Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2019 w Odpowiedzi
-
Sankt Anton am Arlberg – zimowo, nawet bardzo! Chciałaś, kobieto, zimę – to masz ! W najbardziej zimowej odsłonie – czyli mróz, śnieg i zadymka 😯. Tak tutaj jest dzisiaj cały dzień. Górne wyciągi nie działały, a bardziej eksponowane ośrodki regionu Ski Arlberg– takie jak Sankt Christoph oraz Warth-Schröcken w całości były wyłączone. Rano mieliśmy spotkanie z tutejszym przewodnikiem narciarskim – Andym – i wstępny rekonesans ośrodka, z konieczności ograniczony do Sankt Anton i to w zasadzie do dwóch gór – Galzig (na którą kursowała tylko gondola) oraz Gampen (tutaj otwarte praktycznie wszystkie wyciągi). Na początku chodziły jeszcze krzesła na Kapall i nawet raz nimi wjechaliśmy, ale warunki na górze – tragedia. Nic nie widać i zacinająca lodowata zamieć. Krótko po tym je zamknęli. Była okazja pogadać z przewodnikiem o ośrodku, atrakcjach i różnych zwyczajach narciarskich . Sympatyczny gość. Z Andym przy dolnej stacji Galzigbahn Na stokach multum ludzi – pewnie przy innej pogodzie całe towarzystwo rozdziela się na różne trasy i wyciągi, ale dzisiaj kumulowało się to przy trasach z Galzigbahn i Gampenbahn (jedyne krzesła z osłoną po tej stronie ośrodka). Słychać głównie angielski, niemiecki, czasem holenderski i rosyjski. Trzeba bardzo uważać na innych narciarzy, którzy różnie sobie radzą w takich warunkach. Wcześniejszy śnieg – rozmiękły w plusowych temperaturach – zamarzł na beton, a na tym świeży z dzisiejszego opadu. Dobrze, że mam narty po serwisie i ostrzeniu, to było nie najgorzej. Przy górnej stacji Gampenbahn: Czarna trasa nr 52 Kandahar Galzig I jej dolny odcinek Po południu jeszcze kilka razy zjechaliśmy niebieskimi 27 i 31. Niebieska 27 to Hoppelweg - edukacyjna trasa dla dzieci, na której dzięki pomysłowym tablicom i różnym atrakcjom mogą nauczyć się zasad prawidłowego poruszania się i zachowania na stoku. Miś 🐻 Darek Na trasie Wytrwaliśmy prawie do 15.00. Zimno, a my wciąż walczymy z pozostałościami infekcji – jedno na zatoki, drugie na oskrzela. Szkoda gadać 🙄. Grzejemy się pod kołdrą, mam nadzieję, że do jutra nam przejdzie.21 punktów
-
20 punktów
-
Pilsko Zima w pełni, w nocy dosypało 10 cm świeżego śniegu, warunki przy górnym orczyku bajka, przy dolnym lodowe grudki trochę uprzykrzały jazdę. Ludzi w zasadzie brak. Okno pogodowe od rana do południa🙂 Czynne orczyki ze Szczawin na Miziową, i z Miziowej pod szczyt oraz trasy przy nich. Zjazd na dół krzesełkiem. Solisko już dzisiaj nie chodziło.19 punktów
-
Brandnertal - wiosennie cz.2 Niebieską 26 trawersujemy zbocze do dolnej stacji przedpotopowych podwójnych krzesełek Loischkopfbahn. Generalnie infrastruktura w Brandnertal jest trochę stara, ale trasy są super – bardzo podoba mi się, że są wkomponowane w otoczenie wykorzystując naturalne ukształtowanie terenu, nawet jeśli czasem oznacza to konieczność poodpychania się kijkami na wypłaszczeniach. Prawie wszystkie trasy są niebieskie i czerwone (niektóre ciemnoczerwone – w innych ośrodkach spokojnie mogłyby uchodzić za czarne). Czarna jest tylko jedna trasa – nr 18, właśnie wzdłuż krzesełek Loischkopfbahn, ale za to jaka to trasa! Od większości wyciągów poprowadzono kilka wariantów tras, bardzo sensownie. Czerwona trasa nr 21, również z wariantem do tych samych krzesełek. Mimo coraz lepszej pogody – pusto. Pomyślałam sobie o ponoć gigantycznych kolejkach i brązowym śniegu w Szczyrku …🤔 No dobra, żeby nie było. Porywisty wiatr naniósł trochę śmieci z drzew na trasy przez las, a jest ich tam sporo. Z drugiej strony drzewa dają jednak pewną ochronę przed wichrem, co w taki dzień jak dzisiaj jest pozytywem. Po czternastej, gdy pogoda się wyklarowała, stwierdziliśmy, że wracamy do Brand i spróbujemy objechać trasy z Glattjoch. Powrót jest możliwy na nartach, nie trzeba korzystać z Panoramabahn. Czerwoną 19 zjeżdża się do orczyka, a z niego niebieską – dość płaską, ale widokową, niebieską 25 można dojechać do Brand. Nawiasem mówiąc czerwona 19 prowadzi dalej przez las w dół, ale nie polecam – trasa na biegówki, albo skitury, przez cały czas. Kto ją oznakował na czerwono i według jakiego klucza – pozostaje dla mnie wielką zagadką. Widok z trasy 25 A w Brand tęcza – chyba w nagrodę za jeżdżenie w porannym deszczu: Niestety kanapa na Glattjoch po południu została wyłączona ze względu na silny wiatr. Tak więc dokończyliśmy dzień w niższych partiach. Warunki do końca dobre – pomimo +12 stopni w dolinie i +7 na stoku. Śnieg o konsystencji sorbetu – miękko, ale muld praktycznie nie było. Po prostu nie miał kto ich zrobić! Pod koniec dnia trasy wyglądały tak: A potem znów w drogę – przez przełęcz Arlbergpass do Sankt Anton. W Arlbergu – jeszcze zima w pełni, zupełnie inne klimaty i pogoda. Deszcz ze śniegiem. Jutro ma przymrozić i solidnie sypnąć. Tak więc chyba palenie Marzanny tutaj nie poskutkowało 😉. Mieszkamy centralnie, przy Fangbahn, w sercu miasteczka. No to do jutra, a właściwie to już do dzisiaj …19 punktów
