Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.03.2019 w Odpowiedzi
-
Pierwszą przymiarkę do skiturów w Czarnohorze zrobiliśmy w... 2012 roku. Byliśmy wtedy nawet na rekonesansie letnim, opracowaliśmy plan i zebraliśmy ekipę. Wybuch wojny pokrzyżował nam jednak plany. W tym roku udało nam się wrócić do tematu. Co prawda ze "starej" ekipy byliśmy tylko dwaj z Kamilem. Ze znanych tu na forum osób zasilił nas niezrównany MarioJ. Był też Robert Róg (czyli zawodowiec), Adam, Dominka (oboje z Wrocławia), Tomasz z Słupska, Piotr z Warszawy i Andrzej z Ostrowa Wlkp. Nowa była też formuła wyjazdu bo w ciągu tych paru lat pojawiła się bardzo ciekawa oferta profesjonalnego organizatora z Ukrainy. Ekipa z Białego Słonia nie tylko mogła zaoferować nocleg w pobliżu Czarnohory na campingu ale, co ważniejsze, bazę namiotową w środku tego parku narodowego. Do tego oczywiście usługę przewodnicką i aprowizacyjną. Oraz gotowy, wypróbowany program. Możecie zadać pytanie dlaczego z olbrzymich Karpat wybraliśmy akurat to pasmo? Powody były dwa - Howerla (czyli najwyższy szczyt Ukrainy) oraz fakt, że to były kresy II Rzeczpospolitej. Chcieliśmy zobaczyć ruiny obserwatorium meteorologicznego na Popie Iwanie. Nosiło ono miano "Białego Słonia" i leżało na granicy z Czechosłowacją. Warto doczytać więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Pop_Iwan_(Czarnohora) W ciągu ostatnich paru lat odbudowano dach na obiekcie Wyremontowano jakieś pomieszczenie robiąc tam "placówkę" GOPR. I to miał być nasz pierwszy cel. Dojście do szczytu i nocleg w ruinie. Niestety po naszym przyjeździe okazało się, że koszmarnie wieje. Pikanterii dodaje fakt, ze tydzień wcześniej na Popie Iwanie zamarzły dwie osoby (parę kolejnych z trudem uratowano). Po noclegu miał nas czekać długi przerzut po grani do wspomnianej bazy namiotowej. A prognozy na kolejny dzień były jeszcze gorsze. Wobec tego musieliśmy zmodyfikować plan. Dzień 0 Po długiej podróży (start z Wro - 7:30, Jasinia - 20:30) wsiadamy do busa z Białego Słonia i po kolejnej godzinie z okładem lądujemy na campingu Dzień 1 Po śniadaniu wsiadamy do aut i jedziemy do "kultowej" Dżembroni (nocowałem tam kiedyś w Chacie u Dymitra, jest tam też słynna Chata u Kuby - naszego rodaka). Zamiast drogi na Popa zrobimy pętlę wokół pobliskich gór. Naszym głównym celem będzie Smotrycz. Początek jest taki. Z buta jest pewnie kilkaset metrów. Naszym pierwszym celem jest Stepanec. Przepinka i pierwszy zjazd (służący ocenie naszych kompetencji) Idziemy dalej W miejscu gdzie na traku jest druga pętelka Wołodia zarządza obiad. Część ekipy robi sobie przerwę podczas gotowania wody na liofy i herbatę a reszta zalicza niewielki zjazd. Po obiedzie czeka nas wyjście na grań. Tutaj bardzo wzmaga się wiatr. Przeczekujemy gwałtowne podmuchy. Później jest gorzej, w którymś momencie przychodzi silniejszy poryw i cała drużyna pada na ziemię. Identyko jakby skosiła ją seria z kulomiota. Bardzo śmieszne to było... Ale nikt nie ma zamiaru zawracać. Grań blisko. Przed granią jest zdecydowanie spokojniej ale za chwilę się zaczyna już na poważnie. Czuję się jakbym stał pod silnikiem odrzutowca, kaptur łomoce jakby to była jakaś potężna maszyna. Przekraczanie linii szczytu na Smotryczy to już jest prawdziwa emocja. Teren jest wywiany do lodowych zastrug. Wiatr odrywa co jakiś czas bryłki lodowe i bombarduje tym nas. Ale to drobiazg bo otwiera się całkiem spora powietrzność i człowiekowi wydaje się, że może go tam porwać i zepchnąć. Widzę, że większość całkiem obesrana jest. Ale docieramy do przepinki. Ci co potrafią to zrobić na siedząco mają w miarę spoko. Innym trzeba troszkę pomóc. Nasz przewodnik ma przygodę bo wiatr mu dosłownie wyrywa nartę z ręki (na szczęście wbija się w śnieg 20 metrów dalej), Andrzej opowiada też później, że jak rozpiął pas piersiowy aby wyciągnąć aparat to mało mu plecaka nie zerwało. Ale chwilę później przygody się kończą, tracimy szybko wysokość, robi się spokojniej. Końcówka jest już przy czołówkach. Sporo czasu nam uciekło na tej walce...W Dżembroni jesteśmy już po ciemku. Przyjeżdża marszrutka i przygody się kończą. Na wizualizacji tak to wygląda. Wyszło pod 1500 m vertical i 18 km. Pierwszy dzień pokazał, że lekko nie będzie. Bardzo twardo, często wywiane do lodu, nawet depozyty dziwnie twarde. Beton i lód.11 punktów
