorobami, kontuzjami znów wracam na stok. Tym razem wybór padł na ... UWAGA Cienków. Tak moi drodzy, bardzo lubię tą stację, jedna z moich ulubionych, nie pytajcie dlaczego. Zameldowany przy wyciągu o godzinie 8. Także kamerę czas uruchomić i hop na kanapę. Warunki bardzo dobre co pozwoliły mi sprawdzić nowe rękawice i gogle. Zauważyłem dwa miejsca z minerałami, ale do ominięcia i kilka kalafiorów. Nie ma czasu na zdjęcia, trzeba jeździć póki czas i warunki 🤣 Do godziny 9 jazda bajkowa, ludzi początkowo mało lecz z każdą minutą przybywało. Trasy bardzo dobrze przygotowane, genialne warunki na 2, pusto cud miód malina. Najsłabiej wygląda 5 w "lasku" ale póki co trzyma się. . Niestety później było co raz gorzej. Ludzi coraz więcej, powoli zaczęła pojawiać się kasza. Temperatura z rana ok 0 stopni. Później wzrosła do 2-3 stopni. O 10 postanowiłem zakończyć dzisiejszą jazdę ze względu na czas, warunki, ilość narciarzy. Mimo wszystko dzień uważam za bardzo udany, pogoda dopisała. Niczego więcej mi dzisiaj nie trzeba3 punkty
-
Wczorajszy dzień zapisał się w historii narciarstwa. Ostatni start ALS'a. Dziwnie będzie bez Niego. Nawet jak był po operacji czy leczył kontuzje było wiadomo, że wróci. Tym razem to był ostatni zjazd i to jaki. Do złota zabrakło 0.02 sek. Ale przegrał z przyjacielem. Tak na prawdę to przyjaźnił się ze wszystkimi alpejczykami. Zawsze uśmiechnięty. Patrząc po ostatnim wyniku odchodzi zbyt wcześnie, ale to Jego wybór. Długo trzeba będzie czekać na kogoś pokroju Svindala, a może już nigdy taki zawodnik się nie pojawi? Ostatnie zdjęcie Aksela pokazuje, że jest w pełni formy i nie wygląda na wypalonego: Ale po drodze było ciężko JA zapamiętam Go takim Dzisiaj kolejny historyczny dzień, ostatni zjazd Lindsey Vonn, czy zakończy tak jak ALS? ... kto wie...3 punkty
-
no zacheciłes, piekny ten Tux i w moim subiektynwym rankingu lodowców wskakuje na podium razem z Kitzem i Kaunern, dystansujac Stubai, zupełnie inny klimat niz listopadowa jazda we mgle i wietrze na górnej czesci ośrodka jestem troche wymeczony dzisiejszym dniem ponieważ tak dobrze pisaliście o Ahornie że postanowiłem tam wpasć na popołudnie także jak wróce napisze podsumowanie a tak tylko jeszcze: Hintertux Ahorn:3 punkty
-
3 punkty
-
W Szpindlu byłem i ja od niedzieli 27 stycznia do 1 lutego. Dojazd bez problemu bez łańcuchów. W niedzielę jazda wieczorna na Hromovce. Bez kolejek, mało ludzi. W poniedziałek jeździmy na Piotrze od 8:30. Rano bez kolejek. Syn z instruktorem 1,5 godz. później z nami. Na górze lekka mgła, na dole dobra widoczność. Do godziny 10:30 ludzi mało. Potem jakieś 5-10 min czekania. Na trasie niebieskiej trochę narciarzy jest, czerwona mniej, czarna luz. Wtorek to samo. Piotr i Hromovka. Temp około -3 stopnie. Mały wiatr. Od 8:30 do 10:30 luz, potem trochę ciaśniej. Po południa jedziemy na Medvedin i tam mało ludzi ale praktycznie wszędzie odsypy. Brak kolejek do wyciągu. Środa Ponownie z rana na Piotrze. Zaliczony rozstawiony gigant. Niestety zamknięta zostaje czarna trasa poniżej giganta, chyba już na puchar świata. Mocno naśnieżali ten odcinek. Można było zjechać tylko bokiem pod dwu osobowym krzesłem. W czwartek jeździłem od 9 do 13 na Labskiej. Luźno, bez kolejek a i na trasie mało osób. Niestety przez cały wyjazd nie działała moja karta gopass. Reszta ekipy nie miała problemu, a mnie nie przepuszczało na bramkach. Miła pani z kasy dała mi zastępczą kartę i do końca wyjazdu to jej używałem. Rok temu w Szczyrku nie miałem problemów. W piątek przed wyjazdem pojechałem z dziećmi na Sankarską Drahę. Bardzo fajny zjazd sankami. Trzeba tylko mocno hamować gdy są znaki stop. Kilka razy wjechaliśmy w siatki i zaspy. Sanki szybko nabierają prędkości. Niestety nie wziąłem gogli i podczas hamowania śnieg wpadał mi w oczy. Dzieciom warto wziąć kask. Za jedne sanki zapłaciliśmy 270 CZK. Po sankach powrót do domu. Mogę polecić świetną knajpę w centrum naprzeciwko punktu medycznego, Ceska Hospoda. Pyszne jedzenie.3 punkty