-
Carezza część 2 Połowa dnia mija a mi ręka jakby ożyła 😮 Pięknie! Jest po zmartwieniu i mogę trochę sobie pofolgować. Dzisiaj dzień filmowy w zasadzie był - główna aktorka, to oczywiście Paula. Druga część ośrodka to dla mnie przede wszystkim dwie trasy czarne i świetny zjazd w lesie pod gondolę - kilka kilometrów z samej góry. Warunki tutaj? Doskonałe do końca dnia. Trochę filmuję też ze statywu...widoki powalają! A potem? Szusowanko… Oczywiście w dół Wszędzie sztruks - czyżby ktoś się zwiedział, że przyjadę i zostawił go dla mnie na każdej z tras? Do samego dołu jedzie się wąską, czerwoną trasą - fajnie i dynamicznie. Sama trasa położona jest w wąwozie. Poniżej widok na nią z wyciągu. Carezza, to niestety olbrzymich rozmiarów klęska żywiołowa... ...wszędzie i dookoła tysiące połamanych drzew I wciągamy się na górę... I jeszcze wyżej... Ponownie w dół i ponownie jeden z wariantów czerwonych, numer 23 - idealnie. Ku czarnuchom... Na samej górze: Widać na horyzoncie zmianę pogody Kilka razy wolną dwójką i na dół... ...i uwierzcie - trasy po całym dniu nie wyglądają tutaj jak w Szczyrku Kręcimy się to tu, to tam i w sumie nakręcamy wg Endomondo ponad 104 km. Ręka obudziła się do życia. Cały dzień wspaniały! Trochę słońca, trochę wiatru i chmur - generalnie pełnia zimy - zimno. Jutro co? Nie wiemy jeszcze pozdrawiam marboru i Paula PS. Vloga Pauli nie będzie Zapomniała nakręcić, tak się nakręciła jazdą na nartach 😮17 punktów
-
Relacja z wczoraj. Po sobocie miałem dość SMR, więc wybór padł na Zagroń (po części ze względu na lokalizację, po części ze względu na znajomych, a po części ze względów ekonomicznych, moja córka 5 lat, jeździ tam bezpłatnie (a w Wiśle płaci za karnet), a dla mnie karnet poranny od 8 do 12 kosztuje 50 zł). Rano - równo i twardo, stok dobrze zmrożony i przygotowany. Jazda cały czas bez jakichkolwiek kolejek. Od 10:00 śnieg zaczął puszczać, zrobiło się bardziej miękko ale nadal fajnie. Od 11:00 zaczął padać deszcz i zaczęło silnie wiać. Około 11:40 skończyliśmy jazdę. W mojej ocenie, stok wytrzyma jeszcze około tygodnia, może dwa, chyba że wcześniej zamkną ze względu na niską frekwencję. Prawa strona stoku już niestety nie istnieje, a jeszcze nie tak dawno temu tam jeździłem (chyba 21 lutego). Rano równo i dobrze zmrożone. Rano. Prawa strona - brak warunków. Nieco później. Nieco później, nadal dobrze.16 punktów
-
Carezza część 1 Pobudka ok 5 rano, śniadanie, smarowanie ręki - boli jak skurczybyk...i w drogę. Jedziemy ok półtorej godziny do Carezzy...nie było jej w planach...ale skoro @JC tam zwabił swoim tam pobytem, zgodziłem się i postanowiłem dogłębnie zwiedzić to miejsce. Mapka ośrodka: Jak widać, to taki Szczyrk Dwie gondole, trzy szybkie krzesła, dwa wolne i kilka orczyków. Trasy? 4 czarnuchy - świetne! Kilka niebieskich i krótkie odcinki czerwonych. Na parkingu jesteśmy pierwsi...i cóż za niespodzianka... Paulina wybrała ośrodek i pierwsza kolej jaką jedziemy, to?... Już z dołu wygląda bosko - u góry czerń i potem kilka wariantów na dół wypłaszczonych, nierównych. Z bliska wygląda to tak... Z góry: Ręka boli, boję się nie uszkodzić do końca i żal serce ściska, że petardy być nie może Ludzi zero... ...praktycznie cały dzień - pustki, a ok godziny 15:30 odcinki tras ze sztruksem. Warunki - bardzo twardo. Pogoda? Zimno, słonecznie - potem, wietrznie i jeszcze zimniej. Przez chwilę nawet pada śnieg 😮 Później jedziemy tam... Gondolą... I na dole piękne dwa hotele Trasa z dołu: Trasa z góry: Kilka zjazdów i pod koniec dnia wracamy...by zjechać tędy z 10 razy... I pierwsza wspólna fotka z wyjazdu: Paula zachwycona miejscem i warunkami. Kameralnie, świetnie - pusto! Z czerwonego wariantu taki oto widok: Jeszcze tylko krótki postój przy drzewie z bombkami... I wracamy bardzo płaską niebieską, by zwiedzać dalszą część ośrodka. Jak do tej pory? ...podoba się i mnie CDN15 punktów
-
Brandnertal – wiosennie cz.1 Poranek faktycznie przywitał nas deszczem, ciepłem i wiatrem. Szybkie sprawdzenie prognoz i decyzja – najlepsze warunki zapowiadają się w Brandnertal – możliwe nawet dwie godziny ze słońcem. Wow! 😯 No to rano śniadanie, pakowanie i w drogę. Po drodze miny nam trochę zrzedły, bo mżawka w okolicach Feldkirch zamieniła się w rzęsistą ulewę i w powietrzu zawisło niewypowiedziane pytanie: czy my na pewno wiemy, co robimy? 