-
Sankt Moritz - Top of the World, stwierdziłem, że trzeba w końcu dotrzeć na szczyt świata. Niestety niewiele jest relacji na ten temat, postanowiłem więc podzielić się swoimi doświadczeniami. 1. Dojazd Wyruszyliśmy z Wrocławia w środę 13.03 - do pokonania nieco ponad 1000 km. Szybko przemknęliśmy przez Niemcy i na wysokości Lindau nad Jeziorem Bodeńskim zjechaliśmy z autostrady. Przed nami kilkadziesiąt kilometrów przez Austrię. (A propos Lindau, polecam zwiedzić tę wyspę - jest przepięknie, kiedyś nocowaliśmy tam w drodze do Chamonix). Wybraliśmy drogę przez Austrię wzdłuż Jeziora Bodeńskiego żeby zaoszczędzić kilka euro na winiecie - planujemy nasz wyjazd ponad 10 dni, mijamy Bregencję, tankujemy i za chwilę jesteśmy w Szwajcarii, kupujemy całoroczną winietę za 40 SFr i jedziemy dalej.. Za Chur zjeżdżamy z autostrady i ostatnie ok. 70 km pokonujemy malowniczą, krętą drogą. Chociaż nawierzchnia czarna, to po bokach śnieg powyżej dachu, pokonujemy Julienpass i za chwilę jesteśmy w Sankt Moritz. 2. Noclegi Tanio nie jest. Hotel Badrutt's Palace - była okazja ok. 1000 Sfr/noc w pokoju standardowym, lepszy pokój to 3000 Sfr. postanowiliśmy poszukać czegoś tańszego i udało się! Może wydać się to niewiarygodne, ale znaleźliśmy hotel 4-gwiazdkowy w cenie 119 SFr/ za noc za pokój 2-osobowy ze śniadaniem, z dużym basenem i jaccuzi, sauną, fitnessem, etc. 3. Skipass Snow Deal - im wcześniej kupujesz, tym mniej płacisz. Nie zawsze jednak uda się odpowiednio wcześnie zaplanować wyjazd. Możliwość zakupu skipassów z 30% zniżką. Niektóre hotele sprzedają skipassy w cenie 38 SFr/dzień przy pobycie min. 2-dniowym. My skorzystaliśmy z tej oferty. 4. Ośrodki narciarskie Są trzy większe i kilka mniejszych. Wydawało nam się, że trzy dni wystarczą, żeby zliczyć te trzy główne: Corviglia, Corvatsch, Diavolezza. Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Na początek Corviglia - to tutaj rozgrywane były kilkukrotnie mistrzostwa świata i puchar świata. Z Sankt Moritz Bad wjeżdżamy gondolą Signalbahn na górę i oddajemy się uciechom białego szaleństwa. Opisy tras i wyciągów zainteresowani sobie znajdą - nie będę się tu rozwodził. Każdy znajdzie swoją ulubioną, jest z czego wybierać. Potem miał być Corvatsch, ale sypał obficie śnieg i wiał silny wiatr - górny odcinek niestety nie chodził. To samo Diavolezza i kolej na Piz Nair w Corvigli. Trzeciego dnia wróciliśmy na Corviglię i Piz Nair - pogoda wymarzona, Słońce, brak wiatru, trochę więcej ludzi (sobota), ale w sumie luz. 5. Gastronomia na stoku Fondue serowe, rosti (szwajcarskie placki z grubo tartych ziemniaków) - ok. 20 Sfr. W sobotę wieczorem przenieśliśmy się do Livigno (ok. 60 km). Do Sankt Moritz wrócimy w czwartek - udało nam się kupić bilety na podróż pociągiem Bernina Express w pełni księżyca - kursuje on kilka razy w roku od grudnia do marca .10 punktów
-
Prawda jest taka, że z roku na rok w Korbielowie jest coraz mniej ludzi. wystarczy porozmawiać z właścicielami wyciągów, pensjonatów czy karczm. Tak słabej pod względem ilości ludzi zimy nie pamiętam (z wyjątkiem 2010/11 jeśli się nie myle, gdy nie było ani śniegu, ani mrozu przez większość sezonu). Tak jak napisał @Greg latem, parking pod Smrekiem jest pełny, ale to jednodniowi wycieczkowicze. Oczywiście trafiają się goście, którzy przyjeżdżają latem na cały tydzień lub dwa, ale jest ich na tyle mało, że w większości pensjonatów są wolne miejsca. zresztą, ten temat poruszony był w kwietniu rok temu na spotkaniu z CTE, gdy jeden z właścicieli powiedział, że obecnie ciężko jest złapać klienta zimą na cały tydzień. Jeśli ktoś oblicza ruch w Korbielowie na podstawie ilości aut na parkingu, do tego w weekend to chyba nie był w Korbielowie 10-15 lat temu. Cała ulica Szczyrbok była parkingiem, a wyjazd z niej o 16 koszmarem. W tym roku był jeden weekend w styczniu - konkretnie sobota, który przypominał stare czasy. Rozmawiając z turystami, główny wymieniany atut Korbielowa to brak ludzi, kolejek i korków.4 punkty