-
2 punkty
-
Ostatnio jeździłem taki teren pod krzesłem w Ramzovej. Lubię taką zabawę. Oczywiście na znacznie niższym poziomie, ale chyba i tak najlepszym spośród tam jeżdżących w tym dniu 😉2 punkty
-
Od wczoraj jeździmy w Szpindlu. Wczoraj na Medvedinie. Ludzi dość mało jak luty. Szczyt w chmurze przez większą część dnia, dołem śnieg dość lepki, ale praktycznie bez odsypów. W sumie super, jak na pierwszy dzień. Dzisiaj po nocnych opadach śniegu na wielu trasach można było poćwiczyć off-piste, a potem jazdę na muldach. Zaliczylem dwie gleby w zaspach, ale mało widowiskowe. Chwilami wiało tak, że na czerwonej FIS nie byłem pewien, czy jadę w dół, czy w górę. Na szczęście praktycznie wszystkie wyciągi chodziły, tylko podwójne krzesełko dopiero od południa.2 punkty
-
Mosorny vs KW to raczej niepoważne porównanie.2 punkty
-
Jeszcze na chwilę wrócę do Zieleńca. Strasznie dużo tutaj narciarzy bezkijkowców. I pozwolę sobie na małą anegdotę. Muszę przyznać, że trochę mnie wkurzają, zwłaszcza przy wyciągach, gdzie się obwieszają na wszystkich dookoła, czemu się nie dziwię. Bo jak się mają zatrzymać zwłaszcza na pochyłym odcinku dojazdowym? Zatrzymałem się koło 4 takich narciarzy w wieku 14-18 lat. Okazało się, że są ze Śląska (co mnie zdziwiło, w Zieleńcu?) ja do nich : gdzie macie kijki? oni: nie mamy ja: co zgubiliście? oni: nie ja: ukradli wam? oni: nie ja: zapomnieliście zabrać? oni: nie, my jeździmy bez kijków ja: jak to? przecież bez kijków nie da się jeździć? oni: da się, pokazać panu? ja: nie i pojechałem w dół, a Ania stała obok nich (reszta to już Jej relacja) jak ruszyłem, jeden z nich do reszty: ty patrzcie jak on zapie..ala!!! Ania miała ubaw z tej sytuacji do samego domu! anegdota pochodzi mniej więcej z tego miejsca...2 punkty
-
Ja, dziś... Już na starcie mnóstwo ludzi! Zapowiadali wiatr i słowo stało się ciałem. SMR zamknięty, COS chodzi, ale tylko dolna kanapa i orczyki. Mimo iż byłem już 7:30 na BSA, już ludzi szybko przybywało. Na otwarciu niezła buła, która mnie "wciągnęła", a chciałem zaczekać na kolegów... Jakieś 4 zjazdy na bieżąco, później buła szybko puchła. Szybko też znaleźliśmy się z Andy-w. Do 9 rano jeszcze w miarę dobrze, później już praktycznie nartmagedon. Chwilowym ratunkiem był talerzyk przy czerwonej trasie, ale tylko chwilowym. Tu również szybko zrobiło się grubo. Trasa z rana pięknie wylizana, ale już po godzinie sporo odsypów, po których RTM-y szły przecudownie! Szkoda, że dziś krótko, ale i tak było fajnie! Czas zarobić na nartowanie...2 punkty
-
W nocy zapowiadany był delikatny mrozek ,na rano lampa więc nie było innego wyjścia jak tylko ustawić budzik. W Kazimierzu melduje sie pół godziny przed startem i ku mojemu zaskoczeniu nie jestem pierwszy,najbardziej spragniony śniegu narciarz informuje że on przyjeżdża o 7. Obsługa zrobiła nam prezent i pierwszy orczyk ruszył 15 minut wcześniej.Warunki idealne twardo,szybko i mało ludzi.Pierwsza godzinka zleciała nie wiadomo kiedy na dłuższej trasie.Po mału zaczyna przybywać narciarzy ,ale nadal ruch płynny.Na ostatnie pół godziny przeskakuje na krótszą trase tu waruki równierz rewelacyjne. Piękny 20 dzień na nartach zaliczony2 punkty
-
Mitek, równanie się z zawodowcami faktycznie nie ma sensu. Ale Ja dla przykładu nigdy tego nie robiłem, prędzej można by powiedzieć w naszym (narciarze amatorzy) przypadku: "staramy się dorównywać zawodowcom", a to zasadnicza różnica. Oczywiście, że nie zbliżymy się nawet do ich poziomu, ale mamy swój cel do którego jakoś dążymy, każdy inaczej i każdy na ile go stać. I to wg. mnie jest super i to wpływa na nasz rozwój - rozwój naszych narciarskich umiejętności. Pozdrawiam2 punkty