🤔🙄 Zwłaszcza, że oboje zasmarkani i zakichani … Ale cóż, nie po to człowiek tłucze się tysiąc kilometrów, żeby potem siedzieć w pokoju czy chodzić po muzeach, zamiast jeździć na nartach. Do Brandnertal prowadzi od Bludencji dość karkołomna, kręta i stroma droga po serpentynach. Nie chciałabym tam jechać w zimie, po opadach śniegu. Ale teraz wszystkie drogi są czarne, więc nie ma problemu. Sam ośrodek to taka niewielka huśtawka narciarska, łącząca miejscowości Bürserberg i Brand. W sumie 55 km tras. Dostęp z doliny jest w trzech miejscach – kanapa z Bürserberg i dwie gondolki z Brand. Jako, że wszystkie wyciągi krzesełkowe w ośrodku są bez osłon, to nie chciało się nam moknąć od samego rana. Wybraliśmy więc do Brand. Przy gondoli Dorfbahn, w centrum, parking jest malutki i nie było miejsc. Podjechaliśmy więc jeszcze 2 km do Palüdbahn. Na parkingu – oprócz nas tylko kilka samochodów. Kupiliśmy karnety dzienne – 48,50 euro od osoby. I stacja dolna gondoli: Na dole śnieg już znika, ale trasa do doliny wciąż czynna i pięknie wyratrakowana. Mimo deszczu i temperatury na dużym plusie śnieg ubity i szybki. Pozytywne zaskoczenie i dość dobra widoczność. Na trasach pustki i to przez prawie cały dzień.😀 Mapa ośrodka Od górnej stacji gondolki w górę prowadzą krzesła Glattjochbahn do najwyższego punktu ośrodka, na 2000 m. Jazda wolnym krzesłem w zacinającym deszczu ze śniegiem i wietrze nie należała jednak do przyjemności. Po jednym razie byliśmy mokrzy. Na górze szybkie foto i spadamy czerwoną 9 w niższe partie ośrodka. Zjechaliśmy na Parpfienz (kto wymyśla takie nazwy?), gdzie jest węzeł przesiadkowy trzech wyciągów – gondoli Dorfbahn z wioski, kolei linowej Panoramabahn do Bürserberg i kanapy Gulmabahn. Zjechaliśmy na sam dół, potem czerwoną 2 wzdłuż Gulmabahn – rewelacyjna trasa i piękne widoki W międzyczasie wiatr przepędził troche deszczowe chmury, więc postanowiliśmy przemieścić się Panoramabahn na stronę Bürserbergu. Kolej prowadzi malowniczo nad głębokim wąwozem, ale nie ma wzdłuż niej tras narciarskich.14 punktów
-
11 punktów
-
Chopok 07-09.03.2019. No cóż. To moja czwarta wizyta na tej górze w całej mojej 15 letniej karierze narciarza amatora. Kilka moich własnych uwag. Jaka to jest góra to każdy widzi i jakie piękne trasy i fajna infrastruktura to każdy kto tam był wie. Niezaprzeczalnie najlepszy ośrodek w tej części Europy i basta. Ujeździć się ujeździłem po pachy. Ale...... Dla posiadaczy sprytnej sezonówki i mieszkających na południu Polski lepszej i tańszej alternatywy nie ma moim zdaniem.Biorąc pod uwagę co poniżej. moją ostatnią wizytę w zeszłym roku gdzie miałem wyjazd sponsorowany, więc kosztami się nie interesowałem. Do tego piękne warunki były. Przed wyjazdem tegorocznym gdzie załadowanie gopassa na trzy dni kosztowało mnie 125 Eu, a w kasie kosztowałby mnie to 150 Eu. Zacząłem poważnie zastanawiać się nad kupnem sprytnej sezonówki. Przede wszystkim ze względu na różnicę czasu dojazdu Chopok vs Alpy 7 h naprzeciwko minimum 13. Tak sobie myślę może zamiast jednego wyjazdu w Alpy dwa trzy krótsze na Chopok. Po w/w wyjeździe porównując z moim ostatnim wyjazdem w Alpy wyleczyłem się z tego pomysłu. Tak jak mówiłem najeździłem się jak na trzy dni dużo. Mimo trudnych warunków, które z grubsza są mi niestraszne. Choć takiego lodu jak na trasach ze szczytu na północ nie doświadczyłem nawet na lodowcach ( no może raz na Tuxie). Degradacja krawędzi błyskawiczna. Ale... i tu jest to największe ale. Komfort swobodnej jazdy po trasie. Niestety dla mnie jest go mało, a w weekend nie ma go w ogóle. Narciarstwo stało się tak masowym sportem, że zatłoczenie tras jest niemiłosierne. Co z tego, że na trudniejszych zmuldzonych fragmentach (które lubię) mogę pojechać normalnie dość sprawnie i szybko. Jak nie da się bo trzeba wybierać tor jazdy, który jest określony ilością walczących o przetrwanie a nie ukształtowaniem terenu. Ja jak widzę takie zagęszczenie to jestem pełen podziwu dla przecinaków śmigających między ludźmi. Można tak jechać jak się ma jazdę opanowaną perfekcyjnie. Przez trzy dni widziałem takich gości dwóch. To nie na moje nerwy. Owszem można znaleźć trasy mniej oblegane jak np 12 czy na południu. no co z tego jak kolejki do krzeseł. Ponadto w porównaniu z zeszłym rokiem odnotowałem dużo więcej narciarzy początkujących. Może to też wina trudnych warunków, które obnażają stan umiejętności. @przemo_narciarz "Na chopoku są dwie grupy narciarzy jedni którzy idą standardowym przejściem stoją w kolejce, rozmawiają, wymieniają doświadczenia i są szczęśliwi i 2 którzy chcą pojeździć przechodzą single line i są na wyciągu w 30% czasu tych pierwszych, zwykle 1-3min." Nie tak chop. Było nas pięciu i w największym szczycie kombinowaliśmy celem sprawdzenia. Zawsze kogoś puszczaliśmy singlem. Reszta normalnie, Ale zawsze się ustawialiśmy w tym szybszym torze kolejki (jest takowy tylko trzeba wiedzieć gdzie się ustawić). I co wynik zawsze był taki, że singiel wsiadał o trzy lub cztery krzesła wcześniej. Także zysk niewielki, ale zawsze. Jednak nie taki kolosalny w postaci 30% czasu oczekiwania. Sprawdzaliśmy to wielokrotnie. Co do pogody w te trzy dni nie będę pisał. Zostało napisane wszystko. Podsumowując. W weekendy nie warto w moim przypadku absolutnie za normalną cenę karnetu tam się pojawiać. W środku tygodnia do przemyślenia. Jednak jak mam jechać na trzy lub cztery dni w środku tygodnia poświęcając cały tydzień urlopu za tą samą cenę skipasu co Zillertal, to wybieram bezapelacyjnie Zillertal. Komfort jazdy na nartach bezapelacyjnie nieporównywalny. I w cale nie chodzi mi tu o te setki kilometrów, które tam są oferowane. To się rozpisałem. Pozdrawiam.10 punktów