-
w lecie ruch praktycznie zerowy to fakt, sierpień troche tak jest ludzi, ale nie mozna nazwac tego naplywem4 punkty
-
3 punkty
-
Dziękuję za wszystkie porady!! Wróciliśmy z Białki i na szybko kilka przemyśleń. Trasy fajne, po sezonie ludzi nie za wiele, chociaż na weekend od piątku zjechało troszkę osób i zdarzało się oczekiwanie przy stacji.... Warunki na trasach w środę 13 marca jeszcze całkiem fajne, temp w dzień ok 0 w nocy przymrozek... do godz 14 dało się jeździć. Każdy następny dzień coraz gorzej (niestety). Piątek i sobota to walka z terenem (dla mnie), muldy, lód i kasza ..... rozjeżdżone na całej trasie. Początek na "pasiekach" wydawał się fajny ale im później tym gorzej... w sumie okazało się że na Kotelnicy najlepiej się jeździło... Nie wyobrażam sobie co dzieje się w sezonie... tak jak ktoś napisał, Białka chyba osiągnęła masę krytyczną i nie powinno się więcej wydawać zezwoleń na budowę...... a tych...... odniosłem wrażenie że cała Białka to jeden wielki plac budowy... począwszy od centrum (rozbudowa hotelu Bania) aż po Kaniówkę.... budowa, budowa... dla mnie tragedia... brak jekiegokolwiek klimatu! Jeżdżący skibus pewnie pomaga w przemieszczaniu się ale żeby w sezonie miał sens powinien mieć chyba swój buspas .... Podsumowując to z 5 dni 2 dni nadawały się na moje i mojej małej umiejętności do jeżdżenia.... później raczej nie odczułem przyjemności... Obserwując to co działo się na kamerkach i w pogodzie stwierdzam, że kolega "Micheł" miał rację i jednak Szpindlerowy Młyn miał dużo lepsze warunki... tam ciągle dosypywało naturalnego śniegu a i temperatura była niższa..... no ale tak wybrałem i nie ma co narzekać.... Dziękuję za wszystkie sugestie. Pozdrawiam.3 punkty
-
Dopiero teraz mam czas, coś napisać na forum. Szkoda chłopaki, że nie udało się dłużej pogadać. Myślałem że posiedzimy w knajpie trochę. Byłem o 10 na Szczawinach i nikogo nie było. Będę pamiętał @andy-w twój tekst do Grześka "obiecałeś nam, że zabierzesz nas do lasu" no i udał się zjazd! Dzięki @gregor_g4 za pokazanie świetnego miejsca do zjazdu. Tego dnia Pilsko było pechowe trochę. Mój kolega upadł i wybił zęby, odłączając się tym samym od nas. Dodatkowo, słowacy przypomnieli sobie, że mają na górze rezerwat i postanowili dorobić sypiąc mandatami za wejście na nartach na szczyt Pilska. Idiotyczne przepisy, ale cóż....3 punkty
-
W lecie jest klient, którego w Korbielowie na dole nie widać - zostawia auto i jest na szlaku, na Rysiance, Lipowskiej, Miziowej itp. To jest nie do końca profil pod pensjonaty, restauracje i inne atrakcje. "Letni" klient na dół to Letnik - zupełnie inna odmiana, której najbardziej potrzebują miejscowi do egzystencji.3 punkty
-
??? Kiedy byleś latem w Korbielowie? 2,3 i 4 lata temu byłem w długi weekend sierpniowy i zapewniam Cię, że nie ma kto odpływać.3 punkty
-
Dzisiaj bajka,słoneczko i czynne praktycznie wszystkie wyciągi. Na stronie północnej twardo i bardzo twardo do południa Na południowe stoki zjechałem dopiero po 12, strasznie miękko ale fajnie Kolejki max 5min na północy, południe na bieżąco.Godzina 12 góra 6stopni, dół 17stopni na plusie Za tydzień Kasprowy3 punkty
-
Wczorajszy dzień sobie odpuściłem, bo miało znów padać (tak jak w piątek) - pojechałem więc pospacerować po Jasnej i trochę żałowałem, że nie wziąłem nart, bo było nawet trochę słońca. Natomiast dziś rano w Mikulaszu za oknem była mgła, więc już miałem sobie pospać dłużej i pojechać późniejszym skibusem, ale zajrzałem na kamerki, by sprawdzić czy przypadkiem nie pada. A tam widzę słońce! Aż mnie zdziwiło, bo Chopok prawie zawsze jest w chmurach, rzadko bywa odwrotnie. No więc byłem na miejscu o 9 i spędziłem piękny, słoneczny dzień - chyba najlepszy w sezonie. Po południowej stronie można było jeździć po całej szerokości stoku, bo bez względu na to czy trasa, czy poza trasą, śnieg nadawał się idealnie do jazdy (nie był głęboki, tzn. był, ale nie zapadał się, więc wszędzie jeździło się jak po trasach). Czyli 2 km szerokości stoku, w całości przykryta kosodrzewina i solidne nachylenie, więc pięknie się płynęło po tym zboczu. Na samych trasach od 10:30 było już sporo muld, więc wróciłem na stronę północną. Tam koło południa było twardo mniej więcej od wys.1300m w górę, ale i tak pogoda i różnorodność tras wynagrodziły wszystkie niedogodności. Śniegu niezmiennie bardzo dużo.3 punkty