-
Po wielu bojach skończyłem kleić filmik z Włoch. Zapraszam do oglądania i komentowania10 punktów
-
Kazimierz i Rąblów już nie jeżdzą, więc byliśmy w Bałtowie na pożegnaniu sezonu (fotka poniżej, nie dziwota, że zamykają). Szkoda. W górach zima jakiej dawno nie było ale na nizinach sezon w tym roku dużo krótszy - rok temu jeszcze pod koniec marca w Kazimierzu jeździłem i nie było żadnych przetarć.8 punktów
-
Czy ja wiem? Nie licząc fanatycznych przeciwników SMR, to raczej większość, w tym ja, jest zadowolonych z warunków i usług w Szczyrku w tym sezonie. Natchnęło mnie na takie małe podsumowanie Napisałem, że już się nie wybieram, bo jest coraz gorzej a przy okazji ostatniego pobytu stwierdziłem, że już nie bawi mnie jazda w tej ciapie. Ostatnie 3 pobyty to jazda w temperaturach plusowych. W tym sezonie odwiedziłem SMR+COS 11 razy wg gopass (jazdy dzienne i wieczorne), jeden jedyny raz podczas ferii warszawskich trafiłem kolejki na 20 min, ale fakt, że tylko 3 z 11 odwiedzin były w weekend. Zwykle kombinowałem (nie chodzi o żadne wpychanie się!) i udawało się nie stać dłużej niż 10 min. Nie zdarzało się, by niedziałające wyciągi popsuły mi wyjazd (jak stała Kopa, to dla mnie jedyny minus to większe kolejki na pozostałych wyciągach). Warunki śniegowe, przygotowanie stoków - bardzo OK - w poprzednim sezonie jeśli pamięć nie myli to nie było z tym tak różowo. Prawie cały sezon otwarte wszystkie trasy - jedynie z Bieńkulą się spóźnili, ale za to teraz jest tam chyba najwięcej śniegu. Wielki plus to jazda wieczorna, moim zdaniem najlepsza w PL. 2 świetne długie trasy, dobra cena i zwykle świetne przygotowanie. Jeszcze co do COSu. Pierwszy raz od bardzo dawna, porządnie pojeździłem sobie czarną FIS na całej długości. Coś wspaniałego, kocham tą trasę. Szkoda jedynie, że Kaskada była otwarta stosunkowo krótko. Dwustronne połączenie DS i MS to coś czego było potrzeba. Alternatywa orczyka uratowała kilka wyjazdów. I te widoki ze Skrzycznego ❤️ W styczniu było super, takiej ilości śniegu w Polsce nie widziałem od jakiś 15 lat W lutym z kolei często ładnie świeciło. Liczyłem na jazdę do końca marca, no ale widzimy wszyscy jak to wygląda. W poprzednich latach na takie bliskie jednodniowe wyjazdy raczej wybierałem Wisłę/Ustroń/Istebną: Czantoria, Soszów, Cieńków, Złoty Groń itp. w tym roku byłem... hm, raz na Soszowie, raz na Cieńkowie, no i kilka razy na Nowej Osadzie - z córką. Dla mnie Szczyrk zdominował konkurencję w Beskidach, a może i w Polsce (nie podejmuję się konkretnej oceny, bo w Karkonoszach i Białce nie jeżdżę). Jak widzę, czy w ośrodku, czy tutaj na forum te narzekania, to po prostu śmiać mi się chce. Stereotypowe polskie myślenie. Najlepiej wszystko na gotowe. Wystarczy trochę pomyśleć, ewentualne minusy obrócić w plusy i pyk! Ja nie mam żadnych większych zastrzeżeń. A hejterem SMR byłem jeszcze w poprzednim sezonie Pozdrawiam i życzę wszystkim narciarzom miłej końcówki sezonu w Szczyrku.8 punktów
-
7 punktów
-
Śpimy dzisiaj pod Bregencją, praktycznie na granicy niemiecko-austriackiej. Podróż minęła bez większych problemów - tylko jeden długi korek pod Ulm, który spowolnił nas o pół godziny. Na miejsce dojechaliśmy około siedemnastej. A po kolacji wieczorny spacer po Bregencji. Po deszczowym dniu ciepły (+11) i przyjemny wieczór, już bez opadów. Byliśmy na starówce: Jest tutaj - przy Kirchgasse - ponoć najwęższa kamienica w Europie - 57 cm szerokości. Przy promenadzie nad Jeziorem Bodeńskim zajrzeliśmy do Festspielhaus, gdzie trwają przygotowania do inscenizacji Rigoletta na letniej scenie Seebühne. Na razie scenografia wygląda trochę upiornie, zwłaszcza wieczorem: Trafiliśmy też na tradycyjne święto "Funkenfeuer" - coś jak topienie Marzanny - z tym, że zamiast topić kukłę tutaj pali się czarownicę na wielkim stosie, aby odpędzić zimę. A wszystko to w asyście miejscowej straży pożarnej, przy akompaniamencie orkiestry dętej i z fajerwerkami w tle. Dzisiaj takie uroczystości były po austriackiej stronie, jutro mają być po niemieckiej. Wcale mi się nie podoba odpędzanie zimy - mogliby poczekać do czwartku ... Po drodze do Sankt Anton mamy ośrodek Sonnenkopf Klostertal. Jednak wobec jutrzejszych prognoz - porywisty wiatr ok. 50 km/h i przelotne opady deszczu ze śniegiem, to mam wątpliwości. Z kamerek i mapy wynika mi, że większość tras to otwarty płaskowyż, a wyciągi to - za wyjątkiem gondoli z jedną trasą - kanapy bez osłon. Tak więc być może zamienimy Sonnenkopf na Brandnertal, do którego co prawda trochę trzeba zjechać w bok, ale prognoza pogody jest nieco lepsza i mamy tam trzy gondolki. Wydaje mi się też, że część stoków jest bardziej osłonięta - ale nigdy tam nie byłam, więc do końca nie jestem pewna. Decyzję podejmiemy jutro rano. I tak zapowiedzi są lepsze, niż jeszcze 2-3 dni temu, gdy zanosiło się na tragiczne warunki w niedzielę i poniedziałek i takie sobie we wtorek i środę.7 punktów