-
Cortina d'Apmezzo część 1 Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy - ostatni nasz dzień narciarski, to Cortina d"Apmezzo Ponieważ na Tofanie już byliśmy - postanowiliśmy odwiedzić drugą stronę. Ski Area Faloria tak jak widać podzielone jest na dwie części - tą, do której dojeżdża gondola od strony miasteczka i drugą stronę od przełęczy leżącą na zboczu Monte Cristallo. W miasteczku jest też niezależne krzesełko i trasa - to jak mniemam też należy do tego obszaru narciarskiego? Tego do końca nie wiem. Jesteśmy na przełęczy, na parkingu jednymi z pierwszych narciarzy. Na początek jedziemy Sky Dencerem na mniejszą część ON. Jest pełne słoneczko, błękitne niebo i już z samego rana +2. Jedziemy w górę i otwieramy usta szeroko... Widoki - nieziemskie! Czym wyżej tym jeszcze piękniej! Wciągamy się pomiędzy skały... WOW A u góry? Na razie niewielka ilość narciarzy - cała część jest nasza! Tutejsza knajpka: Szczęśliwi z kolejnego pobytu w Dolomitach! Zaliczamy wszystkie tutejsze trasy po kilka razy skrzętnie je fotografując. Widok jest nieziemski, trasy u góry mimo, że krótkie, to bardzo fajne Po lewej stronie za knajpką nieczynna trasa i krzesełko @marcinn też, to Cię oczarowało? Centralnie - lodowiec Marmolada! Tutaj mamy czas by dokręcić kilka ujęć do klipu 😮 Pierwsze zjazdy tutejszymi trasami były przerywane... No bo jak tu nie robić zdjęć jak tak pięknie?! Czerwony wariant zjazdu do krzesełka, które jest u góry: Środkowy wariant można było z samego rana zjechać - później odgrodzono na potrzeby treningu bądź lokalnych zawodów. Dolna stacja krzesełka, o którym mowa Czyż nie jest szczęściem szusować w takich okolicznościach przyrody? Monte Cristallo: CDN... ...będą jeszcze dwie - poznęcam się3 punkty
-
Dzisiaj. Jeżeli w 3,5h jazdy od domu jest narciarski raj to właśnie w nim jestem. Frekwencja ,to powiem tak przez cały dzień naliczyłem 8 orangutanów ,pierwszego zobaczyłem dopiero po 11. Parę słów o trasach. Nr 1 to 1 do Zahradek równa twarda cudo do wyrzynania ,jeleni szybko puszczał,fis do do dołu też fajny twardy ,ale od wychladki te 3 ścianki to "fale Dunaju" . Górę do jeleniego śnieżą . Cała góra w mniejszym lub większym orzechu. Południe twarde ,puszczała tylko ostatnia ścianka ,przy Krupowej. Narty rano twarde ,jakieś wyrzynary,potem coś przyjaźniejszego ,choć po 2 znowu wszystko marzło. O 15 ewakuowałem się i to była dobra decyzja podłoże robiło się nie przyjemne. Jak zjeżdżałem to wysypał się jakiś deskarz na 5 z obojczykiem i w tedy zaciągnąłem jeszcze mocniej hamulec bezpieczeństwa . Było równo niby dobrze ale.... tak jakoś nie pewnie,po 15 i czas do kwaterki. Gdyby się ktoś bujał to niech da znać ,bo samemu to się zajadę w dwa dni ,a gdzie następne dwa. I jak tu żyć no jak żyć?2 punkty
-
Piękne zdjęcia Wiesiek. Miło czytać taką relację. Biały Słoń - tajemnicą poliszynela jest fakt, że miejsce miało to pełnić formę placówki wywiadowczej polskich służb, a przy okazji - stacji meteo. Ruiny od wielu lat miały być odbudowane, bezskutecznie. Udało się odbudować mały budynek w którym stacjonują ratownicy górscy grupy poszukiwawczo-ratowniczej Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych. Więcej o wypadku o którym wspominasz, tutaj:2 punkty
-