-
Właśnie mija miesiąc od naszego powrotu z Bregenzerwald. Miesiąc bez nart i bez śniegu – bo zima w tym roku niemal całkiem zapomniała o północno-zachodniej Polsce 🙄. A mnie tęskno i brak i coroczny niedosyt … Super byłoby jeszcze raz wyskoczyć gdzieś w góry – tak mi się marzyło 🤔. Prawie do końca lekka niepewność – bo terminy, logistyka, trzeba poprzekładać zajęcia w pracy i kilka innych spraw do dogrania, ale tak – udało się! Jedziemy! Fantastycznie! 🤩🤩🤩 Przede mną cztery dni w Sankt Anton i okolicach i pierwszy wyjazd narciarski we dwójkę, bez dzieci i znajomych. Fajnie tak, po prawie dwudziestu pięciu latach małżeństwa. Wyjeżdżamy jutro – mamy w planach zaliczyć jeszcze po drodze w niedzielę jakiś mniejszy ośrodek. Już drugi raz w tym sezonie będziemy w ośrodku Ski Arlberg, ale – po tym, jak w lutym objechaliśmy z grubsza północną flankę (Warth-Schröcken i Lech-Zürs) – teraz pora na część południową.5 punktów
-
Poskładałem kolejny film, tym razem z Tatrzańskiej Łomnicy. Zapraszam do oglądania.5 punktów
-
Przedstawiam krótką relację z Civetty Paula.mp4 Pozdrawiam Paula... Proszę się nie śmiać5 punktów
-
Dziś ze względu na ilość ludzi w SMR, postanowiłem dokończyć dzień na nartach na COS-ie. Od 10 lutego zeszła cała masa śniegu, jednak nie poddałem się i zjechałem z synem do METY. Taka moja króciutka relacja. Czy są to warunki dla każdego, raczej nie, czy da się fajnie pojeździć, zdecydowanie tak. Sporo osób wracało na dół krzesłem, co oceniam jako rozsądną i racjonalną decyzję, ja jednak pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa. Ślizgi i krawędzie nart całe. Kolejka do bramek o 11:30. Dojazd do kanap - gdzie podział się ten śnieg. Dojazd do METY. Na Jaworzynie jeszcze całkiem ok. Obok też ok. Doliny. Doliny cd. Dalej zamknięte - nie zauważyłem. Niżej jeszcze fajnie. Kawałek dale też fajnie. Tu rozdziela się czarna i niebieska - kończą się też warunki. Jedziemy niebieską - śniegu coraz mniej. Im dalej w las tym gorzej. Jakiś potok na trasie. Przeskok na czerwoną. Miejscami tak. Zjazd obok kanapy (jadąc w górę wytyczyłem sobie linię zjazdu). Tak to wyglądało z poziomu stoku. Alternatywny dojazd niebieską.5 punktów
-
Tak na szybko, bo dopiero wróciliśmy do kwaterki. Ręka pół dnia mega słabo... nawet rozporka sobie sam nie mogłem rozsunąć za bardzo 😮 Jazda mega asekuracyjna...ale - to najważniejsze, i by uciąć temat kontuzji. Teraz, godzina 18:40 dłoń, nadgarstek wróciły do stanu 80%. Przestaje boleć I bardzo się z tego powodu cieszę. Pozostał jedynie fiolet z jednej strony... Opuchlizna z drugiej. Będzie dobrze. Jutro już normalna jazda To tyle... kończę piwko i idę pod prysznic. Obiadokolacja i zabieram się za relację. Miejsce jakie odwiedziliśmy - bardzo fajne4 punkty
-
Ośrodki w kotlinach takie jak Czarny Groń BSA wygrywają, jest tam las i mikroklimat, a co najważniejsze nie wieje mocny wiatr. Halny błyskawicznie sublimuje śnieg na Hali Skrzyczeńskiej i odsłoniętych trasach.4 punkty
-
Błagam! Koledzy! Nie róbmy z tego wątku kominka radiologicznego. W RTG pęknięcia rozpoznać M O Ż N A!!! I koniec! Kropka! Scyntygrafia kości jest przeznaczona do zupełnie innych wskazań. Mariusz oczywiście wie co robi. ALE!!!! W takich sytuacjach i okolicznościach wszyscy (większość?) mają skłonności do lekceważenia urazu. No i tyle! Koniec tematu! Ja się wyłączam z dalszej dyskusji, która staje się bezcelowa.4 punkty
-
Dotarliśmy na miejsce. Delikatnie rzecz ujmując jesteśmy przybici, bo @mifilim nawet się nie odezwał i nie wiemy, co z nim? Podróż przebiegała bez żadnych zakłóceń. Jesteśmy na miejscu...w olbrzymim, jak się okazało apartamencie 8 osobowym, 110 m2...Pusto tu i smutno Kilka fotek, bo nastroju do pisania wcale Lagazoi krzesło: Widok z balkonu: Zachód Słońca z kwatery: Na dole dzisiaj +14 i po drodze mijane ośrodki - odsypy i miękko. O godzinie 16:00 na wysokości ok 2200 m npm +2 i hałdy śniegu. Jutro narty... ...bez Michała Lipa straszna Martwimy się bardzo.4 punkty
-