Ty to tak widzisz, ja troszkę inaczej... Po pierwsze konto goopas działa jak chce i czerpać z niego informacji nie można.Mam kupioną sezonówkę na 18/19 w profilu moje aktywne usługi -brak sezonówki, mimo to działa, kod pocztowy 43-300 dla Bielsko-Biała to dla nich Piotrków Kujawski i za nic nie chce się zmienić...Takich kwiatków jest więcej. Nie wiem czy dobrze rozumiesz co do tej pory pisałem, nie mam problemu z tym czy mój skipass zadziała czy nie, bo wiem że mogę zawsze odpalić apkę w telefonie i iść walczyć do infocentrum. Chciałem tylko wiedzieć czy faktycznie sezonówkę na Słowację (+gratis SzCyrk) trzeba aktywować na Słowacji i czy jeśli zrobie to jeszcze w tym sezonie to pozostanie aktywna jeśli przyszły sezon zacznę w SzCyrku, tego z gopassa nie wyciągnę.Ty tez na to odpowiedzi nie udzieliłeś ale ,,lubisz mówić a nie mówiłem,, Idąc dalej, zakupiłem na zeszła niedzielę dniówkę na Chopok za 38 EUR przez gopass na miejscu nie działała, po interwencji i pokazaniu ,,doczesnego skipasu,, aktywowali usługę,w poniedziałek rano byłem w SzCyrku i nie mogłem przejść przez bramki,moja sezonówka już nie działała... i znowu do infocenrum...2 punkty
-
Wystarczyły mi takie 90mm. Na trasie już był dramat. Mimo że sztywne i full camber. Od lat się kurzą w piwnicy. I o to właśnie mi chodziło. Uniwersalna jazda na SL to nic niezwykłego. (Co wcale nie oznacza że są najlepsze w każdych warunkach.)2 punkty
-
2 punkty
-
tak jest odp przetłumaczona: "Jeśli kupisz subskrypcję 69 €, musisz dokonać pierwszej zmiany w TMR lub Strbske Pleso. Następnie, po ponownym uiszczeniu opłaty, konieczne będzie dokonanie pierwszego przejścia w ośrodkach na Słowacji. Jeśli jednak kupisz cały sezon w tym samym czasie, pierwsze przejście w SR będzie tylko w marcu i możesz jeździć na nartach bez żadnych ograniczeń w przyszłym sezonie."2 punkty
-
Generalnie menu jest wszędzie podobne, jadałem w kilku restauracjach, m.in. nowo-powstała przy wysiadaniu z niebieskiej kanapy z Luczek, druga to hotel Srdieczko po stronie południowej (jedzenie średnie, ale bardzo przytulnie), trzecia to Happy End (klub rozrywkowy) i jeszcze restauracja przy krzesełkach Biela-Put (nie pamiętam nazwy, drewniana - wejście wspólne z wypożyczalnią/sklepem narciarskim). A tak poza tym to mniejsze bary, gdzie jedzenie trochę bardziej mi smakowało - zwłaszcza bar przy kanapie Zahradki-Równa Hola. Wszystko jest tam wg mnie lepsze niż np. w sąsiednim, tym bliżej pomarańczowej kanapy, aczkolwiek też polecam. Ceny w restauracjach trochę wyższe, może właśnie z uwagi na zniżki Gopass, więc na jedno wychodzi. Zupy po ok. 2,5-4E, drugie dania ok. 7-10E - to tak ogólnie. Spróbowałem też po raz pierwszy drinka Bombardino, o który już dawno słyszałem, że jest szczególnie popularny w Dolomitach (stąd kojarzyłem tą nazwę, bo ogólnie to raczej nie pijam takich rzeczy). Dziś słońce i lekkie zachmurzenie, ale przede wszystkim zimniej - twarde trasy (również z uwagi na mniejszą ilość narciarzy) utrzymywały się dość długo, nawet na południowym stoku do samego dołu. Na wszystkich były jednak drobne, lodowe grudki od rana. Wczoraj jeszcze dosypało, od wysokości Jaskini Slobody padał mokry śnieg, w Mikulaszu deszcz. W Zahradkach na 12-tce pojawiły się drobne przetarcia, ale tak ze 2 tygodnie trasa jeszcze powinna wytrzymać. Góra co najmniej 1,5 miesiąca. Dziś znów naśnieżali odcinek Chopok-Lukova.2 punkty
-
2 punkty
-
Jakie tam masz trasy narciarskie? Tam są szlaki turystyczne piesze znakowane przez Klub Slovenskych Turistov. Nie ma po słowackiej stronie (przypominam że szczyt Pilska jest na terenie Republiki Słowacji), ani tras narciarskich, ani szlaków narciarskich.2 punkty
-
Nie mój problem, kto się ścigał, a kto nie. Oficjalna nazwa jest, jaka jest. Tych co byli (poza jednym) pokonałem, choć przyznam, że szczęśliwie, bo kilka osób za mną miało lepszy II. przejazd. Tych co nie byli, mam w nosie. Ponadto wbrew pozorom przedsiębiorcy lub członkowie zarządów przedsiębiorstw są często świetnymi sportowcami. Zarząd tego stowarzyszenia od lat trenuje biegi. Z tego co mi się wydaje, to w większości uczestnikami byli przedstawiciele firm notowanych na parkiecie, czasem rodziny (np. ojciec z synem), inwestorzy indywidualni i ... indywidualni chętni. Brak wielkich nagród wyklucza skutecznie wybitnych zawodowców, choć ja na moje nagrody absolutnie nie narzekam. Liczba uczestników była limitowana, wiec tak jak na stoku przy zapisach liczył się też ... refleks. Poza tym taka zabawa daje olbrzymią satysfakcję. Wolę tak spędzić wolny czas, niż oglądając Wieniawę w jakimś serialiku. Zresztą nie trzeba oglądać serialu, ona sama daje zdjęcie swojej pupy do Faktu.2 punkty
-
Narciarzu, gratuluję medalu ! Ale napisz po ludzku, kto się tam właściwie ścigał, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że na nartach jeździły rynki kapitałowe 🤣🤣🤣. No bo rynki to chyba raczej nie powinny zjeżdżać w dół slalomem, nie?2 punkty
-
Myślałem żeby się wybrać jeszcze na Jaworzynę Krynicką w środę i czwartek tak na koniec sezonu bo w prognozach mróz w nocy, a w dzień do +4 +7, ale jednak wyłączyli trasę nr 5 w ciągu tygodnia. Sama główna trasa przy gondoli to średnia oferta.2 punkty
-
Wrzucę z Materhornem od właściwej strony. Jakieś 15 lat temu przestałem robić zdjęcia na nartach - na wszystkich są jakieś góry lub ludzie z piwem i/lub apfelstrudlem😉. Ale tę górę sfotografuje na pewno. Z kronikarskiego obowiązku dodam że dzisiaj było duuuzo zimniej i bardzo wietrznie. Oraz mało ludzi, dużo Polaków. W naszym ośrodku apartamentowym jest nasz bus z 6 osobami i jeszcze 2 inne z SRC i WE. Od jutra zapowiadana jest pogoda "cud malina". A teraz idziemy zrobić roberka...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Ja wybieram się z synem na tury w sobotę. Nic ekstremalnego. Kierunek Tatry, ale jeszcze nie ma ustalonej trasy.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Przepraszam, tylko chciałem dopytać. Preferuję dłuższy skręt i wtedy narta SL 165,170 cm. Czy tak? Pozdro1 punkt
-
Było Córka uniknęła. Przypominam, że po Naszej stronie http://crfop.gdos.gov.pl/CRFOP/widok/viewrezerwatprzyrody.jsf?fop=PL.ZIPOP.1393.RP.249 Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
Ten niby darmowy skipass to ściema jak każde FREE SKI - ceny apartamentów dających niby darmowy karnet są z kosmosu w tym okresie.1 punkt
-
nie mam porównania, na pewno są elastyczne i formowalne, więc można buta rozciągnąć Kamil twierdzi że może jeździć bez języków i jest ok, ja uważam że bez języków nie ma dobrego i szybkiego zjazdu, ale jakieś zsuwanie się i spokojne skręty jak najbardziej można uskuteczniać1 punkt
-
⛄ kliiknij "download timeteble summer" https://www.matterhornparadise.ch/en/Current-news/Timetable1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dla mnie lepiej bo mniej ludzi tam przyjezdza i jest dosc dziko Troche stara infrastruktura tez nie zacheca, ale rekompensuje to klimat, a juz jazda na Hali Szrenickiej to bajeczka jak sa warunki.1 punkt
-
Zagrodzona rzeczywiscie 6 nie byla. Byla tylko informacja na tablicy na dole i na www.1 punkt
-
1 punkt
-
Może tak. W modelu 2018/19 kilka korekt zrobili: materiał inaczej zamocowany, magnesy zamiast rzepów. Generalnie buty są wygodne i dość twarde z grubszymi językami. Ale się trochę sypią. Znów na koniec skitury tygodniowej pękła mi śrubka mocująca gniazdo tylnych pinów.1 punkt
-
No nie zupełnie. W ferie i w weekendy Pilsko chodziło całkiem nieźle. Może kolejek nie było na 15 minut. Ale też rzadko leciała pusta kotwiczka. Natomiast Korbielów rzeczywiście trochę podupada. Druga myśl która mi przychodzi do głowy to że obecnemu właścicielowi jest obecna sytuacja na rękę. Otóż w tej chwili firma mu się bilansuje, prawdopodobnie wychodzi nawet na plus (dlatego nie sprzedaje). Paradoksalnie inwestycja w nowe wyciągi może doprowadzić go do upadłości i sprzedaży. Przecież Buczynka i teren od Kopy do Miziowej to dziesiątki tysięcy metrów kwadratowych do zapłacenia dzierżawcom. Dodatkowo kasa na krzesło i obsługę. Obecnie ma dogadany zjazd z pilska i to wystarcza na tą ilość narciarzy. Po co bulić za pozostałe grunty. Nie wiem czy w ogóle jest możliwe przy obecnej konkurencji Szczyrku tak gigantyczne rozreklamowanie Korbielowa żeby w przeciągu jednego, dwóch sezonów (karencja czasu którą inwestor mógł by wytrzymać bez dochodu) powiększyć ilość narciarzy pewnie z pięciokrotnie (adekwatnie do inwestycji i przepustowości) Ale nawet jeśli zaryzykuje i postawi nowe wyciągi, zapłaci gruntowiczom to finalnie pytanie gdzie ci narciarze przenocują i zjedzą w tym Korbielowie. Kiedy mieszkańcy zainwestują w te przestarzałe pokoje? i knajpy. I taka kwadratura koła w ty Korbielowie1 punkt