Zgadzam się z tym co napisałeś w 100%. Moim zdaniem identycznie jest z aktualnym Szczyrkiem. Tak jak Chopok jest bez wątpienia najlepszym ośrodkiem w naszej części Europy, tak Szczyrk najlepszym w Polsce. Efektem tego są tłumy.Oczywiście tu i tam można się nieźle wyjeździć, ale kombinować trzeba co niemiara. Przy czym na Chopoku o fajną jazdę łatwiej, bo liczba trudniejszych tras, które są regularnie czynne jest znacznie większa niż w Szczyrku. Nie ma jednak mowy o tym, żeby przez 80% sezonu narciarskiego zaplanować sobie wyjazd Chopok/Szczyrk w ten sposób, że warunki będą dobre, a na stokach w miarę luźno. W weekendy w zasadzie nie ma sensu tam jeździć. I to niezależnie czy mamy styczeń czy marzec. Jeśli chodzi o zagęszczenie na trasach niebieskich, to ja już naprawdę nie widzę żadnej różnicy między Chopokiem a Białką. Różnica jedynie taka, że na Słowacji kolejki do wyciągów są nieco mniejsze, co w sumie jest dosyć istotne. Jeszcze jedna uwaga do tego co napisałeś. To że w ubiegłym tygodniu miałeś na trasach taki tłok wynika w dużej mierze z tego, że na Słowacji trwały jeszcze ferie. Na to też trzeba zwracać uwagę jadąc na Chopok. Dopiero od tego tygodnia będzie znacznie lepiej, ale wyjazdy w drugiej połowie marca to już loteria jeśli chodzi o warunki. W tym roku jest akurat ciapa, w tamtym roku było super. W każdym razie planując 5-7 dniowy wypad na narty, bez rodziny, w celu wyjeżdżenia się na maksa, w życiu nie zdecydowałbym się na ośrodki TMR.3 punkty
-
Dzisiaj zdjęcia o poranku nie będzie 😮 jest ciemno... Paula jeszcze 10 minut snu, ja już na nogach. Jeszcze nie wiem gdzie jedziemy... Będzie suprais Ręka boli rano, ale w nocy bolała gorzej, więc będzie lepiej mam nadzieję. Dzisiaj będzie jazda turystyczna na nartach SL3 punkty
-
Skolnity to chyba zamykają przez słabą frekwencje a nie przez brak warunków. Bo z tego co widzę to nawet czerwona trasa jest czynna i da się jeździć. A ją odkąd tam jeżdżę zawsze otwierali później od niebieskiej i jednocześnie zamykali jako pierwszą. Problem polskich małych stacji to brak narciarza ,,poferyjnego" o ile duże modne stacje typu Szczyrk, Białka czy inne Czarne Góry się obronią to reszta ma ciężko z frekwencją. Trochę szkoda ja wolę jazdę na okrągło ( po sztruksie nawet popołudniu czasami) na Skolnitach niż półgodzinne kolejki ale czlowiek to zwierze stadne i tak było zawsze i bedzie. Pozdrawiam3 punkty
-
3 punkty
-
Parę słów o dzisiejszym dniu. Przyjeżdżam późno 8.30 parkuję przy Juljanach. A tam 1 auto ,załącza mi się lamka . Wchodzę na stronę ,nic nie piszą że "niebieska" nie chodzi,próbuję dzwonić i co,kto próbował do dzwonić się do info centrum to wie że próbować zawsze można. No nic przyjeżdża jeszcze jedno auto. No dobra nie ma na co czekać trzeba się ubierać ,a tu przyjeżdża następny samochód, okazuje się że to właściciel kwater osób które przyjechały przed chwilą i mówi że niebieska jest schowana. Do auta i pod gondolę .Byłem pewny że dobrze będzie jak załapie się na ten drugi parking a tu miłe rozczarowanie przy gondoli wolne. Nawet nie szedłem do info centrum , że nic nie napisali,że nie odbierają telefonów,po prostu nie chciałem się denerwować-miąłem 4 pary nart w bagażniku do testów i to był priorytet . Trasy rzeczywiście tak jak w komunikacie(szkoda że dopiero o 10) podali ,naprawdę betonowe a nawet żelbetonowe i tu miłe zaskoczenie jeżdżą 2 ratraki po wszystkim co otworzyli ,próbując "ucywilizować" jak tylko można to po czy się jeździło. Na golgocie leżało drzewo ,usunęli je tak po 11 i już w tedy wiedziałem że Pośredniego nie puszczą, no bo po co ,dla tej setki ludzi. Nie muszą na jutro szykować Pośredniego.-ekonomia w-g SMR-u. Stan tras : 3 do ścianki dobrze potem to przewężenie na którym cieniutko sporo kamieni to samo na zakręcie też kiepsko,jak wyciągnęli wnioski z poprzedniego sezonu odnośnie spadku przy gondoli tak wyżej"przyoszczędzili" i mają problem przed połową marca ,to samo na dole jedynki a była zamknięta i jechałem po "sztruksie". Na 7 w jednym miejscu też kiepsko, w sumie dobrze na 2 i na tej porażce narciarskie a marketingowym strzale w 10 też ok. Bieńkula zamknięta dzisiaj ,ale zrobiona i na niej też chyba dobrze. Czy wartało dzisiaj było przyjechać tak ,czy zapłacił bym za skipass te 79 zł nie,czy dopłacę Szczyrk do sezonówki , naprawdę nie wiem. Wszyscy ,którzy myśleli że do połowy marca pojeżdżą w dobrych warunkach -pomylili się,przykre ,ale prawdziwe. Mści się ekonomia SMR-u .2 punkty
-
Czy to moje wrażenie, czy w St. Anton było naprawdę sporo ludzi na tych trasach - może spowodowane faktem, że było czynnych kilka tras. Ja osobiście polecam przejazd na Rendl, który ujął mnie swoimi trasami 5,6 i 8 - może to niewiele narciarskiego terenu, ale warto wpaść chociaż na pół dnia, choć minusem jest fakt konieczności krótkiego marszu pod gondolę. A Galzigbahn to dla mnie cudeńko techniki i architektonicznie także cukierek.2 punkty
-
2 punkty
-
W barach przy dolnej stacji gondoli / nie firmowanych przez TMR / jedzenie i napoje 2 razy tańsze.😉2 punkty
-