-
Prawdopodobnie włączą 5 i dolną 2 w czwartek i piątek,bo są zawody FIS,a może się uda w środę,po zamknęli z braku ludzi,a są chętni na treningi...1 punkt
-
Ostatnia recenzja tego sezonu: poniedziałek, 18 marca 2019 Ostatnia tej zimy recenzja. Czarna Góra w marcu Na Czarną Górę przybyłem przy okazji Zimowych Igrzysk Rynków Kapitałowych [wcmg.pl] organizowanych przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych [sii.org.pl], o czym pisałem wczoraj w art. pt.: Jest srebrny medal na Czarnej Górze. Relacja z Zimowych Igrzysk Rynków Kapitałowych. A dziś już konkretnie a samej Czarnej Górze. Wasz autor na Czarnej Górze Jazda od piątku do niedzieli wiązała się z umiejętnością poradzenia sobie ze skrajnymi warunkami pogodowymi. Z czwartku na piątek spadło ok. 30 cm świeżego śniegu. W piątek aura poprawiła rano mrozem, potem ... deszczem, w sobotę się ociepliło, z soboty na niedzielę wiało jak w Kieleckiem, a w niedzielę z kolei Zeus zesłał nam z Olimpu iście greckie słońce. — Jak z warunkami narciarskimi w takim razie? — zapytacie. W niedzielę wyszło słońce zza chmur Górna stacja wygląda imponująco z poziomu hotelu — W piątek o dziwo świetnie, bo gestorzy Czarnej Góry w przeciwieństwie do gestorów Szczyrku potrafili uruchomić ratraki z samego rana. W sobotę i niedzielę fajnie przez 2-3 godziny, potem miękko. Ale znów w przeciwieństwie do Szczyrku zgromadzona ilość śniegu na otwartych trasach była na tyle wystarczająca, że przetarć nie zanotowano. Można temat podsumować tak, że warunki śniegowe były prześwietne, za to warunki stricte narciarskie po godz. 12:00 były trudne, zwłaszcza dla ludzi o słabszych nogach, głównie z powodu muld jak niegdyś na Golgocie. Czarna Góra niegdyś rywalizowała z Białką Tatrzańską o miano najlepszej stacji w Polsce. Teraz obu stacjom wyrosła konkurencja w postaci małopolskiego Szczyrku u wrót aglomeracji śląskiej. Ale Czarna Góra zdecydowanie broni na tym polu swej supremacji co najmniej w kilku aspektach: Jest stacją dla narciarzy ambitniejszych, dla trochę innego typu klienta. Bardzo mało na niej ludzi, którzy boją się czerwonych i czarnych tras, bo innych tam ... po prostu nie ma. Widać więc zdecydowaną różnicę w tak zwanym "targecie", zwłaszcza, że Szczyrk większość tras "przemalował" na niebieskie. Nie znaczy to, że czarnogórska trasa A jest ostrzejsza od Golgoty, ale znaczy to, że wielu narciarzy na nią nie wjedzie, bo ma oznaczenie czarne. I nie ma żadnej niebieskiej alternatywy, jest tylko niewiele łatwiejsza czerwona. Trasa A w dolnej części Trasa A - góra Trasa A - środek Widok na trasę A z luxtorpedy Jest stacją odporną na południowe (halne) i zachodnie wiatry. Luxtorpedę przed wiatrem po prostu chroni ... szczyt Czarnej Góry (1250 mnpm). Górna stacja jest ok. 100 m pod szczytem Więcej: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/03/ostatnia-tej-zimy-recenzja-czarna-gora.html1 punkt
-
1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 3 - powrót. Wciągamy się krzesełkiem dwuosobowym i jedziemy w dolinie uroczej rzeczki. Tutaj krótka przerwa i przesiadka na kolejny wyciąg... Szybki strzał w stronę, na której przed chwilą byliśmy: Niestety jest weekend i po tej stronie masa Włochów. Kolejki do wyciągów ok 5 minutowe - odwykliśmy od takich standardów w czasie tego tygodnia. Generalnie - po tej stronie do wciągania na trasy są praktycznie trzy wyciągi, dwa krzesełka 4 osobowe i jeden orczyk - zdecydowanie za mała przepustowość biorąc pod uwagę ilość tras narciarskich! A trasy? Sam miód!!! Olimpijska czarna Góra i jedna z czerwonych - początek: Górna stacja: Na grani jest tak... I przewspaniałe warianty zjazdów: ...i kolejny: Środkowa trasa widziana z wyciągu: I jak tu się nie zachwycać? Najbardziej zewnętrzna trasa - przeciwległa do trasy olimpijskiej... ...po prostu WOW! I ostatni zjazd z góry - jeszcze raz, olimpijska! Kończymy naszą siedmiodniówkę w Dolomitach. Jedziemy całkowicie płaską ale jakże widowiskową trasą... Pomimo małej kontuzji w pierwszy dzień, kończymy szczęśliwi! Podsumowując na szybko - to był jeden z najlepszych naszych wyjazdów narciarskich! Siedem dni, siedem spektakularnych ośrodków narciarskich! Śmiało możemy teraz powiedzieć, że w Dolomitach byliśmy praktycznie wszędzie... jak patrzyłem na mapę, to zostały może 4 małe punkciki + jeden większy do zaliczenia. Z pewnością, to wcześniej, czy później zaliczymy - bo powrót w te strony, będzie na 1000%. Mam nadzieję, że wreszcie się uda to zrobić w większym gronem forumowiczy! Moim marzeniem jest tutaj zabrać @Góral spod Skrzycznego... ...Darek - trzymam kciuki na Twoje zdrowie, bym w przyszłości mógł być dla Ciebie przewodnikiem po tutejszych, narciarskich miejscach! Na większe podsumowanie jeszcze przyjdzie czas - mam jeszcze klip do zmontowania... Tylko kiedy to zrobię i jak, bo materiału mam bardzo dużo 😮 Powrót Jedziemy przełęczą w stronę Dobibaco... ...widoki na powrocie? Proszę Brzydki? No to proszę... Jeszcze jeden? Ok W dolinach mnóstwo tras biegowych i biegaczy. Aż do jeziorka i dużego ośrodka biegowego... Po drodze jeszcze 3ZD: Żegnamy się z Italią i Dolomitami w letniej pogodzie 😮 Pozdrawiamy serdecznie Paula i marboru1 punkt
-
Prześledziłem.... kiedyś myślałem, że się czegoś z tamtego wątku nauczę. Dlatego ważę słowa, i wychodzi mi co napisałem. Trudno znaleźć trafną prognozę na okres dłuższy niż tydzień, a tym bardziej rzeczowe uzasadnienie takowej. Sporo za to prognoz które się nie sprawdziły lub różnych skomplikowanych, niemożliwych do zweryfikowania zaklęć. Aby nie być gołosłownym kilka przykładów z rzeczonego wątku. Jeśli znajdziesz długoterminowe prognozy, które się sprawdziły a do tego zostały podparte solidną argumentacją - podziel się 8 czerwca: Ja troszkę inaczej to widzę na teraz. Być może poczekamy na zimę do stycznia ale wszystko zależy od pewnej anomalii na pewnym oceanie. 8 grudnia: Mamy typową adwekcję zachodnią. Z dużą dynamiką zmian, więc bym się za bardzo do prognoz długoterminowych za bardzo nie przywiązywał. Ale na 14-tego napływa do nas górą (1500 metrów) powietrze o temperaturze coś ok -5 st C. Wlewa się na tak dużym obszarze że z dużym prawdopodobieństwem ta masa będzie napływać również w kolejnych dniach. Ale jeszcze raz powtórzę,duża dynamika zmian jest typowa dla tej pory roku. Ale na pocieszenie, słońce jest nisko nad horyzontem:;) 14 grudnia: Jeszcze dziś rano sobie zerkam na modele i tu wyjątkową zgoda. Ma nie być odwilży w górach i duże mrozy na święta. Czyli co mamy normalne białe BN. Do tego pasterka w trzaskajacym mrozie. Czyli sezon w górach zaczynie się z przytupem. I oby trwał do kwietnia na co jest spora szansa. 27 grudnia: Zwróćcie też uwagę co się zaczyna dziać nad biegunem północnym. W święta nastąpiło ocieplenie w stratosferze i dziś widać już dość wyraźnie że wir polarny zaczyna się dzielić. Zimny styczeń luty i być może marzec coraz bardziej prawdopodobne. 6 stycznia: Na początku drugiej dekady zacznie wchodzić wir polarny w połowie miesiąca zacznie wpływać na pogodę w całej Europie i hmmm. Teraz wydaję się że w Marcu też jeszcze będzie działał. O Lutym nawet nie pisze bo zapowiada się bardzo ciężka zima. Tak naprawdę zima stulecia to może być ta z lat 2018/19. Martwią mnie te nize nurkujace z północy tylko że jednak teraz sprzęt mamy lepszy i moce przerobowe śniegu też większe. Jakby ktoś chciał pływać w śniegu i sobie odśnieżać tunel po szyje to zapraszam do mnie gratis i piszę to całkiem poważni 16 stycznia: Wiecie co jest przy tym wszystkim najlepsze. Zima tak naprawdę zaczyna się dopiero rozkręcać. Idą mrozy i spore szanse na podrzucanie wilgoci z południa. Oby jednak tylko już mroziło. Może i do końca marca bo śniegu jest już dość a nawet zdecydowanie za dużo. 18 stycznia: Opcja nr 1 tylko odsunie w czasie śnieżyce które poprostu chwilę sobie poczekają. Niestety najprawdopodobniej ich nieunikniemy. Ręce opadają. Końca nie widać do końca lutego a i marzec rysuje się hmmmm. Wir polarny już się podzielił i teraz pokaże całej europie co potrafi1 punkt
-
1 punkt