Byłem na Chopoku przez ten weekend. Chyba jeden z cięższych, lub najcięższy. Warunki dyktowała pogoda. Sobota ładnie, słonecznie mniej więcej do południa. Później wiatr. W nocy kataklizm wiatrowy, awaria prądu i w niedzielę rano dowiadujemy się od parkingowego, że Chopok nie ruszy i tutaj uwaga. Zaszugeruję trochę🤓 1. Pracownik parkingowy, mówi że "dzisiaj nic nie ruszy, jest awaria", wśród ludzi konsternacja. Byłem już ze sto albo więcej razy, więc myślę sobie przecież Chopok zawsze działa, przynajmniej częściowo. No ale cóż po kilku minutach dyskusji decyzja Łomnica. Szybki telefon do infocentrum w Łomnicy. 2. Infocentrum mówi, że sedlo nie chodzi, ale pozostałe wyciągi tak. Szybkie gramolenie do auta lecimy na Łomnice, po 40min dojeżdżamy i dowiadujemy się od parkingowego, że chodzi tylko niebieska kanapa i pełny parking. Totalna niekompetencja. Jak można potwierdzić, 10min przed otwarciem, że wyciągi chodzą, choć nie chodzą???? Na szczęście w czasie powrotu z Łomnicy, ruszył Chopok. Pojeździliśmy od 10:18 bez kolejek. Zahradki uratowały dzień było super, dojazd pod bramki, jeleni gruń równy bez muld, ogień. Na górze wiatr sporo narozrabiał. Praktycznie 500m ciągłego lodu ( tafla ), tylko delikatna ześlizgowa jazda. Ludzie padali jak muchy. Podsumowując: Zjeździliśmy się, mimo nie pogody było fajnie, nie słuchajcie ciapaków z parkingu!!! Lepiej wejść pod wyciąg popytać obsługi. Podsumowanie szugerowane: TMR to szczyt niekompetencji, zero informacji na stronie, na FB, wprowadzanie w błąd przez pracowników i infocentrum to jest skandal. Ale coż za to ich szanujemy, za dymanie na kasę. Zmienili układ single line na pomarańczówce i szarej. Tradycyjne przejście zostało zwężone, kolejka idzie szybko, ale @lokiec3 ma rację, zanim odpalili szarą staliśmy dwa razy do pomarańczki, ok 6min a wydawało się że będzie 15. Za to single już są średnio opłacalne przy dużej kolejce zyskuje się minutę może dwie. Z rzeczy dobrych sobota i niedziela śnieg od zahradek. Od 1700 wszystko w kosówkę, ale przynajmniej na free pojeździmy dłużej:) Na południu piękny warun ze szczytu, było najlepiej w tym sezonie 10/10. W niedzielę nie chodziło południe, ale widać, że free na południu jest piękny.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jak zwykle czyta się świetnie i ogląda wasze przygody na nartach. Super! Dzięki i szczęśliwego śmigania!2 punkty
-
.. z kronikarskiego obowiązku .. z przymrużeniem oka .. .. obsada Mistrzostw Instruktorów nie przesadnie liczna. Stok #MasterSki w stanie dobrym. Zaliczanie ewolucji ciekawe dla oka - Komisja nie wiedziała, czy zakradającej się pomiędzy zawodników Zu dać 0 czy 1 więc kompromisowo dostała po 10 ale taki już urok bycia maskotką .. Trasa slalomu plaskata choć hopka i następny garb narobiły problemu nawet "wzorcowemu". Dwa elementy biegowe skutecznie selekcjonowały. Brawa dla uczestników i niech się kręci. Ekipa na pudle zacna. Fragmencik trasy na mało udanym filmie - jedzie maskotka ;). Pozdrawiam, M.2 punkty
-
Żeby nie było też widzę tam więcej plusów niż w innych ośrodkach w okolicach i raczej nie widać konkurencji która im może zagrozić. Tyle że jest wiele do poprawy i nie wiadomo czy bez konkurencji na karku będę się starać. Wkurza ich przesadna oszczędność. Potencjał ogromny.2 punkty
-
Civetta część 2 Trasa czarna z lewej strony, z góry wygląda tak: I z widoczkiem Eksplorujemy tę część ośrodka zaliczając prawie każdą z tras. Jest super i mimo tego, że ciepło, to większości tras nie jest zdegradowanych. Wiadomo - pić się chce 😮 Foto z dedykacją dla @artix: Krótka przerwa i dalej na stok... Paula ze ścianą monumentalnego dolomitu... Z bliska wygląda tak: Albo tak... Nie forsujemy się i staramy się jeździć ostrożnie. Do czasu... I jeszcze raz do czarnej 31... ...i na sam dół. A tu? Zawody biatlonowe I wytopiona południowa trasa Takich tras było dzisiaj kilka...z tego co naliczyłem, to chyba 5 Trochę piękna I tras... Czyż nie malowniczo? Pora na dłuższą przerwę i mały lunch. Kawa, bombardino i cola - nasze ulubione napoje Danie główne Pysznie! A jedzone było, tu: Jazda była do mniej więcej 15:30. Po moim upadku kicha. Bardzo mocno stłuczony nadgarstek lewej ręki. Wizyta w aptece po przeciwbóle i opaskę uciskową i lipa. Siedzę teraz pisząc relację i ręka słabiutka i boli Siły w niej nie ma praktycznie wcale. Ciekawe jak będzie rano z trzymaniem kija i chwytaniem. Nie widzę tego w różowych barwach Choć przez noc, po smarowaniu maścią przeciwbólową, zapalną i od stłuczeń może będzie lepiej? Pocieszające jest to, że nic nie puchnie oraz kość cała... Mamy nadzieję, że to jedynie mocne stłuczenie - cały impet upadku wziąłem na tą właśnie rękę. Narty i kije zwiozła Paula i bardzo ładna włoszka. Jeszcze dwa zdjęcia z rana... I nieszczęsna łapa, po opatrzeniu: Gdzie jutro? Jeszcze nie wiemy. Będzie niespodzianka... Podsumowując dzisiejszy dzień od 8:30 do 15:30, wg endomondo 92 km. ...no i oby nie szpital. pozdrawiam marboru2 punkty
-
Civetta część 1 Dzisiaj mieliśmy piękny i trochę pechowy dzień. na początek zapomniałem telefonu i wracałem na kwaterę a potem cały czas coś robiłem nie tak A to narta przy wyciągu mi się rozjechała i wziąłem barierkę między nogi, a to kijka zgubiłem, a na końcu dosyć mocny upadek, zjazd na brzuchu i na plecach 300 metrów i kontuzja Tak bywa. Ale od początku. Pogoda wyśmienita - delikatny mróz, trochę chmurek i błękitne niebo. Idealnie na zdjęcia. Ponieważ fotek jest sporo skupię się na fotorelacji i opisie. Tuż przed odjazdem z balkonu: Przy kasach jesteśmy pierwsi. Kupujemy karnety 7 dniowe DolomitiSuperski… Cena? 322 EUR od osoby. Widoczek z parkingu, który jest bezpłatny. Jedno krzesło, drugie krzesło i jesteśmy na samej górze! W knajpce zero ludzi. Pięknie! Pierwsza trasa i twardy sztruks. Narty mam tak ostre, że nie potrafię ich na początku okiełznać 😮 Przyzwyczaiłem się do tępych, czy co? Jedziemy tu, jedziemy tam... Kierujemy się do jeziorka. Z bliska wygląda tak: Zdjęcia z telefonu od Pauli: Cudne widoki - jest bosko. Testujemy po kolei trasy. Po chwili wracamy na górę i ponownie jedziemy w stronę parkingu. Słońce coraz bardziej oświetla wszystko. Pora na nasze ujęcia. Najpierw Paula: I znowu na sam dół... Ludzi mało, sztruksu zmrożonego dużo. Jestem też ja Na samym dole mamy sówkę @ewangelizator Jedna gondola, druga gondola... Ta czerwona jakaś licha - nie ma koszy zewnętrznych na narty. No i jest trasa, na której na koniec dnia zaliczyłem glebę na pełnej prędkości... ...było trochę za miękko, ja za szybko jechałem - na jednym z odsypów przytrzymało i wypięło nartę Bolało. I niestety mam kontuzję ale o tym na końcu. Jedziemy dalej...na drugą stronę. Armaty to ja lubię Stamtąd właśnie przybywamy: Robię foto i męczę się z popsutym aparatem - opowieść na zupełnie inną historię. No i ciśniemy po trasach, które wieczorem są oświetlone i można nieźle pojeździć. Najpierw prawa strona... ...i do gondoli! Koniec części 1.2 punkty
-
Nie wiem o co tu chodzi, tzn wiem ale z sympatii do was - bez wyjątku - nie odzywam się. Byłem dzisiaj, śmignąłem rano po świetnie przygotowanych trasach, zupełne pustki na sztruksie. Szkoda, że nie możecie trafić nigdy tak jak my. Było zaje.. ście.2 punkty
-
@BumerNo przepraszam ale było o wiele lepiej niż w sezonie 2017/18. W Szczyrku paraliż komunikacyjny bo za dużo śniegu. Na Skrzycznem talerzyk koło schroniska w tunelu śnieżnym. Niemal wszystko czynne. Białe drzewa. Otwarte trasy na sam dół Skrzycznego. Na Julianach tyle śniegu że stworzyły się muldy na 3m obok trasy 9. W Karpaczu pierwszy raz wszystko czynne od 8 lat! Na Szrenicy pierwszy raz od niepamiętnych czasów czynny FIS (cały czas!). Może w Tatrach tak samo jak w zeszłym sezonie.2 punkty
-
2 punkty
-
Dzień dobry wszystkim Jestem nowy na forum. Dziś rano pojeździliśmy z bratem na Poniwcu w Ustroniu. Warunki idealne, równo, do 9.30 lekko zmrożony śnieg, później zaczęło trochę puszczać. Brak przetarć, minerałów i innych niespodzianek. Byłem do 11.00, ludzi bardzo mało, można było wykorzystać atuty moich G9 - tek.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@leitner fajny filmik Jest pamiątka! Moich kilka wypadów w Alpy niestety nie ma takiej dokumentacji... Nie było jeszcze dobrych, małych kamer. Aparaty były lichutkie w kręceniu. Dzięki!1 punkt
-
Tfu, tfu, tfu - oby to już koniec serii pechowych zdarzeń! Jeszcze nie widziałam narciarza z ręką na temblaku i nie życzę Ci tego - mam nadzieję, że jutro będzie lepiej ! Fantastyczne zdjęcia i relacja. U nas też pięknie, ale jednak takich Dolomitów nie ma ...1 punkt
-
@marboru Ty się tu ręką nie wykręcaj, bo my na kolejne relacje czekamy. W razie czego kije odstawisz, będziesz na goryla śmigał. Drugą rękę masz zdrową to fotki też dasz radę porobić 😉 A tak na poważnie to kuruj się szybko. Ta instalacja na jednej z Waszych ostatnich fotek wskazuje dokładnie szczyt Civetty1 punkt
-
Zawody snowboardowe, Juliany Szczyrk 10 marzec 2019 Rodzinny wypad do Szczyrkowskiego przy okazji zawodów snowboardowych amatorów w Szczyrku. Pogoda od rano słonecznie, warunki na trasach powyżej Suchego zmrożone, śniegu pod dostatkiem, świetna jazda. Po 11,00 śnieżyca a na dole śnieg z deszczem. Po pierszym przejeździe Filipa rodzice musieli się ewakuować ze względu na warunki atmosferyczne i ich wpływ na moje zdrowie. Zakończenie zawodów planowane jest na 15,00.1 punkt
-
Szczyrk najdłuższy zjazd. Skrzyczne najdłuższy zjazd narciarski Jak zjechać najdłuższą trasą narciarską w Szczyrku 6,2km Start: Skrzyczne 1257m.n.p.m - meta Szczyrk COS dolna stacja krzesełek 547m.n.p.m , 713m różnicy poziomów, długość trasy 6,2km Aby zacząć musimy podejść 100m na szczyt Skrzycznego, ruszamy trasą 3a - dalej na 3c - i Ondraszkiem 21 - 25 - za Dolinami wjeżdżamy na łatwiejszą część trasy FIS 23 - na końcu ponownie dołączamy do 25 i 20. Trasa widokowa, łatwa lecz urozmaicona, koniecznie zabierzcie znajomych co dawno nie byli w Szczyrku. Trasa oznaczona zielonymi strzałkami. Początek 3a płaski ale widokowy. Zaraz w prawo na 3c - widać krzesła na Zbójnicką Kopę 3c Ondraszek 21 25 w prawo na Doliny Doliny 22 25 23 Zaraz będzie Hilton u Józka tam możemy się posilić przed wjazdem na Piekiełko FIS 23 Bar Hilton, a lekko w prawo na na FIS 23 Piekiełko Fis Willa Jędruś prze Kanionem Na mostku ostrożnie bo nieratrakowany i możemy skończyć lotem niekontrolowanym Meta Koniec 6,2km przejechane bez przerwy1 punkt







